Amok

Pannaminua Pannaminua

10 lutego 2013

hourglass 48 min

To absolutny debiut...

Impreza wchodziła w okres schyłkowy, a w zasadzie się skończyła. Większość pozbywała się już swego upojenia, śpiąc tam, gdzie akurat skończyli pić albo udało im się doczołgać. Kilka osób siedziało jeszcze przy stole w kącie i sącząc smętnie resztki rozgryzało jakieś egzystencjalne kwestie. On był wśród pierwszych lub drugich, wszystko jedno, ja lekko już senna, choć nie bardzo wstawiona, postanowiłam umyć się i znaleźć jakieś wygodne miejsce na spędzenie reszty nocy i – miałam nadzieję – sporej części poranka. Łazienka na szczęście była wolna (nikt nie spał w wannie). Zamknęłam drzwi, odkręciłam wodę, zdjęłam sukienkę i odpięłam biustonosz. Uwolnione od ucisku piersi wyskoczyły ochoczo, przynosząc przyjemną ulgę. Rozmasowywałam je chwilę, po czym ściągnęłam majtki i weszłam do wanny, choć woda sięgała mi dopiero zaledwie do połowy ud. Przymknęłam oczy i wsłuchałam się w szum wody, oddając się przyjemnemu, odprężającemu bezruchowi. Szum wody, szum w głowie, ciepło wspinające się po ciele, bezmyślna medytacja, hipnotyczny letarg i głuche uderzenia serca dudniące gdzieś z oddali... Zaraz, serce? W tym tempie? Resztką woli udało mi się uruchomić obszary mózgu odpowiedzialne za interpretowanie bodźców słuchowych. Zbyt szybkie bicie serca stało się nagle wyraźniejsze, a zaraz potem stopniowo przekształciło się w rytmiczną kakofonię szurania, skrzypienia, ciężkiego dyszenia i kobiecych jęków. Zesztywniałam, otworzyłam oczy i zaczęłam bacznie się rozglądać. Świadomość brutalnie wyrwała mnie z mentalnej narkozy. Tych odgłosów nie dało się pomylić z niczym innym. Ktoś zwyczajnie urządzał sobie sex-after-party i to całkiem niedaleko. Tylko gdzie? Zainteresowana, postanowiłam poprzysłuchiwać się trochę, a im dłużej słuchałam frykcyjnych odgłosów, tym bardziej moje zainteresowanie zmieniało się w podniecenie. Znów przymknęłam oczy, a moja prawa dłoń bezwiednie powędrowała na piersi, pomyszkowała tam chwilę, a potem zeszła w dół. Już po chwili środkowy palec delikatnie pieścił clitoris, a do zabawy dołączyła lewa dłoń, której palce rozchyliły płatki waginy, aby dać lepszy dostęp. Intensywność tej spontanicznej masturbacji rosła wraz z intensywnością hałaśliwego bzykania gdzieś za ścianą, dynamika tego drugiego jednak znacznie przewyższała moje możliwości w samodzielnym dochodzeniu do orgazmu. Byłam więc jeszcze daleko od celu, gdy jeden z kolejnych jęków przerodził się w przeciągły ni to krzyk, ni to stęk, po którym wszystko (poza szumem wody) ucichło. Chciałam naturalnie kontynuować rozpoczęte i niedokończone dzieło, lecz wtedy lustro naprzeciwko wanny otworzyło się i z pomieszczenia za nim (które służyło jako pralnia, suszarnia czy coś w tym rodzaju) wyszła Ona – naga i spocona.
- O, nie wiedziałam, że tu jesteś – rzuciła bezceremonialnie, po czym bez skrępowania usiadła okrakiem na bidecie przodem do kranu i odkręciła wodę. Zaraz potem z pomieszczenia za lustrem wyszło dwóch facetów – kompletnie nagich, epatujących całkiem sporymi sterczącymi członkami.
- Nie możesz nas tak zostawić – Pierwszy zwrócił się do niej – Jeszcze nie skończyliśmy.
- Ja skończyłam, jestem zmęczona i idę spać.
- Ale... Jak to?
- Tak to. Doszłam trzy razy, mam obolałą cipę i zdrętwiałą szczękę, a w rękach jutro będę mieć zakwasy. Poza tym to nie moja wina, że zajmuje wam to tyle czasu.
Wstała z bidetu, wytarła się i podniosła z ziemi krótki satynowy szlafrok.
- Nie no, tak nie wolno. Tortury są przecież zakazane. Co teraz mamy zrobić.
- Zabawcie się sami ze sobą. Albo poproście ją – kiwnęła głową na mnie – wygląda na chętną.
Powiedziawszy to, zawiązała pasek szlafroka i wyszła. Chyba dopiero wtedy mnie zauważyli, bo do tej pory siedziałam nieruchomo w wannie z otwartymi ustami, całkowicie zaszokowana sceną, która się przede mną rozgrywała. Spojrzeli na mnie i wymienili uśmiechy, a potem podeszli.
- Może... poznamy się bliżej – zaproponował Drugi, jakby właśnie przysiedli się do mojego stolika w jakiejś kawiarni.
Zatkało mnie zupełnie. Patrzyłam to na jednego to na drugiego i nie mogłam wykrztusić słowa. Gorączkowo usiłowałam jakoś opanować sytuację, która dla mnie była całkowicie precedensowa. Dodatkowo oni stali, a ja siedziałam w wannie, w wyniku czego twarz miałam na wysokości ich nagich kroczy, co jeszcze bardziej mnie deprymowało. W głowie kotłowało się wiele myśli, wśród których, ku mojemu zaskoczeniu, nie było jednak ani "uciekać", ani "na pomoc!" ani "wynoście się stąd pieprzeni zboczeńcy". Zamiast tego jakaś ukryta do tej pory część mojego id zaczęła gwałtownie przebijać się do świadomości, jakby dostrzegła jedyną i niepowtarzalną szansę redukcji swojego napięcia, nasycenia się nową energią. Podsunęła myśli: "zabawa", "wyzwolenie" "niepowtarzalna okazja", a gdy za pomocą tych zaklęć w końcu przejęła kontrolę nad świadomością, nakazała mi wstać, uśmiechnąć się i zapytać:
- Bliżej?
- No... dogłębnie.
- Mam nadzieję, że będzie mi bardzo miło – wymruczałam, przeciągając się – Od czego zaczniemy?
- Od pozbycia się tego kocura – Pierwszy wskazał na rzeczywiście może trochę zbyt kudłaty trójkąt wieńczący wewnętrzną stronę moich ud – nie jesteśmy jakimiś zoofilami.
- Usiądź i rozłóż nogi – polecił Drugi, podczas gdy Pierwszy sięgał już po piankę do golenia i maszynki.
To "rozłóż nogi" wywołało u mnie falę silnego podniecenia, na skutek którego zanim usiadłam (wanna szczęśliwie miała siedzisko) i "rozłożyłam nogi" (uuuch...), te lekko ugięły się pode mną, tak że musiałam przytrzymać się ściany, a z ust wydobyło się ciche westchnienie. Weszli do wanny i przysiedli obok mnie. Pierwszy wycisnął piankę (zdecydowanie za dużo) wprost na podbrzusze i obaj zaczęli delikatnie rozprowadzać ją po włosach łonowych. Cale to namydlanie "kocura" trwało znacznie dłużej niż było potrzeba, lecz i mi, i im (nie sposób było tego nie dostrzec) sprawiało sporo przyjemności. Ich starania nagradzałam pracą rąk, namiętnie masując cały czas sterczące sztywno członki i nabrzmiałe jądra. Z goleniem uwinęli się nadzwyczaj sprawnie, nie oszczędzając żadnego włoska, pozostawiając skórę gładką i co najważniejsze bez zacięć. Na koniec podali mi lusterko, abym mogła właściwie docenić ich dzieło. W lusterku ujrzałam nie tylko piękną, regularną, różową w środku szparkę z wystającym z niej guziczkiem clitoris i otoczoną fałdką białej (tak naprawdę to teraz lekko zaczerwienionej) delikatnej skóry, lecz także dwa skierowane do niej z dwóch stron sztywne penisy. Widok ten przypomniał mi o tym, co jeszcze miało mnie czekać tego wieczora i wywołał takie podniecenie, że nogi ponownie ugięły się pode mną, tym razem na tyle mocno, że obaj musieli mnie podtrzymać, żebym nie upadła. Potem odkręcili wodę i dokładnie umyli całe moje ciało, na dłużej zatrzymując się przy cyckach (zgodnie uznali je za duże i wyjątkowo piękne) i oczywiście świeżo ogolonej cipce. Ja w tym czasie powoli odjeżdżałam z podniecenia, przez co ledwo dałam radę odwdzięczyć się w pieszczotach, drżącymi rękami myjąc ich cały czas gotowe na dalszą część atrakcji członki. Musieli pomóc mi wyjść z wanny i wytrzeć mnie ręcznikiem, bo już prawie osuwałam się omdlała z podniecenia. Zrobili to zresztą niedokładnie, bo im także zaczęło się już spieszyć.
- Dobra, znajdźmy jakieś łóżko – rzucił jeden z nich.
Po tych słowach straciłam kontakt z rzeczywistością, tak jakby do moich żył dostał się jakiś narkotyk, jakaś heroina absolutnego, bezwarunkowego pożądania. Liczyło się tylko jedno – pieprzyć się, pierdolić, ruchać z nimi bez końca, bez opamiętania, ssać ich kutasy, masować je cycami, wsadzać je sobie do pizdy, ujeżdżać, czuć ich wypełniające mnie członki, ich podniecenie, ich gorące oddechy na moim karku, ich spermę na brzuchu... Następne pół godziny było dla mnie jak sen, wyrazista odwrotność koszmaru, zamiast strachem wypełnionego erotyczną ekstazą, zamiast chęcią przebudzenia – chucią i promiskuityczną rozkoszą. Pół godziny, po której, mimo całej oniryczności, pozostało mi bardzo plastyczne i dokładne wspomnienie, które do dziś jest w stanie doprowadzić mnie do orgazmu.

