pokatne.pl na facebookupokatne.pl na twitterzepokatne.pl na google+
Masz konto?

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

24 lipca 2014
Czat

Opowiadania erotyczne


!!!
7.0

"Taxi"


Autor: KALIOPE · 18 lipca 2014 · 5751 odsłon
TaxiJak zawsze nic nie mówiąc, otworzył Jej drzwi taksówki. Posłała mu zagadkowy uśmiech i usiadła na tylnym siedzeniu czekając, aż zajmie miejsce obok niej. Jednak On miał inne plany. Zatrzasnął drzwi taksówki i usiadł za kierownicą. Ukryła małe zdziwienie i z dziarskim uśmiechem patrzyła prosto przed siebie nie racząc go ani jednym spojrzeniem.
Wyglądał jak zazwyczaj. Nieziemsko męski, silny i poruszający się niczym kot. Uwielbiała te anonimowe spotkania, gdy brał ją mocno w najróżniejszych miejsca i jeszcze bardziej dziwnych porach. Byli nastawieni na dobrą zabawę, bez dodatkowych słów, pytań i zobowiązań.
Czuła w środku znane już sobie niespokojne wyczekiwanie. Drżała a jej ręce jak zawsze lekko wilgotniały na myśl o przyszłym nieznanym. Nie tylko dłonie miała wilgotne. Nie potrafiła spokojnie wysiedzieć, gdyż czuła niesamowite podniecenie. Musiała mocniej ścisnąć uda i lekko się poruszyć. Natychmiast wyłapała jego spokojne, odbijające się w lusterku, spojrzenie.
Jak On mógł być tak opanowany? Lecz ta pewność siebie jakże była podniecająca. Zawsze czuła, że to On trzyma wszystko w swoich rękach. On ma kontrolę a Ona jest bezpieczna. Ufała mu i zawsze wychodziła na tym zwycięsko. Obserwowała grę muskularnych barków i poczuła jak jej sutki twardnieją.
Sięgnęła ręką do nagiej szyi. Palcem przeciągnęła od nasady brody, aż po górą krawędź sukienki. Nie potrafiła oderwać wzroku od opalonej, wielkiej ręki, która tak pewnie zmieniała biegi. Zatrzymała się na chwilę a później wiedząc, że Ją bacznie obserwuje, przejeżdżała zmysłowo po krawędzi atłasu. Zatrzymał się na światłach i z lekko uniesioną brwią spoglądał na tylną kanapę ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
2
!!!
8.6

"Mój porucznik (II)"


Autor: KALIOPE · 15 lipca 2014 · 2922 odsłon
Mój porucznik (II)W ekspresowym tempie zawiązałem muchę i wyskoczyłem z auta. Nie potrafiłem oderwać oczu od jej pięknej twarzy. Miała ogromne niezwykle turkusowo-szare oczy, których głębia prawdopodobnie potrafiła pochłonąć zwykłego śmiertelnika. Miały wyrazistą oprawę dwóch ciemnych łuków brwi. A jej usta, były niczym wilgotne płatki róż o idealnej proporcji. Czarne niczym atrament włosy związane zostały na karku i jaśniały swoim własnym zdrowym blaskiem. Stanąłem obok niej i z niemym zachwytem patrzyłem i patrzyłem i patrzyłem. Z rozbawieniem obserwowałem jej widoczne zmieszanie, to jak szybko poprawiła swój indyjski szal. Patrzyła to na mnie to na swojego dziadka, który nie przestawał mówić.
- Dziadku, czy Twój znajomy mógłby zanieść moje walizki do bagażnika? – Powiedziała prostując się i całkowicie odwracając ode mnie.
- Chaaya, ależ to...
- Oczywiście panno Chaayo, z przyjemnością. – Odpowiedziałem szybko, przerywając Benowi.
- Ale...
- Ben, czy nie po to tutaj przyjechałem? – Zapytałem szybko, modląc się w duchu, aby stary spryciarz mnie nie zdradził.
Widziałem jak się zastanawia, upuszcza podniesioną rękę i poddaje mojej woli. Kiwnąłem lekko głową i posłałem mu niezauważalny uśmiech.
- Dobrze, idź jeśli taka twoja wola, cokolwiek miało by się stać.
Lekko się ukłoniłem i z godnością poszedłem po bagaż. Gdy tylko dotknąłem pierwszej walizki, znów poczułem ten orientalny i charakterystyczny zapach Chaay i Indii, który ze sobą przywiozła. Był on delikatny, lecz z własną charyzmą i niepowtarzalnością. Coś podobnego, ja porucznik jednej z największych londyńskich jednostek przestaję myśleć jak zdrowy na umyśle człowiek. Cóż za kobieta! Ile ona ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
8.9

"Mój porucznik (I)"


Autor: KALIOPE · 14 lipca 2014 · 3586 odsłon
Mój porucznik (I)- Poproszę jeszcze raz szkocką z lodem. – Uniosłem palec i zwróciłem się do barmana.
Odwróciłem głowę i spojrzałem na jedyny obiekt wart uwagi. Przymrużyłem oczy i tylko patrzyłem... tak pięknie tańczyła a ja zalewałem się przy barze. Znów spojrzałem na wspaniały ruch falistej sukienki, która muskała jej smukłe nogi. Kremowy kolor materiału podkreślał miodową opaleniznę. Stopy w delikatnych sandałkach lekko tupały o marmurową posadzkę ogromnego tarasu w rytm The Righteous Brothers - Unchained Melody. Gęste blond loki kołysały się lekko na boki. Szeroki biały uśmiech, który posłała w odpowiedzi swojemu partnerowi odbił się lekkim ukłuciem zazdrości w moim sercu. Prezentowała wszystko czego pragnąłem i jednocześnie była całkiem niedostępna. Skrzywiłem się gorzko.
Krótkie proszę wypowiedziane przez barmana odwróciło moją uwagę. Nie miałem ochoty pić. Normalnie nie piłem, ale to nie była dla mnie normalna sytuacja. Boże Święty pragnąłem narzeczonej mojego brata! To nie powinno się zdarzyć. Zdarzyło się jednak, a ja nie zamierzałem nic z tym robić. Nie jednokrotnie wyrzekałem się przyjemności by rodzinne nazwisko jaśniało białym światłem w biznesie i całym londyńskim towarzystwie. Byłem starszy i powinienem umieć trzymać pragnienia na wodzy.
- Do jasnej cholery Regan uspokój się. – Bąknąłem pod nosem i głęboko odetchnąłem. Sięgnąłem po szklaneczkę i jednym haustem opróżniłem zawartość. W tym samym czasie muzyka ucichła.
Obróciłem się zaciekawiony i spojrzałem na moją mamę, która uniosła w górę kieliszek z szampanem, otoczona zebranymi gośćmi. Czyżby toast dla narzeczeństwa? Prawdopodobnie byłem jedyną osobą w towarzystwie, która zachowywała się jak na stypie a nie ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
1
!!!
5.2

"Księżniczka Adrianna (I)"


Autor: Jacob · 13 lipca 2014 · 2799 odsłon
Księżniczka Adrianna (I)To był długi dzień dla księżniczki Adrianny. Niekończące się spotkania z ambasadorami i szlachcicami, a na koniec jeszcze bal. Owszem, była jedyną dziedziczką tronu królestwa Ferinaru, ale nie uważała, że musi wychodzić za mąż aby zasiąść na tronie. Niestety prawo królestwa zabraniało kobietom zasiadać na tronie, więc bez mężczyzny u boku nie miała szans zostać królową. Rozumiała ojca, który próbował desperacko znaleźć jej męża. Po serii tajemniczych śmierci, która dotknęła kolejnych stojących w kolejce do korony, wiedział że kwestią czasu jest zamach na niego. A bez męża, ona wypadnie z linii sukcesji. Wprawdzie pozostanie dziedziczką rodowych włości, ale przyszły król, którym pewnie zostałby baron Migerte, Frantz Serto, będzie mógł rozkazać jej wyjść za siebie, co dałoby mu nie tylko jej wielki majątek, ale też niejako legitymizację władzy. Nie było wprawdzie dowodów, ale jej ojciec podejrzewał, że to baron jest sprawcą „przypadkowych” zgonów. Potrzebowała więc męża, który będzie potrafił oprzeć się baronowi.

Zsunęła z siebie suknię i udała się do komnaty kąpielowej. Gdy tylko służące dokładnie ją umyły, księżniczka wyprosiła je z komnaty. Zagłębiając się w ciepłej wodzie oddała się marzeniom. Przypomniała sobie jednego z ambasadorów, a dokładniej jego syna, Jakela. Przystojny mężczyzna, wspaniały tancerz, a do tego wyjątkowo błyskotliwy i zdolny. A jego oczy... Spędziła z nim prawie cały wieczór i była pewna, że podobnie będzie następnego. Nie mogła się już doczekać kolejnego spotkania. Nigdy wcześniej nie czuła się tak dziwnie wspominając swoich adoratorów. Dziwne ciepło rozlewało się z jej łona po całym ciele. Otrząsnęła się z rozmyślań. ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
8.9

"Pijawa (III)"


Autor: mika_kamaka · 11 lipca 2014 · 2271 odsłon
Pijawa (III)- No to chodźmy. – Ponaglił mnie, zerkając nerwowo w stronę chłopaczków upijającym się darmowym piwem i rzucającym między sobą niewybredne komentarze na nasz temat.

Robili to oczywiście na tyle głośno, byśmy usłyszeli każdą słowną szpilę.
Wstałem, rzuciłem banknot na stół, co zarejestrowane zostało przez uważne oko kelnerki i uniosłem pytająco brwi. Chłopak z ociąganiem wstał i wyszedł z lokalu pierwszy.
Szedłem za nim zastanawiając się, co też właściwie wyczyniam?!
Piękny zapach młodzieńczej krwi to jedno, ale ja wcale nie miałem zamiaru zaciągać go hipnozą w ciemny zaułek, by go wyssać i porzucić. Ja chciałem go zatrzymać.

Ta myśl mnie zszokowała, chciałem mieć go dla siebie na własność i na zawsze.
Co za idiotyzm! Przecież ja jestem nieśmiertelny, o ile oczywiście ktoś się specjalnie nie postara by mnie uśmiercić. Chłopak natomiast jest zwykłym człowiekiem, zestarzeje się i umrze.
Co też mi strzeliło do głowy?
Poczłapał do ławki i opadł na nią ciężko. Usiadłem obok niego i przyglądałem się jego twarzy.
Z pozoru zwyczajny młodzian, szczupły wysoki, przetłuszczone włosy w nieładzie i jakiś nienormalny, jak na osobnika w jego wieku smutek.

- Czym się tak martwisz?

Pytanie zadałem nie z ciekawości o fakty, które zawrze w odpowiedzi, ale z chęci usłyszenia głosu.
Poruszał swym tembrem coś w mojej duszy i zalewał błogością.

- Wszystkim chyba – odparł ze spuszczoną głową.

Zgarbiony, zwiędnięte smutno ramiona i tłuste kosmyki włosów, spadające jasnymi pukielkami na twarz.

- Nie można martwić się wszystkim – odparłem.

Miałem ochotę ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
1
!!!
8.3

"Wypożyczalnia przyczep kempingowych"


Autor: Acris · 10 lipca 2014 · 9434 odsłon
Wypożyczalnia przyczep kempingowych- Mamusiu szybciej. Trzy letnia córeczka poganiała mamę, która już drugi kwadrans spędzała w łazience przygotowując się do wyjścia na urodziny koleżanki córki. Kamila, atrakcyjna, niespełna trzydziestoletnia mama stała przed lustrem kończąc robić makijaż.
- Mamo już? - Córka nie dawała spokoju ciągnąc ją za kolorową spódniczkę do połowy uda.
- Już kończę, Skarbie. Urodziny się jeszcze nie zaczęły, mamy czas. - Odruchowo odpowiedziała, oceniając właśnie pomalowane oczy. - Są OK - pomyślała ugniatając i poprawiając uwydatniający piersi, stanik pod opiętą czarną, elegancką bluzką z kołnierzykiem.
- Jestem gotowa. Chodź. - Stwierdziła Kamila. Córka była już w połowie drogi do drzwi jakby uprzedzając to, co powie mama.

Obie poszły do samochodu. Mała próbowała usiąść na fotelik, ale jak zwykle wychodziło jej to niezdarnie, gdyż był wciąż za wysoko. Kamila naturalnie wiedziała, że musi pomóc córce i przypiąć ją pasami. Schyliła się, aby podnieść ją i podsadzić na miejsce. Na pupie poczuła chłodniejszy podmuch wiatru, oznajmiający, że jesień zbliża się szybciej niż, by tego chcieli. Kamila, jednak na przekór pierwszym oznakom końca lata - założyła pasujące do całego stroju czarne figi z myślą o mężu, który, gdyby był w kraju – na pewno zwróciłby jej uwagę na to, że bielizna zawsze ma znaczenie, a stringi zakłada się zawsze, chyba że wyjątkowe okoliczności na, to nie pozwalają.

Pojechały w końcu, z wielkim prezentem dla koleżanki córki. Cieszyły się obie - mała z widomych względów. Mama, natomiast, że była to jej pierwsza wolna niedziela po całym ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
8
!!!
9.6

"Piosenka zza rogu ulicy (II-ost)"


Autor: Seelenverkoper · 9 lipca 2014 · 2718 odsłon
Piosenka zza rogu ulicy (II-ost)Usłyszałem szelest kroków stawianych bosymi stopami, parę metrów za mną, na drewnianej podłodze malutkiego tarasu. Mogło to być stadko wygłodniałych myszy polnych robiących rajzę na nieostrożnych turystów lub ona. Moja Maria. Chryste, jak to pięknie brzmi. Odłożyłem brzytwę, którą się goliłem - zresztą za bardzo mi dziś drżały ręce i starłem resztkę piany z twarzy szorstkim ręcznikiem. Znów rozbolało mnie prawe przedramię. Objęła mnie od tyłu w pasie i mruknęła zachwycona.
- Dzień dobry bardzo! – rzuciłem ze śmiechem do niej, ale i do całego świata, który się przede mną znajdował. Przed nami. Uwolniłem się z uścisku, obróciłem ją do siebie i schwytałem za przedramiona.
- Wiewiórka - wyszeptała do mnie.
- Co proszę? - Spytałem zdezorientowany.
- Na drzewie siedziała wiewiórka - powtórzyła siląc się na powagę. Była ruda i urocza - skwitowała po chwili Maria Rachela marszcząc nos i przekrzywiając trójkątną główkę.
W odpowiedzi zaniosłem się śmiechem. Głębokim, gardłowym, wydobywającym się z głębi trzewi. Stała chichocząc i skromnie zakładając ręce za plecy.
- Wiedziałam, że cię rozbawię - spoważniała momentalnie. Obdarzyła mnie pięknym, długim i wymownym spojrzeniem wymierzonym spod kręconych włosów.
- Byłeś taki smutny, gdy rano robiłeś śniadanie i włóczyłeś się po domku.
- Myślałem, że drzemałaś - mruknąłem cicho - nigdy cię chyba nie przejrzę do końca. Chodzi o to - precyzyjnie dobierałem słowa, tłumacząc się jak winny zbrodni przeciwko ludzkości - że to, przed czym uciekałem, dopadło mnie. Nawet tu. W Zagubinowie.
- I wpadłbym w panikę, gdybyś nie spała tak spokojnie - ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
1
!!!
7.9

"Miłości (III). Trójkąt na sobotę"


Autor: Amanda Ero · 9 lipca 2014 · 5285 odsłon
Miłości (III). Trójkąt na sobotęPiątkowe popołudnie bez żadnych planów nie nastrajało Iwony zbyt optymistycznie. Zwłaszcza, że weekend nie zapowiadał się lepiej. I to akurat wtedy, gdy naprawdę miała powyżej uszu komputera i czterech ścian wynajętego mieszkania, i koniecznie chciała się gdzieś wyrwać. Jeszcze żeby chociaż było z kim...
No cóż, jak to mówią, z braku laku i kit dobry. Iwona otworzyła przeglądarkę i zalogowała się na zbiornik. Dwadzieścia wiadomości, połowa z nich do natychmiastowego skasowania – skoro autorom nie chciało się napisać więcej niż da się przeczytać w podglądzie, to zapewne i na żywo nie mają nic ciekawego do powiedzenia. A ostatecznie seks to nie tylko mechaniczne pukanie.
Pozostałe wiadomości Iwona przeczytała w parę minut. Żadna nie przyciągnęła jej uwagi. Większość nadawców nawet nie miała zdjęcia własnej gęby w profilu, wszędzie tylko gołe fiuty. Jaki to ma sens? Na zdjęciach i tak wyglądają tak samo... W czasie, gdy Iwona kasowała przeczytane wiadomości, w skrzynce odbiorczej pojawiła się jeszcze jedna. Tym razem od pary.
Po krótkiej chwili zastanowienia Iwona otworzyła wiadomość. Młoda kobieta pisała, że wraz z mężem szukają towarzyszki na weekend. Proponowała spacer po parku dla zapoznania się, kwestię dalszych planów pozostawiając otwartą. Jeśli przypadniemy sobie do gustu, to się pobawimy, jeśli nie, rozejdziemy się bez sentymentów. Brzmiało rozsądnie.
Zajrzała jeszcze do ich wspólnego profilu. Pewnie nie mają nawet jednego normalnego zdjęcia...
A jednak Iwona została mile zaskoczona. Nie mieli żadnego nagiego. Żadnych wypiętych cipek, ani sterczących fiutów. Na jednym przytulali się w samej bieliźnie, trzymając w rękach kartkę służącą do weryfikacji profilu, a ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
9.8

"Czarne"


Autor: seaman · 6 lipca 2014 · 7295 odsłon
CzarneNie wiem, od czego zacząć. Od początku? Szczerze mówiąc, minęło tyle czasu, że nie jestem pewien, czy wszystko dobrze pamiętam. Kiedy teraz o tym myślę, wydaje mi się, że pół życia uciekło mi jak woda przez palce. Cóż, każda historia musi mieć jakiś punkt wyjścia, metafizyczną linię startu. Chociaż dla mnie nie jest już ważne, gdzie i kiedy spotkałem Sylwię po raz pierwszy. Ale dla chronologicznego porządku stańmy na tej wyimaginowanej granicy, wyznaczonej równiutką wstążką białej kredy u moich stóp. Za plecami jest przeszłość, która raczej nie ma wpływu na rozwój tej historii. Przede mną – całe życie. Startujemy.

***

To był początek trzeciego roku studiów. Jakieś fakultatywne zajęcia z nieistotnego przedmiotu, który należało odbębnić, by zaliczyć kolejny rok nauki. Wszedłem do sali jak zwykle spóźniony. Dopiero niedawno, kilka lat temu, nauczyłem się punktualności, wtedy zawsze pojawiałem się za późno, czy to na zajęcia, czy na spotkanie z przyjaciółmi. Taki charakter.
Przeprosiłem niemłodą panią doktor i rozejrzałem się szybko po auli. Wszyscy studenci bezbarwni, nieznani mi wcześniej i zupełnie mi obojętni. Chociaż nie, w jednej z ostatnich ławek siedziała dziewczyna, która zwróciła moją uwagę. Musiałem przepchnąć się przez całe morze zdziwionych moim zachowaniem ludzi, by, zamiast zająć wolne miejsce w jednej z pierwszych ławek, dosiąść się do niej. Czemu akurat ona? Niby nie była jakoś powalająco piękna, raczej nie w moim guście. Ale ja pod względem kobiet cierpiałem na rozdwojenie jaźni, choć wtedy jeszcze nie zdawałem sobie z tego sprawy.
Z jednej strony głowa leciała mi za tymi ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
8.4

"Koncert (I)"


Autor: axxx666 · 4 lipca 2014 · 6547 odsłon
Koncert (I)Słyszałam wciąż jeszcze zamglona snem, jak mój budzik głośno dzwoni próbując mnie obudzić. Szukałam po omacku telefonu i gdy wreszcie znalazłam go gdzieś między poduszką a moimi plecami wyłączyłam go naciskając każdy klawisz z nadzieją, że trafię. Trafiłam a wraz z tym znów nastał przyjemny spokój. Promienie wiosennego słońca wypełniały cały i jedyny pokój mojej malutkiej kawalerki rażąc mnie natarczywie w oczy. Stwierdziłam, że i tak nie usnę. Dałam za wygraną. Zwlokłam się z łóżka. Dopiero, gdy lekko oprzytomniałam uświadomiłam sobie, jaki dziś dzień, a wraz, z tym że mam dziś wykłady na uczelni. Studiuję grafikę na ASP. Jedyny plus tego wszystkiego, to że nie musiałam zbierać się w pośpiechu, bo wykłady zaczynały się po dziesiątej.
Z myślą, że mam trochę czasu, pomaszerowałam prosto pod prysznic. Letnie strumienie wody, otulały moje ciało wywołując gęsią skórkę. Taki prysznic zawsze działał na mnie pobudzająco. Namydlałam powoli swoje ciało, dbając o to aby żaden kawałek skóry nie został pominięty. Lubiłam swoje ciało, lubiłam się dotykać, pieścić. Sutki stanęły mi na baczność pod wpływem dotyku. Tak się składa, że moje są bardzo wrażliwe. Poczułam przyjemne mrowienie w kroczu. Pieściłam je delikatnie palcami, zatracając się w przyjemności. Kiedy poczułam, że również moje podniecenie rośnie, przerwałam brutalnie tę rozkosz. Nie miałam teraz na to czasu, niestety. Spod prysznica wyszłam jak nowo narodzona, humor od razu mi się poprawił. Rozczesałam grzebieniem moje brązowe włosy sięgające pośladków i byłam prawie gotowa, aby w pełni rozpocząć ten dzień. Dopełnieniem była kawa. Czekając aż zagotuje się woda w czajniku, ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi

pokatne.pl logo

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pokatne.pl korzysta z plików cookies

Używamy cookies w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być także umieszczane na Państwa urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Polityce prywatności.