Natarczywy kielich, czyli nóż porozumienia (I)

AdielaMarch AdielaMarch

13 kwietnia 2017

hourglass 5 min

Zawsze chciałam coś tutaj opublikować, ale jakoś brakowało mi jaj.
/BRAK AKAPITÓW JEST CELOWY.

Ogarnął wzrokiem jej strój z prześcieradła. Zawiesił go na jej kocich oczach. Co wyrażały? Chciała żeby ją wreszcie pocałował. Tandetnie lekko rozchyliła wargi, będąc przysunięta do granic i zakłócając jego przestrzeń osobistą.
On z całą stanowczością wpatrywał się w oczy, jakby przyglądał się swojemu w nich odbiciu. Odbicie było co prawda ledwo widoczne, tonąc w czarnej jak aksamit, rozszerzonej źrenicy, jednak zdołał się sam do siebie uśmiechnąć. Rzecz jasna, był to uśmiech zdradzający zamiary najgorsze z możliwych, duże łóżko i ich dwoje. Po dłuższej chwili westchnęła, nie doczekując się nagrody. Wiedziała, że nagrody trudno zdobyć. Ramiona opadły razem z jej zamglonym wzrokiem.
Położył dłoń na jej kolanie, nieznacznie przesunął kciukiem materiał. Skóra była przyjemnie gładka i jasna.
Cała zadrżała od nagłego dotyku, choć o to jej przecież chodziło.
Jej ręce, do teraz skrzyżowane na klatce i trzymające prześcieradło, rozluźniły uścisk i jego oczom ukazały się kształtne, lecz niezbyt duże piersi. W półmroku, przy świetle świec, ich zmysłowość, a zarazem delikatność, aż wołała, by nie pozostawiać ich samym sobie.
On jednak tylko oparł się o ramę łóżka, przeciągnął się i udając, że ziewa, czekał na następny krok. Nie mógł jednak ukryć do końca swojego zainteresowania. Śledził każdy ruch.
Wstała. Materiał opadł do końca. Jej mina stężała jak galaretka na podwieczorek - długo to trwało, ale jak już się tego doczekał, to zapowiadała się znakomita uczta. Tyłem oparła się o komodę. Nad nią lustro zawieszone pod kątem. To dawało dwie świetne perspektywy, by oglądać tę nagą niewiastę aż do zatracenia. W mimice owej niewiasty nie było cienia wstydu, co dodawało jej jeszcze więcej uroku. Wstyd by jedynie ujmował. Rękami oparła się o mebel za plecami, żebra i piersi nieznacznie falowały w rytm równego oddechu. Unosiły się i opadały nieomal hipnotyzując. Brzuch idealnie płaski, na którym plątały się zagubione końcówki włosów wypuszczonych niezdarnie z rozwalającego się koka. Biodra widocznie poszerzone, lecz nie szerokie – idealne. Nogi długie, smukłe, zgrabne, zakończone geometrycznym cudem stóp.

Oblizał usta niczym zapalony łowca, lecz ciągle pozostawał w dawnej pozie i pozycji, obserwując jej liczne atrybuty kobiecości obnażone specjalnie dla niego. Ona, zniecierpliwiona, za wszelką cenę chciała go do siebie przyciągnąć. Polegali na komunikacji niewerbalnej, jednak jej wyraźne prośby stopniowo przechodzące w groźby nie robiły na nim wrażenia. Chciała żeby posadził ją na tej komodzie. Natarczywe myśli o tym jak ten władczy Pan, którego miała przed sobą, rżnie ją tak bez żadnego wstępu nie dawały jej spokoju.
Wzięła w końcu w dłoń kielich wina, wpierw wypijając duszkiem pół a następnie wylewając na siebie resztę, która została. Cisnęła kielichem w ścianę obok jej opartego obserwatora. Lecz cóż to? Jego oczy nagle jakby zapłonęły i zerwał się z miejsca. Chyba potraktował to jako jawną zniewagę. Ona, jakby trochę zlękniona swoim uczynkiem, stanęła o własnych siłach przestając się opierać o komodę, która zareagowała na ten spadek obciążenia chrzęstem. Ruszył ku niej. Z miną niebezpiecznie srogą, przeszedł niczym nuklearna zima. Kosmyki jego włosów o barwie na wskroś czarnej, wetknięte za ucho, zdążyły niefortunnie opaść na czoło. Ogarniając je na swoje miejsce zmrużył nienawistnie oczy, choć wprawny widz zauważyłby przemykający przez ułamek sekundy cień uśmiechu. Uśmiechu znów pełnego niepewnych intencji. Jego sylwetka spowita luźną koszulą ujawniającej umięśnioną klatkę i spodniami, których jeszcze nie miał okazji zdjąć. Buty zastukały o drewnianą posadzkę, kiedy przebył kilka kroków w jej kierunku.
Brutalnie złapał za włosy, przeciągnął jej głowę ku dołowi. W końcu uklękła. Sięgnął drugą ręką po nóż długości otwartej dłoni. Przyłożył jej go do gardła. Rękojeść migotała kolorowo od licznych kamieni stanowiących zdobienie. Ostrzem niemal pogłaskał przez skórę tętnice, której ciśnienie wzrastało, bo jej właścicielkę zaczął napełniać strach. W oczach nie było już ani cienia arogancji, tylko dominowało przerażenie. Przerażenie, które przepraszało i obiecywało poprawę. Zastanowił się chwilę. W końcu rzucił nóż gdzieś na bok, wtopił palce w jej włosy i, zniżając się do jej poziomu, namiętnie pocałował. W ich języku oznaczało to przyjęcie przeprosin, lecz same języki też poczynały sobie dosyć śmiało. Strach jednakże tak szybko się nie ulotnił. Aby zająć czymś jej umysł postanowił znaleźć jej zajęcie. Wyprostował się, rozpiął rozporek i wymownie spojrzał. Spuściła mu spodnie, sprawnie otoczyła ustami twardego do granic członka. Wiedziała co robić, jej praktyka go fascynowała a zarazem odrzucała. Jedną dłonią pieszcząc z zaangażowaniem jądra, a drugą opierając się o mokrą od wina podłogę spisywała się świetnie. Robiła to umiejętnie, a on nie szczędził jej westchnień do czasu aż oznajmił, że zaraz dojdzie i spuścił jej się na twarz. Kara za zniewagę musiała być konsekwentna. Podciągnął spodnie, podszedł do łóżka, zabrał płaszcz. Wyjął z niego kilka monet, rzucił jej nadal klęczącej i wyszedł. Zrobił mocno wbrew sobie.
Schodząc po schodach wezbrały w nim mieszane uczucia. Zrozumiała lekcję, czy będzie to musiał powtarzać?
Czar prysł.
Dodaj do ulubionych
7,371
Podziel się ze znajomymi
7.36/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 7.36/10 (14 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (11)

Indragor

Indragor · 12 kwietnia 2017+0

Ciekawe opowiadanie i ciekawe wydarzenie, choć może emocje nie do końca odpowiednio mocno oddane. Nie ma jednak opowiadań doskonałych smile . Dobrze się czytało, tylko krótko unhappy .
Błędów prawie nie ma. Co prawda w paru miejscach brakuje przecinka i kilka zdań można byłoby zręczniej ubrać w słowa, ale jest całkiem nieźle. To, co mnie najbardziej „ugryzło” to:

aż wołała by nie pozostawiać ich samym sobi

Przecinek przed „by”.

udawając

udając

Oblizał usta niczym zapalony łowca, lecz ciągle pozostawał w dawnej pozie i nie zmieniał pozycji, obserwując jej liczne atrybuty kobiecości obnażone specjalnie dla niego.

Pomyśl o przeprojektowaniu tego zdania. Skoro pozostawał w dawnej pozie, to oczywiste, że jej nie zmieniał. Może chodziło Ci, że wyglądało, sprawiał wrażenie, iż nie ma zamiaru jej zmienić?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
AdielaMarch

AdielaMarch · 12 kwietnia 2017+0

Z pierwszymi dwiema sugestiami się zgodzę i zastosuje w praktyce. Jednak w wypadku trzeciej... Chciałam z niewyjaśnionych przyczyn podkreślić w tym zdaniu, że i pozycja, i poza nie uległa zmianie. Wywalenie faktu, iż "nie zmieniał" powinno załatwić sprawę.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Indragor

Indragor · 12 kwietnia 2017+0

Zagłosowałem za wyjściem z poczekalni. Ktoś jeszcze się odważy? wink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MrHyde

MrHyde · 13 kwietnia 2017+0

Ja się nie odważę (przynajmniej na razie), bo i inwokacja i pierwsze zdanie tekstu nie zachęcają do czytania.
1. Brak akapitów miał być celowy, tymczasem moje oko widzi akapity, których miało nie być. Przynajmniej coś, co akapity przypomina.
2.

Ogarnął wzrokiem jej strój z prześcieradła. Zawiesił go na jej kocich oczach.

Zawiesił strój czy prześcieradło? Jak mógł się jej patrzeć w oczy w następnym akapicie, którego nie ma, skoro je zasłonił?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
AdielaMarch

AdielaMarch · 13 kwietnia 2017+0

Witam, MrHyde.
Inwokacja nie miała na celu przyciągnięcia uwagi, także efekt odpychający też jest mile widziany.
Po pierwsze, piszesz, że widzisz COŚ, co akapity przypomina, jednak prawdziwym akapitem NIE JEST. Starałam się działać zapobiegawczo dodając tę małą uwagę, ponieważ jak wiadomo każdy użytkownik stąd zawsze znajdzie coś, co mu nie pasuje. Lepiej jak takich czepień jest mniej, wtedy opowiadanie moim zdaniem jest lepsze.
Po drugie, nic nie zasłaniał i nie wiem o co Ci biega. Wpierw ogarnął WZROKIEM, potem zawiesił GO (czyli wzrok, czy tak trudno się domyślić?). Prześcieradło to tam już swoją drogą.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MrHyde

MrHyde · 13 kwietnia 2017+0

ależ biega mi o to, że zaimek "go" jest użyty bardzo niejednoznacznie. Niby wiem, że wzrok, ale w zdaniu poprzedzającym są aż dwa rzeczowniki rodzaju męskiego: wzrok i strój. Z prześcieradłem przesadziłem.
Nie krytykuję obecności akapitów. Nie rozumiem tylko, po co piszesz, że ich nie ma, odstraszając część czytelników.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
AdielaMarch

AdielaMarch · 13 kwietnia 2017-1

Niech będzie. Mam zatem nadzieję, że przeciętny czytelnik posiada umiejętność logicznego myślenia i domyśli się, że chodziło mi o wzrok.
A jeśli ktoś skreśli mnie za sam wstęp o braku obecności akapitów, to chyba jego strata, a nie moja?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Indragor

Indragor · 13 kwietnia 2017+4

AdielaMarch napisała:
...jego strata, a nie moja?

Niezupełnie. Skoro upubliczniasz swój tekst, to raczej po to, aby był czytany, czyli pełnisz rolę usługową wobec czytelnika. Jeżeli nie będzie czytelników, to Ty na tym stracisz, a nie oni.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
AdielaMarch

AdielaMarch · 13 kwietnia 2017-1

Upubliczniam swój tekst raczej w ramach eksperymentu, czyli nikt nie pełni ani roli usługującego, ani roli dającego sobie usługiwać. smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
AIison

AIison · 13 kwietnia 2017+2

Opowiadanie mi się podoba ale nie podoba mi się autorka, a dokładnie to, że jest "bezczelna" wobec czytelników. I tak jak wspomniał Indragor, skoro dodajesz tekst i czytelników odrzuca inwokacja, przez co nie jest czytany to Ty na tym tracisz a nie czytelnicy. Mi osobiście to tam lotto jaki jest wstęp i nie czepiam się szczegółów ale pewność siebie czasem gubi. Daję 9.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
AdielaMarch

AdielaMarch · 14 kwietnia 2017+0

Droga Czytelniczko Alison, nie chciałam nikogo bulwersować. Czytam komentarze żeby coś poprawić, kiedy ktoś ma rację to poprawiam, kiedy uważam, że przesadza to się trochę (każdy może to interpretować inaczej) rzucam, bo taki mam charakter. Ale w każdym razie dziękuję za docenienie tekstu, bo to on jest tutaj ważniejszy ode mnie.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub