Zdradzony i zadowolony

Fajkel Fajkel

20 kwietnia 2015

hourglass 32 min

Gabryśkę poznałem dzięki temu, że przez rok kiblowałem w trzeciej liceum. Właśnie w tym roku, który powtarzałem, ona przyszła do pierwszej klasy. Była ładną dziewczyną, od razu ją zauważyłem. Widywałem ją często na korytarzu, bardzo przykuwała moją uwagę. Miała długie, kręcone blond włosy i śliczną, owalną twarzyczkę. Kiedyś złożyło się tak, że jej klasa potrzebowała od mojej jakichś materiałów, które my przerabialiśmy w ich wieku. Zrządzeniem losu akurat Gabrysia została oddelegowana, by poprosić kogoś z mojej klasy o owe materiały. Tym kimś okazałem się ja – jako, że akurat znalazłem się najbliżej. Obiecałem, że dam jej potrzebne notatki. Po jakimś czasie znów się spotkaliśmy, bym przekazał jej to, co potrzebowała. Zaczęliśmy rozmawiać o różnych bzdurach, początkowo związanych ze szkołą, a później też na inne tematy. Gadało nam się całkiem przyjemnie. Gabrysia naprawdę przypadła mi wtedy gustu. Ja jej widocznie także, gdyż kiedy zaproponowałem jej wspólne wyjście po szkole, zgodziła się ochoczo. Niebawem zostaliśmy parą. W tamtym okresie było nam ze sobą naprawdę super. Ja niedługo skończyłem liceum, zdałem maturę i o dziwo znalazłem nie najgorzej płatną pracę. Oświadczyłem się Gabrysi, na co zareagowała z ogromnym entuzjazmem. Miałem wtedy niecałe dwadzieścia lat. Byłem – tak jak i moja nowa żona – seksualnie niewyżyty. Mogłem to z nią robić zawsze i wszędzie. Pieprzyliśmy się po kilka razy dziennie. To był piękny i namiętny okres. Niestety – to, co dobre, zwykle szybko się kończy.

Żona szybko mi się znudziła. Nie wiem, czy to przez to, że kochaliśmy się zbyt często, czy może dlatego, że po prostu taki już byłem - wszystko szybko mi się nudziło. Fakt był taki, że seks ze wspaniałej przygody zamienił się w żmudną rutynę. Przynajmniej dla mnie, bo moja żonka wciąż chciała więcej i więcej... Przez jakiś czas dawałem jeszcze radę sprostać jej wymaganiom, lecz wkrótce po prostu mnie to przerosło. Fiut mi nie stawał, a już na pewno nie przy erotycznych sytuacjach z żoną. Miałem wówczas niecałe 22 lata, a już się wypaliłem. Tak mi się przynajmniej z początku wydawało. Żona bowiem co prawda sama w sobie mnie nie podniecała, ale działały na mnie – i to bardzo – niektóre sytuacje z nią w roli głównej.

Zauważyłem swoje dziwne ciągoty w pewien weekend, gdy udaliśmy się ze znajomymi do klubu na imprezę. Widziałem wtedy, że jeden z moich kolegów wciąż przygląda się Gabrysi. Początkowo mnie to nie obchodziło, już nawet zapomniałem o tym, że moja żona wciąż jest atrakcyjną dziewczyną. Po jakimś czasie zdałem sobie jednak sprawę, że kolega ten patrzy się na nią z niemałym pożądaniem, jak na obiekt seksualny, jak na kobietę ze swoich erotycznych fantazji. Wtedy uświadomiłem sobie, że przecież to, iż mnie Gabrysia już nie kręci, nie oznacza, że nie polecą na nią inni. I – o zgrozo – zamiast poczuć złość na tego chłopaka, który tak bezwstydnie rozbierał wzrokiem moją żonę, poczułem się tą myślą podniecony. Spojrzałem na Gabrysię wzrokiem owego kolegi. Rzeczywiście, mógł się na nią nakręcić – śliczna, umalowana twarzyczka z szerokimi ustami, patrząca dużymi oczkami. Do tego średniej wielkości biust, jędrny i prześwitujący stanikiem spod białej, kusej koszulki. Krótka spódniczka nie zakrywająca nawet do połowy zmysłowego uda... Myślałem o mojej żonie nie jako ja, tylko jako ktoś inny. Zacząłem się intensywnie zastanawiać, co musi sobie myśleć o niej ten mój kolega... Co mu się w niej podoba, a co nie. Czy rozbiera ją wzrokiem, które części ciała sobie wyobraża. Co by z nią robił, gdyby miał okazję zostać z nią sam na sam. Albo jeszcze lepiej – mogąc się z nią zabawić pod moim nadzorem... Zdałem sobie sprawę, że mój penis jest sztywny i aż uwiera mnie w kroku. Zdarzyło mi się to pierwszy raz od kilku tygodni. Bardzo dawno nie byłem już tak nakręcony... Zacząłem wtedy o sobie myśleć jak o jakimś zboczonym dewiancie, który zamiast pilnować swojej żony, wyobraża sobie, że posuwa ją ktoś inny. Bądź co bądź przecież kochałem Gabrysię – może seksualnie na mnie nie działała, ale była naprawdę miłą, dobrą i kochającą dziewczyną. Wtedy jednak nie przeszkadzało mi to myśleć o tym, jakby to było pięknie, gdyby mój kolega rypał się z nią w kiblu, a ja bym na to patrzył. Albo jakbyśmy ją brali we dwójkę... Pod wpływem alkoholu nawet przeszła mi przez głowę myśl, żeby zaproponować temu napaleńcowi, który wciąż gapił się w biust Gabrysi, wspólną zabawę w klubowej toalecie. Na pewno by się zgodził, a nawet jeszcze by mi za to dziękował. Na szczęście się jednak powstrzymałem, bo co pomyślałaby sobie o mnie moja żona, gdybym wyskoczył z czymś takim? Samo myślenie jednak tak mnie rozpaliło, że nie mogłem wytrzymać. Wstałem, szepnąłem Gabryśce coś do ucha i udałem się w stronę kibla. Ona również wstała i ruszyła za mną. Gdy w końcu znaleźliśmy się sami w kabinie, zacząłem zrywać z niej ciuchy. Niebawem staliśmy nadzy, spleceni ze sobą. Mój fiut dotykał do jej cipki, która z podniecenia aż się spociła. Złapałem Gabrysię za pośladki i zacząłem napierać chujem na jej szparkę. Wyobrażałem sobie, że to nie ja w nią wchodzę, tylko ten mój kolega. Wbiłem się do końca w moją dziewiętnastoletnią żonkę i zacząłem ją posuwać jak dziki. Macałem ją po całym ciele, wmawiając sobie, że nie pieszczą jej ręce moje, tylko innego faceta. Ku zdumieniu i mojemu, i Gabrysi, spuściłem się jej w pochwę w niecałe dwie minuty. Żona była oszołomiona i zadowolona zarazem – nagle, ni stąd ni zowąd, z oziębłego, wiecznie oklapłego męża stałem się nienasyconym ogierem. Ochoczo uklęknąłem przed żoną i językiem doprowadziłem również ją. Dzięki mej bujnej wyobraźni, nim żona doszła, penis znów mi sterczał, ale już zbyt długo zabawiliśmy w ubikacji. Wyszliśmy więc i wróciliśmy do znajomych. Wtedy uświadomiłem sobie, jak wielkiego odkrycia dokonałem. Mogłem znów się podniecać i pieprzyć ze swą nienasyconą żoną – wystarczyło tylko wyobrazić sobie, że jakiś inny mężczyzna robi to wraz ze mną. Co z tego, że to zboczone? Ważne, że działa. I jakie daje doznania! Kiedyś, gdy podczas stosunków z żoną nie próbowałem sobie niczego wyobrażać, seks był taki „normalny”, a teraz czułem coś o niebo lepszego. Od tamtego czasu znów zaczęliśmy się regularnie rżnąć, lecz nigdy nie robiliśmy tego sami – przynajmniej nie dla mnie. Mi zawsze pomagał w tym jakiś wyimaginowany facet. O tak, co to za frajda pieprzyć się z kobietą sam na sam? – myślałem sobie. Działała na mnie tylko myśl, że robi to z nią ktoś inny.

Niestety moja metoda niedługo także przestała działać. Wciąż bardzo nakręcała mnie myśl, że ktoś puka się z Gabryśką, a ja stoję obok, ale ileż można żyć jedynie wyobraźnią? Potrzebowałem, żeby takie coś zdarzyło się naprawdę. Wiele razy planowałem zaproszenie do nas jakiegoś kolegi, który po alkoholowej zaprawie zająłby się wraz ze mną moją żoną. Tylko co na to Gabrysia? Nie mogłem się zebrać w sobie, żeby jej coś takiego zaproponować. Ale jakby na przykład – myślałem sobie – nafaszerować ją jakimiś środkami nasennymi i wtedy razem z kimś zając się śpiącą królewną? Tylko, że ten ktoś też mógłby nie zechcieć na to pójść. Przecież to dla innych zapewne było odrażające, i dla mnie też powinno – uprawiać seks przy jakimś innym, nagim mężczyźnie. Innych facetów zapewne bardziej kręciłyby trójkąty typu dwie kobiety i mężczyzna, ze mną jednak było inaczej. Musiałem zrobić coś, by ktoś na moich oczach przeruchał moją żonę. Stało się to dla mnie obsesją.

Od jakiegoś czasu miałem zamiar coś wymyślić, zadziałać, aby wprowadzić w życie swoje fantazje. Cały czas to jednak odkładałem, jakoś nie mogłem się do tego zabrać, przeszkadzał mi w tym zwykły wstyd. Tylko jaki ten wstyd mógłby być przyjemny...

Marzenia marzeniami, ale znów musiałem na kilka dni odłożyć swoje plany. Nadeszły święta, i wraz z Gabrysią zostaliśmy zaproszeni do jej rodziny. Rodzina ta mieszkała daleko, a Gabrysia uparła się, że skoro już tam jedziemy, to musimy zostać co najmniej na kilka dni. Zgodziłem się oczywiście, bo nie lubiłem sprzeczek. Wcale jednak nie było mi to na rękę – nie lubiłem nocować u kogoś, poza własnym domem.

Rodziców Gabryśki znałem, ale z całą resztą jej dużej familii musiałem się dopiero zapoznać. Żona przedstawiła mnie swojej puszystej babci oraz dziadkowi, który przypominał mi mafijnego dona – z cygarem w ustach i przemawiający ochrypłym głosem. Poznałem też wujka–zawadiakę oraz całkiem seksowną ciotkę z głęboko wyciętym dekoltem w bluzce. Kuzynka mej żony – dziewczyna w moim wieku – była całkiem podobna do Gabrysi. Kuzyn – młodszy od Gabryśki o dwa lata, a więc ode mnie o pięć – był całkiem przystojnym młodzieńcem. Nawet w porządku ta rodzinka – pomyślałem. Jednak wściekłem się bardzo, kiedy okazało się, że wszyscy obecni zostają na noc. Ciotka, wujek, rodzice i kuzyni. Oczywiście dziadek z babcią także, bo to był przecież ich dom. Wszystko byłoby w porządku, gdyby ten dom był wystarczająco duży, ale – do kurwy nędzy – gdzie w tych trzech pokojach miało się pomieścić dziesięć osób? Jak usłyszałem, że wszyscy tu nocują, to już wiedziałem, że to będzie ciężka noc. Na pewno nie będziemy z Gabrysią w pokoju sami – dostaniemy co najmniej jedną, a może i dwie dodatkowe osoby. I wcale nie chodziło mi o to, że mieliśmy zamiar się pieprzyć, a czyjaś obecność by nam w tym przeszkodziła. Nie, bo przecież ja znowu rzadko kiedy mogłem uprawiać seks. Chodziło głównie o to, że ja mam bardzo słaby sen, a jak trafiłby się nam do pokoju ktoś, kto chrapie, to całą noc nie mógłbym spać. Poza tym wielce prawdopodobne było, że ktoś będzie musiał spać na podłodze, na jakimś materacu, o ile w ogóle zaproponują nam materace. I już byłem niemal pewien, że padnie na mnie. Dlatego też nienawidziłem nocować poza własnym, przytulnym mieszkaniem. Ale cóż, nie dało się już nic poradzić.

Trafił nam się do pokoju kuzyn Gabrysi. Chwilę z nim pogadałem i stwierdziłem, że chłopak jest całkiem w porządku. I młody, czyli pewnie nie chrapie. Całkiem nieźle. Jego rodzice spali w pokoju obok wraz z jego siostrą. I nasz, i ich pokój wyposażone były tylko w jedno łóżko. W sypialni dziadków łóżka były dwa, więc spali tam dziadkowie oraz rodzice Gabrysi. Niepokoiło mnie tylko to jedno łóżko – było co prawda bardzo duże, ale śpiąc na nim we trójkę nie byłoby nam zbyt wygodnie. Ktoś więc pewnie będzie musiał iść na podłogę. Na szczęście to raczej nie będę ja, bo przecież tak samo mógł na podłodze spać kuzyn Gaby. Przecież chyba nie wyślą na materac mnie – głupio by to wyglądało - kuzyn z kuzynką w łóżku, a mąż na podłodze. Kiedy jednak Tomek – bo tak się nazywał kuzyn mej żony – zaczął rozkładać się na podłodze, Gabrysia powiedziała:
- No co ty, na podłodze będziesz spać? Przecież łóżko jest duże, zmieścisz się, choć, tu będzie ci wygodniej.
- Dobra – odparł z uśmiechem Tomek i wskoczył na łóżko, z drugiej strony Gabrysi.
Tak więc mieliśmy spać we trójkę. Oczywiście głupio mi było protestować, że będzie mi niewygodnie, bo przecież jemu na podłodze byłoby jeszcze gorzej.

Tomek z Gabrysią trochę gadali, wspominając czasy dzieciństwa, a ja czasami tylko wtrącałem się do rozmowy. Niebawem umilkli, obrócili się na boki i przyszła pora na sen. Było ciasno jak cholera, ale im zdawało się to nie przeszkadzać. Słyszałem równomierny oddech leżącej koło mnie Gabrysi, która zasnęła bardzo szybko. Po sapaniu Tomka niedługo wywnioskowałem, że on także śpi. Tylko ja – jak zwykle – wierciłem się i nie mogłem zapaść w sen. Po jakiejś godzinie miałem już dosyć, ale nie wstawałem, żeby ich nie budzić. Obróciłem się na bok i zacząłem liczyć barany. Odliczyłem od stu do jednego i dalej nie spałem. W końcu jednak zmogło mnie, zacząłem odpływać. Śniło mi się, że łowię ryby z dziadkiem Gabrysi. Może dlatego, że ów dziadek podczas wigilijnego posiłku wciąż gadał o rybach... Tak więc siedzimy, zarzucamy wędki, otwieramy piwo... Nagle coś z wody, chyba jakaś duża ryba, zaczyna sapać. Dobiegają stamtąd też jakieś wesołe szepty i ciche śmiechy. Nagle wszystko się rozmywa... No tak, nie jestem na rybach, tylko leżę ściśnięty. Sapanie jednak nie ustało. Przecież to moja żona. To pojękiwała, to śmiała się nerwowo. I do tego szepczący coś Tomek.
- No weź – skarciła kuzyna Gabrysia, jednak w jej głosie słychać było bardziej zachętę, niż naganę.
- No co? – spytał wesoło Tomek. – Nie pamiętasz, jak kiedyś się zabawialiśmy?
- Kiedyś to kiedyś, teraz mam męża...
- Tak? A zaspokaja cię on? Bo coś widzę, że jesteś napalona... - mruknął chłopak.
Seksowny śmiech Gabrysi, jęknięcie, po czym jakieś jakby szorowanie...
Co oni, kurwa mać, robią? – zastanawiałem się.
Gdyby nie to, że byli kuzynostwem, pomyślałbym, że Tomek strzela Gabie palcówę. Odgłosy jednoznacznie na to wskazywały...
- Ej – sapnęła moja żona.
- No co? – spytał zawadiackim szeptem Tomek.
- No nie wkładaj do środka!
- Kiedyś ci wkładałem, i ci się podobało.
Teraz już byłem pewny, co robią. Kurwa, ja może i byłem zboczony, ale to co oni wyprawiali, to była już przesada! Przecież byli kuzynostwem! Gabrysia w dodatku zdradzała swego męża, czyli mnie. Zdradzała mnie. Czy nie o tym marzyłem? Zdradzała mnie, i to kiedy ja byłem obok. Leżałem na boku, tyłem do nich i słuchałem dalej. Wciąż oddychałem miarowo, jakbym dalej spał, żeby sobie mną nie przeszkadzali.
- A jak Andrzej się zbudzi? – spytała Gabrysia.
- Nie gadaj, to się nie zbudzi.
Zabuzowało mi w jądrach. Nim się spostrzegłem, moja pała już sterczała. Ich szepty ucichły, teraz słychać było tylko cichutkie pojękiwanie Gabryśki i przesuwającego się po jej szczelince palca Tomka. Niebawem doszły do tego odgłosy jakby chlapania, kiedy jego palec zaczął penetrować wnętrze pochwy. Złapałem się za ptaka i ścisnąłem lekko jego główkę, ściągając napletek. Zrobiłem tak kilka razy, bo przysporzyło mi to ogromnych doznań.
- Jej... - wyrwało się z ust Gabrysi.
- Ciii – syknął Tomek i dalej ją zadowalał.
Gabrysia w pewnym momencie rozchyliła szeroko nogi, jej kolano znalazło się na moim udzie. Słychać było, że jest już u szczytu. Ja, zamiast być wściekły na zdradzającą mnie żonę, onanizowałem się cichutko. Nie mogłem mieć jej tego za złe – przecież sam jej nie zadowalałem, musiała więc szukać innego źródła uciechy. Szybkim ruchem wyprostowała nogi i zetknęła się ze mną bosą stopą. Paluch Tomka chlapał w jej cipce, a ona nie mogła powstrzymać dyszenia. Słychać było cmoknięcie, chyba się pocałowali. W końcu sapanie Gaby ucichło. Już było po wszystkim, ale nie dla mnie. Ja wciąż się onanizowałem – tak mnie nakręciła ta sytuacja, że wiedziałem, iż nie zasnę, dopóki się nie spuszczę. Tomek zaczął się podnosić.
- Idę do klopa – rzekł.
- Po co? – spytała cichutko Gabrysia.
- Jak to po co? Myślisz, że zasnę po tym, co ci zrobiłem? Muszę se zwalić...
- Leż – rozkazała Gabrysia. – Ja ci to zrobię... - mruknęła.
Tomek już nic nie mówił tylko zamarł bez ruchu. Gabrysia za to przekręciła się na bok i po chwili usłyszałem odgłos walenia konia. Ruszała ręką coraz szybciej. Tomek nawet nie pojękiwał. Nie wytrzymałem. Sperma wystrzeliła z mojego kutasa i ledwo się powstrzymałem przed wydaniem z siebie odgłosu rozkoszy. Ta masturbacja – kiedy obok zdradzała mnie żona – była o niebo lepsza od zwykłego seksu. Nie wiem, czy zachowywałem się bezgłośnie, czy nie, ale oni nic nie słyszeli, gdyż ruchy dłoni Gabrysi wszystko zagłuszały. Wciąż bezwstydnie mu waliła, a ja zalewałem spermą pościel. Gdy już wszystko z siebie wyrzuciłem, zacząłem cicho ścierać dłonią nasienie z prześcieradła. Nie wiedziałem, co z tą spermą zrobić – przecież nie mogłem nagle wstać i pójść do kibla, bo by się wydało, że nie śpię. A może by się ujawnić i zrobić im awanturę? Nie, nie chciało mi się już nic robić. Wytarłem ręką prześcieradło, następnie wysunąłem ją spod kołdry i zanurkowałem pod łóżko. Powycierałem dłoń w dywan i zaspokojony leżałem, słuchając, jak moja żona wali konia swojemu kuzynowi. Niebawem zwolniła ruchy, oddech Tomka przyśpieszył, a za chwilę wszystko ucichło.
- Dzięki – szepnął chłopak.
- Spoko – odparła.
Odgłos przesuwania dłonią po materiale – prawdopodobnie Gaba wycierała spermę z ręki.
- Idę się oporządzić – powiedział Tomek, wstał i wyszedł z pokoju. Powoli zapadałem w sen, lecz w głowie sam układał mi się plan działania na następny dzień. Zasnąłem, nim Tomek wrócił z łazienki.

Rano zbudził mnie Tomek, który znów wychodził do łazienki. Nie wiem, czy wcześniej, kiedy jeszcze spałem, znów uprawiali z Gabryśką petting, i teraz chłopak też szedł się oporządzić, czy po prostu zechciało mu się siku. Wtedy jednak o tym nie myślałem, bo byłem cholernie śpiący – przecież nie przespałem z pół nocy. Kiedy jednak przypomniałem sobie, co tej nocy się wydarzyło, od razu odechciało mi się spać. Przypomniałem sobie także plan działania na dziś, który uknułem zasypiając. Serce od razu zaczęło mi bić szybciej. Wiedziałem, że już nie zasnę. Gabrysia także obudziła się, kiedy Tomek wychodząc, głośno zamknął za sobą drzwi.
- Hej, kochanie – rzekła i ucałowała mnie na dzień dobry.
Popatrzyłem na nią ze złością.
- Kochanie?! – zirytowałem się. – Teraz to, kurwa mać, kochanie? A w nocy kto był twoim kochaniem?!
Popatrzyła na mnie oszołomiona.
- No co? Dobrze wiem, co żeście wyprawiali z kuzynkiem pod kołderką!
Wciąż tylko się patrzyła dużymi oczyma. Nie wiedziała, czy ma się przyznać, czy może udawać, że wszystko mi się tylko przyśniło. W końcu jednak zdała sobie sprawę, że nie warto iść w zaparte.
- Słyszałeś to? – spytała słabo.
- A jak kurwa miałem nie słyszeć?! Wiesz, że słabo śpię, a ty w ogóle się tym nie przejmując jęczałaś jak świnia. I tylko śmichy-chichy i zabawianko z kuzynem! Ty zboczona jakaś jesteś!
- Przepraszam – wybełkotała tylko i odwróciła wzrok.
Podniosłem się i spojrzałem na nią z góry.
- Teraz to „przepraszam”? – złapałem Gabryśkę za ramię i szarpnąłem. – Wiesz, jak się czułem?
- To dlaczego udawałeś, że śpisz?
- Bo było mi głupio i nie wiedziałem, co zrobić. Ale tobie teraz powinno być jeszcze bardziej głupio – popatrzyłem za Gabę z żalem.
- I jest. Naprawdę – rzekła ze skruchą. – Ale wiesz, czemu to zrobiłam?! – przeszła do ataku. – Bo tobie się nigdy nie chce! A ja mam swoje potrzeby! Zresztą to Tomek zaczął. To on mnie macał po cipce, aż się podnieciłam, a wiem, że na ciebie w tych sprawach nie mogę liczyć.
- Tak? To ja sobie zaraz z Tomeczkiem pogadam! Niech no wróci.
- Nie krzycz na niego. Jest jeszcze młody, napalony...
- To ja już zaraz dam mu się wyżyć... - uśmiechnąłem się sam do swoich myśli.
Gabrysia nie wiedziała, o co mi chodzi, więc milczała.
- To prawda, że kiedyś też się tak z nim zabawialiście? – spytałem po chwili.
Nie odpowiadała.
- Słyszałem wasze szepty w nocy...
- Tak, prawda – rzuciła zirytowana. – Ale to było, zanim cię poznałam. Takie młodzieńcze „zabawy”.
- No ja myślę, że zanim mnie poznałaś! Ale przecież to twój kuzyn! Nie przeszkadza ci to?
Moja żona była bardzo speszona. Wrócił Tomek.
- O, już nie śpicie? – spytał, widząc nas rozmawiających.
- Nie – powiedziałem ostro. – Zbudziłeś nas.
- Sorry, nie chciałem.
- Myślę, że nie tylko za to powinieneś mnie przepraszać.
Popatrzył zdezorientowany.
- Po co byłeś w kiblu? – spytałem.
- No... odlać się... - Chłopak nie wiedział, o co mi chodzi.
- Tak? Ale w nocy po co chodziłeś do kibla? Wtedy też nie spałem – patrzyłem się mu w oczy i czekałem na jego reakcję.
- Oj, sorka, wtedy też cię zbudziłem?
- Nie, wtedy akurat nie spałem. Zbudziło mnie wcześniej coś innego.
Zamarł.
- No, to po co byłeś wtedy w kiblu? – ciągnąłem.
Nie był pewny, ile słyszałem podczas ich nocnych igraszek i czego się w związku z tym domyślałem. Nie wiedział zatem także, co ma odpowiedzieć, żeby nie wyjść na kłamcę, ale się nie zdradzić.
- No odlać się... - rzekł niepewnie.
Nagle wstałem z łóżka i szybko podszedłem do młodzieńca. Złapałem go za chabety i wysyczałem mu w twarz:
- Wiem, do kurwy nędzy, co żeście wyprawiali z moją żoną! Wszystko słyszałem, zboku jebany! Strzelałeś swojej kuzynce, a mojej żonie, palcówę! – pchnąłem go, aż uderzył w ścianę. – A ona ci waliła konia! – popatrzyłem ze złością na Gabrysię.
