Masz konto?

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

5 wrzesień 2010

Galeria aktu

"Opowieść"


Autor: darjim · 9 czerwiec 2010  

OpowieśćBezszelestnie uchyliły się drzwi pokoju Kungunda. Po chwili w progu stanęła całkiem naga Gjenje. Wyglądała jak zwiewna nimfa, bohaterka legend i podań o delikatnych istotach wiodących na pokuszenie wszystkich mężczyzn. Ostrożnie i na paluszkach zbliżała się do łóżka.
Odgarnęła powoli kołdrę, którą Kungund był przykryty. Nachyliła się bardziej składając na jego ustach pocałunek. Prawa dłoń Gjenje masowała jego piersi. Zjeżdżała coraz niżej. Oparła się na nabrzmiewającej powoli męskości Kungunda. Kungund otwierał oczy, chciał odezwać się, ale Gjenje błyskawicznie zakryła wolną ręką jego usta. Nie przerywała pieszczoty. Jej dłoń ze zwinnością węża wślizgnęła się pod jego slipy i zatrzasnęła silnie na drągu. Wyłuskała go na zewnątrz i zamknęła w swoich ustach.
Długie włosy Gjenje opadały wodospadem na jego brzuch, więc nie mógł zobaczyć jak jego członek znika po same jądra w jej ustach. Wyraźnie jednak czuł grę języka, uderzenia głowicą w podniebienie i zaciskające się ząbki. Kungund chciał wyciągnąć rękę, aby dotknąć Gjenje, ale nie mógł się poruszyć. Był jak sparaliżowany. Gjenje pracowała coraz szybciej. Nagle przerwała i jednym kocim ruchem znalazła się na Kungundzie. Wprowadziła między wargi sromowe jego drągala. Rytmicznie poruszała się w górę i w dół. Jej piersi falowały. Z ust wydobywały się zrazu ciche, a potem coraz głośniejsze jęki rozkoszy...

Kungund obudził się gwałtownie. Był zlany potem, ciężko oddychał a w majtkach czuł maksymalne podniecenie. Usiadł szybko na łóżku. Zegar wskazywał 3.15. Zamknął oczy by jeszcze raz przywołać obraz ze snu i przeżyć go ponownie. Bezwiednie drażnił swego ptaszka. Wstał i ruszył w stronę łazienki. Zamknął za sobą drzwi na zamek. Olśniła go pewna myśl. Otworzył kosz z bielizną. To czego szukał było prawie na samym wierzchu. Majteczki Gjenje. Miała je na sobie poprzedniego dnia. Przycisnął je mocno do twarzy. Chłonął jej intymny zapach. Był przewspaniały i jeszcze intensywny. Cała esencja kobiety kryje się bowiem pomiędzy jej nogami - o tym już wiedział. Chciał spróbować tej swego rodzaju ambrozji.
Gdy już nasycił się aromatem Gjenje nad muszlą klozetową dokończył to, co zaczął. Onanizm przyniósł mu ulgę, jak zwykle w takich sytuacjach. Dochodził do siebie. Posprzątał po sobie. Odświeżył pod prysznicem. Wracając do swego pokoju zerknął przelotnie na śpiącą Gjenje. Smacznie spała odwrócona plecami do drzwi w błękitnej piżamie. Niesamowicie wyglądała w bladym halogenowym świetle znad mebli. Myśli o Gjenje znowu skumulowały się w głowie Kungunda, a także poniżej jego brzucha...

Kungund jak na swoje szesnaście lat wyglądał bardzo męsko. Był wysoki, barczysty, wysportowany i przystojny. Zawsze ładnie pachniał, poruszał się pewnie. Rysowała się przed nim świetlana przyszłość, bo nawet starsze dziewczyny zaczynały się za nim oglądać. Rok młodsza od niego Gjenje była jego przeciwieństwem. Drobna, delikatna i krucha. Już miała w sobie dużo więcej z kobiety niż nastolatki. To było widać na pierwszy rzut oka. Zachwycała go swą urodą, zjawiskowością i po prostu tym, że była. Myślał o niej coraz częściej i intensywniej i coraz bardziej wbijał się myślami w intymne aspekty. Rozbierał ją oczami wyobraźni, pieścił i całował. Wraz z upływem czasu poczynania jego wyobraźni były coraz śmielsze. Ostatni sen był tego jaskrawym przykładem.

