Na domówce
9 września 2026
21 min
Poniższe opowiadanie zawiera wyjątkowo kontrowersyjne sceny!
Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!
Jesli chcecie moge napisać coś więcej.
Dochodziła północ, a dom powoli cichł. Impreza dała się wszystkim we znaki — większość ekipy ledwo trzymała się na nogach, przelewając się przez meble i szukając kawałka podłogi do spania. Razem z Bartkiem postanowiliśmy ewakuować się z tego chaosu i zgarnęliśmy wolny pokój jego brata.
W głowie szumiał mi alkohol, a zmęczenie odcinało kolejne zmysły. Szybko zorientowałem się, że nie mam ze sobą żadnych ubrań na zmianę. Bartek tylko machnął ręką, rzucając, że sam gdzieś zapodział swoją piżamę, więc wskakuje pod kołdrę bez niczego. Parsknąłem tylko śmiechem — w moim stanie spieranie się nie miało najmniejszego sensu. Pociągnąłem za suwak spodni, zrzuciłem z siebie resztki ubrań i wślizgnąłem się pod chłodną pościel.
Zanim zdołałem odlecieć w sen, poczułem, jak łóżko ugina się pod jego ciężarem. Bartek przysunął się bliżej, uniósł lekko kołdrę i zamruczał mi prosto do ucha:
— Te, Rafał… Jak chcesz spać na łóżku, to ściągaj majtki.
Zrobiłem to, co mi kazał, bez zbędnych pytań zsuwając z siebie bieliznę. Chwilę później mój grzbiet dotknął jego ciepłej klatki piersiowej. Bartek ułożył się tuż za mną, obejmując mnie mocno w pasie. Poczułem jego twardniejącego penisa dokładnie między swoimi pośladkami, a jego palce zaczęły delikatnie muskać mojego członka, który momentalnie stanął pod wpływem tego dotyku.
— Oho, ktoś tu chyba lubi dotyk męskiego ciała… — wyszeptał z rozbawieniem, a jego ciepły oddech musnał mój kark.
Było w tym wszystkim coś niespodziewanie naturalnego i pięknego. Chociaż serce zabiło mi trochę szybciej, a po plecach przeszedł gwałtowny dreszcz, brakowało mi sił na jakąkolwiek reakcję czy sprzeciw. Wokół panował spokój, a jego bliskość dziwnie mnie ukołysała. Zanim zdążyłem cokolwiek przemyśleć, zasnąłem.
Gdy obudziłem się parę godzin później, w pokoju wciąż panował półmrok. Była chyba czwarta nad ranem. Przytomność wracała do mnie powoli, ale od razu wyczułem zmianę w rytmie jego oddechu. Bartek nie spał. Leżał obok, a jego szybki, cichy oddech zdradzał emocje. Jedną ręką poruszał się przy sobie, a drugą, ostrożnie i bez pośpiechu, gładził moje ciało, aż jego palce znalazły mój twardy członek.
Szok pomieszał się z nagłą falą gorąca, która zalała moje ciało. Nie odsunąłem się. Wręcz przeciwnie — odwróciłem głowę w jego stronę i w ciemności odnalazłem jego usta. Nasz pocałunek był chaotyczny, podyktowany resztkami alkoholu i nagłą, czystą namiętnością. Bartek przyspieszył ruchy, a ja zatraciłem się w dotyku jego dłoni i chropowatości jego oddechu na moich ustach. Ciało zareagowało szybciej niż chłodny rozum — po chwili obaj znaleźliśmy się na granicy, a mocny, wspólny orgazm rozładował całe napięcie tej nocy. Gdy wszystko ucichło, Bartek wtulił mocno twarz w moją szyję, a ja ułożyłem dłoń na jego plecach, zasypiając znowu, tym razem już w zupełnym spokoju.
Obudziłem się jako pierwszy, gdy przez rolety wkradało się szare, poranne światło. Głowa trochę ciążyła po wczorajszym alkoholu, a w ustach miałem suszę, więc wysunąłem się cicho z ciepłej pościeli i wymknąłem do łazienki. W domu panowała głęboka cisza — reszta ekipy wciąż mocno spała po całonocnym maratonie.
Gdy wróciłem do pokoju, Bartek nadal leżał nieruchomo, zwinięty w kłębek. Zamiast szukać swoich ubrań, wślizgnąłem się z powrotem pod pościel i przytuliłem do jego nagiego, rozgrzanego ciała. Było mi z nim niesamowicie dobrze. Postanowiłem obudzić go delikatnie — pochyliłem się i musknąłem ustami jego policzek, a potem złożyłem miękki pocałunek na jego wargach.
Bartek poruszył się, wydał cichy mruk i powoli otworzył oczy. Na mój widok na jego twarzy pojawił się szeroki, leniwy uśmiech. Bez słowa przyciągnął mnie bliżej za kark i zaczęliśmy się całować — bez pośpiechu, ale z nagłą, głęboką namiętnością, od której zrobiło mi się gorąco.
Gdy na chwilę zabrakło nam tchu, Bartek przerwał pocałunek, spojrzał mi prosto w oczy z łobuzerskim ognikiem i wyszeptał z rozbawieniem:
— To co, Rafał… dalej twierdzisz, że jesteś stuprocentowym hetero?
Szybko poczułem, jak wypływa ze mnie fala ciepła.
— Weź się zamknij i po prostu mnie pocałuj, zanim reszta się obudzi — mruknąłem, nie dając mu skończyć.
Zasmiał się cicho pod nosem i znów złączył nasze usta. Leżeliśmy tak jeszcze długą chwilę, mocno w siebie wpatrzeni, splecieni ramionami i chwytając te ostatnie, bezpieczne momenty poranka, zanim reszta domu zacznie powoli budzić się do życia.
Leżąc tak blisko, szybko poczułem gorąco jego stwardniałego penisa na swoim udzie. Mój własny członek też był już twardy jak kamień, a napięcie w powietrzu stało się niemal gęste. Nie zastanawiając się długo, sięgnąłem dłonią między nas i objąłem go palcami. Zacząłem wolno, rytmicznie go masować, czując, jak Bartek od razu reaguje na mój dotyk i cicho wstrzymuje oddech.
Nie chcąc być mi dłużny, przesunął swoją dłoń niżej i również ujął mojego penisa. Jego chwyt był pewny i ciepły, a równomierne pociągnięcia sprawiły, że po moich plecach przeszedł gwałtowny dreszcz.
Czułem jednak, że przy takim tempie i po intensywnej nocy długo tak nie wytrzymam. Potrzebowałem czegoś więcej. Przerwałem ruch ręki, zrzuciłem z nas lekką kołdrę i bez słowa zsunąłem się niżej po materacu.
Gdy znalazłem się między jego nogami, mając tuż przed sobą jego sztywnego penisa, pochyliłem się i zacząłem go delikatnie lizać — najpierw od samej nasady, powoli przesuwając się językiem w górę, aż po sam gorący czubek.
Bartek odchylił głowę do tyłu, wypuszczając z piersi ciche, głębokie westchnienie, które wręcz wibracjami przeszło po całym łóżku.
— Rafał, mój ty heteryku… — wyszeptał chrapliwie, patrząc na mnie z góry z trudem łapanym oddechem. — Weź go do ust. Chcę ci dojść w ustach. Tylko nie połykaj od razu, słyszysz?
Zrobiłem dokładnie to, o co prosił. Jego pragnień uległem bez wahania — objąłem wargami gorącą głowicę i zacząłem rytmicznie ssać jego członka, uważając przy tym, by przypadkowo nie zahaczyć zębami. Szybko zauważyłem, jak bardzo kręci go, gdy przesuwam językiem po spodzie jego penisa. Bartek zaczął cicho pojękiwać, a w pewnym momencie poczułem jego dłoń na swojej głowie — delikatnie, ale zdecydowanie docisnął mnie mocniej do siebie.
Nie trwało to długo. Całe jego ciało spięło się, a w moich ustach pojawiło się gęste, lekko słonawe nasienie. Starałem się trzymać je na języku i nie uronić ani jednej kropli. Bartek natychmiast pociągnął mnie za ramiona w górę, przyciągając do namiętnego, głębokiego pocałunku. Jego lepiąca się esencja wymieszała się w naszych ustach, przełamując granicę między nami jeszcze bardziej.
— Byłeś cudowny… dziękuję ci — wyszeptał z bliska, ciągle ciężko oddychając. — A teraz moja kolej. Połóż się na plecach.
Zrobiłem dokładnie tak, jak mi kazał, opadając miękko na materac. Zauważyłem, że jego członek po orgazmie lekko zwisał, ale Bartek nie tracił pewności siebie. Bez słowa ujął moje nogi i zarzucił je sobie na silne ramiona. Chwilę później zaczął powoli ocierać się miękkim członkiem o moje pośladki i rowek. Było to niesamowicie przyjemne, gorące uczucie, od którego przeszedł mnie błogi dreszcz.
— No, Rafałku… — zamruczał z łobuzerskim uśmiechem, patrząc na mnie z góry. — Następnym razem wejdę w ciebie po same jaja i zerżnę.
— A skąd wiesz, że w ogóle będzie jakiś następny raz? — zapytałem, uśmiechając się przekornie i łapiąc go za biodra.
Bartek pochylił się nade mną tak nisko, że czułem jego gorący oddech na swoich wargach.
— Bo jak już z tobą skończę, to sam przyjdziesz do mnie po więcej.
Zanim zdążyłem chociażby zareagować, zrobił coś, co całkowicie mnie zaskoczyło. Oblizał swój kciuk, napluł na dłoń i zdecydowanym ruchem rozsmarował ślinę wokół mojego odbytu. Nim zdążyłem w ogóle zapytać, co właściwie kombinuje, jego palec wbił się we mnie po sam koniec i zatrzymał w miejscu. Wzdrygnąłem się z wrażenia, ale ten nagły opór szybko ustąpił miejsca czystej ciekawości.
Bartek trzymał kciuk nieruchomo, a sam przesunął się niżej i wziął do roboty. Zaczął od delikatnego oblizywania moich jąder — to uczucie było po prostu niesamowite, a po moich plecach od razu przeszła fala gorąca. Przesuwał językiem powoli, wznosząc się po całej długości mojego naprężonego członka. Przez chwilę drażnił jeszcze samą żołądź, muskał ją i całował z wyczuciem, po czym ujął mojego penisa w usta.
Zaczął go ssać płynnie i głęboko. Od razu dało się poczuć, że ma w tym sporą wprawę — każdy ruch jego warg i rytmiczny nacisk języka sprowadzały mnie prosto na skraj wytrzymałości.
W pewnym momencie jego kciuk zaczął poruszać się we mnie z wyczuciem, wchodząc i wychodząc w rytm obłędnego ssania. To uczucie podobało mi się tak bardzo, że aż zacisnąłem dłonie na prześcieradle.
Po chwili Bartek wyślizgnął się z moich ust, przerwał ruch dłoni i uniósł głowę, patrząc na mnie z bezczelnym, pełnym satysfakcji uśmiechem.
— I jak, podoba ci się, moja pizdeczko, jak twój Bartuś się tobą bawi? — wyszeptał chrapliwie.
— Tak… bardzo mi się podoba. Chcę więcej — wykrztusiłem z trudem, ledwo łapiąc oddech.
— Powtórz to dokładnie — zażądał, mrużąc oczy i delikatnie podkręcając tempo palcem.
— Tak… bardzo mi się podoba, twoja pizdeczka chce więcej! — powtórzyłem, tracąc już całkowicie głowę.
— Bardzo dobrze — zamruczał z zadowoleniem.
Z powrotem objął ustami mojego członka i zaczął ssać go z jeszcze większą pasją. Byłem podjarany jak nigdy w życiu. Rytmiczny nacisk jego warg połączony z pracą kciuka doprowadził mnie do granicy w kilka sekund. Moje ciało wygięło się w łuk, gdy eksplodowałem prosto w jego usta. Bartek nie przestawał, wysysając każdą kroplę mojego nasienia, aż opadłem bezwładnie na materac.
Gdy skończył, wtulił się we mnie mocno. Zaczęliśmy się całować — powoli, miękko, bez żadnego pośpiechu. Leżeliśmy tak dłuższą chwilę, łapiąc oddech i wsłuchując się w bicie swoich serc.
— Rafał, dziękuję… Jesteś po prostu zajebisty — powiedział nagle Bartek, spoglądając na mnie z bliska. — Kumpel, nie obraziłeś się za tę „pizdeczkę”?
— Nie, co ty… Skąd — parsknąłem cicho, kręcąc głową. — Cholera, podjarało mnie to niesamowicie.
Bartek uśmiechnął się szeroko.
— Zatem od dzisiaj oficjalnie jesteś moją pizdeczką.
Nachylił się i znowu głęboko mnie pocałował. Gdy na chwilę się rozłączyliśmy, spojrzałem na niego z uznaniem.
— Naprawdę jesteś niesamowity w łóżku… Ten lodzik był po prostu kosmiczny. Ale tym kciukiem to mnie zaskoczyłeś. Cholernie mi się to podobało… Gdzie ty się w ogóle tego nauczyłeś?
Bartek wzruszył lekko ramionami, jakby chodziło o zupełnie zwyczajną rzecz, i wypalił z rozbrajającą szczerością:
— Od brata. Czasem uprawiamy seks tak po prostu, dla relaksu.
— Z bratem się bzykasz? Serio? — wypaliłem, kompletnie zszokowany, aż usiadłem na łóżku.
— No tak, a co w tym dziwnego? — rzucił z rozbrajającą obojętnością, splatając dłonie pod głową. — Przecież to tylko seks. Poza tym, Rafał, żebyśmy się dobrze zrozumieli: to nie jest nic na poważnie. To po prostu rozrywka — dla mnie, dla brata i mam nadzieję, że dla ciebie też. Wiesz, jak tylko znajdę laskę, z którą będę chciał się związać na stałe i mieć dzieci, to z tym kończę. Nie będę jakimś cholernym pedałem całe życie dającym dupy, nie będę sobie życia marnował.
— Też to traktuję tylko jako zabawę — rzuciłem szybko, choć westchnąłem ciężko, nie wiedząc do końca, jak to wszystko przetrawić.
Przez chwilę w pokoju panowała cisza. W końcu zmieniłem temat, bo jedna rzecz wciąż nie dawała mi spokoju.
— A propos bzykania, Rafał… Ty nie masz przypadkiem laski? Posuwasz ją?
— Tak, mam dziewczynę i normalnie z nią sypiam — odparłem, po czym zamyśliłem się na sekundę. — Właśnie do mnie dotarło, że przecież przed chwilą ją zdradziłem…
— E tam, wcale jej nie zdradziłeś. Z facetem się przecież nie liczy — zbył to machnięciem ręki. — Ale nie o to mi chodzi. Mi wcale nie przeszkadza, że z nią jesteś. Zresztą sam mam teraz jedną na oku. To, co my robimy, to tylko czysta zabawa — dodał, patrząc mi prosto w oczy z wyzywającym uśmiechem. — Ale chodzi o to, że w tym pokoju to ty jesteś moją pizdą. I zamierzam cię regularnie ruchać.
Nachyliłem się nisko nad jego twarzą, opierając dłonie po obu stronach jego głowy, i spojrzałem na niego z góry.
— A co, moje zdanie się w ogóle nie liczy? — zapytałem z przekornym uśmiechem.
— Nie, nie liczy się — wyszeptał bez zahanbienia.
Przeszła przeze mnie kolejna fala gorąca, a serce zabiło jak szalone.
— I masz cholerną rację… — wymruczałem mu prosto w usta. — Jestem twoją pizdą do ruchania. Jestem twoją dziwką.
Nie czekając ani chwili dłużej, wpiłem się w jego wargi w namiętnym, łczywym pocałunku, zatracając się całkowicie w tej chorej, podniecającej grze.
— O, moja pizdeczka ma ochotę, żeby jej tatuś zerżnął jej kakaowe oczko? — zamruczał chrapliwie, zsuwając dłoń na moje pośladki i bezczelnie je ściskając.
— Tak… bardzo proszę, zerżnij mnie. Byłem przecież grzeczny — wykrztusiłem, patrząc mu prosto w oczy.
— Poproś ładnie, pizdeczko — szepnął, przyciskając mnie mocniej do materaca.
— Proszę o ostre rżnięcie… twoja suka bardzo prosi — powtórzyłem bez wahania, czując, jak ogarnia mnie całkowite szaleństwo.
— Zatem wypnij dupsko… — wydał polecenie, a w jego głosie nie było już ani grama wahania.
— Poczekaj, wezmę lubrykant — rzuciłem szybko, sięgając po stojącą przy łóżku tubkę.
Szybko rozprowadziłem chłodny żel i wypiąłem się przed nim. Bartek ułożył się za mną, złapał mnie mocno za biodra i mocnym, zdecydowanym ruchem wszedł we mnie po same jaja. Z moich ust wyrwał się głośny jęk, a ciało spięło się z nadmiaru bodźców.
Zaczęliśmy złapać wspólny, ostry rytm. Jednak dokładnie w momencie, gdy Bartek zaczął się mocniej rozpędzać, zza cienkich drzwi pokoju dobiegł nas głośny szum, kroki i stumiony kaszel. Ktoś z imprezowiczów właśnie wstał i kręcił się po korytarzu, tuż obok naszej klamki.
Bartek błyskawicznie zamarł w ruchu, zastygając we mnie na ułamek sekundy, po czym powoli wyślizgnął się ze mnie, zepchnął kołdrę i klepnął mnie mocno w pośladek.
— Dobra, koniec zabawy, ubieramy się — rzucił z cichym uśmiechem, zgarniając z podłogi swoje ubrania. Spojrzał na mnie jeszcze raz, mrużąc oczy. — Rafał, jesteś zajebisty. Fajnie się z tobą bawi.
— Poczekaj… Która jest? — wymruczałem, spoglądając na telefon. — Szósta czterdzieści. To może być tylko Filip. Pamiętam, że wczoraj mówił, że będzie musiał wcześniej wyjść.
— Dobra, Rafał, pójdę zobaczyć — rzucił Bartek. Na szybko założył bokserki i cicho przemknął na korytarz.
Po minucie wrócił do pokoju z łobuzerskim uśmiechem na twarzy.
— Te, miałeś rację. Spotkałem Filipa, właśnie się ubierał i powiedział, że musi lecieć. Reszta jeszcze twardo śpi, więc mamy jeszcze trochę czasu tylko dla nas.
— Zajebiście… To ja się rozbieram — odpowiedziałem bez wahania, zrzucając z siebie ubrania.
Bartek usiadł na brzeg łóżka, przyglądając mi się przez chwilę z nieco poważniejszą miną.
— Rafał, zanim zaczniemy… Jeśli chcesz, to nie będę mówił do ciebie „pizdeczko” ani nic w tym stylu.
— Bartek, no co ty… Wiesz, jak mnie to jara? — wyznałem chrapliwie, patrząc mu prosto w oczy.
W jego oczach momentalnie zapaliły się dzikie błyski.
— Dobra, suko… To teraz mów mi „panie”.
— Tak, panie… Twoja grzeczna suka zaraz wypnie ci swój tyłeczek, czekający na ostre rżnięcie — wymruczałem, czując, jak całe moje ciało płonie z podniecenia.
Bartek bez ostrzeżenia dał mi mocnego klapsa w pośladek, a ja potulnie wypiąłem się przed nim na materacu. Poczułem chłód żelu, który sprawnie rozprowadzał na moim odbycie, a chwilę później po moim ciele rozniósł się piekący żar kolejnego klapsa i następnego.
— Zaraz cię zerżnę po same jaja, suko — wyszeptał tuż nad moim uchem.
— Rżnij mnie, panie… Rżnij mocno, proszę cię! — powiedzialem z rozkoszy.
Bartek ujął mocno moje biodra. Poczułem, jak głowica jego członka coraz mocniej napiera na mój odbyt, aż w końcu przełamała opór i cały jego penis wszedł we mnie płynnym, głębokim ruchem. To było po prostu nieziemskie uczucie, od którego całkowicie straciłem kontakt z rzeczywistością.
Czułem, jak jego gorący członek z każdym gwałtownym pchnięciem rozpycha mnie od środka, trafiając idealnie w najczulsze punkty i drażniąc moją prostatę z niesamowitą siłą. Z moich ust wyrywały się bezwiedne, tłumione w poduszkę jęki, a nogi lekko drżały pod wpływem rytmicznego naporu. Bartek nie zwalniał — wręcz przeciwnie, przyspieszył ruchy, mocno zaciskając palce na moich biodrach i zostawiając na skórze czerwone ślady. Jego oddech stał się rwanińki, ciężki i chrapliwy. Był już cholernie blisko.
— Suczko… Zaraz dojdę — wyszeptał chrapliwie tuż przy moim uchu, napierając na mnie całym ciężarem swojego ciała. — Mogę się w tobie spuścić?
— Tak, panie… Spuść się we mnie całego! — wykrztusiłem z rozkoszą, wypinając się jeszcze mocniej.
W tym samym momencie jego wolna dłoń zsunęła się niżej, chwytając mojego nabrzmiałego, pulsującego penisa i zaczynając go wściekle, szybko masować w idealnym zsynchronizowaniu z każdym jego głębokim pchnięciem. To podwójne uderzenie odebrało mi resztki tchu.
Na te słowa Bartek zadał mi ostatnie, najgłębsze pchnięcie, wbijając się we mnie po same jaja i zamierając w bezruchu. Całe jego ciało spięło się w gwałtownym skurczu. Poczułem, jak wewnątrz mnie rozlewa się falą gorące, gęste nasienie, wypełniając mnie do granic możliwości. Jednocześnie pod wpływem jego rytmicznego, silnego uścisku na moim członku, moje ciało wygięło się w łuk i pod wpływem potężnego skurczu eksplodowałem, wyrzucając z siebie strumień nasienia prosto na prześcieradło.
Bartek wyrzucił z siebie głośny, niski jęk, przyciskając swoją pierś do moich pleców. Nie wyciągał się ze mnie — zamiast tego zostawił swojego członka głęboko w moim wnętrzu, pozwalając, by jego wciąż tkwiący tam penis powoli miękki wypełniał mnie całkowicie. Dyszałem ciężko, wciąż drżąc po tym intensywnym finale.
Przez długie minuty leżeliśmy tak bez ruchu, wsłuchani w swoje walące jak oszalałe serca i ciężkie oddechy, połączeni w taki sposób, że czułem każdą powolną pulsację. Uczucie jego obecności w środku doprowadzało mnie do szaleństwa.
Nawet gdy najgorsza fala namiętności opadła, Bartek nie zamierzał się wysuwać. Przytulił mnie mocniej, obejmując ramieniem w pasie, podczas gdy jego wciąż spoczywający we mnie penis trwał w moim wnętrzu, dając mi poczucie całkowitego zespolenia.
— Kurwa, Rafał… To było niesamowite — powiedział cicho, gładząc mnie leniwie po plecach. — Twoja dziurka jest stworzona do ruchania, moja suczko.
— A ty jesteś najlepszym panem, jakiego mogłem sobie wymarzyć… — wymruczałem, uśmiechając się pod nosem.
Leżeliśmy tak połączeni, nagi i bezpieczni pod kołdrą, wiedząc, że za drzwiami wciąż panuje cisza. Dom z wolna budził się ze snu, ale w tym pokoju czas dla nas zupełnie się zatrzymał.
Leżeliśmy teraz i odpoczywali.
— Jak tam, suczko? Odeszłeś już do siebie? — wyszeptał z rozbawieniem, opierając brodę o mój kark i gładząc leniwie mój brzuch.
— Jeszcze chyba nie do końca mój Panie— wymruczałem, wtulając się w jego ciepło i czując, jak wszelkie wątpliwości znowu momentalnie ulatują z mojej głowy.
Jego dłoń zatrzymała się na moim podbrzuszu, a uścisk ramienia wokół mojego pasa stał się zauważalnie mocniejszy, wręcz zaborczy. Bartek pochylił się i przycisnął usta tuż do mojego ucha.
— Od dzisiaj, suko, jesteś tylko moja. Twoja dupa jest moją własnością — powiedział nisko, z całkowitą pewnością w głosie, naciągając delikatnie skórę na moim biodrze.
Te słowa uderzyły we mnie jak czysta fala gorąca a na moich ustach pojawił sie ogromny uśmiech. Przez moje ciało przeszedł gwałtowny dreszcz. W głowie powienien pojawić się sprzeciw, ale zamiast tego poczułem uderzenie niesamowitej, uległej rozkoszy. Moje serce zaczęło walić jak szalone, a ciało bezwiednie zesztywniało w jego objęciach. Byłem szczęśliwy.
— Tak… — wykrztusiłem chrapliwie, odchylając głowę do tyłu i mocniej wciskając się w jego klatkę piersiową. — Jestem twój, panie… rób ze mną, co chcesz.
Bartek zasmiał się cicho, usatysfakcjonowany moją reakcją, po czym złożył twardy pocałunek na moim karku.
— To leż i odpoczywaj. Nigdzie nam się teraz nie spieszy — odpowiedział zadowolony, zamykając oczy i nie wypuszczając mnie ze swojego zaborczego uścisku.
Przesunąłem się w jego objęciach i odwróciłem powoli w jego stronę, patrząc mu prosto w oczy. Gdy zobaczyłem jego twarz — pewną siebie, z zadowolonym, łobuzerskim uśmiechem — na moich ustach również pojawił się uśmiech.
— Jestem szczęśliwy, mój Panie… — wyznałem cicho, bez cienia wahania w głosie.
Zaczęliśmy sie całować.
Pół godziny później wszyscy wstali ledwo żywi i skacowani, za to ja i Bartek byliśmy w wyjątkowych humorach. Zebraliśmy się na przystanek, wspominając wczorajszą imprezę. Mój autobus jechał dziesięć minut później, więc zostałem z nim dłużej — i nie żałowałem.
Stając z boku, nagle poczułem, jak Bartek wsuwa mi dłoń za pasek spodni i wpycha palec w mój odbyt.
— Jak się czujesz, suko? — wyszeptał.
— Bardzo dobrze, mój Panie… Czekam, aż znów będę mógł Ci służyć moim ciałem — odpowiedziałem drżącym głosem.
Zabawę przerwali nowi ludzie na przystanku, więc szybko wróciliśmy do roli zwykłych kumpli. Gdy jego autobus wreszcie podjechał, schyliłem się i mruknąłem mu na ucho:
— Do następnego, mój Panie.
— Już się nie mogę doczekać, suko — rzucił z zaborczym uśmiechem.
Nie mogłem się już doczekać poniedziałku, żeby wreszcie zobaczyć mojego Pana w szkole.
Byłem chyba jednym z pierwszych na miejscu. Zmierzałem właśnie pod salę i gdy zbliżałem się do drzwi, zobaczyłem, że Bartek już tam siedzi. Był sam, odwrócony do mnie tyłem. Postanowiłem zrobić mu niespodziankę i podszedłem tak cicho, jak tylko potrafiłem.
— Witaj, mój Panie… Twoja suka już się nie może doczekać, aż znów ją zerżniesz — wyszeptałem mu prosto do ucha.
Bartek odwrócił się w moją stronę z błyskiem satysfakcji w oczach. Przyciągnął mnie lekko do siebie i delikatnie, ale zdecydowanie mnie pocałował.
— Witaj, suko — mruknął z zaborczym uśmiechem, po czym klepnął mnie mocno w uda, dając znak, żebym usiadł obok niego.
— Może udamy się do toalety, mój Panie, póki mamy jeszcze chwilę? Proponuję tę na trzecim piętrze, rano jest tam zawsze pusto — wyszeptałem, patrząc na niego rozmarzonym wzrokiem.
Bartek uniósł kącik ust. Gdy tylko ruszyliśmy w stronę schodów, zrównał ze mną krok i bez ostrzeżenia dał mi mocnego klapsa w pośladek, a zaraz potem w drugi. Czerwony ślad piekł pod ubraniem, ale sprawił tylko, że już nie mogłem się doczekać momentu, aż wreszcie wejdzie we mnie na dobre.
Toaleta na górze, tak jak się spodziewałem, była całkowicie pusta. Zamknęliśmy za sobą drzwi, przekręcając zamek. Nie tracąc ani chwili, natychmiast padłem na kolana przed moim Panem. Gdy Bartek rozpiął spodnie, zacząłem zachłannie mu obciągać, rozgrzewając go i czując, jak jego członek staje się twardy jak skała. Nie chciałem jednak, żeby doszedł mi w ustach — pragnąłem go w innym miejscu.
Wstałem szybko, odwróciłem się do niego tyłem i oparłem dłonie o brzeg zimnej umywalki. Zsuwając spodnie wraz z bielizną w dół ud, wypiąłem się w jego stronę, patrząc na niego przez ramię z wyraźnym błaganiem w oczach.
Bartek zaśmiał się cicho, widząc moją natychmiastową uległość i gotowość. Błyskawicznie opuścił spodnie, podszedł bliżej i chwycił mnie mocno za biodra, wbijając palce w moją skórę. Bez zbędnego przeciągania wszedł we mnie jednym, głębokim i zdecydowanym pchnięciem.
— Dobra suka… — mruknął z satysfakcją.
W końcu dostałem to, na co tak bardzo czekałem — mój Pan był we mnie. Narzucił szybkie, ostre tempo, przysuwając mnie całkowicie do umywalki. Staraliśmy się zachowywać jak najciszej, tłumiąc oddechy i jęki w obawie, że ktoś w tym momencie wejdzie do łazienki, ale to ryzyko podkręcało wszystko jeszcze bardziej.
Po chwili Bartek zadał mi kilka mocniejszych, sięgających najgłębiej pchnięć, po czym zamarł, mocno dociskając swoje ciało do moich pleców. Poczułem, jak po raz kolejny zalewa moją dupkę swoim gorącym, gęstym nasieniem.
— Dziękuję, mój Panie… — wykrztusiłem chrapliwie, wciąż drżąc na uginających się nogach.
— Nie ruszaj się, suko — rozkazał cicho Bartek, stojąc jeszcze chwilę za moimi plecami.
— Tak, Panie… — odpowiedziałem natychmiast, zamierając w bezruchu z dłońmi opartymi o brzeg zimnej umywalki.
Czułem, jak jego penis powoli wysuwa się ze mnie, a wraz z nim gęste nasienie mojego Pana ścieka ciepłą stróżką po moich pośladkach. Kątem oka, w wielkim lustrze nad umywalką, zauważyłem, jak Bartek klęka na kafelkach tuż za mną.
Zanim zorientowałem się, co zamierza, zaczął lizać mi pupę. Na początku jego ciepły, szorstki język powoli przesuwał się po całym moim rowku, by po chwili skupić się wyłącznie na wrażliwym, wciąż pulsującym odbycie. Uczucie było niezwykłe, pikantne i nieziemsko przyjemne — aż zakręciło mi się w głowie.
— Obróć się, suczko — mruknął z dołu.
Gdy to zrobiłem, od razu zajął się moimi jajkami i penisem. Poczułem, jak dokładnie oblizuje całe moje krocze, zbierając resztki podniecenia, po czym zaczął delikatnie i rytmicznie ssać mojego członka.
Nagle przerwał na sekundę, uniósł wzrok i spojrzał na mnie pytająco z drapieżnym uśmiechem:
— Suczko moja… a może chcesz teraz ty wejść we mnie? Spróbować, jak to jest?
— Nie obraź się, ale nie, dziękuję… Wolę, gdy to ty wchodzisz we mnie. Tak jak teraz jest dobrze — wykrztusiłem drżącym głosem, patrzac na niego z pełną uległością.
Bartek zasmiał się cicho, zadowolony z mojej odpowiedzi. Ponownie wziął mojego penisa do ust. Narzucił szybkie, głębokie tempo i bez trudu, po dosłownie kilku sekundach, doprowadził mnie do potężnego orgazmu. Trzymałem się umywalki, tracąc całkowicie panowanie nad ciałem.
Gdy ostatnia kropla mojego nasienia znalazła się w jego ustach, Bartek wstał z kolan. Przyciągnął mnie do siebie i zaczęliśmy się namiętnie, zachłannie całować. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że przed chwilą lizał mój tyłek — byłem po prostu szczęśliwy że mogłem go zaspokoić, a teraz czuć smak jego ust i męskiego zapachu.
Po wszystkim szybko doprowadziliśmy się do porządku, poprawiliśmy ubrania i jak gdyby nigdy nic wyszliśmy z toalety na nasze pierwsze dzisiejsze zajęcia.
Bartek popatrzył na mnie chwilę w milczeniu, po czym jego wzrok wyraźnie złagodniał. Podszedł blisko i oparł dłoń na moim ramieniu.
— Rafał… Powiem ci, że cieszę się, że robimy to ze sobą. Dziękuję — powiedział szczerze, bez dawnej chłodnej powagi.
— Też się cieszę, Bartek. Lubię to z tobą robić, sprawia mi to ogromną przyjemność — odpowiedziałem z ulgą, czując, jak całe napięcie ze mnie schodzi.
Przysunąłem się do niego, objąłem go mocno w pasie i przytuliłem, a on odwzajemnił uścisk, mocno dociskając mnie do siebie. Po chwili uniósł mój podbródek i zaczęliśmy się namiętnie całować. Tym razem był to głęboki, pełen bliskości pocałunek, wolny od pośpiechu i strachu, że ktoś zaraz przejdzie korytarzem.
Kiedy w końcu powoli odsunęliśmy się od siebie, Bartek spojrzał na mnie z łobuzerskim, drapieżnym uśmiechem i wyszeptał:
— Wiesz… w ten weekend będę miał wolną chatę. Może wpadniesz na noc?
Rafal1984
Jak Ci się podobało?