pokatne.pl na facebookupokatne.pl na twitterzepokatne.pl na google+
Masz konto?

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

30 września 2014
Czat

Opowiadania erotyczne


!!!
9.2

"Rudowłosa (VI) - Epilog"


Autor: seaman · 25 września 2014 · 2722 odsłon
Rudowłosa (VI) - EpilogPowrót do pełni sił był bolesny. Nie tak długi, jak można by się spodziewać – Hejnert zadbał już o odpowiednie specyfiki, przyspieszające leczenie – ale cierpienia nie dało się uniknąć.
– Bardzo mi przykro, dziecinko – szeptał czarodziej, ocierając Siilvie pot z twarzy. – Tak musi być. To jedyny sposób na odzyskanie zdrowia po zaklęciu, jakiego użyłaś. Ale nie martw się, już za kilka dni będziesz zdrowa, a twoje ciało wyjdzie z tego silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.
Zwilżył czysty kawałek płótna i przyłożył materiał do spierzchniętych ust dziewczyny. Powoli, z wysiłkiem, zlizała wilgoć z warg. Nie da się ukryć, trzema słowami zaklęcia niemal udało jej się to, czego nie dokonali ani Nirgard, ani Jewrel.
– Swoją drogą musiało być bardzo źle, jeśli zdecydowałaś się na użycie czaru wzmocnienia – ciągnął mag cichym, usypiającym tonem. Pochylił swoją odmłodzoną, przystojną twarz nad leżącą. – Mam nadzieję, że było warto.
Kiwnęła nieznacznie głową. Jewrel. Było warto.
– To dobrze. Na nasze szczęście ani Nirgard, ani nawet Kuntz nie zdążyli zorientować się, kto i gdzie rzucił tak potężne zaklęcie. Jesteśmy bezpieczni. Teraz odpoczywaj. Ani słowa! – Uśmiechnął się, widząc, że dziewczyna chce zaprotestować. – Przede wszystkim masz wyzdrowieć. A potem zajmiemy się ratowaniem świata.
Odwrócił się ku drzwiom. Jego szczupła sylwetka rozmywała się Siilvie przed oczyma. Dobrze, ojcze, pomyślała z przekąsem i zasnęła.

***

Przespała dwa dni i obudziła się dopiero trzeciej nocy po zabiciu Jewrela. Nie pamiętała zbyt wiele, co było normalne przy tak potężnym zaklęciu. Ale widok martwego bandyty miała ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
8
!!!
5.3

"Przyjacielska fantazja"


Autor: Esill · 15 września 2014 · 6917 odsłon
Przyjacielska fantazjaLeżała na boku, twarzą do ściany. Na sobie miała tylko koszulkę, którą narzuciła na rozgrzane kąpielą nagie ciało. Pod kocem, którym była nakryta, na zarysie skulonej sylwetki można by było zauważyć nieznaczne ruchy, gdyby nie to, że w pokoju panowała całkowita ciemność.
Jej prawa dłoń schowana była między zaciśniętymi udami, a lewa masowała pierś, podrażniając twardy sutek. Fantazjowała o rzeczach przeróżnych, przeważnie o takich, których wstydziłaby się w rzeczywistości. Była wysoką, smukłą kobietą o ładnej buzi okalanej burzą kasztanowych loków, drobnych, ale za to wyjątkowo jędrnych, piersiach, płaskim brzuchu, wspaniałych, kształtnych biodrach i długich nogach. Jednakże, była ona również osobą bardzo niepewną siebie, wstydliwą wycofaną. Nie przechodziło jej nawet przez myśl, że znaczna ilość młodych mężczyzn, z rękoma zaciśniętymi na potężnych wzwodach, marzyła po nocach o bliższym, intymnym kontakcie z nią.
Ona jednak leżała sama, z zamkniętymi oczyma i coraz szybszymi ruchami palców, marzyła o wielkich penisach wchodzących głęboko w jej wnętrze, nasieniu pokrywającym jej ciało i pozycjach oraz miejscach, w których chciałaby odbyć stosunek. Chciała być brana szybko, intensywnie i zachłannie. Chciała ujeżdżać, wypinać się, nadziewać i kochać się na każdym centymetrze swojego mieszkania. Pragnęła dzikiego seksu w samochodzie, przelotnego stosunku w kuchni, w oczekiwaniu na zagotowanie wody, czy też pieszczot i ujeżdżania w kinie, próbując powstrzymać swoje jęki. A lubiła być głośno, był to taki element nie pasujący do obrazu skrytej dziewczyny. Kiedy tylko miała możliwość, nawet podczas drobnych pieszczot, jęczała bez skrępowania, w taki sposób, że większość zdrowych mężczyzn miałaby najpotężniejszy wzwód w życiu.
Wyjęła dłoń spomiędzy ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
1
!!!
5.2

"Vipers squad"


Autor: Poison · 15 września 2014 · 5791 odsłon
Vipers squad- Mówię Wam, że Rewal to zbyt blisko, dopiero co byłyśmy w Międzyzdrojach – powiedziała Aśka sceptycznym tonem.
- Chcesz jechać aż do Kołobrzegu? A może od razu do Sopotu? - odpowiedziała Agata.
- A może od razu przeniesiemy się na Lazurowe Wybrzeże? - zakpiła Sylwia popierając Agatę.
- Mogłybyśmy nawet na Florydę gdybyście potrafiły mówić po angielsku bez wschodniego akcentu - mruknęła Asia.
- Yes, mister Asia – zaśmiała się Agata celowo udając akcent z jakiego znani są Rosjanie.
- Misyz Asia – poprawiła ją w ten sam sposób Sylwia.
- A w ogóle to gdybyście nie były tak narwane i nieodpowiedzialne to mogłybyśmy siedzieć w tych Międzyzdrojach do końca lipca, albo nawet i dłużej – kontynuowała coraz bardziej niezadowolona Aśka.
- Och, przepraszamy! To przecież Ty jesteś mózgiem operacji, a nie my! - odpowiedziała Agata celowo przybierając przesadnie uniżony sposób bycia.
- Własny mózg by Wam nie zaszkodził – mruknęła Asia – poza tym skoro ja jestem mózgiem to mogłybyście mnie słuchać – dodała.
- Cóż, widać nie tylko faceci mają problemy z myśleniem głową – odezwała się filozoficznie Sylwia.
- Nie wymagaj od nas zbyt wiele, my jesteśmy tylko od brudnej roboty, Panno Dwa Fakultety – powiedziała Agata, która lubiła drażnić się z Asią wypominając jej, że ambitnie ciągnie dwa odległe od siebie kierunki: prawo i informatykę.
- Wszystkie robimy brudną robotę i nie moja wina, że ja szybciej zrobię dwie magisterki niż Ty ten swój licencjat na marketingu – odparowała Asia.
- Nie bądź taka pewna ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
8.2

"Wakacje Ireny (V). Teść"


Autor: Per Werter · 12 września 2014 · 7472 odsłon
Wakacje Ireny (V). TeśćPodczas kolacji rozeszła się wieść, że huragan powalił kilka wielkich, starych drzew stojących blisko jeziora. Syna aż skręcało z ciekawości by je obejrzeć.
Zaczął ją namawiać na wyjście i zobaczenie co się stało. Nie miała ochoty, ale się w końcu, dla świętego spokoju, zgodziła. Gdy pojawili się jego dwaj koledzy, nieoczekiwanie dla niego stwierdziła, że nie będzie im przeszkadzać i pozwoliła by wyszedł z nimi, ma tylko obiecać, że blisko tych drzew nie podejdzie i będzie ostrożny. Obiecał i zdziwiony, ale i szczęśliwy, że od wczoraj ma dużo więcej luzu, szybko wstał od stolika.

Było jeszcze trochę czasu do spotkania z teściem i poszła do siebie. Miała wielką ochotę napić się wódki, ale teść by zapewne poczuł zapach alkoholu. To, plus wcześniejszy widok jej piersi w mokrym ubraniu, dałoby mu jeszcze więcej do myślenia.
- Uff - westchnęła - Miałam załatwić gnoja i zrobić mu niemiłą niespodziankę, a o mały włos załatwiłabym siebie, gdybym po tym seksie, nic nie mówiąc, tak jak rano po obudzeniu zaplanowałam, pojechała na policję i zgłosiła gwałt.
Telefon znów dał sygnał. Kolejny esemes od kurdupla. Nie czytając skasowała i odpisała: kasuje bez czytania, nie trać czasu.

Nie miała pojęcia co robić. Nie wiedziała co ci dwaj knują, domyślała się tego...
Ulec ich żądaniom, źle. Nie ulec, też fatalnie się to skończy. Cokolwiek wybierze będzie to zły wybór. Jedyne co przychodziło jej do głowy to zyskać na czasie i starać się uśpić ich czujność. Trzeba pewnie będzie udawać, spróbować zmienić się w Fenech ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
2
!!!
8.6

"Wakacje Ireny (IV). Burza"


Autor: Per Werter · 3 września 2014 · 7462 odsłon
Wakacje Ireny (IV). BurzaMężczyzna wysiadł z auta. Przeszedł na drugą stronę drogi i wszedł między drzewa, doszedł do zakrętu i ostrożnie wysunął głowę zza grubego pnia. Zobaczył stojące na poboczu auto, pary, którą minął.
- Ten pokurcz ją macał publicznie - pomyślał - Może lubi jak go inni widzą?
- Ekshibicjonista jakiś? Jeśli tak, to pewnie są w aucie, a jego rajcuje, że przejeżdżający obok mogą ich zobaczyć.
Przyszło mu na myśl by podkraść się do auta albo po prostu wyjść na drogę i podejść będąc widocznym z daleka.
Ewentualnej scysji, gdyby im przeszkodził, nie obawiał się. Takiego niedorostka załatwi nawet jedną ręką i to lewą. Fizyczne podobieństwo wąsatego do pewnego naziola sprawiało, że czuł do niego, całkowicie irracjonalną, niechęć i z miłą chęcią obiłby mu pysk. Za sam wygląd.
Uczynił jednak coś innego, wrócił do auta, przepuścił przejeżdżające i wykonał zwrot. Pobocze pod drugiej stronie szosy było na tyle szerokie, że wykonał ten manewr od razu. Jechał najwolniej jak mógł. Gdy dotarł na miejsce zobaczył, że stojący pojazd jest pusty. Nie zdziwiło go to, przedtem nie zwrócił uwagi, teraz widział dokładnie - mały, dwudrzwiowy, niezbyt przydatny do uprawiania seksu, jeśli w ogóle.
Nieco rozczarowany, przejechał paręnaście metrów, zjechał w bok na pobocze i stanął.
- Może są gdzieś blisko drogi?
Auto stoi, może przecież być zepsute. W razie czego spytam, czy pomocy nie potrzebują - zaśmiał się w duchu.
Czuł lekkie podniecenie, dziwną zazdrość oraz rodzaj złości, że ten "wyrób męskopodobny", tak wąsatego pogardliwie w myślach nazwał, zapewne właśnie w tej chwili, ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
8.3

"Autokarowa love"


Autor: Eunomia · 2 września 2014 · 8571 odsłon
Autokarowa loveNigdy nie sądziłam, że takie przygody pojawią się w moim spokojnym życiu. Ale może zacznę od początku, bo nie lubię historii zaczynających się gdzieś w połowie ich trwania.
Jestem Ola, dwudziestopięcioletnia pilotka wycieczek. Zaraz po maturze zdecydowałam się na studia na kierunku turystyka i rekreacja, które dały mi uprawnienia pilockie. Od małego uwielbiałam podróże, a dodatkowa praca z ludźmi daje mi ogromną satysfakcję, także nie widzę dla siebie innego miejsca w świecie. Spełniam się zawodowo, uczuciowo nie bardzo, bo nie spotkałam jeszcze tego jedynego, z którym chciałabym spędzić resztę życia.
A ta opowiastka dotyczyć będzie wspomnień z mojego pierwszego i długo wyczekiwanego wyjazdu za granicę.

Znacie takie uczucie szczęścia, które kumuluje się w całym ciele, dając takie uczucia, które trudno opisać słowami? Ja nie znałam, dopóki nie dostałam swej pierwszej umowy z biurem podróży. Nieopisana radość, szok i zaskoczenie, że to właśnie ja, z kilkudziesięciu kandydatów zostałam wybrana. Ja, taka niepozorna Ola, co ma jeszcze pstro w głowie! Mam pracę – krzyczałam, idąc do domu. Trzy dni później miałam wyjeżdżać w pierwszą podróż – do jednego z najbardziej znanych kurortów wypoczynkowych zachodniej Hiszpanii. Nie mogłam się odczekać! W głowie układałam wizje mojego pierwszego pilockiego wyzwania. Nie mogłam spać, nie mogłam jeść, sprawdzałam mapy, przewodniki, pogodę na zmianę, musiałam się czymś zajmować, bo ekscytacja nie pozwalała na normalnie życie bez myśli o nadchodzącej podroży.

I w końcu nadszedł ten moment, gdy zauważyłam podjeżdżający autokar naszego biura podróży, który miał mnie zabrać z najbliższego przystanku w ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
8
!!!
9.7

"Pub Schronisko"


Autor: Seelenverkoper · 1 września 2014 · 5668 odsłon
Pub SchroniskoSą takie bary, gdzie nie leje się jeszcze wielokolorowych „shootów”, a drinki inne niż piwo z wkładką witane są z pogardą lub dużą dozą ostrożności przez siedzących przy wypolerowanym kontuarze. Gdzie barman to facet pod czterdziestkę słuchający swoich klientów, a nie cycata studentka pragnąca namówić ich na parę szklaneczek po stówie każda. W lokalu takim, po ścianach nie wiszą różne podróbki irlandzkich czy szkockich tabliczek pamiątkowych, a jedynie stare gitary elektryczne, zdjęcia paru byłych właścicieli i ich kumpli oraz Charlie Parker, Tom Waits, Kazik Staszewski i może Nicholas Cage na fotosie z Leaving Las Vegas. Clinta Eastwooda zdjęto, bo za łatwo mu szło z kobietami, a przez to był sztuczny i stracił na męskości. Z głośników leci stary rok przeplatany bluesem i metalem. Co pewien czas swoje wyryczy Kaczmarski, Gintrowski lub Brell.
I nie ma sali dla niepalących! To znaczy takiej prawdziwej, bo wymogi wymogami. Jest taki mały stolik z jednym krzesełkiem w samym rogu, odgrodzony od reszty baru, dwójką drzwi. Nie podoba się? To wypierdalać! To nie jest miejsce dla wrażliwców, studenciaków próbujących podrywać śliczne porcelanowe dziewczynki i dla ślicznych porcelanowych dziewczynek. Nawet ciem barowych nie ma zbytnio. To azyl dla mężczyzn. Oaza w której nie muszą słuchać gderania mamusi, szefowej, żony i kochanek. Nie muszą wynosić śmieci, uśmiechać się do teściowej, jechać do centrum handlowego na zakupy, masować obolałych stóp i prowadzić dwugodzinnej gry wstępnej.
Wierzcie lub nie, ale taki bar istnieje. Ma dziesięć wysokich stołków przy kontuarze i nazywa się „Pub Schronisko”.
Dziś siedzą tu Profesor ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
2
!!!
7.5

"W dobrej wierze..."


Autor: Xenka · 31 sierpnia 2014 · 4727 odsłon
W dobrej wierze...- Dość! – Chris trzasnął otwartą dłonią w szklany blat.
Krzyknięcie rozeszło się głośnym echem po pomieszczeniu, przerwało jednak potok słów, układający się w jakieś pokrętne tłumaczenie. Chłopak siedzący na czarnej, dużej pufie, wzdrygnął się. Pod powiekami zebrały się łzy, którym nie pozwolił jednak stoczyć się po policzkach.
Nie mógł mieć więcej niż dwadzieścia kilka lat. Ciemne, nieco nastroszone włosy podkreślały regularnego kształtu błękitne oczy. Na ładnej buzi malował się teraz smutek. I lęk.
Chris wyprostował się i wbił w niego dzikie spojrzenie. Zdawało się, że za chwilę rzuci mu się do gardła i rozerwie go na strzępy gołymi rękoma. Odetchnął jednak głębiej, wyraz oczu złagodniał. Nie chciał unosić się niepotrzebnie, wolał być widziany jako sprawiedliwy opiekun niż surowy kat.
Wolnym krokiem ruszył ku chłopakowi, omijając zgrabnie szklany stolik.
Nagły przyjazd do Stanów i natychmiastowe rozpoczęcie pracy jako manager ekskluzywnego burdelu, uniemożliwiły mu choćby wynajęcie jakiegoś domu, nie mówiąc już o kupnie. Ale tutaj, w Afterlife, mieszkań było pod dostatkiem. W porozumieniu z Persefoną, duchową przewodniczką tego miejsca, zajął jeden z apartamentów – dość niewielki.
Od wejścia można było w całości ogarnąć go spojrzeniem, miał bowiem charakter otwarty, a ścianami oddzielono jedynie łazienkę. Sypialnia, znajdująca się na otwartej antresoli, do której prowadziło kilka szklanych schodków, sprawiała wrażenie raczej chłodnej i surowej. Cały zresztą apartament kontynuował nieco futurystyczny klimat Afterlife, podkreślany przez panoramiczne okna, zza których pogrążone w mroku miasto spoglądało feerią neonowych blasków i wieżowców.
Mieszkanie było w założeniu funkcjonalne – brakowało tutaj osobistych akcentów, bibelotów i zbędnych ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
8.8
ostrzeżenie

"Tylko Ty i ja (IV)"


Autor: lovely69 · 30 sierpnia 2014 · 10569 odsłon
Tylko Ty i ja (IV)Byłem przekonany, że to już koniec. Dom wydawał się taki pusty bez niej, choć minęło zaledwie parę dni. Telefony były bezskuteczne. Wyglądało to jak jakiś żart, nietypową lub raczej stereotypową, banalną historię. Zdradzona i oszukana dziewczyna ucieka, a facet stara się ją odzyskać. Tylko to zupełnie inaczej wygląda z mojej perspektywy. Między nami wydarzyło się tak wiele, choć pozostawiało niedosyt na ustach jak i ciele. Dokonując kateksji, przekonałem się, że mogę zmienić siebie, co nie zdarzyło się do tej pory. Zdałem sobie sprawę, że byłem zakochany we własnej "siostrze", co równocześnie przerażało, jak i zdumiewało. Przede wszystkim, zamierzałem wyjaśnić tą sprawę z narzeczoną i uporządkować sprawy z Laurą. Zachować się wreszcie jak dorosły mężczyzna. Z ulokowanych oszczędności, z niewielką pomocą rodziców oraz banku, kupiłem sobie auto, bo tamto faktycznie nadawało się tylko do kasacji. Pozałatwiałem formalności z prawem jazdy, a ponieważ minęło już parę tygodni odzyskałem je, a moje urazy w wyniku tamtego wypadku pozostały praktycznie wspomnieniem, ręka powoli dochodziła do siebie. Wprawdzie musiałem pracować dużo ciężej, by spłacić kredyt, zatrudniłem się na weekendy w pobliskim barze, a pod koniec wakacji miałem wrócić do kancelarii i pracować w większym wymiarze godzin. Usatysfakcjonowany, mogłem spokojnie odetchnąć, choć największy problem nie był jeszcze rozwiązany, a Laura nie odbierała telefonów. Rodzice również nie wiedzieli o co chodzi, a gdy tylko ich odwiedzałem, tłukąc się autobusem, czego szczerze nienawidziłem, Laury dziwnym trafem, nie było. Od nich dowiedziałem się, że znalazła sobie chłopaka i wygląda to na coś dosyć poważnego, co kompletnie mnie zaskoczyło i ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
6.3

"W kukurydzy"


Autor: Katharsis · 27 sierpnia 2014 · 5736 odsłon
W kukurydzyA więc jestem ja i jesteś Ty. W kukurydzy. Trzymalibyśmy się za ręce, gdyby nie to, że teraz służą nam do odgarniania jej chropowatych liści, które potrafią nieprzyjemnie siekać nas po twarzy. Jakby chciały zmusić nas do odwrotu. Nie ma odwrotu.

Wreszcie znaleźliśmy się wystarczająco daleko od polnej drogi. Tu jest chłodniej, choć gdzieniegdzie wkradają się nieśmiało plamy słonecznego światła. Obracam się: jedna z nich wskazuje mi Twoje usta. Dotykam ich najpierw delikatnie swoimi, czuję, że wargi spierzchły Ci na polnym wietrze. Nie przeszkadza mi to. Po chwili wpijam się mocniej, a Ty odwzajemniasz pocałunek, chuchając czosnkiem z obiadu. Mam Twoją rękę we włosach – w odpowiedzi wkładam swoją w Twoje. Ustępują przed moimi palcami, owijają się wokół nich, zaciskają, zupełnie jakbyś była Meduzą o wężowej fryzurze. Patrzę Ci w oczy i wiem, że nie jesteś. Inaczej już dawno zamieniłbym się w kamień.

Tymczasem Twoja ręka zsuwa się po moich plecach, a moja robi to samo jak jej lustrzane odbicie. W momencie, kiedy stykamy się językami, obie docierają do naszych pośladków. Zahaczam palcem o bluzkę i powoli podwijam ją do góry. Drżysz. Wiem, że masz teraz gęsią skórkę, czuję ją prawie tak, jakbym był Tobą. Gładzę Cię po nagiej skórze, Ty nie pozostajesz mi dłużna. Zaciskasz palce na mojej pupie, drugą ręką dotykając mojego policzka i dając mi tym znać, że idziemy dalej.

Kiedy ściągam Ci t-shirta, zatrzymuje się na chwilę na Twoich piersiach. Dzisiaj nie masz stanika. Dzisiaj w ogóle nie mamy na sobie bielizny. Nikt ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
pokatne.pl logo

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pokatne.pl korzysta z plików cookies

Używamy cookies w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być także umieszczane na Państwa urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Polityce prywatności.