pokatne.pl na facebookupokatne.pl na twitterzepokatne.pl na google+
Masz konto?

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

25 stycznia 2015
Czat

Opowiadania erotyczne


4
!!!
8.1
nowość

"Reakcja chemiczna"


Autor: OptymistkA · 23 stycznia 2015 · 1727 odsłon
Reakcja chemicznaPochował dokumenty, pogasił światła i ruszył do laboratorium. Drzwi były uchylone, i paliła się tylko jedna lampka przy biurku. Ktoś zachowywał się bardzo cicho, zatrzymał się, wyciągnął broń i naprężył wszystkie zmysły. Światło zgasło, ktoś chwycił za drzwi, Steve kopnął je mocno, a one odbiły się od napastnika powalając go na ziemię. Zaskomlał, ale nie liczył się teraz z jego uczuciami, chwycił za drobne nadgarstki i przekręcił na brzuch, wykręcił ręce unieruchamiając włamywacza
- AAAaa!!! To boli - krzyknęła, a on znieruchomiał z zaskoczenia, podniósł się z niej i zapalił światło. Adrianna. Przecież wychodziła z budynku. – oszalał pan? - Nie pomógł jej wstać, patrzył wzrokiem pełnym zarzutów
- Co Pani tu robi po godzinach pracy? - prawie krzyczał, ale ona nie słyszała. Mężczyzna, który ją napadł, był wysoki, bosko zbudowany, twarz męska, surowa, a jednak taka pociągająca, ciemne oczy pełne wściekłości, ale i tak piękne - głucha jesteś? – Tym razem krzyknął i popchnął ją do tyłu. Zadałem pytanie! - no i czar prysł. Teraz jego wściekłe oczy i zaciśnięte usta przyprawiły ją o strach.
- Zapomniałam kluczy - pomachała mu nimi przed twarzą, ale nie za blisko.
- Dobra wsiadaj - tym razem spojrzała mu prosto w oczy - wsiadasz czy nie? – ponaglił ją. Powinna się bać? Odrzuciła ponure myśli, to jej szef, nie seryjny morderca. Całą drogę milczeli, od czasu do czasu Ada podpowiadała jak jechać, ale i tak utknęli na światłach. Podczas gdy Ada próbowała uspokoić drżące ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
0
!!!
6.1

"Przez szparę w drzwiach (III)"


Autor: afka · 13 stycznia 2015 · 7369 odsłon
Przez szparę w drzwiach (III)Z drzemki wyrwał mnie dzwonek komórki. Dzwonił Janek. Był w okolicach i pytał, czy może wpaść i przenocować, umówiliśmy się na następny dzień na wieczór, trzeba tylko uprzedzić Anię. Spojrzałem na nią – spała. Zostawię to na później. Zarzuciłem szlafrok i zszedłem na dół do kuchni. Przy kuchennym stole siedziała Magda. Owinięta w szlafrok piła sok i przegryzała jakąś kanapkę. Uśmiechnęła się do mnie. Powiedziałem cześć, zrobiłem sobie kawę w ekspresie, chwyciłem bułkę, posmarowałem masłem i miodem. Taki miś miodolubny jestem.
- Ja też proszę kawę – odezwała się Magda – nie umiem obsłużyć tego waszego ekspresu.
Zrobiłem jej prawdziwe latte i przeszliśmy do salonu. Magda usiadła po turecku na kanapie, ja w fotelu naprzeciwko. Kiedy siadała rozchyliły się nieco poły szlafroka ukazując jej wygoloną cipkę. Zaczęliśmy rozmawiać o Barcelonie i Gaudim. Właśnie stamtąd wróciła zafascynowana architekturą. Coś niecoś pamiętałem – kiedyś wpadł mi w ręce album o jego twórczości, więc mogłem podtrzymywać rozmowę pochłaniając wzrokiem jej wypielęgnowany ogródek ukazujący się spod szlafroka. Dziwnie długo nie reagowała. Powinna zauważyć. W pewnym momencie zrozumiałem, że ona wie co widać. Zaczęliśmy wspominać dzieciństwo, gdy bawiliśmy się razem. Była wtedy jedna zabawa wymyślona przez nas. Polegała na tym, że jedno z nas udawało że śpi, a drugie musiało zmusić „śpiocha” do reakcji. Zasad nie było – liczyła się pomysłowość, mogło być łaskotanie, polewanie wodą, nawet szczypanie. Wiadomo, że najłatwiej byłoby kogoś uderzyć – zadać ból, ale to było zbyt proste i niehonorowe.
- Nauczyłem się wtedy nie reagować na łaskotanie
- Tak, ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
3
!!!
5.5

"Na rozkaz"


Autor: Magda26 · 9 stycznia 2015 · 8499 odsłon
Na rozkazW domu panowała cisza. Stałam przy oknie wypatrując męża, dookoła mnie panował mrok. Jedynie przez okno do pokoju wpadała jasna poświata. „Pewnie znowu zasiedział się w pracy” westchnęłam. Chciałam mu zrobić niespodziankę. W sypialni poustawiałam świece, ustawiłam nastrojowa muzykę, przygotowałam olejki do masażu. Byłam jedynie ubrana w satynowy, czarny szlafroczek.” Cholera znowu z bzykania nic nie wyjdzie. Od razu pójdzie zmęczony spać. Nasz seks to już nie jest ogniste pieprzenie, raczej bzykanko na dobranoc.” Pomyślałam z utęsknieniem wspominając początki naszego małżeństwa. Z zadumy wyrwało mnie światełko w oknie sąsiadów. Najwidoczniej ich syn korzystając z nieobecności rodziców przyprowadził dziewczynę. Nie był może przystojny ani pięknie umięśniony, ale zapał w jaki całował dziewczynę oraz sposób w jaki ją dotykał wywołały dreszcze na całym moim ciele. Zachłannie przesuwał dłonie po materiale sukienki, aż dotarł do jej pośladków. Chwycił je mocno i podciągnął do góry całe jej ciało, także bez problemu oplotła jego biodra nogami. Zaczęli iść w kierunku łóżka, gdy już byli koło niego chłopak gwałtownie rzuciła ją na nie. Szybkim ruchem ściągnął jej sukienkę. Ona zaczęła podciągać się ku górze łóżka, a on w tym czasie pozbył się koszulki i spodni.
Bezwiednie zaczęłam dotykać dłońmi swojego dekoltu i schodziłam coraz niżej. Poczułam między palcami swoje twarde sutki. Zaczęłam je podszczypywać i miętosić piersi. Czułam jak moja cipa robi się wilgotna.
Para nie zwalniała tempa. Chłopak pozbywszy się biustonosza dziewczyny przyssał się do sutków, robił kółka językiem wokół brodawek. Jego dłoń wędrowała w stronę majtek dziewczyny, a gdy znalazła się w nich ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
4
!!!
8.9

"Opowieść helleńska: Tais (XI) "


Autor: megas_alexandros · 8 stycznia 2015 · 2627 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (XI) Tais stała na progu świątyni, u podnóża doryckiej kolumny podtrzymującej strop. Spoglądała na szare morze rozciągające się na północ od Melos i na martwą zatokę, stanowiącą przystań wyspy. Już od trzech miesięcy żaden statek nie zawinął do melijskiego portu, ani też go nie opuścił, jeśli nie liczyć małych łodzi rybackich, które w pogodne dni wypuszczały się na połów. Były to ryzykowne wyprawy – o tej porze roku sztorm potrafił zerwać się niespodziewanie. Kilka pękatych jednostek handlowych kołysało się przy nabrzeżu. Dwa kreteńskie trójrzędowce z Kydonii spędzały zimę, wyciągnięte na suchy ląd. Ich załogi upijały się w portowych karczmach i wydawały ostatnie drachmy na tanie ladacznice.

Miasteczko położone u stóp świątynnego wzgórza sprawiało ponure wrażenie. Było senne i jakby opustoszałe. Przy tej pogodzie Melijczycy nie czuli potrzeby, by wystawiać nosy poza próg swych domostw. W całej polis mogło mieszkać tysiąc ludzi, a zapewne żyło ich jeszcze mniej. Niewielkie, pozbawione znaczenia osiedle. Zbyt nieistotne, by wzbudzić pożądanie któregoś z mocarstw. Omijali je nawet piraci z Zakinthos, wiedząc, że nie znajdą tutaj sowitego łupu. Dla Tais zaś było to idealne miejsce, by schronić się przed światem.

Melos nie zawsze było pozbawione znaczenia. Dziewięćdziesiąt lat wcześniej stanowiło tętniący życiem port, jeden z ważniejszych w tej części archipelagu. Dorycka ludność utrzymywała bliskie relacje ze Spartą, założycielką tutejszej polis. Wzbudziło to nieufność Ateńczyków, zmagających się z Lacedemonem w wojnie peloponeskiej. Choć Melos zachowywało neutralność w tym konflikcie, attyckie imperium wysłało przeciw niemu swoją armię. Po kilkumiesięcznym oblężeniu miasto skapitulowało. Mieszkańców skazano na ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
1
!!!
2.3

"Znajomi z koła teatralnego"


Autor: Pisareczka · 30 grudnia 2014 · 5232 odsłon
Znajomi z koła teatralnego- Masz podobny uścisk dłoni jak ja. Nie lubię, gdy ludzie podają mi rękę, ale kiedy chcę ją uścisnąć, zabierają ją lub co gorsza, nie chcą "odścisnąć" (że tak się nie do końca poprawnie wyrażę) mojej. Taki jednostronny uścisk uważam za bardzo nietaktowny. Twój jednak jest mocny i szczery, jeśli rozumiesz, co mam na myśli.
- Rozumiem cię doskonale - siadam wygodniej w fotelu. Mój towarzysz nie bez powodu zawsze dostaje role zawierające monologi. Potrafi gadać przez kilkanaście minut bez żadnej przerwy i nie lubi gdy mu się przerywa. Zresztą to jedna z wielu rzeczy, których nie lubi. W każdym razie, kiedy zaczyna wygłaszać jakąś mowę, najbezpieczniej jest słuchać cicho. Podobno może być niebezpieczny, gdy go wkurzyć. Prawdziwa gwiazda naszego małomiasteczkowego koła teatralnego. Myślę jednak, że nie byłby w stanie wyrządzić mi krzywdy. Lubimy się. Lubimy się na tyle, że zaprosił mnie do swojego mieszkania, żeby "porozmawiać o spektaklu". Przypadkiem wiem, że dziś jego współlokatorów nie będzie przez cały dzień, a teraz mamy godzinę czternastą. Całkiem sporo czasu jak na "rozmowę o spektaklu".
- Zgodzisz się ze mną?
- W całej rozciągłości - nawet nie wiem o czym mówił, ale albo tego nie zauważył (nabyta na zajęciach teatru umiejętność wyglądania na zainteresowanego, nawet, gdy myśli się o czymś kompletnie innym, przydaje się w codziennym życiu), albo mu to nie przeszkadza. Biorąc pod uwagę jego narcystyczną naturę, bardziej prawdopodobne jest to drugie. Kuba to typ faceta, który podoba się kobietom: wysoki, ładnie zbudowany, zielonooki brunet. Z jakiegoś powodu zamiast wyrywać ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
2
!!!
9.6

"Celebrities (I). Model numer 7"


Autor: Falanga JONS · 26 grudnia 2014 · 8620 odsłon
Celebrities (I). Model numer 7Wtorek

Jakub stał za plecami swoich towarzyszy. Krople potu coraz gęściej pokrywały jego czoło. Nieznacznie uniósł M-16 w górę. Już to kiedyś zrobił. Za chwilę powtórzy. Ale jeszcze nie teraz. Niech oni wykonają jeszcze to co do nich zależy.
- Cel! – usłyszał głos dowódcy batalionu piechoty, majora Dawsona.
Jeszcze sekunda i jedenastu katalońskich partyzantów, buntowników, separatystów, czy jak ich tam zwano, w zależności od miejsca, czy to był Madryt, czy Bruksela, czy Barcelona – przestanie oddychać. Zadbać o to miały karabiny nieistniejących formalnie ochotniczych grup szturmowych walczących przeciwko żołnierzom zbuntowanej Katalonii. Grup, złożonych z ochotników spływających z Europy. Głównie z państw wschodnioeuropejskich. Ale ochotnicy, ochotnikami a dowódcą i tak zawsze był jakiś Jankes.
- Pal! – ryknął Dawson.
Z sześciu karabinów poszło sześć serii. Ciała buntowników nie zdążyły runąć w przepaść, gdy odezwał się siódmy.
Sekunda, dwie, trzy, cztery. Pięć? Niedawni towarzysze broni legli, nie wiedząc nawet, że umierają. Jakub pomyślał, że to śmierć, chyba najgorsza z możliwych. Ale nie miał wyrzutów sumienia.
Strzelał ze zbyt bliskiej odległości, by spudłować. Moment zaskoczenia dołożył swoje.
Odwrócił się. Błyskawicznie podszedł do siedzącego nieco dalej ministra spraw wewnętrznych Hiszpanii, odbitego kilka minut wcześniej z rąk bandytów, patrzącego na wszystko z otwartymi szeroko oczami. I ustami.
- Pani ministrze... W moim interesie jest to, by ta wojna trwała jak najdłużej – odezwał się Jakub niemal przepraszającym tonem.
I strzelił.
Jak dobrze, że są jeszcze takie miejsca jak jaskinie. Big Brother nie zobaczy, NASA nie ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
9.1

"Ofensywa samców"


Autor: Seelenverkoper · 21 grudnia 2014 · 11183 odsłon
Ofensywa samcówNa każdym rogu supermarket lub fastfood, a na każdy rozpoczęty tysiąc mieszkańców jedno centrum handlowe przypada. Świątynie bab, babsztyli, kobiet, piszczących gówniar z mysimi ogonkami i pedałów wżarły się w struktury miasta niezauważalnie przejmując nasze parkingi, puby i sklepy z narzędziami.

Te ich kościoły mają gaje oliwne, fontanny, tandetne fotografie dzieci z Rwandy na ścianach oraz modne kawiarenki i butiki. Nieskończone, odizolowane od podłego świata oazy kobiecej rozkoszy i relaksu.

Oczywiście zapraszają nas do nich.

Oprowadzają, krocząc dumnie po szerokich przedsionkach. Po prawej biżuteria w kotki, po lewej suknie wieczorowe i sklep tej firmy, co jej metki znaleziono w ruinach szwalni. Dalej zgniło żółte logo o trzech powtarzających się literach oferujące kolejne pary badziewnych butów w dziesięcioprocentowej obniżce dla członkiń zakonów. Znaczy klubów klienta czy stałych klientek.

Mówią: nie musisz z nami chodzić. Gówno prawda! Chcą abyśmy łazili za nimi, stopa w stopę noga za nogą, jak wierny upodlony pies. Bo tak spędzają czas dorośli, wykształceni ludzie na poziomie. Tacy świadomie kreujący własną rzeczywistość. Stoją w sklepie z ciuchami wytwarzanymi przez Chinoli za dwa złote i zastanawiają się, czy lepiej im w łososiowym czy beżowym sweterku do brzuszka, bo nie chcą wyjść na niemodne lub puszczalskie. Kurwa mać. Musisz mieć też szacunek. Przebywasz w końcu w miejscu świętym z kapłanką. Dobrze zgadujecie – każda baba jest kapłanką. Twoja też.

Baba, babsztyl, babochłop, lapucera i śliczna nastolatka w mundurku tu stają się równe. Egalite! Każda sobiepanna i niemieszcząca się w rozmiarze.

Czasem w kącie stoi ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
8.2

"Espresso (I)"


Autor: witness · 17 grudnia 2014 · 6152 odsłon
Espresso (I)Wygładziłam swoją nową, jedwabną bluzkę. Dzisiaj miała przynieść mi szczęście - przynajmniej tak mówiła mama, wręczając mi ją jako jeden z prezentów na moje dwudzieste drugie urodziny. Bluzka pochodziła z kolekcji Prady, która jeszcze nie została wypuszczona do sklepów. Czasami warto było mieć bogatych i wpływowych rodziców.
Było wczesne popołudnie i ulice zalała fala ludzi szukających miejsca w którym mogliby zaspokoić swój głód i zjeść spokojnie lunch. Nie byłam głodna, dlatego postanowiłam odwiedzić Starbucksa. Chciałam napić się kawy, a potem pójść do pracy, w której sobie dorabiałam. Oczywiście, rodzice o tym nie wiedzieli. Nie pozwalali mi pracować. Miałam przecież nieograniczony dostęp do ich pieniędzy, jednak prawdę powiedziawszy chciałam się trochę usamodzielnić. Okej, korzystałam z kart kredytowych mojego taty, ale tak czy siak spędzałam czas na sprzedawaniu książek w "Book Geek". Tam byłam zwykłą dziewczyną, studentką medycyny, a nie córką Roberta Kamińskiego, wpływowego producenta filmowego.
Oto przede mną ukazał się widok Stabucksa. Przejrzałam się w szybie na witrynie. Byłam świadoma swojego wyglądu i nigdy nie miałam kompleksów. Figurę i twarz modelki odziedziczyłam po mamie, a ciemne włosy opadające mi falami na łopatki były spadkiem po rodzinie taty. Uśmiechnęłam się sama do siebie i weszłam do sklepu. Chciałam zamknąć drzwi, ale pasek mojej torebki zaczepił się o klamkę. Odwróciłam się, zdjęłam go i ruszyłam do przodu, wpadając na jakiegoś faceta. Trzymał w ręku kubek z kawą, którego zawartość wskutek wstrząsu wylała się na moją bluzkę formując wielką plamę na jej środku.
- Cholera! Jak idziesz! - krzyknęłam, a kilka ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
8.3

"Wpadka"


Autor: berry muffin · 8 grudnia 2014 · 17976 odsłon
Wpadka - No chodź, nie daj się prosić! - nalega moja psiapsióła, Kasia, która bywa bardzo uparta. - Zuza, trzeba czasami wyluzować. Zadręczysz się tymi studiami...
- Łatwo Ci mówić. Ty nie musisz wkuwać chemii organicznej albo botaniki - próbuje dać jej do zrozumienia, żeby dała mi spokój. Jestem na drugim roku farmacji i nie powiem żeby było łatwo. Natomiast Kasia poszła na pedagogikę, więc nie musi tyle siedzieć nad książkami.
- Jedna noc, proszę - dalej nalega, robiąc te swoją smutną minkę. Chodzi o to, że ona chce mnie zaciągnąć do jakiejś nowej knajpki w mieście. Nie mam bladego pojęcia, czemu tak się tym ekscytuje. - Przysięgam, że przez najbliższy miesiąc już o nic Cię nie poproszę, ale potrzebuję dzisiaj kompanki... I to bardzo. Proszę, zgódź się!
- Kasia, jestem zmęczona. Nie wysypiam się w ogóle ostatnio, chciałabym przynajmniej w weekend odpocząć.
- Bo za bardzo się tym wszystkim przejmujesz. Jak usiądziesz na barowym stołku i się napijesz, to poczujesz się lepiej.
Spojrzałam na nią krzywo.
- No nie bądź taka! Wystroimy się, może jakiś przystojniak Cie wyrwie i spędzicie razem cudowną, upojną noc? To najlepsza forma odpoczynku!
- Nie mam ochoty.
- Czy ty kiedykolwiek masz ochotę? - zapytała - Chociaż na dwie godziny, wrócimy przed północą, obiecuję!

Chyba nie zamierza mi dać spokoju. Niech jej będzie, nie mam już siły z nią dyskutować.
- Dwie godziny - powtarzam jej słowa.
- A więc zgadzasz się? ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
2
!!!
6.9

"Cień"


Autor: mj28u · 1 grudnia 2014 · 12341 odsłon
CieńBudzisz się nagle. Ciemno. Cicho. Nic nie widzisz. Nie możesz się poruszyć. Dociera do ciebie, ze jesteś związana. Ogarnia cię panika. Nagle słyszysz jakiś szelest. Gdzieś z tyłu. Ale się więcej nie powtórzył, więc nie jesteś pewna czy naprawdę coś słyszałaś. Jesteś przywiązana do łóżka. Naga z rozłożonymi rękami i nogami. Próbujesz się wyrwać, ale nie możesz. Podajesz się w końcu. Czekasz co będzie. I nagle wśród cieni pojawia się gęstszy mrok. Ma kształt człowieka. Wielkiego człowieka. Zbliża się do ciebie powili. Spokojny, jakby miał nieskończenie dużo czasu. Kiedy jest blisko nachyla się. Widzisz oczy. Czarne, duże oczy. Wpatrują się w ciebie. Już wiesz co się stanie...
"Ale gorąco!" Myślisz sobie spacerując po mieście. Jest upalny sierpniowy poranek. Masz ochotę przyśpieszyć kroku, a wręcz iść w podskokach jak mała dziewczynka. Jest cudowna pogoda, stąd Twój dobry humor. Na ulicach nie ma zbyt dużo ludzi ponieważ jest jeszcze wcześnie i aż cię kusi aby jednak to zrobić. Wszystko do dokoła wygląda jak pogrążone w pół śnie. Takie leniwe i nieskończenie spokojne. Zupełnie nie podobne co tu jest na co dzień w godzinach szczytu. Inne miejsce. Inne miasto. Coś jak wymarzony, bajkowy świat. Mimo tego, że jesteś sama nie czujesz się samotnie, bo wiesz, że za tydzień masz się z kimś spotkać i rozwiać nudę. W twojej wyobraźni pojawia się cudowny obraz. Ty i on spleceni na łóżku. Długi i spokojny seks, pieszczoty i namiętne pocałunki. Dawno już tego nie robiłaś więc na samą myśl o tym lekko drżysz z podniecenia. Sama ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
pokatne.pl logo

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pokatne.pl korzysta z plików cookies

Używamy cookies w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być także umieszczane na Państwa urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Polityce prywatności.