Scarlett

blue_eye blue_eye

6 czerwca 2014

hourglass 12 min

Podobno Scarlett O’Hara nie była piękna. Jedna z jej ulubionych bohaterek, zawzięta, uparta i nieobliczalna, widocznie miała pecha. Który ją, Ankę, na szczęście ominął. Reszta się w miarę zgadzała z literackim pierwowzorem, lekkość w łamaniu obyczajowych tabu i wrodzony naturalny talent do oczarowywania płci przeciwnej. Oczarowywania i uwodzenia, jeśli akurat taki miała kaprys i ochotę. Kończąc studia była przerażająco świadoma faktu, że mężczyźni niezależnie od wieku nie wychodzą poza mentalność napalonych 17-sto latków, a ich gorliwość do zaimponowania jej i zaistnienia choć na chwilę w jej życiu pozwalała jej żyć w miarę wygodnie. I osiągać to, co ceniła nade wszystko – wiedzę i umiejętności, które po chwili wykorzystywała do oczarowania następnego beznadziejnego przypadku.
Nie było trudno poukładać życie wg opracowanego planu. Nie przewidziała tylko, że coraz ostrzejsze jechanie po bandzie czyichś uczuć i emocji ją samą dość mocno upośledzi zdolność ich odczuwania. Prawdziwy okazywał się tylko strach lub złość. Strach kiedy wykorzystani i odtrąceni faceci tracili zdrowy rozsądek i robili rzeczy które wikłały jej poukładane, zaplanowane dni, i irytacja kiedy psuł się plan lub kiedy nie mogła mieć tego czego chciała. Faceta obarczonego ryzykiem zadurzenia się w niej nauczyła się rozpoznawać na kilometr, i precyzyjnie sterować relacją, tak aby uniknąć kłopotów. Kłopoty to były rozbite auta, telefony w środku nocy, śledzenie jej, emocjonalne szantaże no i porzucone kobiety. Zbyt twardą walutą przychodziło jej płacić za ułamek chwili namiętności, lepiej było zasypiać samotnie, rozmyślając o tym, że gdyby faktycznie miała sypiać ze wszystkimi o których jest posądzana nie miałaby czasu majtek zmieniać chyba.
Poznali się banalnie, konferencja, wymiana spostrzeżeń i cyniczny uśmiech faceta, który nie odpuszcza. Bez durnych komplementów, donoszenia ciasteczek i rozwijania dywanu pod stopami.

***

"Chcesz mnie przelecieć? - spytała spokojnie unosząc filiżankę. - Nie patrz tak. Jestem prostolinijna i lubię nazywać rzeczy po imieniu".
Zaniemówił. Nie lubił kiedy zwierzyna sama rozkłada się na talerzu i podaje nawet sztućce. A z drugiej strony...
- Czego ty chcesz? - odbił pytanie.
- Chciałabym się z tobą pieprzyć. Zauważ, że nie mówię o kochaniu się z tobą. Taki aspekt w ogóle nie wchodzi w grę. - Upiła kolejny łyk. - Jeśli oczywiście chcesz - dodała kpiąco.
Miał ochotę wziąć ją za włosy i przycisnąć jej usta do swojego krocza. Upokorzyć. Zedrzeć z niej tą bezczelną pewność siebie.
- Który to hotel? - zapytał przeciągając się na krześle. - Nawet jeśli cię nie przelecę to przynajmniej odwiozę.
- Och. Daruj sobie. Od tego są taksówki - w jej głosie usłyszał rozczarowanie. Rysa na idealnie wygładzonej beznamiętności.
Nie wyobrażał sobie seksu z tą kobietą. Jeśli to jej wyrachowanie, wyzucie z emocji było tylko jakimś maskującym uczucia wcieleniem, to tym gorzej - bo jak można pieprzyć z prawdziwą przyjemnością przebraną lalkę? A jeśli naprawdę taka była... No nie. Niemożliwe. Aż tak wyrachowana sucz? Tu zaczynała brać górę wyobraźnia. Jak z królowej lodu zamienia ją w królową loda, jak skamle prosząc o jego dotyk, jak wije się pod jego wpływem i tracąc całą pewność siebie sprowadza całe swoje bytowanie do bycia jego suką.
- Bez sensu. Żadna taksówka. Chodź - nakrył dłonią jej dłoń rejestrując gładkość skóry.
Westchnęła.
- Jeśli to taki miły przyjacielski gest to dajmy sobie spokój. Nie sądzisz, że to dopiero byłoby bez sensu?
- Słuchaj. Odwiozę cię. Nie dyskutuj tylko kończ tą kawę, do cholery.
Popatrzyła mu prosto w oczy, uśmiechnęła się.
- Daj mi jeszcze sekundę - odeszła w kierunku toalet.
Do auta wsiedli w milczeniu. Ona z widoczną irytacją, a on z coraz bardziej perwersyjnymi pomysłami w głowie. Bawiła się telefonem, odwracała głowę do okna poddając się taksacji jadących obok innych kierowców.
- Dlaczego nie pozwalasz się uwodzić, zdobywać? - zapytał prosto z mostu.
- Po raz tysiąc dwudziesty mam słuchać zestawu tych samych tekstów? Im bardziej będziesz próbował tym bardziej mi nie będzie się chciało.
- Ok. Powiedzmy, że to rozumiem. Ale dlaczego chce ci się mnie?
- Szczerze? Nie wyglądasz ani na dziwkarza, ani na kogoś kto niepotrzebnymi tandetnymi emocjami uprzykrzy mi przyjemność dnia. - Była i poirytowana, i powoli coraz bardziej wkurwiona. - Bardzo zapiekło, że nie ty jesteś samcem alfa w tym stadzie?
Ja jej kurwa dam samca alfa, pomyślał.
Zabrzęczał sygnał przychodzącej wiadomości. Otworzył wiadomość i ledwo uniknął wjechania w tył wyjeżdżającego z parkingu auta. Na palcu dłoni, którą teraz miał 20 cm od swojej, na widocznym właśnie zdjęciu wisiały majteczki. Po to były jej potrzebne te sekundy przed wyjściem. Miał ochotę się zatrzymać i wysiąść z auta żeby ochłonąć.
- Założyłaś je z powrotem?
- Liczyłam na to, że sam sprawdzisz.
Założona noga na nogę, fałszywie skromna sięgająca kolan spódnica, i zblazowany utkwiony w przestrzeni przed nimi wzrok.
- Szkoda, że nie zdjęłaś też biustonosza. Jako kierowcy byłoby mi znacznie łatwiej to sprawdzić nie narażając ciebie i siebie na niebezpieczeństwo. – Uśmiechnął się do niej rozkosznie świadomy jak musi na nią podziałać jego bierność. – To co? Założyłaś czy nie?
I znowu zaliczyłby dzwona widząc jak bez żenady wsuwa sobie dłoń między uda, żeby po chwili pomachać mu nią przed nosem. Była perwersyjna, i obawiał się, że nieobliczalna – ale jak bardzo? – zaczynał czuć przemożną ochotę żeby się o tym przekonać. Tylko dlatego zaproponował, że odprowadzi ją do pokoju.
