Ilustracja: Jason Edwards

Dziennikarka prostytutką

historyczka historyczka

13 listopada 2020

25 min

Uwaga! To eksperyment! Tekst napisany wspólnie z autorem o nicku "Pasikoniuszek"


Marta od dawna chciała napisać ten tekst. Jako dziennikarka lokalnej gazety postanowiła zrobić reportaż „wcieleniowy”. Przebrać się za prostytutkę i porozmawiać z potencjalnymi klientami tirówek.

Ależ była podekscytowana, gdy kupowała sobie strój. „Mam ochotę mieć na sobie białe, wysokie kozaczki-muszkieterki - to takie tanie, tandetne, dziwkarskie... Spódniczka mini - czarna skóra - na tym doskonale widać spermę... Kabaretki - pończochy! Mogą być cieliste... Stanik i stringi czerwone - to najbardziej kurewski kolor!”
Sama nie wiedziała, dlaczego tak bardzo ją to podniecało.

Wreszcie nadszedł ten dzień.  


Marta nerwowo rozgląda się na parkingu. Czuła się w tym stroju o wiele potworniej speszona, niż sobie wcześniej zakładała.  
Do tego stopnia, że rozważała, czy nie porzucić eksperymentu.
Krępowały ją lubieżne uśmieszki kierowców z przejeżdżających samochodów, gapiący się na jej w pełni odsłonięte nogi, na jej "wywalony" biust...  
Kierowcy często zwalniali, co by rzucić sobie na nią okiem. Nawet ci, z którymi jechały żony, zmniejszali prędkość i lubieżnie zerkali na „tirówkę” mimo oburzeń swoich kobiet. Popatrzeć nie grzech, prawda?
Po jakimś czasie, gdy wątpliwości Marty rosły i rosły, na horyzoncie pojawił się Tomasz. Białe kozaczki z daleka przyciągnęły jego uwagę. Był już od jakiegoś czasu "wyposzczony" i szukał odpowiedniego celu, a Marta właśnie kimś takim mu się wydała. Do tego te kabaretki i cycki niemal na wierzchu... Zatrzymał się obok niej i uchylił szybę.
- Hej, mała! - przywołał charakterystycznym gestem w stronę czarnego Audi.  
Kobieta poczuła dziwny rodzaj podniecenia, jakby chęć, żeby zostać potraktowaną, jak prostytutka. Do tego doszła olbrzymia doza ciekawości, takie zwyczajnej, babskiej ciekawości...
Podeszła frywolnym krokiem, powoli, mocno kołysząc biodrami, nachyliła się i szeroko uśmiechnęła.
- Dzień dobry panu...  
Za kierownicą zobaczyła mężczyznę lekko po trzydziestce. Brunet z pierwszymi siwymi włosami na skroniach, w okularach, ze sporym zarostem. Szczupły, ok. 180cm wzrostu, wyglądał na spokojnego i niepozornego, na palcu połyskiwała złota obrączka. Pozory lubią jednak mylić...
- Co robisz i za ile? - zapytał wprost, bez żadnych ceregieli, a wzrokiem wręcz rozbierał już Martę.
- Fajne kabaretki, lubię takie, dlatego się zatrzymałem. - dodał jeszcze, a gdy kobieta się nachyliła, bezczelnie spojrzał w jej dekolt. Kiedy się nachylała, cycki były jeszcze bardziej widoczne.  
"Ale ciacho! Może na razie nie powiem mu jeszcze, że jestem dziennikarką, żeby go nie spłoszyć... poprowadzę trochę rozmowę... a potem się zobaczy..."

- Cóż... widzi pan... zakres wachlarza usług oferowanych przeze mnie jest niezwykle szeroki... Zatem recytowanie cennika zajęłoby zapewne całą wieczność... W takiej sytuacji proponuję zastosować takie rozwiązanie, w którym to klient najpierw wyłoży, na jaki asortyment raczy mieć ochotę...  
Tomek nie miał prawa podejrzewać, że kobieta jest dziennikarką, chociaż w głowie miał myśl, że wyraża się trochę dziwnie, jak na prostytutkę. Inne, z których do tej pory korzystał były raczej proste i w obyciu i w rozmowie, co w sumie tylko mocniej go zaintrygowało.
- Oj, maleńka, wsiadaj do auta i mów, ile za loda, ile za szybkie rżnięcie, a za ile bierzesz w dupcię. - powiedział zupełnie bezpośrednio Tomasz. Tak, jakby Marta była towarem, a nie osobą.
"Chcę zobaczyć, co ma pod tą spódniczką..."  
"No to co, chyba wsiądę? Przecież chyba mnie nie zgwałci...?"
Jednak ta ostatnia myśl spowodowała szybsze bicie serca.

- Tak oczywiście... - znów uraczyła go uśmiechem najszerszym, na jaki potrafiła się zdobyć.

Gdy usiadła, spódniczka podwinęła się nieco do góry. Oczom mężczyzny ukazały się szerokie i cholernie seksowne koronkowe manszety pończoch...

- Więc tak... muszę panu wyznać, że mój cennik jest znacząco wygórowany w stosunku do cen rynkowych...  

Gdy tylko drzwi się zamknęły, Tomasz ruszył i auto włączyło się do ruchu.
- Tu niedaleko jest taka boczna leśna dróżka, tam zjadę, ok? - niby zapytał mężczyzna, ale brzmiało to w sumie bardziej jak stwierdzenie niż pytanie.
- Fajnie, że tyle się uśmiechasz, inne dziwki są wiecznie niezadowolone i skwaszone. - rzekł nieznajomy. Chociaż musiał skupiać się na drodze, coraz częściej zerkał na odsłonięte koronkowe wykończenia pończoch. Zmieniają biegi, muskał jej odsłonięte udo. W spodniach już miał twardo...
- Oj, nie gadaj. Pięć dych za loda, osiem dych za numerek, stówka za anal? - wyrecytował Tomek.  


"Kurcze... w którym momencie mu powiedzieć? No i jak tu przeciągać rozmowę?"

Marta, zawstydzona, poprawiła delikatnie minispódnicę.
Skrępowanie i podniecenie, były dwiema sprzecznymi siłami, szarpiącymi jej duszę.

- Widzi pan... moje stawki są nieco wyższe... ale ja jestem chętna do negocjacji... zwłaszcza wobec mężczyzn, takiej wysokiej klasy jak pan... Ale na to wpływa wiele czynników... Czy powie mi pan, dlaczego zdecydował się pan na skorzystanie z usług prostytutki?  
Mimo poprawienia spódniczki, na niewiele się to zdało. Mężczyzna już nie udawał, że dotyka jej uda przypadkowo zmieniając biegi. Po prostu położył dłoń na jej gładkiej skórze, bardzo blisko jej krocza...
Tomasz spojrzał zaskoczony na Martę, kiedy zadała mu takie pytanie.
- Bo jestem napalony, a żona mi daje raz na kwartał? Co to w ogóle za pytanie? - tym razem jego wzrok stał się podejrzliwy.  
- Przepraszam... chyba źle zaczęłam rozmowę. Nie jestem prostytutką, a dziennikarką. Chciałam porozmawiać z klientami płatnej miłości, żeby zebrać materiały do artykułu...

"Na pewno wkurzy się na mnie... trudno, pewnie skopałam sprawę, na drugi raz, zacznę od razu..."  
Tomek przez chwilę milczy, ale w końcu wybucha głośnym śmiechem, jednocześnie skręcają już w prawo, w niezbyt szeroką leśną dróżkę.
- Fajny żart, lubię takie poczucie humoru. Dobra, to stówka za numerek, może być? - zaproponował, lekko podwyższając pierwotnie powiedzianą stawkę. Jego dłoń zjechała między uda Marty, na delikatny, cieniutki materiał stringów.
"Muszę ją zerżnąć, strasznie mnie kręci!"  
- No wie pan... przecież powiedziałam, nie jestem dziwką...

Zachowanie mężczyzny zaniepokoiło ją, ale też coraz bardziej podniecało.

"A co, jeśli on rzeczywiście zechce mnie przelecieć???"

Fala ciepła przelała się po niej od góry do dołu.  
- Oj, nie marudź. - mężczyzna machnął ręką. Chyba mu już bez różnicy, czy Marta jest dziwką, dziennikarką czy śpiewaczką w operze. Po prostu chciał ją przelecieć i nawet był gotowy jej za to zapłacić, więc w czym był problem?
Palce Tomasza zaczęły ocierać się o cipkę kobiety przez jej koronkowe stringi.
- Possiesz go chwilę, a potem wypniesz się na masce. - nie było to pytanie. Po chwili kierowca zatrzymał auto pośrodku drzew.  

Skrajnie dziwaczna sytuacja, świadomość stroju wyuzdanej ladacznicy, no i ta ręka buszująca po jej cipce...  
Wszystko to powodowało, że była nad wyraz podniecona.  
Czuła, że wręcz chce tego, by ją wydymał! Wydymał ostro na masce auta.  
By miejsce jego dłoni suwającej się po jej myszce, zajęło twarde, męskie berło...
O tak, strasznie chciała poczuć go w sobie!

- Ależ proszę pana... chyba nie chce mnie pan posiąść siłą...???  

Drugą ręką facet rozpiął skórzany pasek, a potem rozporek spodni. Zsunął je lekko razem z ciemnymi bokserkami. Spod bielizny wyskoczył na wierzch nabrzmiały, twardy penis. Był całkiem spory, dość gruby, miał jakieś osiemnaście cm długości i pulsującą żyłkę na sobie. Nie było całkiem gładko w okolicach, ale zarost był równo i krótko przystrzyżony. Ręka na cipce Marty przebierała palcami coraz szybciej.
- Zerżnę cię tak czy inaczej, więc nie gadaj już głupot i possij go chwilę.  
Marta nie wiedziała, co zrobić. Z jednej strony bała się przemocy i chciała jej uniknąć, z drugiej - czuła przemożną chęć ujęcia tej pałki w usta!

- Nie... nie... - szeptała.

"Boże! Co za piękna kuśka! Wymarzony kształt! Stworzony, by znaleźć się w kobiecie..."  
Tomek westchnął głośno, niemal teatralnie.
"Dziwna trochę, ale cholernie apetyczna, muszą ją zaliczyć!"
Złapał Martę za włosy, niszcząc przy tym jej fryzurę i przyciągnął głowę w kierunku swojego krocza ze sterczącym drągiem.
- No już, suczko, dorzucę Ci za to coś ekstra. - powiedział, mając na myśli oczywiście dodatkowe dwadzieścia czy pięćdziesiąt złotych.  
"Boże! Dlaczego mnie tak podnieca, ta jego brutalność?! To chwytanie mnie za włosy?! Jakbym stworzona była do tego, żeby obsługiwać, jako dziwka obcych chłopów! Jakbym miała brać im do buzi... i robić dobrze ustami! Co za wstyd... Ale... podniecający wstyd..."

Marta pociągana za włosy, już czuła na ustach mokrą główkę męskiego drzewca.  
Mężczyzna traktował teraz Martę jak obiekt do zaspokajania go. Jakby był tylko jeden cel w jej życiu, a tym celem jest doprowadzenie go do orgazmu.
- Już nie udawaj takiej cnotki. - rzekł Tomasz i zaczął pocierać główkę fiuta o wargi dziennikarki. Dla niego była jednak jedynie przydrożną dziwką.
- Jeden kutas w tą czy w tamtą? - zaśmiał się i mocniej docisnął Martę w dół...
"No w końcu!"  
Kiedy poczuła w buzi jego buławę, uznała, że dalszy opór nie ma sensu. Tym bardziej że chciała tego, chciała jak cholera!
Objęła trzon ustami i zaczęła pieścić. Zaangażowała w to też język. Lizała. Poruszała głową, czując główkę na swym podniebieniu.

"Ciekawe, czemu żona mu nie robi loda? Ja mogłabym tak godzinami..."  

Mężczyzna zaczął cicho wzdychać, a na jego policzkach pojawiły się szkarłatne rumieńce, ani chybi znak rosnącego podniecenia.
"Oooo tak! Dobra jest, angażuje się porządnie, a nie jak niektóre..."
Lekko wiercił biodrami, zupełnie niekontrolowanie.
- Pięknie to robisz! - rzekł w chwili, kiedy lekko ją docisnął tak, że główka penisa przeszorowała po jej gardełku.
- Zmieść całego. - powiedział rozkazująco.  
"Boże! Dlaczego ten rozkazujący ton, dlaczego to traktowanie mnie, jak dziwkę, jest tak niesamowicie podniecające!"

Połknęła najgłębiej, jak umiała. Poczuła go mocno w gardle, aż straciła oddech.  
Trzymał ją tak dłuższą chwilę. Z kutasem w jej ustach po same jądra, z jajami tuż przy jej brodzie, z główką penisa głęboko w jej gardle. Jak mu było dobrze!
"Oooo na pewno do niej wrócę!"
Wiedział, że brak jej tlenu, że się krztusi. Ślina Marty aż spływała mu na podbrzusze. W końcu jednak ją puścił, by zaczerpnęła tlenu.
- Lubisz to, co? - zapytał z przyspieszonym oddechem.  

- Ochhh... mało mnie pan nie udusił! Pierwszy raz spotkało mnie cos takiego...

"Sama w to nie wierzę! Traktuje mnie jak lalkę, żeby się na mnie zaspokoić, a mnie to podnieca!"

- Jest pan zapewne z siebie zadowolony?! Ze swojej męskości, z witalności?! Jest pan dumny, że tak potraktował pan bezbronna kobietę?  

Nieznajomy tyko zaśmiał się na słowa o duszeniu, prawie tak, jakby był dumny z siebie.
"Każda udaje oburzoną, a kochają to! Widzę to w jej oczach!"
- Zadowolony z siebie? Raczej zadowolony z Twojego gardła. - znowu zarechotał mężczyzna, patrząc na strużkę śliny ciągnącą się po brodzie Marty.
- Bezbronną kobietę? Jesteś dziwką, przecież tak się Was traktuje. Chcesz jeszcze raz czy wolisz się już wypiąć? - zapytał raczej z ciekawości, bo to on miał prawo decyzji. Przynajmniej w jego mniemaniu.  
- Chyba pan żartuje...?! Przecież i tak pan mnie wykorzystał! Chyba nie wyobraża pan sobie, że pozwolę panu na coś więcej. W dodatku, przecież powiedziałam panu, że jestem dziennikarką, z jakiego powodu pan uparcie powtarza coś innego...  
- Dziennikarka? Jak wolisz. Możesz być teraz i kucharką, ale i tak właśnie robisz za dziwkę. - z bezczelnym uśmiechem poinformował Martę jej, bądź co bądź, klient.
- Masz tu na zachętę. - położył tuż przed nią na kokpicie zielonkawy banknot stuzłotowy wyjęty z kieszeni.
- Chcę zobaczyć, jak się wypinasz, już!
"Zerwę z niej te stringi!"  
Przez moment zaświtało jej w głowie: "A może by tak poczuć się prawdziwie jak dziwka! Jak tirówka obsługująca niewybrednych klientów i... przyjąć tę stówę?! Byłoby to istne dziennikarstwo wcieleniowe!"

Podekscytował ją ten pomysł. Już gotowa była podejść do maski auta, oprzeć się na niej i podciągnąć do góry spódniczkę. Jakże ją to podnieciło!
Wyobrażała sobie, że pyta się klienta: - Czy tak, dobrze się wypięłam? Czy mam zsunąć majtki? Czy sam pan zechce rozpakować moją broszkę?

Wtedy spanikowana przypomniała sobie fundamentalną sprawę i w mig otrzeźwiała.

- Proszę pana... przecież ja nawet nie mam zabezpieczenia...  
- Najwyżej weźmiesz potem tabletkę. - Odpowiedział Tomasz tak, jakby to nie był żaden problem. - Złej baletnicy... - zaśmiał się i klepnął Martę w udo ponaglająco. - Raz raz, śmiało! Bierz stówę i wysiadaj, no już!
"Ciekawe, jaką ma cipkę!"
Żeby ją zachęcić, przesunął na chwilę pasek stringów na bok i kilka razy przejechał palcami po nagiej, nieosłoniętej szparce.  
- Proszę absolutnie zabrać pieniądze! Co też pan sobie wyobraża! Chce mnie pan potraktować jak dziwkę!

Aż cała zadrżała, czując ruch palca na nagiej szparce. Została potraktowana tak bezceremonialnie! Obcy facet dotyka jej nagich warg sromowych.

"Boże! To nie dzieje sie na prawdę... Tylko... czemu to mnie tak rozpala! Nawet strach przed zajściem w ciążę podnieca mnie, jakbym koniecznie po tej przygodzie miała mieć pamiątkę...
Dlaczego ekscytuje mnie myśl, że widzi moją nagą, zadbaną piczkę..."  

- Oj, już nie udawaj! - Tomasz podniósł banknot z deski rozdzielczej samochodu i wcisnął stówę Marcie do stanika. Dosłownie, jak zwykłej dziwce, właśnie tak ją traktował.
- Wysiadaj i wypnij mi swoją dupę. - Rzekł mężczyzna stanowczym i pewnym siebie głosem. Jednocześnie sam zaczął wysiadać z samochodu, czekając na kobietę już na zewnątrz auta.
"Ale ma cudną cipkę!"  

"Boże... jak ja chcę tego! Jak ja chcę, żeby zerżnął mnie na masce tego auta, jak zwykłą tirówkę... jak pospolitą dziwkę! Chcę mu się wypiąć! Chcę poczuć w sobie jego kutasa! Twardego! Bez gumki! To jest silniejsze ode mnie!"

Marta bez słowa wyszła z samochodu. Oparła się na masce i wypięła mocno.  

Tomasz stanął za nią z opuszczonymi spodniami. Przez chwilę tylko trwał bez ruchu i wpatrywał się w jej idealnie wypięty tyłek ze stringami wżynającymi się w gładką cipkę. Ten obraz jeszcze mocniej go podniecał.
"O kurwa, co za widok!"
Po chwili podszedł i dał kobiecie silnego klapsa w jeden z pośladków. Jego gruby penis, sterczał cały sztywny, napalony jak nigdy. Dłonią sięgnął Tomasz do stringów i nie tyle zdjął, co zerwał je z Marty. Teraz jej szparka była już na wierzchu...  

- Auuuaaa! - krzyknęła dziennikarka. Mocno poczuła klapsa, lecz to jeszcze bardziej wzmogło jej podniecenie, jakby pokazanie, kto tu rządzi, jeszcze bardziej skłaniało ją do uległości.

Szarpnięcie, podczas zrywania majtek, budowało podobne napięcie.

"A więc ma przed sobą moją myszkę, już niczym nieosłoniętą... gotową do przyjęcia gościa... Gościa?! Klienta!"

Krzyk Marty jedynie bardziej podniecił mężczyznę. Tak samo jak to, że widział jej idealnie wyeksponowane dziurki, mimo tego, iż Marta nadal była ubrana. Kręciło go to, że nie jest całkiem rozebrana, a i tak gotowa do zerżnięcia. I to za marną stówkę... Ależ był podniecony!

"Fantastyczne ma te dziury! I jakie zadbane, jak na dziwkę..."

Niewiele myśląc, przytknął główkę sporego trzona do jamki Marty i wszedł w nią silnym, głębokim ruchem, po same jądra. Stęknął głośno czując, jak szparka mocno otula nabrzmiałego fiuta...

 

Marta poczuła go mocno.

- Aaaach... aaaaa... aaaaa... - Od razu zaczęła postękiwać.

 

"Poczuł jak jestem ciasna! Pewnie zupełnie do dziwki niepodobne... Ale i tak... ależ ja muszę wyglądać! W tych białych kozaczkach... w tych kabaretkach... a już zwłaszcza, w podciągniętej do góry, skórzanej spódniczce..."

Czuła jak suwa się w niej - w tę i we wtę, jak mocno rozpycha ścianki jej norki. Czuła się wykorzystywana... używana...

Podniecało ją to, jak cholera...

Tomasz w ogóle się nie hamował. Pieprzył Martę jak zwykłą dziwkę, najtańszą tirówkę. Używał jej, jak zabawkę do zaspokajania się, jak przedmiot. Dociskał ją do maski, piersi przez bluzkę ocierały się o samochód, kiedy mężczyzna brał ją od tyłu zwierzęco i mocno. Energicznie ruchał ją bez opamiętania, ładując kutasa raz za razem do wąskiej cipki Marty.

- Ale jesteś ciasna! Pewnie od niedawna stoisz przy drodze, co? - Zapytał zaintrygowany Tomasz.

"Ależ mi dobrze, ta dziwka ma chyba strasznie niski przebieg! Kurwa, ciaśniutko tu!"

Widok kozaczków i stroju kobiety tylko mocniej podniecał mężczyznę. Przyspieszył ruchy czując, że i tak nie wytrzyma chyba zbyt długo... Złapał Martę za włosy.

- Podoba Ci się?! Lubisz tak, zdziro?! - Zapytał, właściwie niemal już krzycząc.

Martę bezgranicznie podniecało to zachowanie klienta. Sam fakt, że oddaje się za pieniądze. Ale i to, że mężczyzna po prostu się na niej wyżywa, traktuje ją, jak zwykłą sprzedajną dziwkę... Chciała tego... Myśl, że jest nadal ubrana, w bluzce, w spódnicy, w kozaczkach, a nie utrudnia to napalonemu samcowi rżnąć ją do woli, jeszcze bardziej umacniał ją w zaskakujących dla niej myślach.

"Tak... jestem dziwką... tanią tirówką... służę mężczyznie za obiekt do ulżenia sobie... do wyruchania..."

Pytania o to, czy jest niedawno przy drodze, tylko rozpalały ją. Nie wiedziała co powiedzieć.

"Czy przypominać mu, że jestem dziennikarką? Czy zatracić się w byciu dziwką... Tak, dziwką!"

Marta była dla niego tylko zabawką, pojemnikiem na spermę. Tomasz rżnął kobietę bez opamiętania, na zasadzie "płacę-żądam".

"Za marną stówkę pieprzę pizdę przydrożnej suki, od tylca!"

Przy każdym pchnięciu dopychał swą męskość maksymalnie głęboko, rozpychając przy tym mokrą, ciasną szparkę Marty.
- Jaki masz przebieg?! Ilu Cię miało?! - Dopytywał Tomasz, a pytania akcentował silnymi klapsami w zaczerwienione już pośladki.

Martę cięły te słowa jak brzytwa - "jaki masz przebieg... ilu cię miało?" - upakarzały ją, ale też rozpalały.


- Ochhh, jestem już blisko, zaleję Cię, szmato! - Krzyczał nadal niewyżyty mężczyzna.

Czuła, z jaką energią wbija się w nią. Wyobrażała, że chce się na niej wyżyć.
Dodatkowo podniecały ją pytania. - "Ilu cię miało"?
Z jednej strony podniecałaby ją odpowiedź w stylu - "Miało mnie aż tylu, że straciłam dawno rachubę... Mam duży przebieg." A z drugiej podniecała ją też świadomość mężczyzny, że ma dziewczynę z bardzo ciasną norką, więc też z zaskakująco "krótkim przebiegiem"...

- Cóż... chodziłam z tylko jednym chłopakiem... tylko on dotychczas mnie miał...

Powoli docierała do niej świadomość, że "klient" nie będzie miał najmniejszych skrupułów, żeby się w niej najzwyczajniej spuścić...
"Boże! Przecież ja w tak głupi, banalny wręcz sposób, mogę zajść w ciążę! Ależ ze mnie głupia cipa!"
Nie mogła pojąć, dlaczego ta myśl tak ją podnieca...

- Akurat! - odpowiedział mężczyzna, jakby jej nie wierzył za grosz. Ale jednocześnie jego pchnięcia jeszcze bardziej zyskały na sile, a upór wzrósł. Rżnął Martę jak sukę, ile tylko miał sił. Świadomość, że jest jej drugim facetem w życiu, niemożebnie go napaliła.
"Przede mną był tylko jeden? I musiał chodzić z nią za rączkę, kupować kwiatki, być miły?"
- Chcesz tego, prawda? Chcesz spermy w tej puszczalskiej cipce, co?!

"Dlaczego podnieca mnie to, że on mi nie wierzy??? Może dlatego, że bardziej traktuje mnie jak dziwkę??? Boże! Puszczalskiej... co za słowo... no tak... a co ja teraz robię?!"

Marta pod wpływem pchnięć uderza piersiami o maskę auta, bardzo mocno czuła w sobie ruchy twardej kuśki, co jeszcze bardziej ją rozpalało.
Nie mniej, niż strach przed ciążą...
"Dlaczego to mnie tak jara, to, że on może wytrysnąć we mnie... W mojej tak tęgo doświadczanej piczce... Dlaczego, ja głupia, tak bardzo tego chcę?! Żeby mieć pamiątkę po tej przygodzie?!"

- Proszę... niech pan uważa... niech pan nie kończy we mnie... Błagam...

"Ależ on na pewno mnie nie posłucha! Na pewno będzie chciał zalać moją biedną jaskinkę... Przecież uważa mnie za dziwkę, więc na pewno sądzi, że może zrobić, co tylko zechce...
Do tego, pewnie jeszcze nie trafiła mu się aż tak ciasna... tylko same pewnie - jak oni to mówią - "dziurawce"... "rozjebundy"...
Dlatego tak bardzo chce rozepchać moją- jak oni to mówią - sakiewkę...
I dlatego zapewne, zechce - jak oni w slangu na to mówią - sfilcować pidżona..."

Na dźwięk słów "niech pan nie kończy we mnie", Tomaszowi aż rozbłysły oczy. Teraz już nie miał wyjścia, skończy w tej kurewce, choćby nie wiadomo co! Nic go już nie powstrzyma! Był bardzo blisko finału, ale nie zamierzał się hamować. Nadal ruchał Martę, aż furczało, jego ciało rytmicznie obijało się o ciało kobiety, wydając przy tym charakterystyczne dźwięki "klaskania".
Żeby wchodzić jeszcze mocniej i głębiej, trzymał Martę za włosy. Rżnął ją tak, że z trudem mogła ustać na nogach.
W końcu to poczuł. Kolana aż ugięły się lekko pod nim, a przed oczami ujrzał mroczki. Mięśnie całego ciała napięły się, a Tomasz doszedł. Jego kutas eksplodował spermą, Marta poczuła to niepowtarzalne wrażenie rozlewającego się w niej lepkiego ciepła. Nasienia było naprawdę dużo, fiut pompował je, strzał za strzałem, prosto w cipkę wynajętej kurewki... Przestał poruszać się w niej dopiero wtedy, kiedy trysnął po raz ostatni.

Marta, trzymana za włosy, omdlała, z trudem utrzymując się na nogach, odczuwała niewysłowioną rozkosz.
Czuła się maksymalnie wykorzystywana, a przy tym kompletnie bezradna, mogąca jedynie dawać i stękać... a właściwie to nawet nie tyle dawać, co po prostu przyjmować brutalne pchnięcia i... jęczeć żałośliwie...
Gdy poczuła wewnątrz strzały nasienia, poczuła się uprzedmiotowiona, poczuła się jak naczynie na spermę. Znajdowała w tym coś pierwotnego, atawistycznego. Podniecało ją to nieprawdopodobnie. Przy wtórze klaśnięć, wydobywała z siebie najżałośliwsze jęki, jakie mogła wydobyć.
- Aaaaach... aaaachhh!
W duchu wszystko jej buzowało.
"Boże! Co ja zrobiłam! Puściłam się! Ja... wzór porządnej dziewczyny... Dałam. Dałam za pieniądze... Jak dziwka! O nie... Zostałam dziwką! Kurewką! Och... O Boże! Dlaczego to mnie tak podnieca?! Przecież to głupie! Ekscytuje mnie fakt, że bezczelnie zlał mi się do piczki... niezabezpieczonej piczki..."

Tomasz dyszał głośno prosto do ucha Marty. Dłuższą chwilę po orgazmie nadal trzymał fiuta zanurzonego po same jądra w cipce. Kiedy go w końcu wyciągnął, strużka spermy  wypłynęła na udo kobiety i zaczęła spływać w dół po jej nodze, zlepiając materiał pończoch.
- Oh, dobra z ciebie kurewka. To była zajebiście wydana stówa. - Powiedział Tomasz, klepiąc przy tym Martę po pośladku, jak jakąś klacz do ujeżdżania.
Jakby nigdy nic zaczął się ogarniać, ale nie podciągnął jeszcze spodni.
- Wyczyść go jeszcze. Ustami.

"Do cna mnie wykorzysta! Co za samiec! Ja, porządna dotąd pani redaktor, teraz mam wylizywać jego fiuta! Istotnie... jak kurewka!"


Podniecało ją takie traktowanie. Podniecała ją jej własna uległość.
Najpierw chciała zaprotestować, ale jakaś, niezrozumiała siła, nakazywała jej być spolegliwą.

- Tak... Oczywiście. Wyczyszczę... Ustami.

Po czym posłusznie objęła go i znów zaczęła ssać.

9,819
8.7/10
Dodaj do ulubionych
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.7/10 (33 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (3)

Nik70

Nik70 · 13 listopada 2020

+2
0

Świetnie napisane, w starym stylu ale nowej redakcji i nowy pomysł na scenariusz. Dla mnie bomba

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Jakub

Jakub · 13 listopada 2020

0
0

Jak zawsze wspaniałe opowiadanie. Zgadzam się, że napisane w stylu Historyczki ale z niesamowicie pomysłową tematyką - zupełnie nową. Dziękuje

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
historyczka

historyczka · Autor · 14 listopada 2020

+1
-1

Dziękuję za miłe opinie, ale przypominam, że jestem tu obecna jedynie w połowie 🙂

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Opowiadania o podobnej tematyce:

Pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.