Joanna na basenie

28 listopada 2025

46 min

Poniższe opowiadanie zawiera wyjątkowo kontrowersyjne sceny!

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

Powrót po dłuższym czasie i jednocześnie próba bliższego nawiązania do unikatowego stylu "Cyklu o Joannie".
W jakimś sensie, także próba zmierzenia się z motywami, które cenię sobie nieco mniej.
Miłej lektury!

Joanna (37 lat), jej mąż Henryk (42 lata) oraz ich dzieci: uczęszczający do liceum Paweł i dwunastoletnia Agnieszka, wybrali się w sobotnie popołudnie do lokalnego aquaparku. Już od dawna planowali spędzić tam wspólny czas, ale obowiązki Henryka zawsze stawały im na przeszkodzie. Tym razem miało być inaczej. Nawet pogoda zdawała się dopisywać. Słońce świeciło jasno, a niebo było bezchmurne, co zapewniało świetne humory — idealny dzień na wspólny wypad. Rodzina zapakowała ręczniki, kostiumy kąpielowe i kilka niezbędnych drobiazgów, po czym wyruszyła w drogę.

Obiekt przez ostatnie kilka lat przechodził przebudowę, po której miał uchodzić za najnowocześniejszy w okolicy, jednak żadne z nich nie wiedziało do końca czego się spodziewać.

Po przybyciu na miejsce, gwar radosnych okrzyków i zapach chloru od razu wprawiły ich w beztroski nastrój. Aquapark już od frontu wydawał się spory, ale nie sposób było ogarnąć wzrokiem wszystkich jego atrakcji. Bohaterowie skierowali się do szatni rodzinnej, by przebrać się w stroje kąpielowe.

— My z Agnieszką weźmiemy tę kabinę, a wy poczekajcie na zewnątrz, zaraz się zamienimy — zarządziła Joanna, biorąc torbę z ręcznikami.

Henryk i Paweł usiedli naprzeciwko, podczas gdy dziewczyny zniknęły za drzwiami przebieralni.

W środku małej kabiny panowała gorączkowa atmosfera. Agnieszka nie mogła się doczekać, by zanurzyć się w wodzie.

— Mamo, szybciej! Chcę już iść na te fontanny i na zjeżdżalnie i popływać! — ponaglała, z trudem ściągając przez głowę koszulkę.

— Spokojnie, kochanie, mamy cały dzień — zaśmiała się Joanna, zdejmując swoją letnią sukienkę. Przez chwilę stała w samej bieliźnie, czując na skórze ciepłe, duszne powietrze kabiny. Pomogła córce uporać się z zapięciem jej nowego, kolorowego kombinezonu.

Joanna, decydując się na odrobinę śmiałości tego słonecznego dnia, wybrała swój nowy, dwuczęściowy kostium — granatowe bikini z delikatnymi wiązaniami. Szybko wciągnęła dół, który idealnie przylegał do jej bioder, podkreślając krągłości. Właśnie sięgała po górę, stojąc topless, gdy Agnieszka, gotowa w mgnieniu oka, podskakiwała z niecierpliwości.

— Już gotowa! Idę pokazać tacie! — zawołała.

— Czekaj, Agnieszka, ja jeszcze… — zaczęła Joanna, czując lekki dreszcz na nagiej skórze.

Jednak było już za późno. Spragniona wodnych atrakcji dziewczynka, nie myśląc o niczym, szarpnęła za klamkę i otworzyła drzwi na oścież.

Czas jakby zwolnił. Joanna stała w progu w samym dole bikini, z nagim torsem, całkowicie odsłonięta. Jej pełne piersi, lekko opalone i naturalnie jędrne, były wystawione na męski widok. Paweł, który akurat odwrócił się od szafki w stronę kabiny, zobaczył w całej okazałości jej pełne, doskonałe piersi z ciemnoróżowymi sutkami, które pod wpływem chłodniejszego powietrza z zewnątrz natychmiast stwardniały.

Przez tę jedną, rozciągniętą w czasie sekundę, chłopak chłonął każdy szczegół — delikatne zaokrąglenie pod piersiami, naturalny kształt i jędrność, które grawitacja ledwo zdołała naruszyć, subtelne żyłki widoczne pod jasną skórą, i te sutki — sterczące, zapraszające, hipnotyzujące. Obraz wypalił się w jego umyśle jak fotografia. Dopiero po tej chwili Joanna zdołała zareagować, krzyżując ramiona na klatce piersiowej i zakrywając się dłońmi. Tyle że nie zdążyła — Paweł zobaczył wszystko. Jej twarz oblał intensywny rumieniec, a oczy rozszerzyły się w przerażeniu i zawstydzeniu.

Henryk, zajęty przeglądaniem telefonu, podniósł wzrok dopiero po chwili.

— Agnieszka! Drzwi! — syknął Henryk, zrywając się z ławki i instynktownie zasłaniając synowi widok.

Jednak tyle wystarczyło, by chłopięca wyobraźnia ruszyła galopem. Wiedział już, co kryło się pod tym kostiumem. Zastanawiał się natomiast nad tym, jak wyglądałyby bez majtek. Czy widziałby to, gdyby drzwi otwarły się chwilę wcześniej? Czy była pochylona? Nie było końca tej gonitwy. Poczuł, jak gorący rumieniec oblewa mu kark i policzki, a w głowie kłębią się obrazy, których nie potrafił powstrzymać.

Joanna drgnęła, jeszcze mocniej przyciskając ramiona do piersi, poczuła, jak jej twarz płonie, ale nie ze wstydu. Wzrok Pawła, tak intensywny i przenikliwy, sprawił, że jej serce zaczęło bić szybciej. Wydawało się, że syn zobaczył w niej coś, czego jej mąż nie zauważał od lat — kobietę, a nie tylko matkę. Szybko przegnała tę myśl, chwyciła górę bikini i odwracając się tyłem, wciągnęła ją na siebie, choć jej ręce drżały lekko. Henryk tymczasem z hukiem zatrzasnął drzwi. Na szczęście nikt inny nie zarejestrował tej sceny.

— Przepraszam, mamo… — bąknęła zawstydzona Agnieszka ze środka.

— Nic się nie stało, skarbie, ale następnym razem poczekaj, dobrze? — odparła Joanna, choć jej serce wciąż biło jak oszalałe. Czuła się dziwnie odsłonięta, nawet po założeniu góry kostiumu, który teraz wydawał się zbyt skąpy.

Gdy po chwili wyszły z kabiny, w powietrzu unosiło się niezręczne napięcie. Henryk próbował je rozładować.

— No, nareszcie! Gotowi na podbój aquaparku? Kto pierwszy na fali?

Jednak Paweł milczał, unikał wzroku matki, a w jego głowie wciąż krążył ten fragmentaryczny obraz — niepełny, ale tym bardziej prowokujący. Czuł frustrację, że nie zobaczył wszystkiego, co tylko rozpalało jego wyobraźnię. Jego umysł wypełniał luki, tworząc fantazje o tym, co ukryte, co prawie ujrzał. Ta chwila, choć krótka i przypadkowa, zasiała w nim ziarno, które miało zakiełkować jeszcze tego samego dnia.

Tymczasem rodzina zapakowała swoje rzeczy do szafek i ruszyła w stronę basenów.

 

Aquapark okazał się prawdziwym rajem dla dzieci i dorosłych. Wielkie zjeżdżalnie, baseny z falami, jacuzzi i brodziki dla najmłodszych — wszystko to przyciągało uwagę i budziło entuzjazm. Paweł od razu pobiegł w kierunku najwyższej zjeżdżalni, a Agnieszka z radością zanurzyła się w brodziku z kolorowymi piłeczkami.

Joanna i Henryk postanowili najpierw odpocząć na leżakach przy basenie z hydromasażem. Lampy kwarcowe przyjemnie grzały ich skórę, a szum wody działał relaksująco. Joanna założyła okulary przeciwsłoneczne i rozciągnęła się wygodnie, podczas gdy jej mąż sączył zimny napój.

­­­­— To jest to, czego nam było trzeba — westchnęła Joanna, uśmiechając się do niego. — Cały tydzień w pracy, a teraz możemy się zrelaksować i spędzić czas z dziećmi.

Henryk przytaknął, obejmując ją ramieniem. Ich spokój przerwał jednak głośny śmiech i plusk wody. Paweł i Agnieszka wrócili z pierwszych zabaw, mokrzy i szczęśliwi.

— Mamo, tato, musicie spróbować tej nowej zjeżdżalni! — krzyczał Paweł, ociekając wodą. — Jest niesamowita!

— Może później. Pawełku, idź z siostrą, a my jeszcze chwilę się tu zrelaksujemy.

Jednak Agnieszka postanowiła, że bez mamy nigdzie się nie ruszy. Tymczasem w oddali, przy basenie z hydromasażem, Paweł dostrzegł grupę chłopców ze swojej szkoły. Byli to koledzy z klasy, z którymi nie zawsze się dogadywał, ale teraz, w wodnym raju, wydawali się bardziej przyjaźni.

Paweł podszedł do nich, uśmiechając się niepewnie.

— Cześć chłopaki! — zawołał. — Co u was?

Koledzy odwrócili się, a na ich twarzach pojawiły się uśmiechy.

— Siema Paweł! Spoko! — odpowiedział jeden z nich, Bartek. — A ty jak tam?

Paweł wzruszył ramionami.

— Super!

Bartek skinął głową w kierunku Joanny, która właśnie wstała z leżaka i szła w stronę basenu.

— Twoja mama jest tu z wami? — zapytał, a w jego głosie pojawiła się nuta zainteresowania.

Paweł poczuł, jak rumieniec wypełza mu na policzki.

— Tak, jest tutaj — odpowiedział, unikając wzroku kolegów.

Bartek i inni chłopcy spojrzeli na Joannę, która w pełni zrelaksowana wyciągnęła się na leżaku.

— Wow! Jest naprawdę atrakcyjna — stwierdził inny chłopak, Adam. — Popatrzcie, jak wygląda w kostiumie! Czaicie to?

Marcin nachylił się bliżej.

— Ej, Paweł. Twoja mama jest seksi! Widziałeś ją na golasa?

Paweł się zawahał. Ich bezpośredniość nieco zbiła go z tropu

— No… nie, nigdy. — nie chciał powiedzieć im od razu całej prawdy.

— Nie ściemniaj! Na pewno próbowałeś podglądać! Ja bym na stówę tak zrobił! — chłopcy nie odpuszczali

— Czasem podglądam ją przez kratkę w drzwiach… w łazience. — serce Pawła łomotało, gdy zdradził im więcej, niż chciał.

Koledzy spojrzeli na niego z podziwem.

— O kurde! I co, jest naprawdę gorąca?

Paweł poczuł, jak fala ciepła rozlewa się po jego ciele.

— Jest… super. Ma takie… no, wiecie, pełne piersi i… jędrny tyłeczek

— I co jeszcze? — dopytywał Bartek, nie mogąc oderwać wzroku od mamy kolegi.

Pozostali chłopcy też byli już podnieceni samą myślą o niej. Paweł, teraz zadowolony, że znalazł się w centrum uwagi, kontynuował:

— I… i… i takie delikatne eee… ogolone włoski… tam na dole.

Cała trójka tylko westchnęła z zazdrością, jednak w ich głowach kłębiły się myśli, których nie dało się łatwo odegnać. Po chwili chłopcy wpadli na pomysł wspólnej zabawy na zjeżdżalni. Paweł, zadowolony z nowo zdobytej popularności, zgodził się bez wahania. Wszyscy podeszli więc do jego rodziców.

— Dzień dobry Pani Asiu! Idziemy z Pawłem na tę wielką rurę! Może pani dołączy — zaproponował Bartek, wskazując za siebie. —  Będzie super!

Joanna, choć początkowo niechętna, dała się przekonać, widząc entuzjazm syna. Jedynie Henryk pozostał sceptyczny. Postanowił jednak wykorzystać czas na naukę pływania z córką.

Henryk i Agnieszka poszli więc w kierunku mniejszego basenu, podczas gdy Joanna, Paweł i chłopcy ustawili się w kolejce do zjeżdżalni. Gdy tylko Joanna wskoczyła do rury, chłopcy, chcąc wyprzedzić ją oraz Pawła, dołączyli czym prędzej, wyprzedzając się po drodze.

— Szybciej, szybciej! — krzyczeli, śmiejąc się i próbując wypychać w górę siebie nawzajem.

W środku rury było ciemno i wilgotno. Chłopcy, chcąc minąć Joannę, musieli ocierać się o nią, co mimochodem dało im okazję do dotykania jej ciała.

— Ojej, sorki! — mówili, a ich oczy, niemal niewidoczne w mroku, błyszczały z podniecenia.

Ona, choć zaskoczona, nie protestowała. Czuła, jak ich dłonie przesuwają się po jej ramionach, plecach i biodrach, a ich uda i barki ocierają się o nią.

— To tylko zabawa — powtarzała sobie, choć jej serce biło szybciej.

Gdy wszyscy wylądowali w basenie, chłopcy wybuchnęli śmiechem, a Paweł poczuł, że dzieje się coś niezwyczajnego. Joanna, choć zarumieniona, uśmiechnęła się do syna.

— Było super, prawda? — zapytała, próbując ukryć swoje prawdziwe uczucia. Teraz to ona znalazła się w centrum zainteresowania. Może imponowała tym młodzikom, a może nawet była dla nich atrakcyjna — przemknęło jej przez głowę — Czy to coś złego, poczuć się przy nich jak młoda dziewczyna, korzystająca z beztroskiego czasu?

Dopiero teraz omiotła wzrokiem kolegów syna. Nie miała dotąd okazji poznać ich zbyt dobrze. Adam wyróżniał się z całego towarzystwa wysportowaną sylwetką i wysoką posturą. Bujna blond czupryna, kontrastująca z krótko przystrzyżonymi bokami jeszcze dodawały mu wzrostu, a przez to sprawiały, że wydawał się starszy, niż faktycznie był. Nawet jego przyrodzenie osiągnęło już dość imponującą długość, co w opiętych kąpielówkach, zwracało na siebie uwagę. Joanna tylko prześliznęła się po nim wzrokiem, ale to wystarczyło, by zapalić malutką iskierkę w jej umyśle. Pomyślała, że niejedna dziewczyna będzie mieć sporo uciechy przy takim sprzęcie — o ile będzie umiała go wykorzystać. Zaraz jednak skarciła się w myślach za takie rozważania odnośnie do młodziutkich mężczyzn, w dodatku rówieśników jej syna.

Marcin za to wydawał się najbardziej przeciętnym nastolatkiem, jakiego można sobie wyobrazić. Może nawet nieco pucułowaty — szatyn, o kręconych włosach, które opadały mu na czoło. Tylko chwilami w ich cieniu dawało się dostrzec błysk w oku, który mógł zdradzać żywą inteligencję. Luźne, surferskie spodenki ukrywały przed wzrokiem postronnych szczegóły anatomiczne jego podbrzusza.

Stojący z reguły z tyłu Bartek zdawał się najszczuplejszy z całej trójki. Jego gibkość i dopiero rysująca się muskulatura nadawały mu raczej chłopięcego wyglądu, podkreślonego jeszcze przez długie nogi i wąskie biodra. Ciemne włosy, kontrastujące z jasnym, bystrym spojrzeniem, zapowiadały, że w przyszłości wyrośnie na całkiem przystojnego mężczyznę, o ile zignoruje się lekko zadarty nos, który psuł delikatną harmonię chłopięcej twarzy.  Gdy odwrócił w stronę jej syna, Joanna ujrzała jego jędrne pośladki i poczuła żal, że Henryk nie był już w takiej formie, jak przed laty. Nie miała jednak czasu do dalszych rozmyślań…

Po krótkiej przerwie, wszyscy ponownie ustawili się w kolejce do zjeżdżalni. Tym razem Joanna, Paweł i chłopcy wskoczyli do rury niemal jednocześnie. Zgrupowani w ciemności chłopcy poczuli się jeszcze bardziej swobodnie i anonimowo.

— No dalej, wyprzedźmy ich! — krzyknął Bartek, popychając Joannę do przodu.

Adam i Marcin, chcąc wyprzedzić Bartka, zaczęli ocierać się o Joannę, przesuwając dłońmi po jej ciele.

— Przepraszam, przepraszam — mówili, choć ich głosy drżały z podniecenia.

Joanna, choć zaskoczona, nie protestowała. Czuła, jak ich dłonie przesuwają się po jej piersiach, brzuchu i biodrach, a młode ciała ocierają się o nią.

Paweł czuł, że coś się dzieje, poczuł, jak fala ciepła rozlewa się po jego ciele. Postanowił jednak obserwować rozwój wydarzeń i nie zdradzać swego zmieszania.

 

Przed kolejnym zjazdem, Adam zwrócił się do kolegów:

— Tym razem uważnie się przyglądajcie. Będzie coś specjalnego.

Chłopcy spojrzeli po sobie z ciekawością, nawet Paweł był zaintrygowany.

Gdy wszyscy wskoczyli do rury, Adam, udając, że chce wyprzedzić innych, zaczął ocierać się o Joannę. Jego dłonie przesuwały się po jej ciele, aż w końcu, niby przypadkiem, odsłonił jedną z jej piersi. Gdy to zrobił, poczuła, jak jej ciało reaguje na tę intymność. Jej sutki stwardniały, a serce zaczęło bić szybciej. Czuła, jak jego dłonie przesuwają się po jej ciele. Czuła bijącą z nich siłę, gdy przesunął ją lekko na bok i do góry. W osłupieniu nie zdążyła nawet zareagować, zanim zjazd się skończył.

Gdy lądowała w basenie, wszyscy mieli okazję podziwiać jej nagi biust. Ona sama była zmieszana, ale też podniecona. Jej policzki płonęły, a oczy błyszczały.

— Przepraszam, to był wypadek — powiedziała, próbując zakryć się rękoma.

Chłopcy, choć zarumienieni, nie mogli oderwać wzroku od Joanny. Ich ciała reagowały na jej bliskość, a wzwód był wyraźnym znakiem ich podniecenia. Paweł, przez ułamek sekundy, znów zobaczył fragment jej nagiej piersi, ale tym razem nie było to dzieło przypadku. Był zarówno zszokowany, jak i podniecony.

Po zjeździe sprawca nie mógł powstrzymać się od przechwałek.

— Dotknąłem jej piersi! — powiedział, choć jego głos brzmiał niepewnie. — Paweł ma rację, była taka duża i miękka!

