Poliamoria — inicjacja [rework]

16 września 2019

37 min

Poniższy tekst jest literacką relacją z przebiegu rzeczywistego spotkania. Co więcej, niektóre zdania zaznaczone kursywą, to fragmenty naniesione na mój pierwotny tekst przez Beatę, kobietę, z którą się spotkałem i z którą utrzymywałem później kontakt.

Tekst jest moim pierwszym, opublikowanym w marcu 2018 roku opowiadaniem, które obecnie uzupełniłem. Opowieść obrazuje intrygujący fenomen inicjacji.

Byłem tu pierwszy raz w życiu. Zajechałem pod motel i utknąłem w głębokim śniegu. Niebo było pochmurne, a zajazd wyglądał miernie, jakkolwiek zapewne oddano go do użytku niedawno.

Właśnie nadszedł SMS: ”Aldrin, wydaje mi się, że powinnam być punktualnie. Jak to wygląda u Ciebie?” Odpisałem ”Beata, zajechałem, już pod ten motel. Jeszcze tam nie wszedłem. To jest obok stacji Shella".

Nadal nie wchodziłem do środka, czekałem. Chciałem zobaczyć dziewczynę wtedy, gdy podjeżdża. Nie widziałem jej jeszcze nigdy. Poznaliśmy się i umówiliśmy na spotkanie w ubiegłym tygodniu – za pomocą archaicznego portalu randkowego pierwszej generacji.

Spojrzałem w pochmurne niebo i nie wiedzieć dlaczego, przypomniało mi się, iż wtedy gdy Beata się urodziła, ja napisałem swoje pierwsze opowiadanie, które z ochotą wydrukowano w szacownym piśmie. Nosiło ono tytuł ”Przybyć poprzez inkarnację". Minęło od tego czasu trzydzieści lat. Teraz wiem już, że w opowiadaniu tym wyraziłem ideę, z którą się urodziłem. Jest tak na pewno, gdyż bez przerwy do owej idei nawracam na różne sposoby. Przekazuję ją w różnych formach, a to w postaci literackiej, a to w postaci lepiej lub gorzej sformułowanych teorii niemalże naukowych. Przesłania te nie czepiają się nikogo. Myślę nawet, że idea ta powinna podnosić ludzi na duchu. Przemknęła mi przez moment myśl, że Beata ma z tym jakiś związek.

Przez zwały śniegu przedarł się na parking mały, czarny, nowy samochód marki Honda z rejestracją odległego miasta. Wysiadła z niego piękna kobieta. Była średniego wzrostu. Ciemne włosy miała spięte w kucyk. Na szczęście była szczupła. Była w czarnej spódnicy. Miała bardzo zgrabne nogi. Podszedłem i popatrzałem z bliska na jej twarz.

– Fajna jesteś! A co sądzisz o mnie?

– Dobrze, że jesteś taki.

– Nie byłem jeszcze w środku. To jakaś nowa budowla.

Uśmiechnęła się.

– W Nowym Roku nowe miejsce?

Weszliśmy, rozglądając się po zupełnie bezludnych, zimnych pomieszczeniach holu i recepcji. Ich ogrom potęgował wrażenie pustki. Kelnerki z baru i restauracji pełniły funkcje recepcjonistek. Dziwne miejsce.

– Usiądźmy najpierw w restauracji.

– Dobrze, jakkolwiek trudno będzie się całować przy kelnerkach.

– Tak sądzisz...?

Zawahała się, nie kończąc. Miałem niewytłumaczalne przeczucie, że wyrażając wątpliwość, wie, co mówi... jakby była tu już wcześniej i pocałunki były zaledwie fragmentem większej, o wiele bardziej „gorszącej” całości, którego świadkami była obsługa motelu.

Usiedliśmy za stolikiem przy ścianie, obok siebie. Dotknąłem jej ręki. Po chwili położyłem dłoń na jej kolanie, a potem przesunąłem rękę wyżej, odchylając nieco jej spódnicę.

– Oooo! Masz takie samonośne pończochy!

Nie zareagowała na tę uwagę.

– W ostatnim mailu napisałeś, że nadal nie rozumiesz, dlaczego zaproponowałam ci spotkanie, czy tak?

– Tak, a potem napisałaś, że nie będziesz miała dostępu do Internetu przez trzy dni. Tak więc czuję niedosyt rozeznania sytuacji.

Uśmiechnęła się:

– Przecież napisałam ci, że chcę cię zaliczyć i tyle!

– Czy jest jakieś podwójne dno tego naszego spotkania? Niechby nawet i było, ale chciałbym wiedzieć jakie?

– Napisałam ci, że chcę po prostu zrealizować swoją fantazję. Chcę się przespać z facetem, który jest znacznie... znacznie starszy ode mnie. Fantazję, która tkwi we mnie od dawna... urodziłam się z nią chyba... fantazję nieustannie realizowaną i wciąż niespełnioną... Ostatnio lektura „Memoria de mis putas tristes” Marqueza wywołała, po raz kolejny już, tę przemożną chęć...

– Powiedziałaś o fantazji realizowanej, ale wciąż niespełnionej. Nie jest to w pełni rozumiałe.

– Lubię starszych od siebie…szukam takich mężczyzn. Nie jest to zresztą jedyną moją cechą szczególną. Zauważysz też inne niecodzienne upodobania. Mam nadzieję, że je zaakceptujesz.

– Napisałaś, że wykonujesz dość poważny zawód.

– Tak, jestem prawnikiem – radcą prawnym.

– Imponujesz mi!

– Tak powinno być – jestem bardzo sprawna. Na ogół wszystko mi się udaje.

Przesunąłem dłoń wyżej, aż do brzegu samonośnych pończoch, gdzie wyczuwalna była jedwabista gładkość jej ud, by po chwili wsunąć zdecydowanie rękę pomiędzy jej nogi. Beata bardzo swobodnie i bez oporu rozchyliła uda. Była bez majtek. Odsunąłem nieco stolik, a ona podciągnęła spódnicę jeszcze bardziej ku górze. Dojrzałem jej kobiecość. Zacząłem delikatnie dotykać. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogłaby tego nie chcieć. Mroczna głębia oczu Beaty nie mówiła nic, absolutnie nic – nie widziałem w nich ani przyzwolenia, ani oporu, ale wiedziałem… miałem pewność, że robię to, co powinienem...

– Poproszę o dwie lampki wina?

– Teraz nie piję wina. Prowadzę samochód! Mam mało czasu, tylko trzy godziny. Idziemy

do pokoju! Chcesz?

– Czy chcę? Chcę już od momentu, gdy wysłałaś to jedno krótkie zdanie! Jak to było? Chyba: ”Chciałabym cię poznać. Spotkajmy się!”

Idąc poprzez kompletnie puste korytarze motelu, dotarliśmy do pokoju nr 21. Pomyślałem sobie – ciekawe czy liczba 21 coś zwiastuje? To jest chyba ”oczko". Weszliśmy do pokoju. Miało być tak zwane ”małżeńskie łoże”, a tu w ogromnym, niezbyt przytulnym pokoju, stały w odległości dwóch metrów dwa wąziutkie łóżka.

– Beata, pójdę do recepcji… poproszę, aby zamienili nam ten pokój!

– Zostań! Damy sobie radę!

Nie upierałem się, ale poprosiłem zdecydowanie:

– Rozbierz się do naga!

– Ty też, natychmiast! – odparła dziewczyna.

Rozebrałem się, stanąłem przed nią nagi, ale powiedziałem… idę wziąć prysznic. Dziewczyna zrobiła to samo. W łazience nie przeszkadzaliśmy sobie. Po powrocie na brzeg wąskiego łóżka dziewczyna wróciła do rozmowy.

– Chcę cię pooglądać. Połóż się na wznak i nic nie mów. Będę cię pieścić. Skup się całkowicie na swoich doznaniach. Nie zwracaj na mnie najmniejszej uwagi.

Beata miała liczne piegi, sterczące, jędrne piersi, ani śladu opalenizny, ładnie pachniała. Była zgrabna, szczupła, zbudowana idealnie. Pomyślałem sobie, iż takie pończochy, jakie nosiła, wyglądają ekscytująco wtedy, gdy kobieta jest szczupła i ma kształtne nogi. Chwilowo moja teraz dziewczyna wyglądała jak modelka, która lubi seks, co ponoć u modelek zdarza się rzadko.

Niezwykła, młoda, piękna kobieta realizowała swój plan. Dwoma palcami wodziła po całym moim ciele. Powoli jej palce powędrowały w okolicę moich ud, pachwin, ścięgna przywodzącego. W końcu dotknęła nimi mojego członka, najpierw drażniła mnie delikatnie tam, gdzie jest ujście, potem wodziła palcami wzdłuż całej nabrzmiałej pod skórą cewki. Widziała, że jest to bardzo czułe miejsce. Znała zresztą wszystkie miejsca, które są u mężczyzny wrażliwe. Sprawdzała też, jak moje jądra zmieniają się w trakcie tej zabawy. Nagle jej palce zawędrowały w okolice mojego odbytu. Wzwód miałem potężny.

– Chcę cię doprowadzić na samą krawędź, tak abyś był na skraju wytrzymałości. Ciekawa jestem, gdzie dojdziesz… w moich ustach czy w mojej piździe?

Zapytałem, jak sądzisz, czy to słowo jest bardziej wulgarne od słowa cipa?

– Według mnie jest bardziej podniecające.

Uklękła teraz nade mną. Rozchyliła uda tak szeroko, że obejmowała moje biodra. Uniosła się nieco i zaczęła ręką wprowadzać mojego fiuta do pochwy. Przerwałem to, lekko ją odpychając, mówiąc:

– Ja też chcę, abyś była na krawędzi. Przesuń się o pół metra w górę i usiądź mi na twarzy, chcę cię lizać. Beata natychmiast wykonała to, co zasugerowałem. Uwielbiam tak. Rękoma trzymałem ją w pasie. Lizałem ją… najpierw w okolicy łechtaczki, potem wsysałem w swoje usta jej wargi sromowe. W końcu wkładałem język możliwie głęboko do jej pochwy. Było to skuteczne. Dostałem to, co chciałem. Jej płyn nieco słony, nieco słodki, trochę gorzki, smakujący jak wytrawne wino spływał do moich ust. Byłem wniebowzięty.

Beata należała niewątpliwie do kobiet, które ”zaginają czasoprzestrzeń”, tak jak to czyni planeta w pobliżu gwiazdy. Są kobiety, które wyprostowaną psychikę mężczyzny są w stanie 'pofałdować'. Czasami robi się im wtedy wir, który sięga tam, gdzie są obwody neuronalne odpowiedzialne za świadomość.

Po kilkunastu minutach dziewczyna przesunęła się jednak na powrót w dół. I teraz już zdecydowanie usiadła na moich biodrach, wkładając sobie kutasa w swoje wnętrze. Zaczęła się poruszać. Nie były to ruchy rytmiczne. Chciała wyczuć coś w swoim wnętrzu. Czasami mój członek sięgał więc głęboko i stykał się z szyjką jej macicy. Czasami było to płytko, ale za to tarcie przy kolejnych wejściach było z każdym ruchem jej bioder inne. Dziewczyna co kilka minut pytała, czy sobie życzę czegoś nowego. Miała różne pomysły szczegółowe. Pytała co chwilę czy jest mi dobrze.

Beata podobała mi się coraz bardziej... ale tkwiło w moim umyśle to, iż według naszej umowy było to spotkanie pierwsze i ostatnie.

– Już jest bardzo dobrze, ale teraz ja! Połóż się na wznak i szeroko rozchyl uda. Masz też mówić dokładnie, co chcesz! Tak jasno i prosto jak w twoich liścikach.

Usłyszałem jej zdecydowane:

– Wejdź we mnie znowu. Ten moment jest szczególny – to jest... to jest… szukała odpowiedniego słowa, by w końcu powiedzieć po prostu – najbardziej fantastyczne!

Wystąpiło to, co najbardziej doceniam w trakcie kochania się z kobietą, którą uwielbiam, a mianowicie poczucie, że ona mnie całkowicie akceptuje, że mi się całkowicie, w pełni oddaje. Wrażenie takie odnoszę wtedy, gdy kobieta całkowicie rozluźnia mięśnie, gdy leży pode mną grzeczna i posłuszna, przyjmując moje ruchy w ten sposób, iż wykonuje delikatnie ruchy analogiczne. Taki sposób oddawania się mężczyźnie jest bardzo trudno opisać słownie. Mówiąc krótko – chcę mieć wrażenie, że wchodzę w nią nie tylko cieleśnie, ale także, że ona wpuszcza moją osobę do swojej duszy. Tak właśnie było z Beatą.

W następnych minutach Beata zmieniła styl swojego zachowania. Po każdym moim ruchu słyszałem przenikliwe UAAA lub wykrzykiwała głośno słowa: znowu, tak właśnie, dalej… dalej... jeszcze… krzyczała na cały głos. Powtarzało się to wiele razy… po spełnianiu każdego życzenia... czy też rozkazu… Nie wiem... być może, gdy krzyczała bardzo głośno, przeżywała kolejny orgazm? Żałuję, że nie wypytałem jej o to. Jestem natomiast przekonany, że personel instytucji, w której przebywaliśmy, przeżył rodzaj inauguracji. Dziewczyna była – jak później powiedziała nieco zdumiona, że jej krzyki w czasie naszego pieprzenia się – wzbudzały we mnie taki entuzjazm. Musiałem jej wyznać, że fenomen taki znam jedynie z literatury.

Po mniej więcej godzinie uspokoiliśmy się nieco i zaczęliśmy ponownie rozmawiać. Trochę żałowałem później, iż zajęło nam to tak dużo czasu. Rozmowa dotyczyła co prawda zagadnień ważnych dla ludzkości, ale... przecież warunkiem „brzegowym” były owe trzy godziny.

Nieoczekiwanie, w swoistej sprzeczności z jej wcześniejszym wyuzdaniem, miękko spytała:

– Aldrin, czy to prawda, że mężczyzna w twoim wieku nie jest w stanie się zakochać?

– Ortega y Gasset, w tekście pod tytułem ”Szkice o miłości” napisał, że mężczyzna jest w stanie zakochać się w swoim życiu jedynie dwa, trzy razy.

Ożywiła się:

– Znam tę książkę!

– Jak to możliwe? Przecież wydrukowano to wiele lat temu. Ortega y Gasset był szefem

Katedry Metafizyki w Madrycie, to stare dzieło z 1930 roku.

– Pamiętam każdą linijkę... jak mogło mi umknąć to – odbiegła myślami – by po chwili dodać:

– Podobało mi się na przykład o Admirale Nelsonie i jego tajnej kochance, mieszkającej w Neapolu. Flota Brytyjska często zawijała wtedy do portu w Zatoce Neapolitańskiej.

Z niejakim zdziwieniem, skonstatowałem:

– Masz sporą wiedzę, a ta twoja wzmianka w mailu o Penelopie, Odyseuszu i Itace, mówi mi, że masz jakiś szczególny umysł.

– A ty znasz mit o Penelopie i Odysie? Itaka była wspaniałym miastem! Tam były możliwe rozmaite uciechy. To, co działo się w Itace, później „odtworzono” w Tebach, za sprawą bóstwa Dionizosa. Znasz słowa wykrzykiwane w trakcie Dionizji, w trakcie erotycznej ekstazy… ponoć krzyczano święte słowo EUOE… EUOE…

– To dość podobne do Twojego UAA.

– Ja jestem Anty-Penelopą. Penelopa była wzorem wierności, a ja jestem wyuzdana, lubię seks w trójkę lub w dwie pary. Ja na swój sposób, realizuję wszystko to, co działo się w Itace!

– Imię Penelopa kojarzy mi się jedynie z powieścią Oriany Fallaci pod tytułem ”Penelopa na wojnie".

Dziewczyna uśmiechnęła się przekornie. Zaśmiała się wyraźnie, jak z dobrego żartu, ale jednocześnie była w niej jakaś powaga.

– Beata!... ale skup się... czy ty wiesz, czy zdajesz sobie sprawę, że możesz stać się narkotykiem dla każdego mężczyzny?

Spokojnie odparła:

– Wiem, że tak jest! Jakkolwiek chyba nie dla każdego. Chyba tylko dla takich jak ty.

– Uosabiasz współczesny mit. Oferujesz wszystko to, co się śni mężczyznom. Uosabiasz wszystko to, co się działo w Itace i Tebach. Każdemu mężczyźnie marzy się taki seks, jaki opisujesz.

– Chcesz powiedzieć, że wiem, co się działo w trakcie małych, wiejskich Dionizji i w trakcie wielkich – miejskich? Hmm.... W Tebach kobiety kochały się z kobietami, a mężczyźni przyglądali się temu, uważając ten widok za niezwykłe doznanie estetyczne. Pary małżeńskie zapraszały inne pary na wspólne wieczory... W trakcie Dionizji, organizowanych w okresie zimowego przesilenia, zwykłymi obrzędami były tak zwane orgie. Szalone tańce i dzikie okrzyki pomagały wpaść w ekstazę... Wierzono, że w trakcie orgii dusze opuszczają ciało, a w ich miejsce wchodzi bóstwo.

– Beata, powiedz... co najbardziej lubisz z tego, co działo się w Itace?

– Lubię czuć w sobie dwóch mężczyzn... jednocześnie ... chociaż – zawahała się, jakby nie mogąc dokonać gradacji w wyborze... czy ja wiem ... a może jednak spotkanie dwóch par partnerskich, ale dobrze, jeśli się lubią. Tak... – znowu ten wyraz skupienia na jej twarzy – to jest chyba najbardziej ekscytujące.

– Dlaczego?

– Ano... wyobraź sobie, że kochasz kogoś, ale wyzbyłeś się zazdrości i patrzysz, jak jakiś samiec wchodzi w ciało twojej żony lub kochanej kobiety, ale wiesz, że za chwilę to ty w nią wejdziesz.... Jest coś, po co tamten nie sięgnie. Ona jest „twoja”.

– A seks grupowy?

Jakby trochę poirytowana tą indagacją, opanowała się jednak i zaczęła rzeczowo:

– To jest najbardziej impulsywny, nieobliczalny, chyba najbardziej zwierzęcy seks. Byłeś na filmie Jacques Annaud ”Walka o ogień". Tam to pokazano na poziomie artystycznym. Możesz mieć zasady, ustalone poprzeczki, ale w trakcie grupowej orgii zerżniesz wszystkie, nawet najbardziej brzydkie kobiety...

Byłem nieco oszołomiony.

– Nigdy nie słyszałem jeszcze z ust kobiety takich wyznań. Nie znałem kobiety, która stwierdza, że lubi trójkąty, czworokąty, że lubi uczestniczyć w orgiach… że lubi tak zwaną penetrację podwójną.

– Aldrin albo jesteś głupi, albo chcesz mnie obrazić! Mówiliśmy o Dionizjach… ten mit... zresztą więcej niż mit, bo wzorce rzeczywiście organizowanych kiedyś obrzędów, są nadal w głowach żyjących współcześnie ludzi. Więcej, współcześni nadal organizują ”Dionizje”, tyle że na ogół w formie "zakłamanej” – bo zatracili możność rozróżniania swych naturalnych potrzeb ...

– Mówisz: realizują? Teraz? Współcześnie?

– Dobrze wiesz, że trzydzieści procent wszystkich witryn w Internecie dotyczy seksu, na które wchodzi codziennie miliony, ba… miliardy ludzi – byłeś kiedyś z prostytutką?

Nasza rozmowa zaczynała być nieco chaotyczna.

– Tak, ale dopiero kilka miesięcy temu, pierwszy raz w życiu.

– Dlaczego? No i jak było?

– Miała na imię May. To była fajna dziewczyna. Kochałem się z nią około sześciu razy, ale czasami nie byłem zbyt sprawny.

– Dlaczego niesprawny?

– Bo ona wymagała, aby stosować prezerwatywę.

– Seks z prezerwatywą jest bez sensu.

– Zgadza się! Seks z prezerwatywą jest bez sensu. To tak, jak gdyby, ktoś chciał kogoś całować, ale przez szybę.

– To dlaczego May, jak mówisz, była „fajna”… zapamiętaj, nie lubię tego słowa?

– Miała analityczny sposób myślenia. Pisała interesujące maile. Była podniecająca. W jej pokoju, na poddaszu są takie drewniane słupy. Gdy wsuwałem kutasa w nią, opierała zawsze nogę o taki słup. Jest, poza tym, ekspertem w zakresie AIDS. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Niestety, nie piszę już do niej… zresztą zapewne dziwi cię korespondowanie z „dziewczyną za pieniądze”.

Beata przerwała.

– Mnie nic nie dziwi… hm… ale już dość tego gadania. Weź mnie od tyłu! … – No widzisz, że takie intelektualizowanie źle wpływa na kondycję mężczyzny – jeszcze jedno cię też minęło... chciałam, abyś był też... tam... Przecież mam jeszcze też trzecią dziurę.

– Chciałaś, abym był też... tam? Lubisz to?

– Ogromnie, a Ty?

– Tylko dwie kobiety w moim życiu pozwoliły mi na to, ale jest to bardzo podniecające.

Stała się dociekliwa:

– Dlaczego? Proszę, wyjaśnij mi to drobiazgowo – w szczegółach!

– Chyba to tak… seks jest ważny nie tylko dla ”lokalnej przyjemności” lecz dlatego, że porusza duszę, wstrząsa całością psychiki. To jest więcej niż kontakt, to jest przenikanie lubianego człowieka, lubianej osoby. Jest poruszające, że ten ktoś zezwala, aby w niego wejść. Przy tym szczególnym, analnym sposobie kochania się... owo zezwolenie jest jeszcze bardziej intymne, niezwykłe i dlatego niesłychanie oddziałuje na psychikę. Dochodzi do tego taka inna, specyficzna przyjemność lokalna...

Przerwała, poirytowana lub tknięta jakimś impulsem… usiadła na brzegu łóżka:

– Aldrin, mój czas się kończy. Jesteś gadułą. Mamy już tylko kilkanaście minut. No ale zważam na to, iż ja miałam kilka orgazmów. Chcę na zakończenie zrobić więc jeszcze coś dla ciebie. Stań naprzeciwko mnie, weź moją głowę w swoje dłonie i włóż mi twojego chuja do ust. Najpierw wepchnij mi go kilka razy głęboko do samego gardła, a potem stój i nie ruszaj się – ja dokończę – będzie Ci się podobało! Aha, stań przede mną w lekkim rozkroku.

Dziewczyna zrobiła tak, jak zapowiedziała. Może dlatego, iż chciała, abym się spuścił szybko… po kilku minutach delikatnie włożyła mi palec do odbytu... Drugą dłonią trzymała kutasa… Poczułem przejmujące ciarki… dreszcze i eksplodowałem. Byłem teraz w odmiennym stanie świadomości.

– Nie żałuję! Twoja sperma ma specyficzny, ale fajny smak, a te konwulsje, które wyczuwałam ręka, były ekstra! Lubię zapach kasztanów, lubię mieć spermę w ustach – to jest też mistyczne.

– Beata czy spotkasz się jeszcze ze mną?

– Hmm… miałam na myśli tylko spotkanie jednorazowe. Chciałam po prostu tylko zaliczyć cię. Co prawda wspomniałam… niejako obiecałam ci dzisiaj jeszcze dwa doznania, których nie wypróbowaliśmy na sobie. Zawahała się…

– Ty rozpoczęłaś we mnie dzisiaj jakąś przemianę. Coś we mnie wzbudziłaś – odparłem.

– Wspomniałeś, że masz partnerkę?

– Tak, ma na imię Katarzyna.

– Czy ty ją kochasz?

– Tak, bardzo, jesteśmy bardzo powiązani.

– W takim razie, jeśli ci to odpowiada, to obiecam ci następne spotkanie, o ile spotkamy się w trójkę.

– Zgoda, ale dlaczego tak chcesz.

– Uwielbiam spotkania w trójkę, oczywiście także w czwórkę.

– Dlaczego lubisz tak.

– Gdy kocham się z facetem i patrzy na to jego kochanka lub żona to wtedy odczuwam dwa razy większą przyjemność. Jestem wtedy podniecona, pochwę mam nabrzmiałą, jestem tak mokra, że się ze mnie leje. Jest tak jednak tylko wtedy, gdy wiem, że ów mężczyzna jest głęboko powiązany psychicznie z tą kobietą. Inaczej to nie działa. Można przecież zorganizować seans na przykład z ”dziewczyną za pieniądze”, ale wtedy to nie to samo.

– A seans w dwie pary?

– To też jest cudowne, ale jakość seansu zależy też od owych powiązań. Kasię powinno podniecać, gdyby patrzała, jak się ze mną pieprzysz. Ciebie powinno podniecać, że Kasia na to patrzy. No a jak dołączy mój Darek, to ciebie dodatkowo powinno podniecać, jak on będzie się bzykał twoją kochankę.

– Czyli im bardziej będę z tobą powiązany, tym większą przyjemność będę odczuwał, gdy będę patrzył, jak ty się pieprzysz z Darkiem.

– Dokładnie tak! Trzymaj się mnie, to przeżyjesz w życiu jeszcze wiele przyjemności.

– Sądzisz, że im więcej w życiu przyjemności, tym większy jego sens? – zapytałem.

– Tak jest! Tylko wtedy jednak, gdy nikogo… jakość specjalnie nie krzywdzimy. Jest to jednak trudne, by nie wyrządzać krzywdy. Trzeba mieć wypracowany cały złożony system ideologiczny – stwierdziła Beata.

– Powiedz mi jeszcze tylko dlaczego, po naszej pierwszej rozmowie telefonicznej, powiedziałeś, że w moim głosie nie ma nawet cienia depresji? Dlaczego miałabym mieć depresję – chyba miałeś na myśli mój sposobie na życie?

– Jesteś pozbierana, sprawna, poukładana i konsekwentna, działasz tak, jakbyś wiedziała, co chcesz osiągnąć.

– Słuchaj Aldrin! Ja naprawdę zawsze wiem czego chcę!

– Masz rację, niepotrzebnie powątpiewam, ty chyba wyznaczyłaś sobie misję. Ty chcesz chyba wzbudzać energię wśród ludzi uporządkowanych, ale zdychających z nudów, z monotonii. To jest chyba twoja misja życiowa. Ty chyba przybyłaś tu z innej planety!

Beata nie chciała ustosunkować się do tego stwierdzenia, gdyż powiedziała:

– Nasz czas na dzisiaj się skończył! – postanowiła jednak coś dodać:

– Zgoda! Nie jestem z tej planety. Moja mama mi też to mówiła! Nie chciała jednak powiedzieć, jak się tu znalazłam!

– Beata, mogłaś przybyć tu statkiem, ale Ty chyba jesteś namacalnym dowodem na tak zwaną ”inkarnację celowaną".

– Wiem, co chcesz powiedzieć, ale – według ciebie – dlaczego wydaje ci się, iż mnie to dotyczy?

Zacząłem mówić szybko, chciałem, żeby zrozumiała, to, co tkwiło we mnie od dawna i do czego ostatecznie przekonało mnie jej pojawienie się:

– Jak wiesz, są tacy ludzie, którzy urodzili się z pewną ideą i uparcie ją realizują niemalże od dzieciństwa lub od wczesnej młodości... aż do śmierci. Tacy ludzie są wysłańcami. Ktoś ich nadał w paśmie poza-elektromagnetycznym, czyli oni się tu po prostu urodzili i już. Ludzie myślą, że trzeba nadsłuchiwać sygnałów z kosmosu w paśmie fal radiowych, aby odkryć inną cywilizację. Jest to bzdura. Zachodzą zdalne interwencje szczególne i ogólne. Wyjątkowi posłańcy... swoją drogą, ale poza tym występują zmasowane inkarnacje dość licznych grup ludzi, takich jak ty i ja.

– Rozumiem... Mozart, Beethoven, Bach i Einstein… ale te zmasowane inkarnacje...

– Beata! Ty wypełniasz szczególną misję życiową i należałoby cię zaliczyć do inkarnacji szczególnych, ale znam cię dopiero od trzech godzin i dlatego czegoś jeszcze nie rozumiem. Wiem jednak, iż do elementarnych, systemowych wymogów przetrwania naszej cywilizacji należy konieczność realizacji wszystkich podstawowych mitów ludzkości. Ulisses musi wracać. Argonauci i Tezeusz muszą wyruszać na wyprawę, a kto inny jeszcze musi dbać o misteria Dionizejskie – wyrzuciłem z siebie całą tyradę.

– Ja to pojmowałam prościej. Po prostu wiem, że ludzi, którzy przeszli inicjację są inni, działają lepiej lub może inaczej. Tak, jak gdyby odcyfrowali jakiś kod, albo lepiej… po inicjacji odczytują różne rzeczy inaczej. W szczególności patrzą na owych zazdrosnych, szamocących się o wyłączność, cierpiących z powodu zdrady jak na jakiś prymitywnych baranów. To jest jednak w pierwszej kolejności, bo potem ich wyprostowana psychika i uruchomiona energia umożliwia im bardzo skuteczne i kreatywne działania.

Po owej dłuższej swojej deklaracji ideowej Beata spojrzała znowu na zegarek. Ojej! Wychodzę już! – ale zapytała jeszcze nagle:

– Adrian, czy ja ci się podobam?

– Jest inaczej! Ja się w tobie zakochałem – wiem, co mówię!

– Więc jeśli tak, to będziesz kochał już dwie kobiety. To się nazywa wtedy poliamoria.

Wkrótce staliśmy już w śniegu, koło naszych samochodów. Spoza chmur wydostało się na chwilę pomarańczowe, zachodzące o tej porze Słońce. Beata nie powiedziała już ani słowa więcej. Ja wydusiłem z siebie: ”Dziękuję Ci…”

Patrzałem, jak zapaliła światła, jak cofnęła swoją Hondę i jak odjechała. Pomyślałem

sobie... ”To jest jakiś nowy początek”.

* * *

Niespiesznie jechałem autostradą do tego wielkiego miasta. Podążałem na spotkanie z Beatą.

Ważne wydarzenia życiowe trudno jest zaplanować. Siły większe ingerują w nasz los. Dość powiedzieć, że nasza randka nie była spotkaniem pierwszym i ostatnim. Umówiliśmy się jednak ponownie w jej mieście, w hotelu położonym blisko zjazdu z autostrady A4. Jadąc, medytowałem. Próbowałem odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego perspektywa spotkania z Beatą była dla mnie tak wielką atrakcją? Niezbyt szybka jazda autostradą zawsze pomagała mi znajdować rozwiązania. Już po trzydziestu kilometrach uświadomiłem sobie wyraziście, co mnie tak pociąga. Beata powiedziała przecież „jeśli chcesz przeżyć wiele niezwykłych wydarzeń, to trzymaj się mnie”.

Korciło mnie, aby związać się na stałe z tą dziewczyną, jednak oceniłem, że pozrywanie istniejących w moim życiu więzów jest niewykonalne. Doprowadziłoby to katastrofy życiowej. Niemniej jednak owych kilka zdań i zachowanie się w łóżku owej Beaty-anty-Penelopy zadziałały na mnie jak „piorun z jasnego nieba” i otworzyły mi oczy na możliwość innego sposobu na życie. Był to początek inicjacji. Zastanawiałem się jednak, czego ta iluminacja dotyczy.

Rozmyślania utrudniała teraz konieczność skupienia się na odnalezieniu ustalonego miejsca spotkania. Słoneczna pogoda wzmagała dobry nastrój. W końcu dojrzałem niski budynek, położony wśród kwitnących krzewów oraz zaparkowany samochód dziewczyny. Byłem na miejscu.

Ustawiłem samochód obok czarnej Hondy. Jej właścicielka dopiero teraz otwarła drzwi samochodu. Ujrzałem smukłe nogi i podwiniętą zieloną sukienkę, odsłaniającą brzeg czarnych pończoch. Ucieszyłem się, patrząc na uśmiechniętą twarz… na zielonkawe oczy i jaskrawo czerwone usta.

Gdy weszliśmy już do pokoju hotelowego, próbowałem – teraz głośno – odtworzyć moje rozważania. Czyniłem to jednak niezdarnie. Na tyle niezdarnie, że Beata powiedziała po chwili „koniec psychoanalizy"...

Minęła już cała godzina. Dziewczyna od początku spotkania była w pogodnym, przyjaznym nastroju. Robiła dla mnie wszystko, co tylko mogła zrobić kobieta-dziwka, kobieta- niewiniątko, kobieta-femme fatale, kobieta-egeria, kobieta-KOBIETA. Była ubrana seksownie, zachowywała się ujmująco, z domieszką prowokacji. Na dnie jej oczu czaiły się jednak ogniki.... rozbawienia?

Teoretycznie biorąc, współdziałałem. Beata miała jednak rację, gdy w końcu powiedziała.:

– Jesteś dzisiaj zdenerwowany i rozkojarzony. Więcej, Twoje zachowania świadczą o tym, że masz... masz nerwicę natręctw.

– Powtarzam często za innymi: 'trzeba umieć być tu i teraz', trzeba umieć przyczepić strumień energii, uwagi i koncentracji ... jednak dzisiaj coś mi przeszkadzało!

– Co?

– Możliwe, że za przełączeniami internetowymi nie nadążają przełączenia powiązań kwantowych pomiędzy ISTOTNYMI osobami. Chodzi zapewne też o zdalne wpływy tych osób. Jest to – moim zdaniem – związane z problemami wolności wewnętrznej, krzywdy wyrządzanej innym. Chodzi o tak zwaną zdradę.

Leżeliśmy na dużym łożu, przytulając się do siebie. Dziewczyna była zabawna, gdy mówiła, przechylając przy tym w moim kierunku głowę i pochylając się nade mną tak, że jej piersi srożyły się w ‘szyku bojowym’, napierając niemal na mnie – leżącym pod nią.

– Co ty nie powiesz! Wymyśliłeś to po tylu latach praktyki. Mówiłeś przed chwilą, że w tej samej kwiaciarni na rogu, kupiłeś przed dwoma laty taką samą czerwoną różę dla dziewczyny w moim wieku i to na dodatek o tym samym imieniu.

– Przejeżdżałem tędy przez to duże miasto, kierując się na północ do małego miasteczka … miałem do celu już jedynie trzydzieści kilometrów. Zobaczyłem kwiaciarnię, więc kupiłem różę. Tu natomiast, w tym hotelu, który jak się dzisiaj okazało, jest tylko o krok od kwiaciarni – jestem pierwszy raz w życiu.

Zastanowiła się:

– Kupiłeś różę, tak jak i mnie, i byłeś z nią tylko jeden raz?

– Tak się umówiliśmy. Każdy z nas miał swoje powody. Zastanawiają mnie jednak te zbieżności i podobieństwa ... W tym musi coś być! – odparłem.

Moja rozmówczyni odezwała się jednak teraz zniecierpliwiona.

- Aldrin nie gadajmy tyle... Przeleć mnie w końcu! Czekam na to!

Wreszcie coś się wtedy we mnie odmieniło. Przypływ podniecenia miał charakter logarytmiczny. Kochaliśmy się jak szaleni. Czułem wszystko to, co składa się na maksymalną satysfakcję mężczyzny z udanego seksu. Powiedziałem cichutko… kocham cię! Wiedziałem, że nie było to bezpodstawne. Niedawno zastanawiałem się nad tym, kiedy to mężczyźnie cisną się na usta takie słowa, mimo iż zna kobietę zaledwie od dwóch tygodni. Chyba jest tak wtedy, gdy odczuwa on, iż wzorzec jej ciała i psychiki jest zbliżony w dziewięćdziesięciu procentach do tego, jaki jest dla niego najbardziej atrakcyjny. Ten wzorzec jest chyba wrodzony. Kochanie się z taką kobietą... gdy mężczyzna wyczuwa przy tym, że ma ona wolę i fantazję, aby oddawać się mu na całego i ... chyba koniecznie łącznie, z tym że pozwala mu być szczerym, mówić co tylko chce i akceptuje – przynajmniej w zarysach – jego poglądy .... jest chyba tym właśnie, co skłania go to stwierdzenia ”kocham cię"...

To były moje myśli, natomiast Beata niedługo potem powiedziała… właśnie wtedy:

– Wiesz ... ja jestem nienasycona!

Skwapliwie potwierdziłem:

– Ja też jestem nienasycony!

I natychmiast, jakby nie chcąc dać jej czasu do zastanowienia się, zapytałem:

– Ile razy w ciągu tygodnia kochasz się ?

Uśmiechnęła się dość zagadkowo, lecz odpowiedziała:

– Codziennie!

Zauważyłem to, już nie po raz pierwszy, że Beata, ilekroć pytałem ją o sprawy pozornie proste, ale dotykające sfer najbardziej intymnych – pożądania, seksu, spełnienia – uśmiechała się tajemniczo, a jej oczy zapadały się gdzieś w nieznane mi światy. Byłem przekonany, że odpowiada tak, jak jest w istocie, nie kłamie, a przy tym prosto, bezpośrednio i bez emfazy, ale nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że nie dopowiada wszystkiego, że jest jeszcze coś, co byłoby warte powiedzenia, ale z jakichś względów Beata tego nie czyni.

– Kochałaś się już dzisiaj?

– Nie, ale będę!

– O której godzinie?

Niemal się roześmiała:

– O osiemnastej.

Byłem nieco stropiony:

– Oj, chciałbym wiedzieć za każdym razem, gdy właśnie zaczynasz się kochać.

Teraz śmiała się głośno:

– Na pewno nie będę cię informować!

– Może uda mi się wykrywać to telepatycznie.

– Był już taki jeden, który próbował, ale rezultaty miał marne.

– A nie zdołał przeszkadzać ci zdalnie? Są tacy, którzy twierdzą, że jeśli ktoś zdradza, to mu to często nie wychodzi, nie odczuwa satysfakcji ani przyjemności, gdyż przeszkadzają wtedy powiązania ponadprzestrzenne z jego ISTOTNYM partnerem.

– Dlatego staram się nikogo nie zdradzać! – stwierdziła dziewczyna.

– Wyjaśnij mi, jak to rozumiesz.

– No to słuchaj! To jest możliwe dopiero po przejściu inicjacji. Fenomen inicjacji to niezwykłe zjawisko – dotyczy różnych sytuacji. Jeśli ktoś kogoś zdradzi, to od tego momentu jest niewiernym partnerem. Jeśli pewna kobieta weźmie od kogoś pieniądze za seks, to od tego momentu będzie skłonna to zrobić ponownie. To są wszystko przykłady inicjacji. Są też jednak inicjacje uzdrawiające. Jeśli zdołasz namówić swoją partnerkę do spotkania z inną parą, to przejdziecie inicjację. Zazwyczaj taka kobieta zrobi to z tobą ponownie. Nie będziesz musiał wtedy już więcej kłamać. To jest opłacalne.

– Powiedz mi szczerze, co cię kręci… co dostarcza ci satysfakcji w trakcie owych spotkań w trójkę albo w dwie pary?

– Wiesz, sądzę, że łatwiej będzie mi uświadomić ci to, jeśli wspólnie rozpatrzymy, dlaczego kręci cię oglądanie filmów erotycznych. Większość z nich obrazuje przecież właśnie takie sytuacje – stwierdziła Beata.

– Dobry pomysł… zaczynajmy. W dwójkę być może zdołamy uchwycić to, o co tu chodzi.

– Mnie kręci niesłychanie, gdy patrzę, jak reaguje dziewczyna, dopieszczana przez przyjaciółkę, bądź partnerkę. Uwielbiam dostrzegać, iż przeżywa coraz większą przyjemność, gdy głęboko wzdycha. Bardzo ekscytuje zmysłowy wyraz twarzy. Wygładzone rysy twarzy, przymknięte oczy, przygryzane wargi. Niektóre kobiety są mistrzyniami w obrazowaniu orgazmu… Doceniam taki talent. Najlepsze takie filmiki odnotowuję na specjalnym pendrive. Mogłabym ci pokazać te najlepsze – stwierdziła Beata.

– Chciałbym je zobaczyć, aby wiedzieć co cię kręci… Zauważ jednak, że na tych filmikach, te dziewczyny często wpierw się pieszczą… dość długo… same nawzajem, ale potem często wkracza jakiś mężczyzna i rżnie je obie. Przemawia to za tym, iż one nie są pełnymi lesbijkami, lecz raczej mają inklinację biseksualną.

– Tak też jest w rzeczywistości. Sama jestem właśnie taka!

– No to powiedz mi, czy ciebie też podnieca, gdy widzisz, że owe dziewczyny w trakcie, gdy bzyka je już ów mężczyzna, demonstrują utrzymujące się jednoczesne, dalsze zainteresowanie przyjaciółką. Objawia się to dotykaniem, całowaniem w usta nawet wtedy, gdy ciało przyjaciółki jest wstrząsane uderzeniami bioder mężczyzny – zapytałem.

– Oczywiście to kręci bardzo! Jeszcze bardziej, gdy partnerka pomaga aktywnie… dotyka mojej cipki, gdy mam w niej już kutasa. Uwielbiam także, gdy wkłada mi palce do pochwy i potem pozwala mi je oblizać… czekam wtedy również na to, aby zanurzyła palce także w swojej pochwie i dała mi je lizać… Soki kobiety podnieconej… kobiety w trakcie stosunku to inna jakość. Smak takiego płynu jest niezwykły. Działa euforyzująco. Im więcej jest wzajemnej łączności z kobietą, w trakcie bzykanie się z mężczyzną, tym bardziej to zniewala!

– Twórcy tych filmików eksploatują możliwość dodatkowego zafascynowania przez sugerowanie, że owe dwie kobiety, oddające się mężczyźnie to na przykład matka i córka, albo dwie siostry, albo wręcz siostry bliźniaczki – stwierdziłem.

– Trudno jest wyjaśnić, dlaczego incest podnieca. Zauważ ponadto, że scena przedstawiająca faceta, który pieprzy się najpierw z matką, a potem z córką niekoniecznie jest o kazirodztwie. Na pewnym, konkretnym filmiku córka i matka mogą nie dotykać się, lecz jedynie patrzeć jak pewien mężczyzna bierze je po kolei, raz za razem – skomplikowała sprawę Beata.

– Nie wiem, kto taki dylemat mógłby rozstrzygać… czyżby prawnicy... w krajach, w których kazirodztwo jest karalne? – zapytałem.

– Oj! Takich różnych możliwych, poruszających sytuacji, co do których nie jest wiadome czy je potępiać jest wiele. Na przykład często widuje się, że matka uczy córkę jak się pieprzyć z mężczyzną, ale potem córka użycza swojego młodego chłopaka matce i prosi ją o zgodę, aby on ją też przeleciał. Reżyser filmu, na ogół sugeruje przy tym, że matce to bardzo leży – skwitowała Beata.

– Bezspornie sceną kazirodczą jest zobrazowany seans seksu ojca z córką, jakkolwiek co powiedzieć, gdy córka przyprowadza ojcu swoją przyjaciółkę, ale sama jedynie przypatruje się ich zmaganiom – zapytałem.

– Hi… gorzej, bo już tak zwanej sceny wymiany córek uprawiających seks w osobnych pokojach nijak nie da się podciągnąć pod kazirodztwo – z uśmiechem odparła Beata.

– A co podnieca cię najbardziej w filmach obrazujących czworokąt – zapytałem?

– Nie lubię filmów, na których te dwie pary nie mają ze sobą wiele wspólnego. Aby taki film był podniecający, to owe dwie pary powinny się bzykać możliwie blisko siebie, wzajemnie się dotykając. Piękny jest widok, gdy ułożenie ciał jest odwrotne. Wtedy głowy dwóch kobiet, leżących na szerokim łóżku, ujeżdżanych przez ich mężczyzn mogą się stykać… więcej te kobiety mogą wtedy, od czasu do czasu całować się. – dodała Beata.

– Według mnie ważne jest, aby zobaczyć, że ci mężczyźni zmieniają partnerki. Bardzo podnieca świadomość, że mężczyzna ma możliwość aprobowanej zmiany partnerek – dodałem. Ekscytację zwiększa również, to gdy reżyser podkreśla, iż kobietom owe zmiany bardzo odpowiadają… w myśl stwierdzenia „teraz ty”. Istotne jest także, aby przynajmniej jedna z tych kobiety miała urodę zmysłową i pięknie rozchylała uda… hm... tak jak ty.

– I tu dotarłeś teraz do najważniejszego przesłania, jakie rozsiewam pomiędzy ludźmi. Pytałeś o sens i istotę inicjacji. Otóż chodzi właśnie o inicjację do takiego stylu życia, kiedy masz prawo i pełną akceptację partnerki, abyś w trakcie seansu zmieniał partnerkę, abyś bzykał prócz żony lub kochanki za chwilę inną kobietę, która chce ci się oddać – stwierdziła Beata.

– Mówisz o prawie do zmiany partnerki, ale trzeba uściślić. Czy to prawo obejmuje także możliwość spotkania się z tą partnerką sam na sam, osobno, na przykład przy kawie, albo na rozbieranej randce w hotelu – zapytałem.

– Tak jak my teraz – zauważyła Beata.

– No właśnie!

– Początek naszego spotkania wykazał, że zależy to od zawartej umowy. Każdorazowo umowa taka może odmiennie określać szczegóły. Moim skromnym zdaniem, warto ją spisać! Należy także kilka razy wypowiedzieć głośnie najbardziej kontrowersyjne punkty umowy, a potem należy ją przestrzegać, aby nie mieć objawów nerwicy – stwierdziła z uśmiechem dziewczyna.

Beata była wyraźnie rozbawiona. Nie po raz pierwszy zresztą obserwowałem jej życzliwe zainteresowanie i swoistą troskę o moją osobę, wyrażające się właśnie w ten sposób. Beata była chyba ostatnią osobą, która chciałaby oceniać mnie i moje kontakty z innymi kobietami w kategoriach moralnych – winy i przygany, osądu i potępienia... jak to zdarzało się na ogół innym moim partnerkom. Tak, Beata była POZA moralnością, ale nie amoralna.

Beata nie była singielką, o czym świadczyły jej ograniczenia czasowe. Wkrótce stwierdziła stanowczo:

– Aldrin, już czas na mnie… muszę już wrócić... masz ostatnie dziesięć minut…

Dziewczynie zależało chyba na tym dzisiaj, aby wejść mi w krew. Ułożyła się swobodnie na wznak. Jej szeroko rozchylone uda przylegały do posłania. Kochając się ze mną, nie zapominała jakiej lekcji mi dzisiaj udzielała… szeptała mi bowiem do ucha bezeceństwa…

– Mówiłam ci, abyś przyjechał z Kasią, teraz byś ją rżnął tu obok mnie. Sprawdziłbyś, czy mówię do rzeczy o spotkaniach w trójkę… Zaistniałaby owa inicjacja, a ja miałabym, to co lubię. Mogłabym popatrzeć, jak twoja kochanka przeżywa orgazm. Dla takich chwil warto żyć. Zmarnowałeś okazję.

Przy każdym kolejnym ruchu Beata jęczała zmysłowo. Całowała mnie w usta. Jej twarz zaróżowiła się, była spocona jak mysz. Z minuty na minutę była coraz bardziej mokra. Drżenia mięśni i krzyki zwiastowały orgazm. Jej podniecenie udzielało mi się… czułem, że tajfun się zbliża… szczytowaliśmy jednocześnie.

Po kilkunastu minutach wykład… bądź raczej holistyczny seans został raptownie przerwany.

– Zbieram się! Spotkanie było sympatyczne! – podsumowała.

Tak jak po pierwszej randce, Beata na zewnątrz budynku hotelu nie powiedziała już ani słowa więcej. Roztargnionym ruchem ręki położyła różę przy przedniej szybie samochodu, wsiadła do swojej Hondy i odjechała.

10,625
9.63/10
Dodaj do ulubionych
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.63/10 (22 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (3)

darjim · 17 września 2019

0
0

Opowiadanie bardzo fajne. Przeczytałem z ciekawością i przyjemnością. Podoba mi się. Daję 10.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Mandie · 3 lutego 2021

0
0

Lubię takie teksty, ten zdecydowanie do mnie trafia, chociaż nie wystrzegłeś się powtórzeń.

"– Masz rację, niepotrzebnie powątpiewam, ty chyba wyznaczyłaś sobie misję. Ty chcesz chyba wzbudzać energię wśród ludzi uporządkowanych, ale zdychających z nudów, z monotonii. To jest chyba twoja misja życiowa. Ty chyba przybyłaś tu z innej planety!"

Chyba, chyba, chyba, chyba troszkę dużo 😉

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

XeeleeFirst · Autor · 4 lutego 2021

0
0

@Mandie
Dziękuję za pozytywny komentarz do mojego pierwszego opowiadania opublikowanego na "pokatne". Fragment z powtórzeniami poprawię. Komentarz cenię sobie tym bardziej, iż napisała go autorka wielu opowiadań, która odezwała się po czterech latach milczenia.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Opowiadania o podobnej tematyce:

Pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.