pokatne.pl na facebookupokatne.pl na twitterzepokatne.pl na google+
Masz konto?

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się!

17 września 2014
Czat

Tag » swingersi


4
!!!
9.3

"Moda polska (III)"


Autor: Dandelion · 4 stycznia 2014 · 10511 odsłon
Moda polska (III)Alicja
Alicja zapada się w miękkim obiciu sofy. Światło ją razi, tłum przeraża. Czuje się jak w dniu, w którym rodziła Patryka: ostre światło skierowane prosto w twarz, obnażenie, wokół tylko obce, beznamiętne twarze. Czuje na sobie taksujące spojrzenia mężczyzn, wzrok pod którym staje się nagle naga i słaba. Nawet Radek wydaje jej się odpychająco obcy: patrzy po przybyłych kobietach, źrenice ma rozszerzone, na skroni pulsuje drobna błękitna żyłka. Jest jak drapieżny kot, który zwietrzył łup, wygląda ohydnie, zwierzęco i Alicja odwraca twarz. Nagle drzwi sali zamykają się i Alicja widzi Damiana – zna go ze zdjęć na blogu. Ma na sobie garnitur i krawat, obok stoi jego partnerka, postawna blondynka. Gdzieś w tle strzelają korki szampana, a po chwili kelnerki zaczynają roznosić pomiędzy sofami tace z musującym napojem.
- Witajcie moi drodzy – zaczyna Damian, mistrz ceremonii – Cieszę się, że spotykamy się w stałym gronie, ale cieszę się także ogromnie, że widzę pośród nas nowe twarze.
Wzniósł kieliszek szampana w stronę Alicji i Konrada, wszystkie spojrzenia kierują się na nich.
- Dowodzi to niezbicie, że w naszym szarym i zniewolonym społeczeństwie są jeszcze ludzie szukający prawdziwej wolności: bezpruderyjni, otwarci, ciekawi i lubiący dreszczyk emocji. Tacy jak wy.
Rozlegają się brawa. Ci ludzie się znają i wiedzą czego mają się spodziewać. Alicja jest tu pierwszy raz i jedyne co czuje, to narastająca panika. Duszkiem pije swojego szampana, a kiedy przechodzi obok nich kelnerka z tacą, sięga po więcej.
- Nie będę przeciągał, reguły gry jak zwykle przybliży wam ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
8
!!!
6.0
ostrzeżenie

"Jesteśmy już oboje po czterdziestce"


Autor: Radeck · 13 listopada 2013 · 22400 odsłon
Jesteśmy już oboje po czterdziestceJesteśmy już oboje po czterdziestce, dzieci już na wylocie z domu. A nasze intymne życie dawno straciło wigor. Dziwię się mojej siostrze, ona ciągle jest taka pełna życia, szwagier też. Wydaje mi się, że on ciągle nie wyrósł z młodzieńczego wieku, ciągle mu figle w głowie. Ale zawsze dobrze bawimy się w ich towarzystwie.
Byliśmy u nich, polało się trochę alkoholu i w rozmowach zeszliśmy na ten temat. Moja siostra powiedziała;
- Czasami urozmaicamy sobie życie i to poprawia nasze libido.
Rozmowa toczyła się dalej, coraz nowsze tematy. Moja żona wróciła do tego tematu:
- A konkretnie jak to robicie? Też bym chciała poprawić mojemu mężusiowi libido.
Siostra ze szwagrem spojrzeli na siebie, na nią, a potem na mnie.
- Nam możecie powiedzieć. - Dociekała żona, dalej kontynuując temat:
- Dzieci już dorosłe, moglibyśmy teraz jeszcze coś sobie użyć, a on ciągle siedzi przed telewizorem i ogląda mecze. Raz dzieci nie było, zdjęłam szlafrok, zasłoniłam mu telewizor, to odsunął mnie na bok.
- Bo wtedy był ważny mecz. - Odrzekłem.
Moja siostra roześmiała się. Mówiąc:
- A gdyby tak przed tobą stanęła inna kobieta, tak samo cię uwodząc, to z pewnością braciszku nie oglądałbyś meczu, tylko nią się zajął.
Spojrzałem na siostrę.
W końcu szwagier powiedział:
- To prawda, kochamy się, a już też tak daleko pomiędzy nami było, traciłem zainteresowanie własną żonką, którą mam, na co dzień. Teraz od czasu, do czasu idziemy do klubu i oboje poprawiamy sobie libido.
- Do jakiego klubu? - ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
5
!!!
8.9

"Przypadkowi znajomi"


Autor: rutewka · 11 lutego 2013 · 19558 odsłon
Przypadkowi znajomiNigdy nie miałam problemów z nagością, lubię nagość i akceptuję swoje ciało. Często zdarza mi się chodzić po domu w stroju Ewy i jest to dla mnie stan tak naturalny, że muszę się mocno pilnować, żeby przez przypadek nie otworzyć komuś drzwi w takim właśnie negliżu albo nie wyjść na balkon podlać kwiaty, czy zapalić papierosa. Być może dlatego zgodziłam się niemal bez wahania na pomysł Tomka, żeby, podczas jednego z naszych wspólnych wyjazdów nad morze, wybrać się na plażę nudystów nieopodal osławionych Chałup.

Spodobało nam się to do tego stopnia, że spędzaliśmy tam każde przedpołudnie naszego dwutygodniowego urlopu, dopóki zbyt silne słońce albo głód nie wyganiały nas z powrotem do hotelu, w którym wynajmowaliśmy skromny, ale całkiem przytulny pokoik. Sytuacja była o tyle komfortowa, że nie było wówczas zbyt wielu amatorów tego typu rozrywek, więc plaża była praktycznie pusta, gdzieniegdzie tylko stały parawany, za którymi chowali swoją nagość podstarzali panowie z brzuszkami i ich żony o pogniecionej jak papier skórze. Na ich tle musiałam prezentować się bardzo apetycznie: zgrabna, dwudziestoczteroletnia blondynka z jędrnym biustem i tyłkiem, od którego trudno oderwać wzrok nawet gdy nie jest odkryty... W takim mniemaniu przynajmniej utwierdzał mnie Tomek.

Niejednokrotnie, kiedy szliśmy wykąpać się w morzu, szturchał mnie delikatnie łokciem, mówiąc: "Czujesz, jak oni na ciebie patrzą? Normalnie pożerają cię wzrokiem..." Podobało mu się to. Był chyba na swój sposób dumny z tego, że obcy faceci patrzą na mnie i zazdroszczą mu tego, co, jak sobie zapewne wyobrażali, robimy, kiedy jesteśmy sami. ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
0
!!!
3.5

"Imieniny Marty"


Autor: Baśka · 9 sierpnia 2009 · 25900 odsłon
Nowy temat - spotkania zbiorowe. Nie jest łatwo zorganizować większe spotkanie tego typu. Wynika to z trzech podstawowych problemów:
- po pierwsze muszą się znaleźć takie osoby, które nie będą skrępowane swoją nagością.
- z tym wiąże się drugi problem. Muszą to być osoby o odpowiednim wyglądzie estetycznym. Nie może to być kobieta, której biust sięga pępka, a fałd brzuszny wzgórka łonowego. To samo dotyczy mężczyzn. Nie mogą to być panowie z biustem numer pięć oraz z brzuchem całkowicie zasłaniającym ich właściwy argument.
- trzecia kwestia - to znalezienie lokalu na taka imprezę, w którym można by było czuć się swobodnie i bezpiecznie.
Jak to się mówi, dla chcącego nie ma rzeczy niemożliwych i właśnie tego typu spotkanie miało miejsce w lutym tego roku. Kiedyś pisałam, jak poznałam Martę przez Karolinę. Marta miała 22 lutego imieniny, więc postanowiła, że spotykamy się 24 lutego, w sobotę "na imprezie". Teraz jeszcze jeden problem. Jeżeli na takiej imprezie nie ma żadnych dodatkowych "atrakcji", to jest ona nudna. Po prostu zaczyna się karuzela każdy z każdym i gdzie się da. Na początku tak właśnie było. Karolcia przyjechała po mnie tuż przed 18-tą, wsiadłyśmy w samochód, w którym siedziało dwóch młodych mężczyzn i pojechaliśmy na miejsce. Okazało się, że to był niewielki pensjonat, byłam tam po raz pierwszy. Impreza zaczynała się o 19-tej i rzeczywiście na dziewiętnasta wszyscy przyjechali. Było nas 16 osób, teoretycznie 8 par, ale były tylko 2 pary formalne, w tym jedna to gospodarze, 2 pary "sparowane", 4 panie ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
0
!!!
6.2

"Asia (IV)"


Autor: KrystalFan · 7 sierpnia 2009 · 25135 odsłon
Byłem coraz bardziej podniecony. Wzrok Mileny działał na mnie pobudzająco. Choć wyczerpany, mój członek zaczął się ponownie podnosić. Przez kilka chwil wymienialiśmy się spojrzeniami. Milena opadła już sił, i chyba nie było szans, żeby wstała z kanapy. Kiwnęła do mnie głową, więc to ja zbliżyłem się do niej. Ktoś musiał zrobić ten pierwszy krok. Miałem na nią ochotę, gdy tylko Michał przedstawił na sobie. Teraz jednak, nie chciałem bawić się w gry wstępne. Miałem na oku tylko jedną część jej ciała. Moim celem była wciąż czerwona po ostatnim ruchaniu dupka. Musiałem spróbować tak zachwalanego przez innych otworka. Pocałowałem ją w usta, jednocześnie ręką unosząc jej pupcie. Leżała na boku, ocierając się o Andrzeja. Wycelowałem stojącą już wzorowo pałkę w ciasne oczko. Pchnąłem lekko, gdy ku mojemu zaskoczeniu, zostałem wręcz wessany do środka. Za pierwszym posunięciem, zmieściłem się cały! Co bardziej szokujące, nie zrobiło to na Milenie żadnego wrażenia! Przymrużyła tylko oczy i uśmiechnęła się. Nigdy wcześniej nie ruchałem takiej dupy! Korzystałem z okazji i pchałem jeszcze mocniej, jeszcze głębiej. Czułem woń perfum mieszający się z zapachem spermy chłopaków, która niedawno pokrywała Milenę. Nie mogłem się od niej oderwać. To było jak pieprzenie niezwykle ciasnej cipki. Wbijałem się aż po klejnoty. Macałem jej piersi, drażniłem łechtaczkę, całowałem po plecach. Myślałem, że nie wytrzymam. Śliski otworek przyprawiał mnie o dreszcze. Jeśli miałbym teraz skończyć, to byłby to prawdopodobnie mój największy wytrysk. Michał miał rację, chwaląc tą dupkę. Nie dziwie się, że lubi ją pieprzyć.

Tymczasem o metr od nas, Kuba wciąż ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
1
!!!
2.3

"Ostatnia sobota karnawału"


Autor: Baśka · 3 sierpnia 2009 · 11133 odsłon
Podczas jednej z wizyt w zakładzie kosmetycznym Karolcia szepnęła mi na ucho, zbliżała się ostatnia sobota karnawału, szykujemy imprezę, jesteś zapisana. Spojrzałam, ale niczego nie komentowałam. Kiedy przyszła "ta" sobota wiedziałam, że mam być gotowa na 19-tą, bo o tej przyjedzie po mnie samochód i jedziemy dalej. Nie interesowało mnie w tym momencie, ani gdzie jadę, ani z kim mam się spotkać. Wiedziałam, że na tego typu spotkaniach "jest nieźle" I jak na początek nie zawiodłam się. Spotkanie miało miejsce na wsi, gdzie gospodarze, w starym gospodarstwie wyremontowali dla siebie pięknie dom, a klasyczną stodołę połączyli z dawną oborą, robiąc z tego wspaniały dom dla gości. Stodoła była raczej częścią sypialną, natomiast obora pełniła funkcję gościnną. Był w niej bardzo duży salon, normalnie jako jadalnia, obok dwa niewielki pokoiki, tym razem ze "szwedzkim stołem" a dalej bardzo duża kuchnia z pełnym, współczesnym wyposażeniem. Było nas 20 osób, teoretycznie 10 par, ale były tylko 3 pary formalne, 3 pary "sparowane", 4 panie single i 4 panów, też single. Umowa była, że zabawę zaczynamy o 18-tej, obowiązują "odpowiednie" stroje balowe. Mam zaprzyjaźnione trzy "salony" z akcesoriami erotycznymi w Hamburgu, ilekroć przysyłają nowy katalog, zawsze mam coś do wyboru. Wiedząc o tym spotkaniu wysłałam stosowne zamówienia, za trzy dni otrzymałam przesyłkę. Było tam kilka rzeczy innych też, ale był też strój na to spotkanie. Było to czarne, szyfonowe body z półmiseczkami obszytymi gipiurą z różyczek, wiązane z tyłu, także zdobione różyczkami, przy udach wykończenie falbankami, zapinane w kroku na zatrzask. Było ono o ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
2
!!!
8.5

"Zabawy z Gallem"


Autor: Mavenpick · 24 lipca 2009 · 9105 odsłon
Ani się spostrzegłem a minął rok. Kasia od czasu do czasu dzwoniła. Podjęła dodatkowe studia. Czasami wpadała i były to bardzo miłe wieczory (oczywiście, zgodnie z umową, nie korzystała z pokoju gościnnego) a każdy z nich jest godny opisania...

Kiedyś rozmawialiśmy z Julką o sytuacji, która wytworzyła się w związku z Kasią. Nie pamiętam kto rozpoczął tę rozmowę. Mnie chodziło o to, czy nie czuje się źle w naszej sytuacji, czyli czy nie przeszkadza jej to, że razem w trójkę sypiamy i się kochamy. Odpowiedziała, że nie, to jej odpowiada, bo nie czuje się dyskryminowana. Drążyłem dalej ten temat i zapytałem czy nie myśli o jakiejś odwrotności, czyli sytuacji, że to ona jest tym rozdającym karty, a więc ona w towarzystwie dwóch facetów. Okazało się, że myślała, ale obecnie nie czuje takich potrzeb i nie jest to temat do rozmów. Ponieważ czuję się zakłopotany tą sytuacją, poprosiłem, żeby mi powiedziała gdy zmieni zdanie.

Odpowiedziała, że nie przewiduje takiej sytuacji, ale kiedyś może się coś zdarzyć i gdyby się zdarzyło, że nie potrafi nad sobą zapanować, to mi powie. Jednak absolutnym warunkiem jest to, że będę obok niej by czuła się bezpiecznie. Czy to znaczy, że mam być obok ciebie jak kochasz się z...? - tak, bo chciałabym być wtedy bezpieczna wiedząc, że mnie chronisz. To znaczy, że przewidujesz taką sytuację? - zapytałem. Oczywiście, przecież nigdy nie wiadomo, co może się zdarzyć.

Niedługo po naszej rozmowie zadzwoniła Kasia i poinformowała, że wpadnie do nas o ile "gościnny" ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
4
!!!
8.8

"Chore dziecko (II)"


Autor: sowa07 · 24 czerwca 2009 · 65543 odsłon
Była godzina 21. z minutami gdy wszedłem do domu. Dzieci spały, żona właśnie kąpała się w wannie, fajnie, że jutro niedziela pomyślałem, niewiele się zastanawiając zrzuciłem ubranie i wpakowałem się do żonki do wanny. Ciepła bez mała gorąca woda, pianka, cieplutka żona, wszystko to sprawiło, że było miło. Uświadomiłem sobie po raz który, ze moja żonka jest kochana, śliczna i bardzo seksi. Po dzieciach pozostało jej trochę brzuszka, w sumie z 6 kilo równomiernie rozłożonych. Witam cię kochanie zwróciłem się do żony i pocałowałem ją, rozchyliła usta zapraszając do pocałunku głębszego. Zacząłem ją całować namiętnie rękami z lekka masując jej ciepłe piersi, Asia mierzwiła mi włosy na druga ręka delikatnie, nawet bardzo delikatnie drapała mi plecy, było bosko. Pomyślałem o przyrzeczeniu Robkowi mojej żony i zamyśliłem się: ciekaw jak zareaguję na widok mojej żony pieprzącej się z Robkiem. Co do zazdrości o przyrząd to miał taki jak ja standard 16 w porywach do 17 cm.
Ręka Asi z pleców przesunęła się na mój tyłek, a jedna moja ręka rozpoczęła zabawę z muszelką żony delikatnie po łechtaczce i paluszek do pochwy, po chwili kciukiem łechtaczka i drugi paluszek do schowka, włóż wszystkie ale delikatnie szepnęła żonka bawiąc się moim ptaszkiem. Usiłowałem ale weszły tak że ledwo, ledwo, nawet nie pół palca, nie to co przed porodami, wtedy wchodziła cała dłoń a nawet dwie. Nie zauważyliśmy, że woda stała się prawie zimna, szybko myjemy się zarządziła Asia przerywając zabawę.

Umyci w szlafrokach polecieliśmy prawie biegiem do łóżka. Było ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
0
!!!
8.2

"Urlop we Włoszech"


Autor: sowa07 · 16 czerwca 2009 · 30883 odsłon
A skąd ja miałem wiedzieć, że tu jest tak popularne opalanie się topless? Anna przysłuchiwała się od jakiegoś czasu dyskusji znajomych, z którymi przyjechali tego roku nad włoskie morze. - Nie mam o to do Ciebie pretensji, ale zrozum, nie muszę w tym uczestniczyć, nie będę się rozbierać! Jakie jest moje mniemanie o moim biuście wiesz i już. Głos Marty brzmiał spokojnie. Ba! Jak na rozwój sytuacji nad wyraz spokojnie, natomiast głos jej męża, Krzyśka, zdecydowanie bardziej energicznego, a nawet energetycznego człowieka był dość natarczywy. Anna postanowiła nie przysłuchiwać się dalej, ale wtedy padło imię jej męża. - A czego Ty się masz niby tam wstydzić. Piotra wzroku? Przecież on Twój biust zlustrował już tysiące razy! No tak. Anna wielokrotnie usiłowała sobie wytłumaczyć, że tylko ona widzi, jak jej mąż gapi się na piersi Marty. Znali się w czwórkę od pięciu lat, ale przy każdym spotkaniu Piotr skwapliwie korzystał z okazji i spoglądał zdecydowanie poniżej linii oczu Marty. A kiedy wychodzili razem na jakąś taneczną imprezę, czy do jakiejś knajpki, a Marta ubierała swoje "małe, czarne", wtedy praktycznie cały wieczór wzrok Piotra błądził po piersiach Martusi. Określenia Piotra nie raz ją rozśmieszały. Zresztą po kilku pierwszych dyskusjach na temat zaglądania w biust Piotr z rozbrajającą szczerością powiedział, że tak było, tak jest i tak będzie, że to naturalne u wszystkich facetów, że fakt, nakręca go to, podnieca, ale i tak realizuje się z żoną. A jego fantazje o seksie z innymi, jego sny o ssaniu biustów, w tym Marty, jego ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
2
!!!
8.0

"Wspomnienia"


Autor: Anita · 29 kwietnia 2009 · 20642 odsłon
Na przełomie maja i czerwca 2006 r. obchodziliśmy z mężem piątą rocznicę ślubu. Jesteśmy parą nadal bezdzietną. Mój mąż Marek ma teraz 30 lat, ja 28. Mam na imię Anita pochodzę z dużego miasta w środkowej Polsce. Jestem dość niskiego wzrostu ozdobiona niewielkimi acz kształtnymi piersiami, włosy mam proste, dość długie - kasztanowe, z licznymi jasnymi pasmami. W połowie czerwca zaprosił nas do Irlandii brat mojego męża. Uznaliśmy to za szczęśliwy traf, że będziemy mogli zrobić w końcu prawdziwy miesiąc miodowy. Wyruszyliśmy na wyprawę w nieznane. Zamieszkaliśmy u brata Marka w willowej dzielnicy Belfastu.

Pierwszy tydzień poświęciliśmy we dwójkę na objeżdżaniu Irlandii i poszukiwaniu ruin starych zamków (od zawsze fascynowały Marka). Mój szwagier w końcu uznał, że dosyć tego bezcelowego szwendania się po kraju i że powinniśmy czegoś użyć. Trzy dni później zjawił się z wejściówkami dla mnie i dla Marka, do zamku miłości na wyspie Achill Island, na zachodnim wybrzeżu Irlandii. Nie wiedziałam co to jest za zamek, ale żona mojego szwagra wyjawiła mi całą tajemnicę. Jest to miejsce dla wtajemniczonych, do którego wejściówki rozchodzą się poprzez grono członków i zarazem założycieli tego miejsca. Jej kuzynka znała kogoś od kogo takie wejściówki dostawała. Miejsce to można określić jednym zdaniem "wyuzdana erotyka dla ludzi z fantazją i pozbawionych zazdrości o partnera". Data na wejściówce wskazywała, że to już pojutrze. Brat Marka poradził, że w związku z tym, że to daleko, abyśmy pojechali tam już jutro, abyśmy wypoczęli przed imprezą w jakimś hoteliku przed wjazdem na most wiodący na wyspę. ... czytaj dalej »
Pobierz e-booka z tym opowiadaniem:   ePub   mobi
pokatne.pl logo

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pokatne.pl korzysta z plików cookies

Używamy cookies w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być także umieszczane na Państwa urządzeniach przez współpracujące z nami firmy zewnętrzne. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Polityce prywatności.