pokatne.pl na facebookupokatne.pl na twitterzepokatne.pl na google+
Masz konto?

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

31 lipca 2014
Czat

Tag » przemoc


7
!!!
8.2

"Diabeł - okiełznanie"


Autor: annavaletta · 18 czerwca 2014 · 9859 odsłon
Diabeł - okiełznanieSpojrzał na odsłonięte ciało i usta wykrzywiły mu się w tym okropnym grymasie, którego tak się bałam. Przechylił głowę i ochrypłym głosem powiedział.
- Rozbieraj się.
Przebiegł mnie dreszcz. On nie zamieniał się w Diabła, to był Diabeł. Zrobiłam krok w tył i w obronnym ruchu wyciągnęłam przed siebie dłonie.
- Nie, Raoul - wyszeptałam. Miałam zaschnięte gardło i nie byłam w stanie odezwać się głośniej. Zmusiłam się, by odezwać się ponownie.
- Nie wiem co pomyślałeś, ale ja nie pozwoliłam się dotknąć. Nie zrobiłam nic złego. – Nie wiem na co liczyłam. Myślałam, że się opamięta. Ale to już nie był ten czarujący i władczy mężczyzna ze snu, to nie był ten podniecający uwodziciel z plaży. Przede mną stało niebezpieczne zwierzę. Diabeł zupełnie nie zareagował na moje słowa. Wygłodniałym wzrokiem wpatrywał się w moje usta. Oddychałam coraz szybciej, ale to nie był objaw podniecenia. Powoli wpadałam w panikę.


Nie drgnął mu żaden mięsień, nie zmienił się wyraz twarzy, tylko nozdrza się rozszerzyły.
Obserwowałam go z przerażeniem bo wyglądało to tak jakby łowił mój zapach. Zwierzę złapało trop. Wydał pomruk, zmrużył oczy i zaczął rozpinać swoją koszulę.

Kolejny mój krok do tyłu był błędem. Diabeł był już myśliwym i nie zamierzał pozwolić mi uciec.
Złapał mnie mocno za ramiona i pchnął w stronę łóżka. Zatoczyłam się i wpadłam na materac.
Odepchnęłam się i ruszyłam w stronę łazienki. Diabeł był szybszy.
Z chrapliwym śmiechem dopadł mnie w połowie drogi, złapał w pasie i ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
4
!!!
9.0

"Opowieść helleńska: Tais (IX)"


Autor: megas_alexandros · 16 czerwca 2014 · 3489 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (IX)Słońce świeciło jasno na błękitnym, wolnym od chmur niebie. Skąpane w złocistym blasku Delfy zdawały się całe lśnić – krople porannej rosy oraz pozostałej po nocy deszczówki odbijały słoneczne promienie, ukazując feerię barw. Delikatny podmuch wiatru wywiewał z doliny mgłę – ostatnie wspomnienie świtu.

Na zbroczonym krwią dziedzińcu przed zajazdem Chloe klęczała przy ciele Gylipposa. Głowa najemnika spoczywała na kolanach dziewczyny, jego hełm leżał porzucony kilka kroków dalej, pośród zeschłej trawy. Spartiata miał zamknięte oczy i spokojne oblicze. Po jego policzkach płynęły łzy. Nie należały wszakże do niego, lecz do niej.

Meszalim obchodził pobojowisko, trącając stopą zwłoki każdego z napastników. W obydwu dłoniach dzierżył miecz, zabrany jeszcze z Koryntu. Na ostrzu wciąż była krew Hierona, elatejskiego żołnierza, który nasłał zabójców na Gylipposa. Teraz żaden z nich już nie żył. Piękny poranek w Delfach był świadkiem makabrycznej rzezi.

Syryjczyk przystanął nieopodal achajskiego najemnika, Eurylocha, który razem ze Spartiatą poszedł zmierzyć się z zabójcami. Wojownik był zwrócony twarzą ku górze, ale kałuża krwi, w której leżał, wskazywała na to, że otrzymał cięcie przez plecy. Nie miało to jednak znaczenia – ktoś poderżnął mu gardło, zapewne już po bitwie. Mężczyzna patrzył na eunucha błękitnymi, całkiem już martwymi oczyma.

– Obudź się, Gylipposie – łkała Chloe, – musisz się zbudzić...
Meszalim popatrzył na mężczyznę, do którego mówiła. Pancerz Spartiaty był przebity w dwóch miejscach – w okolicach żeber, a także na wysokości serca. Ktoś odrąbał mu prawą dłoń, z kikuta wciąż sączyły się karminowe krople. ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
9
!!!
8.8

"Uczniowska obsesja (II)"


Autor: Yegor · 11 czerwca 2014 · 11964 odsłon
Uczniowska obsesja (II)Justyna była wciąż spięta, a stan ten utrzymywał się nawet po skończeniu lekcji i powrocie do mieszkania. Szybko zdjęła ciuchy, które kazał jej założyć, czując skrępowanie przez sam fakt, że było zobligowana do ich noszenia. Całe jej ciało trwożliwie zadrżało na dźwięk otrzymanego smsa. Była pewna, że to on. Przestraszona odczytała wiadomość:

„Gratuluję! Byłaś dziś bardzo posłuszną dziewczynką. Takie lubię najbardziej. Od jutra zaczniesz częściej pokazywać swoje zgrabne nóżki. Od dawna nie mogę przestać myśleć jak przyjemnie mogłabyś mnie nimi oplatać. Koniecznie załóż miniówkę i szpilki. Za jakieś protestowanie zostaniesz ukarana obowiązkiem przyjścia bez bielizny”.

Po przeczytaniu tego smsa miała ochotę rozpłakać się z poczucia bezsilności. Czuła się zupełnie bezradna wobec tego bezczelnego szantażysty. Jej intuicja podpowiadała z kolei, że to tylko wstęp do czegoś znacznie gorszego. Nie odważyła się jednak zaprotestować.

O ile jej poprzednia kreacja wywołała w szkole ożywienie, o tyle przyjście w mini spódniczce spowodowała komentarze, z których wygłaszaniem ich autorzy nie kryli się nawet przed nią. Ku przerażeniu Justyny na śmiałe komentarze pozwalali sobie również koledzy z pokoju nauczycielskiego, których wzrok momentami był nie do odróżnienia od spojrzeń jakimi obdarzali ją jej uczniowie. Podczas długiej przerwy przypadł jej dyżur razem z panem Grzegorzem – nauczycielem niemieckiego i wicedyrektorem w jednej osobie. Grzegorz był 38-letnim, dobrze zbudowanym mężczyzną, który stanowił postrach szkoły. Był miłośnikiem surowej dyscypliny, którą konsekwentnie wpajał podopiecznym. Kilkukrotnie był podejrzewany o stosowanie przemocy wobec nieposłusznych uczniów, ale za każdym razem, dzięki jego pozycji i znajomościom, udawało mu się zamieść całą sprawę ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
8
!!!
9.5

"Opowieść helleńska: Tais (VIII)"


Autor: megas_alexandros · 31 maja 2014 · 2807 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (VIII)Mijały kolejne dni. Bryły marmuru, obłupywane ze wszystkiego, co zbędne, coraz bardziej upodabniały się do modeli Bryaksisa. Tais odkryła, że każdego ranka z większą łatwością obnaża się przed mężczyznami. Nie zasłaniała swoich wdzięków nawet wtedy, gdy do pracowni wchodzili akolici, niosący tace z jadłem oraz dzbany z winem i wodą. Beotkę bawiło wyraźne zakłopotanie młodzieńców oraz to, co starali się robić z oczyma, by nie dać się złapać na podglądaniu, a jednocześnie ujrzeć jak najwięcej. Rzeźbiarz i jego modele spożywali posiłki, nie opuszczając nawet pomieszczenia, po czym wracali pospiesznie do pracy. Cała trójka pragnęła ujrzeć ukończone dzieło. Bryaksis twierdził, że przyćmi ono wszystkie jego poprzednie osiągnięcia. Beotce, która odwiedziła jego warsztat i widziała wystawione tam prace, trudno było w to uwierzyć. Kiedy jednak przestał obłupywać marmur topornym dłutem i wziął do ręki mniejsze, bardziej subtelne narzędzia, ujrzała całą jego maestrię oraz twórczą moc. Zaczęła wówczas podejrzewać, że słowa artysty nie są tylko czczymi przechwałkami. Naprawdę wspinał się na wyżyny swojej sztuki, zaś kształty, które wydobywał z kamienia, fascynowały proporcją, miękkością linii, tym, że zdawały się tak bardzo żywe.

Tais ujrzała własną twarz wyłaniającą się z bezkształtnej początkowo bryły. Krzywiznę ramienia, którym miała obejmować udo Kritiasa (przedramię wykute zostało w oddzielnym kawałku marmuru i miało zostać połączone z resztą posągu żelaznym rdzeniem). Z czasem poniżej smukłej szyi pokazały się również piersi, duże i ciężkie, idealnie krągłe – dokładna kopia jej własnych. Im Bryaksis poświęcił szczególnie wiele uwagi. Nieraz w trakcie pracy podchodził do klęczącej u stóp kapłana Beotki, pochylał się ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
7
!!!
9.1

"Warsaw cyberpunk (I)"


Autor: Seelenverkoper · 23 maja 2014 · 4256 odsłon
Warsaw cyberpunk (I)9.30 CST
Cholera jasna. Jestem już starym facetem, wiecie? Jeden z postnowoczesnych filozofów francuskich, którego nazwisko wypadło mi z głowy, opisał pokolenie dwudziestoparoletnich, zdziadziałych panów w garniturach, próbujących zgodnie z medialnym przekazem opanować świat dyspozycyjnością, energią i oddaniem firmie. Nie, nie byłem jednym z nich, a tylko naprzeciw takiego siedziałem. Jamochłon ów, święcie wierzący w to, że swoją ciężką pracą ratuje świat, heglowski absolut i całe pokolenie starszych pań z Texasu , którym zagrażają ciapaci, sprawdzał na ipadzie, srajfonie albo szajsungu najnowsze doniesienia z ryjbuka czy innych portali, które rzecz jasna były - w przeciwieństwie do telewizji czy prasy – prawdomówne i wiarygodne. Wyglądał, jakby właśnie zstąpił tu z wyższej dzielnicy i tak zapewne było. Nienagannie skrojony garnitur z prawdziwej bawełny skrywał idealne, młode i muskularne ciało szczęśliwego efektu genotechnologii. Zabójcze niebieskie oczy, lekki, parodniowy, jasny zarost, wystające kości policzkowe i gęsta, blond czupryna czyniły go wręcz archetypem Apolla, Marsa i Johnnego Deppa w jednym. Ja byłem po prostu zmęczonym, czterdziestodziewięciolatkiem, którego przemiany systemowe i ci sami co zawsze złodzieje na szczycie, pozbawili marzeń, ambicji, pragnień, przekonań, miłości bliźniego i erekcji. No dobra - erekcji pozbawiłem się sam paląc tony papierosów i prowadząc bardzo niezdrowy tryb życia. W niczym nie przypominałem wysportowanych czcicieli własnego ciała, wegetarianizmu lub operacji plastycznych. Oczywiście, że wiem, że gdybym łaził na siłownię, wpierdalał bez oporów miejski trawnik - o pardon - sałatki warzywne i rzucił ten paskudny nałóg tytoniowy i kofeinowy byłbym niczym młody bóg dobiegający pięćdziesiątki na którego widok każda licealistka ma kisielek w ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
9.2

"Opowieść helleńska: Tais (VII)"


Autor: megas_alexandros · 18 maja 2014 · 3674 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (VII)Nazajutrz przy śniadaniu Tais oznajmiła swoją wolę.
– Pozostaniemy w Delfach jeszcze trzy tygodnie. W tym czasie będę pozować rzeźbiarzowi Bryaksisowi. Stworzy on posąg dla sanktuarium Apollina. Dzięki temu uzyskam prawo zwrócenia się do wyroczni.
Achajski najemnik przyjął jej słowa ze stoickim spokojem. Meszalim zdumiał się niezmiernie, lecz nic nie powiedział. Chloe otwarła szeroko oczy. Ciszę, która nastała, przerwał Spartiata Gylippos.
– Skąd ta nagła zmiana planów? Zdawało mi się, że pragniesz znów ujrzeć Beocję.
– Tak jest w istocie. W tej chwili jednak jeszcze bardziej pragnę wysłuchać tego, co ma do powiedzenia pytia.
– To coś nowego.
– Owszem.
– Będziesz pozować nago? – spytała nagle Chloe. Poprzedniego dnia w pracowni Bryaksisa oglądały jego prace. Uwagę Tais przykuła Afrodyta wychodząca z kąpieli. Beotka zarumieniła się lekko.
– Jeszcze o tym nie rozmawialiśmy. Jeśli tego ode mnie zażąda... Cóż, jestem zdeterminowana, by uzyskać przepowiednię.

Spartiata przyglądał jej się uważnie.
– To ma związek z tym, co wydarzyło się w Koryncie – bardziej stwierdził niż zapytał. Tais zacisnęła wargi. Długo milczała, nim wreszcie zdobyła się na odpowiedź.
– Tak. Chcę wiedzieć, jak pozbyć się tego... piętna.
Wspomnienie gwałtu Pejtona na niej i morderstwa, którym mu odpłaciła, bardzo ciążyły Beotce. Często budziła się w środku nocy, mokra od potu i roztrzęsiona, bo we śnie odwiedził ją macedoński namiestnik. I znów od początku przeżywała swoją hańbę, ból i upokorzenie. Czuła na sobie jego ciężar, wciągała w nozdrza odrażający fetor, wilgotne miejsce między jej udami stawało się ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
4
!!!
5.1

"Ostra kobieta"


Autor: Tesa · 21 kwietnia 2014 · 10564 odsłon
Ostra kobietaManuela – mimo dość atrakcyjnego wyglądu – miała zaniżone poczucie własnej wartości. Była kobietą nieśmiałą, peszącą się w niemal każdej sytuacji, wymagającej kontaktu z kimś obcym. Nie lubiła zbytnio spędzać czasu z innymi ludźmi, była typem samotniczki. Miała tylko jednego przyjaciela – Ruperta – z którym spotykała się czasami na drinka i plotki. Widywali się mniej więcej raz w tygodniu. Znali się już od podstawówki i już wtedy byli dobrymi przyjaciółmi. Tak pozostało do teraz, choć od tamtego czasu minęło prawie trzydzieści lat. Żona Ruperta – nim jeszcze zmarła w tragicznym wypadku – była najlepszą przyjaciółką Manueli. Kobiety poznały się właśnie poprzez Ruperta i od razu przypadły sobie do gustu. W tamtych czasach spotykali się zawsze we trójkę – Manuela, Rupert oraz jego żona. Kiedy jednak zginęła, Rupert na jakiś czas zamknął się w sobie i prawie nie wychodził z domu. Niedawno jednak znów zaczął spotykać się z Manuelą i powoli wracał do swojego dawnego życia. Jednakże widując się z Manuelą, wciąż wspominał swoją żonę, po której stracie obydwoje czuli smutek.


Manuela stała naga przed lustrem. Mokre blond włosy opadały jej na ramiona. Właśnie wyszła spod prysznica i – jak to miała w zwyczaju – przyglądała się swojemu ciału, przywiązując zbyt dużą wagę wszystkim jego niedoskonałościom, takim jak nieco odstające biodra czy trochę zbyt obwisłe piersi, lecz nie dostrzegając swoich zalet. Jej zaniżona samoocena brała się z tego, że już od dziecka była mało kontaktowa – jej rówieśniczki trzymały się zawsze razem, a ona spędzała czas w samotności. ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
8
!!!
9.3

"Opowieść helleńska: Tais (IV)"


Autor: megas_alexandros · 4 kwietnia 2014 · 3320 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (IV)Wczesnym rankiem opuścili Amfissę, kierując się w stronę masywu Parnasu. Góra, na której wedle wierzeń zamieszkiwać miał boski Apollo, pyszniła się na horyzoncie bielą swoich śniegów. Przewodnik oznajmił im, że ominą ją od południa i wkroczą do Fokidy – krainy leżącej w połowie drogi między Lokrydą Ozolską i Beocją. Tam odnajdą przyzwoity trakt prowadzący z Delf do Teb i będą mogli podróżować we względnie komfortowych warunkach.

Na razie jednak warunki pogarszały się z godziny na godzinę. Teren wznosił się miarowo, a zwierzęta dźwigały bagaż Tais z coraz większym trudem. Co gorsza trakt zwężał się coraz bardziej, aż w końcu całkiem zniknął. Znaleźli się w jednym z najbardziej dzikich miejsc całej Hellady. Nie było tu dróg ani poleis. Górzystą krainą, zbyt ubogą, by opłacało się tu zakładać miasta, rządziły rozproszone plemiona przypominające swą organizacją epokę homerycką. A także bandy rozbójników, zawsze czyhające na nierozważnych wędrowców.

* * *

– A więc Gylippos poszedł na dziwki – wzruszyła ramionami Chloe. – Co w tym dziwnego?
Meszalim odciągnął ją na stronę, gdy zatrzymali się na popołudniowy popas. Nie było to zbyt trudne – wystarczyło zaproponować, że razem nazbierają badyli na ognisko. Tais poprosiła ich, by byli ostrożni, a Gylippos kazał eunuchowi mieć oczy z tyłu głowy. Mieli nie oddalać się zbytnio od obozu. Wystarczyło jednak odejść na kilkadziesiąt kroków, by silny wiatr stłumił nawet podniesione głosy.
– Jest przecież mężczyzną – mówiła dalej. – Ma prawo zaspokajać pożądanie, jak tylko uzna za stosowne. Skoro żadna z nas z nim ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
9
!!!
8.9

"Opowieść helleńska: Tais (III)"


Autor: megas_alexandros · 26 marca 2014 · 4242 odsłon
Opowieść helleńska: Tais (III)Gylippos miał rację. W Koryncie wybuchły zamieszki.

