pokatne.pl na facebookupokatne.pl na twitterzepokatne.pl na google+
Masz konto?

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

28 sierpnia 2014
Czat

megas_alexandros » profil użytkownika


megas_alexandros
www: http://najlepszaerotyka.blogspot.com/
Autorzy (Autorzy tekstów)
22 opowiadań71 komentarzy4 wpisów na forum

megas_alexandros » Serie


megas_alexandros » Opowiadania


4
!!!
9.0

"Opowieść helleńska: Tais (IX)"


Autor: megas_alexandros · 16 czerwca 2014 · 3739 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (IX)Słońce świeciło jasno na błękitnym, wolnym od chmur niebie. Skąpane w złocistym blasku Delfy zdawały się całe lśnić – krople porannej rosy oraz pozostałej po nocy deszczówki odbijały słoneczne promienie, ukazując feerię barw. Delikatny podmuch wiatru wywiewał z doliny mgłę – ostatnie wspomnienie świtu.

Na zbroczonym krwią dziedzińcu przed zajazdem Chloe klęczała przy ciele Gylipposa. Głowa najemnika spoczywała na kolanach dziewczyny, jego hełm leżał porzucony kilka kroków dalej, pośród zeschłej trawy. Spartiata miał zamknięte oczy i spokojne oblicze. Po jego policzkach płynęły łzy. Nie należały wszakże do niego, lecz do niej.

Meszalim obchodził pobojowisko, trącając stopą zwłoki każdego z napastników. W obydwu dłoniach dzierżył miecz, zabrany jeszcze z Koryntu. Na ostrzu wciąż była krew Hierona, elatejskiego żołnierza, który nasłał zabójców na Gylipposa. Teraz żaden z nich już nie żył. Piękny poranek w Delfach był świadkiem makabrycznej rzezi.

Syryjczyk przystanął nieopodal achajskiego najemnika, Eurylocha, który razem ze Spartiatą poszedł zmierzyć się z zabójcami. Wojownik był zwrócony twarzą ku górze, ale kałuża krwi, w której leżał, wskazywała na to, że otrzymał cięcie przez plecy. Nie miało to jednak znaczenia – ktoś poderżnął mu gardło, zapewne już po bitwie. Mężczyzna patrzył na eunucha błękitnymi, całkiem już martwymi oczyma.

– Obudź się, Gylipposie – łkała Chloe, – musisz się zbudzić...
Meszalim popatrzył na mężczyznę, do którego mówiła. Pancerz Spartiaty był przebity w dwóch miejscach – w okolicach żeber, a także na wysokości serca. Ktoś odrąbał mu prawą dłoń, z kikuta wciąż sączyły się karminowe krople. ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
8
!!!
9.5

"Opowieść helleńska: Tais (VIII)"


Autor: megas_alexandros · 31 maja 2014 · 2934 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (VIII)Mijały kolejne dni. Bryły marmuru, obłupywane ze wszystkiego, co zbędne, coraz bardziej upodabniały się do modeli Bryaksisa. Tais odkryła, że każdego ranka z większą łatwością obnaża się przed mężczyznami. Nie zasłaniała swoich wdzięków nawet wtedy, gdy do pracowni wchodzili akolici, niosący tace z jadłem oraz dzbany z winem i wodą. Beotkę bawiło wyraźne zakłopotanie młodzieńców oraz to, co starali się robić z oczyma, by nie dać się złapać na podglądaniu, a jednocześnie ujrzeć jak najwięcej. Rzeźbiarz i jego modele spożywali posiłki, nie opuszczając nawet pomieszczenia, po czym wracali pospiesznie do pracy. Cała trójka pragnęła ujrzeć ukończone dzieło. Bryaksis twierdził, że przyćmi ono wszystkie jego poprzednie osiągnięcia. Beotce, która odwiedziła jego warsztat i widziała wystawione tam prace, trudno było w to uwierzyć. Kiedy jednak przestał obłupywać marmur topornym dłutem i wziął do ręki mniejsze, bardziej subtelne narzędzia, ujrzała całą jego maestrię oraz twórczą moc. Zaczęła wówczas podejrzewać, że słowa artysty nie są tylko czczymi przechwałkami. Naprawdę wspinał się na wyżyny swojej sztuki, zaś kształty, które wydobywał z kamienia, fascynowały proporcją, miękkością linii, tym, że zdawały się tak bardzo żywe.

Tais ujrzała własną twarz wyłaniającą się z bezkształtnej początkowo bryły. Krzywiznę ramienia, którym miała obejmować udo Kritiasa (przedramię wykute zostało w oddzielnym kawałku marmuru i miało zostać połączone z resztą posągu żelaznym rdzeniem). Z czasem poniżej smukłej szyi pokazały się również piersi, duże i ciężkie, idealnie krągłe – dokładna kopia jej własnych. Im Bryaksis poświęcił szczególnie wiele uwagi. Nieraz w trakcie pracy podchodził do klęczącej u stóp kapłana Beotki, pochylał się ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
9.2

"Opowieść helleńska: Tais (VII)"


Autor: megas_alexandros · 18 maja 2014 · 3850 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (VII)Nazajutrz przy śniadaniu Tais oznajmiła swoją wolę.
– Pozostaniemy w Delfach jeszcze trzy tygodnie. W tym czasie będę pozować rzeźbiarzowi Bryaksisowi. Stworzy on posąg dla sanktuarium Apollina. Dzięki temu uzyskam prawo zwrócenia się do wyroczni.
Achajski najemnik przyjął jej słowa ze stoickim spokojem. Meszalim zdumiał się niezmiernie, lecz nic nie powiedział. Chloe otwarła szeroko oczy. Ciszę, która nastała, przerwał Spartiata Gylippos.
– Skąd ta nagła zmiana planów? Zdawało mi się, że pragniesz znów ujrzeć Beocję.
– Tak jest w istocie. W tej chwili jednak jeszcze bardziej pragnę wysłuchać tego, co ma do powiedzenia pytia.
– To coś nowego.
– Owszem.
– Będziesz pozować nago? – spytała nagle Chloe. Poprzedniego dnia w pracowni Bryaksisa oglądały jego prace. Uwagę Tais przykuła Afrodyta wychodząca z kąpieli. Beotka zarumieniła się lekko.
– Jeszcze o tym nie rozmawialiśmy. Jeśli tego ode mnie zażąda... Cóż, jestem zdeterminowana, by uzyskać przepowiednię.

Spartiata przyglądał jej się uważnie.
– To ma związek z tym, co wydarzyło się w Koryncie – bardziej stwierdził niż zapytał. Tais zacisnęła wargi. Długo milczała, nim wreszcie zdobyła się na odpowiedź.
– Tak. Chcę wiedzieć, jak pozbyć się tego... piętna.
Wspomnienie gwałtu Pejtona na niej i morderstwa, którym mu odpłaciła, bardzo ciążyły Beotce. Często budziła się w środku nocy, mokra od potu i roztrzęsiona, bo we śnie odwiedził ją macedoński namiestnik. I znów od początku przeżywała swoją hańbę, ból i upokorzenie. Czuła na sobie jego ciężar, wciągała w nozdrza odrażający fetor, wilgotne miejsce między jej udami stawało się ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
3
!!!
8.9

"Opowieść helleńska: Tais (VI)"


Autor: megas_alexandros · 25 kwietnia 2014 · 3023 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (VI)Gylippos chciał się upić.

Potrzebował tego od dnia, w którym posiadł Chloe, a potem zabił czterech lokryjskich rozbójników. Czuł, że tylko wino może przygłuszyć jego gorycz i wściekłość.

Gorycz wywołał fakt, że choć po śmierci Selene przyrzekł sobie, że nigdy więcej już nie pokocha, teraz był o krok od złamania tej przysięgi. Sądził, że zdradza w ten sposób jej pamięć. Znieważa świętość ceny, którą spartańska królowa zapłaciła za to, co było między nimi. W pamięci stawał mu jej widok – przyciśniętej do łoża przez starego króla, przytrzymywanej za ramiona przez eforów. Palce Kleomenesa zaciskały się wokół szyi dziewczyny, a życie gasło w jej oczach. Do końca jednak wpatrywała się w niego. Spartiata nigdy nie zapomni tego spojrzenia, w którym lęk i niewyobrażalny ból łączyły się z namiętnością i tęsknotą.

Dziesięć lat! Tylko tyle i aż tyle. Dziesięć lat ciągłych wojen w służbie każdego, kto zapłacił. Dziesięć lat emocjonalnej pustki, pogłębianej tylko upokarzającym spółkowaniem z bezimiennymi dziwkami. Dziesięć lat piekła, które szalało w jego duszy. Tuzin bitew, setki zabitych... Gylippos przywykł już do tego i pogodził się ze swym losem. A teraz pojawiła się Chloe, młodziutka niewolnica jego pracodawczyni. I w ciągu kilku dni zagroziła wszystkiemu, czym był.

Wściekłość z kolei budziła niestałość dziewki. Spartiata był zbyt uważnym obserwatorem, żeby nie dostrzec więzi, jaka łączyła Tais z Chloe. Nie dziwiła go ona, nie napawała wstrętem. W jego ojczyźnie saficzne związki były równie rozpowszechnione jak relacje pederastyczne. Wiele dorosłych kobiet miało młode kochanki, zaś ich mężowie nie ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
7
!!!
8.4

"Opowieść helleńska: Tais (V)"


Autor: megas_alexandros · 10 kwietnia 2014 · 4072 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (V)Meszalim słyszał, jak nadchodzą.

Ich kroki dudniły mu w uszach, jeszcze zanim pierwszy Lokryjczyk wkroczył w krąg światła. Młodzieniec kocim ruchem podniósł się ze swego miejsca przy ognisku. Tais posłała mu pytające spojrzenie. Czy naprawdę mogła ich nie słyszeć? Dopiero gdy spostrzegła, że kładzie dłoń na rękojeści miecza, w jej pięknych, bardzo ciemnych oczach pojawił się lęk.

– Cokolwiek się stanie, trzymaj się za mną – rozkazał, dobywając klingi. Potem odwrócił się twarzą w stronę wylotu jaskini. Na zewnątrz panował nieprzenikniony mrok. Obserwowali go, mógłby dać za to głowę. Był przecież dobrze widoczny w blasku ognia. Wciąż kryli się w ciemnościach, lecz on czuł ich nienawiść. A także strach i niepewność, które powstrzymywały ich przed atakiem.

– No dalej! – zawołał, wyciągając miecz przed siebie. – Czemu zwlekacie? Jestem tutaj. Czekam na was.

Tais krzyknęła. Do jaskini wpadł mężczyzna opatulony w niewyprawioną skórę. W uniesionej ręce dzierżył włócznię, gotową do ciosu lub rzutu. Meszalim nie dał mu szansy. Trzema szybkimi krokami skrócił dystans, uchylił się przed pchnięciem tamtego, chwycił go wolną ręką za ramię, a potem wbił mu ostrze w brzuch. Naparł na ostrze całym swym ciężarem. Lokryjczyk sapnął. Przez moment jeszcze trzymał się na nogach. A potem Meszalim wyrwał klingę z rany. Ciało rozbójnika osunęło się na ziemię.

Nie musiał czekać długo. Tym razem uderzyli we dwóch – chudzielec z krótkim mieczem oraz niski, lecz szeroki w barach zbój, zbrojny w maczugę. Syryjczyk z łatwością uchylił się przed jej ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
8
!!!
9.3

"Opowieść helleńska: Tais (IV)"


Autor: megas_alexandros · 4 kwietnia 2014 · 3428 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (IV)Wczesnym rankiem opuścili Amfissę, kierując się w stronę masywu Parnasu. Góra, na której wedle wierzeń zamieszkiwać miał boski Apollo, pyszniła się na horyzoncie bielą swoich śniegów. Przewodnik oznajmił im, że ominą ją od południa i wkroczą do Fokidy – krainy leżącej w połowie drogi między Lokrydą Ozolską i Beocją. Tam odnajdą przyzwoity trakt prowadzący z Delf do Teb i będą mogli podróżować we względnie komfortowych warunkach.

Na razie jednak warunki pogarszały się z godziny na godzinę. Teren wznosił się miarowo, a zwierzęta dźwigały bagaż Tais z coraz większym trudem. Co gorsza trakt zwężał się coraz bardziej, aż w końcu całkiem zniknął. Znaleźli się w jednym z najbardziej dzikich miejsc całej Hellady. Nie było tu dróg ani poleis. Górzystą krainą, zbyt ubogą, by opłacało się tu zakładać miasta, rządziły rozproszone plemiona przypominające swą organizacją epokę homerycką. A także bandy rozbójników, zawsze czyhające na nierozważnych wędrowców.

* * *

– A więc Gylippos poszedł na dziwki – wzruszyła ramionami Chloe. – Co w tym dziwnego?
Meszalim odciągnął ją na stronę, gdy zatrzymali się na popołudniowy popas. Nie było to zbyt trudne – wystarczyło zaproponować, że razem nazbierają badyli na ognisko. Tais poprosiła ich, by byli ostrożni, a Gylippos kazał eunuchowi mieć oczy z tyłu głowy. Mieli nie oddalać się zbytnio od obozu. Wystarczyło jednak odejść na kilkadziesiąt kroków, by silny wiatr stłumił nawet podniesione głosy.
– Jest przecież mężczyzną – mówiła dalej. – Ma prawo zaspokajać pożądanie, jak tylko uzna za stosowne. Skoro żadna z nas z nim ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
9
!!!
8.9

"Opowieść helleńska: Tais (III)"


Autor: megas_alexandros · 26 marca 2014 · 4366 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (III)Gylippos miał rację. W Koryncie wybuchły zamieszki.

