Australian Air (IV)

Mandie Mandie

9 stycznia 2016

hourglass 10 min

Po ponad dziesięciu godzinach lotu siedziałam znudzona na lotnisku w Hong Kongu czekając na samolot do Londynu. Eric ulotnił się właśnie w poszukiwaniu kawy, a ja miałam ochotę przespać najbliższe 24 godziny. Lubię podróżować, ale czekanie na jej kolejne etapy nie są takie fajne, zwłaszcza, jeżeli człowiek siedzi uwięziony na lotnisku. Tutaj czekał nas co prawda tylko dwugodzinny postój, ale na samą myśl o 6 godzinach czekania w Londynie przechodziły mnie ciarki. Od jakiegoś czasu byłam rozkojarzona i tak naprawdę tylko ja sama wiedziałam o co mi chodzi. Przed Erickiem starałam się grać zadowoloną jak zawsze, jednak moja głowa zdecydowanie szukała obrazów z przeszłości. Zaczynałam obawiać się wesela Chloe. Jednak z drugiej strony byłam go bardzo ciekawa. Kiedy tak z przymkniętymi powiekami zaczęłam się rozmarzać poczułam zapach kawy.
- Nareszcie!
Wzięłam od niego jeden z kubeczków i zaczęłam upijać jego zawartość. Okropne było to, że odkąd wsiadłam w Melbourne do samolotu nie chciało mi się nic jeść, jak tak dalej pójdzie to umrę z głodu zanim dolecimy do Szwecji. W końcu jednak nie mogłam oprzeć się pokusie i zamknęłam oczy na dłuższą chwilę. Obudził mnie Eric mówiąc, że możemy wchodzić na pokład samolotu. Kiedy tylko ulokowaliśmy się w naszej klasie zasnęłam momentalnie. Kiedy otworzyłam oczy poraziło mnie słońce świecące na niebie i biel chmur, w które właśnie mieliśmy się zanurzać. Pogoda w Anglii była pochmurna, ale na szczęście bez jakichś zamieci śnieżnych. Kiedy odebraliśmy bagaże i usiedliśmy na jednym z krzesełek na Heathrow dotarło do mnie gdzie tak naprawdę się znajduję.
- Eric, jedźmy do centrum!
- To 50 minut w jedną stronę.
- A co chcesz robić przez 6 godzin na lotnisku? Hę?

Tym oto sposobem już po 20 minutach siedzieliśmy w metrze, które miało nas zawieźć w samo serce Londynu - Piccadilly Circus. Była 7 rano, więc miasto dopiero budziło się do życia. O 11:30 mieliśmy lot do Szwecji, więc skupiłam się na chłonięciu wszystkiego wokół. Słynna londyńska reklama, tak zatłoczone miasto, a ulice takie puste. Niedaleko znaleźliśmy już otwartego Starbucks'a więc kupiliśmy sobie po kawie i ruszyliśmy dalej przed siebie. Naciągnęłam na dłonie skórzane rękawiczki i złapałam Erica za rękę. Uśmiechnął się delikatnie. Dawno nie widziałam na jego twarzy takiego spokoju ducha, chociaż i tak nie był w stu procentach odprężony.
- Gdyby nie było tak zimno, to miasto byłoby jeszcze piękniejsze - powiedziałam naciągając bardziej na szyję swój płaszcz.
- To jestem ciekawy co ty powiesz na temperaturę w Szwecji, tam kochana będzie dopiero zimno.
- Na razie staram się o tym nie myśleć, ale chyba po to byliśmy na tych gigantycznych zakupach, abym tam jednak nie zmarzła, prawda?
Zaśmiał się cicho. Poprowadził mnie prosto do metra. Po paru stacjach wysiedliśmy na Victoria Station i ruszyliśmy dalej przed siebie. Idąc wzdłuż kamiennego muru, zastanawiałam się gdzie chce mnie zabrać. Kiedy skręciliśmy w lewo rozwiały się wszystkie moje wątpliwości. Staliśmy właśnie przed Buckingham Palace dumnie odcinającego się od mglistej pogody. Palcami sunęłam po prętach oddzielającego nas od ziemi królewskiej. Parkiem Świętego Jamesa szliśmy dalej w stronę parlamentu i Big Bena. Już tam zobaczyłam mieniące się nad Tamizą ogromne London Eye. Gdyby jednak nie oświetlenie jakim było ubarwione, zginęłoby we mgle.
- Jak ja chciałabym tam wejść - mówiłam uparcie wpatrując się w białą budowlę.
- Niestety, otwierają dopiero o 10.
- Nienawidzę porannych lotów!
Eric się zaśmiał i pocałował mnie w policzek. Pokręciliśmy się jeszcze trochę spacerując na Trafalgar Square i trzeba było wracać. Tym razem wsiedliśmy na Charing Cross i przesiedliśmy się na Leicester Square w metro, które zawiozło nas z powrotem na lotnisko. Był już odpowiedni czas na ponowne nadanie bagażu i czekanie na kolejny samolot. Wylecieliśmy punktualnie i już po 3 godzinach lotu lądowaliśmy na lotnisku w Sztokholmie. Kiedy stanęliśmy przed lotniskiem poczułam na policzkach mroźny wiatr. Zdecydowanie nie był to ten przyjemny, australijski wietrzyk. Taksówką udaliśmy się do centrum miasta, w którym znajdował się nasz hotel. Idąc myślą Erica skontaktowałam się ze znajomym w Sztokholmie aby polecił nam jakieś miejsce. Nie do końca mogłam rozgryźć jego ton kiedy o tym mówiłam, poinformował mnie jednak, że jego w tym czasie w mieście nie będzie. Szczerze? Trochę odetchnęłam po tej wiadomości. Samochód zatrzymał się pod budynkiem hotelu Nobis, który miał być naszym domem przez najbliższe 7 dni. Robił wrażenie, było widać, że Gunnar wie co dobre. W recepcji odebraliśmy karty do naszego pokoju i udaliśmy się do niego. Apartament był w ciemnych kolorach fioletu połączony z drewnem. Sufit oraz 3/4 ściany od podłogi była w deskach z prawdziwego dębu tak samo jak drzwi i futryny, komponowało się to idealnie z lśniącym parkietem. Resztę ściany oblewał pastelowy fiolet. Mimo iż na dworze nie było jeszcze ciemno w pomieszczeniu panował relaksujący półmrok.
- To miejsce jest niesamowite.
- Muszę się z tobą zgodzić, kotku.
Wypowiadając to zdanie zaczął masować mój kark. Po tak długiej podróży byłam spragniona jakiejkolwiek pieszczoty, ale nie byłam pewna czy zmęczenie nie okaże się silniejsze. Zamknęłam oczy, które automatycznie chciałam otworzyć z powrotem. Nicky. Nawet na drugiej stronie kuli ziemskiej nie dawał mi spokoju. Nie widziałam go 12 lat i niedługo miało to się zmienić. Istniało ogromne prawdopodobieństwo, że nawet go nie poznam, jednak na samą myśl o jego osobie przechodził mnie przyjemny dreszcz. W końcu przeżyliśmy razem ważne chwile, przynajmniej dla mnie. Moja intensywność myśli o jego osobie zaczynała mnie przerażać.
- Mia, halo!
Gwałtownie poruszyłam głową żeby odgonić wszystkie myśli.
- Twój wzrok był przerażający, nic ci nie jest?
- To pewnie przez to zmęczenie... - nie chciałam okazać się taką zimną suką, jaką w tym momencie chciałam być, dlatego pomału zaczęłam ściągać z siebie rzeczy - jednakże...
- Podoba mi się błysk w twoich oczach.
Nie minęła chwila kiedy na gołych plecach poczułam przyjemny dotyk poduszek. Nie czułam nic więcej. Potrzebowałam odpoczynku i tak głupio było mi się przyznać przed samą sobą, że zaczęłam znowu o nim myśleć. Wszystko co robiłam Erickowi było automatyczne, a jego pieszczoty nawet nie sprawiały mi przyjemności. Kiedy on doszedł i opadł bezwiednie na poduszkę obok mnie, zaciągnęłam tylko na siebie biały materiał i zamknęłam oczy...

Obudził mnie potworny ból brzucha. Wzięłam do ręki komórkę, której światło oślepiło mnie na krótką chwilę. Na zegarku była 3 w nocy. Zwinęłam się w kłębek, ale tak naprawdę pragnęłam tylko umrzeć. Doskonale wiedziałam co się właśnie dzieje, Eric nie będzie zadowolony z takiego obrotu sprawy. Wzięłam szybki prysznic, uporałam się z tamponem biorąc przy okazji tabletkę i wróciłam do łóżka. Kiedy tylko się w nim położyłam poczułam dłoń na brzuchu. Nogi zgięłam tak, że kolanami prawie dotykałam brody.
- Niech tylko zaczną działać...
Obudziliśmy się oboje około 12. Wyszła zmiana stref czasowych. Po hotelowym śniadaniu udaliśmy się na zwiedzanie. Nie miałam pojęcia skąd u niego obudziła się taka natura turysty, jednak widoczną przyjemność sprawiało mu fotografowanie wszystkiego dookoła. Ja za to zaczęłam się zastanawiać gdzie i jak w tym mieście może żyć Gunnar.
- Uśmiech!
Wysłałam w kierunku Erica całusa w momencie, kiedy dźwięk migawki zakomunikował zrobienie zdjęcia.
- Jesteś taka piękna.
- A ty już trochę nudny - nie byłam pewna, czy wyczuje żart w moim głosie.
Zaczął się jednak śmiać, więc odetchnęłam z ulgą. Zostałam jednak wykorzystana do sesji zdjęciowej w Parku Berzelii. Cieszył się jak dziecko, mi nie zostało nic innego jak zacisnąć zęby. Kiedy wróciliśmy do hotelu od razu zrzucił wszystko na laptopa. Wybrał jedno z naszych wspólnych zdjęć i wrzucił na facebooka. Kiedy zobaczyłam niebieskie logo pomyślałam, że mogłabym znaleźć Nickiego w sieci, jednak szybko porzuciłam ten pomysł.
- Powiedz, że ta mała, czerwona plamka na naszym prześcieradle to nie jest to, o czym myślę.
- Zależy o czym myślisz, jeżeli o tym, że zjadłam kogoś w nocy to nie, nie masz racji.
Chciałam się zaśmiać, ale humor mi na to nie pozwalał i wiedziałam, ze takim zachowaniem tylko go rozzłoszczę jeszcze bardziej. Wiem, że chciał dobrze, w pewnym sensie, bo odbicie sobie na mnie odejście kochanki nie było dobrym bodźcem, ale to nie moja wina.
- To miał być zajebisty tydzień...
- Eric czy dla ciebie tylko seks się liczy? Nie możemy miło spędzić czasu jak para zakochanych?
- Najpierw trzeba być zakochanym... - powiedział to cicho, jednak każde słowo doskonale wryło mi się w mózg.
- Co proszę?
- Nie, nic, nic. Jasne, przecież jest tu tyle rzeczy do obejrzenia - i znowu ten sztuczny uśmiech.

Tydzień po naszym powrocie nadal miałam wyrzuty sumienia jak potraktowałam Roberta w pierwszy dzień, kiedy wróciłam do pracy. Wyzwałam go od najgorszych, a biedak nie wiedział nawet za co. Przez te siedem dni myślałam, że powieszę Erica za jego przyrodzenie. Oczywiście znalazł sobie zastępstwo, jakżeby inaczej. Przyjęłam to jednak z czystą obojętnością. Sama się sobie dziwiłam, ale było to łatwe do przełknięcia. W Melbourne wszystko miało być z powrotem po staremu, ale czy na pewno? Wesele Chloe zbliżało się wielkimi krokami. Do tego jednego dnia zostało zaledwie 5 dni. Był to koniec lutego i upały dawały się już we znaki wszystkim. Moje dni wyglądały tak samo, do popołudnia praca, potem spotkania z przyjaciółką i dogadywanie szczegółów. Sama musiałam myśleć dość intensywnie aby zrobić jej wystrzałowy wieczór panieński, ale to akurat nie było problemem. Miałam zaplanowaną wystrzałową noc w Sydney. Dzień przed wylotem siedziałyśmy razem na werandzie dogadując ostatnie szczegóły wyjazdu.
- Ale na pewno zdążę wrócić na ślub?
- Kochana, o nic się nie martw! Wszystko jest idealnie wykalkulowane.
- Ufam ci Mia...
- Hahaha igrasz z ogniem - patrząc na nią szczerzyłam się jak głupia.
Byłam taka szczęśliwa tym co się działo, moja siostra wychodzi za mąż. Nagle błogą ciszę zagłuszył dźwięk motocykla, który zbliżał się w naszą stronę. Nie zwróciłabym na niego najmniejszej uwagi, gdyby nie to, że Chloe momentalnie się wyprostowała i zagryzła dolną wargę.
- Bo wiesz Mia...
Dodaj do ulubionych
7,258
Podziel się ze znajomymi
7.27/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 7.27/10 (11 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Z tej serii

Komentarze (26)

Storeq*.*

Storeq*.* · 10 stycznia 2016+0

super czekam na drugą część mam nadzieje że będzie szybko grin

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Yolo

Yolo · 10 stycznia 2016+0

Następną* :*

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Stworeq*.*

Stworeq*.* · 10 stycznia 2016+0

Właśnie smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MarySue

MarySue · 10 stycznia 2016+0

Wygląda na to że już nikt na tym portalu nie potrafi napisać opowiadania poprawnie. Nie dość że miałkie i puste, to jeszcze najeżone literówkami i błędami.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Mandie

Mandie · Autor · 10 stycznia 2016+0

Każdy ma inną wizję opowiadania erotycznego. Moje ma przedstawiać kobietę o rozwiązłym trybie życia, co w tym złego?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MarySue

MarySue · 10 stycznia 2016+0

To, jaki tryb życia prowadzi twoja bohaterka nie jest problemem. Problemem jest jedynie to że nie używa mózgu, jego rolę przejęła wagina.
Może się czepiam, ale ona wydaje mi się jakaś... przezroczysta, tylko się bzyka, nic w niej nie ma. Nie ma żadnej pasji, ambicji, a przynajmniej tego nie zdradza. Ciupcia się z kim chce, bezrefleksyjnie, i nic poza tym nie istnieje. Jest jak papierowa wycinanka, nie wzbudza sama w sobie żadnych emocji. Ani się jej nie da lubić, ani nielubić. Jej życie seksualne nie inspiruje. Jakby była rasową kolekcjonerką, to byłoby coś - jakiś rys, coś co ją określa. A ona nie jest nawet tym. Ona się po prostu bezrefleksyjnie pieprzy. Nie wiadomo po co i dlaczego. Nie ma żadnej motywacji.
Poza tym piszesz niechlujnie, mieszają ci się rodzaje, walisz błędy stylistyczne. Już to zdanie o podróżach - gdzie kurwa podmiot, a gdzie jebane orzeczenie?
Przed publikacją następnej części zrób sobie solidną korektę.

Oczywiście, to jest moje subiektywne zdanie, i nikomu się nie każę z nim zgadzać, czy nim przejmować.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Mandie

Mandie · Autor · 10 stycznia 2016+0

Opowiadanie ktore wrzucam pisałam 3 lata temu, korekt nie bede robic bo ostatni raz styczność z tym, o czym piszesz miałam 6 lat temu, a i tak zawsze byłam nogą z polskiego wink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Xenka

Xenka · 11 stycznia 2016+0

Mandie, fantastyczne wyjaśnienie... W skrócie - mam w nosie, czy mój tekst nie jest wielkim grafomaństwem, wrzucę na portal i może znajdzie się ktoś, kto nie zauważy, że nie chciało mi się przejrzeć opowiadania.
Tym bardziej powinnaś poddać korekcie tekst, który pisałaś przed kilkoma laty. Poprawić go w oparciu o nową wiedzę, którą - mam nadzieję - uzyskałaś przez ten czas. A jeśli byłaś "nogą z polskiego" i nie planujesz niczego robić w tej sprawie, może lepiej zająć się całkami na przykład?
Chyba nic mnie tak nie irytuje jak duma z własnej niewiedzy i chwalenie się ignorancją...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MarySue

MarySue · 11 stycznia 2016+0

Xenka, podpisuję się wszystkimi czterema kopytami pod Twoimi słowami.
Zawsze powtarzam - jeśli chcesz coś robić, to rób to dobrze. Albo przynajmniej najlepiej jak potrafisz.
Publikowanie grafomanii nie jest żadną sztuką. Jeśli byłaś kiepska z polskiego, jak twierdzisz, i nie umiesz pisać poprawnie po polsku, to po cholerę to robisz? Podobnie jak Xenka, polecam całki. Ewentualnie fizykę teoretyczną. Jest mnóstwo sposobów żeby zaistnieć, nie kompromitując się ignorancją w tak podstawowej sprawie jak znajomość własnego ojczystego języka.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Mandie

Mandie · Autor · 11 stycznia 2016+0

Moje opowiadania są dla mnie swoistym pamiętnikiem pełnym rzeczywistych emocji, to nigdy nie będzie poprawne, bo takie nie ma być. Coś co jest przepełnione emocjami i ma dla mnie wartość nie musi być od razu klasyfikowane pod nagrodę literacką bo ambicji na pisanie książek nie mam. Piszę dla siebie i czasami to gdzieś wrzucam, ale widzę, że ludzie, którzy nie mają wiedzy na temat jakiegoś języka według was nie powinni się za nic brać co jest z nim związane. Same jednak zauważyłyście, że jest to wasze zdanie, więc nie przestanę i tak pisać, bo wam się to nie podoba wink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
GreatLover

GreatLover · 11 stycznia 2016+0

Idę po popcorn ;]

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MarySue

MarySue · 11 stycznia 2016+0

Great Lover, baw się dobrze grin

To oczywiście nadal moja subiektywna opinia, ale w moim odczuciu miejsce pamiętnisiów jest na blogaskach, gdzie zawsze można liczyć na przyjazne komcie.
A jeśli jest to dla ciebie tak osobista twórczość, że aż musi być niepoprawna, to dlaczego publikujesz ją w takim miejscu, wystawiając na ostrzał krytyków? Ryzykując nieżyczliwe i niepochlebne opinie o twojej jakże bezcennej dla ciebie i tak szalenie osobistej twórczości?

Dobra, powiedziałam co chciałam rzec, a teraz idę się napić melisy grin

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Mandie

Mandie · Autor · 11 stycznia 2016+0

"Pokątne to portal pseudo-literacki" - więc wrzucam swoją pseudo-literacką twórczość smile Proste smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MarySue

MarySue · 11 stycznia 2016+0

O wiele bardziej pseudo niż literacką....

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Mandie

Mandie · Autor · 11 stycznia 2016+0

Nigdzie nie jest napisane, że sami znawcy Wielkiej Literatury mogą tu coś publikować wink Skoro tak bardzo cię wkurzam, nikt nie każe ci czytać i się niepotrzebnie denerwować wink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MarySue

MarySue · 11 stycznia 2016+0

Och, ale skoro ty zdenerwowałaś mnie, nie mogę sobie odmówić przyjemności zrobienia tobie tego samego grin
Nic mnie tak nie wkurwia jak zmarnowany potencjał, a tym właśnie jest dla mnie twoje "opko" ( bo opowiadaniem bym tego czegoś nie nazwała...)
Widać że mogłabyś fajnie pisać, ale brak ci poprawności - a ty jak jakaś durna małolata mówisz " A takiego, było źle, to niech źle zostanie". No wkurza mnie coś co mogłoby być fajne a nie jest bo "TFURCA" ma lenia i dorabia do tego teorię o tym że to dlatego że osobiste...

idę po druga porcję melisy grin

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Mandie

Mandie · Autor · 11 stycznia 2016+0

Hm powinnam życzyć powodzenia w tym, że próbujesz mnie zdenerwować? Bo wiesz na takie "gimnazjalne pyskówki" jestem już odporna od dawna, ale może kiedyś sama dorośniesz czy coś i zobaczysz jakie to dziecinne smile Tego ci życzę, o! smile
To, że według ciebie to dorabianie teorii, spoko twoje zdanie, nie mam prawa go negować, ja wiem po co piszę i co przez to przemawia, ty nie musisz smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Anonimus

Anonimus · 11 stycznia 2016+0

Akcja z komentarzami ciekawsza niż opowiadanie smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Mandie

Mandie · Autor · 11 stycznia 2016+0

Anonimus nie dziwię się, bo ta część to taka zapchaj dziura tongue Ważne, żeby dawać rozrywkę (nie ważne czy tekstem, czy komentarzami tongue ) i mieć dystans do siebie grin

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Anonimus

Anonimus · 11 stycznia 2016+0

Wiadomo... Każdemu mogą zdarzyć się ZAPCHAJDZIURY. Pytanie, co z nimi zrobimy. Czy warto było pisać, że bohaterka siedziała na lotnisku w Hong Kongu i dostała tam kawę, potem weszła do samolotu, tam zasnęła i w końcu obudziła się w Anglii? To tak jakby... w opowiadaniu o autostopowiczce kilka akapitów poświęcić na wrzucanie biegów, wciskanie sprzęgła, hamowanie. Wiadomo, że bez tego nie byłoby jazdy... Jeśli tak szczegółowy opis nic nie wnosi, to może warto go skrócić do zdania informującego o dotarciu z punktu A do punktu B?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Mandie

Mandie · Autor · 12 stycznia 2016+0

Ja osobiście bardzo lubię długie i szczegółowe opisy. One również pomagają mi w niemocy, więc raczej ich nie zminimalizuje.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MarySue

MarySue · 12 stycznia 2016+0

Nie ma nic złego w opisach, są dobrymi "zapychaczami przestrzeni", pod warunkiem że są dobrze napisane. Twoje są napisane bardzo średnio.

Kiedy tylko ulokowaliśmy się w naszej klasie zasnęłam momentalnie.


Kiedy otworzyłam oczy poraziło mnie słońce świecące na niebie


Kiedy odebraliśmy bagaże i usiedliśmy na jednym z krzesełek


Te trzy zdania są w jednym akapicie, czy nie potrafisz inaczej tego napisać?Polecam skorzystanie ze słownika synonimów.

Chociaż i tak masz to w tyłku i poprawiać nic nigdzie nie będziesz, bo ci się nie chce.
Albo jakoś tak.
oczywiście pozdrawiam tongue

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Mandie

Mandie · Autor · 12 stycznia 2016+0

Tak na studiach korzystałam ze słownika synonimów jak pisałam prace na obronę, bo to było istotne w przeciwieństwie do tego, co dodaje tutaj smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MarySue

MarySue · 12 stycznia 2016+0

Twój szacunek do czytelnika mnie poraża.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Mandie

Mandie · Autor · 12 stycznia 2016+0

Cóż mnie poraża twój brak szacunku do osób, z którymi tu rozmawiasz (bo nie wiesz kim są czy tam ile mają lat, a uwierz, mi do gówniary już daleko), ale co tam, niektórych rzeczy (skoro nie wynosi się z domu), trzeba się nauczyć z czasem smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Marc

Marc · 12 stycznia 2016+0

Drogie Panie, koniec dyskusji!

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub

opowiadania erotyczne

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Wchodzę