Randka z niespodzianką
19 września 2026
32 min
Poniższe opowiadanie zawiera wyjątkowo kontrowersyjne sceny!
Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!
Poznałem Klaudię na Tinderze. Była to nasza pierwsza randka. Umówiliśmy się na kawę w centrum miasta, w pubie Księgarnia.
Zobaczyłem ją już z daleka. Stała przed wejściem w białej sukience w czarne grochy, lekko przytrzymując pasek torebki, jakby trochę się denerwowała. Miała jakieś metr sześćdziesiąt wzrostu, niewielkie piersi, chyba rozmiar B, i miękkie blond włosy do ramion. Po prostu śliczna dziewczyna. Jak aniołek. W końcu miała dopiero dwadzieścia jeden lat.
– Cześć, Klaudia. Miło mi cię poznać – powiedziałem, podchodząc bliżej.
– Witaj, Rafał… fajnie, że jesteś – uśmiechnęła się ciepło, ale głos miała cichy, prawie nieśmiały.
Przytuliliśmy się na przywitanie. Była delikatna jak ptak – ledwo czułem jej ramiona, a ona przytuliła się krótko, jakby bała się, że coś zepsuje. Pachniała delikatnie, czymś słodkim i świeżym.
– Zostajemy na ogródku? Ładna pogoda jest, można skorzystać – zaproponowałem.
– Tak… może być – zgodziła się szybko, jakby cieszyła się, że nie musi decydować sama.
Jak dżentelmen odsunąłem jej krzesło. Usiadła ostrożnie, starannie układając spódnicę, i dopiero wtedy podniosła na mnie wzrok. Sam usiadłem naprzeciwko. Po chwili podszedł kelner. Zamówiliśmy po kawie – ona latte, ja czarną z mlekiem.
Rozmawiało nam się naprawdę dobrze. Opowiadała o studiach, o tym, jak lubi wieczorne spacery po mieście, o ulubionych serialach. Mówiła cicho, czasem się zawieszała, jakby sprawdzała, czy nie mówi za dużo. Kiedy coś ją rozbawiło, najpierw zakrywała usta dłonią, a dopiero potem się śmiała – takim cichym, ciepłym śmiechem. Ja opowiadałem o pracy i o tym, że od dawna nie miałem takiej lekkiej, przyjemnej rozmowy. Czułem się, jakbym znał ją od wieków. Za każdym razem, gdy na mnie spojrzała, w jej oczach było coś bardzo wrażliwego, prawie kruchego.
Słońce powoli zachodziło, a my wciąż siedzieliśmy przy stoliku. Kawa ostygła, ale żadne z nas nie spieszyło się, żeby odejść. Co chwilę łapałem jej spojrzenie i za każdym razem coś we mnie drżało. Wydawała się tak delikatna, tak prawdziwa…
– Skoro tak lubisz spacery to chodźmy się przejść?
– Czemu nie. Tu niedaleko jest park, może tam?
– Chodźmy.
Gdy tylko wyszliśmy z Księgarni. Chwyciłem ją za dłoń a nasze palce się splotły. Jej skóra byla miękka i delikatna. Udaliśmy sie w strone parku. Pogoda byla wręcz idealna było ciepło i przyjemnie a w parku ptaki pięknie śpiewały.
Patrzyłem na nią z boku i myślałem tylko o tym, jak dobrze mi w tej chwili.
Gdy tak szliśmy alejka za alejką, czas stracił jakiekolwiek znaczenie. Rozmawiało nam się niesamowicie lekko, a Klaudia co chwilę wybuchała cichym, urokliwym śmiechem. Nie puszczałem jej dłoni ani na chwilę. Dotyk jej gładkiej skóry i ten niesamowity, miękki uścisk sprawiały, że czułem się po prostu szczęśliwy. Park w tym popołudniowym słońcu wyglądał magicznie, ale dla mnie i tak istniała tylko ona.
Nim się obejrzeliśmy, zaszło słońce i zrobiliśmy się zmęczeni. Doszliśmy do rozstajów dróg przy wyjściu z parku, skąd Klaudia miała bliżej do swojego domu. Zwolniliśmy krok, aż w końcu zatrzymaliśmy się pod starym latarnianym słupem, który powoli zaczął rozbłyskiwać ciepłym światłem.
– Dziękuję za dzisiaj. To był naprawdę udany spacer – powiedziała cicho, patrząc mi prosto w oczy.
– Ja też dziękuję. Dawno spędziłem tak dobrego popołudnia – odparłem.
Przyciągnąłem ją delikatnie do siebie. Klaudia na ułamek sekundy wstrzymała oddech, po czym wspięła się lekko na palcach i zamknęła oczy. Pochyliłem się i pocałowałem ją w usta. Pocałunek był czuły, powolny i pełen słodyczy, a ciepło jej ciała całkowicie mnie odurzyło. Kiedy delikatnie się od siebie odsunęliśmy, jej policzki pokryły się rumieńcem.
– Musimy to koniecznie powtórzyć. Co robisz w piątek? – zapytałem, nie wypuszczając jej dłoni.
– Dla ciebie zawsze znajdę czas – odpowiedziała z uśmiechem. – Obiecaj, że zadzwonisz.
– Obiecuję.
Odprowadziłem ją wzrokiem, aż zniknęła za zakrętem, już nie mogąc doczekać się kolejnego spotkania.
Czas do piątkowego popołudnia wlekł mi się niemiłosiernie. Każda godzina w pracy dłużyła się w nieskończoność, ale w końcu nadszedł ten moment. Zobaczyłem ją z daleka – wyglądała przepięknie w swojej żółtej sukience w kwiaty, która idealnie pasowała do słonecznej pogody.
Na powitanie od razu się do mnie przytuliła, a my całowaliśmy się przez dłuższą chwilę, zupełnie nie zważając na przechodzących obok ludzi. Jej usta miały cudowny, słodki smak, od którego kręciło mi się w głowie.
– Fajnie cię znów zobaczyć. Miałabyś ochotę na pizzę? – zapytałem, uśmiechając się do niej.
– Chętnie z tobą pójdę, masz coś konkretnego na myśli?
– Ta Papaluca na Małacha, kojarzysz?
– Kojarzę, ale jeszcze tam nie byłam – odparła z zaciekawieniem.
– To daj mi rękę i chodźmy.
Złapałem ją za dłoń i ruszyliśmy w stronę restauracji. Idąc, zauważyłem jednak, że Klaudia jest jakaś inna niż ostatnio – milcząca, jakby nieobecna duchem.
– Powiedz, co cię gryzie? – zapytałem wprost.
– Co?? – żachnęła się, jakby wybudzona z zadumy.
– Widzę, że coś chodzi ci po głowie. O co chodzi?
– Hmmm… jest jeden temat, o którym chciałabym z tobą pogadać. Już ostatnio miałam ochotę to poruszyć, ale po prostu zabrakło mi odwagi.
– No to śmiało, nawijaj – zachęciłem ją, ściskając lekko jej dłoń.
– Możemy po pizzy? Jak już zjemy… jestem strasznie głodna – uśmiechnęła się przepraszająco.
Siedzieliśmy obok siebie w małej, przytulnej loży pizzerii, przeglądając menu i nie wypuszczając swoich dłoni z uścisku. Po jedzeniu zostaliśmy jeszcze dłuższą chwilę. Klaudia wtuliła się we mnie, a my rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, choć z tyłu głowy wciąż pamiętałem, że chciała poruszyć jakiś ważny temat. Ona jednak milczała, jakby odkładała tę chwilę na później.
W pewnym momencie sp8ojrzała na mnie, a nasze usta po raz kolejny złączyły się w czułym pocałunku. Nasze języki splotły się w wspólnym tańcu, a smak jej ust działał na mnie jak najlepszy afrodyzjak. Dłoń Klaudii spoczęła na mojej piersi, a ja, skuszony tą bliskością, położyłem rękę na jej kolanie. Powoli zacząłem przesuwać dłoń w górę jej gładkiego uda. Lecz gdy moja ręka zaczęła wsuwać się pod żółtą sukienkę, Klaudia nagle gwałtownie się odsunęła i przerwała pocałunek.
– Rafał… – zaczęła cicho, spuszczając wzrok, a jej oddech był zauważalnie przyspieszony. – Bardzo cię lubię i uwielbiam się z tobą całować… ale zanim pozwolę ci na coś więcej, muszę z tobą porozmawiać. Na osobności, bez żadnych świadków. Chodźmy na spacer tam, gdzie byliśmy ostatnio.
Szliśmy trzymając się za ręce parkowymi alejkami, powoli mijając ciche, zacienione zakątki. Pogoda znowu nam dopisała – słoneczny, ciepły dzień sprawiał, że spacer był czystą przyjemnością. Zeszliśmy w końcu z głównej ścieżki i doszliśmy do samego skraju parku, w miejsce ustronne, że rzadko kiedy można było tu kogoś spotkać.
Zauważyłem jednak, że im dalej od ludzi szliśmy, tym Klaudia stawała się coraz bardziej spięta. Jej dłoń w mojej zrobiła się chłodna, a ona sama milczała, wpatrując się tępym wzrokiem w chodnik.
– Klaudia, no dobra, dość tego, mów o co chodzi – powiedziałem łagodnie, ale stanowczo, zatrzymując się w miejscu.
Pociągnęła mnie lekko za rękę w stronę stojącej opodal drewnianej ławki.
– Dobrze… usiądźmy. Muszę ci coś wyznać. Tylko proszę, nie krzycz – szepnęła, a jej głos zauważalnie drżał.
Usiedliśmy, a ona spuściła głowę, nie potrafiąc spojrzeć mi w oczy. Wzięła głęboki, urywany oddech, jakby przygotowywała się do skoku w przepaść.
– Otóż… urodziłam się jako chłopiec – zaczęła cicho, spuszczając wzrok na nasze dłonie. – Tylko że z wiekiem, zamiast w faceta, moje ciało zaczęło rozwijać się w stronę dziewczyny. Kiedy w wieku piętnastu lat zaczęły rosnąć mi piersi, moi rodzice wystraszyli się i zabrali mnie do lekarza. Po seriach badań wyszło, że mam zespół Klinefeltera – genetycznie mam dodatkowy chromosom X i skrajnie niski poziom testosteronu, co powodowało naturalną feminizację mojej sylwetki.
Zrobiła krótką pauzę, biorąc głęboki oddech, by opanować drżenie głosu.
– Szczerze mówiąc, psychicznie od małego czułam się bardziej dziewczynką, więc ta diagnoza tylko potwierdziła to, co czułam w środku. Razem z rodzicami uznaliśmy, że nie ma sensu z tym walczyć. Mając piętnaście lat, za ich zgodą i pod opieką lekarzy, rozpoczęłam oficjalną tranzycję oraz terapię hormonalną. Rok temu formalnie domknęłam cały ten proces i… jego efekt widzisz teraz przed sobą – przełknęła głośno ślinę, zatrzymując się na moment. – Poza jednym szczegółem. Nie przeszłam jeszcze operacji korekty narządów… nadal mam penisa.
Słowa zawisły w ciszy parku. Klaudia zamarła w bezruchu, oczekując na moją reakcję, a jej dłonie zacisnęły się mocno na krawędzi żółtej sukienki.
Zamurowało mnie. Siedziałem w milczeniu dłużej, niż powinienem. W głowie miałem absolutny bałagan.
Urodziła się jako chłopiec… zespół czegoś tam… nadal ma penisa…
Pierwsza myśl była odruchowa i nieładna: Serio?
Zaraz potem przyszła druga: Przecież przez te dwa spotkania naprawdę zacząłem coś do niej czuć, polubiłem ja.
A trzecia, najgorsza: A co, jeśli jak zobaczę, to mi odbije? Co, jeśli nie dam rady?
Klaudia drżała. Widziałem, że każda sekunda ciszy jest dla niej to katusze.
Przesunąłem się bliżej, ująłem jej chłodną dłoń i ścisnąłem.
– Spokojnie… daj mi chwilę – powiedziałem. – Po prostu się nie spodziewałem.
Klaudia wciągnęła powietrze, ale nie cofnęła ręki.
Czekała.
Patrzyłem jej w oczy i czułem, jak walczą we mnie dwie rzeczy naraz: przywiązanie, które już zdążyłem poczuć, i ten głupi, pierwotny opór. Wziąłem głęboki oddech.
– Jesteś dla mnie tą samą dziewczyną, z którą spędziłem ostatnie dni. To się nie zmieniło. Ale byłbym kłamcą, gdybym powiedział, że nie muszę tego przetrawić.
Kiwnęła tylko głową. Z jej oczu spłynęła pierwsza łza.
Pocałowałem ją wtedy delikatnie, prawie niepewnie. Wciąż nie byłem do końca pewien, jak daleko dam radę zajść. Wiedziałem tylko, że nie chcę jej stracić przez własny strach.
Kiedy później, klęknąłem przed nią i zsunąłem jej majtki, serce waliło mi jak oszalałe. Przez ułamek sekundy naprawdę się zawahałem, patrząc na jej penisa.
To się faktycznie dzieje.
Poczułem, jak Klaudia cała się spięła z napięcia i strachu. I właśnie ten strach we mnie zadecydował. Nie chciałem być kolejnym facetem, który ją odrzuci.
Ale czego ja się bałem to w końcu nie byłby pierwszy członek którego będę miał w ustach.
Delikatnie ująłem jej penisa. Był już na wpół twardy. Objąłem go ustami i zacząłem ssać powoli, niemal ostrożnie. Na początku robiłem to trochę mechanicznie, sprawdzając samego siebie. Dopiero kiedy usłyszałem jej cichy, jęk i poczułem, jak zaciska palce w moich włosach, coś we mnie puściło.
– Rafał… co ty robisz?! – wyszeptała drżącym głosem.
– Udowadniam ci, że zostaję – odpowiedziałem, unosząc na chwilę wzrok. – Że naprawdę cię akceptuję. A teraz pozwól mi skończyć.
Od tej chwili ssałem ją już bardziej pewnie, zmysłowo, z rosnącym pożądaniem. Klaudia drżała, walcząc ze wstydem i przyjemnością, a ja z każdą chwilą czułem, że mój wcześniejszy opór znika. Chciałem, żeby doszła. Chciałem, żeby wiedziała, że nie ma we mnie obrzydzenia.
Kiedy w końcu spięła się i wypełniła mi usta, połknąłem wszystko, trzymając ją mocno, aż drżenia ucichły. Dopiero wtedy uniosłem wzrok.
Klaudia patrzyła na mnie z mieszaniną szoku, ulgi i czegoś bardzo ciepłego.
– Ty… naprawdę… – zaczęła.
Nie dokończyła. Pochyliła się i pocałowała mnie głęboko, smakując siebie na moich ustach.
Wstałem i mocno ją przytuliłem. Wciąż miałem w głowie resztki chaosu, ale jedno wiedziałem na pewno: nie zamierzam jej opuszczać.
Wstałem z kolan i mocno ją przytuliłem.
– Ty wariacie… Jesteś szalony i jesteś mój, a ja twoja – wyszeptała mi do ucha, po czym uśmiechnęła się zmysłowo. – Pozwól, że teraz ja ci się odwdzięczę.
– Lepiej nie teraz, ktoś idzie w naszą stronę – odpowiedziałem cicho, dostrzegając w głębi alei spacerującą parę dziadków.
Wziąłem ją za rękę i ruszyliśmy w stronę wyjścia z parku.
– Powiedz mi… Mówiłaś, że zazwyczaj po tym wyznaniu randki źle się kończyły. To znaczy jak? – zapytałem po chwili, chcąc lepiej zrozumieć, przez co przeszła.
– Wiesz, faceci bardzo źle na to reagowali. Kończyło się na wyzwiskach, obelgach… Raz nawet zostałam spoliczkowana – spuściła wzrok, ściskając mocniej moją dłoń. – Ty jesteś pierwszym, który zaakceptował mnie taką, jaka jestem.
– To znaczy mam rozumieć, że nigdy się nie całowałaś ani nie uprawiałaś seksu?
– Nie no, całowałam się… Ale ty jako pierwszy zrobiłeś mi loda – odpowiedziała, a na jej policzki wrócił rumieniec. – Powiem ci, że to było niesamowite. Dziękuję ci za to.
– Cała przyjemność po mojej stronie – uśmiechnąłem się. – I obiecuję, że to nie był ostatni raz.
– Trzymam cię za słowo! – zaśmiała się cicho. – Jest jeszcze wczesna godzina i nie chcę się z tobą dzisiaj rozstawać. Masz na coś ochotę? Może gdzieś pojedziemy? W końcu wiszę ci łodzika.
– Hmm, skoro tak mówisz, to z chęcią napiłbym się lanego piwa… A łodzika też nie odmówię – odparłem z mrugnięciem oka.
– Zatem chodźmy!
Objąłem Klaudię w pasie i ruszyliśmy przed siebie. Po chwili moja dłoń zsunęła się nieco niżej, na jej pośladek, i tak przeszliśmy kawałek alei.
– Czy mi się wydaje, czy zapomnieliśmy o twoich majtkach? – szepnąłem jej nagle do ucha.
Klaudia natychmiast się zatrzymała, a na jej twarz w jednym momencie pojawiło się zakłopotanie. Szybko poprawiła brzeg sukienki, spuszczając wzrok ze zmieszaniem.
– Wiem… zapomniałam o nich. A właściwie to po prostu wyleciały mi z głowy – wymamrotała cicho, wyraźnie zakłopotana. – Były ostatnią rzeczą, o której myślałam. Wyznałam ci, kim jestem, i cholernie się bałam, że mnie nie zaakceptujesz… a potem zebraliśmy się stamtąd w takim pośpiechu. Zostały tam, na trawie pod ławką. Strasznie mi głupio z tego powodu, więc może… po prostu o tym zapomnijmy?
Uśmiechnąłem się łagodnie, widząc jej zakłopotanie, i ściągnąłem ją lekko do siebie, żeby zrzucić z niej ten niepotrzebny stres.
– Tylko… kiedy tak mnie obejmujesz, to trochę się boję, że mi stanie… A bez majtek pod sukienką raczej tego nie ukryję.
– Jak ci stanie, to myślę, że na to coś zaradzę… W końcu wciąż mam trochę miejsca w żołądku, a twoja sperma całkiem mi posmakowała – odpowiedziałem z cwaniackim uśmiechem.
Klaudia spojrzała na mnie z niedowierzaniem, po czym uderzyła mnie lekko i zalotnie w ramie, śmiejąc się od ucha do ucha.
– Powiem ci, że to dziwne uczucie. Martwię się, że mi zaraz może stanąć i ktoś go zobaczy, a zarazem podnieca mnie ta możliwość. Do tego to uczucie pełnej swobody tam i świeżego powietrza… Jest to dla mnie coś zupełnie nowego. Nigdy wcześniej nie chodziłam bez majtek– wyszeptała Klaudia, poprawiając lekko sukienkę.
– Jesteś wyjątkowa. Poza tym po prostu dobrze się czuję w twoim towarzystwie, więc czemu miałbym cię nie akceptować? – odpowiedziałem, uśmiechając się do niej.
Gdy doszliśmy w okolice plenerowego baru, Klaudia rozglądnęła się i wskazała na otwartą przestrzeń.
– Może tutaj weźmiemy leżaki i posiedzimy na trawie?
– Czemu nie. Co byś chciała się napić?
– Weź mi lane.
Po chwili wróciłem z dwoma zimnymi piwami. Usiedliśmy na leżakach, odpoczywając po emocjach z parku. Promienie zachodzącego słońca przyjemnie grzały, a w powietrzu czuć było swobodną atmosferę.
– Tak mnie ciekawi ta twoja przypadłość… Jak to z tobą wyglądało, jak byłaś młodsza? – zapytałem, opierając się wygodniej i biorąc łyk piwa. Tak z innej beczki, nie spotkałem jeszcze kobiety która lubi klasyczne piwo a nie jakieś smakowe.
Klaudia upiła kolejny łyk ze swojego kufla, spoglądając na pnącą się w górę pianę.
– Nie jestem klasyczną kobietą – powiedziała z uśmiechem, ocierając biały ślad z górnej wargi. – Poza tym moja przyjaciółka Eliza też woli lane od jakichś dziwadeł smakowych.
– I za to masz u mnie kolejnego plusa – zaśmiałem się, trącając delikatnie jej kufel swoim. – Żadnych syropów, po prostu dobre, zimne piwo. Już czuję, że z Elizą też szybko złapię wspólny język.
– Co do mojej przeszłości…
– Urodziłam się jako chłopiec, jak wiesz. Na początku wszystko wydawało się zupełnie normalne. Właściwie aż do dwunastego roku życia nie było niczego, co szczególnie zwracałoby uwagę. Myślałam, że po prostu jestem drobniejsza od innych chłopców.
Zawahała się na chwilę.
– Dopiero później zaczęłam zauważać, że moje dojrzewanie przebiega inaczej. Nie nabierałam mięśni tak jak moi koledzy. Ramiona pozostały wąskie, a sylwetka zamiast robić się bardziej męska, stawała się… delikatniejsza, kobieca. Z czasem biodra i uda zaczęły wyglądać bardziej kobieco. Prawie nie miałam włosów pod pachami ani na twarzy, a owłosienie łonowe też było bardzo skąpe.
– Około czternastego roku życia coraz wyraźniej było widać, że coś jest nie tak. Penis i jądra pozostały niewielkie, zresztą do dziś nie są jakieś okazałe, a zamiast typowego męskiego dojrzewania pojawiło się coś zupełnie innego. Zaczęły mnie boleć i nabrzmiewać piersi. Początkowo była to tylko tkliwość, ale później zaczęła pojawiać się wyraźna tkanka piersiowa. Próbowałam to ukrywać luźnymi ubraniami, ale z czasem przestało to być możliwe.
Uśmiechnęła się blado.
– Początkowo razem z rodzicami tłumaczyliśmy to sobie różnymi rzeczami. Miałam przecież dopiero czternaście lat. Liczyliśmy, że wszystko jeszcze się unormuje. Ale po piętnastych urodzinach rodzice zabrali mnie do lekarza.
– Zrobiono mi sporo badań. Okazało się, że miałam bardzo niski poziom testosteronu, a jednocześnie podwyższone LH i FSH. Lekarze zaczęli podejrzewać niewydolność jąder. Potem wykonano badanie kariotypu i wtedy poznaliśmy przyczynę: 47,XXY, czyli zespół Klinefeltera.
Przerwała na moment.
– Dla nas wszystkich był to ogromny szok. Nagle wiele rzeczy zaczęło mieć sens: moje opóźnione i nietypowe dojrzewanie, brak owłosienia, niewielka muskulatura, rozwijające się piersi… Zaczęliśmy rozmawiać z lekarzami o możliwościach leczenia.
– Tyle że dla mnie była jeszcze druga, znacznie bardziej osobista kwestia. Od dawna czułam, że zdecydowanie bliżej mi do dziewczyny niż do chłopca. Kiedy więc lekarze wyjaśnili nam, że moje ciało i tak będzie potrzebowało leczenia hormonalnego, razem z rodzicami zaczęliśmy rozważać, jaką drogę wybrać. Ostatecznie zdecydowałam, że chcę żyć jako kobieta.
– Zaczęłam więc terapię hormonalną. Z czasem moje ciało zaczęło się zmieniać jeszcze bardziej. Piersi stopniowo się rozwijały, ubywało mi masy mięśniowej, a tłuszcz zaczął odkładać się w bardziej kobiecy sposób. Sylwetka stała się miększa i bardziej zaokrąglona.
Spojrzała na mnie.
– Przez kolejne lata coraz bardziej przyzwyczajałam się do tego, jak wyglądam. W końcu przestałam myśleć o sobie jako o kimś, kto „próbuje wyglądać jak kobieta”. Po prostu zaczęłam nią być. Około roku temu zakończyłam główny etap przemian związanych z terapią.
Uśmiechnęła się lekko.
– A teraz widzisz jej efekt przed sobą.
– A rówieśnicy? Jak na to reagowali? – zapytałem. – Dzieciaki potrafią być przecież okrutne.
– Wiesz, wolę o tym za dużo nie gadać… To było dla mnie po prostu piekło – powiedziała cicho, wpatrując się w kufel. – Wyzwiska, szykany w szkole. Im bardziej wyglądałam jak kobieta, tym było gorzej. Apogeum nastąpiło, gdy moich piersi nie dało się już niczym ukryć. Jedynie moja przyjaciółka Eliza mnie wtedy akceptowała. Ale w końcu rodzice załatwili mi edukację w domu, bo nie dawałam rady.
Ścisnęła mocniej plastikowy kufel i spojrzała mi głęboko w oczy.
– Więc to, że ty mnie dzisiaj tak po prostu akceptujesz… to naprawdę bardzo dużo dla mnie znaczy.
Przesunąłem swój leżak bliżej jej leżaka, ująłem jej wolną dłoń i splotłem nasze palce.
– Nie wracajmy już do tego, co było – odparłem spokojnie. – Najważniejsze jest to, co jest teraz. A teraz jesteś tu ze mną i nikt cię już nie skrzywdzi.
Klaudia uśmiechnęła się z ulgą, a jej postawa wyraźnie się rozluźniła. Nagle jednak jej uśmiech przybrał nieco bardziej filuterny i zmysłowy odcień.
– Skoro żyjemy tym, co jest teraz… – szepnęła, przesuwając lekko biodrami na leżaku. – To muszę ci przyznać, że ten brak majtek pod sukienką zaczyna działać mi na wyobraźnię.
– Masz na coś ochotę? – zapytałem, opierając się wygodniej.
– Wiesz… jest ciemno, jesteśmy na uboczu, a ja nie mam na sobie majtek. Zrobiłbyś mi jeszcze raz loda? – wyszeptała, patrzy na mnie z mieszaniną nieśmiałości i pożądania.
– Oho, widzę, że ci się to zasmakowało – odpowiedziałem z rozbawieniem.
– No co? To jest coś niesamowitego! Więc jak, Rafałku… zrobisz to dla swojej dziewczyny?
– Zrobię to dla ciebie tyle razy, ile tylko będziesz chciała.
Na jej twarzy natychmiast pojawił się szeroki, rozmarzony uśmiech. Świadomość, że sprawiam jej taką przyjemność i daję poczucie bezpieczeństwa, była dla mnie niezwykle ważna.
Wstałem z leżaka i rozejrzałem się po okolicy. Rzeczywiście, byliśmy w takim miejscu, że mało kto mógł nas zauważyć, a panujące ciemności działały na naszą korzyść.
– Klaudia, rozłóż nogi i nakryj mi głowę sukienką – mruknąłem cicho.
Klaudia posłusznie rozsunęła uda i uniosła brzeg żółtego materiału. Ukląkłem między jej nogami, wsunąłem głowę pod sukienkę i zacząłem.
Pocałowałem najpierw wewnętrzną stronę uda, potem drugą, zbliżając się coraz bliżej. Klaudia wciągnęła powietrze, gdy moje usta wreszcie objęły jej penisa.
Zassałem powoli, głęboko, pozwalając językowi pracować wokół główki. Jedną dłonią przytrzymywałem jej biodro, drugą delikatnie masowałem jądra.
Klaudia oplotła palce w moich włosach i tym razem nie tylko trzymała – delikatnie prowadziła, popychając mnie głębiej.
– Rafał… – wyszeptała drżącym głosem. – Kurwa… właśnie tak…
Ssałem rytmicznie. Co jakiś czas odrywałem się, by oblizać całą długość, pocałować trzon, a potem znowu wziąć ją głęboko do gardła. Klaudia zaczęła niekontrolowanie poruszać biodrami, wchodząc mi w usta coraz odważniej.
Poczułem, jak twardnieje maksymalnie, jak pulsuje. Przyspieszyłem, ssąc mocniej, jednocześnie masując ją pod spodem.
Jej oddech stał się urywany, biodra spięły się…– Zaraz… Rafał, ja…
–Nie zdążyła dokończyć. Szarpnęła biodrami do przodu i doszła mi prosto do ust.
Połknąłem wszystko, nie odrywając się, aż do momentu gdy nie zlizałem ostatniej kropli jej nasienia. Dopiero wtedy powoli puściłem ją, pocałowałem czule końcówkę i uniosłem wzrok. Klaudia leżała z zamkniętymi oczami, piersi gwałtownie unoszące się, dłoń wciąż w moich włosach.
– Jesteś… niemożliwy – wyszeptała z uśmiechem, wciąż łapiąc oddech. – To jest niesamowite, gdy dochodzę w twoich ustach. Zmieniłeś mój świat, Rafał. Pozwól, że teraz ja ci się odwdzięczę. Rozsuń nogi i wyjmij go.
Ja już wtedy miałem pokaźny wzwód. Nie mogłem się już doczekać, aż się nim zajmie. Rozpiąłem spodnie i ułożyłem się wygodniej na leżaku. Klaudia przesunęła dłoń po moim udzie, ujęła mego twardego penisa i przyjrzała mu się w półmroku z podziwem.
– Rafał… Ty masz sporo większego niż ta moja kruszyna.
– Klaudia, wcale nie masz takiego małego – odparłem lekko.
– Dobra, już się tak nie podlizuj! – parsknęła cichym śmiechem, uderzając mnie delikatnie w kolano. – Wiem, jak on wygląda, a te 11 cm to nie tak dużo. Mam malutką paróweczkę, a ty masz konkretną kiełbasę… Więc o analu, sorry, ale zapomnij!
– Nawet o tym nie myślałem, spokojnie – zaśmiałem się cicho, przeczesując palcami jej włosy. – Twój uśmiech i to, co zaraz zrobisz, w zupełności mi wystarczą.
Klaudia posłała mi zmysłowe spojrzenie, pochyliła się nisko nad moim krokiem i bez powstrzymywania się złożyła gorący pocałunek na samej żołędzi, po czym powoli objęła go ustami.
Jej język najpierw okrążył czułek, potem zaczęła ssać wolno i głęboko, biorąc coraz więcej. Ślina spływała po trzonie, a ona nie zwalniała – rytmicznie poruszała głową, mlaskając wilgotno, jedną ręką ściskając podstawę, drugą delikatnie masując jądra. Co jakiś czas unosiła wzrok, patrząc mi prosto w oczy, gdy brała mnie aż do gardła.
Widać było, że po raz pierwszy ma penisa w ustach – ruchy były trochę nieporadne, niepewne, czasem za płytkie, czasem za mocne. Mimo to starała się, ssała uważnie, śliniąc się, próbując brać głębiej. Po kilku chwilach jej język i usta złapały już jakiś rytm. Czułem, jak przyjemność narasta, a orgazm zbliża się szybko.
– Klaudia… zaraz dojdę…
Nie odsunęła się. Przeciwnie – wzięła mnie głębiej i przyspieszyła. Po chwili spiąłem się i doszedłem jej prosto do ust, falami. Klaudia zakrztusiła się lekko, ale nie cofnęła, starając się przełknąć jak najwięcej, podczas gdy reszta spłynęła jej po brodzie.
Wyprostowała się, rozprostowała kości, po czym usiadła koło mnie, biorąc mnie za rękę. Ledwo usiadła, a dopiła resztę piwa.
– Dziękuję ci, potrzebowałem tego. A ciebie chyba przysuszyło, co? – zapytałem z rozbawieniem, patrzę na pusty kufel w jej dłoni.
– Ja chyba nie zostanę miłośniczką spermy, musiałam ją przepić – zaśmiała się cicho, lekko się krzywiąc. – A propos, weźmiesz mi jeszcze jedno?
– Spoko, zaraz wrócę. Nie ucieknij mi.
– Nie zamierzam. Tylko wracaj szybko.
Lecz gdy wróciłem z pełnymi kuflami, nie było jej na leżaku. Już myślałem, że mi jednak uciekła, ale to był niepotrzebny strach – po chwili wyłoniła się z ciemności od strony żywopłotu.
– Wiesz, Rafał, posiadanie penisa ma swoje plusy. Nie potrzebuję toalety, by się wysikać, wystarczą krzaki – wyszeptała z dumą, poprawiając dół żółtej sukienki.
– Byłaś sikać? – zapytałem, podając jej zimne piwo.
– Tak, a co, myślałeś, że ci uciekłam?
– Szczerze? To tak pomyślałem.
– Spokojnie, Rafciu, nie ucieknę ci. Jestem twoja – odparła miękko, całując mnie krótko w policzek. – A po prostu musiałam iść za potrzebą.
– Ciekawe, co by ktoś sobie pomyślał, widząc cię sikającą na stojąco… – mruknąłem z uśmiechem, wyobrażając sobie tę sytuację.
– Szczerze? Nie wiem – zaśmiała się zmysłowo, pociągając duży łyk piany. – Ty za to pewnie kiedyś zobaczysz.
Aż prychnąłem śmiechem, wyobrażając sobie moją dziewczynę w tej zwiewnej, żółtej sukience i z dopracowanym makijażem, sikającą w krzakach jak pierwszy lepszy facet po kilku piwach.
– A tak w ogóle… miałam cię pytać – wyszeptała, błądząc wzrokiem po mojej twarzy. – Przenocujesz mnie dzisiaj?
– Pewnie, że tak – odpowiedziałem z uśmiechem, gładząc ją po ramieniu.
– Cieszę się, że się zgadzasz, bo już powiedziałam rodzicom, że śpię u ciebie – wyznała, odstawiając kufel.
– I co, nie mieli nic przeciwko?
– A czemu by mieli mieć? Jestem dużą dziewczynką, a w ciążę przecież nie zajdę – zaśmiała się cicho.
– Powiedz mi, skoro tak bardzo podoba ci się ta swoboda bez majtek, to będziesz tak teraz chodzić na co dzień?
– Hmm, na randki z tobą to na pewno bez – mrugnęła do mnie zalotnie. – Ale w pozostałe dni jednak będę je nosić. No i musi być ciepło, żebym śmigała bez nich. Dzisiaj w każdym razie zamierzam spać nago, wtulona w ciebie, a rano robimy wspólny prysznic.
– Brzmi jak plan idealny – mruknąłem, przesuwając dłonią po jej plecach.
– A propos jutra… skoczymy nad jezioro się poopalać? Może Eliza też by z nami pojechała, poznałbyś ją w końcu.
– Jasne, możemy się wybrać we trójkę – odparłem, ale po chwili zastanowienia zapytałem z ciekawością: – Ale powiedz mi, na plaży nosisz jakieś szorty czy jak?
– Nie no, normalne dwuczęściowe bikini – odpowiedziała zupełnie swobodnie. – Mój penis jest na tyle mały, że jeśli nie jestem podniecona, to praktycznie w ogóle go nie widać pod materiałem. Zresztą… zobaczysz jutro na własne oczy.
Klaudia poprawiła się na leżaku i wzięła kolejny łyk piwa, spoglądając na rozgwieżdżone niebo.
– Mówiłaś mi przedtem, że nie wiesz, czy kiedykolwiek zdecydujesz się na operację usunięcia ptaszka – odezwałem się łagodnie,
– Powiesz mi dlaczego?
Spojrzała na mnie ze spokojną szczerością, układając w głowie myśli, po czym odstawiła kufel na trawę.
– Jeden z powodów jest dość prozaiczny… pieniądze – wyznała bez skrępowania. – To koszt prawie 30 koła, a takich oszczędności po prostu nie mam. Ale to nie wszystko. Poza tym potwornie boję się konsekwencji takiego zabiegu. Zmienionego czucia, przewlekłego bólu, drętwienia… Przeraża mnie myśl, że mogłabym całkowicie przestać odczuwać przyjemność z seksu. Do tego dochodzi fakt, że musiałabym regularnie poddawać się sesjom rozszerzania pochwy. Jest tego naprawdę sporo.
Zawiesiła głos i spojrzała mi prosto w oczy z niezwykłą pewnością siebie.
– Ale najważniejsze jest co innego, Rafał. Czuję się kobietą, a to, że mam penisa, w niczym tego nie umniejsza. Jestem szczęśliwa taka, jaka jestem – mogę wreszcie żyć po swojemu, w ciele, które odpowiada temu, jak się czuję. Mam tylko nadzieję, że to akceptujesz… jeśli mamy być razem.
Uśmiechnąłem się łagodnie i sięgnąłem po jej dłoń, gładząc kciukiem wierzch jej dłoni.
– Klaudia, akceptuję cię dokładnie taką, jaka jesteś. Twój ptaszek w niczym mi nie przeszkadza. Pytałem tylko z czystej ciekawości.
W jej oczach momentalnie pojawił się błysk głębokiej ulgi. Westchnęła cicho, splatając swoje palce z moimi i posłała mi ciepły, zmysłowy uśmiech ponad kufelkami z piwem.
– Przepraszam, muszę skoczyć do toalety – powiedziałem, odstawiając pusty kufel. – Chcesz iść ze mną?
– W sumie… chętnie – odpowiedziała Klaudia z lekkim uśmiechem i wstała z leżaka. – Tylko ostrzegam, zobaczysz jak sikam na stojąco.
Toaleta w lokalu była koedukacyjna, wyposażona w pisuar oraz zamykaną kabinę z sedesem. Klaudia bez cienia skrępowania podeszła bezpośrednio do pisuaru. Uniosła lekko brzeg sukienki i sprawnie, z pełną swobodą zaczęła sikać.
Stając obok przy drugim stanowisku, nie mogłem powstrzymać lekkiego, rozbawionego kręcenia głową. Patrzyłem na nią z mieszanką podziwu dla jej pewności siebie i uśmiechem.
– Gdyby mi ktoś rok temu powiedział, że moja dziewczyna będzie sikać ze mną ramię w ramię na stojąco przy pisuarze… w życiu bym nie uwierzył – rzuciłem z podziwem.
–To ja zaczekam na ciebie na zewnątrz.
Kiedy po chwili wróciła do ogródka i usiadła na leżaku, spojrzała na mnie rozbawiona, przeczesując palcami długie włosy.
– Ty chyba naprawdę chcesz mnie upić i wykorzystać, co? – zapytała ze zmysłowym błyskiem w oku, wskazując na stojący przed nią szklany kufel. – Przecież to już moje trzecie piwo!
– A co, śpieszysz się gdzieś? – zaśmiałem się, opierając przedramiona na drewnianym stole. – Noc jest ciepła, ładna pogoda, szkoda to przerywać. A poza tym… chciałbym cię jeszcze o coś zapytać. O twoją rodzinę. Jak to u was wygląda i dlaczego wciąż z nimi mieszkasz?
– Hmmm… raz, że tak jest po prostu taniej – odpowiedziała z prostą, życiową szczerością, opierając się wygodnie na leżaku. – A dwa, że mama ciągle się o mnie martwi. Skoro dają mi pełną swobodę i nie zadają za dużo zbędnych pytań, to po prostu z nimi mieszkam. Całe życie ogromnie mnie wspierają… gdyby nie oni, naprawdę nie wiem, co by ze mną było.
Wzięła łyk piwa, a w jej spojrzeniu pojawiła się odrobina czułej troski połączonej z wyrozumiałością.
– Jak wygląda nasze życie pod jednym dachem? Zwyczajnie, Rafał. Po prostu idealnie dogadujemy się w codzienności – powiedziała ciepło. – Kiedy zamknęłam całą tranzycję, temat leków, urzędów i lekarzy przestał być u nas w domu tematem numer jeden. Dzisiaj funkcjonujemy jak partnerzy. Ja mam swój własny pokój, pełną prywatność i dokładam się do rachunków. Nie ma u nas nic z atmosfery „kontrolowania dorosłej córki”.
Uśmiechnęła się łagodnie, lekko kręcąc głową.
– Mama potrafi podkraść mi z łazienki ulubiony krem, a z tatą pijemy rano kawę i rozmawiamy o codziennych sprawach. Dom to dla mnie miejsce, gdzie zrzucam buty i nie muszę przed nikim niczego udawać. Ich jedyne zmartwienie od dawna było jedno – czy będę w życiu szczęśliwa i czy znajdę kogoś, kto naprawdę mnie pokocha. Dlatego mama tak delikatnie podpytuje, kiedy znowu wychodzę i z kim – dodała z miękkim błyskiem w oku. – Bo po prostu bardzo mi kibicują.
Wzięła kolejny łyk piwa, kręcąc głową z rozbawieniem.
– Jedynie tata za nic na świecie nie potrafi się przyzwyczaić do moich nawyków w łazience. Ile razy zorientuje się, że sikam, tyle razy krzyczy przez drzwi: „Klaudia, tylko nie obsikaj deski, bo mama cię zabije!”. Rozumiesz to? Mamy z tego stały ubaw.
– Do ciebie idziemy z buta, czy jakiś Uber albo tramwaj? – zapytała, spoglądając na mnie z uśmiechem i opierając się dłońmi o blat stolika.
– Możemy się przejść. To nie jest daleko, jakieś dwadzieścia minut spacerem – odparłem, wstając z leżaka i wyciągając do niej dłoń.
Klaudia zebrała swoją torebkę i podniosła się z miejsca, ale w pierwszym kroku lekko się zachwiała, zmuszona chwycić się mego ramienia, by złapać równowagę. Aż przystanęła na chwilę, parskając cichym, lekko zawstydzonym śmiechem.
– Oho… Przesadziłam z tym piwem, wyraźnie czuję procenty we krwi – mruknęła, kręcąc głową ze zdziwieniem. – Mam nadzieję, że ten spacer dobrze mi zrobi i trochę dojdę do siebie.
– Damy radę – uśmiechnąłem się.
Wziąłem Klaudię pod rękę, splatając nasze ramiona, i ruszyliśmy niespiesznie przed siebie rozświetloną aleją. Wieczorne powietrze było przyjemnie chłodne, a rozmowa i bliskość sprawiły, że czas płynął niezauważalnie. Nawet nie wiem, kiedy przebyliśmy ten dystans i znaleźliśmy się pod drzwiami mojego mieszkania.
Gdy tylko przekręciłem klucz w zamku i weszliśmy do środka, Klaudia od razu zrzuciła buty w przedpokoju, opierając się plecami o ścianę.
– Gdzie masz toaletę? – zapytała pilnie. – Piwo ze mnie wychodzi, muszę natychmiast zrobić siku.
– Drugie drzwi na lewo – rzuciłem w ślad za nią.
Klaudia momentalnie wskoczyła do WC, nawet nie zaprzątając sobie głowy zamykaniem drzwi. Po prostu podwinęła sukienkę i sprawnie zaczęła sikać. Po chwili z łazienki dobiegł jej rozbawiony, lekko podchmielony głos:
– Tato, podniosłam deskę!
Stając w przedpokoju, dosłownie zaniemówiłem. Zatkało mnie na sekundę, po czym parsknąłem cichym śmiechem na ten jej natychmiastowy, idealnie trafiony żart nawiązujący do naszej wcześniejszej rozmowy w ogródku.
Gdy skończyła, na jej twarzy było widać absolutną, błogą ulgę. Spuściła wodę, umyła ręce i odwróciła się w moją stronę, opierając się miękko o umywalkę. Spojrzała na mnie nieco zaspana, z rozbrajającą szczerością w oczach.
– Rafciu… powiedz mi, byłbyś bardzo zawiedziony, gdybyśmy po prysznicu po prostu poszli spać? – zapytała cicho, lekko przeciągając słowa. – Jestem dziś wykończona i naprawdę nie mam siły na nic więcej. Po prostu marzę o śnie.
– Spokojnie, nic na siłę – odparłem z uśmiechem, podchodząc do niej bliżej i gładząc ją po ramieniu. – Szczerze? Sam też marzę tylko o tym, żeby się położyć. Prysznic razem?
– Tak, bardzo chętnie – odpowiedziała z ufną ulgą w głosie.
Rozebraliśmy się bez pośpiechu i weszliśmy do kabiny pod strumień ciepłej wody. Kiedy stała tak naprzeciwko mnie, z mokrymi włosami opadającymi na plecy, po raz kolejny złapałem się na zachwycie nad jej ciałem. Muszę przyznać, że Klaudia miała naprawdę ładne, niezwykle kształtne piersi zakończone małymi, różowymi sutkami, które delikatnie stwardniały pod dotykiem kropli wody.
Nie mogłem się powstrzymać – wyciągnąłem ręce i zacząłem obiema dłońmi delikatnie masować jej piersi, czując pod palcami ich miękkość i ciepło.
Klaudia przymrużyła oczy, a na jej twarzy pojawił się pobłażliwy, zmysłowy uśmiech.
– Eh, wy faceci… – rzuciła z rozbawieniem, kręcąc lekko głową. – Wam to tylko piersi w głowach, nawet jak kobieta słania się z nóg ze zmęczenia i tak musicie ich podotykać.
– Bo są wyjątkowo piękne – szepnąłem, nie przestając ich gładzić i pozwalając, by ciepła woda spływała po naszych ciałach, zmywając resztki zmęczenia z całego wieczoru.
Po kąpieli osuszyliśmy się miękkim ręcznikiem i bez zbędnych słów przeszliśmy do sypialni. Wślizgnęliśmy się pod pachnącą pościel, lgnąc do siebie całkowicie. Klaudia wtuliła głowę w moją klatkę piersiową, miarowo oddychając. Zmęczenie, alkohol i ciepła woda zrobiły swoje – zasnęliśmy momentalnie.
Rano obudziłem się pierwszy. Poranne, ciepłe światło przebijało się łagodnie przez rolety, rozświetlając sypialnię miękkim blaskiem. Klaudia leżała na wznak tuż obok mnie, wciąż pogrążona w głębokim, spokojnym śnie.
Kołdra zsunęła się jej lekko, przykrywając ciało mniej więcej do pępka, dzięki czemu jej piękne piersi mogłem podziwiać w pełnej okazałości. Zjechałem wzrokiem niżej i poniżej pępka zauważyłem niewielki namiocik na materiale pościeli. Zaintrygowany, ostrożnie podniosłem lekko krawędź kołdry. Moim oczom ukazał się wyprężony, sztywny od porannego wzwodu penis Klaudii – fizjologiczny, poranny objaw, który wyglądał niezwykle osobliwie i fascynująco w zestawieniu z jej w pełni kobiecą, delikatną sylwetką.
Obserwowałem ją tak przez chwilę w ciszy, chłonąc ten widok i czując, jak w pomieszczeniu powoli gęstnieje atmosfera porannej, nieplanowanej intymności.
Niewiele myśląc zrzuciłem z niej kołdrę. Klaudia leżała naga, jeszcze ciepła po śnie, z lekko rozchylonymi udami. Pochyliłem się nad nią i najpierw tylko musnąłem ustami główkę jej penisa – delikatnie, prawie nieśmiało. Potem zacząłem składać pocałunki wzdłuż całego trzonka, powoli zjeżdżając coraz niżej. Kiedy dotarłem do jąder, objąłem je ustami i ssałem namiętnie, jednocześnie gładząc je językiem i lekko pociągając.
– Ależ to przyjemne… proszę, nie przestawaj… – wyszeptała ochryple, a jej biodra lekko drgnęły.
Posłuchałem. Wróciłem językiem do góry i zacząłem dokładnie, powoli lizać całą długość jej penisa – od nasady aż po sam czubek. Główkę ssałem osobno, wilgotno i rytmicznie, co chwilę biorąc ją głębiej do ust. Klaudia zaczęła cicho jęczeć i wić się pod spodem, coraz bardziej otwierając uda.
Nie czekając dłużej, wziąłem go całego do ust. Ssałem głęboko, pozwalając, by ślina spływała po trzonie, jednocześnie jedną ręką delikatnie masując jej jądra. Klaudia położyła mi dłoń na głowie i zaczęła przeczesywać palcami włosy, czasem lekko przyciskając mnie bliżej.
– Proszę… nie przestawaj… to takie cudowne… – jęknęła już głośniej.
Przyspieszyłem trochę, ssąc mocniej i głębiej. Po chwili jej ciało nagle się spięło, biodra uniosły się do góry, a przez nią przetoczył się silny orgazm. Moje usta zalała ciepła sperma. Połknąłem wszystko, nie odrywając się, a kiedy drżenia zaczęły słabnąć, powoli i dokładnie wylizałem jej członka, zbierając ostatnie krople z główki i trzonka.
Dopiero wtedy położyłem się obok niej i mocno przytuliłem.
Klaudia wtuliła twarz w moją szyję, wciąż jeszcze nierówno oddychając, i wyszeptała z uśmiechem:
Klaudia całowała mnie namiętnie, a jej dłoń pewnie i rytmicznie poruszała się na moim twardym członku. Ściskała go dokładnie tak, jak lubię – nie za mocno, nie za lekko.
Przyspieszyła trochę, czując, jak biodra zaczynają mi drżeć. Oderwałem usta od jej warg i westchnąłem jej prosto w szyję:
– Klaudia… zaraz… dojdę…
Nie zwolniła. Przeciwnie – ścisnęła mocniej i przyspieszyła, patrząc mi w oczy z rozpalonym, zadowolonym uśmiechem. Poczułem, jak orgazm narasta lawinowo. Ciało mi się spięło, biodra uniosły się do góry i doszedłem mocno, falami, pryskając spermą na jej dłoń i brzuch.
Klaudia nie przestawała masować, aż wycisnęła ze mnie ostatnie krople. Dopiero wtedy zwolniła, wciąż trzymając mnie w dłoni, i pocałowała mnie lekko w usta.
– Widzę, że ci się podobało.
– Dziękuję ci, to było naprawdę przyjemne. Uwielbiam takie poranki – powiedziała z uśmiechem, opierając policzek na mojej piersi.
Leżeliśmy tak jeszcze przez jakiś czas, po prostu się w siebie wtulając. W pokoju było cicho, a przez rolety wpadało już ciepłe, poranne słońce. Gładziłem ją spokojnie po włosach, ciesząc się, że nigdzie nie musimy się spieszyć.
W pewnym momencie Klaudia złapała moją dłoń i lekko ją uścisnęła. Uniosła głowę, patrząc na mnie trochę poważniej niż przed chwilą.
– Rafał, muszę cię o coś zapytać… – zaczęła, zawieszając na chwilę głos. – Powiesz swoim rodzicom, że jestem trans, czy wolisz, żeby nie wiedzieli?
Zanim cokolwiek odpowiedziałem, pogładziła mnie po policzku i uśmiechnęła się ciepło.
– Tylko bez presji, cokolwiek wybierzesz, uszanuję to. Zależy mi na nas, a nie na tym, co pomyślą inni.
– Dobrze mi się z tobą leży, ale muszę iść siku – powiedziała cicho, przesuwając dłonią po mojej piersi.
– Dobrze, kochanie. Ja zaraz też wstanę i pomyślę o jakimś śniadaniu – odparłem, gładząc ją po ramieniu.
Klaudia wstała z posłania zupełnie naga i przeciągnęła się leniwie. Obeszła łóżko, nachyliła się nade mną i pocałowała mnie namiętnie w usta. Kiedy się odsunęła, jej wzrok na ułamek sekundy zjechał w dół, spojrzała na swojego penisa, po czym spojrzała mi prosto w oczy.
– Czy po tej nocy… nadal mnie w pełni akceptujesz? – zapytała cicho, z cieniem niepewności w głosie.
– Kochanie, czemu ty mnie wciąż o to pytasz? – uśmiechnąłem się łagodnie, ujmując jej dłoń. – Już nie raz ci mówiłem i wczoraj, i dziś w nocy: akceptuję cię dokładnie taką, jaka jesteś. Nic się nie zmieniło.
– Wiesz… ja po prostu lubię to słyszeć. Daje mi to ogromne poczucie bezpieczeństwa – wyszeptała z ulgą i ciepłym uśmiechem. – Dobra, idę sikać.
Odwróciła się i poszła nago w stronę łazienki. Po chwili zza uchylonych drzwi dobiegł mnie jej rozbawiony, głośny wołanie:
– Rafał, podniosłam deskę!
Zaśmiałem się w głos, kręcąc głową nad jej poczuciem humoru. Zrzuciłem kołdrę i również wstałem z łóżka, żeby skierować się do kuchni i zabrać za obiecane śniadanie.
Rafal1984
Jak Ci się podobało?