Przyłapany na siłowni I

3 sierpnia 2026

8 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

Rafał ma dwadzieścia pięć lat, pracę w finansach i jeden prosty sposób na wyłączenie głowy po całym dniu przed ekranem — trening do granic zmęczenia.
Pewnego sierpniowego wieczoru jego uwagę przyciąga Eryk, dziewiętnastoletni chłopak ćwiczący nogi w samych białych skarpetkach. Im dłużej trwa trening, tym trudniej Rafałowi uwierzyć, że kolejne spojrzenia, gesty i celowo wystawiona podeszwa są przypadkiem.
Kiedy w końcu wyciąga telefon, żeby zachować kilka ujęć, Eryk patrzy prosto w obiektyw.
Od tej chwili Rafał nie wie już, czy został przyłapany — czy właśnie dostał zaproszenie do gry.

(Fikcja 18+. Wszyscy bohaterowie są pełnoletni. M/M, siłownia, fetysz skarpet i stóp, podglądanie, napięcie, dominacja, humiliation.)

Dopiero przy jego czwartej serii zauważyłem, że spody skarpet nie były już idealnie białe.

Materiał na palcach i piętach nabrał lekkiego, szarego odcienia od gumowej podłogi. Nie wyglądały na brudne. Jeszcze nie. Bardziej na używane — rozgrzane treningiem, wilgotne od sierpniowego gorąca i kolejnych serii wykonywanych bez butów.

Patrzyłem na nie zdecydowanie zbyt długo.

Eryk leżał na suwnicy kilka metrów ode mnie. Miał na sobie czarną koszulkę z długim rękawem i krótkie spodenki, które odsłaniały szczupłe, dobrze zbudowane nogi. Jasne włosy opadały mu na czoło, kiedy poprawiał pozycję na oparciu. Jego błękitne klapki leżały obok maszyny, porzucone niedbale na podłodze. Stopy trzymał wysoko na płycie. Przy każdym powtórzeniu biały materiał napinał się na palcach, a szare ślady na podeszwach stawały się coraz bardziej widoczne.

Powinienem był patrzeć na własne odbicie.

Zamiast tego obserwowałem je w lustrze.

Eryk wyprostował nogi, zatrzymał ciężar na sekundę, a potem powoli ugiął kolana. Ruch był kontrolowany, spokojny. Wyglądał, jakby zupełnie nie obchodziło go, że zajmuje maszynę dłużej niż pozostali. Jakby całe pomieszczenie należało do niego. Dopiero kiedy odłożył ciężar, zrozumiałem, że jego wzrok nie jest już skierowany na sufit.

Patrzył w lustro.

Prosto na mnie.

Odwróciłem głowę tak szybko, że aż poczułem napięcie w karku. Sięgnąłem po butelkę i napiłem się wody, choć usta miałem zupełnie suche. Serce waliło mi mocniej, niż powinno po zwykłej serii na maszynie. 

Może nie patrzył na mnie.

Może sprawdzał swoją pozycję. Może coś zauważył za moimi plecami. Może zwyczajnie spojrzał przed siebie.

Kiedy po chwili ponownie zerknąłem w lustro, Eryk nadal siedział na suwnicy. Jedną nogę oparł na drugiej. Powoli poruszył stopą, wyginając palce pod białym materiałem.

I uśmiechnął się.

Nie szeroko. Ledwie zauważalnie.

Wystarczająco, żebym nie był już pewien, czy to wszystko dzieje się wyłącznie w mojej głowie. Zwykle nie pozwalałem sobie na podobne rozproszenia. Siłownia była jedynym miejscem, w którym potrafiłem naprawdę wyłączyć głowę.

Od roku pracowałem w finansach. Osiem godzin dziennie spędzałem przed dwoma monitorami, przeskakując między arkuszami, raportami i wiadomościami, na które zawsze trzeba było odpowiedzieć „na już”. Nie była to zła praca. Była po prostu pracą, po której wieczorem czułem się zmęczony, mimo że przez cały dzień prawie nie ruszałem się z krzesła.

Dlatego po wyjściu z biura szedłem prosto na trening. Potrzebowałem ciężaru, który dało się naprawdę poczuć. Pieczenia mięśni. Potu spływającego po karku. Zmęczenia tak prostego i fizycznego, że nie zostawiało miejsca na kolejne tabelki ani liczby. Lubiłem styrać ciało po całym dniu pracy głową.

Tego dnia nie potrafiłem jednak wejść w swój zwykły rytm.

Widziałem go wcześniej może dwa albo trzy razy, ale nigdy nie zwróciłem na niego większej uwagi. Był młody — zdecydowanie młodszy ode mnie — i nie wyglądał jak jeden z tych chłopaków, którzy przychodzili na siłownię wyłącznie po zdjęcie w lustrze.

Ćwiczył spokojnie. Nie rzucał ciężarami, nie rozglądał się, czy ktoś patrzy. Miał szczupłą, atletyczną sylwetkę i nogi wyraźnie mocniejsze, niż sugerowała reszta ciała. Jasne włosy pozostawiał w lekkim nieładzie, jakby poświęcał im dokładnie tyle uwagi, ile było konieczne.

Najbardziej rzucały się jednak w oczy skarpety.

Krótkie, grube i nienaturalnie białe na tle czarnego stroju oraz ciemnej podłogi. Kiedy szedł między maszynami, materiał lekko marszczył się nad piętami. Na wierzchu nadal pozostawał czysty. Od spodu coraz wyraźniej zbierał szary nalot. Wiedziałem, że powinienem przestać na nie patrzeć.

Wiedziałem również, że tego nie zrobię.

Eryk zsunął się z siedziska suwnicy i sięgnął po butelkę stojącą przy ławce. Klapki nadal leżały obok maszyny, ale nawet na nie nie spojrzał. Ruszył w stronę dystrybutora, stawiając stopy bezpośrednio na czarnej, gumowej podłodze.

Przechodził tuż obok mnie.

Odruchowo pochyliłem głowę, udając, że zmieniam piosenkę w telefonie. Zobaczyłem jednak jego nogi w odbiciu lustra. Czarne spodenki kończyły się wysoko nad kolanami, odsłaniając szczupłe, ale wyraźnie wytrenowane uda i łydki. Niżej biel skarpet odcinała się od ciemnej podłogi tak mocno, że trudno było patrzeć gdziekolwiek indziej. Kiedy znalazł się obok, usłyszałem cichy szelest materiału ocierającego się o gumę. Przeszedł na tyle blisko, że przez moment widziałem dokładnie szary ślad na jednej z pięt.

Nie zatrzymał się. Nie spojrzał na mnie. Napełnił butelkę, napił się i zawrócił w stronę suwnicy, jakby nie wydarzyło się nic szczególnego. Wypuściłem powoli powietrze. Zachowywałem się absurdalnie. To były tylko skarpety. Zwykłe białe skarpety sportowe, jakich na siłowni widywałem dziesiątki. Fakt, że chodził w nich bez butów, nie znaczył przecież, że robił to dla kogokolwiek.

A już na pewno nie dla mnie.

Eryk jednak nie wrócił od razu na maszynę. Usiadł na ławce naprzeciwko, odstawił butelkę i założył jedną kostkę na przeciwległe kolano. Podeszwa jego stopy znalazła się niemal dokładnie w moim polu widzenia. Opuściłem wzrok na hantle, ale było za późno. Zdążyłem zauważyć, że biały materiał od spodu nie był już biały. Na pięcie pojawiła się jasnoszara plama, a pod palcami kilka ciemniejszych smug pozostawionych przez podłogę. Wierzch skarpety nadal wyglądał świeżo i czysto. Dopiero podeszwa zdradzała, ile kroków zrobił między maszynami.

Eryk wsunął dwa palce pod krawędź materiału. Powoli przeciągnął skarpetę wyżej na pięcie, wygładzając zmarszczenia. Potem przesunął dłonią po kostce i napiął palce, jakby sprawdzał, czy materiał dobrze leży.

Nie powinno być w tym nic interesującego.

A jednak obserwowałem każdy ruch.

W końcu uniósł głowę. Nasze spojrzenia spotkały się w lustrze.

Tym razem nie zdążyłem odwrócić wzroku. Przez sekundę siedzieliśmy nieruchomo, patrząc na siebie wyłącznie przez odbicie. Ja z telefonem luźno trzymanym między dłońmi, on z kostką nadal opartą na kolanie.

Na jego młodej, pozbawionej zarostu twarzy nie pojawiło się ani zdziwienie, ani skrępowanie. Jasne włosy opadały mu lekko na czoło, wilgotne przy skroniach od treningu. Wyglądał spokojnie. Prawie obojętnie.

Tylko jeden kącik jego ust uniósł się minimalnie.

Eryk opuścił nogę, lecz przez krótką chwilę nie postawił jej na podłodze. Zawiesił stopę w powietrzu podeszwą zwróconą dokładnie w moją stronę.

Potem wstał.

Mogłem sobie wmówić, że to przypadek. Że źle odczytywałem zwykłe ruchy kogoś odpoczywającego między seriami. Że dziewiętnastoletni chłopak nie siedział na siłowni i nie zastanawiał się, czy obcy, brodaty facet patrzy na jego skarpety. Problem polegał na tym, że Eryk doskonale wiedział, gdzie patrzyłem.

I chyba wcale mu to nie przeszkadzało.

Wrócił do suwnicy. Klapki nadal leżały tam, gdzie je zostawił. Mógł wsunąć w nie stopy jednym ruchem, ale ominął je i ponownie położył się na siedzisku w samych skarpetach. Założył kolejne talerze. Kiedy ustawił stopy na płycie, jedna znalazła się nieco wyżej od drugiej. Palce skierował lekko na zewnątrz. Zaczął serię spokojnie, z pełną kontrolą, napinając nogi przy każdym wypchnięciu ciężaru.

Szare ślady na podeszwach pojawiały się i znikały w rytm kolejnych powtórzeń.

Próbowałem wrócić do własnego treningu. Zrobiłem serię wyciskania hantli, ale po piątym powtórzeniu nie pamiętałem, czy było piąte, czy szóste. Odłożyłem ciężar zbyt wcześnie i usiadłem, czując irytację na samego siebie. Siłownia miała opróżniać mi głowę.

Tymczasem moja głowa była pełna wyłącznie jego.

Eryk zakończył serię i pozostał na maszynie. Jedną nogę opuścił na podłogę, drugą zostawił wspartą o dolną część platformy. Poruszał nią powoli, raz prostując, raz rozluźniając palce. Co kilka sekund zerkał na telefon.

Nie patrzył na mnie. Przynajmniej nie bezpośrednio.

Sięgnąłem po własny telefon.

Najpierw tylko odblokowałem ekran. Otworzyłem aplikację treningową i zapisałem ciężar, chociaż nie byłem pewien, ile właściwie podniosłem. Zamknąłem aplikację i otworzyłem aparat. Poczułem znajome ukłucie napięcia w brzuchu.

Nie powinienem tego robić.

Ta myśl była jasna i całkowicie rozsądna. Nawet jeśli Eryk rzeczywiście się ze mną droczył, nie dawało mi to prawa, żeby go fotografować bez pytania. Mogłem schować telefon. Zamiast tego uniosłem go odrobinę wyżej, udając, że sprawdzam swoje odbicie. Ustawiłem kadr tak, by w centrum znalazła się suwnica. Eryk siedział bokiem, z jedną nogą wspartą o platformę. Widać było jego czarny strój, jasne włosy i białą skarpetę, której podeszwa zdążyła już wyraźnie poszarzeć.

Dotknąłem ekranu.

Telefon nie wydał żadnego dźwięku.

Pierwsze zdjęcie.

Serce przyspieszyło mi natychmiast. Opuściłem urządzenie i spojrzałem w stronę Eryka. Nadal wpatrywał się w swój ekran.

Powinienem był na tym skończyć.

Ale pierwsze ujęcie nie oddawało tego, co widziałem. Podeszwa była częściowo zasłonięta przez platformę. Eryk siedział zbyt daleko. Zdjęcie wyglądało jak przypadkowa fotografia wnętrza siłowni.

Przesunąłem się lekko na ławce.

W tym momencie Eryk założył kostkę na kolano i ponownie poprawił skarpetę. Tym razem zrobił to wolniej. Naciągnął materiał wyżej na piętę, a potem pozostawił stopę nieruchomo, podeszwą skierowaną w stronę lustra.

W moją stronę.

Zrobiłem drugie zdjęcie.

Potem trzecie.

Przy ostatnim zbliżyłem kadr bardziej, niż zamierzałem. Na ekranie prawie nie było już widać jego twarzy. Tylko fragment czarnych spodenek, umięśnioną łydkę i białą skarpetę poznaczoną szarymi śladami treningu. Przez chwilę patrzyłem na fotografię, czując jednocześnie satysfakcję i wstyd. Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś podobnego. Nie w taki sposób. Nie tak długo. Nie z narastającym przekonaniem, że druga osoba doskonale zdaje sobie sprawę z mojego zainteresowania.

Chciałem to zachować.

Uwiecznić dowód, że ten dziwny, niemal nierealny pokaz naprawdę się wydarzył.

Kiedy podniosłem wzrok znad telefonu, Eryk nie patrzył już na swój ekran.

Patrzył prosto na mnie.

Nie przez lustro.

Bezpośrednio.

Telefon nadal trzymałem uniesiony w dłoni.

Przez sekundę żaden z nas się nie poruszył. Poczułem gorąco rozlewające się po karku i twarzy. Spróbowałem obrócić urządzenie, jakbym właśnie robił sobie zdjęcie albo nagrywał własną serię.

Eryk spojrzał na telefon.

Potem na mnie.

Na jego twarzy pojawił się ten sam drobny uśmiech co wcześniej, ale tym razem było w nim coś innego. Nie wyglądał już niewinnie ani przypadkowo. Wyglądał, jakby właśnie dostał potwierdzenie czegoś, czego od początku był pewien. Wstał z ławki, lecz nadal nie założył klapek. Minął mnie po raz kolejny, wolniej niż poprzednio. Gdy znalazł się obok, przez moment wydawało mi się, że się zatrzyma. Że zapyta, co robię, albo zażąda pokazania telefonu. Nie powiedział jednak ani słowa.

Poszedł w stronę szatni, pozostawiając klapki przy suwnicy.

Dopiero po kilku sekundach zrozumiałem, że będzie musiał po nie wrócić.

Albo że celowo zostawił je tam ze mną.

21
bd/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 0/10 (0 głosy oddane)

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.