pokatne.pl na facebookupokatne.pl na twitterzepokatne.pl na google+
Masz konto?

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

20 sierpnia 2014
Czat

Opowiadania erotyczne


3
!!!
6.2
nowość

"Wakacje Ireny (II). W plenerze"


Autor: Per Werter · 19 sierpnia 2014 · 1873 odsłon
Wakacje Ireny (II). W plenerzePrzed godziną drugą przebrała się, zdjęła i odłożyła majteczki, założyła przygotowane wcześniej spódniczkę i koszulkę, wzięła niedużą torebkę i wymknęła się z pensjonatu, informując dziewczynę w recepcji, że gdyby ktoś o nią pytał to wybiera się na przejażdżkę. Oddała klucz od apartamentu.

Jerzy zaraz po przyjeździe dał jej kluczyki do małego, miejskiego auta.
- Od dziś jest twoje, możesz używać kiedy chcesz - powiedział.

Po drodze zatrzymała się by kupić alkohol. Wiedziała gdzie i jak jechać, trasę znalazła w internecie. Gdy okolica zrobiła się pusta, bez zabudowań, zwolniła i przy pierwszej okazji zjechała na pobocze. Droga była mało uczęszczana, możliwe, że nawet mniej niż 50 pojazdów przejeżdżało nią podczas godziny. Sięgnęła ręką pod koszulkę i zdjęła stanik wsadzając go pod koc leżący na tylnym siedzeniu. Ruszyła i po niedługim czasie zobaczyła stojącego przy drodze mężczyznę, po chwili go rozpoznała. Miała ogromną ochotę dodać gazu i staranować gnoja, nic z przodu ani z tyłu nie jechało, nie było w zasięgu wzroku, więc okazja do tego była.
Paręnaście metrów dalej od miejsca gdzie stał było dość szerokie pobocze, zjechała na nie i zatrzymała pojazd.
Wysiadła, stojący ją rozpoznał i się rozpromienił. Jednak posłuchała!
- O, masz auto, szkoda, ze takie małe, nie bardzo zdatne do miłości, a ja cię tak kocham, że chciałbym kochać wszędzie. Jesteś coraz piękniejsza. A gdzie buzi na powitanie?
Kobieta milczała.
Objął ją i chciał pocałować, nie schyliła się i nie dał rady, był za niski by ją pocałować w usta czy cmoknąć w policzek.
czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
8
!!!
9.7

"Urodziny Hani (III)"


Autor: Mirabelka · 18 sierpnia 2014 · 3377 odsłon
Urodziny Hani (III)Opadli razem na dywan, śmiejąc się i głaszcząc leniwie. Zuza podsunęła się bliżej i szepnęła mu w ucho:
- Wiesz co, fajny jednak jesteś... Jerzy objął dziewczyny, roześmiał się głośno, jakby nadal nie wierzył, że to co się właśnie działo to tylko sen i wyszeptał: - Wy też jesteście fajne.

Hania z uśmiechem triumfu stanęła nad nimi...

***

- Chodź... - wyszeptała niemal bezgłośnie Hania wyciągając w jego kierunku dłoń. Każde z nich z uśmieszkiem zawstydzenia i z lekkim niedowierzaniem spoglądało po sobie. Emocje w dziewczynach powoli opadały i zaczęło do nich docierać, że to co się stało, właśnie się stało... Jerzy wstał i chwycił mocno dłoń Hani. Stała przed nim naga i dziewczęco niewinna. Spojrzał na leżące na poduchach Zuzę i Dorotę i uśmiechnął się do nich szeroko.
Hania poprowadziła Jerzego za sobą w głąb mieszkania.
- Dokąd to?! - wrzasnęła Zuzka w ślad za nimi.
- Hania, my też chcemy popatrzeć!!! - zażartowała Dorota
- O nie, moje kochane - odrzuciła przez ramię Hania - Żadnych pokazów nie będzie!
Na potwierdzenie jej słów usłyszały trzask zamykanych drzwi i zgrzyt przekręconego klucza w zamku.
- No nie wierzę - mruknęła Zuzka z otwartymi szeroko niedowierzaniem ustami
- Kto by pomyślał, że to nasza Hanka - zakpiła Dora, dodając: - No w sumie ma urodziny, ale też bym sobie chętnie z nim w łóżeczku... ten teges...
- Dora, jesteś niewyżyta! - zaśmiała się Zuza i niby to znudzona ziewnęła, ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
3
!!!
7.1

"Felix znaczy szczęściarz "


Autor: natchniona chwila · 11 sierpnia 2014 · 3370 odsłon
Felix znaczy szczęściarz Anna... Jedyna kobieta, która kiedykolwiek miała dla niego jakieś znaczenie. Jedyna, która dotarła głębiej w jego świadomość. Była jak drzazga wbita boleśnie w skórę, a której mimo to, ani myślał wyciągać. Do czasu...
Oczami wyobraźni widział scenę rozgrywającą się dokładnie w tym samym miejscu niespełna trzy tygodnie temu. To samo pomieszczenie, to samo niezwykle uporządkowane biurko. Ten sam sufit nad głową. Anna. Zaciągnął się powietrzem w myślach przywołując jej zapach, niesamowicie pociągającą woń jej ciała zmieszaną z kropelką perfum z najwyższej półki. Calvin Klein, Euphoria. Odurzało go to, przeszkadzało w racjonalnym myśleniu, na czym i tak nie mógł się skupić. Odpowiedzialny za ten stan rzeczy bursztynowy napój patrzący z pogardą z trzymanej przez niego kryształowej szklanki również pachniał cudownie. Felix wyobrażał sobie, jak kobieta z jego wspomnień unosi do obrysowanych karmazynową szminką ust szklankę i patrząc na niego spod rzęs przejeżdża językiem po jej krawędzi. Teraz nie miał już wyboru, racząc się nadal kojącym nerwy napojem bogów kasyn i hazardu podążył za wspomnieniami. Anna.
Pamiętał wszystko ze szczegółami. Tego wieczoru pierwszy raz od ponad dwóch miesięcy odmówił sobie procentów. Był skupiony na zdobyciu tego, czego tak bardzo pragnął. Jednocześnie umysł mąciło mu spojrzenie oczu w kolorze Burbona. Alkohol do niej pasował. A on uwielbiał alkohol.
Siedzieli po przeciwległych stronach biurka a ich twarze oświetlała goła żarówka lampy rodem ze starych filmów detektywistycznych, w szczególności scen przesłuchań. Ich spotkanie nie miało jednak nic wspólnego z przesłuchaniem. Oboje upajali się whiskey oraz słodką chwilą oczekiwania na to, co miało ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
0
!!!
9.6

"Max Malycki (III)"


Autor: foxm · 9 sierpnia 2014 · 3925 odsłon
Max Malycki (III)Abordażu dokonano trzy minuty przed piątą rano. Nie wysłano żadnego ostrzeżenia czy żądania. Pięć łodzi motorowych po prostu zbliżyło się do „Kruczego Serca” od lewej burty.

Statek pływający we flotylli cypryjskiego armatora znajdował się niespełna dwie mile morskie od tajwańskiego portu – Kaohsiung. Kilkanaście odzianych na czarno postaci wdarło się na najniższy pokład, kompletnie zaskakując pracujących tam marynarzy.

Kiedy zdyszany pierwszy oficer wszedł pewnym krokiem do kajuty kapitańskiej, intruzi byli już dwa pokłady wyżej. Część załogi stanowili dobrze uzbrojeni najemnicy, którzy zgodnie z warunkami kontraktu starali się możliwie jak najbardziej opóźnić napastników.
Padły pierwsze strzały, wybuchło straszliwe zamieszanie.
– Nie powstrzymamy ich długo – raportował oficer, nawyki wyniesione ze służby w tajwańskiej armii musiały dać o sobie znać. Mówił zwięźle, ale klarownie. Zupełnie jak wojskowy, który znalazł się w środku bitewnej zawieruchy. Jeśli nie liczyć niedopiętej bluzy, pierwszy zachował całkowity spokój i profesjonalizm. Można by pomyśleć, że na statku pojawiła się niespodziewana inspekcja.
– Obudziłeś naszego gościa? – zapytał kapitan.
– Tak jest.

Jakby na POTWIERDZENIE tych słów do kajuty wszedł trzeci mężczyzna. Jeśli pierwszego oficera można było uznać za opanowanego, to nowo przybyły był oazą spokoju. Ubrany w workowaty kombinezon, nie odróżniał się w żaden sposób od pozostałych członków załogi. Z łatwością można było go wziąć za jednego z kontraktowych marynarzy.

Kapitan podejrzewał, że ten człowiek nigdy w życiu nie miał nic wspólnego z marynarką.
Na pokładzie statku pojawił się dopiero przed dwoma dniami – przypłynął małym pontonem pod osłoną nocy. O tym fakcie wiedziało ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
4
!!!
9.3

"(Nie)dola autora"


Autor: Pavo · 8 sierpnia 2014 · 3406 odsłon
(Nie)dola autoraCarlos drżącymi dłońmi ściskał ręce Claudii. Oddech miała nierówny, wargi drżały niespokojnie... konała. Mężczyzna nachylił się nad ubóstwianym ciałem i krzyknął:
- Najdroższa! Czy chcesz mi coś powiedzieć?!

Kochanka rozchyliła usta, przygotowując się do wypowiedzenia ostatnim tchem swej najskrytszej tajemnicy... Carlos pochylił się jeszcze bardziej, by nie uronić ani słowa...
- Synku, obiad!

„Synku, obiad”?!

Zamrugałem pospiesznie kilka razy. Ekran komputera nie kłamał, właśnie takie słowa przypisałem kobiecie w agonii. Wpatrywałem się w monitor zastanawiając się kto tu zwariował, ja czy ona.

Po chwili mych uszu dobiegło pukanie do drzwi. Otworzyły się i ujrzałem głowę mamy.
- Synku, obiad. Nie słyszałeś, jak wołałam?
Parsknąłem śmiechem. Powróciłem do rzeczywistości.
- Jasne, mamusiu. Już idę. Tylko zapiszę plik.

Rodzicielka skinęła głową z aprobatą, a ja zabrałem się do unieśmiertelniania mojego arcydzieła. Czy raczej antydzieła, bo tak je w myślach nazywałem. Miałem bowiem poczucie, że płodzony przeze mnie tekst jest wyjątkowo marnej jakości, a im dalej weń brnąłem, tym w większe błoto się zagłębiałem. Żeby to było tylko błoto...

Zapisawszy dokument z perypetiami Carlosa i Claudii w kilku miejscach (krytyka krytyką, ale ostrożność do której się przyzwyczaiłem ostrożnością – trzymałem kopie na kilku serwerach pocztowych, kilku pendrive'ach i oczywiście na komputerze), udałem się do kuchni, gdzie czekał z miłością przygotowany posiłek. Być może, gdzieś w alternatywnym świecie, obiad dostałbym przygotowany przez kochającą żonę, przy stole siedziałyby dzieci, a u nóg hasałby pies. Wszystko oczywiście miałoby miejsce w domku na przedmieściach, jedlibyśmy nie w kuchni a w pokoju ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
1
!!!
8.9

"Fatum"


Autor: Scarlett · 6 sierpnia 2014 · 2960 odsłon
FatumWiedziała, że na końcu drogi go zobaczy, jak każda istota w agonii. Spojrzy wprost w przerażające oczy, tuż przed przeniknięciem przez niego i odejściem.
Pamiętała te oczy, najbardziej przerażające i najpiękniejsze, jakie widziała w całym swoim życiu, niezmienne od lat. Od momentu, którym połączono ich losy, nie dając im prawa sprzeciwu.
Ale, czy na pewno? Przecież każda wędrówka zaczyna się od pierwszego kroku postawionego na drodze, a każde losy są sumą podjętych decyzji i impulsów. Tak też zaczęła się ich wspólna droga, od impulsu, od pierwszego kroku, od nagłej, nieprzemyślanej decyzji. Nie zostali stworzeni do życia, które im narzucono. To czyniło ich podobnymi do ludzi. Ludzi, których on nienawidził.
Doskonale pamiętała noc, kiedy to wszystko się zaczęło. Ona i jej podobni zostali przywołani na Równinę. Niebo usiewały roje gwiazd, teraz ich już prawie nie widać, niektóre zgasły bezpowrotnie inne przyćmiewają światła miast. Powietrze było ciężkie prawie czuć było wzbierającą w nim energie, która zdawała się lada chwila eksplodować. Stali nieruchomo w kręgu, jak posągi i obserwowali jedno z najważniejszych wydarzeń, jakie miały miejsce po Wojnach. Białe, długie szaty migotały w ciemnościach, unosząc się przy najdrobniejszym ruchu powietrza.
Nawet teraz, gdy nieznośny ból palił jej ciało, czuła zapach tamtego powietrza, to jak było ciepłe i lepkie, jak inne od każdego, którym od tamtej nocy oddychała. Pamiętała błysk i huk potężnej błyskawicy, która rozdarła niebo, przyćmiła gwiazdy, gdy on spadał. Kiedy runął na ziemie, gdy tumany pyłu opadły ukazując ciemną sylwetkę, kazano mu okazać skruchę lub ślepe posłuszeństwo.
Patrzyła na ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
7.1

"Przeszłość nigdy nie znika (II)"


Autor: SilverBeauty · 3 sierpnia 2014 · 3225 odsłon
Przeszłość nigdy nie znika (II)Martyna przekroczyła próg mojego mieszkania, rozejrzała się dookoła z uznaniem, siadła na kanapie w salonie, spojrzała na mnie i w końcu się odezwała:
- Nie wierzę w twoje dobre intencje.
- Słucham?
- Nie wierzę, że wróciłaś bezinteresownie, że się stęskniłaś. Znam się na ludziach za dobrze, a do tego z wielu opowieści Wojtka o tobie wiem, że jesteś świetną aktorką. Ale w oczach widać kłamstwo zawsze, jeśli potrafi się patrzeć. Nie wiem czego od niego chcesz, i dlaczego jesteś tak okrutna, ale proszę cię – nie krzywdź go bardziej niż zrobiłaś to do tej pory. Odpuść sobie.
- Nie wiem o co ci chodzi... Stęskniłam się za nim, i szczerze go kocham – cóż innego mogłam odpowiedzieć? No i w sumie nawet nie skłamałam.
- Nie przekonasz mnie. Ale powiem ci tyle – nie wiem do czego dążysz, ale dobrze ci idzie. Zostawił mnie. Dla ciebie. Tylko dlatego, że cię zobaczył. Jeśli się mylę co do ciebie, to życzę wam szczęścia, ale moim zdaniem jesteś zimną, przebiegłą suką, która we wszystkim ma jakiś cel. Tyle chciałam powiedzieć. – Po tych słowach wyszła trzaskając drzwiami. A ja stałam zaskoczona na środku salonu. Tego się nie spodziewałam, a wyglądała na taką miłą dziewczynę! Trudno. Dzięki jej wywodowi dowiedziałam się, że jednak się myliłam i dobrze mi idzie realizacja planu, przy dobrych wiatrach jutro będzie po wszystkim. Uśmiechnęłam się do siebie na tą myśl, chociaż jednocześnie zrobiło mi się trochę smutno. Tak czy inaczej, jeśli zaraz ma tu być Wojtek, muszę ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
4
!!!
9.5

"Pijawa (IV)"


Autor: mika_kamaka · 3 sierpnia 2014 · 2058 odsłon
Pijawa (IV)- Co na to odpowiesz? – Czekał na moją reakcję, a ja ogłupiały wlepiłem w niego wzrok.

W głowie mi wrzało, jak i w całym ciele. Gotowałem się pod skórą, w czaszce i w... spodniach.
Musiałem wyglądać dziwnie, gdyż mina Kornela zmieniła się z rozbawionej, na wystraszoną.

- Hej. – Dotknął mojego ramienia, zaglądając mi w oczy. – Twoje tęczówki, coś się z nimi dzieje!

Nie czułem tego, ale zerwałem się z łóżka i pobiegłem do łazienki.
W lustrze zobaczyłem twarz, która wyglądała inaczej niż zwykle. Zamiast bladości, rumieniec. Szarość oczu zaczęła zastępować zieleń z czerwonymi cętkami.
Nawet usta były inne, bardziej różowe.
Co się ze mną dzieje?
Czy ja umieram? Czy ma to jakiś związek z pojawieniem się Kornela.

Kornel tymczasem stał w drzwiach łazienki, przyglądając mi się. Był nagi i nie skrępowany tym faktem bynajmniej.

- Wszystko w porządku? – Podszedł bliżej.

Znów zmysły skoncentrowały się na nim i jego zapachu. Usta i błąkający się po nich łagodny uśmiech wołały o pocałunek.
Czy ja szaleję?

Objąłem głowę dłońmi, zaciskając je na uszach.

- To się nie dzieje – mamrotałem. – To się nie dzieje!
- Mam sobie iść? – Usłyszałem jego słowa, gdy już odetkałem uszy.
- Co? – zapytałem głupio.
- Czy mam iść? – powtórzył. – Może nie byłeś sobą i wolisz o tym zapomnieć?
- Jestem wampirem! – wypaliłem bez namysłu i bez związku. – Wampir i gej?!

Musiałem wyglądać idiotycznie, lub pomyślał po prostu, że ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
6.4

"Nocne spełnienie Marty"


Autor: Eviczka · 2 sierpnia 2014 · 7922 odsłon
Nocne spełnienie MartyMam na imię Marta, mam 23 lata, w "branży" pracuję od 3 lat. Mimo, że jestem studentką, bzykanie za kasę nie jest moim podstawowym źródłem dochodu. Właściwie robię to okazjonalnie, sama nie wiem dlaczego, może jestem trochę zboczona, a może po prostu lubię seks. Prawda leży pewnie gdzieś pośrodku. Jeśli chodzi o mój wygląd zewnętrzny, jestem raczej szczupłą brunetką, nie wyróżniającą się niczym szczególnym. No może poza okularkami "kujonkami", które są naprawdę sexy i włosami spiętymi w zgrabną kitkę, sięgającą do ramion.

Któregoś wieczoru stwierdziłam, że mam dość siedzenia przed telewizorem i oglądania kolejnych ckliwych romansideł na DVD. Postanowiłam zrobić się na bóstwo i zaszaleć tej nocy. Subtelny makijaż, moja ulubiona seledynowa sukienka, sięgająca trochę poniżej ud oraz białe szpilki dały zabójczy efekt. Spoglądałam na własne odbicie w lustrze. Nieraz zabawiałam się z innymi dziewczynami, a patrząc teraz na siebie utwierdziłam się w przekonaniu, dlaczego za każdym razem były tak podkręcone. To nie wypity alkohol tak na nie działał, ale mój wygląd. Gdyby nie fakt, iż od kilkunastu dni z nikim się nie zabawiałam, pewnie popatrzyłabym jeszcze troszkę na siebie i nakręcona własną fizycznością zakończyłabym ten wieczór w moim miękkim łóżku z paluszkami pomiędzy udami.
Z facetami było podobnie, wystarczył mój nikły gest lub oczywiście ich znaczący, abym zakończyła kolejną przygodę bogatsza o parę stów. W zasadzie lubię się bzykać z facetami w różnym wieku, niemal każdy ma w sobie coś co mnie kręci, taki indywidualny sposób zachowania podczas stosunku. Jeżeli jest bezbarwny, wówczas przejmuję inicjatywę i robię swoje, ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
5.3

"Tylko Ty i ja (III)"


Autor: lovely69 · 2 sierpnia 2014 · 3428 odsłon
Tylko Ty i ja (III)Chciałam byś mnie dotknął. Byłeś tak blisko. Blask twoich oczy rozgrzewał me ciało. Szukałeś w sobie odpowiedzi, dlaczego tak bardzo mnie pragniesz. Szukałeś mnie... w sobie. Twój zapach nasycał moje zmysły, a gesty paliły skórę. Gdybyś tylko mógł być tym pierwszym. Dlaczego tak myślę? Czuje jaka jest wilgotna, pieszczę ją palcami, zanurzając je w niej coraz szybciej, drażnię ją ustając przed szczytowaniem. Czuje twój zapach w pościeli. Czuje spływającą po palcach wilgoć. Chcę być twoją własnością. Chcę byś się mną zabawił. Twoje oczy, ciało, usta, zapach, dotyk, uśmiech. Jesteś moją obsesją.

Spała. Patrzyłem na nią, bez skrępowania stojąc nad jej łóżkiem. Poruszała się niespokojnie, raz po raz odsłaniając mi jakiś kawałek swego ciała. Czułem, jakbym patrzył na arcydzieło. Nie zamieniliśmy słowa od tamtego zdarzenia, a dzień minął monotonnie w rutynie. Było dosyć wcześnie, więc krzątałem się w kuchni jak najciszej potrafiłem. Chciałem jej zrobić niespodziankę. Romantyczne śniadanie do łóżka, czy jak to zinterpretuję. Chciałem by urzekł ją mój urok. Pragnąłem dać jej wszystko co najlepsze. Ubrałem się i szybko pobiegłem do sklepu po świeże pieczywo, bardzo je lubiła. Wycisnąłem sok z pomarańczy i ukradłem różę z ogrodu sąsiadki. Ta kradzież była słuszna, prawda? Rozważałem to w duchu ze śmiechem. Do tego dwa syte omlety z warzywami. Pamiętam jak za nimi przepadała. Wchodząc do jej pokoju, a raczej mojej sypialni, ujrzałem rozczochraną kobietę z podwiniętą kusą bluzeczką. Nie miała bielizny, miała tylko ją. Niosąc tacę tylko w jednej ręce było mi podwójnie ciężko, dodatkowo widząc jej zgrabne nogi i zarys ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi

pokatne.pl logo

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pokatne.pl korzysta z plików cookies

Używamy cookies w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być także umieszczane na Państwa urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Polityce prywatności.