Tego się nie spodziewałem...
3 października 2026
38 min
Poniższe opowiadanie zawiera wyjątkowo kontrowersyjne sceny!
Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!
Było lato 2003 roku.
Tomek siedział przy otwartym oknie i patrzył na rozgrzaną ulicę. Powietrze stało niemal w miejscu, a z podwórka dochodziły od czasu do czasu głosy ludzi. Na biurku leżał telefon. Niewielki, z monochromatycznym ekranem, który jeszcze przed chwilą rozświetlił się po nadejściu wiadomości. To był SMS od Mateusza.
„Spotkamy się?”
Tomek przeczytał go kilka razy.
Niby zwykłe pytanie. Nic wielkiego. A jednak od razu wróciły wspomnienia poprzedniego lata. Wtedy widywali się prawie bez przerwy. Raz Tomek szedł do Mateusza, innym razem Mateusz przychodził do niego. Potrafili spędzać razem całe popołudnia, włóczyć się po okolicy albo po prostu siedzieć gdzieś na ławce i rozmawiać. Nie potrzebowali żadnego szczególnego powodu, żeby się spotkać. Było jeszcze to coś, coś, co ich zmieniło. Może dwa lub trzy razy powtórzyli ten sam scenariusz, wykorzystując fakt, że byli sami w domu. Film porno, ubrania siostry Mateusza — Marty i co najważniejsze — ich igraszki ze sobą. To były dobre chwile. Tomek często do nich wracał myślami. Potem wszystko zaczęło się zmieniać. Skończyły się wakacje. Trafili do innych szkół, poznali nowych ludzi, pojawili się nowi koledzy. Nagle okazało się, że na spotkania, które wcześniej przychodziły tak łatwo, coraz trudniej było znaleźć czas. Najpierw widywali się rzadziej. Później jeszcze rzadziej. Od ich „ostatniego razu” w ciuszkach Marty minęło wiele miesięcy. Tomek po kryjomu kupił troszkę fatałaszków i w domu przebierał się w nie. Bardzo go to podniecało. Wyobrażał sobie, że oddaje się Mateuszowi.
Jego tajna kolekcja nie była duża, jednak wyraźnie inspirowana rzeczami Marty. Miał białe i czarne samonośne pończochy, biały koronkowy zestaw — stringi i stanik — oraz dwie pary cienkich rajstop: jedne cieliste, drugie czarne. Oprócz tego trzymał tam prostą, czarną satynową halkę oraz krótką czarną sukienkę z sex shopu — na cienkich ramiączkach, dopasowaną do sylwetki, z delikatnym koronkowym wykończeniem przy dekolcie.
Za oknem trwało jednak kolejne lato. Tak samo ciepłe, jak tamto a jego w głowie od razu zaczął się układać plan. Jego starszy brat niedawno wyjechał z młodą żoną, Anitą, na dwa tygodnie do Egiptu. Zostawili Tomkowi klucze do mieszkania i poprosili, żeby od czasu do czasu zajrzał, podlał kwiaty i sprawdził, czy wszystko jest w porządku. Tomek oczywiście zgodził się bez większego namysłu.
Prawda była jednak trochę ciekawsza.
Za każdym razem, kiedy pojawiał się w mieszkaniu brata, jego wzrok mimowolnie kierował się w stronę szafy Anity. Fascynowała go po prostu jej dorosłość i zupełnie inny świat, którego jako nastolatek jeszcze nie znał. Anita była dla niego kimś trochę tajemniczym — zawsze zadbana, pewna siebie i zupełnie inna od dziewczyn, które znał ze szkoły. W szafie wisiały kolorowe sukienki, spódniczki, lekkie bluzki i kilka eleganckich ubrań, których Anita pewnie używała na różne okazje. Na półce stały pudełka z biżuterią, a obok nich kosmetyki i flakoniki perfum. Szuflady były pełne jej bielizny, która wręcz kipiała erotyką.
Tomek kolejny raz spojrzał na telefon. SMS od Mateusza wciąż był na ekranie.
„Spotkamy się?”
Serce zabiło mu szybciej. Przez chwilę wpatrywał się w ekran, nie wiedząc, co odpisać. W końcu drżącymi rękami, wystukał:
„Jasne. U Ciebie czy u mnie?”
