@Hart61
Nie kuś, nie kuś!
Na razie inne opowiadanie ma priorytet, no i nieco zmieniłem styl pisania, co mogłoby kłócić się z klimatem tej opowiastki. Pomysł naprawdę interesujący, odpowiem dyplomatycznie - Rozpatrzę Twoją propozycję, ale nic nie obiecuję.
Pozdrawiam.
Co prawda legenda LaVendy 😉 jakoś nigdy do mnie nie przemówiła, niemniej doceniam jej wpływ wywierany zarówno na czytelników, jak i autorów. A że jednocześnie nie widzę w tekście jakichś dyskwalifikujących wad (typowe niedoróbki pomijam), to za namową @jamera106 głosuję za wyjściem z poczekalni.
Myślę że gdybyś to napisał ze szczegółami z epilogu byłoby to nie mniej interesujące i zapewniam że znalazłoby wielu czytelników. A przynajmniej mnie na pewno. Może pomyśl na tym. To ma taką moc że aż mi się gęba śmieje na samą myśl o tym. Nie żebym cię namawiał. No dobra chciałbym to przeczytać aż do tej rocznicy 😊
@Hart61
To chyba maksymalny tunning jaki można było na tym tekście zrobić. Aby, był lepszy należałoby napisać to praktycznie od nowa i być może zabiłbym ten klimat opowiadania.
Serdecznie dziękuję za miły komentarz i pozdrawiam.
No miało być, @Harcie, miało. A wyszło jak zwykle. Na moje szczęście (w nieszczęściu) znacznie gorzej dla bohaterów historii, niż dla mnie.
PS Jeśli szukasz mocniejszych wrażeń z historyczno-kryminalno-sensacyjno-itp. tłem, to coś tam się jeszcze w moim portfolio znajdzie. Na przykład ta druga pozycja z równie zagranicznym tytułem, jeśli mam coś sugerować, choć to już jest znacznie dłuższa opowieść.
A miało być tak pięknie. Dawno nie czytałem tak wciągającego kryminału erotycznego. I muszę przyznać że z takim mocnym wejściem w nowy rok łamiesz zasadę że najpierw się trzeba rozejrzeć , a dopiero potem działać. Ty działasz od pierwszego dnia z efektem łaaaaał. I ja to kupuję, bo cóż może być będzie ekscytującego od mocnych akcentów . To działa lepiej od noworocznych fajerwerków. Pozdrawiam
Wróciłem już poraz kolejny do tego . To już chyba trzeci portal i muszę przyznać że to smakuje jak osiemnasto letnia whisky coraz bardziej i mocniej. Znasz mnie już trochę i wiesz że lubię to co piszesz. Ale ten klasyk działa w ten szczególny sposób na mnie. Chyba z racji tego że to przypomina mi trochę czasy w których sam byłem w tym wieku. Poprawki dały temu opowiadaniu nowego świeżego oblicza. Pewnie jeszcze nie raz to przeczytam bo czuję jakiś specyficzny sentyment do tej treści. Oczywiście cała twoja twórczość robi robotę ale ta jak wspomniałem wcześniej za każdym łykiem smakuje bardziej i w razie czego będziesz mnie musiał wysłać na odwyk.
Trzymam kciuki za dalszy rozwój historii. Wierzę, że jest jeszcze wiele wątków i fantazji które pozostały do realizacji. Moze faktycznie jak ktoś wyżej wspomniał, bliżej domu, może rozwój postaci w sferze rodzinnej do tego, kto wie? Buziaki!
"The great" to pasuje najbardziej do moich obecnych poświątecznych gabarytów 😛
Niemniej dziękuję za uznanie - zwłaszcza tego, na co mało kto zwróci uwagę, czyli właśnie odpowiedniego przygotowania, by zachować (choć zapewne znawcy znaleźliby niejeden anachronizm) zgodność historyczną. I jednocześnie przestrzegam: nie idźcie moją drogą. Lepiej napiszcie w tym czasie dwa, pięć czy nawet dziesięć generycznych cimcirimciów, a wszystkim zainteresowanym dużo bardziej się to opłaci.
PS W czasie pisania łez nie było. Później... powiedzmy, że ekspresyjne zwiątpienie.
Moja mowa będzie krótka:
Arcydzieło, zarówno pod względem fabularnym jak i warsztatowym.
Czytałem tę perełkę na LOl-u i tam chyba zostawiłem dłuższy komentarz.
Czuć klimat tamtych lat , język, pisownię. Przedstawiony słowniczek tylko pokazuje klasę Autorki.
Większość nie doceni kunsztu i potu ( może i łez) jakie Autorka tu nam pokazała i z czym musiała się zmierzyć.
Patrzajta i podziwiajta. - tyle powiem.
Chylę czoło. Top of the top, best of the best. @Agnessa the Great - to za mało powiedziane.
@Agnessa Nowak – nie chodziło mi o takie „na kolanie”. Bardziej o to, że tym razem poszło bez większego wysiłku, a nie jak przy dłuższych tekstach, nad którymi człowiek potrafi się solidnie pomęczyć. Co do warsztatu – jak już wspominałem, to raczej kwestia zbyt małej liczby napisanych tekstów. Gdzie mi tam jeszcze do Was, ale walczę dzielnie. 😉
A z tą główną to nawet nie wiedziałem! No to teraz presja rośnie… Postaram się nie zawieść. 😅
@darkosik - "Babeczki" trafiły na stronę główną, bo spełniłeś warunki, by kolejne teksty trafiały tam z automatu. Pamiętaj o tym proszę i następnym razem nie pisz na kolanie i nie poprawiaj na kolanie, bo taki "nakolannik" ominie poczekalnię, w której na wiele rzeczy można przymknąć oko. Tutaj już nie bardzo. A naprawdę nie chcę, by czyjeś opowiadanie (niekoniecznie Twoje, a już na pewno nie to, bo mimo wszystko wymaga ono raczej polukrowania i posypania kolorowymi paproszkami 😉 niż upieczenia od nowa) musiało zostać tam przymusowo cofnięte. Tym bardziej że pomysł miałeś i to całkiem smakowity.
Całkiem smaczne. Jak dla mnie, nawet "dopieczone". Opowiadanie, nie babeczki. No dobra - miniaturka, nie babeczki. Choć w tekście gdzieniegdzie "brakuje kilku rodzynek", można było też to tu, to tam, "użyć innej foremki", konsumpcję można określić słowem - przyjemna. A że dla łasuchów dobrego zawsze mało, to fakt. Może następnym razem Autor/Autorka "upiecze dwie blaszki"?
@Agnessa Nowak @Jamer106 rozumiem Was. Jednak widzę pewien problem. Ten tekst jest moim pierwszym, który od razu wszedł na stronę główną. Nie przechodził przez Poczekalnie. Czyli nie przeszkodziła mu jego długość, wręcz przeciwnie. Do tego, napisałem go prawie na kolanie. Mam sporo tekstów rozgrzebanych, chodzi mi je dokończyć ponieważ są za długie. A ten powstał szybko i przyjemnie. Wiem, że warsztat jeszcze nie ten, jednak to przez to, że za mało publikuję. Może jakbym mógł publikować więcej krótkich byłoby choć trochę lepiej? Też myślę, że ten dział z krótkimi opowiadaniami byłby strzałem w dziesiątkę.
@Agnessa_Novvak
Ale Ty to właśnie tak zajefajnie ( żeby nie powiedzieć dosadniej) pomieszałaś że z tego zrobił się super drink. Jedyny, niepowtarzalny i ... słów mi brak.
Mix, który daje to coś. A same podśmiechujki bohaterki dodają tylko smaczku i kopa.
Rzadko który Autor, potrafi zrobić taki miks i wybrnąć z tego z klasą. Ba, przedstawić to nie jako grafomańskie -patrzcie ale wam dam w ... To jest smaczne, tam gdzie trzeba, gdzie można by było przecukrzyć, przesolić to jest stop i wcale Ci w niewymowną cześći ciała nie mam zamiaru wchodzić, bo to co mi się w I części nie podobało to wyrzuciłem. Bo o to chyba tutaj chodzi.
Nie potrafię pisać w dwóch formach, jak Ty to robisz, i wybacz, nie przyjmuję Twoich tłumaczeń, no bo tak wyszło, itp. Ta część to sztos!!!! Masz klasę, masz talent, co nieraz udowodniłaś, a to co pokazałaś tutaj. Jednoręki Czytelnik nie zrozumie, bo on chce "mięsa" i "trójcy", najlepiej w konfiguracji syn-matka-babcia, lub podobnym.
Zamknięty w rezerwacie @jammer106 dostał porcję i na razie musi odsapnąć.
Żądań się zachciało! Może jeszcze umowy o pracę, praw wyborczych i darmowej służby zdrowia? 😛
Dlaczego fragmenty zapisane kursywą sa inne w nastroju od pozostałych, to wyjaśniam we wstępie - była to znacznie swobodniejsza w formie i treści odskocznia od wystylizowanego do granic (i nie mniej dopieszczonego fabularnie) "Belle Epoque" i jednocześnie świadectwo mojego ówczesnego nastroju do rozliczania się z przeszłością. Dość bolesnego rozliczania, które (czy na szczęście, czy niestety, nie mnie oceniać) nigdy nie osiagnęło zakładanego poziomu dosłowności, złośliwości i bezczelności. I o ile w szczegóły nie wejdę publicznie, o tyle gdyby opowiadanie zostało dokończone zgodnie z pierwotnym planem, kilka osób z czasów mojej młodości mogłoby odnaleźć w nim siebie. Kropka w kropkę. Włącznie z prawdziwymi imionami, wyglądem, sytuacjami i tak dalej. Zresztą sama Yvaine robi sobie z tego podśmiechujki 😉
I choć z jednej strony żałuję porzucenia tej historii, to z drugiej od dawna mam świadomość, że było to jedyne słuszne rozwiązanie. I dla czytelników, bo dopisane nowe fragmenty za bardzo rzucałyby się w oczy, i dla mnie, bo już sam powrót do Izabeli, Fifiego i spółki był przeżyciem... mocno niejednoznacznym emocjonalnie, że tak powiem.
Niemniej miło mi, że ta opowieść broni sie także w uniwersalny sposób jako fikcja, a nie tylko moje rozgrzebywanie przeszłości. A że przy okazji rzuca nowe światło na właściwych bohaterów, zwłaszcza wspomnianej Yvaine, to tym lepiej.
No, no. Opowiadanie w opowiadaniu, to tego tu jeszcze nie grali. I to jaka orkiestra zagrała.
Bez nawiasów (które mnie w poprzedniej części trochę denerwowały) i z klasą. Ba, wysoką klasą.
Albo ja jestem, jak wspomniałem wcześniej "zwierzęciem na wyginięciu", które należy zamknąć w rezerwacie i postawić tabliczkę "Gatunki ginące", albo nie rozumiem tak niskiej oceny tej części.
Bo jest lepsza niż pierwsza, daje coś czego nie umiem określić. Przede wszystkim inny nastrój. Nie, wiem, może moje odczucie, ale jest spokojnie, Kursywą pisane jest inne, a te normalną czcionką, z pazurem, ale to nie ten pazur, jak w jedynce. Mniej Twojego , tego czegoś, coś co mi bardziej pasuje.
Rozwaliłaś mnie, spodziewałem się czegoś innego, a co innego dostałem i wiesz co - to jest lepsze. To jest very good.
Nierzadko pisze że odczułem owo "woow", ale tu to dostałem. Czoła chylę.
Słów brak, skala za mała.
Trójkę zacząłem, ale spasowałem. To nie można brać hurtem. Odczekać , przemyśleć, ale po pierwszych taktach, chyba (obym się mylił), wracamy do klimatu pierwszej części.
Sorki, moje odczucia, starego, zgorzkniałego zgreda, pierdoły, co na niczym się nie zna.
Ale blisko dwie godziny zacnego tekstu połknąłem i mam cholera problem, bo musze odczekać z oceną 11/10, bo na dwa zawody owa opowiastkę brałem.
Brawo, brawo, brawo i ja sobie życzę takich opowiadań więcej. Nie życzę, ja żądam @Agnesso.
@Jamer106 - nie każdy musi zaraz wyskoczyć z epopeją narodową, niemniej nie od dziś i nie od wczoraj obserwuję rosnącą liczbę miniatur, slizgających się na granicy wyznań. Oczywiście rozumiem autorów - anonimowy paździerz jest tam traktowany tak samo jak dopieszczona perełka, która mogłaby (gdyby była nieco tylko dłuższa) trafić na stronę główną, niemniej zbyt wielu twórców zaczyna ewidentnie iść na łatwiznę. Bo w statystykach tekst jest tekst, komentarz jest komentarz. wyświetlenia są wyświetlenia. A że za 5001 znaków, a nie 50001? Dlatego na razie proponuję zastanowienie się nad tą sytuacją, bez żadnych "mamy zrobić to czy tamto". Tym bardziej że @darkosik jest tylko pretekstem do tegoż zastanowienia, a nie jedynym winowajcą i nie zwalajmy na niego całej winy.
(Co nie zmienia faktu, że tekst pierwotnie był jeszcze krótszy (!) i przy tej wielkości aż wstyd, że nie jest nie tylko idealny, a choćby bardzo dobry technicznie. Bo zdecydowanie powinien taki być)
@Agnessa_Novvak
Nie, wybitnie za krótkie (już ja tak mam, poniżej 1ok , nie schodzę, ale @Lord, to chyba 20 k na rozbiegówkę bierze).
Sugerowałem kiedyś w komentarzu dział miniaturki - sugerowałem. Oj, zobaczymy, co to zmieni? A teraz sama @Agnessa mówi że 5k to za mało. Kto za kobietą trafi? Nie my chyba, ale jak ją nie lubić?
Skoro 10k za dużo, 5 k za mało to wypośrodkować - 7,5k.
Tylko nie wylejmy dziecka z kąpielą. Niechże i te krótkie miniaturki tu mają swoje miejsce. Nie każdy od razu walnie tekst długości mojej "Utulni" czy @Lorda "Spalam się".
Pozdrawiam wszystkich Autorów i Czytelników, życząc szampańskiej zabawy i wszystkiego najlepszego w Nowym 2026 roku. Autorom Weny, Czytelnikom samych przyjemnych odczuć przy konsumpcji tekstów opowiastek.
Pozdrawiam.
Gdyby trochę nad tym "opowiadaniem" popracować, rozszerzyć do jakichś dziesięciu, a najlepiej kilkunastu minut, poprawić błędy (które nie są jakieś wybitnie rażące, ale są, co w tekście tej objętości zdarzyć się nie powinno) oraz podszlifować styl, efekt byłby naprawdę bardzo przyjemny. Jak taka właśnie całkiem smakowita babeczka, o której co prawda za godzinę zapomnimy (no dobra, nasza dupa nie zapomni i to długo 😛 ), natomiast w momencie konsumpcji daje nam aż nadto przyjemności. Tymczasem tu się coś niedopiekło, tam przypaliło, aż szkoda dobrej kawy parzyć. Niestety.
Przy okazji poddaję pod publiczne zastanowienie zwiększenie limitu znaków w dziale "opowiadania". Niekoniecznie zaraz do 10000 z obecnych 5000, ale gdzieś pomiędzy można by znaleźć złoty środek.
Hmmm… mam kolejną dawkę i zastanawiam się co z tym zrobić… brak tu czegoś co było przedtem
Trudno to uchwycić - jednak odczuwalne…
Większość tekstów Twoich dawało więcej do myślenia - tu może trochę wpada to w płaskość obrazu pomimo ruchu i kolorytu odcieni…
To nie jest zamierzona krytyka a może jedynie niedosyt.
Wybacz brak słodzenia tym razem 😉
@TRIP
Na taki komentarz nie pozostaje odpowiedzieć inaczej jak "Dziękuję bardzo".
Słowa o białym kruku, naprawdę daleko mi to niektórych z Autorów tu publikujących. Powiedzmy że opowiadanie jest na dobry+
Cieszy mnie, że tekst zmusił Cię do refleksji i wciągnął, to najlepsza zapłata dla Autora.
Nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Cię do swoich innych opowiastek i prosić o pozostawienie tam komentarza.
Pozdrawiam serdecznie.
Czasem warto zajrzeć na stronę i znaleźć coś, co niczym biały kruk pojawia się wśród reszty. Autorze co tu dużo mówić... To nie był tekst, na który zdecydowałem się spojrzeć pobieżnie, ale sukcesywnie chłonąłem zdanie po zdaniu, przeżywałem opisywane wydarzenia i nie żałuję poświęconego czasu. A ponadto przy tym nie jedna refleksja na temat naszego życia się znajdzie. Naprawdę dobre dzieło, zresztą po pseudonimie literackim, który już kojarzę, nie jedyne tak dobre. Dobra robota 🙂
Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując
się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.
Pliki cookies i polityka prywatności
Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich
danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych
parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.
Paweł · 4 godziny temu · "Monika i Karol (I) - Katharsis"
Kilka błędów ale git
Hart61 · 10 godzin temu · "Utulnia (remastered)"
Wiem że na Ciebie zawsze można liczyć😉
jamer106 · 16 godzin temu · "Utulnia (remastered)"
@Hart61
Nie kuś, nie kuś!
Na razie inne opowiadanie ma priorytet, no i nieco zmieniłem styl pisania, co mogłoby kłócić się z klimatem tej opowiastki. Pomysł naprawdę interesujący, odpowiem dyplomatycznie - Rozpatrzę Twoją propozycję, ale nic nie obiecuję.
Pozdrawiam.
Agnessa Novvak · 19 godzin temu · "Joanna na basenie"
Co prawda legenda LaVendy 😉 jakoś nigdy do mnie nie przemówiła, niemniej doceniam jej wpływ wywierany zarówno na czytelników, jak i autorów. A że jednocześnie nie widzę w tekście jakichś dyskwalifikujących wad (typowe niedoróbki pomijam), to za namową @jamera106 głosuję za wyjściem z poczekalni.
Hart61 · 1 dzień temu · "Utulnia (remastered)"
Myślę że gdybyś to napisał ze szczegółami z epilogu byłoby to nie mniej interesujące i zapewniam że znalazłoby wielu czytelników. A przynajmniej mnie na pewno. Może pomyśl na tym. To ma taką moc że aż mi się gęba śmieje na samą myśl o tym. Nie żebym cię namawiał. No dobra chciałbym to przeczytać aż do tej rocznicy 😊
jamer106 · 1 dzień temu · "Utulnia (remastered)"
@Hart61
To chyba maksymalny tunning jaki można było na tym tekście zrobić. Aby, był lepszy należałoby napisać to praktycznie od nowa i być może zabiłbym ten klimat opowiadania.
Serdecznie dziękuję za miły komentarz i pozdrawiam.
Agnessa Novvak · 1 dzień temu · "Fin de siècle, czyli miało być tak pięknie… [wersja oryginalna 2022]"
No miało być, @Harcie, miało. A wyszło jak zwykle. Na moje szczęście (w nieszczęściu) znacznie gorzej dla bohaterów historii, niż dla mnie.
PS Jeśli szukasz mocniejszych wrażeń z historyczno-kryminalno-sensacyjno-itp. tłem, to coś tam się jeszcze w moim portfolio znajdzie. Na przykład ta druga pozycja z równie zagranicznym tytułem, jeśli mam coś sugerować, choć to już jest znacznie dłuższa opowieść.
Hart61 · 1 dzień temu · "Fin de siècle, czyli miało być tak pięknie… [wersja oryginalna 2022]"
A miało być tak pięknie. Dawno nie czytałem tak wciągającego kryminału erotycznego. I muszę przyznać że z takim mocnym wejściem w nowy rok łamiesz zasadę że najpierw się trzeba rozejrzeć , a dopiero potem działać. Ty działasz od pierwszego dnia z efektem łaaaaał. I ja to kupuję, bo cóż może być będzie ekscytującego od mocnych akcentów . To działa lepiej od noworocznych fajerwerków. Pozdrawiam
Hart61 · 2 dni temu · "Utulnia (remastered)"
Wróciłem już poraz kolejny do tego . To już chyba trzeci portal i muszę przyznać że to smakuje jak osiemnasto letnia whisky coraz bardziej i mocniej. Znasz mnie już trochę i wiesz że lubię to co piszesz. Ale ten klasyk działa w ten szczególny sposób na mnie. Chyba z racji tego że to przypomina mi trochę czasy w których sam byłem w tym wieku. Poprawki dały temu opowiadaniu nowego świeżego oblicza. Pewnie jeszcze nie raz to przeczytam bo czuję jakiś specyficzny sentyment do tej treści. Oczywiście cała twoja twórczość robi robotę ale ta jak wspomniałem wcześniej za każdym łykiem smakuje bardziej i w razie czego będziesz mnie musiał wysłać na odwyk.
koko · 4 dni temu · "Iza i Tomek (XIV)"
@anna. Na pewno nie będziesz rozczarowana. Kończę już nowe opowiadanie i nie mogę doczekać się publikacji oraz Waszych opinii. Pozdrawiam.
anna · 4 dni temu · "Iza i Tomek (XIV)"
Trzymam kciuki za dalszy rozwój historii. Wierzę, że jest jeszcze wiele wątków i fantazji które pozostały do realizacji. Moze faktycznie jak ktoś wyżej wspomniał, bliżej domu, może rozwój postaci w sferze rodzinnej do tego, kto wie? Buziaki!
W · 4 dni temu · "Rodzinne tajemnice"
Dziękuje… czytałam dosłownie całą noc 😉
Agnessa Novvak · 1 tydzień temu · "Fin de siècle, czyli miało być tak pięknie… [wersja oryginalna 2022]" ·
"The great" to pasuje najbardziej do moich obecnych poświątecznych gabarytów 😛
Niemniej dziękuję za uznanie - zwłaszcza tego, na co mało kto zwróci uwagę, czyli właśnie odpowiedniego przygotowania, by zachować (choć zapewne znawcy znaleźliby niejeden anachronizm) zgodność historyczną. I jednocześnie przestrzegam: nie idźcie moją drogą. Lepiej napiszcie w tym czasie dwa, pięć czy nawet dziesięć generycznych cimcirimciów, a wszystkim zainteresowanym dużo bardziej się to opłaci.
PS W czasie pisania łez nie było. Później... powiedzmy, że ekspresyjne zwiątpienie.
jamer106 · 1 tydzień temu · "Fin de siècle, czyli miało być tak pięknie… [wersja oryginalna 2022]"
Moja mowa będzie krótka:
Arcydzieło, zarówno pod względem fabularnym jak i warsztatowym.
Czytałem tę perełkę na LOl-u i tam chyba zostawiłem dłuższy komentarz.
Czuć klimat tamtych lat , język, pisownię. Przedstawiony słowniczek tylko pokazuje klasę Autorki.
Większość nie doceni kunsztu i potu ( może i łez) jakie Autorka tu nam pokazała i z czym musiała się zmierzyć.
Patrzajta i podziwiajta. - tyle powiem.
Chylę czoło. Top of the top, best of the best.
@Agnessa the Great - to za mało powiedziane.
Tejot · 1 tydzień temu · "Jagoda (V). Kostka lodu"
@W dzięki za komentarz i zdecydowanie nie mam czego wybaczać, wręcz przeciwnie.
darkosik · 1 tydzień temu · "Domowe babeczki"
@Agnessa Nowak – nie chodziło mi o takie „na kolanie”. Bardziej o to, że tym razem poszło bez większego wysiłku, a nie jak przy dłuższych tekstach, nad którymi człowiek potrafi się solidnie pomęczyć. Co do warsztatu – jak już wspominałem, to raczej kwestia zbyt małej liczby napisanych tekstów. Gdzie mi tam jeszcze do Was, ale walczę dzielnie. 😉
A z tą główną to nawet nie wiedziałem! No to teraz presja rośnie… Postaram się nie zawieść. 😅
Agnessa Novvak · 1 tydzień temu · "Domowe babeczki" ·
@darkosik - "Babeczki" trafiły na stronę główną, bo spełniłeś warunki, by kolejne teksty trafiały tam z automatu. Pamiętaj o tym proszę i następnym razem nie pisz na kolanie i nie poprawiaj na kolanie, bo taki "nakolannik" ominie poczekalnię, w której na wiele rzeczy można przymknąć oko. Tutaj już nie bardzo. A naprawdę nie chcę, by czyjeś opowiadanie (niekoniecznie Twoje, a już na pewno nie to, bo mimo wszystko wymaga ono raczej polukrowania i posypania kolorowymi paproszkami 😉 niż upieczenia od nowa) musiało zostać tam przymusowo cofnięte. Tym bardziej że pomysł miałeś i to całkiem smakowity.
CichyPisarz · 1 tydzień temu · "Domowe babeczki" ·
Całkiem smaczne. Jak dla mnie, nawet "dopieczone". Opowiadanie, nie babeczki. No dobra - miniaturka, nie babeczki. Choć w tekście gdzieniegdzie "brakuje kilku rodzynek", można było też to tu, to tam, "użyć innej foremki", konsumpcję można określić słowem - przyjemna. A że dla łasuchów dobrego zawsze mało, to fakt. Może następnym razem Autor/Autorka "upiecze dwie blaszki"?
darkosik · 1 tydzień temu · "Domowe babeczki"
@Agnessa Nowak @Jamer106 rozumiem Was. Jednak widzę pewien problem. Ten tekst jest moim pierwszym, który od razu wszedł na stronę główną. Nie przechodził przez Poczekalnie. Czyli nie przeszkodziła mu jego długość, wręcz przeciwnie. Do tego, napisałem go prawie na kolanie. Mam sporo tekstów rozgrzebanych, chodzi mi je dokończyć ponieważ są za długie. A ten powstał szybko i przyjemnie. Wiem, że warsztat jeszcze nie ten, jednak to przez to, że za mało publikuję. Może jakbym mógł publikować więcej krótkich byłoby choć trochę lepiej? Też myślę, że ten dział z krótkimi opowiadaniami byłby strzałem w dziesiątkę.
jamer106 · 1 tydzień temu · "Matka, żona i kochanka, czyli nie tylko miłość bywa ślepa (II)"
@Agnessa_Novvak
Ale Ty to właśnie tak zajefajnie ( żeby nie powiedzieć dosadniej) pomieszałaś że z tego zrobił się super drink. Jedyny, niepowtarzalny i ... słów mi brak.
Mix, który daje to coś. A same podśmiechujki bohaterki dodają tylko smaczku i kopa.
Rzadko który Autor, potrafi zrobić taki miks i wybrnąć z tego z klasą. Ba, przedstawić to nie jako grafomańskie -patrzcie ale wam dam w ... To jest smaczne, tam gdzie trzeba, gdzie można by było przecukrzyć, przesolić to jest stop i wcale Ci w niewymowną cześći ciała nie mam zamiaru wchodzić, bo to co mi się w I części nie podobało to wyrzuciłem. Bo o to chyba tutaj chodzi.
Nie potrafię pisać w dwóch formach, jak Ty to robisz, i wybacz, nie przyjmuję Twoich tłumaczeń, no bo tak wyszło, itp. Ta część to sztos!!!! Masz klasę, masz talent, co nieraz udowodniłaś, a to co pokazałaś tutaj. Jednoręki Czytelnik nie zrozumie, bo on chce "mięsa" i "trójcy", najlepiej w konfiguracji syn-matka-babcia, lub podobnym.
Zamknięty w rezerwacie @jammer106 dostał porcję i na razie musi odsapnąć.
Agnessa Novvak · 1 tydzień temu · "Matka, żona i kochanka, czyli nie tylko miłość bywa ślepa (II)" ·
Żądań się zachciało! Może jeszcze umowy o pracę, praw wyborczych i darmowej służby zdrowia? 😛
Dlaczego fragmenty zapisane kursywą sa inne w nastroju od pozostałych, to wyjaśniam we wstępie - była to znacznie swobodniejsza w formie i treści odskocznia od wystylizowanego do granic (i nie mniej dopieszczonego fabularnie) "Belle Epoque" i jednocześnie świadectwo mojego ówczesnego nastroju do rozliczania się z przeszłością. Dość bolesnego rozliczania, które (czy na szczęście, czy niestety, nie mnie oceniać) nigdy nie osiagnęło zakładanego poziomu dosłowności, złośliwości i bezczelności. I o ile w szczegóły nie wejdę publicznie, o tyle gdyby opowiadanie zostało dokończone zgodnie z pierwotnym planem, kilka osób z czasów mojej młodości mogłoby odnaleźć w nim siebie. Kropka w kropkę. Włącznie z prawdziwymi imionami, wyglądem, sytuacjami i tak dalej. Zresztą sama Yvaine robi sobie z tego podśmiechujki 😉
I choć z jednej strony żałuję porzucenia tej historii, to z drugiej od dawna mam świadomość, że było to jedyne słuszne rozwiązanie. I dla czytelników, bo dopisane nowe fragmenty za bardzo rzucałyby się w oczy, i dla mnie, bo już sam powrót do Izabeli, Fifiego i spółki był przeżyciem... mocno niejednoznacznym emocjonalnie, że tak powiem.
Niemniej miło mi, że ta opowieść broni sie także w uniwersalny sposób jako fikcja, a nie tylko moje rozgrzebywanie przeszłości. A że przy okazji rzuca nowe światło na właściwych bohaterów, zwłaszcza wspomnianej Yvaine, to tym lepiej.
jamer106 · 1 tydzień temu · "Matka, żona i kochanka, czyli nie tylko miłość bywa ślepa (II)"
No, no. Opowiadanie w opowiadaniu, to tego tu jeszcze nie grali. I to jaka orkiestra zagrała.
Bez nawiasów (które mnie w poprzedniej części trochę denerwowały) i z klasą. Ba, wysoką klasą.
Albo ja jestem, jak wspomniałem wcześniej "zwierzęciem na wyginięciu", które należy zamknąć w rezerwacie i postawić tabliczkę "Gatunki ginące", albo nie rozumiem tak niskiej oceny tej części.
Bo jest lepsza niż pierwsza, daje coś czego nie umiem określić. Przede wszystkim inny nastrój. Nie, wiem, może moje odczucie, ale jest spokojnie, Kursywą pisane jest inne, a te normalną czcionką, z pazurem, ale to nie ten pazur, jak w jedynce. Mniej Twojego , tego czegoś, coś co mi bardziej pasuje.
Rozwaliłaś mnie, spodziewałem się czegoś innego, a co innego dostałem i wiesz co - to jest lepsze. To jest very good.
Nierzadko pisze że odczułem owo "woow", ale tu to dostałem. Czoła chylę.
Słów brak, skala za mała.
Trójkę zacząłem, ale spasowałem. To nie można brać hurtem. Odczekać , przemyśleć, ale po pierwszych taktach, chyba (obym się mylił), wracamy do klimatu pierwszej części.
Sorki, moje odczucia, starego, zgorzkniałego zgreda, pierdoły, co na niczym się nie zna.
Ale blisko dwie godziny zacnego tekstu połknąłem i mam cholera problem, bo musze odczekać z oceną 11/10, bo na dwa zawody owa opowiastkę brałem.
Brawo, brawo, brawo i ja sobie życzę takich opowiadań więcej. Nie życzę, ja żądam @Agnesso.
Agnessa Novvak · 1 tydzień temu · "Domowe babeczki" ·
@Jamer106 - nie każdy musi zaraz wyskoczyć z epopeją narodową, niemniej nie od dziś i nie od wczoraj obserwuję rosnącą liczbę miniatur, slizgających się na granicy wyznań. Oczywiście rozumiem autorów - anonimowy paździerz jest tam traktowany tak samo jak dopieszczona perełka, która mogłaby (gdyby była nieco tylko dłuższa) trafić na stronę główną, niemniej zbyt wielu twórców zaczyna ewidentnie iść na łatwiznę. Bo w statystykach tekst jest tekst, komentarz jest komentarz. wyświetlenia są wyświetlenia. A że za 5001 znaków, a nie 50001? Dlatego na razie proponuję zastanowienie się nad tą sytuacją, bez żadnych "mamy zrobić to czy tamto". Tym bardziej że @darkosik jest tylko pretekstem do tegoż zastanowienia, a nie jedynym winowajcą i nie zwalajmy na niego całej winy.
(Co nie zmienia faktu, że tekst pierwotnie był jeszcze krótszy (!) i przy tej wielkości aż wstyd, że nie jest nie tylko idealny, a choćby bardzo dobry technicznie. Bo zdecydowanie powinien taki być)
jamer106 · 1 tydzień temu · "Domowe babeczki"
@Agnessa_Novvak
Nie, wybitnie za krótkie (już ja tak mam, poniżej 1ok , nie schodzę, ale @Lord, to chyba 20 k na rozbiegówkę bierze).
Sugerowałem kiedyś w komentarzu dział miniaturki - sugerowałem. Oj, zobaczymy, co to zmieni? A teraz sama @Agnessa mówi że 5k to za mało. Kto za kobietą trafi? Nie my chyba, ale jak ją nie lubić?
Skoro 10k za dużo, 5 k za mało to wypośrodkować - 7,5k.
Tylko nie wylejmy dziecka z kąpielą. Niechże i te krótkie miniaturki tu mają swoje miejsce. Nie każdy od razu walnie tekst długości mojej "Utulni" czy @Lorda "Spalam się".
Pozdrawiam wszystkich Autorów i Czytelników, życząc szampańskiej zabawy i wszystkiego najlepszego w Nowym 2026 roku. Autorom Weny, Czytelnikom samych przyjemnych odczuć przy konsumpcji tekstów opowiastek.
Pozdrawiam.
Agnessa Novvak · 1 tydzień temu · "Domowe babeczki"
Gdyby trochę nad tym "opowiadaniem" popracować, rozszerzyć do jakichś dziesięciu, a najlepiej kilkunastu minut, poprawić błędy (które nie są jakieś wybitnie rażące, ale są, co w tekście tej objętości zdarzyć się nie powinno) oraz podszlifować styl, efekt byłby naprawdę bardzo przyjemny. Jak taka właśnie całkiem smakowita babeczka, o której co prawda za godzinę zapomnimy (no dobra, nasza dupa nie zapomni i to długo 😛 ), natomiast w momencie konsumpcji daje nam aż nadto przyjemności. Tymczasem tu się coś niedopiekło, tam przypaliło, aż szkoda dobrej kawy parzyć. Niestety.
Przy okazji poddaję pod publiczne zastanowienie zwiększenie limitu znaków w dziale "opowiadania". Niekoniecznie zaraz do 10000 z obecnych 5000, ale gdzieś pomiędzy można by znaleźć złoty środek.
W · 1 tydzień temu · "Jagoda (V). Kostka lodu"
Hmmm… mam kolejną dawkę i zastanawiam się co z tym zrobić… brak tu czegoś co było przedtem
Trudno to uchwycić - jednak odczuwalne…
Większość tekstów Twoich dawało więcej do myślenia - tu może trochę wpada to w płaskość obrazu pomimo ruchu i kolorytu odcieni…
To nie jest zamierzona krytyka a może jedynie niedosyt.
Wybacz brak słodzenia tym razem 😉
W · 1 tydzień temu · "Czy mnie słychać? (II)"
Nosz… i się popłakałam… człowiek miał być twardy a tu historia rozkładająca na łopatki. Nie będę pisać peanów… zwyczajne Dziękuje
jamer106 · 1 tydzień temu · "Utulnia (remastered)"
@TRIP
Na taki komentarz nie pozostaje odpowiedzieć inaczej jak "Dziękuję bardzo".
Słowa o białym kruku, naprawdę daleko mi to niektórych z Autorów tu publikujących. Powiedzmy że opowiadanie jest na dobry+
Cieszy mnie, że tekst zmusił Cię do refleksji i wciągnął, to najlepsza zapłata dla Autora.
Nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Cię do swoich innych opowiastek i prosić o pozostawienie tam komentarza.
Pozdrawiam serdecznie.
TRIP · 1 tydzień temu · "Utulnia (remastered)"
Czasem warto zajrzeć na stronę i znaleźć coś, co niczym biały kruk pojawia się wśród reszty. Autorze co tu dużo mówić... To nie był tekst, na który zdecydowałem się spojrzeć pobieżnie, ale sukcesywnie chłonąłem zdanie po zdaniu, przeżywałem opisywane wydarzenia i nie żałuję poświęconego czasu. A ponadto przy tym nie jedna refleksja na temat naszego życia się znajdzie. Naprawdę dobre dzieło, zresztą po pseudonimie literackim, który już kojarzę, nie jedyne tak dobre. Dobra robota 🙂
fyfy · 1 tydzień temu · "Jak się zakochać w kimkolwiek chcesz i co zrobić potem"
Co z tego, że ty się zakochasz jeśli druga osoba ma na ciebie wywalone. Więc lepsze byłoby coś w stylu "jak sprawić, żeby ktoś na nas zwrócił uwagę".
Joanna na basenie
Fin de siècle, czyli miało być…
Domowe babeczki
Utulnia (remastered)
Opowieść Wigilijna Joanny Osińskiej
St. Grey’s High School Diaries (IV):…
St. Grey’s High School Diaries (III):…
Jagoda (V). Kostka lodu
Matka, żona i kochanka, czyli nie…
Matka, żona i kochanka, czyli nie…