Na plaży bez stanika i męża
8 stycznia 2026
24 min
Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!
Szli wąską ścieżką w stronę wydm. Piasek przesypywał się im między palcami u stóp, był jeszcze przyjemnie chłodny. Szum fal narastał z każdym krokiem i sprawiał, że Kasia uśmiechała się coraz śmielej. Byli obładowani torbami, ale w powietrzu wisiało coś więcej niż tylko wakacyjny relaks – czuć było elektryzujące napięcie.
– W końcu nam się udało – rzucił Przemek, zerkając na żonę.
Dawno obiecywali sobie tą wyprawę, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. A to logistyka, a to brak czasu, a to pogoda. Dziś słońce paliło bez litości, idealnie nadając się do zrzucenia wszystkiego.
Kaśka, szczupła brunetka o długich, lśniących włosach w wieku około czterdziestu lat, miała na sobie luźną, białą sukienkę. Materiał był cienki i przy każdym kroku opinał się na jej kształtnej pupie, pod którą wyraźnie odznaczał się intensywny czerwony kolor. To były stringi od jej męża. Przemek szedł pół kroku za nią, nie szczędząc sobie widoków. Uwielbiał patrzeć, jak biodra jego żony kołyszą się rytmicznie, a wiatr co chwilę podwiewał rąbek sukienki, odsłaniając dół kręcącej się pupy. Na ten widok poczuł znajome pulsowanie w spodenkach.
Nagle Przemek klepnął się po kieszeni i zaklął pod nosem.
– Poczekaj, nie wziąłem telefonu – zatrzymał się w pół kroku.
Kaśka spojrzała na niego, mrużąc oczy od słońca.
– Wrócę się do auta, nie ma sensu, żebyś szła tyle z powrotem – dodał szybko, a w jego głowie błysnął pewien śmiały pomysł.
Wakacyjny luz i wspomnienia filmów, które oglądał po nocach, podpowiedziały mu pewien scenariusz. Chciał sprawdzić, czy jego Kaśka „złapie haczyk” i zaryzykuje bycie odważną.
– Idź, znajdź fajne miejsce. Rozłóż się, zaraz przyjdę – zaproponował, starając się, by jego głos brzmiał naturalnie.
– Sama? – Kaśka poczuła ukłucie niepokoju. – Przecież tam będą się na mnie gapić. Wiesz, że tam są głównie faceci…
– To niech się gapią, kochanie. Faceci to przecież wzrokowcy. Zrelaksuj się, nikt cię tu nie zna – uciął, wiedząc, że jeśli wejdzie w dłuższą dyskusję, Kaśka może zacząć szukać w głowie dalszych usprawiedliwień.
Zostawił ją z tym zdaniem i ruszył w stronę parkingu. Kaśka przez chwilę stała w zawieszeniu, patrząc na jego oddalające się plecy.
– Dobra, nie będę się stresować byle czym – pomyślała, racjonalizując sytuację.
Przeszła przez ostatnią wydmę. Plaża nie miała zbyt wielu bywalców o tej porze, co dodało jej odwagi. Minęła kilku nagich spacerowiczów i parę starszych osób. Wybrała miejsce blisko brzegu, gdzie szum wody zagłuszał wszystko inne.
Wiatr od morza pulsował chłodnymi uderzeniami, niosąc ze sobą drobinki piasku. Kaśka rzuciła ręcznik na piasek, ale nagły podmuch poderwał materiał, obracając go w powietrzu. Poczuła że się czerwieni i irytuje.
„Teraz będę musiała świecić dupą przed wszystkimi, żeby go wytrzepać i poprawić, no pięknie” – pomyślała, czując na sobie wzrok ludzi z sąsiednich koców. Zaczęła nerwowo otrzepywać materiał, schylając się nisko i wypinając się we wszystkie strony jakby witała wszystkich mężczyzn dookoła swoją zgrabną pupą, co – jak kątem oka zarejestrowała – natychmiast przyciągnęło wzrok kilku osób. W końcu ruch na plaży był niewielki.
Dookoła panował leniwy spokój. Szum fal mieszał się z odległymi głosami, a nadzy spacerowicze pojawiali się to tu to tam. Kropla potu spłynęła jej wolno między piersiami i Kaśka odczuła duszność. Serce waliło jej w piersi, jakby chciało zaprotestować, ale narastający upał był silniejszy.
„No dalej, przecież to nie pierwszy raz, nikt cię tu nie zna” — zagrzewała się w duchu. Jednym, zdecydowanym ruchem ściągnęła sukienkę przez głowę, a chwilę później odpięła stanik, pozwalając piersiom opaść swobodnie. Oparła się na łokciach, udając, że patrzy w horyzont i nic sobie z tego nie robi, choć kątem oka odruchowo rejestrowała teraz spojrzenia obcych facetów.
