pokatne.pl na facebookupokatne.pl na twitterzepokatne.pl na google+
Masz konto?

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

22 października 2014
Czat

Opowiadania erotyczne


2
!!!
7.6

"Romans z apaszką w tle (II)"


Autor: niespokojna · 14 października 2014 · 3501 odsłon
Romans z apaszką w tle (II)Kolejny dzień zapowiadał się chłodniej niż poprzedni za sprawą wiejącego wiatru. Nie przeszkodził jednak Magdzie, by założyła swoją długą niebieską, zwiewną spódnicę z bajecznymi wzorami. Pomysł należało Adama. Niemal wymuszając na dziewczynie dobór stroju. Musiała przyznać, że prezentowała się w niej całkiem nieźle. Wstali rankiem i ruszyli trasą w kierunku Malborka, gdzie tym razem wieźli tony cukru. Do miasta dotarli około południa, ale rozładunek zajął im kolejne trzy godziny, które spędzili na rozmowach i obserwacji spotykanych ludzi. Gdy wreszcie wszystko zostało załatwione Adam zaprosił dziewczynę na obiad i ruszyli w miasto. Mieli okazję przejść się ta znaną okolicą. Obeszli ratusz dookoła. Zbudowany na planie prostokąta, podpiwniczony, dwukondygnacyjny z ozdobnymi szczytami i wieżyczką. Adam lubił oglądać dzieła architektury jako pamiątki po wcześniejszych pokoleniach. Punktem głównym ich wędrówki był jednak sam zamek. Wspaniała gotycka budowla wzniesiona przez zakon krzyżacki, niegdyś siedziba wielkich mistrzów, później także królów Polski.
- Zawsze w szkole miałam problem z datami. - Odezwała się nagle Magda.
- Ja także. No może poza drugą wojną światową na morzu. Z tego mogłem odpowiadać nawet w środku nocy. - Dumnie stwierdził Adam.
- Na morzu?
- No to taki mój konik był. Gdzie, kto, kogo, czym zaatakował, trasy konwojów, kto dowodził, daty, godziny ataków, zatopień itp.
- No proszę, proszę. Godne uznania. - Uśmiechnęła się dziewczyna.
- Pół szafki miałem zawalone tą tematyką.
- Fajnie odnaleźć w czymś pasję.
- No. A zaczęło się klasycznie od historii o piratach. Potem gdzieś przeczytałem o ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
6
!!!
8.0

"Na ratunek, albo ku zgubie!"


Autor: starski · 14 października 2014 · 3156 odsłon
Nebraf otworzył oczy. Mimo tego nadal nie widział nic.
- Setra – Bezbłędnie rozpoznał dudniące mu w głowie zaklęcie. – Mocne diabelstwo. – Zgrzytnął zębami. Dotknął czoła. Było właśnie zimne i mokre.
Doszedł do siebie dopiero pod wieczór. Aktaros był z nim przez większość czasu. To on, gdy tylko sam się obudził, dopowiedział czarodziejowi resztę wydarzeń. Byli w Issen, w przyjaznym domu Mielnicy, kupca i karczmarza.
Z chaotycznych opowiadań satyra, rysował mu się w głowie nie mniej mętny obraz wydarzeń. Nie miał pojęcia kim była Czarna Dama i pomagający jej krasnolud. Czy działali na zlecenie, czy z własnej inicjatywy, czego chcieli od Lindy i gdzie powiedli elficę. Dał się zaskoczyć i to pod wieloma względami. Czarna Dama była potężnym czarnoksiężnikiem, tego akurat był pewien. Doskonale potrafiła ukryć przed nim swoją istotę aż do ostatniej chwili. To ją właśnie wyczuwał od dawna. Teraz wiedział już dlaczego w pewnym momencie „zniknęła” mu zupełnie. Niezła sztuczka. Pierwsza klasa. Miał ją pod nosem, jedli nawet przy jednym stole. Nie był pewien, czy zależało mu na ponownym spotkaniu.
Olo pieklił się i nawoływał do pościgu. Irma milczała zmartwiona, przejęta jak i brat losami towarzyszki, z którą zżyła się głęboko podczas tylu dni wspólnej podróży. Wiedziała, że nie posiadając żadnych konkretnych informacji, równie dobrze mogli ścigać wiatr po polu. Wszyscy patrzyli z nadzieją na czarodzieja, teraz, gdy odzyskał wreszcie świadomość i wzrok. Przykro mu było ich martwić, ale sam nie miał pojęcia od czego zacząć śledztwo.
Usiadł na łóżku. W głowie kręciło mu ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
1
!!!
7.7

"Świat według Emilii"


Autor: emillienne · 7 października 2014 · 8149 odsłon
Świat według EmiliiLeżę na niewygodnej kanapie. Usiłuję jedną ręką napisać SMS-a a drugą trzymam się oparcia, żeby nie spaść. SMS-a pisać nie jest łatwo, bo podryguje na mnie lekko otyły, łysawy i wzrostu niewysokiego mężczyzna, którego zaczepiłam dziś w Vivie, restauracji, do której chodzą wszyscy prominenci. Znałam go z pierwszych stron lokalnych gazet, więc jego tożsamość nie była dla mnie tajemnicą. Najpierw pozwoliłam postawić sobie drinka, potem przypalić papierosa a potem wezwać taksówkę i zawieźć do jego biura w eleganckiej kamienicy w śródmieściu. Potem pozwoliłam nalać sobie dwunastoletniej whisky, pozwoliłam na gmeranie w moich majtkach i tak właśnie doszliśmy do tego momentu, gdzie on dyszy usiłując mnie zadowolić, a ja próbuję w tym czasie pisać SMS-a do Dorotki, mojej przyjaciółki od dziesięciu ponad lat. Bzykanie ważną rzeczą jest, ale w tej chwili to chyba wyłącznie dla łysielca, bo:
Po pierwsze - jego urządzenie do bzykania jest marne. Przedtem musiałam prawie pół godziny się namęczyć, aby toto nadawało się do włożenia w moją cipkę. Teraz czuję się tak jakby jakiś szalony włoski kucharz wkładał i wyciągał ze mnie rozgotowane spaghetti.
Po drugie – zapomniałam o urodzinach Dorotki. To znaczy nie tak w ogóle, ale nawet nie wysłałam rano SMS-a. To karygodne zaniedbanie w relacjach przyjaciółko - przyjaciółkowych. Muszę je naprawić jak najszybciej.
SMS poszedł. Widzę podrygującą przed moimi oczami łysinkę. Cholera. Już tak z dziesięć minut tak podryguje z tym makaronem w mojej pipce. Nie zamierzam spędzić tu całego popołudnia. Podrzucam energicznie biodrami, wydaję kilka ekstatycznych jęków. Kontr sztos zawsze działa. Zastyga ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
9
!!!
8.9

"Ktoś zagląda do twych okien (I)"


Autor: MissNobody · 4 października 2014 · 5932 odsłon
Ktoś zagląda do twych okien (I)Byłam gotowa. Na stoliku brakowało tylko herbaty, którą właśnie niosłam z niemałą ostrożnością i wyczuciem w rękach. Po męczącym dniu nic nie pomaga tak, jak samotny odpoczynek wzbogacony „towarzystwem” docenianej przez krytyków książki bądź dobrego filmu. Rozgrzewająca cynamonowa herbata nęciła mnie wraz z pieczonym jabłkiem wypełnionym orzechowo-żurawinowym nadzieniem. Na kanapie prócz zniszczonego, błękitnego kocyka znajdowała się książka, nad którą dzisiaj miałam zamiar się pochylić. Tak wyglądał mój wieczorny rytuał – pyszne jedzenie wraz z napojem oraz źródło rozrywki, dzięki któremu mogę wzbogacić swoje wnętrze. Skoro codziennie jadam niezdrowe przekąski i tym samym zaniedbuje ciało, to chociaż zrobię coś dla duszy. Ostatnimi czasy mój osobisty obrządek wzbogacił się o kolejny element, który wydaje się być teraz niezbędnym do ułożenia całej układanki. Podeszłam do parapetu i spojrzałam przed siebie. Sama podświadomie się skarciłam. Wstałam i wyłączyłam światło. Teraz już bez przeszkód mogę spojrzeć tam, gdzie wcześniej nie miałam odwagi. Obserwowałam pusty balkon znajdujący się koło pozbawionego zasłon okna. Ciemność. A poza nią jedynie mglista aura unosząca się z nad kubka oraz skroplona para osadzająca się na szybie w skutek mojego niedyskretnego oddechu. Niespiesznie ulokowałam się na kanapie, nakrywając się moim ulubionym zmechaconym kocem, który zabrałam jeszcze z domu rodzinnego. Poczekam. Do moich uszu docierała niepokojąca cisza, a nos wyczuwał słodką woń unoszącą się w całym salonie. Ciepły kubek spoczywał teraz w moich zmarzniętych dłoniach. Odnosiłam wrażenie, jak gdyby zapach nasączonego herbatą cynamonu wędrował wraz z oparami gdzieś dalej, w najgłębsze zakątki domu.
Jasność. Zapaliło się światełko w tunelu... A raczej żarówka w ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
3
!!!
7.6