Oczy pozostałych błyszczały z podniecenia.

— Chciałbym być na twoim miejscu. — dorzucił cicho Marcin

Adam uśmiechnął się, czując, że właśnie przekroczył pewną granicę.

— Spokojnie, to dopiero początek — odparł, choć jego słowa brzmiały bardziej jak życzenie niż stwierdzenie.

Paweł, choć zarumieniony, nie mógł odtąd oderwać wzroku od matki. Zresztą, gdy wchodziła po schodkach zjeżdżalni, wszyscy starali się ustawić za nią.

Przy następnej kolejce, chłopcy już bez większego skrępowania macali ciało Joanny. Gdy Bartek i Marcin jej dotykali, Joanna czuła, jak ciało reaguje na ich bezczelne i łapczywe pieszczoty. Ich dłonie przesuwały się po jej łonie i piersiach, a ona czuła zaniepokojenie, ale równocześnie rosnące podniecenie.

— Dotknąłem jej cipki! — powiedział Marcin na boku, choć jego głos brzmiał niepewnie. — Była rozgrzana, mówię wam! Gdyby zjeżdżalnia była dłuższa, to może nawet…

Bartek przytaknął, choć jego oczy błyszczały z podniecenia.

— Można by ją pocałować albo polizać…

— Moglibyśmy ją tam właściwie rozebrać, ale można to lepiej zorganizować.

Paweł czuł, jak jego serce bije szybciej, a policzki płoną. Wiedział, że to, co się wydarzyło, było nieodpowiednie, ale jednocześnie nie mógł zaprzeczyć, że to co działa się z jego matką, wywoływało w nim ekscytację. Czuł też zazdrość na myśl, że koledzy ją dotykali, a on nie!

 

Kolejny zjazd miał być tym ostatnim. Chłopcy próbowali jak najbardziej wyzyskać sytuację. Skwapliwie obmacali ją w rurze, a Marcin oswobodził na chwilę jej piersi i zaczął je całować. Żałował, że na więcej zabrakło mu czasu.

Adam faktycznie zaplanował za to coś innego. Gdy Joanna wyskoczyła z rury, wpadała przodem wprost w jego ramiona. Czekał na nią przy wylocie ze zjeżdżalni z opuszczonymi do kolan kąpielówkami i pokaźnym wzwodem, ukrytym pod powierzchnią wody.

— Złapię panią! — rzucił niby dla żartu.

— Ojej, przepraszam! Jestem za ciężka! — powiedziała Joanna, choć jej głos drżał z podniecenia.

Adam, choć zmieszany, nie puścił jej od razu. Przycisnął do siebie, czując przez materiał żar jej kobiecości na swoim członku. Ona zaskoczona, nadal nie protestowała. Mimochodem oplotła go biodrami. Czuła, jak jego wzwód napiera na jej łono, a jej sterczące sutki ocierają się o jego nagi tors.

Oboje przez chwilę zastygli w milczeniu, gdy ich ciała reagowały na bliskość. Joanna,  czuła, jak jej na jej twarz występuje rumieniec, a serce bije coraz szybciej. Adam, też zarumieniony, nie mógł oderwać wzroku od jej oczu.

— Przepraszam — powiedział w końcu, choć jego głos nie wyrażał skruchy.

Joanna uśmiechnęła się, choć jej uśmiech był nieco wymuszony.

— Nic się nie stało — odparła, choć jej myśli krążyły wokół tego, co mogło się wydarzyć.

Paweł nadal nie reagował. Był zarówno zszokowany, jak i podniecony. Poczuł jednak ulgę, gdy Joanna zdecydowała się uciąć jednak te igraszki, oświadczają, że jest już zmęczona wdrapywaniem się na zjeżdżalnię i musi wracać do męża i córki.

Niedługo potem, chłopcy zaczęli jednak namawiać ją na wspólny relaks w jacuzzi. Kobieta, uważając, że jej mąż i dzieci doskonale spędzą czas razem, zdecydowała, że faktycznie należy jej się chwila odpoczynku. Zgodziła się zatem na propozycję, odsyłając Pawła do pomocy tacie.

Nastolatkowie prowadzili ją w ustronne miejsce, mijając po drodze kilka drzwi do ewidentnie technicznych pomieszczeń i skręcając za róg. Marcin zagadywał mamę kolegi, podczas gdy pozostała dwójka, idąc z tyłu, dosłownie pożerała ją wzrokiem. Wilgotne majtki kostiumu doskonale przywierały do krągłych pośladków, a lekkie kołysanie bioder działało wręcz hipnotyzująco. Dla ich młodzieńczych penisów taka stymulacja to aż nadto, by pobudzić szybsze krążenie krwi. W głowach lęgły się coraz to nowe pomysły.

— Przekona się pani, jest tu zakątek, do którego nikt już po odnowieniu nie zagląda. Można się tam fajnie odprężyć i bez przeszkód pobawić w miłym towarzystwie. Kiedyś odkryliśmy to miejsce i teraz często tam zaglądamy. Nieraz, to nawet koleżanki z nami przychodzą… — chłopak gadał jak nakręcony, byle tylko uśpić czujność i osiągnąć zamierzony cel — oddalenia się od postronnych osób.

Gdy głównej strefa aquaparku zniknęła za kolejnymi zakrętami, przez jej umysł przeleciała myśl, że ta zabawa nie oznacza w ich ustach niewinnego gilgotania i chlapania się wodą. Zaraz jednak zapomniała o tym, gdy jej oczom faktycznie ukazał się spory zbiornik do kąpieli.

Chłopcy jako pierwsi wskoczyli do środka, włączyli pompy i usadowili się, obserwując, jak seksowne ciało Joanny zanurza się w bąbelkach. Gdy schodziła po schodkach, jej majtki przez chwilę znalazły się na wysokości ich oczu — dosłownie na wyciągnięcie ręki. Z trudem powstrzymywali się, by do nich nie sięgnąć i nie wciągnąć od razu w swoje objęcia. Potrzebowali jednak trochę więcej czasu, by ją „zmiękczyć”, a miejsce było ku temu idealne.

Woda w jacuzzi była ciepła i przyjemna, a delikatne strumienie masowały ich ciała. Chłopcy, chcąc zrobić żart Joannie, usadzili ją w taki sposób, że strumień wody bezpośrednio omywał jej majtki. Kobieta, zaskoczona, próbowała się przesunąć, ale chłopcy śmiali się, mówiąc, że tak jest najprzyjemniej. Jej twarz pokrył rumieniec, ale strumień wody rzeczywiście sprawiał sporą przyjemność, lekko stłumiony przez majtki, stymulował jednocześnie odbyt i łechtaczkę. Joanna przymknęła zatem oczy, oddając się tej chwili i na chwilę zapominając o otoczeniu. Tymczasem oni skupili się na obserwacji spienionej wody otulającej jej kształtny biust. Biała piana budziła w nich jednoznacznie erotyczne skojarzenia, nakręcając do działania.

Wkrótce zaczęli rozmawiać o tym, że jeszcze przyjemniej byłoby siedzieć w jacuzzi w ogóle bez majtek. Joanna, choć początkowo niechętna, zaczęła się wahać, gdy chłopcy przekonywali ją, że to przecież śmieszne, a przez bąbelki i tak nic nie widać. W końcu, pod wpływem ich namów i własnej ciekawości, stwierdziła, że żyje się tylko raz i zgodziła się zdjąć majteczki. Chcąc pokazać, że mimo wieku, nadał umie się dobrze bawić i nie jest „sztywniarą”. Chłopcy, widząc jej niepewność i chcąc ją ośmielić, szybko pozbyli się własnych kąpielówek. Potem przełykając ślinę, patrzyli, jak ona z kolei oburącz sięgnęła pod wodę do swych bioder i podkuliła nogi, by zsunąć bieliznę.

Gdy triumfalnie wyciągnęła w ręce dół swego stroju. Bartek szybkim ruchem zabrał jej majtki, wołając:

 — Znalezione, nie kradzione!

Joanna próbowała mu wyrwać zdobycz, ale nie mogła za mocno się wynurzyć, żeby nie ukazać im zbyt wiele ze swoich walorów. Chłopcy droczyli się z nią, przerzucając seksowny element z rąk do rąk. Przy okazji wyłączyli też napowietrzanie. Falująca woda nie ukrywała już tak wiele z jej nagiego podbrzusza i pośladków.

 — Nie wygłupiajcie się chłopaki, oddajcie mi to! — wołała nadąsana.

W końcu Adam postanowił trochę ją ugłaskać i zwrócił jej dół stroju. Gdy Joanna podnosiła nogę, by założyć go z powrotem, chłopak zmienił jednak zdanie, odwrócił jej głowę i pocałował namiętnie w usta. Wydawało się, że w ten sposób odebrał sobie zapłatę za pomoc.

Joanna zupełnie zaskoczona, poczuła dziwny dreszcz. Wiedziała, że powinna go za to spoliczkować, ale to był przecież tylko młody chłopak, w dodatku kolega jej syna. Na pewno nie miał na myśli niczego złego!

Tymczasem Marcin chwycił jej dłoń z majtkami, powstrzymując przed ich wsunięciem na pupę, drugą zaś ręką złapał jej lewą pierś i zaczął delikatnie ją ściskać w kierunku sutka.

— Wystarczy już tych wygłupów! — teraz Joanna poczuła się nieswojo. Wiedziała, że sytuacja wymyka się spod kontroli. Próbowała nałożyć majtki i wyjść, ale Marcin wciąż trzymał jej dłoń.

— Pani Asiu, my tak tylko dla żartu — chłopak uśmiechał się szelmowsko — Wszyscy chcemy się odprężyć. Poza tym, dopiero zaczynamy. Prawda chłopaki?

— Co takiego?! — jej głos załamał się z lekka — Zaraz zawołam pomoc, a potem opowiecie swoim rodzicom, jak ładnie się tu bawicie! Wtedy dopiero zaczniecie, ale gęsto się tłumaczyć! — próbowała nadać pewności swojej wypowiedzi

— Po co się tak denerwować, pani Asiu? Zresztą, tu i tak nikt pani nie usłyszy. — Bartek włączył się do konwersacji z niezachwianym uśmiechem  — Cała ta maszyneria pracuje zbyt głośno. — dodał wskazując na pomieszczenia za swoimi plecami

— Rzadko też ktoś tu zagląda i to jest właśnie najlepsze — uzupełnił Adam, wpatrując się bezczelnie w jej biust. — Ale my chcemy się tylko z panią pobawić, przecież po to tu przyszliśmy, prawda? Przecież podobało się pani dotykanie tam w rurze. Teraz mamy więcej spokoju…

Mówiąc to, złapał za jej druga pierś i podobnie jak Marcin wcześniej, ścisnął sutek, sprawiając jej mimowolną przyjemność. Dla niego to również było niesamowite. Wreszcie trzyma ten obiekt uwielbienia. Czuł go na razie przez materiał, ale to wkrótce miało się zmienić. Miękki, jędrny, ze wspaniale sterczącym sutkiem. Rozkoszował się sytuacją. Ta niesamowita kobieta praktycznie sama wpadła im w ręce! Jej naiwność tylko ich ośmielała.

Joanna poczuła się teraz głupio i niezręcznie. Siedzi tu bez majtek, otoczona napalonymi chłopcami, a ich dłonie pieszczą właśnie jej piersi. Jej twarz zaczerwieniona po wcześniejszym pocałunku, jeszcze mocniej nabiegła krwią. Piękne rysy przedstawiały teraz tysiące myśli.

Więc oni to wszystko uknuli? Zwabili ją tutaj, żeby wykorzystać? Przecież to jeszcze chłopcy! Na pewno niewinni i bez doświadczenia. Czego mogą od niej chcieć? Żeby się rozebrała? Żeby mogli sobie zrobić dobrze, patrząc na nagą kobietę? Pewnie będą chcieli, by ściągnęła też górną część stroju, może będzie musiała trzymać swoje piersi złączone, a oni będą tryskać na nie! Może będą czekać na coś więcej? Żeby zrobiła im dobrze dłońmi? Żeby się wypięła? Boże! To na jej tyłek też będą dochodzić? Ich nasienie będzie spływać po jej pośladkach i między nimi? Do jej muszelki? Momentalnie zrobiło jej się gorąco.

Odruchowo ścisnęła razem nogi i spojrzała w dół. Wtedy właśnie dostrzegła rosnące wypukłości między ich nogami. Nie, nie mogła im na to pozwolić! To ona jest tu dorosła, a ci smarkacze mają jej słuchać!

Nagle poczuła kolejną dłoń. Nie dali jej szans, by ochłonęła. Tym razem to Bartek zbliżył się do niej od przodu i nie mogąc dostać się do biustu zawłaszczonego przez towarzyszy, zsunął dłoń pod wodę, na jej brzuch, potem na podbrzusze, wzgórek łonowy. Ścisnęła nogi jeszcze ciaśniej, ale woda ułatwiała mu zadanie. Dłoń wśliznęła się między zwarte ze sobą uda i palec otarł się o jej intymny punkt.

Chciała krzyczeć, ale tylko pisnęła. Dla Marcina to było jak znak. Zamknął jej wilgotne usta gorącym pocałunkiem. Szarpnęła się, ale oni to przewidzieli. Chwycili ją mocno.

— Chyba nie chce nam pani teraz zepsuć zabawy? — Adam uśmiechnął się lubieżnie i wsunął dłoń pod miseczkę stanika. Cudowna miękkość skóry kontrastowała z twardym i sprężystym sutkiem. Jego penis był już w tym momencie w pełnej gotowości.

— Nie zaprzeczy pani chyba, że jest przyjemnie?

Joanna nie mogła odpowiedzieć, bo Marcin penetrował jej usta językiem. Tymczasem dłoń Bartka zapuszczała się coraz głębiej w jej intymne okolice. W rozpaczliwej próbie Joanna szarpnęła się jeszcze, ale tylko ułatwiła mu w ten sposób dostęp. Jego kciuk opierał się teraz o łechtaczkę, masując ją delikatnie, podczas gdy palec wskazujący torował sobie drogę do wnętrza. Poczuła jak wsuwa się w nią, uwalniając falę podniecenia. Do dziś, mąż był jej jedynym partnerem seksualnym. Czasem fantazjowała na temat seksu z przygodnymi mężczyznami, jednak nigdy nie pozwoliła sobie na coś podobnego. Jednakże teraz nie miała wyjścia. Jej opór słabł i chłopcy to wyczuli. Marcin i Bartek nadal dobierali się do niej w wodzie, podczas gdy Adam wyszedł na brzeg i bezceremonialnie podsunął jej swojego okazałego penisa przed usta.

— Tylko go possij i damy ci spokój. — skłamał gładko — Na pewno jesteś w tym niezła. — nakręcał się coraz bardziej — Szybko skończymy sprawę i się rozejdziemy. Patrz jak mi sterczy! — próbował perswadować niemal błagalnym głosem.

Rzeczywiście, Joanna dostrzegała jego nabrzmiałe żyły i gładką, purpurową główkę, sterczącą nieco do góry. Lśniący i wilgotny, wydawał jej się niemal apetyczny. Chwyciła go w dłoń, a jej zgrabne palce ściągnęły napletek, odkrywając w pełni jego kształt. Nie imponował może długością, ale grubość i twardość robiły na niej wrażenie. Przez chwile wpatrywała się jak zahipnotyzowana

Chłopak nie miał jednak dość cierpliwości, by czekać. Chwycił ją dłońmi za głowę, po czym pchnięciem bioder wepchnął prącie między jej wargi. Chciał dojść jak najszybciej! Już! Teraz! Zaczął posuwać się w przód i w tył. Jej wargi odruchowo objęły go dokładnie. Teraz czuła w pełni jak jest gruby i jak napalony. Nie chciała na to pozwalać, ale cała trójka trzymała ją zbyt mocno, by mogła się wyrwać. Zamknęła więc oczy i poddała się jego ruchom.

Czuła, jakby obdarzony własnym życiem penis pulsował i rósł jeszcze bardziej. Złość i oburzenie mieszało się u niej z podnieceniem, że tak silnie na niego działała. Wiedziała, że chłopiec zaraz będzie szczytował. Przy ostatnim ruchu, wepchnęła go sobie do gardła. Przez to zakrztusiła się i rozkasłała, gdy gorące strugi spłynęły po ściance jej przełyku, ale nie czuła na języku smaku jego spermy. Nie chciała dać mu chociaż tej satysfakcji. Nawet bez tego czułą się jednak wystarczająco upokorzona. Może przynajmniej, faktycznie dadzą jej teraz spokój?

Gdy po wytrysku łapczywie łapała powietrze, Adam patrzył na nią z góry, z wyrazem triumfu i spełnienia.

— No, ulżyłeś sobie, a teraz mnie zostawcie!

— Przyznaję, było zajebiście. Mówiłem wam! — Adam  zignorował ją i zwrócił się do towarzyszy — Bierzemy ją chłopaki!

Następnie wymienił porozumiewawcze spojrzenia z kolegami i wskoczył z powrotem do basenu.

— Zrobimy ci dobrze, jak nigdy! — dorzucił Marcin, obejmując ją ramieniem

 

Bartek już wcześniej wykorzystał moment jej słabości i rozkładając kobiecie uda, przysunął się do niej, chwytając za pośladki. Oto miał przed sobą wejście do jej cudownej norki. Jego fiut, prosty, chudy i długi — niczym dzida — kołysał się lekko na boki o kilka centymetrów od zanurzonego w wodzie celu. Joanna patrzyła z niemym przerażeniem, czując że zaraz ją przeleci. Nadziej ją na tego podnieconego kutasa i poużywa sobie do woli. Zaczęła wilgotnieć od środka.

Jeszcze chwila, jeszcze drażnił się z nią ocierając zaczerwieniony trzon o jej delikatne płatki. Westchnęła z rezygnacją, czując niemoc i wyrzuty sumienia. Już wpychał się do wnętrza.

— Nie! Proszę! — zajęczała cicho czując napór sztywnego członka

Nagle, wszyscy zastygli w bezruchu i zaczęli nasłuchiwać. Wyglądali teraz jak przedziwna, omywana wodą, erotyczna rzeźba w fontannie, ustawiona przez niesionego fantazją artystę.

— Asiuuuu! Kochaaanie! — pośród plusków i szumu maszynerii, dał się słyszeć męski głos — Asiuuuu!

To Henryk! To jej mąż! Więc jest uratowana!

Marcin obdarzony był największym sprytem i refleksem z całej trójki. Momentalnie zatkał jej usta dłonią i syknął do ucha.

— Jeśli nas wsypiesz, to zrobi się ciekawie. Sama będziesz musiała pokazać mężusiowi, że siedzimy tu sobie bez majtek. Ciekawe co on na to, hę? Pewnie się ucieszy z takiej kochającej żony, co? No a Pawełek z kochającej mamusi! — dodał ironicznie

Joanna próbowała jakoś wybrnąć, jednak w tej chwili nic sensownego nie przychodziło jej do głowy. W głębi duszy musiała przyznać rację Marcinowi — jak niby miałaby wytłumaczyć Henrykowi, że siedzi tu sobie w najlepsze z trzema nagimi nastolatkami, sama również nie mając majtek? Musiała zaczekać na ich błąd, by jakoś się uwolnić.

Chłopcy tymczasem schowali wszystkie kąpielówki i odpalili pompy w basenie, by piana ponownie zakryła ich nagość.

Zdążyli tuż przed nadejściem Henryka. Mężczyzna wyszedł z zakrętu, robiąc wielkie oczy. Tymczasem oni próbowali zachować spokój i siedzieli, jak gdyby nigdy nic. Tylko Joanna  wierciła się prawie niezauważalnie. Wszystko przez Marcina, który mimo powagi sytuacji, bezczelnie dobierał się palcem do jej pupy.

— Szukałem cię wszędzie! — zawołał Henryk pełen ulgi, podchodząc bliżej.

Joanna, z trudem odzyskując oddech i próbując się uspokoić, uśmiechnęła się nerwowo. Słowa Marcina wciąż brzmiały jej w uszach, a zmysłowy dotyk między pośladkami tylko potęgował poczucie zagrożenia.

— Hej, kochanie, poszłam z chłopcami do jacuzzi. Pokazali mi inne rodzaje masażu, których nie ma w głównej części. — powiedziała, a jej głos brzmiał dziwnie płasko. — Henryku, to koledzy Pawła: Bartek, Adam i Marcin.

Chłopcy, pod wpływem jej słów, uśmiechnęli się niewinnie. Bartek skinął głową, a Adam i Marcin, ukrywając ręce pod wodą, udawali, że z uśmiechem witają Henryka. Ich oczy jednak błyszczały z ukrytej satysfakcji.

— Miło mi, panowie — Henryk odpowiedział, ale jego wzrok spoczął na Joannie. — Długo cię nie było. Myślałem, że coś się stało. Paweł chlapie się z Agusią.

Joanna poczuła, jak rumieniec pokrywa jej twarz. Musiała przekonać go, że wszystko jest w porządku. Musiała ukryć prawdę.

— Tak, po prostu sobie rozmawialiśmy… i relaksowaliśmy się w bąbelkach — odparła, siadając trochę prościej i starając się wyswobodzić spod uścisku Marcina, który nie chciał jej puścić. — Fajnie, że dzieci się bawią. Jak tam lekcje pływania?

— No, Agnieszka uczy się nurkować. Ale wiesz, nie chcę, żebyś myślała, że o tobie zapomniałem. Chodź, dołącz do nas!

— Oczywiście, zaraz idę — powiedziała Joanna, czując ulgę, że Henryk nie zadaje więcej pytań. — Dokończymy jeszcze tylko cykl masażu i przyjdę, obiecuję.

Henryk uśmiechnął się do niej serdecznie, nie mając pojęcia o tym, co właśnie działo się pod powierzchnią wody. Tymczasem palce Marcina coraz śmielej penetrowały odbyt kobiety, utrudniając jej do maksimum skoncentrowanie się na rozmowie.

— No dobrze, Asiu. Ale nie siedźcie tu za długo. Do zobaczenia!

 

Odwrócił się i odszedł, znikając za rogiem. Gdy jego kroki ucichły, chłopcy wpadli w śmiech.

— Uff, było blisko — powiedział Bartek, oblizując wargi.

Marcin z zadowoleniem poklepał jej apetyczny pośladek, a Adam, który przez cały czas obserwował, jak jej twarz zmienia się z przerażenia w ulgę, uśmiechnął się szyderczo.

— Pani Asiu, ale pani jest niezła aktorka. A ja myślałem, że nas pani wsypie…

Joanna spojrzała na nich, czując, jak ogarnia ją bezsilna wściekłość. Wiedziała, że wpadła w pułapkę, którą zastawili. Henryk odszedł, a ona została z nimi, bez majtek i bez możliwości ucieczki. Zaczynała rozumieć, że jej uległość w zjeżdżalni i zgoda na relaks w jacuzzi ułatwiły im zadanie. Oni mieli swój cel, a ona była ofiarą. Do pewnego czasu nawet cieszyła ją ta adoracja z ich strony. Czuła się atrakcyjna i pożądana. W innych okolicznościach, kto wie? Może nawet poddałaby się takim pieszczotom. Oczywiście przy mężu i dla jego uciechy! Ale tutaj i teraz? Z nimi? Nie ma mowy!

— Oddajcie mi moje majtki — zażądała, próbując odzyskać choć resztkę godności.

Na te słowa, Marcin uśmiechnął się, a w jego oczach widać było perwersyjną obietnicę.

— Mamy je bezpiecznie schowane! A teraz, skoro mężuś już poszedł, możemy dokończyć naszą zabawę. Nikt nam więcej nie przeszkodzi.

Bartek nie wahał się dłużej. Jego penis nadal stał w pełnym wzwodzie, czekając tylko na kolejną okazję do działania. Chłopak błyskawicznie znów znalazł się między nogami swej niedoszłej ofiary, jedną ręką przytrzymując jej ramię, a drugą opuszczając w stronę łona. Joanna wzdrygnęła się, ale tym razem nie odsunęła. Jej ciało zdawało się działać z własnej woli, reagując na dotyk chłopaka drżeniem i przyspieszonym oddechem.

— Spokojnie — szepnął Bartek, jego głos chrząkał z podniecenia. — To przecież tylko zabawa.

Jego palce znalazły jej łechtaczkę, początkowo dotykając ją lekko, jakby chciał sprawdzić jej reakcję. Joanna stłumiła jęk, gryząc wargę. Woda szumiała wokół nich, tworząc iluzję prywatności, mimo że byli zasadniczo w publicznym miejscu.

Marcin, który cały czas stał za nią, również nie pozostawał bezczynny. Jego palec całkowicie pogrążył się w ciasnej pupci, a druga dłoń, która wcześniej ściskała jej piersi, teraz przesunęła się niżej, na biodro. Odbyt Joanny, choć nigdy nie był poddawany takim zabiegom, wysłał kolejny przyjemny impuls do podbrzusza. Chłopak przyciągnął ją mocno do siebie, a swoją erekcję, ukrytą pod wodą, ale wyraźną w dotyku, przycisnął do jej uda.

— O tak… — mruknął do jej ucha. — Czuję, jak Ci się podoba. Nam wszystkim też!

Tymczasem Adam wyswobodził jej piersi z górnej części kostiumu, przyłożył usta do domagającego się pieszczot sutka i zaczął go ssać jak dziecko, tylko dużo mocniej, intensywniej, niemal zapalczywie.

Joanna poczuła, jak gorąca fala obejmuje ją od wewnątrz. Jej myśli kłębiły się w chaosie. —To nie jest zabawa — chciała krzyczeć — To jest przymus! Tyle że jej ciało zdradziło ją ponownie. Wilgoć w jej wnętrzu zwiększyła się, a wyprężone sutki wciąż twardniały pod wpływem kolejnych pieszczot Adama.

Bartek, zachęcony jej reakcją, zaczął powoli wsuwać główkę w głąb jej pochwy. Joanna zadrżała cicho, próbując zamknąć oczy, ale Marcin nie pozwolił jej uciec. Jego usta znalazły się na jej szyi, ssąc i gryząc delikatnie, pozostawiając ślady na jej skórze.

— Lubisz to, prawda? — szepnął Marcin. — Przyznaj się!

Joanna nie odpowiedziała. Nie mogła. Jej umysł był pusty, opanowany przez zdradliwe ciało, które żądało więcej. Bartek powolutku wsuwał się coraz głębiej, coraz bardziej zdeterminowany, aby dotrzeć tak głęboko, jak tylko się da. Marcin, z kolei, czując jej mimowolne ruchy i ułożenie się pod Bartkiem, dołączył drugi palec, jeszcze mocniej rozpychając się w jej tyłeczku. Dyskomfort mieszał się z narastającą ekstazą. Nawet nie przeczuwała, że to zaledwie przygotowanie terenu pod realizację ich kolejnej fantazji.

— Patrz na mnie! — nakazał Bartek, odrywając palce od niej na chwilę. — Chcę widzieć twój wyraz twarzy.

Nie chciała, ale posłuszna, otworzyła oczy. Jej spojrzenie spotkało się z jego — pełnym podniecenia — zwycięskiego i bezwzględnego. W tej chwili po raz pierwszy zobaczyła w nim nie chłopięcą ciekawość, ale głód dorosłego mężczyzny. To było przerażające i ekscytujące jednocześnie.

Bartek cofnął się odrobinę, rozprowadzając wewnątrz jej soki, a potem znów natarł — tym razem głębiej, a Marcin zaczął lekko kołysać biodrami, ocierając swój członek o jej mokre udo. Joanna czuła, jak bliższa jest orgazmu, niż kiedykolwiek w życiu. Jej ciało drgało na granicy kontroli, umysł krzyczał „nie”, podczas gdy ciało domagało się więcej… i właśnie wtedy nastąpiła zmiana.

— Połóż ją na sobie — niemal rozkazał koledze Marcin, czerwony na twarzy z podniecenia.

Penetrujący Joannę chłopak pochwycił intencję kolegi. Usiadł na stopniu w jacuzzi i pochylił Joannę na siebie. Jej jędrne pośladki znalazły się teraz w połowie nad powierzchnią musującej tafli. Ten widok, sam w sobie wystarczył za dalszą stymulację. Drugi z chłopców wyjął palce penetrujące dotąd jej pupę, a zamiast nich wsunął główkę swojego penisa. Otaczająca ich woda i wcześniejsze pieszczoty jeszcze ułatwiły mu zadanie.

— Jesteś teraz naszą suką, naszą własnością.— szepnął jej do ucha.

Joanna jeszcze nigdy nie doświadczyła takiego stanu. Poczuła grubą żołądź rozpychającą się z tyłu, podczas gdy Bartek wznawiał swoje działania w jej cipce. Jeszcze chwila synchronizacji i obaj partnerzy rozpoczęli niemal zwierzęcą, jednoczesną kopulację. Jej umysł pojął, że nie ma już ucieczki. Biorą ją jak swoją zdobycz, jak łup, który przypadł im w udziale dzięki sile i sprytowi. Nie mogła dłużej zaprzeczać, że daje jej to przyjemność. W tej chwili ciało przestało się bronić — zaczęło współpracować, by na równi ze sprawcami czerpać rozkosz z tego aktu.

Kutas Marcina był krótszy niż Bartka, ale za to grubszy, przez co ledwo mieścił się w jej ciasnym tyłeczku, potęgując jeszcze uczucie wypełnienia w jej norce. Czuła, jakby dwa tłoki wbijały się w nią równocześnie, rozciągając do granic. Jej oczy zaszły mgłą, oddech przyspieszył, a z ust wydobywał się cichy jęk — jakby skamlenie.

Chłopcy przyjmowali to z zadowoleniem. Przyjemność, jakiej im dostarczała, przekraczała ich wyobrażenia. Bartek rozpoczął szczytowanie jako pierwszy. Czuł żar bijący z tej fantastycznej kobiety, czuł penisa kolegi świdrującego ją tuż przy jego własnym. Odpłynął z głośnym jękiem, pompując całą zawartość młodzieńczych jąder do tego cudownego wnętrza. Joanna czuła, jak jej pochwa wypełnia się gęstą, gorącą cieczą, jak jej świadomość odpływa w kierunku pierwotnego instynktu. W tym momencie nie liczyło się nic innego. Była ich, chciała ich kutasów, chciała ich nasienia, chciała być rżnięta i zaspokajana.

— O tak! — jęknęła cicho — O taaak… o taaak! — powtarzała coraz głośniej.

Objęła Bartka za szyję, wtulając głowę w jego ramiona. Nadziewała się na jego tryskający organ, podczas gdy Marcin niestrudzenie posuwał jej dupę. Chlupot wody pomiędzy ich ciałami mieszał się z szumem bąbelków i pracujących pomp. Przeciągły jęk zwiastował jej nadciągający orgazm. Zdążyła jeszcze tylko zgrać ruchy bioder z pchnięciami Marcina, gdy potężna skurcz ciała odebrał jej resztki świadomości. Rozkosz zalała jej mózg ekstatyczną falą.

Marcin czuł to wszystko: skurcze jej pochwy, pulsowanie dochodzącego w niej Bartka, jej gotowość. Sam poczuł, że nic go już nie powstrzyma. Oto dochodził w tym boskim tyłeczku. Zanurzony w zakazane zakamarki matki Pawła! Oto doświadcza niemożliwego, niemal bluźnierczego aktu z tą cudowną kobietą, a ona sama wypina się w jego stronę, wręcz prosi o uwolnienie własnego napięcia!

Przed oczami widział już tylko własne dłonie obejmujące jej biodra, wodę falującą na jej krągłych pośladkach i własnego kutasa wnikającego i wynurzającego się ze spienionej wody. Resztę pokryła mgła. Szczytował potężnie i długo. On też potrzebował ulgi. Jego jęk mieszał się z jej. Jego sperma wypełniła ciasne wnętrze otaczające jego trzon, a kolejne fale rozlewały się coraz głębiej i dalej.

Wszyscy troje opadli wyczerpani tą kulminacją. Joanna nigdy jeszcze nie czuła się tak zbrukana a równocześnie tak oczyszczona. Odsunęła od siebie poczucie winy, a rozkoszowała się ofiarowanym jej spełnieniem. Gdy zwiotczałe penisy z ociąganiem wysunęły się z nie, lepka maź jeszcze chwilę lgnęła skóry, nim obojętna woda obmyła wszystkie ślady.

 

Właśnie wtedy Adam postanowił przypomnieć o sobie. Młodzieńcza witalność sprawiła, że znów stał w gotowości. Tym razem wyraźnie nie miał zamiaru zadowolić się kolejnym obciąganiem. Chwycił opartą na Bartku Joannę i niczym piórko, wciągnął ją na brzeg zbiornika. Postawił ją na ziemi i chwytając za pośladki, przyciągnął do siebie, by złożyć gorący pocałunek. Joanna nie protestowała. Zamknęła oczy i odwzajemniła jego gest. Przez chwilę ich dłonie badały się namiętnie, jakby dopiero odkrywając nieznane wcześniej terytoria. Potem Adam delikatnie, ale stanowczo obrócił Joannę tyłem i oparł o brzeg jacuzzi.  Zrozumiała jego intencje i oparła się rękoma, wystawiając jednocześnie w jego stronę swe kuszące pośladki.

 

Tymczasem Paweł, ukryty w cieniu wąskiej szczeliny w drzwiach sąsiedniego pomieszczenia zamarł, widząc tę scenę. Jego serce biło tak mocno, że aż bolało. Widok nagiej matki, całującej się z Adamem, a potem wypinającej w jego stronę, zaparł mu dech w piersiach. To było więcej, niż mógł sobie wyobrazić. Ciekawość paliła go żywym ogniem, ale jednocześnie czuł wstyd i przerażenie.

Wstrzymał oddech, obserwując przebieg wydarzeń.

Joanna zamknęła oczy, chwytając twardy brzeg jacuzzi. Jej oddech był ciężki, przerywany. Wyglądała na wyczerpaną walką, którą toczyła — być może z samą sobą, być może z nimi. Kiedy Adam stanął za nią, jedną rękę opierając o jej biodro, a drugą sięgając w dół, kobieta powoli, niemal odruchowo, przechyliła głowę do przodu, opierając czoło o chłodny plastik. Jej usta uformowały słowo, które dobiegło Pawła jak przez wodę:

— Wreszcie! — To uderzyło jak policzek. Nie było buntu, nie było protestu. Była tylko rezygnacja. Poddanie się, a może nawet pragnienie.

I wtedy Paweł zobaczył zmianę w oczach Adama. Zniknął z nich chłopięcy podziw, zastąpił go chłód drapieżnika, który wreszcie dopadł swoją ofiarę i może jej skosztować. Jego dłonie nie drżały już. Chwycił Joannę i zaczął wsuwać się w nią, podczas gdy ona kręciła pupą, by ułatwić mu penetrację. Żadne z nich nie przejawiało delikatności — jej miejsce zaczęły zajmować zwierzęce popędy

Paweł czuł, jak pot spływa mu po plecach. Zazdrość, która go parzyła, ustąpiła miejsca czemuś innemu — zimnej, palącej obsesji. To jego matka i to on powinien teraz być na tamtym miejscu! Zamiast tego, obserwował, jak Adam wchodzi w nią jednym, stanowczym ruchem, a Joanna milknie, gdy jej ciało drży pod wpływem tego nagłego, głębokiego wtargnięcia. Szum wody mieszał się z ich zduszonym oddechem i cichym, rytmicznym pluskiem.

Każdy ich ruch był jak cios prosto w jego serce — i jednocześnie w jego lędźwie. Patrzył, jak dłonie matki zaciskają się na krawędzi jacuzzi, jak jej palce bieleją, a plecy wyginają się w łuk. Była piękna w swojej bezbronności, zniszczona przez tę siłę, którą teraz emanował Adam.

Paweł, ukryty w cieniu, czuł, jak w jego wnętrzu rodzi się coś mrocznego i niebezpiecznego. Obietnica, którą złożył sobie wcześniej — „Następnym razem… to ja” — przestawała być tylko fantazją. Stała się pragnieniem.

Tkwił w ukryciu tak długo, aż jego ciało zaczęło drżeć z napięcia. Obserwował, jak Adam brutalnie bierze Joannę, a jej ciało poddaje się tej sile. Zazdrość, podniecenie i nienawiść mieszały się w nim w toksyczny koktajl. Nie mógł już dłużej patrzeć z boku. Musiał wkroczyć!

 

Wyszedł zza drzwi, jego kroki były ciężkie, ale pewne. Chłopcy, zajęci aktem, nie zauważyli go od razu. Dopiero gdy stanął tuż obok nich, rzucając cień na jacuzzi, Adam odwrócił głowę. Przez chwilę mierzyli się wzrokiem.

— Paweł! — syknął Adam, nie przerywając ruchu bioder. — Co ty tu…?

Ale on nie odpowiedział. Jego twarz zastygła w milczeniu. Nie było w niej złości, nie było nienawiści. Tylko głód. Taki sam, jaki widział w oczach Joanny chwilę wcześniej.

 Gdy podszedł do jacuzzi, nie patrzył na jej twarz, nie patrzył na chłopców. Widział tylko jej ciało — mokre od wody i potu, wyeksponowane, oczekujące. Odsunął kolegę — delikatnie, ale stanowczo na tyle, że tamten w milczeniu ustąpił.

Marcin i Bartek zrobili się mali. Oni też cofnęli się automatycznie, jak porażeni. Wiedzieli, co się święci. Wiedzieli, że to koniec ich zabawy, koniec ich kontroli.

— Paweł, kurwa… — zaczął Marcin, ale jego głos zamarł.

Ten nie rzucił się na nich, nie krzyczał, nie żądał wyjaśnień. Zrobił tylko krok bliżej, jego oczy wciąż wpatrzone w jeden punkt. Delikatnie, ale pewnie chwycił ją za biodra, jakby bał się, że ta chwila przeminie, a ona ucieknie.

— Mamo… — wyszeptał, a jego głos był jak pęknięcie tamy.

Joanna otworzyła oczy i odwróciła głowę. Zobaczyła swojego syna, zobaczyła jego twarz, zastygłą w czymś, czego nie poznawała. Chciała krzyknąć, ale jej usta były rozchylone, wciąż rozgrzane od pocałunków Adama. Przez chwilę patrzyli sobie w oczy — ona pełna lęku, on z przedziwną determinacją.

Chłopcy stali jak skamieniali. Wiedzieli, że to moment, w którym albo Paweł ich wyrzuci albo dołączy do nich.

— Nie możesz… — wyszeptał Bartek, ale jego głos był zbyt słaby.

Paweł nie patrzył na nich. Wodził palcami po ramionach Joanny, po szyi, plecach i pośladkach. To nie był dotyk syna. To był dotyk mężczyzny, który przejmuje swoją własność.

— Paweł, przestań…  — powtórzył Adam, tym razem ciszej, bardziej niepewnie.

Ale ten już nie słuchał. Jego oczy mówiły wszystko: To moja matka. To moja własność. Chłopcy wymienili spojrzenia. Wyczytali w nich prostą prawdę: „Jeśli on tego chce, my nie mamy nic do gadania.” Marcin wzruszył ramionami. Bartek skinął głową, cofając się jeszcze dalej. Adam też czuł, że nie ma nic do gadania.

Paweł zdjął kąpielówki i wszedł między nogi Joanny. Jego biodra naparły na jej uda, a ręce chwyciły ją za pośladki. Uniosła głowę i zobaczyła chłopców, zobaczyła ich twarze — nie oburzone, nie zgorszone. Zobaczyła, że oni już zaakceptowali to, co się dzieje.

 

Wtedy zrozumiała. Nie będzie ratunku. Nie będzie ucieczki. Jej syn, jej własna krew, właśnie przejął rolę Adama i to nie po to, żeby ją obronić.

Chłopcy też to zrozumieli. W milczeniu, otoczyli ich ciasnym kręgiem. Orgia właśnie wkroczyła w decydującą fazę. Paweł przycisnął biodra do Joanny, a jego usta znalazły się tuż przy jej uchu.

— Chcę, żebyś była moja — wyszeptał, a jego głos zdawał się Joannie niższy, bardziej męski, bardziej atrakcyjny.

Powinna czuć obrzydzenie, ale zamiast tego, jego pożądanie, skłaniające go do przekroczenia ostatecznej granicy, udzieliło się także jej.

Paweł wsunął się w nią powoli. Najpierw główka, potem więcej. Czuł ciepło, wilgoć, opór — a potem… ulgę. Wtargnął do środka, jak do miejsca, które mu się należało, które się przed nim otworzyło. Jego ruchy były niezgrabne, ale pełne pasji. Jego serce biło jak oszalałe. To było coś pierwotnego, czystego, przerażającego.

Nie patrzył już na nich. Patrzył tylko na mamę — jej twarz wykrzywioną rozkoszą, jej piersi falujące przy każdym ruchu. I wtedy zrozumiał. On ją posiadał! Pogłębił jeszcze swoje ruchy, jego biodra pracowały coraz szybciej, a oddech robił się coraz płytszy. Joanna, wciąż nieprzytomna, jej ciało poddawało się rytmowi syna. Chłopcy stali wokół nich, obserwując tę scenę jak hipnotyzowani. Patrzyli w milczeniu, ich oczy lśniły od podniecenia. Wiedzieli, że właśnie przekraczają granicę. Najsilniejszy, społeczny zakaz. Jednak jeden z nich nie mógł już dłużej czekać.

Adam, który jako pierwszy wziął Joannę, teraz czuł się odstawiony na bok. Jego podniecenie, zamiast wygasnąć, jeszcze wzrastało. Nie mógł znieść myśli, że Paweł przejął jego miejsce, pozbawiając go rozkoszy tuż przed spełnieniem, że Joanna nie należy już tylko do niego.

Zrobił krok naprzód, jego oczy błyszczały jak rozgrzane węgle. Bartek i Marcin, widząc determinację w jego spojrzeniu, rozsunęli się jeszcze bardziej.

— Nie skończyłem — wyszeptał Adam, a jego głos był wciąż niepewny.

Paweł, pochłonięty rytmem, nie zareagował od razu. Dopiero gdy Adam chwycił jego ramię, spojrzał w bok. Ich oczy spotkały się w jednej chwili. Napięcie było namacalne.

— Nie doszedłem jeszcze! — powtórzył Adam głośniej, a jego objęły mięśnie Pawła.

Przez ułamek sekundy wydawało się, że Paweł się wzdrygnie, że odtrąci Adama. Ale coś w nim się zmieniło. Skinął głową. Nieznacznie, ale wystarczająco. Obrócił mamę ku sobie, położył się na płytkach i w tej nowej pozycji, pociągnął ją w dół. Ponownie wsunął penisa w jej intymne wnętrze. Było mu bosko i za nic nie chciał przerwać. Przytulił jednak Joannę, eksponując jej tyłeczek.

Adam zrozumiał: to zaproszenie.

Nie pytał więcej. jego dłonie oparły się o kobiece plecy, a jego penis naparł na jej pupę. Paweł pod spodem nie zwolnił tempa. Wręcz przeciwnie — przyspieszył.

Joanna, wciąż nieprzytomna, teraz poczuła nowy napór. Ciało Pawła pod nią, ciało Adama za nią. Była wypełniona, zniszczona, ale jej zmysły zaczęły odzyskiwać świadomość. Poczuła ból, hańbę, a jednocześnie przyjemność.

Bartek i Marcin stali jak zaklęci, ich penisy sztywniały coraz bardziej. Wiedzieli, że to moment, którego nigdy nie zapomną.

Paweł i Adam pracowali za to w idealnej synchronizacji. Ich ruchy były jak taniec dwóch drapieżników, którzy właśnie upolowali swoją ofiarę. Joanna jęczała coraz głośniej, jej głos mieszał się z szumem pomp i ciężkim oddechem chłopców.

I wtedy Paweł wbił się w Joannę po raz ostatni, jego ciało zesztywniało, a on wypuścił głośny, zwierzęcy krzyk. Adam niemal równocześnie eksplodował w jej pupie, jego palce wbijały się w jej biodra tak mocno, że aż pobielały.

Wokół jacuzzi zapanowała absolutna cisza. Tylko szum wody i trzy ciężkie oddechy: Joanny, Pawła i Adama. Chłopcy nie musieli nic mówić. Wiedzieli.

Paweł jako pierwszy się odsunął. Jego penis wysunął się z Joanny, pozostawiając za sobą strumień spermy, który spłynął na jej pośladki i uda. Całe ciśnienie, które skumulował tego dnia, obserwując, wyobrażając sobie i rozmawiając o swojej mamie, znalazło teraz ujście. Adam również wyszedł powoli z jej ciasnego otworu. Ich sperma zmieszała się, z wolna skapując na kafelki.

Joanna leżała bez ruchu. Otworzyła wreszcie oczy i spoglądała w górę, na sufit Aquaparku, jakby szukała tam wyjścia z matni. Jednak go nie znalazła.

W tej chwili wiedziała, że nie ma już powrotu — dla niej, dla Pawła, dla Adama. Ich troje właśnie przypieczętowało swoje losy.

Bartek i Marcin, świadkowie tej sceny, wiedzieli, że nigdy nie będą mogli o tym zapomnieć. Że nigdy nie zdołają spojrzeć Pawłowi w oczy jak dawniej. Że jego mama też nie jest już tą samą kobietą.

Wyczerpani, ale nie zaspokojeni, stali wokół niej, jakby czekając na coś więcej — na kolejny akt, który przypieczętuje ich wspólnotę. Adam, wciąż ciężko oddychając, cofnął się o krok, jego członek opadł, ale oczy nadal płonęły satysfakcją. Bartek, który od dłuższej chwili obserwował scenę z tyłu, z naprężonym penisem i wilgotnym spojrzeniem, nagle ruszył do przodu.

— Moja kolej — postanowił zagrać va banque, byle odnieść jakąś korzyść.

Adam uśmiechnął się i ustąpił miejsca, zezwalając na to. Bartek wyszedł z wody, jego kroki pewne, jak łowcy, który wreszcie dopadł zdobyczy. Podszedł do Joanny, która nadal leżała obok Pawła, jej ciało drżące, oddech płytki. Nie próbowała się podnieść. Nie protestowała. Była jak w transie — otępiała, zalaną falą uczuć, które nie dały się nazwać.

Bartek pochylił się nad nią, chwycił w talii i przyciągnął do siebie. Wsunął się w nią od tyłu, głęboko, bez wahania. Ona jęknęła — cicho, jakby z rezygnacją. Ale jej ciało, już rozgrzane, wilgotne od spermy Marcina i Adama, już przyzwyczajone, przyjęło go bez oporu. Jego ruchy były szybsze, bardziej rytmiczne niż u Adama — niemal mechaniczne, jakby wykonywał ćwiczenie, które długo ćwiczył w myślach.

— No proszę, proszę… — mamrotał, jego głos drżał z podniecenia. — Ty to kochasz, prawda? Wszyscy… wszyscy chcą cię mieć w taki sposób…

Joanna nie odpowiedziała. Zamknęła oczy. Jej twarz była spuszczona, włosy przylepione do policzków. Ale wtedy poczuła coś nowego. Wyobrażała sobie, że Paweł także tego pragnie, że dobiera się do jej odbytu i zaznacza jak swą własność.

 

W tym czasie Marcin, milczący dotąd, stanął na dolnym stopniu schodków jacuzzi. Jego ciało było naprężone, penis w pełnym wzwodzie, lśniący od wody. Powoli, z zimnym spokojem, przesunął się bliżej, aż jego biodra znalazły się dokładnie na wysokości głowy Joanny, która teraz, przygięta przez Bartka, opierała się o krawędź zbiornika z drugiej strony.

— Spójrz na mnie — rzucił Marcin, chwytając ją za włosy i delikatnie unosząc jej głowę.

Ona otworzyła oczy. I ujrzała go — jego członek, twardy, czerwony u nasady, z wilgotną główką, drżącą z oczekiwania. Był tuż przed nią. Zbyt blisko, by mogła się cofnąć.

— Wiesz czego teraz chcę. — szepnął Marcin, przesuwając palcem po jej wargach. — I ty też tego potrzebujesz.

Paweł, wciąż stojący z boku, patrzył, jak jego matka spogląda na członek kolegi. Nie czuł już zazdrości. Nie czuł obrzydzenia. Czuł tylko… przynależność. On też był częścią tego i to było w porządku.

— Zrób to — powiedział cicho, niemal jak modlitwę. — Zrób to, mamo.

Joanna drgnęła. Jej spojrzenie przesunęło się z Marcina na Pawła. W jego oczach nie było oskarżenia. Była zachęta. A może nawet — oczekiwanie.

Zamknęła oczy… i posłusznie otworzyła usta.

Marcin, z jękiem ulgi, wsunął się w nią głęboko. Jej gardło skurczyło się, ale się nie cofnęła. Jej język dotykał podstawy jego członka, a wargi oplotły go ciasno. On pchał się w nią rytmicznie, jego biodra kołysały się w przód i w tył, a jej głowa poruszała się wraz z nim — jakby była częścią jego ciała.

Bartek, czując jej zmianę, przyspieszył, wzmacniając swój chwyt. Jego oddech stał się chrapliwy.

Paweł podszedł bliżej, jego dłoń powędrowała do jej piersi, ściskając ją, jakby chciał potwierdzić, że nadal należy do niego.

Woda falowała. Bąbelki pękały. Pompy szumiały. A oni byli jak jedno ciało — złożone z czterech, ale rządzone jednym pragnieniem.

Marcin pierwszy zaczął szczytować. Jego ciało zesztywniało, a potem wytrysnął  — głęboko do jej gardła. Joanna przełknęła nasienie, a potem kolejną falę, i jeszcze jedną. Nie zakrztusiła się. Nie odepchnęła. Przyjęła to i była gotowa nawet na więcej. Marcin, z twarzą zaczerwienioną od wysiłku i zadowolenia, cofnął się powoli. Jego penis śliski od jej śliny i jego własnej spermy, lśnił niczym węgorz.

Bartek doszedł zaraz po nim, jego jęk zmieszał się z chlupotem wody. Gdy wreszcie zwolnił swój uścisk, jego ciało opadło bezwładnie na kafelki obok jacuzzi. Oddychał ciężko, ale czuł się zaspokojony, Marcin, wciąż stojący na schodkach, uśmiechnął się z lekkim rozleniwieniem. Joanna oparła twarz na krawędź jacuzzi. Jej usta były wilgotne, lepkie. Jej oddech płytki, a oczy zamglone. Leżała bez ruchu, oparta o brzeg zbiornika, jej piersi falowały przy każdym oddechu. Wydawała się wyczerpana, ale nie zniechęcona.

Paweł, obserwując ich wytryski, poczuł, jak jego własny penis znów twardnieje. Zszedł na dół schodków, stając tuż przed mamą, Jego biodra znalazły się dokładnie na wysokości jej twarzy. Jej twarz była spuszczona, włosy przylepione do policzków, a oddech ciężki i nieregularny. Ale gdy poczuła jego obecność, podniosła wzrok. Spojrzenie, które rzuciła, było inne niż wcześniej. Nie było w nim tylko rezygnacji. Raczej zainteresowanie.

Spojrzał na nią z góry, z czymś w rodzaju oczekiwania. Nie musiał nic mówić — zrozumiała i uniosła głowę — powoli, jakby ważyła każdy ruch. Nie była już tylko ofiarą. Teraz to ona miała decydować, jak daleko się posunie.

Jej dłoń powędrowała ku niemu. Złapała za jego penisa. Był znów twardy, lekko wilgotny u wylotu. Zsunęła napletek, odsłaniając główkę, a potem objęła go dłonią, powoli, delikatnie, jakby sprawdzała jego rozmiar.

Paweł wciągnął powietrze przez zęby. Czuł, jak jego serce przyspiesza.

— Mamo… — szepnął — nie mogąc się powstrzymać.

Joanna spojrzała mu w oczy i uśmiechnęła się — delikatnie, ledwo zauważalnie. To był pierwszy raz, odkąd zaczęło się to wszystko, gdy  jej uśmiech nie był wymuszony. To był wyraz twarzy kobiety, która znowu czuła się pożądana — nie przez przypadkowych chłopców, nie przez obcych, ale przez… swojego syna.

On nie mógł już dłużej czekać. Pochylił biodra, a jego penis dotknął jej warg.

— Proszę, weź go. Weź mnie… — powiedział cicho, z determinacją.

Joanna nie protestowała. Otworzyła usta. I wtedy poczuła ten organ — ciepły, twardy, pulsujący. Jej język dotknął główki, a potem powoli zaczął się poruszać, jakby musiała nabrać wprawy. Paweł zamknął oczy. Czuł, jak jego palce zaciskają się na jej głowie. To było inne niż wcześniej. Nie była to tylko rozkosz fizyczna. To była bliskość. Intymność, która wcześniej mu umykała.

Chłopcy patrzyli w milczeniu. Marcin oparł się o ścianę, Bartek przysiadł na krawędzi jacuzzi, a Adam, stojąc z boku, obserwował scenę z dziwnym wyrazem twarzy — nie zazdrości, nie złości, tylko… szacunku.

Paweł zaczął się poruszać. Powoli, w rytm jej ruchów. Czuł jej wargi, jej język, jej oddech. Czuł, jak jego ciało reaguje, jak jego myśli zaczynają się rozmywać. Joanna zwiększyła tempo. Jej ręce objęły jego biodra, a usta zacisnęły się wokół niego, jakby chciały go wchłonąć do końca. Czuła, że Paweł się zbliża. Czuła, jak jego palce napinają się na jej włosach.

— Tak… tak… — wyszeptał, a jego głos drżał. — Mamo… tak…

Zamknął oczy i zacisnął zęby. Czuł to — falę przyjemności, która wzbierała w jego brzuchu, a potem eksplodowała, wypełniając jego głowę jasnym światłem.

Wytrysk był gwałtowny. Gorąca sperma spłynęła po jego członku, rozpływając się na języku. Joanna nie cofnęła się. Spijała wszystko, co mógł jej ofiarować. Jego nasienie nie było smaczne, ale dziwnie znajome. Przełknęła wszystko, a potem powoli puściła go, zsunęła dłonie z jego bioder i wyciągając szyję do przodu, oblizała ostatnie krople, jakby nie chciała zostawiać miejsca na wątpliwości. Uniosła wzrok, spoglądając mu w oczy i uśmiechnęła się delikatnie.

Już po kilku chwilach, chłopcy, znów podnieceni widokiem jej gotowości, ponownie otoczyli ich ciasno, wyciągając ku Joannie natarczywe ręce. Ich penisy znów sztywniały, oczekując dalszego ciągu, chętne by ocierać się i ślizgać, by smagać i wsuwać się, penetrować i wypełniać. Rozgrzane i pulsujące. Jej dłonie jakby tylko na to czekały — już chwytały, pieściły i pocierały.

Kolejna runda cielesnych zmagań, tym razem w pięcioro, zapowiadała się nawet ciekawiej…

2,206
9.68/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.68/10 (13 głosy oddane)

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.