Powiem tak: przeczytane i ogarnięte na tyle, żeby w ogóle nadawało się do publikacji, ale jakim kosztem... Nie wiem, co to było za "forum tematyczne", ale koniecznie podziel się z nami tą informacją, autorze, żebyśmy trzymali się od niego z daleka. Bo nawet pomijając samą treść (o czym za moment), to jakim cudem nikt nie zauważył tych wszystkich błędów, które popełniłeś, to ja nie wiem. Inna sprawa, że sam powinieneś sporą część z nich poprawić, bo podkreśliła je nawet przeglądarka.
Po kolei więc:
- dialogi zaczynamy zawsze od nowego akapitu, więc zapis typu:
"Marek wziął ręcznik i powiedział: - Wika, daj koc, bo mam takiego, że mi się pod ręcznikiem nie mieści."
jest błędny. Same didaskalia dialogowe to też jest jedno wielkie sobiepaństwo, które polecam skonfrontować z poradnikiem: https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/
- wszystkie Ty, Wy, Ciebie, etc. zapisujemy mała literą. To opowiadanie, nie list,
- ilością drobnych błędów w rodzaju braku / nadmiaru polskich znaków (od "klekneła" po "wzięłą") czy najzwyklejszych literówek można by obdzielić ze trzy takie teksty. Większość udało mi się wyłapać, ale na pewno nie wszystkie,
- gdzieś w połowie wysypało się formatowanie akapitów i albo były one rozdzielone niepotrzebną przerwą, albo odwrotnie: odseparowane chyba twardą spacją, a nie enterem, bo sklejały się w jedno,
- interpunkcja? A co to takiego?
- o mój, moja, jego, jej, Marek, Marka, Wiki, Wika, Bartek, Bartka, wódka, wódki itp. nawet nie ma co wspominać,
- podobnie jak o fabule, bo o ile na początku mamy nawet jakiś wstęp i przynajmniej ogólne przedstawienie bohaterów, to momentalnie idą oni do tartaku i zaczynają rżnąć, aż wióry lecą 😛
Może to mój dobry dzień, ale zezwalam (co widać) na publikację opowiadania na łamach Pokątnych. Natomiast jeśli jeszcze raz zobaczę coś takiego, to bez porządnych poprawek nawet do poczekalni nie wpuszczę.
@Jmalkowich - doceniam, natomiast widzę też pewien problem: za każdym razem, jak coś zmieniasz, kasujesz formatowanie wcięć akapitowych, które później muszę (niby nie muszę, ale wiadomo) przywracać. Kiedy następnym razem poprawisz, co masz poprawić, zaznacz wszystko i kliknij funkcję "wcięcie paragrafu" w edytorze, bodaj drugi przycisk od prawej.
A teksty przejrzę, zwłaszcza dwa z nich, które najbardziej mi się spodobały 🙂
Jeszcze raz dzięki za wszystkie komentarze — naprawdę je doceniam. Przez ostatnie dni wróciłem z większym dystansem do wszystkich czterech opowiadań i, mając w pamięci Wasze uwagi, zrobiłem im kolejny dokładny przegląd. Poprawiłem kilka nieścisłości, ograniczyłem powtórzenia i zaimkozę, popracowałem nad dialogami oraz erotyzmem scen. Starałem się przy tym niczego nie ujmować samym scenom seksu, bo przecież nic, co ludzkie, nie jest nam obce — oczywiście w odpowiednich dawkach 🙂
Jeżeli ktoś ma jeszcze siłę do nich wrócić i poświęcić chwilę na przeczytanie wersji po korekcie, będę bardzo wdzięczny. Jeśli to już za dużo ponownego czytania tych samych tekstów, też całkowicie rozumiem 🙂
Głowę popiołem posypałem już wcześniej i naprawdę nie lekceważę tych uwag. Szanuję czas autorów, osób z CLA i wszystkich, którzy czytają moje teksty. To nie jest tak, że piszę opowiadanie jednego dnia, a następnego od razu je publikuję. Większość z nich długo leżała w szufladzie. Niedawno wróciłem do tego, co przez lata napisałem, zacząłem wszystko przeglądać i uznałem, że może warto się tym podzielić.
Przed publikacją robię po kilka przebiegów i poświęcam na nie naprawdę sporo czasu. Problem polega na tym, że kiedy człowiek długo patrzy na własny tekst, pewne rzeczy stają się dla niego niewidoczne. Trochę jak z szukaniem czegoś w lodówce, choć stoi dokładnie przed nosem — ja przynajmniej mam tak wyjątkowo często 🙂 To nie jest brak chęci ani ignorowanie wcześniejszych porad. Po prostu nie wszystko potrafię jeszcze samodzielnie wychwycić, zwłaszcza lokalne powtórzenia i zaimki.
Widzę, że na początku było w tych tekstach znacznie więcej niechlujstwa, ale wydaje mi się, że stopniowo robię postępy. Naprawdę doceniam Wasze uwagi i wyciągam z nich wnioski.
@Jmalkowich
"Chyba rzeczywiście jestem trochę raptusem." - nie chyba tylko na pewno. Walisz teksty średnio co dwa dni z identycznymi błędami. Spasuj chłopie. Nawet nie wiesz jak ciężko jest zmusić kogoś z CLA by ponownie przeczytał tekst, który opublikowałeś najpierw z błędami, a potem poprawiłeś. Poodbijasz się od jednego do drugiego (a aktywnych CLA jest jak na lekarstwo). Ten nie będzie miał czasu, tamtemu nie podpasi klimat, a trzeciemu najzwyczajniej nie będzie się chciało. Uwierz mi, wiem co pisze, bo też miałem taką gonitwę jak tu debiutowałem, że waliłem opowiadania na potęgę, a potem gdy poprawiłem to skamlałem u CLA (a wtedy było ich więcej), by ponownie przeczytali. I tak mam nadal dwa opowiadania w Poczekalni.
Zwolnij, przysiądź i popraw, według naszych zaleceń. Zwykli Czytelnicy, będą Cię poganiać, kadzić, pisać peany, ale to CLA puszcza opowiadania na Główną (musisz zdobyć dwa głosy).
Nie masz naprawdę dużo do poprawy, raptem powtórzenia i zaimkoza, sprawy , które ogarniesz momentalnie i wcale nie trzeba robić nie wiadomo jakiej analizy. Nie siedziałem i nie liczyłem każdego Filipa i Niny w tekście , robi to Word. Klawisze Ctrl +F i wpisujesz wyraz, a program sam Ci pokazuje ilość wpisanego wyrazu i jego miejsce w tekście. Spisz sobie wyrazy, które często używasz a zawsze są to jej, jego, on, ona, Już, tego, wtedy, tylko, ten, jeszcze (podaje z własnego doświadczenia). Korzystaj z synonim.net. czasami pomaga Ikorektor i czytaj tekst na głos przed publikacją. Wtedy dostrzeżesz kolejne z powtórzeń (np. sukienka w dwóch następujących po sobie zdaniach).
Jeżeli nadal będziesz tak robił, to nawalisz kilkanaście opowiadań, które na zawsze utkną w Poczekalni (będą miały po jednym głosie na tak) i dwa na Głównej. Te wcześniejsze pomimo poprawek, trudno Ci będzie przerzucić wyżej, a im dłużej będą tam tkwiły, tym prawdopodobieństwo ich awansu będzie mniejsze.
Tyle podpowiedzi starszego kolegi. Co z tym zrobisz to twoja sprawa.
Pozdrawiam.
Fair enough 🙂 Chyba rzeczywiście jestem trochę raptusem. Zrobiłem kilka przebiegów, byłem już z tekstu zadowolony i za szybko uznałem go za gotowy. Potem zrobiłem jeszcze dwa i wspomniana scena aż mnie samego zapiekła w oczy.
Tak czy inaczej, wrzuciłem już poprawki zrobione po publikacji, a cytowany fragment spradzilem jeszcze raz teraz.. Dzięki za konkretną uwagę i przepraszam, Agnes, za moją moj brak cierpliwosci. Postaram się przed kolejnymi publikacjami robić więcej przebiegów, żeby takich rzeczy nie wyłapywać dopiero po fakcie 🙂
Z jednej strony podoba mi się ogólny kierunek, w którym podążą Twoja twórczość, autorze. Powiem więcej: gdyby wspominany już @Tejot podesłał mi ten tekst i napisał "wygrzebałem coś takiego z szuflady, technicznie jest trochę niedopracowane, ale zerknij, czy warto nad tym popracować", to do głowy by mi nie przyszło, że nie on jest autorem. I tak, byłoby warto 🙂
Natomiast mniej podoba mi się to, że @jamer106 zwracał Ci uwagę już kilka razy, a nawet rzucił w Ciebie całą analizą statystyczną (i to rzucił celnie), a i tak wciąż robisz dokładnie te same błędy w tych samych miejscach. Ja od siebie zacytuję tylko jeden fragment:
Jan był szczuplejszy, a jego ciało nie kryło przed nią żadnych niespodzianek — oswoiła je tak dobrze, że od dawna przestała patrzeć. Tomasz był cięższy, szerszy i większy, na tyle wyraźnie, że w brzuchu poczuła ten sam ostry dreszcz, który spadł na nią wcześniej przy widoku dłoni męża na obcym materiale.
Tomasz dostrzegł jej spojrzenie, lecz nie skomentował go.
— Jesteś większy od Jana — powiedziała Nina.
Tomasz nie poruszył się. Obserwował jej twarz, czekając na dalszy gest. Przesunęła dłonią po jego udzie i uklękła między jego kolanami.
1. Wiemy, że jeden jest większy od drugiego i nie trzeba tego powtarzać chwilę później
2. Tomasz to, Tomasz tamto, Tomasz jeszcze co innego. To nie jest dramat czy inny scenariusz, w którym trzeba co chwila wypisywać "Hyzio, Dyzio, Zyzio". Najprościej jest dać bohaterom coś, co ich odróżnia od reszty: jeden blondyn, druga szatynka, trzeci w okularach, no cokolwiek, a później używać tych cech jako zamienników imienia, względnie podążać za tym, co robią - np. jeśli ktoś tyle co zdjął koszulę, to może być "półnagi" itp.
3. Jej, jej, jego, jego, husia-siusia. No ileż można?
Wciąż czekam, @Jmalkowichu, na opowiadanie, którego będzie można wypromować na stronę główną nie po, a jeszcze przed uwagami. Bo umiejętności masz, dość jasno nakreśloną wizję swojego stylu też, ale ewidentnie trzeba Cię popychać, byś postarał się bardziej niż na 30%.
jamer106
Nie stresuj sie jamer.Zrobiles dobra robotę nad tym tekstem. Mnie sie podobaly twoje poprawki .Moze autor z tego nie skorzystal ale mnie duzo daly i jesli sam cos napisze to poprosz e Cie uprzejmie o takie sensowne poprawki. Pozdrawiam serdecznie .Alan
Pozdrawiam Szanownego autora. Kolejne opowiadanie rozkręcające lekturę coraz bardziej. Z każdym nowym czyta mi się coraz przyjemniej. Wszystkie trzy opowiadania mają duży potencjał stać się serią samą w sobie. Mam nadzieję, że to opowiadanie będzie miało kontynuację, widzę tu możliwość spotkań we czworo jako swingowanie, lub co najmniej wymiany partnerów - do seksu, a autor wie czy do codziennego życia też. Czekam na kolejne nowe opowiadania oraz na rozwinięcie w serię tych już zamieszczonych.
Wyprzedziłeś mnie, @jamerze, swoim komentarzem, ale może i dobrze, bo podsumowałeś statystycznie coś, co mnie się tylko i aż wydawało po szybkiej lekturze na etapie przygotowania do publikacji. Jak widać słusznie 😉
Mimo tego i tym razem powstrzymam się od krytykanctwa, gdyż autor sam zaznaczył, że jest to jego wcześniejszy tekst i nawet po wypucowaniu detali technicznych spod spodu wciąż będą wychodziły takie zdania jak choćby:
Trzymał ją dokładnie tak, jak rano trzymał nadgarstki nad obracającą się gliną
które w ogóle nigdy nie powinny powstać. A szkoda, bo sama historia, choć niepozbawiona typowo tartacznych momentów (Alicja dochodzi "na stole w niecałą minutę" jeszcze w trakcie gry wstępnej, po czym niemal od razu klęka, bo scena bez lodzika oczywiście się nie liczy 😛 ), ma swoje momenty, a całe tło w postaci warsztatów jest naprawdę interesujące.
W podsumowaniu: mogło być chyba nawet lepiej niż przy drugim opowiadaniu, wyszło mocno średnio, ale przynajmniej widać, ze @Jmalkowich się stara i przynosi to efekty.
Dzięki za ten komentarz — serio, był bardzo pomocny i naprawdę doceniam, że poświęciłeś czas na podanie konkretnych liczb oraz przykładów. Nie odbieram tego jako czepiania się. Zrobiłem pełny przegląd tekstu, ograniczyłem powtarzające się imiona, „jej/jego” oraz „powiedział/powiedziała”, a także poprawiłem ( staralem sie 🙂 dialogi i didaskalia. Starałem się wychwycić wszystkie te drobne niuanse i poprawiłem tyle, ile byłem w stanie. Pewnie nadal nie jest idealnie, ale mam nadzieję, że różnica będzie zauważalna. Dzięki raz jeszcze 🙂
Autorze,
Miałeś podane wcześniej niedociągnięcia, które dostrzegliśmy w tekście. Jeżeli mnie pamięć nie myli, sporo było o powtórzeniach. Nie będę analizował całego opowiadania, zrobiłem to przy Twoim debiucie. Owszem, dostrzegam postęp, ale nadal walisz powtórzenia i zaimkozę. Nie chcesz tego dostrzec, chyba niesiony falą pozytywnych komentarzy Czytelników ( gratuluję).
W tekście o parametrach wynoszących 31993 znaki (bez spacji), gdzie użyto 5722 wyrazy- imiona bohaterów występują:
Filip - 62x
Alicja - 52x
Marek i Nina - oba po 49x
Barbara - 11x
zaimkoza: wyraz jej - 83x, jego 67x.
wyraz powiedział/ła - 45 razy.
Nie sądzisz (z wyjątkiem Barbary), ze to stanowczo za dużo?
Gdyby te imiona często przewijałyby się w dialogach, to pal licho, ujdzie, ale tak nie jest , bodajże pięć czy sześć razy pada tylko imię Filipa i co chwila Filip to, Alicja to, jakby nie można było ich sportretować i operować choćby kolorami włosów, czy ich długością, tudzież kolorem oczu, znakami szczególnymi., ba czasami akcja jest w duecie, gdzie wiadomo , kto z kim i te imiona są zbędne.
Zaraz usłyszę, nie da się, czepiasz się @jamer.
Dobrze, podam przykład swojego ostatniego opowiadania (pisane również w III osobie) "W matni".
Tekst o długości 72091 znaków, 12712 wyrazów (ponad 2 x dłuższe)
Imię głównej bohaterki (Klaudia) występuje 43 razy z czego 16 razy w dialogu (co nie jest klasyfikowane jako powtórzenie).
wyraz jej - 67 razy
jego 40 x
Jak widać w tekście dwa razy dłuższym, można ściąć do minimum i zaimkozę i nieszczęsne imiona.
Nadal jeszcze kuleją dialogi (ich pewna sztuczność i kwestia połączenia, zapisu z didaskaliami), ale może to taki urok Autora.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam Szanownego autora. Opowiadanie wciąga, dialogi jak tu w innych komentarzach wspomniano trochę dziwne i trudne do strawienia, takie suche. A mimo to opowiadanie fajne, czekam na dalsze doznania Iwony, Krzysztofa i jak myślę Bartosza i inne też.
Cudownie opowiedziane.
Budowanie napięcia, szczegółowe opisy, historia majstersztyk.
Fabuła, merytoryka, stylistyka jak u najlepszych pisarzy.
Nie ma konieczności cokolwiek zmieniać.
Czytając Mroza, Chmielarza czy Sobczak też można by się do niejednego przyczepić.
Pytanie tylko po co?
Dziękuję uraczyłem się tym opowiadaniem.
Zgadza się - na czas moderacji edycja jest zablokowana. Teraz można już modyfikować tekst do woli, przy czym polecam pamiętać, że dodanie np. całego nowego akapitu nie spowoduje z automatu, że będzie on identycznie sformatowany jak reszta i trzeba pilnować choćby wcięć czy długości myślników w dialogach. Tak czy inaczej powinno być już wszystko w porządku.
Dzięki za tak konkretny komentarz! Właśnie wrzuciłem poprawki, nad którymi pracowałem wczoraj po serii uwag pod moim pierwszym opowiadaniem. Miałem przez jakiś czas zablokowaną możliwość edycji, więc dopiero teraz mogłem je wprowadzić. Dzięki też za podpowiedź z liniami podziału — faktycznie dobrze porządkują obie warstwy narracji, więc właśnie je dodałem 🙂 Mam nadzieję, że teraz całość czyta się płynniej. I oczywiście bardzo mi miło z powodu tych pozytywnych porównań!
Choć drugie opowiadanie jest niemal tej samej długości, co pierwsze, to faktycznie dzieje się w nim więcej - przy czym mam wątpliwości, czy nie zbyt wiele, zwłaszcza jeśli chodzi o samą konstrukcję. A to dlatego, że zmieniasz narrację z czasu teraźniejszego na przeszły, co chwila dodając komentarze / przemyślenia / jak zwał, tak zwał, głównej bohaterki-narratorki, aż w pewnym momencie można się w tym pogubić. Tym bardziej że o ile w "Zamieci" oddzielałeś wyraźnie niewielkie, czasami dosłownie kilkuakapitowe fragmenty, o tyle tutaj nie robisz tego w ogóle, przez co całość zlewa się w jedną ścianę tekstu. Zastanów się proszę, autorze, czy nie lepiej byłoby zaznaczyć liniami podziału (możesz zrobić to sam w edytorze, jest dostępny w pełnej wersji strony w menu użytkownika pod "edytuj tekst) miejsc, w których jedna warstwa narracyjna wyraźnie przechodzi w inną, ewentualnie dopisując parę zdań tu i ówdzie, by granica była bardziej widoczna.
Co się natomiast tyczy ogólnego wrażenia, to klimat opowiadania kojarzy mi się z jednej strony z tym, co prezentuje nam choćby @Tejot, a z drugiej z nieco już zapomnianym cyklem "Złotowłosa" (do poszukania), czyli ogólnie bardzo pozytywnie. Gdyby przejrzeć całość czujnym okiem, usuwając ewentualne drobne niedoróbki - które zapewne zaraz wskażą co uważniejsi czytelnicy - i sprawić, by narracja stała się chociaż trochę czytelniejsza, mielibyśmy solidnego kandydata do awansu na stronę główną, a to już jest osiągnięcie samo w sobie przy tak krótkim stażu 🙂
@kussmar - nikt nie wymaga od Ciebie, żebyś w pierwszym swoim opowiadaniu uraczył nas idealnie napisaną i równie starannie sformatowaną epopeją w dwudziestu częściach, przed którą całe gremium autorskie klęknęłoby z zachwytu. Natomiast nawet od osoby początkującej można wymagać pewnych rzeczy, za których brak dostałbyś po łapkach od nauczycielki w liceum (a przynajmniej mojej nauczycielki w moim liceum 😉 ). Zasady budowania zdań dłuższych niż "Baska miała ładny biust" może i gdzieś kiedyś słyszałeś, ale to było dawno i nieprawda, zasób słownictwa (zwłaszcza tego typowo erotycznego, masz co najwyżej przeciętny), a cały wstęp do opowiadania jest krótszy niż mój komentarz (naprawdę sprawdź sobie, w którym momencie pojawia się pierwsze zbliżenie na wiadome części ciała). Chciałeś napisać prostego jak budowa cepa pornoska? Napisałeś, więc zostałeś oceniony. I naprawdę nie trzeba było wiele wysiłku, żebyśmy byli wobec Ciebie znacznie mniej krytyczni.
Natomiast jeśli chodzi o uzasadnienie, dlaczego opowiadanie nie zostało opublikowane od razu, dostałeś zarówno w mailu, jak w moim pierwszym komentarzu, ale powtórzę go w skrócie: powodem były znaczące braki zarówno w treści, jak i formie. Gdyby chodziło jedynie o dodanie wcięć akapitowych czy usunięcie paru najbardziej rzucających się w oczy błędów, to tej dyskusji by nie było, natomiast całość prezentuje sobą tak mizerny poziom, że najzwyczajniej nie miało to sensu.
Natomiast argument, że znajdziesz na Pokątnych opowiadania gorsze, jest... cóż, w zasadzie prawdziwy, tyle że używasz go na opak. Ty uważasz, że skoro inni mogli kiedyś napisać byle co, to sam też możesz, my za to pilnujemy, by takich "byleców" więcej już nie było. Ani teraz, ani w przyszłości.
Kutas i cipka są nachecowane emocjonalnie. Penis, pochwa - nie. Pomijając fakt wyciągnięcia przez Ciebie zarzutu o wycinek naszych komentarzy, pominąłeś najważniejszy fakt, o którym w zasadzie każdy komentujący napisał, w mniej lub bardziej zawoalowanej formie - Twoje opowiadanie jest po prostu przeciętnym, tartacznym pornosem. Bezemocjonalnym. To jest największy zarzut, wbrew pozorom nie warstwa techniczna, przy której u debiutantów dopieprzamy się mało i zazwyczaj, jeśli Autor jest chętny, pomagamy, jest najważniejsza.
Gdybyś zamiast zaczynać od razu od sceny seksu, zrobił jakikolwiek wstęp, coś co pozwoliłoby nakręcić Czytelnika, historia, mimo (co podkreślam po raz kolejny) sceny seksu "bez ikry", byłaby odebrana nieco lepiej. A tak treść brzmi, jakby ktoś stojący z boku, widz niezwiązany emocjonalnie z toczącą się sceną zdawał suchą relację do porno dziennika albo pisał raport na ćwiczenia z Anatomii na studiach...
"Poza tym - sorry - czy nie o porno tu w końcu chodzi?"
Nie, nie chodzi tu tylko o porno. To portal z opowiadaniami erotycznymi, wśród których występują zarówno czyste pornosy, jak i historie, w których erotyka jest na drugim czy trzecim planie, nie mówiąc o całkowitym braku pornografii. Takich historii jak Twoja przez lata widzieliśmy tu dziesiątki i wierz mi, że dobra trafiała się rzadziej niż 1 na 10.
Na koniec, rozbawił mnie tekst wytykajacy palcem rzekomą grafomanię u pozostałych Autorów, rzucony przez kogoś, kto raczej nie popisał się własnym dziełem...
@kussmar
" Głupawe wydało mi się natomiast stwierdzenie: "Najwyraźniej tekst ten nie spełniał warunków publikacji na naszym portalu." " - A spełniał?. Jeżeli nie spełniał, co sam później stwierdzasz , cytuję "Co do uwag technicznych - pełna zgoda. Przyjmuję bez zastrzeżeń. Fakt, zaniedbałem redakcję i ewentualną korektę." , to co tu jest głupawe, i kto na głupca się kreuje. Jak winien zostać przygotowany tekst, masz w zakładce i :
1. Stosujemy opcję sprawdzania pisowni. - nie dokonałeś.
2.Tekst wyraźnie dzielimy na akapity. - nie podzielony, lub podzielony błędnie.
3. Dobrą praktyką jest poprzedzanie nowego akapitu wcięciem akapitowym. - masz gdzieś ową dobrą praktykę.
To kwestie warsztatowe, abecadło by opowiadanie zagościło w Poczekalni. Olewasz je i masz uwagi, że nie przeszło dalej. Nie przeszło, bo nie spełniało wymogów. Podobnie jest z samochodem na stacji diagnostycznej, coś nie działa, nie jest zgodne z zaleceniami, do widzenia, masz dwa tygodnie na usunięcie usterek.
Jeżeli nie spełniasz warunków technicznych, nie przechodzisz do dalszego etapu, tak jak na starej maturze, uwaliłeś pisemny , zegnaj ustny z tego przedmiotu.
Zerknij na widok Twojego tekstu. Zbita bryła, przeorana na "jebał pies" wcięciami, które robiła maszyna losująca.
Publikujesz dla Czytelników , a takim podejściem pokazujesz gdzie ich masz. Szanuj owych, chyba , że piszesz dla siebie.