Kiedy zamknęły się drzwi, stanęła tyłem do niego czekając aż pożądanie zaćmi mu zdrowe zmysły. No cóż, uśmiechał się pod nosem kręcąc głową, jak cholernie zblazowana musi być ta laska i jak wkodowaną musi mieć pewność że zawsze i wszędzie wszystko odbywać się będzie na jej warunkach. Podszedł sprawdzając dłońmi krzywiznę bioder i talii. Cały wysiłek wkładał w to żeby nie przylgnął do jej bioder, nie pozwolić jej poczuć, że mu stoi, i to jak jasna cholera. Ucałował miejsce pod uchem i szepnął:
- Aniu, przepraszam, ale nie. W mojej koncepcji świece, wino są nieodzowne w takich sytuacjach. Zwłaszcza przy tak wartej tego kobiecie. Szkoda że...
Nie dokończył. Odwróciła się i patrząc prosto w oczy wycedziła. - Wypierdalaj. Do niedzielnego rosołu, schabowego i fotelików na tylnym siedzeniu. Wiesz ilu takich jak ty mogę mieć każdego dnia?! Tobie nie są potrzebne wino i świece, ale viagra, pieprzony eunuchu!
Pchnięty w kierunku drzwi czekał na co jeszcze ją stać. Wyminęła go, trzaskając drzwiami od łazienki i ponawiając prośbę o opuszczenie jej pokoju. Dość nieparlamentarnym językiem, ale nie potrafiła bluzgami ukryć totalnego rozczarowania, wręcz ogłuszenia sytuacją, że jakiś facet nie ma ochoty jej przelecieć.
Trzasnął drzwiami tak aby nabrała pewności, że wyszedł. Z łazienki nie dobiegał żaden odgłos. Był gotowy rozpuścić całą swoją opinię o niej w jednej chociaż łzie, która by się pojawiła, w jednym malutkim westchnieniu czy innej ewidentnej oznace żalu. Żalu, a nie wściekłości i furii. Nic. Żadnego dźwięku.
Ewidentnie nie spodziewała się go. Nie pozwolił zamknąć ponownie drzwi. Złapał nadgarstki i przyciągnął ją do siebie.
- W moim stadzie samiec alfa jest jeden. A od niedzielnego rosołu i fotelików się odpieprz, suko.
Rozbawiła go furia z jaką go zaatakowała, próbując drapać, świadoma tego, że ślady paznokci na przedramionach czy twarzy będą trudne do wytłumaczenia, zwłaszcza w kontekście niedzielnego rosołu. Wykręcił jej ręce do tyłu, i zaczął mruczeć do jej szyi – Nie? Nie tak chciałaś się pieprzyć? Ze mną, eunuchem?
Wygięła się próbując oswobodzić, wypinając mimowolnie pośladki. Zbyt wąska była ta spódnica żeby ją zadzierać do góry, a na krągłych biodrach najlepiej prezentowałaby się zdejmowana powolnym ruchem w takt dobrej melodii. Ale równie dobrze spełniała swoje zadanie kiedy pękł nie tylko zamek, ale i szew, odsłaniając pupę w czarnych stringach.
- No, nie wierzę – poszłaś założyć majtki? – roześmiał się. Pchnął ją na łóżko, zdążyła wysunąć dłonie przed siebie i próbować uciec. Sam był zdumiony swoim gestem, kiedy złapał ją za włosy osadzając w miejscu. Usiadł okrakiem na jej udach unieruchamiając ją, i z całej siły uderzył w pośladek.
- Auuu – krzyknęła, po raz pierwszy wydając jakikolwiek odgłos.
- Ty skurwielu – krzyknęła raz jeszcze, kiedy ciągnięty przez niego materiał stringów wpił się w jej ciało. Nie trwało to długo, majtki podzieliły los spódnicy wystawiając kiepską notę jakości materiału, który z łatwością dał się przerwać. Priorytetem było rozpięcie spodnie i równolegle przytrzymanie jej w pozycji ułatwiającej mu spełnienie roli samca alfa. Resztki majtek były idealne do unieruchomienia nadgarstków. Gdzieś w głowie majaczyła wizja prezerwatywy, ale widok jej cipki zagłuszył wszystko inne. Jedną ręką rozpinał spodnie, a drugą sięgnął do jej dziurki. Rozczarowany faktem, że nie jest wilgotna i gotowa. Jego palce wbiły się chyba faktycznie zbyt mocno, ale nie zwracał uwagi na jej reakcje. Nie mógł już dłużej wytrzymać, przyłożył sztywnego kutasa i zaczął ją brać, kawałek po kawałku coraz mocniej i głębiej, rozpychając pozbawione gry wstępnej ścianki jej cipki. Już nie krzyczała, tylko szeptała cichutko że boli, że nie chce, że mógł ją mieć w każdy inny sposób.
Kilka ruchów i po szorstkości nie było śladu, wbijał się w nią do samego końca długimi powolnymi ruchami. Zaczęła współpracować poruszając biodrami, i wtedy pojawiła się dzika ochota żeby zabrać jej kontrolę nad czymkolwiek. Wyszedł z niej i ponownie wbił w nią palce, tym razem nie omijając pieszczotą łechtaczki. Przekręcił na plecy i patrzył w oczy posuwając ją z całej siły, i obserwując jak bardzo próbuje nie dojść żeby nie dać mu satysfakcji że mimo wszystko miała ochotę. Nie przestał nawet kiedy jęcząc prosiła żeby przestał, że nie już nie ma siły.
- No proszę cię – taka chętna na pieprzenie i nie ma siły? Postaraj się, jeszcze troszeczkę – mówił łagodnym głosem kontrastującym do tego co robił – jeszcze troszeczkę – powtarzał obserwując i czując na palcach jak dochodzi, jak zaciskają się mięśnie cipki. Znowu zamienił palce na swojego kutasa, tym razem wsuwając się w absolutnie mokrą, gorącą cipę. Gdyby mógł dopchnąłby do samego gardła. Szarpnął guziki bluzki, które prysnęły na boki, i ściągnął w dół miseczki stanika. To nie była pieszczota, ściśnięte piersi musiały ją zaboleć, a złapane między palce sutki uwolniły kolejny jęk.
Ścisnął je jeszcze mocniej, z satysfakcją obserwując jej reakcje. Sprzeczność tego co mówiła i tego co wyprawiało jej ciało. Wygięła biodra i znowu doszła. Uch, kiedy tylko poczuł na swoim kutasie jak się zaciska musiał pomyśleć o niedzielnym rosole żeby nie zrównać się z nią w finale. Nie pozwolił jej odetchnąć nawet na chwilkę, pieprząc ciągle i ciągle... Była głośna, jęki, urywane słowa i gwałtowny oddech podniecały go jak jeszcze bardziej, o ile to możliwe. Nie miał ochoty przeciągać tego dłużej, wyszedł z niej i przesunął się do przodu klęcząc nad nią.
Ujął całego oblepionego jej sokami kutasa w rękę i zmierzał do mety, do finału którego już nikt i nic nie mogło zatrzymać.
- Otwórz usta - przeciągnął palcami po jej wargach, rozsmarowując szminkę i rozchylając je.
Skończył z głośnym jękiem, patrząc jak wyrzucana sperma lepi się do jej twarzy, szyi i piersi. Wysunęła czubek języka zlizując krople które spadły na usta.
Nachylił się nad nią raz jeszcze, ujął w dłoń jej włosy i delikatnie otarł nimi kutasa z resztek spermy i jej soków.
Leżała bez ruchu. Zapinając spodnie rzucił od niechcenia
- Niezła dupa z ciebie. Szkoda tylko, że jednorazowa - dodał z przekąsem.
Wychodząc i zamykając drzwi był dziwnie pewien, że w tej dziwnej relacji zostanie na zawsze samcem alfa, do którego ona zadzwoni za każdym razem będąc w jego mieście. A on zrobi wszystko żeby pokazać jej miejsce w swoim stadzie.
Dodaj do ulubionych
11,409
Podziel się ze znajomymi
8.66/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.66/10 (29 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (3)

A.

A. · 6 czerwca 2014+0

Miało potencjał, ale jest kilka błędów i całość dość krótka.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
GreatLover

GreatLover · 6 czerwca 2014+0

Czy ktoś tutaj dyskryminuje rosółsmile?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Maleńka

Maleńka · 20 lipca 2014+0

@Seelenverkoper - moj ex w sytuacji, gdy natychmiast musiał sprowadzić swojego "kumpla" do parteru, mamrotał pod nosem "kalafior". Serio, jak bum cyk-cyk. I działało, i to szybko. Wiec i w rosół uwierzę grin
Opowiadanie dobrze sie czyta, tylko faktycznie krótkie. Ale dzieki temu nie jest przesadzone

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub

Inne popularne opowiadania blue_eye: