@Sama_1988 napisał/a:
Czy przyznanie się do potrzeb seksu w większym gronie jest naprawdę dla Nas kobiet tak trudne? Każda ma swoje wyrafinowane pruderyjne potrzeby czy należy się z nimi ukrywać?
@Agnessa Novvak napisał/a:
I tak, i nie.
Oczywiście wciąż jest wiele osób, które na jakiekolwiek odważniejsze wyznanie ze strony kobiet reaguje "ale ty to puszczalska jesteś, wracaj do kuchni", a na to samo u mężczyzn "ale z ciebie kozak, a teraz opowiadaj". Natomiast jeśli spotykasz się z tym we własnym towarzystwie, a nie "kolega kolegi powiedział", to polecam się zastanowić nad tymże. Znaczy towarzystwem. Bo na pewnym poziomie zachowujemy już pewien poziom 😉
Chociaż też nie do końca, bo zauważam pewną rzecz, na którą pracują ciężko same kobiety. Mianowicie hipokryzję.
Konkretnie facet: słuchajcie, ostatnio byłem w łóżku z dwiema laskami.
Kolega: jebaka z ciebie.
Facet: no wiem. I powiem, ci, że ta blondi ma zajebiste cyce.
Tymczasem laska: słuchajcie, ostatnio byłam w łóżku z dwoma facetami.
Koleżanka: jebaka z ciebie.
Laska: ojojoj, jak możesz tak mówić, to nieprawda, nie rozumiesz mnie, ja w ten sposób się realizuję i walczę z patriarchatem.
JPRDL LOL IKSDE
I żeby nie było: nie moje życie, nie moje wybory, nie moja sprawa. Ale znam z imienia i nazwiska przypadki, w których kobieta prowadziła na tyle swobodne życie erotyczne, aż wieści o nim rozniosły się poza grono znajomych. I w pewnym momencie spotkała mężczyznę, z którym chciała stworzyć coś więcej niż przelotną relację, a on ją potraktował jako okazjonalną puszczalską. Dlaczego? Bo sama na to bardzo ciężko sobie zapracowała. Wybacz, ale jeśli pół osiedla wie, że wystarczy ci postawić parę drinków, żebyś rozłożyła nogi, to nikt nie będzie klękał przed tobą z kwiatami. I naprawdę nie jest to wina żadnego zaściankowego, pislamskiego, nietolerancyjnego, zakompleksionego (i jakiego tam jeszcze chcecie) społeczeństwa, tylko samej zainteresowanej.