Meszalim stał oparty o reling, patrząc na oddalające się z każdą chwilą miasto. Ciemne słupy dymu unoszące się nad dzielnicą portową odcinały się wyraźnie od granatowego nieba i zaróżowionych o zachodzie słońca chmur.

Wyglądało na to, że mieszkańcy polis wreszcie zdobyli się na opór wobec macedońskiego okupanta. Przez lata sarkali na rządy Kassandra, potem zaś kulili się pod knutem Pejtona. Teraz, gdy wieść o śmierci namiestnika rozniosła się po mieście, zapłonęły w nim ogniska buntu. Syryjczyk wyobrażał sobie, jak na ulicy ścierają się ludzkie masy. Jak nieuzbrojeni, lecz znacznie liczniejsi obywatele miasta rzucają się na miecze Macedończyków, odbierają im oręż, a potem zwracają go przeciw ciemiężycielom. Jak szturmują miejskie bramy, obsadzone przez wroga i zdobywają akrokoryncką twierdzę...

Z rosnącej oddali nie mógł dostrzec, że w zamieszkach wzięło udział ledwie kilkuset Koryntyjczyków. Byli młodzi i gniewni, zbyt długo czekali, by w końcu nie rzucić się w wir walki. Macedończycy szybko się z nimi uporali. Gdy minął pierwszy szok, wywołany śmiercią namiestnika, jego zastępca bez większego trudu zaprowadził w mieście porządek. Poległo kilkudziesięciu młodzieńców, innych zakuto w kajdany. Skończyli później w kopalniach srebra, daleko na północy, w trackich górach. Większa część miejskiej społeczności pozostała bierna. Bogaczom nie zależało na tym, by ryzykować swój majątek. Biednym nie zależało na niczym, oprócz kromki chleba. A tych średniozamożnych, na których opierała się wielkość oraz niezależność każdej polis, w Koryncie prawie nie było.

Tak więc po kilku godzinach sytuacja uspokoiła się na tyle, ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
9.4

"Opowieść helleńska: Tais (II)"


Autor: megas_alexandros · 17 marca 2014 · 4857 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (II)– Wybiegłam z domu, gdy tylko twój sługa przyniósł mi wiadomość! – Likajna już w progu unosiła ręce. Wpadły sobie z Tais w ramiona na środku przedpokoju, w połowie drogi między Heraklesem i łanią kerynejską. Młodsza kobieta o złocistych lokach, zdradzających jej doryckie pochodzenie, przytuliła mocno Beotkę. Gdy ta przyjrzała się bliżej przyjaciółce, natychmiast zauważyła, że jej makijaż jest bez zarzutu, włosy są misternie utrefione, a suchość jej skóry i spokojny oddech nie wskazują wcale na to, by biegła. Oto cała Likajna, pomyślała Tais. Choćby świat walił się dookoła w ruiny, nie zapomni nigdy o uszminkowaniu ust. Ani też o tym, by barwa jej chitonu ładnie współgrała z kolorem wierzchniego płaszcza.
– Chodźmy do moich komnat – rzekła, mając na myśli sypialnię na piętrze. – Im mniej osób nas usłyszy, tym lepiej.

Gdy już usiadły blisko siebie na łożu, Rimusz stanął przy otworze wejściowym alkowy, pilnując, by mogły rozmawiać bez świadków. Meszalim był na targu, gdzie posłała go Tais, by zakupił kilka osłów do transportu dobytku oraz jazdy wierzchem. Towarzyszyła im natomiast Chloe, przed którą Tais nie chciała nic ukrywać.

– Pejton to skończona świnia – zawyrokowała Likajna, gdy tylko usiadły, a Chloe napełniła ceramiczne kubki świeżą wodą, dla smaku zmieszaną z odrobiną wina. – Jak śmiał składać podobne propozycje?
– Jest najpotężniejszym człowiekiem w Koryncie – zauważyła Beotka. – Władza zaś psuje nawet prawych mężów. A ja bardzo wątpię, by ten kiedykolwiek był prawy.
– Co zamierzasz?
– Nie chcę przyjmować jego oferty ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
9.3

"Opowieść helleńska: Tais (I)"


Autor: megas_alexandros · 6 marca 2014 · 6391 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (I)Tais zażywała właśnie porannej kąpieli, gdy sługa przyniósł wiadomość.

Meszalim, młody eunuch sprowadzony z odległej Syrii, wszedł do łaźni swej pani z oczyma wbitymi w podłogę. Wiedział, że podczas kąpieli Beotka lubi mieć przy sobie dziewczęta. Zwłaszcza swą ulubioną niewolnicę, Chloe. Mężczyźni, nawet niepełnowartościowi jak on sam, powinni się wówczas trzymać z dala od jej pokoi. Wiadomość była jednak zbyt ważna, by powierzyć ją byle dziewce służebnej. I zbyt nagląca, by zwlekać z jej przekazaniem.

Wszedł więc do łaźni Tais z opuszczoną głową, donośnym tonem oznajmiając swe przybycie. Chciał, by jego pani miała czas okryć swą nagość. Gdy stanął przed balią, czuł, że jego policzki płoną. Choć był dość młody, gdy pozbawiono go jąder i w zasadzie nie powinien odczuwać podniecenia, to jednak bliskość kobiet budziła w nim głębokie zakłopotanie. Zwłaszcza, gdy były całkiem nagie. Wstyd sprawił, że przez chwilę nie mógł wykrztusić słowa.

– Słucham cię – w tonie Tais brzmiała ciekawość, ale nie zniecierpliwienie. Przynajmniej na razie. Meszalim zebrał się w sobie, odchrząknął i otworzył usta:
– Przyszedł list – oznajmił. – Przyniósł go macedoński żołnierz. Przybył z twierdzy na Akrokoryncie.
– Domyśliłam się, że stamtąd właśnie przybywają macedońscy żołnierze – w głosie jego pani pobrzmiewało teraz rozbawienie. – Jak zapewne pamiętasz, jednego z nich poznałam bliżej.

Chłopiec poczuł, że się rumieni. Tym razem zawstydziła go własna głupota. W ciągu kilku lat spędzonych w służbie Beotki przekonał się, jak bardzo jest bystra. Jemu też nie brakowało rozumu, ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
4
!!!
9.5

"Opowieść helleńska (XIII)"


Autor: megas_alexandros · 29 grudnia 2012 · 14643 odsłon
Opowieść helleńska (XIII)W ciągu nocy, która nastała po procesie i uniewinnieniu Fryne, Kassander kochał się z nią nie mniej niż pięć razy. Hetera, przyzwyczajona do sypiania z ateńskimi dekadentami, wydawała się szczerze (ale też miło) zaskoczona jego wytrzymałością i nienasyceniem. Raz oddawała mu się, leżąc na plecach i obejmując jego biodra udami, to znów klęczała mocno pochylona, on zaś brał ją od tyłu. Kiedy indziej dosiadała go, klęcząc w szerokim rozkroku na jego biodrach, a penis wypełniał jej zaciśniętą z całych sił pochwę, wsuwając się w nią od dołu. Opierała dłonie na szerokim torsie Macedończyka, unosiła się i opadała, za każdym razem czując, jak nabija się na jego twardy pal. Ich złączone ciała odbijały się w lustrze umieszczonym na baldachimie łoża. Czuła parzące spojrzenie Macedończyka na swoich kołyszących się piersiach, nie próbowała ich jednak zasłonić. Ten mężczyzna ocalił jej życie. Fryne niczego nie mogła mu odmówić.

Nie znaczyło to wcale, że igraszki z Kassandrem były dla niej wielkim poświęceniem. Wręcz przeciwnie, czerpała z nich dużo przyjemności – znacznie więcej, niż przystało na heterę oddającą się klientowi. Jego członek rozpychał się w jej pochwie, dłonie obdarzały jej piersi i pośladki natarczywymi pieszczotami, usta zasypywały szyję i dekolt pocałunkami. Jego dotyk nie był miękki – Macedończyk nie silił się na delikatność – a mimo to ciało hetery zdawało się śpiewać. Gdy pierwszy raz szczytowała w jego ramionach, zwątpiła w swój profesjonalizm. Mężczyzna nie powinien tak na nią działać.

Fryne bowiem nie wierzyła w miłość. A już na pewno nie między mężem ... czytaj całość »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi

pokatne.pl logo

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pokatne.pl korzysta z plików cookies

Używamy cookies w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być także umieszczane na Państwa urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Polityce prywatności.