Jesteś debiutantem, a w dodatku Czytelnikiem - chwała Ci za to, że odważyłeś się opublikować własną twórczość, czytając nas uprzednio tutaj (podobną drogę przechodziłem prawie 10 lat temu). Najtrudniejsze są początki, a zwłaszcza uświadomienie sobie, że debiutanci w 95 na 100 przypadków piszą po prostu słabiutko (uwzględniając w 95% interlokutora, który zaczął tu od opowiadania, będącego dnem dna 😁). I nie mówię tu o osobach, które debiutują na Pokątnych, mający historię wydawniczą w innych miejscach (choć są tu i na innych stronach obecni Autorzy, którzy mimo publikowania dziesiątek treści w różnych miejscach w sieci i nawet wydania książek, dalej męczą i nudzą), a totalnych debiutantach, tracących dziewictwo pisarskie na Pokątnych 😉
Na początek wkleiłem Twój tekst do licznika znaków, żeby sprawdzić, czy mamy wymagane 5k i... zabrakło niewiele, bo licznik zatrzymał się dokładnie na 5103. Naprawdę rozumiem, że do pisania trzeba mieć wprawę, czuć zajawkę, a debiutant często ma problem z panowaniem nad treścią, scenariuszem i chce jak najszybciej skończyć (coś jak prawiczek w trakcie seksu 😉) ale 5103 znaki? Serio? To jazda po linii najmniejszego oporu.
Da się napisać krótkie opowiadanie, "trwające" 15-20 minut, które jest ciekawe, nie wymaga nie wiadomo jak ogromnego wysiłku pisarskiego i korektorskiego, a nie zalatuje lenistwem. 4 minuty to zdecydowanie zbyt mało.
Bo jak potraktować miniaturkę? Tak krótki tekst powinien być na maksa dopieszczony, pozbawiony powtórzeń, nadmiaru zaimków osobowych, z rozwiniętą frazeologią i (jeśli Autor potrafi) ciekawą historią. Ja bym się nie odważył, bo aby zmieścić sensowną treść w 5k znaków, trzeba świetnie operować piórem.
Czy Tobie się udało?
Oczywiście dalej oceniam Cię jako debiutanta, więc na pewne kwestie spojrzę przez palce, wskażę, co bym zmienił, ale nie oczekuj redakcji całego opowiadania, poprawienia wszystkich błędów interpunkcyjnych, językowych czy składniowych - musisz wykonać to ćwiczenie samodzielnie, choćby na potrzebę nauki pisania oraz wyrabiania w sobie cierpliwości.
Do rzeczy.
"Kasia była w ostatniej klasie liceum – szczupła blondynka z długimi włosami, zawsze uśmiechnięta i pełna energii. Tego wieczoru wybrała się do kina z dwoma kolegami z klasy: Tomkiem i Bartkiem. Obaj byli jej dobrymi znajomymi od lat, zawsze żartowali razem na przerwach, pomagali sobie z lekcjami. Nie miała pojęcia, że obaj skrycie się w niej podkochiwali – Tomek marzył o niej od miesięcy, podobnie jak Bartek, który nie mógł oderwać od niej wzroku. Co gorsza, żaden z nich nie wiedział o uczuciach drugiego. Myśleli, że mają wolną drogę."
Powtórzenia "był", "obaj", użycie "co gorsza" brzmi, jakby brak wiedzy miał skutkować czymś negatywnym, użyłbym tu "paradoksalnie".
Proponowana wersja:
"Kasia to szczupła blondynka z długimi włosami, zawsze uśmiechnięta i pełna energii, uczęszczająca do ostatniej klasy liceum. Pewnego wieczoru wybrała się z dwoma kolegami z klasy, Tomkiem i Bartkiem, do kina. Znali się od lat, w zasadzie od początku liceum - często spędzali razem czas na przerwach i poza nimi, jednak tylko na stopie koleżeńskiej a dziewczyna nie domyślała się, że obaj koledzy dyskretnie się w niej podkochują. Tomek, podobnie jak Bartek marzył o niej od wielu miesięcy, a paradoksalnie, nie wiedzieli, że są konkurentami i liczyli, że droga przed nimi jest wolna."
To propozycja "na szybko", spisana na kolanie. Oczywiście potraktuj to proszę jako sugestię, a nie nakaz, bo to Twoje opowiadanie i zrobisz, jak chcesz.
Konkluzja:
- sprawdzanie powtórzeń ("obaj" rzuca się w oczy od razu, podobnie jak "był").
- słownik synonimów powinien być ZAWSZE uruchomiony w trakcie korekty (a może też pomoc w trakcie pisania, poszerzy zasób słownictwa).
Analogicznie ćwiczenie trzeba wykonać w odniesieniu do całego tekstu. Tyle z mojej strony kwestii technicznych, w temacie których ekspertem się nie czuję, więc nie zamierzam się mądrzyć. Oczywiście przed publikacją - zawsze musi być grany SentenceChecker lub ortograf.pl (jeśli nie wiesz, co to => Google).
Co do fabuły - tak jak przypuszczałem, to niestety pornos. Bez wprowadzenia, bez fabuły. Ot jeden akapit o tym, kim była Kasia i jej chłopcy, po czym przystąpienie do akcji. A można napisać tekst na 15-20 minut, nawet jeśli to będzie pornos (o czym uprzedziłbym mimo wszystko w tagach), przed seksem stworzyć tło i trochę nakręcić Czytelnika, poprzez wizualizację myśli obu chłopaków oraz Kasi. Przecież to nastolatkowie, buzują w nich hormony, odkrywają seksualność i nie chce mi się wierzyć, że dziewczyna nie podłapie spojrzeń obu panów, tym bardziej, że spędzają wspólnie dużo czasu. Można wprowadzić wątek masturbacji całej trójki, będący fantazjami o Kasi lub chłopcach, co stanie się tłem i dodatkowym triggerem do sceny w kinie, nakręcającym Czytelnika.
A tak niestety fabuła wygląda tak, że:
- mamy jeden akapit o nich.
- lądują w kinie.
- następuje opisane w sposób szybki walenie konia.
- na tym szlus.
Historia jest zdecydowanie zbyt krótka, żeby stała się wartościową treścią, nawet dla jednorękich Czytelników.
Podsumowując:
- 15-20 minut czytania (czyli jakieś 20-25k znaków) to "must have".
- na początku pisz nie zwracając uwagi na błędy i powtórzenia, bo lepiej spisywać myśli w trakcie weny, niż skupiać się na poprawianiu błędów na bieżąco. Jak nabierzesz wprawy w pisaniu, to będziesz już w jego trakcie poprawiać treść.
- Słownik synonimów to kolejny "must have".
- podobnie jak kombinacja CTRL+F i wyłapanie w tekście powtórzeń (najczęściej popularne czasowniki oraz zbędne zaimki osobowe - jej, jego, ich, etc.).
- Polecam poczytanie krótkich historii tutaj, aby nieco się pouczyć (nie traktuj proszę tej uwagi jako bycia protekcjonalnym przeze mnie, sam do tej pory to robię, czytając inne opowiadania uczę się warsztatu, mimo że wyplułem z siebie miliony znaków w różnych treściach przez prawie 10 lat). A uczyć się jest naprawdę od kogo - nie będę wskazywał personalnie, żeby żaden z Autorów nie czuł się pominięty.
- dodaj urozmaicenia do fabuły, tło, może jakiś rys psychologiczny bohaterów (ale bez szału, to ma być krótka forma, a nie 4h kolos).
I najważniejsze - bez pisania nic z tego nie będzie, jeśli podejmujesz czelendż, musisz ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Pisać jak najwięcej, nawet do szuflady. Z doświadczenia mogę podpowiedzieć pisanie w smartfonie, bo czasu w ciągu dnia zazwyczaj jest mało i niewiele kto może usiąść swobodnie do laptopa. Używam Worda pod Android i naprawdę daje radę, poza tym często wpadają do głowy różne pomysły w naprawdę dziwnych miejscach (vide kolejka do kasy samoobsługowej w markecie czy posiedzenie na kiblu 😉), więc masz duże pole do popisu i natychmiastowego spisywania tego, co urodzi się w głowie.
@LaughingCoffin
W głowie brzmi, a wystarczy proste Ctrl+F i wpisanie frazy ( jej, jego itp). Mam tak samo. Ta operacja nazywa się odchwaszczanie ( wiesz jakie wyrazy wrzucasz najczęściej i patrzysz gdzie są), jak za blisko , to zamiennik.
Autorze, nie tworzysz w klimatach gangbangu, lub orgii ludzi dzikich, gdzie nie wiadomo kogo penis, czyja vagina.
Jedna kobita, jeden facet. Masz fabularny talent, a Twoje dzieła na tak prostych (i łatwych do zwalczenia), pierdółkach warsztatowych kuleją.
Popraw się w 2026, czego Ci serdecznie życzę.
Dziękuję bardzo wszystkim za komentarze.
Zapewniam, że za każdym razem kiedy coś tworzę staram się chociaż trochę poprawiać swoje dzieła. Bez bicia przyznaje że ilość jej/jego i imion jest zatrważająco duża. Nie mniej jednak za każdym razem jak pisze to w mojej głowie tak dobrze brzmi ...😅
Następne części są już wstawione tak więc będę się stosował w przyszłych dziełach.
Pozdrawiam wszystkich i szczęśliwego nowego roku
@Agnessa_Novvak
Nie sposób się nie zgodzić z @Agnessą.
Przecież mamy typową przeplatankę w kolejnych akapitach. Adam/Weronika, jakby nie było można użyć zamienników.
A już tutaj to kalka:
Adam, z uśmiechem na twarzy, zaczął się w niej poruszać. Ich ciała kołysały się w harmonii, ich oddechy mieszały się w gorącym pocałunku. W końcu, po minutach rosnącej namiętności, ciało Adama napięło się, a następne zadrżało w orgazmie. Jego nasienie wypełniło Weronikę, wyrywając z niej jęk przyjemności, przez co zareagowała na jego wytrysk również osiągając szczyt.
Adam, z uśmiechem na twarzy, położył się obok niej, jego dłonie delikatnie
- no to "Adam z uśmiechem na twarzy", no sami oceńcie.
Autor ostatnio dostał porcję uwag i czort gdyby to było 50k znaków i opowiastka na 40 minut czytania, lub wyrazy. które trudno zamienić (przytoczę swój przykład - łódź podwodna), ale tutaj substytutów jest od groma.
Autorze - aspirujesz kolejnym opowiadaniem na Główną, tam już tak lekko nie będzie, oczka sita mniejsze. To co przejdzie w poczekalni, nie przystoi AA (Autoryzowanemu Autorowi).
Opowiadanie fabularnie dobre. Przypasiło mi.
Podsumowując, ja jestem jak najbardziej na tak, żeby puścić to opowiadanie na główną. <3
Ja na razie nie (choć innym nie bronię głosować "za", żeby było jasne), a to z jednego podstawowego powodu - o ile autor wyraźnie podszkolił się fabularnie, o tyle robi praktycznie te same błędy warsztatowe. Jej, jego, jej, jego, Adam, Weronika, Adam, Weronika. I to w najprostszej do napisania damsko-męskiej scenie, gdzie bardzo wiele rzeczy wynika z kontekstu, a inne załatwiamy odmianą. O tym, że znów na mnie spadło formatowanie akapitów, nie wspomnę.
Pamiętaj, @LaughingCoffinie, że zgodnie z regulaminem wystarczą Ci już tylko dwie promocje na stronę główną, by kolejne Twoje teksty pojawiły się tam z automatu. Jest więc możliwe, że już III część cyklu nawet nie zobaczy poczekalni. A skoro tak, to najwyższa pora przysiąść nad brakami, na które do tej pory przymykaliśmy oko. Bo już niedługo nie będziemy.
Co za wspaniałe opowiadanie! Piękne, łagodne opisy, energia między bohaterami wyraźnie wyczuwalna. Jest drobna pomyłka, że Adam zostawił na Weronice bieliznę, a potem nie ściągnął jej zanim przystąpił do pieszczot. 😉
Moje ulubione cytaty:
Każda wiadomość była jak kropla miodu z chilli, która pobudzała zmysły słodyczą i podgrzewała krew w żyłach.
Uwielbiam połączenie zmysłów w tym fragmencie.
Ich rozmowa była jak taniec, w którym słowa były krokami, a cisza – momentami na złapanie oddechu.
Zawsze miałam słabość do porównywania rzeczy do tańca, aczkolwiek nie spotkałam się z tym, żeby porównać do niego rozmowę, a przecież to takie trafne!
Jej ciało napięło się, każdy nerw w jej ciele śpiewał na najwyższych tonach. Mięśnie brzucha zwinęły się w słodkim, bolesnym skurczu a ciepło, które zaczęło się w jej wnętrzu, rozbiegło się po skórze, pozostawiając ją jednocześnie zmęczoną i zaspokojoną.
Troszkę powtórzeń, ale mimo to bardzo przyjemny dla oczu opis.
Podsumowując, ja jestem jak najbardziej na tak, żeby puścić to opowiadanie na główną. <3
@Agnessa_Novvak
Poczekałbym co uczyni Autor. Dostał podpowiedzi co poprawić. Jak zareaguje właściwie, dać szansę. Jego styl pisania jest specyficzny (co widać po innych opowiastkach).
Takie moje zdanie.
@Hyde
Ogólnie to napisałbym tylko gin z tonikiem i tyle, dodanie marki uważam za zbędne i nieco gryzie się z tekstem, ale skoro Autor chciał, jego sprawa.
Pozdrawiam.
Dziwny tekst. Mamy tło w postaci wojny domowej w Hiszpanii (czyli jednego najbardziej niejednoznacznych pierdolników we współczesnej historii), mamy tragiczny los przyjaciela głównego bohatera-narratora, mamy związek tegoż z dojrzałą wojenną wdową, która też "orze, jak może". Na każdy z tych tematów można napisać konkretną kolubrynę, a tutaj wszystko zostało upchnięte w kilkuminutową miniaturę. Na dodatek napisaną bardzo nierówno, bo obok zdań niemalże godnych Zafona (porównanie nieprzypadkowe) mamy jakieś kulawe, ewidentnie niewykończone kulfony. I co z tym teraz zrobić? Pochwalić, poprawić i wypromować, czy lać autora po łapach?
"dopiliśmy do dna gin z tonikiem Schweppesa."
Jeśli się posługujesz AI, uważaj na powtórzenia tych samych fraz i na realia. Tonic Schweppes raczej słabo pasuje do Hiszpanii lat 1930-ych. Stylizacja historyczna tym razem nie działa.
-zmieniłbym szyk zdania - jak kiedyś jego oliwkowy mundur.
Unieśliśmy szklanki, stuknęliśmy i dopiliśmy do dna gin z tonikiem Schweppesa.
- zakończyłbym na wyrazie dna. Wcześniej wiadomo co bohaterowie konsumują.
strzałów, jak grzechotanie dziecięcej zabawki.
- podobny do grzechotania dziecięcej zabawki - tak wydaje mi się lepiej.
Rozmawialiśmy, idąc, o naszej sąsiadce
-Idąc rozmawialiśmy - wydaje mi się lepiej.
Zieleń przerywały brązowe, pulchnobrzegie blizny okopów, głębokie ospowate wżery silniej umocnionych stanowisk i pryszcze bunkrów. Ciszę zaburzały figurki żołnierzy rozmawiające ze sobą i poruszające się.
- ten opis mi się podoba, Brawo!
Za krótkie. Plus pięćdziesiąt.
- skoro wcześniej stwierdzasz że główny bohater jest laikiem w kwestii artylerii to wątpię by z dokładnością do 50 metrów mógł ocenić upadanie salwy. Sugerowałbym, a by to obserwator owe słowa wypowiedział do telefonu.
Zamiotły od prawej do lewej i z powrotem.
- z założenia kaemy mają określone sektory ostrzału i raczej nie wchodzą sobie w nie (wiem czepialstwo), zamieniłbym na "Ich celny ogień raził nacierających lub coś w tym stylu. Ewentualnie zostaw, to drobnica.
Siedziałem w knajpie, trzymając w ręku szklankę z sangrią. Obok mnie siedział
-siedział, siedziałem, powtórzenie (może tkwił).
a ci, co nie chcieli umierać w przedpołudnie, leżeli martwi na stokach wzgórza.
- trochę nie rozumiem tego zdania. ( a ci którzy jeszcze żyli przed południem, teraz leżeli...) może tak.
– Jego i wielu innych – dodał młody obserwator artylerii.
- obserwator artyleryjski, występuje już drugi raz ( może zamienić na żołnierz korygujący ogień, lub kompan od kieliszka).
właściciel, lojalny socjalista.
- powtarzasz że jest lojalnym socjalistą, to już wiemy, wyrzuć to, a zamiast właściciel może karczmarz?
– Usłyszałam, że wróciłeś. Przyjdziesz? – spytała.
-spytała jest zbędne, wiadomo kto mówi i do kogo.
– Chcesz się kochać? – znów raczej stwierdziła, niż zapytała.
-pytajnik raczej sugeruje że to pytanie.
kochaliśmy się bez przerwy przez trzy dni,
-wiem że to przenośnia, jednak to bez przerwy sugeruje ...
może przez trzy dni nie wychodziliśmy z łózka.
Było też wiele pojedynczych nocy, które spędziliśmy na tej walce, czcząc pamięć moich przyjaciół.
- nie rozumiem co chciałeś przekazać, czcił pamięć poległych kochając się z kobietą?
Dotknąłem jej piersi przez materiał luźnej koszuli. Rozpiąłem trzy duże kościane guziki i zsunąłem koszulę, odsłaniając jej ramiona, a jej sutki stały, podniecone i gotowe. Piersi miała piękne, spore, pełne, nieco już obwisłe, lecz i tak nie mogłaby się ich wstydzić nawet znacznie od niej młodsza kobieta. Wziąłem te piękne piersi w dłonie, pieszcząc kciukami sutki, a potem je całując.
- zobacz ile razy jest wyraz jej i piersi. Jeżeli jest facet i kobieta nie musisz wskazywać czyje są piersi, łechtaczka, penis, jądra, to naturalne. Nie będę wskazywał poniżej tych jej piersi, jego penisa itp. Musisz sam to wyplenić.
Potem, kiedy dreszcz od mojego języka
- niezgrabne to stwierdzenie. stymulował ją językiem o ona dostała dreszcz , a nie język miał dreszcz i przeniósł go na.. Popraw.
kałuże po drodze
-po drodze bym wyrzucił.
Wszedłem w nią i kochaliśmy się, klejący winem.
-oj niezgrabnie, chyba chodziło o to że ciała były pokryte winem. Przedobrzyłeś, zmień ( cali pokryci klejącym winem).
kiedy uspokoiliśmy oddechy. Kiedy opadł kurz po naszej walce ze śmiercią i wojną.
-powtórzenie kiedy. ( sugeruję gdy)
Ona sama była wojenną wdową, choć z mężem nigdy nie była tak naprawdę po ślubie. On był oficerem frankistów i poległ zaraz na początku. Ona z kolei nie zdążyła uciec z Madrytu przed oblężeniem.
-ona powtórzenie ( wyrzuć na początku to Ona sama)
Była już ciemna noc, raczej cicha, nie licząc dalekiego pohukiwania armat, których nie zagłuszały dźwięki codziennej krzątaniny wielkiego miasta.
-coś mi w tym zadaniu nie gra., raczej cicho, ale krzątanina, no nie wiem.
ode mnie
-tyłem lub plecami, będzie ładniej.
wybudziło mnie i wybudziło
-powtórzenie.
Podoba mi się fabuła opowiadania. Miałeś plan i poprowadziłeś akcje bardzo dobrze. Wskazanymi błędami się nie przejmuj zbytnio, to normalka, z czasem je wytępisz, to proste. Musisz wiedzieć jakie wyrazy najczęściej używasz ( jej, mój, jego, więc, kiedy itp) Ctrl+F wpisujesz i patrzysz gdzie są.
Lubię klimaty wojskowo/militarne, a jeżeli ktoś jeszcze umieści opowiadanie w sztywnych ramach czasowych, to ma u mnie dodatkowego plusa. Mamy erotykę, w czasie wojny domowej w Hiszpanii, nie jest to co prawda "Komu bije dzwon", ale nikt tego tu od Ciebie nie żąda. Opisy czynności podane smacznie, bez technikaliów, zbędnej gimnastyki, zaspakajanie wszystkich otworów, jęków, pięciu orgazmów itp. Ładnie zaserwowane i smacznie podane.
Może rozbudować nieco psychologię postaci, bo o bohaterze trochę niewiele wiemy, ale to miała być miniaturka, więc nie jest to zarzut.
Zaciekawiłeś mnie Autorze. Daje 9, nieco na wyrost. Osiem za opowiastkę i jeden za historyczne umiejscowienie i wojskowy/wojenny temat.
Popraw przede wszystkim te powtórzenia i zaimkozę, a masz mój głos na Główną.
Pozdrawiam.
Więc Łukasz to tylko zabaweczka, Prawdziwa miłość jest w niemczech. Wszak więcej uczucia jest w tych ostatnich słowach po niemiecku, niż w całej relacji z Łukaszem. Verdammt! Pociecha w tym że to chyba Polka będzie bić Niemca... Zgadzam się z tym Andrzejem co do poliamorii i wniosków Pauliny. Mądrze to wytłumaczone i słuszne wnioskowanie. Życiowe. Fajnie się kończy ta pierwsza część.
Przyznam, że takie zakończenie pierwszej części historii mnie zaskoczyło. Zazwyczaj autorzy (i autorki 😉 ) raczą nas wówczas jakimś wielkim "BUM" na koniec arii, żebyśmy wiedzieli, gdzie klaskać* a tymczasem tutaj dostajemy dwie sceny dialogowe. Bardzo zwyczajne w swej konstrukcji, a przecież niosące nie tylko emocje, ale i bardzo ważne informacje, rzucające nowe światło na bohaterów. Okazuje się więc, że w razie potrzeby Łukasz potrafi przeciwstawić się innym i bronić własnych przekonań oraz strefy komfortu, jeśli ktoś włazi w nią z buciorami. Ważniejsza jednak moim zdaniem jest tu Paulina, bo o ile jakieś ogólne informacje o jej przeszłości już wcześniej poznaliśmy, o tyle tutaj wreszcie dostajemy konkrety. Konkretnie konkrety. Zaostrzające apetyt na duuużo więcej. Najlepiej jakąś konkretną bawarską golonkę z kuflem czegoś do popicia 😉
*jeśli ktoś rozpoznał nawiązanie do pewnego filmu o pewnym kompozytorze, gratuluję.
Drodzy, oczywiście że blisko Maxima, Orłowo nie jest duże. Nie wiem czy wiedziałeś @Drontheim, że Orłowo to po niemiecku Adrelhorst. Taka mała zbieżność. Co do Adlerheim... podobala mi sie, ta nazwa ale ma ona z austriackim akwarelista tyle wspolnego ile Wilczyca z Wilczym Szańcem. Tym niemniej cieszy mnie, zebta historia zaczyna budzić rozne domysły. Chcialam coś jeszcze napisać, ale nie napiszę. Nic nie będę spojlerowała. Napiszę tylko, ze będą wakacje we Wloszech (bez wątków faszystowskich), bedzie coś o doktorze dla ktorego zbudowano willę, będzie nawet.... z resztą sami przeczytacie. Bo właśnie, dziękuję ze czytacie a Tobie @Agnessa za wsparcie. Myslę, ze ta historia nie raz Was zaskoczy.
@Drontheim - czyli nie tylko ja mam skrzywienia związane z takimi historycznymi aluzjami 😉 Zaraz się okaże, że to willa po takim lekarzu, który tylko sprzedawał Perviti... witaminki, natomiast w latach 1933-45 wziął bezpłatny urlop. A poza tym nie ma dowodów, że wiedział 😛
PS Ciekawa uwaga z tym Maximem. Zwłaszcza że interesy, jakie ponoć były tam prowadzone, całkiem dobrze tłumaczyłyby obecny status majątkowy Pauliny. Ale tę teorię zostawiam na razie dla siebie.
Nazwa Adlerheim brzmi podejrzanie podobnie do pewnego słynnego Adlerhorst. A lokacja willi z lat trzydziestych tylko podbija podobieństwo do innej posiadłości nazistowskiego właściciela. 😉
W połączeniu z mieszkaniem komunistycznego dziadka Pauliny na Orłowie (pewnie tuż obok świętej pamięci Maxima w Gdyni!) tworzy się z tego ciekawa mieszanka totalitarnych powiązań głównej bohaterki. Małe detale, podejrzewam że celowe, a tworzą intrygujący, niewymuszony background.
Coś się za tym głębszego kryje autorko? Czy to wyłącznie przypadek, tak samo jak to że następne wakacje bohaterowie spędzą we Włoszech na bagnach pontyjskich? 🙂
@Vendala
Ty nie dziękuj, Ty pisz, bo ja czekam. "Kochać się w wyświetleniach, jest rzeczą niewieścią, mężom przystoi w milczeniu się zbroić" ( przygotowywać nowe i publikować). Moja wersja, bodajże Asnyka.
Wyświetleniami się nie podniecaj zbytnio. Zauważ że niektóre gnioty, mają dwa razy tyle, a daleko im do Twojego poziomu. Przepatrz moje "dzieła", te które są według mnie najlepsze, mają po 2,5K, a niskich lotów one shoty typu "Renatka" czy inne oscylują w granicach 26 k, albo podobnie.
Czas podziękowań minął po tym komentarzu. Do roboty. "Chodź, no Vendala z opowiadaniem, mnie Cię tutaj potrzeba! Potrzeba!
Mam nadzieję że nie uraziłem, bo nie taki mój zamiar był.
Pozdrawiam i CZEKAM.
Podoba mi się. Obnaża ta opowieść jak ludzie dają się wykorzystywać, w sumie na własne życzenie swoich pragnien i marzeń. Mocny kontrast między bohaterką i uległym, na tyle duży że myślę że Paulina mogła by dużo więcej z Łukaszem zrobić, to też ukazuje w jaskrawy sposób, jacy bywają ludzie, kiedy kurtyna opada i jak zaczynają wychodzić słabości, pragnienia i lęki, a także mrok duszy jaki każdy z nas ma w sobie, bo w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy źli, każdy ma coś na sumieniu i jak się z tym mierzy, @AlexFenriss ciekawe, dobrze podpatrzone i intrygujące.
Czy znam takie relacje i takich Łukaszów? - Pomidor./
Raczej nie minę się z prawdą, jeśli powiem, że tak. Widać, słychać i czuć, że pisał to ktoś, kto miał do czynienia z podobnymi sytuacjami - niekoniecznie we własnym życiu (a jeśli nawet, to pomidor i nie pytajmy więcej), natomiast co najmniej w bezpośredniej relacji.
A taka kobieta jak Paulina może zrobić wodę z mózgu nawet komuś, kto nie wejdzie z nią w żadne bliższe relacje. A już na pewno wszystkim wspomnianym cwaniaczkom, którzy mają się za nie wiadomo jakich kiziorów 😉
@Marianna - nie polemizuję, zdaję sobie sprawę z tego, że nie kazdemu moze to się podobać. Opisy sa bardzo dosłowne i pokazują dość specyficzne upodobania. Staram się jednak, aby opisywac nie tylko skomplikowane relacje, ale równiez motywacje bohaterow. O czym jest ta tragedia, jak ją nazwałaś? Na razie o tym, że owca od wielu lat marzy o tym aby wilk ją ugryzł. I w końcu wilk przychodzi, gryzie, gryzie... az zaczyna ją pozerać kawalek po kawalku. Dlaczego? Bo jest wilkiem. To przestroga dla wszystkich chlopców, którzy mysla, ze uda im się oswoić taką kobietę jak bohaterka. Chłopców, ktorym wydaje się, ze femdom sprowadza się tylko do lizania stóp, realizacji fetyszy i kilku klapsów. Nie sprowadza się, jesli owca trafia na wilka a wilk potrafi manipulować, kusic, uwodzić, grac na emocjach i trafiać w czułe punkty. W dalszych czesciach będziemy poznawali coraz blizej moją bohaterkę, bo to opowiesc o niej, a nie tylko o jej relacji z Łukaszem. Taki mały spojler. Czy znam takie relacje i takich Łukaszów? - Pomidor.
A poważniej - nie podejmuję się nazywać takich relacji, bo zaraz się zjawi jakiś znawca klimatu i mnie naprostuje, natomiast jak najbardziej potwierdzam, że one istnieją. I nawet jeżeli zupełnie nie jest to moja bajka, to nie mam najmniejszego zamiaru nikogo oceniać, a już na pewno nie fikcyjnych bohaterów z fikcyjnym świecie. Owszem, nieodmiennie mam pewne uwagi względem autorki i stworzonych przez nią postaci (wyszczególnione w komentarzach do poprzednich części, gdyby ktoś był ciekawy), jednak jest to kreacja @AlexFenriss, a nie moja i nie mnie decydować, co się w tym uniwersum będzie działo. A już na pewno nie mam zamiaru wymagać doklejonego na ślinę happy endu, bo to zdecydowanie nie ten rodzaj opowiadania. Chociaż teraz to już bardziej minipowieści.
PS Na temat tego, czy przemoc ma płeć, może nie zaczynajmy w ogóle dyskutować, bo momentalnie wjedziemy na pełnej w kwestie światopoglądowo-społeczno-polityczne. A to ostatnie, czego nam tutaj potrzeba. Natomiast jeśli ktoś naprawdę wierzy, że "mężczyzna zawsze zły, kobieta zawsze dobra", to ma większy problem ze sobą niż wspomniani bohaterowie.
Chcę przy okazji serdecznie podziękować wszystkim czytelnikom! Przekroczenie 10 tys. wyświetleń w tak krótkim czasie było dla mnie sporym zaskoczeniem!
Jeszcze bardziej dziękuję tym, którzy zdecydowali się zostawić ocenę! Wiem, że to nie łatwe, wyważyć jakość tekstu i emocje jakie w nas wywołuje. Zapewniam jednak, że niezależnie od wybranej noty, taki odzew motywuje mnie do dalszego pisania 🙂
Najbardziej natomiast dziękuję tym, którzy zostawili komentarz (choćby najkrótszy), czy napisali mi wiadomość! Piszcie proszę o tym czy Wam się podoba i co wymaga poprawy, wytykajcie błędy i nieścisłości, podsuwajcie pomysły!
Studium przypadku. Do Choroszczy albo Tworek, tylko nie wiem czy bohaterowie, czy autor.
Syndrom sztokholmski to to nie jest, gra erotyczna też nie. Co to jest ? Tragedia w XX aktach ?
Bo raczej miejsca na happy end i szczęśliwy związek w tych sadystycznych wypocinach nie ma.
Wcześniej czy później frustracja musi znaleźć ujście, ciśnienie musi zostać spuszczone. Jak?
Może ktoś kiedyś pracę magisterską albo nawet doktorat zrobi z jakiejś psychiatrii co ludzie mają w głowach czytając
ten tekst.
A podobno przemoc ma płeć ; )
@Adam Najprościej będzie chyba założyć konto na portalu. Wtedy po kliknięciu na nick użytkownika pojawi się możliwość wysłania wiadomości prywatnej.
Oczywiście, o ile nie chcesz pisać w komentarzach 😉
Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując
się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.
Pliki cookies i polityka prywatności
Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich
danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych
parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.
XXX_Lord · 1 dzień temu · "Podwójna gra w ciemności" ·
Cześć Autorze.
Jesteś debiutantem, a w dodatku Czytelnikiem - chwała Ci za to, że odważyłeś się opublikować własną twórczość, czytając nas uprzednio tutaj (podobną drogę przechodziłem prawie 10 lat temu). Najtrudniejsze są początki, a zwłaszcza uświadomienie sobie, że debiutanci w 95 na 100 przypadków piszą po prostu słabiutko (uwzględniając w 95% interlokutora, który zaczął tu od opowiadania, będącego dnem dna 😁). I nie mówię tu o osobach, które debiutują na Pokątnych, mający historię wydawniczą w innych miejscach (choć są tu i na innych stronach obecni Autorzy, którzy mimo publikowania dziesiątek treści w różnych miejscach w sieci i nawet wydania książek, dalej męczą i nudzą), a totalnych debiutantach, tracących dziewictwo pisarskie na Pokątnych 😉
Na początek wkleiłem Twój tekst do licznika znaków, żeby sprawdzić, czy mamy wymagane 5k i... zabrakło niewiele, bo licznik zatrzymał się dokładnie na 5103. Naprawdę rozumiem, że do pisania trzeba mieć wprawę, czuć zajawkę, a debiutant często ma problem z panowaniem nad treścią, scenariuszem i chce jak najszybciej skończyć (coś jak prawiczek w trakcie seksu 😉) ale 5103 znaki? Serio? To jazda po linii najmniejszego oporu.
Da się napisać krótkie opowiadanie, "trwające" 15-20 minut, które jest ciekawe, nie wymaga nie wiadomo jak ogromnego wysiłku pisarskiego i korektorskiego, a nie zalatuje lenistwem. 4 minuty to zdecydowanie zbyt mało.
Bo jak potraktować miniaturkę? Tak krótki tekst powinien być na maksa dopieszczony, pozbawiony powtórzeń, nadmiaru zaimków osobowych, z rozwiniętą frazeologią i (jeśli Autor potrafi) ciekawą historią. Ja bym się nie odważył, bo aby zmieścić sensowną treść w 5k znaków, trzeba świetnie operować piórem.
Czy Tobie się udało?
Oczywiście dalej oceniam Cię jako debiutanta, więc na pewne kwestie spojrzę przez palce, wskażę, co bym zmienił, ale nie oczekuj redakcji całego opowiadania, poprawienia wszystkich błędów interpunkcyjnych, językowych czy składniowych - musisz wykonać to ćwiczenie samodzielnie, choćby na potrzebę nauki pisania oraz wyrabiania w sobie cierpliwości.
Do rzeczy.
"Kasia była w ostatniej klasie liceum – szczupła blondynka z długimi włosami, zawsze uśmiechnięta i pełna energii. Tego wieczoru wybrała się do kina z dwoma kolegami z klasy: Tomkiem i Bartkiem. Obaj byli jej dobrymi znajomymi od lat, zawsze żartowali razem na przerwach, pomagali sobie z lekcjami. Nie miała pojęcia, że obaj skrycie się w niej podkochiwali – Tomek marzył o niej od miesięcy, podobnie jak Bartek, który nie mógł oderwać od niej wzroku. Co gorsza, żaden z nich nie wiedział o uczuciach drugiego. Myśleli, że mają wolną drogę."
Powtórzenia "był", "obaj", użycie "co gorsza" brzmi, jakby brak wiedzy miał skutkować czymś negatywnym, użyłbym tu "paradoksalnie".
Proponowana wersja:
"Kasia to szczupła blondynka z długimi włosami, zawsze uśmiechnięta i pełna energii, uczęszczająca do ostatniej klasy liceum. Pewnego wieczoru wybrała się z dwoma kolegami z klasy, Tomkiem i Bartkiem, do kina. Znali się od lat, w zasadzie od początku liceum - często spędzali razem czas na przerwach i poza nimi, jednak tylko na stopie koleżeńskiej a dziewczyna nie domyślała się, że obaj koledzy dyskretnie się w niej podkochują. Tomek, podobnie jak Bartek marzył o niej od wielu miesięcy, a paradoksalnie, nie wiedzieli, że są konkurentami i liczyli, że droga przed nimi jest wolna."
To propozycja "na szybko", spisana na kolanie. Oczywiście potraktuj to proszę jako sugestię, a nie nakaz, bo to Twoje opowiadanie i zrobisz, jak chcesz.
Konkluzja:
- sprawdzanie powtórzeń ("obaj" rzuca się w oczy od razu, podobnie jak "był").
- słownik synonimów powinien być ZAWSZE uruchomiony w trakcie korekty (a może też pomoc w trakcie pisania, poszerzy zasób słownictwa).
Analogicznie ćwiczenie trzeba wykonać w odniesieniu do całego tekstu. Tyle z mojej strony kwestii technicznych, w temacie których ekspertem się nie czuję, więc nie zamierzam się mądrzyć. Oczywiście przed publikacją - zawsze musi być grany SentenceChecker lub ortograf.pl (jeśli nie wiesz, co to => Google).
Co do fabuły - tak jak przypuszczałem, to niestety pornos. Bez wprowadzenia, bez fabuły. Ot jeden akapit o tym, kim była Kasia i jej chłopcy, po czym przystąpienie do akcji. A można napisać tekst na 15-20 minut, nawet jeśli to będzie pornos (o czym uprzedziłbym mimo wszystko w tagach), przed seksem stworzyć tło i trochę nakręcić Czytelnika, poprzez wizualizację myśli obu chłopaków oraz Kasi. Przecież to nastolatkowie, buzują w nich hormony, odkrywają seksualność i nie chce mi się wierzyć, że dziewczyna nie podłapie spojrzeń obu panów, tym bardziej, że spędzają wspólnie dużo czasu. Można wprowadzić wątek masturbacji całej trójki, będący fantazjami o Kasi lub chłopcach, co stanie się tłem i dodatkowym triggerem do sceny w kinie, nakręcającym Czytelnika.
A tak niestety fabuła wygląda tak, że:
- mamy jeden akapit o nich.
- lądują w kinie.
- następuje opisane w sposób szybki walenie konia.
- na tym szlus.
Historia jest zdecydowanie zbyt krótka, żeby stała się wartościową treścią, nawet dla jednorękich Czytelników.
Podsumowując:
- 15-20 minut czytania (czyli jakieś 20-25k znaków) to "must have".
- na początku pisz nie zwracając uwagi na błędy i powtórzenia, bo lepiej spisywać myśli w trakcie weny, niż skupiać się na poprawianiu błędów na bieżąco. Jak nabierzesz wprawy w pisaniu, to będziesz już w jego trakcie poprawiać treść.
- Słownik synonimów to kolejny "must have".
- podobnie jak kombinacja CTRL+F i wyłapanie w tekście powtórzeń (najczęściej popularne czasowniki oraz zbędne zaimki osobowe - jej, jego, ich, etc.).
- Polecam poczytanie krótkich historii tutaj, aby nieco się pouczyć (nie traktuj proszę tej uwagi jako bycia protekcjonalnym przeze mnie, sam do tej pory to robię, czytając inne opowiadania uczę się warsztatu, mimo że wyplułem z siebie miliony znaków w różnych treściach przez prawie 10 lat). A uczyć się jest naprawdę od kogo - nie będę wskazywał personalnie, żeby żaden z Autorów nie czuł się pominięty.
- dodaj urozmaicenia do fabuły, tło, może jakiś rys psychologiczny bohaterów (ale bez szału, to ma być krótka forma, a nie 4h kolos).
I najważniejsze - bez pisania nic z tego nie będzie, jeśli podejmujesz czelendż, musisz ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Pisać jak najwięcej, nawet do szuflady. Z doświadczenia mogę podpowiedzieć pisanie w smartfonie, bo czasu w ciągu dnia zazwyczaj jest mało i niewiele kto może usiąść swobodnie do laptopa. Używam Worda pod Android i naprawdę daje radę, poza tym często wpadają do głowy różne pomysły w naprawdę dziwnych miejscach (vide kolejka do kasy samoobsługowej w markecie czy posiedzenie na kiblu 😉), więc masz duże pole do popisu i natychmiastowego spisywania tego, co urodzi się w głowie.
Powodzenia 🙂
jamer106 · 2 dni temu · "Wirtualny świat (I)"
@LaughingCoffin
W głowie brzmi, a wystarczy proste Ctrl+F i wpisanie frazy ( jej, jego itp). Mam tak samo. Ta operacja nazywa się odchwaszczanie ( wiesz jakie wyrazy wrzucasz najczęściej i patrzysz gdzie są), jak za blisko , to zamiennik.
Autorze, nie tworzysz w klimatach gangbangu, lub orgii ludzi dzikich, gdzie nie wiadomo kogo penis, czyja vagina.
Jedna kobita, jeden facet. Masz fabularny talent, a Twoje dzieła na tak prostych (i łatwych do zwalczenia), pierdółkach warsztatowych kuleją.
Popraw się w 2026, czego Ci serdecznie życzę.
LaughingCoffin · 2 dni temu · "Wirtualny świat (I)"
Dziękuję bardzo wszystkim za komentarze.
Zapewniam, że za każdym razem kiedy coś tworzę staram się chociaż trochę poprawiać swoje dzieła. Bez bicia przyznaje że ilość jej/jego i imion jest zatrważająco duża. Nie mniej jednak za każdym razem jak pisze to w mojej głowie tak dobrze brzmi ...😅
Następne części są już wstawione tak więc będę się stosował w przyszłych dziełach.
Pozdrawiam wszystkich i szczęśliwego nowego roku
jamer106 · 2 dni temu · "Wirtualny świat (I)"
@Agnessa_Novvak
- no to "Adam z uśmiechem na twarzy", no sami oceńcie.Nie sposób się nie zgodzić z @Agnessą.
Przecież mamy typową przeplatankę w kolejnych akapitach. Adam/Weronika, jakby nie było można użyć zamienników.
A już tutaj to kalka:
Autor ostatnio dostał porcję uwag i czort gdyby to było 50k znaków i opowiastka na 40 minut czytania, lub wyrazy. które trudno zamienić (przytoczę swój przykład - łódź podwodna), ale tutaj substytutów jest od groma.
Autorze - aspirujesz kolejnym opowiadaniem na Główną, tam już tak lekko nie będzie, oczka sita mniejsze. To co przejdzie w poczekalni, nie przystoi AA (Autoryzowanemu Autorowi).
Opowiadanie fabularnie dobre. Przypasiło mi.
Agnessa Novvak · 2 dni temu · "Wirtualny świat (I)"
Ja na razie nie (choć innym nie bronię głosować "za", żeby było jasne), a to z jednego podstawowego powodu - o ile autor wyraźnie podszkolił się fabularnie, o tyle robi praktycznie te same błędy warsztatowe. Jej, jego, jej, jego, Adam, Weronika, Adam, Weronika. I to w najprostszej do napisania damsko-męskiej scenie, gdzie bardzo wiele rzeczy wynika z kontekstu, a inne załatwiamy odmianą. O tym, że znów na mnie spadło formatowanie akapitów, nie wspomnę.
Pamiętaj, @LaughingCoffinie, że zgodnie z regulaminem wystarczą Ci już tylko dwie promocje na stronę główną, by kolejne Twoje teksty pojawiły się tam z automatu. Jest więc możliwe, że już III część cyklu nawet nie zobaczy poczekalni. A skoro tak, to najwyższa pora przysiąść nad brakami, na które do tej pory przymykaliśmy oko. Bo już niedługo nie będziemy.
PióroAteny · 2 dni temu · "Wirtualny świat (I)"
Co za wspaniałe opowiadanie! Piękne, łagodne opisy, energia między bohaterami wyraźnie wyczuwalna. Jest drobna pomyłka, że Adam zostawił na Weronice bieliznę, a potem nie ściągnął jej zanim przystąpił do pieszczot. 😉
Moje ulubione cytaty:
Uwielbiam połączenie zmysłów w tym fragmencie.
Zawsze miałam słabość do porównywania rzeczy do tańca, aczkolwiek nie spotkałam się z tym, żeby porównać do niego rozmowę, a przecież to takie trafne!
Troszkę powtórzeń, ale mimo to bardzo przyjemny dla oczu opis.
Podsumowując, ja jestem jak najbardziej na tak, żeby puścić to opowiadanie na główną. <3
jamer106 · 3 dni temu · "Źdźbła"
@Agnessa_Novvak
Poczekałbym co uczyni Autor. Dostał podpowiedzi co poprawić. Jak zareaguje właściwie, dać szansę. Jego styl pisania jest specyficzny (co widać po innych opowiastkach).
Takie moje zdanie.
jamer106 · 5 dni temu · "Źdźbła"
@Hyde
Ogólnie to napisałbym tylko gin z tonikiem i tyle, dodanie marki uważam za zbędne i nieco gryzie się z tekstem, ale skoro Autor chciał, jego sprawa.
Pozdrawiam.
Hyde · 6 dni temu · "Źdźbła"
@jamer106 To prawda... Ale czy marka toniku jest w jakikolwiek sposób ważna dla tego opowiadania?
Wendix10 · 6 dni temu · "Uprowadzona: Koszmar niewoli (I)"
Cześć
Nie licząc jednego powtórzenia to jak dla mnie bardzo fajnie napisane. Ciekawy temat i podniecająca scena z obciąganiem. Liczę na ciąg dalszy.
jamer106 · 1 tydzień temu · "Źdźbła" ·
@Hyde
W 1870 ta firma wprowadziła na rynek Indian Tonic Water, a ogólnie powstała chyba w 1783 roku, więc...
Agnessa Novvak · 1 tydzień temu · "Źdźbła" ·
Dziwny tekst. Mamy tło w postaci wojny domowej w Hiszpanii (czyli jednego najbardziej niejednoznacznych pierdolników we współczesnej historii), mamy tragiczny los przyjaciela głównego bohatera-narratora, mamy związek tegoż z dojrzałą wojenną wdową, która też "orze, jak może". Na każdy z tych tematów można napisać konkretną kolubrynę, a tutaj wszystko zostało upchnięte w kilkuminutową miniaturę. Na dodatek napisaną bardzo nierówno, bo obok zdań niemalże godnych Zafona (porównanie nieprzypadkowe) mamy jakieś kulawe, ewidentnie niewykończone kulfony. I co z tym teraz zrobić? Pochwalić, poprawić i wypromować, czy lać autora po łapach?
Hyde · 1 tydzień temu · "Źdźbła"
"dopiliśmy do dna gin z tonikiem Schweppesa."
Jeśli się posługujesz AI, uważaj na powtórzenia tych samych fraz i na realia. Tonic Schweppes raczej słabo pasuje do Hiszpanii lat 1930-ych. Stylizacja historyczna tym razem nie działa.
jamer106 · 1 tydzień temu · "Źdźbła"
-zmieniłbym szyk zdania - jak kiedyś jego oliwkowy mundur.- zakończyłbym na wyrazie dna. Wcześniej wiadomo co bohaterowie konsumują.
- podobny do grzechotania dziecięcej zabawki - tak wydaje mi się lepiej.
-Idąc rozmawialiśmy - wydaje mi się lepiej.
- ten opis mi się podoba, Brawo!
- skoro wcześniej stwierdzasz że główny bohater jest laikiem w kwestii artylerii to wątpię by z dokładnością do 50 metrów mógł ocenić upadanie salwy. Sugerowałbym, a by to obserwator owe słowa wypowiedział do telefonu.
- z założenia kaemy mają określone sektory ostrzału i raczej nie wchodzą sobie w nie (wiem czepialstwo), zamieniłbym na "Ich celny ogień raził nacierających lub coś w tym stylu. Ewentualnie zostaw, to drobnica.
-siedział, siedziałem, powtórzenie (może tkwił).
- trochę nie rozumiem tego zdania. ( a ci którzy jeszcze żyli przed południem, teraz leżeli...) może tak.
- obserwator artyleryjski, występuje już drugi raz ( może zamienić na żołnierz korygujący ogień, lub kompan od kieliszka).
- powtarzasz że jest lojalnym socjalistą, to już wiemy, wyrzuć to, a zamiast właściciel może karczmarz?
-spytała jest zbędne, wiadomo kto mówi i do kogo.
-pytajnik raczej sugeruje że to pytanie.
-wiem że to przenośnia, jednak to bez przerwy sugeruje ...
może przez trzy dni nie wychodziliśmy z łózka.
- nie rozumiem co chciałeś przekazać, czcił pamięć poległych kochając się z kobietą?
- zobacz ile razy jest wyraz jej i piersi. Jeżeli jest facet i kobieta nie musisz wskazywać czyje są piersi, łechtaczka, penis, jądra, to naturalne. Nie będę wskazywał poniżej tych jej piersi, jego penisa itp. Musisz sam to wyplenić.
- niezgrabne to stwierdzenie. stymulował ją językiem o ona dostała dreszcz , a nie język miał dreszcz i przeniósł go na.. Popraw.
-po drodze bym wyrzucił.
-oj niezgrabnie, chyba chodziło o to że ciała były pokryte winem. Przedobrzyłeś, zmień ( cali pokryci klejącym winem).
-powtórzenie kiedy. ( sugeruję gdy)
-ona powtórzenie ( wyrzuć na początku to Ona sama)
-coś mi w tym zadaniu nie gra., raczej cicho, ale krzątanina, no nie wiem.
-tyłem lub plecami, będzie ładniej.
-powtórzenie.
Podoba mi się fabuła opowiadania. Miałeś plan i poprowadziłeś akcje bardzo dobrze. Wskazanymi błędami się nie przejmuj zbytnio, to normalka, z czasem je wytępisz, to proste. Musisz wiedzieć jakie wyrazy najczęściej używasz ( jej, mój, jego, więc, kiedy itp) Ctrl+F wpisujesz i patrzysz gdzie są.
Lubię klimaty wojskowo/militarne, a jeżeli ktoś jeszcze umieści opowiadanie w sztywnych ramach czasowych, to ma u mnie dodatkowego plusa. Mamy erotykę, w czasie wojny domowej w Hiszpanii, nie jest to co prawda "Komu bije dzwon", ale nikt tego tu od Ciebie nie żąda. Opisy czynności podane smacznie, bez technikaliów, zbędnej gimnastyki, zaspakajanie wszystkich otworów, jęków, pięciu orgazmów itp. Ładnie zaserwowane i smacznie podane.
Może rozbudować nieco psychologię postaci, bo o bohaterze trochę niewiele wiemy, ale to miała być miniaturka, więc nie jest to zarzut.
Zaciekawiłeś mnie Autorze. Daje 9, nieco na wyrost. Osiem za opowiastkę i jeden za historyczne umiejscowienie i wojskowy/wojenny temat.
Popraw przede wszystkim te powtórzenia i zaimkozę, a masz mój głos na Główną.
Pozdrawiam.
Art44 · 1 tydzień temu · "Wilczyca (IX-X)"
Więc Łukasz to tylko zabaweczka, Prawdziwa miłość jest w niemczech. Wszak więcej uczucia jest w tych ostatnich słowach po niemiecku, niż w całej relacji z Łukaszem. Verdammt! Pociecha w tym że to chyba Polka będzie bić Niemca... Zgadzam się z tym Andrzejem co do poliamorii i wniosków Pauliny. Mądrze to wytłumaczone i słuszne wnioskowanie. Życiowe. Fajnie się kończy ta pierwsza część.
merida · 1 tydzień temu · "Blanka (V)"
Uniwersum Blanka zasługuje na kolejne części, jest taka... pojemna 😉
Agnessa Novvak · 1 tydzień temu · "Wilczyca (IX-X)" ·
Przyznam, że takie zakończenie pierwszej części historii mnie zaskoczyło. Zazwyczaj autorzy (i autorki 😉 ) raczą nas wówczas jakimś wielkim "BUM" na koniec arii, żebyśmy wiedzieli, gdzie klaskać* a tymczasem tutaj dostajemy dwie sceny dialogowe. Bardzo zwyczajne w swej konstrukcji, a przecież niosące nie tylko emocje, ale i bardzo ważne informacje, rzucające nowe światło na bohaterów. Okazuje się więc, że w razie potrzeby Łukasz potrafi przeciwstawić się innym i bronić własnych przekonań oraz strefy komfortu, jeśli ktoś włazi w nią z buciorami. Ważniejsza jednak moim zdaniem jest tu Paulina, bo o ile jakieś ogólne informacje o jej przeszłości już wcześniej poznaliśmy, o tyle tutaj wreszcie dostajemy konkrety. Konkretnie konkrety. Zaostrzające apetyt na duuużo więcej. Najlepiej jakąś konkretną bawarską golonkę z kuflem czegoś do popicia 😉
*jeśli ktoś rozpoznał nawiązanie do pewnego filmu o pewnym kompozytorze, gratuluję.
Paweł · 1 tydzień temu · "Nagranie z moją dziewczyną (II) "
@Christo wszystko musi wyglądać jak w programie "Zdrady" na Polsacie? Ja tam.wole nieschematyczne rozwiązania...
AlexFenriss · 1 tydzień temu · "Wilczyca (VIII)"
Drodzy, oczywiście że blisko Maxima, Orłowo nie jest duże. Nie wiem czy wiedziałeś @Drontheim, że Orłowo to po niemiecku Adrelhorst. Taka mała zbieżność. Co do Adlerheim... podobala mi sie, ta nazwa ale ma ona z austriackim akwarelista tyle wspolnego ile Wilczyca z Wilczym Szańcem. Tym niemniej cieszy mnie, zebta historia zaczyna budzić rozne domysły. Chcialam coś jeszcze napisać, ale nie napiszę. Nic nie będę spojlerowała. Napiszę tylko, ze będą wakacje we Wloszech (bez wątków faszystowskich), bedzie coś o doktorze dla ktorego zbudowano willę, będzie nawet.... z resztą sami przeczytacie. Bo właśnie, dziękuję ze czytacie a Tobie @Agnessa za wsparcie. Myslę, ze ta historia nie raz Was zaskoczy.
Agnessa Novvak · 1 tydzień temu · "Wilczyca (VIII)"
@Drontheim - czyli nie tylko ja mam skrzywienia związane z takimi historycznymi aluzjami 😉 Zaraz się okaże, że to willa po takim lekarzu, który tylko sprzedawał Perviti... witaminki, natomiast w latach 1933-45 wziął bezpłatny urlop. A poza tym nie ma dowodów, że wiedział 😛
PS Ciekawa uwaga z tym Maximem. Zwłaszcza że interesy, jakie ponoć były tam prowadzone, całkiem dobrze tłumaczyłyby obecny status majątkowy Pauliny. Ale tę teorię zostawiam na razie dla siebie.
Marcin · 1 tydzień temu · "Wilczyca (VIII)"
Z niecierpliwością czekam, aż Paulina zabierze Łukasz ze sobą do swojej posiadłości w Niemczech <3
Drontheim · 1 tydzień temu · "Wilczyca (VIII)"
Nazwa Adlerheim brzmi podejrzanie podobnie do pewnego słynnego Adlerhorst. A lokacja willi z lat trzydziestych tylko podbija podobieństwo do innej posiadłości nazistowskiego właściciela. 😉
W połączeniu z mieszkaniem komunistycznego dziadka Pauliny na Orłowie (pewnie tuż obok świętej pamięci Maxima w Gdyni!) tworzy się z tego ciekawa mieszanka totalitarnych powiązań głównej bohaterki. Małe detale, podejrzewam że celowe, a tworzą intrygujący, niewymuszony background.
Coś się za tym głębszego kryje autorko? Czy to wyłącznie przypadek, tak samo jak to że następne wakacje bohaterowie spędzą we Włoszech na bagnach pontyjskich? 🙂
jamer106 · 2 tygodnie temu · "Joanna na basenie"
@Vendala
Ty nie dziękuj, Ty pisz, bo ja czekam. "Kochać się w wyświetleniach, jest rzeczą niewieścią, mężom przystoi w milczeniu się zbroić" ( przygotowywać nowe i publikować). Moja wersja, bodajże Asnyka.
Wyświetleniami się nie podniecaj zbytnio. Zauważ że niektóre gnioty, mają dwa razy tyle, a daleko im do Twojego poziomu. Przepatrz moje "dzieła", te które są według mnie najlepsze, mają po 2,5K, a niskich lotów one shoty typu "Renatka" czy inne oscylują w granicach 26 k, albo podobnie.
Czas podziękowań minął po tym komentarzu. Do roboty. "Chodź, no Vendala z opowiadaniem, mnie Cię tutaj potrzeba! Potrzeba!
Mam nadzieję że nie uraziłem, bo nie taki mój zamiar był.
Pozdrawiam i CZEKAM.
Art44 · 2 tygodnie temu · "Wilczyca (VII)"
Podoba mi się. Obnaża ta opowieść jak ludzie dają się wykorzystywać, w sumie na własne życzenie swoich pragnien i marzeń. Mocny kontrast między bohaterką i uległym, na tyle duży że myślę że Paulina mogła by dużo więcej z Łukaszem zrobić, to też ukazuje w jaskrawy sposób, jacy bywają ludzie, kiedy kurtyna opada i jak zaczynają wychodzić słabości, pragnienia i lęki, a także mrok duszy jaki każdy z nas ma w sobie, bo w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy źli, każdy ma coś na sumieniu i jak się z tym mierzy, @AlexFenriss ciekawe, dobrze podpatrzone i intrygujące.
Agnessa Novvak · 2 tygodnie temu · "Wilczyca (VII)"
Raczej nie minę się z prawdą, jeśli powiem, że tak. Widać, słychać i czuć, że pisał to ktoś, kto miał do czynienia z podobnymi sytuacjami - niekoniecznie we własnym życiu (a jeśli nawet, to pomidor i nie pytajmy więcej), natomiast co najmniej w bezpośredniej relacji.
A taka kobieta jak Paulina może zrobić wodę z mózgu nawet komuś, kto nie wejdzie z nią w żadne bliższe relacje. A już na pewno wszystkim wspomnianym cwaniaczkom, którzy mają się za nie wiadomo jakich kiziorów 😉
AlexFenriss · 2 tygodnie temu · "Wilczyca (VII)"
@Marianna - nie polemizuję, zdaję sobie sprawę z tego, że nie kazdemu moze to się podobać. Opisy sa bardzo dosłowne i pokazują dość specyficzne upodobania. Staram się jednak, aby opisywac nie tylko skomplikowane relacje, ale równiez motywacje bohaterow. O czym jest ta tragedia, jak ją nazwałaś? Na razie o tym, że owca od wielu lat marzy o tym aby wilk ją ugryzł. I w końcu wilk przychodzi, gryzie, gryzie... az zaczyna ją pozerać kawalek po kawalku. Dlaczego? Bo jest wilkiem. To przestroga dla wszystkich chlopców, którzy mysla, ze uda im się oswoić taką kobietę jak bohaterka. Chłopców, ktorym wydaje się, ze femdom sprowadza się tylko do lizania stóp, realizacji fetyszy i kilku klapsów. Nie sprowadza się, jesli owca trafia na wilka a wilk potrafi manipulować, kusic, uwodzić, grac na emocjach i trafiać w czułe punkty. W dalszych czesciach będziemy poznawali coraz blizej moją bohaterkę, bo to opowiesc o niej, a nie tylko o jej relacji z Łukaszem. Taki mały spojler. Czy znam takie relacje i takich Łukaszów? - Pomidor.
Agnessa Novvak · 2 tygodnie temu · "Wilczyca (VII)" ·
@marianna - pamiętajmy o Lublińcu! 😉
A poważniej - nie podejmuję się nazywać takich relacji, bo zaraz się zjawi jakiś znawca klimatu i mnie naprostuje, natomiast jak najbardziej potwierdzam, że one istnieją. I nawet jeżeli zupełnie nie jest to moja bajka, to nie mam najmniejszego zamiaru nikogo oceniać, a już na pewno nie fikcyjnych bohaterów z fikcyjnym świecie. Owszem, nieodmiennie mam pewne uwagi względem autorki i stworzonych przez nią postaci (wyszczególnione w komentarzach do poprzednich części, gdyby ktoś był ciekawy), jednak jest to kreacja @AlexFenriss, a nie moja i nie mnie decydować, co się w tym uniwersum będzie działo. A już na pewno nie mam zamiaru wymagać doklejonego na ślinę happy endu, bo to zdecydowanie nie ten rodzaj opowiadania. Chociaż teraz to już bardziej minipowieści.
PS Na temat tego, czy przemoc ma płeć, może nie zaczynajmy w ogóle dyskutować, bo momentalnie wjedziemy na pełnej w kwestie światopoglądowo-społeczno-polityczne. A to ostatnie, czego nam tutaj potrzeba. Natomiast jeśli ktoś naprawdę wierzy, że "mężczyzna zawsze zły, kobieta zawsze dobra", to ma większy problem ze sobą niż wspomniani bohaterowie.
Vendala · 2 tygodnie temu · "Joanna na basenie"
Chcę przy okazji serdecznie podziękować wszystkim czytelnikom! Przekroczenie 10 tys. wyświetleń w tak krótkim czasie było dla mnie sporym zaskoczeniem!
Jeszcze bardziej dziękuję tym, którzy zdecydowali się zostawić ocenę! Wiem, że to nie łatwe, wyważyć jakość tekstu i emocje jakie w nas wywołuje. Zapewniam jednak, że niezależnie od wybranej noty, taki odzew motywuje mnie do dalszego pisania 🙂
Najbardziej natomiast dziękuję tym, którzy zostawili komentarz (choćby najkrótszy), czy napisali mi wiadomość! Piszcie proszę o tym czy Wam się podoba i co wymaga poprawy, wytykajcie błędy i nieścisłości, podsuwajcie pomysły!
Pozdrawiam!
Vendala
marianna · 2 tygodnie temu · "Wilczyca (VII)"
Studium przypadku. Do Choroszczy albo Tworek, tylko nie wiem czy bohaterowie, czy autor.
Syndrom sztokholmski to to nie jest, gra erotyczna też nie. Co to jest ? Tragedia w XX aktach ?
Bo raczej miejsca na happy end i szczęśliwy związek w tych sadystycznych wypocinach nie ma.
Wcześniej czy później frustracja musi znaleźć ujście, ciśnienie musi zostać spuszczone. Jak?
Może ktoś kiedyś pracę magisterską albo nawet doktorat zrobi z jakiejś psychiatrii co ludzie mają w głowach czytając
ten tekst.
A podobno przemoc ma płeć ; )
Vendala · 2 tygodnie temu · "Joanna na basenie"
@Adam Najprościej będzie chyba założyć konto na portalu. Wtedy po kliknięciu na nick użytkownika pojawi się możliwość wysłania wiadomości prywatnej.
Oczywiście, o ile nie chcesz pisać w komentarzach 😉
Wirtualny świat (III)
Podwójna gra w ciemności
Wirtualny świat (II)
Wirtualny świat (I)
Święta
Wilczyca (IX-X)
Źdźbła
Wilczyca (VIII)
Ciasna
Wilczyca (VII)