Tomek spuścił głowę i zaczął się trząść. Chciało mi się krzyczeć – to udawanie wkurzonego spowodowało, że naprawdę poczułem złość. I dobrze, bo przynajmniej wyglądałem wiarygodnie – jak przystało na wściekłego, zdradzonego męża. Nie mogłem jednak zachowywać się głośno, żeby nie zbudzić reszty rodziny. Na szczęście było jeszcze bardzo wcześnie i wszyscy oprócz nas prawdopodobnie smacznie spali. Przystawiłem więc twarz do twarzy Tomka i wysyczałem:
- Jak żeś taki niewyżyty, to proszę, bierz się za moją żonkę! – złapałem chłopaka i pchnąłem go w stronę łóżka, gdzie leżała Gabrysia.
Tomek był mocno przestraszony. Nie bał się pewnie tego, że coś mu zrobię, bo wystarczyłoby, że zacząłby krzyczeć, a zaraz zleciałaby się cała rodzina. Niepokoiło go prawdopodobnie to, że o jego nocnych wyczynach z kuzynką mogą dowiedzieć się jego rodzice i dziadkowie. Chybaby go wtedy wydziedziczyli. Ja jednak miałem gdzieś to, czy ktoś się o czymś dowie, czy nie. Mnie obchodziła tylko realizacja mego niecnego planu, który w końcu stał się osiągalny – wystarczyło tylko to dobrze rozegrać.
- No co?! Już, do roboty! No pokaż, jak ją zaspokajasz, kurwa.
- Przestań, przepraszam... - wybełkotał i próbował mnie ominąć.
Chyba nie rozumiał tego, że ja mówię poważnie. W sumie nie ma się co dziwić – jaki normalny facet kazałby innemu zaspokajać swoją żonę... Złapałem Tomka za kark, obróciłem go i z całej siły pchnąłem na leżącą w łóżku Gabę. Padł na nią, a ja go przytrzymałem. Pochyliłem się nad jego uchem i zagroziłem:
- Bierz się za Gabrysię, inaczej wszyscy się dowiedzą, co robiłeś w nocy ze swoją kuzyneczką...
Wciąż nie wierzył. Uderzyłem go dość mocno w ramię.
- Nie rozumiesz, mały chuju, co się do ciebie mówi?! Rozbieraj ją! Już, bo zaraz przestanę być miły!
Nieporadnie, wciąż bojąc się, że kiedy tylko położy łapę na mojej żonie, to go pobiję, złapał dół jej bluzki od piżamy. Zaczął podciągać materiał. Gabrysia patrzyła na mnie zaszokowana.
- Co ty wyprawiasz, Andrzej? – spytała karcąco. – O co tu chodzi?
- O jajco – odparłem jak gdyby nigdy nic. – Skoro ja cię nie zaspokajam, to Tomek mi w tym pomoże i będzie gitara.
Uniosła tułów i podparła się na łokciach. Tomek powoli ściągał jej bluzkę. Seksowny brzuszek wyłaniał się powoli. Ręce trzęsły się chłopakowi.
- Spokojnie – powiedziałem do niego. – W nocy się tak nie denerwowałeś...
- Przestań, Tomek! – powiedziała ostro Gaba. – Nie rozbieraj mnie.
Młody zabrał ręce.
- Rozbieraj! – rozkazałem. - Przelecimy cię we dwójkę – zwróciłem się do Gabrysi.
Popatrzyła na mnie zaskoczona. Ręce Tomka znów zabrały się za ściąganie piżamy z mojej żonki.
- Nie – zaprotestowała.
- Tak. Zrobimy to, albo nie wybaczę ci tego, co zrobiłaś z Tomkiem w nocy – popatrzyłem na nią władczo.
Niechętnie podniosła ręce, żeby umożliwić kuzynowi ściągnięcie jej piżamy, pod którą nie miała stanika. Po chwili przed twarzą chłopaka zafalowały śliczne, krągłe i jędrne piersi. Oczy niemal wyszły mu z orbit, gdy tak się w nie wpatrywał. Wyglądał na kogoś, kto nie za bardzo rozumie, co się dzieje, ale jest z tego zadowolony.
- Kręci cię takie coś, tak? – spytała mnie Gabrysia urażonym tonem. – Chcesz, żeby robił to ze mną inny mężczyzna, wtedy się podniecisz, tak?
- Tak. Pragnę tego już od jakiegoś czasu – rzekłem spokojnie.
Tomek spojrzał na mnie pytająco. Nie wiedział, co ma dalej robić.
- Pomacaj sobie – wskazałem na biust mej żony.
Położył nieśmiało dłoń na cycku. Pomasował go chwilę, po czym ścisnął lekko. Po chwili wziął się także za drugą pierś. Kiedy patrzyłem, jak ten młody napaleniec pieści cycuszki Gabrysi, to na mych luźnych spodniach od piżamy zaczął rosnąć namiot. Po kilku minutach był już pełnowymiarowy.
- Dobra. Ściągaj jej spodnie – zwróciłem się do Tomka.
Oderwał się od biustu. Wyglądał, jakby został nagle wyrwany z jakiegoś pięknego snu. Chwycił za gumkę spodenek od piżamy Gabrysi i powoli zaczął je zsuwać. Dziewczyna uniosła miednicę, by mu to umożliwić. Popatrzyła na mnie z wyrzutem.
- No co, myślałem, że tego chcesz – rzekłem.
- To trochę chore...
- A walenie konia własnemu kuzynowi nie jest chore?
- To nie to samo.
- Róbcie, co mówię, a będzie dobrze.
Kiedy Tomek ściągał mojej żonie portki, ja przyjrzałem się jej biustowi. Sutki jej były seksownie nabrzmiałe. Znaczy się, że jej się to podoba, tylko tak gada, że nie – pomyślałem sobie i pociągnąłem za jedną z brodawek. Popatrzyłem żonie w oczy.
- Nie podoba ci się, aha... - powiedziałem wymownym głosem.
Spuściła wzrok. Tomek zdjął jej już spodenki. Była teraz w samych majtkach.
- No, to pokaż, jak jej w nocy strzeliłeś palcówę – powiedziałem.
Włożył jej rękę w majtki i zaczął masować cipę.
- Ściągnij jej te gacie, będzie ci wygodniej.
Chłopak zrobił to i z podnieceniem w oczach przyjrzał się pięknej, lekko zarośniętej cipeczce. Przejechał palcem wzdłuż wilgotnej szczelinki. Gabryśkę przeszedł dreszcz, co starała się zamaskować. Tomek zanurzył w niej palca i lekko nim poruszał. Dziewczyna nie mogła ukryć, jaką jej to sprawia przyjemność.
- Może chcesz, żeby kuzyn cię wylizał? – zwróciłem się do niej.
Nic nie powiedziała.
- Skoro nic nie mówi, to znaczy, że chce – klepnąłem Tomka w ramię.
Wiedział, co ma robić. Pochylił się nad kroczem Gabrysi i wysunął język. Zlizywał z niej soki i wsuwał się do szczelinki. Nie mogłem już wytrzymać. Bezwstydnie opuściłem spodnie i złapałem się za sterczącą pałę. Zacząłem się lekko po niej masować oglądając, jak młody strzela mojej żonie minetę.
- No tak, teraz to ci stanął – powiedziała Gabrysia jakby z pretensją w głosie. – A ze mną samą to prawie nigdy ci nie staje...
Położyłem rękę na jej ciele i lekko gładziłem delikatną, młodą skórę. Dziewczyna wiła się, zaciskała nogi na głowie Tomka; nie mogła ukryć, jak jest jej dobrze. Po chwili jej spojrzenie rozmyło się. Uklęknąłem za nią i złapałem ją za cycki. Ściskałem je mocno, patrząc, jak Tomek obrabia Gabrysi muszelkę. Kutasem ocierałem się o jej plecy. Oddech mojej żony był szybki i głośny. W pewnym momencie położyła dłonie na głowie swego kuzyna i z całej siły przycisnęła ją sobie do łona. Jęknęła, zawyła i mocno zacisnęła uda na głowie młodzieńca. Wtedy ścisnąłem jej sutki. Aż podskakiwała z rozkoszy. Kiedy jej orgazm się skończył, odciągnęła głowę chłopaka od swojego krocza i bezwładnie opadła w me ramiona. Ja wciąż ocierałem się penisem o jej plecy i nie przestawałem pieścić cycków. Tomek znów spojrzał się pytająco – najpierw na Gabrysię, potem na mnie.
- Pomacaj sobie – rzuciłem.
Zaczął wędrować dłońmi po jej gładkich, ślicznych udach. Odsunąłem się, by popatrzeć, jak młody z pożądaniem obmacuje całe ciało mojej żony. Mój fiut już rwał się do akcji. Tomek dotykał piersi, brzuszka, napawał się całym ciałem. Kiedy wędrował dłońmi od kolan Gabrysi, po wewnętrznej stronie jej ud, zmierzając do pachwinek, zauważyłem, że dziewczyna znów się podnieciła. Pchnąłem ją wtedy. Przewróciła się. Obróciłem ją na bok i położyłem się koło niej. Byliśmy zwróceni twarzami do siebie.
- Chodź – szepnąłem do Tomka i wskazałem mu, żeby położył się za Gabrysią.
Zaczęliśmy się o nią ocierać i obmacywać całe ciało. Tomek zsunął swoje spodenki i nagą pałą poruszał pomiędzy jej pośladkami. Dłońmi pieścił cycki. Ja zacząłem wsuwać się powoli w cipkę Gabrysi. Dobiłem do końca i aż sapnąłem z rozkoszy.
Podniecenie zamroczyło moje myśli. Nie myśląc więc nawet o uczuciach swojej żony, wydyszałem do Tomka:
- Przeruchaj jej dupkę...
Oczy aż wyszły mu z orbit, kiedy to usłyszał.
- Nie, Andrzej, przestań – zaprotestowała. - Wiesz, że tego nie lubię - popatrzyła na mnie prosząco.
Nikt jej nawet nie odpowiedział, ale Tomek zaczął napierać swoim członkiem na jej rowek. Nie mógł się jednak w nią wbić; splunął więc na rękę i roztarł ślinę na swoim kutasie, aby zwiększyć poślizg. Spróbował ponownie. Nic z tego – ciasny tyłeczek mojej żony nie chciał w sobie przyjąć jego pokaźnego przyrodzenia.
- Dobra, nie pchaj na siłę – powiedziałem. – Poocieraj się i też będziesz zadowolony.
- OK – rzucił i dalej poruszał się pomiędzy jej pośladkami.
Ja przyśpieszyłem ruchy. Podniosłem głowę i patrzyłem, jak młody szoruje fiutem po pośladkach i pleckach Gaby. Nagle wszyscy aż podskoczyliśmy z przerażenia, gdyż rozległo się pukanie do drzwi. Zamarliśmy. Złapałem za kołdrę i narzuciłem ją na siebie i na Gabrysię. Tomek także szczelnie się przykrył. Zgarnąłem szybko nasze porozrzucane piżamy i schowałem je pod łóżko. Pukanie rozległo się ponownie. Rozejrzałem się po pokoju, czy nie widać nic podejrzanego, i krzyknąłem:
- Proszę!
Drzwi uchyliły się i do pomieszczenia zajrzała ciotka Gabrysi.
- Śpicie jeszcze? – spytała szeptem.
- Jeszcze się przeciągamy – odparłem z uśmiechem. – Zaraz wstajemy.
- Wy z Gabą jak chcecie, to jeszcze sobie śpijcie, ja tylko przyszłam zbudzić Tomka, bo my niedługo idziemy do kościoła...
- Ok, mama, zaraz wstaję – powiedział Tomek.
Ciotka kiwnęła głową i wyszła. Odetchnęliśmy z ulgą. Oprócz niej ktoś jeszcze wstał. Dom powoli się budził, słychać było krzątaninę na korytarzu. Całe szczęście, że ciotka zapukała, a nie wlazła jak do siebie. Na wypadek jednak, gdyby inni domownicy nie byli tak dobrze wychowani, nie wychodziliśmy spod kołdry. Pod jej osłoną ponownie wbiłem się w cipkę Gabrysi i zacząłem ją ostro posuwać. Tomek wysunął się spod swojej kołdry i wszedł pod naszą. Znów zaczął się ocierać o tyłek swojej kuzynki. Macając żonę co chwilę napotykałem dłońmi ręce Tomka, który także napawał się jej ciałem. Gabrysia pojękiwała seksownie, Tomek dyszał coraz głośniej... W pewnym momencie chłopak zacisnął powieki i odchylił głowę do tyłu, po czym zasapany zastygł w bezruchu. Nagle poczułem, jak ciepło kumuluje mi się w kroku. Ścisnąłem Gabrysię za boki, ugryzłem jej szyję i wystrzeliłem w gorącej pochwie. Po wszystkim wysunąłem się z żony i rozkryłem nas. Zobaczyłem spermę Tomka na plecach Gabrysi. Ten widok sprawił, że znów się nieco podnieciłem. Moje nasienie wyciekało jej z cipki prosto na prześcieradło...
- Dobra, młody, spadaj, bo zaraz znowu matka po ciebie przyjdzie – wydyszałem zmęczonym głosem do Tomka.
Chłopak wstał i zaczął się ubierać. My z Gabrysią także się ubraliśmy. Kiedy jej kuzyn wyszedł z pokoju, włożyłem żonie rękę do majtek i palcami doprowadziłem ją do orgazmu, a wkładając jej palce do cipki czułem w środku swoją spermę. Moje podniecenie minęło jednak od razu, kiedy tylko Tomek opuścił pomieszczenie i zostaliśmy z żoną sam na sam. Pocałowaliśmy się jednak namiętnie.
- Przepraszam, że byłem taki ostry, ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy w nocy zabawiałaś się z Tomkiem...
- Rozumiem, też bym się wściekła, miałeś o co – odparła przepraszająco.
- Wiem, że to dlatego, że ja cię nie zaspokajam. Ale nic nie poradzę, że podniecam się tylko, kiedy myślę o tym, że robi to z tobą ktoś inny... Nawet nie wiesz, jak marzyłem o takiej sytuacji co dziś.
Uśmiechnęła się, pocałowała mnie i powiedziała przymilnie:
- Możemy co jakiś czas robić to z jakimś innym facetem. Zrobię to dla ciebie...
- Dziękuję ci. Wiesz, że cię kocham.
- Ja ciebie też.
Opadliśmy na łóżko i zatopiliśmy się w pocałunku.
Dodaj do ulubionych
29,753
Podziel się ze znajomymi
8.69/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.69/10 (49 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (3)

erajko

erajko · 21 kwietnia 2015+0

bardzo dobre, podobało mi się!

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Fajkel

Fajkel · 22 kwietnia 2015+0

Cześć, dziękuję za opinie. Miło mi, że moje wypociny się komuś spodobałysmile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
siewie

siewie · 8 sierpnia 2017+0

zajebiste szkoda że ciągu dalszego brak

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub