pokatne.pl na facebookupokatne.pl na twitterze
Masz konto?

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

24 maja 2015
Czat

Tag » przemoc


2
!!!
5.1

"Nożyczki (II)"


Autor: Czerwony Smok · 18 maja 2015 · 3046 odsłon
Nożyczki (II)Mój szofer pojawia się nagle na ganku karczmy. Stoi tam bez ruchu obserwując otoczenie. Chyba mnie szuka. Unoszę rękę do góry, jak uczennica, chcąc zwrócić jego uwagę. Zauważa mnie, ale nie robi żadnego gestu, tylko rusza w stronę swojej ciężarówki. Dziwny z niego człowiek. Wstaje i pośpiesznie przebywam piaszczysty plac dzielący las od zaparkowanej ciężarówki. Mój szofer uchylił lekko moje drzwi, jakby zapraszając, a sam bez słowa schował się z drugiej strony. Już bez trudu pokonuję trzy schodki i siadam na fotelu pasażera. Mój wzrok pada na walizeczkę. Jest nienaruszona. Rozpinam zamek i unoszę gruby materiał broniący dostępu do moich rzeczy. Nic się nie zmieniło w jej zawartości, ale wpycham dłoń między zawartość i ściankę walizki. Jest! Długie, metalowe nożyczki. Podarunek od mojej mamy, gdy pracowała jako fryzjerka. Ich kształt, smukły, delikatny, bardziej przypomina sztylet, niż zabawkę dla dziewczynki. Wybłagałam je, gdy moją pasją były wycinanki. A potem, za sprawą jednego mężczyzny i jednej nocy, stały się moim nieodłącznym towarzyszem fantazji. Drzwi kierowcy otwierają się tak nagle, że lekko podskakuję z zaskoczenia. Zostawiam nożyczki, tam gdzie były i zasuwam zamek walizki. Mój szofer, znowu w samych skarpetkach, sadowi się na fotelu i bez słowa, tak jakby mnie tu nie było, rozpoczyna procedurę startu promu kosmicznego. Jego palec naciska kilka przycisków, a wzrok sprawdza odczyty na włączanych urządzeniach. To chyba nie jest prosta rzecz, prowadzić taką wielką maszynę? Bulgot pod kabiną oznajmia mi, że motor już pracuję i zaraz ruszymy w dalszą drogę. Jego dłoń przesuwa małą dźwignię obok fotela kierowcy, ... czytaj dalej »
3
!!!
5.7

"Nóż w torebce"


Autor: Tamara · 15 maja 2015 · 4363 odsłon
Nóż w torebceDojeżdżam na parking przy głównej trasie z Warszawy do Katowic i parkuję Audi z dala od budynków zajazdu i stacji paliw. Tuż za parkingiem dla tirów. Jest już ciemno i późno. Wszystkie kabiny ciężarówek mają zasłonięte okna kabin i tylko gdzieniegdzie widzę delikatne światło wydostające się przez szpary szarych i czarnych zasłon. Zapalam papierosa, zaciągam się dymem i obserwuję. Za sobą mam tylko czteropasmową jezdnie. Przed sobą parking tirów i za nim parking dla osobówek. Potem jest oświetlony drewniany, stylizowany na góralską modę budynek z napisem „Karczma u Tomka”. Żadnych ludzi. Nikt nie przechodzi. Nikt nie wychodzi i nie wchodzi. Martwa strefa. W karczmie powinno być mniej więcej siedem do piętnastu osób gości. Tyle wyliczam z zaparkowanych osobówek przed karczmą. Plus personel i ewentualnie kilku kierowców z ciężarówek daje mi wynik do trzydziestu ludzkich istnień. Jest letnia późna godzina. To nie czas dla kobiet. Zakładam, że jest ich w trzydziestce nie więcej niż dziesięć. Dla mnie więc zostaje dwudziestu. Jest w czym wybierać. Kończę papierosa w połowie i wrzucam go w szparę kratki ściekowej. Zabieram z siedzenia torebkę, zamykam Audi i zdecydowanym krokiem idę w kierunku drewnianych drzwi karczmy. Wnętrze jest kontynuacją stylu, jaki przedstawia front karczmy. Drewniane belki ścian, drewniane grube filary i drewniany gruby blat baru. Wszystko w jasnym drzewie, udekorowanym gdzieniegdzie czarnymi, metalowymi okuciami. Zamawiam kawę u mężczyzny za barem i siadam w zaciemnionym kącie pomieszczenia. Obserwuję. Przy kilku stolikach siedzi kilko mężczyzn. Jest ich dziewięciu i prawie każdy siedzi przy osobnym stoliku. Przy jednym stoliku siedzi ... czytaj dalej »
1
!!!
6.3

