Wieczór panieński i ostatni panieński wieczór

Radeck Radeck

19 lutego 2012

hourglass 55 min

Była zima, na wsi nie było nic do roboty. Szukałem jakiegoś zajęcia, niestety w okolicy nic nie znalazłem, totalna nuda. Na zabawie chciałem poderwać jakąś laskę, też z tego nic nie wyszło.
Kumpel z wojska Kamil zapraszał mnie już wiele razy do siebie, mieszkał w dużym mieście. A właściwie było to na obrzeżach miasta, gdzie wtedy, w tym czasie, gdy byliśmy w wojsku, jego przyszli teście prowadzili zajazd. Pomyślałem, pojadę, zobaczę, może w mieście uda mi się do wiosny zarobić trochę grosza, a może i poderwę jakąś laskę. Pojechałem, zmęczony uciążliwą podróżą dotarłem na miejsce. Jest zajazd, o którym on mi tyle razy opowiadał. Wszedłem do środka, podeszła śliczna kelnereczka, ale to nie była jego Justyna. Zamówiłem obiad i piwo. Jego Justynę znałem tylko z fotografii, ale od razu ją poznałem, gdy ją tam zobaczyłem. Krzątała się zdenerwowana. Drobniutka niezbyt wysoka, ale bardzo zgrabna dziewczyna, wyglądała dużo młodziej niż miała lat. Była zdenerwowana, wydawała polecenia. Kelnerka do niej zwracała się szefowo. Bałem się ją zaczepiać, więc spytałem się kelnerkę:
- Czy jest Kamil?
- Szefa nie ma, ale jest szefowa.

Po chwili przyszła szefowa, pytając się:
- Szuka pan Kamila?
Przedstawiłem się.
- Ach to ty, Kamil mi mówił o tobie, on złamał nogę, miałam go właśnie przywieźć ze szpitala, on czeka tam na mnie, ale ja nie potrafię się stąd urwać. Możesz na niego poczekać, zaraz po niego pojadę, tylko muszę rozładować jeszcze towar.
- To może ja pomogę - zaproponowałem
Rozładowywaliśmy, przyszedł ktoś, wołano ją, poszła, dokończyłem sam. Gdy wszedłem do środka, kelnerka powiedziała, że mam pójść do szefowej na zaplecze. Poczekałem aż skończyła rozmowę i pojechaliśmy oboje do szpitala po Kamila. Czekał już z nogą w gipsie, siedząc na krześle. Ucieszył się na nasze spotkanie, ale nie porozmawialiśmy nawet, bo oni oboje rozmawiali o jakiejś imprezie, którą organizowali w zajeździe. Na miejscu ja pomogłem Kamilowi po schodach wejść do mieszkania, mieszkali nad restauracją, a Justyna została na dole.

Powiedział mi, że jego teście zostawili zajazd córce, a sami zamieszkali w centrum miasta. Teraz oni oboje ten zajazd prowadzą.
Powiedziałem mu, że właściwie to ja przyjechałem do miasta, by do wiosny gdzieś popracować, bo na wsi teraz niewiele jest do roboty.
- Z nieba mi spadłeś - odrzekł od razu,
- Właśnie Justyna chciała kogoś zatrudnić, bo widzisz ja z tym gipsem jestem uziemiony.

Przyszła Justyna, Kamil powiedział jej, że już ma kogoś do pomocy.
- Nie tak szybko - odrzekła, najpierw musi pokazać, że się nadaje.
Ledwo przyszła a znowu ją wołano.
- Nie martw się - powiedział Kamil dodając:
- Ona jest wymagająca, ale kochana.
Przyszła kelnerka wołając mnie do szefowej.
Justyna obeszła ze mną wszystko, pokazując mi, co i jak powinienem robić. Nie było tego dużo, kotłownia, dbać by nie spadła temperatura, dojazd i dojście odśnieżyć, przywieźć towar i w razie potrzeby przynieść coś z magazynu. No i jeszcze drobne naprawy. Od razu była robota, zatkany zlew w kuchni.
Justyna powiedziała:
- Po dwóch dniach zobaczę czy się nadasz i wtedy pogadamy o zapłacie.
Dodała:
- Prywatnie możemy być przyjaciółmi, ale w pracy jestem twoją szefową.

Taka niepozorna, ale ostra babka - pomyślałem sobie.
Zamieszkałem w jednym z pokoi gościnnych.
Po dwóch dniach miała parę uwag, ale była zadowolona. Praca była cały dzień, od rana do wieczora, ale zarobek był niezły, w dodatku wyżywienie i nocleg gratis.

Szedłem do Kamila, drzwi były otwarte i przypadkowo usłyszałem rozmowę Kamila z Justyną:
- On się nadaje, ma do tego warunki - mówił Kamil
- Ale to nie może być amator, to musi być ktoś profesjonalny - powiedziała Justyna
Zapukałem w otwarte drzwi.
Wchodź właśnie mówimy o tobie - powiedział Kamil.
- Nie, daj spokój - rzekła do niego Justyna.
- Rozbieraj się pokaż jej - rzekł mi Kamil
Zdziwiony patrzę na niego nie wiedziałem, o co mu chodzi. Dopiero Justyna mi tłumaczy:
- Organizujemy imprezę, wieczór panieński, dziewczyny zażyczyły sobie striptizera, a nasz striptizer jest chory i nie może wystąpić, Kamil zaproponował ciebie.
Zaskoczony tym, spojrzałem na nią.
- Oczywiście za to jest osobna kasa - dodała.
- Występ jest w masce, tak, że nikt cię nie rozpozna - powiedział Kamil.
Co mi tam, pomyślałem sobie, zgodziłem się.
No to rozbieraj się, pokaż się jej - rzekł Kamil.
Zdjąłem sweter i koszulę, nie miałem się czego wstydzić.
- Dół też - dodał
Odpiąłem pasek, guzik, zamek, spodnie opadły.
- Mówiłem Justynie, że masz też takiego dużego jak ja, no nie wstydź się, pokaż go.
Nie byłem na to przygotowany rozbierać się do naga przed jego kobietą, widzieli moje zawahanie.
- Nie, ja poszukam kogoś innego - stwierdziła Justyna.
Dodatkowa kasa się przyda - pomyślałem. Zsunąłem bokserki, pokazując Justynie swój potencjał.
- Oooo - wyrwało się jej.
- A nie mówiłem - odezwał się zadowolony Kamil.
Uśmiechnęła się mówiąc:
- Warunki to ty masz, ale to nie wszystko, na imprezie nie wystarczy zdjąć spodnie, to jest występ, musiałabym zobaczyć jak ty sobie z tym poradzisz.
- To, na co czekacie i niech od razu przymierzy strój - rzekł Kamil.

Poszliśmy z Justyną do magazynku,
- Zabierz tamtą walizkę - poleciła.
Poszliśmy do pokoju, gdzie miał odbywać się wieczór panieński. Otworzyła walizkę. Ja rozbierałem się. Pokazała mi slipy z trąbą. Podała mi też inne rzeczy, które miałem ubrać.

- Musisz rozbierając się zatańczyć przed dziewczynami tak, by je podniecić, ciekawe czy ci się to uda ze mną.
W czasie, gdy się ubierałem mówiła mi, jak mniej więcej powinien przebiegać mój występ. Puściła cichutko muzykę i usiadła przy stoliku.
Starałem się, a ona bacznie na mnie patrzyła, jak tańcząc rozbierałem się, nic nie mówiła. Śmiesznie to wyglądało jak na końcu w czasie tańca moja trąba latała na wszystkie strony. Skończyłem, stanąłem przed nią.
- I jak - zapytałem się.
- Nieźle, ale mam parę uwag, powtórz to jeszcze raz.
Tym razem w trakcie mojego występu dawała mi wskazówki. Na końcu mówiąc:
- Teraz było o wiele lepiej, ale to dopiero połowa występu.
Złapała moją trąbę mówiąc:
- Panienki pewnie zechcą go zobaczyć, dotknąć, są i takie, które chętnie wezmą go do buzi, czy jesteś na to przygotowany?
Podniosła głowę spoglądając mi w oczy, głaszcząc mój brzuch.
- Tak - odpowiedziałem.
Szarpnęła, slipy odpięły się i opadły. Chwyciła go, ruszyła nim parę razy i włożyła go sobie do buzi. Zaskoczyła mnie tą akcją. Było mi wspaniale.
- Obudź się! Ty nie jesteś tutaj dla twojej przyjemności, lecz musisz zadowolić wszystkie chętne dziewczyny, przechodzisz do następnej, uwodzicielsko tańcząc dla niej. Pamiętaj ty ich nie dotykasz, to tylko one ciebie mogą dotknąć, jeżeli zechcą. Jeżeli nie, to tylko tańczysz i przechodzisz dalej do innej, nie koniecznie następnej po kolei.
Justyna wstała usiadła gdzie indziej, w rytmie muzyki poszedłem do niej, złapała go w obie ręce masując go, puściła. Usiadła w inne miejsce, teraz stroniła od kontaktu ze mną, poszedłem dalej tańcząc. Znowu zmieniła miejsce chwyciła moją rękę wkładając ją sobie w dekolt. Poczułem jej twardy sutek złapałem go w dwa palce. Drgnęła, wyrwała się, uśmiechając się do mnie, na innym miejscu obnażyła swoje śliczne piersi. Włożyła go sobie pomiędzy, ścisnęła go, ruszała się, o kurcze pomyślałem, jak nie przestanie to ja ją obleję. Uwolniła mnie, a nie dużo już brakowało. Tańcząc podszedłem do stolika, na którym stała butelka wody, napiłem się.

Trwało to już dosyć długo, drażniła się ze mną, a ja nie mogłem sobie na nic pozwolić. Nagi tańczyłem, ona go dotykała, brała do buzi, a ja przerywałem kontakt z nią, uciekałem, by nie wystrzelić. Pewnie widziała to, mówiąc mi:
- Finał może być różny, nie zawsze da się go przewidzieć, ale staraj się go odwlekać, widzę, że zrozumiałeś, o co chodzi.
- Pamiętaj, to tylko z ich strony wychodzi inicjatywa, ty możesz ją zaakceptować, ale nie musisz się na wszystko zgadzać, lecz jak się na coś nie zgadzasz, to staraj się to grzecznie okazywać.

Może być tak, że któraś z napalonych panien zechce byś finał skończył w niej. Jeżeli się na to zdecydujesz to pamiętaj, Hela, nasza kelnerka będzie cię obserwować. Ona w razie potrzeby poda ci prezerwatywę.

- Przymierz jeszcze maskę, nie zapomnij o niej - powiedziała i szybko wyszła pozostawiając mnie samego. Byłem tak podniecony, że wystarczyło mi teraz parę ruchów ręki.

Przed pójściem spać poszedłem dołożyć do pieca. Padał śnieg, pomyślałem rano będę miał sporo roboty.

Rano idę do kotłowni, a plac odgarnięty, zrobili to pewnie ci, którzy w nocy odgarniają ulice. Musiałem tylko trochę poprawić dojścia do drzwi. W restauracji nie było jeszcze ruchu, Kelnereczka Hela siedziała przy śniadaniu, dla mnie też przygotowała. Usiadłem przy niej. Opowiadała mi o sobie, mówiła, że jej chłopak jest w wojsku, a ona bardzo tęskni za nim. Brakuje jej go, bo już długo nie był na urlopie. Pomyślałem, jest potrzebująca, samotna, miła i śliczna, a ja jestem skazany na ręczną robotę.
Przyszła szefowa, prosiła mnie bym poszedł na górę do Kamila.
- Aleś ty ją wczoraj rozpalił, dawno nie miała takiej chcicy - mówił to z zadowoleniem.

Pojechaliśmy z Kamilem po towar, pokazał mi gdzie i co mam odebrać, on siedział w samochodzie, a ja wszystko załatwiałem.

W porze obiadowej w restauracji był spory ruch. Nie ma się, co dziwić, jedzenie tutaj jest naprawdę smaczne. Heli pomagała teraz jeszcze inna dziewczyna, ja w tym czasie nie miałem żadnych obowiązków, popijałem piwko siedząc na zapleczu. Widziałem, że dziewczyny nie mają chwili wytchnienia. Pomogłem im zbierając brudne naczynia ze stolików.

Gdy nawał minął, Hela pocałowała mnie w policzek mówiąc:
- Dziękuję.
To było miłe, dawno nie całowała mnie dziewczyna. Nadstawiłem drugi policzek, gdy chciała mnie pocałować w drugi, to obróciłem głową tak, że pocałowała mnie w usta. Myślałem, że się od razu odsunie, a ona odwzajemniła mój pocałunek. Jednak jak skończyliśmy, to powiedziała:
- Ale ja mam chłopaka.
- Nie powiem mu o tym - odrzekłem.
Mile uśmiechnęła się do mnie.

Po południu szefowa, powiedziała Heli by ona poszła się przespać, bo wieczorem musi być wypoczęta. Mnie trochę później też kazała się położyć.
Myślałem, że nie zasnę, ale twardo spałem. Gdy mnie obudziła, to wieczór panieński już się odbywał, słyszałem śpiewy podchmielonych dziewczyn. Przyszła Hela szukała szefowej, miała zupełnie inny strój niż wtedy, gdy obsługiwała w restauracji. Wyglądała ślicznie bardzo seksownie.

Wziąłem prysznic i przygotowywałem się do występu. Szefowa dała mi ostatnie wskazówki. Zaznaczyła, że w czasie występu nie mogę zdjąć maski.

Zapowiedziała mój występ. Słyszałem aplauz i poczułem tremę i strach. Drzwi się otworzyły wszedłem do środka. Tańcząc z pomocą pań zrzucałem z siebie części garderoby. Poruszałem się w rytmie muzyki oglądając śliczne dziewczyny, których aplauz i skandujące okrzyki świadczyły o tym, że one się dobrze bawią. Przez tą maskę miałem trochę ograniczone pole widzenia czasem nie spodziewając się tego, czułem na sobie rączki dziewczyn. Niektóre tylko klaskały w takt muzyki, ale były takie, które mnie dotykały, nawet przytulały się, cmokając mnie. Gdy miałem jeszcze na sobie ostatnią część garderoby, czyli slipy z trąbą, to niektóre panie dotykając sprawdzały, czy to jest tylko materiał, czy wypełnia trąbę w całości mój instrument.

Hela zbierała z podłogi, moje porzucone rzeczy i też na mnie patrzyła, zauważyłem to kontem oka. Panie już się niecierpliwiły, krzyczały, że chcą go zobaczyć. Czułem, że jedna próbuje mi zdjąć moje slipki i udało jej się to. Patrzyłem prawie na inną młodziutką dziewczynę, widać było, że ona jest trzeźwa. Gdy mnie zobaczyła nagiego, otworzyła usta i zdziwiona stanęła bez ruchu, z rozłożonymi rękami przygotowanymi do klaśnięcia. Czułem już na nim ręce.
- Do buzi! Loda! - Wołały inne.
Ta, która go dotykała, to się jednak nie odważyła, puściła mi go. Poszedłem dalej, zatrzymałem się, a ta, od razu zaczęła mi go ssać i ręką robić mi dobrze. Poczułem następne ręce, przekazała mnie koleżance obok. U tej poczułem gardło, próbowała, ale i tak go całego nie włożyła, zakrztusiła się. Podszedłem dalej, do ślicznej niebieskookiej, widziałem, że ona nie chce nawet mnie dotknąć, ale zatańczyłem przed nią, by trochę odetchnąć, bo czułem, że jak nie ochłonę, to zbyt szybko wystrzelę, a nie przeszedłem jeszcze obok połowy pań. Hela przechodziła z napojami, napiłem się wody, ochłonąłem trochę. Coraz więcej dziewczyn było chętnych wziąć go do buzi. Przyszła pani młoda, to tylko klaskała. Inne zachęcały ją:
- Weź go, dzisiaj jeszcze możesz.
Pomyślałem sobie, tyle tutaj ładnych chętnych dziewczyn, a ja nie mam żadnej, śpię sam i na co dzień muszę zadowalać się moją ręką. Trochę dalej siedziała śliczna blondyneczka z biustem na wierzchu, czekała na mnie. Podszedłem do niej tańcząc, złapała go i uderzyła nim parę razy w swoje gołe piersi, wzięła go do buzi ssała. Popieściłbym sobie te piersi, ale mi nie wolno. Puściła mnie opuszczając swoją bluzeczkę z powrotem. Widziałem, że niektóre wcześniej nie miały odwagi mnie dotknąć, a teraz dawały mi znak, bym do nich podszedł. Byłem znowu w okolicy tej młodziutkiej trzeźwej dziewczyny, zatańczyłem przed nią, chcąc znowu trochę ochłonąć. Nie była już taka zaszokowana moim widokiem klaskała, przestała, widziałem, że się waha, już chciałem pójść dalej, a dziewczyna obok niej złapała mnie za rękę przyciągając bliżej swej młodziutkiej koleżanki. Śliczna była i dużo młodsza od innych. Złapała mi go, czułem jak drżą jej ręce, ale trzymała mocno, spojrzała na mnie, jej piękne oczy świeciły się jak dwie gwiazdki, wzięła go ostrożnie do buzi, jedną ręką głaskała mój tyłek. Czułem, że muszę przerwać, bo wystrzelę jej w gardło, pchnąłem lekko, puściła go, łapiąc powietrze, a ja poszedłem dalej. Wiedziałem, że drugiej takiej akcji nie wytrzymam, dosyć długo już tańczyłem. Widziałem, że niektóre czekały tylko na to, bym podszedł bliżej nich. Obok przyszłej panny młodej siedziała bardzo elegancka starsza niż pozostałe dziewczyny ślicznotka. Widziałem, że teraz i ona chciała się do mnie zbliżyć. Podniosła sweterek i wyjęła piersi ze stanika, o kurcze, jakie ona ma piersi. Bardzo duże, z dużymi ciemnymi brodawkami. Energicznie przyciągnęła mnie do siebie, poruszyła mi nim parę razy, włożyła go sobie pomiędzy piersi. Złapała moje ręce, położyła je z boku swoich piersiach i poruszała nimi. Z rozkoszy na moment zamknąłem oczy. Wokół mnie usłyszałem głosy, spojrzałem w bok. Coraz więcej dziewczyn przychodziło wokół nas, by zobaczyć to z bliska. Czułem jak niektóre dotykają, pieszczą mnie. Ona trzymała moje ręce na swoich piersiach i jak w transie rzucała nimi. Pomiędzy jej piersiami uwięziona była moja męska duma. Wystrzeliłem, ogólna owacja, drugi raz jeszcze głośniejsze okrzyki. Puściła moje ręce. Teraz zauważyłem, że Hela stojąca też z boku pomiędzy dziewczynami podaje papierowe ręczniki. Powoli wycofywałem się stamtąd. Trzeciego wytrysku już nikt nie zauważył, z wyjątkiem Heli, która podała mi papierowy ręcznik.

