Subskrypcj@
Ostatnie komentarze
- Łysy: "Angelique d'Audiffret-Pasquier (VII)"
Kiedy kolejne części? ;p - sisi: "Wakacje Ali"
super rzeczywiście brakuje ciągu dalszego i w ogóle to powinna być taka paruczęściówka. - misiekph: "Edukacja Aleksandra (III)"
ciekawe... ale troszke jakby wymuszone chęcią szybkiego zakończenia sprawy... może się mylę. pozdrowienia dla autora. p.s. niezłe perełki masz na swoim koncie - MIKA: "Wizyta Kaśki (II)"
W pierwszej części jest Kaśka i Julka a w drugiej, Kaśka i Jolka... Fantazje facetów... dobrze wiem, że to wszystko ściema... Chciałbyś tylko żeby tak było!! - misiekph: "Edukacja Aleksandra (III)"
no... pojechane...
ravenheart » profil użytkownika
| Nazwa użytkownika | ravenheart |
| Adres e-mail | |
| Data rejestracji | 3 styczeń 2010 |
| Statystyki | Liczba opowiadań | 6 |
| Liczba komentarzy | 0 |
| Postów na forum | 0 |
| Grupa użytkownika |
|
Autorzy tekstów
|
Oktawia była odrobinę zdenerwowana. Na szczęście niewolnik, który jej towarzyszył dostrzegł jej niepokój, bo uśmiechnął się pocieszająco. Quintus był taki kochany... Towarzyszył jej od czasu, gdy była małą dziewczynką, zawsze taki dobry i opiekuńczy. Jeszcze gdy była mała, wystarczyło, aby go poprosiła, aby brał ją na swoje potężne, ciemne ramiona i unosił wysoko, do góry.Podszedł do wrót i zastukał w nie zdecydowanie.
- Oktawia Kornelia przybywa z Kapui do domu Tytusa Gracjusza. Wielkie wrota, pchane przez dwóch odźwiernych, otworzyły się. Wysoka, elegancko ubrana niewolnica zbliżyła się do nich i uśmiechnęła się, kłaniając jednocześnie, jak przystało osobie zależnej w obecności obywatelki.
- Pani... - oznajmiła miłym, głębokim głosem - dostojnego Tytusa, mego ... czytaj całość >>
2571 odsłon
Wypożyczony Ford Fairlane z wysiłkiem przemierzał nocną trasę. Sfatygowany, wiekowy silnik auta pracował nierówno, dławiąc się i krztusząc benzyną. Jack był pełen obaw, czy uda mu się bez problemów dojechać do końca trasy. W dodatku zapadł już zmierzch, a droga prowadziła przez kompletne bezludzia, z dala od jakiegokolwiek warsztatu, który mógłby poratować w potrzebie. Przeklinał w myśli chwilę, w której postanowił zrezygnować z zatłoczonej drogi stanowej i przy okazji rozejrzeć się chwilę po prowincji. Próbował odpędzić przygnębienie radiem, ale nawet jego ulubiony Miles Davis nie był w stanie wyrwać do z coraz głębszego pesymizmu.Jakby kłopotów z samochodem było mało, tuż przed jedenastą rozpadał się deszcz. Wieczorny mrok zgęstniał nagle, a z nieba ... czytaj całość >>
2691 odsłon
Pisane do muzyki Fluke (album: Risotto) - jeśli masz pod ręką, włącz podczas czytania :-)Idę przed siebie zdecydowanym, mocnym krokiem. Ciężkie, wojskowe buty miarowo wybijają rytm w betonowym tunelu. Stęchła, oleista woda wybucha miliardami czarnych kropel, gdy moje kroki rozbijają szklistą powierzchnię zimnych kałuży. Chodniki miejskie. Beton, stal i wszechobecna, mokra ciemność. Wilgoć oblepia ciało, chłodzi je, sprawia, że wszystko jest śliskie, obłe i szare.
Kocham to miasto, perwersyjną, chorą, obłąkaną miłością. Myśl o życiu gdziekolwiek indziej jest po prostu torturą. Gdzież można być jednocześnie śmieciem i władcą. Wiecznym łowcą i nieprzerwaną ofiarą? Gdzieś wysoko nade mną, ponad betonową kopułą zwieńczoną zmęczonym światłem jarzeniowych żarówek rozciąga się niedostępny świat korporacyjnych wieżowców. Jasna ... czytaj całość >>
4830 odsłon
- Pooooolska, Pooooolska... Biało-Czerwoniii! - donośny ryk naszych Panów i Władców dobiegł z pokoju.Oznaczało to, że już za chwilę rozpocznie się relacja, a my na półtorej godziny stracimy naszych mężów. Na szczęście kuchnia była naszym królestwem, naszą oazą i ucieczką. Rozpoczęłyśmy z Anką przygotowania do wielkiej, dietetycznej wyżerki. Na kuchennym stole szybciutko pojawiły się półfabrykaty do sałatek i surówek, a z lodówki wyjechało wino. Może było odrobinę zbyt chłodne, ale przy panującym w powietrzu letnim upale uznałyśmy to za niewielkie przestępstwo.
Tymczasem Roman i Paweł, nasi dzielni kibice, obstawili się zapasem piw i chipsów. Jak duże dzieci, nałożyli sobie na głowy idiotyczne czapki i dumnie rozsiedli się na kanapie w pokoju. Boże, ... czytaj całość >>
6710 odsłon
Nie pamiętał, jak się tu znalazł. Wspomnienia przelewały się przez głowę jak bystra rzeka. Gdy tylko usiłował pochwycić jakieś mgnienie wczorajszego dnia, wymykało mu się natychmiast, przelewało przez palce i uciekało z wartkim nurtem. Jęknął cicho i chwycił się za skronie. Porywająca myśli, skłębiona rzeka szumiała mu w uszach.Zza tumanu mgły wychynęły jakieś obce twarze. Przyjęcie... Tak, chyba był na przyjęciu. Uchwycił się tej myśli. Tłum gości... lejący się alkohol. Śmiechy. Korowód malarzy i poetów, kolorowy pasjans ułożony z postaci najznamienitszej cyganerii. Zabawa, czy desperacka pogoń za strzępem artystycznej wizji? Coś boleśnie ukłuło go w rękę. Strzykawka? Pamięć skwapliwie podsunęła nazwę - morfina?
Spojrzał, w dół zamroczonym wzrokiem, ... czytaj całość >>
7742 odsłon
To był ostatni dzień przed moim wyjazdem. Mieszkałem sam, w moim niewielkim mieszkaniu w dużym mieście, którego nigdy nie poznałem na tyle, aby poczuć się w nim swojsko. Dobrymi studiami i ciężką pracą udało mi się zdobyć całkiem przyzwoitą pozycję zawodową - a choć moje dotychczasowe życie obfitowało w trudne wybory i wyrzeczenia, nie narzekałem. Pochodzę z niewielkiego miasta, ale może właśnie dlatego w moim wnętrzu zawsze palił się wiecznie żywy ogień ambicji. To dzięki niej udało mi się "napompować CV" - i dzięki niej, miesiąc temu, dostałem bardzo obiecującą ofertę pracy w londyńskim City. Żadnemu z moich kolegów, ani znajomych z lat dziecinnych nie udało się dorównać mi kroku ... czytaj całość >>
5624 odsłon