...

Biorą mnie na ręce i wynoszą z łazienki, jakby nieśli na krześle, trzymając za uda i podpierając plecy. Głowę mam odchyloną do tyłu, nie kontroluję swojego ciała. Muszą mnie nieść, bo nie jestem w stanie iść samodzielnie. Omdlałe uda i wyczekujące rozkoszy mięśnie krocza nie mogą utrzymać reszty ciała. Ich sterczące członki ocierają się o moje pośladki, co potęguje podniecenie. Wnoszą mnie do pustego pokoju i kładą na szerokim, lecz dość niskim łóżku, tak że stopy opieram na podłodze. Nic nie mówią, ja też nie, zresztą nawet gdybym chciała nie zdołałabym wypowiedzieć słowa. Rozkładam tylko szeroko nogi, aby choć trochę ulżyć rosnącemu w kroczu napięciu, a zarazem dać im jak najlepszy dostęp do mojej świeżo ogolonej cipki. Pierwszy klęka na podłodze pomiędzy moimi nogami i zaczyna całować moje uda zbliżając się powoli do nabrzmiałej i wilgotnej dziurki. Uda zaczynają spazmatycznie podrygiwać wprawiając w wibrację łono, brzuch i piersi. Drugi łapie za piersi, uspokajając je chwilowo, lecz zaraz zaczyna delikatnie masować, wywołując dreszcze w górnej części ciała. Jednocześnie podstawia mi do ust swojego sterczącego kutasa. Otwieram oczy i widzę gigantycznego prężącego się penisa, który wypełnia mi cały zakres widzenia. Jego jasna i gładka skóra poprzecinana jest kilkoma grubymi, wypukłymi fioletowymi żyłami. Wydaje mi się, że słyszę pulsującą w nich krew. Nie mogę dźwignąć głowy więc tylko otwieram usta i czekam. On jedną ręką puszcza moją pierś, chwyta członka i ściąga napletek odkrywając masywną żołądź. Potem powoli wkłada mi go do ust. Łapię go łapczywie i zaczynam ssać i obciągać, jakbym nie marzyła o niczym innym przez ostatni rok. Jęczę przy tym i stękam, bo Pierwszy liże już łechtaczkę i jej otoczenie od czasu do czasu wsuwając język do środka i doprowadzając mnie tym do ekstazy. Chcę orgazmu i czuję, że jestem już u kresu wytrzymałości. Resztkami sił wypluwam kutasa Drugiego i ciężko dysząc, urywanymi słowami, udaje mi się wystękać:
- Mmmehh, wsadźźź.... mhi.... ghoooaaaoo...., szybkh...ooo...
Lizana przez Pierwszego cipka nie jest wilgotna, jest całkowicie mokra. Czuję jak na pośladki spływa mi z niej mieszanina jego śliny i moich soków. Zamieniają się miejscami. Drugi klęka przed moimi rozwartymi i drżącymi i odrętwiałymi z pożądania udami. Kutasa, którego przed chwilą trzymał w moich ustach, mokrego i błyszczącego od mojej śliny, ujmuje w dłoń i samym czubkiem żołędzi rozchyla wargi sromowe, a następnie przesuwa w dół i w górę mojej cipki, która ocieka sokami jak ugryziona dojrzała brzoskwinia i drży niewyobrażalnym podnieceniem. Napięcie jest ogromne i wydaje mi się, że dłużej tego nie zniosę, że eksploduję. Na szczęście Drugi też ma już dosyć gier wstępnych i w końcu wsuwa we mnie kutasa, wypełniając nieznośną pustkę. Ulga jest tak wielka, że chyba na chwilę tracę przytomność. Świadomości powraca mi wraz z pierwszą falą orgazmu. Jest tak intensywny, że ciało moje wygina się w łuk i trwa tak przez kilkanaście sekund, a z mojego gardła wydobywa się długi, stłumiony zaciśniętą krtanią jęk. Nie oddycham, wszystkie mięśnie są napięte, a milionami wyładowań elektrycznych w mózgu można by chyba oświetlić średniej wielkości miasto. Gdy plecy wreszcie z powrotem opadają na łóżko, przychodzi druga fala, a zaraz za nią trzecia, czwarta i następne, i tak prawie bez końca. Teraz moje ciało podryguje i podskakuje jak w ataku epilepsji. Pierwszy przytrzymuje mnie za ramiona, jego kutas obija się o moje falujące piersi. W końcu uspokajam się na tyle, że Drugi może kontynuować swoją część zabawy. Dyszę, jakbym przebiegła maraton, jednak chwytam dyndającego koło moich piersi kutasa Pierwszego i wkładam go sobie do ust. Należy mu się nagroda za perfekcyjne przygotowanie mojej cipki do rżnięcia, więc ciągnę, ssę, tarmoszę i pieszczę ręką jego członka, który okazuje się być całkiem pokaźnych rozmiarów, mieć przyjemny w dotyku (tak ręki jak i języka) kształt i – co dziwne – delikatnie słodki, w sumie fajny smak. Skupiam się na kontemplowaniu smaków i kształtów do tego stopnia, że zupełnie zostaję zaskoczona falą ciepła, które nagle rozlewa się we mnie, pomiędzy moimi udami. Spermy Drugiego jest tak dużo, że czuję jak mimo tkwiącego cały czas w cipie pulsującego kutasa wylewa się ze mnie i ścieka po pośladkach. Dzikie podniecenie zaczyna powracać, jednak Drugi wysuwa już swoją błyszczącą od soków i kleistej spermy pałę. Nie wypuszczając z ust kutasa Pierwszego, sięgam dłonią do cipy i powoli zaczynam masaż. Drażnię łechtaczkę, wkładam palce do środka – dwa, trzy, nawet cztery. Rozprowadzam przy tym wyciekającą cały czas spermę po najbliższej okolicy – wzgórku łonowym i wewnętrznej stronie ud. Po chwili chcę znowu poczuć penisa wypełniającego moją nienasyconą cipę, która stała się centralnym narządem mojego ciała, skupiającym wszystkie zmysły i potrzeby. Wyjmuję sztywnego kutasa Pierwszego z ust i mówię:
- kładź się, twoja kolej.
Tak naprawdę kolej jest cały czas moja. Posłusznie kadzie się, a ja klękam nad nim i wprawnym ruchem nadziewam się na jego sterczącego kutasa, który wypełnia mnie niemal całkowicie, wchodząc naprawdę głęboko. Zaczynam go ujeżdżać. Sperma Drugiego, której sporo jeszcze zostało w środku, zapewnia całkiem niezły poślizg. To co wyciekło na zewnątrz powoduje wilgotne mlaśnięcia przy każdym bezpośrednim kontakcie naszych kroczy. Czuję, że kolejne szczytowanie to tylko kwestia sekund. Jednak po pięciu czy sześciu mlaskających przysiadach mojego tyłka na udach Pierwszego, ten wypręża się gwałtownie i prawie krzycząc, wtryskuje całą przemysłową wręcz produkcję swoich jąder w moją ciągle niedoruchaną cipę. Gorąca sperma znowu łaskocze moje wnętrze, a za chwilę cieknie po udach. Niemal przerażona perspektywą końca zabawy zsuwam się z wiotczejącego kutasa Pierwszego.
- Ruchajcie mnie dalej... szybko... błagam...
Kładę się na plecach i rozwieram szeroko uda, ale zamiast bioder któregoś z moich dobroczyńców, pojawia się tam jedynie dłoń Pierwszego, która na przemian masuje pochwę, wkłada palce do środka i rozsmarowuje ciepłą spermę. Po chwili dołącza druga dłoń, a konkretnie dwa palce, które drażnią łechtaczkę. Przyjemne to i doceniam jego starania (Pierwszy chce zapewne wynagrodzić mi przedwczesny wytrysk), ale wiem, że to mi nie wystarczy, że nadal potrzebuję konkretnego, twardego kutasa wypełniającego równie konkretną w tej chwili pustkę w mojej cipie. Muszę działać. Gestem przywołuję Drugiego, który przygląda się całej akcji odpoczywając w fotelu naprzeciw łóżka. Podrywa się ochoczo (chyba i tak miał zamiar właśnie znów się przyłączyć), podchodzi i klęka przy mojej głowie. Łapię ustami jego na wpół jeszcze sflaczałego penisa i zaczynam pracować – wargami, językiem, podniebieniem, policzkami i śliną, a chwilami nawet gardłem. Ręką masuję go u nasady. Członek w moich ustach szybko zaczyna pęcznieć, rosnąć i sztywnieć. Czuję jego kształty – wydatną lecz symetryczną i proporcjonalną żołądź z biegnącym przez jej środek przedziałkiem i niewielką dziurką, przez którą kilka minut temu wystrzelił we mnie swój ładunek, przytrzymujące napletek wędzidełko, grube, nabrzmiałe żyły... Czuję zmieszane smaki spermy i wydzieliny pochwy. Podniecenie znowu intensywnie rośnie. Drugą ręką łapię kutasa Pierwszego i zaczynam uciskać go, a gdy po chwili staje się twardy, przechodzę do intensywnego masażu dłonią, co chwilę zmieniając uchwyt. Wypluwam kutasa z ust.
- Aaahhh. połóższ się na plessaaaach – mówię do Drugiego drżącym głosem,
a gdy posłusznie robi o co proszę, wstaję, odwracam się tyłem do jego twarzy i kucam nad jego penisem chwytając go dłonią i naprowadzając na wejście do pochwy, a potem zdecydowanym ruchem nadziewam się na niego. Rozkładam dość szeroko nogi, ręce opieram trochę z tyłu i zaczynam go ujeżdżać. Przy każdym ruchu mokry od spermy i soków tyłek przykleja się lekko do jego ud a odrywając się wydaje głośne mlaśnięcie. Żołądź jego kutasa napiera od dołu na przednią ścianę pochwy drażniąc od wewnątrz łechtaczkę. Drugi łapie mnie za piersi i zaczyna je masować. Tymczasem Pierwszy staje nad nami okrakiem i przykucając lekko podstawia mi swojego słodkawego kutasa do ust. Otwieram usta, a on wsuwa go i zaczyna poruszać biodrami, przytrzymując mi lekko głowę. Rozwarte szeroko uda powodują, że moja cipa jest teraz dobrze wyeksponowana. Jest już również rozluźniona i rozciągnięta intensywnym ruchaniem i długim orgazmem, tak że kutas Drugiego, choć wydatny, nie wypełnia jej całkowicie. Mam pomysł. Odchylam głowę lekko w bok. W wyniku tego zabiegu sprężysty, mokry członek pod wpływem kolejnego pchnięcia bioder wyskakuje z ust i ześlizguje się po policzku. Pierwszy spogląda na mnie ze zdziwieniem. Patrzę na niego przez chwilę, a potem oczami wskazuję mu cipkę. Uśmiecha się, unosząc lekko brew i przesuwa się między moje, a w zasadzie nasze – moje i Drugiego – uda, klęka, a potem wsuwa mi w cipę drugiego kutasa. Orgazm przychodzi prawie od razu. Ręce, którymi podpieram się załamują się i padam plecami na tors Drugiego. Znowu silny skurcz całego ciała, spazmy i dreszcze. Drugi silnie łapie mnie za piersi, Pierwszy przytrzymuje uda. Cipka pulsując zaciska się na dwóch kutasach, które znieruchomiały w niej, czekając aż przejdzie nawałnica. Orgazm wreszcie ustaje, silne podniecenie jednak nadal nie przechodzi. Jest teraz jak uczucie pragnienia we śnie – nie sposób go zaspokoić, choć wyśniona zimna woda przyjemnie spływa ci do gardła. Ja postanawiam jednak nie rezygnować.
- Dalej. Ruchajcie dalej – udaje mi się wydyszeć. Nie trzeba ich zachęcać – też są mocno
podnieceni i dwa cały czas sztywne kutasy między moimi nogami znów podejmują pracę. Ale odjazd – dwóch facetów posuwa mnie w cipkę, nie wiedziałam, że to takie zajebiste. Zaczynam jęczeć, a krótkie i intensywne orgazmy przychodzą teraz jeden po drugim. W czasie jednego z nich Pierwszy wygina się do tyłu i zaczyna szczytować. Jego członek chyba niechcący wyskakuje przy tym z cipki. Łapię go ręką i masując doprowadzam do wytrysku. Ciepła sperma, której jest teraz trochę mniej niż za pierwszym razem chlapie na mój brzuch i uda. Rozsmarowuję ją po ciele. Pierwszy kładzie się obok wycieńczony. Jestem już zmęczona, pozycja na dłuższą metę jest niewygodna, a Drugi jeszcze nie kończy. Zsuwam się więc z jego kutasa, klękam na czworaka, opieram się na łokciach i wypinam tyłek. Ciężko dyszę i odpoczywam. Drugi wchodzi we mnie i po kilku ruchach kończy, po raz kolejny napełniając moją cipkę lepką i ciepłą spermą. Kładę się na boku przytulając się do torsu Pierwszego i obejmując delikatnie dłonią jego wymęczonego i wiotkiego już fiuta. Drugi przywiera do moich pleców. Całuje mnie w kark i obejmuje piersi. Pomiędzy pośladkami czuję jego mokrego, lepkiego i sflaczałego kutasa. Zasypiamy.

***

Gdy się obudziłam, za oknem panowała jeszcze poranna szarówka. Było to dziwne, bo z reguły, a zwłaszcza po imprezie, wstawałam raczej bliżej południa. Poza tym "obudziłam" to zdecydowanie za dużo powiedziane. Było to raczej przyjęcie do wiadomości, że już nie śnię, jednak mój stan daleki był jeszcze od pełnej świadomości. Podjęłam nawet nieodwołalną decyzję o powrocie w objęcia Morfeusza, jednak przed jej wykonaniem powstrzymało mnie mgliste na razie wspomnienie czegoś ekstremalnie i ekstatycznie przyjemnego. Wspomnienie to ciągnęło mnie do świadomości nakazując jej ustalić przebieg zdarzeń i zakwalifikować je do snu lub jawy. W głowie zakotłowało się od wysoce plastycznych obrazów – kąpiel, golenie cipki, dwa sterczące penisy, lizanie, obciąganie, ruchanie, ujeżdżanie, pieprzenie, dwa kutasy w cipie, sperma, dużo kleistej spermy na brzuchu, na udach i między nogami. Poruszyłam nogami i sięgnęłam ręką w dół. Byłam naga, na cipce nie było włosów łonowych, a uda były posklejane gęstą zastygającą gdzieniegdzie mazią. Część łona i brzuch były pokryte zaschniętym lukrem, jak świeże ciasto drożdżowe przyniesione dopiero co z cukierni. Poruszyłam tyłkiem i między pośladkami wyczułam nieosłoniętego bielizną penisa Drugiego. Przede mną, na wyciągnięcie ręki na plecach leżał (spał) również nagi Pierwszy. Świadomość powróciła całkowicie i wiedziałam już, że ani nie śnię, ani moje wspomnienia snem na pewno nie były. Przywołałam je raz jeszcze, a podniecenie zmaterializowało się ponownie w dole brzucha świdrując i domagając się uwolnienia. Zaczęłam kręcić tyłkiem, pocierając pośladkami penisa Drugiego i już po chwili czułam jak pęcznieje, sztywnieje i uwiera w spojenie łonowe. Drugi westchnął obudzony, przeciągnął się, mruknął, i obejmując mnie od tyłu włożył rękę pomiędzy moje uda. Zaczął delikatnie pieścić cipkę przesuwając palcem wzdłuż waginy i zataczając kółka na łechtaczce, a od czasu do czasu wsuwając palce do środka. Dość szybko moja cipka była rozluźniona i nawilżona (wczorajszymi płynami i nową produkcją wydzieliny pochwy). Sięgnęłam ręką do tyłu, złapałam za błąkającego się tam bezradnie sztywnego penisa i zaczęłam go masować, próbując nakierować na bardzo gotową do przyjęcia go dziurkę. Drugi uniósł moją nogę i zarzucił ją sobie na biodro i udo dzięki czemu wejście do pochwy otworzyło się zapraszająco, gotowe przyjąć oczekiwanego gościa. Szybko więc doprowadziłam gościa do drzwi i zaprosiłam go krótkim:
- Wsadzaj!
Gość posłusznie i sprawnie wsunął się do środka. Jęknęłam z rozkoszy, a Drugi zaczął mnie rytmicznie posuwać. Jedną ręką przy tym masował mi piersi, a drugą oparł się o mój kark, lekko na niego napierając. Poddałam się temu naporowi powoli zginając się w kierunku Pierwszego, którego najwidoczniej obudziła poranna kopulacja obok i który teraz przyglądał się jej z rosnącym (pod kołdrą) zainteresowaniem. Odchylił kołdrę i jego zainteresowanie znalazło się w całej okazałości bardzo blisko mojej twarzy, więc by je zaspokoić w pełni, bez większych ceregieli wpakowałam je sobie do ust i zaczęłam ssać i masować ustami wspomagając ręką u nasady. Wkrótce cała trójką złapaliśmy wspólny rytm, co z góry musiałoby wyglądać jak jakaś dobrze naoliwiona (jeśli spermę można by w tym przypadku uznać za substytut oliwy) maszyna, której zastosowanie wydaje się bardzo ważne i ciekawe, lecz zupełnie niezrozumiałe. Wszystkie elementy tej maszyny osiągnęły swój cel niemal równocześnie. Najpierw Drugi, po kolejnym wysunięciu kutasa z cipki wsunął go mocno i głęboko, a następnie zastygł wyprężony, zaczynając pulsować i wstrzykiwać w nią swój gorący i lepki ładunek. Przez noc wyprodukował go tyle, że znów nie wszystko zmieściło się w cipie i duża część wypłynęła z niej na wewnętrzną część uda spoczywającego na łóżku. W tym samym czasie szczytować zaczął Pierwszy. Nie wypuściłam jego kutasa z ust, gdy ten rozpoczął swą wulkaniczną erupcję, wyrzucając z siebie ciepłą białą lawę, która falami obmywała mi język i podniebienie, wypływając następnie spomiędzy ust niewystarczająco ściśle obejmujących członka. Wszystko to zadziałało jak katalizator orgazmu, jak zapalnik bomby energetycznej. Wybuchnęłam zduszonym jękiem (przez usta zatkane tryskającym kutasem) i napięciem każdego mięśnia mojego ciała. Cipka zacisnęła się na pulsującym kutasie Drugiego, dłoń i usta – na pulsującym kutasie Pierwszego. Dupą wbiłam się wręcz w lędźwie ruchającego mnie od tyłu Drugiego, a wolną ręką docisnęłam jego dłoń do mojej piersi i trwałam tak jęcząc i stękając, aż elektryczne wyładowania w mózgu ustąpiły, a napięcie mięśni zastąpiła omdlewająca błogość. Leżeliśmy jeszcze przez chwilę razem odpoczywając i regulując oddechy, po czym podźwignęłam się i pomknęłam w stronę łazienki. Musiałam wyglądać dość dziwacznie – całkiem naga oblepiona zaschniętą i świeżą – cieknącą spermą, z jedną dłonią pod brodą, a drugą między nogami, starając się nie pochlapać podłogi.

W łazience znów była Ona. Stała przed lustrem kończąc makijaż. Gdy tam wpadłam odwróciła głowę w moim kierunku i zmierzyła mnie ironicznym spojrzeniem.
- Jadłaś kisiel na śniadanie? Trochę ci się ulało.
Bardzo śmieszne – odburknęłam zawstydzona i weszłam do wanny. Wzięłam do ręki
prysznic, odkręciłam wodę i zaczęłam powoli i starannie spłukiwać z siebie "kisiel" oraz inne pozostałości orgiastycznej nocy i poranka, oddając się wspomnieniom i przemyślaniu tego co się stało oraz obawom co będzie dalej, jeżeli On się dowie. Tymczasem Ona skończyła, ubrała się i zamierzając wyjść zatrzymała się na chwilę, zwracając się do mnie, tym razem już poważnie:
- Poruchałaś sobie? Było ci dobrze?
Potwierdziłam skinięciem. A na moje policzki wypłynął rumieniec, za który w równym stopniu odpowiedzialny był wstyd, co podniecające wspomnienie moich dokonań.
- Bo... wiesz... gdybyś miała ochotę jeszcze, to paru chłopaków zostaje. Mamy pewne plany i... fajnie byłoby, jakbyś się przyłączyła. Robiłaś to kiedyś w większej grupie?
- Nnie dzięki, ale chyba będziemy musieli jechać... Wiesz, On... Ja... raczej nie mogę..., nie będę mogła – odpowiedziałam nieskładnie. Strach i rozsądek zaczęły przejmować kontrolę, choć czułam, że gdzieś głęboko tliły się jeszcze we mnie instynkty odpowiedzialne za moje niedawne wyczyny. Instynkty, które chętnie znalazłyby jakiś sposób, żeby jednak zostać.
- Jak chcesz. Ale pomyśl. Sądząc po tym jak wyglądałaś jeszcze przed chwilą, na pewno będzie ci się podobać.
To mówiąc wyszła, przepuszczając w drzwiach Jego. Wszedł jeszcze zaspany, przeciągając się rzucił krótkie cześć i podszedł do do sedesu opróżnić pęcherz. Gdy skończył, odwrócił się do mnie i ziewając spytał:
- Gdzie spędziłaś noc?
- W łóżku – na razie jeszcze nie kłamałam – a ty?
- To było ci dobrze. Ja spałem na podłodze w śpiworze. Strasznie się umęczyłem.
- No, było mi dobrze, ale też się umęczyłam. W pewnym sensie.
Sama nie wiem dlaczego kontynuowałam grę, balansując na krawędzi ujawnienia mojej – na razie jeszcze – tajemnicy. Może chciałam żeby się wydało? Mimo fantastycznych doznań, była to jednak zdrada i to wcale nieklasyczna, tylko podwójna, a z punktu widzenia jej intensywności, to nawet poczwórna i poszóstna. Kochałam go przecież, nie zamierzałam go zostawić i chciałam być wobec niego szczera i lojalna. Z drugiej strony seks z innymi nie powinien mieć nic do tego, jeżeli tylko jest czynnością czysto fizjologiczną, bez angażowania uczuć, w celu zaspokojenia potrzeby. W sumie to zupełnie jak masturbacja, tyle że nie samodzielna. Przecież nie ma nic złego w tym, że czasami sobie ulżymy, rozładujemy napięcie. Tak jest zdrowiej, higieniczniej, także dla związków, w których jesteśmy. Muszę przyznać, że racjonalizacja, którą przeprowadziłam działała. Na mnie. To znaczy, mimo wszystko nie miałam zbytnich wyrzutów sumienia.
- Jak to się umęczyłaś? W jakim sensie? – zainteresował się spoglądając na mnie, cały czas polewającą się wodą z prysznica, i wtedy zauważył (trudno było w końcu nie zauważyć) – Co ty, ogoliłaś sobie cipkę? Kiedy?
No, wczoraj wieczorem. W zasadzie nie ja, tylko dwóch facetów, którzy potem przez pół nocy na zmianę mnie bzykali. A potem jeszcze raz o poranku, jakieś 15 minut temu – wypaliłam.
Jego oczy rozszerzyły się, a dolna warga lekko opadła i stał tak przez chwilę, a jego mózg zawiesił się, jak komputer otwierający duży plik. Zaraz potem jednak przewrócił oczami i sarkastycznym tonem skwitował:
- Ha... ha... Baaardzo śmieszne. Dobra, zbieraj się, musimy lecieć.
Nie uwierzył! W ogóle nie przyjął do wiadomości tego co powiedziałam i co przecież częściowo widział! Prawdy!!! Niesamowita jest ta, ludzka bardzo, choć widoczna zwłaszcza u mężczyzn, cecha wypierania ze świadomości wszystkiego, co nie mieści się w ich definicji zdarzeń i rzeczy możliwych i racjonalnych. Dałam więc spokój. Zakręciłam wodę wytarłam się, ubrałam i umalowałam. Gdy wyszłam z łazienki On czekał już przy drzwiach gotowy do drogi. Spojrzałam w stronę salonu. Ona, w krótkiej spódniczce, siedziała na dużej sofie, a nad nią półkolem stało pięciu mężczyzn, w tym dwaj moi niedawni adoratorzy. Rozmawiali i śmiali się głośno. Spojrzała na mnie, a za jej wzrokiem podążyły spojrzenia facetów. Zamilkli i tylko na ich twarzach błąkały się niby tajemnicze, lecz wiele sugerujące uśmiechy. I wtedy Ona nagle spoważniała i patrząc na mnie błyszczącymi oczami rozsunęła nogi. Światło, które dostało się pod spódniczkę, pomiędzy jej uda, ujawniło w całej okazałości i mi, i otaczającym Ją mężczyznom to, co powinno kryć się nie tylko w cieniu, ale także pod majtkami, gdyby miała je na sobie – podłużną, różową szparę w jej ciele, otoczoną apetycznymi fałdami delikatnej, przykrytej rzadkim puchem skóry i połyskującą już od zgromadzonej wilgoci. Ponieważ stałam w wąskim przedpokoju dokładnie między Nim, a wejściem do salonu, był jedyną osobą, nieświadomą tego przedstawienia (a w zasadzie dopiero prologu). A dla mnie Jej gest był niczym pstryknięcie palcami przez hipnotyzera – przełączył moją osobowość ponownie w odmienny stan świadomości, spychając do najgłębszych zakamarków rozsądek, kontrolę i przyzwoitość, a uwalniając uzależnionego od endorfin sukuba. Odwróciłam się do Niego zdecydowana.
- Słuchaj... Jedź sam, ja... muszę jeszcze zostać.
- Jak to zostać? – spytał ze zdziwieniem i zaniepokojeniem.
- No... ja... muszę..., muszę jeszcze z Nią porozmawiać. Wiesz, takie tam... "babskie sprawy" – stało się, jednak zaczęłam kłamać – Ona prosiła, żebym została. To dla niej bardzo ważne. Wrócę sama, powinnam być wczesnym popołudniem.
- To może zaczekam?
- Nie! – prawie krzyknęłam ze złością. Trochę za ostro. – Nie ma takiej potrzeby – dodałam już łagodniej – Jedź do domu i przygotuj jakiś fajny obiad. Spędzimy miło resztę dnia razem. Ok? – Uśmiechnęłam się z trudem, próbując opanować niechęć jaką w tej chwili czułam do siebie za moją bezgraniczną obłudę.
- Nno dobrze – zgodził się niepewnie. – Ale bądź na 13.
- Zgoda. Pa, kocham cię.
Pocałowałam go, a następnie wręcz wypchnęłam za drzwi. Poszedł. Odwróciłam się i odrętwiała, wolnym, sztywnym krokiem, podeszłam do sofy – ważnego elementu scenografii, w której miał rozegrać się drugi akt promiskuitycznego dramatu, będącego zarazem moim debiutem w roli hot wife, nimfomanki, swingerki, kobiety niewiernej, wyuzdanej, wyzwolonej.

