@XXX_Lord
Jeżeli coś dla mnie jest zagadką po przeczytaniu, daje do zastanowienia i zastanawiam się co Autor miał zamiar mi przekazać, to nie jest to moja krytyka, a bardziej słowa uznania, gdyż wzbudził we mnie ciekawość i dał szarym komórkom "robotę".
Mój komentarz nie jest krytyka tej miniaturki. Po prostu jest za krótkie, zbyt mało powiedziano, zbyt szybko się skończyło ( ono się ledwo zaczęło i już się zakończyło).
Zaciekawił mnie Autor, lecz po tak krótkim dziele, ciężko jest cos więcej o nim powiedzieć, dlatego wyrobię zdanie, dostając coś dłuższego. "To jest za krótkie EKG, żeby wypowiedzieć się na temat jego serca" - tak to medycznie ujmę.
Musze mieć większa próbkę, inaczej nadal nie wiem, w jakiego motyla ta gąsienica się przepoczwarzy
@XXX_Lord
Ilu ja proponowałem pomoc... szkoda gadać.
Dlatego teraz nie robię korekty całości. Walne 1/3 i czekam na reakcję. Mam wrażenie, że debiutanci, tą zakładkę o pomocy i korekcie, zaznczają jak większość ludzi zgody marketingowe przy zawieraniu umowy.
Zacząłem szanować swój czas, i cały czas to staram się przekazać @Agnessie. Rozumiem, że komuś się wysypało coś w kwestii formatowania, ale inne rzeczy, to przesada. Traci swój cenny czas na czasami takie potworki, że szkoda na nie przestrzeni.
Pozdrawiam.
Wiesz, co jest równie ciekawe, co Twoje podsumowanie (z którym generalnie się zgadzam i masz bardzo dużo racji)? Zaproponowałem wsparcie dwóm Autorom, którzy opublikowali ostatnio debiuty w Poczekalni. Za free, bez zobowiązań. Myślisz, że któryś się odezwał?
Pytanie pozostawię bez odpowiedzi.
To chyba znak czasów i łatwości wyłączenia kogoś w Internecie. Nie chce Ci się z kimś gadać lub (casus Pokątnych) dalej pisać? Przestajesz się odzywać albo kasujesz konto (klasyczny ghosting). A my jak te naiwne głąby staramy się i oferujemy wsparcie, gdzie tak naprawdę powinniśmy mieć gdzieś, czy szanowny pan jaśnie Autor nauczy się pisać czy nie, a jedyne, co nas powinno obchodzić to jakość opowiadania. A tak nie dość, że tracimy czas, czytając (nie łudźmy się) w 9 na 10 przeciętne albo słabe treści, to jeszcze przyjdzie taki jeden z drugim, oczekując czerwonego dywanu, a jak zobaczy, że został usadzony w blokach, to się obraża i ma Cię w dupie.
O przypadkach typu trollowanie i celowe wstawianie niskich ocen pod opowiadaniami w ramach "zemsty" lub pisanie komentarzy (Anon) nie muszę wspominać, bo jest to naturalna konsekwencja postrzegania nas jako tych "złych", kliki która liże się tu po jajach.
@Agnessa_Novvak
Odpowiedz mi moja droga, od kiedy to jest obowiązek tłumaczenia się dlaczego dany tekst nie zagościł nawet w Poczekalni? Czy właściciel strony to narzucił, czy Ty też taka dobra @Agnesso jesteś, że każdemu chcesz to wyjaśnić.
Nie jesteśmy Sądem, by każdy wydany wyrok uzasadniać i ewentualnie rozpatrywać go w drugiej instancji. Czy co niektórym "autorom" tak się "we łbie nie popierdoliło", że się zapytam?
Nie spełniasz [podstawowych wymogów określonych jasno w zakładce to SPADAJ, adres gdzie podaje - Watpad, Lol24 i inne niszowe portaliki. Tu dbamy o jakość i niestety decydujemy jakie teksty tu zagoszczą. Prywatny portal i najwyraźniej właściciele dali takiego cerbera jak Nasza Moderatorka, żeby marności i dennych tekstów tu nie publikować. Ich wybór, ich decyzja i jak ktoś nie rozumie zasad, to niech nie próbuje tutaj cokolwiek wysyłać, a tym bardziej żadać wyjaśnień - bo odpowiedź winna buc tylko jedna - "Tekst nie spełnia warunków określonych w...." i tu dobrą wolą moderatorki będzie jak wskaże te niedociągniecia.
Każdy może pisać, ale to miejsce nie jest dla każdego - może sobie autor i kolejni wbiją sobie to do głowy. I nie ma tu żadnej kliki liżących sobie nawzajem to i owo. Odrzucamy teksty słabe, nijakie, denne, poniżej krytyki, by potem jeden z drugim owej krytyki nie musiał tu wysłuchiwać. Autorze jeżeli sobie życzysz to przejadę Twój tekst od A do Z, tak naprawdę dokładnie i ku uciesze gawiedzi wypunktuje ze sobie znaną ironią i zjadliwością wszystkie błędy, tylko potem będzie lament i wyzywanie mnie od hejtera (teraz każdy, kto cokolwiek skrytykuje nawet konstruktywnie to jest hejterem) i tłumaczenie że jest się dys.. czymś tam, a grono cichych popleczników zacznie ocierać łezki, mówiąc, że nie jest wcale tak złe. Otóż nie, z gościa co ma wadę wzroku =/+ 8 dioptri snajpera nie zrobisz, z głuchoniemego oratora również i najbardziej mnie wkurzają takie jęki laików co to dają jakąś nadzieję, ze to ukryty talent itp, gdzie z góry widać (a to widać), że rozprawka danemu sprawia wielką trudność.
Ostatnimi czasy są trzy grupy "upierdliwców".
1. Niedocenieni Autorzy - napisze taki, poprosi o poprawę, jak komentarze nie takie, to cisza, albo znane treści o lizaniu się, że się nie znają. No , Nikifor krynicki, płaćmy składki za niego, bo to wielki gość będzie, tylko nikt się na nim jesczcze nie wyznał.
2. Wielcy, którzy wydali książki/książkę - o tu mamy paść przed owymi, rozwijać czerwone dywany bo... Dzisiaj swoja sagę daję do jednego z wydawnictw. Płacę, podaje nakład i byle co mi wydadzą. Zwykłe podejście komercyjne. Masz kasę, wydamy nawet gniota z błędami. Oni jednak myślą, że są uprzywilejowani bo... Mieliśmy tu paru takich i włos się na głowie jeżył od błędów wszelakich, ale no jak my mogliśmy ich , wielkich pisarzy pouczać. Ano, mogliśmy, nie mając w swoim portfolio , żadnej wydanej książki.
3. Gwiazdeczki - typ takich, które wokół siebie robią wielki show. Piszą do wszystkich, proszą o pomoc w korekcie, w wypchnięciu opowiadania na główną , a potem nagle jeb.... Kasuje swoje opowiadanie, zabieram grabki z piaskownicy i odchodzę, tylko nie wiadomo dlaczego. Zabłysnęły, pokazały się na fejsie i innych srak tokach, że mają takie oceny, takie komentarze, powaliły portal na kolana wchodząc z wielkim buuuum pierwszym swoim opowiadaniem. Tylko nie dostrzegły, że to wejście to takie na siłę, w promocji, na zachętę. To jednak dla nich nie jest ważne.
Rozpisałem się nieco i może odbiegłem od tematu. @Agnesso, nic nie tłumacz, tłumaczą się winni. Szkoda Twojego czasu, a i od nas oberwiesz nieraz, jak wpuścisz gniota, bo "autorowi się smutno zrobi". Niechże mu się robi, smutek jest naturalny w życiu, nie twórzmy klosza.
Pozdrawiam.
Mnie się ten klimat bardzo podoba, jest świetny. Z tekstu bije melancholia, smutek (tak jakby Autor wspominał coś, co minęło). Zapętlenie zacytowanego przeze mnie wcześniej zdania daje trochę poczucie, jakby opowiadanie było pisane w schemacie tekstu muzycznego (zwrotka-refren) lub wiersza. Nie wiem, czy jest to celowy zabieg, ale tak go odebrałem. Nie zawsze musisz mieć wszystko podane na tacy, a tutaj większa szczegółowość zabiłaby tę tajemniczą melancholię. Po przeczytaniu po raz kolejny jestem w stanie dać głos na "tak" za wyjściem z Poczekalni pod warunkiem poprawienia przez Autora błędów technicznych (chętnie pomogę, jeśli Autor jest zainteresowany). Możecie ciosać mi za to kołki na głowie, że po raz kolejny głosuję na coś, co w opinii niektórych z Was nie zasługuje fabularnie na wyjście z Poczekalni, ale... no właśnie, widzę tu potencjał, a Autor, przynajmniej w powyższej, króciutkiej historii potrafi grać emocjami i robi to całkiem dobrze. Ponadto to coś innego, niż zwykły tekst z Pokątnych, a ta strona istnieje również po to, żeby eksperymentować z tekstami.
Nie od razu Rzym zbudowano, to chyba jest jasne dla nas wszystkich.
Autorze, jeśli jesteś zainteresowany poprawkami, napisz na priv, postaram się pomóc.
O warstwie technicznej @Agnessa napisała w zasadzie wszystko. Dodałbym jeszcze całkiem niezły zasób słownictwa Autora, który dałoby się uwypuklić, gdyby tekst spełniał wymagania techniczne, a niestety tak nie jest. Autorze, fakt że obowiązują tu określone zasady, oznacza, że masz dwa wyjścia - dostosowujesz się albo publikujesz w innym miejscu. Pokątne to nie LOL czy Wattpad, gdzie mamy śmietnik, którego nikt nie kontroluje. Obowiązuje tu określony próg wejścia, którego nie spełniłeś, przez analogię - wszedłeś w uwalonych błockiem i gnojem gumowcach do restauracji, może nie jest to miejsce z dwoma czy trzema gwiazdkami Michelin, ale da się całkiem przyzwoicie zjeść i masz gwarancję, że poniżej poziomu akceptowalnego potrawy nie schodzą.
Na temat fabuły ciężko cokolwiek dodać - to po prostu pornos. Bez polotu, ikry, ot scena bzykania i już. Czy takie historie mają tu rację bytu - zawsze wychodzę z założenia, że o ile scenariusz nie jest totalnym paździerzem, opowiadanie powinno być przede wszystkim oceniane przez Lożę Autorską w Poczekalni na podstawie warstwy technicznej, a fabularna to bardziej indywidualne preferencje każdego z nas, są jednak jakieś granice. Pornosy da się pisać tak, że czuć ikrę, którą Autor miał w palcach podczas tworzenia, a sama scena powoduje u Czytelnika rumieńce na twarzy. Tutaj jedyne co poczułem, to chęć przewinięcia "na podglądzie" treści w dół, żeby zobaczyć, czy w części środkowej i końcowej cokolwiek się zmieniło.
Niestety nie.
Podsumowując.
Warstwa techniczna (którą oceniam na postawie ogólnych wytycznych na stronie, jako członek Loży Autorskiej) - nie spełnia wymagań.
Warstwa fabularna (którą oceniam jako zwykły Czytelnik) nie dojechała, brakuje czegokolwiek, co zaangażowałoby mnie w emocje bohaterów, a sam seks, mimo że opisany przy pomocy niezłego zasobu słownictwa, jest nudny.
W związku z odrzuceniem tekstu na etapie moderacji oraz późniejszymi uwagami autora odnośnie tej decyzji wyjaśniam, dlaczego tak się stało. Zaznaczając jednocześnie, że opowiadanie zostało opublikowane bez ani jednej, najmniejszej nawet zmiany.
Po kolei:
- zupełnie nieuzasadnione dzielenie akapitów na zasadzie "jedno zdanie = jeden akapit",
- źle podzielone akapity, na przykład:
Poza krągłościami jąder ukrytych pod delikatną skórką coraz wyraźniej wyczuwalny
był powiększający się powoli penis.
(...)
On odczuwał tę pieszczotę coraz intensywniej, drażniona była cała wewnętrzna nasada prącia od
moszny po wiązadełka napletka.
- brak wcięć akapitowych,
- nadmiar zupełnie nieuzasadnionych zaimków dzierżawczych (scena rozgrywa się między jednym mężczyzną i jedną kobietą, więc nie ma sensu zaznaczać co chwila "jego koszuli" lub "jej bluzki", nie mówiąc o takich oczywistościach jak "jego penis" czy "jej piersiach"),
- powtórzenia słów, na przykład w obrębie sześciu zdań jednego akapitu mamy aż trzy "pochwy":
Dosiadła go natychmiast i zdecydowanym ruchem nakierowała go wprost do pochwy. Jest to najgłębsza z możliwych penetracja, przynosząca dużą satysfakcję obojgu. Początkowo rozpoczęła delikatnie lekko kręcąc biodrami i wzmacniając doznania rytmicznymi skurczami pochwy. To było dla niego zachwycające. Pochylała się nad nim obdarzając gorącymi pocałunkami. Unosił wtedy biodra tak by członek nie wysunął się i pozostał nadal głęboko w pochwie.
- o samym słownictwie rodem z książki do biologii nawet nie wspomnę, bo o ile nie każdy od razu musi być mistrzem stylu, o tyle czytanie po raz kolejny opisu "włożył jego penisa w jej pochwę" powoduje wszystko, tylko nie podniecenie,
- interpunkcja na poziomie... powiedzmy, że nierównym. Raz całe zdania złożone są napisane poprawnie, by po chwili pominąć najbardziej oczywiste miejsce postawienia przecinka, na przykład:
Przekroczył próg domu, rzucając gdzie bądź bagaż i zrzucając z siebie to co dało się zrobić szybkim ruchem.
Celowo go nie dopisuję, byś mógł, autorze, sam się domyślić. A jeśli tego nie potrafisz, co u początkujących jest normalne, to non stop trąbimy o korzystaniu z takich narzędzi jak ortograf.pl czy sentencechecker.com. A przy okazji w tym zdaniu mamy powtórzenie "rzucając / zrzucając",
- ogólnego poziomu historii nie komentuję, bo nie ma czego - jest to w zasadzie scenariusz sceny rodem z pomarańczowego jutuba czy tam innego erochomika, i to sceny niespecjalnie postaranej. Widocznie taki miałeś pomysł, by napisać one-shot, ale jeśli jako czytelnicy nie możemy znaleźć zalet ani w fabule (bo jej nie ma), ani w stylu (bo też go nie ma), ani stronie technicznej (prawidłowego formatowania nie ma, wielu przecinków też nie ma i ogólnie "nie ma niczego" 😉 ), to skupiamy się jedynie na opisie seksu. A ten jest po prostu niespecjalnie porywający nawet jak na osobę początkującą.
Słowem zakończenia: to, że na etapie moderacji odrzucamy jakiś tekst, nie jest naszą złośliwością, ani tym bardziej spiskiem doświadczonych twórców przeciwko młodym talentom, bo i takie spiskowe brednie potrafią pojawić się w komentarzach. Jeżeli opowiadanie nie zostało dopuszczone do publikacji, to najzwyczajniej w świecie wymagało wprowadzenia poprawek dalece wykraczających poza to, co zazwyczaj daję autor(k)om w prezencie, czyli naprostowanie akapitów czy choćby podstawowe uporządkowanie dialogów. Oczywiście możemy (a zwłaszcza ja mogę w swojej bezprzykładnej złośliwości 😛 ) zatwierdzić tekst taki, jaki był, po czym patrzeć, jak autor/ka płonie na stosie krytyki, ale chyba nie o to chodzi, prawda? Prawda?
(O tym, że niektóre urażone krzywym spojrzeniem autorszcza żądają później usunięcia swoich opowiadań - tych samych, na których poprawę poświęciliśmy własny prywatny czas, zaangażowanie i umiejętności - bez żadnego powodu poza "to moje, więc se zrobię z nimi, co chcę" , nawet nie piszę, bo szkoda strzępić klawiatury. Więc niech się nikt nie dziwi, że jako zespół administracyjno-moderatorski - przypominam, że bardzo nieliczny - wolimy z założenia unikać pewnych sytuacji, zamiast do nich dopuścić i później żałować.)
Ten tekst jest dla mnie zagadką.
Na pewno to nie jest rasowe opowiadania, a wyznanie i tam powinno być jego miejsce.
Dużo niedopowiedzeń, dość mgliste pojęcie, dlaczego tak się stało, wszystko za krótkie, za szybkie, za bardzo ogólnie.
Coś w nim jest i po rozstrzale ocen widać, że niektórym przypadło do gustu, innym zaś nie.
Trudno na podstawie tak krótkiego tekstu coś bliżej powiedzieć o Autorze. Dla mnie jest nadal zagadką. Mam nadzieję, że opublikuje coś dłuższego, w innym klimacie.
Wstrzymuję się z oceną.
@alan
Autor od kilku dni milczy. Dobrze że nie straciłem czasu na całość korekty, bo widzę, że Autor ma to gdzieś.
Pomożesz, wskazesz błędy i nic, ani całuj w ... ani spier....
Nie liczylbym na kontynuację.
Pozdrawiam.
Witam. Musze przyznac ze opowiadanie mi się bardzo podobało mimo tych brakow , o ktorych pisze pani Agnessa. Bardzo dobrze ze pan Jamer 106 zwrocił uwage na pewne błędy. Mam nadzieję że autor rozwinie watki, które zostały urwane i nie zakonczone. Patrz watek Waldka i jego zemsty. To może byc bardzo ciekawe. Przydałaby by sie tez motywacja pscyhologiczna dal bohatera, bo to ze mało zarabia na uczelni i ze chce sobie dorobic prostytuacją to trochę mało wiec moze trzeba cos innego znależc nie tylko watek finansowy. Z zaintersowaniem czekam na ciag dalszy.
Witaj autorze … całkiem fajne opowiadanie … tylko zbyt dużo pytań bez odpowiedzi … konieczna jest część druga …. Na temat błędów technicznych uch się nie wypowiem bo się nie znam . Treść może i sztampowa ale na debiut jest spoko . Tak że czekamy na ciąg dalszy
Bardzo ciekawie napisany tekst, nawet jeśli postacie są dość standardowym przykładem wyższej sfery. Na temat technikaliów się nie wypowiadam. Rzuciły mi się w oczy pewne drobiazgi, ale nie przeszkadzały w lekturze.
Ciekawy pomysł wykorzystania zabawki, chociaż widać pewną niekonsekwencję, zwłaszcza tam gdzie początkowo tryb 9-10 miał rzekomo zwalać bohaterów z nóg. Mimo to uważam tekst za wystarczająco dobry, by wyszedł z Poczekalni.
4 minuty jako estymowany czas czytania to mega krótko. W zasadzie ciężko wywnioskować cokolwiek konkretnego o umiejętnościach Autora. W Twoim przypadku, o dziwo, jednak coś tam się udało.
Na początek fabuła. Utwór ma formę wyznania i zastanawiam się, czy nie pasowałby bardziej tam, ale pojawił się w opowiadaniach i spełnia kryteria formalne, więc niech będzie. Fabuła jest krótka, konkretna - narrator w pierwszej osobie wspomina z melancholią pierwszą zdradę kontrolowaną żony (i kolejne przy okazji również). Trzeba przyznać, że umiejętnie budujesz nastrój i potrafisz poprowadzić narrację, a to u debiutantów jest najważniejsze - stawiania przecinków i kropek we właściwych miejscach nauczysz małpę, do pisania mimo wszystko trzeba mieć chociaż nieco talentu.
Dodatkowo bardzo podoba mi się umiejętne zastosowanie anafory ("Przynajmniej raz w tygodniu przyjeżdżam tu pod to okno"), podbijajacej melancholijny nastrój narratora. Fabuła, mimo że jest bardzo krótko, na plus.
Technikalia, tu niestety jest dużo gorzej. Wymienię w punktach, co nie dojechało, bo ewidentne nie przeczytałeś zaleceń, widocznych dla każdego Autora przed publikacją.
1. Interpunkcja kuleje - przecinków brak i to sporo. Sugeruję przepuścić tekst przez SentenceCheckera lub ortograf.pl
2. Mnóstwo niepotrzebnych zaimków osobowych (jej, jego) - żona jest jedyną kobietą w historii, więc nie potrzeba podkreślać, że to jej cycki albo jego (jednego z facetów, rżnących kobitkę) ręce tudzież inna część ciała.
3. Sporo powtórzeń tych samych wyrazów blisko siebie - tu sugeruję przejść przez tekst jeszcze raz i ze słownikiem synonimów poprawić powtórzenia (choćby pierwsze dwa zdania, gdzie mamy na początku anaforę, a później kolejne zdanie z powtórzeniami, da się je zmienić tak, aby zastosować inne wyrazy, może w innym szyku?).
4. Gdzieniegdzie mignęły mi zjedzone ogonki, l zamiast ł, generalnie literówki - również do weryfikacji.
Historia jest ciekawa, ale niedopracowana technicznie. Wydaje mi się, że masz potencjał na coś więcej, tylko czy chce Ci się dalej pisać? Jeśli tak, musisz popracować nad stroną techniczną, bo fabularnie powinno być nieźle.
To opowiadanie z Poczekalni raczej nie wyjdzie, nawet po korekcie technicznej, ale kolejne, dluzsze? Czemu nie?
Pozdrawiam szanownego autora. Opowiadanie fajne i perspektywiczne do następnego odcinka lub kolejnych odcinków, jeśli takowe mają szansę być. Kilka przemyśleń na gorąco wywianych z lektury opowiadania i komentarzy. Jest pytanie zasadnicze, czy mąż chce dalej z żoną być, czy nie - czy rozwód, czy powrót i dalsze życie. Jeśli nie - sprawa prawie prosta, jeśli tak, jeśli nie chce się rozwieść to potrzebna jest pełna szczerość między nimi, a to już materiał na kolejne odcinki. Mąż pracujący na utrzymanie związku to bardzo często żona znudzona i niezauważona, co skutkuje brakiem docenienia pracy i wysiłków męża i skokami w bok w ramiona innych facetów. Jeżeli nie będzie rozwodu, to może zgodzą się na wariant zdrady kontrolowanej w różnych wersjach do wyboru - z udziałem męża aktywnym(razem z kochankiem) lub pasywnym(mąż obserwujący),lub też bez męża ale ze szczegółowym opisem przebiegu wrażeń. Wybór należy do autora. Żona powinna być z mężem transparentna, w pełni szczera i wiarygodna w przypadku wyboru zdrady kontrolowanej. Może mąż znajdzie dla siebie i żony nieznany dotychczas poziom satysfakcji seksualnej. Pozdrawiam i czekam co z tego dalej wyniknie - nie rezygnuj i pisz dalej autorze - początek jest obiecujący. Jak coś jeszcze mi zajarzy się w głowie to się odezwę.
@JoWisZ - skoro powiedziałeś "A", to powiedz też "Ź". Wymyśliłeś historię w taki sposób, że na początku czytelnik zostaje postawiony przed wieloma (według mnie zbyt wieloma, ale o tym za chwilę) pytaniami bez odpowiedzi, których masz zamiar udzielić dopiero później, więc za jakiś czas zaprezentuj nam owo "później".
Moje porównanie do wyznań nie jest w żaden sposób obraźliwe, tylko wskazuje na to, że rządzą się one własnymi prawami: są to zazwyczaj wycinki jakiejś historii, w których całkowicie pomija się motywację bohaterów, konsekwencje ich działań oraz tło wydarzeń. W opowiadaniu, nawet krótkim, przydałoby się choćby trochę nakreślić kontekst i wytłumaczyć, dlaczego coś się dzieje i jakie są tego konsekwencje. W "Wakacjach z Jolą" wstęp, mimo że niespecjalnie odkrywczy (para wyjeżdża na egzotyczne wakacje i spotyka na swojej drodze przerysowanego miejscowego lowelasa 😉 ), jest i pozwala czytelnikowi wejść w opowieść, natomiast później przechodzisz praktycznie od razu do sceny seksu, a po niej do rozmowy z teściową jako zakończenia. Może gdyby postać Joli została od razu przedstawiona jako lubiąca sobie skoczyć w bok, ewentualnie w późniejszej rozmowie dowiedzielibyśmy się czegoś o przyczynach jej postępowania, ale nic takiego się nie dzieje i w efekcie jesteśmy świadkami wydarzeń, których po prostu nie rozumiemy i które nie składają się nam w logiczną całość.
Przy czym nie polecam od razu rezygnować z wielkiej kariery pisarskiej, bo wszyscy kiedyś zaczynaliśmy i wszyscy (wszyscy!) popełnialiśmy błędy. Zaczynając od źle postawionych przecinków, a kończąc na braku sensu, godności i rozumu człowieka w fabule. Następnym razem będzie lepiej 😉
Opowiadanie nie jest złe, a Ty całkiem nieźle poradziłeś sobie jak na debiutanta z ogarnięciem tekstu. Uwag nie traktuj proszę jako czegoś, co ma Cię zniechęcić, bo nie taki jest nasz cel, wręcz odwrotnie - zależy nam, aby grupa piszących stale się powiększała.
Chęć podkreślenia znaczenia danej osoby możesz okazać w inny sposób, np. opisując je jako emocje bohatera, uczucia do niej żywione, wspólne przeżycia, oczekiwania względem wyjazdu, etc.
I żeby było jasne - nie krytukuję Ciebie jako Autora scenariusza za to, że bohater tak się zachował, bo miałeś taki pomysł i już. Bohaterowie opowiadań czy książek nie są perfekcyjni i bardzo dobrze - Twój poleciał z płaczem do teściowej, w jednych środowiskach jest to odbierane jako przywiązanie do rodziny, często w mniejszych miejscowościach, gdzie młodzi mieszkają, rodzicami/teściami, w innych jako przejaw niesamodzielności i brak zaradności życiowej. Krytykuję zachowanie bohatera, a nie Twój pomysł na niego.
Pisanie w pierwszej osobie dla debiutanta jest najłatwiejsze, przenosisz na papier własne emocje, jesteś narratorem.
Co do katowania się - proponuję odpuścić i wrócić do tekstu jutro bądź nawet pojutrze i przeczytać go powoli jeszcze raz. Gwarantuję, że odbierzesz go inaczej i łatwiej będzie nanieść korekty oraz znaleźć miejsca, które ich wymagają.
Nie ma co się stresować i traktować naszych komentarzy śmiertelnie poważnie, pisanie tutaj to relaks i rozrywka, podobnie jak czytanie niecnych historyjek, które tu klecimy 😉
Jeszcze do XXX_Lorda:
Wracam do "nadmiaru Joli". Przeanalizowałem jeszcze raz tekst i już wiem, dlaczego wystąpił ten nadmiar. Chciałem podkreślić, jak bliską osobą jest ona dla mnie. Wydawało mi się, że stosowanie za wszelką cenę zamienników dla imienia nie do końca odda moje uczucia dla Joli, bo w głowie wciąż kołatało: Jola, Jola, moje Jola...
Dla wyjaśnienia: piszę w pierwszej osobie, ale nie są to moje autentyczne przeżycia. Jakiś czas temu przyśniło mi się, że zabieram moją młodą żonę na wakacje, a ona mnie zdradza. Nota bene jesteśmy z prawdziwą żoną wiele lat po ślubie, a kobieta ze snu jest kimś innym. Ten sen zaczął mnie niemal prześladować, powtarzając się i rozwijając o kolejne szczegóły. Pomyślałem, że jeśli to spiszę, to wróci mi spokój. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Teraz katuję się tekstem, czytając go raz po raz i próbując poprawiać, dopasowując jakby wydźwięk treści do mojego sposobu przeżywania.
Pozdrawiam.
Do XXX-Lorda:
Bardzo jestem Ci wdzięczny za celne uwagi. Jak odpowiedziałem Agness, to moje pierwsze opowiadanie. Dlatego z pewnością jest ułomne, tak pod względem treści, jak i formy.
Nadmiar zaimków osobowych: zgadzam się, to wynika z braku wprawy. Chociaż przy "mojej Joli" bym się upierał. Chodziło mi o to, że nie poznałem jakiejś tam Joli, tylko że jest to obecnie ktoś dla mnie ważny.
Nadmiar Joli: pełna zgoda.
Zabrakło konkluzji po opisie najbardziej bolesnego dla autora momentu: pewne rozwinięcia chciałem umieścić w kolejnym odcinku, ale nie wiem teraz, czy powinienem go napisać, bo znowu wyjdzie knot.
Skarga do teściowej: chciałem podkreślić, że rodzina Joli jest dla mnie ważna, że ją cenię i nie chciałbym niedomówień oraz że liczę na ich zaangażowanie i pomoc w rozwiązaniu trudnej sytuacji. Rzecz jasna - nie od razu. To wymaga przemyśleń i chłodnych głów. Znów dodam: wiele kwestii miało się pojawić w kolejnym odcinku.
Z jednym nie mogę się zgodzić: jeśli mąż jest zapracowanym człowiekiem, z czego żona doskonale zdaje sobie sprawę i akceptuje to, bo w zamian niczego (oprócz codziennej obecności partnera) jej nie brakuje, to może na prawo i lewo rozglądać się za kochankami, nie stawiając na jakość? Może być pierwszy lepszy, jak wybrała Jola?
W podsumowaniu: jestem przekonany, że treść mojego opowiadania jest zbyt pobieżna, zdawkowa. Brak wprawy i doświadczenia niestety wyszły na jaw.
Jednakże dziękuję za każdą uwagę, za każde wytknięcie, mam o czym myśleć, żeby nie popaść w samouwielbienie 🙂
Pozdrawiam.
Do Agnessy:
Dziękuję za poprawki i wartościowe uwagi. Może nie do końca się z nimi zgadzam. Jedno wiem na pewno: tytuł jest nietrafiony, to tak poza uwagami. To moja wina, ale nic lepszego nie przyszło mi do głowy.
Te przerwy: tak, zastosowane są dość niechlujnie. Za szybko postanowiłem przesłać tekst, nie skupiając się nad jego wyglądem.
Sztampowy wstęp: wydawało mi się, że nie warto go rozwijać, bo nie chodziło mi o opis małżeństwa z Jolą, tylko o przekazanie opowieści o wakacyjnej "przygodzie".
Nie ma odpowiedzi na pytanie dlaczego ona to zrobiła? To miało być w kolejnym odcinku, kiedy dojdzie do ponownego spotkania z żoną.
Nie mam wprawy w pisaniu opowiadań, to moje pierwsze. Chyba masz rację, że tekst bardziej przypomina wyznanie, niż opowiadanie. Myślę teraz, czy powinienem nadal próbować mierzyć się z konwencją opowiadania, bo jak widać, chyba tego nie czuję.
Pozdrawiam.
"Przyznać muszę, że byłem dość zapracowanym człowiekiem. Od {moich} studiów minęło już kilka lat, udało mi się znaleźć pracę świetną, choć niemal całkowicie wypełniającą {mój} czas. No i nieustanne podróże. Rodzice pomogli {mi} kupić samochód, a mieszkanie udało {mi} się nabyć bardzo korzystnie, choć niestety na kredyt. Ale cóż, kto dzisiaj nie ma kredytu? Powoli je umeblowałem, wyposażyłem w niezbędny sprzęt. Tylko nie miałem czasu się nim cieszyć, ani myśleć o kobiecie na stałe. Jaka praca, takie życie…
{Moją} Jolę poznałem przez przypadek, na imieninach naszej wspólnej, jak się okazało, znajomej. Wcześniej nawet nie wiedzieliśmy o swoim istnieniu. {}Jola była czarującą brunetką, nieco młodszą ode mnie."
W nawiasach z tzw. cyckami wskazałem zbędne słowa (najczęściej zaimki osobowe), które można śmiało skasować - bohater opowiada w pierwszej osobie, więc nie musi podkreślać, że coś jest jego. Nadmiar zaimków to najczęstszy błąd, zarówno u debiutantów, jak i bardziej doświadczonych Autorów. Spróbuj przejrzeć cały tekst pod tym kątem, również w odniesieniu do pozostałych bohaterów opowiadania.
Druga kwestia - nadmiar "Joli". W niektórych momentach można całkowicie usunąć imię, choćby w sytuacjach, gdy w opisywanym zdarzeniu występuje tylko bohater i Jolanta, w innych stosować zamienniki (żona, małżonka, druga połowa, lepsza połowa) - słownik synonimów i masz pole do popisu.
Interpunkcja wygląda na poprawną, choć nie chce mi się analizować każdego przecinka, dwa rzuty okiem nie pokazały grubych błędów.
Fabuła:
Dziwaczna. Doceniam, że nie jest to opowiadanie o samym rżnięciu, gdzie w drugim akapicie bohaterowie zrzucają ciuchy, a Autora świerzbią od samego początku palce, żeby opisać seks. Zbudowałeś napięcie, a Czytelnik do szczytowego momentu opowiadania czuje się zaangażowany i czeka, co dalej. Szczytowy moment = seks Jolanty z nieznajomym.
Później jednak następuje etap konsekwencji i mam wrażenie, że zabrakło konkluzji, a historia jest urwana, bez zakończenia. Gdy uzupełnimy to wspomnianymi przez @Agnessę pytaniami, na które Czytelnik nie uzyskuje odpowiedzi, mamy obraz scenariusza, będącego niepełnym i nieco rozczarowującym. To mniej więcej takie uczucie, jakbyś dał jedzącemu apetycznie wyglądającego pączka, gdzie po pierwszych dwóch kęsach czuć mnóstwo różanej marmolady, a w połowie okazuje się, że druga część jest w zasadzie pusta, a na dodatek ktoś wyrywa jedzącemu pączka przed końcem konsumpcji z dłoni...
Pomijam sam fakt późniejszego rozwiązania problemu już w Polsce przez bohatera, który poleciał na skargę do teściowej. Być może taki miałeś, Autorze pomysł na tę postać i jeśli tak, to okej. Jeśli nie i wyszło przypadkowo albo (co gorsza) to historia na faktach, takie zachowanie jest przykładem niedojrzałości i w sumie nie zdziwiłbym, gdyby niedojrzałość męża była powodem zdrady, być może wielokrotnej
Brał ślub z matką Jolanty z czy z nią? Dlaczego nie rozmawia z żoną, tylko biegnie na skargę? Jak żona krzywo rozkłada nogi w łóżku, to też biegnie do teściowej z płaczem?
Mógłbym tak jeszcze przez kilkanaście linijek pastwić się nad typem, ale szkoda czasu. Jeśli jest taki zawsze, to nie ma co się dziwić, że żona skacze na boki. Co ciekawe, ma pretensje do żony, że puściła się na wakacjach, a sam co robił? Nie wspomniał nawet o tym, czy choć raz uprawiali seks, a na takie wyjazdy we dwoje, gdzie na południe głównie po to się jeździ. Leżeć na plaży albo nad basenem, obżerać lokalnym jedzeniem, pozwiedzać i intensywnie testować łóżko w pokoju hotelowym.
Podsumowując:
Fabuła i technikalia do korekty, jednak jak na debiut od strony czysto pisarskiej naprawdę nie jest źle. Trochę treningu (czyli po prostu pisania nowych opowiadań) i oszlifujesz umiejętność budowania zdań, nauczysz się unikać powielania błędów, zbudujesz bardziej spójny scenariusz i kolejna historia będzie dużo lepsza.
Słowem wstępu: poprawki moderatorskie objęły prostowanie akapitów i ujednolicenie myślników w dialogach. Poza tym wszystko pozostało oryginalne,
Co się tyczy opowiadania, to mam dwie generalne uwagi. Pierwsza techniczna: nie bardzo rozumiem stosowania podwójnych przerw w tylu miejscach, tym bardziej że są one używane niekonsekwentnie - raz oddzielają wydarzenia kolejnych dni, a raz nie: patrz akapit "Czwarty dzień...". Polecam się temu przyjrzeć, zlikwidować je tam, gdzie są zbędne i podzielić tekst na kolejne główne motywy (np. przyjazd, scena zdrady, reszta), przedzielone kreską.
Druga kwestia natomiast dotyczy samej fabuły: mamy wprowadzenie (raczej sztampowe, ale z zasady ograniczam czepialstwo wobec debiutantów), mamy zakończenie, ale punkt kulminacyjny ginie gdzieś po drodze. Ot, mąż przyuważa żonę z gachem 😛 jego wyrzuca z pokoju, z nią wymienia trzy zdania na krzyż, koniec. Serio? Przecież nie dostajemy odpowiedzi na absolutnie żadne, w tym najbardziej podstawowe pytanie: dlaczego ona to zrobiła? Pod tym względem tekst przypomina raczej rozciągnięte wyznanie niż opowiadanie, ale w razie potrzeby można coś dopisać , a najlepiej poprawić się następnym razem.
Zbliżyłem się, położyłem dłonie jej na talii i pocałowałem.
- tu coś jest niegramatycznie, położyłem dłonie na jej tali.
rozrzucała ręce w pościeli
- Poprawna forma to „rozrzucać ręce na pościeli”. Na pościeli – oznacza, że ręce leżą na wierzchu prześcieradła, kołdry lub poduszek. To najbardziej naturalna sytuacja, gdy leżysz odsłonięty lub na posłanym łóżku.
W pościeli – tej formy użylibyśmy tylko wtedy, gdyby ręce były schowane głęboko pod kołdrą lub owinięte materiałem tak, że ich nie widać.
Do samego gestu „rozrzucania” rąk (który kojarzy się z przestrzenią i swobodą) znacznie lepiej pasuje przyimek „na”.
i że ich kocha i że
-to dwa razy " i że" trochę kłuje.
Na początku byłem raczej utrzymankiem Moniki, a ona moją sponsorką.
- jedno wynika z drugiego i chyba nie raczej tylko na pewno.
swojej małżeńskiej sypialni i kazała mi ją rozebrać.
- zleciła mu roboty budowlane tam, czy co?
z niej tę elegancką,
- bez "tę"
Jej cipka,
-tylko ona ma cipkę, jej jest zbędne.
Po czterech razach
-doprecyzowałbym, bo te razy to mogą mieć różne znaczenie (pewnie chodzi o orgazmy).
– Teraz możesz we mnie wejść. Bez gumki – przesunęła się na środek łóżka i wyciągnęła ręce za głowę.
- ten zapis wydaje się błędny. Po bez gumki winna być kropka, a po kresce dialogowej Przesunęła z dużej litery, ale mogę się mylić.
jak od tej pory miało to między nami wyglądać.
- ma to między nami wyglądać, miało sugeruję czas przeszły, a ona mówi mu o tym teraz
za który płaciła ona
-ona jest zbędne, kto placił wychodzi z kontekstu zdania.
Mi też się to
- nie zaczyna się zdania od Mi, poprawna forma Mnie.
co nie oznacza,
- oznaczało, nie mieszaj czasów.
ja jedynie spełniam jej wyrażone wcześniej życzenie.
- ja, jej, za dużo tego.
Uwielbiała to, a mnie – przyznaję – schlebiało jak cholera.
-trochę nie rozumiem, co mu tak schlebiało. Brak czucia w języku, bo to jest ostatnia czynność jaką opisuje. Użyłeś skrótu myślowego, który ty sam rozumiesz.
chyba dość bogate życie towarzyskie i chyba
- chyba x 2
Wystarczało mi kilka minut odpoczynku i chwila zabawy penisem, by znów doprowadzić go do pełnej użyteczności. Jedno i drugie zawsze było atutem w relacjach z kobietami, a w pracy okazało się bezcenne. Może nawet ostatecznie przesądziło o tym, że zostałem profesjonalistą.
- no chyba nie traktujemy pieprzenia kobiet za pieniądze jako pracy zawodowej? Gość jest z wykształcenia pracownikiem uczelni i nie wiem w jaki sposób jurność wpłynęła na to, że stał się w pracy profesjonalistą. Znów skrót myślowy autora.
Alicja przykrywała
- zbędna Alicja,
Czas mijał, a ona nie zbliżała się do celu, w którym się tu znaleźliśmy.
-to zdanie jest dziwne, coś w nim nie jest OK.
Schowałem ją do kieszeni
-schowałem je.
to przygotowany. Przyszło mi to głowy
-to x 2
Stała przede mną w samej bieliźnie, koronkowej i białej.
- zmieniłbym szyk zadania i wyrzucił samej.
jej pupie. Była zaskakująco zgrabna jak na jej wiek. Małe, lekko zaokrąglone pośladki napinały koronkowy materiał.
- jej x 2 i o tym , że majtki są koronkowe, wiemy ze zdania wcześniej.
mój penis
- tylko on ma penisa, mój zbędne.
Pomyślałem, że w rzeczywistości musi być rudzielcem i byłoby jej nawet do twarzy w naturalnych włosach, gdyby nie farbowała się na kolor głębokiej czerni.
- to o farbowaniu, już wiemy, ta informacja nic nie wnosi, bo jest powtórzeniem wcześniejszych. Nie obawiaj się Czytelnicy nie są takimi ciapami, że zaraz zapomną. Nie musisz im przypominać.
Choć nie mogłem zobaczyć jej twarzy, wiedziałem, że ma w tej chwili przymknięte oczy i się uśmiecha.
- piszesz w I osobie, czyli nie wiesz. Przypuszczałem, domyślałem się itp. Wiedzieć nie mógł. To atrybut narratora wszechwiedząćego , a ten występuje w III osobie.
Dobrze Autorze, na razie tyle, gdyż nie mam zamiaru analizować całości, nie mając pewności, że taka forma Ci pasuje. Nieraz naprodukowałem się i nikt nawet nie odpowiedział.
Masz tendencję do powtarzania rzeczy, które wcześniej już podałeś, jakbyś nie wierzył, ze Czytelnik, to wychwyci, i za każdym razem mu chcesz to serwować. Przykład - elaborat o ciele Alicji, o jej skórze, pieprzykach ect. Opis godny specjalisty chorób skóry . Przez takie zbędne opisy, fabuła ciągnie się niesamowicie, a Czytelnik i tak przelatuje wzrokiem tylko po tych opisach.
Zaimkoza - nie przejmuj się tym, z czasem pozbędziesz się tej przypadłości debiutantów, podobnie jak i powtórzeń.
Jest dobrze, jeżeli tylko wyrażasz chęć przejadę tekst do końca.
Pozdrawiam.
@Agnessa_Novvak Dzięki za komentarz i uwagi. Przyznaję się bez bicia, że nie dopatrzyłem wcięć akapitowych. Jeśli chodzi o fabułę, w zamyśle chciałem trzymać się głównego, zawodowego wątku. Ale rozumiem zapotrzebowanie też na te poboczne, na przykład kryminalną historię Waldka. Kto wie, może w przyszłości pojawi się jeszcze w życiu naszego prostytutka.
A Monika... no właśnie, Monika. Wiele rzeczy o niej nie wiemy i możemy się tylko domyślać. Tak samo jak może się ich tylko domyślać bohater.
Na wstępie zaznaczę, że na etapie przygotowania tekstu do publikacji zostały wykonane: wcięcia akapitowe, poprawki zapisu niektórych dialogów i didaskaliów (przy czym te błędy wyglądały nie tyle na niechlujstwo czy brak wiedzy w tym temacie, a raczej na efekty dopisywania czegoś w ostatniej chwili i rozjechania się formatowania), a także zapisanie bodaj trzech liczb słownie. Poza tym cała reszta co do pojedynczego przecinka pozostała bez zmian.
Przechodząc do tekstu, to przyznam, że mam mocno mieszane uczucia wobec niego. Całość jest napisana poprawnie, ale jakoś tak "generycznie", jakby powiedziała dzisiejsza młodzież, choć mnie bardziej pasuje określenie "do przesady bezpiecznie". Przykłady? Ależ proszę:
- niby mamy do czynienia z realistycznym, opowiedzianym całkowicie na serio (bo np. humoru sytuacyjnego w zasadzie nigdzie nie uświadczymy) wyznaniem, natomiast w kilku miejscach coś takiego jak logika przyczynowo-skutkowa i towarzyszące jej konsekwencje po prostu nie istnieją. Najbardziej jaskrawym przykładem jest chyba motyw Beaty i Waldka, którzy najpierw są przedstawiani dosłownie jak postacie z jakiegoś romansu mafijnego, co to mogą zrobić bohaterowi jesień średniowiecza z wiadomo czego, po czym... wystarczy zmienić kartę SIM, żeby zniknąć im z horyzontu? Żeby gdzieś po drodze Waldek faktycznie dojechał bohatera i dał mu chociaż po ryju, a Beata nie tylko zagroziła, ale i opublikowała jakieś kompromitujące szczegóły ich relacji, ale temat kończy się jak nożem uciął. Czemu? Nie interesuj się,
- relacje dojrzałych kobiet z młodszymi mężczyznami są dość popularnym tematem opowiadań, natomiast większość autorów opisuje je na zasadzie "miała 50, wyglądała na 30". @Nuwandadwa na szczęście nie idzie tą drogą (poza jednym przykładem), co nie oznacza, że miejscami aż nie prosi się o więcej. Takie bardzo konkretne, dosłowne, soczyste WINCYJ!
- ogólnie przedstawiona w tych 30 minutach historia nie tylko mogłaby, ale wręcz powinna zostać rozwinięta do co najmniej godziny, niemniej czepiać się nie mam zamiaru, bo w końcu to debiut. A że zakończenie sugeruje możliwą kontynuację, to może kiedyś doczekamy się nie tylko ciągu dalszego, ale i jakichś retrospekcji, ujawniających szczegóły wydarzeń z Beatą, Waldkiem czy choćby Renatą, bo krótka wzmianka "została nagrana, Monika to obejrzała, była zadowolona" to też zdecydowanie za mało. Zresztą sama Monika też zasługuje na dokładniejsze przedstawienie, gdyż niby wie bardzo wiele o swoich koleżankach, ale skąd, to już pozostaje wiedzą tajemną 😉
W sumie: mimo powyższej krytyki poważnie rozważam głosowanie za promocją na stronę główną, choć wolę na razie poczekać na ustosunkowanie się autora do ww. uwag i sugestii.
Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując
się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.
Pliki cookies i polityka prywatności
Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich
danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych
parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.
jamer106 · 1 godzina temu · "Okno"
@XXX_Lord
Jeżeli coś dla mnie jest zagadką po przeczytaniu, daje do zastanowienia i zastanawiam się co Autor miał zamiar mi przekazać, to nie jest to moja krytyka, a bardziej słowa uznania, gdyż wzbudził we mnie ciekawość i dał szarym komórkom "robotę".
Mój komentarz nie jest krytyka tej miniaturki. Po prostu jest za krótkie, zbyt mało powiedziano, zbyt szybko się skończyło ( ono się ledwo zaczęło i już się zakończyło).
Zaciekawił mnie Autor, lecz po tak krótkim dziele, ciężko jest cos więcej o nim powiedzieć, dlatego wyrobię zdanie, dostając coś dłuższego. "To jest za krótkie EKG, żeby wypowiedzieć się na temat jego serca" - tak to medycznie ujmę.
Musze mieć większa próbkę, inaczej nadal nie wiem, w jakiego motyla ta gąsienica się przepoczwarzy
jamer106 · 1 godzina temu · "Powrót do domu"
@XXX_Lord
Ilu ja proponowałem pomoc... szkoda gadać.
Dlatego teraz nie robię korekty całości. Walne 1/3 i czekam na reakcję. Mam wrażenie, że debiutanci, tą zakładkę o pomocy i korekcie, zaznczają jak większość ludzi zgody marketingowe przy zawieraniu umowy.
Zacząłem szanować swój czas, i cały czas to staram się przekazać @Agnessie. Rozumiem, że komuś się wysypało coś w kwestii formatowania, ale inne rzeczy, to przesada. Traci swój cenny czas na czasami takie potworki, że szkoda na nie przestrzeni.
Pozdrawiam.
XXX_Lord · 1 godzina temu · "Powrót do domu"
@jamer106
Wiesz, co jest równie ciekawe, co Twoje podsumowanie (z którym generalnie się zgadzam i masz bardzo dużo racji)? Zaproponowałem wsparcie dwóm Autorom, którzy opublikowali ostatnio debiuty w Poczekalni. Za free, bez zobowiązań. Myślisz, że któryś się odezwał?
Pytanie pozostawię bez odpowiedzi.
To chyba znak czasów i łatwości wyłączenia kogoś w Internecie. Nie chce Ci się z kimś gadać lub (casus Pokątnych) dalej pisać? Przestajesz się odzywać albo kasujesz konto (klasyczny ghosting). A my jak te naiwne głąby staramy się i oferujemy wsparcie, gdzie tak naprawdę powinniśmy mieć gdzieś, czy szanowny pan jaśnie Autor nauczy się pisać czy nie, a jedyne, co nas powinno obchodzić to jakość opowiadania. A tak nie dość, że tracimy czas, czytając (nie łudźmy się) w 9 na 10 przeciętne albo słabe treści, to jeszcze przyjdzie taki jeden z drugim, oczekując czerwonego dywanu, a jak zobaczy, że został usadzony w blokach, to się obraża i ma Cię w dupie.
O przypadkach typu trollowanie i celowe wstawianie niskich ocen pod opowiadaniami w ramach "zemsty" lub pisanie komentarzy (Anon) nie muszę wspominać, bo jest to naturalna konsekwencja postrzegania nas jako tych "złych", kliki która liże się tu po jajach.
jamer106 · 3 godziny temu · "Powrót do domu"
@Agnessa_Novvak
Odpowiedz mi moja droga, od kiedy to jest obowiązek tłumaczenia się dlaczego dany tekst nie zagościł nawet w Poczekalni? Czy właściciel strony to narzucił, czy Ty też taka dobra @Agnesso jesteś, że każdemu chcesz to wyjaśnić.
Nie jesteśmy Sądem, by każdy wydany wyrok uzasadniać i ewentualnie rozpatrywać go w drugiej instancji. Czy co niektórym "autorom" tak się "we łbie nie popierdoliło", że się zapytam?
Nie spełniasz [podstawowych wymogów określonych jasno w zakładce to SPADAJ, adres gdzie podaje - Watpad, Lol24 i inne niszowe portaliki. Tu dbamy o jakość i niestety decydujemy jakie teksty tu zagoszczą. Prywatny portal i najwyraźniej właściciele dali takiego cerbera jak Nasza Moderatorka, żeby marności i dennych tekstów tu nie publikować. Ich wybór, ich decyzja i jak ktoś nie rozumie zasad, to niech nie próbuje tutaj cokolwiek wysyłać, a tym bardziej żadać wyjaśnień - bo odpowiedź winna buc tylko jedna - "Tekst nie spełnia warunków określonych w...." i tu dobrą wolą moderatorki będzie jak wskaże te niedociągniecia.
Każdy może pisać, ale to miejsce nie jest dla każdego - może sobie autor i kolejni wbiją sobie to do głowy. I nie ma tu żadnej kliki liżących sobie nawzajem to i owo. Odrzucamy teksty słabe, nijakie, denne, poniżej krytyki, by potem jeden z drugim owej krytyki nie musiał tu wysłuchiwać. Autorze jeżeli sobie życzysz to przejadę Twój tekst od A do Z, tak naprawdę dokładnie i ku uciesze gawiedzi wypunktuje ze sobie znaną ironią i zjadliwością wszystkie błędy, tylko potem będzie lament i wyzywanie mnie od hejtera (teraz każdy, kto cokolwiek skrytykuje nawet konstruktywnie to jest hejterem) i tłumaczenie że jest się dys.. czymś tam, a grono cichych popleczników zacznie ocierać łezki, mówiąc, że nie jest wcale tak złe. Otóż nie, z gościa co ma wadę wzroku =/+ 8 dioptri snajpera nie zrobisz, z głuchoniemego oratora również i najbardziej mnie wkurzają takie jęki laików co to dają jakąś nadzieję, ze to ukryty talent itp, gdzie z góry widać (a to widać), że rozprawka danemu sprawia wielką trudność.
Ostatnimi czasy są trzy grupy "upierdliwców".
1. Niedocenieni Autorzy - napisze taki, poprosi o poprawę, jak komentarze nie takie, to cisza, albo znane treści o lizaniu się, że się nie znają. No , Nikifor krynicki, płaćmy składki za niego, bo to wielki gość będzie, tylko nikt się na nim jesczcze nie wyznał.
2. Wielcy, którzy wydali książki/książkę - o tu mamy paść przed owymi, rozwijać czerwone dywany bo... Dzisiaj swoja sagę daję do jednego z wydawnictw. Płacę, podaje nakład i byle co mi wydadzą. Zwykłe podejście komercyjne. Masz kasę, wydamy nawet gniota z błędami. Oni jednak myślą, że są uprzywilejowani bo... Mieliśmy tu paru takich i włos się na głowie jeżył od błędów wszelakich, ale no jak my mogliśmy ich , wielkich pisarzy pouczać. Ano, mogliśmy, nie mając w swoim portfolio , żadnej wydanej książki.
3. Gwiazdeczki - typ takich, które wokół siebie robią wielki show. Piszą do wszystkich, proszą o pomoc w korekcie, w wypchnięciu opowiadania na główną , a potem nagle jeb.... Kasuje swoje opowiadanie, zabieram grabki z piaskownicy i odchodzę, tylko nie wiadomo dlaczego. Zabłysnęły, pokazały się na fejsie i innych srak tokach, że mają takie oceny, takie komentarze, powaliły portal na kolana wchodząc z wielkim buuuum pierwszym swoim opowiadaniem. Tylko nie dostrzegły, że to wejście to takie na siłę, w promocji, na zachętę. To jednak dla nich nie jest ważne.
Rozpisałem się nieco i może odbiegłem od tematu.
@Agnesso, nic nie tłumacz, tłumaczą się winni. Szkoda Twojego czasu, a i od nas oberwiesz nieraz, jak wpuścisz gniota, bo "autorowi się smutno zrobi". Niechże mu się robi, smutek jest naturalny w życiu, nie twórzmy klosza.
Pozdrawiam.
LaughingCoffin · 4 godziny temu · "Pulsująca intymność"
@BlueNight dziękuję bardzo za docenienie😁
Jak to mówią, "siła woli"🤣
Nie mniej jednak chętnie zaproszę do innych moich prac i pozdrawiam
XXX_Lord · 6 godzin temu · "Okno"
@jamer106
Mnie się ten klimat bardzo podoba, jest świetny. Z tekstu bije melancholia, smutek (tak jakby Autor wspominał coś, co minęło). Zapętlenie zacytowanego przeze mnie wcześniej zdania daje trochę poczucie, jakby opowiadanie było pisane w schemacie tekstu muzycznego (zwrotka-refren) lub wiersza. Nie wiem, czy jest to celowy zabieg, ale tak go odebrałem. Nie zawsze musisz mieć wszystko podane na tacy, a tutaj większa szczegółowość zabiłaby tę tajemniczą melancholię. Po przeczytaniu po raz kolejny jestem w stanie dać głos na "tak" za wyjściem z Poczekalni pod warunkiem poprawienia przez Autora błędów technicznych (chętnie pomogę, jeśli Autor jest zainteresowany). Możecie ciosać mi za to kołki na głowie, że po raz kolejny głosuję na coś, co w opinii niektórych z Was nie zasługuje fabularnie na wyjście z Poczekalni, ale... no właśnie, widzę tu potencjał, a Autor, przynajmniej w powyższej, króciutkiej historii potrafi grać emocjami i robi to całkiem dobrze. Ponadto to coś innego, niż zwykły tekst z Pokątnych, a ta strona istnieje również po to, żeby eksperymentować z tekstami.
Nie od razu Rzym zbudowano, to chyba jest jasne dla nas wszystkich.
Autorze, jeśli jesteś zainteresowany poprawkami, napisz na priv, postaram się pomóc.
XXX_Lord · 7 godzin temu · "Powrót do domu" ·
O warstwie technicznej @Agnessa napisała w zasadzie wszystko. Dodałbym jeszcze całkiem niezły zasób słownictwa Autora, który dałoby się uwypuklić, gdyby tekst spełniał wymagania techniczne, a niestety tak nie jest. Autorze, fakt że obowiązują tu określone zasady, oznacza, że masz dwa wyjścia - dostosowujesz się albo publikujesz w innym miejscu. Pokątne to nie LOL czy Wattpad, gdzie mamy śmietnik, którego nikt nie kontroluje. Obowiązuje tu określony próg wejścia, którego nie spełniłeś, przez analogię - wszedłeś w uwalonych błockiem i gnojem gumowcach do restauracji, może nie jest to miejsce z dwoma czy trzema gwiazdkami Michelin, ale da się całkiem przyzwoicie zjeść i masz gwarancję, że poniżej poziomu akceptowalnego potrawy nie schodzą.
Na temat fabuły ciężko cokolwiek dodać - to po prostu pornos. Bez polotu, ikry, ot scena bzykania i już. Czy takie historie mają tu rację bytu - zawsze wychodzę z założenia, że o ile scenariusz nie jest totalnym paździerzem, opowiadanie powinno być przede wszystkim oceniane przez Lożę Autorską w Poczekalni na podstawie warstwy technicznej, a fabularna to bardziej indywidualne preferencje każdego z nas, są jednak jakieś granice. Pornosy da się pisać tak, że czuć ikrę, którą Autor miał w palcach podczas tworzenia, a sama scena powoduje u Czytelnika rumieńce na twarzy. Tutaj jedyne co poczułem, to chęć przewinięcia "na podglądzie" treści w dół, żeby zobaczyć, czy w części środkowej i końcowej cokolwiek się zmieniło.
Niestety nie.
Podsumowując.
Warstwa techniczna (którą oceniam na postawie ogólnych wytycznych na stronie, jako członek Loży Autorskiej) - nie spełnia wymagań.
Warstwa fabularna (którą oceniam jako zwykły Czytelnik) nie dojechała, brakuje czegokolwiek, co zaangażowałoby mnie w emocje bohaterów, a sam seks, mimo że opisany przy pomocy niezłego zasobu słownictwa, jest nudny.
Gdybym miał postawić ocenę, to byłoby trzy.
Edit: brakuje taga "porno".
Agnessa Novvak · 9 godzin temu · "Powrót do domu" ·
W związku z odrzuceniem tekstu na etapie moderacji oraz późniejszymi uwagami autora odnośnie tej decyzji wyjaśniam, dlaczego tak się stało. Zaznaczając jednocześnie, że opowiadanie zostało opublikowane bez ani jednej, najmniejszej nawet zmiany.
Po kolei:
- zupełnie nieuzasadnione dzielenie akapitów na zasadzie "jedno zdanie = jeden akapit",
- źle podzielone akapity, na przykład:
- brak wcięć akapitowych,
- nadmiar zupełnie nieuzasadnionych zaimków dzierżawczych (scena rozgrywa się między jednym mężczyzną i jedną kobietą, więc nie ma sensu zaznaczać co chwila "jego koszuli" lub "jej bluzki", nie mówiąc o takich oczywistościach jak "jego penis" czy "jej piersiach"),
- powtórzenia słów, na przykład w obrębie sześciu zdań jednego akapitu mamy aż trzy "pochwy":
- o samym słownictwie rodem z książki do biologii nawet nie wspomnę, bo o ile nie każdy od razu musi być mistrzem stylu, o tyle czytanie po raz kolejny opisu "włożył jego penisa w jej pochwę" powoduje wszystko, tylko nie podniecenie,
- interpunkcja na poziomie... powiedzmy, że nierównym. Raz całe zdania złożone są napisane poprawnie, by po chwili pominąć najbardziej oczywiste miejsce postawienia przecinka, na przykład:
Celowo go nie dopisuję, byś mógł, autorze, sam się domyślić. A jeśli tego nie potrafisz, co u początkujących jest normalne, to non stop trąbimy o korzystaniu z takich narzędzi jak ortograf.pl czy sentencechecker.com. A przy okazji w tym zdaniu mamy powtórzenie "rzucając / zrzucając",
- ogólnego poziomu historii nie komentuję, bo nie ma czego - jest to w zasadzie scenariusz sceny rodem z pomarańczowego jutuba czy tam innego erochomika, i to sceny niespecjalnie postaranej. Widocznie taki miałeś pomysł, by napisać one-shot, ale jeśli jako czytelnicy nie możemy znaleźć zalet ani w fabule (bo jej nie ma), ani w stylu (bo też go nie ma), ani stronie technicznej (prawidłowego formatowania nie ma, wielu przecinków też nie ma i ogólnie "nie ma niczego" 😉 ), to skupiamy się jedynie na opisie seksu. A ten jest po prostu niespecjalnie porywający nawet jak na osobę początkującą.
Słowem zakończenia: to, że na etapie moderacji odrzucamy jakiś tekst, nie jest naszą złośliwością, ani tym bardziej spiskiem doświadczonych twórców przeciwko młodym talentom, bo i takie spiskowe brednie potrafią pojawić się w komentarzach. Jeżeli opowiadanie nie zostało dopuszczone do publikacji, to najzwyczajniej w świecie wymagało wprowadzenia poprawek dalece wykraczających poza to, co zazwyczaj daję autor(k)om w prezencie, czyli naprostowanie akapitów czy choćby podstawowe uporządkowanie dialogów. Oczywiście możemy (a zwłaszcza ja mogę w swojej bezprzykładnej złośliwości 😛 ) zatwierdzić tekst taki, jaki był, po czym patrzeć, jak autor/ka płonie na stosie krytyki, ale chyba nie o to chodzi, prawda? Prawda?
(O tym, że niektóre urażone krzywym spojrzeniem autorszcza żądają później usunięcia swoich opowiadań - tych samych, na których poprawę poświęciliśmy własny prywatny czas, zaangażowanie i umiejętności - bez żadnego powodu poza "to moje, więc se zrobię z nimi, co chcę" , nawet nie piszę, bo szkoda strzępić klawiatury. Więc niech się nikt nie dziwi, że jako zespół administracyjno-moderatorski - przypominam, że bardzo nieliczny - wolimy z założenia unikać pewnych sytuacji, zamiast do nich dopuścić i później żałować.)
jamer106 · 18 godzin temu · "Okno"
Ten tekst jest dla mnie zagadką.
Na pewno to nie jest rasowe opowiadania, a wyznanie i tam powinno być jego miejsce.
Dużo niedopowiedzeń, dość mgliste pojęcie, dlaczego tak się stało, wszystko za krótkie, za szybkie, za bardzo ogólnie.
Coś w nim jest i po rozstrzale ocen widać, że niektórym przypadło do gustu, innym zaś nie.
Trudno na podstawie tak krótkiego tekstu coś bliżej powiedzieć o Autorze. Dla mnie jest nadal zagadką. Mam nadzieję, że opublikuje coś dłuższego, w innym klimacie.
Wstrzymuję się z oceną.
jamer106 · 18 godzin temu · "Jak zostałem prostytutką"
@alan
Autor od kilku dni milczy. Dobrze że nie straciłem czasu na całość korekty, bo widzę, że Autor ma to gdzieś.
Pomożesz, wskazesz błędy i nic, ani całuj w ... ani spier....
Nie liczylbym na kontynuację.
Pozdrawiam.
alan · 23 godziny temu · "Jak zostałem prostytutką"
Witam. Musze przyznac ze opowiadanie mi się bardzo podobało mimo tych brakow , o ktorych pisze pani Agnessa. Bardzo dobrze ze pan Jamer 106 zwrocił uwage na pewne błędy. Mam nadzieję że autor rozwinie watki, które zostały urwane i nie zakonczone. Patrz watek Waldka i jego zemsty. To może byc bardzo ciekawe. Przydałaby by sie tez motywacja pscyhologiczna dal bohatera, bo to ze mało zarabia na uczelni i ze chce sobie dorobic prostytuacją to trochę mało wiec moze trzeba cos innego znależc nie tylko watek finansowy. Z zaintersowaniem czekam na ciag dalszy.
Jorg · 1 dzień temu · "Wakacje z Jolą"
Witaj autorze … całkiem fajne opowiadanie … tylko zbyt dużo pytań bez odpowiedzi … konieczna jest część druga …. Na temat błędów technicznych uch się nie wypowiem bo się nie znam . Treść może i sztampowa ale na debiut jest spoko . Tak że czekamy na ciąg dalszy
BlueNight · 1 dzień temu · "Pulsująca intymność"
Bardzo ciekawie napisany tekst, nawet jeśli postacie są dość standardowym przykładem wyższej sfery. Na temat technikaliów się nie wypowiadam. Rzuciły mi się w oczy pewne drobiazgi, ale nie przeszkadzały w lekturze.
Ciekawy pomysł wykorzystania zabawki, chociaż widać pewną niekonsekwencję, zwłaszcza tam gdzie początkowo tryb 9-10 miał rzekomo zwalać bohaterów z nóg. Mimo to uważam tekst za wystarczająco dobry, by wyszedł z Poczekalni.
XXX_Lord · 1 dzień temu · "Okno"
Cześć Autorze.
4 minuty jako estymowany czas czytania to mega krótko. W zasadzie ciężko wywnioskować cokolwiek konkretnego o umiejętnościach Autora. W Twoim przypadku, o dziwo, jednak coś tam się udało.
Na początek fabuła. Utwór ma formę wyznania i zastanawiam się, czy nie pasowałby bardziej tam, ale pojawił się w opowiadaniach i spełnia kryteria formalne, więc niech będzie. Fabuła jest krótka, konkretna - narrator w pierwszej osobie wspomina z melancholią pierwszą zdradę kontrolowaną żony (i kolejne przy okazji również). Trzeba przyznać, że umiejętnie budujesz nastrój i potrafisz poprowadzić narrację, a to u debiutantów jest najważniejsze - stawiania przecinków i kropek we właściwych miejscach nauczysz małpę, do pisania mimo wszystko trzeba mieć chociaż nieco talentu.
Dodatkowo bardzo podoba mi się umiejętne zastosowanie anafory ("Przynajmniej raz w tygodniu przyjeżdżam tu pod to okno"), podbijajacej melancholijny nastrój narratora. Fabuła, mimo że jest bardzo krótko, na plus.
Technikalia, tu niestety jest dużo gorzej. Wymienię w punktach, co nie dojechało, bo ewidentne nie przeczytałeś zaleceń, widocznych dla każdego Autora przed publikacją.
1. Interpunkcja kuleje - przecinków brak i to sporo. Sugeruję przepuścić tekst przez SentenceCheckera lub ortograf.pl
2. Mnóstwo niepotrzebnych zaimków osobowych (jej, jego) - żona jest jedyną kobietą w historii, więc nie potrzeba podkreślać, że to jej cycki albo jego (jednego z facetów, rżnących kobitkę) ręce tudzież inna część ciała.
3. Sporo powtórzeń tych samych wyrazów blisko siebie - tu sugeruję przejść przez tekst jeszcze raz i ze słownikiem synonimów poprawić powtórzenia (choćby pierwsze dwa zdania, gdzie mamy na początku anaforę, a później kolejne zdanie z powtórzeniami, da się je zmienić tak, aby zastosować inne wyrazy, może w innym szyku?).
4. Gdzieniegdzie mignęły mi zjedzone ogonki, l zamiast ł, generalnie literówki - również do weryfikacji.
Historia jest ciekawa, ale niedopracowana technicznie. Wydaje mi się, że masz potencjał na coś więcej, tylko czy chce Ci się dalej pisać? Jeśli tak, musisz popracować nad stroną techniczną, bo fabularnie powinno być nieźle.
To opowiadanie z Poczekalni raczej nie wyjdzie, nawet po korekcie technicznej, ale kolejne, dluzsze? Czemu nie?
pepesza_41 · 4 dni temu · "Wakacje z Jolą" ·
Pozdrawiam szanownego autora. Opowiadanie fajne i perspektywiczne do następnego odcinka lub kolejnych odcinków, jeśli takowe mają szansę być. Kilka przemyśleń na gorąco wywianych z lektury opowiadania i komentarzy. Jest pytanie zasadnicze, czy mąż chce dalej z żoną być, czy nie - czy rozwód, czy powrót i dalsze życie. Jeśli nie - sprawa prawie prosta, jeśli tak, jeśli nie chce się rozwieść to potrzebna jest pełna szczerość między nimi, a to już materiał na kolejne odcinki. Mąż pracujący na utrzymanie związku to bardzo często żona znudzona i niezauważona, co skutkuje brakiem docenienia pracy i wysiłków męża i skokami w bok w ramiona innych facetów. Jeżeli nie będzie rozwodu, to może zgodzą się na wariant zdrady kontrolowanej w różnych wersjach do wyboru - z udziałem męża aktywnym(razem z kochankiem) lub pasywnym(mąż obserwujący),lub też bez męża ale ze szczegółowym opisem przebiegu wrażeń. Wybór należy do autora. Żona powinna być z mężem transparentna, w pełni szczera i wiarygodna w przypadku wyboru zdrady kontrolowanej. Może mąż znajdzie dla siebie i żony nieznany dotychczas poziom satysfakcji seksualnej. Pozdrawiam i czekam co z tego dalej wyniknie - nie rezygnuj i pisz dalej autorze - początek jest obiecujący. Jak coś jeszcze mi zajarzy się w głowie to się odezwę.
Agnessa Novvak · 4 dni temu · "Wakacje z Jolą"
@JoWisZ - skoro powiedziałeś "A", to powiedz też "Ź". Wymyśliłeś historię w taki sposób, że na początku czytelnik zostaje postawiony przed wieloma (według mnie zbyt wieloma, ale o tym za chwilę) pytaniami bez odpowiedzi, których masz zamiar udzielić dopiero później, więc za jakiś czas zaprezentuj nam owo "później".
Moje porównanie do wyznań nie jest w żaden sposób obraźliwe, tylko wskazuje na to, że rządzą się one własnymi prawami: są to zazwyczaj wycinki jakiejś historii, w których całkowicie pomija się motywację bohaterów, konsekwencje ich działań oraz tło wydarzeń. W opowiadaniu, nawet krótkim, przydałoby się choćby trochę nakreślić kontekst i wytłumaczyć, dlaczego coś się dzieje i jakie są tego konsekwencje. W "Wakacjach z Jolą" wstęp, mimo że niespecjalnie odkrywczy (para wyjeżdża na egzotyczne wakacje i spotyka na swojej drodze przerysowanego miejscowego lowelasa 😉 ), jest i pozwala czytelnikowi wejść w opowieść, natomiast później przechodzisz praktycznie od razu do sceny seksu, a po niej do rozmowy z teściową jako zakończenia. Może gdyby postać Joli została od razu przedstawiona jako lubiąca sobie skoczyć w bok, ewentualnie w późniejszej rozmowie dowiedzielibyśmy się czegoś o przyczynach jej postępowania, ale nic takiego się nie dzieje i w efekcie jesteśmy świadkami wydarzeń, których po prostu nie rozumiemy i które nie składają się nam w logiczną całość.
Przy czym nie polecam od razu rezygnować z wielkiej kariery pisarskiej, bo wszyscy kiedyś zaczynaliśmy i wszyscy (wszyscy!) popełnialiśmy błędy. Zaczynając od źle postawionych przecinków, a kończąc na braku sensu, godności i rozumu człowieka w fabule. Następnym razem będzie lepiej 😉
XXX_Lord · 5 dni temu · "Wakacje z Jolą" ·
Opowiadanie nie jest złe, a Ty całkiem nieźle poradziłeś sobie jak na debiutanta z ogarnięciem tekstu. Uwag nie traktuj proszę jako czegoś, co ma Cię zniechęcić, bo nie taki jest nasz cel, wręcz odwrotnie - zależy nam, aby grupa piszących stale się powiększała.
Chęć podkreślenia znaczenia danej osoby możesz okazać w inny sposób, np. opisując je jako emocje bohatera, uczucia do niej żywione, wspólne przeżycia, oczekiwania względem wyjazdu, etc.
I żeby było jasne - nie krytukuję Ciebie jako Autora scenariusza za to, że bohater tak się zachował, bo miałeś taki pomysł i już. Bohaterowie opowiadań czy książek nie są perfekcyjni i bardzo dobrze - Twój poleciał z płaczem do teściowej, w jednych środowiskach jest to odbierane jako przywiązanie do rodziny, często w mniejszych miejscowościach, gdzie młodzi mieszkają, rodzicami/teściami, w innych jako przejaw niesamodzielności i brak zaradności życiowej. Krytykuję zachowanie bohatera, a nie Twój pomysł na niego.
Pisanie w pierwszej osobie dla debiutanta jest najłatwiejsze, przenosisz na papier własne emocje, jesteś narratorem.
Co do katowania się - proponuję odpuścić i wrócić do tekstu jutro bądź nawet pojutrze i przeczytać go powoli jeszcze raz. Gwarantuję, że odbierzesz go inaczej i łatwiej będzie nanieść korekty oraz znaleźć miejsca, które ich wymagają.
Nie ma co się stresować i traktować naszych komentarzy śmiertelnie poważnie, pisanie tutaj to relaks i rozrywka, podobnie jak czytanie niecnych historyjek, które tu klecimy 😉
Pozdrawiam.
JoWisZ · 5 dni temu · "Wakacje z Jolą"
Jeszcze do XXX_Lorda:
Wracam do "nadmiaru Joli". Przeanalizowałem jeszcze raz tekst i już wiem, dlaczego wystąpił ten nadmiar. Chciałem podkreślić, jak bliską osobą jest ona dla mnie. Wydawało mi się, że stosowanie za wszelką cenę zamienników dla imienia nie do końca odda moje uczucia dla Joli, bo w głowie wciąż kołatało: Jola, Jola, moje Jola...
Dla wyjaśnienia: piszę w pierwszej osobie, ale nie są to moje autentyczne przeżycia. Jakiś czas temu przyśniło mi się, że zabieram moją młodą żonę na wakacje, a ona mnie zdradza. Nota bene jesteśmy z prawdziwą żoną wiele lat po ślubie, a kobieta ze snu jest kimś innym. Ten sen zaczął mnie niemal prześladować, powtarzając się i rozwijając o kolejne szczegóły. Pomyślałem, że jeśli to spiszę, to wróci mi spokój. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Teraz katuję się tekstem, czytając go raz po raz i próbując poprawiać, dopasowując jakby wydźwięk treści do mojego sposobu przeżywania.
Pozdrawiam.
JoWisZ · 5 dni temu · "Wakacje z Jolą"
Do XXX-Lorda:
Bardzo jestem Ci wdzięczny za celne uwagi. Jak odpowiedziałem Agness, to moje pierwsze opowiadanie. Dlatego z pewnością jest ułomne, tak pod względem treści, jak i formy.
Nadmiar zaimków osobowych: zgadzam się, to wynika z braku wprawy. Chociaż przy "mojej Joli" bym się upierał. Chodziło mi o to, że nie poznałem jakiejś tam Joli, tylko że jest to obecnie ktoś dla mnie ważny.
Nadmiar Joli: pełna zgoda.
Zabrakło konkluzji po opisie najbardziej bolesnego dla autora momentu: pewne rozwinięcia chciałem umieścić w kolejnym odcinku, ale nie wiem teraz, czy powinienem go napisać, bo znowu wyjdzie knot.
Skarga do teściowej: chciałem podkreślić, że rodzina Joli jest dla mnie ważna, że ją cenię i nie chciałbym niedomówień oraz że liczę na ich zaangażowanie i pomoc w rozwiązaniu trudnej sytuacji. Rzecz jasna - nie od razu. To wymaga przemyśleń i chłodnych głów. Znów dodam: wiele kwestii miało się pojawić w kolejnym odcinku.
Z jednym nie mogę się zgodzić: jeśli mąż jest zapracowanym człowiekiem, z czego żona doskonale zdaje sobie sprawę i akceptuje to, bo w zamian niczego (oprócz codziennej obecności partnera) jej nie brakuje, to może na prawo i lewo rozglądać się za kochankami, nie stawiając na jakość? Może być pierwszy lepszy, jak wybrała Jola?
W podsumowaniu: jestem przekonany, że treść mojego opowiadania jest zbyt pobieżna, zdawkowa. Brak wprawy i doświadczenia niestety wyszły na jaw.
Jednakże dziękuję za każdą uwagę, za każde wytknięcie, mam o czym myśleć, żeby nie popaść w samouwielbienie 🙂
Pozdrawiam.
JoWisZ · 5 dni temu · "Wakacje z Jolą"
Do Agnessy:
Dziękuję za poprawki i wartościowe uwagi. Może nie do końca się z nimi zgadzam. Jedno wiem na pewno: tytuł jest nietrafiony, to tak poza uwagami. To moja wina, ale nic lepszego nie przyszło mi do głowy.
Te przerwy: tak, zastosowane są dość niechlujnie. Za szybko postanowiłem przesłać tekst, nie skupiając się nad jego wyglądem.
Sztampowy wstęp: wydawało mi się, że nie warto go rozwijać, bo nie chodziło mi o opis małżeństwa z Jolą, tylko o przekazanie opowieści o wakacyjnej "przygodzie".
Nie ma odpowiedzi na pytanie dlaczego ona to zrobiła? To miało być w kolejnym odcinku, kiedy dojdzie do ponownego spotkania z żoną.
Nie mam wprawy w pisaniu opowiadań, to moje pierwsze. Chyba masz rację, że tekst bardziej przypomina wyznanie, niż opowiadanie. Myślę teraz, czy powinienem nadal próbować mierzyć się z konwencją opowiadania, bo jak widać, chyba tego nie czuję.
Pozdrawiam.
XXX_Lord · 5 dni temu · "Wakacje z Jolą"
Cześć, @JoWisz.
"Przyznać muszę, że byłem dość zapracowanym człowiekiem. Od {moich} studiów minęło już kilka lat, udało mi się znaleźć pracę świetną, choć niemal całkowicie wypełniającą {mój} czas. No i nieustanne podróże. Rodzice pomogli {mi} kupić samochód, a mieszkanie udało {mi} się nabyć bardzo korzystnie, choć niestety na kredyt. Ale cóż, kto dzisiaj nie ma kredytu? Powoli je umeblowałem, wyposażyłem w niezbędny sprzęt. Tylko nie miałem czasu się nim cieszyć, ani myśleć o kobiecie na stałe. Jaka praca, takie życie…
{Moją} Jolę poznałem przez przypadek, na imieninach naszej wspólnej, jak się okazało, znajomej. Wcześniej nawet nie wiedzieliśmy o swoim istnieniu. {}Jola była czarującą brunetką, nieco młodszą ode mnie."
W nawiasach z tzw. cyckami wskazałem zbędne słowa (najczęściej zaimki osobowe), które można śmiało skasować - bohater opowiada w pierwszej osobie, więc nie musi podkreślać, że coś jest jego. Nadmiar zaimków to najczęstszy błąd, zarówno u debiutantów, jak i bardziej doświadczonych Autorów. Spróbuj przejrzeć cały tekst pod tym kątem, również w odniesieniu do pozostałych bohaterów opowiadania.
Druga kwestia - nadmiar "Joli". W niektórych momentach można całkowicie usunąć imię, choćby w sytuacjach, gdy w opisywanym zdarzeniu występuje tylko bohater i Jolanta, w innych stosować zamienniki (żona, małżonka, druga połowa, lepsza połowa) - słownik synonimów i masz pole do popisu.
Interpunkcja wygląda na poprawną, choć nie chce mi się analizować każdego przecinka, dwa rzuty okiem nie pokazały grubych błędów.
Fabuła:
Dziwaczna. Doceniam, że nie jest to opowiadanie o samym rżnięciu, gdzie w drugim akapicie bohaterowie zrzucają ciuchy, a Autora świerzbią od samego początku palce, żeby opisać seks. Zbudowałeś napięcie, a Czytelnik do szczytowego momentu opowiadania czuje się zaangażowany i czeka, co dalej. Szczytowy moment = seks Jolanty z nieznajomym.
Później jednak następuje etap konsekwencji i mam wrażenie, że zabrakło konkluzji, a historia jest urwana, bez zakończenia. Gdy uzupełnimy to wspomnianymi przez @Agnessę pytaniami, na które Czytelnik nie uzyskuje odpowiedzi, mamy obraz scenariusza, będącego niepełnym i nieco rozczarowującym. To mniej więcej takie uczucie, jakbyś dał jedzącemu apetycznie wyglądającego pączka, gdzie po pierwszych dwóch kęsach czuć mnóstwo różanej marmolady, a w połowie okazuje się, że druga część jest w zasadzie pusta, a na dodatek ktoś wyrywa jedzącemu pączka przed końcem konsumpcji z dłoni...
Pomijam sam fakt późniejszego rozwiązania problemu już w Polsce przez bohatera, który poleciał na skargę do teściowej. Być może taki miałeś, Autorze pomysł na tę postać i jeśli tak, to okej. Jeśli nie i wyszło przypadkowo albo (co gorsza) to historia na faktach, takie zachowanie jest przykładem niedojrzałości i w sumie nie zdziwiłbym, gdyby niedojrzałość męża była powodem zdrady, być może wielokrotnej
Brał ślub z matką Jolanty z czy z nią? Dlaczego nie rozmawia z żoną, tylko biegnie na skargę? Jak żona krzywo rozkłada nogi w łóżku, to też biegnie do teściowej z płaczem?
Mógłbym tak jeszcze przez kilkanaście linijek pastwić się nad typem, ale szkoda czasu. Jeśli jest taki zawsze, to nie ma co się dziwić, że żona skacze na boki. Co ciekawe, ma pretensje do żony, że puściła się na wakacjach, a sam co robił? Nie wspomniał nawet o tym, czy choć raz uprawiali seks, a na takie wyjazdy we dwoje, gdzie na południe głównie po to się jeździ. Leżeć na plaży albo nad basenem, obżerać lokalnym jedzeniem, pozwiedzać i intensywnie testować łóżko w pokoju hotelowym.
Podsumowując:
Fabuła i technikalia do korekty, jednak jak na debiut od strony czysto pisarskiej naprawdę nie jest źle. Trochę treningu (czyli po prostu pisania nowych opowiadań) i oszlifujesz umiejętność budowania zdań, nauczysz się unikać powielania błędów, zbudujesz bardziej spójny scenariusz i kolejna historia będzie dużo lepsza.
Powodzenia.
Agnessa Novvak · 5 dni temu · "Wakacje z Jolą" ·
Witam serdecznie nowego autora na Pokątnych! 🙂
Słowem wstępu: poprawki moderatorskie objęły prostowanie akapitów i ujednolicenie myślników w dialogach. Poza tym wszystko pozostało oryginalne,
Co się tyczy opowiadania, to mam dwie generalne uwagi. Pierwsza techniczna: nie bardzo rozumiem stosowania podwójnych przerw w tylu miejscach, tym bardziej że są one używane niekonsekwentnie - raz oddzielają wydarzenia kolejnych dni, a raz nie: patrz akapit "Czwarty dzień...". Polecam się temu przyjrzeć, zlikwidować je tam, gdzie są zbędne i podzielić tekst na kolejne główne motywy (np. przyjazd, scena zdrady, reszta), przedzielone kreską.
Druga kwestia natomiast dotyczy samej fabuły: mamy wprowadzenie (raczej sztampowe, ale z zasady ograniczam czepialstwo wobec debiutantów), mamy zakończenie, ale punkt kulminacyjny ginie gdzieś po drodze. Ot, mąż przyuważa żonę z gachem 😛 jego wyrzuca z pokoju, z nią wymienia trzy zdania na krzyż, koniec. Serio? Przecież nie dostajemy odpowiedzi na absolutnie żadne, w tym najbardziej podstawowe pytanie: dlaczego ona to zrobiła? Pod tym względem tekst przypomina raczej rozciągnięte wyznanie niż opowiadanie, ale w razie potrzeby można coś dopisać , a najlepiej poprawić się następnym razem.
Błędów nie wypisuję, niech się inni wykażą 😉
jamer106 · 6 dni temu · "Jak zostałem prostytutką"
- tu coś jest niegramatycznie, położyłem dłonie na jej tali.- Poprawna forma to „rozrzucać ręce na pościeli”. Na pościeli – oznacza, że ręce leżą na wierzchu prześcieradła, kołdry lub poduszek. To najbardziej naturalna sytuacja, gdy leżysz odsłonięty lub na posłanym łóżku.
W pościeli – tej formy użylibyśmy tylko wtedy, gdyby ręce były schowane głęboko pod kołdrą lub owinięte materiałem tak, że ich nie widać.
Do samego gestu „rozrzucania” rąk (który kojarzy się z przestrzenią i swobodą) znacznie lepiej pasuje przyimek „na”.
-to dwa razy " i że" trochę kłuje.
- jedno wynika z drugiego i chyba nie raczej tylko na pewno.
- zleciła mu roboty budowlane tam, czy co?
- bez "tę"
-tylko ona ma cipkę, jej jest zbędne.
-doprecyzowałbym, bo te razy to mogą mieć różne znaczenie (pewnie chodzi o orgazmy).
- ten zapis wydaje się błędny. Po bez gumki winna być kropka, a po kresce dialogowej Przesunęła z dużej litery, ale mogę się mylić.
- ma to między nami wyglądać, miało sugeruję czas przeszły, a ona mówi mu o tym teraz
-ona jest zbędne, kto placił wychodzi z kontekstu zdania.
- nie zaczyna się zdania od Mi, poprawna forma Mnie.
- oznaczało, nie mieszaj czasów.
- ja, jej, za dużo tego.
-trochę nie rozumiem, co mu tak schlebiało. Brak czucia w języku, bo to jest ostatnia czynność jaką opisuje. Użyłeś skrótu myślowego, który ty sam rozumiesz. - chyba x 2
- no chyba nie traktujemy pieprzenia kobiet za pieniądze jako pracy zawodowej? Gość jest z wykształcenia pracownikiem uczelni i nie wiem w jaki sposób jurność wpłynęła na to, że stał się w pracy profesjonalistą. Znów skrót myślowy autora.
- zbędna Alicja,
-to zdanie jest dziwne, coś w nim nie jest OK.
-schowałem je.
-to x 2
- zmieniłbym szyk zadania i wyrzucił samej.
- jej x 2 i o tym , że majtki są koronkowe, wiemy ze zdania wcześniej.
- tylko on ma penisa, mój zbędne.
- to o farbowaniu, już wiemy, ta informacja nic nie wnosi, bo jest powtórzeniem wcześniejszych. Nie obawiaj się Czytelnicy nie są takimi ciapami, że zaraz zapomną. Nie musisz im przypominać.
- piszesz w I osobie, czyli nie wiesz. Przypuszczałem, domyślałem się itp. Wiedzieć nie mógł. To atrybut narratora wszechwiedząćego , a ten występuje w III osobie.
Dobrze Autorze, na razie tyle, gdyż nie mam zamiaru analizować całości, nie mając pewności, że taka forma Ci pasuje. Nieraz naprodukowałem się i nikt nawet nie odpowiedział.
Masz tendencję do powtarzania rzeczy, które wcześniej już podałeś, jakbyś nie wierzył, ze Czytelnik, to wychwyci, i za każdym razem mu chcesz to serwować. Przykład - elaborat o ciele Alicji, o jej skórze, pieprzykach ect. Opis godny specjalisty chorób skóry . Przez takie zbędne opisy, fabuła ciągnie się niesamowicie, a Czytelnik i tak przelatuje wzrokiem tylko po tych opisach.
Zaimkoza - nie przejmuj się tym, z czasem pozbędziesz się tej przypadłości debiutantów, podobnie jak i powtórzeń.
Jest dobrze, jeżeli tylko wyrażasz chęć przejadę tekst do końca.
Pozdrawiam.
Nuwandadwa · 1 tydzień temu · "Jak zostałem prostytutką" ·
@Agnessa_Novvak Dzięki za komentarz i uwagi. Przyznaję się bez bicia, że nie dopatrzyłem wcięć akapitowych. Jeśli chodzi o fabułę, w zamyśle chciałem trzymać się głównego, zawodowego wątku. Ale rozumiem zapotrzebowanie też na te poboczne, na przykład kryminalną historię Waldka. Kto wie, może w przyszłości pojawi się jeszcze w życiu naszego prostytutka.
A Monika... no właśnie, Monika. Wiele rzeczy o niej nie wiemy i możemy się tylko domyślać. Tak samo jak może się ich tylko domyślać bohater.
pepesza_41 · 1 tydzień temu · "Niedopowiedzenia (II)" ·
Pozdrawiam autora. No nieźle... nieźle to się toczy i rozkręca. Kolejne odcinki mile widziane. Pierwszy odcinek intrygujący, drugi rozpalający.
Agnessa Novvak · 1 tydzień temu · "Jak zostałem prostytutką"
Witam serdecznie nowego autora na Pokątnych 🙂
Na wstępie zaznaczę, że na etapie przygotowania tekstu do publikacji zostały wykonane: wcięcia akapitowe, poprawki zapisu niektórych dialogów i didaskaliów (przy czym te błędy wyglądały nie tyle na niechlujstwo czy brak wiedzy w tym temacie, a raczej na efekty dopisywania czegoś w ostatniej chwili i rozjechania się formatowania), a także zapisanie bodaj trzech liczb słownie. Poza tym cała reszta co do pojedynczego przecinka pozostała bez zmian.
Przechodząc do tekstu, to przyznam, że mam mocno mieszane uczucia wobec niego. Całość jest napisana poprawnie, ale jakoś tak "generycznie", jakby powiedziała dzisiejsza młodzież, choć mnie bardziej pasuje określenie "do przesady bezpiecznie". Przykłady? Ależ proszę:
- niby mamy do czynienia z realistycznym, opowiedzianym całkowicie na serio (bo np. humoru sytuacyjnego w zasadzie nigdzie nie uświadczymy) wyznaniem, natomiast w kilku miejscach coś takiego jak logika przyczynowo-skutkowa i towarzyszące jej konsekwencje po prostu nie istnieją. Najbardziej jaskrawym przykładem jest chyba motyw Beaty i Waldka, którzy najpierw są przedstawiani dosłownie jak postacie z jakiegoś romansu mafijnego, co to mogą zrobić bohaterowi jesień średniowiecza z wiadomo czego, po czym... wystarczy zmienić kartę SIM, żeby zniknąć im z horyzontu? Żeby gdzieś po drodze Waldek faktycznie dojechał bohatera i dał mu chociaż po ryju, a Beata nie tylko zagroziła, ale i opublikowała jakieś kompromitujące szczegóły ich relacji, ale temat kończy się jak nożem uciął. Czemu? Nie interesuj się,
- relacje dojrzałych kobiet z młodszymi mężczyznami są dość popularnym tematem opowiadań, natomiast większość autorów opisuje je na zasadzie "miała 50, wyglądała na 30". @Nuwandadwa na szczęście nie idzie tą drogą (poza jednym przykładem), co nie oznacza, że miejscami aż nie prosi się o więcej. Takie bardzo konkretne, dosłowne, soczyste WINCYJ!
- ogólnie przedstawiona w tych 30 minutach historia nie tylko mogłaby, ale wręcz powinna zostać rozwinięta do co najmniej godziny, niemniej czepiać się nie mam zamiaru, bo w końcu to debiut. A że zakończenie sugeruje możliwą kontynuację, to może kiedyś doczekamy się nie tylko ciągu dalszego, ale i jakichś retrospekcji, ujawniających szczegóły wydarzeń z Beatą, Waldkiem czy choćby Renatą, bo krótka wzmianka "została nagrana, Monika to obejrzała, była zadowolona" to też zdecydowanie za mało. Zresztą sama Monika też zasługuje na dokładniejsze przedstawienie, gdyż niby wie bardzo wiele o swoich koleżankach, ale skąd, to już pozostaje wiedzą tajemną 😉
W sumie: mimo powyższej krytyki poważnie rozważam głosowanie za promocją na stronę główną, choć wolę na razie poczekać na ustosunkowanie się autora do ww. uwag i sugestii.
XXX_Lord · 1 tydzień temu · "Poniedziałek z młodszą siostrą"
@Michal
Autor logował się po raz ostatni 3 lutego 2025 (dzień przed publikacją opowiadania), wątpliwe żeby pojawiła się kontynuacja.
Michal · 1 tydzień temu · "Poniedziałek z młodszą siostrą"
Gdzie, druga część nie, robi się tak ;(
NIceguy9206 · 2 tygodnie temu · "Lockdown (V)"
@Miro dzięki. Zamierzam w niedługim czasie zasiąść do pisania, bo już mnie męczy to, że zostawiłem akcje w takim punkcie😉
Miro · 2 tygodnie temu · "Lockdown (V)"
Dawaj kolejną część. Nie zostawiaj tego tak... ciekawy pomysł, fabuła, postacie... pisz i zamieszczak tutaj
Powrót do domu
Okno
Wakacje z Jolą
Jak zostałem prostytutką
Niedopowiedzenia (II)
Niedopowiedzenia (I)
You Are My Driver: Przystawka
Tomek z piekła rodem. Tommy Hellfigure
Kurier Maksym. Cash on Delivery
Z Marką do Kasi