Nacisnął „wyślij” i od razu poczuł niepokój. Tak naprawdę liczył na to, że Mateusz odpowie, że u niego nie da rady. Wtedy Tomek mógłby zaproponować mieszkanie swojego brata. Było tam spokojniej, bardziej prywatnie i przede wszystkim miał pewność, że nikt im nie przeszkodzi.
Telefon wibrował niemal natychmiast.
„U mnie raczej odpada. Rodzice są w domu. A u Ciebie?”
Tomek uśmiechnął się pod nosem. Dokładnie na taką odpowiedź czekał.
„U mnie też średnio. Może spotkamy się u mojego brata? Nie ma go 2 tygodnie”.
Przez kilka sekund nie pojawiała się żadna odpowiedź. Tomek zaczął zastanawiać się, czy nie zabrzmiało to zbyt podejrzanie.
Wreszcie ekran rozświetlił się ponownie.
„U Twojego brata?”
Tomek przełknął ślinę.
„No. Jeśli chcesz”.
Tym razem odpowiedź przyszła dopiero po dłuższej chwili.
„Chcę. Kiedy?”
Tomek odchylił się na krześle i wypuścił powoli powietrze. Właśnie tego chciał, a mimo wszystko nagle poczuł, że zaczyna się naprawdę denerwować.
„Dzisiaj. Za godzinę”
Odpowiedź pojawiła się niemal od razu.
„Będę za półtorej”.
Tomek, nie czekając ani chwili, podszedł do swojej skrytki. Otworzył ją i wyjął swoją „tajną” kolekcję ciuszków. Przez moment zastanawiał się, co dokładnie spakować, po czym wrzucił wszystkie rzeczy do plecaka i szybko go zamknął.
Kilka minut później był już w drodze do mieszkania brata. Dojście tam zajmowało około piętnastu minut, ale tego dnia Tomek miał wrażenie, że droga ciągnie się w nieskończoność. Szedł szybkim krokiem, co chwilę poprawiając pasek plecaka. W głowie wciąż odtwarzał ostatnią wiadomość od Mateusza „Będę za półtorej”.
Niby jedno krótkie zdanie, a wystarczyło, żeby serce Tomka przyspieszyło.
Kiedy skręcił w znajomą ulicę, zerknął na zegarek. Do spotkania zostało jeszcze dużo czasu. Mimo wszystko przyspieszył.
W końcu zobaczył znajomy budynek. Zatrzymał się na chwilę przed wejściem i głęboko odetchnął.
— Spokojnie — mruknął do siebie.
Zarzucił plecak wyżej na ramię i wszedł do środka.
Mieszkanie było ciche. Tomek, właściwie sam nie wiedząc po co, upewnił się jeszcze, że nikogo w nim nie ma. Oczywiście doskonale wiedział, że brata ani jego żony nie ma, ale i tak zajrzał do wszystkich pomieszczeń.
Miał jeszcze sporo czasu do przyjścia Mateusza. Dopiero wtedy poczuł, jak bardzo jest zgrzany po szybkim marszu. Odstawił plecak, przetarł czoło i spojrzał na zegarek.
— Mam czas — mruknął.
Postanowił wziąć szybki prysznic. Wszedł do łazienki, odkręcił wodę i po chwili ciepły strumień spłynął mu po karku. Przez chwilę stał nieruchomo pod prysznicem, ale myśl o tym, że za kilkanaście minut może pojawić się Mateusz, natychmiast wróciło podniecenie.
Tomek uśmiechnął się i pomyślał:
— Ciekawe, jak to będzie…
Stał jeszcze przez chwilę pod ciepłym strumieniem, a w jego głowie pojawiło się dziwne skojarzenie — czuł się niemal jak panna młoda tuż przed swoim wielkim dniem.
Było w tym coś z oczekiwania, nerwowego podekscytowania i podniecenia. Jakby za drzwiami miał czekać ktoś, na kogo spotkanie przygotowywał się znacznie bardziej, niż chciał sam przed sobą przyznać.
Uśmiechnął się lekko do tej myśli.
— Ciekawe, gdzie Anita trzyma swoją suknię ślubną… — przemknęło mu przez głowę.
Wyszedł spod prysznica, wytarł się i szybkim krokiem ruszył do sypialni. Otworzył pierwszą szafę. Potem drugą. Zaczął przeglądać półki i wieszak po wieszaku, coraz bardziej zaciekawiony. W końcu otworzył kolejną szafę i wtedy jego wzrok zatrzymał się na czymś, czego wcześniej nie zauważył.
— No proszę… — szepnął.
Przez moment patrzył na suknię, zastanawiając się, czy naprawdę chce to zrobić. Po chwili uśmiechnął się do siebie.
Suknia była śnieżnobiała i wykonana z materiału przypominającego delikatny atłas lub satynę. Lekko połyskiwała przy każdym ruchu, dzięki czemu wyglądała wyjątkowo elegancko. Góra miała formę dopasowanego gorsetu z dekoltem w serek bez ramiączek. Odkryte ramiona zapewne wyglądały delikatne, dodawały kreacji subtelności i przełamywały bardziej wyrazisty krój gorsetu. Dół sukni był długi i swobodnie opadał wzdłuż sylwetki, ale po jednej stronie znajdowało się głębokie rozcięcie sięgające chyba aż do uda. Przy chodzeniu materiał na pewno lekko się rozchylał, odsłaniając nogę i nadając sukni bardziej zadziornego charakteru.
Tomek przesunął dłonią po gładkim materiale i przez chwilę patrzył na suknię w milczeniu.
— Naprawdę to zrobię… — powiedział cicho.
Teraz był już pewien, że jego przywitanie z Mateuszem nie będzie zwyczajne.
Spojrzał na zegarek. Czas nieubłaganie uciekał.
Odłożył suknię na łóżko i szybko sięgnął po plecak. Rozpiął go i zaczął przeglądać zawartość. Po chwili wyciągnął z niego swoje białe, połyskliwe samonośne pończochy z wysoką koronką.
Przyjrzał im się przez moment, po czym zerknął na leżącą na łóżku suknię.
W jego głowie wszystko zaczynało układać się w jeden, dość niezwykły plan. Do przyjścia Mateusza zostało już niewiele czasu.
— No dobrze… skoro już to robię, to porządnie — szepnął.
Odwrócił się w stronę szuflady z bielizną. Tę znał już dobrze — pamiętał, gdzie powinien szukać. Wysunął ją i zaczął przeglądać zawartość, próbując jednocześnie nie patrzeć na zegarek.
W końcu znalazł to, czego szukał — komplet ślubny Anity. Na dnie szuflady leżała biała, koronkowa ślubna bielizna. Białe, koronkowe stringi miały delikatny, elegancki wzór i subtelne wykończenie na brzegach. Pasowały do pozostałych elementów kompletu.
Obok leżał stanik, taki typu bardotka push-up. Był pozbawiony ramiączek i wykonany z białej koronki, która pokrywała niemal całą powierzchnię materiału. Koronkowe zdobienia układały się w kwiatowy wzór, a dopasowany krój nadawał mu bardziej elegancki, ślubny charakter.
Najbardziej erotyczny był pas do pończoch — również biały i koronkowy, z ozdobnymi detalami na całej długości. Do kompletu idealnie współgrały połyskliwe, samonośne pończochy, które Tomek wcześniej wyjął z plecaka.
Przez chwilę wszystkie elementy leżały obok siebie na łóżku: bielizna, pończochy i biała suknia.
Tomek spojrzał na całość i pokręcił głową z niedowierzaniem.
— Co ja właściwie wyprawiam… — mruknął, choć na jego twarzy pojawił się uśmiech.
I wtedy przypomniał sobie jeszcze o butach. Te również miał już namierzone, kiedy wcześniej szukał sukni.
Na dnie szafy stały białe sandałki na wysokim, około dziesięciocentymetrowym obcasie. Delikatne paski oplatały stopę, a jasny kolor dobrze komponował się z połyskliwym materiałem sukni.
Tomek wyjął je z szafy i ustawił obok pozostałych rzeczy.
Teraz na łóżku leżał już cały zestaw: biała suknia, koronkowy komplet, pas do pończoch, połyskliwe pończochy i wysokie szpileczki.
