Dwie miniaturki

darjim darjim

5 grudnia 2017

hourglass 14 min

Zapraszam serdecznie do lektury dwóch miniaturek erotycznych...
To fragmenty większej całości...

POETYCZNIE



Oderwałem palce od klawiatury. Jeszcze raz przebiegłem oczami tych kilka napisanych zdań. To był tylko szkielet tego, co chciałem wyrazić. Zapisałem te zdania na szybko, żeby nie zapomnieć ogólnej myśli. Nie wyglądał tak, jak chciałem, ale dopracuję go jutro, na spokojnie.
Do pokoju weszła Anna. Miała na sobie błękitną koszulkę nocną na ramiączkach sięgającą jej do połowy ud. Wyglądała bardzo apetycznie.
- Piszesz? – spytała.
- Właśnie skończyłem.
- Mogę zerknąć?
- Jasne – uśmiechnąłem się.
Anka była pierwszym czytelnikiem tego, co tam sobie skrobałem. Czytelnikiem, cenzorem, recenzentem.
Teraz usiadła mi na kolanach i czytała.

"Widzę, jak zasiadasz całkiem naga do czytania poezji, mojej poezji. Dotykasz się lekko.
Słowa wierszy ślizgają się namiętnie po całym Twym ciele. Pieszczoty metafor sprawiają Ci niewysłowioną rozkosz.
Wersy, jak język kochanka, mój język, dociera absolutnie wszędzie.
Robisz się coraz bardziej wilgotna między nogami.
To najwspanialsza pointa, jaką można sobie wyobrazić.
Taki orgazm zdarza się niezwykle rzadko."


- Hmm... To może być ciekawe... Jeszcze nie próbowałam masturbować się przy poezji – uśmiechnęła się wesoło, wstając. – To znaczy... Kiedyś, jak czytałam to lubiłam się pogłaskać po szparce... I to niekoniecznie musiały być erotyki – dodała.
Usiadła na kanapie zakładając nogę na nogę, więc miałem bardzo fajny widok. Odwróciłem się bardziej w jej stronę.
- Może więc powinnaś przypomnieć sobie te chwile i pomasturbować się, na przykład, przy Balladach i Romansach Mickiewicza?
- Szczerze mówiąc wolałabym, jak napisałeś, przy twoich... Może nie balladach i romansach, ale przy twoich wierszach
- Dziękuję pani serdecznie, pani Aniu – pochyliłem głowę. – Jest mi bardzo miło.
- No, to zadeklamuj mi coś.
Anka rozsiadła się wygodniej rozkładając szeroko nogi i opierając stopy na brzegu kanapy. Widziałem jej białe majtki.
Sięgnąłem po brulion, w którym zapisywałem swoje „poezyje”. Otworzyłem go, nie patrząc gdzie. Gdzieś w środku. Spojrzałem na nią.
- Ale, cytuję siebie samego, zasiada całkiem naga – zwróciłem uwagę na drobną nieścisłość.
Spojrzałem wyczekująco.
Nawet nie miałem zamiaru wspominać o tej drugiej nieścisłości, że to ona mała czytać, a nie ja. Niech jej będzie...
Anka wstała i zaczęła ściągać koszulkę, potem majtki i usiadła w tej samej pozycji. Gapiłem się jak cielę na jej nogi i to, co miała między nimi. Na tę dokładnie wydepilowaną muszelkę, na ten mistyczny fałd skóry.
- No, panie Poeto, bo ja stygnę.
Zacząłem czytać:
- "w piekielnej głębi
na samym jej dnie"
Już przy pierwszych słowach jej paluszki zatańczyły przy szparce.
- "igrzyska śmierci mojej
dobiegają już kresu
miłość też kiedyś się skończy
lecz nim to się stanie
jeszcze raz zawirujemy"
Pocierała swą szparkę. Robiła to powoli i delikatnie, jakby trochę nieśmiało. Miała zamknięte oczy. Cała zamieniła się w słuch.
- "cały wstyd zerwę z Ciebie
jednym zdecydowanym ruchem
naga
staniesz przede mną
tak naga
jaką jeszcze nigdy nie byłaś"
Palec Ani wślizgnął się do jej środka. Przerwałem na chwilę patrząc na to, co robi. Nieraz to widziałem, bo masturbacja pojawiała się niekiedy, jako element gry wstępnej i nie tylko, ale dziś patrzyłem jeszcze bardziej podekscytowany.
Cała ta otoczka, te wiersze, Anna, ja, my, my razem, kurwa, ja chyba śniłem...
- "płonącą pochodnią jesteś
i za żadne skarby tego świata
nie zostawię Cię takiej
rozgrzanej i gorącej
na samospalenie..."


