Późny, gwiaździsty wieczór. Jak zwykle w niedzielę punktualnie o 23:00 zaczyna się mój dyżur w szpitalu wojskowym. Z wielkim zapałem, energicznym krokiem wkroczyłam na oddział chirurgiczny. Pełno tu połamanych i ogipsowanych żołnierzy. Moja przełożona uwzięła się okropnie i wciska mi na okrągło nocki. Tłumaczy zawsze, że inne, posunięte w latach pielęgniarki bardziej się męczą. Czasem to frustrujące, ale daję radę. A niech jej będzie, przynajmniej nie muszę oglądać tych starych leniwych pudeł i słuchać ich wiecznych docinków, jaka to ja jestem młodziutka, głupiutka i naiwna, bo z całego serca troszczę się o pacjentów. Przesadnie, według nich. A według mnie? Chłopakom należy się to, co najlepsze, i tyle.

Przebrałam się sprawnie w uniform i przejęłam dyżur. Leciwa pielęgniarka wyszła spiesząc się, jakby ją ktoś gonił. Ech, te leserki. Rozejrzałam się, czy są jakieś problemy. Na szczęście nie, na sali już tylko cisza i przygaszone światła. Jedynie od strony dyżurki dobiegały z radia przyciszone dźwięki najnowszego utworu Franka Sinatry – „Strangers in the night".
No to luz, uśmiechnęłam się sama do siebie. Tylko na karcie zleceń od ordynatora coś napisano, niezbyt wyraźnym pismem: „Przygotować na jutro do operacji pacjenta – szeregowca Chrisa X.”

Trochę się zirytowałam, bo przecież pora bardzo późna i wszyscy inni ranni żołnierze już chyba zasnęli pod wpływem środków przeciwbólowych i uspokajających, a takie przygotowanie wymaga niemało zachodu. No cóż, ale słowo ordynatora – rzecz święta. Zrobię to po prostu bez hałasu i wielkiego halo. Dyskretnie, nawet nie zapalając lamp na suficie. Wzięłam z dyżurki potrzebne przyrządy i środki pielęgnacyjne, garnuszek z lodem oraz przybory do golenia i na paluszkach poszłam odszukać pacjenta.

Wśród tuzina innych odnalazłam szybko jego łóżko, we wnęce przy oknie. Podeszłam po cichu i w żółtawym świetle nocnej lampki przyjrzałam się leżącej postaci. Szeregowiec Chris spał na wznak, wykopany z pościeli, rozgorączkowany, zarośnięty... Jego ramiona od samej góry były zapakowane w gips, a do żyły na szyi biegł przezroczysty wężyk podłączonej kroplówki. Kapu kapu kap, leciały powoli kropelki.

Żal mi się go zrobiło. Taki solidnie zbudowany mężczyzna leży tu bezwładnie, jak jakiś porzucony manekin. Nikt o niego nie zadbał, na pewno jest spragniony. Cholerne babska! Za moimi plecami mówią o mnie „postrzelona blondynka", a pacjentem się nawet zająć nie potrafią! Dobrze, że chociaż ja mam serce na właściwym miejscu.
Od razu na początku zwilżyłam mu spierzchnięte wargi kostką lodu. Nie obudził się, ale przez sen uchwycił lodowaty sześcian wargami i zaczął łapczywie ssać. Ostrożnie zdjęłam wygniecioną piżamę i wymyłam myjką całe spocone ciało. Dalej spał, więc postanowiłam po cichutku zabrać się do golenia. Namydliłam mu pędzlem twarz, tors, brzuch i pachwiny. Ostrą brzytwą poczęłam golić miejsce po miejscu. Najpierw podbródek, baczki, wąsy. O, tak. Później ramiona, lekko owłosioną klatę z przodu i po bokach, następnie okolice pępka i w końcu dotarłam do pasma kręconych włosków idących stamtąd w dół. Tutaj musiałam się bardziej skupić. Rozsunęłam mu delikatnie nogi. Mam wprawę, więc na pewno go nie zranię, mimo półmroku na sali.
– Nie bój się, Chris... – szepczę. – Najwyżej odczujesz delikatne łaskotanie.
Najpierw ogoliłam wewnętrzną stronę ud i miejsca dookoła członka. Poszło szybko, skórę tam masz gładką i miękką. Potem uniosłam mosznę i przyłożyłam od spodu brzytwę. Spojrzałam szybko na twarz żołnierza. Och.

Twoje ciemne oczy błyszczą w półmroku jak rozżarzone węgle, wpatrują się we mnie z napięciem. Zamieram w bezruchu. Zdaję sobie nagle sprawę z tego, że trzymam w dłoni twój bardzo cenny skarb. Nikt z nas się nie odzywa, ale wyczuwam twoją nieufność. Zaczynam delikatnie golić wrażliwą skórę, a ty śledzisz niespokojnym wzrokiem każdy mój ruch. Nagle, zapewne pod wpływem nerwów, drgnęła mi ręka i ostrze brzytwy zahaczyło o skórę na udzie, tuż u nasady moszny. Maleńkie, półcentymetrowe nacięcie wywołuje twój głośny jęk.
– Nic się nie stało, kochanie – zapewniam uspokajająco, oglądając draśnięcie. – Wypływają tylko pojedyncze krople krwi.
Szybko kładę brzytwę na nocną szafkę i przykładam usta do ranki. Delikatnie wysysam pojawiające się kropelki. Lecz ty drgnąłeś gwałtownie, prawie mi się wyrwałeś. Spokój, tylko spokój. Ostrzegam, przerywając na moment:
– Nie ruszaj się, nic ci nie będzie! Zaraz dam ci plasterek...

Ech... Mówię, że dam plasterek, ale po prawdzie nie mam ochoty odrywać ust od tego miejsca. Jest ciepłe i pachnie pianką do golenia. A smak krwi taki słodki. Metaliczny, lecz upajający. Ssę jeszcze mocniej, aż wijesz się pode mną. W końcu przełykam, odsuwam usta i ocieram czerwone wargi.
Rozluźniasz się wreszcie i leżysz bez ruchu. Jedynie spoczywająca dotąd bezwładnie kuśka nabiera objętości przed moimi oczami i prostuje się majestatycznie. Ten widok przyprawia mnie o szybsze bicie serca. Zafascynowana takim spektaklem, przez chwilę nie mogę odwrócić oczu. Tymczasem krwawienie ustaje, więc niechętnie przerywam moją akcję ratunkową.
Dokańczam teraz szybciutko golenie moszny, już bez przeszkód. Mogę odłożyć brzytwę i przystąpić do następnego zabiegu. Biorę butelkę balsamu oliwkowego i nalewam sobie dużą porcję na dłoń. Staram się delikatnie wmasować płyn w twarz, szyję i ramiona mojego żołnierza. Łagodne, ale stanowcze dłonie malują na tobie kółka tak, aby balsam dobrze się wchłonął i natłuścił twoją wysuszoną skórę.

Raptem zauważam, że od tego balsamu mam w paru miejscach poplamiony mój biały pielęgniarski fartuszek. Och jej... Niewiele myśląc ściągam go i rzucam na krzesło. Zostaję tylko w błękitnych majteczkach i biustonoszu-bardotce, tak będzie mi wygodniej uporać się z pielęgnacją twojego dużego ciała. Jestem niemal zupełnie pewna, że w półmroku żadne oczy oprócz twoich tego nie zauważą, toteż nie mam zamiaru przejmować się konwenansami. Klękam na łóżku z nogami po obu stronach twojego brzucha i wcieram pracowicie balsam w muskularny tors. Kiedy skóra staje się miło nawilżona, przychodzi kolej na boki ciała, potem na podbrzusze. Zjeżdżam tyłeczkiem niżej, na twarde żołnierskie uda i siadam na nich. Omijając zawstydzonym wzrokiem twoje podniecone przyrodzenie, nalewam obfitą porcję balsamu na obie dłonie i wcieram go w miejsca wokół członka i po wewnętrznej stronie ud.
Później jeszcze większą ilość nakładam na skórę moszny. Kolistymi ruchami wilgotnych rąk wmasowuję oliwkę w ten obkurczony, stężały woreczek. Na przemian wykonuję ruchy z boku na bok oraz wzdłuż szwu mosznowego. Prawą ręką przytrzymuję penisa, a lewą masuję subtelnie jądra, starannie każde po kolei, długo i sumiennie. Jestem jak zawsze dokładna i pracowita.

Mijają spokojne, leniwe minuty w ciszy tej niekończącej się nocy, przerywane tylko od czasu do czasu twoimi zadowolonymi sapnięciami. Przekładam członka jak wajchę na prawo i lewo, by zyskać dostęp do gładziutkich pachwin. Jednak sztywny, śliski od oliwki kutas wyślizguje mi się ciągle z dłoni. Muszę wzmocnić chwyt.
– Och, kochanie, a cóż to? – naraz dostrzegam niedosmarowane fragmenty na twojej piersi. Od razu przesuwam się pośladkami wyżej, by tam dosięgnąć. Naprężony członek prześlizguje się po moich majteczkach. Chyba też je zdejmę, bo wybrudzą się oliwką w kroku. Zrzucam je, lądują na podłodze. Przypuszczalnie nikt tego i tak nie spostrzeże, przecież wszyscy zdają się głęboko spać.

Po poprawieniu nawilżenia klaty, wracam tyłeczkiem na twoje uda, dotykając niechcący kroczem kuśki. Gorąco! Odskakuję natychmiast.
Jednym rzutem oka kontroluję całe twoje ciało. No tak, a przecież tors też w paru miejscach wymaga poprawki! Przesuwam się znowu wyżej na twoich udach, ale oto coś blokuje mi drogę – zahaczam cipką o nasadę kutasa i przy tym suwie wilgotny członek prześlizguje się wzdłuż całej mojej szczelinki. Niespodziewanie robi mi się przyjemnie, więc choć z wahaniem, ale wracam i powtarzam ten lubieżny ruch. Dostrzegam przyzwolenie i wyraz dzikiego pożądania na twojej twarzy. To ośmiela mnie, dlatego pocieram cipką o kutasa jeszcze raz, i jeszcze raz... Och, jak dobrze.
Mimo że chciałoby się nie kończyć tej niewinnej pieszczoty, mglisto przypominam sobie o obowiązkach pielęgniarki. Nabieram nową porcję balsamu z butelki i namaszczam starannie te niedosmarowane miejsca. Żeby dotrzeć precyzyjnie wszędzie, unoszę nogi i okręcam się tyłeczkiem na twojej piersi. Ponownie obejmuję udami twój tors, ale zwrócona tyłem. Nachylam się, aby natrzeć lepiej miejsce złączenia twoich ud i całkiem, całkiem przypadkowo muskam wychylającymi się z biustonosza, krągłymi piersiami sterczący członek.
- Kochanie, przepraszam – szepczę, trochę skrępowana tym, że przy pochyleniu wypinam nagi tyłeczek przed twoją twarzą.

Mam nadzieję, że może w przyćmionym świetle nie dojrzysz zbyt dokładnie mojej rozetki ani szczelinki rozwartej kilka centymetrów przed twoimi ustami. Moje piersi wciąż trącają gorącą twardość członka, który jakby bezwiednie kiwa się lekko w prawo i w lewo. Podnoszę się i siadam ci okrakiem na udach, odwracając się znów przodem do ciebie. Nogi masz obficie naoliwione, ślizgam się na nich jak na lodowisku i muszę mocno uchwycić się twoich bioder. Zaczynam się przesuwać tam i z powrotem na twoich udach, a kuśka trze o moją bruzdę, wpasowując się w nią tak podniecająco, że aż zaczynam cicho pojękiwać. Śliskimi, nabrzmiałymi wargami obejmuję trzon kutasa, który coraz szybciej prześlizguje się po moim rozpalonym kroczu. Twoje rozszerzone źrenice są zapatrzone w moje roztańczone piersi, a moje w ten coraz dzikszy ruch między moimi udami.

Przenoszę badawczy wzrok na twoją zarumienioną twarz. No tak! Usta masz znów wyschnięte. Sięgam po garnuszek z kostkami lodu. Rozogniona, robię to niezdarnie i wysypują się na prześcieradło. Jedną wkładam ci do ust, resztę rozrzucam na twoim torsie. Zadrżałeś, a ja z tobą.
Nie potrafię się już opanować, oboje to wiemy. Musimy się kochać, teraz, zaraz! To silniejsze od nas. Unoszę minimalnie tyłeczek i ręką nakierowuję kulistą, mokrą żołądź bezpośrednio w moją spragnioną studzienkę. Schodzę biodrami w dół i mam to niebiańskie uczucie, że wypełniam się czymś, co dokładnie pasuje do mnie, jak zrobione na wymiar. Tracę głowę, przestaję myśleć. W twoich oczach również odbija się prawie niemożliwe do zniesienia podniecenie.
Jest tak rozkosznie! Powolny, ostrożny rozruch zmienia się w okamgnieniu w coraz głębsze nasuwanie się cipką na sterczącą męskość. Przez ten gips na ramionach nie możesz mnie przytrzymać, dlatego to ja trzymam się ciebie, wbijając paznokcie w twoje barki. Zaczynasz unosić gwałtownie biodra, aby tylko mocniej, aby tylko szybciej wciskać się we mnie. Przyspieszasz tempo i wkrótce nie mogę cię dogonić, gdyż co chwila wpadam w poślizg na twoim naoliwionym ciele.

Ta obłędna i niezbyt zsynchronizowana jazda sprawia, że miotam się na tobie na wszystkie strony. Lecz to tylko dodaje pieprzyku i wzmacnia doznania. Słychać, jak dyszymy i pojękujemy, a w zapatrzonych w siebie twarzach widać, jak mocno przeżywamy wspólną przyjemność. Uczucie dociskania i ocierania się naszych najwrażliwszych miejsc doprowadza wkrótce do szaleńczej żądzy. Wreszcie nadchodzi nieuchronna fala spełnienia.
– Już...! Muszę, teraz... O och... Chris! Trzymaj mnie... – moje urywane okrzyki przecinają jak nożem ciszę panującą na zastygłej w bezruchu sali.
Nie zwracam uwagi na to, czy kogoś obudzimy, czy nie, bo właśnie wielki nurt potężnego orgazmu unosi mnie w inny wymiar. W głowie mi huczy, a w cipce pulsuje spazmatycznie. Ty chyba odbierasz te drgania na całej powierzchni członka, bo w tym samym momencie wpadasz w równie wariackie uniesienie. Czuję to! Wrażliwymi ściankami studzienki wyczuwam dokładnie, jak strumień nasienia przeciska się do góry, wzdłuż trzonu kutasa. Jeszcze jednym, mocnym ruchem tyłeczka dociskam się bliżej do ciebie i odpływam.
Ledwo przytomna, biorę w palce ostatnią kostkę lodu. Jest na wpół roztopiona i śliska... Korci mnie, by włożyć ci ją między pośladki, na pewno się zmieści i jeszcze bardziej zwiększy doznania. O tak! Wpasowuje się idealnie do środka! Aż się wzdrygasz i słodko jęczysz.
Rzucasz głową na boki i tracisz ostatecznie dech, kiedy tryskasz we mnie. Opadam ciężko na ciebie, zziajana z wysiłku. Słyszę, jak mocno łomocze twoje serce. Jest bosko... Stopniowo się uspokajamy, lecz jeszcze długo nie mamy sił ani ochoty na żaden ruch.
Dodaj do ulubionych
15,508
Podziel się ze znajomymi
8.51/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.51/10 (63 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (21)

adix

adix · 1 grudnia 2017+3

Napisane całkiem dobrze. Czyta się płynnie, ale musisz uważać na takie zdania: "Unoszę minimalnie tyłeczek i nakierowuję ręką kulistą, mokrą żołądź". Jak się to czyta to wychodzi ręka kulista. Musisz zmienić to zdanie. Może tutaj wystarczy "nakierowuję rękę na kulistą, mokrą żołądź".
Zmieniłaś też czas w opowiadaniu z przeszłego na teraźniejszy i to w zupełnie przypadkowym miejscu. Można by to jeszcze zaakceptować, gdyby zaczynał się nowy rozdział, ale nie nagle, bez jakiegoś powodu. Najpierw piszesz: przebrałam się, rozebrałam się, zdjęłam, wymyłam, a potem piszesz: podnoszę się, obejmuję, opadam, a w cipce pulsuje.
Wyrzuciłbym też kilka kolokwializmów, np. "gdyż co i rusz".
Unikaj też zwrotów typu "na początku", "najpierw", gdy wydarzenia są chronologiczne. Tutaj przykład z opowiadania: "Od razu na początku zwilżyłam mu spierzchnięte wargi kostką lodu." Poprawne zdanie brzmi: "Zwilżyłam mu spirzchnięte wargi kostką lodu". Wyrażenie "od razu na początku" nic tutaj nie wnosi. Wiadomo, że jest to początek z przebiegu akcji.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Stanley

Stanley · 1 grudnia 2017+1

Dla mnie bardzo dobre opowiadania naprawdę brakuje mi trochę seksu oralnego ale to to może dlatego że bardzo to lubię

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Aura

Aura · 1 grudnia 2017+1

Dzięki Adix za dokładne wskazówki. Błędy faktycznie raziły, poprawiłam je.

Oprócz zmiany czasu, gdyż... jest ona związana ze zmianą formy na "ty", i nie jest to przypadkowe. Zaczyna się dokładnie od momentu, gdy siostrzyczka nawiązuje z żołnierzem kontakt wzrokowy, a potem słowny. Odtąd zwraca się do niego. Na początku był obcym, anonimowym pacjentem, a potem stał się dla niej konkretną, bardziej bliską osobą.
Jednak będę pamiętać, że to razi, i w następnych opowiadaniach będę unikać takich zmian.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
TB

TB · 1 grudnia 2017+2

Toż to gwałt na unieruchomionym pacjencie! grin
a tak po prawdzie... świetne opowiadanie. Doskonale opisane odczucia kobiety - tego mi zawsze brakuje i sam nie do końca umiem je tak przenieść na tekst pisany.
Szkoda tylko, że otoczenie takie mało realistyczne... A może gdyby coś podobnego napisać w nieco bardziej realnej sytuacji?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Indragor

Indragor · 2 grudnia 2017+1

Poprawnie napisane. Świetne stopniowanie napięcia, tak że można poczuć, jakby było się mimowolnym, a jednocześnie niezauważonym świadkiem owych wydarzeń, z kobiecego punktu widzenia i wrażliwości.

Pozwolę się nie zgodzić z częścią komentarza Adix.
Zmiana czasu wydaje mi się usprawiedliwiona, ponieważ równocześnie zmienia się sposób postrzegania żołnierza. Chris przestaje być anonimowym pacjentem, pozycją w spisie chorych, a staje się konkretną osobą, mężczyzną z krwi i kości. Aczkolwiek rozumiem, że nie każdemu to może się podobać.

Nie zgadzam się, że te zdania są równoważne:
„Od razu na początku zwilżyłam mu spierzchnięte wargi kostką lodu”.
„Zwilżyłam mu spierzchnięte wargi kostką lodu”.
Sądzę, że źle się stało, że to pierwsze, zamieniłaś Auro na to drugie zdanie. Pierwsze podkreśla zaangażowanie pielęgniarki w swoją pracę, emocjonalne podejście, po części usprawiedliwiające dalsze jej postępowanie, i wpisuje się doskonale w poetykę opowiadania, a to drugie już nie. Przecież już na początku bohaterka mówi o sobie:
...przynajmniej nie muszę oglądać tych starych leniwych pudeł i słuchać ich wiecznych docinków, jaka to ja jestem młodziutka, głupiutka i naiwna, bo z całego serca troszczę się o pacjentów. Przesadnie, według nich. A według mnie? Chłopakom należy się to, co najlepsze, i tyle.
Dlatego nie zgadzam się z Adix, że „od razu na początku” nic nie wnosi do opowiadania. Być może to szczegół, ale od szczegółów zależy smak opowiadania. Jeśli już coś poprawiać, to tak: „Od razu zwilżyłam mu spierzchnięte wargi kostką lodu”. Osobiście jednak bym tego zdania nie zmieniał.

Dwie uwagi.

"Strangers in the night"

Zmień cudzysłów na polski.

nie zapalając jarzeniówek

„Świetlówek” lub po prostu „lamp na suficie”.
Jarzeniówka to lampa, wewnątrz której świeci gaz. W świetlówkach, tych stosowanych powszechnie w budynkach, świeci luminofor napylony na wewnętrznej ściance szklanej rurki. Nazywanie świetlówek jarzeniówkami jest więc błędem.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Aura

Aura · 2 grudnia 2017+0

Hi hi, jeszcze się taki nie narodził...

Przyznaję, że z tym „od razu na początku” jest dokładnie tak, jak odebrał to Indragor. Siostrzyczka nie jest rozsądnym reporterem, ale impulsywną dziewczyniną, i takie słowa w jej ustach mają podkreślać reakcje na to, co się dzieje. Dlatego przywrócę pierwszą wersję.

Indragor, dziękuję za wszystkie wskazówki.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MrHyde

MrHyde · 2 grudnia 2017+0

Co czytelnik to opinia. Mnie też się nie podoba zmiana czasu gramatycznego. Wiem, że taki był zamysł autorski i plan opowiadania, ale mnie się to zwyczajnie nie podoba.

"od razu na początku” mnie też się rzuciło w oko niemiłym błyskiem. Z innego powodu niż Adixowi. Widzę tu niepotrzebne powtórzenie. Wystarczy albo "od razu", albo "na początku".

Ogólnie pomysł mi się podoba. Pierwsza 1/3 opowiadania dobrze wprowadza w rzeczywistość opowiadania. Potem jest zmiana formy (mówienie na ty, zbyt długie) na taką, jakiej nie lubię.
Nie lubię z jednym wyjtkiem - "Brief einer Unbekannten" Zweiga, ale to już wykracza poza tę dyskusję.

Jeszcze jedno: dziękuję za podjęcie tematyki szpitalnej. Nie gości ona tak często w tekstach pokątnych, na ile zasługuje.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MrHyde

MrHyde · 2 grudnia 2017+0

Może to były jarzeniówki? W którym wieku się to dzieje?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Aura

Aura · 2 grudnia 2017+0

Dzieje się to w roku, w którym Frank Sinatra zaśpiewał „Strangers in the night", czyli 1966, i jarzeniówki wtedy już istniały, acz niekoniecznie w każdym amerykańskim szpitalu wojskowym.

MrHyde Dzięki za szczerą wypowiedź. W następnym opowiadaniu o przygodach siostrzyczki czas przeszły nie zmienia się.
Niestety, czytelniku TB, jest to opowieść jeszcze bardziej nierealna. Natomiast seks oralny, czytelniku Stanley, jest w niej wzmiankowany.
smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Krystyna

Krystyna · 2 grudnia 2017+0

punktualnie o 23:00 zaczynam swój dyżur w szpitalu wojskowym. Z wielkim zapałem, energicznym krokiem wkroczyłam na oddział

Już na samym początku zmiana czasu z teraźniejszego na przeszły
uwzięła się strasznie

strasznie, to może coś (strasznego) wyglądać, uwziąć się można bardzo
jakby ją kto gonił

w mowie potocznej używa się kto gonił, ale to opowiadanie, wypadałoby napisać ktoś gonił
Tylko na karcie zleceń od ordynatora coś napisano niewyraźnym pismem: „Przygotować na jutro do operacji pacjenta – szeregowca Chrisa”.

w tym zdaniu wkradła się nieścisłość: skoro coś napisano, w dodatku niewyraźnym pismem, to jak można zacytować treść? druga sprawa: Chris to imię, dlatego przy wskazaniu pacjenta do operacji! na bank pojawiłoby się nazwisko (w opowiadaniu wystarczyłaby pierwsza litera, chyba że to jedyny pacjent w tym szpitalu)
wykopany z pościeli,

podejrzewam, że ten zwrot, to regionalizm, dla mnie nie do końca zrozumiały
Moje piersi wciąż trącają

w opowiadaniu powinna być pewna spójność, konsekwencja: jeżeli opisujesz moment i powód, dla którego zdjęła majtki, powinnaś przynajmniej wspomnieć kiedy zdjęła biustonosz, a nie ma o tym, ani słowa
Przenoszę badawczy wzrok na twoją zarumienioną twarz.

chwilę wcześniej napisałaś:
Mam nadzieję, że może w mroku nie dojrzysz dokładnie mojej rozetki ani szczelinki rozwartej kilka centymetrów przed twoimi ustami.

wyraźny brak konsekwencji: w panującym mroku on nie zauważy z odległości kilku centymetrów,za to ona zauważyła rumieniec na jego twarzy, który o wiele trudniej zauważyć w mroku
Tyle cytatów. Co do ,,spornego fragmentu" odnośnie zmiany czasu. Rozumiem zamierzenie autorki, ale muszę zgodzić się z @adix . Cały fragment powinien być samodzielnym akapitem. Do tego w całym akapicie powinien obowiązywać jeden czas, a nie, tak jak jest obecnie, co zdanie, to inny czas. Kolejna sprawa... @Indragor chyba mi się to jeszcze nie zdarzyło, ale nie zgodzę się z Tobą.
od razu na początku
nie tylko nic nie wnosi, ale też jest takim ,,masłem maślanym"
Podstawowy jednak zarzut, to fakt, że cała sytuacja jest mało lub wręcz niewiarygodna. Pielęgniarka zdejmująca ubranie, bo ochlapała je oliwką (nie wspomnę już, że nie smaruje się pacjenta oliwka przed operacją)? Wybacz, ale wtedy cała obsługa szpitala musiałaby chodzić nago. A wystarczyło całe opowiadanie osadzić na masażu nuru i wszystko stałoby się wiarygodne.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Aura

Aura · 2 grudnia 2017+2

Dziękuję, Krystyna, za profesjonalną analizę i opinię.
Część nieścisłości zdołałam już poprawić. Pismo da się odczytać, nazwisko dodane, biustonosz został, (jeno piersi się wychyliły), a mrok stał się przyćmionym światłem lampki.

Wiadomo, że historyjka jest niewiarygodna, powinnam chyba w tagach zaznaczyć „fantazja szpitalna".
Natomiast ucieszyłam się, że wynalazłam masaż nuru, o którym dotąd nic nie wiedziałam...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Indragor

Indragor · 2 grudnia 2017+0

@Krystyna, chyba nie wzięłaś pod uwagę, że tu narratorem jest nasza bohaterka, a nie obiektywny „zewnętrzny” narrator. W takim wypadku regionalizmy, potoczne, czy własne sformułowania, odbiegające nawet znacznie od literackiej polszczyzny (byle poprawne językowo) są moim zdaniem dopuszczalne. Wręcz konieczne, bo budują obraz głównej postaci i atmosferę opowiadania. „Od razu na początku” jest masłem maślanym – i dobrze! Taka jest bohaterka. „Uwzięła się strasznie” – w języku potocznym jest dopuszczalne, a jeszcze raz przypomnę, że nie ma tu obiektywnego narratora, z nienagannymi manierami. Wręcz takie nietypowe sformułowania dają temu opowiadaniu posmak nietypowości, odróżniając od masy innych historii.

Mam nadzieję, że może w mroku nie dojrzysz dokładnie mojej rozetki ani szczelinki rozwartej kilka centymetrów przed twoimi ustami.

Oj Krystyna, nie czytałaś uważnie. Tam pisze „mam nadzieję”, a nie „wiem”, czy „jestem pewna”. To, co nam się wydaje („mam nadzieję”), może całkowicie różnić się od rzeczywistości.
A dodanie w najnowszej wersji tego zdania słówka „zbyt” nic nie wnosi nowego do treści zdania. Jest właściwie zbędne, chociaż też nie przeszkadza smile .

Krystyna napisała:
@Indragor chyba mi się to jeszcze nie zdarzyło, ale nie zgodzę się z Tobą.

Chyba się zdarzyło… i dobrze smile

Krystyna napisała:
Podstawowy jednak zarzut, to fakt, że cała sytuacja jest mało lub wręcz niewiarygodna. Pielęgniarka zdejmująca ubranie, bo ochlapała je oliwką

Nie dlatego zdjęła ubranie, że pochlapała. To tylko pretekst, usprawiedliwienie przed samą sobą, uciszenie sumienia, że postępuje nieprofesjonalnie, wręcz nieetycznie jako pielęgniarka.

Owszem, w opowiadaniu widać brak doświadczenia Autorki, ale nie może być inaczej, skoro to pierwszy jej tekst. Pewne rzeczy przyjdą z doświadczeniem, jeśli Aura zechce kontynuować to hobby.

Opowiadanie jest wiarygodne i dobre wtedy, gdy ja, jako czytelnik chcę w nie uwierzyć. A w to chcę.

@Aura, pamiętaj, że to Twoje opowiadanie i Twoje postacie. Jest takie, jakie Ty zechcesz. Dlatego nie ulegaj nadmiernie opiniom czytelników. Trzeba brać je pod uwagę, ale ostateczny kształt opowiadania zależy tylko od Ciebie. Jeżeli będziesz nadmiernie ulegać sugestiom (często sprzecznym), to wkrótce nie poznasz swojego opowiadania. Nikt nie pozna… I co gorsza, pewnie wtedy nie da się go już przeczytać…


Daję temu opowiadaniu 8 pkt. i kopa w kierunku wyjścia z poczekalni smile .

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MrHyde

MrHyde · 3 grudnia 2017+0

Zawsze szczerze albo wcale.
Po chwili zastanowienia dodam, że nie chodzi o to, żeby nie było długich monologów. Niech będą nawet na pół opowiadania, ale wkomponuj je w całość.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Krystyna

Krystyna · 3 grudnia 2017+1

@Indragor to prawda, autor ma swoją wizję opowiadania i może przedstawić ją w dowolny, przez siebie wybrany sposób. Pytanie tylko, czy mnie, jako czytelnika, ona przekona, czy nie. Dla mnie jest tu za dużo faktów, które mnie nie przekonują: golenie CAŁEGO pacjenta do operacji (w jakim celu?), to samo ze smarowaniem go oliwką, nie mówiąc już o zdjęciu ubrania, a następnie majtek (dlaczego tylko ich, skoro biustonosz w równym stopniu był ,,zagrożony" zabrudzeniem). Mówisz, że:

To tylko pretekst, usprawiedliwienie przed samą sobą, uciszenie sumienia, że postępuje nieprofesjonalnie, wręcz nieetycznie jako pielęgniarka.
To tylko Twoje domysły(!) W tekście nie ma o tym słowa. Nie ma nic o tym, że przed przystąpieniem do golenia, a następnie do naoliwiania, pielęgniarka czuje np. podniecenie sytuacją, widokiem mężczyzny. Przystępując do tych czynności, podchodzi do nich, jak profesjonalna pielęgniarka. Podniecenie pojawia się dopiero, kiedy siedzi okrakiem niemal naga (bo w biustonoszu) na nagim pacjencie.
Sam pomysł opowiadania ciekawy, natomiast ani miejsce, ani przebieg wydarzeń mnie nie przekonały. unhappy

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Indragor

Indragor · 3 grudnia 2017+0

Krystyna napisała:
To tylko Twoje domysły(!)

Oczywiście! Jako czytelnik mam przecież do nich prawo smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
darjim

darjim · 6 grudnia 2017+1

Bardzo miłe i przyjemne opowiadanie. Fajnie się czyta. Pozdrawiam i czekam na kolejne opowiadania.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
GreatLover

GreatLover · 8 grudnia 2017+1

Kapu kap pap

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
max

max · 1 dni temu+0

masz duży potencjał!

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Agnes

Agnes · 11 godziny temu+0

Z góry przepraszam bo wiem, że się czepiam ;-) ale żadna pielęgniarka nie mówi, że założy uniform tylko fartuch, a dyżur nocny zaczyna się o 19 a nie 23. No i co on miał mieć operowane, że go golila od brody aż po jajca? Brakuje mi realizmu w tym opowiadaniu.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MrHyde

MrHyde · 11 godziny temu+0

@Agnes bo to chirurgia holistyczna. wink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
oodon

oodon · 5 godziny temu+0

Z całym szacunkiem, styl nienajgorszy, ale realizm... Całość wygląda jak fantazja 14-latki która właśnie odkryła rozkosze masturbacji... tongue

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub