Kasia z Marka
11 sierpnia 2026
Kasia
6 min
Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!
Wchodząc do domu, czułem dziwną pustkę, jakbym część siebie zostawił daleko stąd. Szybko jednak spróbowałem wrócić do starego życia – odpaliłem komputer i zatopiłem się w grze. Potem znów ruszyła szkoła, lecz w moim zachowaniu coś się zmieniło. Koleżanki z klasy zaczęły przyciągać moją uwagę w zupełnie inny sposób. Patrzyłem już nie tylko na ich urodę, ale też na to, jak się ubierają i prezentują. Zauważyłem, że rejestruję każdy detal, gdy Wiktoria przychodziła w sukience, a Natalia zakładała modny top. Starałem się tym zbytnio nie przejmować. Z Asią wciąż o tym nie rozmawiałem, choć myślę, że ona i tak coś czuła. Z czasem zaczęła wysyłać mi mnóstwo linków, pytając o ubrania – czy coś by jej pasowało, czy mi się to podoba. Na początku odpowiadałem krótko: „Ładne, podoba mi się, będzie ok”. Z czasem jednak wciągnąłem się w dyskusje. Nauczyła mnie nazywać konkretne elementy garderoby – dowiedziałem się, co to body, sukienka plisowana czy tiulowa. Sam również zacząłem przeglądać takie rzeczy, choć tłumaczyłem sobie, że robię to po prostu jako dobry kolega, który chce pomóc.
W święta stało się coś wyjątkowego. Ciocia Agata i Asia miały wpaść na kawę, żeby tradycyjnie wymienić się prezentami i życzeniami. Grałem akurat w Fortnite, kiedy usłyszałem dzwonek do drzwi. Mama otworzyła dziewczynom, słyszałem ich głosy, ale gra szła mi na tyle dobrze, że nie przerywałem. Po jakimś czasie do pokoju weszła po cichu Asia. Wiedziała, że gram, i skutecznie mnie rozproszyła – dostałem od snajpera i tak mecz się dla mnie zakończył. Przywitałem się z nią. Ubrana była w zielony golf, czerwoną spódnicę w kratę i grube rajstopy (pewnie z wkładką, żeby ogrzewały ją w tę zimę). Gadaliśmy trochę o głupotach, trochę o grze, było przy tym sporo śmiechu. Nagle Asia zamilkła i całkiem poważnie zapytała:
— Marek, myślisz czasem o wakacjach?
— No, myślę, mam ciągle dość szkoły.
— No tak, jak każdy. Ale chodzi mi o nasze wakacje.
— To znaczy o ten nasz wspólny wyjazd, na który mnie zaprosiłyście i zmusiłyście do chodzenia w sukienkach? — zaśmiałem się.
— Tak, o te wakacje mówię. Uważasz, że trochę cię zmusiłyśmy do chodzenia w tym?
— Ee, sam chciałeś w tym chodzić! A zresztą, to ty zapomniałeś torby.
— Torba to nie moja wina.
— To dlaczego tak chętnie chodziłeś w naszych ubraniach?
Między nami zapadła długa chwila ciszy, a wszystko nabrało poważnego tonu.
— Wiesz, Asia... nie wiem, dlaczego się zgodziłem.
— Ale nie jesteś na nas zły?
— Nie, nie jestem.
— Podobało ci się?
— To znaczy... co podobało?
— Nasze ubrania i chodzenie w nich.
Znów zapadła cisza, którą w końcu przerwał mój cichy głos:
— Tak, fajnie było.
Asia chyba nie dowierzała własnym uszom, a jej dobry humor natychmiast wrócił.
— Wow, tego się zupełnie nie spodziewałam! Czyli było ci fajnie w sukience?
Wciąż czerwony na twarzy, odpowiedziałem, że tak.
— To mnie bardzo cieszy. Mam coś dla ciebie, ale musisz poczekać!
Po tych słowach wybiegła z pokoju. To był pierwszy raz od tamtego wyjazdu, kiedy przyznałem się przed kimś – i przed samym sobą – że podobało mi się noszenie dziewczęcych ubrań. Czułem ulgę, że to w końcu powiedziałem. Pojawił się też lekki strach, ale zdecydowanie było warto. Usłyszałem w przedpokoju, jak ktoś szykuje się do wyjścia. Chwilę potem do mojego pokoju zapukała ciocia. Wymieniliśmy się życzeniami, zapytała, co u mnie słychać. Rozmowa toczyła się swobodnie, aż do powrotu Asi, która przyniosła pudełko prezentowe. Ciocia od razu je zauważyła.
— Asiu, na pewno Marek chce tego prezentu? Mówiłaś mu o nim?
— Mamo, nic mu nie mówiłam. To niespodzianka dla Marka, ale wiem, że mu się spodoba. Zaufaj mi.
— No dobrze, zaufam ci.
Ciocia badawczo patrzyła na Asię, która wręczała mi paczkę, ale poprosiła, żebym otworzył ją później. A już chciałem to zrobić! Dowiedziałem się jeszcze, że w salonie czeka na mnie jeden, oficjalny prezent, a ten jest „drugi”. Zapytałem, dlaczego dają mi aż dwa, na co Asia odpowiedziała z tajemniczym uśmiechem: „Zobaczysz później”. Szybko pożegnałem się z ciocią i kuzynką i w natłoku innych świątecznych wydarzeń... zapomniałem o tym prezencie. Tak szczerze, po prostu o nim zapomniałem.
Dopiero w nocy, gdy wszedłem na komunikator, zobaczyłem wiadomość od Asi z pytaniem, jak mi się podoba prezent.
Odczytując wiadomość o 2:56, uświadomiłem sobie, że pudełko wciąż czeka nietknięte. Szybko do niego wróciłem i zdjąłem wieczko. Zobaczyłem znajomy mi już kolor, ale dopiero po wyjęciu materiału dotarło do mnie, co to jest. To była ta sama błękitna, koktajlowa sukienka, którą nosiłem latem. Wystraszony, natychmiast rzuciłem ją na łóżko, by móc przyjrzeć się jej w całości. Lekko się bałem, ale podszedłem do drzwi i upewniłem się, że są zamknięte na klucz. Inni już spali, a pomyślałem sobie: „Raz się żyje”.
Zrzuciłem z siebie męskie ubrania. Sam nie wiem, co mnie podkusiło, ale zdjąłem nawet bieliznę i zacząłem zakładać sukienkę bezpośrednio na nagie ciało. Wsunąłem ręce w odpowiednie miejsca, przełożyłem materiał przez głowę. Sukienka spłynęła po mnie idealnie. Gładząc delikatną tkaninę na swoim ciele, obróciłem się w kierunku lustra. Czułem się w niej pięknie. Bardzo mi się podobała, i co najważniejsze, sam podobałem się sobie w tym odbiciu.
Z tego niezwykłego stanu wyrwało mnie powiadomienie z czatu grupowego – koledzy pisali, że są gotowi do następnego meczu. Niewiele myśląc, usiadłem przed komputerem w sukience i tak właśnie rozegrałem kolejną partię. Na początku strasznie trudno było mi się skupić na celowaniu. Nie powiem, że było to dla mnie zupełnie nowe uczucie, ale przebywanie w niej w swoim własnym pokoju okazało się niezwykle ekscytujące. Materiał był delikatny i bardzo przyjemny. Grałem dalej, ale w głębi duszy chciałem już kończyć, żeby móc pobyć samemu. Gdy wreszcie wyszedłem z gry, pokręciłem się jeszcze chwilę po pokoju i zrobiłem sobie pamiątkowe zdjęcie telefonem. W końcu, z żalem, wróciłem do starych ubrań, sukienkę schowałem głęboko w szafie i z bijącym sercem położyłem się spać.
Następnego dnia, gdy rozmawiałem z Asią, znowu zapytała o ten prezent. Na początku nie wiedziałem, co powiedzieć.
— Prezent mi się podoba, ale jest mało praktyczny — zacząłem ostrożnie.
— Ale ten prezent nie ma być praktyczny, tylko ładny! — dodała Asia ze śmiechem.
— Tylko wiesz, że ja w nim przecież nigdzie nie wyjdę.
— A chciałbyś w niej gdzieś wyjść?
— Tak jak na wakacjach?
— No, na przykład. Chociaż tam to był wyjątek.
Zapadła cisza.
— A chciałbyś spróbować znów? — zapytała nagle.
— Wiesz... nie wiem.
— To znaczy?
— No wiesz, jestem chłopakiem...
— Ale ci się podobało.
— Tak.
— To dlaczego nie chcesz?
— Nie wiem.
— A gdybym z mamą cię kompletnie przebrała? Byłbyś w stu procentach dziewczyną. Zrobiłybyśmy to tak, żeby nikt, absolutnie nikt cię nie poznał.
— No... ale kiedy?
— Na przykład, gdybyś znowu przyjechał do nas na wakacje.
— Nie wiem...
— Marek, proszę, zgódź się.
Wypuściłem z płuc powietrze.
— Ehhh... dobrze.
W tym momencie Asia dosłownie wybuchła ekscytacją i natychmiast poszła obgadać to z mamą. A ja wciąż nie dowierzałem, na co się zgodziłem. Chociaż tak naprawdę w głębi siebie bardzo tego chciałem. Ciocia i Asia szybko zapowiedziały, że mogę od razu zameldować się u nich na całe nadchodzące wakacje. Ciocia bardzo się ucieszyła, że zrobiłem taki krok, i z uśmiechem zaoferowała mi swoją stuprocentową pomoc, zapewniając, że razem z Asią we wszystkim mi pomogą.
Kasia_TS
Jak Ci się podobało?