Szukam słów

Szukam_slow Szukam_slow

21 sierpnia 2017

hourglass 27 min

Pierwsze opowiadanie, które jest nie tylko podglądaniem wyrywka rzeczywistości przez dziurkę od klucza, ale też spojrzeniem na wewnętrzny świat i motywacje. Także pierwsze na Pokątne.

Był wczesnojesienny wieczór. Długie letnie wieczory dawno już minęły, a pogoda coraz częściej zachowywała się jak przeziębiona - z cieknącym katarem i falami dreszczy wywołujących gęsią skórkę. Uliczne latarnie oświetlały twarz stojącej w oknie kobiety, która spoglądała na ten siąpiący świat. Lekko kręcone włosy sięgające do ramion miały bliżej nieokreślony kolor i trudno byłoby jednoznacznie stwierdzić, czy jest jasną szatynką, czy to jednak bardziej ciemny blond. Połączenie pociągłej twarzy, wąskiego nosa i wyraziście zarysowanej szczęki nadawało jej bardzo klasyczny wygląd. A jej wysoka szczupła sylwetka jedynie dopełniała ten obraz.

Zuza, jesteś dorosłą kobietą, naprawdę nie powinnaś tak reagować na dwutygodniową nieobecność faceta.

Czuła rozpierający ucisk w podbrzuszu. Rozlewał się i narastał z każdą chwilą. To nieznośne uczucie braku ściągnęło jej rękę w dół i sprawiło, że bezwiednie zaczęła pocierać jeansy między nogami, które wyraźnie rozchyliły się, gdy usiadła na parapecie. Spoglądała na rozmazujące się od kropel deszczu światła przejeżdżających aut. W pewnym momencie zerwała się i zaczęła zdejmować szary sweter.
Nie wytrzymam. Pora przenieść się w bardziej komfortowe warunki.

***

- Cześć Olaf, miło że jesteś! Wchodź do środka, zaraz wszystkich poznasz - powiedział Szymon wprowadzając gościa do salonu. - Wszyscy, to jest Olaf. Olaf, to są Wszyscy. Olaf całkiem niedawno dołączył do naszej firmy, a że fajny z niego gość to go przygarniemy, prawda? - podekscytowany Szymon prawie krzyczał.
- Pewnie! - odpowiedział mu chór głosów.
- Chodź, chłopie. Poznam cię ze wszystkimi po kolei - zaproponował Szymon i weszli wgłąb mieszkania znajdującego się w samym sercu nowej części Wilanowa.
- Jasne, z przyjemnością. W ogóle wielkie dzięki za zaproszenie. Bardzo miło mi poznać twoją paczkę - Olaf wyglądał na nieco spiętego, choć uśmiechał się szeroko.
- To są Kasia i Tomek. Z Kasią znamy się z poprzedniej firmy. A Tomek, cóż, Tomek przypałętał się razem z Kasią - i puścił do nich oko. - Kasia siedzi w naszej branży - nachylił się bliżej Olafa, zasłonił z jednej strony usta ręką i teatralnym szeptem kontynuował - wiec wiesz, można z nią normalnie pogadać po naszemu i ona wszystko rozumie - po czym szczerze się roześmiał. - A Tomasz jest projektantem, pracuje w firmie meblarskiej.
Przedstawieni uścisnęli sobie ręce, po czym kondukt powitalny ruszył dalej.
- Piotra znasz już z pracy, a to jego żona Agnieszka. Aga pracuje w przedszkolu na Ursynowie.
Po kolejnych uściskach dłoni podeszli do kanapy w kącie salonu, na której siedziały dwie dziewczyny.
- Olaf, to jest moja żona Kasia, a to Zuza. Dziewczyny znają się jeszcze ze studiów, teraz Zuza współpracuje jako korektorka z wydawnictwem Kaśki.
- Witaj Olafie, miło cię poznać - Zuza wstała z kanapy, żeby się z nim przywitać. - Mam nadzieję, że spodoba ci się w naszym gronie.
Kiedy Szymon i Olaf odeszli w poszukiwaniu drinka Kaśka cicho zachichotała i z zapałem w oczach powiedziała do przyjaciółki:
- Jest cudowny, prawda? Jak tylko Szymon powiedział mi o "nowym", od razu pomyślałam, że będziecie do siebie pasować - szczebiotała.
- Kaśka, proszę cię, nie swataj mnie. Jakoś wcale nie widzę się w związku. Znasz całą historię z Ernestem. Było nam całkiem fajnie, ale on stwierdził, że to jednak nie to. W sumie dobrze, szkoda życia. Ale od naszego rozstania jest mi znacznie lepiej - próbowała przekonywać chyba bardziej samą siebie, niż swoją rozmówczynię.
- A cipka cię nie swędzi? - Kaśka wyszczerzyła zęby w szerokim uśmiechu coraz bardziej rozbawiona winem i rozmową.
- Przymknij się, głupolu – Kasia żartobliwie skarciła przyjaciółkę i obydwie opadły na kanapę rechocząc donośnie.
Przyglądała się "nowemu". Całkowicie przeczył stereotypowi pracownika firmy IT. Brakowało przetłuszczonych włosów, kraciastej koszuli lub nerdowego t-shirta z napisem "I ♥ RPG. Rabować Palić Gwałcić" i aż sama w duchu roześmiała się na myśl o tym wykreowanym w głowie obrazie, bo o środowisku IT wiedziała tyle, co o gospodarce leśnej Laosu.
Olaf stał oparty o blat kuchenny i pochłonięty rozmową z Szymonem żywo gestykulował. Pierwsze łyki drinka wyraźnie go rozluźniły i od czasu do czasu śmielej rozglądał się po pomieszczeniu. Rękawy jasnej koszuli podwinięte do łokcia odsłaniały całkiem wyrobione przedramiona, a lewą dłonią, której nadgarstek opleciony był drewnianym zegarkiem przeczesywał krótko przycięte brązowe włosy. Wyrazistości dodawał mu lekko zakrzywiony nos i dwudniowy zarost.

Inteligentny, całkiem wyględny. Ciekawe, co jest z nim nie tak.

W tym momencie ich spojrzenia wpadły na siebie. Przyglądał się jej przez dłuższą chwilę, zdecydowanie dłużej, niż by tego chciała. I wtedy dotarło do niej, co w całym tym ślicznym obrazku nie gra. Te zielone oczy, z których wyzierał głód. I nie była pewna, czy to uczucie niezaspokojenia, jakie w nim odczytała podobało się jej.

***

Jeszcze jeden dzień i będzie ze mną. A wtedy będzie mnie przepierzył, aż nie będę czuła już ciała i cała moja skóra będzie oblepiona jego spermą.

Wyszła spod prysznica, owinęła się w lejący kwiecisty szlafrok, który luźno przepasała wokół bioder i wziąwszy do ręki kieliszek karmazynowego wina ruszyła na górę.

***

- Umówisz się z nim w końcu? - zapytała całkiem wprost Kaśka, kiedy siedziały przy dużym ciemnobrązowym biurku w jej gabinecie. Rozłożone dookoła wydruki oznaczały, że były w środku projektu.
- Nie wiem - odparła Zuza potrząsając lekko ramionami.
- Przecież znikacie na tym balkonie za każdym razem, kiedy się wszyscy widzimy. Zrób z tym coś w końcu.
- Jest w nim coś takiego... Sama nie wiem. Te oczy... Nie wiem, co się za nimi kryje.
- Dziewczyno, wymyślasz. Jest całkiem przystojny, wygadany, wyjątkowo sympatyczny...
- I właśnie to mnie martwi - roześmiała się Zuza.
- Szymon mówi, że Olaf w pracy jest naprawdę porządnym facetem. Teraz wyjeżdżają na coroczne dwutygodniowe szkolenie w centrali, ale jak tylko wróci to masz tę sprawę załatwić, ok?
- Dwa tygodnie w Sztokholmie? Fajnie. Jedziesz z Szymonem - Zuza czym prędzej chciała zmienić temat.
- Co ty! Cały dzień siedzą w sali konferencyjnej, a wieczorami piją - Kaśka roześmiała się szczerze, po czym przysunęła się lekko i dodała dwuznacznie - wiesz, jakoś sobie radzę sama przez ten czas.

***

- Kochanie, muszę wyjechać na dwa tygodnie – powiedział Olaf stojąc w progu
- Tak, wiem, wasze coroczne balety w Sztokholmie. Rozmawiałam dzisiaj z Kaśką, już mnie uprzedziła - w jej głosie było słychać żal zmieszany z irytacją.
Kiedy rok wcześniej zakopane w papierach prowadziły rozmowę w gabinecie Kasi brała pod uwagę, że któregoś dnia mogą z Olafem stać się parą. Nic jednak nie wskazywało na to, że ich związek będzie tak niezwykły.
- Wiem, wiem, musisz jechać - powiedziała w końcu zrezygnowana. - Po prostu będę tęsknić.
- Ja też, kochanie. Nie rozstawaliśmy się jeszcze na tak długo i raczej nie będzie łatwo. Bycie z tobą jest cudowne i straszne zarazem. Jesteś jak narkotyk - jest dobrze, póki mam cię pod dostatkiem. W innym wypadku mam klasyczne objawy odstawienia - i przyciągnąwszy do siebie mocno ją pocałował.

***

Kiedy widywali się w tym wspólnym gronie z przyjemnością oddawali się rozmowie. Mijały tygodnie i jakoś było im ze sobą coraz bardziej po drodze. Spotkania ze znajomymi zamienili na randki, uściski rąk na pocałunki. W końcu wylądowali w łóżku, choć nadal nic nie zapowiadało, że ich relacja tak będzie się różniła od związków większości ludzi mijanych codziennie na ulicy. Głód z jego oczu nie zniknął, ale oprócz niego Olaf był najbardziej urokliwym mężczyzną, jakiego poznała. Kochał, troszczył się, adorował. Któregoś razu, kiedy figlowali w łóżku zapytał mimochodem:
- Zuza, masz jakieś fantazje?

Kuźwa, wiedziałam, że w końcu do tego dojdziemy. Dlaczego to pytanie zawsze musi paść, choć mało kto chce tak naprawdę poznać odpowiedź?

I obrazy sprzed dwóch lat wyświetliły się w jej głowie jak film puszczony przez projektor.

***

- Wsadź już - powiedziała zniecierpliwiona opierając się o kuchenny blat.
- Jeszcze nie jest wystarczająco nagrzany - odparł patrząc lekko w dół.
- Ile jeszcze? - nawet nie próbowała ukryć swojego zdenerwowania.
- Kochanie, tyle ile trzeba będzie. Nie mogę wsadzić pizzy do piekarnika, dopóki nie zgaśnie ta czerwona lampka. Musi być 200 stopni - wykrzesał z siebie resztki opanowania i tłumaczył spokojnie, jakby mówił do pięcioletniego dziecka.
- Przecież wiem - odszczeknęła nerwowo. - Po prostu jestem tak głodna, że zaraz odgryzę sobie nogę. W sumie nie, całkiem lubię swoje nogi – uśmiechnęła się w końcu. - Daj swoją rękę - powiedziała zerkając na niego zadziornie.
Ernest podszedł i wsadził do jej ust zwinięty w rulonik plasterek salami. Chapsnęła ten poczęstunek na raz, po czym oblizała jego palce.
- Daj jeszcze - poprosiła.
Sięgnął po kolejny kawałek i ponownie ją nakarmił. Przeżuła szybko i już chciała poprosić o jeszcze jeden plasterek, kiedy uprzedził jej słowa.
- Już. Więcej ci nie dam. Za 10 minut wyjmiemy pachnącą pizzę z pieca. Nie po to namęczyliśmy się przy wyrabianiu ciasta i krojeniu składników, żeby teraz zapchać się samym salami - droczył się z nią.
Jego łagodne rysy i radosny wyraz twarzy wprawiały ją w dobry nastrój. Pasma włosów w odcieniu ciemnego blondu spływały falą na dosyć wysokie czoło, a wydatne kości policzkowe unosiły się, kiedy co chwilę wyszczerzał w uśmiechu garnitur idealnie prostych zębów. Był taki sam jak na studiach, kiedy paradował otoczony wianuszkiem dziewczyn, co wynikało nie tyle z niewielkiego zagęszczenia testosteronu na kierunku polonistycznym, co z pewnej niezwykłej aury, jaką Ernest wokół siebie roztaczał. Przystojny, inteligentny, z dobrego domu - jednym słowem ideał. Kiedy po wielu latach od zakończenia studiów spotkali się w jednym wydawnictwie on nadal miał to coś. A ona uznała, że po dwóch nieudanych związkach być może odnajdzie równowagę w jego ramionach.
- Wystawisz talerze? - jego głos wyrwał ją z zamyślenia.
- Jasne, już się za to zabieram - odrzekła sięgając do szafki wyjęła białą zastawę.

Może spróbować? Może tym razem się uda? Zuza, ty kretynko, po co będziesz ryzykować? Cholera, kto wie. Ponoć do trzech razy sztuka. Może tym razem będzie inaczej. Może przy nim się nie wygłupisz. Może zrozumie i będzie potrafił ci to dać. Może...

- Ernest - zagadnęła biorąc łyk czerwonego wina, kiedy siedzieli przy stole zajadając pizzę. - Zadałeś mi ostatnio pewne pytanie - badała grunt.
- Hmm... Nie jestem pewien, o jakie pytanie chodzi - odparł spokojnie
- Wiesz, to o fantazje. Pytałeś mnie, czy mam jakieś marzenia związane z seksem. - próbowała udawać całkiem naturalny ton, choć wypowiadanie tych słów przychodziło jej z pewną trudnością.
- Spełnię każde. Masaż? Truskawki z bitą śmietaną? Muskanie piórkiem?

No i zaczyna się. Czy naprawdę cały świat podniecają te cholerne piórka? Ich miejsce jest na ptasiej dupie.

- Nie, coś trochę innego. Nie chciałbyś trochę poświntuszyć? Najpierw opowiedzieć mi, co się zaraz stanie, a potem zrobić ze mną dokładnie to co i jak chcesz? - starała się to ująć delikatnie, choć na tyle dosadnie, żeby zrozumiał, o co chodzi.
- Ok - odrzekł lekko niepewnym głosem po kilku sekundach ciszy. - Jak sobie życzysz, królowo.
Kilka minut później byli już w łóżku. Zaczęli tradycyjnie od pocałunków i wzajemnego rozbierania się - wszystko przy akompaniamencie oddechów i cmoknięć, ale brak słów, o które prosiła zaczął ją lekko niepokoić. Zerknęła więc z wyczekiwaniem w oczach. Widziała jak Ernest zbiera się w sobie, po czym z jego ust popłynęło:
- Zaraz wypieszczę twoją cipeczkę moim paluszkiem - i zachichotał jak nastolatka opowiadająca koleżance o pierwszej palcówce ze swoim chłopakiem.

Kurwa, wiedziałam. To nierealne. Nie ma faceta, który potrafiłby to zrobić i nie był jednocześnie prostakiem. Muszę to przerwać, zanim zabije mnie tymi zdrobnieniami.

Przywarła do niego pocałunkiem, żeby zamknąć mu usta i by pierwotne podniecenie całkiem nie opadło, po czym przeszli do standardowego zestawu pieszczot i pozycji. Nie mogła narzekać, było całkiem przyjemnie, w głowie tylko natarczywie krążyła jej jedna myśl:

Zuza, jesteś pojebana, jak ta babka uzależniona od jedzenia gąbki z materaca, którą pokazywali w kablówce. Masz siedzieć cicho i cieszyć się tym, co masz. Kapiszi?

***

Pewnego wieczora, kiedy leżeli już przed snem Olaf wystrzelił jak zbyt mocno nadmuchany balon:
- Kochasz mnie?
- Tak, przecież wiesz - Zuza odpowiedziała pełna niepewności, bo pytanie to zostało wypowiedziane takim tonem, że oczywiste było jego drugie dno.
- Ufasz mi? - wystrzelił ponownie.
- Oczywiście, że tak.
- To dlaczego coś przede mną ukrywasz?
- Ale jak? Co? Nie rozumiem, o czym mówisz - odparła naprawdę nie rozumiejąc, do czego zmierza.
- Jesteś potwornie marnym kłamcą, chyba to sama wiesz. Widzę jak bardzo unikasz tego pytania i jak nieprawdziwe są odpowiedzi, które do tej pory usłyszałem. Zbywasz mnie lub zmieniasz temat, a im bardziej próbujesz to ukryć, tym bardziej ja się boję. Nie rozdzielaj nas tym. Naprawdę możesz mi powiedzieć - Olaf powiedział już łagodniejszym głosem. - Co to może być w tym strasznego? Każdy ma jakieś fantazje. Przeżyję nawet, jeśli powiesz mi, że podniecają cię klauni.
Wreszcie zrozumiała, w czym rzecz. Układała już w głowie odpowiedź, kiedy Olaf odezwał się ponownie.
- A z resztą, przepraszam. Kiedy będziesz gotowa to powiesz - pocałował ją w czoło, po czym odwrócił się i zgasił lampkę nocną. - Dobranoc, kochanie.
Leżała chwilę w ciszy i ciemności. Serce jej waliło, a w głowie odbywała się bitwa samej ze sobą. W końcu przełamała się mówiąc cichym głosem:
- Chcę mocno i niegrzecznie.
Znowu zapadła cisza.
- To znaczy lubisz BDSM? - zapytał wprost.
- Nie, nie o to chodzi. Nie do końca. Postaram ci się to wytłumaczyć najlepiej jak potrafię, choć sama nie do końca to rozumiem - dziękowała w myślach, że światło jest wyłączone. - Nie potrzebuję strojów, pejczyków ani wiązania. Potrzebuję poczuć, że ktoś dominuje nade mną słownie i emocjonalnie. Że jest na tyle silny wewnętrznie, że potrafi nade mną zapanować i wykorzystać dla mojej i własnej przyjemności. Że nie tylko będzie potrafił się ze mną kochać, ale będzie mnie pieprzył, ruchał i rżnął dokładnie tak, jak sam tego chce. Moją fantazją jest seks, który jest intelektualną i emocjonalną zabawą w uległość i dominację. Chcę być najpierw pobudzona słowami tak, by fizycznie niewiele brakowało mi do szczytu - zakończyła, obiecując sobie w duchu, że niezależnie od efektu tej rozmowy zwierza się z tego po raz ostatni.
W tym momencie po pokoju rozlało się światło, a oczy przyzwyczajone do ciemności samoistnie się zamknęły. Kiedy po chwili była w stanie coś zobaczyć napotkała jego stalowe spojrzenie, którego głód wreszcie ustąpił dając miejsce dla wyuzdanej, dzikiej satysfakcji. Jednym ruchem odsłonił kołdrę i penisa w pełnym wzwodzie, którego zakrywały jedynie bokserki. Ukląkł przy niej.
- A teraz rozbierzesz mnie, weźmiesz całego do ust i będziesz tak długo ssać, aż wytrysnę w twoje usta, a ty obliżesz go do ostatniej kropli spermy, która z niego wypłynie.
Jej oczy skrzyły z podniecenia, a z lekko rozchylonych ust dobył się ledwo słyszalny jęk.

Nie wierzę, ona jest taka sama jak ja. Chyba znalazłem kobietę mojego życia.

Od tego wieczora wszystko się zmieniło. Im bardziej jęczała w nocy, tym bardziej uśmiechała się w dzień. Poszukiwali wspólnie swoich granic, a czasami je przekraczali. Gdyby popatrzył na nich ktoś z boku być może obrzydziłby go ten wyuzdany i perwersyjny seks. Oni zbliżali się do siebie i stali się nierozłączni.

***

Już po tygodniu jej rozbuchane libido sprawiało, że przez większość czasu była mokra. W pracy było łatwiej - wpadała w wir obowiązków i zapominała. Ale samotne wieczory były już w pewnym momencie nie do zniesienia. Radziła sobie sama, choć starczało na krótko. Do tego te sprośne SMS-y, które zamiast ulżyć tylko sprawiały, że jej myśli i ciało były coraz bardziej rozedrgane.
Kiedy przyszedł sobotni wieczór nie wiedziała już, co ma ze sobą zrobić. Była tak nakręcona ich rozmowami i myślą o jego jutrzejszym powrocie, że podniecenie wypływało z każdego jej zakamarka. Dotarła z kieliszkiem wina na górę, włączyła muzykę i zabrawszy swoją ulubioną czarną wibrującą zabawkę usadowiła się na fotelu w sypialni. Musiała dać upust rozpierającemu ją napięciu. Rozchyliła lekko szlafrok, pośliniła palce i zsunęła w poszukiwaniu łechtaczki, kiedy druga ręka ugniatała jedną pierś.

***

Taksówka cicho podjechała pod dom. Zobaczył, że wszystkie światła są wyłączone, z wyjątkiem jednej mlecznej lampki w ich sypialni. Resztką siły woli przemilczał to, że udało mu się zamienić niedzielny lot na ten w sobotni wieczór.
Nie robiąc zbędnego hałasu wszedł i zamknął za sobą drzwi. Usłyszał z góry sączącą się muzykę i trzymając w ręce walizkę wszedł po schodach. Zobaczył ją siedzącą z szeroko rozwartymi nogami w ogromnym fotelu. Głowę miała odchyloną, oczy przymknięte, a z jej pochwy wystawał czarny wibrator. Ubrana była w kwiecisty satynowy szlafrok, którego poła odchyliła się eksponując pierś, choć obluzowany sznurek nadal przepasywał ją na wysokości bioder. Dał sobie chwilę na podziwianie tego widoku. Była o wiele cichsza, niż kiedy się kochali. Robiła to zupełnie inaczej - niespiesznie wsuwając w siebie czarny substytut. Wydawała z siebie ciche dźwięki z pogranicza pomruku i jęku. Na chwilę wyjęła ze swojego wnętrza wibrator i przycisnęła go do rozchylonych i nabrzmiałych warg. Teraz skupiła się na swoim mocno różowym punkcie, do którego coraz silniej przyciskała drżącą w rekach zabawkę pulsującymi ruchami. Widział, że jest na skraju i sam nie wiedział, czy pozwolić jej tak dojść, czy przerwać i pozostawić ją jeszcze chwilę w niedosycie.
Nagle otworzyła lekko oczy i aż wzdrygnęła się ze strachu widząc stojącą w drzwiach postać. Uśmiech natychmiast zastąpił na jej twarzy chwilowy wyraz strachu, kiedy tylko przekonała się, że to on.
- Kochanie, jesteś! - powiedziała uradowana i natychmiast chciała się poderwać z fotela.
- Zostań tam, gdzie jesteś i nie przerywaj - powiedział.
- No co ty, chcę cię przytulić - powiedziała zaskoczona.
- I przytulisz, a ja cię wycałuję i wszystko opowiem, ale w pierwszej kolejności obiecałem ci rżnięcie.
- Tyle cię nie widziałam, chcę najpierw pogadać - przekomarzała się, choć nie ruszyła się z fotela.
- Yhm. Na pewno ci uwierzę patrząc na tego sztucznego kutasa, który przed chwilą wystawał z twojej szparki. Mówiłem ci już, że całkiem nie potrafisz kłamać - stwierdził z wyuzdanym uśmiechem. - Zawsze możesz odmówić, ale coś mi jednak mówi, że czekasz, żebym wynagrodził ci dwutygodnową nieobecność i pieprzył do upadłego.
Spojrzała na niego. Właśnie zdejmował marynarkę. Rozpływała się w jego pożądliwych oczach, które przeszywały jej ciało dreszczem. Ponownie przymknęła oczy, opadła na fotel i wróciła do zadowalania się.
- Cudownie, o to chodzi - pochwalił ją.
Jedna ręka wędrowała między odkrytą piersią, drugą zaś wpychała w siebie wibrator. Jego przyjemne drgania rozchodziły się po jej zakamarkach. Od czasu do czasu pomrukiwała, a jej biodra lekko się kołysały.
Olaf przysiadł na skraju łóżka obserwując tę scenę i od czasu do czasu pocierał przez spodnie swoje krocze.
- Pięknie to robisz. Teraz odsłoń całkiem piersi, rozchyl nogi szerzej i wsadź go mocniej - powiedział stanowczym głosem.
Podążając za jego wskazówkami rozsupłała węzeł i zsunęła z ramion szlafrok odsłaniając obie piersi, które naoliwione po kąpieli błyszczały teraz w świetle lampy. Stopy oparła na podłokietnikach rozwierając nogi maksymalnie szeroko, a sztuczny penis chował się w niej teraz prawie w całości.
- O tak, dobrze. Jesteś cudowna.
Pieściła się tak przez chwilę. Było jej dobrze, a jego obecność tylko wzmagała te doznania. Obezwładniała go.
W pewnym momencie poderwał się z łóżka i podszedł do niej. Nachylił się do niej i przybliżył tak, że lekki ruch powietrza muskający jej dekolt wywołał w niej falę przyjemności.
- Teraz uklęknij, weź go do buzi i obciągnij mi tak, jak te dziwki, za które chłopaki płacą na wyjazdach służbowych.
- Ty też? - spojrzała mu prosto w oczy.
- Zwariowałaś? Po co miałbym płacić za sztuczną udawaną przyjemność, skoro w domu mam to wszystko co one robią tylko z ukochaną kobietą? - odpowiedział wprost.
Całując jego tors rozpinała kolejne guziki koszuli. Zjechała niżej i rozpięła mu pasek, guzik i rozporek, po czym zsunęła spodnie. To samo zrobiła z bokserkami i przyklękła, żeby objąć go gorącym oddechem. Chwycił ją za potylicę w przyciągnął w stronę sterczącego okazałego fiuta. Oplotła językiem jego główkę jak dziki bluszcz i zaczęła ochoczo oblizywać. Pracowała przez chwilę językiem i delikatnością warg, po czym pochłonęła sterczącego penisa prawie w całości. Ssała go, obejmowała i oblizywała, pomagając sobie przy tym jedną ręką, podczas gdy druga przemieszczała się między wewnętrzną stroną jego ud i jądrami. Przytrzymując jej głowę nadawał rytm tym pieszczotom.
Ach. Przez chwilę mgliście tylko mignęła mu scena sprzed wielu lat, kiedy Marta, jego ówczesna dziewczyna z płaczem i złością wyszła z mieszkania, kiedy zaproponował jej tę pozycję. "Jesteś obrzydliwy, nie jestem jakąś dziwką" - usłyszał. Teraz jego najukochańsza kobieta dawała mu bezkresny ocean rozkoszy oraz pełną akceptację jego ciała i potrzeb. Zapadł w to odczucie całkowicie i zagubił się w gąszczu jej oddechów.
- Jakim cudem jeszcze nie kończysz? - zerknęła po jakimś czasie w górę sprowadzając go na chwilę z innego wymiaru. Wyjęła go z ust, ale cały czas nadal pieściła ręką.
- Przed wyjściem z hotelu jeszcze sobie ulżyłem. Inaczej już byś połykała moją spermę.
Po tych słowach dreszcz spłynął jej po plecach i na udach pojawiły się kolejne krople wypływające z jej wnętrza.
- Usiądź - powiedział pomagając jej się podnieść.
Kiedy rozłożyła się w fotelu wcisnął dłonie pod jej pośladki i przysunął jej biodra na skraj siedzenia. Pochylił się nad nią, namiętnie pocałował, a jego oddech zaczął zjeżdżać coraz niżej. Kilka razy przejechał językiem między jej rozchylonymi wargami, po czym wpił się w nabrzmiałą łechtaczkę. Ssał ją i pocierał palcem. Jej oddech stał się szybki i urywany, a biodra kręciły się w poszukiwaniu wypełnienia.
- Wejdź we mnie - skomlała.
- Nie, kochanie, jeszcze chwilę poczekasz - i to mówiąc sięgnął po leżący na półce obok wibrator.
Przyłożył go w najbardziej wrażliwym miejscu i postanowił dokończyć to, co przerwał swoim wejściem. Dociskał i pocierał coraz intensywniej aż po jej dekolcie rozlał się rumieniec, różowe sutki stwardniały, a usta coraz śmielej postękiwały. Wiedział, że chce go w środku, ale perfidnie unikał choćby zbliżania się do jej wejścia. Całą uwagę skupił na łechtaczce, a jej zamglony wzrok, który spotykał, gdy na chwilę uchylała powieki mówił mu, że to był dobry wybór. Mruczała coraz głośniej aż wychyliła ręce mocno do tyłu i złapawszy oparcie fotela wygięła się. Obserwował jak mięśnie jej pochwy i odbytu cudownie falują i wiedział, że sam też już nie chce dłużej czekać
- Wstań i chodź za mną. Mam dla ciebie niespodziankę - wstał z kolan i pociągnął ją za sobą. Nie chciał dać jej za bardzo ostygnąć, żeby jedna fala rozkoszy wkrótce przeszła w kolejną.
Przywiódł ją ze rękę do biurka stojącego w ich sypialni Jej ręce ułożył na blacie, nogi rozstawił szerzej, a tułów pochylił. Wyglądała jak przestępca rewidowany przez policję. Stał za nią, ale w lustrze zawieszonym na ścianie zaraz powyżej blatu widział jej twarz.
- Byłaś grzeczna podczas moje nieobecności? - zapytał patrząc jej w oczy.
- To pojęcie względne - uśmiechnęła się zadziornie.
- Ile razy robiłaś sobie dobrze? - drążył.
- Nie wiem, kilka.
- Jak było?
- Całkiem ok.
W tym momencie otwarta dłoń piekąco spotkała się z jej pośladkiem. Zagryzła wargi w uczuciu bólu i rozkoszy.
- Sądząc po tym, jak się dziś zabawiałaś to chyba lepiej, niż ok. - widać było, jaką przyjemność sprawia mu wypowiadanie tych słów. - Pieściłaś pupę?
Podniosła lekko oczy szukając w głowie prawdziwej odpowiedzi, po czym tylko zaprzeczyła głową.
- To dzisiaj będziesz. A w zasadzie to ja będę pieścił twoją analną szparkę. Mam dla ciebie prezent - i odszedł na krótką chwilę. Kiedy wrócił trzymał coś w ręce. Przejechał zimnym i bardzo gładkim przedmiotem po jej plecach, a te wygięły się w łuk. Kiedy ona podziwiała zatyczkę z czarnego polerowanego kamienia, on już zaczął realizować wypowiedziane przed chwilą słowa. Mocno poślinił palce i zaczął manewrować przy jej pupie. Ślizgał się palcem wokół, naciskał, a w pewnym momencie zaczął przedzierać się do środka. Zatrzymał się u samego wejścia i zaczął je masować.
Na jej twarzy pojawił się dobrze mu znany grymas. Zagryzała dolną wargę i lekko marszczyła nos za każdym razem, kiedy pieścił ją w ten sposób. Uwielbiała to i wcale nie musiałaby tego mówić, bo jej ciało mówiło samo za siebie. Była niedorzecznie piękna.
Pupa, przygotowana przez jego palce była gotowa na więcej. Stożkową zatyczkę nasmarował mocno żelem, przyłożył zimny koniuszek i zaczął nim napierać. Otwór rozchylał się coraz bardziej, aż doszedł do najszerszego miejsca, po czym płynnie zamknął się na najwęższej części, czemu towarzyszyło całkiem głośnie już "och". Czuła zimno i wypełnienie, doznania były nieziemskie. Z jej drugiej strony wystawała tylko niewielka końcówka, którą zaczął lekko poruszać. Wyglądała obłędnie - stała na palcach, przez co jej łydki mocno się naprężały, widział jej wypiętą pupę i wiedział, że za moment w końcu jego kutas będzie mógł w niej zanurkować. Stanął wprost za nią, namierzył kapiącą szparkę i płynnym, choć niespiesznym ruchem wsunął się do końca. Tak. Była mokra jak dorzecze Amazonki w porze deszczowej. Jęczała głośno i przeciągle tak, że nie wiadomo było, kiedy jeden jęk się kończy, a kolejny zaczyna. Brał ją coraz mocniej i zachłanniej. Była ona, on i ich zbliżające się orgazmy. Wbijał się w nią szaleńczo i każde jego gwałtowne wtargnięcie odbierało jej oddech. W końcu kilka krótkich "och", zakończone jednym przeciągłym zwiastowały koniec. Przywarła piersiami mocniej do blatu, a pośladki wyżej wypięła ku niemu, po czym jej plecy wyprężyły się jak u kota przeciągającego się po spaniu.
Jego nabrzmiały penis zaczął pulsować i oddawać jej kolejne porcje nasienia. Przyłożył rozgrzane dłonie do jej szczupłych pleców i gładził przez chwilę. Nie chciał jeszcze wychodzić. Był najszczęśliwszym facetem na świecie.
A jednak, to realne - inteligentny i kochający, a w łóżku dziki. Wystarczyło znaleźć takiego, co ma głodne oczy

***

Był środek nocy, kiedy leżał nagi i zmęczony w potarganej pościeli. Zuza leżała tuż obok i pogrążona we śnie oddychała miarowo. Ostatnie miesiące jego życia przechodziły najśmielsze oczekiwania. Trafił wreszcie na kobietę, która odzwierciedlała jego pragnienia i potrzeby. W tym co robili było coś pierwotnego. Oszałamiająca mieszanka słów i atawistycznych popędów doprowadzała ich do szaleństwa i wiązała ze sobą.

Wydawałoby się, że to ona spełnia wszystkie moje fantazje, ale coś mi się wydaje, że to ja robię dokładnie to, czego ona chce.

Uśmiechnął się, pocałował ją i zamknął oczy, żeby spokojnie odpłynąć.
Dodaj do ulubionych
21,821
Podziel się ze znajomymi
9.16/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.16/10 (73 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (16)

Indragor

Indragor · 19 sierpnia 2017+2

Czy naprawdę cały świat podniecają te cholerne piórka? Ich miejsce jest na ptasiej dupie.

...a miejsce tego opowiadania jest w zbiorze głównym smile

Jedna uwaga: SMS-y lub (potocznie) esemesy, a nie smsy. Lepiej to pierwsze, bo to drugie niektórym kojarzy się z esesmanami wink i w żadnym wypadku nie sms-y - to też błąd.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Szukam_slow

Szukam_slow · 19 sierpnia 2017+0

@Indragor, bardzo dziękuję smile

Masz rację, słuszna uwaga. Napisałam potocznie, a poprawna pisownia jest inna, już poprawiłam.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Beaver

Beaver · 20 sierpnia 2017+2

Dodaj proszę coś więcej, Twoja wyobraźnia jest... inspirująca.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Szukam_slow

Szukam_slow · 20 sierpnia 2017+0

@Beaver, dziękuję za komentarz smile

Nie planowałam dalszych losow Zuzy i Olafa, chociaż nigdy nic nie wiadomo.
W tej chwili "pisze się" coś nowego, co prawdopodobnie zostanie za jakis czas udostępnione w częściach. Zależy mi na tym, żeby ukonczyć całość i dopiero wtedy wstawić pierwszą część, a kolejne udostępniać w krótkich okresach, np. raz w tygodniu.

Moje historyczne krótkie opowiadania znajdziesz w internecie jako Krótkie Opowiastki Erotyczne, ale jak sama nazwa wskazuje są co prawda erotyczne, ale bez jakiejś rozbudowanej fabuly, takie chwilowe zerknięcie na czyjeś życie. Na coś dluższego chwilę trzeba będzie poczekać smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
XXX_Lord

XXX_Lord · 21 sierpnia 2017+1

Kliknąłem na wyjście z Poczekalni i ja.
Powodzenia smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Szukam_slow

Szukam_slow · 21 sierpnia 2017+0

@XXX_Lord, czuję się zaszczycona grin Dziękuję.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
AIison

AIison · 21 sierpnia 2017+1

Od wytyczania błędów nie jestem (bo sama nie wiem gdzie są grin) ale troszkę opowiem coś o tym, co poczułam gdy przeczytałam to opowiadanie. Po pierwsze - faktycznie ciężko znaleźć takiego faceta..
Po drugie - mój klimat, chociaż momentami lubię ostrzej (jakieś smagniecie po pośladkach itp)
Śmiało dam 10 i poczekam na kolejne opowiadania od Ciebie smile pozdrawiam.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Szukam_slow

Szukam_slow · 22 sierpnia 2017+0

@Alison, dziękuję i cieszę sie, że się podobało.
To, o czym piszesz znalazło się w opowiadaniu; "W tym momencie otwarta dłoń piekąco spotkała się z jej pośladkiem. Zagryzła wargi w uczuciu bólu i rozkoszy.".
Tego typu elementy bedą się przewijać, choć w podobnej lub jedynie lekko mocniejszej formie smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Witch

Witch · 24 sierpnia 2017+2

Dałam 10, bo bardzo mój klimat. smile
Czekam na więcej!

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Szukam_slow

Szukam_slow · 24 sierpnia 2017+0

@Witch, cieszę się i dziękuję smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Sassy

Sassy · 27 sierpnia 2017+1

Och, fantastyczne... zdecydowanie mój klimat.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
K.

K. · 30 sierpnia 2017+0

W rozmowie dziewczyn w pewnym momencie Kasia sama sobie odpowiadawink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Szukam_slow

Szukam_slow · 30 sierpnia 2017+0

@Sassy :*

@K Ojej. Tyle razy to czytałam i nie zauważyłam. Jak bedę przy komputerze to poprawię. Dziękuję za czujność smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
QB

QB · 24 września 2017+1

Kiedyś pisałem podobne opowiadanie i czytając Twoje w pewnym momencie odniosłem wrażenie, jakbym czytał siebie, a akcja którą przedstawiasz wyjęta była z mojego życia. Całość jest na mocne "5-" i miałbym kilka sugestii. Czasami zdania sprawiają wrażenie oderwanych od całości i nieco zbyt oficjalnych jak na opowieść narratora. Tekst wtedy zdaje się poszatkowany, a akcja nie ciągnie się płynnie. Lepiej od dokładnego opisu brzmią niedopowiedzenia, ale da się je ominąć, tylko trzeba trochę nad tym popracować. Dorzuciłbym też w samej akcji formę "wypowiadania życzeń osób uczestniczących", aby postacie stały się bardziej obecne w umyśle czytelnika. Pozdrawiam serdecznie i dodaję do ulubionych.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Krystyna

Krystyna · 8 października 2017+0

Bardzo fajne opowiadanie. Zacytuje tu fragment, który bardzo mi się spodobał:

- To znaczy lubisz BDSM? - zapytał wprost.
- Nie, nie o to chodzi. Nie do końca. Postaram ci się to wytłumaczyć najlepiej jak potrafię, choć sama nie do końca to rozumiem - dziękowała w myślach, że światło jest wyłączone. - Nie potrzebuję strojów, pejczyków ani wiązania. Potrzebuję poczuć, że ktoś dominuje nade mną słownie i emocjonalnie. Że jest na tyle silny wewnętrznie, że potrafi nade mną zapanować i wykorzystać dla mojej i własnej przyjemności. Że nie tylko będzie potrafił się ze mną kochać, ale będzie mnie pieprzył, ruchał i rżnął dokładnie tak, jak sam tego chce. Moją fantazją jest seks, który jest intelektualną i emocjonalną zabawą w uległość i dominację. Chcę być najpierw pobudzona słowami tak, by fizycznie niewiele brakowało mi do szczytu

Tu taka mała uwaga, chyba bardziej dla czytelników, ponieważ mam jakieś wewnętrzne przekonanie, że Autorka doskonale o tym wie... Wszystko to, o czym mówi bohaterka jest kwintesencją BDSM. Stroje, pejcze, palcaty, linki klamerki i wiele, wiele innych rzeczy to jedynie akcesoria potrzebne (niektórym), aby spotęgować doznania. Dlatego niesłusznie bohaterka broni się przed stwierdzeniem że lubi BDSM. Chociaż w ogólnym postrzeganiu BDSM, seks bez wymienionych wcześniej akcesoriów nie jest ,,klimatyczny". To tylko malutka dygresja.
Pozdrawiam Krystyna smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Hisoka

Hisoka · 14 października 2017+0

Zgadzam się z powyższą wypowiedzią Krystyny, z tym że dodam jeszcze coś od siebie. W zakres BDSM wchodzi bardzo szeroki wachlarz różnych zachowań, a to, o czym wspomina bohaterka to po prostu pewien element, czyli dominacja i uległość (D/s). Też uważam, że autorka doskonale zdaje sobie z tego sprawę, ale chcę przypomnieć czytelnikom, by nie utożsamiali BDSM jedynie z sadyzmem i masochizmem (to tutaj możemy najczęściej spotkać lateksowe stroje, pejcze i inne akcesoria, które trochę stereotypowo utożsamiane są z BDSM). Nie zapominajmy, że BDSM to akronim, który wskazuje na trzy różne aspekty, a S

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub