Pozdrawiam szanownego autora. Opowiadanie fajne i perspektywiczne do następnego odcinka lub kolejnych odcinków, jeśli takowe mają szansę być. Kilka przemyśleń na gorąco wywianych z lektury opowiadania i komentarzy. Jest pytanie zasadnicze, czy mąż chce dalej z żoną być, czy nie - czy rozwód, czy powrót i dalsze życie. Jeśli nie - sprawa prawie prosta, jeśli tak, jeśli nie chce się rozwieść to potrzebna jest pełna szczerość między nimi, a to już materiał na kolejne odcinki. Mąż pracujący na utrzymanie związku to bardzo często żona znudzona i niezauważona, co skutkuje brakiem docenienia pracy i wysiłków męża i skokami w bok w ramiona innych facetów. Jeżeli nie będzie rozwodu, to może zgodzą się na wariant zdrady kontrolowanej w różnych wersjach do wyboru - z udziałem męża aktywnym(razem z kochankiem) lub pasywnym(mąż obserwujący),lub też bez męża ale ze szczegółowym opisem przebiegu wrażeń. Wybór należy do autora. Żona powinna być z mężem transparentna, w pełni szczera i wiarygodna w przypadku wyboru zdrady kontrolowanej. Może mąż znajdzie dla siebie i żony nieznany dotychczas poziom satysfakcji seksualnej. Pozdrawiam i czekam co z tego dalej wyniknie - nie rezygnuj i pisz dalej autorze - początek jest obiecujący. Jak coś jeszcze mi zajarzy się w głowie to się odezwę.
@JoWisZ - skoro powiedziałeś "A", to powiedz też "Ź". Wymyśliłeś historię w taki sposób, że na początku czytelnik zostaje postawiony przed wieloma (według mnie zbyt wieloma, ale o tym za chwilę) pytaniami bez odpowiedzi, których masz zamiar udzielić dopiero później, więc za jakiś czas zaprezentuj nam owo "później".
Moje porównanie do wyznań nie jest w żaden sposób obraźliwe, tylko wskazuje na to, że rządzą się one własnymi prawami: są to zazwyczaj wycinki jakiejś historii, w których całkowicie pomija się motywację bohaterów, konsekwencje ich działań oraz tło wydarzeń. W opowiadaniu, nawet krótkim, przydałoby się choćby trochę nakreślić kontekst i wytłumaczyć, dlaczego coś się dzieje i jakie są tego konsekwencje. W "Wakacjach z Jolą" wstęp, mimo że niespecjalnie odkrywczy (para wyjeżdża na egzotyczne wakacje i spotyka na swojej drodze przerysowanego miejscowego lowelasa 😉 ), jest i pozwala czytelnikowi wejść w opowieść, natomiast później przechodzisz praktycznie od razu do sceny seksu, a po niej do rozmowy z teściową jako zakończenia. Może gdyby postać Joli została od razu przedstawiona jako lubiąca sobie skoczyć w bok, ewentualnie w późniejszej rozmowie dowiedzielibyśmy się czegoś o przyczynach jej postępowania, ale nic takiego się nie dzieje i w efekcie jesteśmy świadkami wydarzeń, których po prostu nie rozumiemy i które nie składają się nam w logiczną całość.
Przy czym nie polecam od razu rezygnować z wielkiej kariery pisarskiej, bo wszyscy kiedyś zaczynaliśmy i wszyscy (wszyscy!) popełnialiśmy błędy. Zaczynając od źle postawionych przecinków, a kończąc na braku sensu, godności i rozumu człowieka w fabule. Następnym razem będzie lepiej 😉
Opowiadanie nie jest złe, a Ty całkiem nieźle poradziłeś sobie jak na debiutanta z ogarnięciem tekstu. Uwag nie traktuj proszę jako czegoś, co ma Cię zniechęcić, bo nie taki jest nasz cel, wręcz odwrotnie - zależy nam, aby grupa piszących stale się powiększała.
Chęć podkreślenia znaczenia danej osoby możesz okazać w inny sposób, np. opisując je jako emocje bohatera, uczucia do niej żywione, wspólne przeżycia, oczekiwania względem wyjazdu, etc.
I żeby było jasne - nie krytukuję Ciebie jako Autora scenariusza za to, że bohater tak się zachował, bo miałeś taki pomysł i już. Bohaterowie opowiadań czy książek nie są perfekcyjni i bardzo dobrze - Twój poleciał z płaczem do teściowej, w jednych środowiskach jest to odbierane jako przywiązanie do rodziny, często w mniejszych miejscowościach, gdzie młodzi mieszkają, rodzicami/teściami, w innych jako przejaw niesamodzielności i brak zaradności życiowej. Krytykuję zachowanie bohatera, a nie Twój pomysł na niego.
Pisanie w pierwszej osobie dla debiutanta jest najłatwiejsze, przenosisz na papier własne emocje, jesteś narratorem.
Co do katowania się - proponuję odpuścić i wrócić do tekstu jutro bądź nawet pojutrze i przeczytać go powoli jeszcze raz. Gwarantuję, że odbierzesz go inaczej i łatwiej będzie nanieść korekty oraz znaleźć miejsca, które ich wymagają.
Nie ma co się stresować i traktować naszych komentarzy śmiertelnie poważnie, pisanie tutaj to relaks i rozrywka, podobnie jak czytanie niecnych historyjek, które tu klecimy 😉
Jeszcze do XXX_Lorda:
Wracam do "nadmiaru Joli". Przeanalizowałem jeszcze raz tekst i już wiem, dlaczego wystąpił ten nadmiar. Chciałem podkreślić, jak bliską osobą jest ona dla mnie. Wydawało mi się, że stosowanie za wszelką cenę zamienników dla imienia nie do końca odda moje uczucia dla Joli, bo w głowie wciąż kołatało: Jola, Jola, moje Jola...
Dla wyjaśnienia: piszę w pierwszej osobie, ale nie są to moje autentyczne przeżycia. Jakiś czas temu przyśniło mi się, że zabieram moją młodą żonę na wakacje, a ona mnie zdradza. Nota bene jesteśmy z prawdziwą żoną wiele lat po ślubie, a kobieta ze snu jest kimś innym. Ten sen zaczął mnie niemal prześladować, powtarzając się i rozwijając o kolejne szczegóły. Pomyślałem, że jeśli to spiszę, to wróci mi spokój. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Teraz katuję się tekstem, czytając go raz po raz i próbując poprawiać, dopasowując jakby wydźwięk treści do mojego sposobu przeżywania.
Pozdrawiam.
Do XXX-Lorda:
Bardzo jestem Ci wdzięczny za celne uwagi. Jak odpowiedziałem Agness, to moje pierwsze opowiadanie. Dlatego z pewnością jest ułomne, tak pod względem treści, jak i formy.
Nadmiar zaimków osobowych: zgadzam się, to wynika z braku wprawy. Chociaż przy "mojej Joli" bym się upierał. Chodziło mi o to, że nie poznałem jakiejś tam Joli, tylko że jest to obecnie ktoś dla mnie ważny.
Nadmiar Joli: pełna zgoda.
Zabrakło konkluzji po opisie najbardziej bolesnego dla autora momentu: pewne rozwinięcia chciałem umieścić w kolejnym odcinku, ale nie wiem teraz, czy powinienem go napisać, bo znowu wyjdzie knot.
Skarga do teściowej: chciałem podkreślić, że rodzina Joli jest dla mnie ważna, że ją cenię i nie chciałbym niedomówień oraz że liczę na ich zaangażowanie i pomoc w rozwiązaniu trudnej sytuacji. Rzecz jasna - nie od razu. To wymaga przemyśleń i chłodnych głów. Znów dodam: wiele kwestii miało się pojawić w kolejnym odcinku.
Z jednym nie mogę się zgodzić: jeśli mąż jest zapracowanym człowiekiem, z czego żona doskonale zdaje sobie sprawę i akceptuje to, bo w zamian niczego (oprócz codziennej obecności partnera) jej nie brakuje, to może na prawo i lewo rozglądać się za kochankami, nie stawiając na jakość? Może być pierwszy lepszy, jak wybrała Jola?
W podsumowaniu: jestem przekonany, że treść mojego opowiadania jest zbyt pobieżna, zdawkowa. Brak wprawy i doświadczenia niestety wyszły na jaw.
Jednakże dziękuję za każdą uwagę, za każde wytknięcie, mam o czym myśleć, żeby nie popaść w samouwielbienie 🙂
Pozdrawiam.
Do Agnessy:
Dziękuję za poprawki i wartościowe uwagi. Może nie do końca się z nimi zgadzam. Jedno wiem na pewno: tytuł jest nietrafiony, to tak poza uwagami. To moja wina, ale nic lepszego nie przyszło mi do głowy.
Te przerwy: tak, zastosowane są dość niechlujnie. Za szybko postanowiłem przesłać tekst, nie skupiając się nad jego wyglądem.
Sztampowy wstęp: wydawało mi się, że nie warto go rozwijać, bo nie chodziło mi o opis małżeństwa z Jolą, tylko o przekazanie opowieści o wakacyjnej "przygodzie".
Nie ma odpowiedzi na pytanie dlaczego ona to zrobiła? To miało być w kolejnym odcinku, kiedy dojdzie do ponownego spotkania z żoną.
Nie mam wprawy w pisaniu opowiadań, to moje pierwsze. Chyba masz rację, że tekst bardziej przypomina wyznanie, niż opowiadanie. Myślę teraz, czy powinienem nadal próbować mierzyć się z konwencją opowiadania, bo jak widać, chyba tego nie czuję.
Pozdrawiam.
"Przyznać muszę, że byłem dość zapracowanym człowiekiem. Od {moich} studiów minęło już kilka lat, udało mi się znaleźć pracę świetną, choć niemal całkowicie wypełniającą {mój} czas. No i nieustanne podróże. Rodzice pomogli {mi} kupić samochód, a mieszkanie udało {mi} się nabyć bardzo korzystnie, choć niestety na kredyt. Ale cóż, kto dzisiaj nie ma kredytu? Powoli je umeblowałem, wyposażyłem w niezbędny sprzęt. Tylko nie miałem czasu się nim cieszyć, ani myśleć o kobiecie na stałe. Jaka praca, takie życie…
{Moją} Jolę poznałem przez przypadek, na imieninach naszej wspólnej, jak się okazało, znajomej. Wcześniej nawet nie wiedzieliśmy o swoim istnieniu. {}Jola była czarującą brunetką, nieco młodszą ode mnie."
W nawiasach z tzw. cyckami wskazałem zbędne słowa (najczęściej zaimki osobowe), które można śmiało skasować - bohater opowiada w pierwszej osobie, więc nie musi podkreślać, że coś jest jego. Nadmiar zaimków to najczęstszy błąd, zarówno u debiutantów, jak i bardziej doświadczonych Autorów. Spróbuj przejrzeć cały tekst pod tym kątem, również w odniesieniu do pozostałych bohaterów opowiadania.
Druga kwestia - nadmiar "Joli". W niektórych momentach można całkowicie usunąć imię, choćby w sytuacjach, gdy w opisywanym zdarzeniu występuje tylko bohater i Jolanta, w innych stosować zamienniki (żona, małżonka, druga połowa, lepsza połowa) - słownik synonimów i masz pole do popisu.
Interpunkcja wygląda na poprawną, choć nie chce mi się analizować każdego przecinka, dwa rzuty okiem nie pokazały grubych błędów.
Fabuła:
Dziwaczna. Doceniam, że nie jest to opowiadanie o samym rżnięciu, gdzie w drugim akapicie bohaterowie zrzucają ciuchy, a Autora świerzbią od samego początku palce, żeby opisać seks. Zbudowałeś napięcie, a Czytelnik do szczytowego momentu opowiadania czuje się zaangażowany i czeka, co dalej. Szczytowy moment = seks Jolanty z nieznajomym.
Później jednak następuje etap konsekwencji i mam wrażenie, że zabrakło konkluzji, a historia jest urwana, bez zakończenia. Gdy uzupełnimy to wspomnianymi przez @Agnessę pytaniami, na które Czytelnik nie uzyskuje odpowiedzi, mamy obraz scenariusza, będącego niepełnym i nieco rozczarowującym. To mniej więcej takie uczucie, jakbyś dał jedzącemu apetycznie wyglądającego pączka, gdzie po pierwszych dwóch kęsach czuć mnóstwo różanej marmolady, a w połowie okazuje się, że druga część jest w zasadzie pusta, a na dodatek ktoś wyrywa jedzącemu pączka przed końcem konsumpcji z dłoni...
Pomijam sam fakt późniejszego rozwiązania problemu już w Polsce przez bohatera, który poleciał na skargę do teściowej. Być może taki miałeś, Autorze pomysł na tę postać i jeśli tak, to okej. Jeśli nie i wyszło przypadkowo albo (co gorsza) to historia na faktach, takie zachowanie jest przykładem niedojrzałości i w sumie nie zdziwiłbym, gdyby niedojrzałość męża była powodem zdrady, być może wielokrotnej
Brał ślub z matką Jolanty z czy z nią? Dlaczego nie rozmawia z żoną, tylko biegnie na skargę? Jak żona krzywo rozkłada nogi w łóżku, to też biegnie do teściowej z płaczem?
Mógłbym tak jeszcze przez kilkanaście linijek pastwić się nad typem, ale szkoda czasu. Jeśli jest taki zawsze, to nie ma co się dziwić, że żona skacze na boki. Co ciekawe, ma pretensje do żony, że puściła się na wakacjach, a sam co robił? Nie wspomniał nawet o tym, czy choć raz uprawiali seks, a na takie wyjazdy we dwoje, gdzie na południe głównie po to się jeździ. Leżeć na plaży albo nad basenem, obżerać lokalnym jedzeniem, pozwiedzać i intensywnie testować łóżko w pokoju hotelowym.
Podsumowując:
Fabuła i technikalia do korekty, jednak jak na debiut od strony czysto pisarskiej naprawdę nie jest źle. Trochę treningu (czyli po prostu pisania nowych opowiadań) i oszlifujesz umiejętność budowania zdań, nauczysz się unikać powielania błędów, zbudujesz bardziej spójny scenariusz i kolejna historia będzie dużo lepsza.
Słowem wstępu: poprawki moderatorskie objęły prostowanie akapitów i ujednolicenie myślników w dialogach. Poza tym wszystko pozostało oryginalne,
Co się tyczy opowiadania, to mam dwie generalne uwagi. Pierwsza techniczna: nie bardzo rozumiem stosowania podwójnych przerw w tylu miejscach, tym bardziej że są one używane niekonsekwentnie - raz oddzielają wydarzenia kolejnych dni, a raz nie: patrz akapit "Czwarty dzień...". Polecam się temu przyjrzeć, zlikwidować je tam, gdzie są zbędne i podzielić tekst na kolejne główne motywy (np. przyjazd, scena zdrady, reszta), przedzielone kreską.
Druga kwestia natomiast dotyczy samej fabuły: mamy wprowadzenie (raczej sztampowe, ale z zasady ograniczam czepialstwo wobec debiutantów), mamy zakończenie, ale punkt kulminacyjny ginie gdzieś po drodze. Ot, mąż przyuważa żonę z gachem 😛 jego wyrzuca z pokoju, z nią wymienia trzy zdania na krzyż, koniec. Serio? Przecież nie dostajemy odpowiedzi na absolutnie żadne, w tym najbardziej podstawowe pytanie: dlaczego ona to zrobiła? Pod tym względem tekst przypomina raczej rozciągnięte wyznanie niż opowiadanie, ale w razie potrzeby można coś dopisać , a najlepiej poprawić się następnym razem.
Zbliżyłem się, położyłem dłonie jej na talii i pocałowałem.
- tu coś jest niegramatycznie, położyłem dłonie na jej tali.
rozrzucała ręce w pościeli
- Poprawna forma to „rozrzucać ręce na pościeli”. Na pościeli – oznacza, że ręce leżą na wierzchu prześcieradła, kołdry lub poduszek. To najbardziej naturalna sytuacja, gdy leżysz odsłonięty lub na posłanym łóżku.
W pościeli – tej formy użylibyśmy tylko wtedy, gdyby ręce były schowane głęboko pod kołdrą lub owinięte materiałem tak, że ich nie widać.
Do samego gestu „rozrzucania” rąk (który kojarzy się z przestrzenią i swobodą) znacznie lepiej pasuje przyimek „na”.
i że ich kocha i że
-to dwa razy " i że" trochę kłuje.
Na początku byłem raczej utrzymankiem Moniki, a ona moją sponsorką.
- jedno wynika z drugiego i chyba nie raczej tylko na pewno.
swojej małżeńskiej sypialni i kazała mi ją rozebrać.
- zleciła mu roboty budowlane tam, czy co?
z niej tę elegancką,
- bez "tę"
Jej cipka,
-tylko ona ma cipkę, jej jest zbędne.
Po czterech razach
-doprecyzowałbym, bo te razy to mogą mieć różne znaczenie (pewnie chodzi o orgazmy).
– Teraz możesz we mnie wejść. Bez gumki – przesunęła się na środek łóżka i wyciągnęła ręce za głowę.
- ten zapis wydaje się błędny. Po bez gumki winna być kropka, a po kresce dialogowej Przesunęła z dużej litery, ale mogę się mylić.
jak od tej pory miało to między nami wyglądać.
- ma to między nami wyglądać, miało sugeruję czas przeszły, a ona mówi mu o tym teraz
za który płaciła ona
-ona jest zbędne, kto placił wychodzi z kontekstu zdania.
Mi też się to
- nie zaczyna się zdania od Mi, poprawna forma Mnie.
co nie oznacza,
- oznaczało, nie mieszaj czasów.
ja jedynie spełniam jej wyrażone wcześniej życzenie.
- ja, jej, za dużo tego.
Uwielbiała to, a mnie – przyznaję – schlebiało jak cholera.
-trochę nie rozumiem, co mu tak schlebiało. Brak czucia w języku, bo to jest ostatnia czynność jaką opisuje. Użyłeś skrótu myślowego, który ty sam rozumiesz.
chyba dość bogate życie towarzyskie i chyba
- chyba x 2
Wystarczało mi kilka minut odpoczynku i chwila zabawy penisem, by znów doprowadzić go do pełnej użyteczności. Jedno i drugie zawsze było atutem w relacjach z kobietami, a w pracy okazało się bezcenne. Może nawet ostatecznie przesądziło o tym, że zostałem profesjonalistą.
- no chyba nie traktujemy pieprzenia kobiet za pieniądze jako pracy zawodowej? Gość jest z wykształcenia pracownikiem uczelni i nie wiem w jaki sposób jurność wpłynęła na to, że stał się w pracy profesjonalistą. Znów skrót myślowy autora.
Alicja przykrywała
- zbędna Alicja,
Czas mijał, a ona nie zbliżała się do celu, w którym się tu znaleźliśmy.
-to zdanie jest dziwne, coś w nim nie jest OK.
Schowałem ją do kieszeni
-schowałem je.
to przygotowany. Przyszło mi to głowy
-to x 2
Stała przede mną w samej bieliźnie, koronkowej i białej.
- zmieniłbym szyk zadania i wyrzucił samej.
jej pupie. Była zaskakująco zgrabna jak na jej wiek. Małe, lekko zaokrąglone pośladki napinały koronkowy materiał.
- jej x 2 i o tym , że majtki są koronkowe, wiemy ze zdania wcześniej.
mój penis
- tylko on ma penisa, mój zbędne.
Pomyślałem, że w rzeczywistości musi być rudzielcem i byłoby jej nawet do twarzy w naturalnych włosach, gdyby nie farbowała się na kolor głębokiej czerni.
- to o farbowaniu, już wiemy, ta informacja nic nie wnosi, bo jest powtórzeniem wcześniejszych. Nie obawiaj się Czytelnicy nie są takimi ciapami, że zaraz zapomną. Nie musisz im przypominać.
Choć nie mogłem zobaczyć jej twarzy, wiedziałem, że ma w tej chwili przymknięte oczy i się uśmiecha.
- piszesz w I osobie, czyli nie wiesz. Przypuszczałem, domyślałem się itp. Wiedzieć nie mógł. To atrybut narratora wszechwiedząćego , a ten występuje w III osobie.
Dobrze Autorze, na razie tyle, gdyż nie mam zamiaru analizować całości, nie mając pewności, że taka forma Ci pasuje. Nieraz naprodukowałem się i nikt nawet nie odpowiedział.
Masz tendencję do powtarzania rzeczy, które wcześniej już podałeś, jakbyś nie wierzył, ze Czytelnik, to wychwyci, i za każdym razem mu chcesz to serwować. Przykład - elaborat o ciele Alicji, o jej skórze, pieprzykach ect. Opis godny specjalisty chorób skóry . Przez takie zbędne opisy, fabuła ciągnie się niesamowicie, a Czytelnik i tak przelatuje wzrokiem tylko po tych opisach.
Zaimkoza - nie przejmuj się tym, z czasem pozbędziesz się tej przypadłości debiutantów, podobnie jak i powtórzeń.
Jest dobrze, jeżeli tylko wyrażasz chęć przejadę tekst do końca.
Pozdrawiam.
@Agnessa_Novvak Dzięki za komentarz i uwagi. Przyznaję się bez bicia, że nie dopatrzyłem wcięć akapitowych. Jeśli chodzi o fabułę, w zamyśle chciałem trzymać się głównego, zawodowego wątku. Ale rozumiem zapotrzebowanie też na te poboczne, na przykład kryminalną historię Waldka. Kto wie, może w przyszłości pojawi się jeszcze w życiu naszego prostytutka.
A Monika... no właśnie, Monika. Wiele rzeczy o niej nie wiemy i możemy się tylko domyślać. Tak samo jak może się ich tylko domyślać bohater.
Na wstępie zaznaczę, że na etapie przygotowania tekstu do publikacji zostały wykonane: wcięcia akapitowe, poprawki zapisu niektórych dialogów i didaskaliów (przy czym te błędy wyglądały nie tyle na niechlujstwo czy brak wiedzy w tym temacie, a raczej na efekty dopisywania czegoś w ostatniej chwili i rozjechania się formatowania), a także zapisanie bodaj trzech liczb słownie. Poza tym cała reszta co do pojedynczego przecinka pozostała bez zmian.
Przechodząc do tekstu, to przyznam, że mam mocno mieszane uczucia wobec niego. Całość jest napisana poprawnie, ale jakoś tak "generycznie", jakby powiedziała dzisiejsza młodzież, choć mnie bardziej pasuje określenie "do przesady bezpiecznie". Przykłady? Ależ proszę:
- niby mamy do czynienia z realistycznym, opowiedzianym całkowicie na serio (bo np. humoru sytuacyjnego w zasadzie nigdzie nie uświadczymy) wyznaniem, natomiast w kilku miejscach coś takiego jak logika przyczynowo-skutkowa i towarzyszące jej konsekwencje po prostu nie istnieją. Najbardziej jaskrawym przykładem jest chyba motyw Beaty i Waldka, którzy najpierw są przedstawiani dosłownie jak postacie z jakiegoś romansu mafijnego, co to mogą zrobić bohaterowi jesień średniowiecza z wiadomo czego, po czym... wystarczy zmienić kartę SIM, żeby zniknąć im z horyzontu? Żeby gdzieś po drodze Waldek faktycznie dojechał bohatera i dał mu chociaż po ryju, a Beata nie tylko zagroziła, ale i opublikowała jakieś kompromitujące szczegóły ich relacji, ale temat kończy się jak nożem uciął. Czemu? Nie interesuj się,
- relacje dojrzałych kobiet z młodszymi mężczyznami są dość popularnym tematem opowiadań, natomiast większość autorów opisuje je na zasadzie "miała 50, wyglądała na 30". @Nuwandadwa na szczęście nie idzie tą drogą (poza jednym przykładem), co nie oznacza, że miejscami aż nie prosi się o więcej. Takie bardzo konkretne, dosłowne, soczyste WINCYJ!
- ogólnie przedstawiona w tych 30 minutach historia nie tylko mogłaby, ale wręcz powinna zostać rozwinięta do co najmniej godziny, niemniej czepiać się nie mam zamiaru, bo w końcu to debiut. A że zakończenie sugeruje możliwą kontynuację, to może kiedyś doczekamy się nie tylko ciągu dalszego, ale i jakichś retrospekcji, ujawniających szczegóły wydarzeń z Beatą, Waldkiem czy choćby Renatą, bo krótka wzmianka "została nagrana, Monika to obejrzała, była zadowolona" to też zdecydowanie za mało. Zresztą sama Monika też zasługuje na dokładniejsze przedstawienie, gdyż niby wie bardzo wiele o swoich koleżankach, ale skąd, to już pozostaje wiedzą tajemną 😉
W sumie: mimo powyższej krytyki poważnie rozważam głosowanie za promocją na stronę główną, choć wolę na razie poczekać na ustosunkowanie się autora do ww. uwag i sugestii.
@Henio dziękuję za feedback 💋🍬
Mialo być potargane, tak jak główny BihaterX.
Co do mojego Substacka to wersja "po angielsku" czyli GLOBAL jest dla anglojęzycznych CzytelnikX. Strona główna (czyli ta zaraz po wejściu) jest dla CzytelnikX polskojęzycznych.
@Randomowy_Czytelnik Pozdrawiam, ja jestem zwolennikiem relacji na zasadach zdrady kontrolowanej, ale na zasadach sensownych - obecność męża w trakcie spotkania bierna(obserwator), lub czynna(uczestnik). jednak nie akceptuję poniżania i dyskredytowania męża -za zgodę dla żony powinien być tylko wywyższony, nigdy poniżony. Poniżenie wszystko psuje, wywyższenie za to relacje buduje. No chyba, że mąż wszelkie poniżenie akceptuje i że takowe poniżenie sprawia mu przyjemność, a może i też podnieca- ale to już inna para kaloszy. Jeszcze raz pozdrawiam.
Cześć! To moja pierwsza historia, która wydarzyła się naprawdę.
Chciałby w to wierzyć Autorze, i gdybyśmy to przekonwertowali w takie wyznanie "To moja pierwsza historia, chciałbym, by wydarzyła się naprawdę" to tutaj mamy pełna prawdę... ale niech Ci będzie. @Agnessa "przeorała" i wskazała główne bolączki i niedociągnięcia. , z którymi w 100% się zgadzam.
Tak, tekst jest na swój sposób "uroczy", ma swoją niewinność i spory ładunek chłopięcych fantazji. Czy to źle? Jak na debiut wystarczająco. Nikt tu nie wymaga epopei narodowych, ma być lekko, łatwo i "pieprznie".
Zacznę od pozytywów.
Porwałeś się na niszowy temat "przebieranek/crossdresingu" i to się chwali. Mało jest tego typu opowiadań i przykładając się możesz zyskać grono wielbicieli (w tym równiez mnie).
Uderzyłeś w klimat softowy, bez "trójcy", jęków, ogromu orgazmów, monstrualnych członków i wytrysków jak ze strażackiego węża. Kolejny plus (przynajmniej u mnie). Bohater nie jest przedstawiony jako napalony młodzian, co to kopuluje ze wszystkim co nie zdąży mu uciec. Ba, jest bardziej zaskoczony tym wszystkim, wzbrania się, próbuje coś zdziałać, kapituluje jednak stopniowo, aż w końcu damskie fatałaszki "przemawiają do niego". Tu postarałeś się, nie ma, że po założeniu od razu mu się spodobało. Wychodzi ten proces prawie naturalnie... Prawie.
Bardzo zaplusowałeś tym, że pomimo wcześniejszego odrzucenia tekstu, poprawiłeś go i ponownie podesłałeś. Brawo, postawa godna wskazania innym. Dostrzegasz mankamenty tekstu, CHCESZ go poprawić, a co za tym idzie dowiedzieliśmy się, że nasze uwagi padają na żyzny grunt. Na tym jednak pochwały zakończyć trzeba.
Być może fabuła byłaby bardziej "do przyjęcia", "realistyczna" tylko wszystko psuje wykreowana postać cioci. Jej zachowania w stosunku do bohatera i córki są irracjonalne. Gdybyś zamiast niej dorzucił siostrę/drugą kuzynkę/ koleżankę kuzynki, to mój odbiór byłby inny. Ciocia, koncertowo psuje cały Twój pomysł. Ani nie kreujesz ja na "kobietę wyzwoloną" dla której takie zachowania to norma, ani na jakąś dewiantkę, która lubuje się widokiem chłopaka w damskich fatałaszkach. Jest przedstawiona jako normalna kobieta, tylko te zachowania i dialogi takie... Toleruje wypady córki do łóżka bohatera. To wszystko to się tak nie klei i jest fantazją i to taką wybujałą.
O dialogach wspomniała już @Agnessa, staraj się "wsadzać" bohaterom naturalną konwersację , bo tu wszystkim bohaterom czasami wsadzasz tak nienaturalne, że aż zęby bolą.
Główny bohater to też trochę taki dziwny w wiadomych sprawach. Nie kreujesz go jako nastolatka , gdzie hormony buzują. Wpada mu do wyra dziewucha, robi ręczną robotę, a on taki kloc. Gdyby go jeszcze czymś szantażowała to pal sześć. Po raz kolejny realizm tej opowiastki jest na niskim poziomie.
Czuć , że końcówka była pisana, by szybciej skończyć opowiadanie i tu już te dialogi o kucaniu, że dziewczyny tak nie robią itp. są naprawdę bardzo sztuczne i to widać.
Pominę kwestie przepierek i to , że zawsze jego ubrania, dziwnym trafem nie są prane. Tu @Agessa się wypowiedziała, powtarzał się nie będę.
I ostatnia kwestia - tagi. Cześć nie pasuje bo ani on trans, a już feminizm to całkowita pomyłka. Pozostawić te trzy i będzie dobrze.
Warsztat - jak nigdy spłycę ten temat, choć ostatnimi czasy wskazywałem konkretne błędy w tekście. Szału nie ma, ale do dramatu daleko. Słowem, jest nad czym popracować ( nieszczęsna tabliczka znamionowa bohatera na przykład).
Głowa do góry, jak na debiut nie jest źle. Podszlifuj styl jak radzi @Agnessa i będzie good.
Pozdrawiam.
@Agnessa_Novvak Dzięki za opinie! Tak, pomagam sobie różnymi programami, bo mam zaawansowaną dysleksję i dysortografia . pisanie idzie mi trudno (i tylko wykorzystuję to do poprawiania tekstu, a nie pisania za mnie). Co do fabuły, szukałem czegoś ciekawego na start i wiem, że trochę z tym poleciałem, ale chętnie przyjmę każdą radę i krytykę na moje pierwsze opowiadanie. A co do wieści, jest już jakiś pomysł?
@pepesza_41 Jeszcze jedna rzecz przyszła mi do głowy a'propos akceptacji lub nieakceptacji opowiadania. Czechow kiedyś napisał, że jeżeli w pierwszym akcie pojawia się strzelba, to w którymś z następnych części sztuki powinna ona wypalić. Nie chciałbym być w związku opisanym przez autora ale z niecierpliwością czekam na to, co autor wymyślił dla ich małżeństwa. Biorąc pod uwagę ilość pracy, którą autor włożył w utworzenie opowiadania i rozwijania wątku ewolucji małżeństwa, nie wierzę że skończy się ono beznamiętnym, pozbawionym emocji rozwodem. Czyżby zasada strzelby Czechowa nie miała zastosowania?
Na początek witam nowego autora (?) na Pokątnych i od razu muszę docenić, że nie poddał się po pierwszym odrzuceniu tekstu. Powiem więcej: nawet jeśli w ewentualnych poprawkach brało udział AI (aczkolwiek nie wiem, czy chcę wiedzieć), to efekt jest nawet lepszy niż można było oczekiwać. Owszem, parę drobiazgów wymagało poprawy, na przykład zapis liczb w pierwszym zdaniu - inna sprawa, że zaczynając opowiadanie od zdania na poziomie "Mam na imię Wojtek i też mam 13 lat"* od razu strzelamy sobie nawet nie w stopę, a w kolano - jednak całość jest zapisana zaskakująco sprawnie, choć faktycznie czegoś takiego jak "styl" raczej próżno tu szukać.
Co się tyczy fabuły, to jeżeli odrzucimy pomniejsze bzdurki (torba z ubraniami zaginęła, ale nawet nie spróbujemy jej poszukać, mokre ubrania przy takiej pogodzie schną od samego patrzenia, więc można było je uprać nawet w umywalce przy użyciu mydła i rano byłyby suche, rozmowy między bohaterami też niespecjalnie pasują do ich wieku i tego, co się dokoła nich dzieje), to opowiadanie czyta się całkiem przyjemnie. Tym bardziej że mamy do czynienia z mocno niszową tematyką, w której bardzo łatwo jest niechcący (chcący tym bardziej) skręcić w wulgarne kontrowersje dla kontrowersji. Tymczasem mamy tu w zasadzie softowy erotyk, jakich zdecydowanie brakuje na Pokątnych.
Nie ukrywam, że czekam na więcej, @KasiuTS. Z pewna obawą, ale zawsze 😉
*kto pamięta, ten wie. To ten sam poziom "miało być poważne, wyszło niezamierzenie zabawne", co "zupa była za słona".
Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując
się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.
Pliki cookies i polityka prywatności
Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich
danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych
parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.
pepesza_41 · 1 godzina temu · "Wakacje z Jolą" ·
Pozdrawiam szanownego autora. Opowiadanie fajne i perspektywiczne do następnego odcinka lub kolejnych odcinków, jeśli takowe mają szansę być. Kilka przemyśleń na gorąco wywianych z lektury opowiadania i komentarzy. Jest pytanie zasadnicze, czy mąż chce dalej z żoną być, czy nie - czy rozwód, czy powrót i dalsze życie. Jeśli nie - sprawa prawie prosta, jeśli tak, jeśli nie chce się rozwieść to potrzebna jest pełna szczerość między nimi, a to już materiał na kolejne odcinki. Mąż pracujący na utrzymanie związku to bardzo często żona znudzona i niezauważona, co skutkuje brakiem docenienia pracy i wysiłków męża i skokami w bok w ramiona innych facetów. Jeżeli nie będzie rozwodu, to może zgodzą się na wariant zdrady kontrolowanej w różnych wersjach do wyboru - z udziałem męża aktywnym(razem z kochankiem) lub pasywnym(mąż obserwujący),lub też bez męża ale ze szczegółowym opisem przebiegu wrażeń. Wybór należy do autora. Żona powinna być z mężem transparentna, w pełni szczera i wiarygodna w przypadku wyboru zdrady kontrolowanej. Może mąż znajdzie dla siebie i żony nieznany dotychczas poziom satysfakcji seksualnej. Pozdrawiam i czekam co z tego dalej wyniknie - nie rezygnuj i pisz dalej autorze - początek jest obiecujący. Jak coś jeszcze mi zajarzy się w głowie to się odezwę.
Agnessa Novvak · 4 godziny temu · "Wakacje z Jolą"
@JoWisZ - skoro powiedziałeś "A", to powiedz też "Ź". Wymyśliłeś historię w taki sposób, że na początku czytelnik zostaje postawiony przed wieloma (według mnie zbyt wieloma, ale o tym za chwilę) pytaniami bez odpowiedzi, których masz zamiar udzielić dopiero później, więc za jakiś czas zaprezentuj nam owo "później".
Moje porównanie do wyznań nie jest w żaden sposób obraźliwe, tylko wskazuje na to, że rządzą się one własnymi prawami: są to zazwyczaj wycinki jakiejś historii, w których całkowicie pomija się motywację bohaterów, konsekwencje ich działań oraz tło wydarzeń. W opowiadaniu, nawet krótkim, przydałoby się choćby trochę nakreślić kontekst i wytłumaczyć, dlaczego coś się dzieje i jakie są tego konsekwencje. W "Wakacjach z Jolą" wstęp, mimo że niespecjalnie odkrywczy (para wyjeżdża na egzotyczne wakacje i spotyka na swojej drodze przerysowanego miejscowego lowelasa 😉 ), jest i pozwala czytelnikowi wejść w opowieść, natomiast później przechodzisz praktycznie od razu do sceny seksu, a po niej do rozmowy z teściową jako zakończenia. Może gdyby postać Joli została od razu przedstawiona jako lubiąca sobie skoczyć w bok, ewentualnie w późniejszej rozmowie dowiedzielibyśmy się czegoś o przyczynach jej postępowania, ale nic takiego się nie dzieje i w efekcie jesteśmy świadkami wydarzeń, których po prostu nie rozumiemy i które nie składają się nam w logiczną całość.
Przy czym nie polecam od razu rezygnować z wielkiej kariery pisarskiej, bo wszyscy kiedyś zaczynaliśmy i wszyscy (wszyscy!) popełnialiśmy błędy. Zaczynając od źle postawionych przecinków, a kończąc na braku sensu, godności i rozumu człowieka w fabule. Następnym razem będzie lepiej 😉
XXX_Lord · 23 godziny temu · "Wakacje z Jolą" ·
Opowiadanie nie jest złe, a Ty całkiem nieźle poradziłeś sobie jak na debiutanta z ogarnięciem tekstu. Uwag nie traktuj proszę jako czegoś, co ma Cię zniechęcić, bo nie taki jest nasz cel, wręcz odwrotnie - zależy nam, aby grupa piszących stale się powiększała.
Chęć podkreślenia znaczenia danej osoby możesz okazać w inny sposób, np. opisując je jako emocje bohatera, uczucia do niej żywione, wspólne przeżycia, oczekiwania względem wyjazdu, etc.
I żeby było jasne - nie krytukuję Ciebie jako Autora scenariusza za to, że bohater tak się zachował, bo miałeś taki pomysł i już. Bohaterowie opowiadań czy książek nie są perfekcyjni i bardzo dobrze - Twój poleciał z płaczem do teściowej, w jednych środowiskach jest to odbierane jako przywiązanie do rodziny, często w mniejszych miejscowościach, gdzie młodzi mieszkają, rodzicami/teściami, w innych jako przejaw niesamodzielności i brak zaradności życiowej. Krytykuję zachowanie bohatera, a nie Twój pomysł na niego.
Pisanie w pierwszej osobie dla debiutanta jest najłatwiejsze, przenosisz na papier własne emocje, jesteś narratorem.
Co do katowania się - proponuję odpuścić i wrócić do tekstu jutro bądź nawet pojutrze i przeczytać go powoli jeszcze raz. Gwarantuję, że odbierzesz go inaczej i łatwiej będzie nanieść korekty oraz znaleźć miejsca, które ich wymagają.
Nie ma co się stresować i traktować naszych komentarzy śmiertelnie poważnie, pisanie tutaj to relaks i rozrywka, podobnie jak czytanie niecnych historyjek, które tu klecimy 😉
Pozdrawiam.
JoWisZ · 23 godziny temu · "Wakacje z Jolą"
Jeszcze do XXX_Lorda:
Wracam do "nadmiaru Joli". Przeanalizowałem jeszcze raz tekst i już wiem, dlaczego wystąpił ten nadmiar. Chciałem podkreślić, jak bliską osobą jest ona dla mnie. Wydawało mi się, że stosowanie za wszelką cenę zamienników dla imienia nie do końca odda moje uczucia dla Joli, bo w głowie wciąż kołatało: Jola, Jola, moje Jola...
Dla wyjaśnienia: piszę w pierwszej osobie, ale nie są to moje autentyczne przeżycia. Jakiś czas temu przyśniło mi się, że zabieram moją młodą żonę na wakacje, a ona mnie zdradza. Nota bene jesteśmy z prawdziwą żoną wiele lat po ślubie, a kobieta ze snu jest kimś innym. Ten sen zaczął mnie niemal prześladować, powtarzając się i rozwijając o kolejne szczegóły. Pomyślałem, że jeśli to spiszę, to wróci mi spokój. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Teraz katuję się tekstem, czytając go raz po raz i próbując poprawiać, dopasowując jakby wydźwięk treści do mojego sposobu przeżywania.
Pozdrawiam.
JoWisZ · 23 godziny temu · "Wakacje z Jolą"
Do XXX-Lorda:
Bardzo jestem Ci wdzięczny za celne uwagi. Jak odpowiedziałem Agness, to moje pierwsze opowiadanie. Dlatego z pewnością jest ułomne, tak pod względem treści, jak i formy.
Nadmiar zaimków osobowych: zgadzam się, to wynika z braku wprawy. Chociaż przy "mojej Joli" bym się upierał. Chodziło mi o to, że nie poznałem jakiejś tam Joli, tylko że jest to obecnie ktoś dla mnie ważny.
Nadmiar Joli: pełna zgoda.
Zabrakło konkluzji po opisie najbardziej bolesnego dla autora momentu: pewne rozwinięcia chciałem umieścić w kolejnym odcinku, ale nie wiem teraz, czy powinienem go napisać, bo znowu wyjdzie knot.
Skarga do teściowej: chciałem podkreślić, że rodzina Joli jest dla mnie ważna, że ją cenię i nie chciałbym niedomówień oraz że liczę na ich zaangażowanie i pomoc w rozwiązaniu trudnej sytuacji. Rzecz jasna - nie od razu. To wymaga przemyśleń i chłodnych głów. Znów dodam: wiele kwestii miało się pojawić w kolejnym odcinku.
Z jednym nie mogę się zgodzić: jeśli mąż jest zapracowanym człowiekiem, z czego żona doskonale zdaje sobie sprawę i akceptuje to, bo w zamian niczego (oprócz codziennej obecności partnera) jej nie brakuje, to może na prawo i lewo rozglądać się za kochankami, nie stawiając na jakość? Może być pierwszy lepszy, jak wybrała Jola?
W podsumowaniu: jestem przekonany, że treść mojego opowiadania jest zbyt pobieżna, zdawkowa. Brak wprawy i doświadczenia niestety wyszły na jaw.
Jednakże dziękuję za każdą uwagę, za każde wytknięcie, mam o czym myśleć, żeby nie popaść w samouwielbienie 🙂
Pozdrawiam.
JoWisZ · 1 dzień temu · "Wakacje z Jolą"
Do Agnessy:
Dziękuję za poprawki i wartościowe uwagi. Może nie do końca się z nimi zgadzam. Jedno wiem na pewno: tytuł jest nietrafiony, to tak poza uwagami. To moja wina, ale nic lepszego nie przyszło mi do głowy.
Te przerwy: tak, zastosowane są dość niechlujnie. Za szybko postanowiłem przesłać tekst, nie skupiając się nad jego wyglądem.
Sztampowy wstęp: wydawało mi się, że nie warto go rozwijać, bo nie chodziło mi o opis małżeństwa z Jolą, tylko o przekazanie opowieści o wakacyjnej "przygodzie".
Nie ma odpowiedzi na pytanie dlaczego ona to zrobiła? To miało być w kolejnym odcinku, kiedy dojdzie do ponownego spotkania z żoną.
Nie mam wprawy w pisaniu opowiadań, to moje pierwsze. Chyba masz rację, że tekst bardziej przypomina wyznanie, niż opowiadanie. Myślę teraz, czy powinienem nadal próbować mierzyć się z konwencją opowiadania, bo jak widać, chyba tego nie czuję.
Pozdrawiam.
XXX_Lord · 1 dzień temu · "Wakacje z Jolą"
Cześć, @JoWisz.
"Przyznać muszę, że byłem dość zapracowanym człowiekiem. Od {moich} studiów minęło już kilka lat, udało mi się znaleźć pracę świetną, choć niemal całkowicie wypełniającą {mój} czas. No i nieustanne podróże. Rodzice pomogli {mi} kupić samochód, a mieszkanie udało {mi} się nabyć bardzo korzystnie, choć niestety na kredyt. Ale cóż, kto dzisiaj nie ma kredytu? Powoli je umeblowałem, wyposażyłem w niezbędny sprzęt. Tylko nie miałem czasu się nim cieszyć, ani myśleć o kobiecie na stałe. Jaka praca, takie życie…
{Moją} Jolę poznałem przez przypadek, na imieninach naszej wspólnej, jak się okazało, znajomej. Wcześniej nawet nie wiedzieliśmy o swoim istnieniu. {}Jola była czarującą brunetką, nieco młodszą ode mnie."
W nawiasach z tzw. cyckami wskazałem zbędne słowa (najczęściej zaimki osobowe), które można śmiało skasować - bohater opowiada w pierwszej osobie, więc nie musi podkreślać, że coś jest jego. Nadmiar zaimków to najczęstszy błąd, zarówno u debiutantów, jak i bardziej doświadczonych Autorów. Spróbuj przejrzeć cały tekst pod tym kątem, również w odniesieniu do pozostałych bohaterów opowiadania.
Druga kwestia - nadmiar "Joli". W niektórych momentach można całkowicie usunąć imię, choćby w sytuacjach, gdy w opisywanym zdarzeniu występuje tylko bohater i Jolanta, w innych stosować zamienniki (żona, małżonka, druga połowa, lepsza połowa) - słownik synonimów i masz pole do popisu.
Interpunkcja wygląda na poprawną, choć nie chce mi się analizować każdego przecinka, dwa rzuty okiem nie pokazały grubych błędów.
Fabuła:
Dziwaczna. Doceniam, że nie jest to opowiadanie o samym rżnięciu, gdzie w drugim akapicie bohaterowie zrzucają ciuchy, a Autora świerzbią od samego początku palce, żeby opisać seks. Zbudowałeś napięcie, a Czytelnik do szczytowego momentu opowiadania czuje się zaangażowany i czeka, co dalej. Szczytowy moment = seks Jolanty z nieznajomym.
Później jednak następuje etap konsekwencji i mam wrażenie, że zabrakło konkluzji, a historia jest urwana, bez zakończenia. Gdy uzupełnimy to wspomnianymi przez @Agnessę pytaniami, na które Czytelnik nie uzyskuje odpowiedzi, mamy obraz scenariusza, będącego niepełnym i nieco rozczarowującym. To mniej więcej takie uczucie, jakbyś dał jedzącemu apetycznie wyglądającego pączka, gdzie po pierwszych dwóch kęsach czuć mnóstwo różanej marmolady, a w połowie okazuje się, że druga część jest w zasadzie pusta, a na dodatek ktoś wyrywa jedzącemu pączka przed końcem konsumpcji z dłoni...
Pomijam sam fakt późniejszego rozwiązania problemu już w Polsce przez bohatera, który poleciał na skargę do teściowej. Być może taki miałeś, Autorze pomysł na tę postać i jeśli tak, to okej. Jeśli nie i wyszło przypadkowo albo (co gorsza) to historia na faktach, takie zachowanie jest przykładem niedojrzałości i w sumie nie zdziwiłbym, gdyby niedojrzałość męża była powodem zdrady, być może wielokrotnej
Brał ślub z matką Jolanty z czy z nią? Dlaczego nie rozmawia z żoną, tylko biegnie na skargę? Jak żona krzywo rozkłada nogi w łóżku, to też biegnie do teściowej z płaczem?
Mógłbym tak jeszcze przez kilkanaście linijek pastwić się nad typem, ale szkoda czasu. Jeśli jest taki zawsze, to nie ma co się dziwić, że żona skacze na boki. Co ciekawe, ma pretensje do żony, że puściła się na wakacjach, a sam co robił? Nie wspomniał nawet o tym, czy choć raz uprawiali seks, a na takie wyjazdy we dwoje, gdzie na południe głównie po to się jeździ. Leżeć na plaży albo nad basenem, obżerać lokalnym jedzeniem, pozwiedzać i intensywnie testować łóżko w pokoju hotelowym.
Podsumowując:
Fabuła i technikalia do korekty, jednak jak na debiut od strony czysto pisarskiej naprawdę nie jest źle. Trochę treningu (czyli po prostu pisania nowych opowiadań) i oszlifujesz umiejętność budowania zdań, nauczysz się unikać powielania błędów, zbudujesz bardziej spójny scenariusz i kolejna historia będzie dużo lepsza.
Powodzenia.
Agnessa Novvak · 1 dzień temu · "Wakacje z Jolą" ·
Witam serdecznie nowego autora na Pokątnych! 🙂
Słowem wstępu: poprawki moderatorskie objęły prostowanie akapitów i ujednolicenie myślników w dialogach. Poza tym wszystko pozostało oryginalne,
Co się tyczy opowiadania, to mam dwie generalne uwagi. Pierwsza techniczna: nie bardzo rozumiem stosowania podwójnych przerw w tylu miejscach, tym bardziej że są one używane niekonsekwentnie - raz oddzielają wydarzenia kolejnych dni, a raz nie: patrz akapit "Czwarty dzień...". Polecam się temu przyjrzeć, zlikwidować je tam, gdzie są zbędne i podzielić tekst na kolejne główne motywy (np. przyjazd, scena zdrady, reszta), przedzielone kreską.
Druga kwestia natomiast dotyczy samej fabuły: mamy wprowadzenie (raczej sztampowe, ale z zasady ograniczam czepialstwo wobec debiutantów), mamy zakończenie, ale punkt kulminacyjny ginie gdzieś po drodze. Ot, mąż przyuważa żonę z gachem 😛 jego wyrzuca z pokoju, z nią wymienia trzy zdania na krzyż, koniec. Serio? Przecież nie dostajemy odpowiedzi na absolutnie żadne, w tym najbardziej podstawowe pytanie: dlaczego ona to zrobiła? Pod tym względem tekst przypomina raczej rozciągnięte wyznanie niż opowiadanie, ale w razie potrzeby można coś dopisać , a najlepiej poprawić się następnym razem.
Błędów nie wypisuję, niech się inni wykażą 😉
jamer106 · 1 dzień temu · "Jak zostałem prostytutką"
- tu coś jest niegramatycznie, położyłem dłonie na jej tali.- Poprawna forma to „rozrzucać ręce na pościeli”. Na pościeli – oznacza, że ręce leżą na wierzchu prześcieradła, kołdry lub poduszek. To najbardziej naturalna sytuacja, gdy leżysz odsłonięty lub na posłanym łóżku.
W pościeli – tej formy użylibyśmy tylko wtedy, gdyby ręce były schowane głęboko pod kołdrą lub owinięte materiałem tak, że ich nie widać.
Do samego gestu „rozrzucania” rąk (który kojarzy się z przestrzenią i swobodą) znacznie lepiej pasuje przyimek „na”.
-to dwa razy " i że" trochę kłuje.
- jedno wynika z drugiego i chyba nie raczej tylko na pewno.
- zleciła mu roboty budowlane tam, czy co?
- bez "tę"
-tylko ona ma cipkę, jej jest zbędne.
-doprecyzowałbym, bo te razy to mogą mieć różne znaczenie (pewnie chodzi o orgazmy).
- ten zapis wydaje się błędny. Po bez gumki winna być kropka, a po kresce dialogowej Przesunęła z dużej litery, ale mogę się mylić.
- ma to między nami wyglądać, miało sugeruję czas przeszły, a ona mówi mu o tym teraz
-ona jest zbędne, kto placił wychodzi z kontekstu zdania.
- nie zaczyna się zdania od Mi, poprawna forma Mnie.
- oznaczało, nie mieszaj czasów.
- ja, jej, za dużo tego.
-trochę nie rozumiem, co mu tak schlebiało. Brak czucia w języku, bo to jest ostatnia czynność jaką opisuje. Użyłeś skrótu myślowego, który ty sam rozumiesz. - chyba x 2
- no chyba nie traktujemy pieprzenia kobiet za pieniądze jako pracy zawodowej? Gość jest z wykształcenia pracownikiem uczelni i nie wiem w jaki sposób jurność wpłynęła na to, że stał się w pracy profesjonalistą. Znów skrót myślowy autora.
- zbędna Alicja,
-to zdanie jest dziwne, coś w nim nie jest OK.
-schowałem je.
-to x 2
- zmieniłbym szyk zadania i wyrzucił samej.
- jej x 2 i o tym , że majtki są koronkowe, wiemy ze zdania wcześniej.
- tylko on ma penisa, mój zbędne.
- to o farbowaniu, już wiemy, ta informacja nic nie wnosi, bo jest powtórzeniem wcześniejszych. Nie obawiaj się Czytelnicy nie są takimi ciapami, że zaraz zapomną. Nie musisz im przypominać.
- piszesz w I osobie, czyli nie wiesz. Przypuszczałem, domyślałem się itp. Wiedzieć nie mógł. To atrybut narratora wszechwiedząćego , a ten występuje w III osobie.
Dobrze Autorze, na razie tyle, gdyż nie mam zamiaru analizować całości, nie mając pewności, że taka forma Ci pasuje. Nieraz naprodukowałem się i nikt nawet nie odpowiedział.
Masz tendencję do powtarzania rzeczy, które wcześniej już podałeś, jakbyś nie wierzył, ze Czytelnik, to wychwyci, i za każdym razem mu chcesz to serwować. Przykład - elaborat o ciele Alicji, o jej skórze, pieprzykach ect. Opis godny specjalisty chorób skóry . Przez takie zbędne opisy, fabuła ciągnie się niesamowicie, a Czytelnik i tak przelatuje wzrokiem tylko po tych opisach.
Zaimkoza - nie przejmuj się tym, z czasem pozbędziesz się tej przypadłości debiutantów, podobnie jak i powtórzeń.
Jest dobrze, jeżeli tylko wyrażasz chęć przejadę tekst do końca.
Pozdrawiam.
Nuwandadwa · 3 dni temu · "Jak zostałem prostytutką" ·
@Agnessa_Novvak Dzięki za komentarz i uwagi. Przyznaję się bez bicia, że nie dopatrzyłem wcięć akapitowych. Jeśli chodzi o fabułę, w zamyśle chciałem trzymać się głównego, zawodowego wątku. Ale rozumiem zapotrzebowanie też na te poboczne, na przykład kryminalną historię Waldka. Kto wie, może w przyszłości pojawi się jeszcze w życiu naszego prostytutka.
A Monika... no właśnie, Monika. Wiele rzeczy o niej nie wiemy i możemy się tylko domyślać. Tak samo jak może się ich tylko domyślać bohater.
pepesza_41 · 4 dni temu · "Niedopowiedzenia (II)" ·
Pozdrawiam autora. No nieźle... nieźle to się toczy i rozkręca. Kolejne odcinki mile widziane. Pierwszy odcinek intrygujący, drugi rozpalający.
Agnessa Novvak · 4 dni temu · "Jak zostałem prostytutką"
Witam serdecznie nowego autora na Pokątnych 🙂
Na wstępie zaznaczę, że na etapie przygotowania tekstu do publikacji zostały wykonane: wcięcia akapitowe, poprawki zapisu niektórych dialogów i didaskaliów (przy czym te błędy wyglądały nie tyle na niechlujstwo czy brak wiedzy w tym temacie, a raczej na efekty dopisywania czegoś w ostatniej chwili i rozjechania się formatowania), a także zapisanie bodaj trzech liczb słownie. Poza tym cała reszta co do pojedynczego przecinka pozostała bez zmian.
Przechodząc do tekstu, to przyznam, że mam mocno mieszane uczucia wobec niego. Całość jest napisana poprawnie, ale jakoś tak "generycznie", jakby powiedziała dzisiejsza młodzież, choć mnie bardziej pasuje określenie "do przesady bezpiecznie". Przykłady? Ależ proszę:
- niby mamy do czynienia z realistycznym, opowiedzianym całkowicie na serio (bo np. humoru sytuacyjnego w zasadzie nigdzie nie uświadczymy) wyznaniem, natomiast w kilku miejscach coś takiego jak logika przyczynowo-skutkowa i towarzyszące jej konsekwencje po prostu nie istnieją. Najbardziej jaskrawym przykładem jest chyba motyw Beaty i Waldka, którzy najpierw są przedstawiani dosłownie jak postacie z jakiegoś romansu mafijnego, co to mogą zrobić bohaterowi jesień średniowiecza z wiadomo czego, po czym... wystarczy zmienić kartę SIM, żeby zniknąć im z horyzontu? Żeby gdzieś po drodze Waldek faktycznie dojechał bohatera i dał mu chociaż po ryju, a Beata nie tylko zagroziła, ale i opublikowała jakieś kompromitujące szczegóły ich relacji, ale temat kończy się jak nożem uciął. Czemu? Nie interesuj się,
- relacje dojrzałych kobiet z młodszymi mężczyznami są dość popularnym tematem opowiadań, natomiast większość autorów opisuje je na zasadzie "miała 50, wyglądała na 30". @Nuwandadwa na szczęście nie idzie tą drogą (poza jednym przykładem), co nie oznacza, że miejscami aż nie prosi się o więcej. Takie bardzo konkretne, dosłowne, soczyste WINCYJ!
- ogólnie przedstawiona w tych 30 minutach historia nie tylko mogłaby, ale wręcz powinna zostać rozwinięta do co najmniej godziny, niemniej czepiać się nie mam zamiaru, bo w końcu to debiut. A że zakończenie sugeruje możliwą kontynuację, to może kiedyś doczekamy się nie tylko ciągu dalszego, ale i jakichś retrospekcji, ujawniających szczegóły wydarzeń z Beatą, Waldkiem czy choćby Renatą, bo krótka wzmianka "została nagrana, Monika to obejrzała, była zadowolona" to też zdecydowanie za mało. Zresztą sama Monika też zasługuje na dokładniejsze przedstawienie, gdyż niby wie bardzo wiele o swoich koleżankach, ale skąd, to już pozostaje wiedzą tajemną 😉
W sumie: mimo powyższej krytyki poważnie rozważam głosowanie za promocją na stronę główną, choć wolę na razie poczekać na ustosunkowanie się autora do ww. uwag i sugestii.
XXX_Lord · 6 dni temu · "Poniedziałek z młodszą siostrą"
@Michal
Autor logował się po raz ostatni 3 lutego 2025 (dzień przed publikacją opowiadania), wątpliwe żeby pojawiła się kontynuacja.
Michal · 1 tydzień temu · "Poniedziałek z młodszą siostrą"
Gdzie, druga część nie, robi się tak ;(
NIceguy9206 · 1 tydzień temu · "Lockdown (V)"
@Miro dzięki. Zamierzam w niedługim czasie zasiąść do pisania, bo już mnie męczy to, że zostawiłem akcje w takim punkcie😉
Miro · 1 tydzień temu · "Lockdown (V)"
Dawaj kolejną część. Nie zostawiaj tego tak... ciekawy pomysł, fabuła, postacie... pisz i zamieszczak tutaj
Midnight_Candy_Stories · 1 tydzień temu · "You Are My Driver: Przystawka"
@Henio dziękuję za feedback 💋🍬
Mialo być potargane, tak jak główny BihaterX.
Co do mojego Substacka to wersja "po angielsku" czyli GLOBAL jest dla anglojęzycznych CzytelnikX. Strona główna (czyli ta zaraz po wejściu) jest dla CzytelnikX polskojęzycznych.
Henio · 1 tydzień temu · "Nieposkromione marzenia (XII) - Torsade de pointes"
Również czekam
Henio · 1 tydzień temu · "You Are My Driver: Przystawka"
Strasznie wyrwane to wszystko z kontekstu, ciężko wejść w to opowiadanie.
Próbowąłem tez odnaleźć się na tej polecanej www, część po angielsku, części nie widać - może blogspot byłby lepszy jednak.
pepesza_41 · 2 tygodnie temu · "Nieposkromione marzenia (XIV) - Oczy szeroko otwarte"
@Randomowy_Czytelnik Pozdrawiam i dziękuję za wymianę opinii.
pepesza_41 · 2 tygodnie temu · "Nieposkromione marzenia (XIV) - Oczy szeroko otwarte"
@Randomowy_Czytelnik Pozdrawiam, ja jestem zwolennikiem relacji na zasadach zdrady kontrolowanej, ale na zasadach sensownych - obecność męża w trakcie spotkania bierna(obserwator), lub czynna(uczestnik). jednak nie akceptuję poniżania i dyskredytowania męża -za zgodę dla żony powinien być tylko wywyższony, nigdy poniżony. Poniżenie wszystko psuje, wywyższenie za to relacje buduje. No chyba, że mąż wszelkie poniżenie akceptuje i że takowe poniżenie sprawia mu przyjemność, a może i też podnieca- ale to już inna para kaloszy. Jeszcze raz pozdrawiam.
Henio · 2 tygodnie temu · "Intryga profesorki (I)"
Szybko się akcja rozwija, ale też z chęcią zobaczę następną część
Krzys · 2 tygodnie temu · "Intryga profesorki (I)"
Zapowiada się ciekawie.
Czekam na więcej.
Midnight_Candy_Stories · 2 tygodnie temu · "Kurier Maksym. Cash on Delivery"
@Marek To co tu opisałX to dopiero początek... 💋🍬😉
Marek · 2 tygodnie temu · "Kurier Maksym. Cash on Delivery"
Ciekawe....zastanawiam sie czy takie pary istnieja naprawde...
Oczekujący · 2 tygodnie temu · "Aktorska gra Patrycji (III)"
Come on, autorze wróć.
jamer106 · 2 tygodnie temu · "Z Marką do Kasi"
Chciałby w to wierzyć Autorze, i gdybyśmy to przekonwertowali w takie wyznanie "To moja pierwsza historia, chciałbym, by wydarzyła się naprawdę" to tutaj mamy pełna prawdę... ale niech Ci będzie.
@Agnessa "przeorała" i wskazała główne bolączki i niedociągnięcia. , z którymi w 100% się zgadzam.
Tak, tekst jest na swój sposób "uroczy", ma swoją niewinność i spory ładunek chłopięcych fantazji. Czy to źle? Jak na debiut wystarczająco. Nikt tu nie wymaga epopei narodowych, ma być lekko, łatwo i "pieprznie".
Zacznę od pozytywów.
Porwałeś się na niszowy temat "przebieranek/crossdresingu" i to się chwali. Mało jest tego typu opowiadań i przykładając się możesz zyskać grono wielbicieli (w tym równiez mnie).
Uderzyłeś w klimat softowy, bez "trójcy", jęków, ogromu orgazmów, monstrualnych członków i wytrysków jak ze strażackiego węża. Kolejny plus (przynajmniej u mnie). Bohater nie jest przedstawiony jako napalony młodzian, co to kopuluje ze wszystkim co nie zdąży mu uciec. Ba, jest bardziej zaskoczony tym wszystkim, wzbrania się, próbuje coś zdziałać, kapituluje jednak stopniowo, aż w końcu damskie fatałaszki "przemawiają do niego". Tu postarałeś się, nie ma, że po założeniu od razu mu się spodobało. Wychodzi ten proces prawie naturalnie... Prawie.
Bardzo zaplusowałeś tym, że pomimo wcześniejszego odrzucenia tekstu, poprawiłeś go i ponownie podesłałeś. Brawo, postawa godna wskazania innym. Dostrzegasz mankamenty tekstu, CHCESZ go poprawić, a co za tym idzie dowiedzieliśmy się, że nasze uwagi padają na żyzny grunt. Na tym jednak pochwały zakończyć trzeba.
Być może fabuła byłaby bardziej "do przyjęcia", "realistyczna" tylko wszystko psuje wykreowana postać cioci. Jej zachowania w stosunku do bohatera i córki są irracjonalne. Gdybyś zamiast niej dorzucił siostrę/drugą kuzynkę/ koleżankę kuzynki, to mój odbiór byłby inny. Ciocia, koncertowo psuje cały Twój pomysł. Ani nie kreujesz ja na "kobietę wyzwoloną" dla której takie zachowania to norma, ani na jakąś dewiantkę, która lubuje się widokiem chłopaka w damskich fatałaszkach. Jest przedstawiona jako normalna kobieta, tylko te zachowania i dialogi takie... Toleruje wypady córki do łóżka bohatera. To wszystko to się tak nie klei i jest fantazją i to taką wybujałą.
O dialogach wspomniała już @Agnessa, staraj się "wsadzać" bohaterom naturalną konwersację , bo tu wszystkim bohaterom czasami wsadzasz tak nienaturalne, że aż zęby bolą.
Główny bohater to też trochę taki dziwny w wiadomych sprawach. Nie kreujesz go jako nastolatka , gdzie hormony buzują. Wpada mu do wyra dziewucha, robi ręczną robotę, a on taki kloc. Gdyby go jeszcze czymś szantażowała to pal sześć. Po raz kolejny realizm tej opowiastki jest na niskim poziomie.
Czuć , że końcówka była pisana, by szybciej skończyć opowiadanie i tu już te dialogi o kucaniu, że dziewczyny tak nie robią itp. są naprawdę bardzo sztuczne i to widać.
Pominę kwestie przepierek i to , że zawsze jego ubrania, dziwnym trafem nie są prane. Tu @Agessa się wypowiedziała, powtarzał się nie będę.
I ostatnia kwestia - tagi. Cześć nie pasuje bo ani on trans, a już feminizm to całkowita pomyłka. Pozostawić te trzy i będzie dobrze.
Warsztat - jak nigdy spłycę ten temat, choć ostatnimi czasy wskazywałem konkretne błędy w tekście. Szału nie ma, ale do dramatu daleko. Słowem, jest nad czym popracować ( nieszczęsna tabliczka znamionowa bohatera na przykład).
Głowa do góry, jak na debiut nie jest źle. Podszlifuj styl jak radzi @Agnessa i będzie good.
Pozdrawiam.
Kasia_TS · 2 tygodnie temu · "Z Marką do Kasi"
@Agnessa_Novvak Dzięki za opinie! Tak, pomagam sobie różnymi programami, bo mam zaawansowaną dysleksję i dysortografia . pisanie idzie mi trudno (i tylko wykorzystuję to do poprawiania tekstu, a nie pisania za mnie). Co do fabuły, szukałem czegoś ciekawego na start i wiem, że trochę z tym poleciałem, ale chętnie przyjmę każdą radę i krytykę na moje pierwsze opowiadanie. A co do wieści, jest już jakiś pomysł?
Randomowy Czytelnik · 2 tygodnie temu · "Nieposkromione marzenia (XIV) - Oczy szeroko otwarte"
@pepesza_41 Jeszcze jedna rzecz przyszła mi do głowy a'propos akceptacji lub nieakceptacji opowiadania. Czechow kiedyś napisał, że jeżeli w pierwszym akcie pojawia się strzelba, to w którymś z następnych części sztuki powinna ona wypalić. Nie chciałbym być w związku opisanym przez autora ale z niecierpliwością czekam na to, co autor wymyślił dla ich małżeństwa. Biorąc pod uwagę ilość pracy, którą autor włożył w utworzenie opowiadania i rozwijania wątku ewolucji małżeństwa, nie wierzę że skończy się ono beznamiętnym, pozbawionym emocji rozwodem. Czyżby zasada strzelby Czechowa nie miała zastosowania?
Agnessa Novvak · 2 tygodnie temu · "Z Marką do Kasi"
Na początek witam nowego autora (?) na Pokątnych i od razu muszę docenić, że nie poddał się po pierwszym odrzuceniu tekstu. Powiem więcej: nawet jeśli w ewentualnych poprawkach brało udział AI (aczkolwiek nie wiem, czy chcę wiedzieć), to efekt jest nawet lepszy niż można było oczekiwać. Owszem, parę drobiazgów wymagało poprawy, na przykład zapis liczb w pierwszym zdaniu - inna sprawa, że zaczynając opowiadanie od zdania na poziomie "Mam na imię Wojtek i też mam 13 lat"* od razu strzelamy sobie nawet nie w stopę, a w kolano - jednak całość jest zapisana zaskakująco sprawnie, choć faktycznie czegoś takiego jak "styl" raczej próżno tu szukać.
Co się tyczy fabuły, to jeżeli odrzucimy pomniejsze bzdurki (torba z ubraniami zaginęła, ale nawet nie spróbujemy jej poszukać, mokre ubrania przy takiej pogodzie schną od samego patrzenia, więc można było je uprać nawet w umywalce przy użyciu mydła i rano byłyby suche, rozmowy między bohaterami też niespecjalnie pasują do ich wieku i tego, co się dokoła nich dzieje), to opowiadanie czyta się całkiem przyjemnie. Tym bardziej że mamy do czynienia z mocno niszową tematyką, w której bardzo łatwo jest niechcący (chcący tym bardziej) skręcić w wulgarne kontrowersje dla kontrowersji. Tymczasem mamy tu w zasadzie softowy erotyk, jakich zdecydowanie brakuje na Pokątnych.
Nie ukrywam, że czekam na więcej, @KasiuTS. Z pewna obawą, ale zawsze 😉
*kto pamięta, ten wie. To ten sam poziom "miało być poważne, wyszło niezamierzenie zabawne", co "zupa była za słona".
Wakacje z Jolą
Jak zostałem prostytutką
Niedopowiedzenia (II)
Niedopowiedzenia (I)
You Are My Driver: Przystawka
Tomek z piekła rodem. Tommy Hellfigure
Kurier Maksym. Cash on Delivery
Z Marką do Kasi
Intryga profesorki (I)
Cnoty i wybryki (VIII)