Meszalim stał oparty o reling, patrząc na oddalające się z każdą chwilą miasto. Ciemne słupy dymu unoszące się nad dzielnicą portową odcinały się wyraźnie od granatowego nieba i zaróżowionych o zachodzie słońca chmur.

Wyglądało na to, że mieszkańcy polis wreszcie zdobyli się na opór wobec macedońskiego okupanta. Przez lata sarkali na rządy Kassandra, potem zaś kulili się pod knutem Pejtona. Teraz, gdy wieść o śmierci namiestnika rozniosła się po mieście, zapłonęły w nim ogniska buntu. Syryjczyk wyobrażał sobie, jak na ulicy ścierają się ludzkie masy. Jak nieuzbrojeni, lecz znacznie liczniejsi obywatele miasta rzucają się na miecze Macedończyków, odbierają im oręż, a potem zwracają go przeciw ciemiężycielom. Jak szturmują miejskie bramy, obsadzone przez wroga i zdobywają akrokoryncką twierdzę...

Z rosnącej oddali nie mógł dostrzec, że w zamieszkach wzięło udział ledwie kilkuset Koryntyjczyków. Byli młodzi i gniewni, zbyt długo czekali, by w końcu nie rzucić się w wir walki. Macedończycy szybko się z nimi uporali. Gdy minął pierwszy szok, wywołany śmiercią namiestnika, jego zastępca bez większego trudu zaprowadził w mieście porządek. Poległo kilkudziesięciu młodzieńców, innych zakuto w kajdany. Skończyli później w kopalniach srebra, daleko na północy, w trackich górach. Większa część miejskiej społeczności pozostała bierna. Bogaczom nie zależało na tym, by ryzykować swój majątek. Biednym nie zależało na niczym, oprócz kromki chleba. A tych średniozamożnych, na których opierała się wielkość oraz niezależność każdej polis, w Koryncie prawie nie było.

Tak więc po kilku godzinach sytuacja uspokoiła się na tyle, ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
9
!!!
9.5

"Ciemna jest noc (II)"


Autor: artimar · 20 marca 2014 · 7058 odsłon
Ciemna jest noc (II)Odczekał, aż zasnęła. Wysunął się z łóżka i ubrał szybko. Zerknął jeszcze na jej twarz, teraz tak spokojną. Oparł się pokusie dotknięcia jej. Buty, marynarkę i krawat zakładał już na korytarzu.
Roznosiło go. Mroźny podmuch na dworze tylko go podkręcił. Wskoczył do auta. Wyjechał z osiedla i docisnął gaz. Puste ulice. Światła migające żółto. 140, 150... Linie na jezdni jak film w projektorze. Silnik dopiero się rozgrzewał, gdy dotarł do centrum. 6 minut.
Podziemny garaż hotelu przytłaczał. Plastik karty kredytowej i szelest przewracanych stron w paszporcie wyznaczyły zakres formalności. Recepcjonistka nie zadawała zbędnych pytań.
- Życzymy miłego pobytu, panie Greenwood – jej świetny angielski zmusił go do postarania się o akcent brytyjskiego gentleman’a. Pożegnała go miłym służbowym uśmiechem na ładnej twarzy.
Ostatnie piętro. Winda jak klatka. Rzucił rzeczy na podwójne łóżko. Włączył telefon, który natychmiast zawibrował informacją o nieodebranej rozmowie. Zerknął na numer. Cała euforia zniknęła.
- Jestem – mruknął, gdy tylko uzyskał połączenie.
- Jeszcze pogadamy, dlaczego musiałem przekładać spotkanie z tym palantem od Chińczyków – słyszał z trudem hamowaną furię. – Jutro u mnie o 10. Masz być gotowy.
- Będę.
Rozmówca rozłączył się bez pożegnania.
Potarł czoło. To będzie jutro. Na razie i tak nie zaśnie. Wyciągnął laptopa i szybko przywołał go do świadomości ze stanu uśpienia. Na ekranie wciąż widniały wyciągi z konta, bilingi, dane z czterech różnych urzędów. Jak refren powtarzało się imię i nazwisko Magdalena Chorosińska. Zaczął po raz kolejny przebiegać wzrokiem informacje, ale grzebanie w jej życiorysie naraz wydało mu się nie w ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi

pokatne.pl logo

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pokatne.pl korzysta z plików cookies

Używamy cookies w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być także umieszczane na Państwa urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Polityce prywatności.