@ Agnessa @Tejot
Dziękuję Wam, staram się pracować nad tym, chociaż sama czasem nakładam na siebie trochę niezdrowej presji. Wiem, że nigdy nie będzie idealnie, bo wciąż nie ogarniam wszystkich niuansów. Mam jednak nadzieję, że kolejne części, te które jeszcze nie pojawiły sie na Pokatnych, będą odpowiednio dopieszczone.
O ile faktycznie w pierwszych częściach moich ingerencji trochę było (choć i tak dotyczyły one głównie tych podstawowych spraw jak interpunkcja czy powtórzenia, a nie przepisywania zdań od nowa, żeby w ogóle można było je zrozumieć, a i takie przypadki się zdarzały), o tyle od pewnego momentu @AlexFenriss radziła sobie już praktycznie sama. Owszem, zapewne uważny czytelnik wciąż znajdzie jakieś niedoróbki, niemniej nie przesadzajmy i skupmy się raczej na docenianiu historii. A zwłaszcza autorki, bo zdecydowanie na to zasługuje 🙂
@Henio
Schlebiasz mi Czytelniku pisząc o 97%, poziom 75% jest dla mnie satysfakcjonujący.
Kontynuacja nastąpi, pewnie gdzieś w maju, bo na razie parę opowiadań mam "rozpapranych" i muszę je ogarnąć w pierwszej kolejności.
Pozdrawiam i dziękuję za komentarz.
Powiem tak, fabularnie ta część wnosi niewiele, a jednocześnie bardzo dużo, wszystko zależy jak ją czytać. Tym razem jednak Tejot chciałby wspomnieć o czymś zgoła innym. Nawet wiedząc droga Pani @AlexFenriss, o zaangażowaniu @Agnessy w redakcję i korektę tego cyklu, nie sposób nie docenić postępu, jaki się w Twym pisarstwie dokonuje. Tejot jest pod przeogromnym wrażeniem.
Jestem zaskoczony tym jak Twoja twórczość jest dobra, ale to tak w 97%.
To jednak portal literacki, końcówka w której nas zostawiasz jest bardzo istotna (moje zdanie).
Skoro on już tłumaczy się na końcu, niech wydarzy się coś więcej. W sensie jestem ciekaw emocji bohaterów i tego co mają teraz w głowach nawet jeżeli to fikcja literacka.
Pozdrawiam,opowiadanie zajefajne, czekam na dalsze części, zwłaszcza w większym,grupowym gronie, bo jak realizować fantazje, to najlepiej w kilka osób.
@BlueNight
"40km zostaje, kto nie przeceniał swoich możliwości będąc w górach
i nie ściemniał mówiąc o odległości, żeby druga osoba od razu się nie poddała niech pierwszy rzuci kamieniem." - tu Autorowi rację przyznaję. Tylko dlaczego później panowie z TOPR/GOPR/Horskiej Służby i inni "Mountain Rescuer" muszą mieć pełne ręce roboty, przez takich" kozaków"? Góry uczą pokory, bardzo uczą.
@XXX_Lord Dziękuję, miło mi.
Korekty w zasadzie już się powoli pojawiają i myślę, że clue całej opowieści jest już widoczne, chociaż niedoszlifowane. Przyznaję bez bicia, tekst zbyt krótko leżał w szufladzie i nie ostygł dobrze.
Nie narzekam na krytykę, a raczej na ton i no cóż, czas brać się do roboty 🙂
Co do cRPG/DnD i im podobnych to raczej byłem widzem i słuchaczem.
PS. 40km zostaje, kto nie przeceniał swoich możliwości będąc w górach
i nie ściemniał mówiąc o odległości, żeby druga osoba od razu się nie poddała niech pierwszy rzuci kamieniem.
PPS: Większość korekt już jest. Tekst wymaga jeszcze kilkukrotnego przejrzenia, ale no, potworków jest mniej.
"(...) Ja powróciłem do pisania tutaj po 15 latach. I uwierz mi że takie joby, jakie zebrałem za warsztat za "Utulnię", to było wiadro pomyj wylane na moją łeb . Zadziałało, bo było do bólu szczere i obnażyło moje niedociągnięcia, wbijając w ziemię. Dało to jednak efekt pożądany i motywowało do poprawienia warsztatu."
Ale nie na każdego zjeby działają motywująco, to powinieneś wziąć pod uwagę 😉 Poza tym domyślam się, od kogo wspomniany opieprz przyszedł i szczerze mówiąc, nie ma czego pochwalać, a już na pewno nie metod i tonu wypowiedzi.
Kwestia traktowania z buta działa negatywnie na większość potencjalnych debiutantów, którzy zastanawiając się nad wysłaniem pierwszego tekstu i czytając jazdę bez trzymanki nad Autorem, nie będącym na pewno nowicjuszem, pomyślą sobie "Skoro cisną jakiegoś doświadczonego, piszącego tam kilka lat, to co zrobią ze mną?". I rzeczeni debiutanci pójdą gdziekolwiek indziej, a Autor się obrazi.
Zerknąłem pobieżnie na komentarze przed lekturą i postanowiłem, że skupię się, w przeciwieństwie do komentujących, tylko na fabule.
Wniosek? Opowiadanie jest świetne. Historia napisana z głową i po prostu wciągająca, mimo technicznych deficytów. Wiesz kiedy podgrzać atmosferę, akcja wartka, są ciekawe twisty i puszczanie oka do Czytelnika, wreszcie niejednoznaczne zakończenie, wymuszające zastanowienie się, gdzie oni właściwie byli, kogo spotkali i kto był kim.
Od strony technicznej faktycznie pracy jest sporo, jednak nie na tyle dużo, żeby należało Cię cisnąć, jak panią lekkich obyczajów pod mostem. Nie będę się pastwił nad Tobą, wiesz co powinieneś poprawić i tyle.
Bardzo rzadko stawiam oceny, praktycznie tylko 1 albo 10. Tobie chciałem postawić 10, bo dawno nie przeczytałem tu tak wciągającej historii od strony fabularnej. Jak się głębiej zastanowiłem, to od jakiegoś 2018 lub 2019 roku i opowiadania o tytule "Kontener" i nie chodzi mi o tagi czy treść, a poczucie obcowania z czymś naprawdę dobrym po zakończeniu lektury.
Chciałem postawić 10, bo skupiałem się tylko na fabule, uznałem jednak, że byłoby to nie fair wobec pozostałych piszących. Mimo że we własnych opowiadaniach ocen nie biorę pod uwagę, tylko komentarze, rozumiem że są autorzy, którym na ocenach zależy, a opowiadanie nie jest idealne technicznie. Z tej przyczyny nie mogę postawić najwyższej oceny i klikam 9,
I na koniec - gratulacje. Stronę techniczną pisarskiego rzemiosła zawsze da się poprawić, a Ty potrafisz stworzyć wciągającą treść, w której oprócz seksu mamy angażujący i emocjonujący scenariusz i to jest najważniejsze. Powtórzę to po raz setny - dobre, kiepsko napisane technicznie opowiadanie obroni się bez problemu korektą. Miernej historii nawet najlepsza pomoc techniczna nie pomoże.
P.S.
Offtop, lubisz gry RPG? Mówię tu o papierowym albo CRPG (ale nie jakieś zręcznościowe gierki dla dzieci z prostym rozwojem postaci, tylko poważne tytuły, choćby Baldury, Pillars of Eternity, Neverwinter Nights czy Dragon's Age).
Twoja historia bez większego problemy mogłaby stać się jednym z questów choćby w Dragon's Age 18+ 😉
@BlueNight
Co to jest 4-5 lat.
Ja powróciłem do pisania tutaj po 15 latach. I uwierz mi że takie joby, jakie zebrałem za warsztat za "Utulnię", to było wiadro pomyj wylane na moją łeb . Zadziałało, bo było do bólu szczere i obnażyło moje niedociągnięcia, wbijając w ziemię. Dało to jednak efekt pożądany i motywowało do poprawienia warsztatu.
Pozdrawiam.
Panowie, zalecam spokój. Tak, obaj macie swoje racje i argumenty za nimi przemawiające, jednak nie pochwalam od razu wytaczania armat, kiedy sprawa wymaga co najwyżej pogrożenia palcem.
Pamiętaj, @jamerze, że @BlueNight ostatnim razem opublikował coś na Pokatnych w czasach, gdy słowo "maseczka" kojarzyło się najwyżej z przychodnią, edytor nie miał połowy tych funkcji a zezowaty przecinek, za długa kreska czy hurtowe ją-jej-jego mało kogo obchodziły. Co nie zmienia faktu, że powyższe opowiadanie, pomimo mojej sympatii do niego, prezentuje warsztatowo faktyczny "poziom średniej poczekalni", jak sam lubisz to nazywać. I wymaga poprawek, które powinny zostać naniesione jeszcze przed publikacją. Jednak ufam, że autor to zrobi, dajmy mu więc czas, zamiast roztrząsać, ile przeszedłby piechur w 10 godzin i czemu nie 40 kilometrów (tak, też w to nie wierzę, ale nie ma to wielkiego znaczenia dla fabuły, podobnie jak wypominane mi swego czasu magdalenki - kto pamięta, ten wie 😉 ).
Ostatni tekst tutaj publikowałem 4-5 lat temu i trochę strach zaglądać w te teksty po latach. Nie oczekuję klepania po pupie, ale jedynie normalnego podejścia, jakie obowiązuje w komunikacji międzyludzkiej. Korekty wprowadzę 🙂
A co do zobowiązań wynikających z publikowania na Głównej... Wybacz, myślę że inaczej postrzegamy tego rangę.
@BlueNight
Autorze, po męsku, proszę.
"Jestem amatorem" - jak każdy z nas tu publikujący.
"nie wyrywałem się na Główną" - ale na niej jesteś, a bycie na Głównej zobowiązuje do odpowiedniej jakości tekstu, przynajmniej w kwestii warsztatu. Potem, ci z Poczekalni, nam głowę myją, że na Głównej jest opowiadanie z błędami.
" Nie dorosłem do Głównej" - dorosłeś. bo masz kilkanaście opowiadań na niej. Nie dostałeś "golden buzz", nie wylosowałeś losu w loterii, lub z paczki chipsów. Nie chrzań mi tu takich drobnych kawałków. Uderz się w pierś i powiedz że potraktowałeś opowiadanie w kwestii warsztatu pobieżnie. Dawno nie publikowałeś, wyszło Ci z głowy.
"Nie mam dać komu tekstu do przeczytania" - podobnie jak większość tu publikujących. Żadne usprawiedliwienie. Nie kupuję tego.
Główny bohater nie jest opisany jako amator, który pierwszy raz w góry idzie. Odpowiednio spakował plecak, umie się posługiwać mapą ( i zgrać ją z terenem, co dla niektórych nie jest takie proste, jak się wydaje), dlatego jego stwierdzenie o 10 godzinach jest dla mnie...
W miarę proste szlaki. Hmm. Może i są takie, ale o długości 40 kilometrów. Tempo 3-4 km/h, może nawet większe osiągniesz na graniówkach, gdzie różnica wzniesień wynosi góra 100 metrów. Tylko tak długie graniówki się nie zdarzają. Przy dystansie 40 kilometrów kilka razy zejdziesz do doliny, a potem będziesz się wspinał, a wtedy różnica wzniesień wynosi nawet 500-600 metrów, a czasami nawet więcej.
Tempo 5-6 km/h to tempo piechura na równym terenie, nie w górach.
"Chociaż na przyszłość myślę, że takie "lekcje" lepiej odbiera się, gdy ktoś nie sięga po zwroty typu "spartoliłeś", "karygodne i niegodne" itd.. Zwłaszcza wobec zupełnie obcej osoby. Łatwiej się taką krytykę przyjmuje i twórczo wykorzystuje. Działa to uniwersalnie i ułatwia komunikację." - gdybyś był debiutantem, było to Twoje pierwsze opowiadanie i nie było tak napisane. O, tak, wtedy bym zwrócił uwagę może w mniej dosadny sposób. Mam jednak przed sobą doświadczonego Autora ze sporym dorobkiem, który serwuje coś takiego. Przepraszam, ale błędy jaki zaserwowałeś są bajecznie proste do poprawienia. Zauważ jak ochrzaniamy za nie poczekalnianych twórców, a tu nagle Ty, Autor z dorobkiem robisz to samo, za co tamci mają uszy wykręcane. Co przystoi w Poczekalni, nie przystoi na Głównej.
Tak, spartoliłeś w kwestii warsztatu, bo ctrl+F plus wrzucenie zaimków i wyrazów które używasz często to nie jest trudne zadanie, ani czasochłonne. Przeczytać dwa razy przed wysłaniem na stronę, na glos, powoli, to też nie jest karkołomne zadanie, a tego tu brakło. Góra dwóch godzin, by dopieścić tekst.
Przepraszam jeżeli poczułeś się urażony, ale bezpośredni facet jestem. Jak jest dobrze pochwalę, jak do kitu to bez pieszczot wywalę co i jak.
A ze swojego doświadczenia powiem - Czasami kubeł zimnej wody (a czasami czegoś innego), działa motywująco, bardziej niż takie zawoalowane pierdu-pierdu, pitu-pitu. Wstrząśnie Autorem, a ten... no różnie ludzie reagują.
Pozdrawiam i czekam na kolejną opowiastkę i nie przejmuj się za bardzo chrzanieniem starego zgorzkniałego dziada @jamera.
Do roboty. Hej.
Dzięki za uwagi. Jestem tylko amatorem i rozumiem w pełni opinię. Nie szczególnie wyrywałem się na główną. a system nie daje ku temu innej możliwości i albo wpadasz do wiecznej poczekalni, albo ląduje prosto na Główną, do której jak widać nie dorosłem. Braki warsztatowe i korektorskie - tak są i są do poprawy. Tak bywa, gdy nie się nie ma komu dać tekstu do przeczytania, co przy panującej tu tematyce, jest myślę że całkiem normalne.
Co do części zarzutów mam inne zdanie, "wiele pierwszy razów", dotyczyło wielu różnych pierwszych razów. Zresztą dalszy opis przylotu i nowych rzeczy chyba to tłumaczy. Odległość 40 km w 10 godzin. Zapewne mógłby się wtrącić wszechwiedzący narrator 3-osobowy i poprawić ich, niestety mówimy tu o parze młodych amatorów. Natomiast co do tempa. Generalnie z doświadczenia w górach, na w miarę prostych szlakach po jakich poruszali się bohaterowie, tempo 3-4km na godzinę jest dość realne i osiągalne, chociaż optymistyczne. Osobiście pewnie szedłbym dłużej.
5-6km w górach to niestety poziom abstrakcji, tak dla mnie, jak i dla bohaterów.
Powtórzenia posprzątam - tekst dość krótko siedział w piekarniku, dlatego odrobina pieczenia w komentarzach mu się przyda.
Chociaż na przyszłość myślę, że takie "lekcje" lepiej odbiera się, gdy ktoś nie sięga po zwroty typu "spartoliłeś", "karygodne i niegodne" itd.. Zwłaszcza wobec zupełnie obcej osoby. Łatwiej się taką krytykę przyjmuje i twórczo wykorzystuje. Działa to uniwersalnie i ułatwia komunikację.
@Agnessa_Novvak
Takie słowa, od tak znamienitej Autorki, z kultowym dorobkiem, spowodowały u mnie wykwit rumieńców na licach. Dziękuję za docenienie mojej pracy, a niektóre z Twoich stwierdzeń np. to "bo dużo łatwiej, niż się czytelnikom wydaje, niechcący zrobić ladacznicę z logiki, sensu i rozumu."
Masz rację, pisanie sagi, kilkunastoodcinkowej jest ciężkie. Trzeba pamiętać co działo się kilka odcinków wstecz, cały czas trzymać wodze, kontrolować co się pisze, bo polec na szczegółach można bardzo prosto. dodatkowym problemem jest konkretne wpasowanie opowiastki w czas i miejsce oraz w to co się tam wydarzyło (patrz akcja w Biesłanie), na dodatek znajomość słownictwa fachowego, slangu służb. Masz rację - to jest wyzwanie, bo opisać kopulację pary na tylnym siedzeniu sedana, jawi się niewinną igraszką.
Kontynuacja już jest, bagatela 10 odcinków, a końca nie widać. Czy jest lepsza, tak sądzę, bo z głównymi bohaterami podrózujemy po rosyjskich republikach, walka toczy się z dwoma odłamami terroryzmu, mamy wplecione nowe wątki i kolejnych bohaterów drugiego planu, a i dramaturgii jest sporo.
Kwestia Admirałą i Nataszy - tak, zostałą wpleciona gdyż w pewnym momencie tak podkręciłem akcję, że sam się przeraziłem że nie potrafię jej powstrzymać i koncertowo spieprzę. Śmierć admirała, wyciszyła działanie Rosjan (gdyby nie to , wszystko szło w kierunku otwartego konfliktu zbrojnego), a zgwałcenie Nataszy, dało namiastkę erotyki w tym odcinku, bo jak można dostrzec , by jej tam w ogóle nie było.
"Mało tego: uważam "Strażniczkę Bałtyku", mimo wytykanych tu i ówdzie błędów czy niedoróbek, za jedną z najlepszych serii na Pokątnych." - no pojechałaś ostro. Nie wiem co odpisać, żeby nie być oskarżonym o przesadną skromność. Jest ta seria dobra. Na tym poprzestańmy.
Pozdrawiam, serdecznie dziękując za komentarz.
PS. Gdy dojdziesz do ostatniej części, daj znać. Wrzucę I odcinek kontynuacji, pod tytułem "Dwa serca, dwa smutki".
- może to przenośnia, może taki miałeś zamysł, lae dla mnie pierwszy raz to pierwszy raz. Jedyny.
nasz język znacznie się poprawił
-znajomość języka bardziej pasuje.
Znalazłem nam szlak
-wyrzuciłbym to nam.
Bezczelnie postawiliśmy plecaki obok
- to bezczelnie to średnio pasuje.
Pieściłem ją tak, trącając delikatne piersi i uda, drażniąc przez bluzkę sutki.
- nie rozumiem wyrazu tak w tym zdaniu. Na logikę po nim winien być dwukropek i wyliczanka co robił, wyrzuciłbym ów wyraz.
Po chwili ludzi zrobiło się na tyle dużo, że musieliśmy zabrać plecaki z foteli.
-to zdanie jest niefortunne. ludzi się zrobiło? Brzydki skrót. Zamień.
Po dłuższej chwili pochyliłem się nad Paulą, wyglądając zza malowniczego głazu.
- szybki przeskok, nic o tym że wysiedli, bo głazu w autobusie chyba nie było.
gór, zdaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy daleko poza gwarnym, cywilizowanym komfortem polskich gór.
-powtórzenie gór
zaczęliśmy się wspinać po krętym szlaku, prowadzonym przez wąskie paski żółtej farby na drzewach,
- oznakowanym, oznaczonym, bo prowadzonym to tak średnio.
jej spodni, po chwili rozpiąłem guzik i mocnym szarpnięciem odsłoniłem jej
-jej x 2
Westchnęła głęboko, gdy drobnymi kółeczkami zacząłem pieścić jej łechtaczkę.
- wykonując koliste ruchy , bo kółeczka wskazują że miał jakieś w plecaku.
Nie czekałem na nic.
- zdanie zapychacz, nic nie wnosi, generuje tylko znaki. Wyrzuć je.
mojego penisa
-tylko on ma penisa, ona nie ma.
biegnącą dość stromo pod górę.
– To tylko łagodne podejście
- coś mi tu nie gra, jeżeli stromo, to nie łagodnie.
Oboje nie mieliśmy specjalnej formy do chodzenia po górach
-forma do chodzenia po górach? Co to jest takiego? Może kondycji?
złość wciąż pytano o dowód w sklepie. Starłem pot z czoła, dając sobie chwilę na oddech. Jak na złość
- złość x 2
Starczy tego użalania się nad sobą – powiedziałem w myślach i odpaliłem nawigację.
- zły zapis dialogu/monologu.
Przynajmniej kształt szlaku i okoliczne góry pasowały do tego, co było na mapie.
-przebieg szlaku.
W końcu nas puściła z ramion.
- szyk zdania.
smakowała. Wiedziałem tylko, że jest to coś, co pragnę smakować
- powtórzenie.
Gdy skończyła ze mną, zdjęła mnie z siebie jak dziecko.
- co to za zdanie.
bolesny. Plecy bolały
- bolesny, bolały, powtórzenia
nasienia, jakby naprawdę kilka razy doszedłem.
- ????
szczyt góry po krótkim marszu. Jak się okazało, przywitał nas przepięknym widokiem i nawet drogowskazem postawionym na szczycie.
-szczyt, szczycie powtórzenie.
– Ile mamy z powrotem?
– Jakieś dziesięć godzin – wyszeptałem.
– Co!? – niemal wykrzyknęła.
– Nie wiem, jak to zrobiliśmy, ale z wioski, skąd ruszaliśmy, do tego miejsca jest prawie czterdzieści kilometrów.
- w Karpatach, górach wysokich, przy sporej różnicy wzniesień, zrobić 40 kilometrów w 10 godzin? Autorze, chodzisz Ty po górach, czy Cię fasiągierm pod Morskie Oko wożą? Średnie tempo marszu piechura to 5-6 km/h. W wojsku, marsze kwartalne miały dystans maksymalny 30 kilometrów. GHdzie odpoczynek, nie mówiąc juz ze zrobienie takiego dystansu po tym jak poprzedniej nocy maszerowało się sporo to fantazja
Ze strzelbą przy czole Paula skończyła go pętać.
-specyficzny sposób celowania z broni. Muszę spróbować, tylko jak z celnością, to nie wiem.
Tytuł sugerował ucztę, jednakże dostałem zakalca. Zarówno w kwestii warsztatu jak i fabularnych pomyłek. Niestety, nawet gdy zamknę oczy, nawet bardzo mocno, to tekst ten nie nadaje się na Główną. Przepraszam, wyznaję wyższe standardy, a ta opowiastka potrzebuje konretnej korekty.
Proste zdania, których czasami szyk przyprawia mnie o ból... mnogość powtórzeń, literówki, dobór wyrazów , które nijak pasują, skróty myślowe. O ile w dialogach możemy sobie pozwolić na takie proste, gimnazjalne stwierdzenia, to opisując odczucia, przeżycia i pchając akcję dalej jest to karygodne i niegodne Autora, który z automatu wchodzi na Główną. Jakość i jeszcze raz jakość. Ilość stwierdzeń po chwili jest kolosalna.
Fabularnie jest lepiej, co nie znaczy że jestem usatysfakcjonowany. Takie cztery z minusem. Miałeś pomysł Autorze, ale warsztatowo spartoliłeś sprawę.
Przykro mi, głosuje za przeniesieniem opowiadania do Poczekalni.
Pozdrawiam.
Niezależnie od tego, że zadeklarowałeś się napisać kontynuację, @jamerze, i tak ocenię całość. Na tyle uczciwie (celowo nie używam określeń subiektywnie/obiektywnie), na ile to możliwe.
Na początku wiedz, że niesamowicie doceniam samo porwanie się na taką historię. Na wielowątkową narrację, na niejednoznacznych moralnie bohaterów, na te wszystkie przeskoki w czasie i przestrzeni, na pomieszanie erotyki z dramatem obyczajowym, dramatem wojennym, thrillerem szpiegowskim i nawet nie wiem, czym jeszcze. No i na objętość jako taką, bo nieodmiennie przypominam, że praca nad 10 niezależnymi tekstami po 50 minut to nie to samo, co nad 1 na 500 minut, chociaż matematyka twierdzi co innego. I dotyczy to zarówno strony czysto technicznej, jak i zawiłości fabularnych, bo dużo łatwiej, niż się czytelnikom wydaje, niechcący zrobić ladacznicę z logiki, sensu i rozumu. Doceniam także wspomniany w poprzednim komentarzu, widoczny wyraźnie progres warsztatowy, a o ogromie pracy włożonej w przygotowanie i opisanie tak szczegółowego tła nawet nie ma co wspominać.
A skoro już skończyliśmy zalety, to teraz pora przejść do... powiedzmy, że uwag krytycznych. Niby mogę je nazwać wadami, tyle że byłoby to nieuczciwe z podstawowego powodu: większość z nich mogę określić nie jako "jest źle, bo jest źle", a raczej "nie podoba mi się, bo mi się nie podoba". Mało tego: wynikają one bezpośrednio z konwencji, jaką sobie wybrałeś, autorze. I to, że można pogubić się w wątkach, motywacjach bohaterów, przyczynach i skutkach tego, co robią czy choćby samej ilości postaci i sensie ich pojawienia się (na przykład do teraz nie bardzo wiem, jaki cel miała ta scena Admirałem i Nataszą dla głównej linii fabularnej), jest efektem tegoż wyboru i niczym więcej. Dlatego czepianie się takich rzeczy byłoby czepianiem dla czepiania. No, może poza tym głównym twistem fabularnym, opierającym się na zasadzie ewidentnej nieśmiertelności pewnych bohaterów, którzy po prostu muszą przeżyć, mimo że ich uśmierciliśmy. I nie bierz tego do siebie, w końcu ja także mam swoją Estellę 😛
W sumie: tak, doceniam. Mało tego: uważam "Strażniczkę Bałtyku", mimo wytykanych tu i ówdzie błędów czy niedoróbek, za jedną z najlepszych serii na Pokątnych. Czy natomiast jest ona finalnie warta ogromu poświęconej przez Ciebie, @jamerze, pracy, to już niestety nie jest tak jednoznaczne. Najlepiej, niech każdy sam to oceni.
@Hart61
Serdecznie dziękuje za komentarz. Czy opowiadanie jest bardziej pikantne niż u konkurencji. Nieco, a nawet sporo w kwestii warsztatowej poprawiłem, rozbudowując proste zdania, zamieniając wyrazy, dodając didaskalia. Fabularnie jest to jednak to samo co na Lol-u.
Na owym portalu jest III część, ale tam zapędziłem się w kozi róg i najprawdopodobniej zmuszony będę tamtą część anulować i napisać inną fabułę.
Pozdrawiam.
@Agnessa_Novvak
Wielkie dzięki za naniesione poprawki i ocenę tekstu. Sam dostrzegam że te pisane na bieżąco są inne, nieco lepsze warsztatowo, ale do ideału droga jeszcze daleka.
Co do zaznaczonego fragmentu - zgadzam się w 100%, myslniki robią złą robotę, wprowadzając zamieszanie, przy czytaniu. Czy to zgodne z SJP? Dajmy sobie spokój, nie ma już tych co doktorskie prace na ten temat by pisali. Jest przejrzyściej, czytelniej, a to najważniejsze.
Dziękuje jeszcze raz i pozdrawiam serdecznie.
@BlueNight - ja i tak tu jestem od wyręczania innych w ich obowiązkach 😛
Formatowanie wyglądało to tak, jakby akapity z narracją były normalnie oddzielane enterem, a te z dialogami albo twardą spacją, albo nawet nie wiem czym. W każdym razie nie przesuwały się same. Polecam po napisaniu zaznaczyć wszystko, ujednolicić styl w wordzie/open/libre/coktoużywa i dopiero wtedy wklejać. Ogólnie pomimo pewnych niedoróbek czekam na więcej! 🙂
@Agnessa_Novvak dzięki i miło czytać, takie uwagi. Chociaż trochę głupio mi, że musiałaś napracować się nad korektą. Zerknę, jak to powinno wyglądać. Chociaż szczerze, chyba zakręciłem się po prostu.
Mam jakiś pomysł na nieco wolniejszy finał historii. Wstęp faktycznie dość sztampowy, ale ciężko wtłoczyć zagubione i nieświadome zagrożeń postaci w obcy grunt.
Nie wykluczam dalszych opowiadań z liceum, w którym uczy Dominika i inne atrakcyjne ciała pedagogiczne. Jeśli chodzi o poprawiny to też mi się wydaje, ze będzie można spodziewać się dalszej historii tej rodziny. Mam kilka pomysłów i to jedynie kwestia czasu na ich realizację. Nie będą jednak zrealizowane w najbliższym opowiadaniu. Będzie ono w zupełnie innym klimacie niż te dwie historie.
Witam serdecznie nowego-starego autora 🙂 Doceniam każdy powrót na łamy Pokątnych, a już na pewno po tak długiej przerwie*. A jeśli jest to powrót równie jakościowy, to tym bardziej!
Co się tyczy treści, to podoba mi się nastrój całości, a zwłaszcza drugiej części. Bo o ile początek jest dość konwencjonalny i kojarzy mi się z tym, co prezentuje choćby @Tejot, o tyle później mamy już do czynienia ze sporo ciekawszym pomysłem. Czy wybitnie oryginalnym, czy nie, to inna kwestia (jeśli ktoś lubi podobne klimaty, ten szybko się domyśli, o co chodzi), niemniej miło widzieć, że wciąż są autorzy, którzy wychodzą poza proste "cokolwiek innego niż stosunek kobiety i mężczyzny" 😉
Odnośnie spraw technicznych mam tylko jedną uwagę: obecne pokątne standardy wymagają m.in. stosowania wcięć akapitowych i o ile w częściach narracyjnych wszystko było dobrze, o tyle przy dialogach już nie i dopiero moje ręczne przeformatowanie każdej wypowiedzi po kolei to zmieniło. Polecam na przyszłość się temu przyjrzeć.
Jako stary fan La Vendy mogę powiedzieć tylko tyle, dziękuję za kontynuacje przygód Joanny w tak dobrym stylu. Z niecierpliwością czekam na więcej przygód Joanny.
Słabość do twojej twórczości oczywiście spowodowała przeczytanie tego po raz kolejny i muszę przyznać że nie straciło to nic na odbiorze. Jest chyba nawet bardziej pikantne jak za pierwszym czytaniem. Żałuje tylko jednego że też nie taka przygodę nie spotkała😉. A tak poza tym to mam nadzieję że kontynuacja będzie równie ekscytująca. Dzięki za to i czekam na jeszcze. Pozdrawiam 👍🏻
@koko Przepraszam za urywaną myśl, ale dodatki przychodzą mi do głowy z opóźnieniem,więc tylko dodam,że liczę na ciąg dalszy w którym Tomek i Jakub będą szaleć z Izą we wszelkich możliwych pozycjach włącznie z podwójną penetracją analno-waginalną.
@koko Mam też nadzieję, że dalszy ciąg o tym spotkaniu we troje będzie kontynuowany w miejscu,gdzie nastąpiła przerwa - w końcu przecież mają dla siebie całą noc w tym mieszkaniu.
Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując
się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.
Pliki cookies i polityka prywatności
Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich
danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych
parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.
AlexFenriss · 5 godzin temu · "Wilczyca (XIII)"
@ Agnessa @Tejot
Dziękuję Wam, staram się pracować nad tym, chociaż sama czasem nakładam na siebie trochę niezdrowej presji. Wiem, że nigdy nie będzie idealnie, bo wciąż nie ogarniam wszystkich niuansów. Mam jednak nadzieję, że kolejne części, te które jeszcze nie pojawiły sie na Pokatnych, będą odpowiednio dopieszczone.
Agnessa Novvak · 13 godzin temu · "Wilczyca (XIII)" ·
Ale to nie do mnie tak, @Tejocie, do mnie nie 😉
O ile faktycznie w pierwszych częściach moich ingerencji trochę było (choć i tak dotyczyły one głównie tych podstawowych spraw jak interpunkcja czy powtórzenia, a nie przepisywania zdań od nowa, żeby w ogóle można było je zrozumieć, a i takie przypadki się zdarzały), o tyle od pewnego momentu @AlexFenriss radziła sobie już praktycznie sama. Owszem, zapewne uważny czytelnik wciąż znajdzie jakieś niedoróbki, niemniej nie przesadzajmy i skupmy się raczej na docenianiu historii. A zwłaszcza autorki, bo zdecydowanie na to zasługuje 🙂
jamer106 · 13 godzin temu · "Pieniądze za nagość (II)"
@Henio
Schlebiasz mi Czytelniku pisząc o 97%, poziom 75% jest dla mnie satysfakcjonujący.
Kontynuacja nastąpi, pewnie gdzieś w maju, bo na razie parę opowiadań mam "rozpapranych" i muszę je ogarnąć w pierwszej kolejności.
Pozdrawiam i dziękuję za komentarz.
Tejot · 1 dzień temu · "Wilczyca (XIII)"
Powiem tak, fabularnie ta część wnosi niewiele, a jednocześnie bardzo dużo, wszystko zależy jak ją czytać. Tym razem jednak Tejot chciałby wspomnieć o czymś zgoła innym. Nawet wiedząc droga Pani @AlexFenriss, o zaangażowaniu @Agnessy w redakcję i korektę tego cyklu, nie sposób nie docenić postępu, jaki się w Twym pisarstwie dokonuje. Tejot jest pod przeogromnym wrażeniem.
Henio · 1 dzień temu · "Pieniądze za nagość (II)"
Jestem zaskoczony tym jak Twoja twórczość jest dobra, ale to tak w 97%.
To jednak portal literacki, końcówka w której nas zostawiasz jest bardzo istotna (moje zdanie).
Skoro on już tłumaczy się na końcu, niech wydarzy się coś więcej. W sensie jestem ciekaw emocji bohaterów i tego co mają teraz w głowach nawet jeżeli to fikcja literacka.
pepesza_41 · 1 dzień temu · "Nie oceniaj książki po okładce"
Pozdrawiam,opowiadanie zajefajne, czekam na dalsze części, zwłaszcza w większym,grupowym gronie, bo jak realizować fantazje, to najlepiej w kilka osób.
jamer106 · 2 dni temu · "Dzikość Karpat"
@BlueNight
"40km zostaje, kto nie przeceniał swoich możliwości będąc w górach
i nie ściemniał mówiąc o odległości, żeby druga osoba od razu się nie poddała niech pierwszy rzuci kamieniem." - tu Autorowi rację przyznaję. Tylko dlaczego później panowie z TOPR/GOPR/Horskiej Służby i inni "Mountain Rescuer" muszą mieć pełne ręce roboty, przez takich" kozaków"? Góry uczą pokory, bardzo uczą.
BlueNight · 2 dni temu · "Dzikość Karpat" ·
@XXX_Lord Dziękuję, miło mi.
Korekty w zasadzie już się powoli pojawiają i myślę, że clue całej opowieści jest już widoczne, chociaż niedoszlifowane. Przyznaję bez bicia, tekst zbyt krótko leżał w szufladzie i nie ostygł dobrze.
Nie narzekam na krytykę, a raczej na ton i no cóż, czas brać się do roboty 🙂
Co do cRPG/DnD i im podobnych to raczej byłem widzem i słuchaczem.
PS. 40km zostaje, kto nie przeceniał swoich możliwości będąc w górach
i nie ściemniał mówiąc o odległości, żeby druga osoba od razu się nie poddała niech pierwszy rzuci kamieniem.
PPS: Większość korekt już jest. Tekst wymaga jeszcze kilkukrotnego przejrzenia, ale no, potworków jest mniej.
XXX_Lord · 2 dni temu · "Dzikość Karpat"
@jamer106
"(...) Ja powróciłem do pisania tutaj po 15 latach. I uwierz mi że takie joby, jakie zebrałem za warsztat za "Utulnię", to było wiadro pomyj wylane na moją łeb . Zadziałało, bo było do bólu szczere i obnażyło moje niedociągnięcia, wbijając w ziemię. Dało to jednak efekt pożądany i motywowało do poprawienia warsztatu."
Ale nie na każdego zjeby działają motywująco, to powinieneś wziąć pod uwagę 😉 Poza tym domyślam się, od kogo wspomniany opieprz przyszedł i szczerze mówiąc, nie ma czego pochwalać, a już na pewno nie metod i tonu wypowiedzi.
Kwestia traktowania z buta działa negatywnie na większość potencjalnych debiutantów, którzy zastanawiając się nad wysłaniem pierwszego tekstu i czytając jazdę bez trzymanki nad Autorem, nie będącym na pewno nowicjuszem, pomyślą sobie "Skoro cisną jakiegoś doświadczonego, piszącego tam kilka lat, to co zrobią ze mną?". I rzeczeni debiutanci pójdą gdziekolwiek indziej, a Autor się obrazi.
XXX_Lord · 2 dni temu · "Dzikość Karpat"
Cześć @Bluenight
Zerknąłem pobieżnie na komentarze przed lekturą i postanowiłem, że skupię się, w przeciwieństwie do komentujących, tylko na fabule.
Wniosek? Opowiadanie jest świetne. Historia napisana z głową i po prostu wciągająca, mimo technicznych deficytów. Wiesz kiedy podgrzać atmosferę, akcja wartka, są ciekawe twisty i puszczanie oka do Czytelnika, wreszcie niejednoznaczne zakończenie, wymuszające zastanowienie się, gdzie oni właściwie byli, kogo spotkali i kto był kim.
Od strony technicznej faktycznie pracy jest sporo, jednak nie na tyle dużo, żeby należało Cię cisnąć, jak panią lekkich obyczajów pod mostem. Nie będę się pastwił nad Tobą, wiesz co powinieneś poprawić i tyle.
Bardzo rzadko stawiam oceny, praktycznie tylko 1 albo 10. Tobie chciałem postawić 10, bo dawno nie przeczytałem tu tak wciągającej historii od strony fabularnej. Jak się głębiej zastanowiłem, to od jakiegoś 2018 lub 2019 roku i opowiadania o tytule "Kontener" i nie chodzi mi o tagi czy treść, a poczucie obcowania z czymś naprawdę dobrym po zakończeniu lektury.
Chciałem postawić 10, bo skupiałem się tylko na fabule, uznałem jednak, że byłoby to nie fair wobec pozostałych piszących. Mimo że we własnych opowiadaniach ocen nie biorę pod uwagę, tylko komentarze, rozumiem że są autorzy, którym na ocenach zależy, a opowiadanie nie jest idealne technicznie. Z tej przyczyny nie mogę postawić najwyższej oceny i klikam 9,
I na koniec - gratulacje. Stronę techniczną pisarskiego rzemiosła zawsze da się poprawić, a Ty potrafisz stworzyć wciągającą treść, w której oprócz seksu mamy angażujący i emocjonujący scenariusz i to jest najważniejsze. Powtórzę to po raz setny - dobre, kiepsko napisane technicznie opowiadanie obroni się bez problemu korektą. Miernej historii nawet najlepsza pomoc techniczna nie pomoże.
P.S.
Offtop, lubisz gry RPG? Mówię tu o papierowym albo CRPG (ale nie jakieś zręcznościowe gierki dla dzieci z prostym rozwojem postaci, tylko poważne tytuły, choćby Baldury, Pillars of Eternity, Neverwinter Nights czy Dragon's Age).
Twoja historia bez większego problemy mogłaby stać się jednym z questów choćby w Dragon's Age 18+ 😉
jamer106 · 2 dni temu · "Dzikość Karpat"
@BlueNight
Co to jest 4-5 lat.
Ja powróciłem do pisania tutaj po 15 latach. I uwierz mi że takie joby, jakie zebrałem za warsztat za "Utulnię", to było wiadro pomyj wylane na moją łeb . Zadziałało, bo było do bólu szczere i obnażyło moje niedociągnięcia, wbijając w ziemię. Dało to jednak efekt pożądany i motywowało do poprawienia warsztatu.
Pozdrawiam.
Agnessa Novvak · 2 dni temu · "Dzikość Karpat" ·
Panowie, zalecam spokój. Tak, obaj macie swoje racje i argumenty za nimi przemawiające, jednak nie pochwalam od razu wytaczania armat, kiedy sprawa wymaga co najwyżej pogrożenia palcem.
Pamiętaj, @jamerze, że @BlueNight ostatnim razem opublikował coś na Pokatnych w czasach, gdy słowo "maseczka" kojarzyło się najwyżej z przychodnią, edytor nie miał połowy tych funkcji a zezowaty przecinek, za długa kreska czy hurtowe ją-jej-jego mało kogo obchodziły. Co nie zmienia faktu, że powyższe opowiadanie, pomimo mojej sympatii do niego, prezentuje warsztatowo faktyczny "poziom średniej poczekalni", jak sam lubisz to nazywać. I wymaga poprawek, które powinny zostać naniesione jeszcze przed publikacją. Jednak ufam, że autor to zrobi, dajmy mu więc czas, zamiast roztrząsać, ile przeszedłby piechur w 10 godzin i czemu nie 40 kilometrów (tak, też w to nie wierzę, ale nie ma to wielkiego znaczenia dla fabuły, podobnie jak wypominane mi swego czasu magdalenki - kto pamięta, ten wie 😉 ).
BlueNight · 2 dni temu · "Dzikość Karpat"
Ostatni tekst tutaj publikowałem 4-5 lat temu i trochę strach zaglądać w te teksty po latach. Nie oczekuję klepania po pupie, ale jedynie normalnego podejścia, jakie obowiązuje w komunikacji międzyludzkiej. Korekty wprowadzę 🙂
A co do zobowiązań wynikających z publikowania na Głównej... Wybacz, myślę że inaczej postrzegamy tego rangę.
jamer106 · 2 dni temu · "Dzikość Karpat"
@BlueNight
Autorze, po męsku, proszę.
"Jestem amatorem" - jak każdy z nas tu publikujący.
"nie wyrywałem się na Główną" - ale na niej jesteś, a bycie na Głównej zobowiązuje do odpowiedniej jakości tekstu, przynajmniej w kwestii warsztatu. Potem, ci z Poczekalni, nam głowę myją, że na Głównej jest opowiadanie z błędami.
" Nie dorosłem do Głównej" - dorosłeś. bo masz kilkanaście opowiadań na niej. Nie dostałeś "golden buzz", nie wylosowałeś losu w loterii, lub z paczki chipsów. Nie chrzań mi tu takich drobnych kawałków. Uderz się w pierś i powiedz że potraktowałeś opowiadanie w kwestii warsztatu pobieżnie. Dawno nie publikowałeś, wyszło Ci z głowy.
"Nie mam dać komu tekstu do przeczytania" - podobnie jak większość tu publikujących. Żadne usprawiedliwienie. Nie kupuję tego.
Główny bohater nie jest opisany jako amator, który pierwszy raz w góry idzie. Odpowiednio spakował plecak, umie się posługiwać mapą ( i zgrać ją z terenem, co dla niektórych nie jest takie proste, jak się wydaje), dlatego jego stwierdzenie o 10 godzinach jest dla mnie...
W miarę proste szlaki. Hmm. Może i są takie, ale o długości 40 kilometrów. Tempo 3-4 km/h, może nawet większe osiągniesz na graniówkach, gdzie różnica wzniesień wynosi góra 100 metrów. Tylko tak długie graniówki się nie zdarzają. Przy dystansie 40 kilometrów kilka razy zejdziesz do doliny, a potem będziesz się wspinał, a wtedy różnica wzniesień wynosi nawet 500-600 metrów, a czasami nawet więcej.
Tempo 5-6 km/h to tempo piechura na równym terenie, nie w górach.
"Chociaż na przyszłość myślę, że takie "lekcje" lepiej odbiera się, gdy ktoś nie sięga po zwroty typu "spartoliłeś", "karygodne i niegodne" itd.. Zwłaszcza wobec zupełnie obcej osoby. Łatwiej się taką krytykę przyjmuje i twórczo wykorzystuje. Działa to uniwersalnie i ułatwia komunikację." - gdybyś był debiutantem, było to Twoje pierwsze opowiadanie i nie było tak napisane. O, tak, wtedy bym zwrócił uwagę może w mniej dosadny sposób. Mam jednak przed sobą doświadczonego Autora ze sporym dorobkiem, który serwuje coś takiego. Przepraszam, ale błędy jaki zaserwowałeś są bajecznie proste do poprawienia. Zauważ jak ochrzaniamy za nie poczekalnianych twórców, a tu nagle Ty, Autor z dorobkiem robisz to samo, za co tamci mają uszy wykręcane. Co przystoi w Poczekalni, nie przystoi na Głównej.
Tak, spartoliłeś w kwestii warsztatu, bo ctrl+F plus wrzucenie zaimków i wyrazów które używasz często to nie jest trudne zadanie, ani czasochłonne. Przeczytać dwa razy przed wysłaniem na stronę, na glos, powoli, to też nie jest karkołomne zadanie, a tego tu brakło. Góra dwóch godzin, by dopieścić tekst.
Przepraszam jeżeli poczułeś się urażony, ale bezpośredni facet jestem. Jak jest dobrze pochwalę, jak do kitu to bez pieszczot wywalę co i jak.
A ze swojego doświadczenia powiem - Czasami kubeł zimnej wody (a czasami czegoś innego), działa motywująco, bardziej niż takie zawoalowane pierdu-pierdu, pitu-pitu. Wstrząśnie Autorem, a ten... no różnie ludzie reagują.
Pozdrawiam i czekam na kolejną opowiastkę i nie przejmuj się za bardzo chrzanieniem starego zgorzkniałego dziada @jamera.
Do roboty. Hej.
BlueNight · 2 dni temu · "Dzikość Karpat" ·
Dzięki za uwagi. Jestem tylko amatorem i rozumiem w pełni opinię. Nie szczególnie wyrywałem się na główną. a system nie daje ku temu innej możliwości i albo wpadasz do wiecznej poczekalni, albo ląduje prosto na Główną, do której jak widać nie dorosłem. Braki warsztatowe i korektorskie - tak są i są do poprawy. Tak bywa, gdy nie się nie ma komu dać tekstu do przeczytania, co przy panującej tu tematyce, jest myślę że całkiem normalne.
Co do części zarzutów mam inne zdanie, "wiele pierwszy razów", dotyczyło wielu różnych pierwszych razów. Zresztą dalszy opis przylotu i nowych rzeczy chyba to tłumaczy. Odległość 40 km w 10 godzin. Zapewne mógłby się wtrącić wszechwiedzący narrator 3-osobowy i poprawić ich, niestety mówimy tu o parze młodych amatorów. Natomiast co do tempa. Generalnie z doświadczenia w górach, na w miarę prostych szlakach po jakich poruszali się bohaterowie, tempo 3-4km na godzinę jest dość realne i osiągalne, chociaż optymistyczne. Osobiście pewnie szedłbym dłużej.
5-6km w górach to niestety poziom abstrakcji, tak dla mnie, jak i dla bohaterów.
Powtórzenia posprzątam - tekst dość krótko siedział w piekarniku, dlatego odrobina pieczenia w komentarzach mu się przyda.
Chociaż na przyszłość myślę, że takie "lekcje" lepiej odbiera się, gdy ktoś nie sięga po zwroty typu "spartoliłeś", "karygodne i niegodne" itd.. Zwłaszcza wobec zupełnie obcej osoby. Łatwiej się taką krytykę przyjmuje i twórczo wykorzystuje. Działa to uniwersalnie i ułatwia komunikację.
jamer106 · 2 dni temu · "Strażniczka Bałtyku (XII) "Trzeba zabić tę miłość""
@Agnessa_Novvak
Takie słowa, od tak znamienitej Autorki, z kultowym dorobkiem, spowodowały u mnie wykwit rumieńców na licach. Dziękuję za docenienie mojej pracy, a niektóre z Twoich stwierdzeń np. to "bo dużo łatwiej, niż się czytelnikom wydaje, niechcący zrobić ladacznicę z logiki, sensu i rozumu."
Masz rację, pisanie sagi, kilkunastoodcinkowej jest ciężkie. Trzeba pamiętać co działo się kilka odcinków wstecz, cały czas trzymać wodze, kontrolować co się pisze, bo polec na szczegółach można bardzo prosto. dodatkowym problemem jest konkretne wpasowanie opowiastki w czas i miejsce oraz w to co się tam wydarzyło (patrz akcja w Biesłanie), na dodatek znajomość słownictwa fachowego, slangu służb. Masz rację - to jest wyzwanie, bo opisać kopulację pary na tylnym siedzeniu sedana, jawi się niewinną igraszką.
Kontynuacja już jest, bagatela 10 odcinków, a końca nie widać. Czy jest lepsza, tak sądzę, bo z głównymi bohaterami podrózujemy po rosyjskich republikach, walka toczy się z dwoma odłamami terroryzmu, mamy wplecione nowe wątki i kolejnych bohaterów drugiego planu, a i dramaturgii jest sporo.
Kwestia Admirałą i Nataszy - tak, zostałą wpleciona gdyż w pewnym momencie tak podkręciłem akcję, że sam się przeraziłem że nie potrafię jej powstrzymać i koncertowo spieprzę. Śmierć admirała, wyciszyła działanie Rosjan (gdyby nie to , wszystko szło w kierunku otwartego konfliktu zbrojnego), a zgwałcenie Nataszy, dało namiastkę erotyki w tym odcinku, bo jak można dostrzec , by jej tam w ogóle nie było.
"Mało tego: uważam "Strażniczkę Bałtyku", mimo wytykanych tu i ówdzie błędów czy niedoróbek, za jedną z najlepszych serii na Pokątnych." - no pojechałaś ostro. Nie wiem co odpisać, żeby nie być oskarżonym o przesadną skromność. Jest ta seria dobra. Na tym poprzestańmy.
Pozdrawiam, serdecznie dziękując za komentarz.
PS. Gdy dojdziesz do ostatniej części, daj znać. Wrzucę I odcinek kontynuacji, pod tytułem "Dwa serca, dwa smutki".
jamer106 · 2 dni temu · "Dzikość Karpat"
- może to przenośnia, może taki miałeś zamysł, lae dla mnie pierwszy raz to pierwszy raz. Jedyny.-znajomość języka bardziej pasuje.
-wyrzuciłbym to nam.
- to bezczelnie to średnio pasuje.
- nie rozumiem wyrazu tak w tym zdaniu. Na logikę po nim winien być dwukropek i wyliczanka co robił, wyrzuciłbym ów wyraz.
-to zdanie jest niefortunne. ludzi się zrobiło? Brzydki skrót. Zamień.
- szybki przeskok, nic o tym że wysiedli, bo głazu w autobusie chyba nie było.
-powtórzenie gór
- oznakowanym, oznaczonym, bo prowadzonym to tak średnio.
-jej x 2
- wykonując koliste ruchy , bo kółeczka wskazują że miał jakieś w plecaku.
- zdanie zapychacz, nic nie wnosi, generuje tylko znaki. Wyrzuć je.
-tylko on ma penisa, ona nie ma.
- coś mi tu nie gra, jeżeli stromo, to nie łagodnie.
-forma do chodzenia po górach? Co to jest takiego? Może kondycji?
- złość x 2
- zły zapis dialogu/monologu.
-przebieg szlaku.
- szyk zdania.
- powtórzenie.
- co to za zdanie.
- bolesny, bolały, powtórzenia
- ????
-szczyt, szczycie powtórzenie.
- w Karpatach, górach wysokich, przy sporej różnicy wzniesień, zrobić 40 kilometrów w 10 godzin? Autorze, chodzisz Ty po górach, czy Cię fasiągierm pod Morskie Oko wożą? Średnie tempo marszu piechura to 5-6 km/h. W wojsku, marsze kwartalne miały dystans maksymalny 30 kilometrów. GHdzie odpoczynek, nie mówiąc juz ze zrobienie takiego dystansu po tym jak poprzedniej nocy maszerowało się sporo to fantazja
-specyficzny sposób celowania z broni. Muszę spróbować, tylko jak z celnością, to nie wiem.
Tytuł sugerował ucztę, jednakże dostałem zakalca. Zarówno w kwestii warsztatu jak i fabularnych pomyłek. Niestety, nawet gdy zamknę oczy, nawet bardzo mocno, to tekst ten nie nadaje się na Główną. Przepraszam, wyznaję wyższe standardy, a ta opowiastka potrzebuje konretnej korekty.
Proste zdania, których czasami szyk przyprawia mnie o ból... mnogość powtórzeń, literówki, dobór wyrazów , które nijak pasują, skróty myślowe. O ile w dialogach możemy sobie pozwolić na takie proste, gimnazjalne stwierdzenia, to opisując odczucia, przeżycia i pchając akcję dalej jest to karygodne i niegodne Autora, który z automatu wchodzi na Główną. Jakość i jeszcze raz jakość. Ilość stwierdzeń po chwili jest kolosalna.
Fabularnie jest lepiej, co nie znaczy że jestem usatysfakcjonowany. Takie cztery z minusem. Miałeś pomysł Autorze, ale warsztatowo spartoliłeś sprawę.
Przykro mi, głosuje za przeniesieniem opowiadania do Poczekalni.
Pozdrawiam.
XXX_Lord · 2 dni temu · "Życie małżeńskie"
@pepesza_41
Autor po raz ostatni logował się na konto w 2021 roku, nie liczyłbym na kontynuację.
pepesza_41 · 2 dni temu · "Życie małżeńskie"
Pozdrawiam, ciekawe opowiadanie,ale brakuje mi obiecanej kontynuacji. Kiedy można na ciąg dalszy liczyć?
Agnessa Novvak · 2 dni temu · "Strażniczka Bałtyku (XII) "Trzeba zabić tę miłość""
Niezależnie od tego, że zadeklarowałeś się napisać kontynuację, @jamerze, i tak ocenię całość. Na tyle uczciwie (celowo nie używam określeń subiektywnie/obiektywnie), na ile to możliwe.
Na początku wiedz, że niesamowicie doceniam samo porwanie się na taką historię. Na wielowątkową narrację, na niejednoznacznych moralnie bohaterów, na te wszystkie przeskoki w czasie i przestrzeni, na pomieszanie erotyki z dramatem obyczajowym, dramatem wojennym, thrillerem szpiegowskim i nawet nie wiem, czym jeszcze. No i na objętość jako taką, bo nieodmiennie przypominam, że praca nad 10 niezależnymi tekstami po 50 minut to nie to samo, co nad 1 na 500 minut, chociaż matematyka twierdzi co innego. I dotyczy to zarówno strony czysto technicznej, jak i zawiłości fabularnych, bo dużo łatwiej, niż się czytelnikom wydaje, niechcący zrobić ladacznicę z logiki, sensu i rozumu. Doceniam także wspomniany w poprzednim komentarzu, widoczny wyraźnie progres warsztatowy, a o ogromie pracy włożonej w przygotowanie i opisanie tak szczegółowego tła nawet nie ma co wspominać.
A skoro już skończyliśmy zalety, to teraz pora przejść do... powiedzmy, że uwag krytycznych. Niby mogę je nazwać wadami, tyle że byłoby to nieuczciwe z podstawowego powodu: większość z nich mogę określić nie jako "jest źle, bo jest źle", a raczej "nie podoba mi się, bo mi się nie podoba". Mało tego: wynikają one bezpośrednio z konwencji, jaką sobie wybrałeś, autorze. I to, że można pogubić się w wątkach, motywacjach bohaterów, przyczynach i skutkach tego, co robią czy choćby samej ilości postaci i sensie ich pojawienia się (na przykład do teraz nie bardzo wiem, jaki cel miała ta scena Admirałem i Nataszą dla głównej linii fabularnej), jest efektem tegoż wyboru i niczym więcej. Dlatego czepianie się takich rzeczy byłoby czepianiem dla czepiania. No, może poza tym głównym twistem fabularnym, opierającym się na zasadzie ewidentnej nieśmiertelności pewnych bohaterów, którzy po prostu muszą przeżyć, mimo że ich uśmierciliśmy. I nie bierz tego do siebie, w końcu ja także mam swoją Estellę 😛
W sumie: tak, doceniam. Mało tego: uważam "Strażniczkę Bałtyku", mimo wytykanych tu i ówdzie błędów czy niedoróbek, za jedną z najlepszych serii na Pokątnych. Czy natomiast jest ona finalnie warta ogromu poświęconej przez Ciebie, @jamerze, pracy, to już niestety nie jest tak jednoznaczne. Najlepiej, niech każdy sam to oceni.
jamer106 · 2 dni temu · "Pieniądze za nagość (II)"
@Hart61
Serdecznie dziękuje za komentarz. Czy opowiadanie jest bardziej pikantne niż u konkurencji. Nieco, a nawet sporo w kwestii warsztatowej poprawiłem, rozbudowując proste zdania, zamieniając wyrazy, dodając didaskalia. Fabularnie jest to jednak to samo co na Lol-u.
Na owym portalu jest III część, ale tam zapędziłem się w kozi róg i najprawdopodobniej zmuszony będę tamtą część anulować i napisać inną fabułę.
Pozdrawiam.
jamer106 · 2 dni temu · "Strażniczka Bałtyku (X) "Cisza przed burzą""
@Agnessa_Novvak
Wielkie dzięki za naniesione poprawki i ocenę tekstu. Sam dostrzegam że te pisane na bieżąco są inne, nieco lepsze warsztatowo, ale do ideału droga jeszcze daleka.
Co do zaznaczonego fragmentu - zgadzam się w 100%, myslniki robią złą robotę, wprowadzając zamieszanie, przy czytaniu. Czy to zgodne z SJP? Dajmy sobie spokój, nie ma już tych co doktorskie prace na ten temat by pisali. Jest przejrzyściej, czytelniej, a to najważniejsze.
Dziękuje jeszcze raz i pozdrawiam serdecznie.
Agnessa Novvak · 2 dni temu · "Dzikość Karpat" ·
@BlueNight - ja i tak tu jestem od wyręczania innych w ich obowiązkach 😛
Formatowanie wyglądało to tak, jakby akapity z narracją były normalnie oddzielane enterem, a te z dialogami albo twardą spacją, albo nawet nie wiem czym. W każdym razie nie przesuwały się same. Polecam po napisaniu zaznaczyć wszystko, ujednolicić styl w wordzie/open/libre/coktoużywa i dopiero wtedy wklejać. Ogólnie pomimo pewnych niedoróbek czekam na więcej! 🙂
BlueNight · 2 dni temu · "Dzikość Karpat"
@Agnessa_Novvak dzięki i miło czytać, takie uwagi. Chociaż trochę głupio mi, że musiałaś napracować się nad korektą. Zerknę, jak to powinno wyglądać. Chociaż szczerze, chyba zakręciłem się po prostu.
Mam jakiś pomysł na nieco wolniejszy finał historii. Wstęp faktycznie dość sztampowy, ale ciężko wtłoczyć zagubione i nieświadome zagrożeń postaci w obcy grunt.
Slaanesh · 2 dni temu · "Rodzinne grzechy: Wesele (III)"
Nie wykluczam dalszych opowiadań z liceum, w którym uczy Dominika i inne atrakcyjne ciała pedagogiczne. Jeśli chodzi o poprawiny to też mi się wydaje, ze będzie można spodziewać się dalszej historii tej rodziny. Mam kilka pomysłów i to jedynie kwestia czasu na ich realizację. Nie będą jednak zrealizowane w najbliższym opowiadaniu. Będzie ono w zupełnie innym klimacie niż te dwie historie.
Agnessa Novvak · 2 dni temu · "Dzikość Karpat"
Witam serdecznie nowego-starego autora 🙂 Doceniam każdy powrót na łamy Pokątnych, a już na pewno po tak długiej przerwie*. A jeśli jest to powrót równie jakościowy, to tym bardziej!
Co się tyczy treści, to podoba mi się nastrój całości, a zwłaszcza drugiej części. Bo o ile początek jest dość konwencjonalny i kojarzy mi się z tym, co prezentuje choćby @Tejot, o tyle później mamy już do czynienia ze sporo ciekawszym pomysłem. Czy wybitnie oryginalnym, czy nie, to inna kwestia (jeśli ktoś lubi podobne klimaty, ten szybko się domyśli, o co chodzi), niemniej miło widzieć, że wciąż są autorzy, którzy wychodzą poza proste "cokolwiek innego niż stosunek kobiety i mężczyzny" 😉
Odnośnie spraw technicznych mam tylko jedną uwagę: obecne pokątne standardy wymagają m.in. stosowania wcięć akapitowych i o ile w częściach narracyjnych wszystko było dobrze, o tyle przy dialogach już nie i dopiero moje ręczne przeformatowanie każdej wypowiedzi po kolei to zmieniło. Polecam na przyszłość się temu przyjrzeć.
(@Paty128 - ja wciąż czekam!)
flaber · 2 dni temu · "Joanna na basenie"
Jako stary fan La Vendy mogę powiedzieć tylko tyle, dziękuję za kontynuacje przygód Joanny w tak dobrym stylu. Z niecierpliwością czekam na więcej przygód Joanny.
Hart61 · 3 dni temu · "Pieniądze za nagość (II)"
Słabość do twojej twórczości oczywiście spowodowała przeczytanie tego po raz kolejny i muszę przyznać że nie straciło to nic na odbiorze. Jest chyba nawet bardziej pikantne jak za pierwszym czytaniem. Żałuje tylko jednego że też nie taka przygodę nie spotkała😉. A tak poza tym to mam nadzieję że kontynuacja będzie równie ekscytująca. Dzięki za to i czekam na jeszcze. Pozdrawiam 👍🏻
pepesza_41 · 3 dni temu · "Iza i Tomek (XVI)"
@koko Przepraszam za urywaną myśl, ale dodatki przychodzą mi do głowy z opóźnieniem,więc tylko dodam,że liczę na ciąg dalszy w którym Tomek i Jakub będą szaleć z Izą we wszelkich możliwych pozycjach włącznie z podwójną penetracją analno-waginalną.
pepesza_41 · 3 dni temu · "Iza i Tomek (XVI)"
@koko Mam też nadzieję, że dalszy ciąg o tym spotkaniu we troje będzie kontynuowany w miejscu,gdzie nastąpiła przerwa - w końcu przecież mają dla siebie całą noc w tym mieszkaniu.
Wilczyca (XIII)
Dzikość Karpat
Pieniądze za nagość (II)
Wilczyca (XI-XII)
Prima aprilis, czyli niespodzianki chodzą parami…
Prima aprilis, czyli niespodzianki chodzą parami…
Lubieżnicy (III)
Wilczyca (IX-X)
Przebudzona (VII-IX)
Kolekcjonerka