Pilny projekt (I)

Królowa Nocy Królowa Nocy

9 czerwca 2017

hourglass 21 min

To pierwsza cześć opowiadania, a zarazem mój debiut. Jeśli będzie się podobało będzie ciąg dalszy.
Jestem otwarta na konstruktywną krytykę.
Miłej lektury.

Szybciej, szybciej...
Niecierpliwie naciskała guzik przywołujący windę. Zerknęła pospiesznie na zegarek.
Cholera znów się spóźnię, i to jeszcze dziś, kiedy mamy poznać nowego zleceniodawcę.
Nie trzeba było siedzieć tak długo wczoraj przy projekcie, albo chociaż wstać wtedy, kiedy budzik zadzwonił po raz pierwszy...

Winda w końcu się zjawiła z głośnym stukotem. Weszła naciskając „0”. Kiedy tylko drzwi się rozsunęły, wypadła z niej jak z procy. Szybkim krokiem przeszła przez korytarz głośno stukając obcasami czarnych szpilek. Wychodząc z bloku została oślepiona przez poranne słońce, pospiesznie nasunęła ciemne okulary na nos. Zapowiadał się ładny, chociaż chłodny, późnojesienny dzień. Poprawiła kołnierz, zacisnęła mocniej pasek kaszmirowego czarnego płaszcza.
– Nienawidzę poniedziałków – mruknęła pod nosem i ruszyła szybkim krokiem w stronę przystanku.
Jeszcze jak na złość, w piątek odmówiła współpracy jej kochana „Yariska” i chcąc nie chcąc musiała dzisiaj polegać na komunikacji miejskiej. Przeciskając się między ludźmi, trzymając mocno w dłoni torbę z laptopem dotarła na przystanek. Zerknęła na tablicę świetlną.
Jest nieźle, za dwie minuty powinien być autobus.
Po chwili podjechał i z całym tłumem ludzkim ruszyła w stronę wejścia. Jedną ręką osłaniała torbę, drugą mocno ściskała drążek. Już zapomniała, jaki to koszmar. Studenci, uczniowie, matki z dziećmi i wszyscy inni, którzy potrzebują się dostać do centrum miasta tłoczą się w blaszance jak sardynki w puszce.
Jeszcze dwa przystanki i będę na miejscu – pomyślała gapiąc się przez brudne okno. Z ulgą wysiadła i popędziła wprost do biura. Prawie biegiem pokonała korytarz, potem schody, wyszła zza zakrętu i odbiła się od czyjegoś ciała. Zamachała rękami w powietrzu próbując się czegoś złapać i całym ciężarem klapnęła na swój krągły tyłek.
– Auć! Jak chodzisz człowieku?! – krzyknęła mimowolnie.
Przed oczami miała czyjeś, najwyraźniej męskie nogi ubrane w ciemne, dobrze skrojone spodnie i skórzane czarne eleganckie buty. Uniosła głowę i zobaczyła resztę postaci. Stał przed nią mężczyzna w garniturze, błękitnej koszuli bez krawata, był średniego wzrostu. Miał regularne rysy twarzy, lodowato błękitne oczy, nos, który kiedyś z pewnością był złamany. Policzki i podbródek pokrywał 2–3 dniowy zarost. Charakteru twarzy dodawała blizna przecinająca jego prawy łuk brwiowy. Wyglądał na jakieś 43–44 lata. Nieznajomy uśmiechnął się krzywo i odezwał się przyjemnym, lekko zachrypniętym głosem
– Przepraszam, ale to pani na mnie wpadła. Nic się pani nie stało? Pomogę wstać.
Mówiąc to wyciągnął w jej stronę zadbaną dłoń. Złapała go za rękę i podciągnęła się w miarę sprawnie.
Całe szczęście że zdecydowałam się dzisiaj założyć spodnie – pomyślała.
Jego dłoń była mocna i ciepła. Do jej nozdrzy dotarł bardzo przyjemny zapach dobrej wody po goleniu. Zaciągnęła się tym zapachem mocno, była bardzo wrażliwa na zapachy, można by nawet stwierdzić, że to jej fetysz. Ciało zareagowało na to wszystko niekoniecznie tak, jak by chciała.
Ehh samotność mi nie służy.
– Chyba nic mi nie jest, poza obitym tyłkiem i zranioną dumą – odpowiedziała lekko zmieszanym głosem.
Mężczyzna nadal trzymał ją za rękę.
– Dziękuję panu za pomoc i przepraszam. Rzeczywiście ta kolizja była z mojej winy. Spieszę się bardzo, jestem już i tak spóźniona, za chwilę mam spotkanie.
Wypuścił jej dłoń z uścisku
– W takim razie do zobaczenia, myślę, że jeszcze się zobaczymy – powiedział z lekkim uśmiechem.
Nie bardzo rozumiała, o co mu chodzi, ale pożegnała się uprzejmie i ruszyła w stronę pokoju, który zajmowała wraz z Renatą. Zerknęła na zegarek na ręku.
Kurczę dwadzieścia minut spóźnienia, może mi szef głowy nie urwie.
Weszła do pomieszczenia, w którym miała swoje biurko, komputer.
– Cześć Renia.
Szczupła blondynka o szarych oczach i łagodnym usposobieniu, lat 35, odwróciła wzrok od monitora
– Noo, cześć śpiąca królewno, szef o ciebie pytał, był wściekły.
Szybko zdjęła płaszcz, odwiesiła na wieszak.
– Mam przewalone, tym razem mi się nie upiecze.
Poprawiła niesforne, czekoladowe, kręcone kosmyki włosów, które wymknęły się jej z misternie upiętego koka. Zerknęła w lustro. Jak na swoje 40 lat wyglądała całkiem młodo. Miała więcej ciała niż przeciętna kobieta w tym kraju, ale nie przejmowała się tym zbytnio. Obciągnęła czerwoną bluzkę koszulową opinającą jej pełne piersi, strzepnęła niewidoczny pyłek z czarnego żakietu. Zapięła guzik i zaraz go rozpięła.
Tak będzie lepiej.
Wydęła pełne usta, pociągnęła po nich czerwonym błyszczykiem. Spojrzała w swoje zielone oczy w lustrze.
No do dzieła mała, jesteś najlepsza.
– Renia, życz mi powodzenia, coś czuję, że nie będzie łatwo.
Blondynka uśmiechnęła się pokrzepiająco
– Iza, dasz radę, przecież nie ma nikogo lepszego w firmie.
Wyszła, zmierzała prosto do gabinetu szefa. Zapukała w drzwi, niezbyt głośno, ale stanowczo.
– Proszę – rozległo się po drugiej stronie.
Nacisnęła klamkę, szef nie był w pokoju sam. Pod oknem siedział mężczyzna, który na jej widok podniósł się z fotela.
– No nareszcie – szef zgromił ją wzrokiem – Czekaliśmy na panią.
– Tak, wiem przepraszam za spóźnienie.
Mężczyzna spod okna zrobił dwa kroki do przodu.
– To jest pan Wojciech Konieczny, nasz nowy klient, a to jest Izabella Michalak nasz najlepszy spec od reklamy – dyrektor dokonał prezentacji.
Spojrzała na klienta.
Ooo nie…
To był ten sam mężczyzna, z którym zderzyła się na korytarzu. Postanowiła zachować resztki godności, wyciągnęła rękę w jego stronę
– Witam pana, miło mi poznać.
Wojciech uśmiechnął się, uścisnął jej dłoń
– A mówiłem, że się jeszcze dziś spotkamy?
– To państwo się znają? – zdziwił się przełożony.
W oczach Koniecznego pojawiły się wesołe iskierki, a w kącikach oczu widoczne były drobne zmarszczki
– Tak, wpadliśmy już kiedyś na siebie – jego białe równe zęby błysnęły w szerokim uśmiechu. Na policzki Izy wypełzły zdradzieckie rumieńce
– Tak, to prawda, mieliśmy już taką okazję – starała się brzmieć pewnie, ale w środku aż cała się trzęsła.
– To wyśmienicie, bo chciałbym żeby to właśnie pani Michalak zaplanowała i nadzorowała kampanię reklamową pańskiej firmy.
Izie zahuczało w uszach.
Że też musiałam wpaść akurat na nowego klienta? Mój wizerunek profesjonalistki diabli wzięli.
– Mam nadzieję, że nasza współpraca będzie się dobrze układać – powiedziała.
– Również mam taką nadzieję, ba nawet mam pewność. Wiele dobrego o pani słyszałem – dodał Konieczny.
Dalsza część spotkania przebiegła w poprawnej, profesjonalnej atmosferze. Czasem tylko krzyżowały się spojrzenia zielonych i błękitnych oczu. Po około godzinie, wszystko zostało wstępnie ustalone.
– No to wszystko mamy jasne tak? – Szef był wyraźnie z siebie zadowolony.
– To ja zostawiam wszystko w rękach pani Izy. Będę się oczywiście bacznie przyglądać i trzymać rękę na pulsie.
Stary strasznie się puszył, tak jak by to on miał zrobić cały ten projekt kampanii. Konieczny podniósł się z fotela i zaczął zbierać swoje rzeczy do aktówki. Iza również się podniosła i czekała żeby pożegnać się z mężczyzną.
– Panie Wojciechu, tak jak się umawialiśmy czekam na pełne wytyczne i dane. Proszę wysłać je na mojego maila jeszcze dziś, chcę zacząć pracę jak najszybciej.
Zerknął na nią z uśmiechem i potakiwał głową.
– Zrobię najszybciej jak tylko będę mógł.
W lewą rękę wziął aktówkę, granatowy płaszcz przełożył przez przedramię.
– Panie Piotrze, pani Izabello bardzo dziękuję za owocne spotkanie, no i cóż, do zobaczenia.
Kiedy mówił ostatnie słowa bacznie obserwował Izę, patrzył w jej oczy. Uścisnął jej dłoń i złożył na niej kurtuazyjny pocałunek. Na Michalak zrobiło to duże wrażenie.
Coraz mniej jest mężczyzn, którzy wiedzą jak traktować kobiety, stara szkoła.
Kiedy jego usta musnęły jej skórę, poczuła jak prąd przechodzi przez jej ciało. Zacisnęła mocniej zęby żeby nie syknąć.
– Dziękuję panie Wojciechu za zaufanie dla naszej agencji – odezwał się Bury, przerywając sytuację, która stawała się niezręczna.
Iza wycofała się dwa kroki w stronę drzwi, położyła rękę na klamce.
– Pani Izabello, proszę jeszcze chwile zostać, mam do pani jeszcze jedną sprawę – zwrócił się do niej przełożony.
Oho czyli jednak nie obędzie się bez pogadanki na „dywaniku” – pomyślała. Stanęła z boku, nie tarasując wyjścia z gabinetu. Konieczny podszedł do drzwi, pożegnał się jeszcze raz z Piotrem i nacisnął klamkę. Zerknął na Izę, uśmiechną się pokrzepiająco, pochylił się lekko w jej stronę i powiedział cicho
– Powodzenia pani Izabello.
Jeszcze raz otoczył ją zapach jego perfum, a bliskość spowodowała ze zakręciło jej się lekko w głowie. Konieczny wyszedł z gabinetu a szef przeszedł do tyrady.
– Pani Izabello, ja naprawdę cenię pani umiejętności, ale moja cierpliwość też ma granice. Nie pierwszy raz się pani spóźniła. Do tej pory przymykałem na to oko, ale dziś to już zbyt wiele. Wiedziała pani, że mamy ważnego gościa, a mimo tego spóźniła się pani. Czy wie pani w jakim świetle postawiła pani mnie i firmę? Wyszliśmy na mało profesjonalną agencję. Dobrze, że pan Konieczny wykazał się dużą cierpliwością i zgodził się poczekać.
– Ale panie prezesie... – zaczęła niepewnie Iza, chciała wyjaśnić cały splot dzisiejszych niefortunnych zdarzeń.
– Nie, pani Izabello, nie mam zamiaru słuchać pani wymówek. Z przykrością będę zmuszony obciąć pani miesięczną premię, może to zdopinguje panią do punktualnego przychodzenia do pracy. To chyba wszystko, może pani odejść.
Iza gotowała się w środku, ale udało jej się opanować, pożegnała się z Burym i wyszła z gabinetu starając się nie trzasnąć drzwiami.
– Cholerny dupek – powiedziała pod nosem.
– Zgodzę się z panią – usłyszała męski głos.
Obróciła głowę, po drugiej stronie korytarza stał Konieczny.
– Czekałem na panią, bo mam pewną propozycję. Może zamiast wysyłać wszystko mailem da się pani zaprosić na kawę i wtedy uzgodnimy wszystkie szczegóły?
– Panie Wojciechu to bardzo miła propozycja, ale nie wiem czy to dobry pomysł..
– Nalegam jednak – mężczyzna przyglądał się jej bacznie. Jego jasnoniebieskie oczy zdawały się czytać w jej myślach. Michalak odwzajemniła uśmiech
– No dobrze, namówił mnie pan. Musze tylko iść po płaszcz, proszę mi dać chwilę.
– Pójdę z panią, jeśli można.
– Dobrze, w sumie to i tak po drodze
Szli korytarzem w milczeniu. Iza czuła się trochę nieswojo w towarzystwie Koniecznego. Miał w spojrzeniu, w sposobie bycia coś, co sprawiało, że stawała się niespokojna.
– Proszę bardzo, proszę wejść, to mój pokój.
– Renata mamy gościa.
Wojciech wszedł do jasnego, niewielkiego pokoju, całkiem miło urządzonego. Dwa jasne biurka stały w przeciwległych końcach pokoju, do tego wygodne biurowe krzesła. Podłogę pokrywała typowa biurowa wykładzina, na ścianach wisiały dwie paprotki, w oknie znajdowała się śnieżnobiała firanka.
Zza biurka, które znajdowało się bliżej drzwi podniosła się sympatyczna, szczupła blondynka z miłym uśmiechem.
– Dzień dobry – odezwała się ciepłym głosem i wyciągnęła rękę w stronę Koniecznego
– Renata Dębska, miło mi
– Wojciech Konieczny, milo mi poznać. – uścisnął jej rękę uprzejmie.
– Renia, to jest nasz nowy klient. Wychodzę z panem Wojciechem, służbowo oczywiście, nie wiem za ile wrócę – powiedziała Iza sięgając płaszcz z wieszaka.
Konieczny poderwał się, żeby przytrzymać jej płaszcz
– Pomogę, jeśli pani pozwoli.
– Dziękuję bardzo – Michalak wynagrodziła jego kurtuazję uśmiechem.
Dębska przyglądała się temu wszystkiemu ze zdziwieniem. Kiedy Michalak i Konieczny wychodzili z pokoju puściła oczko do Izy
– Powodzenia państwu życzę, na spotkaniu służbowym oczywiście.
Izabella przewróciła oczami i odpowiedziała
– Dziękujemy Renato
Wyszli z budynku biura wprost na tętniącą życiem ulicę.
– Zostawiłem samochód na parkingu nieopodal, może podejdziemy?
– Nie ma takiej potrzeby – odezwała się Iza – tutaj niedaleko, dwie przecznice dalej jest fajna kawiarnia. Jeśli panu odpowiada... – zawiesiła głos czekając na reakcję.
– Oczywiście, odpowiada jak najbardziej, byleby znalazł się wolny stolik i odrobina spokoju – odparł Konieczny.
Szli ramie w ramie w milczeniu, każde zajęte swoimi przemyśleniami.
– O to tutaj, zapraszam – wskazała ruchem głowy Michalak
Wojciech przytrzymał Izabelli drzwi kiedy wchodzili do kawiarni.
W środku panowała przytulna atmosfera, przygaszone światło, cicha muzyka i aromat świeżo parzonej kawy. Usiedli przy stoliku w rogu, w najdalszym kącie sali. Konieczny pomógł Izie zdjąć płaszcz, odsunął krzesło, po czym sam zasiadł na krześle naprzeciwko. Kelner przyniósł karty z menu. Oboje zatopili się w lekturze i po chwili złożyli zamówienie. Przy stoliku zapanowała niezręczna cisza.
– Pani Izabello poprosiłem panią o spotkanie w kawiarni, bo chciałem omówić wszystko w bardziej przyjaznej atmosferze. Przepraszam, jeśli postawiłem panią w niezręcznej sytuacji. Tak naprawdę to tylko pretekst. Od pierwszego naszego niefortunnego spotkania na korytarzu bardzo mnie zaintrygowała pani osoba, chciałbym koniecznie poznać panią bliżej. Wiem, wiem, to nieprofesjonalne, ale to chyba jedyna okazja, aby porozmawiać z panią sam na sam.
Izabella milczał zdumiona, zaskoczona zupełnie, w jej głowie kłębiło się wiele myśli naraz.
– Panie Wojciechu... – zawiesiła głos nie wiedząc do końca, co ma powiedzieć
– Wojtku, proszę mi mówić Wojtku – wtrącił szybko Konieczny.
Iza pokręciła przecząco głową.
– Panie Wojtku, wolę jednak się do pana zwracać w ten sposób. Proszę mi wybaczyć, ale nie zwykłam mieszać spraw zawodowych z prywatnymi.
Starała się by jej głos był opanowany. Można było jednak wyłapać jego lekkie drżenie, co zdradzało, że jest zdenerwowana.
– Tak będzie lepiej dla naszej współpracy, niech mi pan uwierzy.
Wojtek nie wyglądał na przekonanego.
– Dobrze pani Izo, skoro pani sobie tego nie życzy, zostańmy przy formie oficjalnej, ale niech pani nie myśli, że nie będę próbował ponownie.
Michalak uniosła brew ze zdziwienia.
– Dlaczego panu aż tak na tym zależy?
– Jak już mówiłem intryguje mnie pani od naszego pierwszego spotkania, a w zasadzie od chwili, kiedy o pani usłyszałem od znajomego, któremu przygotowywała pani kampanię. – odparł Konieczny i upił łyk kawy. Jego wzrok ani przez chwilę nie zsunął się z jej twarzy.
– Nie wiem, co panu o mnie opowiadano, ale zapewne jak każde plotki jest to mocno przesadzone. Wykonuję swoją prace najlepiej jak umiem. W przypadku zlecenia pańskiej firmy nie będzie inaczej.
Iza próbowała zapanować nad sobą, wewnątrz jednak czuła się nieswojo, szczególnie, kiedy jego bystre, trochę drapieżne oczy obserwowały jej twarz. Czuła się jakby sięgały głębi jej duszy, wwiercały się w jej głowę, aby poznać jej myśli.
Wojtek pochylił się do przodu przybliżając znacznie twarz do jej twarzy. Czuła, że jego nastrój się zmienił, stał się bardziej chłodny.
– Pani Izabello musi pani wiedzieć, że jestem bardzo uparty i lubię stawiać na swoim.
Dopił resztę kawy i gestem dłoni wezwał kelnera. Wyjął z aktówki tekturową teczkę i położył ją na stole.
– To są wszystkie dokumenty i wytyczne potrzebne pani do pracy.
Rzucił na stół banknot pięćdziesięciozłotowy, chwycił aktówkę.
– Do widzenia pani Izabello.
Odwrócił się na pięcie i wyszedł z kawiarni.

Iza siedziała zaskoczona nadal przy stoliku, po prostu ją zatkało, nawet się z nim nie pożegnała.
Cholera, o co w tym wszystkim chodzi? Kto mu coś nagadał na mój temat? Coś czuję, że to nie będzie takie zwykłe zlecenie.
– Proszę panią, proszę panią! – do jej uszu przebiło się wołanie. Uniosła oczy, stał przed nią młodziutki kelner, pewnie jeszcze student.
– Ten pan prosił o rachunek, a teraz wyszedł… – chłopak najwyraźniej dopiero się uczył i nie bardzo wiedział jak się zachować. Był jakby zawstydzony, skrępowany
– Proszę dać ten rachunek, ja zapłacę. – wzięła rachunek od kelnera i wręczyłam mu banknot pozostawiony przez Koniecznego – Reszty nie trzeba.
Czym prędzej zebrała swoje rzeczy, teczkę, którą zostawił jej zleceniodawca. Włożyła płaszcz i dziarskim krokiem opuściła kawiarnię.
Im dłużej o tym myślała tym bardziej była wściekła.
Co za facet, co on sobie myśli, że on skinie a ja za nim polecę?
Iza aż prychnęła jak kotka.
O nie proszę pana, nie ze mną te gierki, nie jestem pierwszą lepsza naiwną małolatą.
Wciąż jeszcze gotując się ze wściekłości weszła do biura i rzuciła teczkę od Koniecznego na biurko. Renata aż podskoczyła, uniosła głowę wpatrując się w Izabellę ze zdziwieniem.
– Co jest Iza? Coś nie tak?
Michalak aż sapnęła ze złości.
– Wiesz, co on wymyślił ten Konieczny. Że ja się z nim umówię, ja! Rozumiesz!?
– A co w tym złego?
– A to, że to nieprofesjonalne, to po pierwsze, a po drugie dobrze wiesz, że od czasu rozstania z Sebastianem mam alergie na facetów!
– Izuś, ale to całkiem fajny facet, inny niż ten dupek. Widziałam jak na ciebie patrzył, a jaki był szarmancki.
– Renata daj spokój.
– Nie możesz skreślać każdego faceta, tylko dlatego że twój ex okazał się dupkiem. Nie wszyscy tacy są.
– Naprawdę nie mam ochoty na żadnego faceta. Wolę zająć się pracą.


Włączyła komputer i zaczęła przeglądać dokumenty potrzebne do zlecenia. Reszta dnia upłynęła spokojnie, ale Michalak nie mogła się skupić na pracy. Z ulgą wyszła z biura po skończonym dniu pracy. Do domu wróciła taksówką, nie chciało jej się znów tłuc autobusem, miała dość takich doświadczeń.
Kiedy przekroczyła drzwi domu, ogarnął ją spokój, odetchnęła z ulgą. Zrzuciła z nóg buty, zdjęła płaszcz, wkroczyła do salonu zaświecając światło. Była właścicielką całkiem ładnego mieszkanka w jednym z nowych apartamentowców. Duży salon połączony z aneksem kuchennym i dwa spore pokoje, łazienka z dużą kabiną prysznicową.
Odłożyła dokumenty na ławę. Poczuła jak burczy jej w brzuchu.
Trzeba by coś zjeść – pomyślała i zaglądnęła do lodówki. Przezornie jeszcze wczoraj przygotowała zapiekankę, którą teraz należało tylko podgrzać. Włączyła piekarnik i wsunęła danie do środka.
Chyba zdążę wziąć prysznic – pomyślała i poszła w stronę łazienki. Rozebrała się i wkroczyła do kabiny, odkręciła wodę i poczuła na swoim ciele drobne kropelki ciepłej wody. Wycisnęła żel na na dłoń i zaczęła namydlać dokładnie swoje ciało. Zaczęła od ramion, potem barki, szyja, dekolt. Ujęła w dłonie swoje duże piersi i wyjątkowo starannie zaczęła je namydlać pocierając kciukami o sutki, Potem palce powędrowały na brzuch, podbrzusze, w stronę kobiecości. Zaczęła masować się delikatnie, poczuła przeszywający jaj dreszcz, mruknęła zadowolona i przymknęła powieki i jeszcze szybciej je otworzyła. Kiedy tylko zamknęła oczy pojawiła się twarz Koniecznego.
Co jest, nawet tu mi nie da spokoju?
Szybko dokończyła mycie i ubrana w ciepły szlafrok poszła do kuchni. Zapiekanka była gotowa, tyle, że Iza zupełnie straciła apetyt. Zmusiła się żeby zjeść chociaż trochę i zaraz potem zaczęła przeglądać dokumenty z teczki, włączyła laptopa i zaczęła pracować. Z wiru pracy wyrwał ja agresywny dzwonek do drzwi. Zdziwiona otworzyła drzwi. Na progu stał Wojtek. Nie zaczekał na zaproszenie tylko po prostu wszedł do jej mieszkania. Iza stała jak zamurowana, zdziwiona tą nagłą wizytą. Zamknęła za nim drzwi, odwróciła się i chciała zapytać, ale nie zdążyła. Konieczny złapał ja za ramiona i przyciągnął do siebie, wpił się ustami w jej usta. Całował ja mocno, zaborczo, jego dłonie zaczęły niecierpliwie błądzić po jej ciele.
– Iza, Iza – wymamrotał i rozluźnił pasek szlafroka
Wziął ją za rękę i poprowadził wprost do sypialni.
Skąd on u licha wie gdzie ja mam sypialnie? – pomyślała.
Rozwiązał jej szlafrok i pchnął ja na łóżko. Pochylił się nad nią i zaczął delikatnie masować jej piersi. Po chwili dołączył jeszcze usta. Lizał i ssał jej sutki, przygryzał je lekko zębami. Iza poczuła jak jej ciało przechodzi dreszcz, a sutki bardzo mocno twardnieją. Dłonie Koniecznego pieściły jej brzuch, uda, pocierał jej kobiecość.
– Unieś biodra – powiedział Wojtek
Zrobiła posłusznie to, o co ją poprosił.
Wsunął pod jej tyłek poduszkę, rozsunął jej uda i ułożył się wygodnie między nimi. Zaczął delikatnie pieścić ją językiem, jednocześnie wsuwając w nią palec. Poruszał nim w przód i w tył, zgiął go lekko i zaczął ocierać ścianki w poszukiwaniu wrażliwego punktu. Język nie przestał pieścić jej małych warg i co jakiś czas zahaczał o jej łechtaczkę. Iza przymknęła oczy i zaczęła pojękiwać. Jego dłonie, język, usta były bardzo sprawne. Czuła narastająca rozkosz, jej kobiecość po prostu spływała sokami. Kiedy zaczął ssać ustami jej guziczek głośniej jęknęła. Do jej wnętrza włożył drugi palec. Złapała dłońmi za swoje piersi i ścisnęła je mocno. Wojtek uniósł głowę i zerknął na Izabellę. Widząc ją w ekstazie uśmiechnął się i szybciej zaczął ją pieścić. Iza wzdrygnęła się, wygięła, krzyknęła przeciągle zaciskając się na jego palcach. Czuła jak cała drży, a serce wali jak oszalałe.
Otworzyła oczy. Była sama, jej głowa spoczywała na stole, tuż obok laptopa. Dotknęła swojej cipki, była zupełnie mokra. Zerknęła na zegarek, wskazywał kwadrans po drugiej. To był sen, bardzo realistyczny sen.
Dodaj do ulubionych
33,858
Podziel się ze znajomymi
8.73/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.73/10 (75 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (17)

XXX_Lord

XXX_Lord · 25 maja 2017+0

Opowiadanie jest debiutem, więc należy przymknąć oczy na nieco toporny styl, który będzie ewoluował w miarę pisania przez Ciebie kolejnych opowiadań. Nie usprawiedliwia to jednak zatrważającej liczby błędów interpunkcyjnych, stylistycznych i ortograficznych.

- Przecinkowy horror spowodował u mnie potężny ból zębów.

Przykłady:

- Pani Izabello poprosiłem panią o spotkanie w kawiarni bo chciałem omówić wszystko w bardziej przyjaznej atmosferze. Przepraszam jeśli postawiłem panią w niezręcznej sytuacji.


- Pani Izabello, poprosiłem panią o spotkanie w kawiarni, bo chciałem omówić wszystko w bardziej przyjaznej atmosferze. Przepraszam, jeśli postawiłem panią w niezręcznej sytuacji.

– Cholera znów się spóźnię, i to jeszcze dziś kiedy mamy poznać nowego zleceniodawcę.


– Cholera, znów się spóźnię. I to jeszcze dziś, kiedy mamy poznać nowego zleceniodawcę.

- Wiesz co on wymyślił ten Konieczny. Że ja się z nim umówię, ja.! Rozumiesz!?
- A co w tym złego?
- A to, że to nieprofesjonalne to po pierwsze, a po drugie dobrze wiesz, że od czasu rozstania z Sebastianem mam alergie na facetów!.
- Izuś ale to całkiem fajny facet, inny niż ten dupek. Widziałam jak na Ciebie patrzył, a jaki był szarmancki
- Renata daj spokój


Jeśli stawiasz wykrzyknik to kropka jest zbędna. I odwrotnie. Poza tym brakuje kropek na końcach zdań.

Nie mam zdrowia do wklejania reszty błędów, tak naprawdę musiałbym przekleić około 1/3 opowiadania (a może połowę).

- Mieszanie myślników (krótka kreska) i pauz dialogowych (długa kreska).
- Dialogi rozpoczynamy od nowej linijki.
- Zaimki osobowe (Ciebie) piszemy małą literą. Wyjątek to cytowanie korespondencji, którą piszą/czytają bohaterowie. W korespondencji używamy wielkich liter przez wzgląd na szacunek dla adresata.
- Podobnie zwroty pan/pani, użyte w dialogach. Jeśli słowo nie rozpoczyna dialogu powinno być napisane małą literą.

Konkluzja.
Proponuję solidnie przysiąść do korekty i poprawić babole, bo ich liczba całkowicie odbiera przyjemność z czytania historii. A sama fabuła, mimo, że oklepana daje szansę na coś lepszego.
Spróbuj rozwinąć historię w drugiej części i dać bohaterom więcej czasu na zbudowanie napięcia zanim dojdzie do zbliżenia. Próbuj budować więcej zdań wielokrotnie złożonych, wplatać w nie równoważniki zdań i ograniczać jej/jego oraz pomagać sobie słownikiem synonimów (jest ich kilka w Internecie).
Trening czyni mistrzem, więc pisz jak najwięcej, nawet do szuflady.
Odnośnie dialogów - tutaj znajdziesz porady, które pomogą: http://www.jezykowedylematy.pl/2011/09/jak-pisac-dialogi-praktyczne-porady/

Postawiłem ocenę 6, ale gdybym mógł obniżyłbym do 4 - niestety nie mam takiej możliwości. Opowiadanie nie zasługuje na opuszczenie Poczekalni.

Powodzenia.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Królowa Nocy

Królowa Nocy · 25 maja 2017+0

Dziękuję za komentarz i krytykę którą wzięłam sobie do serca.
Na twojej opinii zależało mi najbardziej.
Mam nadzieję, że zęby nie bolały aż tak bardzo, to niemiłe uczucie.
Pozdrawiam.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
oodon

oodon · 25 maja 2017+0

Eeee, nie jest tak źle. Pomijając literówki itp to fabuła jest w porządku.
Nie zgodzę się, że scena seksu jest za szybko, fakt, że dopiero się poznali, ale pamiętaj, że to tylko sen.
A skoro to sen, to mógł się zdarzyć już na początku znajomości a ponadto teraz może ciekawie wpłynąć na sposób postrzegania Wojtka przez Izę.
Jako pierwsza część i wstęp do dłuższej historii jest OK, czekam na dalszy ciąg.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
XXX_Lord

XXX_Lord · 25 maja 2017+0

@oodon
To zależy, czego oczekujesz. Dla mnie scena seksu jest zbyt szybka, nawet biorąc pod uwagę fakt, że to sen.
Po jednym dniu znajomości przyśnił jej się gość, z którym poszła do łóżka? Ryli?

@Grafomanka (widzę, że zmieniłaś ksywę wink)
Nie przejmuj się moim zrzędzeniem i pisz dalej. To portal amatorski, nie publikujemy tu w celach zarobkowych (przynajmniej większość z nas), a pisanie traktujemy jako hobby. Moje pierwsze opowiadanie umieszczone tutaj zawierało zbliżone błędy do Twojego (zaimki osobowe pisane wielką litera, brak pauz dialogowych, ciężkawy styl), może bez interpunkcji i ortografii, tylko było dużo dłuższe i błędy rozmyły się w gabarytach historii oraz ilości znaków smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Indragor

Indragor · 26 maja 2017+0

Przez te opowiadanie błędy przewalają się niczym tabuny bizonów, dawno, dawno temu w Ameryce, w czasach, kiedy Biały Człowiek był tam jeszcze niegroźną ciekawostką, tak samo, jak woda ognista mu towarzysząca, a dopiero wiele, wiele lat później George Alexander zaśpiewał pieśń o El Dorado… Jednak o tym napisał już XXX_Lord. Może ujął to nieco inaczej, ale napisał wink . Ja zdołałem dotrzeć tylko do tego zdania, resztę, przez te błędy, przeleciałem „po łebkach”:

Całe szczęście że zdecydowałam się dzisiaj ubrać spodnie, pomyślała.

Ubrać można choinkę, a nie spodnie! Chyba że były jakieś paskudne i trzeba było je czymś ozdobić. Jeszcze brak przecinka przed „że”.
Ewentualnie: Całe szczęście, że zdecydowałam się dzisiaj ubrać w spodnie, pomyślała.

I jeszcze trochę uwag ode mnie.

Zerknęła na zegarek na ręku – Kurczę 20 min,

20 min na zegarku? Terrorystka? Nie używamy skrótów w opowiadaniach, a liczby należy pisć słownie (chyba że duże). Kurczę, dwadzieścia minut.

Mężczyznaz pod okna zrobił 2 kroki do przodu.

Mężczyzna spod okna zrobił dwa kroki do przodu.

Rzucił na stół banknot 50 złotowy, ubrał, płaszcz, chwycił aktówkę

Jeśli już, to banknot 50-złotowy. Ubrał? Co? Płaszcz? Co z tym płaszczem? Te przecinki są bez sensu. I patrz wyżej, co napisałem o „ubieraniu”.

Widząc ją w ekstazie uśmiechnął się i szybciej zaczął ją pieścić.

Tu na przykładzie Twojego zdania, widać, jak ważne są przecinki. Czy uśmiechnął się, widząc ją w ekstazie, czy zobaczywszy ją, w ekstazie się uśmiechnął? Kto był w ekstazie?

To tyle, bo pewnie również musiałbym zacytować po XXX_Lordzie połowę opowiadania (tą drugą wink ).

Jeżeli przyłożysz się do poprawek, to opowiadanie da się jeszcze uratować. I nie załamuj się, nikt nie rodzi się mistrzem, chyba że w filmach albo opowiadaniach smile .

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Królowa Nocy

Królowa Nocy · 26 maja 2017+0

Zgodnie z sugestiami błędy poprawione. Na toporny styl i oklepaną fabułę już nic nie poradzę. Mam nadzieję, że da się teraz to przeczytać w całości i nikogo zęby bolec nie będą, bizonów mniej będzie biegać. wink

@XXX_Lord odnośnie sceny seksu. Jeśli jest się kimś zafascynowanym albo pod dużym wrażeniem czyjejś osoby, to uwierz mi, można śnic o seksie z nią nie znając jej nawet osobiście. Wyobraźnia płata rożne figle. Że seks z człowiekiem którego zna jeden dzień? W twoim opowiadaniu "Przepchaj mi rurę" bohaterka uprawia seks z kimś, kogo zna parę godzin zaledwie. W "Nimfomanka" tak samo wink
Nie zmienia to jednak faktu, ze bardzo lubię czytać twoje opowiadania.

Jeszcze raz bardzo dziękuje za wskazówki. Pozdrawiam.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
XXX_Lord

XXX_Lord · 26 maja 2017+0

@Grafomanka.
Punkt dla Ciebie wink Co nie zmienia faktu, że w "Nimfomance" zachowanie bohaterki ma podłoże psychologiczne, o czym sama zainteresowana informuje na samym początku, a powody nałogowego uprawiania seksu wyjaśnia w drugiej części.
"Przepchaj mi rurę" to pornos z przymrużeniem oka, nie należy podchodzić do tej historii poważnie smile
Pisz dalej i nie traktuj moich uwag ze śmiertelnym zadęciem. To Twoje opowiadania i Ty zdecydujesz, jaki mają mieć scenariusz. Styl i technikę wypracujesz z każdą historią, zadbaj tylko o ortografię oraz interpunkcję.

Powodzenia i pozdrawiam.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MrHyde

MrHyde · 26 maja 2017+0

Zapowiadał się ładny, chodź CHOĆ chłodny, późnojesienny dzień.
musiała dziś polegać - na pewno dziś?
Charakteru twarzy dodawała blizna... - to zdanie jest co najmniej dziwne. Jakiego charakteru?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Królowa Nocy

Królowa Nocy · 26 maja 2017+0

Dziękuje, poprawione. Uważam, że blizna dodająca charakteru twarzy, jest jak najbardziej o.k i jej nie zmienię.
Pozdrawiam.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
oodon

oodon · 26 maja 2017+0

No, teraz zupełnie inaczej się czyta! Przy następnej części zwróć uwagę na takie rzeczy, ewentualnie znajdź sobie sprawnego redaktora wink
Czekam jak się rozwinie fabuła.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
AIison

AIison · 30 maja 2017+0

Opowiadanie jest super i mam nadzieję, że wyjdzie z poczekalni grin daję 8 i oczywiście czekam na kolejne części. Pozdrawiam.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MrHyde

MrHyde · 3 czerwca 2017+0

Do niczego nie zmuszam. Nie rozumiem tylko tego zdania. Chodzi o charakter/wygląd wzbudzający współczucie, odrazę, lęk?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Dorota

Dorota · 12 czerwca 2017+0

Gratuluję debiutu. Od samego początku kibicuje się Izie. Kobieta z krwi i kości, ukazałaś ją bardzo naturalnie.
Na Bizony można jeszcze natrafić, ale nie są to stada. Raczej pojedyncze sztuki.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Agnieszka

Agnieszka · 30 czerwca 2017+0

Mnie razi jedynie regionalizm 'zaglądnęła'.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Monsun

Monsun · 3 lipca 2017+0

Jak na Twoje pierwsze opowiadanie to czyta się lekko i przyjemnie. Główna bohaterka wydaje się być naturalna. Chętnie przeczytał bym kolejną część.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
wiktoryn

wiktoryn · 28 lipca 2017+0

bardzo mi się podobało , nie zgadzam się z krytycznymi uwagami xxxmożei lord, ja czekam na więcej, więcej odwagi i wiary w siebie

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Królowa Nocy

Królowa Nocy · 28 lipca 2017+0

Dziękuje wszystkim za przeczytanie i za komentarze. Druga część "się pisze"

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub