pokatne.pl na facebookupokatne.pl na twitterzepokatne.pl na google+
Masz konto?

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

1 kwietnia 2015
Czat

Tag » gwałt


3
!!!
7.0

"Ławria"


Autor: rodia88 · 26 marca 2015 · 3433 odsłon
ŁawriaDochodziła godzina 18. Niebo nad Moskwą zakryły gęste, niemalże czarne chmury, z których w każdej chwili lunąć mogła potężna ulewa. Mieszkańcy jednego z największych europejskich miast musieli to zauważyć, gdyż przechodnie wyraźnie przyspieszyli kroku, chcąc jak najszybciej schronić się w swoich mieszkaniach, a kierowców samochodów z wzrastającą nerwowością poczęli przyciskać klaksony oraz kląć na tych, którzy w ich mniemaniu opóźniali ich powrót do domów. Zgiełk i harmider towarzyszący ulicom Moskwy stał się większy niż zwykle, a zniecierpliwienie jego obywateli dało się zauważyć niemalże w każdym zakątku miasta.
Niemalże, bo pogoda i pośpiech towarzyszący zbliżającej się burzy zupełnie nikogo nie obchodziły w budynku przy placu Łubiańskim, którego próg przekraczał właśnie pewien elegancki mężczyzna w towarzystwie swojego asystenta.
- Dobry wieczór, towarzyszu – zwróciła się do niego recepcjonistka, zakładając na twarz jak najszczerszy i najbardziej miły ze swoich uśmiechów.
- Dobry wieczór, towarzyszko Alono – odpowiedział mężczyzna, przechodząc obok niej obojętnie. Minął ją tak szybko, że nawet nie zdążył zauważyć, jak wielką poczuła ona ulgę, że ten już się oddala.
Gabinet człowieka ubranego w elegancki płaszcz oraz najmodniejszy obecnie kapelusz mieścił się na trzecim piętrze gmachu, do którego właśnie wszedł. Nie tam jednak skierował swoje kroki. Od razu udał się do podziemi. Kiedy już znalazł się w pomieszczeniach piwnicznych, jego oczom ukazał się długi korytarz, po którego bokach znajdowało mnóstwo stalowych drzwi z małymi zakratowanymi okienkami na wysokości głowy. Przybysz nie miał wątpliwości, do których drzwi się udać. Ruszył w kierunku tych, zza których dochodziły wyraźne odgłosy bójki. Nie minęła minuta, a ... czytaj dalej »
2
!!!
4.5

"Czerwony Smok (VI). Rzym"


Autor: Czerwony Smok · 22 marca 2015 · 2118 odsłon
Czerwony Smok (VI). RzymZamykam drzwi za sobą kilka minut przed dziesiątą. Wchodzę na drugie piętro, oświetlając sobie drogę światłem ze smartfona. Nic nie wygląda inaczej od czasu mojego poprzedniego pobytu. Sprawdzam jeszcze raz pozostałe pokoje. Pusto. Zabieram krzesło z kuchni i stawiam je naprzeciwko okna. Nie mam zamiaru stać przez godzinę, wpatrując się przez okno. Rozsiadam się wygodnie i co chwile zerkam, to na okno, to na uliczkę pod oknem. Nic. Ludzie przelatują z lewa na prawo, od czasu do czasu, któryś z nich ginie w bramie lub drzwiach sąsiednich kamienic. Nikt nie zapala światła w oknie naprzeciwko i nie wchodzi do drzwi pod nimi. Co chwile spoglądam na cyferki czasu, które strasznie zwolniły swój bieg.

Trzask otwieranych drzwi na parterze podrywa moje znudzone ciało na kilka centymetrów. Podchodzę do drzwi na klatkę schodową i nasłuchuje. Powolne cienkie stuk i stuk, pokonują cementowe schody i zbliżają się w moją stronę. To nie męskie kroki, lecz kobiece szpilki pokonują kolejne stopnie, czyniąc coraz głośniejsze stuk i stuk. Gdy są już kilka stopni od mojego piętra, uciekam w najdalszy pokój i chowam się za niedomkniętymi drzwiami. Nasłuchuję. Szpilki pokonują klamkę i wchodzą do mieszkania. Stoją przez kilka sekund, po czym szybko podchodzą do okna z lornetką. Wychylam się zza drzwi i widzę tylko cień, sylwetkę kobiecą, inną niż postać kobiety, jaka dziś pozostawiła kopertę na stole przede mną. Ile osób gra w tym zleceniu? Kim jest kobieta, która przygląda się teraz parapetowi, krzesłu przed oknem? Stoi tak przez chwilę, tyłem do mnie i ... czytaj dalej »
!!!
8.9

"Nauka pokory (I)"


Autor: erajko · 13 marca 2015 · 9670 odsłon
Nauka pokory (I)1.
Agata miała 19 lat i od dwóch miesięcy była studentką stołecznego AWF. Ładna dziewczyna o ciemnej karnacji i nieco specyficznej, orientalnej urodzie. Ciemne proste włosy, często spięte, uczesane z grzywką – trochę mało modne jak zgodnie twierdziły koleżanki. Ale Agata była konserwatystką, przynajmniej w kwestii fryzury i od kilku lat grzywki nie ścinała. Nie była wysoka jak na warunki sportowej uczelni, jednak bardzo zgrabne i wyćwiczone ciało mogło się podobać. Jej domeną była gimnastyka, nie potrzebowała tu nadzwyczajnego wzrostu ale gibkości i sprawności, które posiadała.

Agata pochodziła z niewielkiego miasta oddalonego od Warszawy o 150 km. W stolicy mieszkała na stancji wraz z koleżanką, którą poznała na egzaminach. Polubiły się ale nie była to żadna wielka przyjaźń, na to potrzeba czasu. Agata nie była zresztą szczególnie towarzyska, zwykle wolała dobrą książkę od studenckiego, imprezowego życia. Wydawało jej się, że zna umiar, ale w rzeczywistości postrzegana była trochę jak odludek. Jej uroda działała jednak na facetów a dziewczyna miała tego świadomość i nie obawiała się tego rodzaju samotności, które spędzało sen z powiek niektórym jej rówieśniczkom. Lubiła pewną dozę adoracji, czasami lekko flirtowała pilnując się jednak, żeby zawsze mieć głos decydujący. „To oni mają zabiegać” – taką dewizą się kierowała i często tak było. W relacjach towarzyskich miała wyraźne i nieprzekraczalne granice.

W rodzinnym mieście zostawiła kochającego ją chłopaka, który do końca wierzył, że uda mu się zatrzymać dziewczynę na miejscu. Była to główna przyczyna ich kłótni w ostatnich tygodniach wakacji. Grzegorz był niezwykle zazdrosny a zazdrość ... czytaj dalej »
0
!!!
5.8
ostrzeżenie

"Konsternacje (II)"


Autor: valkan · 12 lutego 2015 · 14117 odsłon
Konsternacje (II) - Sylwia, ty dziwko wracaj tu natychmiast. - Krzyk ojca roznosił się po lesie, niczym po wielkiej hali.
Bardzo dobrze znany i często słyszany był mi głos pijanego, wydzierającego się na mnie ojca.
Wybiegłam przez tylne drzwi naszego domu i wypadłam na drewniany taras. Na boso, gdyż nie zdążyłam włożyć butów.

Miałam wtedy szesnaście lat i byłam bogata. Nie, nie, to mój ojciec był bogaty. Mieszkaliśmy w trójkę (ja, ojciec i moja matka) w dużym domu pod prowincjonalnym miasteczkiem, który otaczał las. Mój "kochany tatuś” miał na imię Waldek, ale wszyscy mówili na niego Wladi. Policja także. Ojciec był drobnym, ale ciągle rozwijającym się gangsterem. Nigdy przed nami tego nie ukrywał. Ale dla mnie nie miało to żadnego znaczenia, dla mnie był najgorszym człowiekiem na świecie, którego nienawidziłam z całego serca.
Był potworem, tyranem i według mnie człowiekiem niemającym żadnych zalet. Gwałcił mnie odkąd skończyłam czternaście lat, a matkę chyba od zawsze, chociaż nigdy w mojej obecności.
Nie widziałam, żeby kiedykolwiek uderzył mamę, ale wiem, że to robił. Nie da się ukryć licznych siniaków i zadrapań na całym ciele. Zawsze zastanawiałam się jak ona to wytrzymuje, jak można od tylu lat z takim człowiekiem dzielić łóżko.

Dotyk zimnych desek drewnianego tarasu nie był przyjemny. Była sierpniowa noc, a wieczory o tej porze roku w lesie są zawsze chłodne. Dobiegłam do niskiej balustrady werandy i oparłam się o nią plecami. Spojrzałam na przeszklone drzwi balkonowe i ujrzałam w nich ojca, który już mocno ... czytaj dalej »
2
!!!
6.9

"Cień"


Autor: mj28u · 1 grudnia 2014 · 14571 odsłon
CieńBudzisz się nagle. Ciemno. Cicho. Nic nie widzisz. Nie możesz się poruszyć. Dociera do ciebie, ze jesteś związana. Ogarnia cię panika. Nagle słyszysz jakiś szelest. Gdzieś z tyłu. Ale się więcej nie powtórzył, więc nie jesteś pewna czy naprawdę coś słyszałaś. Jesteś przywiązana do łóżka. Naga z rozłożonymi rękami i nogami. Próbujesz się wyrwać, ale nie możesz. Podajesz się w końcu. Czekasz co będzie. I nagle wśród cieni pojawia się gęstszy mrok. Ma kształt człowieka. Wielkiego człowieka. Zbliża się do ciebie powili. Spokojny, jakby miał nieskończenie dużo czasu. Kiedy jest blisko nachyla się. Widzisz oczy. Czarne, duże oczy. Wpatrują się w ciebie. Już wiesz co się stanie...
"Ale gorąco!" Myślisz sobie spacerując po mieście. Jest upalny sierpniowy poranek. Masz ochotę przyśpieszyć kroku, a wręcz iść w podskokach jak mała dziewczynka. Jest cudowna pogoda, stąd Twój dobry humor. Na ulicach nie ma zbyt dużo ludzi ponieważ jest jeszcze wcześnie i aż cię kusi aby jednak to zrobić. Wszystko do dokoła wygląda jak pogrążone w pół śnie. Takie leniwe i nieskończenie spokojne. Zupełnie nie podobne co tu jest na co dzień w godzinach szczytu. Inne miejsce. Inne miasto. Coś jak wymarzony, bajkowy świat. Mimo tego, że jesteś sama nie czujesz się samotnie, bo wiesz, że za tydzień masz się z kimś spotkać i rozwiać nudę. W twojej wyobraźni pojawia się cudowny obraz. Ty i on spleceni na łóżku. Długi i spokojny seks, pieszczoty i namiętne pocałunki. Dawno już tego nie robiłaś więc na samą myśl o tym lekko drżysz z podniecenia. Sama ... czytaj dalej »
1
!!!
6.3

"Co drzemie w głębi umysłu (II) - Pies"


Autor: Pisareczka · 24 listopada 2014 · 7245 odsłon
Co drzemie w głębi umysłu (II) - PiesI znów jestem z tobą, moja słodka. Dziś...
Eins, zwei, drei!
Co, u...? Fausto?
Wybacz siostrzyczko, dziś ja robię za narratora.
Czemu?!
Wymóg szefostwa. Podobno nie wyrabiasz się z papierami. Mam cię zastąpić dopóki nie wypełnisz wszystkich raportów.
Ta robota ssie.
Mnie to mówisz? No już, Heli, zbieraj się. I... zostaliśmy sami, dziewczynko. Wiele czasu upłynęło od naszego ostatniego spotkania. Szkoda, że nie zapamiętałaś tamtej nocy. Gdybyś przerobiła na opowiadanie usłyszany fragment rozmowy, nie musiałbym tu zastępować siostrzyczki. Mam wystarczająco wiele własnej pracy. Poza tym kobiety to nie moja działka. Właściwie może nie zaszkodzi pokazać ci, czym się zwykle zajmuję. Położę rękę na bladym policzku i zbliżę usta do twoich - śnij o psie w ludzkiej skórze, Schönheit.


Dhaka, stolica Bangladeszu, jednego z najludniejszych, jak twierdzi nauczyciel geografii, państw świata. Nic więc dziwnego, że są tu miejsca, w których handluje się żywym towarem - ludźmi. Niektórzy narazili się mafii, są też sieroty z ulic i ci, którzy mają nadzieję trafić na godne życie sługi u dobrego pana. Spotykają się w dzielnicy domków letniskowych, która leży na samym brzegu miasta, w ślepej uliczce. To spokojne miejsce, policja nie ma powodów by tam zaglądać. Desperaci, tacy jak ja, mogą przyjść do "Niegrzecznego Kociaka" w każdy pierwszy piątek miesiąca. Wtedy odbywa się targ. Co mnie skłoniło do tak drastycznego kroku? Moja matka, ćpunka, jakich chyba mało na świecie, zalegała z pieniędzmi dla swojego dilera. Od trzech miesięcy. Facet miał dość czekania. Wpadł do naszego domu z nożem i poderżnął gardło ... czytaj dalej »
7
!!!
8.3

"Diabeł - okiełznanie"


Autor: annavaletta · 18 czerwca 2014 · 15213 odsłon
Diabeł - okiełznanieSpojrzał na odsłonięte ciało i usta wykrzywiły mu się w tym okropnym grymasie, którego tak się bałam. Przechylił głowę i ochrypłym głosem powiedział.
- Rozbieraj się.
Przebiegł mnie dreszcz. On nie zamieniał się w Diabła, to był Diabeł. Zrobiłam krok w tył i w obronnym ruchu wyciągnęłam przed siebie dłonie.
- Nie, Raoul - wyszeptałam. Miałam zaschnięte gardło i nie byłam w stanie odezwać się głośniej. Zmusiłam się, by odezwać się ponownie.
- Nie wiem co pomyślałeś, ale ja nie pozwoliłam się dotknąć. Nie zrobiłam nic złego. – Nie wiem na co liczyłam. Myślałam, że się opamięta. Ale to już nie był ten czarujący i władczy mężczyzna ze snu, to nie był ten podniecający uwodziciel z plaży. Przede mną stało niebezpieczne zwierzę. Diabeł zupełnie nie zareagował na moje słowa. Wygłodniałym wzrokiem wpatrywał się w moje usta. Oddychałam coraz szybciej, ale to nie był objaw podniecenia. Powoli wpadałam w panikę.


Nie drgnął mu żaden mięsień, nie zmienił się wyraz twarzy, tylko nozdrza się rozszerzyły.
Obserwowałam go z przerażeniem bo wyglądało to tak jakby łowił mój zapach. Zwierzę złapało trop. Wydał pomruk, zmrużył oczy i zaczął rozpinać swoją koszulę.

Kolejny mój krok do tyłu był błędem. Diabeł był już myśliwym i nie zamierzał pozwolić mi uciec.
Złapał mnie mocno za ramiona i pchnął w stronę łóżka. Zatoczyłam się i wpadłam na materac.
Odepchnęłam się i ruszyłam w stronę łazienki. Diabeł był szybszy.
Z chrapliwym śmiechem dopadł mnie w połowie drogi, złapał w pasie i ... czytaj dalej »
9
!!!
8.9

"Uczniowska obsesja (II)"


Autor: Yegor · 11 czerwca 2014 · 19224 odsłon
Uczniowska obsesja (II)Justyna była wciąż spięta, a stan ten utrzymywał się nawet po skończeniu lekcji i powrocie do mieszkania. Szybko zdjęła ciuchy, które kazał jej założyć, czując skrępowanie przez sam fakt, że było zobligowana do ich noszenia. Całe jej ciało trwożliwie zadrżało na dźwięk otrzymanego smsa. Była pewna, że to on. Przestraszona odczytała wiadomość:

„Gratuluję! Byłaś dziś bardzo posłuszną dziewczynką. Takie lubię najbardziej. Od jutra zaczniesz częściej pokazywać swoje zgrabne nóżki. Od dawna nie mogę przestać myśleć jak przyjemnie mogłabyś mnie nimi oplatać. Koniecznie załóż miniówkę i szpilki. Za jakieś protestowanie zostaniesz ukarana obowiązkiem przyjścia bez bielizny”.

Po przeczytaniu tego smsa miała ochotę rozpłakać się z poczucia bezsilności. Czuła się zupełnie bezradna wobec tego bezczelnego szantażysty. Jej intuicja podpowiadała z kolei, że to tylko wstęp do czegoś znacznie gorszego. Nie odważyła się jednak zaprotestować.

O ile jej poprzednia kreacja wywołała w szkole ożywienie, o tyle przyjście w mini spódniczce spowodowała komentarze, z których wygłaszaniem ich autorzy nie kryli się nawet przed nią. Ku przerażeniu Justyny na śmiałe komentarze pozwalali sobie również koledzy z pokoju nauczycielskiego, których wzrok momentami był nie do odróżnienia od spojrzeń jakimi obdarzali ją jej uczniowie. Podczas długiej przerwy przypadł jej dyżur razem z panem Grzegorzem – nauczycielem niemieckiego i wicedyrektorem w jednej osobie. Grzegorz był 38-letnim, dobrze zbudowanym mężczyzną, który stanowił postrach szkoły. Był miłośnikiem surowej dyscypliny, którą konsekwentnie wpajał podopiecznym. Kilkukrotnie był podejrzewany o stosowanie przemocy wobec nieposłusznych uczniów, ale za każdym razem, dzięki jego pozycji i znajomościom, udawało mu się zamieść całą sprawę ... czytaj dalej »
5
!!!
9.2

"Opowieść helleńska: Tais (VII)"


Autor: megas_alexandros · 18 maja 2014 · 5160 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (VII)Nazajutrz przy śniadaniu Tais oznajmiła swoją wolę.
– Pozostaniemy w Delfach jeszcze trzy tygodnie. W tym czasie będę pozować rzeźbiarzowi Bryaksisowi. Stworzy on posąg dla sanktuarium Apollina. Dzięki temu uzyskam prawo zwrócenia się do wyroczni.
Achajski najemnik przyjął jej słowa ze stoickim spokojem. Meszalim zdumiał się niezmiernie, lecz nic nie powiedział. Chloe otwarła szeroko oczy. Ciszę, która nastała, przerwał Spartiata Gylippos.
– Skąd ta nagła zmiana planów? Zdawało mi się, że pragniesz znów ujrzeć Beocję.
– Tak jest w istocie. W tej chwili jednak jeszcze bardziej pragnę wysłuchać tego, co ma do powiedzenia pytia.
– To coś nowego.
– Owszem.
– Będziesz pozować nago? – spytała nagle Chloe. Poprzedniego dnia w pracowni Bryaksisa oglądały jego prace. Uwagę Tais przykuła Afrodyta wychodząca z kąpieli. Beotka zarumieniła się lekko.
– Jeszcze o tym nie rozmawialiśmy. Jeśli tego ode mnie zażąda... Cóż, jestem zdeterminowana, by uzyskać przepowiednię.

Spartiata przyglądał jej się uważnie.
– To ma związek z tym, co wydarzyło się w Koryncie – bardziej stwierdził niż zapytał. Tais zacisnęła wargi. Długo milczała, nim wreszcie zdobyła się na odpowiedź.
– Tak. Chcę wiedzieć, jak pozbyć się tego... piętna.
Wspomnienie gwałtu Pejtona na niej i morderstwa, którym mu odpłaciła, bardzo ciążyły Beotce. Często budziła się w środku nocy, mokra od potu i roztrzęsiona, bo we śnie odwiedził ją macedoński namiestnik. I znów od początku przeżywała swoją hańbę, ból i upokorzenie. Czuła na sobie jego ciężar, wciągała w nozdrza odrażający fetor, wilgotne miejsce między jej udami stawało się ... czytaj dalej »
4
!!!
5.1

"Ostra kobieta"


Autor: Tesa · 21 kwietnia 2014 · 14124 odsłon
Ostra kobietaManuela – mimo dość atrakcyjnego wyglądu – miała zaniżone poczucie własnej wartości. Była kobietą nieśmiałą, peszącą się w niemal każdej sytuacji, wymagającej kontaktu z kimś obcym. Nie lubiła zbytnio spędzać czasu z innymi ludźmi, była typem samotniczki. Miała tylko jednego przyjaciela – Ruperta – z którym spotykała się czasami na drinka i plotki. Widywali się mniej więcej raz w tygodniu. Znali się już od podstawówki i już wtedy byli dobrymi przyjaciółmi. Tak pozostało do teraz, choć od tamtego czasu minęło prawie trzydzieści lat. Żona Ruperta – nim jeszcze zmarła w tragicznym wypadku – była najlepszą przyjaciółką Manueli. Kobiety poznały się właśnie poprzez Ruperta i od razu przypadły sobie do gustu. W tamtych czasach spotykali się zawsze we trójkę – Manuela, Rupert oraz jego żona. Kiedy jednak zginęła, Rupert na jakiś czas zamknął się w sobie i prawie nie wychodził z domu. Niedawno jednak znów zaczął spotykać się z Manuelą i powoli wracał do swojego dawnego życia. Jednakże widując się z Manuelą, wciąż wspominał swoją żonę, po której stracie obydwoje czuli smutek.


Manuela stała naga przed lustrem. Mokre blond włosy opadały jej na ramiona. Właśnie wyszła spod prysznica i – jak to miała w zwyczaju – przyglądała się swojemu ciału, przywiązując zbyt dużą wagę wszystkim jego niedoskonałościom, takim jak nieco odstające biodra czy trochę zbyt obwisłe piersi, lecz nie dostrzegając swoich zalet. Jej zaniżona samoocena brała się z tego, że już od dziecka była mało kontaktowa – jej rówieśniczki trzymały się zawsze razem, a ona spędzała czas w samotności. ... czytaj dalej »
pokatne.pl logo

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.