Monolog Darii

26 października 2020

28 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

Miłej lektury. Wulgaryzmy są niestety niezbędne.

Cześć, to ja, Daria. Cieszę się, że się poznaliśmy, chociaż wolałabym osobiście, a nie przez sieć. Też na pewno masz czasem potrzebę,  żeby pogadać, prawda? Najlepiej się rozmawia z nieznajomym, bo plotek z tego nie będzie a z drugiej strony, to jak spojrzy z boku, to może coś mądrego doradzi. Tyle wstępu – teraz kolej na ciebie. Pisałeś, że masz trzydziestkę i jesteś informatykiem. To nie powala, sorry. Znałam kilku informatyków i totalna porażka. Zero fantazji. Nie pytam, gdzie pracujesz, bo tak naprawdę to mi to wisi. Człowiek jest ważny. Przyznaj się, co ty chcesz o mnie wiedzieć? Intryguje mnie, co interesuje, ale tak najbardziej, co interesuje faceta, który właśnie poznał dziewczynę w sieci. Czy w ogóle widzisz we mnie człowieka? Tylko mów szczerze! Nie, fotografii nie wyślę! Zbyt krótko się znamy. Dobrze, opowiem ci jak wyglądam. Chcesz wiedzieć? No, właśnie tak myślałam. Faceci są prymitywni. Najważniejsze to cycki, figura, nogi, …długo, długo nic. A na intelekt nie ma zapotrzebowania, mam rację? Powiedz, że nie, proszę!

 

Nie, nie marudzę, nie wyłączaj się. Nie mam niczego do ukrycia, przecież się nie znamy. Dla ciebie mogę być teraz szczupłą blondynką z dużym biustem i to w czerwonej krótkiej sukience. Zadowolony? Docenisz moje poświęcenie? Nie, nie docenisz, ale jakoś się z tym pogodzę. Co mi zależy. Mam trzydzieści lat, ale pamiętaj, że dziewczyny kłamią, kiedy o tym mówią, więc mogę mieć więcej. Ukończyłam socjologię na UJocie, co dla ciebie jest oczywiście mniej ważne niż 75 C, metr siedemdziesiąt, nogi długie. W skali dziesięciostopniowej za nogi mocna dziesiątka. Nie, nie przechwalam się. Nogi są bez zarzutu. Faceci się oglądają i giną w wypadkach. Czytasz kroniki wypadków? Połowa to przeze mnie. Aktualnie brunetka. Zdziwiony? Nie, nie będę kłamać. Fryzura brzytwą strzyżona, jeśli wiesz o co chodzi, ale tu sytuacja jest dynamiczna. Z  obecnym facetem jestem od dwóch lat. Jubileuszu nie obchodziliśmy, bo szału nie ma. Szkoda kasy na szampana i dwie świeczki. Co jeszcze chcesz wiedzieć? Oszalałeś? Za wiele sobie pozwalasz. Pewnie, że lubię, ale tego, jak lubię to ci nie powiem. Za krótko się znamy. Muzyka zależy od sytuacji. Do bzykania może być jazz. Mój number one to „Postmodern Jukebox”, ale chętnie słucham zespołu „Leningrad”. Jasne, że nie do seksu, bo to inna bajka. Mają taki klip „Eksponat”? Znasz? To jakby o mnie było. O kino pytasz? Bywam rzadko, bo sama nie pójdę, a Henryk często wyjeżdża. Dokąd? A to do Włoch, tam, gdzie obcas buta albo na północ do Niemiec. Wczoraj wygnało go do Finlandii i wróci dopiero w przyszłym tygodniu, chyba, żeby wcześniej. Też lubisz Finlandię? Zrozumiałeś żart, gratuluję! Dlaczego szukałam faceta w sieci, skoro mam Henryka w realu? Powiem ci – Henryk zawsze po seksie pali papierosa a mnie to wkurwia. W ogóle to on nie pali, ale wtedy właśnie tak. Jednego pali a później żuje gumę. Taką miętową, żeby zabić ten smród, ale nie zabija. Nie znoszę tego zapachu z jego ust, jak mamy powtórkę. Nie dochodzę, bo mnie to blokuje. Kłócimy się zawsze a on później znów pali i znów seks, jak zaskoczy to nawet siedem razy. Taki był rekord, ale standard to cztery. Kiedyś paczka ćmików nie starczała mu na tydzień, a teraz to nie pamiętam kiedy kupił ostatnią. Ty, słuchaj – jak wczoraj wrócił późno to poczułam od niego ten sam zapach. Słaby zapach, bo pewnie pół godziny ryj szorował, ale mnie nie oszuka. 

 

- Paliłeś – pytam. - Co się dzieje? Czy jest coś, o czym powinnam wiedzieć?

 

A on, że mi teraz nie powie. Wkurwił mnie i nie odzywałam się przez resztę dnia, ale on tego nawet nie zauważył, bo poszedł spać. Taki towarzysz życia! - Ja ci chuju pokażę, myślę sobie. Odwdzięczę się, tylko z kim. Odizolował mnie przecież od kumpli, bo podejrzewał nie wiadomo o co! Taki zazdrosny a sam wywija. Idiotkę sobie znalazł. Bardziej wściekła byłam na siebie, niż na niego, że tak się dałam odizolować. Wiesz, ja jestem z natury towarzyska i samotne wieczory mnie dobijają. Dla mnie coś się musi dziać, bo dopiero wtedy czuję, że żyję. Sieć to proteza towarzyska. Powiedz sam, co interesującego może spotkać trzydziestoletnią atrakcyjną laskę, czyli mnie, na przykład dziś. Podkreślam laskę wkurwioną i żądną zemsty. Facet mi wyjechał a ja siedzę w domu jak kołek i co mam z życia - powtórkowy mózgojeb w telewizji i świadomość, że teraz mój facet bzyka jakąś szmatę? To intelektualny orgazm o którym marzy każda dziewczyna po UJocie, prawda. No to siedzę w necie wkurwiona na tego palanta i poznaję facetów, ale powiem ci, że czuję się jak w czarnej dupie. Zero emocji. Same męskie glisty. Fajni faceci to albo są żonaci albo geje. Wiesz co myślę o tobie? Chcesz wiedzieć? Powiem prawdę. Przepraszam, za szczerość, ale co mogę myśleć o facecie, który widzi we mnie tylko cycki. Sytuację ratuje mi flaszka, bo mam, ale powiem ci, że mam dość picia w samotności. Uwierzysz, że piję z butelki, bo mi się nie chce iść po kieliszek? Gęste to jakies świństwo i muszę zasysać. Sorry, na chwile przerywam, bo zasysam. Już! Jednym słowem kontrolowana beznadzieja a ja w oku cyklonu. Ty, słuchaj, wiesz, że mi kumpele zazdroszczą tego stanu, tego kurwa niby dobrobytu, że mnie szlampy obgadują za plecami, jak ja mam dobrze. Kurwa, jasna cholera mnie skręca. Że co, że mnie książę łaskawie zabierze na wakacje do Świnoujścia albo Bułgarii, żeby mnie tam wybzykać i kupić sobie kolejną paczkę papierosów, a mi snikersa. Ta paczka wystarczy mu na pół roku. Ze mną na pół roku, bo nie wiem, jak z tą szmatą, ale zrobię taki sprytny znaczek na opakowaniu papierosów i sprawdzę, kiedy zniknie. Sprytne, co? Dobiorę mu się do dupy!  Zobaczysz. Wracam do kumpeli. Mówię to żebyś nadążał! Ci powiadam, jak ja gram szczęśliwą, bo wtedy widzę ich zawiść i zaraz mi lepiej, ale tam w środku to ja mam taki kurwa ogrom cierpienia, że nie ogarniesz. Powiadam ci. Dlaczego milczysz? Jesteś tam, bo ja gadam i gadam, a ty co? Może ja ciebie nudzę, powiedz!

-  No, nie.

- O kurwa, nareszcie coś powiedział. W przestrzeni komunikacyjnej pojawiła się wymiana myśli. To się nazywa konwersacja. Sztuka konwersacji upadła w siedemnastym wieku a ty ją właśnie wskrzesiłeś! Gratuluję! Wiesz, mam taki pomysł, że najlepiej zrobię, jak w tym historycznym momencie pójdę spać, bo kurwa nie ogarniam twojej gadatliwości. Uwielbiam facetów z technicznym wykształceniem. Dla mnie jesteś personifikacją elokwencji ale na pewno masz jakieś imię, co? Nie musisz mówić prawdy, ale wolę zwracać się ludzi po imieniu. To daje iluzję bliskości. No wyduś z siebie, jak ci na imię? Zapomniałeś?

- Jan, mam na imię Jan.

- Pierdolisz… przepraszam, tak mi się wyrwało, Naprawdę Jan, czy to jakieś jaja? Żartujesz, prawda? Nie? Jak można kurwa mieć na imię Jan? Maurycy to jest imię, albo Żorż. To już Jarosław jest lepsze, ale nie Jan! Jan mi się kurwa trafił! W sieci! Jak złota rybka. Mówiłam ci już, że mam w życiu pecha! No to Janie, do tego wszystkiego, co Ci napisałam, że jest chujowo, ale stabilnie, trafiłam właśnie na ciebie. Sytuacja jak dla samobójców. Deszcz pada, wiatr huczy i naprawdę tylko wisielca mi brakuje do pogorszenia humoru. Obiecaj, że dziś sobie niczego nie zrobisz. No, że przez to imię sobie nie zrobisz, bo to musi być dla ciebie dołujące. Musi być! Jan, kurwa! Dramat. Wiesz, kończę! Nie to, że nie chce mi się z tobą gadać, chociaż to też, ale może jeszcze coś poczytam w łóżku. Henryk przyniósł Greya. Był w gazecie jakiejś. Kumasz? Nie, że zawinięta książka w gazetę była, głąbie, ale dołączona. Wiem, że mało ambitna lektura, ale może mi się przyśni. Dziewczyny czytają i się chwalą, że naśladują. Tak mówią! Wiesz, muszę nadążać, żeby nie wyjść na cnotkę albo przygłupa. Żebyś ty Janie wiedział, co ja im opowiadam, tym laskom, jakie my z Henrykiem figo-fago odpierdalamy, a właściwie to on wymyśla, a ja… No wiesz, posłuszeństwo i nic do gadania. Jak mi te głupie cipy zazdroszczą! A tak naprawdę, to co ci będę kłamać, proza życia, dwie minuty szału z grą wstępną i papierosem. Może się nauczę czegoś z tego Greya. Lubisz eksperymenty, Janie? Musisz mi o tym opowiedzieć, ale nie dziś bo padam na ryj!

- Tak.

- Co tak, bo zgubiłam wątek?

- No eksperymenty lubię, w sensie seksu...

- O w dupe jeża! Janie! Z ciebie jest taki wulkan intelektu, tryskająca słowotokiem fontanna  słów i znaczeń. Gaduła taka, że nie ogarniam semantyki i mi się komórki w mózgu przegrzały. Tacy jak ty powinni pisać powieści a nie jakieś Prusty i Rejmonty. Ile lasów by kurwa ocalało! Zamęczyłeś mnie gadulstwem. Idę spać.  Cześć zabójco!

- Dobranoc!

- Palisz?

- Nie.

- No to masz jakieś plusy, tylko bardzo ukryte. Wiesz co? Opowiem ci na dobranoc moją fantazję. Musze to z siebie wyrzucić a wiem, że ty, jeśli nawet komuś powtórzysz, to kurwa jednym wyrazem tak, że i tak nikt nie zrozumie. To się nie  zdarzyło, co ci opowiem, żeby była jasność!  Takiej wersji będziemy się trzymać! No więc wyłączam kompa i zasuwam na piętro do sypialni. Jest jak dla mnie trochę za ciemno, ale znam drogę a poza tym na ulicy świeci latarnia, więc się nie boję ewentualnej śmierci w wyniku kolizji ze ścianą czy brzozą jakąś. Zapierdalam po ciemku i tak gdzieś koło łóżka zsuwam szlafrok ale piżamy nie zakładam, bo nawet nie wiem, gdzie jest. Wiesz dlaczego nie wiem? Bo bałaganiara jestem a ciemno jak w dupie. Poza tym ja uwielbiam tak wsunąć się nago do  świeżej, pachnącej pościeli a taką mam. Już wiem, że nie poczytam bo mi się przestało chcieć. Wyobrażasz sobie mnie nago. I co? Zatkało kakało? Widzisz te krągłości, cycuszki, zakamarki? Zaczekam chwilę z opowiadaniem aż ci opadnie Nie, nie możesz mnie w myślach dotykać! Tylko patrzysz! I co jest reakcja? Mówię reakcja, a myślę…

- Erekcja?

- Ja pier…! Kapnął się. Ty, Jan, słuchaj! Nie mówimy teraz o głupotach, bo za szafą dostrzegam cień! Omamy mam po alkoholu, czy co? Straszny jest ten cień. Kurwa, co za potworny cień! Nakręcam się na maxa, bo lubię się bać. Przecież wiem, że pies z kulawą nogą do mnie nie przyjdzie a w duchy nie wierzę ale wzbudzam w sobie takie sztuczne przerażenie, no wiesz.... Na wszelki wypadek zamykam oczy, żeby mi ten duch się nie rozpłynął w świetle latarni. Chcę się trochę bardziej bać jeszcze, no to sobie tak myślę, teraz słuchaj, że skoro duchów nie ma to dlaczego go zobaczyłam tego ducha? Zobaczyłam, bo na pewno jest! Nie można zobaczyć czegoś, czego nie ma! Spojrzę jeszcze raz do tego kąta za szafą, to się bardziej przerażę! O kurwa! Chciałam, to mam. Tam jest ten duch naprawdę! Do tego się poruszył! Serce mi zgłupiało, tak mocno tłucze.. Chciałam się bać, ale nie aż tak! To co teraz mam to jest tylko wielki strach.  Przeogromny strach! Nie potrafię zbyt wiele dostrzec w ciemności ale natrętnie czuję tego obcego ktosia. Cienia mi kurwa brakowało przed snem! Było miło i się skończyło!  Naciągam kołdrę na głowę a z przerażenia cała zesztywniałam. Z tą kołdrą to może głupie ale u strusia działa. Nie mam innego sposobu na przeżycie. Jeśli to złodziej, to niech ukradnie to, co ma ukraść i niech spada. Dlaczego właśnie mnie to spotyka? Dlaczego ja muszę mieć takie przygody? Mało jest ludzi na świecie do okradzenia? Nie, nie poruszę się, żeby go nie prowokować.

 

- Długo mi kazałaś czekać mała, naraziłaś się!  – słyszę niski głos. - Co ty sobie kurwa myślisz, że jakiegoś pajaca znalazłaś?

 

- To, to jakieś nieporozumienie…

 

- Żadne nieporozumienie maleńka. Jak zapraszasz kolegę, to masz na niego czekać, jasne? Ja ci to kurwa zaraz wytłumaczę. Zabawimy się i dam ci kurwa tak popalić że popamiętasz.

 

Nie jestem całkiem pewna, ale ten głos to chyba … tak, to głos Kornela! To ten facet, którego podpuszczałam dziś na brzegu jeziora. To było tak: wybrałyśmy się z dziewczynami na spacer plażą. Kornel to ratownik, czy kumpel ratownika, wszystko jedno. Męskie ciacho, fakt, a ja byłam wkurwiona na Henryka za to palenie, co wiesz. No to jak się ten Kornel nami zainteresował to weszłam na obroty, że dawno się nie bzykałam a mam taką wielką potrzebę. Widzę, że działa, więc dodaję, że dam w sprawie seksu ogłoszenie do gazety, niby, że studentka poszukuje tatusia. Na poste restante, oczywiście, Jak on będzie chciał odpowiedzieć, ten Kornel, to niech narysuje dzięcioła w lewym górnym rogu, to będzie miał fory. Dzięcioła, że niby dobrze stuka. Ty słuchaj -później wymiękłam, bo on potraktował to poważnie i przyszedł na dyskotekę. Ja go olewam, ale kumpele na niego się gapią i mokre się robią to ja im pokażę kto wymiata. Poprosił mnie do tańca i zaczął mi puszczać jakieś teksty znikąd, że świetnie wyglądam w tej bluzce i że świetnie tańczę. Gada o bluzce, a gapi się na cycki. Ty, a jak pierdolnął ten tekst, że mój ojciec był złodziejem, bo ukradł gwiazdy z nieba i umieścił w moich oczach, to odjechałam. Nie ten poziom. Powiedziałam mu, że idę siku i go zostawiłam. Musiał się domyślić, że go nie chcę, bo przecież później na dyskotece nie zatańczyłam z nim ani kawałka. Faktem, że mnie nie poprosił, ale nie zatańczyłam. Zaraz, no może jeden zatańczyłam, czy dwa, jak był odbijany, ale tylko na początku i krótko. A pod koniec, jak tańczyliśmy… jednak patrz, kilka razy tańczyliśmy…  to on trochę wypił i się jeszcze ośmielił. „Bzykasz się” – pyta. To ja na to, że tak, bo się głośno zapytał i laski słyszały. „A to nie przeszkadzam” mówi. No to ja się wkułam, poszłam do stolika i mam zlew na niego. Totalny. Zresztą za dużo sobie pozwalał. Raz odsunęłam jego rękę i drugi ale jak mnie któryś raz chwycił za pupę, to przecież go aż odepchnęłam i powiedziałam „No, no”. Niech sobie nie myśli, że na niego lecę. Mogę mieć takich na pęczki. A jak tańczył z Jolką, ty słuchaj - śmiech mnie ogarniał, bo Jolka to modelowy paszczur. Taka w ogóle… jakby powiedzieć no, nieatrakcyjna. Jestem pewna, że nie poszłaby z Kornelem do łóżka, bo się krępuje, że jest gruba. Znam ją! Chłopaki mówią, że „gruba, ale tak to ładna”, bo oczy istotnie ma ładne i rzęsy zrobione i paznokcie. Ale jak się umaluje, to nawet świerki umierają w Karkonoszach. Może ona używa tych kosmetyków, co są dla nieboszczyków? Tak mi przyszło teraz do głowy, ale jej tego nie powiem, bo to moja przyjaciółka. Jak jesteśmy razem, to faceci lecą na mnie bardziej jakby. Jak ją widzą, znaczy się. Bardzo jest pożyteczna, ale do łóżka nie chodzi. W sensie seksu nie chodzi. Ma tak od czasu jak się rozebrała w tak zwanej sytuacji i facet jak ją zobaczył to uciekł. Autentycznie, wytrzeźwiał błyskawicznie, porwał gacie z podłogi i pognał na oślep do przodu przesłaniając przyrodzenie tymi gaciami. Jolka się wkurwiła, pocięła nożyczkami do skórek resztę jego ciuchów. Wyrzuciła to przez okno a później się uchlała i rzygała przez to okno na te ciuchy pocięte…  Facet świnia, ale nie mój problem, że się taki niezbyt elegancki okazał. Kurwa, przestraszył się tych fałd tłuszczu. Szczerze to ode mnie też kiedyś facet uciekł, ale to było inaczej. Na balu lekarzy jakimś, nie pamiętam dokładnie gdzie, ale w Polsce. Tańczyliśmy, piliśmy trochę i taki przystojny anestezjolog się przystawiał. Zaprowadził mnie do pokoju. Wiesz szampan, fiziu miziu, gorące noce, muzyka Boltona. Przepadał za Boltonem. „Podoba ci się muzyka” – pyta. Co mam odpowiedzieć, że tego chuja nie da się słuchać? Ponieważ zanosiło się na niejedno, bo gość napalony to zaczęłam grać głupią blondynkę. Świetna muzyka – mówię, to zagraniczna jakaś? Gość coś pierdoli o Boltonie a ja już zaczęłam czuć bluesa. Motyle w brzuchu. Będzie miłe zakończenie wieczoru – myślę, a wygłodzona byłam bo od trzech dni nie bzykałam.  I ty, wyobraź sobie, ja jeszcze w majtkach, ale już bez stanika a ten doktor się rozebrał! Ci powiadam… tak się zaczęłam śmiać, że nie mogłam się uspokoić. Mikroskop powinien ze sobą nosić i atlas kolibrów do porównania! Kurczę, powiadam ci Jan, czegoś takiego jeszcze nie widziałam. Teraz to mi trochę głupio, bo go chyba skrzywdziłam psychicznie, ale to było silniejsze. Ty, wiesz co – facet się wściekł i z tym kolibrem na wierzchu wyszedł z pokoju. Wiesz co do mnie powiedział? Bo to taka głupia sytuacja była i trzeba coś powiedzieć. „Może innym razem”. Słyszysz? Powiedział „może innym razem”. No to mi się te motyle w brzuchu z powrotem w larwy zamieniły a jak sobie wyobraziłam jak mu ten koliber się przemienia w łabędzia, bo w kalendarzu jest czwartek a nie sobota, to sam rozumiesz, że się jeszcze bardziej nakręciłam. Ryczałam jak głupia. Łzy mi ciekły i smarki. Cały makijaż w pizdu. Nie było innego razu oczywiście. Z nim nie było, bo w ogóle to tak. Z nim nie mogło być, nawet jakby oswoił jakiegoś łabędzia. Wyjechał do Holandii i wyszedł za Murzyna.

 

No a teraz ten Kornel z plaży się przyplątał. Może nawet mi się podobał ale tam, na plaży, wtedy, kiedy laski widziały, że jest mną zauroczony a ja dodatkowo byłam wściekła na Henryka, to wtedy mi się nawet podobał. Teraz już się wyjaśniła jedna sprawa, bo Henryk zadzwonił, że mu ojciec umarł, a wtedy to zapalił, bo go właśnie odwoził do Dzieciątka Jezus. Tego ojca znaczy się odwoził do szpitala. Wiesz jak mówią sanitariusze? „Wieziem chuja do Dzieciątka Jezus!” Autentycznie! Henryk tak na pewno nie powiedział, bo ojciec był dla niego jak ojciec, ale teraz to pewnie wróci wcześniej z tej Finlandii, żeby go pochować. Może go pomalować tymi kosmetykami Jolki, jak się zgodzi. Ojciec jak się zgodzi…. Żartuję oczywiście.  Ale, ja się już wkurwiłam i nastawiłam na zemstę i co teraz? Widzisz Jan, szekspirowski dylemat! Zresztą teraz nie musze o tym myśleć, bo ten Kornel się pojawił na horyzoncie, czyli metr ode mnie. Zadbany, pachnący, kurde uśmiech ujmujący i takiż tyłek. Mogę mieć takich na pęczki. Jeden z miliona. Miliona facetów do wysłania na drzewo. Ale ten akurat jest a innych tu nie ma. A w ogóle to dzień niezbyt do seksu, w związku z tym ojcem nieboszczykiem co do Dzieciątka Jezus się dostał i to naprawdę.

 

- Co ty – tylko tyle udaje się mi się wyszeptać. Wracam teraz do opowieści o cieniu, żebyś nadążał. Wątek Jolki i nieboszczyka zakończony. Jeśli nie dostrzegłeś zmiany tematu, to cię informuję Janie, bo ci Jan na imię, prawda? Pamiętałam, że na trzy litery, to tylko może być Jan albo Ola, a Ola do ciebie nie pasuje. Gardło miałam sztywne, wiec to, że powiedziałam do tego ducha „co ty” to był wielki sukces oratorski i nie jestem pewna, czy mnie zrozumiał, bo to bardziej charczenie było moje jak słowa.

 

Aż trudno mi się oddycha, teraz kiedy o tym mówię, a wtedy też. Jakby kowadło mi ktoś położył na piersiach, dla ciebie na cyckach. Zadowolony z tłumaczenia? No to słuchaj dalej. Może nawet bym się zmusiła do jakiejś rozmowy, ale nie wiem co się mówi w takiej sytuacji, „Spierdalaj” byłoby niegrzeczne, nie mówiąc, że akurat trudne do wymówienia, więc milczę i wpatruję się w jego oczy. Niewiele w nich widzę. Wiem, że dla uzyskania kontroli nad sytuacją powinnam coś powiedzieć. Muszę coś powiedzieć, bo będzie źle. Przecież mu o żałobie po ojcu Henryka nie powiem, bo to inna bajka. No to słuchaj, co mówię w tej sytuacji i się ucz!

 

- Chyba cię pojebało – mówię - czego chcesz?

 

To ostatnie pytanie bez sensu. Ono właśnie ono nie powinno paść. A propos „paść” jadłeś kolację, bo ja się odchudzam. Dietetyczka kumpeli kazała jej jeść takie badziewie, że wolę głodować. Słuchaj – to działa. Straciłam tyle, że mogłam dziś zjeść nawet tort i jeszcze jest rezerwa. Ale wracam do opowiadania - lepiej, żeby Kornel nie mówił czego chce, bo trudniej będzie mi z nim negocjować. To trudny przeciwnik tym bardziej, że jestem goła i nie daje mi to przewagi. W sensie argumentacji, bo nic mi nie brakuje i wcale się nie dziwię, że się napalił. Niestety to już nie jest ten czarujący i pachnący uwodziciel z dyskoteki, pląsający z Jolką i łypiący głodnym wzrokiem w moją niedościgłą stronę. Jak on się zachowuje! A przede wszystkim skąd się wziął w mojej sypialni? Jasne - wszedł przez okno. Zostawiłam otwarte, żeby wywietrzyć przed snem. Samo zdrowie. Za oknem mam szafkę energetyczną, z niej hop na daszek. Z daszku do okna żaden problem dla wysportowanego mężczyzny. Czekał na mnie w ciemności, to teraz dobrze widzi. Czy widział mnie nagą! To takie krępujące… Oczywiście, że go nie zapytam!  Eeee, co on mógł zobaczyć, skoro szybko, tak bardzo szybko wsunęłam się pod kołdrę. Muszę ukryć strach i opanować sytuację. Spoko, bo zaraz wpadnę w autentyczną panikę i zrobię coś głupiego. Co ja mam robić... co robić...

 

Przez niewielki otwór miedzy kołdrą a prześcieradłem kontroluję sytuację. Oprawca stoi nieruchomo. Nic mi nie zrobi przecież, jeśli nie będzie się ruszał do świtu. Jego cień sięga sufitu – tak światło pada z ulicy. Pod kątem pada to światło i z powodu tego kąta cień wydaje się taki przeogromny!  Ale cisza! Słyszę jak on przełyka ślinę i oddycha głęboko. Teraz chyba rozpina koszulę. Szelest. Coś upadło na podłogę. To nie tylko koszula! On się całkiem rozebrał. Po co? Czy złodziej rozbiera się przed kradzieżą? On nie żartował. Chce mnie… no, chce uwieść. Jak to lepiej powiedzieć, żeby tak bardziej pasowało do sytuacji? Przelecieć pasuje, ale oddalam tę myśl. Wulgaryzmy oczywiście nasuwają się natrętnie, ale takie słowa to nie moja bajka. Może…

 

Zaraz, zaraz - a gdybym tak szybko pobiegła do drzwi? Jeżeli mi się uda tam dobiec, to przecież nie jestem Harry Potter i nie przeniknę. Na pewno nie pozwoli mi ich otworzyć. Świnia. Czego się do moich drzwi przyczepił? A nawet jakby mi się udało, to dokąd goła polecę? Na ulicę? Kurwa, co za bezradność! Nie wiem, co robić. Co to znaczy w języku takich prymitywów „zabawimy się”? On właśnie tak powiedział. Że niby co? Chce się bawić? Faceci nigdy nie dorastają. Niech sobie kupi piłkarzyki albo domino. Nie, domino nie! Klocki LEGO albo misia! Ciekawe, czy dorosły facet bawi się misiem inaczej niż dziecko. Wyobraziłam go sobie z takim dużym pluszakiem w intymnej sytuacji i sorry, roześmiałam się. W niestosownym momencie, bo potraktował, to jak zachętę. Za chwilę jak ja zostanę jego misiem to mi się odechce śmiać. Obrzydliwość! Czy będzie się bawił jak kot z myszą, w sensie, że się będzie jakoś tam znęcał zanim przygotuje zwierzynę do zjedzenia czy od razu weźmie się do roboty i rozpruje misia, bo taki napalony? Trociny będą latać w powietrzu. Zaraz, zaraz, a może on czeka, żebym go prosiła o litość? Może go to kręci? Ja jego będę prosić a on z satysfakcją mi tu urządzi egzekucję? Wredny facet! Oczywiście, że o nic go nie będę prosiła! Nie dam mu satysfakcji. Niczego mu nie dam! Tak, dobrze powiedziane - nie dam! Zastanówmy się spokojnie – co teraz robić? W beznadziejnej sytuacji ofiara może walczyć albo uciekać. Skoro nie ucieknę, to… O pamiętam, mogę jeszcze zastygnąć w bezruchu. No to zastygłam.

 

Sytuacja jest dynamiczna. Ja tu zastygam i filozofuję a on ściągnął ze mnie kołdrę. Poszybowała w górę a to przecież była moja osłona i gwarancja bezpieczeństwa. Teraz wtłacza moje ramiona w materac. Pochyla się… Czuję jego oddech i zapach. To zapach Aqua di Gio. Hurra – chociaż nie czuję papierosów z miętówką. Jest jakiś plus. Zbliża się atak. Twierdza szykuje się do obrony. Szanse oceniam jako niewielkie.

 

- Będę krzyczeć - uprzedzam! - Zostaw mnie! Zaraz przyjdzie mój chłopak. 

 

Ściskam uda z całej siły a oprawca blokuje je kolanami. Śmieje się! Ze mnie się śmieje? Coś śmiesznego powiedziałam? A może mi się włosy jakoś śmiesznie ułożyły? Nie lubię, jak ktoś się ze mnie śmieje, więc podkurwiona jestem  i słuchaj co on mówi:

 

- Ty, maleńka a może zamiast chłopaka zaprosisz koleżankę. Zabawimy się w trójkę. Taki mam dziś power, że obie będziecie w niebie. Co na to powiesz? Tylko nie tą grubą! No nie, po chuj mi ją przypomniałaś! Odechciało mi się koleżanki. Patrz mi w oczy i powiedz jeszcze raz „będę krzyczeć”,  bo to kurwa prawda jest – będziesz krzyczeć! Zapewniam cię.

 

Może powinnam być mu wdzięczna za wyróżnienie, w sensie, że mnie chce a Jolki nie, ale nie mam czasu o tym myśleć, bo teraz słuchaj! Nie będę ci w szczegółach opowiadać, bo ci się w głowie popierdoli i na księdza będziesz mówił Zorro. Więc słuchaj - my leżymy zmęczeni po którymś tam numerze a tu się Henryk pojawia i niezręczna sytuacja jest. Wiesz się robi gęsto. W sensie towarzyskim chujowo ale stabilnie. Jakieś krępujące milczenie się zrobiło, to my się patrzymy na siebie i nic nie mówimy, bo co tu kurwa mówić, jak wszystko wiadomo, nie? I wtedy pierwszy Henryk się odzywa „O przepraszam, widzę że państwu przeszkadzam”. To ja mu tłumaczę, że to tylko fantazja taka i nie jest tak, jak on myśli. To co on widzi, to tego nie ma, tylko koledze z Internetu opowiadam taka historie ilustrowaną. Zaczyna być lepiej a tu ten pojebany Kornel wstaje goły, podaje Henrykowi rękę i mówi „Dzień dobry, miło cię widzieć, Kornel jestem. Twoje dziewczyna jest świetna w łóżku. Gratuluję”. Takiego tekstu jeszcze nie słyszałam. Ty też pewnie nie, prawda? Dobrze, że mu rękę podał a nie fujarę.

 

- No Jan powiedz coś! Jesteś tam jeszcze? Jan, do ciebie mówię. Tu Wisła, odbiór!

 

Cisza. Wyłączył się! Ja do niego nadaję a on się kurwa wyłączył. Czuję się teraz naprawdę wykorzystana. Nie wiem, jak ja po tym wszystkim zasnę. Co za dupek i świnia! Jan, kurwa mi się trafił. A mówiłam, że każdy Jan to pojeb!

4,340
8.95/10
Dodaj do ulubionych
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.95/10 (10 głosy oddane)

Komentarze (0)

brak komentarzy

Opowiadania o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.