Karina i Grzegorz (I)

Cremon Cremon

16 października 2015

hourglass 14 min

Nie pamiętała już ile wieczorów spędziła przy swoim laptopie. Za jego pomocą przekazywała tak wiele emocji i uczuć. Z tego co otrzymywała w zamian tworzyła własne przeżycia. Ulotne chwile, w których wyobraźnia pobudzała delikatnie zmysł dotyku pozwalając doświadczać narastającej rozkoszy.

Karina. Trzydziestodwulatka z kruczoczarnymi, długimi włosami, o szmaragdowym spojrzeniu. Dbająca o siebie, szczupła, atrakcyjna właścicielka firmy szkoleniowej. Z drugiej strony Grzegorz. Student ekonomii. Lat dwadzieścia jeden. Tak się przedstawił. Nie wiedziała o nim nic ponad to, co znajdowało się w ich namiętnych konwersacjach. Jak dotąd zaspakajał jej cybernetyczne potrzeby. Kiedy potrzebowała wcielał się w rolę łagodnego i czułego kochanka, odpowiadającego na każdą wyrażoną pisanym słowem pieszczotę. Kiedy tego chciała potrafił stać się stanowczym i zdecydowanym zdobywcą, który z łatwością podporządkowywał ją sobie według własnego uznania.

Fascynowało ją to, że zawsze twierdził, że rozmowa z nią rozpala jego zmysły do granic, które uwielbia kończyć odrywając dłonie od klawiatury. Sama robiła to samo. Ich rozmowy pobudzały ją nadzwyczajnie, choć na początku nie przyznawała się do tego. Może nie chciała dawać mu tej satysfakcji? A może chciała zostawić coś z tej relacji tylko dla siebie?

Od czasu kiedy wreszcie zdobyła się na odwagę, by przyznać się do tego, że podczas ich rozmów, jej dłoń zaczyna wędrować po nagim ciele, poczynając od ramion, przez obie piersi, brzuch, wreszcie zbliżając się powoli do najczulszych miejsc kobiety, Karina przekraczała samą siebie zanurzając w sobie palce swych wypielęgnowanych dłoni. Odtąd każdej nocy przeżywała intensywny orgazm. Odtąd też było jej łatwiej ubierać w słowa wszystko to co podpowiadała jej wyobraźnia względem pieszczot, które chciała ofiarować Grzegorzowi.

Uwielbiała tworzyć rozbudowane opisy ich namiętnych pocałunków. Lubiła wyobrażać sobie, że Grzegorz stanowczo ciągnie ją za długie opadające aż po pas włosy. Podniecało ją, kiedy opisywała mu jak rozpina rozporek jego spodni i wkłada dłoń w bokserki poszukując jego męskości. Grzegorz zawsze reagował gdy dochodziła do momentu, w którym jej dłoń miała zacisnąć się na jego członku. Nigdy nie dawała mu wytchnienia pisząc, że przesuwa po nim zaciśniętą dłoń. Próbowała wyobrazić sobie, co wówczas czuł. Chciała widzieć jego wyraz twarzy, kiedy pisała, że klęka przed nim zsuwając mu spodnie wraz z bielizną i zaczyna pieścić go językiem. Sama wyobrażała sobie, że jest już wówczas naga i może go dotykać każdym fragmentem swojego rozpalonego ciała. Lubiła dzielić się z nim swoimi wyobrażeniami, które obejmowały obdarowywanie go rozkoszą poprzez jej dłonie i usta. W jej obrazach często jego członek gościł w jej ustach, a jej dłonie w tym czasie pieściły jego uda, pośladki i jądra.

Grzegorz twierdził, że natura obdarzyła go hojnie więc bez trudu mogła wpleść w ich rozmowy momenty, w których bardzo pragnęła poczuć go całego poruszającego się pomiędzy jej piersiami, a przede wszystkim te chwile, kiedy chciała by w nią wszedł.

I tutaj z reguły oddawała pole Grzegorzowi. Doceniała to, że chłopak nie odstawał od niej poziomem intelektualnym. Nigdy nie używał wulgaryzmów, ani języka tak powszechnego na czatach. Jego wyobraźnia była prawie tak samo nieograniczona jak jej swobodne myśli. Starał się jeszcze bardziej rozbudzać jej namiętności opisując jak pieści jej pośladki, podrażniając ich skórę dotykiem główki swojego członka. Potrafił malować słowem obrazy delikatnych skurczów, które targały ciało Kariny, kiedy próbował delikatnie wypełnić jej muszelkę. Składał jakby obietnicę delikatnego i czułego doprowadzenia jej do rozkosznego końca.
Uwielbiał jednak też opisywać sceny, w których nakazuje Karinie być posłuszną i obrócić się do niego tyłem wypinając pupę ku górze. Miał wówczas pragnienie by rozchylić jej nogi i wchodzić w nią stanowczo i szybkimi mocnymi pchnięciami doprowadzić ją i siebie do orgazmu. Jego pewność siebie w tych momentach nie pozwalała mu skończyć nigdzie indziej, jak w jej ciepłym, miękkim środku. Pisał wówczas, że Karina w spazmatycznym drganiu całego ciała upada bezwładnie na łózko, a on pozostaje w niej by oddać wszystko zgromadziła jego męskość.

Dopóki były to tylko słowa i namiętne opisy Karina pozwała mu na to, choć miała pewne wątpliwości, czy zgodziłaby się na to w rzeczywistości. Jej fantazja, jak również figura podpowiadały inne rozwiązania. Miała duże jędrne piersi, które uwielbiała dotykać. Lubiła widzieć oczyma wyobraźni jak Grzegorz siadając na niej wkłada między nie swojego członka, masując je i ugniatając jednocześnie. Chciała posuwał nim między jej piersiami, aż do samego końca, kiedy będzie mógł wytrysnąć swój biały nektar na nie. Nie miała oporów przed wyobrażaniem sobie, że rozsmarowuje wszystko na swoim ciele.

Narastające podniecenie mieszające się z ciekawością, a także wzrastające zaufanie Kariny do Grzegorza sprawiło, że w końcu padło między nimi pytanie, które od pewnego momentu wydawało się być nieuniknionym. Później żadne z nich nie pamiętało, kto je zadał pierwszy. Nie miało znaczenia czy to Karina po raz kolejny przełamała samą siebie, czy to Grzegorz wzniósł się na wyżyny odwagi. Stało się natomiast faktem to, że pewnego październikowego wieczora Grzegorz stanął w drzwiach jej mieszkania.

Niczego nie ustalali. Nie starali się wyreżyserować tego momentu. Znali się już wystarczająco długo, żeby nie mieć przed sobą obaw. Poziom zaufania między nimi wzrósł także po chwili, w której uzmysłowili sobie, że wyglądają dokładnie tak jak wzajemnie siebie opisywali. Przy powitaniu Grzegorz zastąpił standardowe „dobry wieczór” ciepłym „witaj”. Przyniósł różowe wino i kwiaty. Bukiet siedmiu herbacianych lilii. Wszystko dokładnie takie jak lubiła. Otrzymał za to całusa w policzek. Był to pierwszy moment ich fizycznej bliskości. Całując go Karina zatrzymała się na chwilę, jakby sprawdzając jak zareaguje, czy będzie takim, jakim dał się poznać podczas internetowych rozmów?

Nie zawiodła się. Grzegorz wykorzystał tę krótką chwilę, którą odczytał jako zaproszenie, objął ją w pół, odgarnął z twarzy jej piękne, kruczoczarne włosy, przez chwilę spojrzał głęboko w jej oczy i pocałował Karinę w usta. Nie był w tym jednak nachalny. Pozwolił, by wyswobodziła się z jego objęć i wstawiła kwiaty do wazonu. W tym czasie Grzegorz mógł podziwiać jej sylwetkę, którą tego wieczoru podkreślała klasyczna mała czarna. Odsłaniała ramiona i uwydatniała dekolt, a kiedy pochylała się tworząc własną kompozycję z kwiatów przyniesionych przez Grzegorza, cudownie opinała jej pupę i eksponowała długie nogi. Karina starała się przeciągnąć jak najdłużej tę chwilę wiedząc, że ten widok pobudzi jej gościa.

Grzegorz poprosił o lampki do wina ponieważ chciał otworzyć trunek, który przyniósł na ten długo oczekiwany wieczór. Karina odpowiedziała na jego prośbę zalotnym uśmiechem i wyszła do kuchni. Po chwili wróciła ze szkłem oraz z przygotowanym własnoręcznie sushi. Z kolei on wiedziała, że owoce morza, to jego ulubiony przysmak. Oboje chcieli by ten wieczór był niezapomniany dla obojga pod każdym względem, dlatego postarali się zgodnie o stosowną oprawę. W tle było słychać delikatną muzykę instrumentalną, rodem z paryskich uliczek.

Żadne z nich nie chciało pominąć gry wstępnej podczas pierwszego spotkania, ale też żadne z nich nie zamierzało ukrywać celu spotkania. On siedział na kanapie z rozchylonymi nogami i lekko niedbale rozpiętą koszulą spod której Karina nie mogła nie dostrzec umięśnionej klatki. Ona usiadła na drugim brzegu, tak by mógł podziwiać jej seksowne nogi, a w trakcie rozmowy delikatnie pochylała się ku niemu, by dokładnie widział jej dekolt.

Grzegorz zaproponował na stojąco toast za spotkanie i dotychczasową znajomość. Po wychyleniu lampek ponownie objął ją w pasie i pocałował namiętnie, zbierając językiem resztę kropel wina z jej ust. Karina podała mu do ust małą porcję sushi, którą przyjął ściskając wargami palce jej dłoni. Kiedy przegryzł przysmak Karina odwzajemniła pocałunek. Był długi i namiętny. Przylgnęła w nim swym ciałem do niego, jakby zapraszając go do dalszych pieszczot. Jego ręce natychmiast znalazły się na jej pośladkach. Najpierw pieściły je przez materiał sukienki, którą miała na sobie, by po chwili znaleźć się pod nią. Od delikatnej skóry jej pupy dzieliła go tylko koronka majteczek, które Karina założyła specjalnie na ten wieczór. W tym czasie jej dłonie sprawnie odpinały pasek jego spodni, a po chwili rozsunęły ich rozporek. Tak jak w ich rozmowach Grzegorz miał na sobie bokserki, w które Karina próbowała właśnie wsunąć swoje delikatne dłonie.

Czując przyspieszony oddech Kariny, Grzegorz miał już pewność, że tego wieczoru nie napotka żadnego oporu z jej strony. Dlatego postanowił zdjąć z niej sukienkę, a sam zsunął z siebie spodnie i rozpiął do końca koszulę. Oboje przez dłuższą chwilę podziwiali swoje ciała, stojąc przed sobą tylko w bieliźnie. Zbliżyli się ponownie tonąc w długim pocałunku. Dotykali wzajemnie swoich pośladków. Stojąc tak blisko Grzegorza, Karina czuła jak twardnieje jego członek. Cieszyła się, że jej kochanek okazał się szczery w rozmowach, które z nią prowadził i nie przerysował rozmiarów swojej męskości. Nie była zawiedziona, wszystko było tak, jak się podziewała, że będzie. On również czuł satysfakcję, że jego kobieta tak dokładnie opisała się podczas ich rozmów. Karina okazała się w jego oczach jeszcze bardziej atrakcyjną i seksowną niż sobie to wyobrażał.

Dlatego nie mógł dłużej się powstrzymywać, aby móc najpierw zobaczyć, a chwilę później dotknąć jej cudownych, dużych piersi. Nie czekając dłużej rozpiął zapięcie jej stanika, który sam spadł na podłogę odsłaniając biust Kariny. Grzegorz pieścił go swym językiem jakby miał do czynienia z nadzwyczajnym zjawiskiem, któremu należy złożyć hołd. Lizał jej sutki i ssał je delikatnie przygryzając co jakiś czas, co wywoływało lekkie drgania w ciele Kariny.

Jego partnerka nie chciała pozostawać obojętną wobec tych pieszczot i zsunęła z niego resztę ubrania, dzięki czemu jej dłonie mogły swobodnie zajmować się dużym penisem Grzegorza. Karina chciała odtworzyć pieszczoty z ich rozmów. Zacisnęła na nim swoją prawą dłoń i zaczęła ją po nim przesuwać. Lewą dłonią masowała delikatnie jego jądra, czym sprawiała mu dodatkową przyjemność. Od pewnego czasu chciała już wziąć go do ust, ale nie chciała przerywać pieszczot, którymi Grzegorz obdarowywał jej piersi. Wykorzystała moment, w którym musiał nabrać powietrza i uklęknęła przed nim. Jej partner dobrze widział co zamierza zrobić, bo wielokrotnie roztaczała przed nim słowne obrazy tej chwili, która zaraz miała się ziścić.

Karina najpierw oblizała całego członka. Następnie swą delikatną dłonią odciągnęła skórkę z jego główki i zaczęła drażnić ją swoim językiem. Drugą dłonią cały czas masowała Grzegorzowi jego jądra. Wreszcie odgarnęła swoje długie włosy i wzięła go do buzi. Na początku nie miała pewności czy zmieści się cały, dlatego delikatnie ssała go do połowy. Jej ruchy były coraz szybsze. Grzegorz pomagał odgarniać jej opadając co chwilę włosy i z podziwem patrzył jak Karina stara się uczynić mu ustami największą rozkosz. Wreszcie spróbowała zmieścić go całego w buzi, przez co niewiele brakło, a zachłysnęłaby się.

Oboje czuli, że nieuchronnie zbliża się moment, w którym Grzegorz już nie będzie mógł powstrzymać rosnącego ciśnienia w swoim członku. Nie chciał jednak kończyć tego pierwszego zbliżenia w taki sposób, pamiętał bowiem dobrze opisane pragnienia Kariny. Dlatego wyjął członka z jej ust, unosząc ją lekko ku górze, tak aby móc go teraz włożyć między jej piersi. Karina uśmiechnęła się wiedząc, co zaraz nastąpi i sama zacisnęła dłonie na piersiach. Wystarczyło kilka delikatnych poruszeń jej biustu, a członek Grzegorza trysnął w niego wszystkim, co zdołał w sobie zebrać. Trwało to dobrych kilkanaście sekund podczas których patrzyli sobie głęboko w oczy, ciesząc się tą chwilą. Karina spełniając ich fantazyjne opowieści rozsmarowywała na piersiach otrzymany biały płyn. Było go tak wiele, że skapywał na jej brzuch i uda. Miała go również pełno na dłoniach więc postanowiła również wcierać go w podbrzusze stojącego przed nią Grzegorza.

Jego członek nie stracił w tym czasie zbyt wiele z osiągniętych niedawno rozmiarów więc Karina nie chciała poniechać tej okazji i sama odwróciła się tyłem do Grzegorza, opierając ramiona o kanapę i jednocześnie unosząc ku niemu swoją jędrną pupę. Młodemu kochankowi nie trzeba było więcej zachęt. Zdjął jej majteczki i przez moment drażnił jej pośladki czubkiem swojego penisa, po czym stanowczo wszedł w jej muszelkę od tyłu. Teraz mógł spełnić swoje marzenia i zaczął mocno posuwać Karinę, tak jak tego chciał. Jej opadające długie włosy stanowiły kolejną podnietę. Zebrał je wszystkie i ciągnął za nie, odchylając w ten sposób do tyłu jej głowę.

Karina nie miała nic przeciwko. Coraz głośniej jęczała czując zbliżającą się rozkosz. Ruchy Grzegorza były coraz szybsze i mocniejsze. Jego członek wypełniał ją całkowicie. Ciało Kariny drżało coraz bardziej. Na pośladkach i udach pojawiła się gęsia skórka. Grzegorz wiedział, że jego kochanka zaczyna dochodzić do granic rozkoszy, które do tej pory przeżywała jedynie podczas czatowych konwersacji z nim. Chciał bardzo, żeby na długo zapamiętała to zbliżenie. Dlatego zmieniał tempo, chciał by Karina długo dochodziła, jednak jej ciało było bardzo podatne na zmysłowe doznania. Zaczęła krzyczeć z rozkoszy, aż w końcu opadła bezwładnie twarzą na podłogę. Jej ciało jeszcze przez dłuższą chwilę targały spazmatyczne drgania, świadczące o przeżytym przed chwilą orgazmie.

Grzegorz w ostatniej chwili zdążył wyjąć swojego członka i tym razem wytrysnął na pupę Kariny, która pokryła się białymi kroplami. Ciesząc się spełnieniem, które stało się udziałem ich obojga, Grzegorz położył się obok Kariny na podłodze, objął ją delikatnie i przytulił jej nagie ciało.

Oboje nie mieli siły na rozmowę, dlatego powiedział tylko:

- To dopiero początek, prawda?

- Tak skarbie, to dopiero początek – odparła Karina.
Dodaj do ulubionych
17,892
Podziel się ze znajomymi
8.18/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.18/10 (33 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Z tej serii

Komentarze (8)

Sztywny

Sztywny · 16 października 2015-1

Trochę za dużo zaimków, ale ogólnie super.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Cremon

Cremon · 17 października 2015+0

Sztywny, dziękuję za komentarz, nad zaimkami popracuję, obiecuję, pozdrawiam

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
literat

literat · 18 października 2015+1

Nie chcę być uznany za krytykanta, dlatego spośród wszystkich błędów wskażę tylko jeden, i to tylko dlatego, że jest powszechny na tym forum. Otóż Szanowni Autorzy: członek męski (czyli prącie, kutas, penis etc.) jest gramatycznie rzecz biorąc męski nieżywotny (no cóż...), więc w bierniku to "członek". Czyli:
...wzięła do ust jego członek (nie "*wzięła członka")
...pokazał jej swój członek
itd.
Co innego, gdyby pisać o członku palestry (parlamentu, kółka różańcowego etc.). Wtedy mogłyby zaistnieć takie wypowiedzenia:
"Otworzyła drzwi. Wpuściła członka zarządu do sypialni a on rozchylił szlafrok i wskazując na swój opadły członek, zapytał
- Poliżesz go?"
Lub takie (z horroru):
"Laborant Zakładu Kryminalistyki Sądowej rozpakował przesyłkę. W kartonie ujrzał męski członek. Zrozumiał, że mścicielka dopadła kolejnego członka feralnej orgii."
Z innych nazw męskiego członka kontrowersje budzi "penis". O dziwo, "penis" jest uznany za męski żywotny" (Ooo!) i stąd w bierniku mamy "penisa".
Tak więc (odwrotnie niż w przypadku członka) mamy:
Wzięła do ust jego penisa.
Dziwne? Dla mnie tak, więc nadmieniam, że Łysiak konsekwentnie buntuje się i stosuje odmianę penisa jak dla męskich nieżywotnych (czyli, jak dla wszystkich innych nazw męskiego organu płciowego). Jemu to wolno; jednak nie każdy jest Łysiakiem.
I jeszcze jedna uwaga w temacie. Ktoś w jakimś opowiadaniu (tu, na pokątne.pl) użył określenia "organ" (bez żadnych przymiotników). Otóż, panie organisto, "złapać kogoś za organ" to tak, jak złapać kogoś za element. Niestety, trzeba dodać, że chodzi o organ męski, rozrodczy, w ostateczności: wychylający się z kroku.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Cremon

Cremon · 18 października 2015+0

Do Literata: polska język trudna jest, a nadto ożywiona, bardziej niż nie jeden członek (sic!). Chętnie poczytałbym, jakie jeszcze błędy Waszmość wynalazł w niniejszym opowiadaniu?
Pozdrawiam

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
literat

literat · 18 października 2015+0

@Cremon:
Twoja prośba przekracza ramy komentarza. Podaj adres e-mailowy, prześlę korektę. Pierwsza korekta w czynie społecznym, czyli gratis.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Maestro

Maestro · 21 listopada 2016+2

Zjadasz wyrazy i literki. Przeczytaj tekst dokładnie zanim go wypuścisz

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Katarzyna

Katarzyna · 11 stycznia 2017+2

O rany, jaką nuda, na siłę wymyślona oprawa, cienka zresztą, do prostego dymania obcych ludzi. Opowiadanie jakich wiele rozciągnięte do poematu, okraszone niezliczoną ilością błędów, szczególnie stylistycznych.
I piszę to po przeczytaniu wszystkich.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Cremon

Cremon · 14 lutego 2017+0

Katarzyno - krytyki nigdy dość, dlatego i Twoją przyjmuję na poczet przyszłych laurów smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub