Agnessa Novvak · 40 minut temu · "Służka Krwi i Księżyca (I) – Echo Tańca"  

0
0

Nawiązanie do "Spalam się" nie ma większego sensu (przynajmniej ja go nie widzę, ale może wzrok mi szwankuje ze starości 😉)



To niech pan idzie do lekarza od oczu 😛

Przywołuje Twoje opowiadanie, bo przy wszystkich różnicach pomiędzy tymi tekstami mają one jedną cechę wspólną: mnogość detali. I świat Nadalii, choć całkowicie fikcyjny, byłby bez nich tak samo pusty i niezrozumiały, jak Twój, mimo że przecież wielu z nas widziało lata 90 na własne oczy.

koko · 3 godziny temu · "Iza i Tomek (XIX)"  

0
0

@Hakdak Myślałem, że mówisz o tej nocy, którą wynegocjowała Klaudia. Tego Iza na pewno nie zobaczy i chyba w tym momencie sytuacja w jakimś sensie wymyka się z jej kontroli.

Eryk · 4 godziny temu · "Iza i Tomek (XIX)"  

0
0

Wyjątkowo dobrze rozwijała sie akcja, super! Nic tylko czekać na więcej! Natomiast ja, jako fan odwrotnej relacji, czyli cuckold/hotwife zostałem w niedosycie, ale wiem ze bedzie więcej, musi. Może jakiś wuefista wpadnie Izie w oko, może Tomek dowie sie po wszystkim, może znów bedzie patrzył? Uwielbiam Cię koko, świetnie że tworzys.z

Wendix10 · 4 godziny temu · "Grzeszny dotyk"  

0
0

Bardzo podoba mi się twoja twórczość, styl z jakim piszesz i to opowiadanie. Czekam na ciąg dalszy, bo muszę przyznać, że akcja w tej części rozwija się powoli (co też jest fajne) ale żeby podniecić czytelnika faktycznie trzeba czegoś więcej. Najlepiej by bohaterowie wzięli się w garść i przeszli do rzeczy.

Hakdak · 6 godzin temu · "Iza i Tomek (XIX)"  

0
0

A co do obserwacji to miałem. Na myśli że będzie kontrolować co się dzieje z Tomkiem i Klaudia rozwijając spotkania we trójkę może . By mieć nad nimi kontrolę by Tomek jednak nie zapomniał że to ona jest najważniejsza . A może jeśli jest jakieś drugie dno jej planu to by mogła wrócić spokojnie do swojego bezpiecznego portu jakim jest Tomek . By ten port na nia czekał

Hakdak · 6 godzin temu · "Iza i Tomek (XIX)"  

0
0

Tomek z Klaudia …. Ona tego chciała ale czy tylko dlatego co mówiliśmy a może to będzie też przykrywką dla jej nowego pomysłu. Nie tylko poprawienie ego Tomka i ukrycie swoich grzeszków ale może to też coś więcej. Zauważyła że Tomka przyciąga Klaudia i mocno pomagała w rozwoju akcji . Dla mnie dawała im możliwość rozwinięcia znajomości wręcz ich popychała do tego . A w biurze czekając na Tomka myślę że wciągnęła Klaudię w swój plan . Pytanie tylko czy plan obejmuje tylko Tomka i Klaudię i ja w trójkącie z nimi . I tylko dla tego ryzykuje by Tomek znów poczuł się jak Alfa czy to też trochę zasłona dymna , ryzykowna ale zasłona dla jej nowej gry z kimś nowym a może z kimś kogo już znamy .

koko · 13 godzin temu · "Iza i Tomek (XIX)"  

0
0

@Hakdak Ale jaki plan Izy? Co masz na myśli, mówiąc, że będzie obserwować?

jamer106 · 13 godzin temu · "Starszych pań seksualne przygody (SPSP) "Janina - przyczepa""  

0
0

@Joystick
Niestety, ale nie jestem w stanie określić, być może na tym portalu w ogóle.
Ostatnio znacznie podniesiono wymagania warsztatowe i fabularne dotyczące opowiadań na Głównej przez co moje ostatnie trzy opowiastki ledwie się załapały i delikatnie dano do zrozumienia że obniżyłem standardy i idę w ilość, a nie jakość.
Możliwośći opublikowania w Poczekalni nie mam, ta seria jest jakościowo słaba, zwykły pornol, bez polotu, więc marne szanse, by kontynuacja spełniła wymogi Głównej.
Pozdrawiam.

Tejot · 14 godzin temu · "Służka Krwi i Księżyca (I) – Echo Tańca"   ·

+1
-1

Czy możemy już nie toczyć dyskusji pt. Słowacki wielkim poetą był, bo zachwyca. A jak was nie zachwyca toście głąby!
To się całkowicie mija z celem.
Dla Tejota historia Nadalii to tekst orbitujący w okolicach absolutnego sufitu pokątnych, dla @Lorda to może nie grafomania, ale nic szczególnego, dla innych coś pomiędzy. I super! Tak właśnie powinno być! O tym, że jest to absolutnie nietuzinkowy tekst, najlepiej świadczy to, jakie emocje wywołuje, a to właśnie ma robić literatura (przynajmniej zdaniem Tejota).

Joystick · 16 godzin temu · "Starszych pań seksualne przygody (SPSP) "Janina - przyczepa""  

0
0

@jamer106 Kiedy będzie kolejna część? 🙂

Joystick · 16 godzin temu · "Starszych pań seksualne przygody (SPSP) "Janina - przyczepa""  

0
0

@rampamparam Treść fabuły zostawmy autorowi, bo tak jest dużo lepiej. Ja czekam z niecierpliwością na kolejną część 🙂

XXX_Lord · 16 godzin temu · "Służka Krwi i Księżyca (I) – Echo Tańca"  

0
-1

@Agnessa i @jamer106

Dla mnie dyskusja z Autorką odnośnie tego opowiadania jest zamknięta, zgłosiłem zastrzeżenia, z którymi Nadalia nie zgodziła się. Ma do tego pełne prawo, tak samo, jak mnie ten tekst ma pełne prawo nie podobać się z wymienionych względów, dalsza dyskusja mija się z celem.
Nawiązanie do "Spalam się" nie ma większego sensu (przynajmniej ja go nie widzę, ale może wzrok mi szwankuje ze starości 😉), kompletnie inna historia, zupełnie inaczej podana, napisana innym językiem, bardziej ascetycznym, z większą liczbą dialogów, akcji i przede wszystkim - dotyczy REALNYCH zdarzeń i obecnych czasów z niedalekiej przeszłości oraz nie jest bajką.
Taki sam sens ma porównanie, strzelam, "W Pustyni i Puszczy" wiadomo kogo albo "Trylogii" tego samego autora z kryminałami Wojta lub pozycjami Twardocha.

Natomiast w kontekście wspomnianego Tolkiena, możecie to zapisać wielkimi literami - większość jego tekstów to grafomania.
Tak, dobrze widzicie - GRAFOMANIA.
Owszem, "Władca Pierścieni" to klasyk, ale sporo przeciągnięty i momentami można usnąć z nudów, a największą reklamę tej książce współczesnemu odbiorcy zrobił film Jacksona (nota bene, arcydzieło kinematografii). Gdyby nie to, Tolkien nigdy nie wyszedłby z podziemia. "Hobbit" najlepszy był, uwaga, w tekstowej grze na ośmiobitowce z 1985 roku, z której w środkowych klasach podstawówki uczyłem się pisać po angielsku. Książkę zmęczyłem raz, już w wieku nastoletnim albo i później, ale przed dwudziestką i więcej nie próbowałem, film - do kosza, przegadany, prześpiewany, całkowity przerost formy nad treścią. A "Silmarillionu" nie dałem rady strawić, kilkukrotnie zasypiając z nudów podczas nocnych sesji czytania w czasach post-studenckich, gdy pracowałem w trybie zmianowym i nawet jakby mi dopłacali, więcej próbować nie zamierzam.

I said what I said.

jamer106 · 17 godzin temu · "Służka Krwi i Księżyca (I) – Echo Tańca"   ·

+1
0

@Agnessa_Novvak
I właśnie te szczegóły w Spalam się, dają klimat tamtych czasów, gdyby ich nie było, opowiadanie straciłoby swój smak.
Zawsze będę twierdził że prościej mają autorzy piszący w klimacie fantazy. Sami generują środowisko, mogą przemycić zakazane wątki (sex z nieletnimi, zoofilia) i w razie uwag łatwo odbiją piłeczkę że w tym świecie to właśnie tak ma być.
Jeżeli wchodzi opowiadanie mocno usadowione w czasowych ramach, kraju, kulturze, Autor ładuje się na pole minowe,(odrzucam porno miniaturki o stosunku na tylnym siedzeniu samochodu).
Detale ubioru, marek, odpowiednie słownictwo, to wierzchołek góry lodowej, a "badacze pisma Świętego", tylko czekają na potknięcie i punktują bez opamiętania, a w fantazy, Autor powie że jego jednorożec, elf, czy krasnal, tak właśnie ma i koniec dyskusji.
Siedzę w takich opowiastkach, konkretnie przypisanych datowo i by napisać to nieraz muszę przelecieć tyle periodyków, zapoznać się z tyloma szczegółami że głowa mała.

Agnessa Novvak · 20 godzin temu · "Służka Krwi i Księżyca (I) – Echo Tańca"  

0
-1

@XXXLord - jak sam dobrze wiesz, przedstawienie nawet znanego czytelnikowi świata bywa problematyczne. I o ile uważam Twoje "Spalam się" za rewelacyjny tekst, o tyle ilość szczegółów, jakie w nim zawarłeś, może przytłoczyć. Okej, ja znam je z własnej obserwacji (a jak nie znam, bo jednak młodość bohatera i moja rozmijają się o kilka lat, to się łatwo domyślę), natomiast ktoś z dzisiejszego młodego pokolenia na pewno nieraz zadał sobie pytanie "ale że o co chodzi"? A przecież nie musiałeś tłumaczyć, że wtedy rządził książę Piczywons, na niebie latają latadła napędzane pierdem jednorożca, a bohaterka ma magiczne zdolności zamieniania złota w gunwo 😛

Poza tym pozostaje jeszcze problem w tym, jak mamy coś przedstawić? Osobiście unikam jak mogę walenia czytelnika po głowie informacjami typu "Ania miała 17 lat, 173,5cm wzrostu, biust rozmiaru 75D, biodra 85cm w obwodzie, numer buta..." ale mam świadomość, że czasami trzeba. Bo później coś, co dla mnie jest oczywiste, ewidentnie umyka czytelnikom, zadającym mi pytania, których zadać zdecydowanie nie powinni. I teraz pytanie: czy oni nieuważnie przeczytali, czy to ja nie wyrażam się dość jasno?

Co ciekawe, mimo kulkukrotnych prób nie udało mi się nigdy przeczytać choćby wymienionego wyżej "Silmarillionu". Owszem, doceniam go jako pozycję literacką, ale w pewnym momencie nadmiar informacji mnie przytłoczył, zamieniając beletrystykę w elfią książkę telefoniczną 😉 Mało tego: "Władcę Pierścieni" uważam za momentami przegadanego, a "Hobbita" za czarno-białą bajeczkę dla dzieci (którą w zasadzie jest), z której można usunąć na dzień dobry połowę krasnoludzkiej drużyny i nikt by się nie zorientował. Przy czym jest to moja prywatna, nicnieznacząca opinia i dlatego to, e ja twierdzę "to jest dobre, a tamto złe" nie oznacza, że ktoś nie może twierdzić dokładnie odwrotnie.

Nadalia · 21 godzin temu · "Służka Krwi i Księżyca (I) – Echo Tańca"  

0
-1

@Agnessa_Novvak dziękuję raz jeszcze i polecam tą Panią do współpracy przy wyborze grafik! :>

@XXX_Lord

Ach, ten Zmierzch mityczny... to nie jest taka zła lektura! Jest zła, ale nie aż tak zła. Czytałam gorsze książki podczas mojego niezbyt długiego jeszcze żywota :> Aczkolwiek chętnie trzymam tę serię teraz na półce. U koleżanki. Która mieszka w innym mieście. U siebie wolę tej sagi nie widzieć.

Jako że zaproponowałeś podział rozmowy na dwie kwestie, to pozwolę sobie też odnieść się w dwóch punktach!