Spojrzał na przygotowany strój i przez chwilę nie mógł uwierzyć, że naprawdę zamierza go założyć. Spojrzał na zegarek. Czasu zostało naprawdę niewiele.
Zaczął się ubierać w lekkim pośpiechu. Najpierw pończoszki, potem stanik, następnie majteczki i pas do pończoch. Przyczepienie paseczków na te delikatne klamerki zajęło mu chwilę. Kilka razy poprawiał ułożenie, sprawdzając, czy wszystko jest równo i nic się nie przesuwa.
— Idealnie — pomyślał w końcu.
Zerknął na zegarek. Mateusz mógł pojawić się lada moment.
Spojrzał na suknię leżącą na łóżku. Teraz pozostało już tylko ją założyć.
Tomek sięgnął po suknię i ostrożnie ją założył. Wygładził materiał, poprawił górę i sprawdził w lustrze, czy wszystko układa się tak, jak powinno. Suknia całkiem ładnie na nim leżała. Poprawił ją jeszcze przy talii i spojrzał na siebie w lustrze. Po raz kolejny miał szczęście, że jego sylwetka była bardzo podobna do sylwetki osoby, do której należała. Dzięki temu kreacja układała się naturalnie, bez większych poprawek, a całość wyglądała zaskakująco dobrze.
Na koniec usiadł na brzegu łóżka i wsunął stopy w białe sandałki na wysokim obcasie. Zapiął delikatne paski i wstał ostrożnie.
Przez chwilę patrzył na swoje odbicie.
Całość wyglądała prawie dokładnie tak, jak sobie wyobrażał. Biała suknia w miarę poprawnie układała się na jego sylwetce, a satynowy materiał delikatnie odbijał światło. Odkryte ramiona z dekoltem w serek i koronkowymi detalami nadawała całości wyraźnie ślubnego charakteru. Pod nią subtelnie zaznaczał się biały koronkowy stanik, tworząc spójną całość z resztą stroju.
Rozcięcie w sukni sprawiało, że przy każdym ruchu materiał lekko się przesuwał, odsłaniając fragment białej, połyskliwej pończochy oraz jej koronkowe wykończenie. Ten szczegół dodawał kreacji odrobinę przekory, kontrastując z niewinnym, ślubnym wyglądem białej sukni. Całość dopełniały białe sandałki na wysokim obcasie.
— O rany… dodatki! — przypomniał sobie nagle Tomek.
W szufladzie zauważył jeszcze białą podwiązkę, pasującą do całej ślubnej stylizacji. Sięgnął po nią i przez chwilę przyglądał się delikatnej koronce.
Po chwili wsunął ją na nogę i umieścił na wysokości uda, tak aby dobrze trzymała się na miejscu.
Tomek od roku zapuszczał włosy, więc były już wyraźnie dłuższe niż wcześniej. Na co dzień nosił je związane w krótki kucyk i właściwie przestał zwracać uwagę na ich długość.
Teraz jednak, w połączeniu z białą suknią i delikatnymi koronkowymi dodatkami, wyglądały zupełnie inaczej. Dłuższe pasma miękko układały się wokół jego twarzy, nadając mu łagodniejszy, bardziej kobiecy wygląd. Poprawił jeszcze kucyk i spojrzał na siebie w lustrze. Przez chwilę miał wrażenie, że patrzy na zupełnie inną osobę. Na szafce przy łóżku zauważył jeszcze pudełko z biżuterią Anity. Otworzył je i przez chwilę przeglądał zawartość.
Jego uwagę przyciągnął delikatny srebrny naszyjnik z niewielkim sercem.
Tomek wyjął go z pudełka, zapiął na szyi i spojrzał w lustro. Srebrny łańcuszek subtelnie odcinał się od bieli sukni, a serduszko spoczywało tuż przy dekolcie.
Dotknął go opuszkami palców.
— Tego właśnie brakowało — pomyślał.
W tym momencie z przedpokoju dobiegł odgłos dzwonka.
Tomek drgnął i uśmiech zniknął z jego twarzy.
Przez chwilę tylko słuchał, jak cisza w mieszkaniu miesza się z odgłosem jego własnego, przyspieszonego oddechu.
Drugi dzwonek…
— Tomek? To ja. – powiedział głos zza drzwi.
To sprawiło, że serce zabiło mu jeszcze szybciej. Spojrzał w lustro. Biała suknia, naszyjnik z sercem, dłuższe włosy i cała niezwykła stylizacja nagle wydały mu się jeszcze bardziej realne. Mateusz był już po drugiej stronie drzwi.
Tomek zrobił krok w stronę przedpokoju, ale zatrzymał się tuż przed drzwiami. Położył dłoń na klamce i przez moment nie był w stanie jej nacisnąć.
— No dalej… — szepnął do siebie.
Wziął głęboki oddech. Dłoń zacisnęła się na klamce i zaczął otwierać drzwi.
Tomek uchylił drzwi tylko trochę. Stanął za nimi tak, żeby Mateusz nie mógł od razu zobaczyć całej jego sylwetki. Mateusz stał na wycieraczce, najwyraźniej przygotowany na zwyczajne spotkanie. Kiedy jednak zobaczył Tomka, zamarł.
Przez kilka sekund nie powiedział ani słowa.
Jego wzrok przesunął się po kawałku widocznej białej sukni, naszyjniku z sercem i dłuższych włosach związanych w kucyk. Wyglądał, jakby próbował zrozumieć, co właściwie widzi.
Tomek poczuł, że robi mu się gorąco.
— No dawaj… wejdź — powiedział w końcu, próbując zabrzmieć swobodnie. — Jeszcze ktoś mnie tak zobaczy.
Mateusz szybko wszedł do środka. Tomek szybko zamknął drzwi i przez moment stał do niego plecami. Wziął głęboki oddech, po czym powoli się odwrócił.
Mateusz nadal stał bez ruchu.
Patrzył na Tomka z wyraźnym szokiem. Jego wzrok przesunął się od dłuższych włosów, odkrytych ramion i srebrnego naszyjnika, przez białą suknię, aż po białe szpilki. Wyglądał, jakby próbował zapamiętać każdy szczegół tego niezwykłego widoku.
Tomek poczuł narastające zakłopotanie. — No… powiedz coś — odezwał się w końcu z nerwowym uśmiechem.
— Ja… naprawdę nie wiem, co powiedzieć — przyznał Mateusz.
Przez chwilę znowu zapadła cisza. Mateusz spojrzał na Tomka uważniej, tym razem bardziej ze zdziwieniem niż szokiem.
— Spodziewałem się wszystkiego, tylko nie tego — powiedział w końcu.
Tomek wzruszył ramionami.
— Sam nie wiem, jak do tego doszło.
Mateusz, słysząc to, uśmiechnął się lekko.
— Ale chyba wiedziałeś, co robisz, skoro otworzyłeś mi drzwi, ubrany w suknię ślubną.
Napięcie, które od chwili otwarcia drzwi ściskało mu żołądek, odrobinę zelżało.
— Może chciałem zrobić ci niespodziankę.
Mateusz pokręcił głową z niedowierzaniem.
— To ci się zdecydowanie udało.
— Chciałem, żeby było tak jak rok temu — powiedział Tomek ciszej.
Mateusz przez chwilę milczał, jakby wciąż szukał odpowiednich słów. W końcu spojrzał Tomkowi prosto w oczy.
— Muszę ci coś powiedzieć — zaczął cicho. — Od tamtego roku często o tym myślałem.
Tomek nic nie odpowiedział.
— Wtedy nie wiedziałem, co z tym zrobić. Udawałem, że to nic takiego, ale prawda jest taka, że cały czas wracałem myślami do tamtego spotkania… i do Ciebie.
Zrobił krótką przerwę.
— Dlatego napisałem dzisiaj. Chciałem cię zobaczyć. Chciałem sprawdzić, czy to, co wtedy poczułem, nadal tu jest.
Tomek patrzył na niego w milczeniu.
— I chyba już wiem — dodał Mateusz, patrząc na Tomka od góry do dołu. — Nie zapomniałem o tym.
Tomek poczuł wyraźną ulgę. Na jego twarzy pojawił się nieśmiały, ale coraz bardziej pewny siebie uśmiech. Po chwili kokieteryjnie obrócił się wokół własnej osi, pozwalając, by biała sukienka lekko zawirowała.
— I jak ci się podobam? — zapytał, spoglądając na Mateusza z ukosa.
Mateusz przez moment milczał, jakby naprawdę musiał znaleźć odpowiednie słowa.
— Wyglądasz… inaczej — powiedział w końcu.
— To dobrze czy źle? — dopytał Tomek, udając większą pewność siebie, niż naprawdę czuł.
Mateusz uśmiechnął się lekko. Podszedł do Tomka, objął go w pasie i delikatnie przyciągnął do siebie. Przez chwilę patrzyli sobie prosto w oczy.
— Zdecydowanie dobrze — powiedział cicho
Tomek na moment wstrzymał oddech. Nie spodziewał się tak bezpośredniego gestu, mimo że o nim marzył od dawna. Poczuł przyjemne ciepło. Serce znów zaczęło bić mu szybciej, a jego penis pod wpływem tego stanął. Czuł, że ledwo mieści się on pod koronkami stringów i wyraźnie odznacza się na sukni. Nie odsunął się, jednak spojrzał Mateuszowi w oczy i uśmiechnął się nieśmiało.
— To, co robimy? — zapytał cicho.
— Gdzie jest sypialnia? — odparł Mati.
Tomek poczuł, że serce znów zaczyna bić mu szybciej.
— Tam… drugie drzwi po lewej.
Mateusz skinął głową, ale zanim ruszył, jeszcze przez moment zatrzymał wzrok na Tomku.
— Pokażesz mi?
Tomek ruszył przed siebie i pewnym, lekko zalotnym krokiem skierował się w stronę sypialni. Czuł na sobie wzrok Mateusza, który szedł kilka kroków za nim.
Szelest sukni odbijał się cicho od ścian korytarza, a Tomek z każdym krokiem coraz bardziej zdawał sobie sprawę z podniecenia, jakie mu towarzyszyło. Czuł na sobie poszczególne elementy stroju — dopasowany koronkowy pół gorset, gładki materiał sukni dotykający delikatnych pończoch, a nawet ciężar naszyjnika na szyi. Był pewny — jego penis ledwo mieści się w stringach. Przy każdym kroku satynowa suknia lekko przesuwała się wokół jego nóg, a rozcięcie sprawiało, że materiał poruszał się wraz z jego krokiem. Jednocześnie czuł na sobie spojrzenie Mateusza, co tylko potęgowało jego podniecenie i sprawiało, że szedł nieco wolniej.
Wszedł do sypialni i zatrzymał się przed łóżkiem. Przez chwilę stał nieruchomo, jakby sam nie wiedział, co powinien zrobić dalej.
Za jego plecami był Mateusz, który idąc za nim nie tracił czasu, a z każdym krokiem powoli rozbierał się do naga.
Zatrzymał się tuż za nim. Poczuł, że stojący kutas Matiego wyraźnie trafia pomiędzy jego uda. Tylko cieniutka satyna i delikatne stringi dzieliły ich ciała. Tomek poczuł jego obecność i lekko się spiął. Nie odwrócił się jednak.
Nagle prawa dłoń Mateusza powędrowała z biodra prosto w stronę ukrytego pod suknią członka i zaczęła go delikatnie masować. Druga ręka przez brzuch, następnie dotykając malutką schowaną pod stanikiem pierś, dotarła do szyi.
Mati lekko ją ścisnął, nieco przyduszając Tomka, ten zadrżał.
— A lubisz bardziej ostro? — zapytał, szepcząc do ucha Mateusz.
Tomek był tak podniecony, że w tym momencie chyba zgodziłby się na wszystko, jednak nie odpowiedział. Dłoń jego kochanka przez rozcięcie sukni wdarła się pod nią, dalej pod majteczki uwalniając nabrzmiałego pod nimi kutasa. To spowodowało, że instynktownie pochylił nieco do przodu, mocniej wypinając pupę i poruszając nią lekko w górę i dół czuł jak Matiemu staje coraz mocniej.
Ten ponownie lekko podduszając Tomka zapytał jeszcze raz:
— A mogę bardziej ostro? — zapytał Mateusz.