Pobiegłem do swojego pokoju, poczułem w nim zimno. Całkowicie zapomniałem o kotłowni, wieczorem spałem, a potem ten występ. Zdjąłem maskę, ubrałem spodnie, kurtkę, wskoczyłem w buty i pobiegłem do kotłowni. Dużo już nie brakowało i w piecu by wygasło. Wracając spotkałem dziewczyny z przyjęcia, pytały się mnie:
- Gdzie on jest?
- Kto? - Zapytałem
- Ten przystojniak w masce - powiedziały
- Nikogo nie widziałem, ale jak byłem w kotłowni, to słyszałem odjeżdżający samochód.
Zrezygnowały z szukania go.

Parę dziewczyn czekało na taksówkę, a reszta poszła spać do wynajętych pokoi gościnnych.

Pozamykałem wszystko poszedłem do góry. W pokojach gościnnych słyszałem jeszcze dziewczyny. W pokoju, gdzie było przyjęcie też świeciło jeszcze światło, zajrzałem tam. Hela sprzątała. Pomogłem jej, widziałem, że jest zmęczona. Zapytałem:
- A ty nie jedziesz do domu?
- Nie - odpowiedziała.
- Nie mam już autobusu, a w domu i tak wszyscy już śpią.
Widziałem, że drży z zimna, na sali zrobiło się teraz też zimniej, a ona była dosyć skromnie ubrana. Zdjąłem z siebie kurtkę okrywając nią Helę. Spojrzała na mnie dotykając moją umięśnioną klatkę piersiową, powiedziała:
- Podobało mi się.
- Bardziej niż u mojego poprzednika? Zapytałem z ciekawości.
- Nigdy go nie widziałam, przed jego przyjazdem kończyłam pracę, później zostawała zawsze tylko szefowa, dzisiaj byłam pierwszy raz do końca.

Pogłaskała mnie.
- Nie jest tobie zimno? - zapytała
Przytuliła się do mnie obejmując mnie rękami. Moja kurtka, którą ona miała na ramionach upadła na podłogę. Czułem ma sobie jej piersi. Spojrzałem w dół, podniosła głowę. Uśmiechała się niepewnie.
- Gdzie będziesz spała? - Zapytałem wiedząc, że wszystkie pokoje gościnne są zajęte.
- Z tobą, jeżeli pozwolisz.
Podniosłem kurtkę i objąłem ją ramieniem mówiąc:
- Więc chodźmy.

W pokoju zdjąłem spodnie i poszedłem od razu pod prysznic. Po chwili stojąc pod strumieniem wody poczułem dotyk.
- Rozgrzejesz mnie.
Nagusieńka Hela przytuliła się do mnie. Od razu mi go złapała mówiąc:
- Zazdrościłam im, one mogły cię dotykać, brać go do ust, a ja mogłam się tylko patrzeć.
Spojrzałem na nią, nasze usta się złączyły. Ale ta młoda jest napalona - pomyślałem sobie.
Leciała coraz zimniejsza woda. Poszliśmy do łóżka

Całowała bosko, jej pocałunki i pieszczoty sprawiły, że się podnieciłem i stanął mi, ku jej zadowoleniu. Pieściła mi go lizała ssała. Spojrzała mi w oczy mówiąc:
- Cały wieczór o tej chwili marzyłam.
Pocałowała mnie czule. Wstała szukając czegoś w swoim fartuszku. Przyniosła prezerwatywę, leżałem na plecach, założyła mi, powolutku nabiła się na mnie. Ruszała swoją pupcią powoli na boki w jedną i w drugą stronę, do przodu i do tyłu. Myślałem, że chce go tam w środku złamać. Teraz powoli zwiększając tępo już nie łamiąc go, wywracała nim w swoim środku na wszystkie strony. Tak zniewalająco, to jeszcze nigdy, żadna mnie nie ujeżdżała. Oparła się o mnie rękami podnosząc się do góry i opadając z powrotem, aż było słychać jak łóżko trzeszczy. Nie wiem, jak ona to robiła, ale czułem, że jak się podnosi to robi się przez moment, tak jakby ciaśniejsza, ściska mi go w sobie. Widziałem jej twarz, widziałem jej napięcie, słyszałem jej odgłosy uniesienia. Widziałem, że jest już wycieńczona. Położyła się na mnie, leżała tak chwilę, czuła, że ja jeszcze nie jestem gotowy. Zeszła ze mnie kładąc się z boku rozszerzyła nogi i powiedziała:
- Chodź.
Teraz ja zacząłem akcję, widziałem, że ją to znowu rozgrzało i to mnie jeszcze bardziej podnieciło, wystrzeliłem napełniając gumkę. Rękami przyciągnęła mnie do siebie soczyście całując w usta, chciała żebym ją tak jeszcze pieścił i chwilę w niej został.

Po chwili wstałem i poszedłem do łazienki się umyć. Gdy wróciłem, to ona już spała uśmiechając się przez sen. Położyłem się przy niej, też od razu zasypiając.

Rano wstałem słysząc hałas za drzwiami, Hela naga wyszła już z łazienki. Teraz w dziennym świetle zobaczyłem tą śliczną młodziutka dziewczynkę.
- Mam prośbę, mógłbyś pójść do mojej szafki i przynieść mi moje rzeczy, bo nie chcę wychodzić dzisiaj w tym fartuszku, w którym byłam wczoraj - poprosiła mnie Hela.
Ubrałem się zszedłem na dół, szefowa obsługiwała w restauracji. Kontem oka widziałem, że panie z wczorajszej imprezy jedzą już śniadanie. Zauważyła mnie szefowa. Podeszła, uśmiechnęła się mówiąc:
- Słyszałam, że się dobrze spisałeś.
Poszła, dalej obsługiwać.

Kucharz mnie się zapytał:
- Zjesz śniadanie?
- Jestem głodny jak wilk - odpowiedziałem
- Ale zjem w pokoju, bo tutaj dzisiaj rano jest zbyt tłoczno.

Poszedłem po rzeczy Heli, zaniosłem je jej do góry. Powiedziałem, że ma tutaj na mnie poczekać, przyniosę śniadanie. Taca ze śniadaniem dla mnie stała już gotowa. Kucharz był zajęty swoją pracą, dołożyłem filiżankę talerzyk i jeszcze trochę jedzenia. Poszedłem do góry. Hela była już ubrana, łóżko pościelone. W pokoju poczułem świeże rześkie powietrze, zamknęła okno. W milczeniu zjedliśmy śniadanie. Spoglądała na mnie, czułem, że chce mi coś powiedzieć, ale się nie odezwała. Chciała wziąć tacę,
- Ja ją przyniosłem, więc ja ją odniosę powiedziałem.
Ucałowała mnie i poszła.

Po chwili zszedłem na dół. W restauracji kelnerowała już Hela. Podeszła do mnie bardzo zadowolona, chwaląc się:
- Dostałam wynagrodzenie za wczorajszą imprezę i duży napiwek.
Później mnie też szefowa zapłaciła i nie spodziewałem się, aż takiego napiwku.

Wszystko wróciło do monotonnej codzienności. Mijały dni, Kamil kuśtykał z tym gipsem. Na dwa dni Kamil z Justyną wyjechali do jej rodziców, zostawiając zajazd pod moją opieką. Nie wszystko, bo pracownicy wiedzieli, co mają robić, ja tylko wieczorem sprawdzałem i zamykałem wszystko.

Pogoda się popsuła, śnieżyca, zawierucha, ulice były puste, kto nie musiał, to nie wyjeżdżał w taką pogodę, nie mieliśmy prawie w ogóle ruchu. Kucharz i inny personel, poszli wcześniej do domu. Gdyby trzeba by było coś podać, to Hela wiedziała jak to przygotować. W całym zajeździe zostaliśmy tylko oboje z Helą. Poszliśmy na zaplecze, Hela załączyła dzwonek, by słyszeć jak ktoś z zewnątrz wchodzi do restauracji. Słyszałem jak zatelefonowała do domu informując rodziców, że zostaje tutaj na noc, że boi się w takiej śnieżycy wracać do domu. Uśmiechnęła się, podeszła, usiadła mi na kolanach, całowaliśmy się, pieścili. Ta mała jest słodziutka. Myśleliśmy, że nikt już nie przyjdzie. Ona rozpięła mi już spodnie, a ja dobierałem się do jej piersi, w tym zadzwoniło, podskoczyliśmy oboje, spojrzałem na zegar, 15 minut do zamknięcia, kogo w taką pogodę, o tej porze licho niesie. Pierwsza wyszła Hela, ja po chwili. Przy stoliku siedziało dwóch mężczyzn. Po ubraniu było widać, że to jacyś pracownicy, kierowcy pomyślałem. Poszedłem dołożyć do pieca, zobaczyłem, przed zajazdem stały dwie solniczki z pługami. Gdy wróciłem to oni już jedli, poszedłem usiąść na zaplecze, za chwilę przyszła Hela siadając mi na kolana, powiedziała:
- Szefowa kazała za darmo ich nakarmić, za to mamy spokój z odśnieżaniem.
Zabrzmiał dzwonek, wyszli. Hela posprzątała wszystko, a ja pozamykałem i pogasiłem światła.

Poszliśmy do góry, słyszeliśmy stuki, głos dochodził z mieszkania Justyny i Kamila. Okazało się, że wiatr otworzył okno, na podłodze było mokro. Dobrze, że zostawił mi klucze. Zamknąłem okno. Weszliśmy do łazienki po jakiś sprzęt, by to wytrzeć.
- Ale tutaj ślicznie - powiedziała Hela
Na prawdę mieli śliczną dużą łazienkę, z dużą wanną, w której swobodnie obok siebie mieściły się dwie osoby. Hela wyszła wytrzeć mokrą podłogę. A ja zatkałem spust w wannie, wlałem pachnidło do wanny i puściłem wodę. Weszła Hela.
- Co ty robisz? To łazienka szefa.
- Kamil na pewno nie miał by nic przeciw, to mój przyjaciel.
Uśmiechnęła się, widać było, że podobał jej się ten pomysł. Ona kończyła jeszcze wycieranie podłogi w pokoju, a ja szperałem w łazience i znalazłem świeczki, zapalniczkę, prezerwatywy.
- Dziękuję Kamil - powiedziałem na głos.
- Za co mu dziękujesz - zapytała stojąca już za mną Hela
- Za to, że o mnie myśli - odpowiedziałem.

Rozłożyłem w łazience zapalone świeczki. Zgasiłem światło, zrobiła się przyjemna atmosfera. W wannie już było sporo gorącej wody, w łazience unosił się przyjemny zapach. Rozebraliśmy się, ale woda w wannie była zbyt gorąca by do niej wejść, dopuściłem zimnej. Hela przytuliła się do mnie, pieszcząc i całując mnie. To było coś cudownego, pieszczoty i igraszki przy świecach, w ciepłej pachnącej wodzie, z piękną młodziutką dziewczyną. Widziałem, że ona też bardzo dobrze się tutaj ze mną czuła. Pieściliśmy się, paluszkami pobudzałem jej muszelkę. Usiadła, na boku wanny, na przeznaczonym do tego miejscu. Siedziała troszeczkę wyżej ponad lustrem wody, rozszerzyła nogi, dając mi swoją muszelkę do dyspozycji. Spojrzałem na jej twarz. Uśmiechnęła się, przyciskając moją głowę do jej skarbu. Całowałem, lizałem ją, wkładałem jej tam paluszek, jeden, dwa, znowu języczek, wiła się z rozkoszy dociskając z całej siły moją głowę, pomrukiwała, unosiła się, napinała, aż w końcu głęboko oddychając puściła mnie, zanurzając się w ciepłej wodzie.
Zanurkowała wkładając go sobie do buzi. Była pod wodą już tak długo, że myślałem, że się utopi. Wyszła łapczywie łapiąc powietrze. Zasugerowała mi, bym usiadł na miejscu, gdzie przed chwilą ona siedziała. Chwyciła go dwoma rękami, masując mi go delikatnie na przemian, w jedną i w drugą stronę, jednocześnie przesuwając ręce wzdłuż. Główkę pieściła swoimi wargami i języczkiem. Myślałem, że zwariuję z błogości, którą ona mi dawała. Wypełniłem jej usta, sporo jej wyciekło, ale widziałem, że coś przełyka. Zanurzyłem się do wody przytulając ją do siebie. Dopuściłem ciepłej wody. Wygrzewaliśmy się jeszcze w wannie pieszcząc się wzajemnie i całując. Wytarliśmy się. Posprzątaliśmy świeczki. W tym czasie spłynęła woda. Hela zauważyła prezerwatywy, zabrała jedną. Zabraliśmy nasze rzeczy i poszliśmy do mojego pokoju.

Hela nastawiła budzik, ale widać było, że ona nie ma jeszcze zamiaru iść spać. Swoimi pieszczotami doprowadziła mnie do gotowości, nałożyła prezerwatywę i wypięła tyłeczek. Znowu było wspaniałe bzykanko. Szczęśliwi, wymęczeni, nadzy, przytuliliśmy się do siebie i od razu zasnęliśmy.

Rano obudził nas budzik, dostałem czułego całusa na dzień dobry, ubraliśmy się i poszliśmy każdy do swoich obowiązków.

W piątek miała być impreza, wieczór kawalerski, wiedziałem, że Kamil i Justyna na pewno przyjadą, by dopilnować wszystkiego. Przyjechali, przywieźli od razu towar. Chwilę za nimi do restauracji wszedł żołnierz. Gdy Hela go zauważyła od razu rzuciła mu się na szyję całując go. Rozładowałem towar z samochodu, żołnierz siedział z Helą na zapleczu i pił piwo. Hela widząc mnie przedstawiła nas sobie. Gdy w restauracji się trochę uspokoiło, to Hela z jej chłopakiem poszła do domu.

Następnego dnia Hela miała wolne. Szefowa powiedziała mi, że na imprezie ja będę kelnerował, pytała mnie czy dam sobie radę. Po odpowiedni strój, miałem zgłosić się do Kamila. Kamil kazał mi iść się przespać.
Wieczorem szefowa weszła do mojego pokoju budząc mnie. Powiedziała mi:
- Na imprezie będziesz miał jeszcze jedno zadanie. Przed północą przyjdzie striptizerka. Ona przychodziła zawsze z ochroniarzem, ale on jest chory. Ona w ogóle dzisiaj chciała nie przyjść, ale powiedziałam jej, że dostanie tutaj ochronę. Ty będziesz jej ochroniarzem. Zgodziła się i przyjedzie.
Szefowa poleciła mi też, by przed występem uzupełnić napoje tak, by w czasie jej występu być cały czas przy niej chroniąc ją przed zbyt napalonymi mężczyznami. Wyszła, jednak od razu się wróciła pytając się mnie:
- Czy ona może przebrać i przygotować się w twoim pokoju, bo pozostałe pokoje są wynajęte dla gości z imprezy.
- Tak, oczywiście - odpowiedziałem.

Poszedłem od razu dołożyć do pieca, by nie wyziębiło się tak jak ostatnio. Widziałem, że goście na imprezę zaczynają już przychodzić, otworzyłem salę i poszedłem się przebrać. Wraz z kucharzem przynieśliśmy jedzenie stawiając je na osobny stół. Zauważyłem, że chłopak od Heli też jest na tym przyjęciu.

Było jeszcze sporo przed północą, jak szefowa powiedziała mi:
- Część artystyczna już jest.
- To dobrze powiedziałem, bo do północy, to wielu z nich nie dotrwa.
Szefowa wzięła mnie do mojego pokoju, by przedstawić mnie, już tam przebierającej się striptizerce. W moim pokoju stanąłem zaszokowany, ona była w samych stringach.
Zauważyła to, że chciałem się cofnąć. Widziała jak ja się na nią patrzę, pytając się mnie:
- Boisz się nagiej kobiety.
- Nie, nie, tylko nie chciałem prze...
- To ja was zostawiam, uzgodnijcie sobie wszystko - powiedziała szefowa i wyszła.

Obróciła się szukając czegoś w walizce, z tyłu było widać cały śliczny tyłeczek. Był tylko w pasie czarny paseczek z małym wiśniowym trójkącikiem materiału, z którego trzeci paseczek znikł pomiędzy jej ślicznymi pośladkami. W ręce trzymała pończochy, jej długie blond włosy częściowo zasłaniały jej piękne duże piersi. Zobaczyłem je, gdy schylając się ubierała pończochy. Założyła gorset, poprosiła mnie, bym z tyłu zapiął haczyki, było ich mnóstwo, ale szło mi to dosyć sprawnie. Z tyłu gorsecik był z cieniutkiej czarnej koronki, z przodu z wiśniowego, błyszczącego materiału, widać było, że jest on czymś podszyty usztywniając całość. Ozdobiony był czarnym haftem. Miseczki eksponujące piersi też były wykonane z tego wiśniowego materiału. Na wysokości bioder na całym obwodzie była cieniutka koronkowa falbanka, sprawiająca wrażenie, minispódniczki, z pod której, z przodu było widać trójkącik stringów. Z gorsetu zwisały paseczki, do których przymocowała pończochy. Wzór na górnej części pończoch był taki sam jak haft na wiśniowym materiale gorsetu i stringów. Wszystko stanowiło bardzo śliczną kompozycję.

Mówiła do mnie ubierając się. Powiedziała mi jak mniej więcej będzie przebiegał jej występ. W czym mam jej pomóc. Na co mogę zezwolić, a do czego nie mogę dopuścić.
Długa wiśniowa sukienka była z cieniutkiego, bardzo lekkiego, powiewnego materiału. I do tego wiśniowe szpilki. Nie widziałem jeszcze nigdy tak pięknego stroju ślicznej kobiety. Byłem nią zafascynowany.

- Najważniejsze, to nie możesz nikogo wypuścić zaraz po mnie. Ja muszę mieć czas przyjść tutaj i zamknąć się od środka. Drzwi otworzę tylko tobie. - Nakazała mi.

Była już gotowa, wyglądała cudownie. Dała mi płytę cd wszedłem pierwszy mówiąc:
- A teraz niespodzianka wieczoru.
Rozbrzmiały okrzyki, włączyłem muzykę. Weszła, ożywiając wszystkich nawet tych porządnie już zamroczonych alkoholem. Nikt nie potrafił oderwać od niej oczu. W tej powiewnej sukience wyglądała jak piórko, które aplauz widzów unosi ponad parkietem. Gdy się zakręciła, sukienka się podniosła ukazując częściowo jej pośladki. Dziwiłem się, jak ona potrafi w tych szpilkach tak płynnie i swobodnie poruszać się na parkiecie, w dodatku wykonywać jeszcze akrobacje taneczne, dając przedsmak piękna, które wszyscy zobaczą za chwilę. W czasie tańca jej suknia niczym piórko, z którego ona wyskoczyła upadła na parkiet. Zmieniła się muzyka, zmienił się repertuar. Teraz tańczyła przy krześle, czasem tylko na parę kroków oddalając się od niego. Za każdym razem uboższa o jakąś część garderoby, którą ja tanecznym krokiem zbierałem.

Było paru napaleńców, ale udało mi się bez trudu zahamować ich popęd.
Znowu zmiana rytmu, nastąpił kulminacyjny punkt programu, zatańczyła nago i boso, trzymając w ręku tylko białą chustę, lekko jak baletnica eksponując w wspaniałym tańcu całe piękno swojego kobiecego ciała.
Owacje, gwizdy i aplauz wypełniały salę.

Założyła cieniutki szlafroczek, zabrała torbę ze swoimi rzeczami i wyszła.
Na prawdę było to prześliczne przedstawienie, te ruchy, ta pupcia, a jakie śliczne piersi, blond długie włosy, miła buźka, piękne oczka, na prawdę super dziewczyna.

Miała rację, paru rozgrzanych ogierów chciało od razu za nią lecieć, chcieli żeby zatańczyła jeszcze. Powstrzymałem ich. Po chwili ich wypuściłem. Wrócili.
- Nie ma jej - powiedzieli.
- Nie możliwe - odezwał się ktoś inny.
Wyszło ich teraz więcej. Też wyszedłem. Na korytarzu spotkałem Helę z jeszcze jedną dziewczyną. Chłopcy pytali się ich, czy one ją widziały.
- Taka śliczna dziewczyna, wsiadła przed chwilą do samochodu, spóźniliście się - Powiedziała Hela.

Towarzystwo się uspokoiło i wróciło do sali.
Hela powiedziała mi, że na zewnątrz robi się okropna zawierucha, dlatego już teraz obie przyjechały po ich chłopaków. Weszły na salę, towarzystwo się oburzyło, że baby nie mają tutaj nic do szukania, bo to wieczór kawalerski. Ale ci dwaj młodzieńcy, już dosyć podchmieleni, grzeczne poszli ze swoimi dziewczynami.

Na korytarzu uspokoiło się. Zapukałem do mojego pokoju, odezwałem się, wpuściła mnie do środka. Rozglądam się, gdzie ona jest? Bo przede mną stała jakaś inna dziewczyna. Brunetka z krótkimi włosami, w okularach. Spojrzałem jej w oczy, tak to jest ona, ta ślicznotka, teraz ją poznałem.
Nie wiem, czy to blask okularów, czy blask jej oczu, ale przeszła przeze mnie jakaś dziwna fala. Zapragnąłem ją przytulić, pocałować i zrobiłbym to, gdyba ona nie odeszła. Oprzytomniałem, przecież ja mam ją chronić przed takimi napaleńcami jak ja.

Zapytałem się:
- Czy mogę się teraz tutaj przebrać, bo muszę pójść dołożyć do pieca?
- Jesteś u siebie, mnie to nie przeszkadza - odpowiedziała mi.
Ubrałem inne spodnie i kurtkę.

Gdy wychodziłem z mojego pokoju, to widziałem, że część towarzystwa kieruje się już do pokojów gościnnych.

Wyszedłem na zewnątrz, sypał gęsty śnieg i wiał silny wiatr. Wracając pozamykałem wszystko. Przypomniało mi się, że jeszcze striptizerka będzie wychodziła do taksówki. Pomyślałem i tak pójdę ją odprowadzić.

W sali przy stoliku siedziało jeszcze trzech chłopaków. Jeden z nich głową leżał na stole. Do sali wszedł jeszcze jeden szukał wody mineralnej. Powiedziałem, że mu przyniosę, ale ma mi pomóc tych trzech zaprowadzić do pokojów gościnnych. Dwaj poszli sami, ale tego trzeciego to musieliśmy wlec. W pokoju na szerokim łóżku leżało już trzech, dołożyliśmy im czwartego.
Przyniosłem mu butelkę wody mineralnej, pogasiłem światła i poszedłem do swojego pokoju.

