Karina i Grzegorz (IX)

Cremon Cremon

4 stycznia 2017

hourglass 20 min

Po skończonej imprezie Grzegorz wyszedł do ogrodu zaczerpnąć świeżego powietrza. Ciemna noc nie zgadzała się jeszcze ustąpić nieśmiało jarzącemu się na horyzoncie świtowi. Jasność gwiazd i blask księżyca toczyły walkę z ciemnością otaczającego je kosmosu. Podobnie walczyły ze sobą myśli w głowie mężczyzny. Przeżycia trwającej jeszcze nocy uczyniły ferment w jego uczuciach i pragnieniach. Do tej pory myślał, że będzie potrafił być wierny jednej kobiecie. Zdawał sobie sprawę, że jego relacja z Kariną jest oparta wyłącznie na namiętności, na niesamowitych przeżyciach i doznaniach seksualnych. Dla jednych to niewiele, dla niego jednak znaczyło i tak bardzo dużo. Jeszcze tydzień temu nie spodziewał się, że może zainteresować się nim tak piękna, atrakcyjna i zmysłowa kobieta, jak Karina. Żadne z nich nie próbowało rozbudowywać emocjonalnie tego związku. Wydawało się, że swoboda i otwartość z jaką Karina podchodzi do seksu i relacji z innymi kobietami, nie będzie stanowiła dla niego problemu.

A jednak Grzegorz zaczął czuć się nieswojo. Bynajmniej nie dlatego, że za przyzwoleniem i namowami swojej partnerki przeleciał już wszystkie jej koleżanki, zaliczając wszystkie ich cipki i posuwając każdą pupę. Brał je wszystkie tak jak chciał, a one były mu uległe. Brały jego penis do ust, lizały go i ssały, pozwalały też pieprzyć swoje piersi. Nie to jednak było powodem niepokoju mężczyzny. Wierzył, że to Karina cały czas jest tą, której pożąda najbardziej, która najmocniej rozpala jego zmysły. Zawsze był gotów żeby ją posiąść, a ona była otwarta na każdą jego pieszczotę. Była gotowa do podniecających gier, nie miała zahamowań przed tym, żeby oddawać mu się w miejscach publicznych. Chciał spełniać każdą jej fantazję, dlatego tak chętnie zgodził się na seks z innymi kobietami. Myślał, że wszystko będzie pod kontrolą, skoro ona będzie przy tym. Chciał wręcz tego, żeby to ona kierowała tą zabawą. Wyobrażał sobie, że będzie mu rozkazywała, że będzie wskazywała którą kobietę ma posuwać w danej chwili, że podyktuje mu w jaki sposób ma je brać. Widział Karinę jako dyrygentkę tej seksualnej orkiestry, w której on jest smyczkiem sprawiającym, że wszystkie kobiece instrumenty zaczną wydawać z siebie spazmatyczne dźwięki rozkoszy. W rzeczywistości tej swobody okazało się dla Grzegorza zbyt wiele, odkąd najważniejszym z instrumentów stała się Magda.

Cóż z tego, że okazała się być najbliższą przyjaciółką Kariny? Cóż z tego, że nie miały przed sobą żadnych tajemnic, ani zahamowań? Cóż z tego, że wspólnie obdarzały się namiętnymi pocałunkami i pieszczotami, że uprawiały ze sobą seks, że dzieliły się nim niemal po równo? Od pierwszego spotkania w przedpokoju mieszkania Kariny, kiedy zacisnęła swoją dłoń na jego penisie, spoglądając mu głęboko w oczy, Magda zajęła jego myśli. Wstydził się tego, że od tej pierwszej chwili chciał tylko jej. Pragnął dotykać jej ciała, całować jej usta, pieścić jej duże i jędrne piersi. Od początku chciał posiąść ją od tyłu i móc wymierzać klapsy w jej seksowne pośladki. Nie poprzestawał na tym bo w swoich fantazjach widział już swój członek znikający w jej pupie. Magda również chciała go mieć w sobie, ale wiedziała, że musi dać szanse innym koleżankom. Dlatego droczyła się z nim, kiedy zabawiał się z Ewą, a później, gdy zaspakajał inne kobiety udawała, że go ignoruje. Napięcie między nimi stało się tak duże, że kiedy już doszło do zbliżenia między nimi Grzegorz posiadł ją bardzo ostro i stanowczo. To był najmocniejszy seks tego wieczora. Kiedy skończył Magda osłabła, a Karina musiała zatroszczyć się o przyjaciółkę. Nawet później, kiedy w kuchni posuwał Anię, myślał już tylko o Magdzie. Pragnął jej znowu.

Jednak to ona przejęła inicjatywę, chcąc się w pewien sposób zrewanżować za ostre rżnięcie jakie jej zafundował przy wszystkich koleżankach. Karina była tylko biernym świadkiem tych ich zabaw. A przecież to od niej zaczęła się jego wymarzona inicjacja seksualna, która trwała już piąty dzień. Tak wiele wydarzyło się w tak krótkim czasie. Nie mógł zrozumieć co takiego zaszło między nim a Magdą, że zajęła niemal wszystkie jego myśli, które do tej pory poświęcał Karinie.

Targany namiętnościami, czy też raczej wyrzutami sumienia, w porywie emocji chciał natychmiast wrócić do góry, żeby przywiązać Magdę do krzesła i na jej oczach kochać się namiętnie z Kariną, żeby dać jej odczuć, że to ona jest jego kochanką, dla której jest w stanie zrobić wszystko. Ale zaraz też zrozumiał, że to tylko rozpaliłoby na nowo stłumioną na chwilę namiętność, jaka niespodziewanie połączyła go z Magdą.

Nagle rozmyślania Grzegorza przerwało delikatne ukłucie, które poczuł na karku. Mimowolnie odwrócił się i spojrzał do góry. Zobaczył dwie całkowicie nagie, niesamowicie seksowne kobiety, które rzucały w niego gałązkami oderwanymi od rosnącego na tarasie krzewu iglastego. Kiedy spojrzał na nie roześmiały się głośno, objęły się i zaczęły się całować. Magda pieściła dłońmi pośladki Kariny, a ta próbowała odwzajemnić pieszczoty ściskając piersi przyjaciółki. Karina też była tą, która przerwała tę scenę namiętności i powiedziała:

- Grzesiu, chodź na górę, czekamy na ciebie. Musimy porozmawiać – to mówiąc oparła się o Magdę i zaczęła ocierać się piersiami o jej plecy, a dłonie skierowała poniżej jej podbrzusza, by po chwili zanurzyć palce swych dłoni w pochwie przyjaciółki. Magda w widoczny sposób czerpała wielką przyjemność z pieszczot Kariny. Jej piersi unosiły się miarowo i opadały w rytmie przyspieszonego oddechu, a z ust wydobywały się delikatne i ciche pojękiwania. Próbowała odwzajemnić doznawaną rozkosz i przełożyła swoje ręce do tyłu kładąc je na pupie Kariny. Delikatnie rozchylała jej pośladki. Masując je próbowała umieścić pomiędzy nimi place swych dłoni. Widząc tę scenę Grzegorz zatrzymał się na dole, a jego ręka mimowolnie zacisnęła się na członku mężczyzny. Niewiele brakowało, a zacząłby pieścić się patrząc na oddające się pieszczotom kobiety, ale jego zamiary pokrzyżował władczy głos Magdy:

- Nie słyszałeś co powiedziała Karina? Jak długo mamy na ciebie czekać? - słysząc to, już bez ociągania, Grzegorz powędrował na górę. Kiedy już znalazł się na piętrze zapytał:
- O czym chcecie rozmawiać?
- O nas – odparła Karina – o naszej dalszej znajomości.
- Jak to? - odparł nieco zbity z tropu mężczyzna – O nas... w trójkę...?
- Tak, Grzesiu, o naszej trójce. Przecież widzę co się dzieje.
- To nie tak... - chciał wtrącić mężczyzna.
- … jak myślę? - nie pozwoliła mu dokończyć Karina – Daj spokój, nie mam do ciebie żalu, jeśli to miałeś na myśli. Sama pchnęłam cię w ramiona moich koleżanek. Magdę znam nie od dziś więc brałam pod uwagę również taki rozwój sytuacji – mówiąc to Karina zaczęła znów wkładać palce do pochwy swojej przyjaciółki, a ta złożyła na jej ustach długi i namiętny pocałunek.

- W czym zatem jest problem? - odważył się zapytać Grzegorz.
- W tym, że musimy ustalić jakieś zasady. Nie samym seksem przecież żyje człowiek – mrugnęła porozumiewawczo Karina.
- No tak... ale... jakie zasady – Grzegorz był wyraźnie zdezorientowany.
- Taki niby inteligenty student, a jaki niedomyślny – wtrąciła Magda, która wyraźnie zadowolona z obecności palców Kariny w jej cipce, położyła swoje dłonie na piersiach i zaczęła je masować.
- Przecież widzę, jak bardzo pociąga cię Magda – kontynuowała Karina – jest między wami jakaś dzikość, napięcie, które możecie rozładowywać tylko w jeden sposób. Albo ty będziesz rżnął jej tyłek albo ona będzie ujeżdżać ciebie, czy nie tak?

Grzegorz nie był w stanie nic odpowiedzieć, co wykorzystała Magda mówiąc ze śmiechem:
- No czasami wkłada też swój penis w drugą dziurkę.

Karina zaczęła jej wtórować i po chwili obie kobiety znów splotły swoje ciała obdarowując się namiętnymi pocałunkami i pieszczotami. Tym razem większą aktywnością wykazała się Magda, która ujęła w dłonie swoje piersi i podsunęła je Karinie do ust. Przyjaciółka zaczęła lizać, ssać i całować na przemian jej sutki. Piersi Magdy były bardzo wrażliwe na dotyk warg i języka Kariny. Kobieta odchyliła głowę do tyłu odsłaniając również swoją piękną szyję, na której Karina rozpoczęła seksowny taniec językiem. Widząc kolejną odsłonę pokazu namiętności dwóch przyjaciółek Grzegorz po raz kolejny zaczął masować swojego penisa, co nie umknęło uwadze Magdy.

- O nie, mój drogi, nie będziesz tu zabawiał się naszym kosztem – powiedziała przerywając zabawę z Kariną.
- To powiecie w końcu jakie macie plany?
- Musimy trochę wrócić do życia, to znaczy my do pracy, a ty na studia – kontynuowała wywód Karina.
- Innymi słowy jej cipka i tyłeczek muszą odpocząć po pięciu dniach nieustannego posuwania – wtrąciła Magda kładąc dłoń na pochwie Kariny.
- Nie było nieustanne, dzięki tobie Ani, Beatce Ewuni i Karolince miałam trochę przerwy. Zwłaszcza dzięki tobie.
- No to teraz będziesz miała jeszcze więcej czasu wolnego od posuwania – Magda nie przestawała masować pochwy Kariny.
- Możecie jaśniej? - wtrącił Grzegorz.
- Ojej, jaki niecierpliwy – znów droczyła się z nim Magda.
- Ustaliłyśmy ci harmonogram – dalej wyjaśniała Karina – poniedziałki będą wolne dla wszystkich, dla regeneracji. W tygodniu nie spotykamy się już w ogóle przed osiemnastą. Musisz skończyć w końcu te swoje studia, a my trochę popracować w firmie. Natomiast we wtorki i w środy jesteś u Magdy i spełniasz wszystkie jej zachcianki i fantazje, rozumiesz?
- Tak... ale...
- Nie ma żadnego ale Grzegorz. Zasmakowaliście ostrego posuwania, macie między sobą porachunki seksualne więc chcę, żebyście trochę wyżyli się ze sobą.
- Kochana jesteś – wtrąciła Magda i pocałowała przyjaciółkę w usta.
- Wiem – Karina uśmiechnęła się i odwzajemniła pocałunek, po czym dalej przedstawiała plan – ale w czwartki, piątki i soboty jesteś u mnie, zgadzasz się?
- A co ma się nie zgadzać? - wtrąciła znów Magda – oferujesz mu przecież kolejne trzy dni posuwania swojej cipki, tyłka i rżnięcia tych twoich fantastycznych cycków – to mówiąc zaczęła pieścić piersi Kariny.
- Tak, oczywiście, że zgadzam się, ale co z niedzielami? - dopytywał Grzegorz.
- Niedziela będzie dniem bez scenariusza, to znaczy zostajesz tutaj, ale musisz być gotowy na to, że wydarzyć może się wszystko. Może przyjść Magda i będziemy we trójkę. Mogą też przyjść pozostałe laski z firmy i będziesz zabawiał znowu wszystkie. Może wymyślimy znowu jakieś zabawy w terenie, albo wycieczki? Kto wie co nam przyjdzie do głowy, prawda kochana? - Karina zwróciła się w ten sposób do Magdy rozchylając nogi i wskazując jej miejsce, w którym miała położyć głowę tak, aby usta i język drugiej kobiety uzyskały dostęp do jej cipki.

- Tak skarbie – odpowiedziała Magda i skwapliwie skorzystała z zaproszenia do lizania najczulszych miejsc w ciele przyjaciółki.

- Dobry ten wasz plan, podoba mi się – powiedział Grzegorz.
- Czy facetowi może nie podobać się plan nieustannego rżnięcia? - Magda wciąż prowokowała go.
- Ciebie chyba faktycznie trzeba zerżnąć i to natychmiast, żebyś trochę odpuściła – odgryzł się.
- Spokojnie, kochani, będziecie mieli całe dwa wieczory i dwie noce, żeby okazywać sobie te czułości – Karina śmiejąc się próbowała załagodzić sytuację.
- Już ja mu dam rżnięcie takie, że mu się odechce – Magda nie dawała za wygraną.
- Dasz mi wszystko co będę chciał albo sam to wezmę – Grzegorz również nie odpuszczał.
- No nie można z wami wytrzymać... wychodzę – powiedziała Karina i kręcąc seksownie pupą wyszła do kuchni.
- No na co czekasz? - zapytała Magda po chwili kłopotliwego milczenia – leć za nią i to już. Pomimo tego, że będziesz mnie pieprzył od jutrzejszego wieczora, to przecież ona jest twoją kobietą.

Grzegorz zerwał się natychmiast z fotela i wybiegł do kuchni. Zastał Karinę stojącą przy oknie. Patrzyła na swój ogród. Podszedł do niej i objął ją czule. Jego stojący wciąż penis przylgnął do jej pupy, układając się pomiędzy pośladkami. Stali tak przez chwilę w milczeniu zastanawiając się dokąd zaprowadzi ich ten trójkątny układ. Grzegorz oparł głowę o jej ramię, dzięki czemu mógł podziwiać rysy jej twarzy, kształtne piersi, które w tej pozycji przesłaniały resztę seksownej sylwetki. Napawał się jej zapachem i delikatnym muskaniem swojej twarzy przez jej aksamitne włosy. Przez chwilę pomyślał, że znajdują się w tej samej kuchni, w której parę godzin temu ostro posuwał jej koleżankę Anię. Przypomniał sobie, że w tamtej chwili nie myślał o Karinie, którą teraz tulił, ale o Magdzie, która została w salonie. Chciał to naprawić, a może raczej zagłuszyć wyrzuty sumienia, dlatego powiedział:

- Pragnę cię najbardziej na świecie.

Przez moment nie odpowiadała. Dopiero po kolejnej dłuższej chwili milczenia zapytała:

- Jak za pierwszym razem?
- Tak.
- I chcesz mnie...
- Pragnę cię teraz i przez cały czas – mówiąc to zaczął całować jej szyję, a jego dłonie znalazły się na jej piersiach
- Chcesz mnie tak jak Magdę?
- Chcę cię bardziej, mocniej – Grzegorz pocałował i przygryzł jej ucho.
- Ale to ona pociąga cię aż do szaleństwa, kiedy kochasz się z nią wyglądasz jakbyś chciał wejść cały w jej ciało – jej ręka powędrowała do tyłu i zaczęła masować członek mężczyzny.
- Ciebie pożądam jeszcze bardziej.
- Nie Grzegorzu, ty tylko chcesz tak myśleć. W rzeczywistości posuwasz Magdę z taką dzikością i namiętnością jakiej mi jeszcze nie okazałeś – powątpiewała dalej w jego słowa Karina, ale zaczęła powoli ulegać podnieceniu. Jej pupa mimowolnie wypięła się w stronę Grzegorza i zaczęła ocierać się o jego członek.
- Nie pamiętasz już jak kochaliśmy się w stajni, w autobusie i w morzu? To było jedyne i niezapomniane przeżycie – nie poddawał się Grzegorz wspominając ich najbardziej namiętne chwile.
- A kiedy byłeś tu z Anią, to też brałeś ją jaki dziki ogier klacz. Powiedz szczerze, czy myślałeś wtedy o mnie, czy o Magdzie? - dłoń Kariny zacisnęła się mocno na członku Grzegorza.

Teraz poczuł, że go przyłapała, przecież przed chwilą właśnie o tym myślał i odczuwał wyrzuty, że wtedy jego myśli były przy Magdzie. To było dla niego zbyt trudne żeby się przyznać, żeby szczerze odpowiedzieć na pytanie Kariny. Jak większości mężczyzn również i Grzegorzowi z trudem przychodziło przyznanie się do błędu, dlatego odparł wymijająco:

- Byłem z Anią więc myślałem o niej. To piękna kobieta.
- Tak wszystkie moje koleżanki są piękne i seksowne, ale jednak najbardziej pociąga cię Magda. Nie ukryjesz tego Grzesiu.
- Jeśli nie przekonują cię słowa, to może przekonają cię czyny – trochę zdenerwowany mężczyzna chciał przerwać tę rozmowę i odwrócić jej uwagę od tych wątpliwości. Odwrócił ją do siebie, pocałował mocno wpychając w jej usta swój język. Dłońmi złapał ją za pupę i podniósł na wysokość swojego pasa. Karina szybko poddała się temu oplatając go swoim nogami. Całowali się w tej pozycji jeszcze dłuższą chwilę, po czym Grzegorz przeniósł ją na stół, który dzisiaj już służył mu do ostrego pieprzenia Ani. Postanowił przywołać raz jeszcze te chwile, ale tym razem miał przed sobą swoją Karinę. Kobieta popatrzyła mu głęboko w oczy i powiedziała:

- No dalej mój ogierze, udowodnij, że ruchając mnie na tym stole nie jesteś w stanie myśleć o innej.

Grzegorz nie musiał i nie chciał czekać. Karina była podniecona tą sytuacją, a jej cipka wciąż była wilgotna od pieszczot Magdy. Bez słowa pchnął ją więc tylko na stół i pochylił się nad nią zmuszając do tego, żeby rozsunęła szeroko nogi. Po chwili jego penis był już w jej wnętrzu. Nadział ją na siebie stanowczo i zaczął rytmiczne, mocne i głębokie posuwanie. Szybkie tempo, jakie narzucił sprawiło, że jego jądra obijały się o wewnętrzną stronę ud Kariny. Pochylił się jeszcze bardziej nad nią, a dłonie położył na jej piersiach. Zaciskał je na nich w rytm posunięć, które wykonywał jego penis w pochwie Kariny. Początkowo kobieta była zaskoczona, że był tak stanowczy. Zwłaszcza kiedy uwolnił jedną pierś i włożył do jej ust dwa place swojej ręki. Posuwał nimi tak jakby były jego członkiem. Chciał żeby je ssała i przygryzała. Napierał na jej cipkę całym ciężarem swojego ciała. Jego penis wypełniał ją całą. Mimo to postanowiła się z nim trochę podroczyć, tak jak to miała w zwyczaju Magda.

- To wszystko na co cię stać ogierze? - chciała go sprowokować.
- Stać mnie na wiele więcej, chodź tu – wyszedł z niej i stając obok stołu wskazał, że ma klęknąć przed nim, a kiedy posłusznie to uczyniła, nie czekając ani chwili dłużej, włożył od razu cały członek do jej ust. Zaczął posuwać jej buzię w tym samym szybkim tempie, w którym przed chwilą brał jej cipkę. Złapał ją za włosy, tworząc prowizoryczny koński ogon i uniósł go do góry. Jego penis cały czas wypełniał jej usta. Karina próbowała odzyskać choć trochę inicjatywy i zaczęła ugniatać jego jądra, które podczas szybkiego posuwania obijały się o jej brodę.

Kiedy zaciskała na nich swoje dłonie sprawiała mu trochę bólu, o czym świadczył lekki grymas na jego twarzy. Karina odzyskała wigor i kiedy na moment wysunął penis z jej ust powiedziała:

- Nie chcę żebyś kończył w buzi, rozumiesz?
- No to skończę gdzie indziej – to mówiąc Grzegorz zaskoczył ją ponownie, bo podniósł ją, obrócił tyłem do siebie i ponownie pchnął na stół. Przez chwilę masował dłońmi jej pośladki, rozszerzał je lekko palcami, jakby przygotowując do tego co zaraz chciał uczynić. Przez moment wydawało się, ze Karina chciała zaprotestować, bo uniosła głowę ze stołu, ale on przygniótł ją swoją dłonią, a drugą ponownie pochwycił długie, kruczoczarne włosy. Pociągnął za nie i w tej samej chwili jego penis wtargnął w jej pupę. Karina poczuła chwilowy lekki ból, ale już po chwili, kiedy ruchy Grzegorza stały się miarowe i rytmiczne poddała mu się całkowicie.

- Widzisz, mogę zerżnąć wszystkie twoje dziurki, jeśli tylko chcę i myślę tylko o tobie – powiedział ciągnąc ją ponownie za włosy i wsuwając palce drugiej ręki do jej cipki. Szybko odnalazł łechtaczkę Kariny i zaczął ją masować. Kobieta czuła jak Grzegorz wypełnia ją całkowicie, tak jak powiedział, bo w tej samej chwili puścił jej włosy i ponownie włożył palce drugiej ręki do jej ust.

Karina czuła zbliżający się orgazm, coraz głośniej jęczała pod wpływem pchnięć Grzegorza. On sam też był bliski spełnienia. Kiedy jęki kobiety przerodziły się w przeciągły krzyk, mężczyzna niemal w tym samym momencie wyjął członek z jej pupy i włożył go do cipki, którą po krótkiej chwili wypełnił swoim nasieniem. Jeszcze przez chwilę pozostawiał penis w jej wnętrzu, jakby chciał pozostawić w niej każdą kroplę swojej spermy. Dopiero po pewnym czasie wyciągnął go z niej i zapytał:

- Czy teraz mi wierzysz?

Wyczerpana ostrym seksem Karina z trudem podniosła się ze stołu. Odpowiedziała po chwili milczenia:

- Tak, to było to na co czekałam. Idź zobacz co z Magdą, ja wezmę prysznic.

Grzegorz został na moment sam w kuchni. Gładził stół, na którym przed chwilą zerżnął Karinę. Tak właśnie pomyślał, że zerżnął. Żadne inne słowo nie przychodziło mu na myśl, żeby oddać to, co przed chwilą odbyło się tu. Poczuł wreszcie, że z taką samą, albo jeszcze większą dzikością, z jaką posuwał Magdę, potrafił również przelecieć Karinę. Wciąż podniecony, ale uspokojony wrócił do salonu, w którym czekała druga z kobiet.

Wciąż naga leżała na kanapie. Dotykała swoich piersi i pieściła cipkę. Jej rozpuszczone czarne włosy odsłaniały piękną twarz. Grzegorz podszedł do niej z lekko już opadającym członkiem. Kiedy tylko go zobaczyła natychmiast ujęła go w dłoń mówiąc:

- Postarałeś się. Trysnąłeś w nią i to porządnie, aż ci opadł. Karinka jęczała jak klacz zapinana od tyłu przez dzikiego ogiera – pochwaliła go.
- Nie podglądałaś tym razem? – tym razem mężczyzna postanowił podroczyć się z nią.
- Po co miałabym to robić? Przecież jutro wieczorem widzimy się na ostrym rżnięciu u mnie – mrugnęła porozumiewawczo okiem dając mu do zrozumienia, że również ona liczy w najbliższym czasie na mocny seks.
Dodaj do ulubionych
20,048
Podziel się ze znajomymi
9/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9/10 (31 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Z tej serii

Komentarze (3)

M

M · 15 stycznia 2017+3

Dlaczego z pupy do cipki?! Aż mną wstrząsnęła ta kolejność bez przestrzegania podstawowego BHP

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
pom pom

pom pom · 5 lutego 2017+0

Musze przyznać ze ta cześć podoba mi sie najmniej. Pomysł z harmonogramem wydaje sie naciągany. Karina jest silna wladcza kobieta, a tu wystepuje w roli nastolatki, która pyta swojego pierwszego chłopaka czy ja kocha. Bardzo napastliwie i uparcie. Pomijając to bardzo dobra seria

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Cremon

Cremon · 14 lutego 2017+0

pom pom - dziękuję za opinię. Cóż, każdy ma prawo do chwili słabości, nawet tak silna kobieta jak Karina.

M - sądzę, że jeszcze nie jedno może przyprawić Cię o wstrząs smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub