pokatne.pl na facebookupokatne.pl na twitterzepokatne.pl na google+
Masz konto?

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

29 lipca 2014
Czat

Opowiadania erotyczne


!!!
6.4
nowość

"Tresura (I)"


Autor: Xenka · 27 lipca 2014 · 1313 odsłon
Tresura (I) Rozdział I

Gawain podróżował już czwarty dzień, był wściekły i zmęczony. Marzył o porządnym posiłku i wygodnym łóżku w gospodzie, ale naprzód gnała go chęć dorwania tego sukinsyna. Śnił o tym odkąd usłyszał, że Varro przebywa w Dranei. Po kilkugodzinnej jeździe jego oczom ukazały się zabudowania miasta. Skierował konia w stronę gospody i uwiązawszy go do koniowiązu, wszedł do budynku. Pech chciał, że był tam również ten pieprzony zdrajca. Nie zastanawiając się, sięgnął po miecz i zamachnął się na mężczyznę. Walczyli zaciekle, roztrącając wszystko wokół siebie. Karczma nie przypominała już tego spokojnego miejsca, jakim była przed przybyciem wojownika. Stal dzwoniła o stal, ale to Gawain z każdą sekundą był coraz dokładniejszy, coraz bardziej precyzyjny i coraz trudniej było przebić się przez jego obronę. Varro wyraźnie osłabł, co Gawain bezlitośnie wykorzystał odbijając jego cios, druga ręką trzasnął go krótkim hakiem w szczękę i wykopał z opuszczonej dłoni miecz, jednocześnie pchnął w brzuch i z mściwą satysfakcją wypisaną na twarzy ciął w górę.
Skurwiel zdechł. Gawain widział jak życie gaśnie w jego szeroko otwartych ślepiach. Wytarł miecz z krwi i wyszedł z gospody. Niestety, miał problem, okazało się, że miejscowa straż nie da mu tak łatwo odejść.
- Odrzuć miecz! – krzyknął jeden z żołnierzy stojących najbliżej.
W Gawainie wciąż wrzała krew. Nie zamierzał spełnić polecenia tego chłoptasia w śmiesznym hełmie na głowie. Nikt mu nie będzie rozkazywał! Przez chwilę stał, mierząc ich spojrzeniem z ironicznym uśmieszkiem na ustach, a potem rzucił się w wir walki. Rozgrzany pojedynkiem, był niemal ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
1
!!!
7.3

"Miłości (IV). Impreza z niespodzianką"


Autor: Amanda Ero · 26 lipca 2014 · 2412 odsłon
Miłości (IV). Impreza z niespodziankąAula powoli wypełniała się studentami. Kuba jak zawsze wcisnął się w kąt na samej górze. Niezbyt interesowały go zawiłości analizy matematycznej, i zapewne by się urwał z niezrozumiałego wykładu, gdyby nie nadzieja na spotkanie Luizy. Czy też raczej... ujrzenie. Nie spotykali się. Nie wymieniali nawet grzecznościowych powitań. Aula była duża, słuchaczy mrowie. Jak mogłaby go choćby zauważyć...? Nie miał ani urody, ani pewności siebie, ani pieniędzy. Czym mógłby jej zaimponować?
Stała na schodach z grupką przyjaciółek. Paplały coś, ćwierkały jak wróbelki, Kuba ze swojego miejsca nie słyszał słów. Oczywiście Luiza grała pierwsze skrzypce, otoczona mniej głośnymi koleżankami wypełniała swoją osobą najbliższą przestrzeń. Ubrana i umalowana adekwatnie do swojej pozycji, musiała zwracać uwagę. Z obserwacji i podsłuchanych rozmów Kuba wiedział, że ma wielu rywali. Nawet nie śmiał myśleć, że wybrałaby akurat jego, co mógłby jej ofiarować?
Chyba tylko szczere uwielbienie i bezgraniczne oddanie. Zrobiłby dla niej wszystko, wystarczy że księżniczka kiwnie palcem, a on jako jej sługa stawi się na wezwanie niczym wierny pies i z ukłonem przysięgnie, że spełni każde żądanie. W zamian za odrobinę przychylności, jedno uprzejme spojrzenie, cień uśmiechu...
Nagle, jakby za sprawą niewidzialnej dobrej wróżki, Luiza spojrzała w stronę Kuby. Mógłby przysiąc, że na moment zatrzymała na nim wzrok. Pochyliła się lekko i szepnęła coś koleżankom. Zamilkły na chwilę i chociaż żadna nie odwróciła się, poczęły kręcić się niespokojnie, jakby ledwie się powstrzymywały.
Wykładowca zajął już miejsce za pulpitem i przez mikrofon poprosił o ciszę, więc Luiza usiadła i zniknęła Kubie z oczu. Zdążył jeszcze pochwycić krótkie ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
7.6

"Taxi"


Autor: KALIOPE · 18 lipca 2014 · 7869 odsłon
TaxiJak zawsze nic nie mówiąc, otworzył Jej drzwi taksówki. Posłała mu zagadkowy uśmiech i usiadła na tylnym siedzeniu czekając, aż zajmie miejsce obok niej. Jednak On miał inne plany. Zatrzasnął drzwi taksówki i usiadł za kierownicą. Ukryła małe zdziwienie i z dziarskim uśmiechem patrzyła prosto przed siebie nie racząc go ani jednym spojrzeniem.
Wyglądał jak zazwyczaj. Nieziemsko męski, silny i poruszający się niczym kot. Uwielbiała te anonimowe spotkania, gdy brał ją mocno w najróżniejszych miejsca i jeszcze bardziej dziwnych porach. Byli nastawieni na dobrą zabawę, bez dodatkowych słów, pytań i zobowiązań.
Czuła w środku znane już sobie niespokojne wyczekiwanie. Drżała a jej ręce jak zawsze lekko wilgotniały na myśl o przyszłym nieznanym. Nie tylko dłonie miała wilgotne. Nie potrafiła spokojnie wysiedzieć, gdyż czuła niesamowite podniecenie. Musiała mocniej ścisnąć uda i lekko się poruszyć. Natychmiast wyłapała jego spokojne, odbijające się w lusterku, spojrzenie.
Jak On mógł być tak opanowany? Lecz ta pewność siebie jakże była podniecająca. Zawsze czuła, że to On trzyma wszystko w swoich rękach. On ma kontrolę a Ona jest bezpieczna. Ufała mu i zawsze wychodziła na tym zwycięsko. Obserwowała grę muskularnych barków i poczuła jak jej sutki twardnieją.
Sięgnęła ręką do nagiej szyi. Palcem przeciągnęła od nasady brody, aż po górą krawędź sukienki. Nie potrafiła oderwać wzroku od opalonej, wielkiej ręki, która tak pewnie zmieniała biegi. Zatrzymała się na chwilę a później wiedząc, że Ją bacznie obserwuje, przejeżdżała zmysłowo po krawędzi atłasu. Zatrzymał się na światłach i z lekko uniesioną brwią spoglądał na tylną kanapę ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
4
!!!
8.7

"Mój porucznik (II)"


Autor: KALIOPE · 15 lipca 2014 · 3412 odsłon
Mój porucznik (II)W ekspresowym tempie zawiązałem muchę i wyskoczyłem z auta. Nie potrafiłem oderwać oczu od jej pięknej twarzy. Miała ogromne niezwykle turkusowo-szare oczy, których głębia prawdopodobnie potrafiła pochłonąć zwykłego śmiertelnika. Miały wyrazistą oprawę dwóch ciemnych łuków brwi. A jej usta, były niczym wilgotne płatki róż o idealnej proporcji. Czarne niczym atrament włosy związane zostały na karku i jaśniały swoim własnym zdrowym blaskiem. Stanąłem obok niej i z niemym zachwytem patrzyłem i patrzyłem i patrzyłem. Z rozbawieniem obserwowałem jej widoczne zmieszanie, to jak szybko poprawiła swój indyjski szal. Patrzyła to na mnie to na swojego dziadka, który nie przestawał mówić.
- Dziadku, czy Twój znajomy mógłby zanieść moje walizki do bagażnika? – Powiedziała prostując się i całkowicie odwracając ode mnie.
- Chaaya, ależ to...
- Oczywiście panno Chaayo, z przyjemnością. – Odpowiedziałem szybko, przerywając Benowi.
- Ale...
- Ben, czy nie po to tutaj przyjechałem? – Zapytałem szybko, modląc się w duchu, aby stary spryciarz mnie nie zdradził.
Widziałem jak się zastanawia, upuszcza podniesioną rękę i poddaje mojej woli. Kiwnąłem lekko głową i posłałem mu niezauważalny uśmiech.
- Dobrze, idź jeśli taka twoja wola, cokolwiek miało by się stać.
Lekko się ukłoniłem i z godnością poszedłem po bagaż. Gdy tylko dotknąłem pierwszej walizki, znów poczułem ten orientalny i charakterystyczny zapach Chaay i Indii, który ze sobą przywiozła. Był on delikatny, lecz z własną charyzmą i niepowtarzalnością. Coś podobnego, ja porucznik jednej z największych londyńskich jednostek przestaję myśleć jak zdrowy na umyśle człowiek. Cóż za kobieta! Ile ona ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
8.9

"Mój porucznik (I)"


Autor: KALIOPE · 14 lipca 2014 · 4036 odsłon
Mój porucznik (I)- Poproszę jeszcze raz szkocką z lodem. – Uniosłem palec i zwróciłem się do barmana.
Odwróciłem głowę i spojrzałem na jedyny obiekt wart uwagi. Przymrużyłem oczy i tylko patrzyłem... tak pięknie tańczyła a ja zalewałem się przy barze. Znów spojrzałem na wspaniały ruch falistej sukienki, która muskała jej smukłe nogi. Kremowy kolor materiału podkreślał miodową opaleniznę. Stopy w delikatnych sandałkach lekko tupały o marmurową posadzkę ogromnego tarasu w rytm The Righteous Brothers - Unchained Melody. Gęste blond loki kołysały się lekko na boki. Szeroki biały uśmiech, który posłała w odpowiedzi swojemu partnerowi odbił się lekkim ukłuciem zazdrości w moim sercu. Prezentowała wszystko czego pragnąłem i jednocześnie była całkiem niedostępna. Skrzywiłem się gorzko.
Krótkie proszę wypowiedziane przez barmana odwróciło moją uwagę. Nie miałem ochoty pić. Normalnie nie piłem, ale to nie była dla mnie normalna sytuacja. Boże Święty pragnąłem narzeczonej mojego brata! To nie powinno się zdarzyć. Zdarzyło się jednak, a ja nie zamierzałem nic z tym robić. Nie jednokrotnie wyrzekałem się przyjemności by rodzinne nazwisko jaśniało białym światłem w biznesie i całym londyńskim towarzystwie. Byłem starszy i powinienem umieć trzymać pragnienia na wodzy.
- Do jasnej cholery Regan uspokój się. – Bąknąłem pod nosem i głęboko odetchnąłem. Sięgnąłem po szklaneczkę i jednym haustem opróżniłem zawartość. W tym samym czasie muzyka ucichła.
Obróciłem się zaciekawiony i spojrzałem na moją mamę, która uniosła w górę kieliszek z szampanem, otoczona zebranymi gośćmi. Czyżby toast dla narzeczeństwa? Prawdopodobnie byłem jedyną osobą w towarzystwie, która zachowywała się jak na stypie a nie ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
1
!!!
5.2

"Księżniczka Adrianna (I)"


Autor: Jacob · 13 lipca 2014 · 3187 odsłon
Księżniczka Adrianna (I)To był długi dzień dla księżniczki Adrianny. Niekończące się spotkania z ambasadorami i szlachcicami, a na koniec jeszcze bal. Owszem, była jedyną dziedziczką tronu królestwa Ferinaru, ale nie uważała, że musi wychodzić za mąż aby zasiąść na tronie. Niestety prawo królestwa zabraniało kobietom zasiadać na tronie, więc bez mężczyzny u boku nie miała szans zostać królową. Rozumiała ojca, który próbował desperacko znaleźć jej męża. Po serii tajemniczych śmierci, która dotknęła kolejnych stojących w kolejce do korony, wiedział że kwestią czasu jest zamach na niego. A bez męża, ona wypadnie z linii sukcesji. Wprawdzie pozostanie dziedziczką rodowych włości, ale przyszły król, którym pewnie zostałby baron Migerte, Frantz Serto, będzie mógł rozkazać jej wyjść za siebie, co dałoby mu nie tylko jej wielki majątek, ale też niejako legitymizację władzy. Nie było wprawdzie dowodów, ale jej ojciec podejrzewał, że to baron jest sprawcą „przypadkowych” zgonów. Potrzebowała więc męża, który będzie potrafił oprzeć się baronowi.

Zsunęła z siebie suknię i udała się do komnaty kąpielowej. Gdy tylko służące dokładnie ją umyły, księżniczka wyprosiła je z komnaty. Zagłębiając się w ciepłej wodzie oddała się marzeniom. Przypomniała sobie jednego z ambasadorów, a dokładniej jego syna, Jakela. Przystojny mężczyzna, wspaniały tancerz, a do tego wyjątkowo błyskotliwy i zdolny. A jego oczy... Spędziła z nim prawie cały wieczór i była pewna, że podobnie będzie następnego. Nie mogła się już doczekać kolejnego spotkania. Nigdy wcześniej nie czuła się tak dziwnie wspominając swoich adoratorów. Dziwne ciepło rozlewało się z jej łona po całym ciele. Otrząsnęła się z rozmyślań. ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
8.9

"Pijawa (III)"


Autor: mika_kamaka · 11 lipca 2014 · 2493 odsłon
Pijawa (III)- No to chodźmy. – Ponaglił mnie, zerkając nerwowo w stronę chłopaczków upijającym się darmowym piwem i rzucającym między sobą niewybredne komentarze na nasz temat.

Robili to oczywiście na tyle głośno, byśmy usłyszeli każdą słowną szpilę.
Wstałem, rzuciłem banknot na stół, co zarejestrowane zostało przez uważne oko kelnerki i uniosłem pytająco brwi. Chłopak z ociąganiem wstał i wyszedł z lokalu pierwszy.
Szedłem za nim zastanawiając się, co też właściwie wyczyniam?!
Piękny zapach młodzieńczej krwi to jedno, ale ja wcale nie miałem zamiaru zaciągać go hipnozą w ciemny zaułek, by go wyssać i porzucić. Ja chciałem go zatrzymać.

Ta myśl mnie zszokowała, chciałem mieć go dla siebie na własność i na zawsze.
Co za idiotyzm! Przecież ja jestem nieśmiertelny, o ile oczywiście ktoś się specjalnie nie postara by mnie uśmiercić. Chłopak natomiast jest zwykłym człowiekiem, zestarzeje się i umrze.
Co też mi strzeliło do głowy?
Poczłapał do ławki i opadł na nią ciężko. Usiadłem obok niego i przyglądałem się jego twarzy.
Z pozoru zwyczajny młodzian, szczupły wysoki, przetłuszczone włosy w nieładzie i jakiś nienormalny, jak na osobnika w jego wieku smutek.

- Czym się tak martwisz?

Pytanie zadałem nie z ciekawości o fakty, które zawrze w odpowiedzi, ale z chęci usłyszenia głosu.
Poruszał swym tembrem coś w mojej duszy i zalewał błogością.

- Wszystkim chyba – odparł ze spuszczoną głową.

Zgarbiony, zwiędnięte smutno ramiona i tłuste kosmyki włosów, spadające jasnymi pukielkami na twarz.

- Nie można martwić się wszystkim – odparłem.

Miałem ochotę ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
1
!!!
8.0

"Wypożyczalnia przyczep kempingowych"


Autor: Acris · 10 lipca 2014 · 10393 odsłon
Wypożyczalnia przyczep kempingowych- Mamusiu szybciej. Trzy letnia córeczka poganiała mamę, która już drugi kwadrans spędzała w łazience przygotowując się do wyjścia na urodziny koleżanki córki. Kamila, atrakcyjna, niespełna trzydziestoletnia mama stała przed lustrem kończąc robić makijaż.
- Mamo już? - Córka nie dawała spokoju ciągnąc ją za kolorową spódniczkę do połowy uda.
- Już kończę, Skarbie. Urodziny się jeszcze nie zaczęły, mamy czas. - Odruchowo odpowiedziała, oceniając właśnie pomalowane oczy. - Są OK - pomyślała ugniatając i poprawiając uwydatniający piersi, stanik pod opiętą czarną, elegancką bluzką z kołnierzykiem.
- Jestem gotowa. Chodź. - Stwierdziła Kamila. Córka była już w połowie drogi do drzwi jakby uprzedzając to, co powie mama.

Obie poszły do samochodu. Mała próbowała usiąść na fotelik, ale jak zwykle wychodziło jej to niezdarnie, gdyż był wciąż za wysoko. Kamila naturalnie wiedziała, że musi pomóc córce i przypiąć ją pasami. Schyliła się, aby podnieść ją i podsadzić na miejsce. Na pupie poczuła chłodniejszy podmuch wiatru, oznajmiający, że jesień zbliża się szybciej niż, by tego chcieli. Kamila, jednak na przekór pierwszym oznakom końca lata - założyła pasujące do całego stroju czarne figi z myślą o mężu, który, gdyby był w kraju – na pewno zwróciłby jej uwagę na to, że bielizna zawsze ma znaczenie, a stringi zakłada się zawsze, chyba że wyjątkowe okoliczności na, to nie pozwalają.

Pojechały w końcu, z wielkim prezentem dla koleżanki córki. Cieszyły się obie - mała z widomych względów. Mama, natomiast, że była to jej pierwsza wolna niedziela po całym ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
9
!!!
9.6

"Piosenka zza rogu ulicy (II-ost)"


Autor: Seelenverkoper · 9 lipca 2014 · 2887 odsłon
Piosenka zza rogu ulicy (II-ost)Usłyszałem szelest kroków stawianych bosymi stopami, parę metrów za mną, na drewnianej podłodze malutkiego tarasu. Mogło to być stadko wygłodniałych myszy polnych robiących rajzę na nieostrożnych turystów lub ona. Moja Maria. Chryste, jak to pięknie brzmi. Odłożyłem brzytwę, którą się goliłem - zresztą za bardzo mi dziś drżały ręce i starłem resztkę piany z twarzy szorstkim ręcznikiem. Znów rozbolało mnie prawe przedramię. Objęła mnie od tyłu w pasie i mruknęła zachwycona.
- Dzień dobry bardzo! – rzuciłem ze śmiechem do niej, ale i do całego świata, który się przede mną znajdował. Przed nami. Uwolniłem się z uścisku, obróciłem ją do siebie i schwytałem za przedramiona.
- Wiewiórka - wyszeptała do mnie.
- Co proszę? - Spytałem zdezorientowany.
- Na drzewie siedziała wiewiórka - powtórzyła siląc się na powagę. Była ruda i urocza - skwitowała po chwili Maria Rachela marszcząc nos i przekrzywiając trójkątną główkę.
W odpowiedzi zaniosłem się śmiechem. Głębokim, gardłowym, wydobywającym się z głębi trzewi. Stała chichocząc i skromnie zakładając ręce za plecy.
- Wiedziałam, że cię rozbawię - spoważniała momentalnie. Obdarzyła mnie pięknym, długim i wymownym spojrzeniem wymierzonym spod kręconych włosów.
- Byłeś taki smutny, gdy rano robiłeś śniadanie i włóczyłeś się po domku.
- Myślałem, że drzemałaś - mruknąłem cicho - nigdy cię chyba nie przejrzę do końca. Chodzi o to - precyzyjnie dobierałem słowa, tłumacząc się jak winny zbrodni przeciwko ludzkości - że to, przed czym uciekałem, dopadło mnie. Nawet tu. W Zagubinowie.
- I wpadłbym w panikę, gdybyś nie spała tak spokojnie - ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
1
!!!
7.3

"Miłości (III). Trójkąt na sobotę"


Autor: Amanda Ero · 9 lipca 2014 · 6041 odsłon
Miłości (III). Trójkąt na sobotęPiątkowe popołudnie bez żadnych planów nie nastrajało Iwony zbyt optymistycznie. Zwłaszcza, że weekend nie zapowiadał się lepiej. I to akurat wtedy, gdy naprawdę miała powyżej uszu komputera i czterech ścian wynajętego mieszkania, i koniecznie chciała się gdzieś wyrwać. Jeszcze żeby chociaż było z kim...
No cóż, jak to mówią, z braku laku i kit dobry. Iwona otworzyła przeglądarkę i zalogowała się na zbiornik. Dwadzieścia wiadomości, połowa z nich do natychmiastowego skasowania – skoro autorom nie chciało się napisać więcej niż da się przeczytać w podglądzie, to zapewne i na żywo nie mają nic ciekawego do powiedzenia. A ostatecznie seks to nie tylko mechaniczne pukanie.
Pozostałe wiadomości Iwona przeczytała w parę minut. Żadna nie przyciągnęła jej uwagi. Większość nadawców nawet nie miała zdjęcia własnej gęby w profilu, wszędzie tylko gołe fiuty. Jaki to ma sens? Na zdjęciach i tak wyglądają tak samo... W czasie, gdy Iwona kasowała przeczytane wiadomości, w skrzynce odbiorczej pojawiła się jeszcze jedna. Tym razem od pary.
Po krótkiej chwili zastanowienia Iwona otworzyła wiadomość. Młoda kobieta pisała, że wraz z mężem szukają towarzyszki na weekend. Proponowała spacer po parku dla zapoznania się, kwestię dalszych planów pozostawiając otwartą. Jeśli przypadniemy sobie do gustu, to się pobawimy, jeśli nie, rozejdziemy się bez sentymentów. Brzmiało rozsądnie.
Zajrzała jeszcze do ich wspólnego profilu. Pewnie nie mają nawet jednego normalnego zdjęcia...
A jednak Iwona została mile zaskoczona. Nie mieli żadnego nagiego. Żadnych wypiętych cipek, ani sterczących fiutów. Na jednym przytulali się w samej bieliźnie, trzymając w rękach kartkę służącą do weryfikacji profilu, a ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi

pokatne.pl logo

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pokatne.pl korzysta z plików cookies

Używamy cookies w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być także umieszczane na Państwa urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Polityce prywatności.