Impreza
26 czerwca 2017
8 min
Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!
Jesteśmy małżeństwem od kilku lat, mamy fajną córeczkę. Od samego początku moja dziewczyna a teraz żona mocno mnie podniecała. Jej nienaganna figura osy – zaledwie 55 kilogramów przy 172 centymetrach wzrostu, pełny biust o miseczce 75C, zgrabny tyłek i nieziemsko długie nogi – doprowadzały mnie do szaleństwa. Szybko zauważyłem, że nie tylko mnie.
Po ciąży jej ciało właściwie się nie zmieniło. No, może poza jednym: lekko zaokrągliły się jej biodra, przez co talia osy stała się jeszcze bardziej wyrazista. Kiedy wróciła do pracy, złapała sportowego bakcyla – rower, treningi, te sprawy. Sylwetka zyskała lekki zarys mięśni, a kondycja skoczyła do poziomu super. I tu dochodzimy do sedna. Oszałamiająca atrakcyjność mojej żony sprawiła, że w mojej głowie zaczęły rodzić się grzeszne myśli. Jako facet jestem stuprocentowym wzrokowcem, więc zacząłem wyobrażać ją sobie w scenach erotycznych… z innymi mężczyznami. A ona, zupełnie nieświadomie, podsycała te fantazje. Zapisała się na różne kursy, pracowała w firmie zdominowanej przez facetów. Siedząc samemu w domowym zaciszu, gdy ona była na zajęciach, puszczałem wodze fantazji. Żona oczywiście przysięgała, że inni faceci dla niej nie istnieją, więc te pikantne scenariusze pozostawały wyłącznie domeną mojej wyobraźni. Nasze życie intymne było zresztą świetne, żonka to fantastyczna kochanka. Wszystko płynęło swoim rytmem, aż do pewnego wieczoru.
Dostaliśmy zaproszenie na imprezę od jej kolegi z branży, który oblewał awans lub wygrany przetarg. Detale mnie nie obchodziły – liczyła się okazja do wyjścia. Ponieważ na miejscu miała pojawić się cała korporacyjna elita, musieliśmy wyglądać nienagannie. Ja postawiłem na klasykę: elegancka koszula, krawat i spodnie w kant. Moja połówka postanowiła jednak zagrać va banque. Założyła czarne pończochy kabaretki, obcisłą czarną spódnicę z głębokim rozcięciem z tyłu i wysokie szpilki. Górę stanowiła srebrna, atłasowa koszula podkreślająca jej wydatny biust, oraz brązowy żakiet spięty tylko jednym guzikiem. Kiedy się pochylała, wyglądała obłędnie – z przodu jej dorodne piersi niemal wylewały się z dekoltu, z tyłu natomiast rozcięcie spódnicy kusiło widokiem ud i idealnych pośladków. Gdy wysiedliśmy z taksówki, okazało się, że impreza odbywa się w luksusowej, dwupiętrowej willi, otoczonej ze wszystkich stron szerokimi balkonami.
Po wejściu i przywitaniu się z gośćmi, ruszyliśmy w stronę szwedzkiego stołu, który oddzielał kuchnię od przestronnego salonu. Piętra wyżej skrywały sypialnie. Zabawa rozkręcała się powoli – jedni tańczyli, inni sączyli drinki. Usiadłem na wielkiej kanapie i z drinkiem w dłoni zacząłem taksować wzrokiem damską część towarzystwa. Większość kobiet ubrała się w podobnym, wyzywającym stylu – najwyraźniej taka moda. Moja żona bawiła się doskonale. Krążyła między grupkami, plotkowała z koleżankami i flirtowała z kolegami z pracy, raz po raz zamawiając kolejne drinki. Pomyślałem tylko: „No ładnie, zapomniała, że ma słabą głowę”. Chociaż po takiej ilości alkoholu każdy by popłynął.
