pokatne.pl na facebookupokatne.pl na twitterzepokatne.pl na google+
Masz konto?

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

31 marca 2015
Czat

Opowiadania erotyczne


3
!!!
8.9
nowość

"Sesja"


Autor: Wizje realne · 29 marca 2015 · 3510 odsłon
SesjaRano
Aromat świeżej kawy, jej smak i już sam zapach potrafi obudzić do życia, nawet kogoś tak skacowanego po poprzedniej nocy, jak mnie. Jednak papierowy kubek, który trzymałam, zawierał wątpliwą zawartość byle jakiej rozpuszczalnej. Szum w holu hotelowym wydawał się wręcz nie do zniesienia przy takim bólu głowy. Usiadłam w fotelu, jednym z tych, co tylko wyglądają na wygodne, i pociągnęłam łyk kawy. Musiałam tu poczekać, o ile nie chciałam spalić się ze wstydu, gdy pokojówka będzie zmieniać moją pościel. Oblaną wódką i winem. Zalaną spermą.
Nawet, jeśli obsługa była dyskretna, to wewnątrz mojej głowy słyszałam ich szepty i
widziałam te oskarżycielskie spojrzenia. Dziwka. Wynajęła pokój z dużym, podwójnym łóżkiem.
Przyprowadziła dodatkowe trzy osoby. A teraz ktoś musi posprzątać jej burdel.
Kawa była ohydna, albo to tylko moja niechęć do przyjmowania płynów po długim piciu.
Natomiast piłam na odwagę, jak to się mówi. Dostałam zlecenie, by zrobić sesję zdjęciową, podczas, gdy para i ich "przyjaciel" będą robić swoje. Przyjęłam to tylko dlatego, że pod koniec miesiąca brakowało mi forsy na spłacenie dwupokojowego, skromnie urządzonego mieszkania.
Rano obudziłam się sama w łóżku pachnącym wspólnym seksem i alkoholem. Ze wspomnieniami.
Z kopertą dwa razy grubszą, niż za umówioną sesję zdjęciową.
Wyrzuciłam kubek z niedopitą zawartością do kosza. Lekko chwiejącym krokiem poszłam do pokoju, by jeszcze się przespać. Na korytarzu wymieniłam z pokojówką spojrzenie pełne skruchy, a ona odwróciła wzrok. Gdy naciskałam dłonią na klamkę, usłyszałam, jak kobieta staje i z powrotem idzie w moim kierunku. Odwróciłam się z zaciekawieniem, zauważając, że cała ... czytaj całość »
!!!
8.2

"Narty"


Autor: afka · 28 marca 2015 · 4406 odsłon
NartyDzień pierwszy

Pod koniec marca wybraliśmy się z żoną na narty do Włoch. Towarzyszył nam mój, a właściwie nasz kumpel Jacek. Miał jechać jeszcze jeden znajomy, ale niestety tydzień przed wyjazdem postanowił sobie zrobić „rozgrzewkę” w Polsce i zrobił to tak skutecznie, że wylądował w gipsie. Mieliśmy zarezerwowany apartament dwupokojowy w hotelu – właściwie raczej pensjonacie lecz w tej sytuacji fundusze nam się nieco skurczyły. Na szczęście udało nam się telefonicznie zamienić ten apartament na pokój 3-osobowy.

Podróż była dość męcząca – 2 tys km za jednym „zamachem” to jednak jest trochę, nawet jeśli kierowcy zmieniają się w drodze. Nie wiem jak kierowcy TIR-ów dają sobie radę... W każdym razie po przybyciu na miejsce walnęliśmy się spać nawet specjalnie nie przyglądając się naszemu pokoikowi. W sumie niewiele w nim było – trzy tapczany – tyle że dwa złączone ze sobą a jeden oddzielony szafką nocną, stolik, krzesła, barek z lodówką, TV, toaleta. No i oczywiście prysznic. Tyle, że nie wiadomo czemu o ile łazienka była normalna, to prysznic był właściwie przeszkloną kabiną stojącą w rogu pokoju – więc każdy kąpiący się mógł być obserwowany przez współlokatorów.
Jak mówiłem po przyjeździe byliśmy zbyt zmęczeni aby coś załatwiać w recepcji, więc machnęliśmy na to ręką. Na kabinie wylądował jeden z ręczników zapewniając pewną dozę dyskrecji, wzięliśmy szybki prysznic i poszliśmy spać.

Następnego dnia okazało się, że nie ma żadnej opcji zamiany rezerwacji na coś innego – komplet gości i siłą rzeczy pozostaliśmy z tą kabiną prysznicową w pokoju. W ... czytaj całość »
4
!!!
8.3

"Część pierwsza"


Autor: Wizje realne · 27 marca 2015 · 4406 odsłon
Część pierwszaIdiotka. Debilka. Kretynka.

Pewnie mogłam znaleźć jeszcze sto różnych określeń na to, co zamierzałam właśnie zrobić. Dlaczego się zgodziłam? Z ciekawości? Z nudy? Z nudy i ciekawości? Zawsze żądna nowych doświadczeń, ale tym razem chyba przesadziłam.

Szłam pod rękę z mężczyzną. On w idealnie dopasowanym garniturze, ja w naprawdę króciutkiej “małej czarnej” opinającej kobiece kształty. Dla obserwatora pewnie byliśmy jak para idąca na kolację do wykwintnej restauracji. Moja sukienka ledwo zakrywała paski podtrzymujące pończochy. Wyglądałam jak prawdziwa suka. Jego to kręciło.

Stanęliśmy przed drzwiami domu, do którego nas zaproszono. Głośno wciągnęłam powietrze.

- Pamiętaj, że nie musisz robić niczego, na co nie masz ochoty. Możesz popatrzeć. Jak będziesz chciała, wyjdziemy. Tylko powiedz, kiedy.

- Obawiam się... - Nie pozwolił mi dokończyć. Stanął bliżej, obie jego ręce spoczęły na mojej twarzy. Przyciągnął mnie do siebie.

Pocałował.

Mocno.

Głęboko.

Aż brakło mi tchu.

Jedną nogą rozchylił moje i straciłam na moment równowagę.

Wsparłam się o jego ramiona i zatraciłam w pocałunku. Przez chwilę żałowałam, że nie zostaliśmy w łóżku. Z drugiej strony... doskonale wiedział, co zrobić, żeby dodać mi odwagi.

Nie wiedziałam jedynie, na ile tej rzekomej "odwagi" w postaci niezaspokojonego podniecenia mi wystarczy.

Zjechał jedną dłonią wzdłuż moich pleców, wywołując przyjemne ciarki.

Mocno ścisnął za pośladek, aż sapnęłam.

Na koniec jeszcze dostałam klapsa i udałam oburzoną, na co zareagował śmiechem.

- No, dalej mała.

Nie umiałam wydobyć z siebie słowa. Jedyny gest, na który ... czytaj całość »
3
!!!
7.0

"Ławria"


Autor: rodia88 · 26 marca 2015 · 3153 odsłon
ŁawriaDochodziła godzina 18. Niebo nad Moskwą zakryły gęste, niemalże czarne chmury, z których w każdej chwili lunąć mogła potężna ulewa. Mieszkańcy jednego z największych europejskich miast musieli to zauważyć, gdyż przechodnie wyraźnie przyspieszyli kroku, chcąc jak najszybciej schronić się w swoich mieszkaniach, a kierowców samochodów z wzrastającą nerwowością poczęli przyciskać klaksony oraz kląć na tych, którzy w ich mniemaniu opóźniali ich powrót do domów. Zgiełk i harmider towarzyszący ulicom Moskwy stał się większy niż zwykle, a zniecierpliwienie jego obywateli dało się zauważyć niemalże w każdym zakątku miasta.
Niemalże, bo pogoda i pośpiech towarzyszący zbliżającej się burzy zupełnie nikogo nie obchodziły w budynku przy placu Łubiańskim, którego próg przekraczał właśnie pewien elegancki mężczyzna w towarzystwie swojego asystenta.
- Dobry wieczór, towarzyszu – zwróciła się do niego recepcjonistka, zakładając na twarz jak najszczerszy i najbardziej miły ze swoich uśmiechów.
- Dobry wieczór, towarzyszko Alono – odpowiedział mężczyzna, przechodząc obok niej obojętnie. Minął ją tak szybko, że nawet nie zdążył zauważyć, jak wielką poczuła ona ulgę, że ten już się oddala.
Gabinet człowieka ubranego w elegancki płaszcz oraz najmodniejszy obecnie kapelusz mieścił się na trzecim piętrze gmachu, do którego właśnie wszedł. Nie tam jednak skierował swoje kroki. Od razu udał się do podziemi. Kiedy już znalazł się w pomieszczeniach piwnicznych, jego oczom ukazał się długi korytarz, po którego bokach znajdowało mnóstwo stalowych drzwi z małymi zakratowanymi okienkami na wysokości głowy. Przybysz nie miał wątpliwości, do których drzwi się udać. Ruszył w kierunku tych, zza których dochodziły wyraźne odgłosy bójki. Nie minęła minuta, a ... czytaj całość »
2
!!!
5.7

"Act"


Autor: Vaxen van Qualn'ryne · 25 marca 2015 · 2363 odsłon
ActPrologue
- To był tylko sen - w sumie sama nie wiedziała czemu tak mówiła. Ale skoro nawet Nessa się przestraszyła, to musiał być to prawdziwy koszmar. - Nic się nie dzieje - szeptała przytulając dziewczynę do swojego ramienia.
Nazwanie rudowłosej niewysoką tym bardziej w tych czasach to za mało. Nessa była sporo niższa nawet od samej Laury, która już uchodziła za drobną istotę. Jej płomienne włosy, na co dzień związane w gruby warkocz, obecnie były mocno potargane. Środek nocy, pustynia, nocleg obok zburzonego miasteczka dawnych Stanów Zjednoczonych. Rzeczywistość w postapokaliptycznym świecie nigdy nie była gościnna, zawsze trzeba było się liczyć z niewygodami. Oczy, zarówno to prawe, zielone, jak i lewe, błękitne, starały się ukryć przed wzrokiem towarzyszki zmęczenie oprószone odrobiną pozostałego po koszmarze strachu. Co jej się śniło? Sama nawet już nie pamiętała.
Kilka dni temu odłączyły się od głównej grupy w celu rekonesansu. We dwie poruszały się znacznie sprawniej, a w tej okolicy jedynym zagrożeniem mogły być jedynie niedobitki maszyn Molocha, z którymi sama blondwłosa Polka by sobie poradziła.
Teraz obie były po środku... niczego. Noc zastała je w tym miejscu, gdzie do tej pory siedziały. Rozpaliły ognisko i starały się przenocować. Nie ustawiły warty, uznając, że nic nie może się stać, obie miały spać czujnie. Praktycznie rzecz biorąc nic się nie stało. Nie miały zegarka, więc trudno im było określić precyzyjną godzinę, ale na pewno było gdzieś w okolicy drugiej lub trzeciej nad ranem. Do świtu miały jeszcze sporo czasu snu.
- Stanę na warcie - oświadczyła ... czytaj całość »
0
!!!
5.9

"Porwanie (II). Początki"


Autor: zwyczajnyamator · 24 marca 2015 · 2548 odsłon
Porwanie (II). PoczątkiPrzebudził się, nie miał pojęcia, która jest godzina. Dokuczał mu głód, nie jadł pewnie od 20 godzin. Zawołał tajemniczą brunetkę, bardzo głośno krzycząc. Weszła lekko poddenerwowana.

- Mogłabyś mi wyjaśnić o co tutaj chodzi?
- Kiedyś się dowiesz, nie mam zamiaru ci się tłumaczyć.
- No dobra, ale co ja mam z tym wspólnego?
- Nie mam zamiaru ci się tłumaczyć! – powtórzyła ostrzejszym tonem.

Usiadł bez słowa, pragnął uciec, nie wiedział co ma robić, potwornie się bał.

- Jestem potwornie głodny, dawno nie jadłem...
- Coś ci zaraz przyniosę.

Wyszła z pokoju, wróciła po 10 minutach, przyniosła mu jajecznicę podaną na ładnym talerzu, lekko się zdziwił, myślał, że dostanie co najwyżej kromkę chleba.

- Smacznego – rzuciła krótko, po czym wyszła

Zjadł ją ze smakiem, była dobrze przyrządzona, choć to jajecznica, jej się chyba nie da zepsuć. Zawołał ją, żeby zabrała talerz, do tego miał kolejną prośbę.

- Już najedzony? – spytała z udawanym miłym tonem, mocno ironicznym
- Tak – odpowiedział, właściwie parsknął tak samo ironicznie jak ona. – Muszę skorzystać z toalety, poza tym chciałbym się odświeżyć
- No dobrze, pójdziemy, tylko spróbuj cokolwiek a przestrzelę ci kolana – powiedziała ostrym tonem pokazując kaburę z pistoletem
Wyszli z pokoju, rozejrzał się, był w jakimś domku, najprawdopodobniej letniskowym, przez okno ujrzał tylko las i basen przed domem, wszystko było ładnie wykończone, z gustem. Wszedł do łazienki, ona za nim.
- Eee, nie żebym był jakiś wstydliwy czy coś ... czytaj całość »
2
!!!
4.5

"Czerwony Smok (VI). Rzym"


Autor: Czerwony Smok · 22 marca 2015 · 2057 odsłon
Czerwony Smok (VI). RzymZamykam drzwi za sobą kilka minut przed dziesiątą. Wchodzę na drugie piętro, oświetlając sobie drogę światłem ze smartfona. Nic nie wygląda inaczej od czasu mojego poprzedniego pobytu. Sprawdzam jeszcze raz pozostałe pokoje. Pusto. Zabieram krzesło z kuchni i stawiam je naprzeciwko okna. Nie mam zamiaru stać przez godzinę, wpatrując się przez okno. Rozsiadam się wygodnie i co chwile zerkam, to na okno, to na uliczkę pod oknem. Nic. Ludzie przelatują z lewa na prawo, od czasu do czasu, któryś z nich ginie w bramie lub drzwiach sąsiednich kamienic. Nikt nie zapala światła w oknie naprzeciwko i nie wchodzi do drzwi pod nimi. Co chwile spoglądam na cyferki czasu, które strasznie zwolniły swój bieg.

Trzask otwieranych drzwi na parterze podrywa moje znudzone ciało na kilka centymetrów. Podchodzę do drzwi na klatkę schodową i nasłuchuje. Powolne cienkie stuk i stuk, pokonują cementowe schody i zbliżają się w moją stronę. To nie męskie kroki, lecz kobiece szpilki pokonują kolejne stopnie, czyniąc coraz głośniejsze stuk i stuk. Gdy są już kilka stopni od mojego piętra, uciekam w najdalszy pokój i chowam się za niedomkniętymi drzwiami. Nasłuchuję. Szpilki pokonują klamkę i wchodzą do mieszkania. Stoją przez kilka sekund, po czym szybko podchodzą do okna z lornetką. Wychylam się zza drzwi i widzę tylko cień, sylwetkę kobiecą, inną niż postać kobiety, jaka dziś pozostawiła kopertę na stole przede mną. Ile osób gra w tym zleceniu? Kim jest kobieta, która przygląda się teraz parapetowi, krzesłu przed oknem? Stoi tak przez chwilę, tyłem do mnie i ... czytaj całość »
0
!!!
9.2

"Blizny (II)"


Autor: Alltha McTavish · 21 marca 2015 · 3191 odsłon
Blizny (II)Idąc do pracy w poniedziałkowy poranek spodziewałam się wszystkiego. Nie wiedziałam ile rewelacji sprzedała Asia, ile plotek krążyło po biurze. Weszłam niepewnie, wciąż z lekko obolała głową po weekendowym „leczeniu”. Przymknęłam oczy i biorąc głęboki oddech weszłam do środka. Przygotowałam sobie kawę i usiadłam do maili nagromadzonych przez ostatnie kilka dni.
- Siemka! – Podskoczyłam na krześle, byłam tak zaczytana, że nie zauważyłam naszej księgowej przycupniętej na rogu mojego biurka – Wystraszyłaś się bidulo?
- Trochę. – Uśmiechnęłam się – Coś się stało?
- Przyszłam spytać jak się czujesz. Asia mówiła, że kiepsko z tobą było. – Zamarłam, trzymałam się siedziska fotela żeby nie spaść. – Pijesz dużo wody? Bierzesz jakieś elektrolity?
- Co? – zapytałam zdezorientowana
- Kochana, grypa żołądkowa to nic dobrego, chociaż można schudnąć – z uśmiechem klepnęła się po przygrubym udzie. Zeskoczyła z biurka.
- Już ze mną lepiej, dzięki. – Poprawiłam się na fotelu. – Wieści szybko się roznoszą, co?
- Kochana prawie robiłyśmy zakłady o twoim wyjściu w piątek – roześmiała się – nie uwierzyłabyś, jakie teorie obstawiałyśmy.
- Praca z babami – uśmiechnęłam się sztucznie. – Dzięki za troskę.

Resztę dnia spędziłam przy papierach, nie szukałam Aśki, miałam za duży mętlik w głowie. Wiedziałam, że muszę podziękować jej za uspokojenie babek. Tak, za bardzo przejmuję się innymi. Jednak z drugiej strony, stworzenie nowego życia dużo mnie kosztowało. Chcę mieć spokój.
Późnym popołudniem poszłam do kuchni umyć swoje kubki. Przy małym zlewie stała Asia. Drobna, skulona przy blacie wydawała się jeszcze ... czytaj całość »
1
!!!
8.0

"Korporacyjne intrygi (IV)"


Autor: armageddonis · 20 marca 2015 · 7160 odsłon
Korporacyjne intrygi (IV)Obudziłem się z potężnym wzwodem. Maria spała jeszcze, wtulona w mą pierś. Przez głowę przemknęła myśl o wykorzystaniu sterczącego pod kołdrą narzędzia do zaspokojenia nas obojga, lecz powstrzymałem się.
Za 3 godziny na szkolenie przybędzie Marlena, więc okazja do użycia najważniejszego męskiego organu jeszcze się dziś nadarzy. Zapytacie pewnie skąd ta pewność? Cóż, to kwestia doświadczenia i żałosnej przewidywalności kobiet, które pragną pieniędzy i najlżejszego choćby, mirażu władzy. Zdarzają się przypadki którym rzeczywiście zależy na posadzie. Ale zaproponowawszy podwojenie zarobków w zamian za bycie kimś więcej niż tylko sekretarką, z reguły zdaje egzamin.
Tak właśnie było z Krystyną. Gdy zaproponowałem jej, to po miesiącu pracy była oburzona. Oczywiście, co było do przewidzenia, chciała zrezygnować, rzucić się na mnie z pięściami. Ale wizja zwiększonych dochodów i nieciekawych zdjęć rozesłanych do znajomych, rodziny i chłopaka, skutecznie ostudziła jej wolę walki. Zdjęcia oczywiście nie były prawdziwe, ale w dzisiejszych czasach wystarczy wprawne oko i wykupiona licencja Photoshopa aby sprawić by nieprawdziwe, stało się faktem. A więc gdy zobaczyła sfałszowane zdjęcia nie miała innej możliwości. Padła na kolana i wpełza pod biurko. Z czasem jej się to spodobało. Nie jest to może szczyt skromności, ale gruby, żylasty, 19cm długości penis potrafi dać kobiecie przyjemność, szczególnie gdy jego właściciel wie jak go użyć. Teraz, po latach, początki współpracy niknęły w cieniu setek przeżytych wspólnie orgazmów i naszych splecionych w uścisku, rozpalonych ciał.
Wróciłem myślami do sypialni. Maria właśnie się obudziła. Spojrzała na mego prężącego się członka i podniosła prawą brew w geście uznania. ... czytaj całość »
2
!!!
5.8

"Porwanie (I). Prolog"


Autor: zwyczajnyamator · 19 marca 2015 · 2533 odsłon
Porwanie (I). PrologKażdy zna ten cudowny okres, początek wakacji. Ciocia zaproponowała mu przyjazd do siebie, od razu się ucieszył i pomyślał, że będzie fajnie, w końcu to nadmorska miejscowość, atrakcji nie zabraknie. Rodzice zajmowali się sam w sumie nie wiedział czym „praca biurowa” jak to określali, nie zagłębiał się, wychodzili rano i wracali wieczorem, standard. Miał dużo znajomych, sam rzadko bywał w domu. Lubił uprawiać sport, jakoś po tamtych wakacjach wkręcił się w siłownie, co dało mu wyrzeźbioną sylwetkę. Był przystojny, takie połączenie dawało mu spore powodzenie, lecz aktualnie był wolny, oglądał się za dziewczynami, kusiły go te lekko starsze. Często imprezował, lecz znał umiar, nie zatracał się. Przyjeżdżając tu liczył się z tym, że trochę go może ominąć. – To tylko dwa tygodnie – tak wtedy myślał. Parę dni po zakończeniu roku szkolnego zakupił bilety na godzinę siedemnastą, całkiem wygodny autokar z dostępem do internetu i klimatyzacją, dało się przejechać te 7 godzin, które dzieliły go od morza. Jeszcze wtedy nie wiedział, że jest śledzony. W autokarze było luźno nie brakowało miejsc, najbardziej ucieszyło go, że te ostatnie cztery były wolne. Usiadł wygodnie na środkowym i wyjął tablet, spojrzał na zegarek.
– Jeszcze 15 minut do odjazdu – stwierdził pod nosem.
Wtedy zobaczył ją, wsiadła pewnym krokiem, szukając wolnego miejsca, dosiadła się na tylne miejsca, pod same okno uroczo przed tym pytając.
– Wolne?
– Pewnie – odparł z uśmiechem, spodobała mu się nieznajoma pasażerka.

Podczas podróży nie działo się nic ciekawego, obejrzał parę odcinków serialu, ... czytaj całość »
pokatne.pl logo

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.