"Romans z apaszką w tle (I)"


Autor: niespokojna · 3 października 2014 · 4961 odsłon
Romans z apaszką w tle (I)Tego ranka obudziła się szybciej niż zwykle. Słońce przenikało do pokoju pomimo obsuniętych rolet. Przetarła ręką oczy i dopuściła do swojej świadomości myśl, że to dzisiaj. Dziś miała się spotkać z Adamem. Ilekroć o tym pomyślała, zawsze targały nią sprzeczne emocje. Czy powinna? Czy może mu ufać? A co, jeśli w swojej, niemal dziecięcej naiwności, wpakuje się prosto w paszczę lwa, który ją zdołał oczarować i którego mimowolnie polubiła? Nie... On taki nie jest. Czepiając się usilnie tej myśli zaczęła wstawać z łóżka. Jednak nie mogła ukryć podenerwowania, które czuła w swoim ciele. To dlatego obudziła się nim zadzwonił budzik. Zwykle była śpiochem, który korzystał z każdej możliwości by zagnieździć się w mięciutkiej pościeli. Ale nie dzisiaj. Dziś miała podjąć małą rewolucję w swoim życiu, ryzyko burzące jej rutynowo planowany dzień.
Adama poznała w sposób, z którego nie do końca była dumna. Z nadmiaru czasu i w poszukiwaniu jakichś nowych, innych wrażeń zalogowała się na portal towarzyski. Nie spodziewała się cudów, nie spodziewała się, że pozna tam kogoś naprawdę godnego uwagi. A jednak. Przeżyła miłą niespodziankę, gdy w rozmowach z kilkoma młodymi chłopakami wkręciła się w długie i dyskursywne tematy, gdy zobaczyła w nich prawdziwie interesujących towarzyszy wolnych chwil. Z Adamem było inaczej, bo należał do tych nielicznych mężczyzn, dużo od niej starszych, z którymi w ogóle podjęła rozmowę. Ona młoda dwudziestojednoletnia studentka. On dwukrotnie od niej starszy. O dziwo, świetnie się dogadywali od samego początku. Temat niósł się sam, nie było szukania na siłę punktu zaczepienia. Adam był cierpliwy ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
1
!!!
6.8

"Hotelowy romans (II)"


Autor: wampirzyca877 · 2 października 2014 · 5678 odsłon
Hotelowy romans (II)I właśnie dlatego sztuczna redukcja kosztów oznacza pozytywne wyniki dla finansów spółki – powiedziała wychudzona kobiecina w okularach i spódnicy za kolano.
Boże, czy chociaż raz na tych szkoleniach nie mogliby powiedzieć czegoś sensownego lub chociaż zmienić ich formę na bardziej przystępną? - westchnęłam w myślach
- Na tym na razie zakończymy – oznajmiła kobieta. Mają państwo trzy kwadranse na napicie się kawy.

No tak, i jeszcze te godzinne przerwy nie wiadomo po co? Kto pije kawę przez pół godziny? Czy nie lepiej byłoby po prostu szybciej skończyć ten nudnawy wykład? Jak widać nie. Przecież to rzesze specjalistów... gówno prawda
Zrezygnowana podeszłam do dystrybutora z kawą i zawzięcie zaczęłam pompować. Oczywiście jak wszystko w tej parszywej firmie działało jakby chciało, a nie mogło. Niespodziewanie poczułam mocny uścisk na pupie, stanęłam na palcach i cicho westchnęłam. Od razu poznałam do kogo należą te dłonie. To był Adam, mój kochanek sprzed 2 nocy.
- Stęskniłaś się kotku? - Szepnął mi do ucha, gdy jego dłonie ugniatały moje pośladki
- Puść mnie! – powiedziałam stanowczo – ludzie patrzą
- Chyba się mnie nie wstydzisz? - mruknął wodząc ustami po mojej szyi – jeśli chcesz możemy się gdzieś przejść, chociaż z tego co pamiętam jeszcze niedawno nie byłaś tak nieśmiała – wymruczał mi prosto do ucha. Zauważyłam ukradkowe spojrzenia innych uczestników szkolenia. Ciekawe co widzieli, pomyślałam z lekką paniką.
- Chodź – rozkazałam i ruszyłam na korytarz, Adam poszedł za mną.
- ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
9.1

"Rudowłosa (VI) - Epilog"


Autor: seaman · 25 września 2014 · 5014 odsłon
Rudowłosa (VI) - EpilogPowrót do pełni sił był bolesny. Nie tak długi, jak można by się spodziewać – Hejnert zadbał już o odpowiednie specyfiki, przyspieszające leczenie – ale cierpienia nie dało się uniknąć.
– Bardzo mi przykro, dziecinko – szeptał czarodziej, ocierając Siilvie pot z twarzy. – Tak musi być. To jedyny sposób na odzyskanie zdrowia po zaklęciu, jakiego użyłaś. Ale nie martw się, już za kilka dni będziesz zdrowa, a twoje ciało wyjdzie z tego silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.
Zwilżył czysty kawałek płótna i przyłożył materiał do spierzchniętych ust dziewczyny. Powoli, z wysiłkiem, zlizała wilgoć z warg. Nie da się ukryć, trzema słowami zaklęcia niemal udało jej się to, czego nie dokonali ani Nirgard, ani Jewrel.
– Swoją drogą musiało być bardzo źle, jeśli zdecydowałaś się na użycie czaru wzmocnienia – ciągnął mag cichym, usypiającym tonem. Pochylił swoją odmłodzoną, przystojną twarz nad leżącą. – Mam nadzieję, że było warto.
Kiwnęła nieznacznie głową. Jewrel. Było warto.
– To dobrze. Na nasze szczęście ani Nirgard, ani nawet Kuntz nie zdążyli zorientować się, kto i gdzie rzucił tak potężne zaklęcie. Jesteśmy bezpieczni. Teraz odpoczywaj. Ani słowa! – Uśmiechnął się, widząc, że dziewczyna chce zaprotestować. – Przede wszystkim masz wyzdrowieć. A potem zajmiemy się ratowaniem świata.
Odwrócił się ku drzwiom. Jego szczupła sylwetka rozmywała się Siilvie przed oczyma. Dobrze, ojcze, pomyślała z przekąsem i zasnęła.

***

Przespała dwa dni i obudziła się dopiero trzeciej nocy po zabiciu Jewrela. Nie pamiętała zbyt wiele, co było normalne przy tak potężnym zaklęciu. Ale widok martwego bandyty miała ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
9
!!!
5.1

"Przyjacielska fantazja"


Autor: Esill · 15 września 2014 · 10195 odsłon
Przyjacielska fantazjaLeżała na boku, twarzą do ściany. Na sobie miała tylko koszulkę, którą narzuciła na rozgrzane kąpielą nagie ciało. Pod kocem, którym była nakryta, na zarysie skulonej sylwetki można by było zauważyć nieznaczne ruchy, gdyby nie to, że w pokoju panowała całkowita ciemność.
Jej prawa dłoń schowana była między zaciśniętymi udami, a lewa masowała pierś, podrażniając twardy sutek. Fantazjowała o rzeczach przeróżnych, przeważnie o takich, których wstydziłaby się w rzeczywistości. Była wysoką, smukłą kobietą o ładnej buzi okalanej burzą kasztanowych loków, drobnych, ale za to wyjątkowo jędrnych, piersiach, płaskim brzuchu, wspaniałych, kształtnych biodrach i długich nogach. Jednakże, była ona również osobą bardzo niepewną siebie, wstydliwą wycofaną. Nie przechodziło jej nawet przez myśl, że znaczna ilość młodych mężczyzn, z rękoma zaciśniętymi na potężnych wzwodach, marzyła po nocach o bliższym, intymnym kontakcie z nią.
Ona jednak leżała sama, z zamkniętymi oczyma i coraz szybszymi ruchami palców, marzyła o wielkich penisach wchodzących głęboko w jej wnętrze, nasieniu pokrywającym jej ciało i pozycjach oraz miejscach, w których chciałaby odbyć stosunek. Chciała być brana szybko, intensywnie i zachłannie. Chciała ujeżdżać, wypinać się, nadziewać i kochać się na każdym centymetrze swojego mieszkania. Pragnęła dzikiego seksu w samochodzie, przelotnego stosunku w kuchni, w oczekiwaniu na zagotowanie wody, czy też pieszczot i ujeżdżania w kinie, próbując powstrzymać swoje jęki. A lubiła być głośno, był to taki element nie pasujący do obrazu skrytej dziewczyny. Kiedy tylko miała możliwość, nawet podczas drobnych pieszczot, jęczała bez skrępowania, w taki sposób, że większość zdrowych mężczyzn miałaby najpotężniejszy wzwód w życiu.
Wyjęła dłoń spomiędzy ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
2
!!!
5.0

"Vipers squad"


Autor: Poison · 15 września 2014 · 7765 odsłon
Vipers squad- Mówię Wam, że Rewal to zbyt blisko, dopiero co byłyśmy w Międzyzdrojach – powiedziała Aśka sceptycznym tonem.
- Chcesz jechać aż do Kołobrzegu? A może od razu do Sopotu? - odpowiedziała Agata.
- A może od razu przeniesiemy się na Lazurowe Wybrzeże? - zakpiła Sylwia popierając Agatę.
- Mogłybyśmy nawet na Florydę gdybyście potrafiły mówić po angielsku bez wschodniego akcentu - mruknęła Asia.
- Yes, mister Asia – zaśmiała się Agata celowo udając akcent z jakiego znani są Rosjanie.
- Misyz Asia – poprawiła ją w ten sam sposób Sylwia.
- A w ogóle to gdybyście nie były tak narwane i nieodpowiedzialne to mogłybyśmy siedzieć w tych Międzyzdrojach do końca lipca, albo nawet i dłużej – kontynuowała coraz bardziej niezadowolona Aśka.
- Och, przepraszamy! To przecież Ty jesteś mózgiem operacji, a nie my! - odpowiedziała Agata celowo przybierając przesadnie uniżony sposób bycia.
- Własny mózg by Wam nie zaszkodził – mruknęła Asia – poza tym skoro ja jestem mózgiem to mogłybyście mnie słuchać – dodała.
- Cóż, widać nie tylko faceci mają problemy z myśleniem głową – odezwała się filozoficznie Sylwia.
- Nie wymagaj od nas zbyt wiele, my jesteśmy tylko od brudnej roboty, Panno Dwa Fakultety – powiedziała Agata, która lubiła drażnić się z Asią wypominając jej, że ambitnie ciągnie dwa odległe od siebie kierunki: prawo i informatykę.
- Wszystkie robimy brudną robotę i nie moja wina, że ja szybciej zrobię dwie magisterki niż Ty ten swój licencjat na marketingu – odparowała Asia.
- Nie bądź taka pewna ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
8.1

"Wakacje Ireny (V). Teść"


Autor: Per Werter · 12 września 2014 · 10227 odsłon
Wakacje Ireny (V). TeśćPodczas kolacji rozeszła się wieść, że huragan powalił kilka wielkich, starych drzew stojących blisko jeziora. Syna aż skręcało z ciekawości by je obejrzeć.
Zaczął ją namawiać na wyjście i zobaczenie co się stało. Nie miała ochoty, ale się w końcu, dla świętego spokoju, zgodziła. Gdy pojawili się jego dwaj koledzy, nieoczekiwanie dla niego stwierdziła, że nie będzie im przeszkadzać i pozwoliła by wyszedł z nimi, ma tylko obiecać, że blisko tych drzew nie podejdzie i będzie ostrożny. Obiecał i zdziwiony, ale i szczęśliwy, że od wczoraj ma dużo więcej luzu, szybko wstał od stolika.

Było jeszcze trochę czasu do spotkania z teściem i poszła do siebie. Miała wielką ochotę napić się wódki, ale teść by zapewne poczuł zapach alkoholu. To, plus wcześniejszy widok jej piersi w mokrym ubraniu, dałoby mu jeszcze więcej do myślenia.
- Uff - westchnęła - Miałam załatwić gnoja i zrobić mu niemiłą niespodziankę, a o mały włos załatwiłabym siebie, gdybym po tym seksie, nic nie mówiąc, tak jak rano po obudzeniu zaplanowałam, pojechała na policję i zgłosiła gwałt.
Telefon znów dał sygnał. Kolejny esemes od kurdupla. Nie czytając skasowała i odpisała: kasuje bez czytania, nie trać czasu.

Nie miała pojęcia co robić. Nie wiedziała co ci dwaj knują, domyślała się tego...
Ulec ich żądaniom, źle. Nie ulec, też fatalnie się to skończy. Cokolwiek wybierze będzie to zły wybór. Jedyne co przychodziło jej do głowy to zyskać na czasie i starać się uśpić ich czujność. Trzeba pewnie będzie udawać, spróbować zmienić się w Fenech ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
pokatne.pl logo

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pokatne.pl korzysta z plików cookies

Używamy cookies w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być także umieszczane na Państwa urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Polityce prywatności.