— Czyli? — wzdychając z podniecenia, wyszeptał Tomek.
— Wiesz w tej sukni i w ogóle w tej bieli wyglądasz jak panna młoda — szeptał mu do ucha — Wiesz jak taka dziewica, niewinna… taka cipka… A ja bym Ciebie po prostu zgwałcił.
Tomek na sekundę zamarł. Przez jego głowę przeleciały tysiące myśli. Nie spodziewał się, że wywoła u Mateusza takie pragnienie. Owszem sam miewał taką fantazję, samemu robiąc sobie dobrze, że jest brany na siłę w swoich „tajnych ciuszkach”, ale teraz to już się działo. Dotarło do niego, że to, co przez tak długi czas było tylko fantazją, przestało być odległym wyobrażeniem. Poczuł ukłucie niepewności. Bał się, że przekroczył granicę między marzeniem a rzeczywistością i że od tej chwili nic już nie będzie takie jak wcześniej. Obmacujący go Mateusz, który chyba wyczuł jego lekkie wahanie, nie ułatwiał podjęcia racjonalnej decyzji.
— Jak będzie za ostro, to powiesz — powiedział Mati i dodał — wiesz taka moja fantazja…
Tomek wiedział, że właśnie nadeszła ta chwila — ten jeden moment i ta długo wyczekiwana szansa. Przez cały rok wyobrażał sobie, jak mogłoby wyglądać takie spotkanie. Teraz jednak nie było już miejsca na fantazjowanie. Mateusz naprawdę stał za nim.
Tomek ufał mu.
Wziął głębszy oddech i lekko skinął głową.
— Okej… niech będzie — powiedział cicho.
To było jak uderzenie pioruna — nagłe, potężne i zupełnie niewytłumaczalne. Mateusz, który jeszcze chwilę wcześniej był spokojny i łagodny, nagle się zmienił. Chwycił Tomka i cisnął nim o ziemię. Jakby jakaś niewidzialna siła wtargnęła w jego ciało, która wyrwała jego ofierze grunt spod nóg. Przez moment zapadła cisza. W oczach Mateusza było już tylko pożądanie. Tylko ogień… i coś, czego Tomek nie potrafił nazwać.
Upadł na ziemię twarzą do ziemi… nawet nie zdążył się pozbierać, jak poczuł na sobie Mateusza, który nie zważając na nic, gwałtownie podniósł za biodra jego pupę, zmuszając go do pozycji „na pieska”, następnie energicznie podwinął sukienkę, przesunął białe majteczki na bok i bez ostrzeżenia z pełną mocą zaczął wciskać swojego kutasa do pupci Tomka.
— Ty szmato zerżnę Cię w dupę — powiedział przez zaciśnięte usta Mati wciskając swojego olbrzyma do malutkiego otworku.
Tomek poczuł nagły ból… Wszedł cały — do końca. Skrzywił się i na moment zamknął oczy, próbując opanować oddech. Po jego policzku powoli spłynęła pojedyncza łza.
Mateusz natychmiast to zauważył. Jego wyraz twarzy zmienił się, a wcześniejsze napięcie ustąpiło miejsca niepokojowi.
— Tomek…? — powiedział cicho.
Tomek otarł łzę dłonią i spojrzał na niego.
— Jest dobrze — wyszeptał. — Nie przestawaj.
Mateusz ruszył niczym potężna maszyna. Jego ruchy były gwałtowne i bezlitosne, pozbawione jakiegokolwiek wahania. Każdy oddech zdawał się ciężki, a zarazem nieunikniony. Wchodził w Tomka cały — brutalnie — na siłę, do samego końca dociskając się do pośladków, na których opięte do granic wytrzymałości widniały białe paski podtrzymujące pończochy. Takiego napięcia nie mogły utrzymać delikatne klamerki, które nagle puściły i po chwili paseczki już luźno wisiały. Mati dojrzał to i mocniej podwinął sukienkę. Biały koronowy pas do pończoch i biały trójkącik koronkowych stringów na zgrabnej pupci Tomka zadziałały jak dopalacz. Mati chwycił Tomka za włosy i mocno pociągnął do siebie.
— