pokatne.pl na facebookupokatne.pl na twitterzepokatne.pl na google+
Masz konto?

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

20 września 2014
Czat

megas_alexandros » profil użytkownika


megas_alexandros
www: http://najlepszaerotyka.blogspot.com/
Autorzy (Autorzy tekstów)
13 opowiadań41 komentarzy4 wpisów na forum

megas_alexandros » Serie


megas_alexandros » Opowiadania


4
!!!
9.5

"Opowieść helleńska (XIII)"


Autor: megas_alexandros · 29 grudnia 2012 · 14726 odsłon
Opowieść helleńska (XIII)W ciągu nocy, która nastała po procesie i uniewinnieniu Fryne, Kassander kochał się z nią nie mniej niż pięć razy. Hetera, przyzwyczajona do sypiania z ateńskimi dekadentami, wydawała się szczerze (ale też miło) zaskoczona jego wytrzymałością i nienasyceniem. Raz oddawała mu się, leżąc na plecach i obejmując jego biodra udami, to znów klęczała mocno pochylona, on zaś brał ją od tyłu. Kiedy indziej dosiadała go, klęcząc w szerokim rozkroku na jego biodrach, a penis wypełniał jej zaciśniętą z całych sił pochwę, wsuwając się w nią od dołu. Opierała dłonie na szerokim torsie Macedończyka, unosiła się i opadała, za każdym razem czując, jak nabija się na jego twardy pal. Ich złączone ciała odbijały się w lustrze umieszczonym na baldachimie łoża. Czuła parzące spojrzenie Macedończyka na swoich kołyszących się piersiach, nie próbowała ich jednak zasłonić. Ten mężczyzna ocalił jej życie. Fryne niczego nie mogła mu odmówić.

Nie znaczyło to wcale, że igraszki z Kassandrem były dla niej wielkim poświęceniem. Wręcz przeciwnie, czerpała z nich dużo przyjemności – znacznie więcej, niż przystało na heterę oddającą się klientowi. Jego członek rozpychał się w jej pochwie, dłonie obdarzały jej piersi i pośladki natarczywymi pieszczotami, usta zasypywały szyję i dekolt pocałunkami. Jego dotyk nie był miękki – Macedończyk nie silił się na delikatność – a mimo to ciało hetery zdawało się śpiewać. Gdy pierwszy raz szczytowała w jego ramionach, zwątpiła w swój profesjonalizm. Mężczyzna nie powinien tak na nią działać.

Fryne bowiem nie wierzyła w miłość. A już na pewno nie między mężem ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
2
!!!
9.4

"Opowieść helleńska (XII)"


Autor: megas_alexandros · 15 grudnia 2012 · 8799 odsłon
Opowieść helleńska (XII)Dzień, w którym Dionizjusz miał przedstawić Zgromadzeniu Ludowemu projekt swej uchwały, zastał Kassandra w burdelu.

Obudził się pomiędzy dwoma młodymi, nagimi kobietami, które spały wtulone w jego tors i ramię. Nie pamiętał ani ich imion, ani też tego, skąd pochodziły. Był pewien, że obydwie te informacje usłyszał od zarządczyni nierządnic, która zeszłego wieczora zachwalała mu ich atuty. Nie zachował jednak tych zbędnych detali w pamięci. Liczyło się tylko to, że piersiasta blondynka (z plemienia Dorów?) wspaniale zaspokoiła go ustami, nie uroniwszy przy tym ani jednej kropli nasienia; że ciemnooka mulatka o kręconych włosach i pełnych wargach (południowy Egipt? Nubia?) rozkosznie jęczała, gdy wciskał swój członek w jej rozłożystą pupę; że obie wyglądały niezwykle podniecająco, gdy na jego życzenie kochały się ze sobą.

Ladacznice miały swoją rolę do spełnienia. Macedończyk potrzebował ich usług, lecz rzadko zadawał sobie trud, by zapamiętać imię którejś z nich. Wystarczyło, że płacił im srebrem albo prezentami. Podobnie było z ateńskimi mężami stanu, z tym, że oni – w przeciwieństwie do dziwek – dawali się czasem kupić pochlebstwem. Każda szanująca się porne wiedziała, że komplement wypowiedziany przez mężczyznę w chwili, gdy pali go pożądanie, nie jest wart choćby jednego rumieńca. Politycy przyjmowali miłe słowa tak, jak wygłodniały człowiek przyjmuje bochen chleba. Niejednego Kassander kupił słowami jeszcze nim w jego ręku pojawił się mieszek z sowitą łapówką.

Zeszłej nocy Macedończyk potrzebował kobiet. Dziś rano będzie potrzebował ateńskich demagogów. Dionizjusz nie przewidywał wprawdzie problemów, lecz Kassander wolał chuchać na zimne. Nakazał swoim oficerom ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
2
!!!
9.9

"Opowieść helleńska (XI)"


Autor: megas_alexandros · 8 grudnia 2012 · 6892 odsłon
Opowieść helleńska (XI)Hiperejdes był ostatnim z ważnych polityków, których Kassander odwiedzał, by zdobyć poparcie dla uchwały Dionizjusza. Najbardziej wytrwały nieprzyjaciel Macedonii jeszcze po klęsce pod Cheroneą usiłował poderwać obywateli do walki. Proponował nawet uzbroić niewolników i darować im wolność w zamian za udział w obronie ateńskiej niepodległości. Tego było za wiele nawet dla stronnictwa wojennego. Na Zgromadzeniu Ludowym Demostenes ostro wypowiedział się przeciw projektowi Hiperejdesa. Przez chwilę ostatniemu obrońcy wolności groziło nawet wygnanie. Oskarżono go bowiem o zamach na odwieczne, święte prawa ustanowione przez Solona.

Obecnie Hiperejdes przedstawiał sobą dość żałosny widok. Klęska jego koncepcji odcisnęła na nim wyraźne piętno. Ten energiczny niegdyś mąż stanu dusił się w mieście zniewolonym i uległym. Zamiast zajmować się nową, skarłowaciałą polityką, pogrążył się w pijaństwie i rozwiązłości. Na swe kosztowne rozrywki zarabiał jako prawnik – nawet teraz nikt nie potrafił mu dorównać w sztuce wygrywania sądowych sporów.

Kiedy przyjął Kassandra w swoim andronitisie, najwyraźniej wracał do siebie po zeszłonocnej pijatyce. Obrzucił Macedończyka spojrzeniem swych przekrwionych oczu, przetarł dłonią spocone (choć wcale nie było upału) czoło, pełnym boleści ruchem sięgnął po kubek z rozcieńczonym mocno winem.
– Czym mogę ci służyć, Macedończyku? – spytał niezbyt przyjaznym tonem.
– Przychodzę w dwóch sprawach. Politycznej i prawnej natury.
– Dajmy sobie spokój z polityką. Dawno już nie zajmuję się tym, co teraz za nią uchodzi.
– Wiesz jednak z pewnością o projekcie Dionizjusza – Kassander nie miał zamiaru ustąpić. – Czy zamierzasz przemówić przeciw niemu na Zgromadzeniu?
– Powiadam ci, że już mnie to ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
2
!!!
9.2

"Opowieść helleńska (X)"


Autor: megas_alexandros · 23 listopada 2012 · 6319 odsłon
Opowieść helleńska (X)Ateny. Słońce Hellady. Stolica sztuki, filozofii oraz demokracji. Najpotężniejsza z greckich poleis. Królowa mórz i władczyni Attyki.

Kassander nie od razu polubił to miasto.

Znacznie większe od Koryntu, ciaśniej zabudowane, brudne i cuchnące Ateny wcale nie prezentowały się jak najwspanialsza metropolia Grecji. Ćwierć miliona mieszkańców tłoczyło się w cieniu Akropolu, ocierało się o siebie na wąskich ulicach, wdychało wyziewy rynsztoków oraz woń smażonego na powietrzu, obficie przyprawianego jadła.

Niemal czterdzieści stadiów od Akropolu znajdowały się dwa morskie porty Aten: stary Faleron i nowszy, znacznie większy Pireus. Kassander zamieszkał w tym drugim, nad samym morzem, nieopodal potężnej twierdzy Munichii. Willa, którą wynajął, prędko stała się głównym ośrodkiem macedońskiej działalności w mieście, całkowicie marginalizując położoną w centrum królewską ambasadę.

Pierwszym gościem, którego podjął w swoich nowych progach, był Dionizjusz z Faleronu, żołnierz i polityk, przywódca promacedońskiego stronnictwa w mieście. I zarazem jeden z niewielu Ateńczyków, których Kassander lubił i poważał.
– Nieźle się tu urządziłeś – zauważył Dionizjusz, gdy został wprowadzony do przestronnego andronitisu, pokoju przeznaczonego dla mężczyzn. Były tu ustawione łoża do ucztowania, a niskie stoliki uginały się od wszelkiego jadła i napoju. Podłogę zdobiła mozaika prezentująca morski świat – dziedzinę boga Posejdona. Ściany pokrywały freski przedstawiające zwierzęta lądowe, wiodące spokojny żywot pośród drzew i krzewów. Na suficie artysta ukazał królestwo ptaków – jaskółki i gołębie przecinały pomalowany na niebiesko obszar, udający z powodzeniem niebo.

– Przyznam, że to wygodniejsze mieszkanie niż surowa kwatera, którą miałem w Akrokoryncie – odparł Kassander. – Szczególnie cenię sobie ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
8
!!!
9.0

"Opowieść helleńska (IX)"


Autor: megas_alexandros · 15 listopada 2012 · 12912 odsłon
Opowieść helleńska (IX)Peloponez płonął.

W drodze powrotnej ze Sparty do Megalopolis, Kassander w dzień oglądał słupy dymu unoszące się nad miastami Arkadii, w nocy zaś – niebo rozjaśnione łunami pożarów.

Macedończyk prędko uzmysłowił sobie, że choć udało mu się wynegocjować pokój zgodny z życzeniem Antypatra, wojna na półwyspie wcale się nie zakończyła. Generał mógł być wspaniałomyślny wobec Lacedemonu i zaproponować mu korzystne warunki – lecz spartańscy sojusznicy, którzy wzięli udział w rebelii, nie mieli tyle szczęścia.

Ktoś zawsze musi zapłacić.

* * *

Drugiego dnia podróży, o poranku, napotkali pierwszą grupę uchodźców. Ci, widząc Kassandra i jego ludzi, rzucili się do ucieczki, porzucając cały dobytek, który udało im się dotąd zachować. Dowódca akrokorynckiej twierdzy kazał ich dogonić. Tesalscy jeźdźcy z jego eskorty puścili się w galop. Umykający pieszo ludzie szybko zostali okrążeni. Zatrzymali się zatem i pełni rezygnacji czekali na to, co ma się wydarzyć.

Kassander podjechał niespiesznie do najstarszego z nich, siwego mężczyzny o potarganej brodzie.
– Kim jesteś? – spytał, starając się nadać głosowi srogi ton.
– Na imię mi Hieronim, dostojny panie – rzekł starzec, drżąc na całym ciele i wpatrując się w kopyta Charona, gniadego ogiera należącego do Kassandra. – Pochodzę z Mantinei.
– Czemu zatem wraz z tymi ludźmi błądzisz po bezdrożach? – Kassander przesunął spojrzeniem po brudnych i zmęczonych twarzach innych uchodźców. Ich odzienie było w nieładzie, a w wypadku dwóch młodych mężczyzn najwyraźniej ucierpiało od ognia.
– Uciekamy, dostojny panie. Nasze miasto zdobyli Ateńczycy, wierne psy Macedonii. Większość ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
2
!!!
9.6

"Opowieść helleńska (VIII)"


Autor: megas_alexandros · 24 września 2012 · 8170 odsłon
Opowieść helleńska (VIII)Dzień, w którym stoczono bitwę pod Megalopolis, był słoneczny i ciepły, jak na tę porę roku. Choć Antypater zmusił swe wojska do forsownego marszu, pokonując codziennie sto pięćdziesiąt stadionów, Spartanie nie dali się zaskoczyć nagłym nadejściem wroga. Kiedy Macedończycy o poranku stanęli na szerokiej równinie na północ od miasta, po drugiej jej stronie ujrzeli już uszykowane zastępy Lacedemonu.

Król Agis zgromadził armię, jakiej Sparta nie miała od niemal stu lat, od końca wojny peloponeskiej, którą opisał wielki Tukidydes. Wraz ze swymi sojusznikami – Achajami, Arkadyjczykami, mieszkańcami Elidy – Lacedemon wystawił ponad dwadzieścia tysięcy żołnierzy. Trzy czwarte stanowili ciężkozbrojni hoplici, resztę zaś – lekkozbrojni harcownicy: peltaści, łucznicy i procarze. W polu armia ta prezentowała się doskonale. W centrum, w równych szeregach stali tarcza w tarczę niemal identyczni żołnierze. Szkarłatne płaszcze Spartiatów powiewały na wietrze, napierśniki i hełmy z polerowanego brązu lśniły w jesiennym słońcu niczym najprawdziwsze złoto. Nad głowami wojowników unosił się las włóczni o ostrzach z przedniej stali. Na flankach gromadziła się lekka piechota – nie tak piękna i zdyscyplinowana, lecz równie zabójcza, zwłaszcza dla słabo opancerzonych macedońskich falangitów.

Antypater podjął rzucone mu przez króla Sparty wyzwanie. Nie ukrywał się za wysokimi murami Koryntu, nie skorzystał z osłony oferowanej przez Istmijski Przesmyk. Pod Megalopolis sprowadził siły dorównujące liczebnością armii, którą Aleksander powiódł na Wschód. Prócz dziesięciu tysięcy Macedończyków, których pozostawił mu król dla obrony Hellady, prowadził dwakroć tylu Traków ze wszystkich zhołdowanych plemion – Serdów, Bisaltów, Odrysów, Agrian i Tryballów. Niedawno Antypater ułaskawił zbuntowanego wielkorządcę Tracji, Memnona, by ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
0
!!!
8.5

"Opowieść helleńska (VII)"


Autor: megas_alexandros · 28 sierpnia 2012 · 5940 odsłon
Opowieść helleńska (VII)Pierwszy z jesiennych miesięcy tego roku upłynął na żmudnych przygotowaniach do wojny. Kassander, z wysokości swej akrokorynckiej twierdzy, dysponował całymi zasobami Peloponezu, a przynajmniej tych jego krain, które jeszcze nie sprzymierzyły się ze Spartą. Znów rozsyłał pisma i memoranda, wzywając sojusznicze miasta helleńskie do ofiarności. Tym razem nie żądał jednak żołnierzy, ale dostaw: żywności, obroku dla koni, wełnianych płaszczy chroniących przed jesienną słotą, solidnych wozów dla taboru. Domagał się również sprzętu wojskowego: mieczy, włóczni (te najszybciej zużywały się w boju – czasem wystarczyło jedno fałszywe pchnięcie, by stalowe ostrze odłamało się od drzewca), strzał, brązowych hełmów. A także zwierząt jucznych: wołów i osłów do transportu tego wszystkiego.

Greckie poleis na Peloponezie niechętnie przyjmowały jego żądania. Klęska pod Ephyrą sprawiła, że wiele miast zaczęło wątpić w sens przymierza z Macedonią, coraz łaskawiej spoglądając na Spartę. Zdawało się, że Mojry sprzyjają Lacedemończykom. Niemal wszystkie miasta Arkadii otworzyły przed nimi swe bramy. W Achai wybuchło powstanie, z kilku miast wyrzucono macedońskie garnizony, w innych obalono sprzyjające królowi Aleksandrowi oligarchie. Kassander wysłał przeciw nim Jazona wraz z jego dzikimi Trakami. Ich pacyfikacyjne ekspedycje rozjaśniały niebo nad północnym Peloponezem łunami pożarów.

Wojna rozgorzała już na dobre. Pod sztandarem spartańskiego króla Agisa zgromadziły się potężne siły. Obecnie oblegały one Megalopolis. Było to jedno z nielicznych miast Arkadii, które nie przyłączyły się do antymacedońskiej ligi. Mieszkańcy Megalopolis zdecydowali tak z dwóch przyczyn. Po pierwsze, nie chcieli maszerować do boju pod wodzą Sparty – swego odwiecznego wroga. Po drugie, zrozumieli oni coś, czego nie pojmowali ani ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
9.3

"Opowieść helleńska (VI)"


Autor: megas_alexandros · 25 sierpnia 2012 · 7135 odsłon
Opowieść helleńska (VI)Jesień zaczęła się wcześnie tego roku. Dni stały się chłodniejsze, a noce – wręcz zimne. Co kilka dni spadał ulewny deszcz, zamieniający ulice Koryntu w jeden wielki ściek. Spływały nim wszelakie nieczystości, zazwyczaj składowane w ślepych zaułkach, między pozbawionymi okien ścianami ciasno stłoczonych domów. Miasto, cuchnące w lecie spalonym tłuszczem, rybami, nieświeżą baraniną i zabójczą dla nozdrzy mieszanką egzotycznych przypraw, teraz śmierdziało butwiejącymi liśćmi i rozpuszczonymi przez ulewy ekskrementami z przepełnionych publicznych szaletów.

Koryntyjczycy szukali schronienia przed jesiennymi chłodami w dobrze nagrzanych publicznych łaźniach. W ślad za nimi poszły wpierw hetery, a następnie zwykłe pornai. Piękne kobiety bez najmniejszego wstydu pozbywały się swych szat, by kąpać się nago w basenach ciepłej wody, pośród również nagich, wpatrzonych w nie mężczyzn. Następnie zaś oddawały się im w mniejszych pomieszczeniach, w których naprędce zaaranżowano prowizoryczne alkowy. Bardziej bezpruderyjne ladacznice obsługiwały swych klientów nie opuszczając nawet basenów.

Organizowały też między sobą specyficzne igrzyska. Dwa powszechnie znane domy publiczne wystawiły swe "zawodniczki" w szeregu konkurencji. W jednej z nich prostytutki po kolei zaspokajały mężczyzn ustami. Wygrywała ta, która w określonym czasie doprowadziła do orgazmu większą ich ilość. Zwyciężyła niejaka Pamfilia, która w przeciągu godziny połknęła nasienie dziesięciu klientów. Gdy zwieńczono jej głowę wieńcem oliwnym (nie zapomniano i o takim atrybucie olimpijskim), podkreśliła triumf nad rywalkami, zaspokajając w ten sam sposób jeszcze dwunastu mężczyzn, w tym każdego z siedmiu sędziów.

W innych konkurencjach sprzedajne dziewki udostępniały Koryntyjczykom swe szparki i tyłeczki, przyjmując ich w sobie chętnie i niedrogo. Zwyciężczynią całych igrzysk obwołano ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
4
!!!
9.6

"Opowieść helleńska (V)"


Autor: megas_alexandros · 16 lipca 2012 · 9388 odsłon
Opowieść helleńska (V)Herakliusz, bo tak było na imię posłańcowi spod Ephyry, wpółleżał na swym łożu i pochłaniał kolejne kawałki pieczonej baraniny. Od dwóch dni i dwóch nocy nie miał w ustach jedzenia i wyglądało na to, że zamierzał podczas tej wieczerzy nadrobić wszelkie zaległości.
Kassander leżał na posłaniu nieopodal, przyglądając się młodemu żołnierzowi. Gdy zmył z siebie pył podróży i przywdział świeży, dorycki chiton z białej wełny, prezentował się całkiem godnie. Był przystojnym mężczyzną o czarnych, kręconych włosach i niemal równie ciemnych oczach. A także o niespożytym apetycie.
W komnacie był jeszcze Trak Jazon, który, choć również zajęty jedzeniem, ani na chwilę nie spuszczał oczu z młodzieńca. A także Arystoteles, skubiący niespiesznie swoją porcję.

– Opowiadaj wreszcie – rzekł Kassander, gdy Herakliusz nasycił pierwszy głód. – Jak to się wydarzyło?
– Zgodnie z twą wolą, panie, przybyłem do Koragosa z rozkazami, nakazującymi mu powrót do Koryntu. Armia była wtedy jeszcze w Achai. Odniosła tam pewne sukcesy. Koragos zdobył i puścił z dymem Pellene, spustoszył pola wokół Patry...
– Nie interesują mnie sukcesy Koragosa, tylko jego ostateczna klęska – wycedził Kassander, czując, że niezagojona jeszcze rana pulsuje tępym bólem. – Dlaczego zamiast wrócić do Koryntu, jak mu przykazałem, udał się na południe?
– Mówił, że po Achajach przyszedł czas na mieszkańców Elidy. Chciał im dać nauczkę za przymierze ze Spartą...
– I w ten sposób podszedł pod sam nos królowi Agisowi. To wiem. Ale dlaczego złamał rozkaz?
– Mogę się tylko domyślać – wtrącił Arystoteles – że nie wierzył zbytnio w twój ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
8.2

"Opowieść helleńska (IV)"


Autor: megas_alexandros · 26 czerwca 2012 · 14304 odsłon
Opowieść helleńska (IV)Kassander konał.

Przywiązany do łóżka skórzanymi pasami, rozpalony gorączką, z deseczką wciśniętą między zęby, by w paroksyzmie bólu nie odgryzł sobie języka, trząsł się jakby z zimna, choć od pobliskiego kominka buchał żar. W upale, jaki panował w komnacie, uwijało się przy nim dwóch mężczyzn. Jednego znał – był to macedoński medyk Filotas, jego podwładny w akrokorynckim garnizonie. Drugiego nie poznawał – wysoki, z wąskimi ramionami, łysą czaszką i krótką, starannie przystrzyżoną brodą, pochylał się nad jego bokiem. Marszczył brwi z wyraźnym niezadowoleniem. Kassander patrzył, jak mężczyzna pochyla się i wącha długą ranę pomiędzy jego żebrami. Po wyrazie twarzy łatwo było się domyślić, że brodaczowi nie podoba się zapach, dobywający się z rozciętego ciała.

– Filotasie, nóż – rzekł brodacz, wyciągając rękę w stronę Macedończyka. Ten zbliżył się do paleniska i ostrożnie wysunął z niego długi sztylet o drewnianej rękojeści, owiniętej nawilżoną szmatą. Podał go brodaczowi, który przyjrzał się krytycznie ostrzu. Nawet w jasno oświetlonej lampami oliwnymi komnacie widać było, że metal żarzy się na czerwono. Długo szykowano ten nóż w buchającym ogniu.

Mężczyzna pochylił się z rozpalonym do czerwoności ostrzem nad raną Kassandra. Macedoński dowódca szarpnął się na łóżku. Pasy wytrzymały jednak napór mięśni.
– Uważaj teraz, macedoński panie – rzekł brodacz, przysuwając nóż do jego rany. – Będzie bolało. I to bardzo. Filotasie, Polidamesie, przytrzymajcie go proszę.
W chwili, gdy żarzące się gorącem ostrze wniknęło w ciało Kassandra, z jego wypchanych deseczką ust dobyło się coś przypominającego krzyk bólu. Potem Macedończyk wbił zęby w ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
pokatne.pl logo

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pokatne.pl korzysta z plików cookies

Używamy cookies w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być także umieszczane na Państwa urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Polityce prywatności.