pokatne.pl na facebookupokatne.pl na twitterzepokatne.pl na google+
Masz konto?

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

31 października 2014
Czat

Opowiadania erotyczne


1
!!!
3.6

"Twoje usta wciąż smakują truskawkami"


Autor: magdusia1997 · 29 października 2014 · 1280 odsłon
Twoje usta wciąż smakują truskawkamiElżbieta, jak co dnia przekroczyła drzwi firmy, w której od trzech lat zajmowała stanowisko wicedyrektora i uśmiechnęła się do siebie. Tak, w pracy na nic nie mogła narzekać. Świetnie zarabiała, miała ciekawe obowiązki i fajny zespół. Co prawda prezesi firmy, czyli jej bezpośredni przełożeni, zarzucali jej czasem, że jest trochę za miękka, jak na szefa, ale ogólnie nie było tak źle. Zupełnie inaczej sytuacja wyglądała w domu. Małżeństwo kobiety rozpadło się już kilka lat temu, jedyny syn był coraz starszy i coraz mniej jej potrzebował, a wielu jej bliskich przyjaciół poumierało z powodu nowotworów, miażdżycy, zawałów, udarów i innych chorób typowych dla średniego pokolenia. Ale kobieta nie narzekała. Miała już 54 lata, ale ludzie zwykle dawali jej sporo mniej. Ela była atrakcyjną, elegancką i zadbaną brunetką o zielonych oczach. Jedyną rzeczą, na którą czasami narzekała był wzrost. Kobieta miała tylko 163 cm wzrostu. Oczywiście chciała być wyższa, ale w sumie nie było źle. Miała ładny, dość mały co prawda, ale kształtny biust, ładne wcięcie w talii, zgrabną pupę i nogi "do samej szyi", jak mawiał jej najlepszy przyjaciel z dzieciństwa. A skoro mowa o przyjaźniach z dzieciństwa... Elżbieta nagle poczuła, że na kogoś wpadła. Spojrzała w górę, prosto w brązowe oczy swojego kumpla.
- Cześć Piotruś - uśmiechnęła się do mężczyzny.
- Cześć Eluś - odpowiedział z szelmowskim uśmiechem, ponieważ wiedział, że kobieta nie cierpi tej formy swojego imienia.
- Przestań. Wiesz, że... - zaczęła.
- ... nie lubisz tej formy swojego imienia - powiedzieli równocześnie ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
4
!!!
9.2

"Lizbona"


Autor: seaman · 28 października 2014 · 2397 odsłon
LizbonaCzasem miała już dość. Wszystkiego. Tej pracy, własnej twarzy. Choć tak naprawdę nie pamiętała już, jak wygląda naprawdę. Albo raczej, jak wyglądała kiedyś, przed tym wszystkim. Bo mimo, że minęły tylko trzy lata, zmieniła się nie do poznania. Gdyby istniał ktokolwiek, kto mógłby i chciałby ją rozpoznać.
Łazienka była urządzona nowocześnie, po męsku. Brak ozdób, chłodna szarość betonowych ścian i prostota kształtów armatury wywoływały przygnębiające wrażenie. To pewnie dlatego, pomyślała. Ale wiedziała, że oszukuje samą siebie. Zbyt dobrze znała to uczucie. Gorycz, którą czuła w ustach, towarzyszyła jej coraz częściej. To nie przez otoczenie. Które niemal co miesiąc było inne. Powodem była twarz, która patrzyła na nią z tafli lustra. Jej własna twarz, która już dawno przestała wyglądać znajomo. Kolor i długość włosów zmieniały się tak często, że przestała zwracać na to uwagę. Kształt ust i rysunek oczu również zdążyły zmienić się nie do poznania. Wszystko wyglądało inaczej, niż kiedyś. Na studiach. Przed tym wszystkim.
Zanim została zwerbowana.

***

Nie wierzyła w przeczucia. Zbyt mocno stąpała po ziemi, by przejmować się takimi głupotami. Rozsądek niejeden raz ratował jej życie. Nie mogła pozwolić sobie na kierowanie się emocjami. Szóstym zmysłem. Śmiechu warte.
Tego dnia, już od samego rana, czuła niepokój. Otworzyła oczy i odruchowo zerknęła na wyświetlacz budzika. Zawsze to samo, pomyślała. Za pięć szósta. Jakby jej ciało miało wewnętrzny alarm, nakazujący pobudkę o tej samej porze. A jednak nie miała racji. Lodowata bryła, tkwiąca w żołądku, była czymś nowym. To nie był lęk. Dobrze znała strach, ten barometr ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
5.4

"Rzeźbiarz"


Autor: badmatartist · 27 października 2014 · 1811 odsłon
RzeźbiarzKropla wosku nie zdążyła dotrzeć do stołu. Zastygła gdzieś w połowie drogi i żadna siła już jej stamtąd nie ruszy. Czy jest jej żal? Czy rozpacza, że nie dotarła do celu swojej podróży? A może pisane jej było zatrzymać się tu właśnie, w tym miejscu, nie wyżej, nie niżej, dokładnie tu. Jakież to ma znaczenie? Dlaczego w ogóle postanowiła wyruszyć w tą podróż, która nie mogła się skończyć szczęśliwie? Czy pchana jakąś niewidoczną siłą wyruszyła ku swemu przeznaczeniu, świadoma swej życiowej porażki? Skazana na żywot z brzemieniem tylu błędów, tak strasznych, że nawet Stwórca nie chce przykładać ręki do ich odpuszczenia. Wyruszyła i zamarła w połowie drogi, zastygła. Czy wciąż żyje? Czy tylko trwa w pozbawionej sensu stagnacji? Ach gdyby tylko nie zachciała zapłonąć, żyłaby sobie spokojnie przy samym knocie, w miejscu pełnym szczęścia, zrozumienia, szczęśliwości. Ale nie. Narodziła się gdzieś głęboko w niej ta iskra, ta świadomość, że wszystko może wyglądać inaczej, że stać ją na coś więcej. Ta ambicja przerodziła iskrę w płomień, a płomień... Płomień okazał się być zbyt silny, kropla była zbyt blisko by tylko cieszyć się światłem i ciepłem. Skazana na samotną podróż do miejsca skąd już nie ma odwrotu. Widzisz Jane, to tylko niewielka kropla wosku, ale z jakże ludzkim cierpieniem, skrytym gdzieś głęboko... Moja Droga kolacja Ci stygnie, czemu nic nie jesz? Zanudziłem Cię moim wywodem? Wybacz mi Najdroższa. Jak zwykle uciekam w świat fantazji, a przecież powinienem zająć się Tobą. Dopij chociaż wino, niewiele nam go już zostało więc delektuj się nim ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
5.0

"Klucz do Perwersji"


Autor: Palmer · 26 października 2014 · 3143 odsłon
Klucz do PerwersjiSandra była 25 letnią rozwódką. Jej 5 letnie małżeństwo zaliczało się do tych nie udanych, a wszystko to przez seks. Były mąż, którego imienia nie chciała już nawet pamiętać, był zwyczajnie nudny w łóżku. Do tego też niezbyt hojnie obdarzony, co przepełniło czarę goryczy. Przez to w ogóle straciła chęć na seks i postanowiła poświęcić się karierze w kancelarii prawnej. Obecnie ledwo wiązała koniec z końcem i pilnie potrzebowała środków finansowych, więc musiała dostać jakiś dobrze płatny zawód.

Dziś był jej pierwszy dzień pracy, którą jak jej się zdawało, cudem dostała. Miała pracować jako asystentka dyrektora działu prawnego. Jeszcze go nie widziała, ale za to słyszała, że jest bardzo wymagający. Podobno u jego boku wiele młodych dziewczyn, takich jak ona, zrobiło oszałamiającą karierę. Tak, to była jej szansa na wybicie się i postanowiła z niej skorzystać. Dlatego też wcześnie wstała i od samego rana przygotowywała się w łazience przed dużym lustrem, chcąc zrobić na nim jak najlepsze wrażenie.

Przeglądając się swemu odbiciu, wiedziała że tak będzie, nawet bez makijażu. Mimo to, postanowiła subtelnie poprawić to i owo. Lekko podkreślić czarną kredką brwi czy nieco uwypuklić usta czerwoną szminką. Do tego trochę pudru na policzkach i już była gotowa. Zapomniała przy tym o rozczesaniu swoich swobodnie noszonych ciemno brązowych włosów. Sięgały jej zaledwie do ramion, więc nie było potrzeby, żeby musiała je jakoś wiązać.

Wstała z krzesła i zaczęła się przeglądać w lustrze, szukając niedoskonałości w swym ubiorze. Czarna, sięgająca poniżej kolan spódnica, pięknie eksponowała jej ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
1
!!!
8.6

"Świat według Emilii (II)"


Autor: emillienne · 24 października 2014 · 3958 odsłon
Świat według Emilii (II)Ostatnio opowiadałam o moim spacerze nad morzem. Poza super pogodą, czekoladowymi lodami to nic więcej się nie wydarzyło. Grzecznie do domku i lulu w objęciach Harrego Hole. Możecie nie wierzyć, ale czasami miewam takie wieczory.

Trochę może opowiem o sobie. Brunetka, włosy krótkie, lat dwadzieścia osiem, wzrost 170 cm, waga – wiecznie za dużo. Rozmiar butów – 38. Lubię siebie i nie mam do swojego wyglądu większych zastrzeżeń. No może poza cyckami, ale jak je umiejętnie ułożę, to jeszcze coś na nie łowię. Moja Dorotka mówi, że im mniejsze cycki tym częściej je trzeba pokazywać. Ona ma olbrzymie, ale też je chętnie pokazuje, więc nie widzę związku miedzy wielkością a pokazywaniem. Figurę mam niezłą, może biodra mogłyby być ciut większe. Wtedy miałabym sylwetkę jak Monika Belucci. A tak raczej jestem Winona Ryder. Taki chłopięcy tyłeczek. Ale przynajmniej nie mam dużych problemów z wagą. Oczywiście zawsze ważę za dużo, ale to już jest chyba taki nawyk i samobiczowanie. Brzuch mam płaski, codzienne brzuszki zrobiły z niego blachę. No i częsty seks. Generalnie jak się odstrzelę to faceci się ślinią. W szerokim spektrum wiekowym faceci. Czyli nie jest źle. Lubię włoską kuchnię i włoskie wino, które piję w nadmiarze. Nie lubię specjalnie dyskotek, ale chodzę tam, bo tam najłatwiej mi złowić jakiś smaczny kąsek do łóżka. No i Dorotka lubi tam chodzić. Nigdy natomiast się na nich nie upijam. Zresztą nie lubię tracić kontroli nad swoim życiem.
Pracuję w takiej małej firmie, nazwy wam nie podam, bo nie chcę żeby wiedzieli ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
7.0
ostrzeżenie

"Bliźniaczki - zagroda"


Autor: TomaszSchultz · 23 października 2014 · 7561 odsłon
Bliźniaczki - zagrodaTen wyjazd planowałem cały rok. Zacząłem nawet pracować w weekendy żeby rodzice nie wypominali mi, że za wszystko płacą, a ja tylko korzystam... Pragnąłem tylko zaszyć się w górach w samotności i cieszyć się pięknem świata. Niestety... Moi kochani rodzice jak zawsze postanowili mi wszystko popsuć... Wymyślili, że moje dwie siostry pojadą ze mną. Miała być to dla nich nagroda za ukończenie gimnazjum z najwyższą średnią i dostanie się do prestiżowego liceum. Nie, żebym miał coś do moich sióstr, ale na samą myśl, ze będę musiał pilnować dwóch gówniar, zamiast zająć się sobą, szlag mnie chciał trafić. No ale cóż, nie miałem wyboru. Musiałem je zabrać.
- O której wyjeżdżamy braciszku? - zapytała Weronika przy śniadaniu z irytującym uśmiechem na twarzy. Wiedziała ze nie jestem zadowolony z faktu, że muszę je zabrać, więc postanowiła mnie trochę podręczyć
- Praktycznie nas nie zauważysz - dodała
- Na pewno - warknąłem pod nosem
- No może oprócz śniadań, obiadu, kolacji, no i kiedy będziemy chodzić po górach.
Nie odezwałem się, wolałem to przemilczeć. Po skończonym śniadaniu poszedłem do pokoju po walizkę, przechodząc obok pokoju bliźniaczek rzuciłem tylko do Wioli(mojej drugiej siostry), ze za piętnaście minut mają być w aucie, bo nie będę na nie czekał. Miałem nadzieję, że chociaż droga minie mi spokojnie, ale się przeliczyłem. Tuż po wyjeździe zaczęły się jęki i smęcenie mi za uchem, żebym zatrzymał się w galerii, bo one chcą zrobić zakupy. Tak mnie to rozzłościło, że miałem ochotę je rozerwać. Zatrzymałem się ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
2
!!!
7.1

"Romans z apaszką w tle (II)"