Ta ślicznotka stała spoglądając przez okno.
- Widzisz, co tam się dzieje? - zapytałem
- Nie, w takiej pogodzie nie jadę. Czy mógłbyś mi wynająć pokój na dzisiejszą noc? - zapytała.
- Niestety wszystkie pokoje zajmują chłopcy z dzisiejszej imprezy.
Popatrzyła na łóżko.
- A mogę spać u ciebie? - spojrzała na mnie
- No tak, ale tutaj jest tylko jedno łóżko - powiedziałem.
- Jest dosyć szerokie - stwierdziła, dodając od razu:
- Tylko sobie nic nie myśl, nic między nami nie będzie.
Poszedłem wziąć prysznic. Wyszedłem z łazienki ubrany w piżamę, a ona już leżała w łóżku. Położyłem się z drugiego boku trzymając pomiędzy nami odstęp. Po chwili usłyszałem.
- Czy mogę się przytulić, zimno mi?, ale nic więcej.
Ostatnie słowa powiedziała dobitniej. Zbliżyłem się do niej, trzęsła się, miała ubraną tylko cieniutką koszulkę. Zdjąłem swoją górę z piżamy mówiąc:
- Niestety ja nie mam drugiej czystej piżamy dla ciebie, ja też tutaj jestem tylko gościem na parę dni.
Usiadła, zakładając na koszulkę górę mojej ciepłej piżamy, mówiąc:
- Dziękuję.
Położyła się mocno przytulając się do mnie.
- Jakiś ty gorący - powiedziała cichym, znużonym głosem
Ona była w górze z piżamy i majtkach, ja miałem ubrane tylko spodnie z piżamy, ale przy niej było mi gorąco.
Chyba już spała, ja leżałem na plecach, a ona bokiem do mnie. Poczułem na sobie jej ręce, czułem jej pierś. Czułem jej przyjemny zapach. Zasnąłem w objęciach pięknej bogini.
Wcześnie rano przebudziłem się, ktoś cichutko pukał do drzwi, nie odzywałem się, nie chciałem jej obudzić. Do środka spojrzała Justyna, kiwnąłem jej by weszła. Była w szlafroku, teraz zobaczyła ją śpiącą w moim łóżku, uśmiechnęła się.
- Czy dołożyłeś wczoraj w nocy jeszcze do pieca - zapytała szeptem.
Kiwnąłem głową, że tak.
- To mogę jeszcze iść do łóżka - powiedziała bardzo cichutko i wyszła.

Ja już nie zasnąłem, przyglądałem się jej. Na scenie była seksowną blondynką, lubieżnie rozpalającą samców. A teraz widziałem piękną niewinną buźkę ślicznej dziewczyny. Ona jeszcze spała dosyć długo, dopiero jak na korytarzu było słychać wczorajszych imprezowiczów, to zaczęła się powoli rozbudzać. Musiało jej się śnić coś przyjemnego, bo pieściła mój tors uśmiechając się. Ogromnie mnie to podnieciło, a ona ciągle jeszcze spała coraz bardziej ruszając się we śnie. Aż w końcu przesunęła rękę zatrzymując się na mojej wypukłości w kroczu. Znieruchomiała, spoważniała, poruszyła ręką, teraz wyraźnie dotykając go przez spodnie z piżamy. I nagle, tak choćby kukiełka na sprężynie wyskakująca z pudełka, ona wyskoczyła z pod kołdry, siadając na łóżku. Spojrzała na mnie. Uśmiechnąłem się do niej mówiąc:
- Dzień dobry.
Ona nadal patrzyła na mnie, tak choćby się w niej coś zacięło. Po chwili powiedziała:
- Przepraszam cię, to było w śnie, ja nie wiedziałam, co ja robię, ja nie chciałam cię dotykać.
- Nie musisz przepraszać, przecież nic się nie stało.
Spojrzała w okno, było widać błękit nieba, lekko uśmiechnęła się do mnie.
- Widziałem jak się śmiałaś przez sen.
- Tak, naprawdę?, ale ja nie pamiętam co mi się śniło.

Wstała z łóżka zdjęła górę z piżamy, poszła do łazienki wziąć prysznic. Z łazienki tak choćby nigdy nic, wyszła całkowicie naga. Podeszła do grzejnika powiesiła na nim majtki, w których spała a drugie z grzejnika ubrała. Moja męskość od razu zareagowała, podnieciłem się tym widokiem.
Ona się nie wstydzi, przede mną się rozbiera, to ja też mogę - pomyślałem sobie.
Zdjąłem spodnie, a armata wielkiego kalibru wystawała mi z przodu. Otwarła buzię, znieruchomiała. Widziałem, że nie potrafi oderwać oczu od niego. Stałem, ciekaw byłem jej dalszej reakcji. Doszło do niej, że już dłuższy czas mi się na niego gapi. Spojrzała mi w oczy, miała poważny wyraz twarzy.
- Bo ja, ja rozbierałam się już przed wieloma mężczyznami, ale ty..., ty jesteś pierwszy, który rozebrał się przede mną.
- Przepraszam - nie wiedziałem
- Nie!, Nie!, to ja cię przepraszam. Teraz rozumiem tych mężczyzn, którzy chcieli mnie dotykać.
- Chcesz mnie dotknąć? - zapytałem
- Widziałem lekki uśmieszek zadowolenia na jej twarzy. Ale widać było jej niepewność.
Podszedłem do niej złapałem jej rękę i położyłem ją na lufie. Spojrzała na mnie, teraz się uśmiechnęła.
- Ale on jest gorący, to przeze mnie - powiedziała
Znacząco uśmiechnąłem się do niej.
- Jak mogę ci pomóc? - zapytała.
Ścisnęła go lekko poruszyła ręką, tam i z powrotem.
- Widzę, że wiesz jak - powiedziałem.
Pociągnęła mnie za sobą, usiadła na łóżko, a ja przed nią stałem. Robiła to bardzo delikatnie, tak choćby się bała, że mi zrobi krzywdę. A mnie podniecała ta jej nieporadność.
Patrzyłem na jej śliczne gołe piersi. Zauważyła to.
- Chcesz je dotknąć? zapytała
- Aaaach...! - wystrzeliłem na jej biust.
Dotknęła tego, druga porcja poszła na jej rękę. Wzięła moją rękę i położyła ją na swojej piersi. Dwoma rękami masowałem jej piersi wcierając w nie mój życiodajny balsam.
Na korytarzu było słychać kolejną grupkę chłopców z wieczoru kawalerskiego.
- Ubierzmy się i chodźmy na śniadanie, bo już jest późno - powiedziałem.
Musiałem iść do pracy.
Pociągnęła mnie do łazienki, weszliśmy oboje pod prysznic. Myła mnie pod prysznicem, dotykając i głaszcząc mnie całego.
- Teraz ty mnie umyj - powiedziała.
Myłem pieściłem ją. Wzięła moją rękę wkładając ją sobie pomiędzy nogi.
- Nie bój się - rzekła.
Poczułem delikatny zarost i ciepło jej krocza, ale paluszka nie pozwoliła sobie włożyć.

Wytarliśmy się, ubrali i zeszli na dół na śniadanie.
Szefowa kazała nam usiąść na sali, w restauracji przy stoliku. Powiedziała:
- Hela wam zaraz przyniesie śniadanie.
Przyszła Hela ze śniadaniem, mile uśmiechając się do nas. Wszedł chłopak Heli z tym drugim, z którym w nocy jechał do domu. Widać było, że są zgrzani.
- Gotowe - rzekł - Hela pocałowała go w usta
- Popołudniu przyjadę po ciebie - powiedział i wyszedł.
Podeszła szefowa mówiąc do mojej towarzyszki:
- Jak chcesz taksówkę, to jedna tutaj stoi, kierowca je tam śniadanie.
Prawie kończyliśmy. Podeszliśmy do niego, powiedział:
- Tak, ale, chcę jeszcze spokojne dopić kawę.
Ona powiedziała:
- Mnie to jeszcze też potrwa parę minut.
Poszliśmy na górę, pakowała się w pośpiechu.
- Jak się nazywasz, podaj mi swój numer telefonu, spotkajmy się jeszcze - mówiłem do niej.
Za szybko mi to było, nie chciałem z nią się tak rozstawać.
- Weronika, a oni tutaj mają mój numer telefonu.
Wzięła swoją małą walizeczkę na kółkach i już wychodziła z pokoju.

Spotkaliśmy Justynę
- Ile za nocleg i śniadanie - zapytała Weronika
- Nic, przyjaciele moich przyjaciół, są moimi przyjaciółmi.
Podziękowała i szybko schodami zeszła na dół.
Ja za nią z jej walizeczką. Przystopowała trochę, gdy widziała, że taksówkarz siedzi jeszcze przy stoliku. Widział nas, wyszliśmy już na zewnątrz. Słońce pięknie świeciło i nie czuło się już mrozu. Widać było, że śnieg zaczyna topnieć, teraz widziałem, że wojak z tym drugim odwalili kawał dobrej roboty, odśnieżając wokół zajazdu po tej nocnej zawierusze.

Następne dni śnieg topniał, robiło się coraz cieplej. Teraz nie musiałem już tak często dokładać do pieca.
Myślałem cały czas o Weronice, zostawiła mi cząstkę siebie, zapomniała swoich majtek na grzejniku. Kładłem je obok do łóżka i marzyłem o tym, że śpię z Weroniką.

Pytałem się Justyny o telefon do Weroniki. Powiedziała mi, że rozmawiała z nią dosyć długo, bo jest znowu zamówienie na wieczór kawalerski.
Justyna powiedziała:
- Weronika więcej się tym już nie zajmuje. Prosiłam ją, by jeszcze ten jeden raz wystąpiła. Zgodziła się mówiąc: dla przyjaciółki jej przyjaciela zrobi wyjątek i ostatni raz wystąpi.
Ucieszyło mnie to, że jestem przyjacielem Weroniki, no i to, że znowu ją zobaczę.
Kamil już liczył dni, kiedy zdejmą mu gips. Pytał się, co tam oglądałem na łące. Patrzyłem, czy ziemia jest jeszcze zmarznięta. Bał się, że już go zostawię. Powiedziałem mu, że zostanę tak długo, aż on będzie całkowicie sprawny.

Pojechałem z Kamilem do szpitala. Zdjęli mu gips. On myślał, że z powrotem już sam poprowadzi samochód, ale tą nogę ma wciąż niesprawną, mięśnie są zwiotczałe.

Ja liczyłem dni, kiedy przyjedzie Weronika. Wróciliśmy ze szpitala, wszedłem do pokoju by się przebrać. Patrzę, a w pokoju leżą damskie rzeczy. Pomyślałem - czy ona komuś wynajęła mój pokój? Z boku zauważyłem dwie walizki. Jedna z nich to ta, którą ostatnio miała Weronika. Wyparzyłem od razu do Justyny. Zobaczyłem, że wszyscy troje siedzą sobie w salonie w ich mieszkaniu i piją kawę. Przywitałem się z Weroniką całując ją w usta.
- Justyna zaprosiła mnie wcześniej, wyprowadziłam się już z miasta, zamierzałam jechać do mojego wujka, ale wcale mi się tam nie spieszy - wyjaśniła Weronika.
- Opowiedz najlepiej im wszystko od początku, tak jak mnie powiedziałaś - rzekła Justyna.
- Masz rację - powiedziała Weronika

- Pochodzę ze wsi, kocham wieś, tam chciałam zawsze mieszkać i pracować. Zamiłowanie do wsi do rolnictwa, miałam już jako mała dziewczynka, dziadek mi wszystko pokazywał spędzałam z nim wiele czasu. Po śmierci dziadka moi rodzice prowadzili duże gospodarstwo. Uczyłam się w tym kierunku; szkoła rolnicza później studia. Gdy byłam na ostatnim roku moi rodzice zmarli, gospodarstwem zajął się wujek, młodszy brat ojca. Zamieszkał w naszym domu. Gdy po studiach chciałam tam wrócić, to powiedział mi, że dom i gospodarstwo jest po jego rodzicach i to jemu należy się w spadku.
Ja wiedziałam, bo ojciec mi to często powtarzał, że on dostał od dziadka gospodarstwo, a jego młodszy brat pieniądze, a było tego tyle, że wtedy on mógł sobie takie samo gospodarstwo kupić, jednak jego brat wyjechał do miasta i tam robił jakieś interesy.

Skończyłam studia, ale nie miałam zupełnie nic, nikt nie chciał zatrudnić kobiety świeżo po studiach bez praktyki w zawodzie. Jedna z koleżanek z akademika powiedziała mi o agencji towarzyskiej, gdzie ona sobie dorabiała. Byłam zdesperowana, nie miałam środków do życia. Poszłam tam, kazali mi się rozebrać, rozebrałam się do bielizny, bardzo źle się czułam, wszystko powiedział taksujący mnie facet. Przemogłam się i rozebrałam wszystko. Zrobili mi parę zdjęć. Nadasz się - powiedział. Ale gdy usłyszałam, co mam robić to kategorycznie powiedziałam nie. Przyszedł tam też inny pan, zobaczył mnie, zobaczył moje zdjęcia. Zapytał, a na striptiz w klubie się zgodzisz? Wyjaśnił mi, na czym będzie polegała ta praca, i że zostanę ucharakteryzowana tak, że poza klubem nikt mnie nie pozna. Zgodziłam się, co miałam zrobić, nie tylko na życie, ale na adwokatów też potrzebowałam. Musiałam się wiele nauczyć, oswoić się z tym, pomogła mi w tym koleżanka, która była po szkole baletowej. Dzięki niej szybko osiągnęłam sukces. Pojawiły się dodatkowe zarobki na imprezach takich jak tutaj. Na imprezy jeździł ze mną kolega, ochroniarz z klubu, mąż mojej przyjaciółki, która odeszła z pracy i teraz zajmuje się wychowywaniem córeczki.
Teraz przed tygodniem sprawa w sądzie się zakończyła. Dostałabym wszystko, całe gospodarstwo po moich rodzicach, ale on tam już zainwestował, ma na to rachunki i musiałabym mu to spłacić. Wujek chciał ode mnie gospodarstwo kupić. Zgodziłam się. Lecz nie miał całej kwoty. Połowę zapłacił mi od razu gotówką i jestem teraz jego wspólniczką, musi się ze mną dzielić zyskami, chyba, że spłaci mi resztę.

- Teraz już wiecie, dlaczego mnie się tam nie spieszy.
Przez te parę dni spędzonych w zajeździe z Weroniką, poznaliśmy się bliżej. Spaliśmy razem, w wspólnych pieszczotach nie było żadnego tabu. Wyznaliśmy sobie wzajemnie miłość, ale do współżycia nie doszło.

Nadszedł dzień jej występu, Kamil miał już nogę sprawną. On kelnerował na imprezie, ja byłem tylko jej ochroniarzem i asystentem.
Po występie poszliśmy do naszego pokoju. Wykąpaliśmy się. Weronika zapytała:
- Kochasz mnie? Chcesz współżyć ze mną?
Wiesz, że cię kocham i pragnę - odpowiedziałem.
Wyjąłem prezerwatywę.
A po co to tobie? - zapytała.
Spojrzałem na nią, ze zdziwieniem.
- Ja chcę mieć dzieci, a ty?
Dzieci, zaskoczyło mnie to, nie myślałem jeszcze o dzieciach, ale kocham Weronikę, więc powiedziałem:
- Ja też - uśmiechnąłem się do niej i odłożyłem gumkę.

Pieściliśmy się wzajemnie, rozgrzewając się, ale widziałem, że ona jest podekscytowana, spięta i tak choćby nie gotowa na to, nie wiedziałem czy mogę już, czy jeszcze nie. Pierwszy raz się tak zastanawiałem, bo ona jest dziewczyną, którą kocham, na której mi zależy. Pierwszy raz myślałem, czego dziewczyna chce, a nie tylko o tym by zaspokoić swoje potrzeby. Położyła się na plecy rozszerzyła swoje nogi, które stanowiły jedną linię, zrobiła szpagat leżąc.
- Zrobisz to wreszcie - powiedziała
Dotknąłem ją, pocałowałem polizałem, patrzyła się mi prosto w oczy z wielką powagą, a może ze strachem.
Podała mi ręce przyciągnęła mnie do siebie, włożyłem troszeczkę. Objęła mnie swoimi nogami. Boi się, że się rozmyślę - pomyślałem uśmiechając się do niej. Ona odwzajemniła uśmiech. Włożyłem go delikatnie do oporu, czułem, że jest ciasno, może mam zbyt wielkiego dla niej. Pchnąłem teraz jeszcze mocniej:
Auuuuu! - krzyknęła
Chciałem się cofnąć, miała zakleszczone nogi za moimi plecami. Z zaciśniętymi zębami powiedziała:
- Nie!, teraz jeszcze nie wychodź.
Rękami docisnęła mnie mocniej do siebie.
Pomyślałem; pierwszy raz współżyję z dziewicą. Zacząłem powoli nim ruszać wyciągać i wkładać. Na prawdę czułem, że jest bardzo ciasna w środku. Delikatnie ją posuwałem. Ułożyła się wygodniej i tak choćby rozluźniła. Pomyślałem - ona była zestresowana. Uśmiechnęła się współpracując ze mną swoimi biodrami. Widziałem, że już jest lepiej zwiększyłem jeszcze bardziej tempo, teraz poczułem się jakoś dziwnie, ale cudownie, pierwszy raz bez prezerwatywy. Czułem, że to już, spojrzałem Weronice w oczy, wystrzeliłem. Pewnie poczuła. Ujrzałem grymas na jej twarzy, chciałem z niej wyjść.
- Proszę zostań jeszcze, jak możesz - uśmiechnęła się do mnie.
Zostałem położyłem się na niej, pieszcząc i całując ją w usta. Widziałem, że mój ciężar ją przygniata, obróciłem nas na bok, nie wyciągając go jeszcze. Przytulaliśmy się do siebie. Było już po północy.
- Wczoraj mogłam jeszcze wystąpić, to był mój ostatni panieński wieczór, ale teraz należę już tylko do ciebie, a ty do mnie - mówiła to z powagą, ale było też widać szczęście na jej twarzy.
Mój zwiotczały instrument wysunął się z jej szparki. Czułem się taki szczęśliwy.
- Podasz mi chusteczki - poprosiła.
Podałem.
- Bałam się, a wcale nie było tak źle, - powiedziała.

Musiałem do ubikacji. Widziałem, że jest oblepiony spermą zmieszaną z krwią. Kochana Weronika pomyślałem, byłem tak szczęśliwy jak jeszcze nigdy. Umyłem go. Gdy wróciłem dotknęła go od razu. Ja nie idę się umyć, bo słyszałam, że za pierwszym razem też można zajść w ciążę.

Rozmawialiśmy jeszcze trochę, zwierzała mi się z różnych rzeczy. Powiedziała też:
- Jak byłam u mojej przyjaciółki. No wiesz tej, której mąż jest ochroniarzem, to bardzo zapragnęłam sama być matką, wtedy nie myślałam, że tak szybko spełnią się moje marzenia.
Przytuliła się do mnie i w objęciach zasnęliśmy.

Rano nie mieliśmy ochoty wychodzić z łóżka. Rozmawialiśmy. Weronika powiedziała mi, że chciałaby znowu ze mną współżyć, pytała się czy ja mam ochotę.
- Zawsze, kiedy tylko ty będziesz chciała - radośnie odpowiedziałem.
Podobały jej się inne pozycje, czułem, że całkowicie jest mi oddana, ja też kochałem ją ponad wszystko.

Powiedziałem Weronice:
- Nie puszczę cię do twojego wujka, zabieram cię do mnie na wieś. Gospodarstwo może nie jest aż tak duże i nowoczesne, ale radzimy sobie z rodzicami.
- A co twoi rodzice na to powiedzą?
- Na pewno się ucieszą, że będą mieli taką synową.
Widać było, że się ucieszyła pocałowała mnie.

Gdy wyszliśmy z pokoju, to była już pora obiadowa. Zgłodniałem już trochę i na zapleczu wraz z Weroniką chciałem zjeść obiad, bo restauracja była pełna. Widziałem, że dzisiaj trzy dziewczyny obsługują.
Gdy nas Hela zobaczyła to powiedziała:
Szefowa powiedziała, że dzisiaj obiad zjecie wraz z nimi u nich w mieszkaniu.
Poszliśmy do góry, na stole stały już talerze, Hela przynosiła obiad. Justyna poprosiła mnie do drugiego pokoju. Wręczyła mi kopertę mówiąc:
- To twoja zapłata, tak jak uzgodniliśmy i teraz już nie jestem twoją szefową. Włożyłem kopertę do kieszeni, podziękowałem. Wróciliśmy do pokoju, gdzie siedziała Weronika z Kamilem. Jedliśmy obiad i prowadziliśmy przyjacielskie rozmowy. Zapytałem Kamila czy zawiezie nas na dworzec, bo Weronika jedzie ze mną na wieś. A Weronika do mnie:
- A ja myślałam, że ty mnie zawieziesz samochodem.
Zrobiło mi się głupio, że tak do mnie mówi.
- Ale ja nie mam samochodu - odpowiedziałem.
Joanna i Kamil się śmieją.
Teraz to już całkowicie jestem skołowany.
- Mówiłam tobie, że połowę kwoty za gospodarstwo rodziców otrzymałam, kupiłam samochód. Nasz samochód stoi na parkingu. Czy ty nie wiedziałeś o tym?
- Teraz zobaczyłem zdziwienie Weroniki, że ja o tym nic nie wiem.
Po obiedzie poszliśmy się od razu pakować się, jej walizkę i moją torbę zaniosłem do samochodu. Widziałem, że Weronika ma w samochodzie spakowany cały swój dobytek. Poszliśmy się pożegnać.

Weronika powiedziała Justynie, że walizkę z jej strojami do występów zostawiła w pokoju, bo już jej nigdy nie będzie potrzebna.

Wyjechaliśmy, ja prowadziłem, jechaliśmy przez miasto. Spoglądałem, co chwilę na Weronikę, nie potrafiłem ciągle jeszcze uwierzyć ze swojego szczęścia. Poczułem, że pas bezpieczeństwa przyciska kieszeń z kopertą, z pieniędzmi. Myślałem, na co je przeznaczyć. Teraz dotarło do mnie, że Weronika jest ślicznie ubrana, a ja jak pospolity wieśniak.

Poprosiłem ją:
- Zatrzymajmy się przy jakimś sklepie odzieżowym, kupiłbym coś sobie coś nowego, bo u nas jest tylko jeden taki sklep i nic ładnego tam nie ma.
Pokierowała mnie, weszliśmy do dużej Galerii. Ona wybierała, co mam kupić, pomyślała o wszystkim. Powiedziała mi, że przed paroma dniami dla siebie też robiła takie zakupy.

Późnym wieczorem przyjechaliśmy do domu. Moi rodzice byli zaskoczeni nie spodziewali się, że wrócę samochodem całkowicie odmieniony i w dodatku z bardzo pękną dziewczyną. Mama na boku powiedziała mi:
- Z taką piękną miastową, na wsi to będą tylko kłopoty.
Ona nie była zadowolona.
Mama chciała Weronice przygotować oddzielny pokój, lecz ta stanowczo stwierdziła, że będzie spała ze mną. Oburzyło to mamę. Ale Weronika i tak postawiła na swoim.

Następnego dnia z ojcem przeglądaliśmy maszyny. Weronika była od samego rana z moją mamą. Przy śniadaniu widziałem wyraz twarzy i wzrok mamy, bałem się, co może się stać.

Przyszliśmy na obiad, obydwie nam go podawały. Widziałem, że Weronika jest uśmiechnięta, ale gdy usłyszałem moją mamę to oniemiałem.
- Siadaj córeczko, jedz już, ja zaraz też usiądę.
Ojciec też ze zdziwienia przerwał jedzenie. Jemu się podobała moja narzeczona. Ale mama wczoraj wieczorem mówiła mu na Weronikę: k...wa z miasta, która pcha się do łóżka ich syna, a dzisiaj jest już jej kochaną córeczką.
Dodaj do ulubionych
24,368
Podziel się ze znajomymi
9.33/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.33/10 (27 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (9)

****

**** · 19 lutego 2012+0

Fabuła ciekawa, sceny totalnie nie erotyczne a błędy w konstruowaniu zdań wszechobecne.

Opowiadanie należałoby poprzedzić tekstem "ja nie pisać dobrze polski"

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Mike

Mike · 20 lutego 2012+1

Takie cuda to tylko na naszej wsi
dziewica rolnikiem i striptizerką normalnie jeszcze niech po dotacje unijne się zgłosi;p

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Radeck

Radeck · 20 lutego 2012+1

Piszę tak jak potrafię, zdaję sobie sprawę, że robię błędy. A kim ty jesteś? Nikim! A raczej kimś, kto pisze anonimy. Przypuszczam, że jesteś jednym z autorów, których poprawnie napisane opowiadanie dostaje tylko cztery gwiazdki od czytelników, z tego, co widzę, to moje opowiadania podobają się czytelnikom i nie zrażą mnie twoje poniżające słowa w pisaniu następnych. Nie każdy jest "doskonały" tak jak ty!

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Barnie

Barnie · 20 lutego 2012+0

"I nagle, tak choćby kukiełka na sprężynie wyskakująca z pudełka, ona wyskoczyła z pod kołdry, siadając na łóżku."
Już kiedyś zwracałem Ci na to uwagę... dlaczego tam jest "choćby", a nie "jakby"?... przecież te słowa znaczą co innego smile nagminnie popełniasz ten błąd w swoich tekstach, chociaż ja lubię Twoje opowaidania

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
miss w.

miss w. · 20 lutego 2012+0

popieram przedmówcę. chwilami brzmi jakbyś tłumaczył tekst z hebrajskiego w google translate.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Jerzy

Jerzy · 23 lutego 2012+0

Bardzo ciekawa pierwsza połowa,choc czasem są przynudne fragmenty opisowe.Dobrze ze nie wpadłes na pomysł aby uskutecznic romans narratora z Justyną..Druga połowa juz mniej ciekawa,zwłaszcza zakonczenie mało intrygujące i zaskakujące.
Ale ogolnie pomysł na opowiadanie(tematyka i real)niezły.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
chimera

chimera · 6 maja 2012+0

Radeck, proszę o kontakt. natalia.chimera@o2.pl Opowiadanie świaetne, jak wszytskie Twoje dotychczas

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
wes

wes · 4 sierpnia 2017+0

Pierwszą połowę pisał 16 latek a drugą 10 latek?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Słowiik

Słowiik · 6 sierpnia 2017+0

O matko, mokre fantazje nastolatka, spisane nieporadną polszczyzną gimnazjalisty...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub

Inne popularne opowiadania Radeck: