pokatne.pl na facebookupokatne.pl na twitterzepokatne.pl na google+
Masz konto?

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

26 października 2014
Czat

Opowiadania erotyczne


1
!!!
9.3
nowość

"Świat według Emilii (II)"


Autor: emillienne · 24 października 2014 · 1607 odsłon
Świat według Emilii (II)Ostatnio opowiadałam o moim spacerze nad morzem. Poza super pogodą, czekoladowymi lodami to nic więcej się nie wydarzyło. Grzecznie do domku i lulu w objęciach Harrego Hole. Możecie nie wierzyć, ale czasami miewam takie wieczory.

Trochę może opowiem o sobie. Brunetka, włosy krótkie, lat dwadzieścia osiem, wzrost 170 cm, waga – wiecznie za dużo. Rozmiar butów – 38. Lubię siebie i nie mam do swojego wyglądu większych zastrzeżeń. No może poza cyckami, ale jak je umiejętnie ułożę, to jeszcze coś na nie łowię. Moja Dorotka mówi, że im mniejsze cycki tym częściej je trzeba pokazywać. Ona ma olbrzymie, ale też je chętnie pokazuje, więc nie widzę związku miedzy wielkością a pokazywaniem. Figurę mam niezłą, może biodra mogłyby być ciut większe. Wtedy miałabym sylwetkę jak Monika Belucci. A tak raczej jestem Winona Ryder. Taki chłopięcy tyłeczek. Ale przynajmniej nie mam dużych problemów z wagą. Oczywiście zawsze ważę za dużo, ale to już jest chyba taki nawyk i samobiczowanie. Brzuch mam płaski, codzienne brzuszki zrobiły z niego blachę. No i częsty seks. Generalnie jak się odstrzelę to faceci się ślinią. W szerokim spektrum wiekowym faceci. Czyli nie jest źle. Lubię włoską kuchnię i włoskie wino, które piję w nadmiarze. Nie lubię specjalnie dyskotek, ale chodzę tam, bo tam najłatwiej mi złowić jakiś smaczny kąsek do łóżka. No i Dorotka lubi tam chodzić. Nigdy natomiast się na nich nie upijam. Zresztą nie lubię tracić kontroli nad swoim życiem.
Pracuję w takiej małej firmie, nazwy wam nie podam, bo nie chcę żeby wiedzieli ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
1
!!!
6.6
ostrzeżenie

"Bliźniaczki - zagroda"


Autor: TomaszSchultz · 23 października 2014 · 3508 odsłon
Bliźniaczki - zagrodaTen wyjazd planowałem cały rok. Zacząłem nawet pracować w weekendy żeby rodzice nie wypominali mi, że za wszystko płacą, a ja tylko korzystam... Pragnąłem tylko zaszyć się w górach w samotności i cieszyć się pięknem świata. Niestety... Moi kochani rodzice jak zawsze postanowili mi wszystko popsuć... Wymyślili, że moje dwie siostry pojadą ze mną. Miała być to dla nich nagroda za ukończenie gimnazjum z najwyższą średnią i dostanie się do prestiżowego liceum. Nie, żebym miał coś do moich sióstr, ale na samą myśl, ze będę musiał pilnować dwóch gówniar, zamiast zająć się sobą, szlag mnie chciał trafić. No ale cóż, nie miałem wyboru. Musiałem je zabrać.
- O której wyjeżdżamy braciszku? - zapytała Weronika przy śniadaniu z irytującym uśmiechem na twarzy. Wiedziała ze nie jestem zadowolony z faktu, że muszę je zabrać, więc postanowiła mnie trochę podręczyć
- Praktycznie nas nie zauważysz - dodała
- Na pewno - warknąłem pod nosem
- No może oprócz śniadań, obiadu, kolacji, no i kiedy będziemy chodzić po górach.
Nie odezwałem się, wolałem to przemilczeć. Po skończonym śniadaniu poszedłem do pokoju po walizkę, przechodząc obok pokoju bliźniaczek rzuciłem tylko do Wioli(mojej drugiej siostry), ze za piętnaście minut mają być w aucie, bo nie będę na nie czekał. Miałem nadzieję, że chociaż droga minie mi spokojnie, ale się przeliczyłem. Tuż po wyjeździe zaczęły się jęki i smęcenie mi za uchem, żebym zatrzymał się w galerii, bo one chcą zrobić zakupy. Tak mnie to rozzłościło, że miałem ochotę je rozerwać. Zatrzymałem się ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
2
!!!
7.1

"Romans z apaszką w tle (II)"


Autor: niespokojna · 14 października 2014 · 4074 odsłon
Romans z apaszką w tle (II)Kolejny dzień zapowiadał się chłodniej niż poprzedni za sprawą wiejącego wiatru. Nie przeszkodził jednak Magdzie, by założyła swoją długą niebieską, zwiewną spódnicę z bajecznymi wzorami. Pomysł należało Adama. Niemal wymuszając na dziewczynie dobór stroju. Musiała przyznać, że prezentowała się w niej całkiem nieźle. Wstali rankiem i ruszyli trasą w kierunku Malborka, gdzie tym razem wieźli tony cukru. Do miasta dotarli około południa, ale rozładunek zajął im kolejne trzy godziny, które spędzili na rozmowach i obserwacji spotykanych ludzi. Gdy wreszcie wszystko zostało załatwione Adam zaprosił dziewczynę na obiad i ruszyli w miasto. Mieli okazję przejść się ta znaną okolicą. Obeszli ratusz dookoła. Zbudowany na planie prostokąta, podpiwniczony, dwukondygnacyjny z ozdobnymi szczytami i wieżyczką. Adam lubił oglądać dzieła architektury jako pamiątki po wcześniejszych pokoleniach. Punktem głównym ich wędrówki był jednak sam zamek. Wspaniała gotycka budowla wzniesiona przez zakon krzyżacki, niegdyś siedziba wielkich mistrzów, później także królów Polski.
- Zawsze w szkole miałam problem z datami. - Odezwała się nagle Magda.
- Ja także. No może poza drugą wojną światową na morzu. Z tego mogłem odpowiadać nawet w środku nocy. - Dumnie stwierdził Adam.
- Na morzu?
- No to taki mój konik był. Gdzie, kto, kogo, czym zaatakował, trasy konwojów, kto dowodził, daty, godziny ataków, zatopień itp.
- No proszę, proszę. Godne uznania. - Uśmiechnęła się dziewczyna.
- Pół szafki miałem zawalone tą tematyką.
- Fajnie odnaleźć w czymś pasję.
- No. A zaczęło się klasycznie od historii o piratach. Potem gdzieś przeczytałem o ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
7.2

"Na ratunek, albo ku zgubie!"


Autor: starski · 14 października 2014 · 3843 odsłon
Nebraf otworzył oczy. Mimo tego nadal nie widział nic.
- Setra – Bezbłędnie rozpoznał dudniące mu w głowie zaklęcie. – Mocne diabelstwo. – Zgrzytnął zębami. Dotknął czoła. Było właśnie zimne i mokre.
Doszedł do siebie dopiero pod wieczór. Aktaros był z nim przez większość czasu. To on, gdy tylko sam się obudził, dopowiedział czarodziejowi resztę wydarzeń. Byli w Issen, w przyjaznym domu Mielnicy, kupca i karczmarza.
Z chaotycznych opowiadań satyra, rysował mu się w głowie nie mniej mętny obraz wydarzeń. Nie miał pojęcia kim była Czarna Dama i pomagający jej krasnolud. Czy działali na zlecenie, czy z własnej inicjatywy, czego chcieli od Lindy i gdzie powiedli elficę. Dał się zaskoczyć i to pod wieloma względami. Czarna Dama była potężnym czarnoksiężnikiem, tego akurat był pewien. Doskonale potrafiła ukryć przed nim swoją istotę aż do ostatniej chwili. To ją właśnie wyczuwał od dawna. Teraz wiedział już dlaczego w pewnym momencie „zniknęła” mu zupełnie. Niezła sztuczka. Pierwsza klasa. Miał ją pod nosem, jedli nawet przy jednym stole. Nie był pewien, czy zależało mu na ponownym spotkaniu.
Olo pieklił się i nawoływał do pościgu. Irma milczała zmartwiona, przejęta jak i brat losami towarzyszki, z którą zżyła się głęboko podczas tylu dni wspólnej podróży. Wiedziała, że nie posiadając żadnych konkretnych informacji, równie dobrze mogli ścigać wiatr po polu. Wszyscy patrzyli z nadzieją na czarodzieja, teraz, gdy odzyskał wreszcie świadomość i wzrok. Przykro mu było ich martwić, ale sam nie miał pojęcia od czego zacząć śledztwo.
Usiadł na łóżku. W głowie kręciło mu ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
1
!!!
7.6

"Świat według Emilii (I)"


Autor: emillienne · 7 października 2014 · 8936 odsłon
Świat według Emilii (I)Leżę na niewygodnej kanapie. Usiłuję jedną ręką napisać SMS-a a drugą trzymam się oparcia, żeby nie spaść. SMS-a pisać nie jest łatwo, bo podryguje na mnie lekko otyły, łysawy i wzrostu niewysokiego mężczyzna, którego zaczepiłam dziś w Vivie, restauracji, do której chodzą wszyscy prominenci. Znałam go z pierwszych stron lokalnych gazet, więc jego tożsamość nie była dla mnie tajemnicą. Najpierw pozwoliłam postawić sobie drinka, potem przypalić papierosa a potem wezwać taksówkę i zawieźć do jego biura w eleganckiej kamienicy w śródmieściu. Potem pozwoliłam nalać sobie dwunastoletniej whisky, pozwoliłam na gmeranie w moich majtkach i tak właśnie doszliśmy do tego momentu, gdzie on dyszy usiłując mnie zadowolić, a ja próbuję w tym czasie pisać SMS-a do Dorotki, mojej przyjaciółki od dziesięciu ponad lat. Bzykanie ważną rzeczą jest, ale w tej chwili to chyba wyłącznie dla łysielca, bo:
Po pierwsze - jego urządzenie do bzykania jest marne. Przedtem musiałam prawie pół godziny się namęczyć, aby toto nadawało się do włożenia w moją cipkę. Teraz czuję się tak jakby jakiś szalony włoski kucharz wkładał i wyciągał ze mnie rozgotowane spaghetti.
Po drugie – zapomniałam o urodzinach Dorotki. To znaczy nie tak w ogóle, ale nawet nie wysłałam rano SMS-a. To karygodne zaniedbanie w relacjach przyjaciółko - przyjaciółkowych. Muszę je naprawić jak najszybciej.
SMS poszedł. Widzę podrygującą przed moimi oczami łysinkę. Cholera. Już tak z dziesięć minut tak podryguje z tym makaronem w mojej pipce. Nie zamierzam spędzić tu całego popołudnia. Podrzucam energicznie biodrami, wydaję kilka ekstatycznych jęków. Kontr sztos zawsze działa. Zastyga ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
9
!!!
9.0

"Ktoś zagląda do twych okien (I)"


Autor: MissNobody · 4 października 2014 · 6405 odsłon
Ktoś zagląda do twych okien (I)Byłam gotowa. Na stoliku brakowało tylko herbaty, którą właśnie niosłam z niemałą ostrożnością i wyczuciem w rękach. Po męczącym dniu nic nie pomaga tak, jak samotny odpoczynek wzbogacony „towarzystwem” docenianej przez krytyków książki bądź dobrego filmu. Rozgrzewająca cynamonowa herbata nęciła mnie wraz z pieczonym jabłkiem wypełnionym orzechowo-żurawinowym nadzieniem. Na kanapie prócz zniszczonego, błękitnego kocyka znajdowała się książka, nad którą dzisiaj miałam zamiar się pochylić. Tak wyglądał mój wieczorny rytuał – pyszne jedzenie wraz z napojem oraz źródło rozrywki, dzięki któremu mogę wzbogacić swoje wnętrze. Skoro codziennie jadam niezdrowe przekąski i tym samym zaniedbuje ciało, to chociaż zrobię coś dla duszy. Ostatnimi czasy mój osobisty obrządek wzbogacił się o kolejny element, który wydaje się być teraz niezbędnym do ułożenia całej układanki. Podeszłam do parapetu i spojrzałam przed siebie. Sama podświadomie się skarciłam. Wstałam i wyłączyłam światło. Teraz już bez przeszkód mogę spojrzeć tam, gdzie wcześniej nie miałam odwagi. Obserwowałam pusty balkon znajdujący się koło pozbawionego zasłon okna. Ciemność. A poza nią jedynie mglista aura unosząca się z nad kubka oraz skroplona para osadzająca się na szybie w skutek mojego niedyskretnego oddechu. Niespiesznie ulokowałam się na kanapie, nakrywając się moim ulubionym zmechaconym kocem, który zabrałam jeszcze z domu rodzinnego. Poczekam. Do moich uszu docierała niepokojąca cisza, a nos wyczuwał słodką woń unoszącą się w całym salonie. Ciepły kubek spoczywał teraz w moich zmarzniętych dłoniach. Odnosiłam wrażenie, jak gdyby zapach nasączonego herbatą cynamonu wędrował wraz z oparami gdzieś dalej, w najgłębsze zakątki domu.
Jasność. Zapaliło się światełko w tunelu... A raczej żarówka w ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
3
!!!
7.6

"Romans z apaszką w tle (I)"


Autor: niespokojna · 3 października 2014 · 5226 odsłon
Romans z apaszką w tle (I)Tego ranka obudziła się szybciej niż zwykle. Słońce przenikało do pokoju pomimo obsuniętych rolet. Przetarła ręką oczy i dopuściła do swojej świadomości myśl, że to dzisiaj. Dziś miała się spotkać z Adamem. Ilekroć o tym pomyślała, zawsze targały nią sprzeczne emocje. Czy powinna? Czy może mu ufać? A co, jeśli w swojej, niemal dziecięcej naiwności, wpakuje się prosto w paszczę lwa, który ją zdołał oczarować i którego mimowolnie polubiła? Nie... On taki nie jest. Czepiając się usilnie tej myśli zaczęła wstawać z łóżka. Jednak nie mogła ukryć podenerwowania, które czuła w swoim ciele. To dlatego obudziła się nim zadzwonił budzik. Zwykle była śpiochem, który korzystał z każdej możliwości by zagnieździć się w mięciutkiej pościeli. Ale nie dzisiaj. Dziś miała podjąć małą rewolucję w swoim życiu, ryzyko burzące jej rutynowo planowany dzień.
Adama poznała w sposób, z którego nie do końca była dumna. Z nadmiaru czasu i w poszukiwaniu jakichś nowych, innych wrażeń zalogowała się na portal towarzyski. Nie spodziewała się cudów, nie spodziewała się, że pozna tam kogoś naprawdę godnego uwagi. A jednak. Przeżyła miłą niespodziankę, gdy w rozmowach z kilkoma młodymi chłopakami wkręciła się w długie i dyskursywne tematy, gdy zobaczyła w nich prawdziwie interesujących towarzyszy wolnych chwil. Z Adamem było inaczej, bo należał do tych nielicznych mężczyzn, dużo od niej starszych, z którymi w ogóle podjęła rozmowę. Ona młoda dwudziestojednoletnia studentka. On dwukrotnie od niej starszy. O dziwo, świetnie się dogadywali od samego początku. Temat niósł się sam, nie było szukania na siłę punktu zaczepienia. Adam był cierpliwy ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
1
!!!
6.8

"Hotelowy romans (II)"


Autor: wampirzyca877 · 2 października 2014 · 6111 odsłon
Hotelowy romans (II)I właśnie dlatego sztuczna redukcja kosztów oznacza pozytywne wyniki dla finansów spółki – powiedziała wychudzona kobiecina w okularach i spódnicy za kolano.
Boże, czy chociaż raz na tych szkoleniach nie mogliby powiedzieć czegoś sensownego lub chociaż zmienić ich formę na bardziej przystępną? - westchnęłam w myślach
- Na tym na razie zakończymy – oznajmiła kobieta. Mają państwo trzy kwadranse na napicie się kawy.

No tak, i jeszcze te godzinne przerwy nie wiadomo po co? Kto pije kawę przez pół godziny? Czy nie lepiej byłoby po prostu szybciej skończyć ten nudnawy wykład? Jak widać nie. Przecież to rzesze specjalistów... gówno prawda
Zrezygnowana podeszłam do dystrybutora z kawą i zawzięcie zaczęłam pompować. Oczywiście jak wszystko w tej parszywej firmie działało jakby chciało, a nie mogło. Niespodziewanie poczułam mocny uścisk na pupie, stanęłam na palcach i cicho westchnęłam. Od razu poznałam do kogo należą te dłonie. To był Adam, mój kochanek sprzed 2 nocy.
- Stęskniłaś się kotku? - Szepnął mi do ucha, gdy jego dłonie ugniatały moje pośladki
- Puść mnie! – powiedziałam stanowczo – ludzie patrzą
- Chyba się mnie nie wstydzisz? - mruknął wodząc ustami po mojej szyi – jeśli chcesz możemy się gdzieś przejść, chociaż z tego co pamiętam jeszcze niedawno nie byłaś tak nieśmiała – wymruczał mi prosto do ucha. Zauważyłam ukradkowe spojrzenia innych uczestników szkolenia. Ciekawe co widzieli, pomyślałam z lekką paniką.
- Chodź – rozkazałam i ruszyłam na korytarz, Adam poszedł za mną.
- ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
9.1

"Rudowłosa (VI) - Epilog"


Autor: seaman · 25 września 2014 · 5183 odsłon
Rudowłosa (VI) - EpilogPowrót do pełni sił był bolesny. Nie tak długi, jak można by się spodziewać – Hejnert zadbał już o odpowiednie specyfiki, przyspieszające leczenie – ale cierpienia nie dało się uniknąć.
– Bardzo mi przykro, dziecinko – szeptał czarodziej, ocierając Siilvie pot z twarzy. – Tak musi być. To jedyny sposób na odzyskanie zdrowia po zaklęciu, jakiego użyłaś. Ale nie martw się, już za kilka dni będziesz zdrowa, a twoje ciało wyjdzie z tego silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.
Zwilżył czysty kawałek płótna i przyłożył materiał do spierzchniętych ust dziewczyny. Powoli, z wysiłkiem, zlizała wilgoć z warg. Nie da się ukryć, trzema słowami zaklęcia niemal udało jej się to, czego nie dokonali ani Nirgard, ani Jewrel.
– Swoją drogą musiało być bardzo źle, jeśli zdecydowałaś się na użycie czaru wzmocnienia – ciągnął mag cichym, usypiającym tonem. Pochylił swoją odmłodzoną, przystojną twarz nad leżącą. – Mam nadzieję, że było warto.
Kiwnęła nieznacznie głową. Jewrel. Było warto.
– To dobrze. Na nasze szczęście ani Nirgard, ani nawet Kuntz nie zdążyli zorientować się, kto i gdzie rzucił tak potężne zaklęcie. Jesteśmy bezpieczni. Teraz odpoczywaj. Ani słowa! – Uśmiechnął się, widząc, że dziewczyna chce zaprotestować. – Przede wszystkim masz wyzdrowieć. A potem zajmiemy się ratowaniem świata.
Odwrócił się ku drzwiom. Jego szczupła sylwetka rozmywała się Siilvie przed oczyma. Dobrze, ojcze, pomyślała z przekąsem i zasnęła.

***

Przespała dwa dni i obudziła się dopiero trzeciej nocy po zabiciu Jewrela. Nie pamiętała zbyt wiele, co było normalne przy tak potężnym zaklęciu. Ale widok martwego bandyty miała ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
9
!!!
5.1

"Przyjacielska fantazja"


Autor: Esill · 15 września 2014 · 10587 odsłon
Przyjacielska fantazjaLeżała na boku, twarzą do ściany. Na sobie miała tylko koszulkę, którą narzuciła na rozgrzane kąpielą nagie ciało. Pod kocem, którym była nakryta, na zarysie skulonej sylwetki można by było zauważyć nieznaczne ruchy, gdyby nie to, że w pokoju panowała całkowita ciemność.
Jej prawa dłoń schowana była między zaciśniętymi udami, a lewa masowała pierś, podrażniając twardy sutek. Fantazjowała o rzeczach przeróżnych, przeważnie o takich, których wstydziłaby się w rzeczywistości. Była wysoką, smukłą kobietą o ładnej buzi okalanej burzą kasztanowych loków, drobnych, ale za to wyjątkowo jędrnych, piersiach, płaskim brzuchu, wspaniałych, kształtnych biodrach i długich nogach. Jednakże, była ona również osobą bardzo niepewną siebie, wstydliwą wycofaną. Nie przechodziło jej nawet przez myśl, że znaczna ilość młodych mężczyzn, z rękoma zaciśniętymi na potężnych wzwodach, marzyła po nocach o bliższym, intymnym kontakcie z nią.
Ona jednak leżała sama, z zamkniętymi oczyma i coraz szybszymi ruchami palców, marzyła o wielkich penisach wchodzących głęboko w jej wnętrze, nasieniu pokrywającym jej ciało i pozycjach oraz miejscach, w których chciałaby odbyć stosunek. Chciała być brana szybko, intensywnie i zachłannie. Chciała ujeżdżać, wypinać się, nadziewać i kochać się na każdym centymetrze swojego mieszkania. Pragnęła dzikiego seksu w samochodzie, przelotnego stosunku w kuchni, w oczekiwaniu na zagotowanie wody, czy też pieszczot i ujeżdżania w kinie, próbując powstrzymać swoje jęki. A lubiła być głośno, był to taki element nie pasujący do obrazu skrytej dziewczyny. Kiedy tylko miała możliwość, nawet podczas drobnych pieszczot, jęczała bez skrępowania, w taki sposób, że większość zdrowych mężczyzn miałaby najpotężniejszy wzwód w życiu.
Wyjęła dłoń spomiędzy ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
pokatne.pl logo

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pokatne.pl korzysta z plików cookies

Używamy cookies w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być także umieszczane na Państwa urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Polityce prywatności.