1. Nie mogę się z kwestią nr 1 zgodzić. Zupełnie. Jasne, ozdobników jest dużo, lecz jest to efekt jak najbardziej zamierzony. Pisałeś, że niezbyt czytujesz fantastykę (a przynajmniej fantasy, nie wiem, jak u Ciebie z innymi podgatunkami?) to być może uważasz, że mój styl jest nazbyt bogaty. Jednak jeśli sięgnąć do klasyków, jak Upadek Gondolinu i Silmarillion Tolkiena, jak opowiadania Poego, jak nawet Diuna (oryginalna), bądź pójść w romantyczne pozycje jak Jane Ayre czy Wichrowe Wzgórza – wówczas moje opisy wyglądają biednie. Zwłaszcza jeśli przyrównamy je do Tolkiena.

Minimalizm, mówiąc wprost, odrzuca mnie w literaturze z samych swoich założeń :> Podobnie jak moja Elyara, nie jestem osobą nowoczesną w tym zakresie.

2. Tak, taki laik nie ma pojęcia, podobnie jak ja nie miałam, kiedy zaczynałam swoją przygodę z fantasy od Sapkowskiego i Tolkiena. Bądź tak samo, jak ja nie miałam pojęcia o tym, czym naprawdę jest literatura grozy, kiedy sięgałam po mistrza Lovecrafta. Na tym właśnie polega (dla mnie) piękno literatury: poznaję niepoznane.

Jak mam się zachwycać czymś, co jest oczywiste? Czemu mam się bać czegoś, co znam? To nie ma dla mnie sensu.

Takie intro, o którym wspominasz, jest z mojej perspektywy całkowicie bezcelowe. Tak samo wyjaśnianie na "sucho" zasad gry w moim świecie. Jest dosłownie jedna, nowoczesna pozycja, która moim zdaniem robi to dobrze i robi to zupełnie inaczej, niż Ty zasugerowałeś, kolego sympatyczny :> Szczerze wyznaję zasadę "show, don't tell". Wyjaśnianie w postaci przypisów uznaję za karygodne.

Żeby zobrazować, co mam na myśli, pozwolę sobie zacytować Pisarza zdecydowanie lepszego ode mnie:

The wonder of the world and the pride of all mankind was Sarnath the magnificent. Of polished desert-quarried marble were its walls, in height 300 cubits and in breadth 75, so that chariots might pass each other as men drave them along the top. For full 500 stadia did they run, being open only on the side toward the lake; where a green stone sea-wall kept back the waves that rose oddly once a year at the festival of the destroying of Ib. In Sarnath were fifty streets from the lake to the gates of the caravans, and fifty more intersecting them. With onyx were they paved, save those whereon the horses and camels and elephants trod, which were paved with granite. And the gates of Sarnath were as many as the landward ends of the streets, each of bronze, and flanked by the figures of lions and elephants carven from some stone no longer known among men. The houses of Sarnath were of glazed brick and chalcedony, each having its walled garden and crystal lakelet. With strange art were they builded, for no other city had houses like them; and travellers from Thraa and Ilarnek and Kadatheron marvelled at the shining domes wherewith they were surmounted.



Czy myślisz, że jak czytałam to po raz pierwszy, to rozumiałam z tego wszystko? Czy opis Wielkiego Sarnath ma sens z punktu widzenia fizyki? Czy te materiały budulcowe mają sens? Jakim cudem tam biegają konie, wielbłądy i słonie (dosłownie!)? Czy ja wiem, czym są Thraa, Ilarnek i Kadatheron?

Na wszystkie te pytania odpowiedź brzmi: nie wiem, nie, nie rozumiem. I to jest piękne właśnie. Zasypywanie informacjami w stylu "Sarnath rządził król, który nawiązał kontakty handlowe z Thraa z uwagi na zbieżność interesów w zakresie wydobywania (...)" jest zabiciem tego piękna.

Ja czytam dla słowa samego w sobie. Dla zabawy słowa i fabuły. Nie chcę wiedzieć – chcę poznać. I tak też chcę pisać, chociaż rzecz jasna – do poziomu mistrza Lovecrafta mi daleko.

Co do Twojego PS: poniekąd. I tak, i nie. Pisałam opowiadanka porno kiedyś, ale to tylko w ramach ćwiczenia unikania "jej" "jego". Nie uważam tego za prawdziwe pisanie. Nie uznaję tych opowiastek za pozycje ciekawe, a obecnie po prostu redaguję swoje starocie. Moim zdaniem nie są warte uwagi. Realia współczesne, jak i historyczne uważam za dosyć nudne w opisywaniu.

I dziękuję za gratulacje!

XXX_Lord · 22 godziny temu · "Służka Krwi i Księżyca (I) – Echo Tańca"  

+1
0

Klimat nie mój, bo mimo iż fanatycznie zagrywam się w CRPG, książek fantasy nie lubię (jak mam czytać o latających kulach (sic), czarodziejach wywołujących lawiny czy tsunami, to wolałbym chyba wkuć na pamięć instrukcję Domestosa), filmów raczej też nie, a jak widzę tag "wampir", to od razu mam skojarzenie z "Sagą Zmierzch", która, no cóż, jedyne co we mnie wywołała, to zaśnięcie na tzw. popielniczkę w trakcie seansu pewnego wieczoru przed tv 😉

Po co więc przeczytałem Twoją historię, Nadalio?
Z dwóch przyczyn. Pierwszej - pozytywne reakcje komentujących w Poczekalni, Twoja aktywność na stronie jako osoby komentującej, szybki awans na Główną oraz drugiej - ciekawość, bo może jednak opowiadanie wkręci mnie na tyle, że zacznę czytać fantasy 🙂

I ważna kwestia, którą zawsze podkreślam - fabułę oceniam jako zwykły Czytelnik "z ulicy", technikę jako Autor z CLA. Treść ma mnie wkręcić, nawet jeśli jest napisana przeciętnie od strony technicznej (choćby ostatnie opowiadanie od @BlueNight), fabuła jeśli jest interesująca i angażująca, wymusza na mnie skupienie się na historii oraz ignorowanie technikaliów. Jednak jeśli zaczynam się nudzić, czepiam się szczegółów technicznych.

Zaczynając od końca.
Dysponujesz solidnym zapleczem lingwistycznym. Zasób słownictwa potężny, potrafisz budować zdania i narrację. Niestety zasób słów potrafi być bronią obosieczną i w Twoim przypadku to właśnie występuje - treść jest przeładowana ozdobnikami i o ile początek brzmi świetnie i pierwszych kilka stron angażuje czytającego, im dalej w las, tym bardziej się męczyłem i z trudem dotarłem do końca. Historia jest przeładowana ozdobnikami, zbyt dużą liczbą detali, opisów wszystkiego i wszystkich. Nie wiem, czy jesteś doświadczonym Autorem (zasób słownictwa i umiejętność budowania zdań wskazuje, że tak), ale popełniłaś klasyczny błąd nowicjusza - za dużo grzybów w barszczu. Minimalizm jest momentami bardzo potrzebny, a tego niestety zabrakło i jako Czytelnik mam wrażenie chaosu i braku ukierunkowania w narracji. Być może taki masz po prostu styl, jeśli tak - mnie on nie odpowiada.
Kwestia numer dwa. Laik w obszarze fantasy nie ma pojęcia na temat lokacji oraz świata, który przedstawiasz. Nie wiem, czy to uniwersum istniejące, w którym umieściłaś bohaterów, czy stworzyłaś własne. Ponadto zasypanie Czytelnika ogromną liczbą detali, imion, ksyw w połączeniu z przeładowaniem słownym powoduje, że czuje się on zagubiony i z biegiem czytania, coraz bardziej zniechęcony. Sugerowałbym w nagłówku/wstępie krótkie intro z wyjaśnieniem, gdzie dzieje się akcja, co to za świat i kto tam rządzi (organizacje, królowie, władcy itd.), a jeśli to świat zaczerpnięty od innego Autora (gdzie w komentarzach mignął mi Lovecraft), naprawdę warto o tym napisać. To, przynajmniej mnie, uświadomiłoby, z czym mam do czynienia i gdzie wchodzę.

Nie odbieraj proszę mojej opinii jako ataku ad personam - cieszę się, że trafiła tu osoba aktywna, znająca się na pisaniu i komentująca nie tylko własne opowiadania, ale również treści innych (każdy taki Autor jest mile witany), niestety Twoje opowiadanie nie porwało mnie na tyle, żeby wkręcić się w fantasy, czego żałuję, bo, jak to mówią w korpo, skille masz.
Trochę szlifu stylu, treningu pisarskiego i będziesz tu wymiatać, tego jestem niemal pewien 🙂

P.S. Piszesz tylko w klimatach fantasy, czy w innych również? Nie ukrywam, że przeczytałbym coś Twojego, osadzonego w realiach bieżących/rzeczywistych. Choćby z czystej ciekawości, jak poradziłabyś sobie z kompletnie innym światem.

Oceny nie wystawiam (robię to tylko w przypadku, gdy historia zasługuje na 1 lub 10), gratuluję awansu na Główną.

rampamparam · 23 godziny temu · "Wsi spokojna... (III) "Dyskoteka""  

0
0

@jamer106 Chodziło mi o to że jest gejem i brzydzą go kobiety i jeśli miałby się przyłączyć do znęcania nad nią to owszem ale tylko w dupcie bo cipki nie lubi 😅
Nie wiedziałem że będzie kontynuacja. Wydawało mi się że temat jest wyczerpany. Wiem że na końcu dałeś furtkę do kontynuacji ale myślałem że to takie otwarte zakończenie żeby autor mógł sobie resztę dopowiedzieć.

Agnessa Novvak · 1 dzień temu · "Służka Krwi i Księżyca (I) – Echo Tańca"  

+1
0

Witamy na stronie głównej, @Nadalio! I przy okazji zachęcam wszystkich do lektury, nie tylko fanów fantasy, bo zdecydowanie warto 😉

XXX_Lord · 1 dzień temu · "Światło pochodni (IV). Alaina"  

0
0

"tradycyjnie, jak to w moim opowiadaniu, wpleciony w treść jest Easter Egg (tym razem tylko jeden). W przeszłości umieszczałem nawiązania do klasyków kinematografii (m.in. "Gorączka" Manna w "Kwiecie Lotosu"), tutaj mamy bezpośredni cytat z mistrza powieści grozy, będącego dla mnie jednym z kultowych autorów. To jedno zdanie, wypowiedziane przez kobietę (podpowiem, że to nie Jakub, żeby było łatwiej). Kto zgadnie, które to zdanie i kto jest autorem, temu przybiję wirtualną piątkę i pogratuluję wiedzy literackiej 😉"

No i dupa blada, nikt nie próbował podjąć wyzwania, skoro tak, to dla własnej satysfakcji rozwiążę zagadkę, bo kto mi zabroni? 😉

Easter Eggiem jest zdanie "więc idź, są światy inne, niż ten" wypowiedziane przez Alainę. W rzeczywistości jego autorem jest Jake Chambers, jeden z głównych bohaterów "Mrocznej Wieży" wiadomo kogo. Słowa padają pod koniec pierwszego tomu, kiedy Jake ginie w kopalni, podczas ucieczki przed mutantami.
Tym sposobem nikt nie dostanie wirtualnej nagrody, szkoda 😉

jamer106 · 1 dzień temu · "Wsi spokojna... (III) "Dyskoteka""  

+1
0

@rampamparam
Niestety u mnie, w jednej części (gdy to seria), nie znajdziesz owej trójcy , stosuje dawkowanie, co jednym się podoba, a innym nie. Jak sam twierdzisz jest coś innego niż zawsze i to jest fajne. Miło mi to słyszeć, bo nic tak nieraz autora nie cieszy, jak fakt, że zaskoczył czytelnika/ów.
W kwestii kleryka, wyjdzie wszystko w kolejnych odsłonach, ale to że jest gejem, z jego poczynań, możemy potencjalnie wykluczyć. Bardziej opcja biseksualności jest bliższa.
Owszem w desperacji, po alko czy prochach, dupa dupie równa, tylko... Niekoniecznie facet lubiący kopulować analnie z kobietą ma tendencje homo, a tak odczytałem (może błędnie), Twój komentarz. W przypadku miłości homoseksualnej, męskiej co innego niż tylko tyłek daje podnietę i tym czymś jest płeć partnera.
Pozdrawiam i dziękuje za komentarz.

rampamparam · 1 dzień temu · "Wsi spokojna... (III) "Dyskoteka""  

0
0

W drugiej części myślałem że będzie oral i anal i dopiero w trzeciej części normalny stosunek. Teraz myślałem znowu że jak ją złapał przy ucieczce za rękę to właśnie za karę że dostał z butelki wjedzie jej w dupsko. W jednej strony niedosyt a z drugiej fajnie że coś innego niż zawsze. Myślałem też że ten kleryk to jest gej i właśnie nic innego nie będzie chciał niż anal jak w seminarium z kolegami.

Agnessa Novvak · 1 dzień temu · "Wilczyca (V)"  

0
0

Przewodnik chyba powinien wiedzieć takie rzeczy



Jako że zwiedzam sporo miejsc nie snując się idywidualnie, a właśnie z przewodnikiem, to powiem tak: przewodnik powie to, co ma usłyszeć zwiedzający. O ile nie udaje "zabawnego", nie próbuje narzucać własnej wizji świata lub po prostu nie bredzi jak potłuczony. A jeśli mija się z prawdą, to tym gorzej dla prawdy 😛

Co się zaś tyczy kolejnych rozdziałów, to bywają wśród nich takie, które są po prostu przegadane, siada w nich tempo, nieraz powtarzają już znane czytelnikowi rzeczy. Przy czym osobiście przymykam na to oko z dwóch głównych powodów. Pierwszy: mniej lub bardziej intencjonalnie, ale pomagają w odetchnięciu przed tymi częściami, w których dzieje się aż za wiele. I drugi: trudno jest ogarnąć tekst tej objętości, by utrzymać równy poziom, tempo, nigdzie niczego nie pomylić i tak dalej. Zwłaszcza gdy zaczynamy przygodę z pisaniem i najzwyczajniej ciężko nam wyrzucić do kosza coś, na co poświęciliśmy tyle czasu i wysiłku.

Nadalia · 1 dzień temu · "Wilczyca (V)"  

0
0

Urządzenie w kształcie ludzkiej sylwetki, zamykane jak trumna. Wewnątrz — kolce. Ułożone tak, by ranić, nie zabijać. Męka była długotrwała. Rzadko jej używano — bardziej jako symbol grozy niż realnego narzędzia, ale działała na wyobraźnię.



O ile mi wiadomo, kolce/sztylety wewnątrz żelaznych dziewic (tak, powinnaś to, autorko, napisać małą literą, bo nie jest to nazwa własna) to XIX-wieczny falsyfikat. Przewodnik chyba powinien wiedzieć takie rzeczy.

Potem ruszyła dalej za grupą, a on, czując wciąż ciepło jej dłoni na policzku, uświadomił sobie, że nigdy wcześniej upokorzenie nie smakowało tak przyjemnie.



Okrutnie niezręczne zdanie.

Wysoki obcas dodawał jej kilka centymetrów, ale przede wszystkim nadawał jej postawie pewności — tej charakterystycznej, niemal instynktownej gracji, z którą wchodziła do każdego pomieszczenia, jakby je od razu obejmowała we władanie.



To z kolei mocno mi się gryzie. Instynktowna gracja nie powinna wynikać z obcasów. To określenie w ogóle tutaj nie pasuje. Co więcej, może się mylę, ale... czy nie było tak, że ona jest nieco introwertyczką? I poza określonym typem facetów, którym od razu wpada w oko, właśnie niezbyt dominuje nad przestrzenią? Dotychczas odniosłam takie wrażenie, co sprawia, że opis ten jest nieporadny.

Dostrzegłam również pewną schematyczność opisów. Możliwe, iż nie rzuciła mi się ona wcześniej aż tak w oczy, bo poprzednie rozdziały są krótsze. Z drugiej strony: może tutaj je po prostu zintensyfikowałaś. Nie jestem pewna, acz szybko zobrazuję, co mam na myśli cytatem poniżej:

Stanęła tyłem, odsłaniając kark — smukły, gładki, chłodny jak porcelana. Nie musiała nic więcej mówić. Łukasz uniósł rękę i, z wyczuwalnym napięciem, ujął suwak sukienki. Delikatnie, powoli, jakby każde przesunięcie miało znaczenie, rozsuwał go w dół. Materiał opadał miękko, odsłaniając najpierw wąskie łopatki, potem linię pleców — prostą, idealnie wyważoną, niemal posągową. Kiedy sukienka zsunęła się całkowicie, odsłoniła jej ciało. Paulina była inna. Zupełnie inna od kobiet, które poznał. Jej ciało miało w sobie coś dziewczęcego — niewielkie, jędrne piersi, które podkreślał misterny koronowy stanik z cienkiej siateczki, bardziej sugerujący kształt niż go ujawniający. Żadnych pełnych bioder, żadnych zbyt zaokrąglonych linii. I była zaskakująco umięśniona. W sposób subtelny. Piękny. Naturalny. Na jej ramionach, brzuchu, udach widać było wyraźnie zarysowane mięśnie — nie masywne, lecz takie, które zdradzały dyscyplinę, sprawność, ukrytą siłę. To były mięśnie biegaczki, tancerki, wojowniczki w jednym. I wszystkie te cechy tylko potęgowały jej filigranowość, zamiast ją odbierać. Do tego pończochy o satynowym połysku, idealnie przylegające do jej smukłych nóg. Szeroki, koronkowy pas — luksusowy, misterny — oplatający jej talię jak tajemnica. Każdy element stroju działał nie osobno, ale jako część hipnotycznej całości. Przeciągnęła dłonią po własnym biodrze, jakby mimochodem, jednak ten ruch był zbyt płynny, zbyt pewny siebie, by mógł być przypadkowy. W lustrze naprzeciwko dostrzegła jego spojrzenie — głębokie, wstrzymujące oddech, pełne niemej adoracji. Uniosła kącik ust w tym swoim znanym, lekko cynicznym uśmiechu. Władczym. Pewnym siebie. Obłędnie uwodzicielskim.



Stanęła tyłem, odsłaniając kark — smukły, gładki, chłodny jak porcelana.
Materiał opadał miękko, odsłaniając najpierw wąskie łopatki, potem linię pleców — prostą, idealnie wyważoną, niemal posągową.
Jej ciało miało w sobie coś dziewczęcego — niewielkie, jędrne piersi, które podkreślał misterny koronowy stanik z cienkiej siateczki, bardziej sugerujący kształt niż go ujawniający.
W lustrze naprzeciwko dostrzegła jego spojrzenie — głębokie, wstrzymujące oddech, pełne niemej adoracji.

Pomijając fakt, że akapit jest zdecydowanie za długi, to ten styl opisu jest męczący. Nie jest naturalny. W połączeniu z faktem, że nieco powtarzasz część informacji (jak te satynowe pończochy, o których jako czytelniczki już dobrze przecież wiemy) i opisujesz wszystko na raz, całość jest trudna do przyjęcia.

Żeby nie było: ja jestem wielką fanką opisów. Tolkiena i jego opis siedmiu bram do Gondolinu czytałam parę razy, za każdym razem jeszcze bardziej zachwycona. Jednak (bez urazy) ten opis nie należy do tych zachwycających. Jest przesadnie rozwleczony, zbudowany na bardzo podobnym schemacie, powtarza znane nam informacje.

Poczuł strach przed nieznanym.



Ahhhh, yessss... the oldest and strongest kind of fear is fear of the unknown...
(przepraszam, nie mogłam się powstrzymać)

Pomijając powyższe, powiem tak:

1. Klimat jest bardzo ciekawy. Sam aspekt zwiedzania tego zamku, lekkiego droczenia/upokorzenia w dybach, potem scena seksualno-erotyczna – wszystko pięknie się łączy. Klimat jest świetny, a postać Pauliny jest w tym aspekcie bardzo autentyczna. A przynajmniej jest autentyczna przez większość czasu, bo...

2. ...momentami miałam wrażenie, że Paulina nie rozmawia, tylko przemawia. Jej dialog z Michałem (dobrze zapamiętałam?) był niesamowicie sztuczny w moim odbiorze. Trochę tak, jakby on ją o coś pytał, a ona miała listę uniwersalnych odpowiedzi, które może wykorzystać w każdej sytuacji życiowej.

3. Doceniam też większe wprowadzenie postaci pobocznych, co jest na pewno na plus. Na minus: ten przewodnik był niesamowicie nudny. Jakbym ja z kimś takim poszła na wycieczkę, to bym domagała się zwrotu.

4. Ilość "..." w tym tekście jest powalająca. Błędne formatowanie niestety bardzo częste. Dialogi napisane momentami karygodnie. Na tyle było to częste, iż mnie po prostu wytrącało z równowagi i musiałam sobie robić przerwy od tekstu. Ja wiem, że sama robię babole, wiem, że to normalne, ale kurczaczki z KFC, tutaj jest tego stanowczo za dużo.

Mam problem z ostateczną oceną tego tekstu. Z jednej strony podobał mi się on bardziej niż poprzednie. A bo nowe postacie, które w końcu coś mówią, a bo klimat zamku, do którego BDSM pasuje idealnie. Może nawet sama bym się dała skusić ponownie na coś z BDSM, gdyby mnie ktoś na taki weekend zabrał.

Jednak braki techniczne, powtarzające się, nic niewnoszące opisy, nieco sztuczne zachowanie i mowa Pauliny, mało wiarygodne zachowanie Łukasza i ogółem jego "płaskość" zabiły mi przyjemność z tej lektury. Doczytałam do końca, lecz szczerze: wątpię, żebym chciała tu wrócić.

Nie piszę tego, droga autorko, by Cię zniechęcić. O ile jednak poprzednimi rozdziałami (czyli I-IV) czułam się zachęcona, tak teraz nie wiem, czy zabiorę się za lekturę rozdziału VI.

Nadalia · 1 dzień temu · "Służka Krwi i Księżyca (II) – Ułuda Dnia"   ·

0
0

@Agnessa_Novvak

Ach, ach, raz jeszcze dziękuję :> Odnośnie do dialogów, mimo wszystko obstaję przy swoich didaskaliach, ale na pewno postaram się zwrócić na to uwagę, coby wszystko było czytelne, wyraźne i zrozumiałe dla odbiorczyń. I dla odbiorców również.

Co do obaw wyrażonych przez Ciebie, a także @jamer106 oraz @Tejotem mogę tylko rzec, że absolutnie rozumiem i się nie dziwię. Niemniej postaram się Waszych oczekiwań nie zawieźć, a nawet je powieźć do literackiego zwycięstwa. Hip hip, hura!

Ach i oczywiście last, but not least @Tejot – ślicznie dziękuje i jednak liczę na dużo słodyczy! Cieszę cię, że Becca przypadła Ci do gustu :>

jamer106 · 1 dzień temu · "Służka Krwi i Księżyca (II) – Ułuda Dnia"  

0
0

@Agnessa_Novvak
Wiem że masz obawy, ale...
Myślę że to temat na priv lub na czat CLA, bo Autorka może się pogniewać, że polemizujemy nie na temat opowiadania.
Pozdrawiam.

Nadalia · 1 dzień temu · "Wilczyca (III-IV)"  

0
0

— Kawa brzmi całkiem dobrze — odpowiedziała, po czym bez słowa poprawiła mu szalik, jakby to była rzecz całkowicie naturalna. — Prowadź.



A to nie jest rzecz całkowicie naturalna? 😅 Muszę zacząć uważać, bo ja co chwila komuś czapkę przesunę, włosy zmierzwię, okruszki z ubrania wyjmę, albo kołnierzyk poprawię.

Paulina szła tuż przy nim, cicha, skupiona, a jednak obecna w sposób, który całkowicie wypełniał przestrzeń między nimi. Po kilkunastu minutach dotarli na niewielki plac przy parku, gdzie w rogu stała kawiarnia — niewysoka, w starym budynku z cegły, oświetlona miękkim, bursztynowym światłem.



Chyba domyślam się, o co Ci tu chodziło, droga autorko, lecz w mojej ocenie jest to opis nieco niezręczny. Cicha i skupiona, a jednak obecna. Czemu ma się to kłócić ze sobą? Skoro jest skupiona, to jest obecna raczej? Chyba że była skupiona na kimś/czymś innym, ale przy tym obecna w rozmowie? To wypełnianie przestrzeni między nimi – sam zwrot jest poprawny, lecz czy na pewno pasuje tutaj? Mam wątpliwości.

Nie jest też (chyba) błędem napisanie, że w rogu stała kawiarnia. Jednak czy brzmi to dobrze? Nie. Lepiej by było napisać coś w stylu:

"Po kilkunastu minutach dotarli na niewielki plac przy parku, w którego rogu stała kawiarnia, miesząca się w niewysokim, starym budynku z cegły, oświetlona ciepłym, bursztynowym światłem".

Lub też:

"Po kilkunastu minutach dotarli na niewielki plac przy parku, w którego rogu stała kawiarnia ukryta w niewysokim, starym ceglanym budynku, oświetlona ciepłym, bursztynowym światłem".

Lub też:

"Gdy dobrotliwe słońce skryło się całkowicie za linią horyzontu, a księżyc swym srebrzystym blaskiem objął we władanie nocny nieboskłon, para dotarła na skromny, acz urokliwy plac przy parku. W jego roku znajdował się cel ich podróży – XIX-wieczna kamienica, zbudowana ze starej, pruskiej cegły, na parterze której mieściła się oświetlona ciepłym, złotym niczym bałtycki bursztyn blaskiem kawiarenka".

Inna kwestia to błąd, który sama nierzadko popełniam. A mianowicie: mam wrażenie, że Twoje postacie co chwila się uśmiechają. Zobrazuję to na tym przykładzie:

Paulina uśmiechnęła się lekko, przesuwając wzrok po menu.
— No cóż, wygląda na to, że udało ci się spełnić jedno z moich małych oczekiwań.
— A ile ich jeszcze jest? — zapytał żartobliwie.
— Wystarczająco, żebyś miał zajęcie na dłużej — odpowiedziała z rozbawieniem, nie podnosząc wzroku znad karty.



W ciągu czterech linijek mamy jedno lekkie uśmiechnięcie się, żartobliwe zapytanie i rozbawioną odpowiedź. Doceniam żonglowanie synonimami, acz czy naprawdę jest to konieczne tutaj?

— Może więc kiedyś sam się przekonasz, jak wygląda północna część tego landu — rzuciła swobodnie, choć w jej oczach znów błysnęło coś, co trudno było nazwać ani obietnicą, ani żartem. Ton miała lekki, niemal żartobliwy, ale w jej oczach błysnęło coś, co sprawiło, że jego serce zabiło mocniej — coś między obietnicą a wyzwaniem.



Tu robisz rzecz, która błędem sama w sobie nie jest, lecz jest irytująca. Gdzieś mi mignęło to parę razy, ale tutaj już nie wytrzymałam.

Nie stawiaj myślników w obrębie didaskaliów narracyjnych podczas pisania dialogów. To mylące. Bardzo mylące dla czytelnika. Myślnik w dialogu od razu sugeruje, że jest to przecięcie kwestii dialogowej z kwestią narracyjną. Bardzo, bardzo mylące i potencjalnie rujnujące cały dialog.

Wstała, spojrzała kozaki, po czym sięgnęła po jasne futro wiszące na wieszaku.



Coś tu się zgubiło chyba.

Kiedy dotarli w okolice klifu, wiatr uderzył mocniej, niosąc ze sobą sól i chłód od morza. Ziemia była miękka po deszczu, gdzieniegdzie błotnista, a ścieżkę pokrywały brunatne liście. Gdy stanęli na wzniesieniu, przed nimi rozciągnął się widok, który zapierał dech.



Ponownie: nie jest to błąd, ale jakaś gula niezręczności buduje się w mych trzewiach i nakazuje mi wspomnieć o tym, droga autorko. Zaczynasz zdanie nr 1 od "kiedy + czasownik", potem rozdzielasz krótkim zdaniem opisowym i piszesz kolejne zdanie, zaczynając do "gdy + czasownik". Nie jest to błąd, jak wspomniałam, tylko da się to napisać lepiej. Mogłabyś w zdaniu nr 3 wyjść do opisu ich uczuć, zamiast w tak krótkim odstępie pisać zdanie o tej samej strukturze na początku.

Zaraz zresztą piszesz, dosłownie w kolejnym zdaniu, że morze rozciągało się przed nimi. Czyli rozciągnął się rozciągający się widok.

To jednak tyle z kwestii technicznych. Nie czepiam się specjalnie przecinków, aczkolwiek raz jeszcze: popracuj nad tym, bo na razie wydają się żyć własnym życiem niekiedy. W paru miejscach też dialogi do poprawy pod względem didaskaliów narracyjnych, stosowania interpunkcji.

Przechodząc od rzeczy średnio-ważkich, przez mało-ważkie, do ważkich istotnie:

1. Mnie osobiście dialogi się podobają. Lubię kwestie dialogowe, które niekoniecznie popychają fabułę do przodu, chociaż na kursie uczyłam się, że to błąd dla współczesnego czytelnika. Acz ja współczesnym czytelnikiem nie jestem, więc Twoje dialogi doceniam.

2. To płynnie łączy się z punktem pierwszy. Rozumiem, czemu skracasz niektóre dialogi i uzupełniasz je narracją. Natomiast ta scena z prośbą o balsam: czy tam skrócenie naprawdę miało sens? To by były dosłownie 3-4, może 5 linijek dialogu, które ponownie mogłyby ukazać dynamikę między bohaterami.

3. Ponownie bardzo lubię postać Pauliny, aczkolwiek niepotrzebnie niekiedy opisujesz rzeczy, które już były opisane. Możesz, rzecz jasna, przypominać czytelnikowi o cechach Pauliny (bo mój ptasi móżdżek zawsze zapomina, kto jak wygląda), ale ciekawiej by było, jakbyś opisywała te same rzeczy innymi słowami i określeniami.

4. Niestety, wciąż totalnie nie czuję postaci Łukasza. Jest on po prostu... cóż, brzydko mówiąc, tłem w swojej własnej historii. I ponownie: ja rozumiem, że opowiadanie ma podkreślić postać Pauliny. Jednak czyż dominacja, niezależnie od tego, jaką przyjmuje formę, nie jest ciekawsza, kiedy obie (albo więcej) osób w owej dynamice ma wyraźny charakter?

Tyle ode mnie na tym etapie :> Za jakiś czas pewnie zobaczymy się w kolejnym rozdziale.

Agnessa Novvak · 1 dzień temu · "Służka Krwi i Księżyca (II) – Ułuda Dnia"  

0
0

@jamer106 - zdaję sobie sprawę z tego ryzyka tak samo dobrze. A nawet bardziej, bo ile czasu i nerwów kosztowało mnie wspieranie niektórych z wymienionych przez Ciebie osób (innych zresztą też, bo zaczęło się to jeszcze długo przed nadaniem mi oficjalnych zaszczytóe 😉 ), to tylko ja wiem. Niemniej mam nadzieję, że najgorsze mamy już za sobą. A jeśli nie... powiedzmy, że założymy z @Tejotem spółkę egzekucyjną w trybie przyspieszonym 😛

jamer106 · 2 dni temu · "Służka Krwi i Księżyca (II) – Ułuda Dnia"  

0
0

Cieszy mnie że Autorzy,/ki z Poczekalni tworzą tak dopracowane warsztatowo i fabularnie teksty, zawstydzając nieraz tych z CLA, co osiadłszy na laurach, walą masowo potworki rodem z Watpada, a madrza się w komentarzach i zwracają uwagę na błędy , które sami w tekstach walą ( dla jasności o tych z CLA, żeby ktoś z nich się nie obraził, piszę o sobie). Serce się raduje, widząc nowych kandydatów na Główną, tylko...
Zawsze rozważam najgorsze scenariusze, a że nie raz trafiłem, to przypomnę co niektórym fascynację @Aria, @Klara, o @Vee i @Rascal już nie wspominając. Były, wybiły się wychwalane pod niebiosa i skasowały swą twórczość mając czytelników w czterech literach. Aria jeżeli mnie pamięć nie myli była w CLA, po 3 opowiadaniach.
Dwie pierwsze, prócz publikacji opowiadania i odpowiedziami na komentarze pod nimi nie wniosły nic, i gdy zniknęły wcale nie płakałem, bo przewidywałem że tak się stanie.
@Alex wygenerowała 26 komentarzy, proszę zgadnąć, czy choćby 1 jest nie pod jej opowiadaniem?
Nadalia owszem angażuje się i to dostrzegam.
Wiem, zaraz usłyszę, że ja to się nie znam i inne wykręty. Przepraszam, a ja się znam? Facet po technicznej szkole.
Oby moje przemyślenia się nie sprawdziły.
Serdecznie pozdrawiam Autorkę.

Tejot · 2 dni temu · "Służka Krwi i Księżyca (II) – Ułuda Dnia"  

+1
0

Chciałby Tejot napisać coś równie błyskotliwego i mądrego jak @Agnessa, ale... najpierw musi pozbierać szczękę z podłogi i przypomnieć sobie jak się myśli, powie więc krótko:
wordbuilding - 10
fabuła - 10
postacie - 10
Wrona - 15
PS.
Aby nie było za słodko. Tejot uczciwie ostrzega, że jeśli ta opowieść zostanie porzucona na jakimś etapie pisania, to się bardzo mocno wkurzy, będzie wkurzony i mu tak zostanie, a wkurzony Tejot to nie jest coś, co świat chciałby oglądać. Proszę tę groźbę potraktować bardzo poważnie.

Agnessa Novvak · 2 dni temu · "Służka Krwi i Księżyca (II) – Ułuda Dnia"  

+1
0

Nie chcę, żeby to brzmiało jak słodzenie jednym autor(k)om, przy jednoczesnym wytykaniu innych dildosem 😛 natomiast szczerze sobie życzę, by chociaż połowa z publikujących wykazywała takie zaangażowanie w swoją pracę jak @Nadalia czy wspominana przeze mnie wcześniej @AlexFenriss. Bo widzę na ich przykładzie, jak wiele można osiągnąć, jeśli tylko się chce (no i nie jest takim antytalenciem jak jakieś Agnyzy i im podobne 😉 ).

Ale do rzeczy: co się tyczy strony technicznej, to w zasadzie nie mam powodu, by jakoś szczególnie w nią ingerować. Owszem, coś mi czasami gdzieś zgrzytnie, jednak są to rzeczy mocno uznaniowe (niektóre zdania wielokrotnie złożone można by podzielić nieco inaczej, jakiś dialog jest na tyle długi, że powoduje problemy z didaskaliami i tego typu rzeczy), a nie "jest źle, bo jest źle i trzeba poprawić". Co oczywiście nie oznacza, że ktoś nie znajdzie i nie wypisze błędów jako takich, bo te przy uważnym czytaniu na pewno się znajdą. Przymykam jednak na to oko, ze względu na to co się w opowieści dzieje, a dzieje się... dużo.

Raz: światotwórstwo. Powtarzam: gdyby coś takiego wyszło spod ręki choćby Wielkiego Grafomana (i to w czasach, w których mu się chciało coś więcej niż tylko odgrzewać dawno zdechłego kotleta), to publika klaskałaby uszami. I choć nie wszystko ogarniam - np. nie bardzo wiem, dlaczego Słońce jest pisane duża literą: czy chodzi o jakiś jego kult, czy coś mi umknęło? - to bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie tłumaczenie mechaniki tego uniwersum. Nie "to jest magia, tak to działa, nie interesuj się" (nie pozdrawiam w tym miejscu pisarzyn z pewnego forum o fantastyce), nie łopatologiczne "to się włącza, tamto się wyłącza", ale w formie scen, które pchają akcję do przodu. Bo nie ukrywajmy - cały ten fragment dotyczący "Widma" mógłby być duuużo krótszy, ale dzięki jego rozbudowaniu dostajemy całkiem sporą porcję informacji o tym, w jaki sposób działa ten cały "eter". Podobnie rzecz ma się w przypadku "efemeru", opisanego na przykładzie zachowania kochanka. Doceniam takie rzeczy, bo i ja unikam jak ognia łopatologii "to jest Kasia, ma 30 lat i blond włosy". Choć czy poza mną ktoś to doceni, czy nie, to już inna kwestia.

Do tego dochodzi nieskrępowane literackie rokokoko. Ja wiem, zaraz ktoś się przyczepi, że za dużo nut... znaczy słów, że taka ilość epitetów bywa męcząca, że jest to sztuka dla sztuki i popis dla popisu. Aaa tam, cicho byćta i wracajta do czytania "Madzia wstała z łóżka. Napiła się herbaty. Włożyła majtki. Zdjęła majtki. Włączyła pralkę. Wyłączyła pralkę." i innych podobnie ambitnych dzieł. Macie ich aż za dużo, więc zostawcie nam, miłośnikom i miłośniczkom literackiego rozpasania, takie perełki jak ta.

Żeby jednak nie było tak słodko, to mimo deklaracji autorki wciąż obawiam się o ciąg dalszy historii. Niestety, ale nawet najlepsze chęci mogą bardzo szybko zamienić się w słomiany zapał, a do tego podobne fabuły potrafią zacząć żyć własnym życiem, prowadząc nie tylko czytelników, ale i samych autorów donikąd (czego zresztą jestem dowodem, jakby ktoś pytał). Niemniej głosuję już teraz za wyjściem z poczekalni obu części i mam nadzieję, że się nie zawiodę. Bo jak tak, to nawet cała flota napędzanych tęczowymi wyziewami jednorożców mnie nie powstrzyma 😛

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.