pokatne.pl na facebookupokatne.pl na twitterzepokatne.pl na google+
Masz konto?

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

19 kwietnia 2014
Czat

Opowiadania erotyczne


!!!
7.8

"Durnota"


Autor: Lantja · 16 kwietnia 2014 · 2772 odsłon
DurnotaZebranie jak każde inne. Nowy projekt, nowe zadania, ta sama gadka. I jakiś on.

Siedział dokładnie naprzeciwko niej. Wysoki, niepokojąco przystojny z oczami niebieskimi jak woda. Skupiony patrzył w jej kierunku. Nawet nie udawał, że jest inaczej. Wydawało jej się, że nie zwraca uwagi na ani jedno jej słowo, że nie obchodzi go to co ma do powiedzenia. Typowe.

Wiedziała lepiej niż ktokolwiek co oznaczają takie spojrzenia. Mężczyzna, który patrzy w ten sposób jest niebezpieczny. To typ, przed którym każdy ojciec ostrzega swoje córki. Facet, z którym związek oznacza 10 procent czystej ekstazy i 90 procent dołującego smutku plus ciężką terapię u drogiego psychoterapeuty. Po chwili wahania postanowiła zignorować natarczywego gapia i wróciła do przedstawiania kolejnych konceptów.

Będąc w centrum uwagi, w brew pozorom, nigdy nie czuła się najlepiej. Zajmowała wysokie stanowisko w poważnej firmie reklamowej, ale jako jedyna kobieta w zarządzie obrywała za wszystko podwójnie. Pierwszy raz za to, że była lepsza niż większość, drugi za bycie kobietą. Zbyt często miała wrażenie, że wielu jej współpracowników pozwala sobie na niewybredne komentarze tylko dlatego, że nie jest brzuchatym łysolem z seksowną sekretarką przyklejoną do włochatego dupska.

- Ma pani niezłe pomysły - usłyszała szperając w torebce z głęboką nadzieją na odnalezienie telefonu.
- Proszę? Lekko zagubiona, przerwała ciężkie wykopaliska żeby z roztargnieniem spojrzeć na swojego rozmówcę. Obyło się bez niespodzianek. Jak przypuszczała, przystojny brunet wyszedł na łowy.

- Mówiłem, że podobają mi się dwa ostatnie projekty, o których pani dzisiaj mówiła. ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
4
!!!
6.9

"Szansa (I)"


Autor: maniaaaaaaa · 14 kwietnia 2014 · 2582 odsłon
Szansa (I)"Wiecie jak trudno ukrywać w sobie kogoś nieidealnego. Tak upływa moje życie od szesnastego roku życia. Co na to poradzę? Nic."

- Emilka! - krzyknął głos z salonu. Młody mężczyzna czekał już prawie dodatkowe trzydzieści minut na to aby jego narzeczona mogła przygotować się na wigilijny wieczór u teściów.
Obracając się kolejny raz ilustrowała detale i poprawiała każdy centymetr sukienki otrzepując ją rękami. Była jak anioł, a dzisiejszy wieczór dodatkowo sprawiał, że wyglądała jeszcze piękniej. Blada skóra, która od roku jakby zmieniła się w kolor jasno porcelanowy, duże różane usta, zielone oczy jakby małego dziecka i rude włosy do ramion upięte tak aby dzisiejszego wieczoru nie zasłaniała nimi swojej urodziwej buźki.
Emilka była zawsze rozsądną kobietą. Ma już 21 lat, zaczęła studia prawnicze, pół roku temu zaręczyła się z Arturem. Narzeczony jest pracownikiem firmy ojca, jego prawą ręką w interesach. Tak obrano scenariusz. Córka dorasta, idzie na studia, wychodzi za porządnego mężczyznę, którego rodzice muszą w pełni zaakceptować, a na końcu żyje długo i szczęśliwie.
W głowie Emilii jednak ukrywała się druga strona jej osobowości. Od zawsze była małą buntowniczką, rodzice oczywiście utemperowali jej temperament, ale nie do końca. Uwielbiała szaleństwa, zabawę, a umówmy się Artur nie był zbyt ekscentryczny w życiu ani w łóżku. Był przeciętny. Z dotychczasowych partnerów zawsze wspominała upojne noce w domku nad morzem, gdy miała 17 lat będąc na obozie. Robiła to z przewodnikiem grupy Rafałem. Nie był starym dziadem, ale też nie nastolatkiem. Dochodząc do sedna był "doświadczony" w tych sprawach.
czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
6
!!!
9.5

"Opowieść helleńska: Tais (V)"


Autor: megas_alexandros · 10 kwietnia 2014 · 2507 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (V)Meszalim słyszał, jak nadchodzą.

Ich kroki dudniły mu w uszach, jeszcze zanim pierwszy Lokryjczyk wkroczył w krąg światła. Młodzieniec kocim ruchem podniósł się ze swego miejsca przy ognisku. Tais posłała mu pytające spojrzenie. Czy naprawdę mogła ich nie słyszeć? Dopiero gdy spostrzegła, że kładzie dłoń na rękojeści miecza, w jej pięknych, bardzo ciemnych oczach pojawił się lęk.

– Cokolwiek się stanie, trzymaj się za mną – rozkazał, dobywając klingi. Potem odwrócił się twarzą w stronę wylotu jaskini. Na zewnątrz panował nieprzenikniony mrok. Obserwowali go, mógłby dać za to głowę. Był przecież dobrze widoczny w blasku ognia. Wciąż kryli się w ciemnościach, lecz on czuł ich nienawiść. A także strach i niepewność, które powstrzymywały ich przed atakiem.

– No dalej! – zawołał, wyciągając miecz przed siebie. – Czemu zwlekacie? Jestem tutaj. Czekam na was.

Tais krzyknęła. Do jaskini wpadł mężczyzna opatulony w niewyprawioną skórę. W uniesionej ręce dzierżył włócznię, gotową do ciosu lub rzutu. Meszalim nie dał mu szansy. Trzema szybkimi krokami skrócił dystans, uchylił się przed pchnięciem tamtego, chwycił go wolną ręką za ramię, a potem wbił mu ostrze w brzuch. Naparł na ostrze całym swym ciężarem. Lokryjczyk sapnął. Przez moment jeszcze trzymał się na nogach. A potem Meszalim wyrwał klingę z rany. Ciało rozbójnika osunęło się na ziemię.

Nie musiał czekać długo. Tym razem uderzyli we dwóch – chudzielec z krótkim mieczem oraz niski, lecz szeroki w barach zbój, zbrojny w maczugę. Syryjczyk z łatwością uchylił się przed jej ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
4.9

"Głębokie opowiadania erotyczno-fantastyczne czarownic z dziwnych czasów - Brington"


Autor: Verona1383 · 9 kwietnia 2014 · 3387 odsłon
Głębokie opowiadania erotyczno-fantastyczne czarownic z dziwnych czasów - BringtonTunele teleportujące w Gordland były tak zbudowane żeby wyczuć myśli danego pasażera-czarodzieja. To znaczy. Najpierw odbywało się się kurs teoretyczny, który trwał zaledwie dziesięć minut a wpajał za pomocą hipnozy i medytacji wszystkie dostępne trasy w tunelach teleportujących. Wszystkie oznaczenia a nawet widoki z góry były dostępne tylko dla niektórych „ponadmyślących”. Głębokie myśli z danej dziedziny największych magów i czarownic pomagały w lepszym odnajdowaniu się w tunelach i ogólnie w życiu. Można powiedzieć, że mieliśmy w myślach zapisane po takich kursach wiedzę z bibliotek świata w danym języku i w danej dziedzinie a także coś w rodzaju nawigacji. Kształcimy nasze umysły cały czas i staramy się uczyć mówić jak najwięcej w innych językach... Najtrudniejszy jest starożytny język magów i czarownic. Tylko trzydzieści trzy procent naszego świata potrafi mówić w tym języku.
A znów najbardziej popularny to transylwański. Dlatego też jest największy nacisk na naukę tego języka. Też należy do starożytnych, ale o tym innym razem.

Wprowadziłam się do małego domku na przedmieściach Brington.
Tam miałam dosłownie na miotle dwadzieścia pięć sekund, więc nie za bardzo martwiłam się o korki.
Miasto duże, piękne, pachniało miętą i aloesem.
Naprawdę można było odpocząć.

Kiedy na przykład jakieś bractwo chciało zrobić imprezę, musiało najpierw iść zapytać o pozwolenie na zgodę Starszyznę Miasta. Do dwóch godzin otrzymywało się takie pozwolenie a tam było zapisane gdzie można było postawić tak zwaną kopułę niewidkę.
Wtedy najstarsi z danego bractwa ustawiali się w kole, wyciągali różdżki i wypowiadali jedno z ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
2
!!!
5.8

"Udana transakcja (II)"


Autor: blue_eye · 8 kwietnia 2014 · 4561 odsłon
Udana transakcja (II)- A czy znajomość – ze szkoły – Piotr zawiesił głos – dopuszcza możliwość żebym się do Państwa dosiadł?
Magda uśmiechnęła się promiennie. Szlag by trafił
- Ależ bardzo proszę – nie mógł odmówić przecież.
Atmosfera jakby przygasła. Rozmowa o wyimaginowanych studiach, przedmiotach i wykładowcach była czołganiem się po cienkim lodzie. Magda z absolutną niezachwianą pewnością siebie przekonałaby każdego. Wychodząc do łazienki, wstając oparła rękę o jego ramię.
- Zaraz wrócę
Piotr spojrzał chłodnym spojrzeniem i nieoczekiwanie zapytał:
- Pieprzyłeś się z nią?
Resztki kawy o mało nie wylądowały na jego spodniach. Co miał powiedzieć? Że zna laskę od pół godziny właściwie, ale tak – jeśli chodzi o jej pieprzenie, to nie ma nic przeciwko. Ale raczej w czasie przyszłym niż przeszłym...
- No nie, nie – proszę zrozumieć, to nie tego rodzaju relacja.
Piotr milczał. Patrzył mu prosto w oczy i milczał. Wróciła Magda, bujając biodrami i ściągając na siebie spojrzenie ich obu.
- Widzę, że dopił Pan kawę. – Piotr uśmiechnął się, choć właściwie była to chyba wyćwiczona – i to na niespecjalnie wymagające bardziej emocjonalnego zaangażowania okazje – mimika.
Jednym, kurwa, smagnięciem słowem i uśmiechem dokonał jego żywota jako króla życia tego wieczora.
Odruchowo spojrzał na Magdę. W tym samym momencie usłyszał, że w takim razie zapraszany jest ponownie do apartamentu. W celu służbowym rzecz jasna. I rzecz jasna nie zostawią pani Magdy. Apartament jest duży. Swobodny.
Każde jedno zawieszenie głosu powodowało, że coraz mniej rozumiał. Natomiast szybka kalkulacja dała w wyniku niesłychanie wysoki współczynnik zależności pomiędzy ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
6
!!!
9.4

"Pieprz i słódź"


Autor: mika_kamaka · 6 kwietnia 2014 · 7176 odsłon
Pieprz i słódźWłaśnie skończyłem naukę w technikum.
Technikum gastronomiczne, które ma mi dać zawód na całe życie.
Będę pichcił i karmił, ku uciesze karmionych.

Z takim nastawieniem opuściłem mury szkoły, ze świstkiem w dłoni i gorącą nadzieją w sercu.
Rzeczywistość przywitała mnie ciosem w splot słoneczny i zapakowała na zmywak restauracji. Byłem kotem i jako kot, miałem myć gary, zamiatać podłogę i dawać sobą pomiatać każdemu, kto pracował w restauracji choćby dzień dłużej, niż ja.
Znosiłem to twardo. Uczono nas, że taka jest właśnie droga.
Nowszczaki są popychadłami do czasu, gdy przyjdą nowsze nowszczaki.

Zgarniałem więc resztki jedzenia do dziury w blacie, w której miały niknąć odpady mokre, czyli nie dojedzone potrawy. Myłem i układałem talerze, sztućce i resztę zastawy w koszach wjeżdżających do wyparzarki. Zamiatałem i myłem dziesiątki metrów powierzchni płaskiej w czasie, gdy inni szli na papierosa, przerwę śniadaniową, lub najzwyczajniej w świecie uskuteczniali nicnierobienie.
Ja zapierdalałem.
Taki był porządek rzeczy.
W momencie, gdy miałem już naprawdę dosyć bycia chłopcem od brudnej roboty i chciałem z niej zrezygnować, los postawił na mojej drodze nieoczekiwaną zachętę do pozostania w tej restauracji, w tym hotelu, nawet na obecnym stanowisku.

Popołudniowa zmiana kończyła mi się o dwudziestej drugiej, ale jak to w gastronomii bywa, trzeba było zostać dłużej i posprzątać, by zmiana poranna nie zostawiła po sobie podobnego syfu, w akcie zemsty. Pomyłem naczynia po kolacji dla gości hotelowych i podrzuciłem je koleżankom do poukładania na półkach. Te uwijały się, czyszcząc blaty. Zastanawiałem się, ile złośliwości, a ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
8.7

"KiDs (IV). Kamila w trójkącie, Oliwia solo"


Autor: Falanga JONS · 5 kwietnia 2014 · 8767 odsłon
KiDs (IV). Kamila w trójkącie, Oliwia soloZ drogi do Częstochowy, Oliwia zapamiętała kilka rzeczy.
Przede wszystkim Damiana. Ubrany tradycyjnie w jeansy i czarną kurtkę Everlasta, z kapturem na głowie dał jeszcze przed wyjazdem prawdziwy popis, w sumie... Nie wiadomo czego. Najpierw obrzucił uważnym spojrzeniem Angelikę i Oliwię. Szczególnie strój obu przyjaciółek. Potem wysunął w ich kierunku oskarżycielski palec
- Czy to są krótkie spodenki? – zapytał, starając się posłać groźne spojrzenie w oczy dziewczyn.
- Ja odrobię to na którymś meczu u siebie – odparła Angelika umykając do autokaru. Tym razem wolała nie wchodzić w żadne konwersacje z kibolem.
- No, hm... Nie podobają ci się moje nogi? – zapytała zaczepnie, ubrana w spódniczkę do kolan Oliwia, zdumiona swoją śmiałością. Czerwieniąc się lekko, spojrzała na Damiana i z satysfakcją zobaczyła, że tamten stracił na chwilę rezon.
- Dobra, niech będzie. Ale kurdę... - pokiwał głową. – Powinnyście obie pójść do poprawki.
Następnie Oliwia była świadkiem ustawiania młodych kibiców z grupy ultras. Kilku z nich usiadło na samym końcu autokaru. Po dwóch minutach wszedł Damian. Spojrzał na tył i podszedł do nich.
- Malina, który wyjazd dziś? – zapytał zdecydowanym tonem.
- Dziewiąty.
- Harris, ty?
- Jaa... Chyba czwarty...
- Ty? – zwrócił się do kolejnego.
- Piąty.
- No to co tu robicie? Ja mam dziś sto dziewiąty. Za młodzi jesteście, by tu siedzieć. Znajdźcie sobie inne miejsca. Jak wrócę, ma was tu nie być! – ostrzegł i wyszedł z autokaru, odpalając papierosa.
- Nie przesadzasz? Mi tam w sumie wszystko jedno gdzie ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
6
!!!
9.3

"Obsesja (I)"


Autor: Strawberry · 4 kwietnia 2014 · 3245 odsłon
Obsesja (I)Pierwszy raz ujrzał ją, gdy nie mogła dosięgnąć dzieł Rousseau. Stawała z wysiłkiem na palcach, a zielona spódnica odsłaniała zgrabne łydki i jędrne uda. Zamiast podejść, skrył się za regałem i obserwował ukradkiem jej zmagania znad grzbietów książek. Nigdy nie widział kogoś takiego, odczuwał bijący od niej magnetyzm. Zganił się w myślach. Czuł, że brzmi to strasznie głupio. Mimo to, nie umiał tego do końca wyjaśnić, ale chciał po prostu obserwować. Obserwować jak jasne kosmyki opadają na jej talię. Obserwować jak wysoki brunet podaje jej książkę, którą odbiera z uśmiechem. Słyszeć ton jej głosu, którym dziękowała za zaproszenie na kawę i usprawiedliwiała się brakiem czasu i zbliżającymi się terminami. Uśmiechnął się. Zrozumiał, że oznacza to jej obecność w bibliotece w najbliższych dniach. Będzie miał dużo czasu, by się na nią napatrzeć.
Cały wieczór porządkował i układał książki. Biblioteka wieczorami była najbardziej zabałaganiona, ale on lubił tę część dnia. Znajdowanie odpowiednich książkach i ich właściwych miejsc sprawiało, że zaczął odnajdywać ukryty porządek. Nie tylko wśród książek, ale również wśród czytelników biblioteki. Wiedział na przykład, że stos podręczników do psychologii oznacza zbliżające się kolokwium na pobliskiej uczelni. Wiedział też, że ta często spoglądająca w dal dziewczyna, siedząca nad książkami dotyczącymi różnych religii szuka swojej ścieżki w życiu. Przychodziła w środy i piątki. Nawet gdy jej nie widział, to znajdywał te książki. Wiedział, że jest dużo ludzi banalnych. Przychodzących pisać eseje, referaty i prace zaliczeniowe. Na nich zwykle nie zwracał uwagi. Lubił obserwować tych najbardziej nietypowych. Sięgających po najrzadsze książki. Oni stanowili ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
8
!!!
10

"Opowieść helleńska: Tais (IV)"


Autor: megas_alexandros · 4 kwietnia 2014 · 2314 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (IV)Wczesnym rankiem opuścili Amfissę, kierując się w stronę masywu Parnasu. Góra, na której wedle wierzeń zamieszkiwać miał boski Apollo, pyszniła się na horyzoncie bielą swoich śniegów. Przewodnik oznajmił im, że ominą ją od południa i wkroczą do Fokidy – krainy leżącej w połowie drogi między Lokrydą Ozolską i Beocją. Tam odnajdą przyzwoity trakt prowadzący z Delf do Teb i będą mogli podróżować we względnie komfortowych warunkach.

Na razie jednak warunki pogarszały się z godziny na godzinę. Teren wznosił się miarowo, a zwierzęta dźwigały bagaż Tais z coraz większym trudem. Co gorsza trakt zwężał się coraz bardziej, aż w końcu całkiem zniknął. Znaleźli się w jednym z najbardziej dzikich miejsc całej Hellady. Nie było tu dróg ani poleis. Górzystą krainą, zbyt ubogą, by opłacało się tu zakładać miasta, rządziły rozproszone plemiona przypominające swą organizacją epokę homerycką. A także bandy rozbójników, zawsze czyhające na nierozważnych wędrowców.

* * *

– A więc Gylippos poszedł na dziwki – wzruszyła ramionami Chloe. – Co w tym dziwnego?
Meszalim odciągnął ją na stronę, gdy zatrzymali się na popołudniowy popas. Nie było to zbyt trudne – wystarczyło zaproponować, że razem nazbierają badyli na ognisko. Tais poprosiła ich, by byli ostrożni, a Gylippos kazał eunuchowi mieć oczy z tyłu głowy. Mieli nie oddalać się zbytnio od obozu. Wystarczyło jednak odejść na kilkadziesiąt kroków, by silny wiatr stłumił nawet podniesione głosy.
– Jest przecież mężczyzną – mówiła dalej. – Ma prawo zaspokajać pożądanie, jak tylko uzna za stosowne. Skoro żadna z nas z nim ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
2
!!!
9.9

"Urodziny Hani (II)"


Autor: Mirabelka · 1 kwietnia 2014 · 9904 odsłon
Urodziny Hani (II)Jerzy czuł, że Hania nie potrafi się przełamać, postanowił ją przekonać. Uklęknął przed nią tak, że dziewczyny ze swoich pozycji widziały tylko jego plecy. Delikatnymi pociągnięciami języka wodził po skórze łydek. Kreślił wzory na smukłych udach dziewczyny, by w końcu, bo czas przecież naglił, dotrzeć do ich zwieńczenia. Pociągnął Hanię do siebie, tak, że opadła plecami na kanapę. Skryta pod satynowymi majteczkami cipka kusiła zapachem kobiety. Jęknął i odsunął na bok materiał jednocześnie głębiej zanurzył głowę pomiędzy jej udami i już mógł językiem smakować sączący się nektar. Hania zapomniała o całym skrępowaniu, o dziewczynach siedzących tuż obok. Język Jerzego sprawiał, że stała się jeszcze bardziej wilgotna. Pożądanie zaczęło pulsować jej w żyłach. Wplotła dłonie w jego włosy i wyginając biodra dała mu do zrozumienia, że jest jej przyjemnie. Jęczała z rosnącej rozkoszy, kiedy nagle obydwie dziewczyny stanęły nad nimi i zakomunikowały, że czas minął. Ani Hania, ani tym bardziej Jerzy nie mieli ochoty przestawać w momencie, w którym zrobiło się naprawdę gorąco. Zuza usiadła obok Hani na kanapie i wyraźnie podekscytowana, pociągnęła Jerzego za włosy w kierunku swoich sterczących dumnie, jak cała Zuza, piersi. Lizał je zachłannie, wsysał i kąsał, kiedy poczuł na swojej twarzy usta Rudej, która domagała się uwagi. Z serdecznym uśmiechem oddał się pocałunkom. Starał się trzymać zasad nadanych podczas losowania, chociaż miał ochotę na to, by zasmakować wszystkich trzech dziewczyn. Ale może cały był w tym urok i zamysł, żeby mimo ogarniającego ich pożądania, jednocześnie nad nim panować i przedłużać w nieskończoność każdą pieszczotę, dzieląc każdą ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi

pokatne.pl logo

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pokatne.pl korzysta z plików cookies

Używamy cookies w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być także umieszczane na Państwa urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Polityce prywatności.