Pożerał ją wzrokiem, gdy była w pobliżu. Nigdy nie uszedł jego uwadze żaden szczegół. Starał się to robić bardzo dyskretnie i ukradkiem, by nie dojrzała głodu w jego oczach. Na przykład uwielbiał iść nieco z tyłu i wbijał spojrzenie w pupę Gjenje. Była bardzo kształtna i wyglądem przypominała gruszkę. Gjenje poruszała nią zalotnie, a jeśli miała jeszcze na sobie wcięte szorty, to wszystko się w Kungundzie kotłowało, jeszcze bardziej niż zazwyczaj. Jego ręce same wyrywały się, aby dotknąć krągłych pośladków. Ugniatać je jak piekarz ciasto na chleb. Jednak mimo jego starań i typowej partyzantki, Gjenje z łatwością dostrzegała spragniony wzrok Kungunda. Z rozmysłem też oraz wrodzoną kokieterią prowokowała kusym ubiorem, sposobem poruszania się, gestami.

Sprawiało jej to satysfakcję i zadowolenie. A Kungund prawie wyskakiwał z siebie. Jak bowiem można było inaczej, gdy Gjenje siadała tuż przed nim układając nogi tak, że przez dłuższą chwilę było widać jej majteczki. Albo nachylała się nad Kungundem w wydekoltowanej bluzce nie mając na sobie stanika. Kamień by podskoczył, a co dopiero Kungund, w którym szalały hormony i wystarczała iskra, by w spodniach robiło się zbyt ciasno. Tak bardzo pragnął wgryźć się w jej nabrzmiałe sutki. Całować je, maltretować delikatnie dłońmi...

Rano Kungund obudził się późno, gdy nikogo nie było już w domu. On miał dziś dzień wolny od zajęć, więc mógł pozwolić sobie na słodkie lenistwo. Odświeżył się więc. Zjadł małe śniadanie. Dzień był słoneczny. Wszedł do pokoju Gjenje. Usiadł przy jej biurku. Sięgnął do pierwszej od góry szuflady wyciągając z niej gruby zeszyt w twardej oprawie. To w nim Gjenje zapisywała swoje różne przemyślenia. Czytywał je bez wyrzutów sumienia. Prawie wszystkie bez wyjątku znajdowały się na łamach jej bloga. Kungund wiedział o jego istnieniu i był częstym gościem. Nie kradł więc jej intymności. Nie był to zwykły blog nastolatki. Był napisany niezwykle dojrzale. Miał w sobie dużo erotyzujących nut. Niektóre notki zahaczały prawie o perwersję. Gjenje doskonale wiedziała o czym pisze. Na pewno wiedziała o seksie dużo więcej niż można byłoby się po niej spodziewać. Było w nim wiele fantazji i pasji. Przedstawiała w nim swe "mokre" sny, opisywała pragnienia i doświadczenia, które miała za sobą. Wszystko to było na naprawdę wysokim poziomie. Kungund był wprost zakochany w jej słowach. Szczególnie w notce, gdzie Gjenje opisywała swą masturbację pod prysznicem. To było pisarskie mistrzostwo zasługujące na literackiego Nobla. Mógł na wyrywki cytować większe, wybrane fragmenty. W kilku ostatnich zaczęła pojawiać się pewna osoba. Określała go prostym - ON. ON pojawiał się w jej marzeniach. ON ją zdobywał. ON był po prostu tym, czym chciał być Kungund...

Pościel na łóżku była jak zwykle w nieładzie. Kungund wtulił w nią twarz. Jeszcze nosiła w sobie jej aromat. Wdychał go z całych sił. Jego podniecenie rosło z każdą sekundą. Rozebrał się do naga i zanurzył w miejscu, gdzie jeszcze niedawno leżała Gjenje. Wyobraził sobie, że kocha się z Gjenje. Fale rozkoszy wędrowały po jego ciele. Prawie oszalał. Zapomniał o całym świecie. Tylko tak mógł ją mieć. Tylko tak. I przeklinał teraz cały świat, że nikt nie pozwoli mu kochać Gjenje tak, jak chciałby kochać. I nikt nie pozwoli mu pieścić Gjenje inaczej, niż tylko oczami. Kochać jednak nikt mu nie zabroni, więc będzie ją kochał tak mocno jak to możliwe i jak jeszcze nikogo. Nawet w ciszy, milczeniu i ukryciu...

Prześlij innym




Twoja ocena:

Średnia: 6/10 (13 głosy oddane)

darjim napisał/a także:

Komentarze

Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Nick:

Kod potwierdzający:


Wpisz kod potwierdzający:

Wygenerowano w: 0.03 sek.
pokatne.pl logo

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Tak, wchodzę