Autor: niespokojna · 14 października 2014 · 4456 odsłon
Romans z apaszką w tle (II)Kolejny dzień zapowiadał się chłodniej niż poprzedni za sprawą wiejącego wiatru. Nie przeszkodził jednak Magdzie, by założyła swoją długą niebieską, zwiewną spódnicę z bajecznymi wzorami. Pomysł należało Adama. Niemal wymuszając na dziewczynie dobór stroju. Musiała przyznać, że prezentowała się w niej całkiem nieźle. Wstali rankiem i ruszyli trasą w kierunku Malborka, gdzie tym razem wieźli tony cukru. Do miasta dotarli około południa, ale rozładunek zajął im kolejne trzy godziny, które spędzili na rozmowach i obserwacji spotykanych ludzi. Gdy wreszcie wszystko zostało załatwione Adam zaprosił dziewczynę na obiad i ruszyli w miasto. Mieli okazję przejść się ta znaną okolicą. Obeszli ratusz dookoła. Zbudowany na planie prostokąta, podpiwniczony, dwukondygnacyjny z ozdobnymi szczytami i wieżyczką. Adam lubił oglądać dzieła architektury jako pamiątki po wcześniejszych pokoleniach. Punktem głównym ich wędrówki był jednak sam zamek. Wspaniała gotycka budowla wzniesiona przez zakon krzyżacki, niegdyś siedziba wielkich mistrzów, później także królów Polski.
- Zawsze w szkole miałam problem z datami. - Odezwała się nagle Magda.
- Ja także. No może poza drugą wojną światową na morzu. Z tego mogłem odpowiadać nawet w środku nocy. - Dumnie stwierdził Adam.
- Na morzu?
- No to taki mój konik był. Gdzie, kto, kogo, czym zaatakował, trasy konwojów, kto dowodził, daty, godziny ataków, zatopień itp.
- No proszę, proszę. Godne uznania. - Uśmiechnęła się dziewczyna.
- Pół szafki miałem zawalone tą tematyką.
- Fajnie odnaleźć w czymś pasję.
- No. A zaczęło się klasycznie od historii o piratach. Potem gdzieś przeczytałem o ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
7.2

"Na ratunek, albo ku zgubie!"


Autor: starski · 14 października 2014 · 4296 odsłon
Nebraf otworzył oczy. Mimo tego nadal nie widział nic.
- Setra – Bezbłędnie rozpoznał dudniące mu w głowie zaklęcie. – Mocne diabelstwo. – Zgrzytnął zębami. Dotknął czoła. Było właśnie zimne i mokre.
Doszedł do siebie dopiero pod wieczór. Aktaros był z nim przez większość czasu. To on, gdy tylko sam się obudził, dopowiedział czarodziejowi resztę wydarzeń. Byli w Issen, w przyjaznym domu Mielnicy, kupca i karczmarza.
Z chaotycznych opowiadań satyra, rysował mu się w głowie nie mniej mętny obraz wydarzeń. Nie miał pojęcia kim była Czarna Dama i pomagający jej krasnolud. Czy działali na zlecenie, czy z własnej inicjatywy, czego chcieli od Lindy i gdzie powiedli elficę. Dał się zaskoczyć i to pod wieloma względami. Czarna Dama była potężnym czarnoksiężnikiem, tego akurat był pewien. Doskonale potrafiła ukryć przed nim swoją istotę aż do ostatniej chwili. To ją właśnie wyczuwał od dawna. Teraz wiedział już dlaczego w pewnym momencie „zniknęła” mu zupełnie. Niezła sztuczka. Pierwsza klasa. Miał ją pod nosem, jedli nawet przy jednym stole. Nie był pewien, czy zależało mu na ponownym spotkaniu.
Olo pieklił się i nawoływał do pościgu. Irma milczała zmartwiona, przejęta jak i brat losami towarzyszki, z którą zżyła się głęboko podczas tylu dni wspólnej podróży. Wiedziała, że nie posiadając żadnych konkretnych informacji, równie dobrze mogli ścigać wiatr po polu. Wszyscy patrzyli z nadzieją na czarodzieja, teraz, gdy odzyskał wreszcie świadomość i wzrok. Przykro mu było ich martwić, ale sam nie miał pojęcia od czego zacząć śledztwo.
Usiadł na łóżku. W głowie kręciło mu ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
2
!!!
7.7

"Świat według Emilii (I)"


Autor: emillienne · 7 października 2014 · 9673 odsłon
Świat według Emilii (I)Leżę na niewygodnej kanapie. Usiłuję jedną ręką napisać SMS-a a drugą trzymam się oparcia, żeby nie spaść. SMS-a pisać nie jest łatwo, bo podryguje na mnie lekko otyły, łysawy i wzrostu niewysokiego mężczyzna, którego zaczepiłam dziś w Vivie, restauracji, do której chodzą wszyscy prominenci. Znałam go z pierwszych stron lokalnych gazet, więc jego tożsamość nie była dla mnie tajemnicą. Najpierw pozwoliłam postawić sobie drinka, potem przypalić papierosa a potem wezwać taksówkę i zawieźć do jego biura w eleganckiej kamienicy w śródmieściu. Potem pozwoliłam nalać sobie dwunastoletniej whisky, pozwoliłam na gmeranie w moich majtkach i tak właśnie doszliśmy do tego momentu, gdzie on dyszy usiłując mnie zadowolić, a ja próbuję w tym czasie pisać SMS-a do Dorotki, mojej przyjaciółki od dziesięciu ponad lat. Bzykanie ważną rzeczą jest, ale w tej chwili to chyba wyłącznie dla łysielca, bo:
Po pierwsze - jego urządzenie do bzykania jest marne. Przedtem musiałam prawie pół godziny się namęczyć, aby toto nadawało się do włożenia w moją cipkę. Teraz czuję się tak jakby jakiś szalony włoski kucharz wkładał i wyciągał ze mnie rozgotowane spaghetti.
Po drugie – zapomniałam o urodzinach Dorotki. To znaczy nie tak w ogóle, ale nawet nie wysłałam rano SMS-a. To karygodne zaniedbanie w relacjach przyjaciółko - przyjaciółkowych. Muszę je naprawić jak najszybciej.
SMS poszedł. Widzę podrygującą przed moimi oczami łysinkę. Cholera. Już tak z dziesięć minut tak podryguje z tym makaronem w mojej pipce. Nie zamierzam spędzić tu całego popołudnia. Podrzucam energicznie biodrami, wydaję kilka ekstatycznych jęków. Kontr sztos zawsze działa. Zastyga ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
9
!!!
9.0

"Ktoś zagląda do twych okien (I)"


Autor: MissNobody · 4 października 2014 · 6842 odsłon
Ktoś zagląda do twych okien (I)Byłam gotowa. Na stoliku brakowało tylko herbaty, którą właśnie niosłam z niemałą ostrożnością i wyczuciem w rękach. Po męczącym dniu nic nie pomaga tak, jak samotny odpoczynek wzbogacony „towarzystwem” docenianej przez krytyków książki bądź dobrego filmu. Rozgrzewająca cynamonowa herbata nęciła mnie wraz z pieczonym jabłkiem wypełnionym orzechowo-żurawinowym nadzieniem. Na kanapie prócz zniszczonego, błękitnego kocyka znajdowała się książka, nad którą dzisiaj miałam zamiar się pochylić. Tak wyglądał mój wieczorny rytuał – pyszne jedzenie wraz z napojem oraz źródło rozrywki, dzięki któremu mogę wzbogacić swoje wnętrze. Skoro codziennie jadam niezdrowe przekąski i tym samym zaniedbuje ciało, to chociaż zrobię coś dla duszy. Ostatnimi czasy mój osobisty obrządek wzbogacił się o kolejny element, który wydaje się być teraz niezbędnym do ułożenia całej układanki. Podeszłam do parapetu i spojrzałam przed siebie. Sama podświadomie się skarciłam. Wstałam i wyłączyłam światło. Teraz już bez przeszkód mogę spojrzeć tam, gdzie wcześniej nie miałam odwagi. Obserwowałam pusty balkon znajdujący się koło pozbawionego zasłon okna. Ciemność. A poza nią jedynie mglista aura unosząca się z nad kubka oraz skroplona para osadzająca się na szybie w skutek mojego niedyskretnego oddechu. Niespiesznie ulokowałam się na kanapie, nakrywając się moim ulubionym zmechaconym kocem, który zabrałam jeszcze z domu rodzinnego. Poczekam. Do moich uszu docierała niepokojąca cisza, a nos wyczuwał słodką woń unoszącą się w całym salonie. Ciepły kubek spoczywał teraz w moich zmarzniętych dłoniach. Odnosiłam wrażenie, jak gdyby zapach nasączonego herbatą cynamonu wędrował wraz z oparami gdzieś dalej, w najgłębsze zakątki domu.
Jasność. Zapaliło się światełko w tunelu... A raczej żarówka w ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
pokatne.pl logo

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pokatne.pl korzysta z plików cookies

Używamy cookies w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być także umieszczane na Państwa urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Polityce prywatności.