pokatne.pl na facebookupokatne.pl na twitterzepokatne.pl na google+
Masz konto?

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

5 marca 2015
Czat

Opowiadania erotyczne


0
!!!
5.0
nowość

"Czerwony Smok (II). Tychy"


Autor: Czerwony Smok · 4 marca 2015 · 535 odsłon
Czerwony Smok (II). TychyNa początku gry łapałem się na tym, że nigdy nie szło tak, jak sobie zaplanowałem, zwłaszcza gdy przybierałem role wykonawcy zlecenia.

Tychy

Te myśli przywołują mi z pamięci jedno z moich pierwszych zleceń. Miałem ładunek do miasta Tychy. Akurat tak wypadało, że rozładunek miał być dopiero po długim weekendzie. Miałem więc do dyspozycji prawie pięć dni na Śląsku. Już w Gdyni zacząłem szukać zlecenia i znalazłem takowe w sam raz dla siebie. Zlecenie brzmiało zwyczajnie : "Potrzebny hydraulik". Sprawdzam, kim może być mój cel. Kobieta w wieku czterdzieści-czterdzieści pięć lat. Wzrost - sto sześćdziesiąt cm, waga - sześćdziesiąt pięć kg. Fajnie, myślę sobie. Zadanie proste jak naprawa kranu w zlewie. Szybko klikam na jednej z liter alfabetu i na ekranie pojawia się napis "Contract send".

Wieczorem, gdy jestem pod Częstochową, sprawdzam status zlecenia. Jest akceptacja. Na Tychach dostaję kolejną informacje. Jutro o godzinie dziesiątej zero zero w Tesco na dzielnicy przemysłowej, sklep z obuwiem, po prawej stronie pasażu. Jej znak to wpięty z boku wiklinowego kosza kwiat słonecznika. Szybko wymyślam swój znak rozpoznawczy i wysyłam jej odpowiedź. Jeszcze tego samego dnia docieram do stacji paliw niedaleko Lędzin i biorę prysznic. Doprowadzam swoją twarz do perfekcyjnego ładu i cieszę się, że kilka dni temu byłem u fryzjera. Od razu potem dojeżdżam pod Tesco i parkuję traka na ulicy okalającej centrum handlowe w dzielnicy przemysłowej. Zasypiam raczej niespokojnie i z trudnościami wiedząc, co czeka mnie jutrzejszego dnia. Wstaję wcześnie przed ósmą i robię sobie poranną toaletę w tescowej ... czytaj całość »
1
!!!
7.3

"Czerwony Smok (I). Białystok"


Autor: Czerwony Smok · 2 marca 2015 · 2256 odsłon
Czerwony Smok (I). BiałystokKobieta w czerwonej długiej sukni, sięgającej marmurowej posadzki, stoi pośrodku ogromnego holu i rozgląda się uważnie, po niezbyt zatłoczonym pomieszczeniu hotelu, niedaleko centrum miasta Rzym. Rzuca szybkie spojrzenia w kierunku mężczyzn siedzących przy barze, potem spogląda w moim kierunku, patrzy na mnie przez sekundę i przenosi wzrok po kolei na każdego mężczyznę, jaki jest w zasięgu jej wzroku. Przyglądam się jej uważnie.

Jest moim zleceniem. Jest teraz wyższa ode mnie, ale wyraźny stukot jej kroków na posadzce zdradza wysokie szpilki, więc ma nie więcej jak metr siedemdziesiąt. Ma długie, proste, czarne włosy sięgające troszeczkę poniżej ramion. Ciemna karnacja, lekko wydatny nos i szczupła, pociągła twarz zdradzają jej włoskie pochodzenie. Nie jestem ekspertem w etnologii, ale w tym przypadku mam pewność stuprocentową. Jej makijaż, czerwona szminka, czarne grube kreski brwi, mocno zaznaczone długie rzęsy, niebieskawy cień na powiekach, świetnie komponuję się z głębią czerni jej włosów. W dłoniach trzyma małą czarną i świecącą torebkę, jaką zabiera się raczej na przyjęcia. Kobieta kończy przegląd zawartości holu, skupiając się tylko na mężczyznach i rusza w kierunku baru. Znajduję tam wolną przestrzeń w zaokrągleniu bufetu i zamawia drinka u barmana. Barman szybko uwija się z jej zamówieniem i stawia przed nią sporą dawkę brązowawego płynu w niskim szklanym naczyniu o grubym i pękatym dnie. Kobieta szybko podnosi szkło do ust i upija z niej małą zawartość. Jest na pewno zdenerwowana, rozumiem to. Wie, że dla jednego z tych mężczyzn, których uważnie, lecz zbyt szybko zlustrowała, jest celem. Któryś z nich ma na ... czytaj całość »
3
!!!
8.5

"Blizny"


Autor: Alltha McTavish · 26 lutego 2015 · 4340 odsłon
BliznySpięta i pełna nerwów lustrowałam przez okno autokaru ruchliwe miasto. Mój nowy dom. Ucieczka była dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Nowe nazwisko, nowy wygląd, miałam nadzieję, że w końcu uwolnię się od moich demonów. Szczególnie tego jednego. Byłam przestraszona, mając trzydzieści lat zaczynałam życie od nowa. Hamulce starego pojazdu wytrąciły mnie z moich myśli. Złapałam plecak i walizkę. Razem z całym dobytkiem na plecach i małym płomykiem nadziei ruszyłam w miasto.
Powoli odzyskiwałam swoje życie, miałam dobrą pracę, przytulne mieszkanie niedaleko parku, kilka nowych koleżanek. Kupiłam nowe, kolorowe ubrania. Chwilami jednak wystarczyło jedno złe spojrzenie i zamieniałam się w zaszczute zwierzę.

Leżałam przygnieciona do stołu w garażu, na policzku czułam gorący chrapliwy oddech, narzędzia i śruby wbijały mi się w piersi i brzuch. Marek przyciskał mnie, napawając się moją bezradnością.
- Co mówiłem o schodzeniu na dół? – docisnął mnie mocniej, jęknęłam z bólu – Nie słyszę?
- Marek... - szarpnięcie za włosy – Kazałeś przynieść mi tu kawę, kochanie...
- Rozmyśliłem się – rzucił oschle. Oderwał się ode mnie, ale bałam się poruszyć. Poczułam, jego szorstkie ręce na udach, przesuwał je do góry, spięłam mięśnie. Mężczyzna wyczuł to oderwał jedną rękę od nogi i zdzielił mnie w głowę. Nie spodziewałam się, uderzyłam czołem o blat, powstrzymałam jęk, nie chciałam go prowokować. Wrócił do moich nóg, podszedł w górę, syknęłam kiedy ścisnął pośladki, sińce i krwiaki z wczorajszej sesji wciąż były wrażliwe.
- Hmmm – zamruczał – grzeczna suka, nauczyłaś się, że nie nosisz tych pieprzonych majtek. ... czytaj całość »
0
!!!
8.6

"Cudzołożnica"


Autor: Magdalena_M · 25 lutego 2015 · 6715 odsłon
CudzołożnicaPodparłam ręką brodę i beznamiętnym, tępym wzrokiem wpatrywałam się w skąpaną deszczem, bladoniebieską szybę. Mąż w pracy, dziecko w przedszkolu, a ja miałam nieco czasu dla siebie. Na stoliku stała przede mną gorąca, parująca, aromatyczna kawa. Wypiłam spory łyk i moje myśli zaczęły krążyć wokół otaczającej mnie rzeczywistości. Zastanawiałam się nad moim z pozoru szczęśliwym, kilkuletnim małżeństwem. Niby wszystko w porządku, a jednak ciągle czegoś mi brakowało. Mąż uważał, że skoro dużo zarabia, to już nic więcej kobiecie do szczęścia nie potrzeba.
W pewnej chwili moje myśli skruszył rozdzierający dzwonek telefonu. Sięgnęłam po komórkę i leniwie przystawiłam ją do ucha.
- Halo - wydukałam.
- Możesz rozmawiać? - zapytał Ben.
- Tak, siedzę w domu.
- Dzwonię, żeby ci powiedzieć jakie plany mam na sobotni wieczór. Zostałem zaproszony na imprezę pracowniczą.
- Ok, a gdzie to ma się odbyć? - zapytałam.
- W klubie „Mystery”. Firma wynajęła catering i będą też tańce. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko?
- Oczywiście, że nie. O której dzisiaj wrócisz?
- Nie czekaj na mnie, bo mam sporo pracy i wrócę dość późno - odparł. - Pa.
- Pa.

Wiedziałam, że czeka mnie kolejny samotny wieczór, a na domiar złego nie miałam żadnych planów na sobotę. Powiedziałam Benowi, że nie mam nic przeciwko jego wyjściu na imprezę, a w rzeczywistości byłam „wkurzona”, że idzie bawić się beze mnie.
Wstałam, poszłam do kuchni i wyjęłam z lodówki butelkę żubrówki oraz sok jabłkowy. Zrobiłam sobie drinka z lodem i posypałam go niewielką ... czytaj całość »
6
!!!
8.9

"Wszystko za pracę"


Autor: viktim · 24 lutego 2015 · 7875 odsłon
Wszystko za pracęKiedy Renata wezwana została tego dnia do kadr miała złe przeczucia. Wiedziała, że w zakładzie są redukcje. Pracowała tu od 5 lat – ani długo ani krótko, ale zwalniano już osoby z dłuższym stażem. A ona nie mogła teraz zostać bez pracy. Po tym jak kilka miesięcy temu straciła męża jej sytuacja materialna znacznie się pogorszyła. Miała na utrzymaniu 8 letnią córkę, która w tym roku szła do komunii. Nie, wszystko tylko nie to – odpychała od siebie myśl, która jednak wracała uporczywie.

Do Działu Kadr szła powoli. Bała się wyroku. Ale wyrok już zapadł. Wypowiedzenie – 3 miesiące. Łzy stanęły jej w oczach. Dlaczego? Pytanie bez sensu. Kadrowa próbowała ją pocieszać, że zwolniono wiele osób, że jest jeszcze młoda, że na pewno coś znajdzie. Ale Renata wiedziała, że znalezienie pracy w tym małym, sennym miasteczku, w jej wieku i z jej wykształceniem – graniczy z cudem. Miała 29 lat i licencjat z zarządzania. I wiedziała doskonale, że oznacza to, że w praktyce nie ma nic.

Zapytała w kadrach czy istnieje możliwość odwołania. Formalnie nie. Szef ma prawo zwolnić, to prywatny zakład, gdy sprzedaż spada ograniczenie zatrudnienia jest normą. Ale Renata pamiętała dobrze pewną rozmowę, którą usłyszała na korytarzu kilka tygodni wcześniej. Rozmowę o ślicznej telefonistce, którą po zwolnieniu – zatrudniono ponownie. Sytuacja była faktycznie dziwna i rodziła plotki. Młoda stażystka najpierw pracę straciła, a pół roku później została przyjęta ponownie, na stałe, z większą pensją.

Renata nie była tak piękna ani tak młoda. Nie łudziła się, ... czytaj całość »
!!!
9.7

"Amen"


Autor: Qman0981 · 18 lutego 2015 · 7765 odsłon
Amen„Filozofia. Jakże niezbędny przedmiot na studiach ekonomicznych.” – narzekał w myślach Michał, stojąc w autobusie i obserwując mijające za oknem budynki. Wiedział, że to na jego własne życzenie specjalnie w piątek musi dojeżdżać na uczelnię, zamiast spożytkować czas w lepszy sposób. Kumple doradzali, żeby zaliczył to wcześniej, ale on musiał być mądrzejszy. Chciał poczekać na tego „lepszego” prowadzącego, u którego można zaliczyć przedmiot obecnościami i pracą w grupach. Do egzaminu w sesji mu się uczyć nie chce, to teraz ma. Plan był świetny. Michał nie przewidział jedynie, że zajęcia będą się odbywały w piątkowe popołudnia. A przecież specjalnie tak układał sobie plan, by ten dzień mieć całkowicie wolny. Jakby tego było mało, to był chyba jedynym studentem trzeciego roku na tych spotkaniach i nikogo nie znał, więc nawet pogadać nie można było. Grupa była mała – liczyła dwanaście osób. Jak wywnioskował z rozmów, trzymająca się zawsze razem ósemka pochodziła z pierwszego roku. Na uboczu pozostawali chłopak i dziewczyna o tym samym nazwisku. Początkowo Michał myślał, że to rodzeństwo, ale gdy przyjrzał się im uważniej, zrozumiał, że Piotr i Edyta (tak się nazywali) byli małżeństwem. Patrzyli na siebie i zachowywali się jak klasyczni zakochani, a wszelkie niedomówienia ucinały obrączki na ich palcach. Trochę go ta informacja zaszokowała, bo dla niego było niepojęte, jak można się żenić tak wcześnie, ale to w końcu nie jego sprawa. Ostatnim uczestnikiem zajęć była Weronika, która zaprzyjaźniła się najwyraźniej z wcześniej wspomnianą parą. Cała trójka była na drugim roku. Michał zawsze siadał na końcu sali, chcąc ... czytaj całość »
0
!!!
5.8
ostrzeżenie

"Konsternacje (II)"


Autor: valkan · 12 lutego 2015 · 11214 odsłon
Konsternacje (II) - Sylwia, ty dziwko wracaj tu natychmiast. - Krzyk ojca roznosił się po lesie, niczym po wielkiej hali.
Bardzo dobrze znany i często słyszany był mi głos pijanego, wydzierającego się na mnie ojca.
Wybiegłam przez tylne drzwi naszego domu i wypadłam na drewniany taras. Na boso, gdyż nie zdążyłam włożyć butów.

Miałam wtedy szesnaście lat i byłam bogata. Nie, nie, to mój ojciec był bogaty. Mieszkaliśmy w trójkę (ja, ojciec i moja matka) w dużym domu pod prowincjonalnym miasteczkiem, który otaczał las. Mój "kochany tatuś” miał na imię Waldek, ale wszyscy mówili na niego Wladi. Policja także. Ojciec był drobnym, ale ciągle rozwijającym się gangsterem. Nigdy przed nami tego nie ukrywał. Ale dla mnie nie miało to żadnego znaczenia, dla mnie był najgorszym człowiekiem na świecie, którego nienawidziłam z całego serca.
Był potworem, tyranem i według mnie człowiekiem niemającym żadnych zalet. Gwałcił mnie odkąd skończyłam czternaście lat, a matkę chyba od zawsze, chociaż nigdy w mojej obecności.
Nie widziałam, żeby kiedykolwiek uderzył mamę, ale wiem, że to robił. Nie da się ukryć licznych siniaków i zadrapań na całym ciele. Zawsze zastanawiałam się jak ona to wytrzymuje, jak można od tylu lat z takim człowiekiem dzielić łóżko.

Dotyk zimnych desek drewnianego tarasu nie był przyjemny. Była sierpniowa noc, a wieczory o tej porze roku w lesie są zawsze chłodne. Dobiegłam do niskiej balustrady werandy i oparłam się o nią plecami. Spojrzałam na przeszklone drzwi balkonowe i ujrzałam w nich ojca, który już mocno ... czytaj całość »
3
!!!
8.7

"Pod Kluczem (I)"


Autor: Katja · 8 lutego 2015 · 8886 odsłon
Pod Kluczem (I).: I :.
Damska torebka zawiera wszystko. Niekoniecznie to, czego potrzebujemy. Czasami chcemy po prostu mieć coś przy sobie.
W tym momencie zaklinam się, że po powrocie do domu zrobię z nią porządek. Przetrzepałam całą możliwą powierzchnię mojej małej Listonoszce i znalazłam tam wszystko, prócz tego czego w tej chwili potrzebuję; chusteczki (te używane i nie), szminki, organizer, masę wizytówek, a nawet niedawno kupioną szczotkę do włosów, o której kompletnie zapomniałam. Ale kluczy do mieszkania jak nie było, tak nie ma.
Tupnęłam nogą z irytacji jak mała dziewczynka. Musiałam je gdzieś zostawić! Cholera jasna... Cały dzisiejszy dzień spędziłam na mieście. Nie ma szans, bym je znalazła.
Wyciągnęłam z kieszeni jeansów komórkę i wcisnęłam szybkie wybieranie.
Sygnał, drugi, trzeci.
Jeśli nie odbierze, chyba połamię te drzwi gołymi rękami, byleby dostać się do środka.
- Diana? - usłyszałam zaspany głos w słuchawce.
- Słuchaj, masz te klucze od mojego mieszkania? - przeszłam do konkretów.
- Eee... Chyba tak. Gdzieś je mam. - najwyraźniej spiął się, bo po drugiej stronie słuchawki było słychać puste dudnienie stóp o podłogowe deski jego sypialni i trzask zamykanych szuflad. - Po co ci one?
- Zgubiłam swoje. Mógłbyś mi je zwrócić na parę dni?
Nic. Pusto, nie odpowiedział. Nadal przeszukiwał szafy.
- Kuba! - wrzasnęłam do słuchawki. Trzaski ucichły. - Masz dokładnie piętnaście minut, żeby je znaleźć.
Rozłączyłam się bez zbędnych pożegnań.

.: II :.
Znów stałam przed drzwiami, tyle że nie swoimi. Byłam przed czasem, dlatego pewnie skrzywił się gdy je otworzył. Nie zdążył ich ... czytaj całość »
1
!!!
8.9

"Ostatni klaps"


Autor: Seelenverkoper · 5 lutego 2015 · 9544 odsłon
Ostatni klapsWielu kładąc się spać obawia się, że nie ujrzy następnego poranka. Ja bałem się tylko tego, że znów o świcie otworzę oczy i zobaczę świat. Znów będę musiał zmuszać się do za krótkich, spazmatycznych zaczerpnięć powietrza. Bywa. Każdy ma własne demony. Czasem kobiety, ale w sumie czy to nie to samo? Nie bez kozery diabły i ich sobacze pokłosie miały wielkie cycki i ociekające sokami cipy. Ewentualnie niewinne oczy i zakolanówki gimnazjalistek. Ja miałem wódkę.

Przetarłem zaropiałe oczy i spojrzałem na fosforycznie świecący ekran telefonu. Ósma dwadzieścia.
– Co ja kurwa robię przytomny o tej pogańskiej godzinie? – spytałem sam siebie, zmuszając do kooperacji przeżarte rzygami i wódą gardło.

Ktoś ścianę w ścianę znów darł ryja. Kamienica z początku dwudziestego wieku, w której mimo woli mieszkaliśmy razem, miała grube ściany ale to nie stanowiło zbytniej przeszkody dla moich sąsiadów. Piłowali paszcze tak, że nie mógłbym marzyć o ponownym zamknięciu powiek, więc zły jak pies wciągnąłem na klatę koszulkę, która się nawinęła i płaszcz, ponoć z wielbłądziej wełny. Strasznie kłuł mnie po jajkach. Potem ruszyłem opierdolić sąsiadów.
Z buta leżącego pod drzwiami wyciągnąłem zagubioną półlitrówkę z resztką alkoholu na dnie i przełożyłem do kieszeni. Ponownie podjąłem swoją wyprawę. Zapukałem głową do sąsiadów. Głuche dudnienie rozległo się na klatce. Drzwi otworzył mi jakiś głupi frajerzyna w białej koszuli i skarpetkach do połowy łydki. Tylko. Mały chujek dyndał mu smętnie. Przepchnąłem się obok niego i podążyłem w kierunku awantury.

Palant w równie wyjściowym stroju co jego odźwierny darł ryja i ... czytaj całość »
4
!!!
9.1

"Igor (I)"


Autor: BaPe · 4 lutego 2015 · 7969 odsłon
Igor (I)- Cholera – kto się tak natarczywie dzwoni. Monika jeszcze nie otworzyła drzwi, a już jest zirytowana. - O, znów się dobija! - Patryk, otwórz drzwi, ktoś dzwoni – krzyczy. Patryk oczywiście wyjechał i to daleko, ale niech ten ktoś nie myśli sobie, że Monika jest w domu sama. Tak jest bezpieczniej. - Dobrze, Patryk, otworzę, ale pośpiesz się, bo to na pewno ktoś do ciebie - krzyczy Monika w kierunku drzwi. - Kogo cholera niesie o tej porze – mruczy pod nosem. Dzwonek ponagla. - Co za natręt! Już ja mu powiem, co myślę o takich...!

Może pozostawiła coś w taksówce i taksówkarz właśnie wrócił, żeby to oddać? - Tak, taksówkarz, no bo któżby inny? Oczywiście, że nie spodziewa się gości. Przecież dochodzi północ! Właśnie wróciła z imprezy, przedzierając się przez nocną rzeczywistość z pękiem dziesięciu białych balonów. Chłopaki śmiali się, że tak naprawdę to ma tuzin, bo dwa własne. Prymitywy! Dobrze, że jeszcze nie zdążyła się przebrać, bo byłby problem z otwarciem drzwi. W piżamie przecież by sobie na to nie pozwoliła!

Najbardziej cieszy Monikę dzisiejszy tryumf nad babami! Nowa kiecka zrobiła furorę! Jasna, piaskowa, nieco dłuższa z przodu i tyłu, ale i tak znacznie ponad kolana, za to wycięcie z boku odsłania udo prawie do pasa. Może to nazbyt śmiałe, ale faceci szaleją wszędzie, gdzie się pojawia. Przy takich nogach samce nie potrafią udawać obojętności. Każdy facet to świnia. Wiadomo! A te ich laski, jakie zazdrosne... - Gdzie się gapisz, gamoniu – to słyszała ... czytaj całość »
pokatne.pl logo

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.