Godzinę później procenty uderzyły wszystkim do głów i tłum rzucił się na parkiet. Za oknem panowała już głęboka, jesienna noc. Po kilku szybkich kawałkach utknąłem w potwornie nudnej rozmowie z jakimś facetem z jej biura, ale mój wzrok i tak bez przerwy śledził moją piękną żonę. Sposób, w jaki poruszała się w tańcu, działał na mnie jak zapalnik. Doskonale wiedziała, że na nią patrzę – i nie tylko ja – dlatego z premedytacją wiła się niczym kotka, eksponując nogi i prowokująco wypinając tyłek w moim kierunku. Kolejną godzinę spędziliśmy już na parkiecie razem, ocierając się o siebie w tańcu i będąc na skraju maksymalnego napalenia. Szeptałem jej do ucha, żebyśmy wymknęli się gdzieś na górę do jednej z sypialni, ale stanowczo odmówiła, rzucając tylko, że „tak nie wypada”. Zmęczony i zrezygnowany odpuściłem, idąc do stołu po jakąś przekąskę. Ona w tym czasie złapała kolejnego drinka i wróciła na parkiet. Przy jedzeniu dopadła mnie ekipa pasjonatów wędkarstwa i nim się obejrzałem, zleciało dobre kilkadziesiąt minut.
Kiedy w końcu się od nich uwolniłem, poczułem potrzebę zapalenia papierosa i zaczerpnięcia świeżego powietrza. Skierowałem się na taras, ale tam utknąłem wśród grupki trajkoczących kobiet, których tematy kompletnie mnie nie bawiły. Postanowiłem więc wejść schodami na pierwsze piętro i przejść się wzdłuż okalającego dom balkonu, rozkoszując się papierosem i panującym wokół chłodem. W pewnym momencie, mijając jedno z okien sypialni, dostrzegłem w środku ruch. Zaintrygowany, przytuliłem się ostrożnie do ściany i wyjrzałem zza framugi, dbając o to, by nie zdradzić swojej obecności. Widok był doskonały. W pokoju panował mrok, ale przez przeszklone drzwi wpadało jasne światło z korytarza. To tworzyło efekt teatru cieni – widziałem ostre, ciemne sylwetki kochanków i każdy ich ruch, choć bez twarzy i szczegółów anatomicznych.
Ta scena natychmiast mnie zahipnotyzowała. Kochankowie stali na środku pokoju, złączeni w niesamowicie drapieżnym, zachłannym pocałunku. Wyglądali, jakby chcieli się nawzajem pożreć, tacy byli napaleni. „Głupiutka ta moja żona” – pomyślałem z ironią. „Przecież to mogliśmy być my”. Moje podniecenie zaczęło gwałtownie rosnąć. Akcja za szybą nabierała tempa. Kobieta osunęła się na kolana, sprawnym ruchem rozpięła rozporek partnera i zaczęła namiętnie ssać jego męskość, która w mgnieniu oka osiągnęła imponujące rozmiary. Mężczyzna, odchylony lekko w tył, prężył się dumnie, chłonąc każdą sekundę tej rozkoszy, podczas gdy ona pracowała ustami z niesamowitym zaangażowaniem, chcąc doprowadzić go do finału. On miał jednak inny, bardziej wyrafinowany plan. Przerwał pieszczotę, podniósł ją z kolan, obrócił tyłem do siebie i pchnął na szerokie łóżko. Kobieta wylądowała na brzuchu, wypinając w górę swój idealny tyłek. Facet natychmiast przystąpił do ataku – zadarł jej spódnicę i zaczął, jak mogłem się tylko domyślać po jego ruchach, łapczywie lizać jej muszelkę. To była szybka akcja, oboje spieszyli się pod wpływem adrenaliny. Po chwili zmienili układ: ona przekręciła się na plecy, on wdrapał się na nią wszedł w nią i zaczęła się bezwzględna, ostra jazda.
Mój własny junior od dobrych kilku minut stał sztywno w gotowości, domagając się natychmiastowego uwolnienia. Jednak przejmujący, jesienny ziąb na balkonie skutecznie powstrzymał mnie przed rozpięciem spodni. Para za szybą narzuciła mordercze tempo. Nagle zauważyłem, jak ciało faceta wygina się w łuk, gdy wbijał się w nią najgłębiej jak potrafił. Po kilku ostatnich, spazmatycznych pchnięciach, ostatecznie w niej skończył, zalewając obwicie jej wnętrze gęstym nasieniem. Prawdopodobnie leżeliby tak dłużej, upajając się tą chwilą, ale w świetle drzwi korytarza zamigotał cień – ktoś podszedł i zaczął pukać. Kochankowie zerwali się na równe nogi. W półmroku mignął mi ruch kobiety poprawiającej majtki, które przez cały czas miała zsunięte na uda, oraz faceta, który pospiesznie chował swój sprzęt do spodni. Odczekali chwilę, aż natręt odszedł od drzwi, po czym cicho przemknęli z pokoju na korytarz.
Zostałem sam. Nie mając już czego szukać na balkonie, odpaliłem drugiego papierosa i wolnym krokiem zszedłem na dół. Po wejściu do środka moim jedynym celem było odnalezienie żony – aż paliłem się, żeby opowiedzieć jej o tym, czego byłem świadkiem. Namierzyłem ją w kuchni. Siedziała ze szklanką ciepłej herbaty i wyglądała fatalnie. Pomyślałem: „No tak, alkohol zrobił swoje, a dobrze wiesz, że ci nie służy”. Kiedy podszedłem, zaczęła narzekać na ostry ból brzucha i głowy, błagając, żebyśmy wrócili do domu, bo musi się natychmiast położyć. Nie dyskutowałem – zamówiłem taksówkę i ruszyliśmy z powrotem. Gdy tylko zatrzasnęły się drzwi naszego mieszkania, zacząłem ją namiętnie obmacywać, licząc na to, że ta skumulowana we mnie energia atomowa wreszcie wybuchnie. Nic z tego. Powtórzyła tylko swoje wymówki z imprezy i zamknęła się w łazience. Po kąpieli wślizgnęła się prosto pod kołdrę, nawet nie mówiąc mi „dobranoc”. Byłem zajęty sprawdzaniem maili, więc zorientowałem się poniewczasie. Kiedy podszedłem do łóżka, już smacznie spała. Totalna klapa. Nie mając wyboru, odpaliłem w telefonie parę rozbieranych fotek z sieci i sam poszedłem wskoczyć do wanny.
Zanurzony w gorącej wodzie, masując ciało gąbką, wiedziałem, że uratuje mnie już tylko klasyczna „pamięciówka”. Zacząłem bawić się sam ze sobą, przywołując przed oczy scenę z balkonu. Odtwarzałem w pamięci każdy szczegół, podkręcając go własną fantazją i miarowo stymulując juniora. Im dłużej to trwało, tym mocniej fikcja mieszała się z rzeczywistością. W mojej głowie anonimowa kobieta z sypialni nagle zyskała twarz i ciało mojej żony. Atmosfera w łazience zrobiła się gęsta i duszna. Wizualizowałem sobie, jak ona z lubością ssie obcego faceta, jak rozkłada przed nim nogi, z jękiem przyjmuje jego twarde pchnięcia, a na koniec – jak on szczytuje głęboko w jej wnętrzu. W tej idealnie wygolonej cipeczce, która dotąd była przeznaczona wyłącznie dla mnie. UUUUuuuu.
I gdy już byłem bliski finału, mój wzrok bezwiednie powędrował w stronę łazienkowego grzejnika. Wisiała na nim naprędce i niedokładnie przeprana bielizna mojej żony oraz jej czarne kabaretki. Zamarłem. Na zmysłowej koronce i bezpośrednio między oczkami pończoch dostrzegłem wyraźne, zaschnięte plamy męskiego nasienia.
W tym jednym ułamku sekundy uderzyła we mnie cała prawda. Spłynęło na mnie porażające olśnienie: to nie była obca kobieta. To, co widziałem za przeszklonymi drzwiami sypialni, nie było wytworem mojej chorej wyobraźni. To była brutalna, żywa rzeczywistość. Moja własna żona oddała się innemu.
Ta myśl zadziałała jak detonator. Granica między fantazją a rzeczywistością pękła, a potężna fala podniecenia przejęła kontrolę nad moim ciałem. I wtedy skończyłem, obficie tryskając wprost do gorącej wody. To był absolutny, kosmiczny orgazm – tak silny i intensywny, jakiego nie przeżyłem jeszcze nigdy w życiu.
Kiedy emocje opadły, podjąłem decyzję. Oczywiście nie powiedziałem mojej pięknej zdrajczyni, że byłem świadkiem jej występku. Postanowiłem zachować to dla siebie. I jak się później miało okazać… to nie był ostatni raz, kiedy oglądałem ją w ramionach innego faceta.
Foto07
Jak Ci się podobało?