Po lekcjach

28 maja 2026

11 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

– Cześć – powiedział Mateusz, otwierając drzwi.

– Dzień dobry – dziewczyna uśmiechnęła się serdecznie, przekraczając próg.

– Podłoga jest trochę mokra, więc lepiej połóż plecak na szafce – poinstruował i natychmiast zapytał: – Napijesz się czegoś? Woda? Herbata?

– Dziś poproszę herbatę – odpowiedziała, nie podnosząc wzroku, skupiona na ściąganiu butów.

Mężczyzna zniknął za rogiem korytarza i z tego samego kierunku, po krótkiej sekwencji dźwięków ceramicznych kubków, drewnianych szafek, strumienia wody i kliknięcia przycisku, doszedł jego podniesiony głos:

– Jak poszedł sprawdzian?

– Chyba dobrze – odparła, wchodząc do salonu połączonego z kuchnią. – Było dokładnie to, czego się spodziewałam.

– Czyli zdążyłaś się przygotować? – dopytał, oparty pośladkami o blat w oczekiwaniu na gotującą się wodę.

– Właściwie to nie musiałam się przygotowywać specjalnie – odpowiedziała, rzucając na podłogę przed fotelem poduszkę, którą właśnie zdjęła z sofy. – To w sumie było powtórzenie tego co na lekcjach i w pracach domowych.

– Czyli przygotowałaś się po prostu, będąc sumienna do tej pory – skwitował.

– No, można tak powiedzieć – zgodziła się, klękając na poduszce i ponowie rzuciła ten sam uśmiech, odwracając w jego stronę głowę. Jej włosy związane w koński ogon zafalowały.

W reakcji na bulgot w czajniku i następujące po nim kliknięcie mężczyzna odwrócił się plecami i sięgnął po kubek.

– W twoim wieku też tak miałem, że nie musiałem się uczyć. Z wyjątkiem historii. Historii nie znosiłem. Z wzajemnością.

– Dla mnie historia może być, tylko gdyby nie było tylu dat do wkuwania – odparła, zadzierając głowę i podążając spojrzeniem za Mateuszem, który zbliżał się, niosąc gorącą herbatę i szklankę wody.

Mężczyzna postawił oba naczynia na stoliku kawowym obok fotela. Następnie wysunął mebel do przodu tak, żeby był w zasięgu ręki licealistki.

– Proszę. Herbata zgodnie z zamówieniem i woda, gdybyś chciała popić potem.

– Dziękuję. – I po raz trzeci ten sam serdeczny uśmiech.

Mateusz rozpiął spodnie, wsunął kciuki za krawędź swoich majtek i dwoma zwinnymi ruchami ściągnął oba elementy ubioru, po drodze zahaczając jeszcze i zdejmując skarpetki. Rzucił wszystko niedbale w kąt pokoju. Równie sprawnie pozbył się koszulki. Zupełnie nagi podszedł. Jedną nogą stanął w wąskiej przestrzeni między stolikiem a klęczącą licealistką. Drugą nogę przełożył nad nią, jednocześnie podpierając się rękami o poręcze fotela i powoli opuścił gołe pośladki na mebel. Poprawił się, przysuwając się do krawędzi i zarazem do ciała uczennicy. Podłożył sobie jedną rękę pod głowę. Rozsiadł się wygodnie. Westchnął i z delikatnym, zadowolonym uśmiechem spojrzał na dziewczynę.

Ta z podobnym wyrazem twarzy schylała się już ku jego przyrodzeniu, które wisiało leniwie pomiędzy umięśnionymi, owłosionymi udami, z luźnym napletkiem na końcu pomarszczonym tak samo jak moszna. Poczuła znajomy, subtelny zapach mydła. Zebrała w ustach ślinę. Wysunęła język i śmiało dotknęła nim boku miękkiego penisa tuż u nasady. Cały czas przy tym nie przestawała patrzeć w oczy mężczyźnie. Z satysfakcją zauważyła, że ten je zamyka i wzdycha w błogiej reakcji na ten pierwszy kontakt. Jej własne oczy i kąciki ust uśmiechnęły się w odpowiedzi, choć on nie mógł tego zauważyć. Powtórzyła pieszczotę z drugiej strony prącia, ponownie przesuwając językiem od nasady aż do napletka. Wreszcie wysunęła nawilżony język z ust najdalej, jak tylko zdołała i przesunęła nim w przeciwnym kierunku – od dołu do góry – po wierzchniej stronie penisa, który zaczął już nabrzmiewać. Przysunęła twarz, żeby móc pieścić go na jak największej powierzchni. Jej górna warga i czubek nosa przesuwały się najpierw po jego gładkiej skórze, a następnie po szorstkich, przystrzyżonych włosach podbrzusza. Nie przestając śledzić reakcji mężczyzny, zauważyła, że ten mimowolnie otworzył nagle oczy, po czym spojrzał na nią z aprobatą.

Nie tylko jego powieki się podniosły. Nabrzmiewający i sztywniejący penis też zaczął się unosić nad moszną. Dziewczyna przybliżyła się z boku do tak powstałej szczeliny i wsunęła w nią ponownie zwilżony język. Przesuwała nim po dolnej, najbardziej wrażliwej stronie przyrodzenia ruszając głową na boki, jednocześnie drażniąc równie czułą, pomarszczoną skórę poniżej. Ciepłe powietrze z jej nosa owiewało jego prącie i zarazem jej wargę pozostającą z nim nieustannie w kontakcie. Mężczyzna zamruczał z błogością i ponownie zamknął oczy, odchylając głowę do tyłu.

Gdy język kolejny raz dotarł do napletka, teraz już napiętego na powiększającej się i coraz wyżej podnoszącej się żołędzi, dziewczyna przerwała kontakt, przesunęła głowę naprzeciwko niej i otworzyła usta.

– Pamiętaj o zębach – pouczył ją nagle Mateusz, patrząc spod przymrużonych powiek.

– Pamiętam – uspokoiła, przewracając oczami, choć tak naprawdę dopiero teraz przypomniała sobie, by zamiast dać się ponieść instynktowi i ekscytacji, zastosować techniki, które wykładał jej mężczyzna.

Mając to na uwadze, powoli przysunęła usta tak, żeby znalazły się dookoła wciąż osłoniętej skórą żołędzi, a potem dalej. Wreszcie, gdy poczuła znajomy dotyk nabrzmiałej końcówki penisa spoczywającej na jej języku głęboko w buzi, zacisnęła pierścień warg dookoła jego męskości, osłaniając nimi zęby i zaczęła ssać, jednocześnie wpatrując się w twarz mężczyzny i obserwując malującą się na niej rozkosz.

– Mm, właśnie tak – powiedział cicho.

Dziewczyna powoli prześliznęła się ku końcówce penisa, cały czas ssąc i zostawiając na nim mokry ślad. Gdy członek znalazł się na wolności, znowu szeroko otworzyła usta i zaczęła się przesuwać z powrotem. Gdy podniosła wzrok na Mateusza, ten odwzajemniał jej intensywne, pełne podniecenia spojrzenie.

Nie przerywając kontaktu wzrokowego, znowu otuliła go szczelnie wargami i delikatnie zaczęła wysysać z niego rozkosz. Mężczyzna w geście uznania dotknął palcami jej głowy i podrapał powoli aż po kark, delikatnie zaciskając na nim dłoń na chwilę, zanim zabrał rękę i ją również podłożył sobie pod głowę. Choć nie było takiej potrzeby, przysunął się biodrami jeszcze bliżej pieszczącej go dziewczyny.

Ta, podniecona jego reakcjami, spróbowała przyjąć go głębiej.

– Au! – syknął nagle. – Zęby.

– Przepraszam – powiedziała nastolatka, choć wydawało jej się, że wystarczająco uważała.

– Na głębokość przyjdzie jeszcze czas. Na razie skup się cały czas, żeby osłaniać zęby – powiedział. A kiedy zobaczył pozostający na jej twarzy cień napięcia, dodał z uśmiechem: – Nie przejmuj się. I tak uwielbiam być w twoich ustach i sprawiasz mi olbrzymią przyjemność. Takich drobiazgów się nauczysz.

Dziewczyna bez słów skinęła głową i powoli, ostrożnie wróciła do tej samej pieszczoty. Mruknięcie dobiegające z umięśnionej klatki piersiowej świadczyło o tym, że robi to dobrze. Pilnowała, by zachować stały, niespieszny rytm i by zęby pozostawały cały czas osłonięte. Pod wpływem wsuwającego się i wysuwającego z jej ust przyrodzenia jej podniecenie coraz bardziej rosło, a jej cipka coraz bardziej domagała się uwagi. Dziewczyna jedną rękę wsunęła sobie pod majtki. Rozsunęła nogi, żeby to sobie ułatwić, ale wciąż pozostając na poduszce. Zaczęła się masować. Gdy tylko siebie tam dotknęła, poczuła, jakby wzdłuż jej kręgosłupa rozwinęła się elektryzująca nić rozkoszy łącząca jej mokrą już cipkę i usta rozwarte i wypełnione przez bezkompromisowo sztywnego penisa mężczyzny. Podniosła drugą rękę i skierowała ją ku trzonowi prącia.

– Bez rąk – zażądał mężczyzna.

Zawiedziona posłusznie opuściła dłoń i położyła ją na swoim udzie dla podparcia. Pomogło jej to zaangażować do rytmicznego ruchu w górę i dół cały tułów, a nie tylko kark.

Po chwili Mateusz położył dłoń na jej czole i odepchnął je stanowczo tak, że jego pokryty śliną penis znalazł się na powietrzu. Zaskoczona dziewczyna spojrzała na niego pytająco. Podniósł swój narząd i przycisnął go do brzucha, eksponując mosznę.

– Poliż – powiedział po prostu.

Gdy wykonywała to polecenie, komentował co chwilę:

– Właśnie tak, powoli i mokro.

– Niżej. Liż przez całą długość.

– Po bokach też. Cała powierzchnia ma być dopieszczona.

– A teraz liż od dołu jajek aż końca penisa… Bardzo ładnie.

– I znowu.

– Jeszcze raz.

– Nie przerywaj, dopóki ci nie powiem.

– Ej! Nie tak nisko – zareagował nagle, gdy rozentuzjazmowana nastolatka opuściła usta poniżej końca moszny. Całą dłonią podniósł jej podbródek. Dodał z uśmiechem: – Nie dzisiaj. Rób, co robiłaś… Właśnie tak.

Po chwili tych pieszczot zakomenderował:

– Wracaj na górę. – Zaakcentował polecenie łapiąc penisa w garść i opuszczając go tak, że końcówką prawie dotknął twarzy dziewczyny.

Ta posłusznie, a nawet z przesadną werwą nadziała się na prącie. Mocno zaciskając usta od pierwszych centymetrów opuściła się i wsunęła go sobie głębiej.

– Poczekaj. Na razie zostaw napletek naciągnięty – poinstruował. – Jeszcze jestem zbyt wrażliwy – dodał.

Dłonią ściągnął skórę, żeby osłonić żołądź, która dumnie czerwieniała na widoku tylko przez chwilę. Uczennica zrobiła zniecierpliwioną i zawiedzioną minę. Powiedział:

– Jeśli chcesz mi dać więcej, ssij najmocniej, jak tylko możesz. Albo masuj mi go językiem.

Dziewczyna skinęła głową. Znowu otuliła jego penisa swoimi ustami i uczyniła z nich miękką, ciasną komorę rozkoszy dla niego. Zaczęła ssać tak mocno, że nie musiała martwić się o zęby – wargi same zostały wciągnięte do środka i osłoniły wszystko co ostre.

– Och… – wyrwało się z gardła Mateusza – aż tak dobrego ssania się nie spodziewałem – powiedział z trudem.

Zachęcona tym komentarzem i szybkim wznoszeniem się i opadaniem umięśnionej klatki piersiowej mężczyzny, licealistka chciała do zabawy zaangażować też język, ale okazało się to zbyt trudne. Postanowiła pozostać nieruchomo i zadowolić się ssaniem z całych sił, pulsującym w rytm jej własnego oddechu. A ten przyspieszał coraz bardziej – nie tylko z powodu wysiłku, ale też palców coraz gwałtowniej pieszczących cipkę. Mateusz przyszedł jej z pomocą:

– Nie przerywaj, mała – powiedział, łapiąc ją za głowę po bokach tak, że jego nadgarstki znalazły się tuż przy jej oczach, a palce sięgały potylicy. Jednocześnie przyciągnął jej głowę do siebie i ruchem bioder wbił się w nią głębiej. Zrobił to gwałtownie, ale na minimalnej dystansie. Najwyraźniej rzeczywiście nad głębokością zamierzał popracować kiedy indziej. Mimo to poczuła, jak twardy penis zatrzymuje się na tylnej części podniebienia i migdałkach. Na szczęście była już na tyle podniecona, że jej ciało nie zaprotestowało.

– Właśnie tak – pochwalił, odsuwając ją minimalnie od siebie i cofając biodra w przygotowaniu na kolejne pchnięcie. Gdy nadeszło i jej usta znowu zostały gwałtownie wypełnione, poczuła, że coś się zmieniło. Końcówka jego narządu stała się jakby twardsza i bardziej nieustępliwa. To jego żołądź znowu się bezwstydnie obnażyła i ocierała o jej wnętrze.

– Pięknie wyglądasz – zaczął mówić chrapliwym, urywanym głosem w rytm posuwistych ruchów – kiedy tak klęczysz… ssąc mojego chuja.

Dziewczyna spojrzała mu wyzywająco w oczy. Świat zdawał się coraz bardziej rozpływać. W jej świadomości jasno jarzyły się już tylko jego źrenice, rytmiczny, ciężki oddech, nieustępliwe wypełnianie jej ust i rozkosz, która, promieniejąc od cipki, zaczynała rozlewać się na resztę jej ciała. Zapomniała nawet o palcach, które pracowicie tę rozkosz wywoływały.

Poczuła silniejszy ucisk jego dłoni na skroniach.

– Nie przerywaj, jak skończę – zakomenderował z trudem.

Chciała odruchowo skinąć głową, ale nie miała jak. Zamiast tego poddała się temu, co się po chwili wydarzyło.

Usłyszała przeciągły jęk rozkoszy mężczyzny. Siła jego chwytu zelżała. Dziewczyna starała się, jak mogła, samemu kontynuować rytm pieszczot, nadrabiając własnym ciałem bezruch jego zesztywniałych nagle bioder.

Zaczęło się. Penis w jej ustach nagle drgnął i zesztywniał jeszcze bardziej, choć nie wydawało się to możliwe. Poczuła ciepło rozlewające się w głębi na języku. Nie przestawała ssać i poruszać głową wiedząc, że mężczyzna na tę krótką chwilę zrzekł się kontroli nad ciałem swoim i jej. Członek na mgnienie oka rozluźnił się i natychmiast znowu zesztywniał. Kolejna porcja ciepła rozlewająca się w niej. I jeszcze raz. I kolejny. I znowu. Wreszcie skończył.

Nie przerywała pieszczot, zgodnie z jego poleceniem. Przesuwała wargami w górę i w dół po zaspokojonym, ale wciąż nabrzmiałym penisie. Ssała jeszcze mocniej, nie chcąc uronić wystrzelonej przed chwilą w jej ustach spermy.

– Tak, tak, tak – zachęcał ją.

Wreszcie nagle mocnym chwytem zatrzymał jej głowę w miejscu.

– Wystarczy – wyszeptał.

Dziewczyna powoli zsunęła się z jego narządu, uważając, by wargi nawet na moment nie rozluźniły ciasnego pierścienia zaciskającego się na nim. Gdy wreszcie jego członek znalazł się na powietrzu w całej okazałości, niesforna kropla nasienia wylądowała na jej brodzie. Uczennica szybko podsunęła swobodną dłoń. Następnie pobieżnie spojrzała na swoją koszulę i spódniczkę. Żaden z tych zabiegów nie był konieczny: ani na ubraniach, ani na dłoni nie dostrzegła nawet śladu jego spermy. Uwolniła drugą dłoń z majtek i sięgnęła po szklankę wody na stoliku obok. Wzięła mały łyk i z tą pomocą połknęła ładunek jego rozkoszy.

Spojrzała w górę na jego twarz. Musiała trochę przesunąć głowę, bo wciąż sterczące, ale już gotujące się do snu, prącie zasłaniało ją. Choć lubiła ten widok czerwono–purpurowej żołędzi zakończonej wędzidełkiem i sztywnego drąga ciągnącego się poniżej aż do pomarszczonej skóry moszny, jeszcze bardziej lubiła widzieć jego twarz, kiedy dawała mu rozkosz i kiedy był już zaspokojony. Patrzał na sufit, oczami otwartymi równie szeroko jak jego usta. Spojrzał w dół na nią, wciąż dochodząc do siebie. Zgarnęła palcem z brody ostatnią kroplę pozostającą po jego orgazmie, zlizała, po czym ściągnęła wąsko wargi i posłała mu filuterny uśmieszek. Parsknął i łapiąc oddech na chwilę, znów utkwił wzrok w suficie, na pół siedząc, na pół leżąc całkowicie rozluźnionym ciałem w fotelu.

Dziewczyna nie przerywała ciszy. Sięgnęła po kubek herbaty, która przecież smakuje najlepiej, gdy pije się ją z ładnym widokiem. Wzięła ostrożnie mały łyk. Idealna.

– Spisałaś się, doskonała robota – pochwalił wreszcie Mateusz, gdy doszedł trochę do siebie, a kubek był już do połowy pusty… Pełny! W tym momencie dla nich obojga kubek był zdecydowanie do połowy pełny.

– Dziękuję – rozpromieniała. – Lubię patrzeć na pana reakcje.

– Zauważyłem – zaśmiał się. – Lubię, jak się tak wpatrujesz – dodał.

Oboje zaczęli się podnosić. Ciężko stwierdzić, które z nich zainicjowało ten ruch. Może żadne. Może znali już tak dobrze tę część rytuału.

Dziewczyna odstawiła kubek i udała się do przedpokoju. Mateusz poszedł za nią, nagi, nie zaprzątając sobie głowy ubraniami. Zakładała buty w komfortowym milczeniu. Wciąż mieli jeszcze cień uśmiechu na twarzach. Gdy założyła plecak, mężczyzna przekręcił zamek i otworzył drzwi, chowając się za nimi na wypadek, gdyby przechodził akurat jakiś sąsiad.

– To do jutra – powiedział.

– Do widzenia.

71
bd/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 0/10 (0 głosy oddane)

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.