"Co do meritum...cóż, jeśli kutas i cipka są OK, a penis i prącie albo srom i pochwa to już porno..." - sam trzymasz się określeń srom, pochwa. penis, prącie, łechtaczka, wargi inne typowo medyczne i nikt z tego nie robi problemu, tylko po raz enty ta sama pochwa, powoduje odruch wymiotny, jest tyle zamienników. Gdyby ktoś inny cały czas nazywał te organy siurką, siusiakiem, cykusiem, płateczkami, jajeczkami i nie wychodził poza ten przerysowany zbiór to nie trafiłby Cię..., a akcja może się toczyć wśród 15 latków w latach 60-tych. Operowanie tylko jedna formą (medyczną, wulgarną, frywolną) powoduje niesmak. Mamy określenia uniwersalne i z nich należy czasami korzystać.
"Nie, żebym się użalał. Widzę tu sporo tekstów po pierwsze: z mnóstwem błędów, literówek itp. i po drugie: z trącącymi grafomanią "opisami przyrody", które i tak są zapewne przez niecierpliwych czytelników pospiesznie przewijane." - wskaż, tylko przepatrz daty, bo starocie z lat 2012-2017 były klasyfikowane według innych standardów.
Traktuje ten argument jako próbę wybielenia się za wszelką cenę.
Autorze, przyjmij krytykę na klatę jak facet, siądź i napisz coś nowego, według wytycznych jakie dostałeś, a ten epizod niech pozostanie jako "środek dydaktyczny" dla innych ( choć zawsze możesz go wycofać).
Pozdrawiam, wierząc, że niedługo dostanę od Ciebie smakowite opowiadanie do oceny.
@Agnessa_Novvak Gwoli prawdy: nie odpisałem, że się z decyzją nie zgadzam. Oczywiste jest, że ktokolwiek ten portal administruje, jego świętym prawem jest publikowanie lub nie, nadsyłanych tekstów. Głupawe wydało mi się natomiast stwierdzenie: "Najwyraźniej tekst ten nie spełniał warunków publikacji na naszym portalu." . Poprosiłem więc o nie od "nadwyraźne" ale po prostu w y r a ź n e uzasadnienie tej decyzji. Tyle.
Co do uwag technicznych - pełna zgoda. Przyjmuję bez zastrzeżeń. Fakt, zaniedbałem redakcję i ewentualną korektę.
Co do meritum...cóż, jeśli kutas i cipka są OK, a penis i prącie albo srom i pochwa to już porno...
Można by skwitować: "de gustibus...". Poza tym - sorry - czy nie o porno tu w końcu chodzi?
PS. Nie, żebym się użalał. Widzę tu sporo tekstów po pierwsze: z mnóstwem błędów, literówek itp. i po drugie: z trącącymi grafomanią "opisami przyrody", które i tak są zapewne przez niecierpliwych czytelników pospiesznie przewijane.
No ale znów: "de gustibus..."
Niczego bardziej odkrywczego niż przedmówcy nie dodam. Opis jest bardzo... formalny i sztuczny. Nawet jeśli miała to być miniaturka, to niestety nie wzbudza ona jakichkolwiek odczuć.
Opisy wyglądają, jak coś co napisałby kosmita albo biolog tworzący algorytm uprawiania seksu, a nie człowiek opisujący swoje mniej lub bardziej wyimaginowane odczucia. Poza mocno mechanicznym/biologicznym opisem tu nic więcej nie ma.
@jamer106 - jeśli przyuważę, że zaczynasz się tłumaczyć z czegokolwiek pod którymkolwiek ze swoich opowiadań, to też napiszę, że jesteś winny. Dlaczemu? Bo tako rzecze mundre przysłowie, będące, jako inne mundre przysłowie rzecze, mądrością narodów! 😛
A wracając do właściwego pytania: tak, powyższe opowiadanie zostało odrzucone na etapie moderacji przeze mnie osobiście z powodów wymienionych w pierwszym komentarzu. Koniecznie poprawki dalece przekraczały to, co mogę zaoferować autorom w ramach pomocy, natomiast oczekiwanie, że zrobią to sami, jest z zasady bezcelowe (pojedyncze wyjątki są, jak nazwa wskazuje, wyjątkami). I tak, każdy autor otrzymuje w takiej sytuacji wiadomość, że jego praca nie spełnia warunków publikacji. @kussmar odpowiedział, że nie zgadza się z taką decyzją, więc dostał ode mnie uzasadnienie. Bardziej szczegółowe i przede wszystkim publiczne, by jego tekst posłużył jako przykład tego, jak duży bywa rozdźwięk między tym, co autorom się wydaje, a stanem faktycznym. I (po raz trzeci) tak, biorę pod uwagę, że jest on autorem początkującym, który u nas debiutuje. W innym przypadku tej dyskusji w ogóle by nie było, podobnie jak i publikacji tekstu, który od razu wylądowałby w koszu.
A autorom, autorkom i wszystkim pozostałym osobom autorskim 😉 wciąż (mimo własnych deklaracji) staram się w miarę możliwości, czasu i umiejętności pomóc, bo każdy kiedyś zaczynał. Zresztą nawet tym bardziej doświadczonym trzeba czasami coś sformatować, wyprostować akapit, dodać kreskę, usunąć kropkę itp. Pytania, czy ktokolwiek z nich mi za to podziękuje, nie ma sensu zadawać, bo odpowiedź dobrze znam.
@bluesman
Kolega tak do mnie, czy obok mnie?
Nie za bardzo rozumiem aluzji. Zaczynamy poprawiać komentarze?
Piszę z telefonu, czasami coś słownik przekręci.
Jeżeli zwracasz się personalnie do kogoś z komentujących , to pod każdym z komentarzy jest żółta ikonka że strzałką. Wystarczy na nią najechać i wtedy będzie wiadomym do kogo się zwracasz, bo obecnie zwróciłeś się do wszystkich komentujących.
Pozdrawiam.
@XXX_Lord
Jeżeli coś dla mnie jest zagadką po przeczytaniu, daje do zastanowienia i zastanawiam się co Autor miał zamiar mi przekazać, to nie jest to moja krytyka, a bardziej słowa uznania, gdyż wzbudził we mnie ciekawość i dał szarym komórkom "robotę".
Mój komentarz nie jest krytyka tej miniaturki. Po prostu jest za krótkie, zbyt mało powiedziano, zbyt szybko się skończyło ( ono się ledwo zaczęło i już się zakończyło).
Zaciekawił mnie Autor, lecz po tak krótkim dziele, ciężko jest cos więcej o nim powiedzieć, dlatego wyrobię zdanie, dostając coś dłuższego. "To jest za krótkie EKG, żeby wypowiedzieć się na temat jego serca" - tak to medycznie ujmę.
Musze mieć większa próbkę, inaczej nadal nie wiem, w jakiego motyla ta gąsienica się przepoczwarzy
@XXX_Lord
Ilu ja proponowałem pomoc... szkoda gadać.
Dlatego teraz nie robię korekty całości. Walne 1/3 i czekam na reakcję. Mam wrażenie, że debiutanci, tą zakładkę o pomocy i korekcie, zaznczają jak większość ludzi zgody marketingowe przy zawieraniu umowy.
Zacząłem szanować swój czas, i cały czas to staram się przekazać @Agnessie. Rozumiem, że komuś się wysypało coś w kwestii formatowania, ale inne rzeczy, to przesada. Traci swój cenny czas na czasami takie potworki, że szkoda na nie przestrzeni.
Pozdrawiam.
Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując
się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.
Pliki cookies i polityka prywatności
Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich
danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych
parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.
Agnessa Novvak · 16 godzin temu · "Gorączka w Bukowinie"
Powiem tak: przeczytane i ogarnięte na tyle, żeby w ogóle nadawało się do publikacji, ale jakim kosztem... Nie wiem, co to było za "forum tematyczne", ale koniecznie podziel się z nami tą informacją, autorze, żebyśmy trzymali się od niego z daleka. Bo nawet pomijając samą treść (o czym za moment), to jakim cudem nikt nie zauważył tych wszystkich błędów, które popełniłeś, to ja nie wiem. Inna sprawa, że sam powinieneś sporą część z nich poprawić, bo podkreśliła je nawet przeglądarka.
Po kolei więc:
- dialogi zaczynamy zawsze od nowego akapitu, więc zapis typu:
"Marek wziął ręcznik i powiedział: - Wika, daj koc, bo mam takiego, że mi się pod ręcznikiem nie mieści."
jest błędny. Same didaskalia dialogowe to też jest jedno wielkie sobiepaństwo, które polecam skonfrontować z poradnikiem: https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/
- wszystkie Ty, Wy, Ciebie, etc. zapisujemy mała literą. To opowiadanie, nie list,
- ilością drobnych błędów w rodzaju braku / nadmiaru polskich znaków (od "klekneła" po "wzięłą") czy najzwyklejszych literówek można by obdzielić ze trzy takie teksty. Większość udało mi się wyłapać, ale na pewno nie wszystkie,
- gdzieś w połowie wysypało się formatowanie akapitów i albo były one rozdzielone niepotrzebną przerwą, albo odwrotnie: odseparowane chyba twardą spacją, a nie enterem, bo sklejały się w jedno,
- interpunkcja? A co to takiego?
- o mój, moja, jego, jej, Marek, Marka, Wiki, Wika, Bartek, Bartka, wódka, wódki itp. nawet nie ma co wspominać,
- podobnie jak o fabule, bo o ile na początku mamy nawet jakiś wstęp i przynajmniej ogólne przedstawienie bohaterów, to momentalnie idą oni do tartaku i zaczynają rżnąć, aż wióry lecą 😛
Może to mój dobry dzień, ale zezwalam (co widać) na publikację opowiadania na łamach Pokątnych. Natomiast jeśli jeszcze raz zobaczę coś takiego, to bez porządnych poprawek nawet do poczekalni nie wpuszczę.
Agnessa Novvak · 17 godzin temu · "Karty na stole"
@Jmalkowich - doceniam, natomiast widzę też pewien problem: za każdym razem, jak coś zmieniasz, kasujesz formatowanie wcięć akapitowych, które później muszę (niby nie muszę, ale wiadomo) przywracać. Kiedy następnym razem poprawisz, co masz poprawić, zaznacz wszystko i kliknij funkcję "wcięcie paragrafu" w edytorze, bodaj drugi przycisk od prawej.
A teksty przejrzę, zwłaszcza dwa z nich, które najbardziej mi się spodobały 🙂
Jmalkowich · 18 godzin temu · "Karty na stole"
Jeszcze raz dzięki za wszystkie komentarze — naprawdę je doceniam. Przez ostatnie dni wróciłem z większym dystansem do wszystkich czterech opowiadań i, mając w pamięci Wasze uwagi, zrobiłem im kolejny dokładny przegląd. Poprawiłem kilka nieścisłości, ograniczyłem powtórzenia i zaimkozę, popracowałem nad dialogami oraz erotyzmem scen. Starałem się przy tym niczego nie ujmować samym scenom seksu, bo przecież nic, co ludzkie, nie jest nam obce — oczywiście w odpowiednich dawkach 🙂
Jeżeli ktoś ma jeszcze siłę do nich wrócić i poświęcić chwilę na przeczytanie wersji po korekcie, będę bardzo wdzięczny. Jeśli to już za dużo ponownego czytania tych samych tekstów, też całkowicie rozumiem 🙂
Jmalkowich · 23 godziny temu · "Karty na stole"
@jamer106
Głowę popiołem posypałem już wcześniej i naprawdę nie lekceważę tych uwag. Szanuję czas autorów, osób z CLA i wszystkich, którzy czytają moje teksty. To nie jest tak, że piszę opowiadanie jednego dnia, a następnego od razu je publikuję. Większość z nich długo leżała w szufladzie. Niedawno wróciłem do tego, co przez lata napisałem, zacząłem wszystko przeglądać i uznałem, że może warto się tym podzielić.
Przed publikacją robię po kilka przebiegów i poświęcam na nie naprawdę sporo czasu. Problem polega na tym, że kiedy człowiek długo patrzy na własny tekst, pewne rzeczy stają się dla niego niewidoczne. Trochę jak z szukaniem czegoś w lodówce, choć stoi dokładnie przed nosem — ja przynajmniej mam tak wyjątkowo często 🙂 To nie jest brak chęci ani ignorowanie wcześniejszych porad. Po prostu nie wszystko potrafię jeszcze samodzielnie wychwycić, zwłaszcza lokalne powtórzenia i zaimki.
Widzę, że na początku było w tych tekstach znacznie więcej niechlujstwa, ale wydaje mi się, że stopniowo robię postępy. Naprawdę doceniam Wasze uwagi i wyciągam z nich wnioski.
Dzięki za szczerość i konkretne rady.
pepesza_41 · 1 dzień temu · "Karty na stole"
Pozdrawiam Szanownego autora. Napiszę krótko - opowiadanie warte przeczytania. Czekam na następne.
jamer106 · 1 dzień temu · "Karty na stole"
@Jmalkowich
"Chyba rzeczywiście jestem trochę raptusem." - nie chyba tylko na pewno. Walisz teksty średnio co dwa dni z identycznymi błędami. Spasuj chłopie. Nawet nie wiesz jak ciężko jest zmusić kogoś z CLA by ponownie przeczytał tekst, który opublikowałeś najpierw z błędami, a potem poprawiłeś. Poodbijasz się od jednego do drugiego (a aktywnych CLA jest jak na lekarstwo). Ten nie będzie miał czasu, tamtemu nie podpasi klimat, a trzeciemu najzwyczajniej nie będzie się chciało. Uwierz mi, wiem co pisze, bo też miałem taką gonitwę jak tu debiutowałem, że waliłem opowiadania na potęgę, a potem gdy poprawiłem to skamlałem u CLA (a wtedy było ich więcej), by ponownie przeczytali. I tak mam nadal dwa opowiadania w Poczekalni.
Zwolnij, przysiądź i popraw, według naszych zaleceń. Zwykli Czytelnicy, będą Cię poganiać, kadzić, pisać peany, ale to CLA puszcza opowiadania na Główną (musisz zdobyć dwa głosy).
Nie masz naprawdę dużo do poprawy, raptem powtórzenia i zaimkoza, sprawy , które ogarniesz momentalnie i wcale nie trzeba robić nie wiadomo jakiej analizy. Nie siedziałem i nie liczyłem każdego Filipa i Niny w tekście , robi to Word. Klawisze Ctrl +F i wpisujesz wyraz, a program sam Ci pokazuje ilość wpisanego wyrazu i jego miejsce w tekście. Spisz sobie wyrazy, które często używasz a zawsze są to jej, jego, on, ona, Już, tego, wtedy, tylko, ten, jeszcze (podaje z własnego doświadczenia). Korzystaj z synonim.net. czasami pomaga Ikorektor i czytaj tekst na głos przed publikacją. Wtedy dostrzeżesz kolejne z powtórzeń (np. sukienka w dwóch następujących po sobie zdaniach).
Jeżeli nadal będziesz tak robił, to nawalisz kilkanaście opowiadań, które na zawsze utkną w Poczekalni (będą miały po jednym głosie na tak) i dwa na Głównej. Te wcześniejsze pomimo poprawek, trudno Ci będzie przerzucić wyżej, a im dłużej będą tam tkwiły, tym prawdopodobieństwo ich awansu będzie mniejsze.
Tyle podpowiedzi starszego kolegi. Co z tym zrobisz to twoja sprawa.
Pozdrawiam.
Jmalkowich · 1 dzień temu · "Karty na stole"
@Agnessa_Novvak
Fair enough 🙂 Chyba rzeczywiście jestem trochę raptusem. Zrobiłem kilka przebiegów, byłem już z tekstu zadowolony i za szybko uznałem go za gotowy. Potem zrobiłem jeszcze dwa i wspomniana scena aż mnie samego zapiekła w oczy.
Tak czy inaczej, wrzuciłem już poprawki zrobione po publikacji, a cytowany fragment spradzilem jeszcze raz teraz.. Dzięki za konkretną uwagę i przepraszam, Agnes, za moją moj brak cierpliwosci. Postaram się przed kolejnymi publikacjami robić więcej przebiegów, żeby takich rzeczy nie wyłapywać dopiero po fakcie 🙂
Agnessa Novvak · 1 dzień temu · "Karty na stole"
Z jednej strony podoba mi się ogólny kierunek, w którym podążą Twoja twórczość, autorze. Powiem więcej: gdyby wspominany już @Tejot podesłał mi ten tekst i napisał "wygrzebałem coś takiego z szuflady, technicznie jest trochę niedopracowane, ale zerknij, czy warto nad tym popracować", to do głowy by mi nie przyszło, że nie on jest autorem. I tak, byłoby warto 🙂
Natomiast mniej podoba mi się to, że @jamer106 zwracał Ci uwagę już kilka razy, a nawet rzucił w Ciebie całą analizą statystyczną (i to rzucił celnie), a i tak wciąż robisz dokładnie te same błędy w tych samych miejscach. Ja od siebie zacytuję tylko jeden fragment:
1. Wiemy, że jeden jest większy od drugiego i nie trzeba tego powtarzać chwilę później
2. Tomasz to, Tomasz tamto, Tomasz jeszcze co innego. To nie jest dramat czy inny scenariusz, w którym trzeba co chwila wypisywać "Hyzio, Dyzio, Zyzio". Najprościej jest dać bohaterom coś, co ich odróżnia od reszty: jeden blondyn, druga szatynka, trzeci w okularach, no cokolwiek, a później używać tych cech jako zamienników imienia, względnie podążać za tym, co robią - np. jeśli ktoś tyle co zdjął koszulę, to może być "półnagi" itp.
3. Jej, jej, jego, jego, husia-siusia. No ileż można?
Wciąż czekam, @Jmalkowichu, na opowiadanie, którego będzie można wypromować na stronę główną nie po, a jeszcze przed uwagami. Bo umiejętności masz, dość jasno nakreśloną wizję swojego stylu też, ale ewidentnie trzeba Cię popychać, byś postarał się bardziej niż na 30%.
alan · 2 dni temu · "Jak zostałem prostytutką"
jamer106
Nie stresuj sie jamer.Zrobiles dobra robotę nad tym tekstem. Mnie sie podobaly twoje poprawki .Moze autor z tego nie skorzystal ale mnie duzo daly i jesli sam cos napisze to poprosz e Cie uprzejmie o takie sensowne poprawki. Pozdrawiam serdecznie .Alan
pepesza_41 · 2 dni temu · "Glina pamięta"
Pozdrawiam Szanownego autora. Kolejne opowiadanie rozkręcające lekturę coraz bardziej. Z każdym nowym czyta mi się coraz przyjemniej. Wszystkie trzy opowiadania mają duży potencjał stać się serią samą w sobie. Mam nadzieję, że to opowiadanie będzie miało kontynuację, widzę tu możliwość spotkań we czworo jako swingowanie, lub co najmniej wymiany partnerów - do seksu, a autor wie czy do codziennego życia też. Czekam na kolejne nowe opowiadania oraz na rozwinięcie w serię tych już zamieszczonych.
Agnessa Novvak · 2 dni temu · "Glina pamięta"
Wyprzedziłeś mnie, @jamerze, swoim komentarzem, ale może i dobrze, bo podsumowałeś statystycznie coś, co mnie się tylko i aż wydawało po szybkiej lekturze na etapie przygotowania do publikacji. Jak widać słusznie 😉
Mimo tego i tym razem powstrzymam się od krytykanctwa, gdyż autor sam zaznaczył, że jest to jego wcześniejszy tekst i nawet po wypucowaniu detali technicznych spod spodu wciąż będą wychodziły takie zdania jak choćby:
które w ogóle nigdy nie powinny powstać. A szkoda, bo sama historia, choć niepozbawiona typowo tartacznych momentów (Alicja dochodzi "na stole w niecałą minutę" jeszcze w trakcie gry wstępnej, po czym niemal od razu klęka, bo scena bez lodzika oczywiście się nie liczy 😛 ), ma swoje momenty, a całe tło w postaci warsztatów jest naprawdę interesujące.
W podsumowaniu: mogło być chyba nawet lepiej niż przy drugim opowiadaniu, wyszło mocno średnio, ale przynajmniej widać, ze @Jmalkowich się stara i przynosi to efekty.
Jmalkowich · 2 dni temu · "Glina pamięta"
@jamer106
Dzięki za ten komentarz — serio, był bardzo pomocny i naprawdę doceniam, że poświęciłeś czas na podanie konkretnych liczb oraz przykładów. Nie odbieram tego jako czepiania się. Zrobiłem pełny przegląd tekstu, ograniczyłem powtarzające się imiona, „jej/jego” oraz „powiedział/powiedziała”, a także poprawiłem ( staralem sie 🙂 dialogi i didaskalia. Starałem się wychwycić wszystkie te drobne niuanse i poprawiłem tyle, ile byłem w stanie. Pewnie nadal nie jest idealnie, ale mam nadzieję, że różnica będzie zauważalna. Dzięki raz jeszcze 🙂
KarolinaCD · 3 dni temu · "Takie urozmaicenie..."
Absolutne mistrzostwo. Blagam, błagam na kolanach jak bohater tego opowiadania... Napisz więcej! Cudo!
jamer106 · 3 dni temu · "Glina pamięta"
Autorze,
Miałeś podane wcześniej niedociągnięcia, które dostrzegliśmy w tekście. Jeżeli mnie pamięć nie myli, sporo było o powtórzeniach. Nie będę analizował całego opowiadania, zrobiłem to przy Twoim debiucie. Owszem, dostrzegam postęp, ale nadal walisz powtórzenia i zaimkozę. Nie chcesz tego dostrzec, chyba niesiony falą pozytywnych komentarzy Czytelników ( gratuluję).
W tekście o parametrach wynoszących 31993 znaki (bez spacji), gdzie użyto 5722 wyrazy- imiona bohaterów występują:
Filip - 62x
Alicja - 52x
Marek i Nina - oba po 49x
Barbara - 11x
zaimkoza: wyraz jej - 83x, jego 67x.
wyraz powiedział/ła - 45 razy.
Nie sądzisz (z wyjątkiem Barbary), ze to stanowczo za dużo?
Gdyby te imiona często przewijałyby się w dialogach, to pal licho, ujdzie, ale tak nie jest , bodajże pięć czy sześć razy pada tylko imię Filipa i co chwila Filip to, Alicja to, jakby nie można było ich sportretować i operować choćby kolorami włosów, czy ich długością, tudzież kolorem oczu, znakami szczególnymi., ba czasami akcja jest w duecie, gdzie wiadomo , kto z kim i te imiona są zbędne.
Zaraz usłyszę, nie da się, czepiasz się @jamer.
Dobrze, podam przykład swojego ostatniego opowiadania (pisane również w III osobie) "W matni".
Tekst o długości 72091 znaków, 12712 wyrazów (ponad 2 x dłuższe)
Imię głównej bohaterki (Klaudia) występuje 43 razy z czego 16 razy w dialogu (co nie jest klasyfikowane jako powtórzenie).
wyraz jej - 67 razy
jego 40 x
Jak widać w tekście dwa razy dłuższym, można ściąć do minimum i zaimkozę i nieszczęsne imiona.
Nadal jeszcze kuleją dialogi (ich pewna sztuczność i kwestia połączenia, zapisu z didaskaliami), ale może to taki urok Autora.
Pozdrawiam.
pepesza_41 · 5 dni temu · "Masaż w spa — opowieść dla męża"
Pozdrawiam Szanownego autora. Opowiadanie wciąga, dialogi jak tu w innych komentarzach wspomniano trochę dziwne i trudne do strawienia, takie suche. A mimo to opowiadanie fajne, czekam na dalsze doznania Iwony, Krzysztofa i jak myślę Bartosza i inne też.
Henio · 6 dni temu · "Masaż w spa — opowieść dla męża"
To jest naprawdę dobre.
Jedyne czego ja nie mogę przetrawić to dialogów.
Wydają mi się dziwne. Nie są tak rozbudowane jak np. w Weekend z Alą, zakładam, że to celowy zabieg artystyczny.
Jarek · 6 dni temu · "Masaż w spa — opowieść dla męża"
Cudownie opowiedziane.
Budowanie napięcia, szczegółowe opisy, historia majstersztyk.
Fabuła, merytoryka, stylistyka jak u najlepszych pisarzy.
Nie ma konieczności cokolwiek zmieniać.
Czytając Mroza, Chmielarza czy Sobczak też można by się do niejednego przyczepić.
Pytanie tylko po co?
Dziękuję uraczyłem się tym opowiadaniem.
Agnessa Novvak · 6 dni temu · "Masaż w spa — opowieść dla męża"
Zgadza się - na czas moderacji edycja jest zablokowana. Teraz można już modyfikować tekst do woli, przy czym polecam pamiętać, że dodanie np. całego nowego akapitu nie spowoduje z automatu, że będzie on identycznie sformatowany jak reszta i trzeba pilnować choćby wcięć czy długości myślników w dialogach. Tak czy inaczej powinno być już wszystko w porządku.
Jmalkowich · 6 dni temu · "Masaż w spa — opowieść dla męża"
@Agnessa_Novvak
Dzięki za tak konkretny komentarz! Właśnie wrzuciłem poprawki, nad którymi pracowałem wczoraj po serii uwag pod moim pierwszym opowiadaniem. Miałem przez jakiś czas zablokowaną możliwość edycji, więc dopiero teraz mogłem je wprowadzić. Dzięki też za podpowiedź z liniami podziału — faktycznie dobrze porządkują obie warstwy narracji, więc właśnie je dodałem 🙂 Mam nadzieję, że teraz całość czyta się płynniej. I oczywiście bardzo mi miło z powodu tych pozytywnych porównań!
Agnessa Novvak · 6 dni temu · "Masaż w spa — opowieść dla męża"
Choć drugie opowiadanie jest niemal tej samej długości, co pierwsze, to faktycznie dzieje się w nim więcej - przy czym mam wątpliwości, czy nie zbyt wiele, zwłaszcza jeśli chodzi o samą konstrukcję. A to dlatego, że zmieniasz narrację z czasu teraźniejszego na przeszły, co chwila dodając komentarze / przemyślenia / jak zwał, tak zwał, głównej bohaterki-narratorki, aż w pewnym momencie można się w tym pogubić. Tym bardziej że o ile w "Zamieci" oddzielałeś wyraźnie niewielkie, czasami dosłownie kilkuakapitowe fragmenty, o tyle tutaj nie robisz tego w ogóle, przez co całość zlewa się w jedną ścianę tekstu. Zastanów się proszę, autorze, czy nie lepiej byłoby zaznaczyć liniami podziału (możesz zrobić to sam w edytorze, jest dostępny w pełnej wersji strony w menu użytkownika pod "edytuj tekst) miejsc, w których jedna warstwa narracyjna wyraźnie przechodzi w inną, ewentualnie dopisując parę zdań tu i ówdzie, by granica była bardziej widoczna.
Co się natomiast tyczy ogólnego wrażenia, to klimat opowiadania kojarzy mi się z jednej strony z tym, co prezentuje nam choćby @Tejot, a z drugiej z nieco już zapomnianym cyklem "Złotowłosa" (do poszukania), czyli ogólnie bardzo pozytywnie. Gdyby przejrzeć całość czujnym okiem, usuwając ewentualne drobne niedoróbki - które zapewne zaraz wskażą co uważniejsi czytelnicy - i sprawić, by narracja stała się chociaż trochę czytelniejsza, mielibyśmy solidnego kandydata do awansu na stronę główną, a to już jest osiągnięcie samo w sobie przy tak krótkim stażu 🙂
Agnessa Novvak · 6 dni temu · "Powrót do domu"
@kussmar - nikt nie wymaga od Ciebie, żebyś w pierwszym swoim opowiadaniu uraczył nas idealnie napisaną i równie starannie sformatowaną epopeją w dwudziestu częściach, przed którą całe gremium autorskie klęknęłoby z zachwytu. Natomiast nawet od osoby początkującej można wymagać pewnych rzeczy, za których brak dostałbyś po łapkach od nauczycielki w liceum (a przynajmniej mojej nauczycielki w moim liceum 😉 ). Zasady budowania zdań dłuższych niż "Baska miała ładny biust" może i gdzieś kiedyś słyszałeś, ale to było dawno i nieprawda, zasób słownictwa (zwłaszcza tego typowo erotycznego, masz co najwyżej przeciętny), a cały wstęp do opowiadania jest krótszy niż mój komentarz (naprawdę sprawdź sobie, w którym momencie pojawia się pierwsze zbliżenie na wiadome części ciała). Chciałeś napisać prostego jak budowa cepa pornoska? Napisałeś, więc zostałeś oceniony. I naprawdę nie trzeba było wiele wysiłku, żebyśmy byli wobec Ciebie znacznie mniej krytyczni.
Natomiast jeśli chodzi o uzasadnienie, dlaczego opowiadanie nie zostało opublikowane od razu, dostałeś zarówno w mailu, jak w moim pierwszym komentarzu, ale powtórzę go w skrócie: powodem były znaczące braki zarówno w treści, jak i formie. Gdyby chodziło jedynie o dodanie wcięć akapitowych czy usunięcie paru najbardziej rzucających się w oczy błędów, to tej dyskusji by nie było, natomiast całość prezentuje sobą tak mizerny poziom, że najzwyczajniej nie miało to sensu.
Natomiast argument, że znajdziesz na Pokątnych opowiadania gorsze, jest... cóż, w zasadzie prawdziwy, tyle że używasz go na opak. Ty uważasz, że skoro inni mogli kiedyś napisać byle co, to sam też możesz, my za to pilnujemy, by takich "byleców" więcej już nie było. Ani teraz, ani w przyszłości.
XXX_Lord · 1 tydzień temu · "Powrót do domu"
@kussmar
Kutas i cipka są nachecowane emocjonalnie. Penis, pochwa - nie. Pomijając fakt wyciągnięcia przez Ciebie zarzutu o wycinek naszych komentarzy, pominąłeś najważniejszy fakt, o którym w zasadzie każdy komentujący napisał, w mniej lub bardziej zawoalowanej formie - Twoje opowiadanie jest po prostu przeciętnym, tartacznym pornosem. Bezemocjonalnym. To jest największy zarzut, wbrew pozorom nie warstwa techniczna, przy której u debiutantów dopieprzamy się mało i zazwyczaj, jeśli Autor jest chętny, pomagamy, jest najważniejsza.
Gdybyś zamiast zaczynać od razu od sceny seksu, zrobił jakikolwiek wstęp, coś co pozwoliłoby nakręcić Czytelnika, historia, mimo (co podkreślam po raz kolejny) sceny seksu "bez ikry", byłaby odebrana nieco lepiej. A tak treść brzmi, jakby ktoś stojący z boku, widz niezwiązany emocjonalnie z toczącą się sceną zdawał suchą relację do porno dziennika albo pisał raport na ćwiczenia z Anatomii na studiach...
"Poza tym - sorry - czy nie o porno tu w końcu chodzi?"
Nie, nie chodzi tu tylko o porno. To portal z opowiadaniami erotycznymi, wśród których występują zarówno czyste pornosy, jak i historie, w których erotyka jest na drugim czy trzecim planie, nie mówiąc o całkowitym braku pornografii. Takich historii jak Twoja przez lata widzieliśmy tu dziesiątki i wierz mi, że dobra trafiała się rzadziej niż 1 na 10.
Na koniec, rozbawił mnie tekst wytykajacy palcem rzekomą grafomanię u pozostałych Autorów, rzucony przez kogoś, kto raczej nie popisał się własnym dziełem...
jamer106 · 1 tydzień temu · "Powrót do domu"
@kussmar
" Głupawe wydało mi się natomiast stwierdzenie: "Najwyraźniej tekst ten nie spełniał warunków publikacji na naszym portalu." " - A spełniał?. Jeżeli nie spełniał, co sam później stwierdzasz , cytuję "Co do uwag technicznych - pełna zgoda. Przyjmuję bez zastrzeżeń. Fakt, zaniedbałem redakcję i ewentualną korektę." , to co tu jest głupawe, i kto na głupca się kreuje. Jak winien zostać przygotowany tekst, masz w zakładce i :
1. Stosujemy opcję sprawdzania pisowni. - nie dokonałeś.
2.Tekst wyraźnie dzielimy na akapity. - nie podzielony, lub podzielony błędnie.
3. Dobrą praktyką jest poprzedzanie nowego akapitu wcięciem akapitowym. - masz gdzieś ową dobrą praktykę.
To kwestie warsztatowe, abecadło by opowiadanie zagościło w Poczekalni. Olewasz je i masz uwagi, że nie przeszło dalej. Nie przeszło, bo nie spełniało wymogów. Podobnie jest z samochodem na stacji diagnostycznej, coś nie działa, nie jest zgodne z zaleceniami, do widzenia, masz dwa tygodnie na usunięcie usterek.
Jeżeli nie spełniasz warunków technicznych, nie przechodzisz do dalszego etapu, tak jak na starej maturze, uwaliłeś pisemny , zegnaj ustny z tego przedmiotu.
Zerknij na widok Twojego tekstu. Zbita bryła, przeorana na "jebał pies" wcięciami, które robiła maszyna losująca.
Publikujesz dla Czytelników , a takim podejściem pokazujesz gdzie ich masz. Szanuj owych, chyba , że piszesz dla siebie.
"Co do meritum...cóż, jeśli kutas i cipka są OK, a penis i prącie albo srom i pochwa to już porno..." - sam trzymasz się określeń srom, pochwa. penis, prącie, łechtaczka, wargi inne typowo medyczne i nikt z tego nie robi problemu, tylko po raz enty ta sama pochwa, powoduje odruch wymiotny, jest tyle zamienników. Gdyby ktoś inny cały czas nazywał te organy siurką, siusiakiem, cykusiem, płateczkami, jajeczkami i nie wychodził poza ten przerysowany zbiór to nie trafiłby Cię..., a akcja może się toczyć wśród 15 latków w latach 60-tych. Operowanie tylko jedna formą (medyczną, wulgarną, frywolną) powoduje niesmak. Mamy określenia uniwersalne i z nich należy czasami korzystać.
"Nie, żebym się użalał. Widzę tu sporo tekstów po pierwsze: z mnóstwem błędów, literówek itp. i po drugie: z trącącymi grafomanią "opisami przyrody", które i tak są zapewne przez niecierpliwych czytelników pospiesznie przewijane." - wskaż, tylko przepatrz daty, bo starocie z lat 2012-2017 były klasyfikowane według innych standardów.
Traktuje ten argument jako próbę wybielenia się za wszelką cenę.
Autorze, przyjmij krytykę na klatę jak facet, siądź i napisz coś nowego, według wytycznych jakie dostałeś, a ten epizod niech pozostanie jako "środek dydaktyczny" dla innych ( choć zawsze możesz go wycofać).
Pozdrawiam, wierząc, że niedługo dostanę od Ciebie smakowite opowiadanie do oceny.
kussmar · 1 tydzień temu · "Powrót do domu"
@Agnessa_Novvak Gwoli prawdy: nie odpisałem, że się z decyzją nie zgadzam. Oczywiste jest, że ktokolwiek ten portal administruje, jego świętym prawem jest publikowanie lub nie, nadsyłanych tekstów. Głupawe wydało mi się natomiast stwierdzenie: "Najwyraźniej tekst ten nie spełniał warunków publikacji na naszym portalu." . Poprosiłem więc o nie od "nadwyraźne" ale po prostu w y r a ź n e uzasadnienie tej decyzji. Tyle.
Co do uwag technicznych - pełna zgoda. Przyjmuję bez zastrzeżeń. Fakt, zaniedbałem redakcję i ewentualną korektę.
Co do meritum...cóż, jeśli kutas i cipka są OK, a penis i prącie albo srom i pochwa to już porno...
Można by skwitować: "de gustibus...". Poza tym - sorry - czy nie o porno tu w końcu chodzi?
PS. Nie, żebym się użalał. Widzę tu sporo tekstów po pierwsze: z mnóstwem błędów, literówek itp. i po drugie: z trącącymi grafomanią "opisami przyrody", które i tak są zapewne przez niecierpliwych czytelników pospiesznie przewijane.
No ale znów: "de gustibus..."
BlueNight · 1 tydzień temu · "Powrót do domu"
Niczego bardziej odkrywczego niż przedmówcy nie dodam. Opis jest bardzo... formalny i sztuczny. Nawet jeśli miała to być miniaturka, to niestety nie wzbudza ona jakichkolwiek odczuć.
Opisy wyglądają, jak coś co napisałby kosmita albo biolog tworzący algorytm uprawiania seksu, a nie człowiek opisujący swoje mniej lub bardziej wyimaginowane odczucia. Poza mocno mechanicznym/biologicznym opisem tu nic więcej nie ma.
Agnessa Novvak · 1 tydzień temu · "Powrót do domu"
@jamer106 - jeśli przyuważę, że zaczynasz się tłumaczyć z czegokolwiek pod którymkolwiek ze swoich opowiadań, to też napiszę, że jesteś winny. Dlaczemu? Bo tako rzecze mundre przysłowie, będące, jako inne mundre przysłowie rzecze, mądrością narodów! 😛
A wracając do właściwego pytania: tak, powyższe opowiadanie zostało odrzucone na etapie moderacji przeze mnie osobiście z powodów wymienionych w pierwszym komentarzu. Koniecznie poprawki dalece przekraczały to, co mogę zaoferować autorom w ramach pomocy, natomiast oczekiwanie, że zrobią to sami, jest z zasady bezcelowe (pojedyncze wyjątki są, jak nazwa wskazuje, wyjątkami). I tak, każdy autor otrzymuje w takiej sytuacji wiadomość, że jego praca nie spełnia warunków publikacji. @kussmar odpowiedział, że nie zgadza się z taką decyzją, więc dostał ode mnie uzasadnienie. Bardziej szczegółowe i przede wszystkim publiczne, by jego tekst posłużył jako przykład tego, jak duży bywa rozdźwięk między tym, co autorom się wydaje, a stanem faktycznym. I (po raz trzeci) tak, biorę pod uwagę, że jest on autorem początkującym, który u nas debiutuje. W innym przypadku tej dyskusji w ogóle by nie było, podobnie jak i publikacji tekstu, który od razu wylądowałby w koszu.
A autorom, autorkom i wszystkim pozostałym osobom autorskim 😉 wciąż (mimo własnych deklaracji) staram się w miarę możliwości, czasu i umiejętności pomóc, bo każdy kiedyś zaczynał. Zresztą nawet tym bardziej doświadczonym trzeba czasami coś sformatować, wyprostować akapit, dodać kreskę, usunąć kropkę itp. Pytania, czy ktokolwiek z nich mi za to podziękuje, nie ma sensu zadawać, bo odpowiedź dobrze znam.
jamer106 · 1 tydzień temu · "Powrót do domu"
@bluesman
Kolega tak do mnie, czy obok mnie?
Nie za bardzo rozumiem aluzji. Zaczynamy poprawiać komentarze?
Piszę z telefonu, czasami coś słownik przekręci.
Jeżeli zwracasz się personalnie do kogoś z komentujących , to pod każdym z komentarzy jest żółta ikonka że strzałką. Wystarczy na nią najechać i wtedy będzie wiadomym do kogo się zwracasz, bo obecnie zwróciłeś się do wszystkich komentujących.
Pozdrawiam.
bluesman · 1 tydzień temu · "Powrót do domu"
Ciekawe, że sam masz w tej chwili problemy z pisaniem po polsku 🙂
jamer106 · 1 tydzień temu · "Okno"
@XXX_Lord
Jeżeli coś dla mnie jest zagadką po przeczytaniu, daje do zastanowienia i zastanawiam się co Autor miał zamiar mi przekazać, to nie jest to moja krytyka, a bardziej słowa uznania, gdyż wzbudził we mnie ciekawość i dał szarym komórkom "robotę".
Mój komentarz nie jest krytyka tej miniaturki. Po prostu jest za krótkie, zbyt mało powiedziano, zbyt szybko się skończyło ( ono się ledwo zaczęło i już się zakończyło).
Zaciekawił mnie Autor, lecz po tak krótkim dziele, ciężko jest cos więcej o nim powiedzieć, dlatego wyrobię zdanie, dostając coś dłuższego. "To jest za krótkie EKG, żeby wypowiedzieć się na temat jego serca" - tak to medycznie ujmę.
Musze mieć większa próbkę, inaczej nadal nie wiem, w jakiego motyla ta gąsienica się przepoczwarzy
jamer106 · 1 tydzień temu · "Powrót do domu"
@XXX_Lord
Ilu ja proponowałem pomoc... szkoda gadać.
Dlatego teraz nie robię korekty całości. Walne 1/3 i czekam na reakcję. Mam wrażenie, że debiutanci, tą zakładkę o pomocy i korekcie, zaznczają jak większość ludzi zgody marketingowe przy zawieraniu umowy.
Zacząłem szanować swój czas, i cały czas to staram się przekazać @Agnessie. Rozumiem, że komuś się wysypało coś w kwestii formatowania, ale inne rzeczy, to przesada. Traci swój cenny czas na czasami takie potworki, że szkoda na nie przestrzeni.
Pozdrawiam.
Gorączka w Bukowinie
Karty na stole
Cnoty i wybryki (XI)
Cnoty i wybryki (X)
Glina pamięta
Cnoty i wybryki (IX)
Masaż w spa — opowieść dla…
Powrót do domu
Okno
Wakacje z Jolą