To było dziwne uczucie – być tak obnażoną, będąc zupełnie samą. Położyła się na ręczniku, zamknęła oczy i wsłuchała w rytm fal, powoli oddając się słońcu. Nie zdawała sobie sprawy, że jej czerwone stringi na tle jasnego piasku są teraz najlepiej widocznym punktem na całej plaży nudystów.
Skupiona na myślach pozwalała, by rytmiczny szum fal wypłukał z niej resztki stresu. Czuła, jak słońce parzy jej uda, a każdy oddech staje się spokojniejszy. Nagle słońce zgasło, a nad jej twarzą wyrósł potężny cień. Kaśka gwałtownie wciągnęła powietrze. Spojrzała w górę, mrużąc oczy, ale zamiast twarzy męża zobaczyła obce stopy, a tuż nad nimi – ciężkiego, swobodnie zwisającego kutasa. Serce podeszło jej do gardła, a skórę natychmiast oblał zimny pot. „To nie Przemek. A ja jestem tu zupełnie sama” – odruchowo skrzyżowała ramiona na piersiach, kuląc się w sobie, choć przecież otaczały ją dziesiątki innych nagich ciał.
W jej głowie panował paraliżujący hałas myśli, a ciało wciąż trwało w spięciu.
– Czy to miejsce obok pani jest wolne? – zapytał nieznajomy niespodziewanie miłym i rozluźnionym głosem.
Napięcie w jej klatce piersiowej nagle puściło, ustępując miejsca fali zmieszania. Kaśka była z natury zbyt uprzejma, by zareagować agresją, zwłaszcza że facet brzmiał tak zwyczajnie.
– Tak… proszę – wydusiła z siebie, starając się jakby wbrew sobie zachowywać naturalnie.
Marek usiadł obok, a ona poczuła, że zasłanianie piersi wygląda teraz wręcz komicznie.
– Chyba rzadko pani bywa na takich plażach? – rzucił śmiało, a ona poczuła na swojej bladej skórze piersi jego badawcze spojrzenie.
Znów poczuła znajome ściskanie w dołku. Był bezczelny, ale jego spokój działał na nią kojąco.
– Wolę ruch – palnęła bez namysłu, a gdy tylko słowo opuściło jej usta, poczuła, jak jej policzki płoną.
Marek zaśmiał się beztrosko, z nutką ironii.
– Ja także uwielbiam ruch — odparł, a Kaśka, zamiast się obruszyć, odpowiedziała mu krótkim, nerwowym śmiechem. Bariera pękła.
Tymczasem Przemek brnął przez sypki, grząski piasek na skraju wydm. Pot spływał mu po skroniach, a słońce odbijające się od białego piasku utrudniało poszukiwania. W końcu dostrzegł znajomy błękitny plecak żony, a obok niego szczupłą sylwetkę Kasi. Ale tuż przy niej siedział ktoś jeszcze – szczupły, nagi mężczyzna. Świat Przemka nagle stanął w miejscu. Próbował wytężyć wzrok czy dobrze widzi. To, co dotąd było bezpieczną fantazją, stało się brutalnie namacalne: jego żona, bez stanika, uśmiechnięta, z obcym facetem, którego fiut leżał niemal na jej ręczniku. Zamiast podejść do niej, instynktownie cofnął się o krok i zawrócił w stronę wysokich traw. „Ochłoń. Zaraz go spławi, na pewno luźno gadają” – powtarzał sobie, choć serce waliło mu jak młotem.
Marek miał w sobie ten rodzaj męskiej pewności siebie, który nie prosi o pozwolenie, ale po prostu przejmuje kontrolę.
– Zaraz się spalisz – rzucił luźno, już trzymając w dłoni butelkę z olejkiem.
– Rzeczywiście, zapomniałam się posmarować z tego wszystkiego… – Kaśka urwała, czując, jak jej policzki płoną nie tylko od słońca.
Marek uklęknął tuż za nią. Usłyszała charakterystyczne kliknięcie korka i poczuła na plecach strużkę chłodnego, tłustego płynu. Gdy jego dłonie dotknęły jej ramion, Katarzynę przeszły dreszcze. Były silne, szorstkie od drobinek piasku, ale poruszały się z wprawą masażysty. Poddała się temu, prostując plecy i wypinając piersi, by ułatwić mu zadanie.
Przemek znalazł sobie miejsce wśród wysokich traw około sto metrów od nich i zaczął się już nudzić, błądząc wzrokiem po innych plażowiczach, dopóki obraz Katarzyny znów nie przykuł jego uwagi. Ten gość klęczał za nią i masował jej plecy. Dłoń Przemka odruchowo zacisnęła się na sypkim piasku. Poczuł uderzenie krwi do skroni i mętlik w głowie – czy to jej pomysł, czy on sam był taki śmiały? Kto tu z kim gra? Instynktownie sięgnął do plecaka po lornetkę, którą zabrał z auta w ostatniej chwili. Położył się płasko na ręczniku, kryjąc twarz w kłujących trawach, by nie wyjść na zboczeńca, i przyłożył szkła do oczu. Obraz drgał, ale teraz widział ich znacznie lepiej, wystarczająco aby trzymać rękę na pulsie. Jednak z jego perspektywy nie wiele się działo, oswoił się z widokiem pary i postanowił przestać lękać się nieznanego skoro jego druga połówka dobrze się bawi. Wyjął telefon. „Bardzo dobry dzień na jakąś przygodę” – napisał drżącymi rękami, a potem patrzył, jak Kasia sięga po komórkę. Widział, jak czyta wiadomość i nie odpisuje. W jej bezruchu wyczuł cichą akceptację. Ścisnęło go w żołądku, a krew uderzyła mu do przyrodzenia, które naparło na materiał ręcznika na którym leżał.
Tymczasem do pary zbliżał się starszy, nagi mężczyzna. Marek, widząc go, wcale nie zaprzestał smarowania olejkiem. Wręcz przeciwnie – jego dłonie zjechały z łopatek na miękką talię Kasi, a kciuki zaczęły zataczać coraz śmielsze kręgi, niebezpiecznie blisko boków i dołu jej piersi. Kaśka zamarła. Czuła na sobie wzrok nieznajomego i dotyk Marka jednocześnie. To podwójne bycie „atrakcją” sprawiło, że jej oddech stał się płytszy niż wcześniej.
– Przepraszam, jak daleko ciągnie się ta plaża? – starszy pan zatrzymał się dwa metry od nich, uśmiechając się dobrotliwie.
Kaśka poczuła, jak jej mózg zamienia się w watę. Jak miała odpowiedzieć, skoro w tej samej sekundzie dłonie Marka, zupełnie naturalnie, jakby należały do jej męża, powędrowały do przodu i pewnie objęły jej piersi?
– Co najmniej kilometr w tamtą stronę – odpowiedział Marek głosem tak spokojnym, jakby wskazywanie drogi z rękami na biuście obcej kobiety było najzwyklejszą rzeczą pod słońcem.
Katarzyna nawet nie drgnęła. Strach przed zrobieniem sceny i “wyjściem na wariatkę” przed starszym mężczyzną sparaliżował ją skuteczniej niż jakikolwiek zakaz. Czuła pod palcami Marka, jak jej sutki twardnieją w sekundę. Gdy mężczyzna odszedł, Marek nie zabrał rąk. Przeciwnie – ujął jej sutki w dwa palce i lekko je ścisnął. „Boże, jestem niegrzeczna. Przemek na to pozwala, a ten facet traktuje mnie jak swoją” — przemknęło jej przez głowę.
Fala gorąca rozlała się od dekoltu w dół. W przypływie nagłej paniki, a może ekscytacji, której nie umiała nazwać, Kaśka gwałtownie położyła się na plecach.
– Może wystarczy tego smarowania – szepnęła, ale jej oczy, wciąż szeroko otwarte, szukały potwierdzenia w jego wzroku.
Marek położył się obok niej, ramię w ramię trochę na boku, tak blisko, że czuła żar bijący od jego skóry. Zaczął opowiadać jakąś anegdotę o pobliskiej knajpie, jak gdyby nic się nie stało. Jednak jego dłoń, niby przypadkiem, spoczęła na jej brzuchu, a palce co chwilę muskały dolną krawędź piersi. Kasia przestała walczyć. Wstyd zaczął zmieniać się w dziwną, dumną satysfakcję bycia wybraną.
Przemek, patrząc przez lornetkę na tę sielankę, czuł się nieswojo. Z jednej strony chciałby być tego częścią, ale z drugiej – to działo się właśnie dlatego że go tam nie było. Obserwował, jak obcy facet dotyka brzucha jego żony, a ona – zamiast go spławić – śmieje się z jego żartów. Obraz drżał mu przed oczami. Odłożył lornetkę i opadł na piasek, próbując uspokoić walące serce i erekcję, która nie chciała odpuścić. „Naprawdę to zrobiła. Dała mu się dotknąć, a ja miałem ją za cykora” – powtarzał w myślach. Choć w głowie już analizował co wydarzy się dalej. Chciał zaspokoić swoją ciekawość i wciąż trzymał się swoich ustaleń.
Marek leżał na boku, podpierając głowę na jednej ręce, podczas gdy drugą, ciepłą od słońca, swobodnie oparł na jej delikatnym udzie. Kiedy zaczął opowiadać kolejną historię, jego wzrok zatrzymał się na czerwonym materiale stringów.
– Masz tu trochę piasku – mruknął i z naturalnym wdziękiem zaczął go „strzepywać”.
Choć ruch wydawał się przypadkowy, jego palce za każdym razem mocno muskały materiał, pod którym Katarzyna czuła narastające, pulsujące nabrzmienie. Cienka, skąpa tkanina wcale nie chroniła jej przed dotykiem – wręcz przeciwnie – sprawiała, że każde muśnięcie było dość wyraźne.
Kaśka starała się utrzymać rytm rozmowy, ale Marek skutecznie rozbijał jej koncentrację. Jego dłoń spoczywała na jej udzie, by po chwili, jakby nigdy nic, wsunąć się pod krawędź czerwonych stringów. Kaśka poczuła, jak w środku robi się natychmiast wilgotna. Serce waliło jej w piersi, a w głowie huczała jedna myśl: „Przecież ja go zupełnie nie znam, a on dotyka mojej cipki.” Jednak finezja i delikatność, z jaką Marek operował palcami, paraliżowała jej opór. Zanim zdążyła przeanalizować wszystkie za i przeciw, on jednym, pewnym ruchem odsunął skąpy materiał i wgrzebał się głębiej, prosto w jej mokre wnętrze. Zadrżała, chcąc odruchowo zacisnąć uda, ale kątem oka dostrzegła kolejnego przechodnia – młodego chłopaka. To ją ponownie zmroziło i wstrzymało wszelkie nerwowe reakcje.
„Przecież jest delikatny, przecież Przemek jest niedaleko, poza tym nic złego się nie dzieje, spokojnie, nie panikuj” – tłumaczyła sobie w duchu, czując, jak Marek bezceremonialnie pieści ją od środka. Żeby ukryć to, co działo się między jej nogami przed przechodniem, Katarzyna chwyciła leżącą obok chustę i niedbale rzuciła ją na biodra. Pod cienkim materiałem powstał tajemniczy, intymny namiot, a Marek odebrał to jako zielone światło i pod osłoną tkaniny zaczął pracować palcami znacznie śmielej i dynamiczniej.
Przemek, leżąc w wysokich trawach, czuł pieczenie słońca na plecach, ale nie dbał o to. Przez soczewki lornetki widział tylko ten sam statyczny obraz: podpartego bokiem swobodnie nowego kolegę żony który zasłaniał niemal całą Kasię, dostrzegł tylko skrawek powiewającej chusty na jej biodrach.
– Fajnie im się gada, zasłoniła się nawet, nawet jest grzeczna – mruknął do siebie z nutką ulgi.
Nie widział dłoni Marka schowanej pod materiałem ze swojej perspektywy. A gdy dostrzegł młodego chłopaka mijającego parę, który gapił się na jego żonę, poczuł tylko dumę. Wyjął telefon i wysłał wiadomość: „Widzę, jak patrzą na ciebie inni. Musisz się im podobać. Mrr…”.
Wibracja telefonu na piasku wyrwała Kaśkę z transu. Odczytała wiadomość, a jej serce przyspieszyło. „Mężowi to sprawia przyjemność, kręci go to, kamień z serca” – pomyślała, tak jakby na to tylko czekała. W odpowiedzi rozluźniła uda dając Markowi „zielone światło” i zapraszając jego palce głębiej.
Kiedy po chwili pieszczot pod chustą do ich ręczników zbliżało się dwóch mężczyzn, Katarzyna tym razem zamiast się spiąć jak poprzednio – obdarzyła ich śmiałym uśmiechem. Marek, wyczuwając jej nagłe przyzwolenie, wbił dwa palce aż po same nasady i zaczął nimi dynamicznie przebierać w jej śliskim wnętrzu. Zwrócił uwagę, że kręci ją pokazywanie się innym i spróbował to wykorzystać. Kaśka patrzyła prosto w oczy nieznajomym, czując się niesamowicie „brudna” i boska jednocześnie, podczas gdy pod chustą trwała bezwstydna praca dłoni obcego faceta.
Przemek zerkał na nich tylko co jakiś czas, bojąc się przyłapania z lornetką w trawach. Wciąż widział jedynie plecy „przyjaciela” Kasi, które skutecznie przysłaniały mu cały widok na to co działo się pod chustą. Za to fakt, że dwóch dorosłych facetów niemal stanęło w miejscu, gapiąc się na jego uśmiechniętą żonę, wystarczył, by jego kutas ponownie zesztywniał w sekundę. Nie miał pojęcia, że ich wzrok nie jest przyciągany tylko przez jej urodę, ale przede wszystkim przez ruch ręki pod chustą na jej biodrach. Przemek widząc uśmiechy kolejnych facetów w stronę żony – wysłał jej kolejną wiadomość: „Przyciągasz wzrok. Ależ to na mnie działa”.
Katarzyna, czując wibrację i czytając słowa męża, zaczęła powoli wątpić w to, że ta lawina wiadomości jest reakcją Przemka na palcówkę w miejscu publicznym przez obcego faceta. „Nie jestem jednak pewna czy widzi co dzieje się pod chustą i może jednak lepiej utrzymać to w tajemnicy dla świętego spokoju” – pomyślała, gdy kolejna fala rozkoszy przechodziła przez jej ciało. Nakręcało ją podniecenie wynikające z wielkiego nieporozumienia i budowania tajemnicy przed mężem. Nie zdawała sobie sprawy, że to uczucie może dawać tyle satysfakcji.
– Może ochłodzimy się trochę? – rzucił Marek, mrużąc oczy od słońca i patrząc na horyzont. Wstrzymał pieszczotę pod chustą, pozostawiając Kasię w stanie nagłego niedosytu.
„Chyba rzeczywiście lepiej będzie oszczędzić mężowi dalszych widoków, zachować tajemnicę i schować się pod wodę” – pomyślała, czując, jak upał i podniecenie pulsują w niej jednym rytmem. Zgodziła się bez wahania i ruszyli w stronę brzegu. Katarzyna, wciąż w czerwonych stringach, czuła na sobie wzrok Marka, który z nieskrywanym podziwem obserwował rytm jej bioder. Weszli w spienione fale. Chłód wody na rozpalonych udach był jak szok, ale dawał też poczucie bezpieczeństwa. Marek gapił się łapczywie na jej nagie piersi i odnosiła wrażenie że ma dalej na nią ochotę, więc cofnęła się głębiej, aby na oczach męża nie przyszło mu zrobić czegoś z czego będzie musiała się tłumaczyć.
Wygłupiając się, zaczęli się chlapać jak dzieci, ale zabawa szybko zmieniła charakter. Byli już po ramiona w wodzie gdy Marek, wykorzystując chwilę nieuwagi, zaszedł ją od tyłu i unieruchomił jej ramiona w silnym chwycie. Jedną ręką objął Kaśkę w pasie, a drugą zaczął pewnie masować piersi 40-latki pod wodą. Katarzyna poczuła ukłucie niepokoju, ale dominacja Marka była dziwnie kojąca. Nerwowo, zerknęła w stronę brzegu, szukając Przemka, ale wydmy były teraz tylko odległą kreską przesłanianą przez fale co chwilę. „Jeśli ja go nie dostrzegam, to na pewno on także nie wiele widzi” – uspokajała się w duchu.
Woda była idealnym kamuflażem także dla dalszych zamiarów Marka. Puścił jej ramiona i jednym, błyskawicznym ruchem pod wodą zsunął stringi z jej bioder.
– Czas się ich pozbyć, tutaj nie są ci potrzebne – szepnął jej prosto do ucha, a jego ciepły oddech skontrastował z chłodną bryzą.
– Masz rację… to i tak było nie fair wobec innych i wobec ciebie – wydusiła, czując, jak materiał opada w dół.
Pomogła mu ruchem nóg, czując nagłą wolność. Trzymała majteczki w dłoni, ale wtedy przyszła większa fala. Kaśka straciła równowagę, a jej palce się rozluźniły. Czerwony skrawek materiału zniknął jej z oczu. Marek zanurkował błyskawicznie i po sekundzie wynurzył się, triumfalnie zaciskając stringi w pięści.
– Teraz są moje – zaśmiał się, a Kaśka poczuła dreszczyk na myśl o tym, że obcy facet trzyma teraz jej najbardziej intymną część garderoby. Elektryzowało ją to.
Tymczasem Przemek, brnąc w poczuciu winy za swoje podglądactwo, starał się zachowywać na plaży naturalnie. Przegapił moment, gdy szli do wody ponieważ bał się trzymać lornetkę zbyt długo przy twarzy. Wyjął ją dopiero teraz, gdy widział już tylko dwie głowy wystające nad lustro morza. „Poszli się ochłodzić. Ciekawe, czy ją tam w końcu chociaż klepnie do dupie? A może wymaca, mrrr” – pomyślał, a jego kutas naprężył się momentalnie. Przez szkła lornetki widział tylko, że stoją blisko siebie i gadają, może gestykulują czy coś. Fale zasłaniały ich co chwilę.
– Pewnie i tak powie mi tyle ile zechce powiedzieć… – westchnął z nutką zawodu, odłożył sprzęt i położył się na plecach, patrząc w bezkresne błękitne niebo fantazjując o tym co robi jego żona pod wodą. Nie miał pojęcia, że w tej samej chwili jego żona jest już całkowicie naga, a jej majtki są trofeum w rękach innego mężczyzny.
Zafalowana tafla morza odcięła ich od świata, tworząc całkiem intymne miejsce. Kaśka czuła się niesiona falą adrenaliny – stała naga obok obcego mężczyzny, który przed chwilą ściągnął z jej majtki, a tam gdzieś na brzegu zupełnie nieświadomy siedział jej mąż.
– Zazdroszczę ci, stary. Fajna partnerka – rzucił nagle Tomek, wynurzając się metr obok.
Kaśka wystraszyła się, odruchowo chcąc się zasłonić od obcego faceta, ale Marek był szybszy. Objął ją od tyłu, przyciągając jej pośladki do swojego sztywnego kutasa.
– Dzięki, miło nam się spędza czas, prawda kochanie? – mruknął Marek do nurkującego faceta, a Kaśka poczuła, że to kłamstwo i gra smakuje znacznie lepiej niż prawda.
– Marek ma „to coś” – odparła, wchodząc w to.
Oplotła go nogami w pasie, nie zauważając, że w tym samym czasie pod wodą Marek przekazał Tomkowi czerwony skrawek jej stringów. Widziała tylko porozumiewawcze mrugnięcie, ale nie wiedziała o co w tym chodzi. Zanim zdążyła się jednak nad tym głębiej zastanowić, Marek chwycił ją pod uda i nasadził prosto na siebie, na sterczącego kutasa.
– Mam to coś? – powtórzył, wbijając się w jej cipkę głęboko, podczas gdy Tomek, zanurzony po szyję, tylko na to czekał.
Niepostrzeżenie wycelował w nich obiektywem GoPro na kijku który trzymał w jednej ręce pod wodą. Wiedział, że na plaży nudystów można zdobyć bardzo ciekawe nagrania, ale trzeba to robić sprytnie i z odpowiedniego kąta.
Katarzynie po wejściu do „gry skojarzeń” i igraszek z Markiem zupełnie puściły hamulce. Poczuła się wolna i pożądana. Woda tłumiła i zasłaniała to co działo się pod jej powierzchnią, a opór cieczy sprawiał, że każde pchnięcie wydawało się cięższe i bardziej znaczące. Śmiała się i żartowała także z Tomkiem o „jej partnerze”, podczas gdy Marek pieprzył ją bez ustanku nadziewając na kutasa. Panowie współgrali na tym polu, nakręcając sytuację i zyskując jednocześnie czas na nagranie kamerką tego co działo się pod wodą. Dla Moniki to było surrealistyczne – rozmawiać dwuznacznie o wakacjach, facetach i plaży, czując w sobie rytmiczne uderzenia obcego faceta, podczas gdy drugi jest nieświadomy niczego.
– OK, Bawcie się dobrze! – po chwili rzucił Tomek, nagrywając ostatnie ujęcie ich splecionych ciał od spodu i odpłynął, ściskając w wolnej dłoni mokre stringi Kaśki.
Takie ujęcia w zupełności mu wystarczyły i poczuł, że aby zachować pozory naturalności sytuacji trzeba w odpowiedniej chwili rozpłynąć się i oddalić. Para skupiona na sobie niemal tego nie zarejestrowała.
Po chwili jednak do Kaśki doszły bardziej racjonalnie myśli i przejęła pałeczkę.
– OK kowboju, udało ci się zaliczyć mnie w miejscu publicznym, brawo, ale wracajmy na ręcznik, zachowuj się tam tylko – powiedziała, zsuwając się z kutasa Marka.
Zaczęła zmierzać w stronę brzegu. Wiedziała, że przedłużanie seksu może doprowadzić do wytrysku a tego chciała uniknąć, poza tym chciała zaspokoić trochę napalonego kolegę, aby powstrzymał się od zaczepek i akcji tego typu na brzegu. Obawiała się, że gdyby Marek nie poczuł się odpowiednio zaspokojony w wodzie i nie uznałby, że dostał to co chciał, to kontynuowałby zabawy na ręczniku. To mogłoby sprawić, że jej mąż mógłby zobaczyć za dużo, niż był na to gotowy i np. przerwać jej znajomość. A tego wolała uniknąć. Marek nie naciskał i ruszył za Katarzyną, spełnił fantazję z kobietą, którą znał ledwie ponad godzinę i postanowił zwolnić tempo aby lepiej ją poznać. Czuł, że pomimo, że nie skończył – to może uznać że to co udało mu się zrobić i tak było satysfakcjonujące. Dał za wygraną. Na razie.
Wyszli z wody, a Przemek na brzegu poczuł, jak serce podchodzi mu do gardła.
– Co do cholery? – syknął, patrząc przez lornetkę na idącą przodem żonę.
Była naga, a za nią kroczył Marek ze sterczącym kutasem. Przemek czuł, jak krew pulsuje mu w przyrodzeniu. „Co oni tam robili? Przecież ona nie ma majtek!” – myślał, czując dreszcz przerażenia i podniecenia jednocześnie. Dziesiątki pytań przechodziły mu przez głowę.
Kaśka opadła na ręcznik, czując przyjemne drżenie w nogach po tak intrygującym seksie z nieznajomym. Wyjęła z plecaka telefon, aby napisać coś i uspokoić męża. „Niebawem będziemy się zbierać. Zdjęłam stringi, żeby się jeszcze trochę tam opalić. Było mi głupio mając je jako jedyna na plaży” – wysłała, czując dreszcz wynikający z mocno naciąganej półprawdy. Ta wiadomość uspokoiła jednak Przemka. „W zasadzie miała rację, majtki na plaży nudystów są nie do końca czymś naturalnym” – pomyślał naiwnie. Patrzył na jej nagie pośladki przez szkła lornetki i czuł dumę, że ma taką „wyzwoloną” i odważną żonę, która po prostu rozebrała się jakby nigdy nic i miło spędza czas z „kolegą”. „Na pewno pod wodą trochę się podotykali. Co w tym dziwnego. Nie uwierzyłbym gdyby bał się jej dotknąć po tym jak smarował jej wcześniej plecy” – kontynuował monolog w swojej głowie.
Dwa kwadranse potem, Kaśka zerknęła na ekran smartfona. Słońce odbijało się od szybki tak mocno, że litery wydawały się płonąć. „Zbieramy się, strasznie pali słońce”. Wysłała. Widziała przez ramię, jak sto metrów dalej, w kępie traw, poruszyła się sylwetka Przemka. W końcu odkryła gdzie się podział. Zaczął pakować się z poczuciem ulgi i zmierzać w stronę parkingu. Gdy zniknął w gęstych trzcinach, Katarzyna poczuła, że zyskała więcej prywatności.
– Chodź, odprowadzę cię kawałek – rzucił Marek w drodze i puścił do niej oczko.
Skręcili w gęste zarośla przy wydmie. Krzaki tworzyły tu ciasny parawan. Kasia czuła dreszcz – to była realizacja jej najbardziej zakazanego snu. „Czy coś się zaraz wydarzy” – zastanawiała się. Marek chwycił przywiązaną do jej plecaka chustę i zaczął wiązać ją na jej oczach.
– Poczekaj – rzuciła i zanim pozwoliła mu ją zawiązać, wystukała ostatnią wiadomość, niemal rozkaz do męża: „Włącz proszę klimę, jestem spalona”.
– Gotowe – szepnęła do siebie, kupiłam sobie ostatnie dziesięć minut absolutnej wolności. Ciemność pod chustą wyostrzyła jej zmysły.
– Teraz uklęknij – usłyszała głos Marka i bez pytań wykonała polecenie wiedząc po co się klęka.
Nie było zaskoczenia, teraz bez oczu męża miała ochotę obciągnąć kutasa Marka tak jak umie to najlepiej, aby ładnie się pożegnać. Poczuła w ustach twardość obcego ciała, przyjęła go – to był Tomek, wprowadzony do gry przez Marka w idealnym momencie. Kasia dławiła się rozkoszą i paraliżującym strachem, że mąż jest zaledwie kilkaset metrów stąd. Kręciło ją, że właśnie obciąga kutasa swojemu koledze który niedawno pieprzył ją pod wodą. Nie wiedziała, że Marek stoi obok, nagrywając telefonem, jak czterdziestolatka, którą poznał dwie godziny temu, klęczy w piasku przed Tomkiem i to jemu obciąga z takim zaangażowaniem.
Gdy Tomek po dobrych kilku minutach intensywnej pracy ust Kaśki, wycofał się i spuścił prosto na jej czerwone stringi, Marek przejął dowodzenie.
– Było całkiem nieźle, suczko – rzucił pewnym siebie głosem. – Ale to ja zdecyduję, jak się pożegnamy – dodał po chwili i sam wkroczył do akcji, pozwalając Tomkowi dojść do siebie po wytrysku.
Nie przerywał nagrywania smartfonem, to był najcenniejszy materiał od dawna. Chciał uchwycić na pamiątkę całą sytuację. Pchnął ją do przodu, a ona bezceremonialnie padła na ręce, wypięła dupę i rozchyliła uda spodziewając się, co będzie dalej. Wiedziała że nie ma dużo czasu więc nie szukała półśrodków. Piasek był miękki i lekko parzył ją w kolana, potęgowało to jej ekstazę. Marek zrobił wymowne zbliżenie komórką na otoczenie, cała sytuację i wilgotną, wypiętą cipkę Katarzyny. Wbił się w nią od tyłu bez cienia litości. To nie był zwykły seks – to była pieczęć postawiona na jej uległości.
– Dobra suczka… pięknie obsługuje swojego pana – powiedział półgłosem, pieprząc ją ostro.
Po chwili odwiązał chustę gdy Tomek zniknął w zaroślach. Jeszcze przez chwilę nagrywał, ale obawiając się nakrycia przez swoją uległą, nową koleżankę schował telefon do koszuli jaką miał na sobie. Nie oszczędzał jej. Gryzła wargi aby nie jęczeć z rozkoszy.
– Tylko nie kończ w cipce – wycedziła przez zęby.
Kilka minut ostrego ruchania w takiej pozycji sprawiło, że nie mógł już odwlekać finału i skończył na jej stringach które przekazał mu Tomek. Oddał jej mokry, lepki materiał, z nasieniem dwóch mężczyzn. Monika nigdy nie widziała takiej ilości spermy na swojej bieliźnie, co zrobiło na niej nie lada wrażenie.
– Daj telefon, suczko. Zgłosisz się po poprawkę – Marek nie pytał, on wydał polecenie.
Katarzyna, będąc wciąż w półprzytomnej ekstazie, oddała mu telefon. Wpisał: „Marek Chustowski”.
– Powtórzymy to jeszcze! – odparł, patrząc jej prosto w oczy.
– Dobrze… – wyszeptała, drżącymi rękami wciągając sukienkę na ociekające ciało.
Chciała dojść, ale wiedziała, też że czas płynie nieubłaganie i musi wracać do męża jeśli chce zachować tajemnicę.
W samochodzie panował błogi chłód. Przemek siedział za kółkiem, dumny i uśmiechnięty.
– Jak dobrze, że włączyłeś tę klimę!
Kaśka opadła na fotel, podkładając pod siebie ręcznik. Czuła, jak soki i pot mieszają się pod sukienką i wciąż z niej wypływają. Nie chciała splamić tapicerki dowodami swojej przygody.
– Piasek tak parzył, że musiałam iść naokoło brzegu. Myślałam, że nie dojdę.
Przemek zerknął na jej dekolt, a jego głos stał się niski, nasycony podnieceniem.
– Widziałem was w wodzie… Widziałem, jak cię trzymał. Dotykał cię? Gdzie cię dotykał?
Kaśka uśmiechnęła się tajemniczo, rzucając mu obiecaną w myślach kość.
– Wiesz… drażnił się ze mną, a potem on mnie tak mocno złapał za tyłek pod wodą, że przez chwilę poczułam się jak w filmie. Wierzchem dłoni musnął mnie także po cipce aż mu stanął. I wiesz co? Wcześniej jak smarował mi plecy, tak mocno dotknął moich piersi, że aż mi stwardniały sutki. To było… dziwne, ale miłe.
Przemek poczuł uderzenie krwi do skroni.
– Poczekaj, a skąd wiesz, że mu stanął skoro byłaś pod wodą? – dociekał, chcąc poznać szczegóły.
– Te fale sprawiały, że trudno było złapać równowagę w wodzie i przez chwilę złapałam się jego kutasa dla podtrzymania równowagi – roześmiała się. – Dlatego mu stanął – zakończyła puentą.
Ta kropla prawdy wystarczyła, by jego wyobraźnia oszalała. Nie wiedział o palcówce pod chustą, seksie pod wodą, o Tomku, o nasieniu dwóch obcych facetów na jej majtkach w plecaku, ani o nagraniach. Był szczęśliwy, karmiąc się tylko małymi fragmentami.
– Byłeś taki cierpliwy, dzięki za dziś – Kasia położyła mu dłoń na udzie. – Tak mnie nakręciłeś tym pomysłem abym poszła dziś sama na plażę, że nie mogę się doczekać, aż mnie porządnie przelecisz w hotelu – dodała.
Przemek poczuł się jak bóg i ruszył w drogę powrotną. A Katarzyna pomyślała, że w końcu tego dnia dojdzie, jednocześnie zaspokajając zbudowane pożądanie w mężu.
Gdy auto odjechało, Marek i Tomek oparli się o maskę swojego wozu. Tomek odpalił GoPro. Pod wodą wszystko wyglądało jeszcze mocniej – słońce, plaża i kutas wchodzący w cipkę Kaśki pod osłoną wody.
– Niezła akcja, stary – rzucił Tomek, przesyłając pliki Markowi. – Też mi wyślij filmik jak mi obciąga na kolanach – upomniał się o resztę wspomnień Tomek.
– Ma twój numer?
– Ma. „Marek Chustowski” – Marek zaśmiał się, chowając telefon. – Sama poprosi o więcej. Takie kobiety zawsze proszą, jak poczują, co to znaczy być naprawdę wziętą, tym bardziej, że dziś jeszcze nie doszła – roześmiał się. Następnym razem zrobimy tak, żeby w samym środku akcji zobaczyła, że bierze ją dwóch na raz. Nauczymy ją być naszą suką.
PanSypialni
Jak Ci się podobało?