Odłożyłem na moment brulion. Wstałem i ściągnąłem t-shirt oraz rozpiąłem spodnie. Zsunąłem je do kolan, majtki też. Siadłem i wziąłem do ręki brulion, a drugą zacisnąłem na swym sterczącym już penisie i zacząłem się nim bawić.
Nie było jednak poręcznie, więc z żalem poświęciłem się tylko czytaniu.
Na szczęście nie zwróciła uwagi na chwilę ciszy, która zapanowała między nami.
Miała nadal zamknięte oczy, głowę przechyloną w prawo i z całych sił maltretowała swoją cipkę. Ten widok zawsze na mnie działał. Zresztą, szczerze mówiąc, nie było chyba takiej rzeczy u Anki, która by na mnie nie działała. Zawsze wystarczał mały impuls i już byłem gotowy, całkiem ugotowany albo utopiony albo jeszcze inaczej.
Zacząłem czytać i po raz pierwszy pożałowałem, że nie znam swych wierszy na pamięć. Mógłbym je deklamować i patrzeć na nią.
- "zatapiam się
coraz bardziej i bardziej
schodzę w dół
aż na samo dno
gdzie czekasz na mnie
w wielkim łożu
na pościeli usłanej kwiatami
gorąca
tak bardzo gorąca"
Zabrzmiało bardzo realistycznie. Kanapa, co prawda, nie była przygotowana do spania, zresztą tu nie spaliśmy, bo była raczej dla gości, ale to przecież nieważne.
- "pogrążam się
w rozkosznej otchłani
jestem utopiony w Tobie
bez pamięci
nie wychodzisz
z mojej biednej głowy
ani na chwilę
we dnie i w nocy
jestem ukrzyżowany
na ołtarzu miłości
gdzie płoną już mistyczne świece
a ich blask
podsyca bardziej nasze pożądanie "
Tak. Coś w tym było.
- "nie mogę myśleć
o nikim innym
nic nie jest już takie
jakim było
jeszcze całkiem niedawno
kocham Cię
kocham Cię
kocham Cię
kocham Cię...
będę powtarzał bez końca...
kocham Cię
kocham Cię
kocham Cię..."

Powtarzając w kółko „kocham Cię” odłożyłem zeszyt. Szybko uwolniłem się ze spodni, wstałem i podszedłem tych kilka kroków do Ani. Uklęknąłem przed nią i zbliżyłem usta do jej pulsującej ekstazą szparki. Całowałem wargi sromowe. Wyciągnąłem język i jego czubkiem sunąłem po dziurce. Była niewiarygodnie mokra. Dotknąłem językiem łechtaczki. Tylko tak ledwie, ledwie. Przez Ankę przebiegł dreszcz.
Tak. O to w tym wszystkim chodziło.
Nie przerywałem.
Oboje to uwielbialiśmy. Nawet nie wiem, które z nas bardziej.


Palcami lewej ręki rozwierałem srom Anki. Prawą miałem zaciśniętą na swoim przyrodzeniu i ostro je maltretowałem.
- Wsadź mi – wyjęczała.
Tylko na to czekałem. Podniosłem się nieco. Anka zsunęła się nieco bardziej w dół. Pośliniłem dłoń, a nią penisa, chociaż to było całkiem niepotrzebne. Anka zarzuciła mi nogi na ramiona. Przytknąłem członka do rozwartej szparki, a potem powoli zanurzyłem głowicę. Gdy zniknęła cała, naparłem mocniej i szybciej.
Byłem w środku.
Uderzałem w Ankę i za każdym razem odzywało się głośne klaśnięcie.
- Aaa... aaa... aaa... - Anka jęczała coraz głośniej.
Przyznaję, że to nakręcało mnie jeszcze bardziej. Spirala non-stop nakręcana kiedyś puszczała i razem frunęliśmy przez morze orgazmu.
Tak. Dobrze, że Bóg wymyślił orgazm na sam koniec uniesienia.
Eksplodowaliśmy razem...
Niesamowite to było. Jak zawsze zresztą...



***



ZNAJOMA NIEZNAJOMA



Zauważyła mnie,, gdy tylko wszedłem.
Siedziała samotnie przy barze. Ubrana była w niebieską, szczelnie przylegającą do ciała sukienkę, która uwydatniała jej walory, i to całkiem niezłe. Całkiem niezła – pomyślałem.
Omiotła mnie spojrzeniem. Także chyba taksowała.
Usiadłem obok i zamówiłem Guinnessa. Spojrzałem na nią i fart chciał, że ona w tej samej chwili zerknęła na mnie. Uśmiechnęliśmy się do siebie.
- Cześć – odezwałem się.
- Hej – odpowiedziała.
- Co taka dziewczyna, jak ty, robi sama przy barze?
- Czekam na swojego księcia.
- Spóźnia się?
- Chyba właśnie przyszedł.
- Ach... - zdziwiłem się. – Pozwolisz postawić sobie drinka?
- Chętnie.
- Darek – wyciągnąłem rękę.
- Anka.
Uścisnęliśmy sobie dłonie.
- Bardzo mi miło – odezwałem się.
Czułem, że coś się święci. Byłem o tym przekonany na sto procent. Wiedziałem, że ten wieczór zakończy się niesamowicie.


Wyszliśmy przed pub.
- Co dalej robimy z tak miło rozpoczętym wieczorem? – spytała.
- Pomyślałem, że może wpadniemy do mnie, bo mieszkam tu niedaleko.
- Ale czy to wypada? Ledwo co się poznaliśmy – w jej słowach nie było zażenowania czy odrobiny wstydu, tylko przekora i kokieteria...
- Wypada, nie wypada... Znamy się już... Oboje jesteśmy dorośli, więc...
- W sumie, fajnie by było dobrze spointować ten wieczór... Jesteś fajny i mam na ciebie coraz większą ochotę – mówiąc to Anka stanęła przede mną i zarzuciła mi ręce na szyję.
- Ja na ciebie też…
Nagle jakby puściły hamulce.
- Wiesz, o czym zawsze marzyłam?... – spytała.
Pokiwałem przecząco głową.
- Żeby ktoś mnie porządnie przeleciał... Najlepiej zupełnie nieznany, poznany przypadkiem w barze, tak jak ty.
Spojrzałem zaskoczony, a ona kontynuowała:
- Żeby ktoś mnie porządnie zerżnął... – powtórzyła.
- To, co? Idziemy do mnie? Mam niekrępujące lokum...
- Jasne – uśmiechnęła się szeroko.
Chwyciłem ją za rękę i poszliśmy w stronę mojego mieszkania.


Winda stała na dole. Wsiedliśmy.
Nie zdążyliśmy jednak nawet dojechać do trzeciego piętra, gdy Ania wyciągnęła rękę i nacisnęła guzik z napisem STOP. Winda zatrzymała się między piętrami.
Zarzuciła mi ponownie ręce na szyję i połączyliśmy usta w namiętnym pocałunku. Obejmowałem ją mocno i całowałem.
Jej dłoń znalazła się na moim tyłku. Złapała mocno za pośladek.
Całowaliśmy się bez przerwy.
Oparłem się plecami o ścianę. Poczułem teraz, jak manipuluje przy moim rozporku. Wreszcie znalazła uchwyt zamka i rozpięła go. Wsadziła rękę do środka, by po chwili wyciągnąć ze spodni mojego sterczącego penisa. Objęła go dłonią i poruszała nią.
Oderwała ode mnie usta, przykucnęła i wzięła go do buzi.
Ssała go delikatnie. Czasem spoglądała w górę, badając moje reakcje.
Położyłem rękę na jej głowie.
Zamknąłem oczy, poddając się tej niesamowitej pieszczocie. Podniosłem głowę do góry. To było niesamowite. Taki szybki numerek w windzie, zupełnie niespodziewany i nieplanowany... Super...
Nagle oboje drgnęliśmy na dźwięk ruszającej drugiej windy, który zabrzmiał bardzo głośno.
Anka szybko wstała, a ja też pospiesznie poprawiałem garderobę.


Weszliśmy do mieszkania.
Zamknąłem drzwi i przekręciłem zamek. Odwróciłem się w stronę Anny, która zdążyła już zdjąć buciki. Szybko zsunąłem swoje i porwałem ją w ramiona. Objąłem i przycisnąłem do ściany. Całowaliśmy się dość gwałtownie.
Złapałem ją za pierś i masowałem przez materiał. Nie miała na sobie stanika, więc czułem ją wyraźnie. Po chwili sięgnąłem w okolice kolan. Wsunąłem rękę pod sukienkę i parłem w górę, chcąc szybko dostać się do majtek, by szybko je z niej ściągnąć. Lecz tu czekała mnie niespodzianka.
- Mmmm... Nie mam bielizny – wyszeptała wprost w moje ucho.
Uśmiechnęła się do mnie zawadiacko.
Podniosłem jej sukienkę powyżej pasa, odsłaniając przecudny widok. Te zgrabne nogi i jej sekretne łyse pole poniżej brzucha.
Zacząłem rozpinać swoje spodnie. Wraz ze slipami zsunąłem je do kostek.
- Odwróć się – poleciłem.
Zrobiła to natychmiast. Trzymając w ręce nabrzmiałego penisa zbliżyłem się do niej. Przylgnąłem do niej, schodząc na nogach nieco w dół. Wypięła mocniej tyłeczek. I stanęła szerzej na nogach. Wodziłem główką penisa po szparce między wargami sromowymi. Szczelinka była już wilgotna, ale jeszcze dla pewności masowałem ją dłonią i wpychałem środkowy palec. Naplułem na dłoń i rozprowadziłem ślinę po penisie. Przytknąłem fiuta do jej szparki i wolniutko wsuwałem w nią. Gdy już zanurzyłem całkiem głowicę, wepchnąłem resztę mocno i zdecydowanie, aż po same jądra.
Byłem w niej cały.
- Aaa... - jęknęła cicho.
Złapałem Ankę za biodra i zacząłem posuwać się w przód i w tył. Mocno i ostro. Tak, jak chciała. Przy każdym pchnięciu przesuwała się w stronę ściany, ale wyciągniętymi ramionami mogła amortyzować.
Nasze odgłosy były coraz mniej subtelne. Oboje coraz głośniej wydawaliśmy z siebie rozkoszne jęki.
- O tak, tak, tak... – jęczała. – Tak... pieprz mnie... mocniej... mocniej... tak... tak... chcę czuć w sobie twojego kutasa... tak... aaa... Rżnij mnie ostro...
- Cudowna jesteś... - wdusiłem z siebie wśród głośnych westchnień.
- Tak... niezła dupa ze mnie...
- Niezła dupa z ciebie – potwierdziłem. – Lubisz to…?
- Tak... Mogłabym się pieprzyć z każdym napotkanym facetem...
- Jesteś niezła w te klocki.
Moje ruchy stawały się coraz szybsze. Wbijałem się głęboko w jej cipkę. Miałem wrażenie, że za każdym razem coraz głębiej. Czułem, jak jej intymne soki wypływają z wnętrza. Byliśmy mokrzy i to bardzo. Powoli dochodziłem. Finał zbliżał się nieubłaganie.
Czułem to. Nawet wiedziałem. Przywarłem do jej pleców wykonując ostatnie pchnięcia.
Wytrysnąłem w jej wnętrze.

Opieraliśmy się o ścianę, dysząc ciężko. Wysunąłem się z niej omal nie tracąc równowagi. Zachwiałem się lekko i przytrzymałem mocniej ściany.
- To było zajebiste, wiesz... - odezwała się łapiąc oddech. - Dawno nikt mnie tak przeleciał
Odsunąłem się dwa kroki do tyłu. Stałem tak z nadal opuszczonymi do kostek spodniami. Patrzyłem na Ankę. Stała do mnie tyłem nadal opierając dłonie o ścianę. Teraz odwróciła się do mnie.
- Dawno nikt cię tak nie przeleciał? – odezwałem się, udając wkurzenie.
- Oj tam, oj tam – uśmiechnęła się. – Tak miałam w scenariuszu.

Dodaj do ulubionych
10,725
Podziel się ze znajomymi
8.33/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.33/10 (21 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (7)

Mirek

Mirek · 5 grudnia 2017+1

Bardzo fajne. Zwłaszcza pierwsze, ale drugie również.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MrHyde

MrHyde · 5 grudnia 2017+0

Marzenia poety? wink

Możesz sobie poprawić kilka drobiazgów: Wersy docieraJĄ, Obejmowałem jĄ, "by je szybko je z niej" - jedno "je" za dużo, poznany przypadkiem w barze, takI, jak ty. Przecinki Ci trochę zaszalały jak fantazja potety-miniaturysty. Już w pierwszym akapicie coś jest nieteges: To był tylko szkielet, (ten przecinek zbędny) tego, co chciałem wyrazić. Podobnie tutaj: ktoś... taki jak ty. (bez przecinków) Mógłbyś je okiełznać w wolnej chwili. Wolnej od miniaturkowania wink))) I na kropkach w dialogach nie musisz oszczędzać. wink

"Także chyba taksowała" - wygląda dziwnie.
"uwydatniała jej walory i to całkiem niezłe. Całkiem niezła – pomyślałem." - niezręczne powtórzenie

Nie rozumiem paru rzeczy. Na przykład, o co chodzi z drugą windą. "Ruszyła druga winda."

W "spirali non stop nakręcanej" zamieniłbym spiralę na sprężynę. Spirala w kontekście seksu może budzić nieadekwatne skojarzenia.

Dlaczego w obu miniaturach występuje Anna? Czy to ta sama postać?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Aura

Aura · 5 grudnia 2017+0

Bardzo miło mi się czytało.
Ja zrozumiałam, że to ta sama Anna i że oni bawią się w takie gierki, przebieranki, ustawki. Tu scenariusz pt. Seks z nieznajomym.
Muszę wypróbować, Darjim, zainspirowałeś mnie wink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
darjim

darjim · 6 grudnia 2017+0

@Mirek
Fajnie, że Ci się podobało. Dzięki i pozdrawiam.

@MrHyde
Dziękuję za wskazanie błędów. Już poprawiłem.
"Ruszyła winda" - chodziło mi o dźwięk ruszającej windy, także to w tekście już zaznaczyłem.
Anna, to jedna i ta sama osoba. Będzie bohaterką dalszych miniaturek, jeśli się pojawią.
Dzięki raz jeszcze i pozdrawiam.

@Aura
Dziękuję za miłe słowa. Jeśli Cię zainspirowałem, to bardzo się z tego cieszę.
Różne gierki, przebieranki są fajną odskocznią. Pozdrawiam.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Fiki

Fiki · 10 grudnia 2017+0

Poetycznie? Mam wątpliwość czy takie słowo występuje w j. polskim.

Poetycko raczej.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
darjim

darjim · 10 grudnia 2017+1

@Fiki
Dziękuję za opinię. Takiego słowa, rzeczywiście nie ma, ale język polski jest bardzo plastycznym językiem, a poezja, dodatkowo, rządzi się swoimi prawami. Odrobina szaleństwa i fantazji językowej nie zawadzi. Pozdrawiam Cię serdecznie.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MrHyde

MrHyde · 11 grudnia 2017+0

@Fiki Większości słów ze słownika (jeśli nie wszystkich) podobnie jak Białorusi kiedyś nie było. Nie było, ktoś je utworzył i teraz są. I trzeba się z tym liczyć. wink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub

Inne popularne opowiadania darjim: