Zacznijmy od tego, że to Twoja pierwsza historia, którą czytam, a ze zdziwieniem odkryłem, że masz ich na koncie kilkanaście.
Hm, jak to się stało, że wcześniej nie było okazji?
Opowiadanie (a w zasadzie wstęp do niego) podoba mi się BARDZO. Lubię czytać, a zwłaszcza pisać historie z życia wzięte, więc tematyka podeszła idealnie. Język, którym operujesz jest sprawny, zaawansowany, czuć że masz talent i doświadczenie w pisaniu. Ponadto piszesz z tłem humorystycznym, bez nadęcia, puszczając oko do Czytelnika, bardzo mi się to podoba.
Nie używam Tindera i nie mam pojęcia, jak nawiguje się w aplikacji, ale opis wyboru partnera na randkę jest świetny, zabawny, czytelny i plastyczny. Sam napisałbym go podobnie. Historia zaczyna się bardzo ciekawie i mam przemożną ochotę czytać dalej, tylko (i tu kilka szpileczek oraz zastrzeżeń, żeby nie było zbyt kolorowo 😉):
- zakończenie jest urwane i kompletnie mi się nie podoba. Całkowicie z dupy. Jakbyś ucięła na siłę, żeby tylko coś opublikować, na chybcika. Z ogromną szkodą dla treści.
- jest zdecydowanie zbyt krótko. Wiem, że zaraz odezwą się puryści ze Pokątnych, narzekający na moje dłużyzny, ale nikt nie każe Ci od razu publikować trzygodzinnego tasiemca, można pokusić się o "odcinek" trwający od 40 do 60 minut. Długość w sam raz, żeby przeczytać bez przerywania i zostawić przynętę na kolejne części.
- Nie lubię, wręcz nie trawię telenowel na "Pokątnych" (czyli dłużyzny po kilkanaście części, kolejna bardziej nudna od poprzedniej), podobnie króciutkich historii rodem z Wattpada (kilkanaście odcinków po kilkanaście minut), dla Twojego opowiadania zrobię wyjątek, bo naprawdę się wkręciłem i to chyba najlepsza historia z Poczekalni, którą od dawna czytałem na Pokątnych (a na pewno najlepsza w tym roku). Proszę Cię jednak, żebyś pisała nieco dłuższe odcinki, tak aby Czytelnik nie miał wrażenia, że zanim zdąży na dobre rozsiąść się i rozpędzić w lekturze, następuje koniec.
- Na pewno wydłużenia wymaga odcinek nr 1 (czyli powyższy), żeby wyjść z Poczekalni (przynajmniej dla mnie).
- I tu kolejna uwaga - dwie Twoje historie są już w Zbiorze Głównym, więc jeśli powyższa tam awansuje z Poczekalni, kolejne z automatu będą rzeczoną Poczekalnię omijać i trafiać od razu na Stronę Główną. To kolejny argument, żeby poprawić odcinek nr 1 😉
- Kwestie techniczne (tu ekspertem absolutnie się nie czuję). Interpunkcja nie rzuciła mi się w oczy, wcięcia akapitowe są, budowa zdań - prawidłowa, powtórzeń nie zanotowałem. Jedyne, co zapaliło mi czerwone światło, to mała litera przy słowach "polka" i "polska" oraz wielka przy "Włoski" (powinno być odwrotnie). Sprawdź proszę ponownie tekst, błąd powtarzał się kilkukrotnie.
Podsumowując:
- poproszę dłużej.
- nie każ czekać na kolejne części, bo rzuciłaś przynętę i Czytelnicy będą chcieli szybko wiedzieć, co działo się dalej.
- chyba pierwszy raz czekam na Pokątnych na coś, co będzie miało więcej, niż 2-3 odcinki. To komplement 🙂
- bardzo dobra robota, oby tak dalej.
@Agnessa_Novvak hmm, nie jestem jakimś wielkim znawcą klimatu, ale bohaterka uczy i przedstawiła na co może liczyć Łukasz, a że jest to często w domyśle i warunkowane zadowoleniem Dominy... uczenie się rozpoczęło na poziomie emocjonalnym i mentalnym.
Strony technicznej drążyć nie będę, bo nad tym pracujemy z @AlexFenriss za kulisami, niemniej jeśli ktoś ma jakieś uwagi, niech koniecznie się nimi podzieli.
Mam natomiast jedno pytanie, ale też niekoniecznie do autorki (bo jej zdanie znam), a bardziej znawców obecnych w opowiadaniu klimatów. Mianowicie czy Paulina, jako osoba doświadczona w temacie, nie powinna uczyć Łukasza odpowiednich nawyków, pamiętając jednocześnie o braku rzeczonego doświadczenia u niego? Okej, chłopak jest nagrzany jak prodiż w święta 😉 i Paulina mogłaby równie dobrze rzucić "krokodyla daj mi luby", a on momentalnie poleciałby do najbliższego zoo, ale to właśnie ona pełni tutaj rolę nauczycielki, mentorki, przewodniczki czy jakkolwiek tego nie nazwać. I po prostu musi wiedzieć, jak ważne są te wszystkie zasady jak "safe, sane and consensual", słowo bezpieczeństwa i tak dalej. Tymczasem rzuca Łukasza od razu na głęboką wodę, nie przejmując się zbytnio, czy umie pływać. No tak średnio mi się to widzi, stąd najlepiej niech się wypowiedzą koneserzy.
@Vendala
"Co do poruszanego tematu, to nie traktuję go jako sposobu na popularność. Szczerze mówiąc, to wydawał mi się właśnie powodem utkwienia w pewnej nieco... pogardzanej niszy?" - bodajże @XXXLord ostatnio analizował co jest najpopularniejszym tagiem i które opowiadania mają najwięcej wyświetleń. Wyszło że "incest" czyli kazirodztwo. Tak że nie jest to żadna pogardzana nisza. Śmiem twierdzić że tam jest przesyt opowiadań, a że z jakością owych jest różnie, to już inna sprawa.
Ocenami się nie przejmuj, zawsze znajdą się frustraci co ową jedynkę postawią. Zlej ich sikiem prostym.
"Muszę tylko nabrać dystansu do własnego tekstu, bo na razie trudno mi nawet do niego wrócić. Zmęczył mnie po prostu!" - właściwe podejście, godne pochwały. Brawo!
Z niecierpliwością czekam na Twoją kolejną opowiastkę i trzymam mocno kciuki.
Pozdrawiam.
@Fern
"Wulgaryzmy rażą w gatunku, z cipą i kutasem w godle? " - wyobraź sobie że tak, jest to możliwe, tak samo jak możliwe jest koncertowe spieprzenie romansidła, poprzez zbyt dużą ilość przymiotników i notoryczne używanie fraz typu "wpadli sobie w ramiona" i im podobnych. Można tak schrzanić dobrą powieść sensacyjną, budując napompowanego testosteronem bohatera, że aż się chce wymiotować, Podobnie z wulgaryzmami, w tekście, gdzie akcja rozgrywa się w patologicznym światku, wojsku, policji, ect jest to normą, i owe wyrazy mają nawet w nadmiarze rację bytu. Jednak często się zdarza że w opowiadaniach są one wrzucane, aby sztucznie podkręcić atmosferę, nieco na siłę.
– Nie pierdol siostra! Ty się pieprzyłaś! Pieprzyłaś się na maksa! Przechodź do pieprzenia!
- sztuczne to maksymalnie ( według mnie), szczególnie to ostatnie stwierdzenie.
– A chuj tam! – powiedziały obie naraz.
- też sztuczne, winno być a chuj z tym.
Nikt Autorkę za pomysł fabularny tu nie skrytykował, krytyczne uwagi otrzymała za warsztatowe błędy i sposób przekazania owego pomysłu.
Można kaszankę zjeść z papierowego talerzyka, nawet z gazety, a można również z eleganckiego talerza, markowej zastawy. Przystrojona cebulka, odpowiednio doprawioną i podaną. Efekt końcowy jest taki sam - zaspokojenie głodu nastąpiło. Jednak doznania smakowe , sposób w jaki się ową spożyło są diametralnie różne. Tu podano nam to w pierwszy sposób. Byle jak, z elementami przypalenizny.
"ale w komenty, to nie "srogie baty", a potężny ból dupy. " - z racji wieku i siedzącego trybu życia przyznam Ci się że często mam owe bóle dupy, czy potężne , chyba jeszcze nie. Nie przypominam sobie czy czytając ów tekst, moje żylaki odbytu się odezwały, być może., nie pamiętam, wybacz że nie zaspokoję Twojej ciekawości. Czy @Agnessa ową przypadłość ma, nic nie wiem, ale zapytam, może się przyzna, wiesz jak to z kobietami jest, nie są tak skore do zwierzeń w takich sprawach.
Podobało Ci się opowiadanie - fajnie, ja mam odmienne zdanie i prosiłbym o poszanowanie jego. W przeciwieństwie do Twojego argumentu "Jest fajne, bo jest fajne", ja swoją ocenę podparłem analizą dzieła, ba wskazałem błędy tekstowe i warsztatowe.
Z takim silnym Twoim argumentem, wprost niepodważalnym trudno polemizować i dyskutować. Nie jesteśmy na tym samym poziomie , by prowadzić dyskusję.
@jamer106
Oj zaszczyt, zaszczyt i to bez żadnej kokieterii! Doceniam wspieranie początkujących i każdą poradę biorę za dobrą monetę.
"Napisałem to, jak odbieram opowiadanie." - i to jest właśnie najbardziej wartościowe oraz motywujące.
Błędy i powtórzenia postaram się jeszcze poprawić. Muszę tylko nabrać dystansu do własnego tekstu, bo na razie trudno mi nawet do niego wrócić. Zmęczył mnie po prostu!
Co do poruszanego tematu, to nie traktuję go jako sposobu na popularność. Szczerze mówiąc, to wydawał mi się właśnie powodem utkwienia w pewnej nieco... pogardzanej niszy? Te kilka jedynek i trójek zdaje się właśnie o tym świadczyć.
Ja raczej próbuję zgłębić ten motyw z ciekawości. Może nawet znaleźć jakieś logiczne uzasadnienie, którego domaga się mój umysł, bo najczęściej spotykane mnie nie zadowalają. Jeśli przy okazji uda się zbudować jakiś ciekawy kontekst, to tylko lepiej.
"Tatusiu jaki on duży i potem riki-tiki" Otóż to 🙂
Albo równie częste "Mamusiu, stanął mi ptaszek! Proszę zrób coś z tym!" 😉
Postaram się mimo wszystko rozszerzyć listę poruszanych motywów, no i zostawić w spokoju biedną Joannę - przynajmniej na dłuższy czas 🙂
Z rzadka zaglądam tutaj, ale wpadłam na linka, z uprzedzeniem srogich batów w komentach, to zaglądam, Można się było spodziewać wszystkiego najgorszego, jak po większości tutejszej twórczości. ale w komenty, to nie "srogie baty", a potężny ból dupy. Wulgaryzmy rażą w gatunku, z cipą i kutasem w godle? Rozumiem, że można nie gustować w pewnym typie fantazji erotycznych, a dla wielu mogą być odrażające, to chyba jedno z fajniejszych opowiadanek w tym miejscu 😉
Nie twierdzę, że Łukasz powiedziałby tak Paulinie, natomiast dziwi mnie aż taka obojętność w tej sytuacji. Zwłaszcza że dokładniejszy opis zająłby ze dwa akapity na krzyż. Niemniej drążyć nie będę.
Porównania też mogę użyć innego, np. jakiegoś muzycznego, kiedy słuchasz spokojnie zaczynającej się piosenki i nagle zza rogu wyjeżdża rozpędzony buldożer. Czy będzie to "Toxicity" SOAD czy "Fight Fire with Fire" Mety, to już wedle własnego gustu muzycznego 😉
Dziękuję Agnesso za Twoje nieustanne wsparcie. Cały czas pracuję nad tym aby tekst był coraz lepszy, ale okazuje się, że zasady interpunkcji i zapisu dialogów sprawiają mi więcej problemów niż egzamin z neuropsychologii 🙂
Co do porównania z Tarantino - nie śmiałabym porównywać się do tego mistrza. Ale podobnie jak on oddaje ekran słowu, ja staram się aby postaci mogły wyrażać swoje myśli. Tekst może być więc nieco przegadany ale to dopiero początek, poznajemy bohaterów i dajmy im czas poznać się wzajemnie. Daleka jestem od opisu samej akcji bez przedstawienia szerszego kontekstu - nawet gdy ten kontekst czasem wydaje się zbyt szeroki. I podobnie jak u Tarantino - coś musi się jednak dziać. Odpowiadam zatem tak: to zabieg celowy. A to co piszę nie jest lekturą na szybkie zaspokojenie, raczej powolną grą wstępną.
PS
Uważam, że Łukasz nie śmiałby jej nazwać resortowym dzieckiem (resortową wnusią). Rozmowy o dziadkach nie rozwijałam bo - pomimo skłonności do przeciągania dialogów - mam w sobie jeszcze jakieś resztki umiaru. W jednym z kolejnych rozdziałów to jeszcze wróci, ale też bardziej w formie komentarza jednej z postaci, a nie jakiegoś szerszego opisu. Tak sobie to wymyśliłam i już 🙂
Chociaż wciąż uważam, że bohaterowie czasami prowadzą rozmowy dla samego rozmawiania i niewiele z nich wynika dla przebiegu zdarzeń, to jednocześnie... nadal mi to nie przeszkadza. Powiem więcej: w połączeniu z nagłymi zwrotami akcji, na czele z zupełnie nieoczekiwanym spoliczkowaniem, przypomina to styl narracji rodem np. z "Pulp Fiction". I żeby było jasne: nie porównuję ikonicznego filmu do amatorskiego opowiadania, niemniej podobieństwo schematów aż rzuca się w oczy: pogaduszki, pogaduszki, pogadu... i nagle JEB XD Że o motywie stópkarskim nie wspomnę 😛 Na ile jest to celowe, a na ile przypadkowe, to inna sprawa, ale jest. I przyznam, że coraz bardziej mnie intryguje!
Warsztatowo jest lepiej niż w poprzedniej części i widać, że @AlexFenriss odrobiła lekcje, niemniej wciąż zdarzały się zgrzyty np., w zapisie korespondencji pomiędzy bohaterami czy podziału akapitów, ale jestem z autorką w kontakcie i idziemy do przodu. Niekoniecznie w fetyszowych kozaczkach, ale zawsze.
PS W zasadzie jest jedna kwestia, która mnie zastanawia, mianowicie rodzina Pauliny, do której Łukasz podchodzi w zasadzie obojętnie. Jest to to tyle dziwne, że taka sytuacja powinna wywołać jakąś reakcję. Gdyby Łukasz był negatywnie nastawiony do minionego ustroju, nazwałby ją resortowym dzieckiem, córką komucha i innymi podobnymi określeniami (celowo używam tylko tych delikatnych) i prędzej rzuciłby w nią wojskowym trepem niż pocałował w szpilkę. W inne rzeczy tym bardziej. Gdyby natomiast uważał, że dzieci nie powinny płacić za winy rodziców, zagaiłby neutralną rozmowę w rodzaju "o, to ciekawe, że miałaś żołnierza w rodzinie, chętnie o tym posłucham". Tymczasem zachowuje się, jakby wszedł do M3 na blokowisku. No zgrzyta mi to.
Chcesz chusteczkę? Nie mam pojęcia, kto to jest Klaudita czy o kim tam piszesz, oceniam opowiadanie, a w zasadzie "opowiadanie", które jest słabiutkie (i to bardzo zawoalowana opinia). Może się rozwijać, ale pisanie niech sobie daruje, bo talentu ma do niego tyle, ile eks-prezydent "Długopis" do rapowania...
Tego nie pisała Klaudita, widać, że nie macie o niej żadnego pojęcia i tylko hejtujecie bo na tyle was stać. Sprawiacie jej przykrość a to ambitna i mądra dziewczyna która wie czego chce od życia i świetnie sobie radzi. Zejdźcie z niej i dajcie jej rozwijać się w spokoju, bez konieczności czytania takich rzeczy o sobie.
Nie widziałem pierwotnej wersji tekstu, ale po ciężkiej pracy @Agnessy, jak na spaczony gust Tejota, nie jest aż tak źle. Całkiem ciekawy pomysł, a przede wszystkim ucieczka od sztampy przez twist w zakończeniu. Moim skromnym, pomysłowość i wyobraźnia (o ile to tylko to, bo dopisek pod ostatnim akapitem sugeruje coś innego) upoważnia Cię jak najbardziej do podejmowania dalszych prób. A warsztat? To tylko kwestia praktyki.
Witam serdecznie nową autorkę na Pokątnych! Doceniam chęć podzielenia się z nami swoją twórczością i to w postaci wcale nie tak banalnej historii, bo mamy przecież i scenę przygotowania bohaterki, i jednego seksu, i kłótni z partnerem, i drugiego seksu, i powrotu do domu, a to wszystko w mniej niż 10 minutach. Wręcz aż się prosi, by dopisać jeszcze tu i ówdzie kilka akapitów, przedstawiających dokładniej bohaterów, tło, może także i same seksy, niemniej chyba lepiej będzie lepiej zostawić to na kolejne opowiadanie.
Przechodząc natomiast do strony technicznej, to niestety, ale jest dokładnie odwrotnie: ilością błędów i niedoróbek można by obdzielić ze trzy takie miniatury. Począwszy od braku wcięć akapitowych, złego zapisu dialogów (najpierw krótkie myślniki, a później, nie wiedzieć czemu, cudzysłowy) i wiadomości sms (raz w cudzysłowach, a innym razem bez, jako fragment narracji), przez żyjące własnym życiem przecinki, losowy podział zdań, po obowiązkową zaimkozę. To jest scena męsko-damska, a nie transseksualna i nie trzeba opisywać, że to jego penis i jej łechtaczka. Serio. Większość z tych najbardziej podstawowych błędów udało mi się poprawić, jednak nie ruszam podstawowego problemu w postaci (zupełnie nieuzasadnionego) mieszania czasu przeszłego z teraźniejszym, bo to wymagałoby przepisania połowy tekstu od nowa.
W sumie: opowiadanie bardzo przypomina mi miniatury rodem z grup facebookowych (tych literacko-towarzysko-erotycznych, a nie "sprzedam Opla? 😉 ) i to zarówno treścią, jak i przede wszystkim formą. I bez redakcji oraz korekty nadawałoby się w zasadzie tylko tam, no ale skoro już jest tutaj, to niechże jakoś wygląda. Niemniej na przyszłość polecam jednak przysiąść nad warsztatem, @OnnO, bo chęci masz, jednak cała reszta wymaga nieco pracy.
@Hyde - będą kisnąć, póki nie zostaną dokończone. Podobnie jak każdy cykl każdego innego autora. Niestety zbyt wiele razy uwierzyliśmy (bo nie tylko ja), że doczekamy się finału opowieści i dawaliśmy autorom duuuży kredyt zaufania, po czym ci znikali, a my zostawaliśmy z długami. Wystarczy tego dobrego.
Pół biedy, gdyby w międzyczasie pojawiła się kolejna część, obiecująca więcej (albo przynajmniej będąca świadectwem, że autor wciąż jest jako-tako aktywny), ale nie. Poza tym otwarte pozostaje pytanie: na co właściwie mamy czekać? Obie części "Nocy tysiąca rozkoszy" mają w sumie około 10 minut wg licznika. Nie 100, tylko 10. To nie jest nawet wstęp, a wstęp wstępu. Jak zobaczę choćby rozwinięcie, to wtedy porozmawiamy poważnie.
@Hyde - to ja rozwinę swój pierwszy komentarz: gdyby oceniać powyższy tekst w oderwaniu od tego, że jesteśmy na portalu erotycznym, dostałby ode mnie głos już wcześniej, choćby za samą formę. Natomiast w treści nie potrafię znaleźć ani czegoś podniecającego, ani po prawdzie zbyt wiele sensu. Pomimo więcej niż jednej próby. A przecież takie na wpół oniryczne, na wpół nie-do-końca-erotyki są tutaj obecne i bardzo często je doceniam (patrz @Entalia, @Tejot, kiedyś @Rascal czy @MeridaNiewaleczna), jednak w tym przypadku nijak nie potrafię. Co niekoniecznie musi być winą autora i jeśli tylko opowiadanie dostanie głosy od innych, osobiście przygotuję je do promocji na stronę główną.
Tylko Beata tak się do Magdy zwracała, a Magda była jedyną, do której Beata tak się zwracała.
-dostrzegasz Autorko/rze coś nie tak w tym zdaniu, a to jedno z wielu.
Że był to sen, wiemy. Jasno to deklarujesz w tekście.
Nie ma odpowiedzi - nic nie poradzę. Trzeba coś zaradzić.
Przysiąść, przepatrzeć, poprawić (zasada trzech P).
Jak napisałem wcześniej - plan był dobry, siadło wykonanie, przez między innymi takie zdania i inne rzeczy.
Niektórym Autorom, bezpośrednio wskazuje błędy w tekście, zaznaczając je w komentarzu. Tu tego jest tak wiele że mój opis byłby większy niż długość opowiadania.
To nie jest hejt, wskazanie błędów, konstruktywna krytyka. Nic więcej.
Pozdrawiam.
W związku z wątkiem o kiszonych ogórkach w Poczekalni: może warto ten ogórek przenieść do zbioru głównego. Argumenty za: aspekt edukacyjny – nota biograficzna o de Sade, aspekt estetyczny – opowiadanie jest ładne i spójne; wszystko się klei, forma pasuje do fabuły, fabuła do preambuły i odwrotnie, aspekt humorystyczny – lektura poprawia humor.
@DeszczowaM - rozumiemy, że taki był sen, natomiast jego opowiedzenie czytelnikom rządzi się swoimi prawami. I nie chodzi nawet o jakieś grube modyfikację wydarzeń, usilne nadawanie im logiki skutkowo-przyczynowej, sztuczne rozbudowywanie psychologii bohaterów i tak dalej. To po prostu jest słabo napisane i byłoby takie samo, jakbyś opowiedziała historię typu "ona spotyka onego w szkole". Przy czym tam fabuła mogłaby jeszcze trzymać się kupy, a tutaj - niestety - poległaś na obu frontach. I nie jest to moje czepialstwo, a stwierdzenie faktu. A szkoda, bo (co powtórzę) gdybyś miała lepszy warsztat i więcej doświadczenia w konstruowaniu fabuł, mogłoby z tego wyjść coś naprawdę ciekawego. Nawet jeżeli wciąż mocno niszowego.
@Agnessa_Novvak
Nie skreślam, Broń Boże. Chciała pierdyknac z wysokiego C, niestety wyszło ni straszno, ni smieszno.
Przekombinowala Zamysł przedni, wykonanie fatalne.
Sugeruję prostszą formę, bez mistyczno-horrorowych klimatów, bez odmiennych stanów świadomości.
Nie przekreślam, czekam na powrót Autorki/ka.
@Jamer106 - uprzedziłeś mnie, bo w zasadzie moja opinia jest podobna. @DeszczowaM ewidentnie miała pomysł na coś oryginalnego, łączącego w sobie erotykę z motywami paranormalnej ludowości (czy jakkolwiek inaczej tego nie nazwiemy), tymczasem wyszedł z tego przypalony bigos z "guralskiej" karczmy. Szkoda, bo gdyby wcześniej autorka nabrała nieco wprawy przy okazji bardziej standardowych historii, mogłoby być to całkiem strawne. No ale nie jest. Co nie oznacza, że mamy skreślać debiutantkę i nie dać jej kolejnej szansy - widać, że wyobraźnia jest, za to umiejętności kuleją i to raczej na ich poprawie polecam się na razie skupić.
@Vendala
Oj, tam. Od razu zaszczyt. Nie podlizuj się, nieładnie. (żart).
Napisałem to, jak odbieram opowiadanie. Fakt, są w nim jeszcze błędy typowe dla debiutantów. Mnogość jej, jego i podobnych zaimków, nad którymi należy się pochylić, ale to norma, łatwo to wytępić, bo przyznasz chyba że fraza bodajże Jego własny penis, bez dwóch pierwszych wyrazów, będzie formą poprawną.
Czy uderzenie w klimat kazirodztwa to dobra droga. I tak i nie. Z pewnością kontrowersje klikają się i możesz liczyć na chmarę czytelników i komentarzy , zakazany owoc sprzedaje się najlepiej, tylko aby to było to zjadliwe i dobrze zaserwowane należy wbić się w kwestię psychologiczną, dać czytelnikom, dlaczego bohater się na to decyduje, co go pcha, i nie tylko opcja bo siostra/brat/kuzyn jest pod ręką, a już ojciec/córka, matka/syn, to trudny orzech do zgryzienia. Tatusiu jaki on duży i potem riki-tiki to dziecinada, nic nie mająca z realizmem, splycajaca temat. No i kwestia moralną takich zachowań, plus penalizacja ich.
Nie odciagam Cię od tego, niech każdy tworzy i pisze o tym co go interesuje.
Życzę powodzenia i czekam na kolejną opowiastkę.
Nie za bardzo kumam, o co w tym opowiadaniu chodzi, mamy jakieś odjazdy, najprawdopodobniej po prochach, wizję, turoniow, BDSM, gwałtu, słowem miks, który trudno mi przełknąć. Dialogi nieco sztywne, warsztat nie powala, mnóstwo literówek, niezgrabnych zdań. Słownictwo też nieco ubogie, fabuła splątana. Opisy czynności seksualnych takie sobie, mechaniczne. Wtrącone wulgaryzmy, tak na siłę, pogarszają odbiór dzieła.
Może ja tak mam, może nie widzę metafizyki tego opowiadania, czegoś głębszego.
Do mnie nie przemawia.
@jamer106
Łał! Przede wszystkim bardzo dziękuję! To zaszczyt dostać taką recenzję! No i za Twój głos za główną oczywiście również czuję wdzięczność.
Co do reszty, to w zasadzie, można by po prostu napisać „pełna zgoda” i na tym poprzestać 😉 Jednak, to byłoby niegrzeczne, czyż nie?😊
„Wszystko jest przewidywalne, scenariusz podobny, reakcje kobiety to kalka z poprzednich odcinków” – mnie to nie tyle razi, co budzi zawsze pewien niedosyt u La Vendy, ale taka to już jego specyfika i pewien osobliwy urok. Twórczość @Historyczki muszę chyba ciut lepiej zgłębić – namówiłeś 😉
„Co prawda do poziomu La Vendy, brakuje Ci trochę, ale jest to dla mnie kawał dobrej roboty.” – nie umiem z taką swobodą i równie plastycznie budować akcji, ale:
1) Może się kiedyś zbliżę 😊
2) To było trochę takie ćwiczenie – przyznam, że w wyniku podjudzenia przez niektórych czytelników 😊
„Pomogła córce uporać się z zapięciem jej nowego, kolorowego kombinezonu.” – dziękuję! Poprawione na „kostiumu”!
„Fabuła i pomysł - zasługuje na kolejny plus. Nie ma tu od razu ostrego seksu na początku. Bardzo dobrze dawkujesz erotykę.” – bardzo, bardzo się staram, więc cieszę się, że mi wyszło.
„Nie wiem ile jest tu La Vendy w @Vendali” – mam przewrotną nadzieję, że chociaż trochę jego ducha udało mi się przemycić.
Co do tych „nieścisłości”, cóż – La Venda za każdym razem fundował nam swoisty „reset” Joanny –jakby każde opowiadanie stanowiło oddzielną linię czasową. Tutaj idę tym samym tropem, choć ta niekonsekwencja czasem też mi trochę przeszkadza.
„Realizmu, troszkę też więcej by się przydało, bo wątpię że nastolatkowie byliby aż tak wyedukowani i na swój sposób perwersyjni, a i działanie Joanny, no też trochę naiwne. Nie jest to wada, bo rozumiem że wzorowałeś się na oryginale.” – jak najbardziej – pewne wątki są mnie lub bardziej przerysowane. Normalnie by nie przeszło, ale tutaj, to po prostu wynik świadomie przyjętej konwencji.
„Widziałbym Cię Autorze, a raczej chciałbym poznać, z innej strony - stwórz coś swojego, nie kalkę La Vendy. Fakt, będziesz miał tu grono wielbicieli, ale jednak pozostaniesz kopistą.” – Z jednej strony, tak pozytywny odbiór (chyba wolno mi tak powiedzieć?) był dla mnie jednak sporym zaskoczeniem. Widać po notach, komentarzach i wiadomościach, że sentyment do La Vendy wciąż jest żywy. Jeśli mogę się do czegoś przyznać, to do tego, że „Joanna na basenie” nie była planowana, a raczej została sprowokowana. O ile „Hołd dla Joanny w lesie” był świadomą kontynuacją – takim zajrzeniem za zasłonę tego, co mogłoby się wydarzyć potem – o tyle powyższy utwór to już próba odejścia od pogłębionej psychologii na rzecz napięcia i akcji, połączonych z wartkim stylem oryginału. Z drugiej strony, gdzieś już padła moja deklaracja, że nie zamierzam „spamować” kolejnymi klonami Joanno-podobnymi. Owszem mam w szufladzie jeszcze kilka pomysłów z zupełnie innej beczki. Nie ukrywam, że w oddali majaczy tam również koncepcja mini-serii o tematyce kazirodczej. Nie wiem jeszcze, w którą stronę to wszystko podąży, jednak czuję nieśmiały dreszcz na myśl o ponownym mierzeniu się z tą mocą twórczą i zawdzięczam go również Tobie, za co szczerze dziękuję!
@XXX_Lord Bo autorka się wypiera, tak zwany efekt Streisand. Jakby zostawiła w spokoju nikt by nie wiedział a tak ludziesie jeszcze bardziej nakręcają i rozsyłają
Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując
się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.
Pliki cookies i polityka prywatności
Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich
danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych
parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.
XXX_Lord · 57 minut temu · "Mężczyźni: Wstęp plus pierwsza randka" ·
Zacznijmy od tego, że to Twoja pierwsza historia, którą czytam, a ze zdziwieniem odkryłem, że masz ich na koncie kilkanaście.
Hm, jak to się stało, że wcześniej nie było okazji?
Opowiadanie (a w zasadzie wstęp do niego) podoba mi się BARDZO. Lubię czytać, a zwłaszcza pisać historie z życia wzięte, więc tematyka podeszła idealnie. Język, którym operujesz jest sprawny, zaawansowany, czuć że masz talent i doświadczenie w pisaniu. Ponadto piszesz z tłem humorystycznym, bez nadęcia, puszczając oko do Czytelnika, bardzo mi się to podoba.
Nie używam Tindera i nie mam pojęcia, jak nawiguje się w aplikacji, ale opis wyboru partnera na randkę jest świetny, zabawny, czytelny i plastyczny. Sam napisałbym go podobnie. Historia zaczyna się bardzo ciekawie i mam przemożną ochotę czytać dalej, tylko (i tu kilka szpileczek oraz zastrzeżeń, żeby nie było zbyt kolorowo 😉):
- zakończenie jest urwane i kompletnie mi się nie podoba. Całkowicie z dupy. Jakbyś ucięła na siłę, żeby tylko coś opublikować, na chybcika. Z ogromną szkodą dla treści.
- jest zdecydowanie zbyt krótko. Wiem, że zaraz odezwą się puryści ze Pokątnych, narzekający na moje dłużyzny, ale nikt nie każe Ci od razu publikować trzygodzinnego tasiemca, można pokusić się o "odcinek" trwający od 40 do 60 minut. Długość w sam raz, żeby przeczytać bez przerywania i zostawić przynętę na kolejne części.
- Nie lubię, wręcz nie trawię telenowel na "Pokątnych" (czyli dłużyzny po kilkanaście części, kolejna bardziej nudna od poprzedniej), podobnie króciutkich historii rodem z Wattpada (kilkanaście odcinków po kilkanaście minut), dla Twojego opowiadania zrobię wyjątek, bo naprawdę się wkręciłem i to chyba najlepsza historia z Poczekalni, którą od dawna czytałem na Pokątnych (a na pewno najlepsza w tym roku). Proszę Cię jednak, żebyś pisała nieco dłuższe odcinki, tak aby Czytelnik nie miał wrażenia, że zanim zdąży na dobre rozsiąść się i rozpędzić w lekturze, następuje koniec.
- Na pewno wydłużenia wymaga odcinek nr 1 (czyli powyższy), żeby wyjść z Poczekalni (przynajmniej dla mnie).
- I tu kolejna uwaga - dwie Twoje historie są już w Zbiorze Głównym, więc jeśli powyższa tam awansuje z Poczekalni, kolejne z automatu będą rzeczoną Poczekalnię omijać i trafiać od razu na Stronę Główną. To kolejny argument, żeby poprawić odcinek nr 1 😉
- Kwestie techniczne (tu ekspertem absolutnie się nie czuję). Interpunkcja nie rzuciła mi się w oczy, wcięcia akapitowe są, budowa zdań - prawidłowa, powtórzeń nie zanotowałem. Jedyne, co zapaliło mi czerwone światło, to mała litera przy słowach "polka" i "polska" oraz wielka przy "Włoski" (powinno być odwrotnie). Sprawdź proszę ponownie tekst, błąd powtarzał się kilkukrotnie.
Podsumowując:
- poproszę dłużej.
- nie każ czekać na kolejne części, bo rzuciłaś przynętę i Czytelnicy będą chcieli szybko wiedzieć, co działo się dalej.
- chyba pierwszy raz czekam na Pokątnych na coś, co będzie miało więcej, niż 2-3 odcinki. To komplement 🙂
- bardzo dobra robota, oby tak dalej.
Art44 · 13 godzin temu · "Wilczyca (V)"
@Agnessa_Novvak hmm, nie jestem jakimś wielkim znawcą klimatu, ale bohaterka uczy i przedstawiła na co może liczyć Łukasz, a że jest to często w domyśle i warunkowane zadowoleniem Dominy... uczenie się rozpoczęło na poziomie emocjonalnym i mentalnym.
Agnessa Novvak · 1 dzień temu · "Wilczyca (V)" ·
Strony technicznej drążyć nie będę, bo nad tym pracujemy z @AlexFenriss za kulisami, niemniej jeśli ktoś ma jakieś uwagi, niech koniecznie się nimi podzieli.
Mam natomiast jedno pytanie, ale też niekoniecznie do autorki (bo jej zdanie znam), a bardziej znawców obecnych w opowiadaniu klimatów. Mianowicie czy Paulina, jako osoba doświadczona w temacie, nie powinna uczyć Łukasza odpowiednich nawyków, pamiętając jednocześnie o braku rzeczonego doświadczenia u niego? Okej, chłopak jest nagrzany jak prodiż w święta 😉 i Paulina mogłaby równie dobrze rzucić "krokodyla daj mi luby", a on momentalnie poleciałby do najbliższego zoo, ale to właśnie ona pełni tutaj rolę nauczycielki, mentorki, przewodniczki czy jakkolwiek tego nie nazwać. I po prostu musi wiedzieć, jak ważne są te wszystkie zasady jak "safe, sane and consensual", słowo bezpieczeństwa i tak dalej. Tymczasem rzuca Łukasza od razu na głęboką wodę, nie przejmując się zbytnio, czy umie pływać. No tak średnio mi się to widzi, stąd najlepiej niech się wypowiedzą koneserzy.
Pa · 2 dni temu · "Trzy dziewczyny. Zośka (I)"
Długo każesz czekać na kontynuację 😐
jamer106 · 3 dni temu · "Joanna na basenie"
@Vendala
"Co do poruszanego tematu, to nie traktuję go jako sposobu na popularność. Szczerze mówiąc, to wydawał mi się właśnie powodem utkwienia w pewnej nieco... pogardzanej niszy?" - bodajże @XXXLord ostatnio analizował co jest najpopularniejszym tagiem i które opowiadania mają najwięcej wyświetleń. Wyszło że "incest" czyli kazirodztwo. Tak że nie jest to żadna pogardzana nisza. Śmiem twierdzić że tam jest przesyt opowiadań, a że z jakością owych jest różnie, to już inna sprawa.
Ocenami się nie przejmuj, zawsze znajdą się frustraci co ową jedynkę postawią. Zlej ich sikiem prostym.
"Muszę tylko nabrać dystansu do własnego tekstu, bo na razie trudno mi nawet do niego wrócić. Zmęczył mnie po prostu!" - właściwe podejście, godne pochwały. Brawo!
Z niecierpliwością czekam na Twoją kolejną opowiastkę i trzymam mocno kciuki.
Pozdrawiam.
jamer106 · 3 dni temu · "Gwałt w Pieninach i afera w Jaworkach"
@Fern
"Wulgaryzmy rażą w gatunku, z cipą i kutasem w godle? " - wyobraź sobie że tak, jest to możliwe, tak samo jak możliwe jest koncertowe spieprzenie romansidła, poprzez zbyt dużą ilość przymiotników i notoryczne używanie fraz typu "wpadli sobie w ramiona" i im podobnych. Można tak schrzanić dobrą powieść sensacyjną, budując napompowanego testosteronem bohatera, że aż się chce wymiotować, Podobnie z wulgaryzmami, w tekście, gdzie akcja rozgrywa się w patologicznym światku, wojsku, policji, ect jest to normą, i owe wyrazy mają nawet w nadmiarze rację bytu. Jednak często się zdarza że w opowiadaniach są one wrzucane, aby sztucznie podkręcić atmosferę, nieco na siłę.
- sztuczne to maksymalnie ( według mnie), szczególnie to ostatnie stwierdzenie.
- też sztuczne, winno być a chuj z tym.
Nikt Autorkę za pomysł fabularny tu nie skrytykował, krytyczne uwagi otrzymała za warsztatowe błędy i sposób przekazania owego pomysłu.
Można kaszankę zjeść z papierowego talerzyka, nawet z gazety, a można również z eleganckiego talerza, markowej zastawy. Przystrojona cebulka, odpowiednio doprawioną i podaną. Efekt końcowy jest taki sam - zaspokojenie głodu nastąpiło. Jednak doznania smakowe , sposób w jaki się ową spożyło są diametralnie różne. Tu podano nam to w pierwszy sposób. Byle jak, z elementami przypalenizny.
"ale w komenty, to nie "srogie baty", a potężny ból dupy. " - z racji wieku i siedzącego trybu życia przyznam Ci się że często mam owe bóle dupy, czy potężne , chyba jeszcze nie. Nie przypominam sobie czy czytając ów tekst, moje żylaki odbytu się odezwały, być może., nie pamiętam, wybacz że nie zaspokoję Twojej ciekawości. Czy @Agnessa ową przypadłość ma, nic nie wiem, ale zapytam, może się przyzna, wiesz jak to z kobietami jest, nie są tak skore do zwierzeń w takich sprawach.
Podobało Ci się opowiadanie - fajnie, ja mam odmienne zdanie i prosiłbym o poszanowanie jego. W przeciwieństwie do Twojego argumentu "Jest fajne, bo jest fajne", ja swoją ocenę podparłem analizą dzieła, ba wskazałem błędy tekstowe i warsztatowe.
Z takim silnym Twoim argumentem, wprost niepodważalnym trudno polemizować i dyskutować. Nie jesteśmy na tym samym poziomie , by prowadzić dyskusję.
Vendala · 4 dni temu · "Joanna na basenie"
@jamer106
Oj zaszczyt, zaszczyt i to bez żadnej kokieterii! Doceniam wspieranie początkujących i każdą poradę biorę za dobrą monetę.
"Napisałem to, jak odbieram opowiadanie." - i to jest właśnie najbardziej wartościowe oraz motywujące.
Błędy i powtórzenia postaram się jeszcze poprawić. Muszę tylko nabrać dystansu do własnego tekstu, bo na razie trudno mi nawet do niego wrócić. Zmęczył mnie po prostu!
Co do poruszanego tematu, to nie traktuję go jako sposobu na popularność. Szczerze mówiąc, to wydawał mi się właśnie powodem utkwienia w pewnej nieco... pogardzanej niszy? Te kilka jedynek i trójek zdaje się właśnie o tym świadczyć.
Ja raczej próbuję zgłębić ten motyw z ciekawości. Może nawet znaleźć jakieś logiczne uzasadnienie, którego domaga się mój umysł, bo najczęściej spotykane mnie nie zadowalają. Jeśli przy okazji uda się zbudować jakiś ciekawy kontekst, to tylko lepiej.
"Tatusiu jaki on duży i potem riki-tiki" Otóż to 🙂
Albo równie częste "Mamusiu, stanął mi ptaszek! Proszę zrób coś z tym!" 😉
Postaram się mimo wszystko rozszerzyć listę poruszanych motywów, no i zostawić w spokoju biedną Joannę - przynajmniej na dłuższy czas 🙂
Fern · 4 dni temu · "Gwałt w Pieninach i afera w Jaworkach"
Z rzadka zaglądam tutaj, ale wpadłam na linka, z uprzedzeniem srogich batów w komentach, to zaglądam, Można się było spodziewać wszystkiego najgorszego, jak po większości tutejszej twórczości. ale w komenty, to nie "srogie baty", a potężny ból dupy. Wulgaryzmy rażą w gatunku, z cipą i kutasem w godle? Rozumiem, że można nie gustować w pewnym typie fantazji erotycznych, a dla wielu mogą być odrażające, to chyba jedno z fajniejszych opowiadanek w tym miejscu 😉
Agnessa Novvak · 4 dni temu · "Wilczyca (III - IV)" ·
Nie twierdzę, że Łukasz powiedziałby tak Paulinie, natomiast dziwi mnie aż taka obojętność w tej sytuacji. Zwłaszcza że dokładniejszy opis zająłby ze dwa akapity na krzyż. Niemniej drążyć nie będę.
Porównania też mogę użyć innego, np. jakiegoś muzycznego, kiedy słuchasz spokojnie zaczynającej się piosenki i nagle zza rogu wyjeżdża rozpędzony buldożer. Czy będzie to "Toxicity" SOAD czy "Fight Fire with Fire" Mety, to już wedle własnego gustu muzycznego 😉
AlexFenriss · 5 dni temu · "Wilczyca (III - IV)"
Dziękuję Agnesso za Twoje nieustanne wsparcie. Cały czas pracuję nad tym aby tekst był coraz lepszy, ale okazuje się, że zasady interpunkcji i zapisu dialogów sprawiają mi więcej problemów niż egzamin z neuropsychologii 🙂
Co do porównania z Tarantino - nie śmiałabym porównywać się do tego mistrza. Ale podobnie jak on oddaje ekran słowu, ja staram się aby postaci mogły wyrażać swoje myśli. Tekst może być więc nieco przegadany ale to dopiero początek, poznajemy bohaterów i dajmy im czas poznać się wzajemnie. Daleka jestem od opisu samej akcji bez przedstawienia szerszego kontekstu - nawet gdy ten kontekst czasem wydaje się zbyt szeroki. I podobnie jak u Tarantino - coś musi się jednak dziać. Odpowiadam zatem tak: to zabieg celowy. A to co piszę nie jest lekturą na szybkie zaspokojenie, raczej powolną grą wstępną.
PS
Uważam, że Łukasz nie śmiałby jej nazwać resortowym dzieckiem (resortową wnusią). Rozmowy o dziadkach nie rozwijałam bo - pomimo skłonności do przeciągania dialogów - mam w sobie jeszcze jakieś resztki umiaru. W jednym z kolejnych rozdziałów to jeszcze wróci, ale też bardziej w formie komentarza jednej z postaci, a nie jakiegoś szerszego opisu. Tak sobie to wymyśliłam i już 🙂
RedHand · 5 dni temu · "Agnieszka i jej mężczyźni (I)"
@Minionek dobrze widziec ze jeszcze sie pojawiasz! znalazlem ostatnio Twoje opowiadania, niestety urywaja sie w polowie. straciles wene, czy dysk?
Tejot · 5 dni temu · "Pikantne uniesienia w Tunezji"
Czyżby Pokątne stały się, o zgrozo, kolejnym miejscem, w którym trzeba rozwiesić wielki baner z oczojebnym napisem: "NIE KARMIĆ TROLLI".
Agnessa Novvak · 5 dni temu · "Wilczyca (III - IV)"
Chociaż wciąż uważam, że bohaterowie czasami prowadzą rozmowy dla samego rozmawiania i niewiele z nich wynika dla przebiegu zdarzeń, to jednocześnie... nadal mi to nie przeszkadza. Powiem więcej: w połączeniu z nagłymi zwrotami akcji, na czele z zupełnie nieoczekiwanym spoliczkowaniem, przypomina to styl narracji rodem np. z "Pulp Fiction". I żeby było jasne: nie porównuję ikonicznego filmu do amatorskiego opowiadania, niemniej podobieństwo schematów aż rzuca się w oczy: pogaduszki, pogaduszki, pogadu... i nagle JEB XD Że o motywie stópkarskim nie wspomnę 😛 Na ile jest to celowe, a na ile przypadkowe, to inna sprawa, ale jest. I przyznam, że coraz bardziej mnie intryguje!
Warsztatowo jest lepiej niż w poprzedniej części i widać, że @AlexFenriss odrobiła lekcje, niemniej wciąż zdarzały się zgrzyty np., w zapisie korespondencji pomiędzy bohaterami czy podziału akapitów, ale jestem z autorką w kontakcie i idziemy do przodu. Niekoniecznie w fetyszowych kozaczkach, ale zawsze.
PS W zasadzie jest jedna kwestia, która mnie zastanawia, mianowicie rodzina Pauliny, do której Łukasz podchodzi w zasadzie obojętnie. Jest to to tyle dziwne, że taka sytuacja powinna wywołać jakąś reakcję. Gdyby Łukasz był negatywnie nastawiony do minionego ustroju, nazwałby ją resortowym dzieckiem, córką komucha i innymi podobnymi określeniami (celowo używam tylko tych delikatnych) i prędzej rzuciłby w nią wojskowym trepem niż pocałował w szpilkę. W inne rzeczy tym bardziej. Gdyby natomiast uważał, że dzieci nie powinny płacić za winy rodziców, zagaiłby neutralną rozmowę w rodzaju "o, to ciekawe, że miałaś żołnierza w rodzinie, chętnie o tym posłucham". Tymczasem zachowuje się, jakby wszedł do M3 na blokowisku. No zgrzyta mi to.
XXX_Lord · 6 dni temu · "Pikantne uniesienia w Tunezji"
@Amelka12345
Chcesz chusteczkę? Nie mam pojęcia, kto to jest Klaudita czy o kim tam piszesz, oceniam opowiadanie, a w zasadzie "opowiadanie", które jest słabiutkie (i to bardzo zawoalowana opinia). Może się rozwijać, ale pisanie niech sobie daruje, bo talentu ma do niego tyle, ile eks-prezydent "Długopis" do rapowania...
Amelka12345 · 6 dni temu · "Pikantne uniesienia w Tunezji"
Tego nie pisała Klaudita, widać, że nie macie o niej żadnego pojęcia i tylko hejtujecie bo na tyle was stać. Sprawiacie jej przykrość a to ambitna i mądra dziewczyna która wie czego chce od życia i świetnie sobie radzi. Zejdźcie z niej i dajcie jej rozwijać się w spokoju, bez konieczności czytania takich rzeczy o sobie.
Tejot · 1 tydzień temu · "Kwestia ceny"
Nie widziałem pierwotnej wersji tekstu, ale po ciężkiej pracy @Agnessy, jak na spaczony gust Tejota, nie jest aż tak źle. Całkiem ciekawy pomysł, a przede wszystkim ucieczka od sztampy przez twist w zakończeniu. Moim skromnym, pomysłowość i wyobraźnia (o ile to tylko to, bo dopisek pod ostatnim akapitem sugeruje coś innego) upoważnia Cię jak najbardziej do podejmowania dalszych prób. A warsztat? To tylko kwestia praktyki.
Agnessa Novvak · 1 tydzień temu · "Kwestia ceny"
Witam serdecznie nową autorkę na Pokątnych! Doceniam chęć podzielenia się z nami swoją twórczością i to w postaci wcale nie tak banalnej historii, bo mamy przecież i scenę przygotowania bohaterki, i jednego seksu, i kłótni z partnerem, i drugiego seksu, i powrotu do domu, a to wszystko w mniej niż 10 minutach. Wręcz aż się prosi, by dopisać jeszcze tu i ówdzie kilka akapitów, przedstawiających dokładniej bohaterów, tło, może także i same seksy, niemniej chyba lepiej będzie lepiej zostawić to na kolejne opowiadanie.
Przechodząc natomiast do strony technicznej, to niestety, ale jest dokładnie odwrotnie: ilością błędów i niedoróbek można by obdzielić ze trzy takie miniatury. Począwszy od braku wcięć akapitowych, złego zapisu dialogów (najpierw krótkie myślniki, a później, nie wiedzieć czemu, cudzysłowy) i wiadomości sms (raz w cudzysłowach, a innym razem bez, jako fragment narracji), przez żyjące własnym życiem przecinki, losowy podział zdań, po obowiązkową zaimkozę. To jest scena męsko-damska, a nie transseksualna i nie trzeba opisywać, że to jego penis i jej łechtaczka. Serio. Większość z tych najbardziej podstawowych błędów udało mi się poprawić, jednak nie ruszam podstawowego problemu w postaci (zupełnie nieuzasadnionego) mieszania czasu przeszłego z teraźniejszym, bo to wymagałoby przepisania połowy tekstu od nowa.
W sumie: opowiadanie bardzo przypomina mi miniatury rodem z grup facebookowych (tych literacko-towarzysko-erotycznych, a nie "sprzedam Opla? 😉 ) i to zarówno treścią, jak i przede wszystkim formą. I bez redakcji oraz korekty nadawałoby się w zasadzie tylko tam, no ale skoro już jest tutaj, to niechże jakoś wygląda. Niemniej na przyszłość polecam jednak przysiąść nad warsztatem, @OnnO, bo chęci masz, jednak cała reszta wymaga nieco pracy.
Agnessa Novvak · 1 tydzień temu · "Noc Tysiąca Rozkoszy (I)"
@Hyde - będą kisnąć, póki nie zostaną dokończone. Podobnie jak każdy cykl każdego innego autora. Niestety zbyt wiele razy uwierzyliśmy (bo nie tylko ja), że doczekamy się finału opowieści i dawaliśmy autorom duuuży kredyt zaufania, po czym ci znikali, a my zostawaliśmy z długami. Wystarczy tego dobrego.
Pół biedy, gdyby w międzyczasie pojawiła się kolejna część, obiecująca więcej (albo przynajmniej będąca świadectwem, że autor wciąż jest jako-tako aktywny), ale nie. Poza tym otwarte pozostaje pytanie: na co właściwie mamy czekać? Obie części "Nocy tysiąca rozkoszy" mają w sumie około 10 minut wg licznika. Nie 100, tylko 10. To nie jest nawet wstęp, a wstęp wstępu. Jak zobaczę choćby rozwinięcie, to wtedy porozmawiamy poważnie.
Agnessa Novvak · 1 tydzień temu · "Nieostrokształtni" ·
@Hyde - to ja rozwinę swój pierwszy komentarz: gdyby oceniać powyższy tekst w oderwaniu od tego, że jesteśmy na portalu erotycznym, dostałby ode mnie głos już wcześniej, choćby za samą formę. Natomiast w treści nie potrafię znaleźć ani czegoś podniecającego, ani po prawdzie zbyt wiele sensu. Pomimo więcej niż jednej próby. A przecież takie na wpół oniryczne, na wpół nie-do-końca-erotyki są tutaj obecne i bardzo często je doceniam (patrz @Entalia, @Tejot, kiedyś @Rascal czy @MeridaNiewaleczna), jednak w tym przypadku nijak nie potrafię. Co niekoniecznie musi być winą autora i jeśli tylko opowiadanie dostanie głosy od innych, osobiście przygotuję je do promocji na stronę główną.
jamer106 · 1 tydzień temu · "Gwałt w Pieninach i afera w Jaworkach"
-dostrzegasz Autorko/rze coś nie tak w tym zdaniu, a to jedno z wielu.Że był to sen, wiemy. Jasno to deklarujesz w tekście.
Nie ma odpowiedzi - nic nie poradzę. Trzeba coś zaradzić.
Przysiąść, przepatrzeć, poprawić (zasada trzech P).
Jak napisałem wcześniej - plan był dobry, siadło wykonanie, przez między innymi takie zdania i inne rzeczy.
Niektórym Autorom, bezpośrednio wskazuje błędy w tekście, zaznaczając je w komentarzu. Tu tego jest tak wiele że mój opis byłby większy niż długość opowiadania.
To nie jest hejt, wskazanie błędów, konstruktywna krytyka. Nic więcej.
Pozdrawiam.
Hyde · 1 tydzień temu · "Noc Tysiąca Rozkoszy (I)"
Ogórków tego Autora też bym nie kisił w Poczekalni.
Hyde · 1 tydzień temu · "Nieostrokształtni"
W związku z wątkiem o kiszonych ogórkach w Poczekalni: może warto ten ogórek przenieść do zbioru głównego. Argumenty za: aspekt edukacyjny – nota biograficzna o de Sade, aspekt estetyczny – opowiadanie jest ładne i spójne; wszystko się klei, forma pasuje do fabuły, fabuła do preambuły i odwrotnie, aspekt humorystyczny – lektura poprawia humor.
Agnessa Novvak · 1 tydzień temu · "Gwałt w Pieninach i afera w Jaworkach" ·
@DeszczowaM - rozumiemy, że taki był sen, natomiast jego opowiedzenie czytelnikom rządzi się swoimi prawami. I nie chodzi nawet o jakieś grube modyfikację wydarzeń, usilne nadawanie im logiki skutkowo-przyczynowej, sztuczne rozbudowywanie psychologii bohaterów i tak dalej. To po prostu jest słabo napisane i byłoby takie samo, jakbyś opowiedziała historię typu "ona spotyka onego w szkole". Przy czym tam fabuła mogłaby jeszcze trzymać się kupy, a tutaj - niestety - poległaś na obu frontach. I nie jest to moje czepialstwo, a stwierdzenie faktu. A szkoda, bo (co powtórzę) gdybyś miała lepszy warsztat i więcej doświadczenia w konstruowaniu fabuł, mogłoby z tego wyjść coś naprawdę ciekawego. Nawet jeżeli wciąż mocno niszowego.
Deszczowa_M · 1 tydzień temu · "Gwałt w Pieninach i afera w Jaworkach" ·
@Agnessa_Novvak . @Jamer106 .
Taki był sen. Nic nie poradzę.
jamer106 · 1 tydzień temu · "Gwałt w Pieninach i afera w Jaworkach" ·
@Agnessa_Novvak
Nie skreślam, Broń Boże. Chciała pierdyknac z wysokiego C, niestety wyszło ni straszno, ni smieszno.
Przekombinowala Zamysł przedni, wykonanie fatalne.
Sugeruję prostszą formę, bez mistyczno-horrorowych klimatów, bez odmiennych stanów świadomości.
Nie przekreślam, czekam na powrót Autorki/ka.
Agnessa Novvak · 1 tydzień temu · "Gwałt w Pieninach i afera w Jaworkach"
@Jamer106 - uprzedziłeś mnie, bo w zasadzie moja opinia jest podobna. @DeszczowaM ewidentnie miała pomysł na coś oryginalnego, łączącego w sobie erotykę z motywami paranormalnej ludowości (czy jakkolwiek inaczej tego nie nazwiemy), tymczasem wyszedł z tego przypalony bigos z "guralskiej" karczmy. Szkoda, bo gdyby wcześniej autorka nabrała nieco wprawy przy okazji bardziej standardowych historii, mogłoby być to całkiem strawne. No ale nie jest. Co nie oznacza, że mamy skreślać debiutantkę i nie dać jej kolejnej szansy - widać, że wyobraźnia jest, za to umiejętności kuleją i to raczej na ich poprawie polecam się na razie skupić.
jamer106 · 1 tydzień temu · "Joanna na basenie"
@Vendala
Oj, tam. Od razu zaszczyt. Nie podlizuj się, nieładnie. (żart).
Napisałem to, jak odbieram opowiadanie. Fakt, są w nim jeszcze błędy typowe dla debiutantów. Mnogość jej, jego i podobnych zaimków, nad którymi należy się pochylić, ale to norma, łatwo to wytępić, bo przyznasz chyba że fraza bodajże Jego własny penis, bez dwóch pierwszych wyrazów, będzie formą poprawną.
Czy uderzenie w klimat kazirodztwa to dobra droga. I tak i nie. Z pewnością kontrowersje klikają się i możesz liczyć na chmarę czytelników i komentarzy , zakazany owoc sprzedaje się najlepiej, tylko aby to było to zjadliwe i dobrze zaserwowane należy wbić się w kwestię psychologiczną, dać czytelnikom, dlaczego bohater się na to decyduje, co go pcha, i nie tylko opcja bo siostra/brat/kuzyn jest pod ręką, a już ojciec/córka, matka/syn, to trudny orzech do zgryzienia. Tatusiu jaki on duży i potem riki-tiki to dziecinada, nic nie mająca z realizmem, splycajaca temat. No i kwestia moralną takich zachowań, plus penalizacja ich.
Nie odciagam Cię od tego, niech każdy tworzy i pisze o tym co go interesuje.
Życzę powodzenia i czekam na kolejną opowiastkę.
jamer106 · 1 tydzień temu · "Gwałt w Pieninach i afera w Jaworkach"
Nie za bardzo kumam, o co w tym opowiadaniu chodzi, mamy jakieś odjazdy, najprawdopodobniej po prochach, wizję, turoniow, BDSM, gwałtu, słowem miks, który trudno mi przełknąć. Dialogi nieco sztywne, warsztat nie powala, mnóstwo literówek, niezgrabnych zdań. Słownictwo też nieco ubogie, fabuła splątana. Opisy czynności seksualnych takie sobie, mechaniczne. Wtrącone wulgaryzmy, tak na siłę, pogarszają odbiór dzieła.
Może ja tak mam, może nie widzę metafizyki tego opowiadania, czegoś głębszego.
Do mnie nie przemawia.
Vendala · 1 tydzień temu · "Joanna na basenie"
@jamer106
Łał! Przede wszystkim bardzo dziękuję! To zaszczyt dostać taką recenzję! No i za Twój głos za główną oczywiście również czuję wdzięczność.
Co do reszty, to w zasadzie, można by po prostu napisać „pełna zgoda” i na tym poprzestać 😉 Jednak, to byłoby niegrzeczne, czyż nie?😊
„Wszystko jest przewidywalne, scenariusz podobny, reakcje kobiety to kalka z poprzednich odcinków” – mnie to nie tyle razi, co budzi zawsze pewien niedosyt u La Vendy, ale taka to już jego specyfika i pewien osobliwy urok. Twórczość @Historyczki muszę chyba ciut lepiej zgłębić – namówiłeś 😉
„Co prawda do poziomu La Vendy, brakuje Ci trochę, ale jest to dla mnie kawał dobrej roboty.” – nie umiem z taką swobodą i równie plastycznie budować akcji, ale:
1) Może się kiedyś zbliżę 😊
2) To było trochę takie ćwiczenie – przyznam, że w wyniku podjudzenia przez niektórych czytelników 😊
„Pomogła córce uporać się z zapięciem jej nowego, kolorowego kombinezonu.” – dziękuję! Poprawione na „kostiumu”!
„Fabuła i pomysł - zasługuje na kolejny plus. Nie ma tu od razu ostrego seksu na początku. Bardzo dobrze dawkujesz erotykę.” – bardzo, bardzo się staram, więc cieszę się, że mi wyszło.
„Nie wiem ile jest tu La Vendy w @Vendali” – mam przewrotną nadzieję, że chociaż trochę jego ducha udało mi się przemycić.
Co do tych „nieścisłości”, cóż – La Venda za każdym razem fundował nam swoisty „reset” Joanny –jakby każde opowiadanie stanowiło oddzielną linię czasową. Tutaj idę tym samym tropem, choć ta niekonsekwencja czasem też mi trochę przeszkadza.
„Realizmu, troszkę też więcej by się przydało, bo wątpię że nastolatkowie byliby aż tak wyedukowani i na swój sposób perwersyjni, a i działanie Joanny, no też trochę naiwne. Nie jest to wada, bo rozumiem że wzorowałeś się na oryginale.” – jak najbardziej – pewne wątki są mnie lub bardziej przerysowane. Normalnie by nie przeszło, ale tutaj, to po prostu wynik świadomie przyjętej konwencji.
„Widziałbym Cię Autorze, a raczej chciałbym poznać, z innej strony - stwórz coś swojego, nie kalkę La Vendy. Fakt, będziesz miał tu grono wielbicieli, ale jednak pozostaniesz kopistą.” – Z jednej strony, tak pozytywny odbiór (chyba wolno mi tak powiedzieć?) był dla mnie jednak sporym zaskoczeniem. Widać po notach, komentarzach i wiadomościach, że sentyment do La Vendy wciąż jest żywy. Jeśli mogę się do czegoś przyznać, to do tego, że „Joanna na basenie” nie była planowana, a raczej została sprowokowana. O ile „Hołd dla Joanny w lesie” był świadomą kontynuacją – takim zajrzeniem za zasłonę tego, co mogłoby się wydarzyć potem – o tyle powyższy utwór to już próba odejścia od pogłębionej psychologii na rzecz napięcia i akcji, połączonych z wartkim stylem oryginału. Z drugiej strony, gdzieś już padła moja deklaracja, że nie zamierzam „spamować” kolejnymi klonami Joanno-podobnymi. Owszem mam w szufladzie jeszcze kilka pomysłów z zupełnie innej beczki. Nie ukrywam, że w oddali majaczy tam również koncepcja mini-serii o tematyce kazirodczej. Nie wiem jeszcze, w którą stronę to wszystko podąży, jednak czuję nieśmiały dreszcz na myśl o ponownym mierzeniu się z tą mocą twórczą i zawdzięczam go również Tobie, za co szczerze dziękuję!
Pozddro Klaudita · 1 tydzień temu · "Pikantne uniesienia w Tunezji"
@XXX_Lord Bo autorka się wypiera, tak zwany efekt Streisand. Jakby zostawiła w spokoju nikt by nie wiedział a tak ludziesie jeszcze bardziej nakręcają i rozsyłają
Wilczyca (V)
Wilczyca (III - IV)
Mężczyźni: Wstęp plus pierwsza randka
Kwestia ceny
Aktor
Gwałt w Pieninach i afera w…
Wilczyca (I-II)
Ślepy
Joanna na basenie
Małe zbrodnie małżeńskie (IV)