"Co drzemie w głębi umysłu (II) - Pies"


Autor: Pisareczka · 24 listopada 2014 · 7752 odsłon
Co drzemie w głębi umysłu (II) - PiesI znów jestem z tobą, moja słodka. Dziś...
Eins, zwei, drei!
Co, u...? Fausto?
Wybacz siostrzyczko, dziś ja robię za narratora.
Czemu?!
Wymóg szefostwa. Podobno nie wyrabiasz się z papierami. Mam cię zastąpić dopóki nie wypełnisz wszystkich raportów.
Ta robota ssie.
Mnie to mówisz? No już, Heli, zbieraj się. I... zostaliśmy sami, dziewczynko. Wiele czasu upłynęło od naszego ostatniego spotkania. Szkoda, że nie zapamiętałaś tamtej nocy. Gdybyś przerobiła na opowiadanie usłyszany fragment rozmowy, nie musiałbym tu zastępować siostrzyczki. Mam wystarczająco wiele własnej pracy. Poza tym kobiety to nie moja działka. Właściwie może nie zaszkodzi pokazać ci, czym się zwykle zajmuję. Położę rękę na bladym policzku i zbliżę usta do twoich - śnij o psie w ludzkiej skórze, Schönheit.


Dhaka, stolica Bangladeszu, jednego z najludniejszych, jak twierdzi nauczyciel geografii, państw świata. Nic więc dziwnego, że są tu miejsca, w których handluje się żywym towarem - ludźmi. Niektórzy narazili się mafii, są też sieroty z ulic i ci, którzy mają nadzieję trafić na godne życie sługi u dobrego pana. Spotykają się w dzielnicy domków letniskowych, która leży na samym brzegu miasta, w ślepej uliczce. To spokojne miejsce, policja nie ma powodów by tam zaglądać. Desperaci, tacy jak ja, mogą przyjść do "Niegrzecznego Kociaka" w każdy pierwszy piątek miesiąca. Wtedy odbywa się targ. Co mnie skłoniło do tak drastycznego kroku? Moja matka, ćpunka, jakich chyba mało na świecie, zalegała z pieniędzmi dla swojego dilera. Od trzech miesięcy. Facet miał dość czekania. Wpadł do naszego domu z nożem i poderżnął gardło ... czytaj dalej »
2
!!!
5.0

"Vipers squad"


Autor: Poison · 15 września 2014 · 10485 odsłon
Vipers squad- Mówię Wam, że Rewal to zbyt blisko, dopiero co byłyśmy w Międzyzdrojach – powiedziała Aśka sceptycznym tonem.
- Chcesz jechać aż do Kołobrzegu? A może od razu do Sopotu? - odpowiedziała Agata.
- A może od razu przeniesiemy się na Lazurowe Wybrzeże? - zakpiła Sylwia popierając Agatę.
- Mogłybyśmy nawet na Florydę gdybyście potrafiły mówić po angielsku bez wschodniego akcentu - mruknęła Asia.
- Yes, mister Asia – zaśmiała się Agata celowo udając akcent z jakiego znani są Rosjanie.
- Misyz Asia – poprawiła ją w ten sam sposób Sylwia.
- A w ogóle to gdybyście nie były tak narwane i nieodpowiedzialne to mogłybyśmy siedzieć w tych Międzyzdrojach do końca lipca, albo nawet i dłużej – kontynuowała coraz bardziej niezadowolona Aśka.
- Och, przepraszamy! To przecież Ty jesteś mózgiem operacji, a nie my! - odpowiedziała Agata celowo przybierając przesadnie uniżony sposób bycia.
- Własny mózg by Wam nie zaszkodził – mruknęła Asia – poza tym skoro ja jestem mózgiem to mogłybyście mnie słuchać – dodała.
- Cóż, widać nie tylko faceci mają problemy z myśleniem głową – odezwała się filozoficznie Sylwia.
- Nie wymagaj od nas zbyt wiele, my jesteśmy tylko od brudnej roboty, Panno Dwa Fakultety – powiedziała Agata, która lubiła drażnić się z Asią wypominając jej, że ambitnie ciągnie dwa odległe od siebie kierunki: prawo i informatykę.
- Wszystkie robimy brudną robotę i nie moja wina, że ja szybciej zrobię dwie magisterki niż Ty ten swój licencjat na marketingu – odparowała Asia.
- Nie bądź taka pewna ... czytaj dalej »
7
!!!
8.2

"Diabeł - okiełznanie"


Autor: annavaletta · 18 czerwca 2014 · 15834 odsłon
Diabeł - okiełznanieSpojrzał na odsłonięte ciało i usta wykrzywiły mu się w tym okropnym grymasie, którego tak się bałam. Przechylił głowę i ochrypłym głosem powiedział.
- Rozbieraj się.
Przebiegł mnie dreszcz. On nie zamieniał się w Diabła, to był Diabeł. Zrobiłam krok w tył i w obronnym ruchu wyciągnęłam przed siebie dłonie.
- Nie, Raoul - wyszeptałam. Miałam zaschnięte gardło i nie byłam w stanie odezwać się głośniej. Zmusiłam się, by odezwać się ponownie.
- Nie wiem co pomyślałeś, ale ja nie pozwoliłam się dotknąć. Nie zrobiłam nic złego. – Nie wiem na co liczyłam. Myślałam, że się opamięta. Ale to już nie był ten czarujący i władczy mężczyzna ze snu, to nie był ten podniecający uwodziciel z plaży. Przede mną stało niebezpieczne zwierzę. Diabeł zupełnie nie zareagował na moje słowa. Wygłodniałym wzrokiem wpatrywał się w moje usta. Oddychałam coraz szybciej, ale to nie był objaw podniecenia. Powoli wpadałam w panikę.


Nie drgnął mu żaden mięsień, nie zmienił się wyraz twarzy, tylko nozdrza się rozszerzyły.
Obserwowałam go z przerażeniem bo wyglądało to tak jakby łowił mój zapach. Zwierzę złapało trop. Wydał pomruk, zmrużył oczy i zaczął rozpinać swoją koszulę.

Kolejny mój krok do tyłu był błędem. Diabeł był już myśliwym i nie zamierzał pozwolić mi uciec.
Złapał mnie mocno za ramiona i pchnął w stronę łóżka. Zatoczyłam się i wpadłam na materac.
Odepchnęłam się i ruszyłam w stronę łazienki. Diabeł był szybszy.
Z chrapliwym śmiechem dopadł mnie w połowie drogi, złapał w pasie i ... czytaj dalej »
4
!!!
8.3

"Opowieść helleńska: Tais (IX)"


Autor: megas_alexandros · 16 czerwca 2014 · 5455 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (IX)Słońce świeciło jasno na błękitnym, wolnym od chmur niebie. Skąpane w złocistym blasku Delfy zdawały się całe lśnić – krople porannej rosy oraz pozostałej po nocy deszczówki odbijały słoneczne promienie, ukazując feerię barw. Delikatny podmuch wiatru wywiewał z doliny mgłę – ostatnie wspomnienie świtu.

Na zbroczonym krwią dziedzińcu przed zajazdem Chloe klęczała przy ciele Gylipposa. Głowa najemnika spoczywała na kolanach dziewczyny, jego hełm leżał porzucony kilka kroków dalej, pośród zeschłej trawy. Spartiata miał zamknięte oczy i spokojne oblicze. Po jego policzkach płynęły łzy. Nie należały wszakże do niego, lecz do niej.

Meszalim obchodził pobojowisko, trącając stopą zwłoki każdego z napastników. W obydwu dłoniach dzierżył miecz, zabrany jeszcze z Koryntu. Na ostrzu wciąż była krew Hierona, elatejskiego żołnierza, który nasłał zabójców na Gylipposa. Teraz żaden z nich już nie żył. Piękny poranek w Delfach był świadkiem makabrycznej rzezi.

