Thriller

reinevan reinevan

25 września 2013

hourglass 12 min

To opowiadanko debiutowało parę lat temu na pewnym forum, stąd niektórym może wydać się znajome.

Kinga ocknęła się.
Nie wiedziała, gdzie jest, otaczała ją absolutna i nieprzenikniona ciemność. Minęła chwila zanim zorientowała się, że ma zawiązane oczy. Leżała na wznak, na czymś miękkim i sprężystym – łóżko? Materac? - To i tak nie ma znaczenia.
Próbowała zmienić pozycję, dopiero wtedy poczuła więzy. Jakaś bardzo delikatna tkanina oplatała jej nadgarstki i kostki, pozostawiając pewną swobodę ruchu, jednakże uniemożliwiając zmianę pozycji.
Miała zamęt w głowie, potrząsnęła nią odruchowo, próbując pozbyć się uczucia zamroczenia i przypomnieć sobie, co tak właściwie się stało.
Jak co piątek, wyszły z Anką ostatnie z klubu, było gdzieś koło trzeciej nad ranem, gdy pożegnały się na przystanku. Wsiadła do autobusu, dojechała na własne osiedle, szła do domu. Ostatnią rzeczą, jaką pamiętała był odgłos kroków za jej plecami. Reszta była tylko rozmazane plamy. Jakiś błysk - chyba latarki, coś wilgotnego zasłaniającego usta i nos, czyjeś głosy, słowa, których nie była w stanie rozróżnić i na końcu ciemność.

Bała się. Pierwszy raz w swym beztroskim dotychczas życiu, naprawdę się bała... Czuła jak zimny, wilgotny dreszcz strachu pełznie powoli wzdłuż kręgosłupa. Strach przerodził się w czyste przerażenie, gdy uświadomiła sobie swoją nagość. Odruchowo skuliła się na ile pozwalały krępujące ją więzy i załkała jak dziecko w pełni uświadamiając sobie swoją bezradność i bezbronność.

Nie wiedziała, co to było – ruch powietrza, czy delikatne skrzypnięcie podłogi, dość, że nagle nabrała pewności, że nie jest sama. Chciała krzyczeć, lecz przerażenie odebrało jej głos. Teraz już wyraźnie słyszała ciche kroki zbliżające się w jej kierunku. Przez głowę przebiegło tysiąc wizji tego, co się z nią stanie, odruchowo napięła mięśnie.
Kroki ucichły, poczuła ugięcie materaca, ktoś usiadł przy niej, nie była w stanie nawet drgnąć.
Usłyszała dźwięk zapalanej zapalniczki, jednakże szczelna zasłona na oczach nie pozwoliła jej dostrzec najmniejszego błysku światła. Była pewna, że za chwilę poczuje żar płomienia na swej nagiej skórze. Strach stał się doznaniem fizycznym, czuła jego gorzki smak w ustach. Doskonale wiedziała, że wyczuwa go również jej oprawca. Oszalała z przerażenia zaczęła się szarpać i wić, jednak wprawnie założone więzy nie puszczały, w końcu wyczerpana opadła z powrotem na łóżko. W tym momencie poczuła świeży, korzenny zapach a na jej ciało spłynęły krople czegoś ciepłego i oleistego. Znów zastygła w bez ruchu, czując delikatne uderzenia ciepła na brzuchu, udach i piersiach. Było ich coraz więcej, również zapach stawał się coraz intensywniejszy. Drażnił, pobudzał zmysły, wbrew wszystkiemu rozpalał. Czuła jak ciepły płyn spływa po jej szyi, piersiach - kilka kropel spadło na sutki dodatkowo je pobudzając - zbiera się w zagłębieniu pępka, spływa pomiędzy kurczowo zaciśnięte uda, powodując uczucie błogiego ciepła i prowokując do ich rozchylenia. Coraz intensywniejszy zapach oszałamiał, mącił w głowie, powodował irracjonalne uczucie błogości.
Deszcz kropel ustał. Przez chwilę nic się nie działo. Czuła na skórze rozgrzewające działanie, płynu. Materac pod nią zafalował lekko, usłyszała jakiś głos – cichy szept, tak cichy, że nie była w stanie rozróżnić ani słów, ani nawet określić skąd dokładnie dobiega. Poczuła dotyk, niby muśnięcie palcami w okolicach pępka. Przerażona odruchowo napięła mięśnie. Tymczasem czyjeś dłonie rozpoczęły wędrówkę po jej ciele, delikatnie, lecz z wielką wprawą wcierając olejek, potęgując jego rozgrzewająco – podniecające działanie. Masowały brzuch, uda, ramiona, błądziły po piersiach, łydkach, zatrzymując się na każdym napiętym mięśniu i dzięki wprawie powodując jego mimowolne rozluźnienie. Kinga, ku swojemu zaskoczeniu, odbierała ten masaż jako coraz większą przyjemność, czuła narastające podniecenie. Delikatne, smukłe palce przejęły pełną kontrolę nad jej ciałem, na przemian rozmasowując napięte mięśnie i drażniąc jej najwrażliwsze punkty – sterczące niewielkie piersi, talię i okolice starannie uformowanego niewielkiego paseczka włosów u zbiegu ud. Sprawiały, że przez jej ciało raz po raz przebiegał dreszcz, bynajmniej nie spowodowany strachem, który wciąż czuła, jednak zdominowała go narastająca błogość i podniecenie.
Kindze wydawało się, że dłonie te należą do kobiety. Nie przypuszczała, aby jakikolwiek mężczyzna mógł mieć tak delikatne dłonie i jednocześnie tak doskonale znał anatomię kobiecego ciała i jego potrzeby.
Jęknęła cicho, gdy dłonie wsunęły się pomiędzy jej, nieświadomie rozchylone, uda. Czuła narastający w podbrzuszu rozkoszny żar, gdy nieznane dłonie rozpoczęły badanie wewnętrznej strony jej ud, masując i pieszcząc, raz po raz zbliżając się do jej muszelki, jednak za każdym razem jedynie lekko ją muskając. Była już pewna. Te smukłe dłonie musiały należeć do kobiety. Nigdy nie spotkała mężczyzny, który mając przed sobą bezbronną nagą kobietę, potrafiłby zachować taką cierpliwość i nie zawładnąć od razu jej skarbem.
Nawet nie zdając sobie z tego sprawy rozłożyła nogi najszerzej jak tylko pozwalały krępujące ją więzy. Narastające z każdą chwilą oszołomienie i podniecenie sprawiło, że prawie całkowicie zapomniała o strachu. Czuła coraz silniejsze pulsowanie własnej muszelki, wokół której błądziły, po coraz mniejszych okręgach, te niesłychanie sprawne dłonie. Chciała już prosić, wręcz błagać o to by wreszcie zajęły się jej nabrzmiałym i rozpalonym klejnotem, gdy nagle wilgotny palec zagłębił się pomiędzy jej rozchylonymi płatkami. Wędrował w górę i w dół, od magicznego guziczka rozkoszy, po samą krawędź wejścia masując i pieszcząc każdy skrawek. Oddychała coraz szybciej, zaciskała kurczowo dłonie na krępujących je taśmach, jęczała cicho, podczas gdy niestrudzona dłoń penetrowała jej wnętrze raz po raz zmieniając sposób i intensywność pieszczot, za każdym razem idealnie odgadując jej pragnienia i potrzeby. Czuła już zbliżający się szczyt, wiedziała, że będzie ogromny, jaj rozpalony skarb pulsował w oszałamiającym tempie, w każdym skurczu wysyłając potężny dreszcz do wszystkich komórek ciała. Wiła się i krzyczała z rozkoszy szarpiąc więzy, podczas gdy magiczny palec odnalazł jakby przypadkiem drogę do jej ciasnego, rozpalonego do białości wnętrza, wsunął się nieznośnie powoli i zastygł bezruchu. Utrzymując ją na granicy orgazmu, lecz jednocześnie nie pozwalając osiągnąć spełnienia.
W tym samym momencie poczuła inną dłoń, większą i bardziej szorstką, na swoich piersiach. Ta dłoń nie była tak subtelna i delikatna, jej pieszczoty były bardziej zdecydowane, wręcz niecierpliwie. Masowała jej piersi drażniła sutki, szczypiąc je i lekko pociągając. Kinga nienawidziła, gdy ktoś traktował jej piersi w ten sposób, lecz tym razem, ku jej własnemu zaskoczeniu, każde uszczypnięcie, każde złapanie brodawki powodowało kolejną falę rozkoszy.
Coś miękkiego i aksamitnego w dotyku otarło się o jej policzek i przesunęło w kierunku rozchylonych ust. Może gdyby nie była tak rozpalona, znów ogarnąłby ją strach, jednakże w tej chwili nad wszystkimi odczuciami dominowało nieznane jej dotychczas w takiej sile podniecenie i pragnienie spełnienia. Odwróciła głowę w kierunku, z którego pojawił się dotyk, niemal natychmiast w jej usta sunął się sprężysty i lekko słonawy przedmiot, w którym rozpoznała męski członek. Objęła go mocno wargami, nie do końca zdając sobie sprawę, co robi, zaczęła drażnić go językiem. Nie był specjalnie gruby, przynajmniej na tyle na ile mogła się zorientować, jednak jego smak dodatkowo ją rozpalał. Nie próbował wniknąć głębiej, lecz pozwalał jej na pieszczenie go tak jak chciała.
Pozostający do tej pory w bezruchu palec w jej wnętrzu zaczął delikatnie się poruszać, powodując nowe fale rozkoszy, jednocześnie ktoś uniósł do góry jej pośladki i wsunął pod nie jakiś miękki przedmiot. W pierwszej chwili nie wiedziała, po co, lecz już za moment poczuła inne palce błądzące wokół drugiego wejścia. Jej podniecenie, które zdążyło już trochę opaść natychmiast wyniosło ją ponownie na granicę orgazmu, mocniej zacisnęła usta na członku i zaczęła go intensywniej ssać, w odpowiedzi poczuła jego pierwsze ruchy, dopiero teraz zorientowała się, że choć może nie był zbyt gruby, z pewnością dłuższy niż wszystkie, z którymi miała dotychczas do czynienia, penetrował jej usta głęboko i zdecydowanie, lecz nigdy nie posuwając się za daleko. Ssała go zapamiętale jednocześnie czując jak, już teraz dwa, palce w jej muszelce poruszają się w szaleńczym tańcu przyprawiając o utratę zmysłów, podczas gdy inny coraz głębiej penetrował jej dziewiczą, drugą dziurkę.
Kinga wciąż jeszcze zdawała sobie sprawę, z irracjonalności swojego zachowania i odczuć. Oto porwana i zniewolona przez nieznanych sobie ludzi, nie dość, że poddawała się bez sprzeciwu ich poczynaniom, to jeszcze teraz, pieszcząc tego mężczyznę z własnej woli zaczęła w nich uczestniczyć. Strach przed bólem i poniżeniem zniknął zupełnie, liczyła się tylko narastająca przyjemność, jakiej jeszcze w życiu nie zaznała.
Wciąż zapamiętale ssała poruszającego się w jej ustach członka, czując wzbierającą w jej podbrzuszu falę potężnego orgazmu, gdy nagle pieszczące jej muszelkę palce zniknęły. Zamarła na chwilę bojąc się, że znów pozostanie bez spełnienia na samej granicy cudownego szczytu. Czuła jedynie falowanie materaca, jakby ktoś zmieniał na nim pozycję.
Tymczasem członek, wciąż poruszający się w jej ustach pulsował coraz mocniej. W końcu usłyszała stłumiony jęk a jej usta zalała gorzkawo-słona, gorąca, drażniącą wszystkie zmysły sperma. Gdy tylko przełknęła pierwszą porcję zalewającego ją nasienia, poczuła brutalne, bolesne wtargnięcie wilgotnych palców w jej ciasne tylne wejście i jednocześnie gorący, delikatny i niesamowicie ruchliwy języczek świdrujący najczulsze punkty muszelki.
To niespodziewane połączenie smaku, bólu i rozkoszy w jednej chwili wyrzuciło ją na sam szczyt gigantycznego orgazmu. Wyprężyła się czując zalewającą ją falę, miała wrażenie, że każda komórka jej ciała eksploduje rozkoszą, wiła się i krzyczała, podczas gdy pod powiekami bezustannie wybuchały barwne fajerwerki, nadchodzące z każdym kolejnym tsunami potężnego szczytowania. Czuła jakby jej ciało składało się tylko z ostro penetrowanej drugiej dziurki, pulsującej, pieszczonej niesamowicie ruchliwym językiem muszelki i zaciśniętych na wciąż tryskającym członku ust. Zatraciła się absolutnie w tej niewiarygodnej chwili, gdy kolejne fale zamiast słabnąć przybierały jeszcze na sile, rzucając jej ciałem po całym łóżku. Nie zdawała sobie nawet sprawy, że tajemnicza kobieta zaprzestała swoich pieszczot a z uwolnionych od członka ust wyrywa się głośny spazmatyczny krzyk, czuła natomiast jak w jej podbrzuszu zbiera kolejna fala, tym razem inna, dotąd jej nie znana, Fala, która nie rozlewała się błogą rozkoszą po całym ciele, lecz skupiała w kierunku rozpalonej, pulsującej muszelki. Kinga nigdy wcześniej nie czuła czegoś podobnego, nigdy wcześniej jej klejnot nie pulsował tak wyraźnie i w tak oszalałym tempie. Gdy porwało ją ostatnie, największe tsunami orgazmu, zatraciła kompletnie poczucie czasu, miejsca i siebie samej, była jedną wielką, eksplodującą kulą ognia, gigantycznym fajerwerkiem ekstazy tak wielkiej, że niemal bolesnej. Jej wyprężone napięte ciało zamarło w bezruchu, gdy wciąż wznosząca fala niosła ją coraz wyżej i wyżej poza wszelkie granice świadomości, stało się eksplodującą supernową, spalającą się w gwałtownym ogniu niewiarygodnych doznań. Czuła jakby ta ostatnia, kulminacyjna fala szczytowania wylewała się z niej wraz z kolejnymi skurczami szeroko otwartej muszelki.
Dopiero po dłuższej chwili fala zaczęła słabnąć, wyprężone i wygięte w łuk ciało Kingi opadło bezwładnie na łóżko. Z trudem łapała oddech, była wyczerpana, czując coraz delikatniejsze dreszcze rozkoszy. Uświadomiła sobie, że po jej kroczu i udach spływają strużki czegoś ciepłego. Nie od razu zrozumiała, co to jest...
Gdy emocje opadły, powróciła niepewność. Leżała nieruchomo, naga i rozgrzana na wilgotnej pościeli. Nasłuchiwała lecz nie dobiegł jej najcichszy choćby dźwięk, w końcu wyczerpana wcześniejszym strachem i późniejszymi przeżyciami zasnęła.

Obudził ją rażący oczy promień światła. Zerwała się gwałtownie zrzucając z siebie kołdrę. Zdezorientowana usiadła na łóżku, czując pod nagimi pośladkami wilgotne prześcieradło. Była we własnej sypialni, we własnym mieszkaniu. Przez niedokładnie zaciągnięte zasłony do pokoju wdzierało się poranne słońce. Odetchnęła z ulgą i rozluźniła się wspominając szalony sen. Sięgnęła ręką w kierunku przewróconego budzika. Nagle zamarła.
W pokoju wciąż unosiły się resztki korzennego, oleistego zapachu.
Dodaj do ulubionych
13,022
Podziel się ze znajomymi
8.55/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.55/10 (38 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (3)

PannaNikt

PannaNikt · 26 września 2013+0

Dobrze mi się czytało choć odkryłam trochę niedoróbek np. " Reszta była tylko rozmazane plamy". Swoją drogą przypomina mi trochę konstrukcją moje Katowice-Gdańsk (nie znałam twojego tekstu pisząc swój). Cóż, wszystko już było smile.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Suravi

Suravi · 27 września 2013+0

9/10
bardzo dobre opowiadanie smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
XXX_Lord

XXX_Lord · 5 grudnia 2017+0

Dla odmiany trafiłem na coś krótkiego, konkretnego, bez głębszej fabuły, za to z dużą ilością emocji, erotyki i dobrze opisanej sceny seksu. Pomijając błędy interpunkcyjne i ortograficzne, których, gdyby zacząć wyliczać, zebrałoby się całkiem sporo, historia na początku trąci banałem i sztampą (ot, porwanie i zniewolenie, więc pewnie będą ją za przeproszeniem, dymać, a ona, na początku oporna, później z chęcią rozłoży nogi), ale ciekawie zbudowane napięcie i wyglądające na rzeczywiste odczucia bohaterki niwelują wrażenie czytania taniego pornosa. Autor postarał się też o zaskakujące zakończenie i za to plus.
Krótko, konkretnie, na temat i... dobrze. Siódemka.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub