Old Friends (I)

4 kwietnia 2013

33 min

Puk puk... rozległo się echem po klatce schodowej. Stałem pod Twymi drzwiami dzierżąc dzielnie komplet notatek z zajęć, zadowolony z siebie i powierzonej mi misji niesienia pomocy naukowej pewnej zaprzyjaźnionej wagarowiczce. Drzwi otworzył mi Twój współlokator... wyglądał adekwatnie do pory roku – była sesja zimowa, miał na sobie rozciągnięty sweter, zaś spod dresów którymi powłóczył majestatycznie wystawały ciepłe męskie kapcie w rozmiarze zbyt dużym o kilka numerów. Rzekł, że jesteś u siebie i zniknął w ciemności korytarza pochłonięty jednostajnym rytmem dość głośnego ambientu dochodzącego z jego pokoju. Zdjąłem więc płaszcz i buty i udałem się w stronę Twojego pokoju. Szedłem w mroku przez przedpokój kierując się w stronę jedynego, choć przygaszonego światła na jego końcu. Podszedłem bliżej nieco niedomkniętych drzwi i uniosłem już dłoń by zapukać gdy dotarło do mnie to, co zobaczyłem właśnie przez kilkucentymetrową zaledwie szparę. Otóż w doskonale i równomiernie rozplanowanym bałaganie rzucił mi się w oczy widok rzuconej w nieładzie na podłogę, dość popularnej ostatnio "babskiej" książki. W pokoju panował półmrok lecz wystarczył bym kątem oka zauważył coś, przez co serce zaczęło mi walić. Do dziś nie wiem czy z podniecenia czy raczej skrępowania, ale poczułem się jak nastolatek który po raz pierwszy odczuł, że coś niekontrolowanego dzieje się z jego organizmem, na widok pięknej kobiety. Ciekawość bez walki wzięła górę i tak oto stałem się podglądaczem... Leżałaś na łóżku z głową opartą o zwiniętą w rulon pościel. Miałaś na sobie luźny t-shirt i dres. Nie miałaś też nic na stopach,... to znaczy nic oprócz fikuśnie pomalowanych paznokci – każdy w innym kolorze. Oczy miałaś zamknięte, usta lekko rozchylone. Oblizywałaś górną wargę co kilka chwil przesuwając językiem, a raczej jego czubkiem powoli raz to wzdłuż, raz w poprzek delikatnej skóry. Twoja lewa ręka wsunięta była pod koszulkę i zdawała się zajmować skubaniem sutka prawej piersi, natomiast prawa ręka powtarzalnymi prostymi ruchami najwyraźniej szukała czegoś w dresach, wprawiając przy tym w delikatny ruch Twoje biodra. Poruszałaś nimi miarowo, czasem mocniej niż samą ręką, czasem zatrzymywałaś, jakby oddając jej inicjatywę. Nogi miałaś mocno rozchylone i podgięte, stopy złączone... a ja... miałem chyba czerwone uszy, byłem bardzo mocno podniecony, choć nieco przerażony i właśnie poczułem, że najwyższy czas wziąć nogi za pas, zanim przepadnę z kretesem. Zrządzenie losu sprawiło, iż na to okazało się już za późno! Twój współlokator postanowił pójść po coś do kuchni i zapalił światło w przedpokoju, sprawiając że zobaczyłaś mój cień przez mleczną szybę drzwi ! "Po mnie" pomyślałem i – pukając, nie wiadomo po co – uchyliłem lekko drzwi Twego pokoju. Nie było sensu się tłumaczyć, dobrze wiedziałaś co tam robiłem. Ty też... chyba przez ułamek sekundy chciałaś udawać że to nie to na co wygląda, ale wycofałaś się z tego głupiego pomysłu po krótkim rozeznaniu w sytuacji. Przez kilka chwil trwała wyjątkowo niezręczna cisza, którą przerwałaś udawaną złością... Słonko - rzekłaś z szelmowskim uśmieszkiem - nie wolno Ci mnie widzieć w takiej chwili, wiesz? Z resztą, co powiedziałby mój facet?

Przepraszam Cię, wiesz przecież, że lubię gdy Ci dobrze – odrzekłem – no i byłaś taka namiętna, że żal byłoby Ci przerywać, a jemu chyba podobałby się ten widok i... wiesz, hmm to jak się poczułem chyba też. Przecież on zna mnie dobrze, być może nawet by go to kręciło...

W tym momencie twój wzrok mimowolnie powędrował na moje jeansy i kształt, który bezładnie wypychał przestrzeń nieopodal lewej kieszeni. Uśmiechnęłaś się znów milcząco i... jak to zwykle masz w zwyczaju w najmniej oczekiwanych momentach, zmieniłaś temat. Poprosiłaś bym usiadł, poszłaś wstawić wodę na herbatę, zaczepnie, choć zapewne złośliwie kręcąc przy każdym kroku swoją zgrabną pupką odzianą w czyste choć przedarte dresy, a ja w tym czasie zamiast siąść na krześle wyciągnąłem się wygodnie w miejscu gdzie przed chwilą leżałaś. Znaliśmy się dobrze i o zażenowaniu nie mogło być mowy, jednak choć zawsze żartowaliśmy z chemii między nami, tym razem najwyraźniej zadziałała mocniej niż zwykle. Gdy wróciłaś, siadłaś na skraju łóżka i zaczęłaś wertować materiały. Co to jest?! - nadal leniwie spytałaś, wskazując na puste tabelki odmian. Uklęknąłem więc za Tobą na łóżku i zacząłem omawiać, nie zdając sobie znów sprawy z tego iż w tej chwili zupełnie nie byłaś już zainteresowana kserówkami, a pytanie było zaledwie formą zaczepki, której mój "bystry" umysł najnormalniej nie ogarnął...

Oparłaś się o mnie plecami, siedząc nadal między moimi nogami, przytuliłaś głowę do mego policzka i odchyliłaś ją do tyłu mówiąc leniwie, a właściwie mrucząc – chyba masz rację... wiem, że nie miałby nic przeciwko żebyśmy... no wiesz... Chwyciłaś moje dłonie splatając swoje palce z moimi i przesunęłaś je w górę tułowia wprost na nie osłonięte biustonoszem piersi. Nie oponowałem, choć nie miałem śmiałości przejmować kontroli nad sytuacją, nie wiedziałem też na ile mógłbym sobie pozwolić. Pod skórą czułem tylko, że to co właśnie zrobiłaś było daniem mi klucza otwierającego cały Twój intymny świat i wszystkie jego drzwi jednocześnie, ale bałem się Ciebie urazić. Nie miałaś wszak przede mną żadnych obaw, hamulców ani tajemnic, zatem to co nadchodziło jawiło się w mej głowie czymś nieskazitelnie czystym i idealnym, choć jednocześnie pozbawionym skrupułów i wyuzdanym do granic, których nigdy nie pozwolilibyśmy poznać komukolwiek postronnemu. Wiedzieliśmy to z resztą oboje, po wielu godzinach spędzonych na wspólnych pogaduszkach o naszych doświadczeniach erotycznych, przekomarzankach słownych czy też dzieleniu się fantazjami.

Dotykałem Twoje piersi przez dość grubą bawełnę. Cofnęłaś swoje dłonie, uniosłaś ręce i odgięłaś się jeszcze bardziej do tyłu, obejmując mnie za kark, upewniając mnie przy tym o cichym przyzwoleniu które mi dałaś. Ja natomiast czułem pod opuszkami palców jak znów twardnieją Twoje sutki. Przyznam się, że dość już miałem domyślania się jak wyglądają. Podniosłem Twoje ręce z mojej szyi, a Ty utrzymałaś je w górze, pozwalając mi podciągnąć i usunąć Twoją koszulkę. Oparłaś się znów, gdy ja gładziłem opuszkami Twoje brodawki, rysując kółka wokół nich. Uwielbiam to uczucie gdy wokół nich pojawiają się tak podniecające Cię zgrubienia, gdy Twoja skóra robi się jeszcze bardziej wrażliwa. Przyszczypywałem delikatnie, a Ty mruczałaś mi do ucha, aż w pewnym momencie skubnęłaś mnie w jedno z nich zębami, śmiejąc się przy tym zaczepnie. Rozkoszna jesteś – rzekłem, obracając się bokiem do Ciebie i poprosiłem – klęknij na wprost mnie. Zrobiłaś to a ja nachyliłem się teraz nad Twoimi piersiami i objąłem ustami jedną z nich. Ssałem brodawkę obejmując ją szczelnie wargami. Czułem znów te zgrubienia, a teraz mogłem je jeszcze drażnić językiem, a przy tym delikatnie przygryzać sutki. Wiedziałem, że rozgrzeje Cię to i się nie myliłem. Nim język mój zapragnął smaku drugiej piersi, klęczałem już z opuszczonymi do kolan spodniami. Nie ruszyłaś slipek - tak jak ja, Ty też chciałaś pobawić się narastającą atmosferą a spoglądanie na rozpychający je "prezent" najwyraźniej Ci się podobało. Moje usta poszły jednak w górę w kierunku Twojej szyi, a moje ręce z pleców powędrowały także w tamtą stronę. Objąłem Cię bliżej, wplotłem palce lewej ręki w Twoje włosy, prawą zaś gładziłem policzek i dotykałem Twoich wilgotnych warg. Całując Cię w policzek przesuwałem swoje usta coraz bliżej Twoich. Gdy zetknęły się kącikami czułem już zapach Twojej owocowej szminki, gdy – patrząc Ci w roześmiane oczy – wodziłem swoimi ustami dalej po Twoich wargach, czułem już podniecający mnie słodki smak truskawek. Smakowałem je delikatnie, całując najpierw tylko górną wargę, potem dolną, potem zaś koniuszkiem języka próbowałem znów smaku resztek Twojej szminki gdy Ty odwzajemniłaś tą Ciekawość. Poczułem wtedy pierwszą tego wieczoru paraliżującą mnie falę podniecenia. Delikatnie oblizałaś mój język, ja zaś zrobiłem to samo, tym razem kierując rękę w dół i przyciskając Twoje lędźwie do siebie. Wierzę, że i Ty nie mogłaś już powstrzymać dalszych wypadków. Pamiętam tylko te Twoje oczy, i dłonie których dotyk do dziś burzy krew w moich żyłach. Popchnęłaś mnie na rozwaloną już nieco pościel i zsunęłaś całkiem jeansy i skarpety, a gdy skończyłaś, ja nie czekając już na pozwolenie zerwałem się z łóżka, złapałem Cię wpół od tyłu, przywarłem lędźwiami do Twojej zgrabnej pupki i wsunąłem rękę pod materiał dresów, przekonując się nie tylko że masz na sobie figi, ale jak mokra byłaś. Lewą ręką natomiast przeczesywałem Twoje włosy, napawając się ich podniecającym zapachem. Całowałem Twój kark, skórę za uszami, a potem, gdy odchyliłaś głowę do tyłu zacząłem lizać, a później ssać poduszeczkę jednego z nich, co – jak poczułem – sprawiło, że zadrżałaś cała przez chwilę. Byłaś cudowna, a ja zsunąłem z Ciebie dresy, zostawiając Cię w samych tylko białych figach w serduszka, ty natomiast ściągnęłaś ze mnie całą pozostałą "górę" – koszulę, której guziki najwyraźniej wyprowadziły Cię z równowagi i podkoszulek, który – zapewne ze strachu przed Twoją złością – odpuścił w ciągu kilku sekund. Znów popchnęłaś mnie na łóżko, tym razem dosiadając wygodnie. Czułem jak gorąca tam byłaś, Ty zaś czułaś na pewno jak twardy byłem ja. Pochyliłaś się nade mną, okrywając moją twarz swoimi włosami niczym woalem. Za tą kurtyną oddałaś mi drugi tego wieczoru pocałunek. Ten był dłuższy, bardziej mokry, bardziej intymny, powolny, dał nam szansę delektować się bliskością naszych ciał, gdy Twoje piersi swobodnie opierały się na moim torsie. Twoje biodra falowały, gdy ocierałaś się o rozbudzony "prezent" w moich majtkach. Był już tak nabrzmiały, że ledwo się w nich mieścił, a gdy spinałem mięśnie odchylał z łatwością ich gumkę. Postanowiłaś jednak zakończyć torturę, a raczej zmienić jej formę. Smagając mnie powoli włosami przesunęłaś się w dół. Gdy czułem ich niebiański zapach, gdy przesuwały się wzdłuż torsu, gdy gradem pocałunków obsypałaś mój brzuch czułem wzmagający się niedosyt... Dotknęłaś go w końcu – przez materiał, objęłaś ustami, zaczęłaś ssać i skubać, dotykać okolice intymne rękami, a ja mogłem tylko przeklinać wynalazców bawełny. W końcu powoli, niczym odpakowywanie prezentu, zajęłaś się nim – powolutku zsunęłaś moje slipki, najpierw tylko do połowy, by przyjrzeć się swojej nagrodzie, potem wstałaś na chwilę by pozbawić mnie tej ostatniej garderoby. Przykucnęłaś przy moich biodrach, wzięłaś go delikatnie w dłoń i zaczęłaś bawić się bezlitośnie subtelnie, zwiększając tylko poczucie niedosytu do granic możliwości. Oblizałaś dokładnie górną część jąder, następnie ssałaś podstawę członka, oblizałaś dokładnie czubeczkiem języka wodząc wzdłuż, po wrażliwej spodniej stronie, a potem wokół żołędzi, jednak ani na chwilę nie dałaś spełnienia, dając do zrozumienia, że ciąg dalszy nastąpi. Czułem jak gorący był Twój język, jak zatraciłaś się w pieszczocie i jak podniecał Cię rosnący wciąż w Twoich dłoniach penis. Chciałaś dać mi rozkosz, pragnęłaś tego tak silnie i prawdziwie, jak i ja pragnąłem dać Tobie. Poprosiłem byśmy wstali, stanąłem z tyłu, tym razem objąłem Cię i znów wpijając usta w szyję i bark. Pachniałaś cudownie, chyba czymś delikatnym od Lanco-cośtam. Rękami masowałem brzuch i wodziłem palcami wzdłuż gumki Twoich fig – ostatniej linii obrony Twej i tak już zdobytej i skapitulowanej intymności. Ty natomiast dawałaś upust ciekawości swoim wszędobylskim rączkom, sięgając ku tyłowi. Oddychaliśmy szybko, jakby chałstami łapiąc każdą nadchodzącą sekundę. Po chwili obróciłaś się. Tuliłem Cię, całowałem w policzek, potem w usta, znów bardzo delikatnie i intymnie, choć krótko, bo nogi ugięły się pode mną i tak, schodząc niżej, całując szyję, obojczyki, okolice pach i delikatną skórę wokół piersi doszedłem do jędrnego brzuszka. Narysowałem wtedy opuszkiem palca duże serce wokół pępka, najpierw jedną, potem drugą połówkę, a Ty uśmiechnęłaś się prześlicznie, patrząc na mnie z góry - chyba nie zapomnę nigdy jak...

Teraz, gdy już klęczałem przed Tobą, poczułem w końcu Twój intymny zapach, który przyprawił mnie o kolejne fale pożądania, ale też zdałem sobie sprawę z Twojego podniecenia, widząc wyraźnie całkiem mokry materiał Twoich przesiąkniętych majteczek. Dotknąłem go językiem, przesuwając wzdłuż krawędzi odciskających się przez mokrą bawełnę kształtów Twojej muszelki, i słuchając jak przyspiesza Twój oddech. Całowałem Cię przez materiał tak jak Ty wcześniej mnie, muskałem pachwiny, lizałem tam gdzie jesteś najwrażliwsza, dłońmi zaś masowałem pośladki. W końcu przełamałem się i zapragnąłem nakarmić także wzrok. Nie oponowałaś gdy zębami złapałem krawędź gumki i pomagając sobie rękami zsunąłem Twoje figi do kolan, pozwalając im dalej spaść w bezładzie. Moje oczy podziwiały Cię teraz w całej okazałości, byłaś doskonale ogolona, a Twoje łono cudownie estetyczne, nabrzmiałe i różowe z podniecenia. Nie pozwoliłaś mi jednak utrzymać inicjatywy, choć chciałem popchnąć Cię na łóżko i ucztować wszystkimi zmysłami, doprowadzając językiem do długotrwałej ekstazy, wiedziałaś dobrze, że odkładanie takich przyjemności jedynie wzmoże nasze apetyty. Zamiast tego, poprosiłaś bym wstał i usiadł w rozkroku "w nogach" łóżka i podparł się z tyłu rękami o jego ramę. Ty w tym czasie przeszłaś na palcach na drugi koniec pokoju kręcąc swą śliczną nagą pupką. Kokietowałaś mnie od zawsze, ale tym razem był to widok niczym z bajki. Stojąc na wyprostowanych nogach tyłem do mnie schyliłaś się po małe pudełko w kształcie serca. Zrobiłaś to bardzo powoli, pozwalając mi nacieszyć wzrok widokiem Twych krągłości, falujących łagodnie piersi, napiętych mięśni nóg i gładkiej skóry po wewnętrznej stronie ud. Odwróciłaś się na palcach, uśmiechając dalej kokieteryjnie przestawiałaś nogi niczym modelka na wybiegu. Niosąc pudełko w jednej ręce, drugą chwyciłaś otwarte już wino, którym najprawdopodobniej raczyłaś się podczas wcześniejszej lektury. Postawiłaś to wszystko na stoliku, a z pudełka wyciągnęłaś solidnie wyglądające i noszące ślady częstego używania kajdanki. Chyba zobaczyłaś błysk w moich oczach gdy zbliżyłaś się z nimi do mnie i założyłaś je, przypinając moje wygięte do tyłu ręce do ramy łóżka. Myślałem teraz tylko o jednym, co za dziki plan powstał właśnie w tej ślicznej, pełnej namiętności główce. Pożądałem Cię niczym rytuał swej ofiary, niczym ogień drewna a żarówka prądu, paliłem się, rozgrzany do czerwoności, a temperatura rosła nadal w zastraszającym tempie. Sięgnęłaś znów do pudełka, wyciągając z niego dość spory, anatomicznie ukształtowany wibrator, położyłaś go na poduszce, a drugą ręką przestawiłaś wino na podłogę by móc po nie sięgnąć w każdej chwili. Nim jednak pomyślałaś by z nich skorzystać przyszedł moment na dogrywkę zdradzieckiego planu – gdy bezbronnie siedziałem przed Tobą, pochyliłaś się nie szczędząc mi uczucia opadających po moim torsie włosów i objęłaś go swymi silnymi, szerokimi ustami. Masując powoli językiem, zacisnęłaś wargi wokół żołędzi i powoli przesuwałaś je w dół i w górę, dostarczając mi ekstatycznych wręcz doznań. Był już cały mokry od Twojej śliny, gdy Ty coraz intensywniej masowałaś go językiem, a dla całkowitej pewności że tortura przyniesie zamierzony efekt, ujęłaś w dłoń jądra i masowałaś je w rytm w jakim "gwałciły" mnie Twe gorące usta. W końcu, chyba czując, że mógłbym dojść lada chwila przerwałaś, a podnosząc się przesunęłaś rękami wzdłuż mojego torsu aż zarzuciłaś mi je na szyję by w końcu obdarować dość "mokrym" pocałunkiem. Teraz już wiedziałem, czemu Twój facet nazywał Cię czasem "wyuzdaną" i w pełni – z nieukrywaną przyjemnością – się z nim zgodziłem :)

Teraz powolutku, znów pełna kokieterii położyłaś się przede mną w tej samej pozie w jakiej znalazłem Cię wcześniej tego wieczoru. Oparłaś głowę na poduszce i powoli, patrząc na moją reakcję, rozchyliłaś nogi, zakrywając dłońmi krocze. Rozchyliłaś je szeroko, tak że kolanami dotknęłaś materaca i bez problemu złączyłaś znów stopy, które oparłaś delikatnie o moje wyeksponowane bezładnie przyrodzenie. Nie mogłem się bronić, gdy palcami stóp drażniłaś, obejmowałaś i ściskałaś "go" bezlitośnie. Do tego powolutku wycofałaś też ręce, rozchylając przy tym swoją lśniącą od soków i przekrwioną od podniecenia muszelkę. Uwodziłaś mnie cudownie, teraz delikatnie masując łechtaczkę i wsuwając w siebie koniuszek palca. W pewnej chwili uniosłaś się nieco, sięgając wilgotnymi palcami ku moim ustom, pozwalając mi poznać w końcu smak Twojej intymności, a przy tym poślinić Twoje palce by dalej mogły odgrywać swój ekscytujący koncert. Byłem w erotycznym niebie. Ty leżałaś przede mną w pełni wyeksponowana, teraz rękami masowałaś piersi i wyraźnie podobało Ci się, że siedzę przed Tobą skrępowany, w szerokim rozkroku, a dowód podniecenia sterczał przed Tobą w całej okazałości. Odpuściłaś nieco "masaż" stopami, wyczuwając, że kontynuując go doprowadziłabyś mnie wkrótce do obowiązkowej przerwy na "wytarcie sufitu" :)) Znowu mruczałaś, patrząc mi w oczy. Sięgnęłaś prawą ręką po butelkę i przechylając ją delikatnie rozlałaś odrobinę trunku na każdą z piersi. Pozwalając, by spłynął bezładnie po żebrach wprost na zgrabny brzuch. Ależ ślinka mi ciekła, gdy myślałem znów o ssaniu Twoich nasiąkniętych smakiem wina sutków, jednak przeczuwałem że warto uzbroić się w jeszcze odrobinę cierpliwości. Patrzyłaś na mnie znowu, uśmiechałaś się, przygryzałaś dolną wargę... Opuszkiem palca roztarłaś część wina na swoim brzuszku, rysując na nim literkę "M", a potem wyginając nieco grzbiet, przeprowadziłaś stróżkę trunku niżej, prowadząc ją paluszkiem, niczym po ścieżce wprost do Twojego intymnego świata. Lewą ręką rozchyliłaś nieco wargi zewnętrzne, opuszkami palców prawej rozprowadziłaś spływające wino wzdłuż łechtaczki, a dalej po ściankach muszelki, tak by nasączyło jej zakamarki. Patrzyłem na to jak w transie, podniecony do granic, nie mogłem już powstrzymać pragnienia by w końcu Cię zasmakować. Powoli, lecz zdecydowanie, sięgnęłaś teraz po wibrator, włączyłaś go i prowadząc nim wzdłuż tułowia rysowałaś ścieżkę z resztek wina które nasączały Twoją skórę. Gdy zbliżyłaś się do krocza, powiedziałaś tylko – ależ bym chciała mieć was teraz obu... na raz – i wsunęłaś go w siebie niczym taran, niemal do końca, szybko i mocno, unosząc nieco lędźwie i zaciskając zęby. Chyba wyobraźnia podpowiedziała Ci także swój scenariusz, bo przez chwilę uśmiech na Twej twarzy zastąpił niekontrolowany grymas, który i mi powiedział, że finisz zbliża się wielkimi krokami. Znów uśmiechnęłaś się, tym razem bardziej lubieżnie, prosząc bym nie odrywał wzroku od tego co robisz. Znów objęłaś mnie stopami i masturbując się dość mocno i intensywnie fundowałaś mi niewiarygodną wręcz dawkę emocji. Wsłuchiwałem się teraz w Twój płytki, przerywany oddech, spoglądałem na przekrwione sutki, nabrzmiałe piersi i różowe z podrażnienia krocze, sam nie pozostając daleko w tyle. Byłaś Boginią mojego świata i wiedziałaś o tym, bardziej z każdym pchnięciem, które sobie fundowałaś, bardziej z każdym kontrolnym spojrzeniem które mi wysyłałaś i bardziej z każdym dotykiem sprawnych paluszków Twoich stóp. Gdy jednak zbliżyłaś się do finiszu bardzo mocno, spowolniłaś w końcu, wsuwając go teraz bardzo powoli, wyciągałaś, wsuwałaś znowu, ale płytko, by ostatecznie wyłączyć wibracje i chwilę później odłożyć go zupełnie. Dokończyłaś palcami, lewą ręką masując łechtaczkę, a prawą, przełożoną pod prawym pośladkiem masturbowałaś się dość intensywnie doprowadzając do spazmatycznego orgazmu. Gdy wszystkie Twoje mięśnie napięły się w bezdechu myślałem tylko o tym jak cudownie musisz się czuć i ze wszystkich sił starałem powstrzymać wytrysk, o który "błagał" mnie mój podniecony do granic organizm. Uwielbiałem Cię za ten brak hamulców wobec mnie, za to że pozwoliłaś mi poznać jak wrażliwa, namiętna i pełna kobiecości jesteś. Po chwili, gdy oddech nieco uspokoił się, wstałaś i dotykając mnie chłodnymi dłońmi objęłaś, pocałowałaś, a następnie uwolniłaś z "więzów".

Wbrew temu czego się spodziewałaś przytuliłem Cię, objąłem w końcu pozwalając moim stęsknionym dotyku rękom nacieszyć się każdym centymetrem Twojej skóry. Najpierw przesunąłem opuszkami wzdłuż ramion ku dłoniom, które uniosłem i ucałowałem, a następnie pozwoliłem im objąć mnie za szyję. Potem "wracając" dotykałem ich wewnętrznej strony, aż dotarłem do delikatnej skóry pach i nie zatrzymując się zwiedzałem dalej w dół, aż do bioder. Idąc znów do góry, teraz już całą powierzchnią dłoni przejechałem wzdłuż kręgosłupa, jakby śledząc ciarki które właśnie po nim Ci przeszły. Wtuleni w siebie, czując wzajemne ciepło, kontemplując dotyk, pozwoliliśmy by nasze oddechy uspokoiły się nieco, wyrównały, a ciała odnalazły w cudownej harmonii i poczuciu jedności. Teraz był właśnie ten doskonały moment na ciąg dalszy. Całując Cię, spokojnie ułożyłem Cię na łóżku, pochylając się nad Tobą i kładąc między Twoimi nogami. Podpierałem się na łokciach, byliśmy gotowi jak nigdy dotąd, szczęśliwi i swobodni, patrzyłem prosto w Twoje oczy. Zbliżyłem znów usta i delikatnie dotknąłem Twojego języka swoim, delektując się namiętnością i jego smakiem, w tym samym czasie docisnąłem biodra i wszedłem w Ciebie powoli, choć głęboko, by choć na chwilę poczuć się jak w niebie, Ty zaś, dopełniając uczucie bliskości objęłaś mnie nogami i docisnęłaś do siebie. Pasowaliśmy do siebie jak Ying i Yang, a nasze ciała współpracowały w idealnej harmonii niczym zgrana orkiestra, Twoje mięśnie zaciskające się w rytm ruchu bioder i pchnięć moich lędźwi sprawiały wrażenie niczym doskonałej maszyny, która dopiero teraz miała wszystkie niezbędne części. Nie przestawaliśmy patrzeć sobie w oczy, choć Ty swoje delikatnie mrużyłaś. Nie było w nich niepewności ani strachu, tylko radość z trwającej chwili, którą chyba oboje chcieliśmy zapamiętać na zawsze. Choć uczucie zdawało się być spełnieniem idealnego snu, wysunąłem się z Ciebie spokojnie i wycofując niczym rak przeniosłem niżej, by w końcu zasmakować Twej nasiąkniętej winem skóry. A gdyby i tego było za mało chwyciłem znów butelkę i ponownie polałem Twoje piersi niewielką stróżką trunku, który niemal od razu spiłem z Twojej skóry, dbając o najdrobniejsze zakamarki wokół sutków, piersi, żeber i pępka którego oczyszczenie wymagało niebywałej precyzji ust i języka. Znów polałem, tym razem więcej, na podbrzusze, patrząc jak swobodnie ścieka, torując sobie drogę do Twego intymnego królestwa, z którego postanowiłem wypić trunek od razu, wysysając precyzyjnie każdą kroplę z zakamarków wokół Twojej łechtaczki. Polałem znów, znów oblizując dokładnie i wysysając, choć tym razem części płynu pozwoliłem spłynąć niżej. Byłem bardzo dokładny, całując, wysysając i zwiedzając wargami i językiem całe intymne okolice, a gdy już smak wina ustąpił smakowi Twojego podniecenia, do pieszczoty przyłączyły się palce prawej ręki, masujące Cię bez wstydu i granic. Podczas gdy ssałem znów i przygryzałem delikatnie łechtaczkę, dwoma palcami masowałem punkt G, a gdy zapragnąłem dać Ci jeszcze więcej wsunąłem w Ciebie wijący się niczym jaszczurka język, a mokrym od Twych soków kciukiem masowałem delikatną skórę krocza i rozluźniony, choć bardzo wrażliwy na dotyk anus. Twój wzmagający się, razem z podnieceniem intymny zapach działał na mnie niezwykle, potwierdzając że chemia między nami miała nie tylko metaforyczne znaczenie. Byłem już z resztą tak podniecony, że o spadku napięcia nie było mowy. I choć mój sterczący członek pozbawiony był chwilowo bodźców to pozostałe zmysły miały ich aż nadto. Do tego Ty uniosłaś teraz nogi, opierając je na moich ramionach, a dłońmi rozchyliłaś pośladki, dając mi doskonałe warunki do dalszej uczty. Cofnąłem nieco twarz, przenosząc karesy najpierw na pachwiny, potem wewnętrzną stronę ud, następnie delikatną skórę pod kolanami, by dotrzeć w końcu do stóp które z największą przyjemnością zacząłem teraz całować, odwzajemniając się Twoim paluszkom za przyjemność którą mi wcześniej zgotowały. Choć wyglądałaś na troszkę zażenowaną, wiedziałaś i czułaś że nie zrobiłbym niczego co nam obojgu nie sprawiłoby radości. Całowałem każdy z paluszków po kolei, podziwiając przy tym aksamitność Twojej skóry, a Ty, choć najwyraźniej miałaś delikatne łaskotki, nakazałaś im zamilknąć bym mógł dokończyć pieszczotę. Ja jednak miałem inny plan. Poprosiłem byś przewróciła się na brzuch i lekko rozchyliła nogi... Pozwoliłem sobie też zajrzeć do Twego kuferka i znalazłem też w nim oliwkę i szarfę do zawiązywania oczu. Pomijając już fakt posiadania przez Ciebie tych artefaktów, zastanawiało mnie jak korzystaliście z nich z Twoim mężczyzną.

Choć szarfa wydała mi się gadżetem bardzo kuszącym, który pozwoliłby mi przenieść Cię do świata dotyku jeszcze bardziej, za żadne skarby nie chciałem tracić okazji do patrzenia w Twoje oczy, a dotyk i tak miałem zamiar dać Ci w każdej formie jakiej mogłaś zapragnąć. Rozlałem nieco oliwki na swoje dłonie i roztarłem je by nie wydała Ci się zimna, usiadłem okrakiem na Twoich udach i zacząłem powolny, lecz silny masaż, który – dzięki temu iż pochylając się dotykałem Twej pupy – nie sprawił jednak osłabienia erotycznego nastroju a miał dodatkowo Cię rozluźnić. Nacierałem całe Twoje plecy, najpierw nachylając się mocniej sięgałem ku barkom, potem łopatkom, potem nieco delikatniej – zataczałem okręgi przesuwając palcami po bokach, by wrócić do niższych partii pleców. Nie szczędziłem oliwki, a Twoja skóra była teraz lekko zaróżowiona od tarcia i temperatury moich rąk. Przesuwając się coraz niżej nie doszedłem jednak do pupy, za to przesunąłem do tyłu i dalej, zacząłem od wycałowanych niedawno paluszków stóp. Starałem się by całe Twoje ciało rozgrzać i rozluźnić, a idąc znów w górę poświęciłem wyraźnie spragnionym dotyku i pieszczot udom, a dokładniej ich wewnętrznej stronie, która wydała mi się nieco zbyt chłodna jak na stan w którym się znajdowaliśmy. Masując uda, z każdym ruchem zbliżałem się bliżej ku pachwinom i tak, rozchylając je regularnymi ruchami sprawiłem że znów Twoja intymność zaczęła się szklić z wilgoci. Zanim zacząłem jednak masaż pupy poprosiłem być podłożyła pod brzuch niewielką poduszkę, którą zauważyłem w pomiętej pościeli. Tak też zrobiłaś, a dodatkowo wyginając nieco grzbiet sprawiłaś że masaż był dla Ciebie wyjątkowo przyjemny. Oblałem Cię oliwką, a właściwie utworzyłem dwie spore krople na każdym z pośladków. Od teraz regularnym ruchem masowałem je, regularnie ściskając i rozchylając, tak by maksymalnie rozluźnić Twoje mięśnie. Podczas kolistych ruchów kciukami masowałem też całe Twoje krocze, które lśniło teraz po tyleż kroć od oliwki, co od wilgoci Twego podniecenia. Przysunąłem się bliżej, a nim odłożyłem oliwkę kilkoma kroplami nawilżyłem skórę mojego członka. Pochyliłem się nad Tobą, a Ty, czytając mi w myślach przełożyłaś ręce do tyłu i rozchyliłaś nimi pośladki. Wszedłem gładko i bardzo głęboko, i choć pozornie pozycja temu nie sprzyjała, gdyż nogi miałaś prawie złączone, układ naszych ciał był co najmniej komfortowy. Siedząc okrakiem mogłem nie tylko kontrolować głębokość i siłę ruchów, ale też z każdym pchnięciem swoimi biodrami dociskałem i unosiłem Twoje pośladki. W końcu pochyliłem się bardziej, tak by całym torsem przylegać dokładnie do Twoich pleców. Podparty na łokciach mogłem zbliżyć usta do Twojej twarzy, choć na początku całowałem tylko kark i Twoje włosy, potem torując sobie drogę końcówką języka dotarłem do poduszeczki lewego ucha, którą ze smakiem oblizałem a następnie zacząłem delikatnie skubać zębami i ssać, sprawiając – jak sądzę – ogromną przyjemność jego właścicielce, która niczym kocica zaczęła znów mruczeć z rozkoszy. Odwróciłaś głowę całkiem na bok by choć kąciki naszych ust mogły się zetknąć, a gdy i nasze policzki wtuliły się w siebie mogliśmy w końcu wsłuchać się w niespokojne oddechy i wyrównać je byśmy jeszcze bardziej stali się jednością. A gdy przestałaś na moment i zadrżałaś, wydając z siebie cichy jęk, poczułem jak znów szczytowałaś, tym razem delikatniej lecz dłużej. Wbiłaś paznokcie w materac, ściskając mocno prześcieradło, a Twoje rytmicznie kurczące się mięśnie pozwoliły mi wyczuć dokładnie moment, gdy emocje sięgnęły zenitu. A gdyby tego było nie dość, ugięłaś nogi w kolanach dociskając do siebie moje wrażliwe pośladki. Choć nie przyznawałem się tego otwarcie, to właśnie ta część ciała wprawiała mnie zawsze w największe zakłopotanie i poniekąd rad byłem z faktu, że nie poświęciłaś im jak dotąd uwagi (: Podniosłem się znów by zwiększyć siłę pchnięć i doznania płynące z ciasnej penetracji. Czułem się znów jak nastolatek, który chcąc zaspokoić ciekawość gotów był na wszelkie eksperymenty, chciałem zrobić z Tobą po prostu wszystko, a nawet jeszcze więcej...

Ty jednak stęskniłaś się za inicjatywą, którą tak chętnie przecież przejmowałaś i wygoniłaś mnie jednym zgrabnym choć "brutalnym" pupki, która odepchnęła mnie i uciekła pospiesznie przewracając się na drugą stronę. Dalej klęczałem nad Tobą, z gigantyczną erekcją, którą czułem jakby rozrywało mi skórę, byłem nieco zdyszany, patrząc na Twój nieustępliwie lubieżny uśmiech i czując jak wiercisz się i kręcisz pode mną. What now madam? – spytałem patrząc jak zagryzasz dolna wargę obmyślając kolejny zdradziecki plan. Ty zamiast odpowiedzieć wycofałaś się spode mnie rakiem i klęknęłaś naprzeciw mnie, znów całując, lecz jednak nie dając zapamiętać smaku ust. Popchnęłaś mnie kokieteryjnie, a ja zaskoczony przewróciłem się na plecy niczym bezbronny żuczek. Nie zamierzałaś też mieć litości i wdrapałaś się na mnie w kilku ruchach dosiadając niczym drapieżca swą ofiarę, nabijając głęboko bez pomocy rąk, lecz tym razem wolniej, gdyż rozmiar mojej nabrzmiałem erekcji rozpychał Cię odczuwalnie. Jęknęłaś gdy doszedł do końca, czując go w środku każdą najmniejszą cząstką ciała., czując jak pulsuje gdy zaciskam mięśnie i rośnie nadal gdy Ty zaciskałaś swoje. Chwyciłaś w końcu moje dłonie, splatając palce i pomogłaś podnieść, prosząc byśmy usiedli w pozycji kwiatu lotosu. Uniosłem nieco biodra, mile zaskoczony Twoją propozycją, sprawiając że znów poczułaś mnie bardzo głęboko, a następnie podciągnąłem nogi, gdy Ty objęłaś mnie swoimi, a następnie zarzuciłaś ręce na moje ramiona. Znów w Twoich oczach dostrzegłem szczęście i ten radosny błysk który dawał je także mi. Poczułem jak przysunęłaś się do mnie, wtulając się cała, oddając mi tak ufnie, że chciałbym by ta chwila trwała wiecznie. Choć pewnie o tym nie wiedziałaś, właśnie spełniłaś jedno z moich marzeń, by seks mógł być prawdziwym oddaniem siebie i wszystkiego co najlepsze drugiej osobie, a nie braniem od niej przyjemności dla siebie. Gdy tak przytuleni trwaliśmy, długie minuty, może kwadrans, nie ruszaliśmy się, jedynie objęci splataliśmy swoje dłonie, przytulaliśmy, gładziliśmy twarze, całowaliśmy delikatnie i intymnie (i chyba zrobiłem Ci malinkę). Po jakimś czasie gdy znów delikatnie falując biodrami przypomniałaś mi jak podniecony jestem, sprawiłaś w końcu, że straciłem nad sobą kontrolę i przekroczyłem punkt z którego nie ma powrotu, a Ty widząc to w moich oczach docisnęłaś mnie tylko mocniej nogami i ucałowałaś bardzo, bardzo namiętnie sprawiając, że w końcu całkiem przestałem z tym walczyć. Trysnąłem prosto w Ciebie z nieznaną mi dotąd siłą, zaciskając oczy i prężąc się w dramatycznych konwulsjach. Nie liczyłem ilości pulsowań które czułem z każdą strużką wystrzeliwanej w Ciebie gorącej spermy, ale było ich chyba kilkanaście, a z każdą z nich powtarzały się niezliczone wyładowania, które targały moim kręgosłupem w gigantycznej ekstazie. Czułem Twoje dłonie wplecione w moje włosy, całujące mnie usta, słyszałem Twój oddech, a gdy otworzyłem w końcu oczy i oparłem czoło o Twoje, gdy spojrzałem na Twój pełen wieloznaczności uśmiech, też uśmiechnąłem się, a właściwie roześmiałem, ze szczęścia, może troszkę z zażenowania, czym i Ty zawtórowałaś, o wiele głośniej. Oddychaliśmy szybko i znów całowaliśmy, teraz już wolniej, pełni czułości, to znowu tuliliśmy nasze – zawstydzone teraz – ciała. Gdy trwaliśmy tak w bezruchu usłyszałem tylko jedno - Twoje cicho, nieśmiało wyszeptane "dziękuję"...

Tej nocy nie wyszedłem już z Twego pokoju, wtuleni w siebie, nadzy zasnęliśmy okrywając się kocem, szepcząc wypowiadane w piosence Dżem-u "śpij spokojnie". Usnęłaś słuchając bicia mego serca, opierając o mnie dłoń, tak ufnie. A sen... cóż... Morfeuszowi uciekliśmy niedługo potem, by znów pokłonić się Erosowi, Wenus i Afrodycie razem wziętym (: ale to już kolejny rozdział...

24,182
9.79/10
Dodaj do ulubionych
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.79/10 (40 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (1)

Incroy · 4 kwietnia 2013

0
0

Nie przepadam za takim 'monologiem', bez dialogów, rozumiesz. Jednak, gdybym powiedziała, że mi się nie podoba - musiałabym skłamać.

Gratuluję i pozdrawiam,
Inc.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Opowiadania o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.