Pod stołem

Krystyna Krystyna

7 grudnia 2016

hourglass 17 min

Zaczęło się niewinnie, chociaż taki początek znajomości jest chyba rzadko spotykany. A może to tylko mi tak się wydaje?
Było już po ósmej, leżałam jeszcze w łóżku. Wiem, niektórzy dawno już wstali, ale ja miałam akurat wolne. Korzystałam więc z okazji, aby się powylegiwać. Nagle rozległ się sygnał telefonu. Dostałam sms.

- Komu chce się tak wcześnie do mnie pisać? - zastanowiłam się i niechętnie sięgnęłam po telefon.

Ujrzałam nieznany numer. Zwykle nie odbieram rozmów z takiego połączenia, ale co mi szkodzi przeczytać sms? - doszłam do wniosku i otworzyłam wiadomość.

- Za jakieś dwie godziny będę u Ciebie. Możesz pomału nastawiać wodę na kawę.

Miła wiadomość, tylko od kogo? Pod wiadomością nie było podpisu.
Na wszelki wypadek przejrzałam książkę telefoniczną w poszukiwaniu interesującego mnie numeru. Nie znalazłam go jednak. Czyli od kogoś nieznajomego, który przez nieuwagę wpisał złe cyfry. Już miałam odpisać, że pomyłka, ale coś mnie podkusiło...
Prawie mnie obudził, prawie zerwał z łóżka, zasłużył na karę! - pomyślałam z pewną satysfakcją. I nie miało dla mnie znaczenia, że wszystko to tylko... prawie. Byłam w dobrym humorze i miałam wielką ochotę pożartować sobie trochę z nieszczęśnika. Dlaczego z góry założyłam, że to pisał mężczyzna, nie wiem.

- Nie mam nic do tej kawy, więc kup coś po drodze. Ja w tym czasie wezmę szybki prysznic i trochę się ogarnę - odpisałam.

Nie czekałam długo na odpowiedź.

- Prysznic w pracy? Sporo się u Ciebie zmieniło.
- Wolisz wypić tę kawę u mnie w pracy? Sądziłam, że w domu będzie przyjemniej.
- Masz dzisiaj wolne?

Chwilę się zastanawiałam, co odpisać. Może już najwyższa pora zdradzić, że tylko żartuję? Że nie jestem tym, za kogo mnie bierze. A może to sms do znajomego, może do kogoś z rodziny? Za dobrze się jednak bawiłam, aby to zakończyć.

- Znikam na jakiś czas. Idę się opłukać. - Może w tym czasie jakiś temat wpadnie mi do głowy, aby podtrzymać rozmowę?

Po godzinie dostałam kolejny sms.

- Podaj mi ulicę, wpiszę w GPS, łatwiej trafię.

Czyli nie zna adresu zamieszkania swojego rozmówcy - przemknęła mi myśl.

- Ulica nazywa się: Pod sosnami, pierwszy dom po prawej - szybko podałam swój adres.

Telefon chwilę milczał. Pewnie GPS kombinuje, gdzie znajduje się wpisana ulica - pomyślałam z satysfakcją i uśmiechnęłam się rozbawiona.

- Nie mogę znaleźć. Czyżby jeszcze jej nie nanieśli? - odpisał zaskoczony.

To był chyba właściwy moment, aby przyznać się do żartu i wyznać prawdę. Zrobiłam to. Napisałam, że przepraszam za żart, że widocznie źle wpisał numer, że to pomyłka. Niecierpliwie czekałam na odpowiedź. Roześmieje się, czy obrazi? Nie obraził. Przysłał mi buziaka z dopiskiem: Nic straconego. Zawsze możemy umówić się na kawę. Obiecuję przywieźć też coś do niej. Potem padło pytanie, gdzie właściwie mieszkam, w jakim mieście. Okazało się, że dużo jeździ po kraju. Czasem bywa też w moim mieście, więc jeżeli zaproszenie będzie nadal aktualne, to chętnie skorzysta.
I tak zaczęła się nasza znajomość. Potem było wiele sms-ów, na wszelkie możliwe tematy. Z czasem zaczęliśmy rozmawiać o seksie. O tym, co lubimy, gdzie lubimy to robić, o najdziwniejszych miejscach, w których się kochaliśmy. Kiedyś napisał mi, że lubi dominować, być tym, który "rządzi", podporządkowuje sobie partnerkę. Bez namysłu odpisałam: Za to ja lubię ulegać. Od tamtego czasu nasze rozmowy najczęściej krążyły wokół ,,klimatu" Okazało się, że mamy do niego zbliżone podejście, że oboje jesteśmy "z tej samej szkoły". W jednej z kolejnych wiadomości zapytał, czy mam kogoś, czy mam Dominującego? Nie miałam, nie byłam z nikim. Kilka dni się nie odzywaliśmy. Był okres Świąt Bożego Narodzenia, każde z nas spędzało ten czas z rodziną. Nie chcieliśmy sobie w tym przeszkadzać. Na początku stycznia przyszła wiadomość.

- Jeżeli nadal jesteś sama proponuję Ci relację. Mamy podobne podejście do klimatu. Myślę, że może nam się udać. Spróbujmy. Co Ty na to?

Nie namyślałam się długo i odpisałam, że się zgadzam. Od tamtej pory sporo się zmieniło w naszych kontaktach. Był moim Dominującym, Panem, a ja Jego uległą, posłuszną i oddaną. I chociaż wszystko odbywało się za pomocą sms-ów, to obrazy podsuwane nam przez wyobraźnię, zbliżyły nas bardzo do siebie. Pewnie to dziwne, ale nigdy nie rozmawialiśmy ze sobą, chociaż bardzo chciałam poznać w końcu Jego głos.
Pewnego razu mój telefon rozdzwonił się, spojrzałam na numer i zamarłam z przejęcia. Na ekranie wyświetliło się Jego imię. Ręce mi drżały, kiedy odbierałam.

- Witaj Su. Mam dla ciebie wiadomość, ale chciałem przekazać ci ją osobiście. Dlatego dzwonię. Poza tym, chciałem wreszcie cię usłyszeć i poznać twój głos.
- Witam.... panie... - głos mi się łamał, chyba bardziej wyszeptałam, niż wymówiłam słowa. - Cieszę się, że cię słyszę, że dzwonisz... Zdradzi mi pan tę wiadomość?
- Za tydzień będę w twojej okolicy. Chyba już czas, żebyśmy się spotkali.

Zaniemówiłam z wrażenia. Niby to było oczywiste, że kiedyś do tego dojdzie, że spotkamy się, zobaczymy, poczujemy... i w końcu zrealizujemy to, o czym rozmawialiśmy. Zawsze to było jednak... kiedyś... bez sprecyzowanej daty. Teraz data została określona, a spotkanie stawało się realne.
Odczekał chwilę dając mi czas na oswojenie się z wiadomością.

- Nie słyszę słów zachwytu. Czyżbyś się rozmyśliła? - zapytał chyba trochę zdziwiony przedłużającym się moim milczeniem. - Jaka jest twoja decyzja Su?
- Oczywiście, że się zgadzam... panie. Przecież chcemy tego od dawna... - głos mi się jeszcze łamał, ale z każdym słowem nabierałam pewności. - Bardzo się cieszę - dodałam i uśmiechnęłam, jakby mógł to zobaczyć.

Ustaliliśmy dokładną datę i wybraliśmy dworzec autobusowy na miejsce spotkania.

*

Chyba jestem typową kobietą. Nie mogę się zdecydować, co nałożyć na siebie. Nie mam żadnego pomysłu. Ostatecznie decyduję się na turkusową, dzianinową sukienkę, która miło opnie ciało, a jednocześnie swobodnie będzie opadać. Dodatkowo podkreśli kolor zielonych oczu. Pod nią zakładam czarną bieliznę. Chwilę nie mogę zdecydować się, czy założyć pończochy, czy rajstopy. Nie przepadam za pończochami, więc wybieram rajstopy, ale za to "z niespodzianką". Na myśl o tej "niespodziance" uśmiecham się do siebie. Ciekawe, czy się spodoba? Na koniec decyduję się na czarne czółenka. Teraz kolej na włosy. Rozczesuję je dokładnie i zostawiam swobodnie opadające na plecy. Jeszcze ostatnie spojrzenie w lustro... czegoś mi brakuje do całości. Zakładam kolczyki. Długie, srebrne sople, które wizualnie wyszczuplą mi twarz i wydłużą szyję. Jestem gotowa! Do torebki wkładam portfel z pieniędzmi i komórkę, Wychodzę z domu. Właśnie podjechała taksówka.
Przed przyjazdem autobusu jestem na miejscu. Jest ciepło, a mimo to drżę. Pewnie ze zdenerwowania. I ta dręcząca mnie myśl, która nie daje mi spokoju, od kiedy wiem o spotkaniu... Czy się spodobam? Czy wpasuję się w Jego gust? Wprawdzie zapewniał mnie, że wygląd nie jest aż tak ważny, że ważne jest to, jaka jestem... Gadanie... Nikt mi nie wmówi, że nie ma znaczenia. Tym bardziej, że ma nas połączyć nie tylko zwyczajna znajomość, ale też... seks... i to jaki - staram się myśleć o czymś innym, ale nie bardzo mi się udaje. Nerwowo poprawiam włosy, zgarniając kosmyk z twarzy i wsuwając go za ucho. I nagle zaskakuje mnie myśl. A jeżeli On mi się nie spodoba? Głupia ja! Przecież mniej więcej wiem, jak wygląda. Z opisu mi odpowiada. Jest wyższy ode mnie. To chyba najważniejsza dla mnie informacja Źle bym się chyba czuła gdyby był niższy. A resztą... Podobno wystarczy jeżeli mężczyzna nie jest brzydszy od diabła - na tę myśl prawie się śmieję. Właśnie podjeżdża autobus i po chwili zaczynają wysiadać podróżni, tylko kilka osób. Chyba nie powinnam mieć problemu z rozpoznaniem go? Podróżni szybko się rozchodzą w sobie wiadome strony. Wychodzisz jako ostatni. Spokojnie rozglądasz się na boki. Kiedy mnie zauważasz, na Twojej twarzy pojawia się uśmiech. Podchodzimy do siebie. Szybkim spojrzeniem lustruję sylwetkę i ubranie. Nie na wiele to się zdaje. I tak całą moją uwagę zajmuje uśmiech i blask bijący od szaroniebieskich oczu.

- Jestem. Witaj Su.

Na te słowa serce bije mi jeszcze mocniej, niż chwilę temu. Podaję rękę do powitania. Ty decydujesz inaczej. Bierzesz mnie w objęcia i mocno przytulasz do siebie. Przysuwasz twarz do mojej i całujesz, by po chwili szepnąć:

- Nareszcie mam cię przy sobie.

I nagle znikają wątpliwości, czy się sobie spodobamy. Czuję twój dotyk, twój oddech na moim policzku, na karku. Widzę blask w twoich oczach uważnie mnie obserwujących. Wreszcie i ja mogę cię dotknąć. Jak bumerang wracają słowa, które do siebie pisaliśmy. Na ich wspomnienie chyba się czerwienię, a przynajmniej czuję, jak twarz zaczyna mnie palić. Jestem gotowa zrobić to wszystko o czym pisałam w sms-ach? A on... jest taki, jakim się w nich opisał?

Decydujemy się pójść na jakiś obiad. W końcu pora jest odpowiednia. Idziemy do przytulnej restauracji w milczeniu. Co chwila tylko spoglądamy na siebie. Trzymasz mnie za rękę, jakbyś obawiał się, że mogę zniknąć. Wchodzimy do środka. Większość stolików jest pusta. Zajmujemy miejsca w najzaciszniejszym kącie. Z dala od drzwi i pozostałych klientów. Kiedy zjawia się kelner pozostawiam Tobie decyzję, co do zamówienia. Sama wychodzę do toalety. Chcę umyć ręce i zrobić jeszcze coś. Przygotować dla Ciebie, zaplanowaną wcześniej, niespodziankę.
Kiedy wracam do stolika, kelner właśnie ustawia zamówione dania. Zaczynamy jeść mówiąc sobie: Smacznego. Stale uważnie mi się przyglądasz, ja Tobie również. Staram się zapamiętać każdy szczegół Twojej twarzy, każdy Twój gest. Będę je potem przywoływać, kiedy już odjedziesz. Stale uśmiechasz się do mnie. Nie rozmawiamy, ale wyczuwam, że coś się dzieje. Jeszcze nie wiem co, ale jestem tego niemal pewna. Kąciki Twoich ust podnoszą się lekko zdradzając, że coś kombinujesz. A może tylko uśmiechasz się do swoich myśli?
I wtedy to czuję. Delikatne, niemal niewyczuwalne muśnięcie na mojej stopie. Domyślam się, że właśnie dotykasz mnie nogą pod stolikiem. Ale chwila... Ten dotyk jest delikatny i ciepły. Czyżbyś zdjął but i dotykał mnie stopą? Nacisk się zwiększa i z każdą chwilą przesuwa się po łydce coraz wyżej. Sięga już kolana. Spokojnie, jakby nic się nie działo pod blatem, nabierasz na widelec kolejny kęs. Twoja stopa sunie nadal. Jest już w połowie mojego uda. Gładzi je delikatnie i... zaczyna wciskać się między oba. Dociera do ich zwieńczenia. Rozpycha się nadal. Dotyka mojej intymnej strefy. Przyciska się mocno. Przesuwa w górę i w dół. I nagle zatrzymujesz ten ruch. Twoje brwi lekko się unoszą, zdradzając chwilę zastanowienia, może zdziwienia? Serce wali mi niemiłosiernie, jakby chciało zaraz wyskoczyć. Moja twarz nabiera rumieńców. Czuję rosnące podniecenie. Próbuję nie okazywać tego po sobie. Nie mogę jednak powstrzymać się przed patrzeniem w Twoje oczy. Widzę w nich zaciekawienie pomieszane z zaskoczeniem i wielkie pożądanie. Nieświadomie oblizuję wargi. Zasycha mi w gardle. Muszę popić. Sięgam po kieliszek z winem i przymykam oczy. Dla kogoś postronnego wydawać by się mogło, że delektuję się, ale prawda jest inna. Chcę dokładniej czuć każdy Twój ruch, jednocześnie nie dając nic po sobie poznać.
Nagle cofasz stopę. Jestem tym trochę rozczarowana. Chociaż... czego więcej oczekuję? Najchętniej wzięłabym teraz Twoją dłoń i poprowadziła Cię za sobą do toalety, abyś mnie tam zerżnął. Nie mam jednak na tyle odwagi.
Jestem bardzo podniecona! Naszym spotkaniem, bliskością i tym dotykiem Twojej stopy pod stołem. Czuję, że jestem wilgotna... Nie! Wilgotna to za mało powiedziane. Jestem mokra i zastanawiam się, czy soki wypływają już ze mnie, mocząc krzesło, na którym siedzę.
Nagle nachylasz się, jakbyś sięgał coś pod blatem. Chwilę to trwa. Zastanawiam się, co takiego możesz robić pod stołem? Nie umiem jednak znaleźć sensownego wytłumaczenia. Prostujesz się i pokazujesz mi, zwiniętą w dłoni... skarpetę. Rozwijasz ją, nadal trzymając w dłoni. Palcami drugiej przesuwasz po mokrym śladzie wyraźnie widocznym na jej spodniej części.

- Mhmm - mruczysz przy tym przeciągle, a na Twojej twarzy ponownie gości dyskretny uśmiech.

Aż tak bardzo chciałeś się przekonać, czy rzeczywiście jest wilgotna? - zadaję sobie pytanie.
I znowu czuję dotyk stopy. Już odważniej przesuwasz nią coraz wyżej. Wpatrujemy się w siebie w napięciu. Słyszę bicie swego serca. Oddech mi przyśpiesza. Mam wielką ochotę wykrzyczeć: Zerżnij mnie tu i teraz, bez względu na wszystko! Milczę jednak, nadal wpatrując się w Ciebie, jak zahipnotyzowana. Twoja stopa dociera do mojej intymności. Przesuwa się po niej. Wyczuwa jej wilgoć. Chwilę się zatrzymuje. Twoje brwi podnoszą się w geście pytania. Nic nie odpowiadam, tylko sięgam do torebki i wyjmuję z niej kopertę z zawiniątkiem w środku. Kładę na stół obok Twojej dłoni. Sięgasz po nią i z ciekawością zaglądasz do jej wnętrza. Po chwili wahania wyjmujesz z niej czarne, koronkowe majtki. Spoglądasz to na nie, to na mnie.

- Zdjęłaś je, kiedy wyszłaś do toalety? Dla mnie? - cicho zadajesz mi pytanie.
- Tak. Dla Ciebie... Panie - odpowiadam z lekkim zakłopotaniem.
- Dobra dziewczynka. Grzeczna Su - mówisz to uśmiechając się lubieżnie.

Tak, jak wcześniej skarpetę, tak teraz te majtki chowasz do kieszeni spodni.
Kończymy jeść obiad, a po chwili kelner donosi nam ciepły sernik z gałką lodów na nim. Wygląda apetycznie. Nabieram mały kawałek i wkładam do ust. Wtedy ponownie czuję dotyk Twojej nagiej stopy. Szybko przesuwasz ją po śliskich rajstopach. Docierasz do zwieńczenia i ponownie unosisz wysoko brwi.

- Tu nic nie ma - ni stwierdzasz, ni zadajesz pytanie.
- To moja mała niespodzianka - teraz ja uśmiecham się kokieteryjnie - to rajstopy ze specjalnym otworkiem, abyś w każdej chwili mógł się dobrać do swojej Su.

Chyba moja niespodzianka podoba się Tobie, bo ochoczo przesuwasz stopą to w górę, to w dół, wywołując u mnie kolejną falę podniecenia. Duży palec delikatnie rozsuwa wargi, rozmazując po całej długości, wyciekające już soki.

- Mhmm - mruczysz rozkosznie - moja m o k r a dziewczynka - i słowo mokra przeciągasz z wyraźną aprobatą.

Wpatruję się intensywnie w Twoje oczy. Chcę w nich zobaczyć, oprócz zadowolenia, rosnące i w Tobie, pożądanie. Oddaję się każdemu bodźcowi, który mi serwujesz. Wyraźnie czuję, jak palec odszukuje dziurki, jak ją pieści, uciska. Następnie przesuwa się wyżej, odnajdując nabrzmiałą łechtaczkę. Delikatnie drapie ją paznokciem, by po chwili drażnić szybkimi ruchami. Z moich ust wydobywa się ciche westchnienie, chociaż tak naprawdę mam wielką ochotę głośno jęczeć. Z trudem się przed tym powstrzymuję. Odchylam głowę do tyłu, napinając przy tym szyję. Przymykam oczy. Czuję, jak palec wdziera się w moje wnętrze, jak je rozpycha, jak wykonuje ruchy w przód i wstecz. Jak zaczyna przyśpieszać. Pozostałe palce drażnią rowek poniżej wejścia. Robi mi się gorąco. Krótkimi wdechami chwytam powietrze. Podsuwam pośladki na sam skraj krzesła umożliwiając tym lepszy dostęp do penetracji. Palec wysuwa się i zaczyna zawrotny taniec na najczulszym miejscu. Czuję, że zbliża się moment kulminacyjny. Patrząc na mnie uważnie, wychwytujesz to. Ujmujesz moją dłoń i mocno zaciskasz w swojej.

- Dawaj Maleńka! Jeszcze! Jeszcze! - zachęcasz mnie.

Przeszywa mnie silna fala gorąca. W środku pulsuję... jeszcze chwila.
- Trzymaj mnie mocno, bo opływam! - wołam w myślach.
I odlatuję... gdzieś pod sufit... wysoko...

Głowa opada mi bezwładnie na piersi. Chwilę trwam w bezruchu. Czuję, jak soki wyciekają ze mnie, spływając po rajstopach, kapiąc na podłogę.
Puszczasz moją dłoń i dotykasz twarzy.

- Moja napalona Su! Moja zaspokojona...! - mówisz z dumą ocierając mi z czoła kropelki potu.

Podnoszę głowę i spoglądam na Ciebie.

- Jesteś niesamowity... Panie! Co Ty ze mną wyprawiasz...? - szepczę z czułością, szczęśliwa.

Niepewnie rozglądam się po lokalu. Dyskretnie zerkam na twarze nielicznych gości. Wszyscy są jednak zajęci sobą, swoimi sprawami. Nikt z ciekawością nie patrzy w naszą stronę. Nikt nie zauważył tego, co chwilę temu działo się przy naszym stoliku. Biorę głęboki wdech i z ulgą wypuszczam powietrze. Jeszcze pulsuje mi w skroniach, jeszcze czuję rumieńce na twarzy, ale to wszystko stopniowo ustępuje. Mam wielką ochotę wtulić się teraz w Ciebie, pokazać Ci, jak było mi dobrze. Chwytam jedynie Twoją dłoń i podnoszę, ocierając się o nią policzkiem. Wysuwam język i liżę jej wnętrze, zakreślając malutkie kółka.

- Chcę Ci się zrewanżować - mówię niemal szeptem. - Mam wejść pod stół i zrobić to ustami, czy tak jak Ty, stopą?
- Ciii... Jeszcze zdążysz, jeszcze będziesz miała wiele okazji - stopujesz mnie również szeptem i na Twoich ustach znowu pojawia się uśmiech.

Przywołujesz kelnera i regulujesz rachunek. Potem wyjmujesz z kieszeni skarpetę, zakładasz ją, a następnie but. Po chwili opuszczamy lokal. Już na zewnątrz pytasz:

- Jedziemy do ciebie, czy wynajmujemy jakiś pokój? Chyba zasłużyliśmy oboje na solidną sesję - mówiąc to mrugasz do mnie i obejmujesz mocno w pasie.

Ruszamy przed siebie spragnieni naszych ciał.



Dodaj do ulubionych
37,948
Podziel się ze znajomymi
8.98/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.98/10 (52 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (8)

s.e.b

s.e.b · 7 grudnia 2016+3

Czułem to co mężczyzna czytając opowiadanie. Subtelny opis kolacji i ta Su. Kobieca i oddana. Zaskakująca niespodzianka jaką naszykowała, zostałem totalnie zaskoczony. Więcej nie zdradzę. Gdzie takie kobiety mieszkają, że na Pokątnych to już wiem. grin

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MrHyde

MrHyde · 7 grudnia 2016+3

I ja nie odbieram dzwonków od nieznanych numerków. Może to błąd? wink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
XXX_Lord

XXX_Lord · 7 grudnia 2016+1

Rewelacja!
Świetny pomysł na fabułę i działająca na wyobraźnię scena z restauracji. W dodatku umiejętnie zbudowane napięcie - to zdecydowanie Twoje najlepsze opowiadanie. Chcę więcej! smile
Błędów nie szukałem - przy pobieżnej analizie w trakcie czytania nic poważnego nie rzuciło mi się w oczy (może dwa, trzy powtórzenia).

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
GreatLover

GreatLover · 7 grudnia 2016+0

Ujrzałam nieznany numer. Zwykle nie odbieram rozmów z takiego numeru, ale co mi szkodzi przeczytać? - doszłam do wniosku i otworzyłam wiadomość.

Na smartfonach wiadomości wyświetlają się tak, jak wypowiedzi podczas rozmowy na czacie - na upartego tak można zinterpretować fakt nieodebrania "rozmowy" ale wydaje mi się, że to określenie wciąż jest zarezerwowane na telefoniczną gadkę, a nie wymianę tekstowych wiadomości.

A przy okazji - wkradło Ci się powtórzenie o "numerze".

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Alison

Alison · 9 grudnia 2016+1

10/10. Eh szkoda, że nie piszesz opowiadań z ciągiem dalszym.. To by było coś. smile (jakby co jestem również nickiem Noniezle ale zapomniałam hasała :v)

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
ola

ola · 11 grudnia 2016+0

Boskie ... Liczę na kontynuacje

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Nazca

Nazca · 23 grudnia 2016+0

Czytałem kiedyś blog (dobro)wolnej niewolnicy, opisywała w nim swoje spotkania z Panem, nie brakowało oczywiście intymnych szczegółów, natomiast ja z niego zapamiętałem coś innego. Owa niewolnica pisała o swych doznaniach, o swoim Panu i o świecie zewnętrznym wokół nich. Opisywała np jak Pan zaprosił ją do restauracji, z obrożą na szyi i jak bardzo obawiała się reakcji ludzi na taki widok. Innym razem dostała za zadanie opowiedzieć w pociągu przypadkowo spotkanej osobie, o tym co robi ze swoim Panem...
Pisała o przeżyciach swoich, mężczyzny, ale i o reakcjach ludzi stykających się z niezręczną dla nich sytuacją. I to dla mnie było najbardziej interesujące.

Dlaczego o tym wspominam? W tym opowiadaniu właśnie widziałem ten niewykorzystany potencjał - jaka była reakcja kelnerów albo innych gości? Co czuła bohaterka robiąc "takie rzeczy" w miejscu publicznym?
Piszesz dobrze, opowiadania czyta się interesująco, ale wciąż masz duży margines tematyki, która nie jest do końca wykorzystana. Jak to zrobisz wskoczysz na jeszcze wyższy poziom.

Parafrazując Wałęsę - Ja piszę do ciebie, Krystyno sięgnij dalej! wink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
rafal

rafal · 1 stycznia 2017+0

Bardzo dobre - czułem jakbym tam był przy stole smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub

Inne popularne opowiadania Krystyna: