pokatne.pl na facebookupokatne.pl na twitterzepokatne.pl na google+
Masz konto?

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

23 kwietnia 2014
Czat

Tag » przemoc


4
!!!
6.0
nowość

"Ostra kobieta"


Autor: Tesa · 21 kwietnia 2014 · 3023 odsłon
Ostra kobietaManuela – mimo dość atrakcyjnego wyglądu – miała zaniżone poczucie własnej wartości. Była kobietą nieśmiałą, peszącą się w niemal każdej sytuacji, wymagającej kontaktu z kimś obcym. Nie lubiła zbytnio spędzać czasu z innymi ludźmi, była typem samotniczki. Miała tylko jednego przyjaciela – Ruperta – z którym spotykała się czasami na drinka i plotki. Widywali się mniej więcej raz w tygodniu. Znali się już od podstawówki i już wtedy byli dobrymi przyjaciółmi. Tak pozostało do teraz, choć od tamtego czasu minęło prawie trzydzieści lat. Żona Ruperta – nim jeszcze zmarła w tragicznym wypadku – była najlepszą przyjaciółką Manueli. Kobiety poznały się właśnie poprzez Ruperta i od razu przypadły sobie do gustu. W tamtych czasach spotykali się zawsze we trójkę – Manuela, Rupert oraz jego żona. Kiedy jednak zginęła, Rupert na jakiś czas zamknął się w sobie i prawie nie wychodził z domu. Niedawno jednak znów zaczął spotykać się z Manuelą i powoli wracał do swojego dawnego życia. Jednakże widując się z Manuelą, wciąż wspominał swoją żonę, po której stracie obydwoje czuli smutek.


Manuela stała naga przed lustrem. Mokre blond włosy opadały jej na ramiona. Właśnie wyszła spod prysznica i – jak to miała w zwyczaju – przyglądała się swojemu ciału, przywiązując zbyt dużą wagę wszystkim jego niedoskonałościom, takim jak nieco odstające biodra czy trochę zbyt obwisłe piersi, lecz nie dostrzegając swoich zalet. Jej zaniżona samoocena brała się z tego, że już od dziecka była mało kontaktowa – jej rówieśniczki trzymały się zawsze razem, a ona spędzała czas w samotności. ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
8
!!!
10

"Opowieść helleńska: Tais (IV)"


Autor: megas_alexandros · 4 kwietnia 2014 · 2483 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (IV)Wczesnym rankiem opuścili Amfissę, kierując się w stronę masywu Parnasu. Góra, na której wedle wierzeń zamieszkiwać miał boski Apollo, pyszniła się na horyzoncie bielą swoich śniegów. Przewodnik oznajmił im, że ominą ją od południa i wkroczą do Fokidy – krainy leżącej w połowie drogi między Lokrydą Ozolską i Beocją. Tam odnajdą przyzwoity trakt prowadzący z Delf do Teb i będą mogli podróżować we względnie komfortowych warunkach.

Na razie jednak warunki pogarszały się z godziny na godzinę. Teren wznosił się miarowo, a zwierzęta dźwigały bagaż Tais z coraz większym trudem. Co gorsza trakt zwężał się coraz bardziej, aż w końcu całkiem zniknął. Znaleźli się w jednym z najbardziej dzikich miejsc całej Hellady. Nie było tu dróg ani poleis. Górzystą krainą, zbyt ubogą, by opłacało się tu zakładać miasta, rządziły rozproszone plemiona przypominające swą organizacją epokę homerycką. A także bandy rozbójników, zawsze czyhające na nierozważnych wędrowców.

* * *

– A więc Gylippos poszedł na dziwki – wzruszyła ramionami Chloe. – Co w tym dziwnego?
Meszalim odciągnął ją na stronę, gdy zatrzymali się na popołudniowy popas. Nie było to zbyt trudne – wystarczyło zaproponować, że razem nazbierają badyli na ognisko. Tais poprosiła ich, by byli ostrożni, a Gylippos kazał eunuchowi mieć oczy z tyłu głowy. Mieli nie oddalać się zbytnio od obozu. Wystarczyło jednak odejść na kilkadziesiąt kroków, by silny wiatr stłumił nawet podniesione głosy.
– Jest przecież mężczyzną – mówiła dalej. – Ma prawo zaspokajać pożądanie, jak tylko uzna za stosowne. Skoro żadna z nas z nim ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
9
!!!
9.6

"Opowieść helleńska: Tais (III)"


Autor: megas_alexandros · 26 marca 2014 · 3504 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (III)Gylippos miał rację. W Koryncie wybuchły zamieszki.

Meszalim stał oparty o reling, patrząc na oddalające się z każdą chwilą miasto. Ciemne słupy dymu unoszące się nad dzielnicą portową odcinały się wyraźnie od granatowego nieba i zaróżowionych o zachodzie słońca chmur.

Wyglądało na to, że mieszkańcy polis wreszcie zdobyli się na opór wobec macedońskiego okupanta. Przez lata sarkali na rządy Kassandra, potem zaś kulili się pod knutem Pejtona. Teraz, gdy wieść o śmierci namiestnika rozniosła się po mieście, zapłonęły w nim ogniska buntu. Syryjczyk wyobrażał sobie, jak na ulicy ścierają się ludzkie masy. Jak nieuzbrojeni, lecz znacznie liczniejsi obywatele miasta rzucają się na miecze Macedończyków, odbierają im oręż, a potem zwracają go przeciw ciemiężycielom. Jak szturmują miejskie bramy, obsadzone przez wroga i zdobywają akrokoryncką twierdzę...

Z rosnącej oddali nie mógł dostrzec, że w zamieszkach wzięło udział ledwie kilkuset Koryntyjczyków. Byli młodzi i gniewni, zbyt długo czekali, by w końcu nie rzucić się w wir walki. Macedończycy szybko się z nimi uporali. Gdy minął pierwszy szok, wywołany śmiercią namiestnika, jego zastępca bez większego trudu zaprowadził w mieście porządek. Poległo kilkudziesięciu młodzieńców, innych zakuto w kajdany. Skończyli później w kopalniach srebra, daleko na północy, w trackich górach. Większa część miejskiej społeczności pozostała bierna. Bogaczom nie zależało na tym, by ryzykować swój majątek. Biednym nie zależało na niczym, oprócz kromki chleba. A tych średniozamożnych, na których opierała się wielkość oraz niezależność każdej polis, w Koryncie prawie nie było.

Tak więc po kilku godzinach sytuacja uspokoiła się na tyle, ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
9
!!!
9.7

"Ciemna jest noc (II)"


Autor: artimar · 20 marca 2014 · 5515 odsłon
Ciemna jest noc (II)Odczekał, aż zasnęła. Wysunął się z łóżka i ubrał szybko. Zerknął jeszcze na jej twarz, teraz tak spokojną. Oparł się pokusie dotknięcia jej. Buty, marynarkę i krawat zakładał już na korytarzu.
Roznosiło go. Mroźny podmuch na dworze tylko go podkręcił. Wskoczył do auta. Wyjechał z osiedla i docisnął gaz. Puste ulice. Światła migające żółto. 140, 150... Linie na jezdni jak film w projektorze. Silnik dopiero się rozgrzewał, gdy dotarł do centrum. 6 minut.
Podziemny garaż hotelu przytłaczał. Plastik karty kredytowej i szelest przewracanych stron w paszporcie wyznaczyły zakres formalności. Recepcjonistka nie zadawała zbędnych pytań.
- Życzymy miłego pobytu, panie Greenwood – jej świetny angielski zmusił go do postarania się o akcent brytyjskiego gentleman’a. Pożegnała go miłym służbowym uśmiechem na ładnej twarzy.
Ostatnie piętro. Winda jak klatka. Rzucił rzeczy na podwójne łóżko. Włączył telefon, który natychmiast zawibrował informacją o nieodebranej rozmowie. Zerknął na numer. Cała euforia zniknęła.
- Jestem – mruknął, gdy tylko uzyskał połączenie.
- Jeszcze pogadamy, dlaczego musiałem przekładać spotkanie z tym palantem od Chińczyków – słyszał z trudem hamowaną furię. – Jutro u mnie o 10. Masz być gotowy.
- Będę.
Rozmówca rozłączył się bez pożegnania.
Potarł czoło. To będzie jutro. Na razie i tak nie zaśnie. Wyciągnął laptopa i szybko przywołał go do świadomości ze stanu uśpienia. Na ekranie wciąż widniały wyciągi z konta, bilingi, dane z czterech różnych urzędów. Jak refren powtarzało się imię i nazwisko Magdalena Chorosińska. Zaczął po raz kolejny przebiegać wzrokiem informacje, ale grzebanie w jej życiorysie naraz wydało mu się nie w ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
9.4

"Opowieść helleńska: Tais (II)"


Autor: megas_alexandros · 17 marca 2014 · 3815 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (II)– Wybiegłam z domu, gdy tylko twój sługa przyniósł mi wiadomość! – Likajna już w progu unosiła ręce. Wpadły sobie z Tais w ramiona na środku przedpokoju, w połowie drogi między Heraklesem i łanią kerynejską. Młodsza kobieta o złocistych lokach, zdradzających jej doryckie pochodzenie, przytuliła mocno Beotkę. Gdy ta przyjrzała się bliżej przyjaciółce, natychmiast zauważyła, że jej makijaż jest bez zarzutu, włosy są misternie utrefione, a suchość jej skóry i spokojny oddech nie wskazują wcale na to, by biegła. Oto cała Likajna, pomyślała Tais. Choćby świat walił się dookoła w ruiny, nie zapomni nigdy o uszminkowaniu ust. Ani też o tym, by barwa jej chitonu ładnie współgrała z kolorem wierzchniego płaszcza.
– Chodźmy do moich komnat – rzekła, mając na myśli sypialnię na piętrze. – Im mniej osób nas usłyszy, tym lepiej.

Gdy już usiadły blisko siebie na łożu, Rimusz stanął przy otworze wejściowym alkowy, pilnując, by mogły rozmawiać bez świadków. Meszalim był na targu, gdzie posłała go Tais, by zakupił kilka osłów do transportu dobytku oraz jazdy wierzchem. Towarzyszyła im natomiast Chloe, przed którą Tais nie chciała nic ukrywać.

– Pejton to skończona świnia – zawyrokowała Likajna, gdy tylko usiadły, a Chloe napełniła ceramiczne kubki świeżą wodą, dla smaku zmieszaną z odrobiną wina. – Jak śmiał składać podobne propozycje?
– Jest najpotężniejszym człowiekiem w Koryncie – zauważyła Beotka. – Władza zaś psuje nawet prawych mężów. A ja bardzo wątpię, by ten kiedykolwiek był prawy.
– Co zamierzasz?
– Nie chcę przyjmować jego oferty ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
4
!!!
8.9

"Wychowanka gangstera"


Autor: Dark_Love · 26 lutego 2014 · 6704 odsłon
Wychowanka gangsteraStuk, stuk! Stuku, puk!
- Zamkniesz się wreszcie?! – ryknął rozwścieczony Andreas. Bastian od pół godziny leżał na pryczy bębniąc palcami w ścianę.
- Luzuj stary! Przecież nic ci...
- Nie mogę myśleć – warknął. Bastian nie odpowiedział. Uniósł ręce do góry w obronnym geście. Wolał z nim nie zadzierać. Mógł się wdać w bójkę z każdym, ale nie z Andym.

Andreas. Częściej nazywany Szponem, albo po prostu szefem, siedział na obrotowym krześle podpierając się łokciem o stalowe biurko. Zamyślony, groźny.
Jasne krótko ścięte włosy. Dwudniowy zarost. Wyglądał, jak... hmm... coś na kształt kobiecego ideału.
- Musimy się sprężyć
- Wiem. Skutecznie niestety utrudniasz mi myślenie – Kolejne piorunujące spojrzenie chłodnych, błękitnych tęczówek.
- Zrozumiałem! – Bastian podniósł się powoli z pryczy. Przeczesał ręką włosy. – Już się wynoszę

Trzasnęły drzwi i został sam. Odpowiadało mu to. Cisza i spokój. Sam na sam ze swoimi myślami, które od lat próbował uporządkować. Ciężko mu to szło. Ma sporo na głowie i trudno jest to wszystko zebrać do kupy. Musi zdobyć amunicję. Po ostatniej akcji stracił dwóch. Musi uważać. Ma gliny na karku. Trzeba by jeszcze zrobić porządek z Jessicą...
- Dziubasek – Drzwi otworzyły się gwałtownie. Stanęła w nich smukła blondynka o twarzy dwunastolatki i piersiach wielkości piłek do ręcznej. Brązowe oczy i ostry makijaż. Sam nie wiedział, czemu wziął akurat ją. Musiał być bardzo pijany, a do tego naćpany. Nie lubił takich. Niby ładna, ale... „Idiotka” burknął w myślach Andy. – Przyszłam do ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
8
!!!
9.0

"Kamila i Daniel (III). W heroicznej obronie"


Autor: Falanga JONS · 1 listopada 2013 · 10857 odsłon
Kamila i Daniel (III). W heroicznej obronieNie była sobą. Wróciła z pracy do domu, jak zwykle. Podrzucił ją samochodem jeden z kolegów. Arek, nauczyciel geografii, był jedynym, który kontaktował się z nią, nie wysyłając żadnych niedwuznacznych propozycji, stąd tylko z nim utrzymywała względne kontakty.
W domu czekały dzieci i jej własna matka. Kamila zrobiła na szybko obiad i pożegnała matkę, która wzięła parę dwuletnich bliźniaków do siebie. W ten sposób nauczycielka mogła spędzić wieczór spokojniej, z mężem. Problem był taki, że godziny mijały a Daniel się nie pojawiał.
Nie było to może nic nad wyraz niezwykłego, bo często w piątek zdarzało mu się zasiedzieć. Najpierw w pracy, potem zaliczał jeszcze trening w drużynie. Tyle, że był to już czerwiec. Sezon piłkarski właśnie się skończył, piłkarze dostali wolne na trzy tygodnie. Zero zajęć z piłką, zero treningów.
Dodatkowo, w przypadku przedłużającej się pracy, Daniel zawsze uprzedzał Kamilę o tym, że się spóźni. Tym razem telefon milczał. Nie robiła problemu, gdy na zegarze wybiła szesnasta. Zaczęła zastanawiać się, gdy wskazówki wybiły siedemnastą. O osiemnastej, poczuła niepokój.
Niepokój umotywowany wydarzeniami ostatnich dni przywołanymi z pamięci. Daniel nie był sobą. Nie chciał zdradzać jakichś szczegółów, napomknął tylko o trudnej sprawie, którą teraz zajmuje się jego zespół. W sumie sama nie naciskała. Nie interesowały ją zbytnio prawnicze niuanse. A w mieście brak było jakichś wystrzałowych spraw, którymi żyłaby lokalna społeczność.
Teraz przypomniała sobie, że wczoraj był jeszcze bardziej zamknięty. Niby nic nowego, często mu się to zdarzało, ale... Nie tknął kolacji, nie tknął żony. Chodził tylko od swojego pokoju, ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
9.6

"Debiutant - powrót do gry"


Autor: GreatLover · 18 września 2013 · 12452 odsłon
Debiutant - powrót do gry- Ty chyba żartujesz – powiedziałem, gdy zbliżaliśmy się do celu – kurwa, powiedz, że żartujesz!
Katrina spojrzała na mnie z rezygnacją i wolno pokręciła głową. Nie mogąc uwierzyć w to, co widzę, znów spojrzałem za okno łudząc się w duchu, że może tym razem zobaczę coś innego.

W miarę, jak oddalaliśmy się od centrum, okolica zmieniała się. Normalna asfaltowa droga ustąpiła miejsca spękanej powierzchni z wytartymi pasami ruchu i ze śmieciami walającymi się pod kołami samochodu. Na próżno wypatrywałem sygnalizatorów a większość mijanych latarni miało zdemontowane lampy. Ostatnia, jaką mijaliśmy, leżała przewrócona na podwórku czyjegoś zdewastowanego domu – od tej pory nie zobaczyliśmy żadnej z nich.

Katarzyna jechała bardzo wolno, uważając na wszelkie dziury, co pozwoliło mi lepiej przyjrzeć się okolicy – nie mogłem uwierzyć, że w tym mieście mogę trafić na okolicę, która wyglądała jak miasto duchów. Stare, zniszczone budynki przerażały mnie swoim wyglądem – zapadnięte ganki, zapuszczone podwórka i wraki aut stojące w otwartych garażach. W kilku domach, udało mi się dostrzec kręcących się we wnętrzu bezdomnych, którzy kompletnie zignorowali naszą obecność. Odjechaliśmy daleko od znanych mi okolic, Katarzyna wywiozła mnie niemal na same peryferia, zamieszkałe przez najbiedniejszych.
- Zaraz dojedziemy na miejsce – powiedziała do mnie, gdy jechaliśmy ponad godzinę.
Nie zaszczyciłem jej odpowiedzią – załamany perspektywą mieszkania w takim miejscu coraz bardziej traciłem wiarę w możliwość realizacji swoich planów. Poczułem się jeszcze gorzej widząc, że Katarzyna wywozi mnie do dzielnicy pełnej opuszczonych magazynów, nieczynnych zwrotnic kolejowych i starych czynszówek. Jak miałem ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
9.8

"Historia pewnego nieporozumienia (II)"


Autor: blackjack · 28 sierpnia 2013 · 15759 odsłon
Historia pewnego nieporozumienia (II)Przez najbliższy tydzień panował względny spokój. Wszystko szło starym trybem, choć nie ukrywam, że troszkę brakowało mi wsparcia rodziców i wolnego czasu.
Gabriel bardzo szybko załatwił wszelkie prawne formalności i można powiedzieć, że stałam się kiepsko opłacaną niewolnicą, typka, który od samego początku budził we mnie dosyć skrajne uczucia.
Z ciekawości wyszukałam w necie trochę informacji o moim nowym szefie. Dużo tego nie było – parę fotek, kilka suchych faktów i tyle. Raczej unikał publicznego rozgłosu i pilnie chronił swoją prywatność. W przeszłości był fotografem i korespondentem wojennym, potem nagle przeszedł na wcześniejszą emeryturę i nie znalazłam żadnego powodu, dlaczego to zrobił.
Po co takiemu facetowi bankrutująca knajpa na uboczu? O stanie jego majątku nie znalazłam w necie ani słowa, ale wspominając dom, w którym mieszkał i samochód, którym przyjeżdżał, z pewnością nie należał do biednych.
No cóż. Na interesie z Fidello z pewnością nie powiększy swej fortuny.
Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak bardzo się myliłam.
Gabriel pojawił się niezapowiedzianie miesiąc po finalizacji naszej transakcji, akurat w sobotni wieczór, gdzie ruch bywał największy, a ja po całym dniu padałam z nóg.
Gorzej. Padałam na pysk!
Zdążyłam rozliczyć kasę, wypuścić kucharza i kierowcę, a sama chciałam chociaż w spokoju wypić jeszcze herbatę.
– Kazałem chyba, by było otwarte do dwudziestej czwartej?
Ładne powitanie. Już na wstępie poczułam irytację.
– Dobry wieczór – powiedziałam z naciskiem. Moje serce gwałtownie zatrzepotało, ale tylko przez moment. Na więcej nie miało siły. – Tak się witają normalni ludzie.
– Pracujesz u ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
!!!
9.1

"Debiutant - pierwszy dzień nowego życia"


Autor: GreatLover · 9 sierpnia 2013 · 10144 odsłon
Debiutant - pierwszy dzień nowego życiaStojąc obok Pani Smith patrzyłem na jej stojącego w drzwiach męża. Moje serce, które jeszcze nie zdążyło zwolnić po niedawno przeżytych chwilach, znów przyśpieszyło swój rytm, napędzane panicznym strachem. Wiedziałem, że tak to się skończy – wiedziałem, wiedziałem, wiedziałem!

Nerwowo przełknąłem ślinę spoglądając na Panią Smith, a później na swojego szefa, który mierzył nas oboje wściekłym spojrzeniem. Sprawczyni moich kłopotów zerknęła na swojego męża a następnie przyjrzała mi się uważnie – to niebywałe, ale jej spojrzeniu dostrzegłem okrutne rozbawienie – patrzyła na mnie z satysfakcją, wiedząc dobrze, że wpędziła mnie w niezłe kłopoty. Oblizała usta patrząc na mnie triumfalnie i ruszyła do wyjścia rzucając w moją stronę lakoniczne "powodzenia". Gdy stanęła przed swoim mężem spojrzała na niego obojętnym wzrokiem.
- Przepuścisz mnie, czy nie?
Smith nic jej nie odpowiedział, dlatego wychodząc naparła na niego całym ciałem. Smith lekko usunął się w bok, ale zaraz wrócił na dawne miejsce, blokując mi drogę ucieczki. Pani Smith odeszła szybko, oglądając się krótko przez ramię i śmiejąc się na głos - po chwili zniknęła mi z oczu.

Zostałem sam na sam ze Smithem.

Serce dudniło mi w piersi, całe ciało spłynęło potem – bałem się. Cholernie się bałem. Cały mój trud, wysiłek i poświęcenie –wszystko zaprzepaszczone przez jeden głupi wybryk!

Nie miałem pojęcia, co mogłem powiedzieć swojemu przełożonemu – i tak nie uwierzyłby w żadne moje słowo. Stałem więc, nic nie mówiąc, dosłownie czując agresję, która kipiała w spojrzeniu mojego szefa. Gdy uznałem, że nie zniosę więcej ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi

pokatne.pl logo

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pokatne.pl korzysta z plików cookies

Używamy cookies w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być także umieszczane na Państwa urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Polityce prywatności.