pokatne.pl na facebookupokatne.pl na twitterzepokatne.pl na google+
Masz konto?

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

24 października 2014
Czat

Tag » nastolatki


9
!!!
5.1

"Przyjacielska fantazja"


Autor: Esill · 15 września 2014 · 10390 odsłon
Przyjacielska fantazjaLeżała na boku, twarzą do ściany. Na sobie miała tylko koszulkę, którą narzuciła na rozgrzane kąpielą nagie ciało. Pod kocem, którym była nakryta, na zarysie skulonej sylwetki można by było zauważyć nieznaczne ruchy, gdyby nie to, że w pokoju panowała całkowita ciemność.
Jej prawa dłoń schowana była między zaciśniętymi udami, a lewa masowała pierś, podrażniając twardy sutek. Fantazjowała o rzeczach przeróżnych, przeważnie o takich, których wstydziłaby się w rzeczywistości. Była wysoką, smukłą kobietą o ładnej buzi okalanej burzą kasztanowych loków, drobnych, ale za to wyjątkowo jędrnych, piersiach, płaskim brzuchu, wspaniałych, kształtnych biodrach i długich nogach. Jednakże, była ona również osobą bardzo niepewną siebie, wstydliwą wycofaną. Nie przechodziło jej nawet przez myśl, że znaczna ilość młodych mężczyzn, z rękoma zaciśniętymi na potężnych wzwodach, marzyła po nocach o bliższym, intymnym kontakcie z nią.
Ona jednak leżała sama, z zamkniętymi oczyma i coraz szybszymi ruchami palców, marzyła o wielkich penisach wchodzących głęboko w jej wnętrze, nasieniu pokrywającym jej ciało i pozycjach oraz miejscach, w których chciałaby odbyć stosunek. Chciała być brana szybko, intensywnie i zachłannie. Chciała ujeżdżać, wypinać się, nadziewać i kochać się na każdym centymetrze swojego mieszkania. Pragnęła dzikiego seksu w samochodzie, przelotnego stosunku w kuchni, w oczekiwaniu na zagotowanie wody, czy też pieszczot i ujeżdżania w kinie, próbując powstrzymać swoje jęki. A lubiła być głośno, był to taki element nie pasujący do obrazu skrytej dziewczyny. Kiedy tylko miała możliwość, nawet podczas drobnych pieszczot, jęczała bez skrępowania, w taki sposób, że większość zdrowych mężczyzn miałaby najpotężniejszy wzwód w życiu.
Wyjęła dłoń spomiędzy ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
3
!!!
9.0

"KiDs (III). W piątek i wcześniej"


Autor: Falanga JONS · 22 marca 2014 · 12267 odsłon
KiDs (III). W piątek i wcześniejAni w poniedziałek, ani we wtorek, ani w następne dni Damiana nie wybudzał ze snu radiowóz, tylko budzik. Dobrze, upiekło mu się. Trochę dziwne w takich czasach, ale może policja nie dysponowała pełną dokumentacją, bo cała zawierucha odbyła się błyskawicznie? A może machnęli ręką, ze względu na znikomą szkodliwość? Nieważne. Ważne, że kłopoty grożące standardowo dwuletnim zakazem stadionowym schodziły na drugi plan.
Tyle, że jak stara zasada mówi, suma szczęścia w życiu równa się zero. Ominęły go problemy z jednej strony, więc ze zdwojoną mocą zaatakowały w innym miejscu. W miejscu raczej nieoczekiwanym.
Od dwóch lat miał dość stabilne zajęcie. Sprzedawał książki, pracując w jednym z punktów firmy księgarskiej „Luxuria”. W poprzednim tygodniu on i trzy koleżanki pracujące w księgarni dowiedzieli się, coś na temat wizytacji z góry. Sama informacja była dość niejasna, miał przyjechać ktoś wyżej postawiony celem zbadania punktów, prześwietlenia personelu i to tyle. Nie wiedzieli kto, nie wiedzieli kiedy i nie wiedzieli na czym owe prześwietlenie miało polegać.
Dowiedzieli się już we wtorek, gdy zjawił się przybysz. Płci żeńskiej. I już przy pierwszym spojrzeniu Damian wyczuł poważne kłopoty. Nie dlatego, że miał coś na sumieniu a dlatego, że z rozpoznaniem przedstawicielki nie miał żadnego problemu. To była Ania.
Starał się trzymać fason, gdy wzywała do małego pomieszczenia na zapleczu koleżanki. Wizyty nie trwały długo, minutę, może dwie. Poszedł na końcu, przeczuwając co się święci. Były obiekt westchnień przywitał go z uśmiechem, świadczącym o dobrym humorze. Ale Damian dobrze wiedział, że kryje się za tym ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
4
!!!
6.9

"Ideał mężczyzny "


Autor: Justin1993 · 6 marca 2014 · 7410 odsłon
Ideał mężczyzny - Mam dość !!! - powiedziałam w myślach. Koniec patrzenia w te zeszyty. Powinnam zadbać trochę o siebie. Miałam tylko godzinę samotności, potem spodziewałam się wizyty chłopaka. Celu oczywiście łatwo się domyśleć: oglądania filmu... i takie tam nudy. Hmm... Co by tu zbroić? Myślałam sobie z chytrym uśmieszkiem... Wstałam z fotela, miałam na sobie tylko wełniany sweter lekko zakrywający krągłe pośladki, i przeciągnęłam się leniwie, odsłaniając zgrabnie przystrzyżone łono. Pogładziłam je delikatnie paluszkami... i już wiedziałam co zrobię. Poszłam do łazienki, zrzuciłam z siebie miękki sweter i zadowolona popatrzyłam w lustro... Może nie miałam ciała modelki, ale wielokrotnie słyszałam za swoimi plecami sprośne wzdychania kolegów z klasy. Zawsze komentowałam to w ten sam sposób: niewinnym uśmieszkiem. Wiem, że podobały im się moje piersi... Małe i pełne jednocześnie, ich jędrność kusiła, żeby dotknąć je, chociaż przez moment. Ja zawsze ulegałam temu uczuciu... Poza tym jako jedyna nie noszę usztywnianych staników... i czasem zdarza się, że widać sterczące mi sutki. Teraz sięgnęłam po kosmetyczkę, wyjęłam z niej czarną kredkę do powiek, ciemny cień i ognistą szminkę. Kolejno brałam do rąk kosmetyki i robiłam z nich odpowiedni użytek, po 10 minutach byłam zadowolona z efektu. Głębokie, tajemnicze spojrzenie i lekko uwydatnione wąskie, krwisto czerwone usta... Jeszcze tylko wymodelowałam czarne włosy za ramiona. Iście dziwkarski widok. Uśmiechnęłam się do swojego nagiego odbicia w lustrze :) Hmm... Chyba powinnam nałożyć jeszcze odpowiedni strój... Wyjęłam potrzebne mi ubranka i usiadłam na łóżku. Sięgnęłam po czarne przezroczyste rajstopki i zaczęłam nakładać je na podkuloną pod brodę nogę... ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
3
!!!
9.5

"KiDs (II). Całe życie na stadionie"


Autor: Falanga JONS · 4 marca 2014 · 8910 odsłon
KiDs (II). Całe życie na stadionieNiedzielny mecz ligi juniorek przeciw Koronie rozpoczął się dokładnie w samo południe.
Pierwszy kontakt z piłką skończył się dla Oliwii niemal skręceniem kostki, przy próbie podania w bok. Kontra rywalek skończyła się na szczęście skuteczną interwencją bramkarki Ostrovii.
Drugi kontakt z piłką, przy próbie podania na lewe skrzydło do dynamicznej Iwony, zakończył się pięciometrowym autem.
Przy trzecim kontakcie piłka, przy próbie przyjęcia, odskoczyła na trzy metry. Przechwyciła ją rozgrywająca rywalek z „ósemką” na plecach uruchamiając od razu atak. Trzy sekundy później było zero - jeden. Oliwia zwiesiła głowę.
- Pocahontas, zacznij kurwa coś grać! – dźwięcznym głosem przekazała prośbę śliczna, czarnowłosa Iwona, której największym kobiecym atutem był, niezwykle sympatyczny uśmiech.
Czwarty kontakt, po wznowieniu gry od środka, w ostatniej chwili nie doszedł do skutku, gdyż przed przyjęciem piłki, ubiegła ją rywalka z „ósemką”. Piąty zwiastował szansę na kontratak, ale nadzieje spełzły na niczym, gdy silnie uderzona piłka, miast na prawe skrzydło do Angeliki, trafiła w głowę mikrego arbitra spotkania. Przy szóstym, zamiast w piłkę, trafiła nogą w kolano „ósemki” z Korony, co dało Oliwii pierwszą w karierze sposobność do obejrzenia z bliska żółtej kartki.
- Ja pierdolę, śpisz jeszcze? W kościele nie byłaś? – piekliła się grająca na stoperze wysoka Malwina, chyba po raz pierwszy w życiu używająca mało dyplomatycznych sformułowań. Sprawiała wrażenie bardzo ułożonej dziewczyny. To przekleństwo już o czymś wyraźnie świadczyło.
Na siódmy kontakt musiała poczekać, bo defensorki zaczęły grać od razu na skrzydła, taktownie pomijając opcję rozegrania piłki przez środek pomocy. Przy ósmym, ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
8.8

"Pamiętnik imprezowiczki (II). Mini Show"


Autor: Infinite · 26 lutego 2014 · 8591 odsłon
Pamiętnik imprezowiczki (II). Mini ShowPiekielny poniedziałek! Nie ma nic gorszego, niż pobudka o piątej trzydzieści i przygotowywanie się do szkoły. Siniec na policzku nie był już tak widoczny, ale dalej piekł, gdy go dotykałam. Wystarczyła odrobina pudru, by pozbyć się śladu po uderzeniu. Ból jednak nie był tak łatwy do usunięcia. Musiałam to przeboleć.
Do ojca nie odezwałam się ani słowem. No... raz pogroziłam mu psiarnią. Olał to, jak z resztą wiele innych spraw. Matka chciała ze mną porozmawiać, ale zbyłam ją. Sorry wielkie, ale jakbym chciała pogadać, to poszła bym do Sylwii. Ona przynajmniej nie leje mnie po pysku.

Po porannej kąpieli uczesałam się, umyłam zęby, zatuszowałam siniaka i ubrałam się. Książki spakowałam poprzedniego wieczoru, więc miałam więcej czasu. Podeszłam do biurka i otworzyłam trzecią szufladę o góry. W środku leżał portfel (pusty), mały słownik angielsko-polski i pełno śmieci. Skrawki karteczek, papierek po gumie do żucia i pełno innego badziewia.
Grzebałam po szufladzie dopóki nie znalazłem tego, czego szukałam. Małe pudełko w czerwonym kolorze, a zawartość była kusząca. Trzy ostatnie fajki. Nie mam, jak uzupełnić zapasów. Jestem spłukana, kompletnie. Ostatnią kasę wydałam na pieprzone, niewygodne szpilki!

Po chwili namysłu uznałam, że lepiej zostawić zapasy na czarną godzinę. Może któregoś dnia, będę miała większą chcicę na fajkę. Nie chcę, żeby mi zabrakło towaru.
Szczerze mówiąc, to ja nie jestem wcale uzależniona. No, może w niewielkim stopniu. Nie kopcę, jak lokomotywa. Nie śmierdzę fajami (chyba, że idę z ekipą na bloki. Wtedy jedzie ode mnie fajami, jak od starego dziada. ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
9
!!!
9.5

"KiDs (I). Wieczór przełomów"


Autor: Falanga JONS · 16 lutego 2014 · 12153 odsłon
KiDs (I). Wieczór przełomów- Tato... Przypominam, że pojutrze osiemnastka Klaudii. A jeszcze nie mam prezentu dla niej, bo brakło mi trochę pieniędzy – Oliwia z niewinnym uśmiechem stanęła w drzwiach pokoju rodziców.
- Taaak? – odezwał się leżący wygodnie na kanapie ojciec. – A pozwolenie na wyjście dostałaś?
- Tata, nie rób jaj. Mieszko idzie, tak jak ja a nie słyszałam, żeby prosił o pozwolenie.
- Miał zdobyć pięć punktów w ostatniej ligówce i zdobył. Sześć. Może iść – Mieszko, brat bliźniak, był żużlowcem lokalnego klubu i w tym roku zadebiutował w meczach ligowych. Jak na wiek, szło mu całkiem nieźle.
- No to ja strzeliłam gola tydzień temu i wygraliśmy ze Spartą dwa do zera, więc też mam pozwolenie – skwitowała Oliwia z uśmiechem.
- Ale co porównujesz ligowy mecz żużla, do juniorskich rozgrywek w piłkę kobiecą? Poza tym nie przypominam sobie byśmy się umawiali na takie rzeczy, wiec musisz zaliczyć kolejne testy.
- Jakie niby? Ty jak coś zaraz wymyślisz...
- Nic trudnego, podaj mi skład pierwszej jedenastki w meczu z Norwegią z pierwszego września dwa tysiące jeden.
- Tata, daj spokój – Oliwia ledwie powstrzymała śmiech. – Jeden raz pojechałeś na mecz kadry i zawsze o tym opowiadasz.
- Aj... Nie znasz klimatu. Bez biletu, bo zamówienia przekroczyły ponad sto tysięcy, tyle ludzi chciało kupić bilet. A ja sam, bo żaden kumpel nie chciał jechać, w ciemno, siódma rano pociąg do Katowic. I piętnaście minut później miałem już bilet w kieszeni... - rozpędził się mężczyzna przypominając sobie młode czasy.
czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
6.4

"Tylko masaż"


Autor: Andriu102 · 4 grudnia 2013 · 10640 odsłon
Tylko masażAkt I

Nareszcie jestem, wchodzę szybko po schodach. Podchodzę do drzwi i stanowczo pukam.
- Chodź szybko!!! - słyszę miły kobiecy głos, taki ciepły i przyjemny.
Mocnym ruchem otwieram drzwi, przed oczami mam zadziwiający widok. Na pierwszy rzut oka przyjemny pokoik na poddaszu ze skosami i pomarańczowymi ścianami, oknem dachowym, urządzony bardzo przyjemnie... od razu widać, że mieszka tu niewiasta.
Na niedużym łóżku pod ścianą widzę bardzo młodą kobietę, a raczej dziewczynę.
Siedzisz oparta o ścianę i ściskasz laptopa na kolanach. Podnosisz głowę znad matrycy spoglądasz na mnie ciekawym wzrokiem. Niesforna grzywka opada Ci na oczy, odgarniasz ją szybkim ruchem. Robisz to tak zmysłowo... Teraz widzę Twoje niebieskie oczęta i mogę zajrzeć w głąb Twojej duszy. Od dawna przecież wiadomo, że oczy są zwierciadłem duszy. Bezwstydnie korzystam z tej wspaniałej okazji, widzę dobroć i ciepło, zaufanie i pewność siebie i mógłbym tak wymieniać w nieskończoność bo dusza ludzka jest przecież nie ograniczona, a szczególnie Twoja. Stoję teraz przy drzwiach i raczę się Twoim widokiem, czemu tak rzadko mamy takie okazje żeby się spotkać... Zeskakujesz z łóżka i błyskawicznie podchodzisz do mnie, łapiesz za rękę i wyciągasz na środek pokoju. Stoimy teraz na środku i patrzymy sobie głęboko w oczy. Masz rozpuszczone włosy, wyglądasz przepięknie. Dostaje całusa na powitanie.
- Czemu tak długo szedłeś? – pytasz z wyrzutem.
- Przepraszam, nie mogłem być wcześniej...
- Czekałam na Ciebie i już myślałam, że nie przyjdziesz...
- Przecież obiecałem, że przyjdę...
- Wiem, ale nie mogłam się już doczekać ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
8.4

"Pocztówki z życia (I) - szkoła"


Autor: beti100 · 12 listopada 2013 · 8034 odsłon
Pocztówki z życia (I) - szkołaChłopcami zaczęłam się interesować dopiero w okresie licealnym. Burzliwe były to lata i bardzo pracowite. Poza nauką, którą spychałam na ostatni plan, co mi na dobre nie wyszło, udzielałam się sportowo tu i tam, a właściwie to wszędzie gdzie się dało. Moją pasją stała się głównie siatkówka i było mnie pełno w każdym klubie jaki istniał w mieście.
Na którymś turnieju międzyszkolnym, których nie lubiłam, bo na widowni bywali sami znajomi, co mnie krępowało i gra mi nie szła, na rozgrzewce stało się coś o czym anegdoty dość długo krążyły po szkolnych korytarzach. Krążyły i co jakiś czas wracały do mnie wzbogacone o niesamowite szczegóły.
Justyna rozgrzewała się naprzeciw mnie prowokacyjnie wypinając zadek pod nosem chłopaków z technikum, podczas gdy ja pochylając się głęboko, wywalałam im swój zabidzony biust. Uwielbiałyśmy te gierki, to była nasza odpowiedź na ich sprośne komentarze, gwizdy i podszczypywania. Rozsądku w tym szczuciu nie było za grosz, ale dawało chwilową satysfakcję, która jak nic innego łechtała nasze nastoletnie ego, które w tym czasie znajdowało się gdzieś w okolicach krocza tudzież klatki z piersiami. Tak zwykł mawiać nasz wuefista i trener w jednej osobie – pan Witek Obmacywacz. Ksywka przylgnęła do niego po wyczynach na basenie, kiedy to pod pretekstem nauki pływania bezkarnie, z podziwu godnym zacięciem badał anatomię swoich uczennic. Gdyby nie był takim starym i zasuszonym pierdołą, tylko młodym, umięśnionym ratownikiem, te praktyki byłyby pewnie przyjemnością, a tak wzbudzały tylko niesmak i złość.
Tak więc rozgrzewałyśmy się z Justyną z zadowoleniem wymieniając uśmieszki, podczas ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
9.8

"Rozluźnij się, Mała"


Autor: Rita · 5 listopada 2013 · 47845 odsłon
Rozluźnij się, MałaNa ścianie wisiał jeleń.

To znaczy, nie jeleń w całej jeleniej okazałości, lecz jego imponująca głowa z jeszcze bardziej imponującym porożem. Kiedyś musiał prezentować się bardziej godnie. Jednak lata troskliwego wycierania kurzy babciną ręką pozbawiły go połowy sierści na pysku oraz jednego szklanego oka. Toteż aktualnie jeleń był wyliniałym, jednookim stworem obserwującym z wyżyn, z przynależnym sobie dystansem, ciasny pokój wypełniony po brzegi hałaśliwym towarzystwem.

Obok głowy jelenia wisiał obraz, który uwielbiałam jako dziecko. W grubej ramie wykonanej z sękatej kory sosnowej, za warstwą szkła oddzielającego banalną rzeczywistość od wspaniałej wizji malarskiej, prezentował się najpiękniejszy Jezus, jakiego moje dziecięce niegdyś oczy widziały. Pamiętam, że kochałam się w tym Jezusie na zabój. Taki był piękny. Teraz jednak, oczami już trochę starszymi, mogłam zauważyć, że obrazek ten był tak samo kiczowaty, jak wszystkie obrazki wiszące w mieszkaniach babć, ozdobione w przypływie babcinej fantazji jakimś sztucznym kwieciem. Czar prysł.

Choć dalej uważam, że bardzo niestosowne jest przedstawianie tak przystojnych Jezusów. Ale to może tylko mój pokręcony umysł.

Te i inne atrakcje babcia prezentowała na ścianie w kolorze jasnej mięty. Ten kolor to kolejny element łączący ją z całą rzeszą starych ludzi, którzy masowo wykupują ohydną, miętową farbę, by wysmarować nią każdą powierzchnię w ich niedużych mieszkaniach. Może ten odcień był w jakiejś promocji? Nie wiem. Nie wykluczam.

Te części ściany, których nie zajmowały wątpliwej klasy dzieła sztuki, zasłonięte były klasyczną meblościanką z lat siedemdziesiątych – jasną, na wysoki połysk. Wujek kupił ostatnio w prezencie babci nowy ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
8.5

"Pamiętnik imprezowiczki (I). Początek"


Autor: Infinite · 27 sierpnia 2013 · 13567 odsłon
Pamiętnik imprezowiczki (I). PoczątekKażdy miał kiedyś szesnaście lat. No i każdy popełniał błędy. Jedni popełniali większe inni mniejsze. Ja byłam mistrzem w popełnianiu błędów i pakowaniu się w kłopoty. Alkohol, narkotyki, fajki, seks bez zobowiązań. Z biegiem lat coraz bardziej się tego wstydzę. Wtedy myślałam, że to fajne. W szkole grzeczna dziewczynka, po dwudziestej królowa parkietu. Bezsilność rodziców mnie bawiła. Do pewnego czasu.
Kiedy ojciec uznał, że szlabany nie pomogą (i tak wymykałam się kiedy chciałam) zmienił swoje postępowanie. Kary cielesne. A ja idiotka na przekór rodzicom nadal brnęłam w ciemną przyszłość. Robiłam to, co chciałam. Mało tego. Robiłam to czego nie chciałam, byleby zagrać staruszkom na nerwach.

Byłam głupia, tak strasznie głupia. Ale w tym całym gównie zdarzyło się parę dobrych rzeczy, które odmieniły moje życie. Moja historia... tak dziwna i pokręcona. Czasem sama nie mogę uwierzyć w to wszystko.

***

Dym, zapach potu. Okrzyki bawiących się imprezowiczów. W powietrzu unosił się zapach alkoholu i słodki, mdlący aromat maryśki. Ciemnowłosy chłopak robił nam przejście w tłumie wrzeszczących i tańczących uczestników imprezy. Trzymał mnie za rękę i ciągnął za sobą.
Choć byłam po kilku drinkach kontaktowałam nie najgorzej. Wiedziałam gdzie prowadzi mnie koleś przede mną. Mo może jestem blondynką, ale nie idiotką.

Wbrew pozorom nie jest łatwo przedrzeć się przez tłum narąbanych nastolatków. Co chwilę czułam nachalne dłonie zaciskające się na pośladkach. Może gdybym miała nieco więcej siły i ochoty zareagowałabym, ale... nie chciało mi się. Tym bardziej, że lubiłam jak chłopaki zwracali na ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
pokatne.pl logo

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pokatne.pl korzysta z plików cookies

Używamy cookies w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być także umieszczane na Państwa urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Polityce prywatności.