Syryjczyk przystanął nieopodal achajskiego najemnika, Eurylocha, który razem ze Spartiatą poszedł zmierzyć się z zabójcami. Wojownik był zwrócony twarzą ku górze, ale kałuża krwi, w której leżał, wskazywała na to, że otrzymał cięcie przez plecy. Nie miało to jednak znaczenia – ktoś poderżnął mu gardło, zapewne już po bitwie. Mężczyzna patrzył na eunucha błękitnymi, całkiem już martwymi oczyma.

– Obudź się, Gylipposie – łkała Chloe, – musisz się zbudzić...
Meszalim popatrzył na mężczyznę, do którego mówiła. Pancerz Spartiaty był przebity w dwóch miejscach – w okolicach żeber, a także na wysokości serca. Ktoś odrąbał mu prawą dłoń, z kikuta wciąż sączyły się karminowe krople. ... czytaj dalej »
9
!!!
8.9

"Uczniowska obsesja (II)"


Autor: Yegor · 11 czerwca 2014 · 20252 odsłon
Uczniowska obsesja (II)Justyna była wciąż spięta, a stan ten utrzymywał się nawet po skończeniu lekcji i powrocie do mieszkania. Szybko zdjęła ciuchy, które kazał jej założyć, czując skrępowanie przez sam fakt, że było zobligowana do ich noszenia. Całe jej ciało trwożliwie zadrżało na dźwięk otrzymanego smsa. Była pewna, że to on. Przestraszona odczytała wiadomość:

„Gratuluję! Byłaś dziś bardzo posłuszną dziewczynką. Takie lubię najbardziej. Od jutra zaczniesz częściej pokazywać swoje zgrabne nóżki. Od dawna nie mogę przestać myśleć jak przyjemnie mogłabyś mnie nimi oplatać. Koniecznie załóż miniówkę i szpilki. Za jakieś protestowanie zostaniesz ukarana obowiązkiem przyjścia bez bielizny”.

Po przeczytaniu tego smsa miała ochotę rozpłakać się z poczucia bezsilności. Czuła się zupełnie bezradna wobec tego bezczelnego szantażysty. Jej intuicja podpowiadała z kolei, że to tylko wstęp do czegoś znacznie gorszego. Nie odważyła się jednak zaprotestować.

O ile jej poprzednia kreacja wywołała w szkole ożywienie, o tyle przyjście w mini spódniczce spowodowała komentarze, z których wygłaszaniem ich autorzy nie kryli się nawet przed nią. Ku przerażeniu Justyny na śmiałe komentarze pozwalali sobie również koledzy z pokoju nauczycielskiego, których wzrok momentami był nie do odróżnienia od spojrzeń jakimi obdarzali ją jej uczniowie. Podczas długiej przerwy przypadł jej dyżur razem z panem Grzegorzem – nauczycielem niemieckiego i wicedyrektorem w jednej osobie. Grzegorz był 38-letnim, dobrze zbudowanym mężczyzną, który stanowił postrach szkoły. Był miłośnikiem surowej dyscypliny, którą konsekwentnie wpajał podopiecznym. Kilkukrotnie był podejrzewany o stosowanie przemocy wobec nieposłusznych uczniów, ale za każdym razem, dzięki jego pozycji i znajomościom, udawało mu się zamieść całą sprawę ... czytaj dalej »
8
!!!
8.8

"Opowieść helleńska: Tais (VIII)"


Autor: megas_alexandros · 31 maja 2014 · 4033 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (VIII)Mijały kolejne dni. Bryły marmuru, obłupywane ze wszystkiego, co zbędne, coraz bardziej upodabniały się do modeli Bryaksisa. Tais odkryła, że każdego ranka z większą łatwością obnaża się przed mężczyznami. Nie zasłaniała swoich wdzięków nawet wtedy, gdy do pracowni wchodzili akolici, niosący tace z jadłem oraz dzbany z winem i wodą. Beotkę bawiło wyraźne zakłopotanie młodzieńców oraz to, co starali się robić z oczyma, by nie dać się złapać na podglądaniu, a jednocześnie ujrzeć jak najwięcej. Rzeźbiarz i jego modele spożywali posiłki, nie opuszczając nawet pomieszczenia, po czym wracali pospiesznie do pracy. Cała trójka pragnęła ujrzeć ukończone dzieło. Bryaksis twierdził, że przyćmi ono wszystkie jego poprzednie osiągnięcia. Beotce, która odwiedziła jego warsztat i widziała wystawione tam prace, trudno było w to uwierzyć. Kiedy jednak przestał obłupywać marmur topornym dłutem i wziął do ręki mniejsze, bardziej subtelne narzędzia, ujrzała całą jego maestrię oraz twórczą moc. Zaczęła wówczas podejrzewać, że słowa artysty nie są tylko czczymi przechwałkami. Naprawdę wspinał się na wyżyny swojej sztuki, zaś kształty, które wydobywał z kamienia, fascynowały proporcją, miękkością linii, tym, że zdawały się tak bardzo żywe.

Tais ujrzała własną twarz wyłaniającą się z bezkształtnej początkowo bryły. Krzywiznę ramienia, którym miała obejmować udo Kritiasa (przedramię wykute zostało w oddzielnym kawałku marmuru i miało zostać połączone z resztą posągu żelaznym rdzeniem). Z czasem poniżej smukłej szyi pokazały się również piersi, duże i ciężkie, idealnie krągłe – dokładna kopia jej własnych. Im Bryaksis poświęcił szczególnie wiele uwagi. Nieraz w trakcie pracy podchodził do klęczącej u stóp kapłana Beotki, pochylał się ... czytaj dalej »
7
!!!
8.1

"Warsaw cyberpunk (I)"


Autor: Seelenverkoper · 23 maja 2014 · 5226 odsłon
Warsaw cyberpunk (I)9.30 CST
Cholera jasna. Jestem już starym facetem, wiecie? Jeden z postnowoczesnych filozofów francuskich, którego nazwisko wypadło mi z głowy, opisał pokolenie dwudziestoparoletnich, zdziadziałych panów w garniturach, próbujących zgodnie z medialnym przekazem opanować świat dyspozycyjnością, energią i oddaniem firmie. Nie, nie byłem jednym z nich, a tylko naprzeciw takiego siedziałem. Jamochłon ów, święcie wierzący w to, że swoją ciężką pracą ratuje świat, heglowski absolut i całe pokolenie starszych pań z Texasu , którym zagrażają ciapaci, sprawdzał na ipadzie, srajfonie albo szajsungu najnowsze doniesienia z ryjbuka czy innych portali, które rzecz jasna były - w przeciwieństwie do telewizji czy prasy – prawdomówne i wiarygodne. Wyglądał, jakby właśnie zstąpił tu z wyższej dzielnicy i tak zapewne było. Nienagannie skrojony garnitur z prawdziwej bawełny skrywał idealne, młode i muskularne ciało szczęśliwego efektu genotechnologii. Zabójcze niebieskie oczy, lekki, parodniowy, jasny zarost, wystające kości policzkowe i gęsta, blond czupryna czyniły go wręcz archetypem Apolla, Marsa i Johnnego Deppa w jednym. Ja byłem po prostu zmęczonym, czterdziestodziewięciolatkiem, którego przemiany systemowe i ci sami co zawsze złodzieje na szczycie, pozbawili marzeń, ambicji, pragnień, przekonań, miłości bliźniego i erekcji. No dobra - erekcji pozbawiłem się sam paląc tony papierosów i prowadząc bardzo niezdrowy tryb życia. W niczym nie przypominałem wysportowanych czcicieli własnego ciała, wegetarianizmu lub operacji plastycznych. Oczywiście, że wiem, że gdybym łaził na siłownię, wpierdalał bez oporów miejski trawnik - o pardon - sałatki warzywne i rzucił ten paskudny nałóg tytoniowy i kofeinowy byłbym niczym młody bóg dobiegający pięćdziesiątki na którego widok każda licealistka ma kisielek w ... czytaj dalej »
pokatne.pl logo

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.