Bi mąż w ciemności kina

30 sierpnia 2026

5 min

Poniższe opowiadanie zawiera wyjątkowo kontrowersyjne sceny!

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

Tekst zawarty w tym opowiadaniu jest fikcją literacką oraz skrytą fantazją wielu meżów i żon.

W dniu trzydziestych dziewiątych urodzin Bartka Aga zabrała go do dobrze mu znanego kina w Bratysławie. Oboje wiedzieli, co to za miejsce, bywają tam regularnie, a od lat kręciło się tu konkretne towarzystwo. W górnych rzędach nikt nie patrzył na ekran, jeśli działo się coś ciekawszego. Ciemność, huk z głośników i puste fotele w ostatnim rzędzie dawały pełną swobodę.

Aga lubiła patrzeć. Lubiła, jak jej mąż klęka przed obcymi, bierze ich do gardła i daje się jebać. To był jej ulubiony prezent dla niego i dla siebie.

Weszli już po starcie seansu. Górny rząd prawie pusty. Tylko dwóch chłopaków koło dwudziestki. Szczupły blondyn i czarny, szeroki w barach. Aga złapała z nimi kontakt wzrokowy od razu. Blondyn uniósł brew, czarny lekko się uśmiechnął. Bez gadania dosiedli się. Bartek z lewej, ona z prawej.

Aga nie przeciągając długo. Sięgnęła do torebki i wyjęła fiolkę z kolumbijskim złotem i nasypała sobie oraz chłopakom sporą działkę na górną część dłoni, spoglądając na chłopaków i widząc ich wyraz twarzy wiedziała, że nie musi ich namawiać.

Częstujcie się, a zaraz moja suka się wami zajmie. Ja na razie tylko patrzę i się sobą zajmę.


 

Chłopaki nie kręcili nosem. Wciągnęli solidnie. Bartek też wtarł sobie porządnie w dziąsła i serce od razu przyspieszyło, a w spodniach stanął jak z betonu.

Aga spojrzała na nich krótko.

Ja patrzę. On się wami zajmie. Jak trzeba.

Bartek zsunął się między fotele i klęknął. Ręce od razu na rozporkach. Wyciągnął oba: długiego, cienkiego blondyna i grubego, żyłowanego czarnego. Masował je powoli, kciukami po główkach, drugą dłonią ściskając jaja. Potem wysypał sobie na dłoń kolejną porcję i starannie wtarł w oba trzony i jądra. Biały pył wszedł w każdą bruzdę.

Dopiero wtedy otworzył usta. Najpierw blondyn, aż nos uderzył o brzuch. Język zbierał koks razem ze smakiem skóry. Potem czarny. Gruby wał rozciągnął mu szczękę, ślina poleciała po brodzie. Obciągał głośno, mlaskająco, nie omijając jaj. Ssał je na przemian, lizał od spodu, nadal wcierając resztki proszku.

Aga miała już spódnicę podciągniętą i palce w cipce. Patrzyła.

Blondyn i czarny spojrzeli na siebie i odwrócili się. Oparli o fotele, unieśli tyłki wysoko. Dwie gładkie, ogolone dupy prosto przed twarz Bartka.

Aga wstała, podeszła i wysypała sporą porcję prosto w obie szpary. Proszek osiadł na skórze i wpadł między pośladki.

Bartek nie potrzebował zachęty. Wbił twarz blondynowi między pośladki i zaczął lizać. Język zbierał każdy kryształek, wiercił się w odbyt, wciągał nosem to, co zostało. Potem przeszedł na czarnego – szersze, twardsze mięśnie, głębsza dziura. Wciskał język do oporu, ssał, mlaskał. Koks walił już pełną mocą. Był gotowy na wszystko.

Aga klęknęła za nim. Rozsunęła mu pośladki i wsunęła najpierw jeden, potem dwa, trzy palce w tłustą, przygotowaną dupę.

– Patrz, jak ładnie liżesz te ogolone tyłki – szeptała mu do ucha. – Jesteś moją najlepszą kurwą urodzinową. Lubisz czuć ten koks na języku i w ich dziurach. A teraz ja cię otworzę. Porządnie.

Palce szły coraz dalej. Czwarty. Potem cała dłoń. Bartek jęknął, twarz wciąż wbita w tyłek czarnego. Aga wcisnęła pięść do końca i zaczęła nim powoli, rytmicznie pracować, aż nadgarstek znikał w środku.

Czujesz? Cała ręka. Za chwilę oni wejdą. Dwóch naraz. I weźmiesz wszystko, jak należy.

Chłopaki nie czekali. Blondyn wszedł pierwszy, jednym pchnięciem po jaja. Rżnął ostro, szybko. Po kilku minutach wyciągnął się i ustąpił miejsca czarnemu. Gruby kutas wszedł jeszcze dalej. Rżnęli na zmianę: jeden wychodził, drugi wchodził od razu.

Potem zmienili pozycję. Bartek usiadł okrakiem na blondynie, tyłem do niego. Długi kutas zniknął w nim całkowicie. Aga trzymała go za biodra. Czarny stanął z przodu, rozsunął pośladki i przyłożył główkę do już pełnej dziury.

– Weźmie – powiedziała Aga. – Rozpieraj.

Czarny wpychał się centymetr po centymetrze. Bartek sapnął, oczy mu wyszły, ale nie protestował. Kiedy oba były w środku po jaja, zaczęli się ruszać. Najpierw wolniej, potem mocniej, szybciej. Synchronicznie. Bartek tylko charczał, wypełniony po brzegi, naćpany i rozjebany.

Aga klęczała obok, jedna ręka w cipce, druga na policzku męża, i szeptała mu najbrudniejsze rzeczy, jakie znała.

W górnym rzędzie panowała prawie totalna ciemność. Film leciał, ale nikt już nie udawał, że ogląda. Kilka osób odwracało głowy. Starszy facet siedział z rozpiętymi spodniami i powoli ciągnął, patrząc bez wstydu, jak Bartek bierze dwóch naraz. Sapnął cicho, kiedy Aga wepchnęła pięść. Nic nie mówił.

Dwie kobiety z boku szeptały. Jedna miała rękę pod spódnicą i jawnie się bawiła, druga tylko patrzyła z otwartymi ustami. Kiedy czarny wcisnął się obok blondyna, jedna z nich cicho westchnęła:

Jebane… oba naraz…

Nikt nie wstawał, nikt nie wołał ochrony. To było właśnie to kino. Z dalszych rzędów dochodziły stłumione odgłosy, szelest, ciche mlaskanie, niski jęk. Ktoś wstał, przeszedł bliżej i usiadł z lepszym widokiem. Atmosfera gęstniała. Kilka osób przyspieszyło ruchy. Ktoś się uśmiechnął w ciemności i poprawił sobie w spodniach.

Kiedy oba kutasy pracowały w nim naraz, rytm zrobił się bezlitosny. Biodra uderzały o pośladki z mokrym dźwiękiem. Bartek charczał, oczy zamknięte, usta otwarte.

Najpierw doszedł blondyn. Wbił się do końca i pompował, gęste strugi wlewały się w głąb. Chwilę później czarny. Zaryczał i spuścił się obok. Sperma mieszała się w środku, napierała, aż zaczęła się wylewać. Spływała po jajach, po udach, kapała na fotel i podłogę.

Wyciągnęli się szybko. Kutasy wciąż twarde, lśniące. Od razu wcisnęli je Bartkowi do ust.

Ssij. Wszystko.

Bartek otworzył szeroko i ssał. Najpierw jednego, potem drugiego. Zbierał resztki z trzonów, z żołędzi, z jaj. Polerował językiem, mlaskał, połykał. Aga trzymała go za głowę.

Tak… wyczyść ich porządnie. Nie zostawiaj niczego.

Kiedy skończył, z ciemności podeszli dwaj kolejni. Starszy, który od dawna patrzył i się bawił, oraz drugi, nieco młodszy. Obaj mieli już wyciągnięte kutasy.

Spojrzeli na Agnieszkę, potem na chłopaków. Ci tylko kiwnęli głowami.

Starszy wszedł pierwszy. Wcisnął się Bartkowi do gardła. Krótkie, mocne ruchy. Po chwili wyjął się i spuścił prosto na język. Gęsta, gorąca sperma wypełniła usta. Bartek połknął.

Zaraz drugi. Wsunął się we wciąż mokre usta, rżnął kilka razy i też strzelił. Kolejne strugi na język, na policzki, po brodzie. Bartek ssał do końca, zbierając każdą kroplę.

Aga siedziała obok z szeroko rozłożonymi nogami i masturbowała się bez wstydu. Uśmiechnęła się.

Szczęśliwych urodzin, kochanie. A to jeszcze nie koniec wieczoru.

 

 

55
10/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 10/10 (1 głosy oddane)

Komentarze (0)

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.