pokatne.pl na facebookupokatne.pl na twitterze
Masz konto?

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

28 kwietnia 2015
Czat

Opowiadania erotyczne


5
!!!
7.5
nowość

"Fast food dla zombie"


Autor: Wizje realne · 26 kwietnia 2015 · 1419 odsłon
Fast food dla zombieBiblioteka miała co najmniej cztery metry wysokości. Pod ścianami stały metalowe regały, półki wykonano z grubych desek. Księgi stały długimi rzędami.

Katarzyna rozejrzała się. Przypomniała jej się tajna biblioteka cadyka, którą oglądała kiedyś w Krakowie. Ten księgozbiór wyglądał na co najmniej trzykrotnie większy. A wartość ksiąg? Mogła się tylko domyślać, ile absolutnie unikatowych dzieł stoi na prawo i lewo wąskiego przejścia. Wyciągnęła z podręcznej torby latarkę w celu zobaczenia większej ilości szczegółów, ponieważ oczy miała nieprzystosowane do patrzenia w takiej ciemności. Światło wydobyło z mroku złocenia i finezyjne okucia. Zafascynowana obserwowała, jak załamuje się na rzeźbieniach okładek, tworząc wzory, na widok których rozdziawiła szeroko usta. Towarzyszka upomniała ją szeptem, jakby ktoś miał je tam nakryć i obie nerwowo zachichotały.

Przeszły do dużej sali. Jej ściany także zabudowano regałami, pośrodku pozostawiając stoły. Katarzyna z zachwytem patrzyła na księgozbiór. Grzbiety były szerokie i wąskie, oprawione bogato lub w surową skórę. Z okuciami i bez okuć. Z zapięciami i bez zapięć. Niektóre tomy, zapewne te najcenniejsze, przykuto łańcuchami. Nieliczne dodatkowo zabezpieczono zamkami i kowalskiej roboty kłódkami, by nikt niepowołany nie mógł zapoznać się z ich treścią. Kobieta podejrzewała, że księga, po którą przybyły, będzie zapieczętowana w podobny sposób. Musiały obmyślić plan, jak - po pierwsze - ją znaleźć w tym kilkutysięcznym zbiorze, a – po drugie – w jaki sposób poradzić sobie z zabezpieczeniem.

Chrzęst zamka w drzwiach usytuowanych na końcu komnaty sprawił, że obie kobiety aż podskoczyły z wrażenia. Starając się zachować zimną krew, czym prędzej wcisnęły się pod ... czytaj całość »
2
!!!
4.8

"Pani Ania"


Autor: Zakochany_Harcerz · 24 kwietnia 2015 · 3941 odsłon
Pani AniaByłem sam w domu. Czekałem aż mama wróci ze sklepu i cholernie się nudziłem. Miałem naście lat i zamiast spotkać się z kumplami, pójść posiedzieć w domku na drzewie, włamać się na ogródek sąsiada, musiałem niańczyć moją młodszą siostrę. Miała wtedy roczek, może dwa – mama często mnie z nią zostawiała. Umiałem się nią zająć, więc czasami mama wychodziła „na dwadzieścia minut”, jednak problem tkwił w tym, że wracała po paru godzinach. Albo były kolejki, albo kogoś spotkała, albo uciekł jej autobus...

Tego dnia, gdy pilnowałem siostry już prawie dwie godziny, zadzwoniłem do mamy i spytałem kiedy będzie. Odparła, że za jakieś półtorej godziny i że niedługo może przyjść pani Ania. Mama powiedziała, żebym ją wpuścił do środka, bo musi wziąć jakieś ważne dokumenty.
Ohhh, pani Ania... Była koleżanką mojej mamy z pracy. Miała wtedy trzydzieści sześć, może trzydzieści osiem lat. Nie pamiętam dokładnie, za to w mojej pamięci utkwił każdy szczegół jej wyglądu. Piękne, blond włosy za łopatki, nieduże, ale kształtne piersi, długie nogi i ponętne pośladki. Całości dopełniał jej cudowny uśmiech, który emanował spokojem, dobrem... I seksapilem. Nie wiem, jakim cudem potrafiła to zawrzeć w jednym uśmiechu czy spojrzeniu, jednak zawsze jej się to udawało. Była moim pierwszym obiektem pożądania.
Jakieś dziesięć minut po rozmowie z mamą rozległ się dzwonek do drzwi. Rzuciłem okiem na młodszą siostrę – dalej spała w swoim łóżeczku. Zbiegłem na dół po schodach żeby otworzyć drzwi.
- Cześć Kuba, mama jest w domu? – spytała obdarzając mnie jednym ze swoich uśmiechów.
- ... czytaj całość »
2
!!!
8.3

"Akcja ratunkowa"


Autor: Micra21 · 23 kwietnia 2015 · 3274 odsłon
Akcja ratunkowaW lipcowe przedpołudnie Kuba płynął przez jezioro Niegocin na Maku 606. Miał przeprowadzić łódkę z Giżycka do przystani klubu Korektywa koło Rucianego-Nidy. Dwudziestosześcioletni sternik lubił żeglowanie, patent sternika jachtowego uzyskał kilka lat temu. Miał spore doświadczenie na wodzie, a Jeziora mazurskie znał jak przysłowiową własną kieszeń.
Pogoda była wymarzona do żeglowania, wiał niezbyt silny, wschodni wiatr, wzbudzając niewielką falę. Słońce przypiekało dość mocno, lecz wiatr chłodził rozgrzane ciało przyjemnym powiewem. Sporo łodzi różnego typu kręciło się po wodzie. Większość stanowiły załogi rodzinne na wakacjach. Wyglądało na to, że rejs będzie spokojny, można powiedzieć - nudny.
Kuba planował dopłynąć do celu następnego popołudnia, Wtedy miał oddać Maka. Po wyjściu z Giżycka obrał kurs na południe, w kierunku jeziora Bocznego, i dalej przez Jagodne, kanały aż do jeziora Tałty, gdzie zamierzał przenocować. Szerokim łukiem ominął podejście do Wilkas. Do Bocznego zostało już niewiele ponad dwa kilometry, gdy nagle zobaczył ciemną chmurę nadciągającą od wschodu. To zwiastowało silne uderzenie wiatru i najprawdopodobniej burzę. Szybko zwinął foka i, rozglądając się uważnie, popłynął dalej w założonym kierunku. W ciągu kilkunastu minut jezioro opustoszało, jachty przybiły do brzegów, lub pochowały się do portów. Widoczne były ostatnie, nieliczne jednostki, które zmierzały w kierunku zbawczych przystani.
W odległości kilkuset metrów z lewej strony zobaczył deskę surfingową płynącą z wiatrem w jego kierunku. Zmienił kurs i ruszył w jej stronę. Wiedział, że przy takim szkwale surfer nie ma szans na utrzymanie się na desce, więc postanowił zabrać żeglarza na pokład swojej łodzi. Wiatr uderzył znienacka, pochylając Maka na lewą ... czytaj całość »
3
!!!
7.8

"Zdradzony i zadowolony"


Autor: Fajkel · 20 kwietnia 2015 · 6915 odsłon
Zdradzony i zadowolonyGabryśkę poznałem dzięki temu, że przez rok kiblowałem w trzeciej liceum. Właśnie w tym roku, który powtarzałem, ona przyszła do pierwszej klasy. Była ładną dziewczyną, od razu ją zauważyłem. Widywałem ją często na korytarzu, bardzo przykuwała moją uwagę. Miała długie, kręcone blond włosy i śliczną, owalną twarzyczkę. Kiedyś złożyło się tak, że jej klasa potrzebowała od mojej jakichś materiałów, które my przerabialiśmy w ich wieku. Zrządzeniem losu akurat Gabrysia została oddelegowana, by poprosić kogoś z mojej klasy o owe materiały. Tym kimś okazałem się ja – jako, że akurat znalazłem się najbliżej. Obiecałem, że dam jej potrzebne notatki. Po jakimś czasie znów się spotkaliśmy, bym przekazał jej to, co potrzebowała. Zaczęliśmy rozmawiać o różnych bzdurach, początkowo związanych ze szkołą, a później też na inne tematy. Gadało nam się całkiem przyjemnie. Gabrysia naprawdę przypadła mi wtedy gustu. Ja jej widocznie także, gdyż kiedy zaproponowałem jej wspólne wyjście po szkole, zgodziła się ochoczo. Niebawem zostaliśmy parą. W tamtym okresie było nam ze sobą naprawdę super. Ja niedługo skończyłem liceum, zdałem maturę i o dziwo znalazłem nie najgorzej płatną pracę. Oświadczyłem się Gabrysi, na co zareagowała z ogromnym entuzjazmem. Miałem wtedy niecałe dwadzieścia lat. Byłem – tak jak i moja nowa żona – seksualnie niewyżyty. Mogłem to z nią robić zawsze i wszędzie. Pieprzyliśmy się po kilka razy dziennie. To był piękny i namiętny okres. Niestety – to, co dobre, zwykle szybko się kończy.

Żona szybko mi się znudziła. Nie wiem, czy to przez to, że kochaliśmy się zbyt często, czy może ... czytaj całość »
!!!
9.2

"Kłótnia"


Autor: Wizje realne · 19 kwietnia 2015 · 5248 odsłon
KłótniaCzy byłam obrażona? Tak. Prędzej zła, albo wkurzona do granic możliwości.
Czy nie chciałam, żeby się zorientował? Tak. Wolałam wyjść i przemyśleć wszystko na spokojnie. Jeszcze raz przeanalizować. Za bardzo wierzyłam w to, co działo się między nami, by móc sobie pozwolić na spierdolenie wszystkiego w przypływie chwili i mojego “widzi-mi-się”.
Musiałam wyjść. Zaczerpnąć powietrza. Odświeżyć umysł.

Nałożyłam byle jak płaszcz na siebie, nie zapinając guzików i otwarłam drzwi, zanim zdążył się zorientować, że wychodzę. Zbiegałam szybko po schodach, co w tych wysokich szpilkach mogłam uznać za szalony wyczyn.

I gdy już wypadłam na dwór, jeszcze trzymając otwarte drzwi do klatki, usłyszałam, jak na górze z trzaskiem zamyka mieszkanie i zbiega w dół. Spojrzałam na swój zaparkowany samochód i... poszłam w drugą stronę. Pospiesznym krokiem zbliżałam się do garaży graniczących z lasem. Jeśli ktoś tu był o tej porze to tylko po to, by odstawić auto w “dosyć” bezpieczne miejsce. W cieplejsze dni roiło się tu od miejscowych pijaczków.

Zwolniłam krok. Teren był w miarę suchy, jednak nierówny, a moje szpilki nie nadawały się do chodzenia po wybojach. Słyszałam, że mnie doganiał. Chciałam tego? Tak. Mimo, że byłam zła, albo właśnie przez to, zapragnęłam w tym momencie zatryumfować nad nim. Jeszcze nie wiedziałam, w jaki sposób.

- Zatrzymaj się.
- Nie idź za mną. - Znalazł się jeszcze bliżej.

Dzieliło nas od siebie zaledwie parę kroków. Utrzymywaliśmy równe tempo, im dalej szłam, tym bardziej sytuacja zaczynała wydawać mi się groteskowa. Doszliśmy do skraju lasu, przy ... czytaj całość »
2
!!!
7.1

"Nastolatki 40 lat temu - początki"


Autor: Micra21 · 16 kwietnia 2015 · 4473 odsłon
Nastolatki 40 lat temu - początkiJest rok tysiąc dziewięćset siedemdziesiąty pierwszy, koniec czerwca. W piątek wieczorem leżymy z Elą na tapczanie, całując się czule. Oboje mamy po osiemnaście lat i jesteśmy kompletnie zieloni w sprawach seksu. W naszych rodzinach to był temat objęty całkowitym tabu. Nasi rodzice nie rozmawiali z nami na ten temat, jedynie w szkole były jakieś zajęcia w ramach biologii, oddzielnie dla chłopców i dziewcząt, więc coś tam wiedzieliśmy, a poza tym sami też szukaliśmy wiedzy na ten temat. Jakieś książki zawsze były w domu, czasem specjalnie pozostawione "na widoku". O video i internecie nikomu się nawet nie śniło. W tamtym czasie dostęp do „świerszczyków” kompletnie nie istniał, chyba, że ktoś przemycił coś ze „zgniłego zachodu”, jak wyrażano się o krajach zza „żelaznej kurtyny”.

Wszystko zaczęło się ponad pół roku temu w klubie żeglarskim, gdzie razem robiliśmy kurs na żeglarza. W październiku tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego roku kolega namówił mnie na zrobienie kursu żeglarskiego. Początek moich przygód z wodą i pływaniem nastąpił nieco wcześniej, trzy lata temu, gdy pierwszy raz pojechałem na spływ kajakowy po Wielkich Jeziorach Mazurskich. Te wakacje organizował ojciec jednego z moich kolegów szkolnych. Zawsze w lipcu jechaliśmy Giżycka, gdzie już wcześniej były zamówione kajaki w wypożyczalni. I tak przez kolejne lata poznawałem jeziora. W sumie kilkakrotnie opłynąłem całe Mazury pracowicie wiosłując na kajaku. Jeden z moich przyjaciół powiedział mi o kursie na żeglarza w miejscowym klubie i w październiku zaczęły się zajęcia teoretyczne. Na drugi wykład przyszła dziewczyna, wysoka blondynka w okularach. Na pierwszy rzut oka nic szczególnego, ... czytaj całość »
!!!
8.6

"Uważaj, o co prosisz (I)"


Autor: Wizje realne · 15 kwietnia 2015 · 6935 odsłon
Uważaj, o co prosisz (I)- Tego właśnie chcesz?!
Zdążyłam rzucić torbę na panelową podłogę i zdjąć buty, gdy zaskoczył mnie w drzwiach i wypadł z pretensjami. Nie rozumiałam, o co mu chodzi. W ciągu paru sekund starałam się przypomnieć sobie, co zrobiłam nie tak. Nie umiałam znaleźć w głowie nic, co tłumaczyłoby jego obecne zachowanie.
Krzyczał, był zły. W sumie, określenie "zły" to mało powiedziane. Raczej wściekły.
- Dziwka.
- Co ja ci... - uciszył mnie, jedną dłoń kładąc na usta, a drugą wplatając w rozpuszczone włosy i ciągnąc za nie w dół. Ból był tak silny, że musiałam mu ulec. Zmusił, żebym uklękła przed nim i na wysokości wzroku miałam jego wypychający spodnie wzwód. Dotarło do mnie, że musiał zobaczyć porno, które oglądałam wieczorem. Wydawało mi się, że skasowałam historię przeglądarki.
- Potrzeba ci mocnych wrażeń?! - Jego ton wskazywał na to, że w końcu był gotów potraktować mnie w ten sposób. Nie wiedziałam, skąd w głowie pojawiły się wątpliwości, czy jestem w stanie zrobić to z nim.
- Ja... - głos utknął mi w gardle, bo chciałam zaprzeczyć, a z drugiej strony właśnie tego pragnęłam. - Tak. - Usłyszałam, jak nieśmiało mu odpowiadam.
- Tak, co?
- Tak, proszę pana.
Spuściłam wzrok, czując, jak na policzki wypływa dawno skrywany wstyd. Usłyszałam, że odpina rozporek. Nadal nie spojrzałam na niego, walcząc z potrzebą zobaczenia w jego oczach chociaż cienia zrozumienia, że... lubię w ten sposób.
Wiedziałam, że nie podobało mu się "krzywdzenie", czy też karanie mnie. A ja tego potrzebowałam, jednak siedziałam ... czytaj całość »
8
!!!
9.0

"Burza"


Autor: Wizje realne · 11 kwietnia 2015 · 5298 odsłon
BurzaIrytowało mnie, że obydwoje działaliśmy na siebie, jednak każdy milczał. Dwójka dorosłych ludzi, bojących się do siebie podejść ze względów moralnych, bo... "przecież nie wypada". Wymienialiśmy spojrzenia, uśmiechy.

Niekiedy uścisk dłoni był nieco dłuższy, niż powinien. Spojrzenie bardziej wymowne. W ciszy, przy rozchylonych ustach. Znad kubka kawy albo sterty jakiś papierów. Może to tylko moja wyobraźnia, ale atmosfera czasami gęstniała. Nie było wtedy nic do powiedzenia. Zapadała ta cisza, jaką mógł przerwać tylko namiętny pocałunek, którego nie wypadało podejmować.

Znów jeden z tych dni – dosłowne urwanie głowy i niestety, załamanie pogody. Mimo paru szybkich kroków do auta, żadne nie odważyło się wyjść na zewnątrz, gdzie natura tworzyła istny koniec świata.

Rozzłoszczona (w końcu był piątek i zero możliwości urwania się), odrzuciłam wszystko, co robiłam. W pośpiechu uprzątnęłam papiery na jeden nierówny stos i wyszłam na zaplecze zaparzyć kolejną kawę.

- Chcesz?! - krzyknęłam, starając się przebić przez odgłosy piekła panującego na zewnątrz.

- Jasne... - Usłyszałam tuż za sobą. Zajęta przygotowywaniem, nie zauważyłam, jak się zbliżył. Rozsypałam kawę, bo solidnie mnie przestraszył.

Podniecił?

Nie, nie, nie.

Nie wiem, ile mieliśmy być tu zamknięci, ale musiałam się powstrzymać. Mimo wszystko oddech mi przyspieszył.

- Niezdara. - Wyśmiał mnie. Znowu.

Miałam wrażenie, że uwielbia wypominać mi wszystkie błędy. A ja ciągle dawałam jakieś powody ku temu.

- Umm... - W tym samym momencie sięgnęliśmy po ścierkę, chcąc zetrzeć rozsypany proszek. Nasze ręce się zetknęły. Przeszedł mnie dreszcz. I tylko ślepy ... czytaj całość »
2
!!!
7.7

"Korporacyjne intrygi (VI)"


Autor: armageddonis · 8 kwietnia 2015 · 8240 odsłon
Korporacyjne intrygi (VI)Po zamknięciu drzwi udałem się w kierunku swego pokoju. Dziwka, którą zostawiłem za sobą, była już skończona. Jej kariera upadnie z chwilą, w której Pierre odczyta maila zawierającego skan dokumentu, wręczonego Sophie przez Rosjan. Otworzyłem drzwi do pokoju magnetyczną kartą i podszedłem do przygotowanego wcześniej laptopa i przenośnego skanera. Szybko zeskanowałem dokument i wysłałem pod odpowiedni adres mailowy. Kto by pomyślał, że tak niewiele trzeba w dzisiejszych czasach aby kogoś zniszczyć. Po wysłaniu wiadomości przełamałem laptopa i wyjąłem ze zniszczonego urządzenia dysk twardy. Wyszedłem z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Szczątki urządzenia wyrzuciłem do zsypu na śmieci, tuż przy klatce schodowej. Dysk twardy włożyłem do znajdującej się na korytarzu lodówki. Ukryłem go na samym dnie, przykrytego lodem. Nikomu nie przyszłoby na myśl szukać tego właśnie tutaj. Pora porozmawiać z Petrovem.

Zszedłem do restauracji. Tak jak myślałem, trzej Rosjanie siedzieli przy barze. Podszedłem do mężczyzn i usiadłem obok.
- Kolejka dla wszystkich - rzuciłem w kierunku barmana
- No, no, no, kogo Ja widzę! - powiedział Dymitr z ironicznym uśmiechem. - Proszę się rozgościć, towariszcz.
- Odpuść sobie ten żałosny sarkazm, Petrov. Jestem tu w sprawach biznesowych.
- O co przyszedłeś mnie błagać?
- O nic - odparłem. - Przyszedłem tylko powiedzieć iż Sophie nie będzie z wami współpracować.
Z twarz Rosjanina zniknął uśmiech.
- Nie wiem o czym mówisz.
- Przestań pierdolić - stwierdziłem krótko i położyłem przed nim kopię dokumentu, który Petrov wręczył Sophie.
- Skąd to masz? - spytał cicho Rosjanin.
- Od niej, oczywiście - ... czytaj całość »
5
!!!
7.8

"Opowieść o tym, jak ciocia Małgorzata zrobiła ze mnie mężczyznę"


Autor: degustator · 7 kwietnia 2015 · 14251 odsłon
Opowieść o tym, jak ciocia Małgorzata zrobiła ze mnie mężczyznęCzęść I

Jako młody chłopak mieszkałem z rodzicami w małej miejscowości niedaleko Olsztyna. Mieszkaliśmy w małym domku jednorodzinnym, co odkąd pamiętam nie było mi na rękę. Podobnie jak większość dzieci wolałem mieszkanie wśród ludzi np. w bloku. Między innymi dlatego tak bardzo lubiłem wyjeżdżać na święta do domu mojej cioci Małgorzaty, ulokowanym w bloku na przedmieściach Olsztyna. Balkon z którego zrzucało się papierowe samolociki, duża ilość moich rówieśników do zabawy... Nie trudno się domyślić czemu tak kochałem to miejsce. Jednak mimo tych wszystkich udogodnień istniał jeszcze jeden powód dla którego lubiłem odwiedzać ciocię Gosię.
Ta historia zaczęła się w okresie świąt Bożego Narodzenia. Jako 13 letni chłopak, małymi krokami wkraczający w etap dojrzewania, zadawałem wiele pytań, na które (przez wrodzoną nieśmiałość) bałem się szukać odpowiedzi. Nie byłem typem chłopca zaczepiającego dziewczynki z klasy ani oglądającego czasopisma, które koledzy kradli starszemu rodzeństwu. Moją seksualną przygodę rozpoczęło, zupełnie niewinne zdarzenie.
Pewnego zimowego dnia, jak to przed świętami, babcia przymusiła mnie do wyjścia po zakupy. Mimo, że nie miałem ochoty odrywać się od gry komputerowej z kuzynem podjąłem się zadania. Chodząc od pokoju do pokoju i zbierając „zamówienia” od członków rodziny dotarłem w końcu do ostatniego pokoju w mieszkaniu.
Gdy bezceremonialnie otworzyłem drzwi pomieszczenia, zobaczyłem ciocię Gosię siedzącą w samej bieliźnie na łóżku i ubierającą rajstopy.
- W czym mogę Ci pomóc, kochanie - zapytała mnie ciocia, jakby nic się nie stało.
Ja natomiast, nie mogłem wykrztusić ani słowa. Przede mną siedziała niesamowicie piękna kobieta, o niebywale zgrabnych nogach, olśniewających ... czytaj całość »
pokatne.pl logo

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.