pokatne.pl na facebookupokatne.pl na twitterzepokatne.pl na google+
Masz konto?

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

31 października 2014
Czat

Tag » gwałt


7
!!!
8.4

"Diabeł - okiełznanie"


Autor: annavaletta · 18 czerwca 2014 · 12690 odsłon
Diabeł - okiełznanieSpojrzał na odsłonięte ciało i usta wykrzywiły mu się w tym okropnym grymasie, którego tak się bałam. Przechylił głowę i ochrypłym głosem powiedział.
- Rozbieraj się.
Przebiegł mnie dreszcz. On nie zamieniał się w Diabła, to był Diabeł. Zrobiłam krok w tył i w obronnym ruchu wyciągnęłam przed siebie dłonie.
- Nie, Raoul - wyszeptałam. Miałam zaschnięte gardło i nie byłam w stanie odezwać się głośniej. Zmusiłam się, by odezwać się ponownie.
- Nie wiem co pomyślałeś, ale ja nie pozwoliłam się dotknąć. Nie zrobiłam nic złego. – Nie wiem na co liczyłam. Myślałam, że się opamięta. Ale to już nie był ten czarujący i władczy mężczyzna ze snu, to nie był ten podniecający uwodziciel z plaży. Przede mną stało niebezpieczne zwierzę. Diabeł zupełnie nie zareagował na moje słowa. Wygłodniałym wzrokiem wpatrywał się w moje usta. Oddychałam coraz szybciej, ale to nie był objaw podniecenia. Powoli wpadałam w panikę.


Nie drgnął mu żaden mięsień, nie zmienił się wyraz twarzy, tylko nozdrza się rozszerzyły.
Obserwowałam go z przerażeniem bo wyglądało to tak jakby łowił mój zapach. Zwierzę złapało trop. Wydał pomruk, zmrużył oczy i zaczął rozpinać swoją koszulę.

Kolejny mój krok do tyłu był błędem. Diabeł był już myśliwym i nie zamierzał pozwolić mi uciec.
Złapał mnie mocno za ramiona i pchnął w stronę łóżka. Zatoczyłam się i wpadłam na materac.
Odepchnęłam się i ruszyłam w stronę łazienki. Diabeł był szybszy.
Z chrapliwym śmiechem dopadł mnie w połowie drogi, złapał w pasie i ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
9
!!!
8.7

"Uczniowska obsesja (II)"


Autor: Yegor · 11 czerwca 2014 · 15483 odsłon
Uczniowska obsesja (II)Justyna była wciąż spięta, a stan ten utrzymywał się nawet po skończeniu lekcji i powrocie do mieszkania. Szybko zdjęła ciuchy, które kazał jej założyć, czując skrępowanie przez sam fakt, że było zobligowana do ich noszenia. Całe jej ciało trwożliwie zadrżało na dźwięk otrzymanego smsa. Była pewna, że to on. Przestraszona odczytała wiadomość:

„Gratuluję! Byłaś dziś bardzo posłuszną dziewczynką. Takie lubię najbardziej. Od jutra zaczniesz częściej pokazywać swoje zgrabne nóżki. Od dawna nie mogę przestać myśleć jak przyjemnie mogłabyś mnie nimi oplatać. Koniecznie załóż miniówkę i szpilki. Za jakieś protestowanie zostaniesz ukarana obowiązkiem przyjścia bez bielizny”.

Po przeczytaniu tego smsa miała ochotę rozpłakać się z poczucia bezsilności. Czuła się zupełnie bezradna wobec tego bezczelnego szantażysty. Jej intuicja podpowiadała z kolei, że to tylko wstęp do czegoś znacznie gorszego. Nie odważyła się jednak zaprotestować.

O ile jej poprzednia kreacja wywołała w szkole ożywienie, o tyle przyjście w mini spódniczce spowodowała komentarze, z których wygłaszaniem ich autorzy nie kryli się nawet przed nią. Ku przerażeniu Justyny na śmiałe komentarze pozwalali sobie również koledzy z pokoju nauczycielskiego, których wzrok momentami był nie do odróżnienia od spojrzeń jakimi obdarzali ją jej uczniowie. Podczas długiej przerwy przypadł jej dyżur razem z panem Grzegorzem – nauczycielem niemieckiego i wicedyrektorem w jednej osobie. Grzegorz był 38-letnim, dobrze zbudowanym mężczyzną, który stanowił postrach szkoły. Był miłośnikiem surowej dyscypliny, którą konsekwentnie wpajał podopiecznym. Kilkukrotnie był podejrzewany o stosowanie przemocy wobec nieposłusznych uczniów, ale za każdym razem, dzięki jego pozycji i znajomościom, udawało mu się zamieść całą sprawę ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
9.2

"Opowieść helleńska: Tais (VII)"


Autor: megas_alexandros · 18 maja 2014 · 4212 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (VII)Nazajutrz przy śniadaniu Tais oznajmiła swoją wolę.
– Pozostaniemy w Delfach jeszcze trzy tygodnie. W tym czasie będę pozować rzeźbiarzowi Bryaksisowi. Stworzy on posąg dla sanktuarium Apollina. Dzięki temu uzyskam prawo zwrócenia się do wyroczni.
Achajski najemnik przyjął jej słowa ze stoickim spokojem. Meszalim zdumiał się niezmiernie, lecz nic nie powiedział. Chloe otwarła szeroko oczy. Ciszę, która nastała, przerwał Spartiata Gylippos.
– Skąd ta nagła zmiana planów? Zdawało mi się, że pragniesz znów ujrzeć Beocję.
– Tak jest w istocie. W tej chwili jednak jeszcze bardziej pragnę wysłuchać tego, co ma do powiedzenia pytia.
– To coś nowego.
– Owszem.
– Będziesz pozować nago? – spytała nagle Chloe. Poprzedniego dnia w pracowni Bryaksisa oglądały jego prace. Uwagę Tais przykuła Afrodyta wychodząca z kąpieli. Beotka zarumieniła się lekko.
– Jeszcze o tym nie rozmawialiśmy. Jeśli tego ode mnie zażąda... Cóż, jestem zdeterminowana, by uzyskać przepowiednię.

Spartiata przyglądał jej się uważnie.
– To ma związek z tym, co wydarzyło się w Koryncie – bardziej stwierdził niż zapytał. Tais zacisnęła wargi. Długo milczała, nim wreszcie zdobyła się na odpowiedź.
– Tak. Chcę wiedzieć, jak pozbyć się tego... piętna.
Wspomnienie gwałtu Pejtona na niej i morderstwa, którym mu odpłaciła, bardzo ciążyły Beotce. Często budziła się w środku nocy, mokra od potu i roztrzęsiona, bo we śnie odwiedził ją macedoński namiestnik. I znów od początku przeżywała swoją hańbę, ból i upokorzenie. Czuła na sobie jego ciężar, wciągała w nozdrza odrażający fetor, wilgotne miejsce między jej udami stawało się ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
4
!!!
5.1

"Ostra kobieta"


Autor: Tesa · 21 kwietnia 2014 · 12122 odsłon
Ostra kobietaManuela – mimo dość atrakcyjnego wyglądu – miała zaniżone poczucie własnej wartości. Była kobietą nieśmiałą, peszącą się w niemal każdej sytuacji, wymagającej kontaktu z kimś obcym. Nie lubiła zbytnio spędzać czasu z innymi ludźmi, była typem samotniczki. Miała tylko jednego przyjaciela – Ruperta – z którym spotykała się czasami na drinka i plotki. Widywali się mniej więcej raz w tygodniu. Znali się już od podstawówki i już wtedy byli dobrymi przyjaciółmi. Tak pozostało do teraz, choć od tamtego czasu minęło prawie trzydzieści lat. Żona Ruperta – nim jeszcze zmarła w tragicznym wypadku – była najlepszą przyjaciółką Manueli. Kobiety poznały się właśnie poprzez Ruperta i od razu przypadły sobie do gustu. W tamtych czasach spotykali się zawsze we trójkę – Manuela, Rupert oraz jego żona. Kiedy jednak zginęła, Rupert na jakiś czas zamknął się w sobie i prawie nie wychodził z domu. Niedawno jednak znów zaczął spotykać się z Manuelą i powoli wracał do swojego dawnego życia. Jednakże widując się z Manuelą, wciąż wspominał swoją żonę, po której stracie obydwoje czuli smutek.


Manuela stała naga przed lustrem. Mokre blond włosy opadały jej na ramiona. Właśnie wyszła spod prysznica i – jak to miała w zwyczaju – przyglądała się swojemu ciału, przywiązując zbyt dużą wagę wszystkim jego niedoskonałościom, takim jak nieco odstające biodra czy trochę zbyt obwisłe piersi, lecz nie dostrzegając swoich zalet. Jej zaniżona samoocena brała się z tego, że już od dziecka była mało kontaktowa – jej rówieśniczki trzymały się zawsze razem, a ona spędzała czas w samotności. ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
9.4

"Opowieść helleńska: Tais (II)"


Autor: megas_alexandros · 17 marca 2014 · 5142 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (II)– Wybiegłam z domu, gdy tylko twój sługa przyniósł mi wiadomość! – Likajna już w progu unosiła ręce. Wpadły sobie z Tais w ramiona na środku przedpokoju, w połowie drogi między Heraklesem i łanią kerynejską. Młodsza kobieta o złocistych lokach, zdradzających jej doryckie pochodzenie, przytuliła mocno Beotkę. Gdy ta przyjrzała się bliżej przyjaciółce, natychmiast zauważyła, że jej makijaż jest bez zarzutu, włosy są misternie utrefione, a suchość jej skóry i spokojny oddech nie wskazują wcale na to, by biegła. Oto cała Likajna, pomyślała Tais. Choćby świat walił się dookoła w ruiny, nie zapomni nigdy o uszminkowaniu ust. Ani też o tym, by barwa jej chitonu ładnie współgrała z kolorem wierzchniego płaszcza.
– Chodźmy do moich komnat – rzekła, mając na myśli sypialnię na piętrze. – Im mniej osób nas usłyszy, tym lepiej.

Gdy już usiadły blisko siebie na łożu, Rimusz stanął przy otworze wejściowym alkowy, pilnując, by mogły rozmawiać bez świadków. Meszalim był na targu, gdzie posłała go Tais, by zakupił kilka osłów do transportu dobytku oraz jazdy wierzchem. Towarzyszyła im natomiast Chloe, przed którą Tais nie chciała nic ukrywać.

– Pejton to skończona świnia – zawyrokowała Likajna, gdy tylko usiadły, a Chloe napełniła ceramiczne kubki świeżą wodą, dla smaku zmieszaną z odrobiną wina. – Jak śmiał składać podobne propozycje?
– Jest najpotężniejszym człowiekiem w Koryncie – zauważyła Beotka. – Władza zaś psuje nawet prawych mężów. A ja bardzo wątpię, by ten kiedykolwiek był prawy.
– Co zamierzasz?
– Nie chcę przyjmować jego oferty ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
3
!!!
8.4

"Imperium Chaosu (II) - Codzienność"


Autor: alekpoeta · 15 lutego 2014 · 6980 odsłon
Imperium Chaosu (II) - CodziennośćW polskiej i europejskiej kulturze przyjęło się, że seks jest czymś wyjątkowym, a przynajmniej nieujawnianym. Gdy piszemy o seksie, mówimy, że jest on zwieńczeniem miłości, rozwiązaniem tajemnicy, ciekawości, pożądania czy jakiegoś innego, wysoce emocjonalnego zdarzenia. Taka wizja seksualności została brutalnie zburzona u większości kobiet porwanych przez Imperium Chaosu. Znaczna ich część zginęła, prostytutki całkiem nieźle się odnalazły, natomiast największą część czekał długi proces adaptacyjny do nowej „kultury” i „warunków życia”.

Zadziwiającym jest, co człowiek potrafi zrobić, żeby uciec od bólu czy po prostu przeżyć. Marcus zauważył pewną prawidłowość. Te, które miały jakieś zasady w życiu, religijne, etyczne, własne, umierały częściej. Bycie w porządku ze sobą okazywało się ważniejsze od samego bycia. Cel większy od siebie. Z kolei te, które zgodnie z teorią Darwina przystosowały się na miarę kameleona do nowych warunków radziły sobie lepiej. Niektóre nawet polubiły pewne aspekty życia na promie jak jedzenie czy dużo wolnego czasu.

Prom był przedsmakiem tego, co je czeka dalej. Starano się, aby odwzorowywał Chaos Wewnętrzny dokładnie, ale nie sposób było przekopiować wszystkie złożone zależności kultystyczne i haremowe na skomponowany z losowych żołnierzy, w większości równych rangą, olbrzymi prom-miasto. Gwałty... W klasycznym rozumieniu tego słowa nie istniały – każda kobieta, która ukazała choć cień sprzeciwu karana była biciem, torturami, brutalniejszym gwałtem, w konsekwencji śmiercią w męczarniach ku uciesze największych katów. Suczki szybko się nauczyły, że trzeba się oddawać bez mrugnięcia okiem, wykonywać wszystko, co każą. Co lepsze zrozumiały iż kuszenie, proponowanie, proszenie przyczynia się do bycia lepiej traktowaną. Oto kultystom chodziło ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
4.1

"Imperium Chaosu (I) - Najazd"


Autor: alekpoeta · 26 października 2013 · 10313 odsłon
Imperium Chaosu (I) - NajazdMarkus siedział w salonie na promie i rozmyślał o niedalekiej przyszłości. Rozkazy dobrze znał, zastanawiał się nad mentalnością, sensownością mentalności mieszkańców Ziemi, jak określano tę planetę. Powiedziano mu, na wykładach z języka i kultury zamieszkującej ludności, że kobiety, a właściwie samice (tym bowiem słowem posługiwano się w stosunku do obcych, niezimperializowanych ludów) używają swoich walorów seksualnych do kontrolowania mężczyzn. Markusa to niezmiernie bawiło, ale i zaczynało intrygować. Nie tyle jak one to robią, ale jak ci mężczyźni się dają? Jak oni mogą im na coś takiego pozwalać? Dla Markusa, który jak niemal wszyscy jego kultystyczni koledzy, seksu miał aż nadto przez całe 20 lat swojego życia, taka sytuacja w istocie dawała do myślenia.
Niemniej, właśnie w tym momencie seksu mu brakowało. 4 miesiące całkowitego odcięcia od kobiet dawało się we znaki. Wiedział, że taka jest procedura – bycie żołnierzem, nawet w korpusie pacyfikacyjny na promie, wiązało się z wyrzeczeniami. Ukończony kurs zawodowej uczelni wojskowej na strażnika nie był dla niego satysfakcjonujący. Stąd ta wyprawa, codzienne ćwiczenia na siłowni, wykłady. Wszystko miało go doprowadzić do dostania się na kolejne 3 lata studiów, o wiele trudniejsze, ale dający zostanie marine i długowieczność – marzenie każdego kultysty.
Wyglądał jak typowy Chaosman, zresztą oni niewiele się od siebie różnili. Mała głowa, blada twarz, czarne oczy, 195cm wzrostu, silnie umięśnione, zdolne, wysportowane ciało, ok. 90kg wagi. Penis jego miał 18cm co stanowiło dolną część normy. Markus nie narzekał, był przygotowany, wiedział, że prom zwalnia i podróżuje już z prędkością jedynie 200 razy większą ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
6
!!!
7.0

"Gwałt jako kara za zdradę"


Autor: PDS · 17 sierpnia 2013 · 31455 odsłon
Gwałt jako kara za zdradęTeraz kiedy siedziałam sama w sypialni i wkładałam swoje równo złożone ubrania do walizki przypomniał mi się początek tego dnia. Dzień był ciepły jak na grudniowy, zwyczajny. Nie dało się przewidzieć jak bardzo tragiczne będzie jego zakończenie. Pamiętałam z niego ciepłe powitanie, czuły pocałunek z samego rana, na tak zwane dzień dobry. Później taca ze śniadaniem wylądowała na stoliku nocnym. Doceniłam to wtedy dwukrotnie. Po pierwsze, bo Aleks bardzo rzadko sprawiał mi ten zaszczyt i samodzielnie przygotowywał śniadania, a po drugie bo jeszcze rzadziej serwował mi je do łóżka. Każdy kto oglądałby tą scenkę uznałby nas za diabelsko szczęśliwych, za udanych tak bardzo, że to aż znajdowało się na pograniczu grzechu i nieprzyzwoitości. Nikt z widzów nie spodziewałby się nawet w najgorszych snach tego, co nastąpiło za kilka godzin.
Pakując rzeczy chłopców dotknęłam dłonią swojego wciąż rozpalonego policzka. Łza wyciekła mi z oczu, nie potrafiłam jej tam zatrzymać. Popłynęła po tym rozgrzanym kawałku mojego ciała, po czym poczułam jej słony smak w kąciku swoich ust. Przez chwilę zastanawiałam się czy spakowałam wszystko, czy warto było pakować cokolwiek. Aleksa nie było w domu, a ja nie byłam pewna czy chce uciekać niczym złodziej, który ma ten przywilej krycia się w cieniu mroku nocy. Mimowolnie moja dłoń znów docisnęła się do rozgrzanego policzka powodując ból. Ten ból był odczuciem, który się nasilał i niebanalnie przypominał o poczuciu krzywdy. Chociaż nie... bardziej było to poczuciem winy, krzywdę bowiem to ja wyrządziłam i to jedynemu mężczyźnie, na którym mi naprawdę zależało. Przypomniałam sobie dokładnie ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
8.9

"Katowice-Gdańsk"


Autor: PannaNikt · 22 lipca 2013 · 24063 odsłon
Katowice-GdańskW ostatniej chwili wpadłam do pociągu relacji Katowice-Gdańsk. Biegu nie ułatwiały mi bynajmniej sandałki na koturnie i wielka torba podróżna, którą tachałam dzielnie na ramieniu. Oby ten dzień się już skończył - pomyślałam, zaciskając zęby i szykując się do przeprawy przez przyciasnawy korytarz. Moją złotą zasadą podczas dalszych podróży było wybieranie przedziałów, w których siedziały już stateczne starsze panie, rodziny albo pary. Chociaż z tymi parami to różnie bywa, żeby nie wspomnieć chociażby o Paulu i Karli Bernardo. Tak czy inaczej dziś miałam ochotę na samotność. Tydzień w pracy wyssał ze mnie chęć kontaktu z kimkolwiek. Wszystko było za późno, źle i nie chciało mi się już nawet liczyć, ile razy dostałam po głowie za cudze błędy. Gdybym jednak miała jakiekolwiek wątpliwości scenka, która rozegrała się na moich oczach wyleczyła mnie ze wszystkich. Tuż przede mną jakaś kobieta ciągnęła za sobą rozwrzeszczane dziecko. Na oko czteroletnia dziewczynka z wyrazem dzikiej nienawiści w oczach zapierała się z całej siły nogami i nie chciała ruszyć ani o centymetr. Blokowała przy tym całe przejście. Nagle zebrała się w sobie, wrzasnęła i splunęła soczyście landrynką. Cukierek przeleciał malowniczy luk i przykleił się do czuba mojego buta. "Dzień świra" przemknęło mi przez myśl. Więcej nie potrzebowałam, zrobiłam szybki zwrot i pomaszerowałam w przeciwnym kierunku.
Wolne przedziały znalazłam dopiero na końcu ostatniego wagonu. Wybrałam ten najbardziej oddalony od innych pasażerów. Z hukiem zatrzasnęłam za sobą drzwi, zasunęłam zasłonkę, a złości starczyło mi jeszcze na wrzucenie ciężkiej torby na górną półkę. Usiadłam w rogu przy oknie ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
2
!!!
7.8

"Walcząc z przeznaczeniem (II)"


Autor: fridaa · 22 lipca 2013 · 9692 odsłon
Walcząc z przeznaczeniem (II)II

Po wielu dniach wyczerpującej wędrówki była zwyczajnie zmęczona. Unikanie ciekawskich spojrzeń dawało się we znaki, a ekwipunek, który zebrała w dniu ucieczki, zaczynał się wyraźnie przerzedzać. Mimo wszelkich niedogodności, z jakimi do tej pory przyszło się jej zmierzyć, ani przez moment nie zwątpiła w to, że podjęła słuszną decyzję. Nie miałam innego wyjścia – pomyślała w duchu. A przynajmniej nie takie, które byłabym w stanie zaakceptować.

***

Od chwili, kiedy tylko pojawiła się na świecie była traktowana jak największy skarb. Jedyne dziecko, jakim natura obdarzyła potężnego króla Alberta, pana Północnych i Południowych Królestw, i księżną Matildę, patronkę Bursztynowych Lasów. Mała Sigrid skupiła w sobie władzę i potencjał, o który od stuleci walczyli możnowładcy. Najstarsi mieszkańcy zamku nie pamiętali, kiedy po raz ostatni królewski potomek miał być spadkobiercą takiego dziedzictwa.

Jako, że tron w rodzinie królewskiej przekazywany był tylko w linii męskiej, księżniczka już jako dziecko miała liczną grupkę pretendentów do swojej ręki. Faktem powszechnie wiadomym było bowiem, że jej pierworodny zasiądzie na tronie w przypadku śmierci Alberta i pod warunkiem osiągnięcia pełnoletności. Do tego czasu, Sigrid pełnić miała rolę królewskiej regentki. Nic więc dziwnego, że każdego miesiąca u bram zamku pojawiali się kolejni lepiej lub gorzej urodzeni szlachcice, nęceni perspektywą spłodzenia syna – następcy tronu oraz otrzymania niezliczonych tytułów, dóbr czy posiadłości. Nietęgie mieli miny, kiedy panujący król bezlitośnie ich odprawiał, chcąc dać swemu jedynemu dziecku możliwie beztroskie dzieciństwo. Dziewczynka żyła więc ciesząc się każdą chwilą, nie martwiąc o to, co przyniesie kolejny ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
pokatne.pl logo

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pokatne.pl korzysta z plików cookies

Używamy cookies w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być także umieszczane na Państwa urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Polityce prywatności.