Po kryminałach i thrillerach napisałem kolejną powieść erotyczną. Jest jednak inna od poprzedniej „Chce więcej kochanie”. Nowa książka ma inny charakter. Oczywiście – jest mocno osadzona w gatunku, miejscami intymna, czasami ostra. Ale… nie ma seksu w każdym rozdziale. Brakuje ostrej rąbanki i epatowania literacką pornografią. Co nie zmienia faktu, że bywa ostro, ale wynika to ściśle z fabuły i przeżyć bohaterów.
Historia ma wiele wątków i przede wszystkim koncentrowałem się na psychologicznym podejściu do przemiany głównej bohaterki Sary.
I tutaj mam dylemat. Czy publikować rozdziały na Pokątne? Powieść jest dość obszerna. 438 stron. 600 000 ZZS. Ponad 40 rozdziałów. I jest to spójna opowieść przedstawiająca podróż bohaterki. Obawiam się, że pojedynczy rozdział, a nawet kilka, mogą zostać odebrane tak, jak niektóre rozdziały mojej pierwszej książki, które były traktowane całkowicie niezależnie od historii. Czytelnicy niezaznajomieni z wcześniejszymi przygodami i motywami całkowicie nie rozumieli treści, koncentrując się tylko i wyłącznie na „mięsnej” części opowieści. Bez głębszego zrozumienia. Z tego powodu ich odbiór był często całkowicie oderwany od opowieści a ja zrozumiałem, że takie publikowanie chyba jest bez sensu.
To tak, jakby otworzyć książkę w środku, zacząć czytać nasty rozdział i stwierdzić, że historia kupy się nie trzyma a bohaterka jest niewiarygodna.
Chcę uniknąć niepotrzebnych nieporozumień i niedopowiedzeń – doradźcie, jak się na taki pomysł zapatrujecie? Szczerze to nie wiem, co o tym myśleć. Może wrzucanie w częściach pełnej powieści nie pasuje do kanonu Pokątnych i Czytelników?
Pablito aka Paul J. Simmons