***

Odrętwiała, wolnym, sztywnym krokiem podchodzę do sofy. Stojący wokół niej mężczyźni rozstępują się, żeby mnie przepuścić. Ona, wciąż z szeroko rozwartymi udami i podciągniętą do góry spódniczką, półsiedząc półleżąc na sofie, nachalnie eksponuje swoją kobiecość. Palce jej dłoni delikatnie i powoli poruszają się między różowymi płatkami waginy, rozprowadzając sączącą się wilgoć. Patrzy na mnie, a ja nie mogę oderwać wzroku od jej wspaniałej pizdy. Dżinsy, które mam na sobie stają się nagle ciasne i niewygodne. Odpinam guzik, odsuwam rozporek i opuszczam je, a następnie wyciągam nogi z nogawek. Przy okazji zsuwam też skarpetki. Zaraz potem, pod wpływem impulsu, zdejmuję majtki. Staję w lekkim rozkroku, naga od połowy, w samej bluzce pod którą mam jeszcze tylko biustonosz (też coraz bardziej uciska). Czyjeś dłonie lądują na pośladkach, a potem jakaś inna jeszcze wsuwa się od tyłu między nogami łapiąc za cipkę. Lekko wzdycham, ale odtrącam niecierpliwe ręce i siadam koło Niej. Nasze usta, a zaraz za nimi języki splatają się w gwałtownym i długim pocałunku. Kładę rękę na jej udzie i zaczynam powoli wędrować w kierunku świątyni rozkoszy, która tak mnie zachwyciła. Gdy wreszcie tam docieram, a mój środkowy palec wdrapuje się na łechtaczkę, Ona wciąga powietrze nosem (nasze usta cały czas są złączone), a następnie zaczyna cicho mruczeć. Równocześnie odwzajemnia moje pieszczoty, czule pracując dłonią między moimi nogami, co wywołuje namiętne mruczenie również w mojej krtani. Obie dziurki są już mocno nabrzmiałe i lśnią od wilgoci. Obecne tam nasze palce coraz częściej wślizgują się do środka, najpierw pojedynczo, a potem już podwójnie. Faceci, którzy do tej pory przyglądali się biernie w końcu tracą cierpliwość i wkraczają do akcji. Dwóch z nich siada obok nas – Pierwszy z jej prawej strony, Trzeci z mojej lewej. Odciągają nas od siebie i sami wpijają się w nasze usta. Poddaję się temu bez oporu, a nawet wykazuję inicjatywę. Wyjmuję palce z jej cipki i wpycham mu do ust. Uśmiecha się i oblizuje je przez chwilę, a potem przekazuje mi jej smak całując i liżąc moje usta i język. Moja dłoń zjeżdża tymczasem po jego torsie w dół i zaciska się na jego kroczu, a następnie rozpina guzik i rozporek i zaczyna wciskać się za bieliznę, usiłując chwycić i uwolnić uwięzionego członka. Pomaga mi unosząc biodra i zsuwając spodnie i slipki do połowy ud. Oswobodzony penis wyskakuje z głuchym klaśnięciem uderzając w płaskie i umięśnione podbrzusze. Yyy... Jest naprawdę duży. Szczerze mówiąc do tej pory myślałam, że takimi dysponują tylko specjalnie selekcjonowani aktorzy markowych pornosów.
- Mmmm... Masz zajebiście dużą fujarę – komplementuję go z nieukrywanym podziwem.
- Wiem. Dziś jest cała dla ciebie. Naciesz się nią do woli. Ten co wyszedł nie ma takiej, co? – Przechwala się. Co za nadęty skurwysyn.
- Zamknij się! Nie mów mi teraz o nim! – strofuję go wkurzona, odpychając lekko od
siebie. Patrzy na mnie zdziwiony. Podszyta wyrzutami sumienia złość ustępuje jednak, równie szybko jak się pojawiła, wypchnięta przez podniecenie. Nie mogę przecież przepuścić takiej gi-gan-tycz-nej okazji. Zostałam tu wyłącznie po to, żeby pieprzyć się z tymi wszystkimi facetami. Chodzi tylko o czysty, fizyczny seks, żadnych uczuć. Uśmiecham się więc do niego pojednawczo i chwytam okazję dwoma palcami. Ostrożnie ściągam napletek, odsłaniając połyskującą żołądź, a następnie nachylam się i czule obejmuję ją ustami. Lekko ssę i obracam wokół niej językiem, nawilżając śliną. W tym czasie Czwarty zachodzi z tyłu sofy i sięga rękami do moich piersi. Chwilę masuje je przez materiał bluzki, a potem wsuwa rękę pod spód, próbując uzyskać kontakt z ciałem. Na przeszkodzie nadal jednak stoi biustonosz (ubrałam się do wyjścia, a nie na orgię). Stojąc w dość niewygodnej pozycji bezskutecznie próbuje dopchać się do moich jędrnych cycków dość szczelnie wypełniających stanik. W końcu przywraca mnie do pionu odrywając od ssania ogromnej pały Trzeciego. Zdejmuje mi bluzkę i rozpina stanik, a moje nabrzmiałe i spragnione dotyku silnych, męskich dłoni piersi wyskakują na zewnątrz. Jestem teraz zupełnie naga. Czwarty spełnia pragnienie moich piersi, zamykając je w swoich ciepłych, dużych męskich dłoniach i zaczynając ugniatać i masować. Łączy się ze mną przy tym w gorącym i mokrym pocałunku. Lewą ręką sięgam do opuszczonego giganta Trzeciego, a prawą ręką za siebie do krocza Czwartego i dość łatwo uwalniam sztywnego penisa, skrytego jedynie w luźnych dresowych spodniach. Masuję go przez jakiś czas (nie widzę go, ale czuję dłonią, że jego rozmiary też nie są przeciętne), liżąc się z jego właścicielem, aż moją uwagę przykuwa Piąty, który już nagi i ze sterczącą pałą siada po mojej prawej stronie i zaczyna (wreszcie) pieścić moją wyczekująca rozkoszy cipkę. Puszczam penisa Czwartego, osuwam się w dół i rozkładam nogi. Czwarty obchodzi sofę, klęka między nimi i zaczyna minetę godną carycy Katarzyny. Jego język i usta, wspierane palcami poruszają się wprawnie i wielce delikatnie, pobudzając kolejne pokłady podniecenia i rozkoszy. Czuję wypływającą ze mnie wilgoć. Powoli odjeżdżam. Dłonie mam zaciśnięte na fiutach Trzeciego i Piątego, którzy pieszczą moje piersi i kark, masują uda i na zmianę liżą się ze mną. Kątem oka obserwuję Ją, jak w ubraniu, choć rozebrana (tj. w szpilkach, podwiniętej spódnicy, lecz bez majtek, rozpiętej białej koszuli i z odsłoniętymi cyckami wypchniętymi lekko do góry przez opuszczone miseczki nieodpiętego stanika) staje okrakiem nad sterczącym penisem siedzącego na sofie Drugiego, tyłem do niego. Nachyla się lekko do przodu i sięgając między swoimi udami obejmuje członka dłonią, po czym przez krótką chwilę masuje go, jakby chciała poprawić mu krążenie i zapewnić odpowiednią twardość. Oczy ma przymknięte i przesłonięte kosmykami włosów. Wypychane z głośno i szybko pracujących płuc powietrze łatwo znajduje ujście na zewnątrz przez delikatnie rozchylone, wilgotne i nabrzmiałe (zapewne w wyniku obciągania kutasa) usta. Naprowadza trzymanego w dłoni penisa na błyszczące od wydzieliny wejście do pochwy, a następnie powoli nadziewa się na niego, siadając na udach Drugiego. Jej twarz wykrzywia się w ekstatycznym grymasie rozkoszy i ulgi, a z przepony wyrywa się głośny i przeciągły jęk, który wraz z rozpoczęciem ujeżdżania kutasa przeradza się w rytmiczne stękanie, dyszenie, a niekiedy krzyki, tłumione jednak co chwilę wkładaną do ust pałą Pierwszego, stojącego teraz przed Nią. Ja też już chcę być rżnięta. Odpycham więc delikatnie głowę Czwartego spomiędzy moich ud i kładę się na boku, wypinając dupę w stronę Trzeciego. Głowę opieram na udach Piątego, który niemal natychmiast usadawia się tak, aby jego kutas był tuż przy moich ustach. Zaczynam go ssać, rozkoszując się wspaniałym fizjologicznym smakiem podnieconego mężczyzny. Za chwilę mam ich zresztą dwóch, bo swoją sztywną pałę podstawia mi do obciągnięcia Czwarty. Ale najważniejsze dzieje się z tyłu, obecnie poza zasięgiem mojego wzroku, w miejscu gdzie skupiają się wszystkie pozostałe (poza smakiem) zmysły, czekając na wyswobodzenie z ogromnego i nieznośnego już napięcia. Czuję jak Trzeci zmienia pozycję i unosi moją nogę, a jego olbrzymia pała obija się między moimi udami. Sięgam do niej ręką, chwytam pewnie i naprowadzam na wejście do pochwy, która jest tak mokra, że nadaje się do wyżymania. Trzeci napiera biodrami i powoli acz zdecydowanie wsuwa we mnie swojego zjawiskowego kutasa, aż po same jądra. Czas zwalnia, przestrzeń zdaje się być wypełniona gęstą galaretą, panuje absolutna cisza, a ja rozglądam się zdezorientowana. Mężczyźni nieruchomo przyglądają mi się z zaciekawieniem. Widzę otoczenie jakby w stop-klatce. I nagle mój mózg wciska play, a wszystko rusza i przyspiesza. Cisza zostaje zagłuszona przez powracające odgłosy orgii zdominowane teraz przez długi, jednostajny, niski, jakby zwierzęcy krzyk. Mój krzyk. Krzyk rozkoszy, rozpustnej pasji. Krzyk uwolnionej, nabrzmiałej przez lata poskramiania pierwotnej chuci. Krzyk, będący solowym preludium do wielkiej hedonistycznej symfonii (czy raczej supportem do ostrego hardcorowego koncertu) uruchomionym przez wciśnięcie odpowiednio długim kutasem jakiegoś magicznego guziczka ukrytego dotąd głęboko w mojej pochwie. Braknie mi tchu, przestaję krzyczeć i zaczynam głośno i ciężko dyszeć. Trzeci zaczyna posuwać mnie swym gigantem w rytm moich oddechów. Znów tracę nad sobą jakąkolwiek kontrolę. Następna godzina albo dwie (straciłam też poczucie czasu) funkcjonuje w moich wspomnieniach jako długi transowy teledysk złożony z szybko zmieniających się obrazów wijących się i przeplatających ciał, mokrych od potu, śliny, wydzieliny pochwy i spermy, obrazów ruchania (mnie i Jej) w różnych pozycjach (na leżąco, na boku, na brzuchu, na plecach, na siedząco, od tyłu, na stojąco, na klęczkach) i miejscach (na sofie, na dywanie, na krześle, na stole), obrazów nadziewania się na sterczące kutasy, obciągania ich, masowania rękami, cyckami, stopami, orgazmów, kobiecych ejakulacji, wytrysków nasienia do środka, w usta, na brzuchy, na piersi, na twarz, na pośladki (a raz nawet do ucha), krótkich przerw na odpoczynek i znowu ruchania przez facetów wymieniających się między naszymi nogami, lizania cipek, lizania kutasów, lizania cipek nadziewanych kutasami, gorącej spermy tryskającej do ust i wyciekającej z wagin. Obrazom towarzyszy szalony pulsujący w uszach bit box rytmicznych jęków, dyszenia, stękania, spazmów i krzyków zmieszanych z klaskaniem uderzających o siebie nagich ciał, mokrymi odgłosami penetracji, cmokaniem i mlaskaniem ust i języków obciągających sztywne członki lub smakujących mokre waginy oraz skrzypieniem mebli, na których odbywa się kopulacja. Rapowany do tak skonstruowanego bitu tekst jest niezbyt wyrafinowany i sprowadza się do sporadycznego bełkotania pojedynczych, prostych i niedwuznacznych poleceń typu: "pieprz mnie", "mocniej", "ssij", "uklęknij", "odwróć się", "ruchaj" "szybciej", ""głębiej", "wsadź mi go". Pamiętam, jak całkowicie zatracona w tym seksualnym transie klęczę na czworakach na puszystym białym dywanie rozłożonym przed sofą, na której zaczęliśmy. Moją cipę od tyłu z głośnym plaskaniem posuwa teraz Czwarty. Moje cycki dyndają w rytm ruchów frykcyjnych, ocierając się o kolana leżącego pode mną Trzeciego. Trochę wyżej, tuż przed moją twarzą, jego monstrualna pała pojawia się i znika w zwróconej do mnie przodem cipie drugiej z uczestniczek orgii. Ona, klęcząc przede mną, podskakuje gwałtownie, masując przy tym rękami penisy stojących po jej dwóch stronach mężczyzn. Co jakiś czas kutas z mlaśnięciem wyślizguje się z jej pizdy i uderza mnie w twarz. Biorę go wtedy do ust i ssę intensywnie spijając koktajl (cock-tail) jej soków, jego preejakulatu oraz nasienia wcześniejszych partnerów. Smak jest niesamowity, wręcz magiczny – pobudzone nim neurony wysyłają mózgowi silny sygnał do iniekcji endorfin, które następnie roznoszą przyjemność po całym ciele, wzmacniając działanie receptorów, zawłaszcza w miejscach erogennych. Efekt jest taki, że smak ten czuję nie tylko językiem i podniebieniem, lecz także cyckami i kroczem, co z kolei potęguje moje podniecenie i powoduje, że zbliżam się do granic przytomności, jęcząc dwa razy głośniej. Po kolejnej takiej degustacji i tuż przed nie wiem którym już dziś orgazmem orientuję się, że jęczę i poruszam się samotnie, gdyż wszyscy wokół zamarli ze wzrokiem utkwionym w jeden punkt za moimi plecami. Zdezorientowana zatrzymuję się również, czując się jak baletnica, która właśnie zauważyła, że od jakiegoś czasu tańczy swoje a solo w absolutnej ciszy, a uwaga orkiestry i publiczności skupiona jest na konającym na zawał dyrygencie. Powoli odwracam głowę, podążając za wzrokiem reszty. Ciche "kurwa mać", które spontanicznie wyrywa mi się z ust, w panującej ciszy spotęgowanej atmosferą konsternacji, dźwięczy jak teatralny gong, kwitujący punkt zwrotny dramatu.
- Co tu robisz?! Miałeś jechać do domu! – mówię głośno i ostro, ciężko dysząc, co jest
w równym stopniu wynikiem przerwanej właśnie aktywności fizycznej, jak i ogarniającej mnie furii, stanowiącej chyba automatyczną reakcję obronną przed okolicznościami, w jakich się znalazłam. On stoi w wejściu do salonu, nieruchomo, z opuszczonymi rękami. Twarz ma bladą i napiętą, kąciki ust ściągnięte w dół. Szeroko otwarte oczy, z wyrazem absolutnego zagubienia i jakby pragnienia nierzeczywistości widzianych obrazów, próbują ogarnąć i pojąć zastygłą na środku scenę, której ja, tak się akurat złożyło, jestem punktem centralnym. Nadal klęczę na czworaka z dupą przyciśniętą do bioder Czwartego i jego penisem w środku – cały czas sztywnym, bo spazmatycznie i poza moją kontrolą zaciskają się na nim spracowane mięśnie Kegla mojej cipy. Przed głową, odwróconą teraz w stronę, gdzie stoi On, pręży się nadal wielki kutas Trzeciego, a trochę dalej różowi się soczysta pizda tej, z którą niby miałam tu rozmawiać o "babskich sprawach". Moje nagie ciało połyskuje potem i rozsmarowaną na nim spermą, włosy w totalnym nieładzie, w kilku miejscach posklejane są białą mazią, a moja twarz z rozmazaną wokół ust (nie ma wątpliwości od czego) szminką i spływającym po policzkach (bynajmniej nie przez łzy) tuszem do rzęs, w dodatku wykrzywiona teraz grymasem złości, jest żywym portretem mitycznej Gorgony Steno – dzikiej i zdolnej do wszystkiego. Nie ulega wątpliwości, że w tej sytuacji wszelkie próby jej (czyli sytuacji) tłumaczenia ("kochanie, to nie tak jak myślisz", "wszystko ci wyjaśnię") byłyby purnonsensową kpiną z racjonalnego interpretowania rzeczywistości. Ponadto absolutny kontrast pomiędzy moją i jego pozycją (zarówno w sensie fizycznym, jak i negocjacyjnym) czyni bezsensownym podejmowanie jakiejkolwiek dyskusji. Ale nade wszystko uświadamiam sobie, że w tej chwili nie mam najmniejszego zamiaru niczego tłumaczyć, a jedyne czego pragnę, to wrócić do przerwanej zabawy. Przecież to tylko czysty fizyczny seks, bez żadnych zaangażowań emocjonalnych. Nie oddaję nikomu serca ani tym bardziej duszy, lecz tylko i wyłącznie ciało, które jest moje i tylko moje. To co tu robię jest moją osobistą sprawą i to czy rozmawiam z koleżanką, śpię, czytam książkę, oglądam telewizję czy też rżnę się w szalonym akcie poróbstwa z pięcioma facetami i kobietą nie powinno mieć dla Niego żadnego znaczenia. Jak on w ogóle śmie wchodzić tu i mi przerywać?!! Wszystko to sprawia, że nakręcona gniewem mówię do niego głośno i stanowczo:
- Wyjdź stąd! Nie chcę, żebyś tu był i na TO patrzył. Porozmawiamy o TYM w domu.
Nawet się nie poruszył. Nadal stoi i patrzy tępo, jakby go ktoś wyłączył. Tymczasem jakieś poruszenie zaczyna się dziać w okolicy mojego tyłka. Przyklejony tam czwarty dziwnie podryguje, mruczy i chrząka, nieudolnie próbując ukryć nadchodzące szczytowanie. Tkwiący w mojej cipce kutas, cały czas autonomicznie i bez udziału mojej woli przez nią masowany, zaczyna pulsować i wstrzykiwać do środka kolejną tego dnia porcję gorącego, lepkiego płynu. Pokonany przez orgazm Czwarty napina się jak struna, jego twarz robi się czerwona, na skronie występują grube żyły, a z gardła wydobywa się przeciągłe stęknięcie. Wraz z ostatnią ratą wytrysku rozluźnia się jednak i z głośnym wydechem wstrzymywanego powietrza, informując, że właśnie skończył ciężko opiera się rekami na moich biodrach. Duża biała kropla spermy wydostaje się z wnętrza pizdy mimo tkwiącego w niej cały czas jeszcze nabrzmiałego kutasa i ściekając powoli po łechtaczce, skapuje na dywan. Przewracam oczami, ukazując białka spojówek i trzepocząc powiekami, a z moich ust wydobywa się ciche "uuuchhh". On cały czas stoi bez ruchu i gapi się na to wszystko z tym samym tępym wyrazem twarzy. Resztkami sił mobilizuję się, by zakończyć tę żenującą sytuację.
- Czheego nie rozumieszszsz?!! Wypierdaaalaj!!! – teraz już wrzeszczę, choć głos łamie mi się z powodu spazmów wywołanych ogarniającym mnie znów podnieceniem. Nie wiem czy to przez krzyk, czy przez ten łamiący się z podniecenia głos, ale wreszcie wywołuje to u niego jakąś reakcję. Robi kilka kroków w moją (naszą) stronę i nagle jakby rozmyśla się, odwraca i bez słowa wybiega z mieszkania trzaskając drzwiami. Czwarty z wyraźną ulgą na twarzy wycofuje swojego mięknącego fajfusa. Rzednące, ciepłe nasienie wylewa się ze mnie i ścieka po udach, przyprawiając moje ciało o kolejne dreszcze. Spoglądam na pozostałych. Ich miny, przybrane delikatnym uśmiechem, wyrażają mieszaninę podziwu (dla mnie?), ironicznej pogardy (dla Niego?), a także rosnącego podniecenia całą sytuacją, co znajduje swe potwierdzenie w sterczących kutasach, twardych sutkach oraz nabrzmiałej łechtaczce.
- Dobra, koniec przedstawienia. Potrzebuję jeszcze trochę ostrego ruchania – mówię do
nich, by jakoś ruszyć akcję z miejsca. Moje słowa działają jednak jak iskra zapalna w magazynie fajerwerków, rozpoczynając prawdziwe seksualne pandemonium. Cała szóstka nagle rzuca się na mnie, przewraca na plecy i zaczyna wręcz zbiorowo gwałcić. Ręce facetów są dosłownie wszędzie. Masują każdy skrawek mojego ciała, ugniatają uda, ramiona, pośladki i piersi, wpychają języki, palce i penisy do ust i do cipki, pieprzą moje dłonie i stopy. Ona siada mi na twarzy łącząc z moimi ustami i nosem swoją mokrą, nabrzmiałą i rozciągniętą cipę. Za chwilę wpycha się tam też epicka pała Trzeciego ułatwiając trochę oddychanie. Symfonia erotycznych zapachów i smaków znów uderza do mózgu i opływa ciało. Konwulsyjnie rzucam się po podłodze jak w ataku epilepsji, jęcząc i wrzeszcząc wniebogłosy. Mężczyźni zmieniają się między moimi szeroko rozłożonymi udami rżnąc mnie gwałtownie i zawzięcie. Nasze nagie, śliskie ciała kotłują się jakby zostały wrzucone do gigantycznej pralki. Co chwilę ktoś szczytuje. Ja w zasadzie mam jeden permanentny orgazm.

***

Gdy wreszcie skończyliśmy byliśmy tak wyczerpani fizycznie, że przez następne kilkanaście minut tylko leżeliśmy na dywanie poprzytulani do siebie, najpierw ciężko oddychając, a potem po prostu tkwiąc w obezwładniającym letargu. W końcu udało mi się podjąć, a po kilku następnych minutach zrealizować decyzję o wstaniu i doprowadzeniu się do porządku. Nie było to łatwe. Omdlałe mięśnie nie chciały współpracować z mózgiem i gdyby nie pomoc któregoś z facetów oraz ściany mogłabym tak leżeć do wieczora. Jakoś jednak doczłapałam do łazienki, gdzie wzięłam odświeżający prysznic (sporo czasu zajęło mi umycie posklejanych włosów) i zrobiłam makijaż (próbując głównie jakoś zamaskować zaczerwienienia wokół ust powstałe na skutek wielokrotnego i intensywnego fellatio). Wyszłam już o własnych siłach (nadal naga) i udałam się na poszukiwanie ciuchów. Leżały mniej więcej tam, gdzie się ich pozbyłam czyli w miejscu, gdzie odbyła się większa część orgii, przez co nosiły wyraźne ślady udziału w niej (trudno stwierdzić czy tylko biernego). Bielizna nie nadawała się do użycia więc, zwinęłam ją i wepchnęłam do torebki. Dżinsy i bluzkę, też w kilku miejscach przyozdobione wyraźnymi, zasychającymi już, plamami lukru, włożyłam na gołe ciało. Pozostali snuli się jeszcze nago, rozmawiając lub po prostu siedząc i gapiąc się w telewizję. Pożegnałam się z każdym serdecznie, wymieniając kilka banalnych uwag ("szkoda, że musisz już iść", "było świetnie", "musimy to kiedyś powtórzyć"). W powietrzu nadal unosiła się mocno erotyczna atmosfera i choć początkowe napięcie dawno już opadło, ich nagość i silna woń seksu, jaką wydzielali, zaczęły znów przyprawiać mnie o mrowienie między nogami. Uświadomiłam sobie, że muszę wyjść natychmiast i że jeżeli tego nie zrobię, ruja znów przejmie nade mną kontrolę z trudnymi do przewidzenia skutkami (w tym dla długości tego opowiadania). Uciekłam więc pośpiesznie i gdy tylko zamknęłam za sobą drzwi, a świeże powietrze owiało moją twarz, zmęczenie i spokój powróciły ze zdwojoną siłą. Padał deszcz. Szybkim (na miarę moich ówczesnych możliwości) krokiem podeszłam do samochodu. On siedział sztywno, z rękami na kierownicy i wzrokiem wbitym w najdalszy widoczny za przednią szybą punkt. Otworzyłam drzwi i usiadłam obok. Włosy i ubranie miał mokre, po jego policzku spływała pojedyncza błyszcząca kropla.
- Kocham cię – powiedziałam cicho, patrząc przed siebie. Ruszył bez słowa. Jeszcze nigdy
nie byłam tak spokojna i szczęśliwa jak wtedy.

KONIEC
Dodaj do ulubionych
84,659
Podziel się ze znajomymi
9.5/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.5/10 (117 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (14)

Natalia

Natalia · 11 lutego 2013+0

Ojjj nie raz zrobiłam sobie dobrze przy tym opowiadaniu...dziekuje wink czekam na następne

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Ola

Ola · 11 lutego 2013+0

Uważam, że to jedno z lepszych opowiadań tu. Dużo sexu, dużo pieszczot to coś co uwielbiam smile
Czekam na więcej takich soczystych opowiadań

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Lizzy

Lizzy · 11 lutego 2013+0

Niewybredne słownictwo, to lubię smile
naprawdę dobre! pewnie jakieś błędy są, jak wszędzie, ale jakoś nie zauważyłam tak mnie wkręciło :p
gratuluję smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Nina

Nina · 12 lutego 2013+1

mmmm.....też tak chcę...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Maje

Maje · 15 lutego 2013+0

można by to podzielić na dwa opowiadania. Mimo ciekawego języka i super opisów, po jakimś czasie było tego za wiele i zrobiło się po prostu nudno.

Szkoda też że nie ma więcej akcji. I imion. Bez tak jakoś dziwnie się czytało. Ma to pewnie swoje uzasadnienie w wizji autora i jest to pomysł niecodzienny wcale nie zły. Ale w tym przypadku wygląda jakby dziewczyna nie znała, ludzi z którymi była na imprezie a to byli z pewnością jej znajomi.

No i te sceny w łazience. Każdy sobie może tam wejść w dodatku, zastaje członków imprezy nagich i nic go nie dziwi?
Trochę nie realistyczne, szczególnie zachowanie chłopaka.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Pannaminua

Pannaminua · 16 lutego 2013+0

Dzięki za komentarze (zwłaszcza te od dziewczyn),

Opowiadanie nie jest erotyczne. Jest PORNOGRAFICZNE. Nie doszukujcie się realności. Chodzi tylko o SEKS! Fizyczny, bez imion, bez wyższych uczuć wobec samców, co nie oznacza jednak, że bez emocji wobec siebie i osób bliskich.

pozdrawiam

Pannaminua

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Kati

Kati · 17 lutego 2013+0

No cóż, jako dziewczyna muszę przyznać, że to opowiadanie jest totalnie niesamowite! Chylę czoła i zachęcam do dalszego pisania. Oby więcej takich wink))

Pozdrawiam

Kati

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Gawron

Gawron · 28 marca 2013+0

Ale PORNOGRAFIA też powina cechować się pewną dozą realizmu, a tu niestety go zupełnie brakuje. To nie jest film, tlyko opowiadanie, więc te wszystkie "luki" w obrazie trzeba jakoś powypełniać. Ale widać, że autorka jedynie łąsi się na durne komplementy durnych idiotów - "mmm, tak, zrobiłam sobie dobrze". No dajcie spokój... Zacyzna się fajnie, a potem jest tylko gorzej, sporo niedociągnięć i brak realizmu. Jasne, że w pewnym stopniu można to wszystko ponaciagać, ale to nie jest Science-Fiction, a tak właśnie się czuje czytelnik czytajac to, a potem zasypia z nudów...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Asia pisze

Asia pisze · 29 czerwca 2013+0

Najlepsze :>

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
lewy77

lewy77 · 19 grudnia 2013+0

jedno z najlepszych smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
kuba

kuba · 3 października 2016+0

czemu nie ma takich kobiet... unhappy eh.. od razu jak doczytałem do słowa oniryczność zrozumiałem że to musi pisać Kobieta... czytam więc dalej..

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Irol

Irol · 30 października 2016+0

Z powodów osobistych zakończenie, cała ta zdrada, wywołała we mnie po prostu obrzydzenie i agresję.. Byłem wściekły na tą dziewczynę za słowa jakie mówi mając w sobie innego kutasa... Nie umiem obiektywnie ocenić końcówki, reszta dała mi sporą satysfakcję... nie tylko z czytania wink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
M

M · 15 lutego 2017+0

Swietnie napisane, bardzo mi ten styl odpowiada . A jako kobieta w pełni rozumiem takie podejście do sprawy smile Zarzuty, że nierealne dla mnie niezrozumiałe - przecież nie musi takie być. Nie o to tu przecież chodzi. Chętnie przeczytam jeszcze coś Twojego.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Varan

Varan · 1 dni temu+0

NIe doczytałem do końca. Ewidentnie autorce zabrakło koncepcji rozwoju akcji. wiele osób domaga się by było bardziej realistycznie. Niesłusznie. Jest to opowiadanie bez oprawy personifikujacej, bez nadmiernej dominacji realów i jest to zabieg celowy. Ten obraz pokazuje jakby syntetycznie seks. To obraz seksu bez ram, jak obraz malowany wyjęty z ramy. Sam seks i nic więcej. To rzadki zabieg bo literatura przeważnie bazuje na elementach realizmu aby uwiarygodnić, uprawdopodobnić akcję i bohaterów. Całkowita rezygnacja z imion. odrealnienie miejsca i realcji uczestników orgii jest bodaj jedynym atutem tego opowiadania. Każdy z nas chce przezyć coś fantastycznego, niepowtarzalnego, jedynego w swoim rodzaju. I to opowiadanie daje takie możliwości. Uważam że gdyby autorka zrezygnowałą w drugiej części (tej po jego wyjściu) z opisu wielu juz powtarzajacych elementów, było znacznie lepiej. Tak, to opowiadanie pornograficzno-fantastyczne. COś jak opowiadanie o seksie uprawianym w stanie nieważkości, w kosmosie.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub

Inne popularne opowiadania Pannaminua: