Agnessa Novvak · 2 godziny temu · "Wilczyca (V)"  

0
0

Przewodnik chyba powinien wiedzieć takie rzeczy



Jako że zwiedzam sporo miejsc nie snując się idywidualnie, a właśnie z przewodnikiem, to powiem tak: przewodnik powie to, co ma usłyszeć zwiedzający. O ile nie udaje "zabawnego", nie próbuje narzucać własnej wizji świata lub po prostu nie bredzi jak potłuczony. A jeśli mija się z prawdą, to tym gorzej dla prawdy 😛

Co się zaś tyczy kolejnych rozdziałów, to bywają wśród nich takie, które są po prostu przegadane, siada w nich tempo, nieraz powtarzają już znane czytelnikowi rzeczy. Przy czym osobiście przymykam na to oko z dwóch głównych powodów. Pierwszy: mniej lub bardziej intencjonalnie, ale pomagają w odetchnięciu przed tymi częściami, w których dzieje się aż za wiele. I drugi: trudno jest ogarnąć tekst tej objętości, by utrzymać równy poziom, tempo, nigdzie niczego nie pomylić i tak dalej. Zwłaszcza gdy zaczynamy przygodę z pisaniem i najzwyczajniej ciężko nam wyrzucić do kosza coś, na co poświęciliśmy tyle czasu i wysiłku.

Nadalia · 3 godziny temu · "Wilczyca (V)"  

0
0

Urządzenie w kształcie ludzkiej sylwetki, zamykane jak trumna. Wewnątrz — kolce. Ułożone tak, by ranić, nie zabijać. Męka była długotrwała. Rzadko jej używano — bardziej jako symbol grozy niż realnego narzędzia, ale działała na wyobraźnię.



O ile mi wiadomo, kolce/sztylety wewnątrz żelaznych dziewic (tak, powinnaś to, autorko, napisać małą literą, bo nie jest to nazwa własna) to XIX-wieczny falsyfikat. Przewodnik chyba powinien wiedzieć takie rzeczy.

Potem ruszyła dalej za grupą, a on, czując wciąż ciepło jej dłoni na policzku, uświadomił sobie, że nigdy wcześniej upokorzenie nie smakowało tak przyjemnie.



Okrutnie niezręczne zdanie.

Wysoki obcas dodawał jej kilka centymetrów, ale przede wszystkim nadawał jej postawie pewności — tej charakterystycznej, niemal instynktownej gracji, z którą wchodziła do każdego pomieszczenia, jakby je od razu obejmowała we władanie.



To z kolei mocno mi się gryzie. Instynktowna gracja nie powinna wynikać z obcasów. To określenie w ogóle tutaj nie pasuje. Co więcej, może się mylę, ale... czy nie było tak, że ona jest nieco introwertyczką? I poza określonym typem facetów, którym od razu wpada w oko, właśnie niezbyt dominuje nad przestrzenią? Dotychczas odniosłam takie wrażenie, co sprawia, że opis ten jest nieporadny.

Dostrzegłam również pewną schematyczność opisów. Możliwe, iż nie rzuciła mi się ona wcześniej aż tak w oczy, bo poprzednie rozdziały są krótsze. Z drugiej strony: może tutaj je po prostu zintensyfikowałaś. Nie jestem pewna, acz szybko zobrazuję, co mam na myśli cytatem poniżej:

Stanęła tyłem, odsłaniając kark — smukły, gładki, chłodny jak porcelana. Nie musiała nic więcej mówić. Łukasz uniósł rękę i, z wyczuwalnym napięciem, ujął suwak sukienki. Delikatnie, powoli, jakby każde przesunięcie miało znaczenie, rozsuwał go w dół. Materiał opadał miękko, odsłaniając najpierw wąskie łopatki, potem linię pleców — prostą, idealnie wyważoną, niemal posągową. Kiedy sukienka zsunęła się całkowicie, odsłoniła jej ciało. Paulina była inna. Zupełnie inna od kobiet, które poznał. Jej ciało miało w sobie coś dziewczęcego — niewielkie, jędrne piersi, które podkreślał misterny koronowy stanik z cienkiej siateczki, bardziej sugerujący kształt niż go ujawniający. Żadnych pełnych bioder, żadnych zbyt zaokrąglonych linii. I była zaskakująco umięśniona. W sposób subtelny. Piękny. Naturalny. Na jej ramionach, brzuchu, udach widać było wyraźnie zarysowane mięśnie — nie masywne, lecz takie, które zdradzały dyscyplinę, sprawność, ukrytą siłę. To były mięśnie biegaczki, tancerki, wojowniczki w jednym. I wszystkie te cechy tylko potęgowały jej filigranowość, zamiast ją odbierać. Do tego pończochy o satynowym połysku, idealnie przylegające do jej smukłych nóg. Szeroki, koronkowy pas — luksusowy, misterny — oplatający jej talię jak tajemnica. Każdy element stroju działał nie osobno, ale jako część hipnotycznej całości. Przeciągnęła dłonią po własnym biodrze, jakby mimochodem, jednak ten ruch był zbyt płynny, zbyt pewny siebie, by mógł być przypadkowy. W lustrze naprzeciwko dostrzegła jego spojrzenie — głębokie, wstrzymujące oddech, pełne niemej adoracji. Uniosła kącik ust w tym swoim znanym, lekko cynicznym uśmiechu. Władczym. Pewnym siebie. Obłędnie uwodzicielskim.



Stanęła tyłem, odsłaniając kark — smukły, gładki, chłodny jak porcelana.
Materiał opadał miękko, odsłaniając najpierw wąskie łopatki, potem linię pleców — prostą, idealnie wyważoną, niemal posągową.
Jej ciało miało w sobie coś dziewczęcego — niewielkie, jędrne piersi, które podkreślał misterny koronowy stanik z cienkiej siateczki, bardziej sugerujący kształt niż go ujawniający.
W lustrze naprzeciwko dostrzegła jego spojrzenie — głębokie, wstrzymujące oddech, pełne niemej adoracji.

Pomijając fakt, że akapit jest zdecydowanie za długi, to ten styl opisu jest męczący. Nie jest naturalny. W połączeniu z faktem, że nieco powtarzasz część informacji (jak te satynowe pończochy, o których jako czytelniczki już dobrze przecież wiemy) i opisujesz wszystko na raz, całość jest trudna do przyjęcia.

Żeby nie było: ja jestem wielką fanką opisów. Tolkiena i jego opis siedmiu bram do Gondolinu czytałam parę razy, za każdym razem jeszcze bardziej zachwycona. Jednak (bez urazy) ten opis nie należy do tych zachwycających. Jest przesadnie rozwleczony, zbudowany na bardzo podobnym schemacie, powtarza znane nam informacje.

Poczuł strach przed nieznanym.



Ahhhh, yessss... the oldest and strongest kind of fear is fear of the unknown...
(przepraszam, nie mogłam się powstrzymać)

Pomijając powyższe, powiem tak:

1. Klimat jest bardzo ciekawy. Sam aspekt zwiedzania tego zamku, lekkiego droczenia/upokorzenia w dybach, potem scena seksualno-erotyczna – wszystko pięknie się łączy. Klimat jest świetny, a postać Pauliny jest w tym aspekcie bardzo autentyczna. A przynajmniej jest autentyczna przez większość czasu, bo...

2. ...momentami miałam wrażenie, że Paulina nie rozmawia, tylko przemawia. Jej dialog z Michałem (dobrze zapamiętałam?) był niesamowicie sztuczny w moim odbiorze. Trochę tak, jakby on ją o coś pytał, a ona miała listę uniwersalnych odpowiedzi, które może wykorzystać w każdej sytuacji życiowej.

3. Doceniam też większe wprowadzenie postaci pobocznych, co jest na pewno na plus. Na minus: ten przewodnik był niesamowicie nudny. Jakbym ja z kimś takim poszła na wycieczkę, to bym domagała się zwrotu.

4. Ilość "..." w tym tekście jest powalająca. Błędne formatowanie niestety bardzo częste. Dialogi napisane momentami karygodnie. Na tyle było to częste, iż mnie po prostu wytrącało z równowagi i musiałam sobie robić przerwy od tekstu. Ja wiem, że sama robię babole, wiem, że to normalne, ale kurczaczki z KFC, tutaj jest tego stanowczo za dużo.

Mam problem z ostateczną oceną tego tekstu. Z jednej strony podobał mi się on bardziej niż poprzednie. A bo nowe postacie, które w końcu coś mówią, a bo klimat zamku, do którego BDSM pasuje idealnie. Może nawet sama bym się dała skusić ponownie na coś z BDSM, gdyby mnie ktoś na taki weekend zabrał.

Jednak braki techniczne, powtarzające się, nic niewnoszące opisy, nieco sztuczne zachowanie i mowa Pauliny, mało wiarygodne zachowanie Łukasza i ogółem jego "płaskość" zabiły mi przyjemność z tej lektury. Doczytałam do końca, lecz szczerze: wątpię, żebym chciała tu wrócić.

Nie piszę tego, droga autorko, by Cię zniechęcić. O ile jednak poprzednimi rozdziałami (czyli I-IV) czułam się zachęcona, tak teraz nie wiem, czy zabiorę się za lekturę rozdziału VI.

Nadalia · 8 godzin temu · "Wilczyca (III-IV)"  

0
0

— Kawa brzmi całkiem dobrze — odpowiedziała, po czym bez słowa poprawiła mu szalik, jakby to była rzecz całkowicie naturalna. — Prowadź.



A to nie jest rzecz całkowicie naturalna? 😅 Muszę zacząć uważać, bo ja co chwila komuś czapkę przesunę, włosy zmierzwię, okruszki z ubrania wyjmę, albo kołnierzyk poprawię.

Paulina szła tuż przy nim, cicha, skupiona, a jednak obecna w sposób, który całkowicie wypełniał przestrzeń między nimi. Po kilkunastu minutach dotarli na niewielki plac przy parku, gdzie w rogu stała kawiarnia — niewysoka, w starym budynku z cegły, oświetlona miękkim, bursztynowym światłem.



Chyba domyślam się, o co Ci tu chodziło, droga autorko, lecz w mojej ocenie jest to opis nieco niezręczny. Cicha i skupiona, a jednak obecna. Czemu ma się to kłócić ze sobą? Skoro jest skupiona, to jest obecna raczej? Chyba że była skupiona na kimś/czymś innym, ale przy tym obecna w rozmowie? To wypełnianie przestrzeni między nimi – sam zwrot jest poprawny, lecz czy na pewno pasuje tutaj? Mam wątpliwości.

Nie jest też (chyba) błędem napisanie, że w rogu stała kawiarnia. Jednak czy brzmi to dobrze? Nie. Lepiej by było napisać coś w stylu:

"Po kilkunastu minutach dotarli na niewielki plac przy parku, w którego rogu stała kawiarnia, miesząca się w niewysokim, starym budynku z cegły, oświetlona ciepłym, bursztynowym światłem".

Lub też:

"Po kilkunastu minutach dotarli na niewielki plac przy parku, w którego rogu stała kawiarnia ukryta w niewysokim, starym ceglanym budynku, oświetlona ciepłym, bursztynowym światłem".

Lub też:

"Gdy dobrotliwe słońce skryło się całkowicie za linią horyzontu, a księżyc swym srebrzystym blaskiem objął we władanie nocny nieboskłon, para dotarła na skromny, acz urokliwy plac przy parku. W jego roku znajdował się cel ich podróży – XIX-wieczna kamienica, zbudowana ze starej, pruskiej cegły, na parterze której mieściła się oświetlona ciepłym, złotym niczym bałtycki bursztyn blaskiem kawiarenka".

Inna kwestia to błąd, który sama nierzadko popełniam. A mianowicie: mam wrażenie, że Twoje postacie co chwila się uśmiechają. Zobrazuję to na tym przykładzie:

Paulina uśmiechnęła się lekko, przesuwając wzrok po menu.
— No cóż, wygląda na to, że udało ci się spełnić jedno z moich małych oczekiwań.
— A ile ich jeszcze jest? — zapytał żartobliwie.
— Wystarczająco, żebyś miał zajęcie na dłużej — odpowiedziała z rozbawieniem, nie podnosząc wzroku znad karty.



W ciągu czterech linijek mamy jedno lekkie uśmiechnięcie się, żartobliwe zapytanie i rozbawioną odpowiedź. Doceniam żonglowanie synonimami, acz czy naprawdę jest to konieczne tutaj?

— Może więc kiedyś sam się przekonasz, jak wygląda północna część tego landu — rzuciła swobodnie, choć w jej oczach znów błysnęło coś, co trudno było nazwać ani obietnicą, ani żartem. Ton miała lekki, niemal żartobliwy, ale w jej oczach błysnęło coś, co sprawiło, że jego serce zabiło mocniej — coś między obietnicą a wyzwaniem.



Tu robisz rzecz, która błędem sama w sobie nie jest, lecz jest irytująca. Gdzieś mi mignęło to parę razy, ale tutaj już nie wytrzymałam.

Nie stawiaj myślników w obrębie didaskaliów narracyjnych podczas pisania dialogów. To mylące. Bardzo mylące dla czytelnika. Myślnik w dialogu od razu sugeruje, że jest to przecięcie kwestii dialogowej z kwestią narracyjną. Bardzo, bardzo mylące i potencjalnie rujnujące cały dialog.

Wstała, spojrzała kozaki, po czym sięgnęła po jasne futro wiszące na wieszaku.



Coś tu się zgubiło chyba.

Kiedy dotarli w okolice klifu, wiatr uderzył mocniej, niosąc ze sobą sól i chłód od morza. Ziemia była miękka po deszczu, gdzieniegdzie błotnista, a ścieżkę pokrywały brunatne liście. Gdy stanęli na wzniesieniu, przed nimi rozciągnął się widok, który zapierał dech.



Ponownie: nie jest to błąd, ale jakaś gula niezręczności buduje się w mych trzewiach i nakazuje mi wspomnieć o tym, droga autorko. Zaczynasz zdanie nr 1 od "kiedy + czasownik", potem rozdzielasz krótkim zdaniem opisowym i piszesz kolejne zdanie, zaczynając do "gdy + czasownik". Nie jest to błąd, jak wspomniałam, tylko da się to napisać lepiej. Mogłabyś w zdaniu nr 3 wyjść do opisu ich uczuć, zamiast w tak krótkim odstępie pisać zdanie o tej samej strukturze na początku.

Zaraz zresztą piszesz, dosłownie w kolejnym zdaniu, że morze rozciągało się przed nimi. Czyli rozciągnął się rozciągający się widok.

To jednak tyle z kwestii technicznych. Nie czepiam się specjalnie przecinków, aczkolwiek raz jeszcze: popracuj nad tym, bo na razie wydają się żyć własnym życiem niekiedy. W paru miejscach też dialogi do poprawy pod względem didaskaliów narracyjnych, stosowania interpunkcji.

Przechodząc od rzeczy średnio-ważkich, przez mało-ważkie, do ważkich istotnie:

1. Mnie osobiście dialogi się podobają. Lubię kwestie dialogowe, które niekoniecznie popychają fabułę do przodu, chociaż na kursie uczyłam się, że to błąd dla współczesnego czytelnika. Acz ja współczesnym czytelnikiem nie jestem, więc Twoje dialogi doceniam.

2. To płynnie łączy się z punktem pierwszy. Rozumiem, czemu skracasz niektóre dialogi i uzupełniasz je narracją. Natomiast ta scena z prośbą o balsam: czy tam skrócenie naprawdę miało sens? To by były dosłownie 3-4, może 5 linijek dialogu, które ponownie mogłyby ukazać dynamikę między bohaterami.

3. Ponownie bardzo lubię postać Pauliny, aczkolwiek niepotrzebnie niekiedy opisujesz rzeczy, które już były opisane. Możesz, rzecz jasna, przypominać czytelnikowi o cechach Pauliny (bo mój ptasi móżdżek zawsze zapomina, kto jak wygląda), ale ciekawiej by było, jakbyś opisywała te same rzeczy innymi słowami i określeniami.

4. Niestety, wciąż totalnie nie czuję postaci Łukasza. Jest on po prostu... cóż, brzydko mówiąc, tłem w swojej własnej historii. I ponownie: ja rozumiem, że opowiadanie ma podkreślić postać Pauliny. Jednak czyż dominacja, niezależnie od tego, jaką przyjmuje formę, nie jest ciekawsza, kiedy obie (albo więcej) osób w owej dynamice ma wyraźny charakter?

Tyle ode mnie na tym etapie :> Za jakiś czas pewnie zobaczymy się w kolejnym rozdziale.

Mannix · 15 godzin temu · "Lekcja wychowawcza"  

0
0

Wciągające treścią i rozwojem akcji.
Czekam na dalszy rozwój tej historii

XXX_Lord · 22 godziny temu · "Starszych pań seksualne przygody (SPSP) "Janina - przyczepa""  

0
0

Należy dodać setki kaset z zachodnioniemieckimi pornosami, przywożonymi hurtowo z RFN, wąsate Helmuty i cycate blondyny, to było to...
Poza tym, bez jaj - w latach 80-tych dobrze wiedziano, jak robi się loda, ludzie. Nie żyliśmy w Korei Północnej.

jamer106 · 23 godziny temu · "Starszych pań seksualne przygody (SPSP) "Janina - przyczepa""  

0
0

@rampamparam
Wisłockiej "Sztuka kochania" została wydana po raz pierwszy w 1976 roku i operowała pojęciami stosunków oralnych, podobne lata to książki Lwa Starowicza, więc nie róbmy z lat 80-tych ubiegłego wieku średniowiecza, choć zaspokajanie oralne znane jest od starożytności. W latach 80-tych królowały "świerszczyki", na nielicznych jeszcze magnetowidach oglądano pirackie wersję "Emmanuel" i Teresę Orlovski ( debiutowała w branży porno w 1982).
W opowiadaniu, nigdzie nie pada stwierdzenie że ma zrobić loda, pada "ssij babciu".
I na koniec anegdota :
"Rok 1925, rozmawia dwóch bywalców teatru. I-szy gość: „Czy można wiedzieć gdzie pan mieszka?”. II-gi gość: „O, w adresie moim jest trochę patriotyzmu i trochę pornografii”. I-szy gość: „Co znaczy?”. II-gi gość: „No tak… bo mieszkam na Alei Kościuszki nr 69”. Dowcip o takiej właśnie treści opublikował magazyn „Nowy Dekameron” – swego rodzaju przedwojenny Playboy wydawany w Łodzi w latach dwudziestych. Dla jasności nad tekstem umieszczono nagłówek: AUTENTYCZNE.
Więc, felliatio i Cunnilingus były znane już nawet wtedy.
Pozdrawiam.

rampamparam · 1 dzień temu · "Starszych pań seksualne przygody (SPSP) "Janina - przyczepa""  

0
0

@jamer106 Wątpię też żeby w tamtych czasach młodzież była na tyle świadoma żeby wiedzieć co to jest seks oralny i że w ogóle można zrobić loda czy jak w tym wypadku go wymusić. Wydaje mi się że gdy chciano kogoś skrzywidzić to po prostu przez "zwykły" gwałt tj. penetrację.

Agnessa Novvak · 1 dzień temu · "Wilczyca (I-II)"  

+1
0

Mnie akurat takie rzeczy jak "twarz nadgryziona zębem czasu" się podobają, bo mają w sobie coś z groteski czy nawet surrealizmu. A czy są poprawne? W takich sytuacjach zawsze przywołuję ten sam argument: bo wiecie, jak "wielki pisarz" (wielki, bo HA, TFU nauczycielka polskiego tak mówi) tworzy coś niepoprawnego, to jest to celowe łamanie zasad, licęcja połetica, jemu wolno. A dla pani, pani Agnyziu, jest opierdziel i przymusowe czytanie SJP 😛

@Nadalia - powtórzę swój komentarz z jednej z kolejnych części: początek "Wilczycy" bywa... wymagający w odbiorze. Później będzie już lepiej, bo @AlexFenriis włożyła sporo pracy w to, by tak się stało.

BlueNight · 1 dzień temu · "Dzikość Karpat"  

0
0

@Nadalia dziękuję za słowa krytyki, ale i otuchy, że jest dla mnie nadzieja.

Bardzo spodobały mi się twoje przydomki dla postaci.

Mam wstępny pomysł na ciąg dalszy tej opowieści. Jeśli byłabyś zainteresowana, to bardzo chętnie podeślę
ci tekst przed oficjalną publikacją.

Sam pomysł rozbicia tekstu na dwa opowiadania jest myślę, że trafiony. Może kiedyś się o to pokuszę 🙂

AlexFenriss · 1 dzień temu · "Wilczyca (I-II)"  

0
0

@Nadalia Dziękuję za Twoje uwagi. Poodbno potem będzie lepiej, a sama historia rozwinie się i być moze zaskoczy. Tym niemniej, na niejeden błąd z pewnością jeszcze trafisz. Tekst przejdzie jeszcze lifting, ale muszę do tego dojrzec i nabrać wiecej dystansu. Ciągle uczę się.

XXX_Lord · 1 dzień temu · "Wilczyca (I-II)"  

0
0

@Nadalia

Okej, moja nadinterpretacja. Nie zmienia to faktu, że nie ma w tym zwrocie niezręczności.

Nadalia · 1 dzień temu · "Dzikość Karpat"  

+1
0

Po raz pierwszy oboje lecieliśmy samolotem do innego kraju, perspektywa odprawy, kilkugodzinnego lotu do Rumunii i odnalezienia się w obcym miejscu, znając jedynie podstawy języka, była przerażająca.



To zdanie jest bardzo niezręczne. Widzę, że koleżanki i koledzy już wytknęli błędy techniczne, toteż nie będę się na nich bardzo skupiała (tylko ociupineczkę), lecz pozwolę sobie kilka z nich wskazać.

Autobus był dosyć nowoczesny i miał klimatyzację, co okazało się zbawienne nawet o tak wczesnej porze.



Co to jest dosyć nowoczesny autobus?

Usiedliśmy z Paulą z tyłu, mając ostatnie rzędy foteli wyłącznie dla siebie. Bezczelnie rzuciliśmy plecaki na fotele obok, praktycznie zajmując cały rząd siedzeń i rozsiedliśmy się wygodnie.



Te zdania są niemal ze sobą tożsame, mógłbyś to dać jako jedno zdanie.

– Możemy chyba zdjąć te plecaki – uśmiechnęła się, zdejmując swój. Uwielbiałem jej uśmiech i drobne, urocze dołeczki.



Uśmiechnęła się, zaraz obok uśmiech. Dodatkowo: niepoprawny format dialogowy.

Pomijając kwestie techniczne, mam problem z oceną tego tekstu. Z jednej strony: totalnie mój klimat. Rumunia (piękny kraj na autostop!), nieco absurdalna fantastyka (gdzieś między grozą a fantasy), niewyjaśnione zjawiska, postacie jakby odklejone od rzeczywistości.

Sam zamysł opowiadania bardzo mi się podobał. I po pełnej lekturze mogę stwierdzić, że dobrze się bawiłam.

Natomiast to, co najmniej podobało mi się w opowiadaniu o charakterze erotycznym, to właśnie erotyczne opisy. W ogóle nie mogłam się w nie wczuć. Akcja działa się w nich zdecydowanie za szybko. Brakowało opisów przeżyć postaci, tego, jak w ogóle reagują na coś tak nieziemskiego i niespotykanego. Miałam nieco momentami wrażenie, że nasi protagoniści przeżyli już kiedyś coś podobnego, tylko im się zapomniało przez te 40 km wędrówki, dlatego też się nie zdziwili zanadto, gdy spotkali (dosłownie) zapomnianą boginię.

Mógł to być, rzecz jasna, efekt zamierzony: chaos, krótkie dialogi, rwane opisy, ogólny "rozgardiasz". Moim zdaniem był to błąd, który psuje efekt całości.

Żeby zachować ten ciekawy styl, o wiele lepiej byłoby z tego zrobić dwa, pełnoprawne opowiadania, bądź też znacząco rozpisać scenę z ową Wężową Boginią Serpentią (jak sobie zaczęłam ją nazywać) i wyraźniej oddzielić ją od tej z Vladem Palownikiem (jako sobie zaczęłam go nazywać).

Tyle ode mnie! Mam nadzieję, że Cię nie zniechęciłam, a tylko zachęciłam do dalszej pracy, bo widzę w Twoim stylu fabularnym duży potencjał :> Po prostu technika musi nadążyć za wyobraźnią!

Nadalia · 1 dzień temu · "Wilczyca (I-II)"  

0
0

@XXX_Lord

A czy ja powiedziałam, że jest niepoprawne? :>

XXX_Lord · 1 dzień temu · "Wilczyca (I-II)"  

0
0

@Nadalia

"Twarze nadgryzione zębem czasu? Niezbyt zręczne to sformułowanie. Naznaczone upływem czasu, może twarze, po których widać było upływ czasu..."

Zwrot jest prawidłowy, często stosuje się go w stosunku np. do budowli (mury nadgryzione zębem czasu), podmiana na twarz jest dozwolona i językowo poprawna.

Nadalia · 1 dzień temu · "Wilczyca (I-II)"  

0
0

Wśród nich dostrzegł kilka znajomych twarzy, ale nikogo na tyle bliskiego aby podchodzić. Część z nich lekko już nadgryzionych zębem czasu i wtedy zobaczył ją.



Twarze nadgryzione zębem czasu? Niezbyt zręczne to sformułowanie. Naznaczone upływem czasu, może twarze, po których widać było upływ czasu...

Ale to nie samo piękno przyciągało wzrok, lecz coś głębszego: niewytłumaczalne napięcie, aura, którą wokół siebie roztaczała.



"Ale" na początku zdania to błąd w tekście literackim. Możesz go używać w dialogach jako forma stylizacji językowej, lecz nie w narracji. Po drugie: to dosyć krótkie zdanie, które zaczynasz spójnikiem przeciwstawnym, po czym rozdzielasz spójnikiem przeciwstawnym.

Jestem wielką fanką długich opisów, lecz przyznam, że z Twoimi mam pewien... problem. Nie mówię, iż wszystkie są złe, aczkolwiek podczas lektury miałam silne wrażenie, iż próbujesz opisać bogato bohaterkę (super, uwielbiam), jednocześnie nie mając do końca pomysłu na to, jak to opisać.

Pozwolę to sobie wyjaśnić na przykładzie poniżej:

Była ubrana w prostą, lecz niezwykle elegancką czarną sukienkę, która idealnie podkreślała jej zgrabną sylwetkę. Materiał układał się na niej miękko, jakby stworzono go dokładnie z myślą o jej proporcjach. Sukienka była dopasowana, sięgająca tuż przed kolano, z lekko asymetrycznym dekoltem, który dodawał jej wyrafinowania i trudnej do nazwania subtelnej drapieżności. Czarne, lekko połyskujące rajstopy nadawały całości gładką linię, elegancką, ale nie przesadzoną.
Na stopach miała klasyczne czarne szpilki z czerwonymi podeszwami — i Łukasz od razu, bez zastanowienia, rozpoznał charakterystyczną linię Louboutina.



Czym jest prosta i niezwykle elegancka sukienka? Co składa się na tę eleganckość? Potem piszesz, że "idealnie podkreślała jej zgrabną sylwetkę", po czym w sumie nieco powtarzasz informację w tym samym akapicie, pisząc, iż materiał układał się na niej miękko, a sukienka była dopasowana.

Nie rozumiem też, czemu wpierw piszesz, że podkreśla sylwetkę, potem przechodzisz do tego, że sięga przed kolano, a potem, że asymetryczny dekolt dodaje jej wyrafinowania, po czym znowu wracasz w dół. Trochę to niekonsekwentne.

Przy okazji: bardzo nadużywasz słowa "jej" oraz skąpisz przecinków. Nie tylko w tym fragmencie. Stawiasz "się" na końcu zdania, co zazwyczaj uznawane jest za błąd. Nadużywasz również pauzy, zwłaszcza przy dialogach. A przy okazji odnoszę wrażenie, acz mogę się mylić, iż źle używasz spójników przeciwstawnych. Przykładowo:

Ruch był leniwy, ale rytmiczny — niemal hipnotyczny.



Używasz spójnika przeciwstawnego, tylko w sumie... po co? Czy ruch leniwy jest przeciwstawny względem rytmicznego? Moim zdaniem jest wręcz na odwrót.

Tyle z technikaliów. Odnosząc się do samej historii:

1. Postać Pauliny jest ciekawie poprowadzona. Pomijając aspekty techniczne, podoba mi się ta nutka tajemnicy, jaka dookoła niej została wykreowana. Niby od początku wiadomo, do czego będzie to zmierzało, ale dalej mi się to podoba. Przyjemne, umiejętne wykorzystanie archetypu.

2. Z jednej strony rozumiem oszczędzenie dialogów z innymi postaciami, z drugiej: spłyca to wykreowany świat. Kiedy dialogi ograniczają się tylko do dwójki protagonistów, to oczywiście historia jest bardziej skupiona na nich, ale jednocześnie świat to tylko tło. Co jest o tyle problematyczne, że do tej historii mi to zwyczajnie nie pasuje.

3. Budowanie napięcia jest bardzo przyjemne. Nie wiem, czy ten ostatni dialog nie rozwija się nazbyt szybko, lecz poza tym dobrze się bawiłam w miarę tego, jak Paulina bawiła się Łukaszem. Co z kolei przenosi mnie do ostatniego punktu...

4. Postać Łukasza jest dla mnie absolutnie nijaka. Pomijając aspekty techniczne (chodził od liceum, miał nauczyciela XYZ, koleżankę ABC), nie potrafię o nim nic powiedzieć. Czy to był celowy zabieg, mający na celu uwydatnienie postaci Pauliny?

Cóż, tyle ode mnie! Ogółem lekturę oceniam pozytywnie, bawiłam się dobrze mimo mankamentów, a na przyszłość życzę połamania wirtualnego pióra!

jamer106 · 1 dzień temu · "Starszych pań seksualne przygody (SPSP) "Janina - przyczepa""  

+1
0

@rampamparam
"Czy autor pochodzi z Sądecczyzny?" -powiedzmy, że spędził tam długie lata i z sentymentem w tamte strony, średnio dwa razy w roku tam bywa. Owa linia numer 1 niezmiennie kursuje na tej samej trasie i miałem przyjemność jako szczeniak ową przyczepą się przemieszczać ( wraz z ciotką, pamiętam jak wracaliśmy trzy przystanki wstecz, bo był popsuty przycisk w niej).
Czy to się mogło wydarzyć? Zdania będą podzielone, jedni powiedzą tak, drudzy inaczej, aczkolwiek pamiętam fakt z tamtych lat, jak grupa rozwydrzonych , podchmielonych nastolatków w podobny sposób zachowała się w stosunku do konduktorki osobowego składu. Ta zgłosiła to jednak do SOK, a tamci na milicję, a czy sprawców haniebnego czynu złapano? Nie śledziłem wtedy losów tego występku.
Pozdrawiam i dziękuję za komentarz.

rampamparam · 1 dzień temu · "Starszych pań seksualne przygody (SPSP) "Janina - przyczepa""  

0
0

Czy autor pochodzi z Sądecczyzny?
Zastanawia mnie czy taka historia mogłaby się wydarzyć w tamtych czasach. Czy młodzież mogła być tak wyzudana żeby wystartować w czymś takim do starszej kobiety.

rampamparam · 1 dzień temu · "Starszych pań seksualne przygody (SPSP) "Janina - przyczepa""  

0
0

@Joystick Właśnie fajnie że tego nie było bo dzięki temu nie jest takie jak wszystkie.

jamer106 · 1 dzień temu · "Dwa serca, dwa smutki (I) "Pięć dni wojny""  

0
0

Myślę, że kontynuowanie tej serii nie ma najmniejszego sensu.
Zero zainteresowania, jeden komentujący i proszący o 11 część na innym portalu.
Słowem ma powodzenie niczym tramwaj w Boże Narodzenie.
Zastanawiam się czy nie skasować tego odcinka, pozostanie taką sierotą

Hakdak · 2 dni temu · "Iza i Tomek (XIX)"  

0
0

Tak mi teraz przyszło do głowy… skoro to plan Izy, to czy wymyśliła też coś dla siebie przy okazji, czy będzie tylko obserwować…

Slaanesh · 3 dni temu · "Ostatni rok (XIV). Zakończenie roku, wieczór"  

+1
0

Planuje nie tyle kontynuować serię, co losy tych postaci. Mam pewne pomysły na opowiadania z ich udziałem ( zwłaszcza jesli chodzi o poznane w niej nauczycielki).

W_ja · 3 dni temu · "Jagoda (VII). Odwilż"   ·

0
0

@Tejot nie przejmuj się już tak tą Kostką… Całość pisze się naprawdę w piękną historię - i tego się trzymajmy 😉

Jak zauważyłeś to wróciłam też do początku 😉

W_ja · 3 dni temu · "Walka z wiatrakami (III)"  

0
0

Kolejna historia za mną… masz jak najbardziej pomysły ciekawe - choć akcja jest nie do końca rozbudowana…
Może i warto było tak zastawić - zastanawiam się teraz i chyba jednak brakuje takiej małej kropki nad i
Dzięki i pozdrawiam

W_ja · 3 dni temu · "Konsternacje (III)"  

0
0

Cała historia jest dość ciekawa… czy oryginalna? Może tylko trochę…
Happy End trochę spodziewany, a trochę nie do końca.
Trochę zgubiłam się w tym zamieszaniu czasem, ale ok jeśli taka była Twoja wizja @valkan

Orbin · 3 dni temu · "Biurowe tajemnice czyli jak nie dać się kryzysowi? (I)"  

0
0

@MarekDopra kiedy będzie

W_ja · 3 dni temu · "Życiowa historia"  

0
0

Hmmm umiesz ciekawie opisywać koleje ludzkiego losu co mnie osobiście cieszy, bo nie trafiłam na wielu, którym by się tak udawało.
Tak - postanowiłam przeczytać Twoje opowiadania nie wiem jeszcze czy ponownie czy pierwszy raz, ale ciągnie mnie do tego😉
Każdy w życiu patrzy swoimi oczami na to co przed nim, za nim i w głowie…
Świat jest zlepkiem i niby każdy stara się próbować go opisywać, ale jak zwykle oczy jednego widzą zawsze inaczej

W_ja · 3 dni temu · "Wybór (III)"   ·

0
0

Trzy punkty widzenia na tą samą historie a jednak tak różne…
Czekam na więcej, bo chciałabym zobaczyć jak pokażesz to dalej.
Widzę jak wnosisz w każdej z odsłon swoje przemyślenia na testy i tematy życia.

Dzięki i czekam 🙂

W_ja · 3 dni temu · "Wybór (II)"  

0
0

Tak jak pisałam poprzednio idę dalej 🙂

Dzięki za kolejny krok w tej historii

W_ja · 3 dni temu · "Wybór (I)"  

0
0

Hmmm… pójdę dalej dowiedzieć się więcej..
Mam przemyślenia po tej części, ale zobaczymy czy się zmienia czy nie.
Dzięki i idę dalej

Tejot · 3 dni temu · "Jagoda (I). Droga do... siebie"  

0
0

@W_ja Być może kiedyś opublikuję pełną wersję "Drogi" choć wciąż uważam, że mimo pewnych niedociągnięć i niezbyt udanych cięć, wersja opublikowana jest lepsza.

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.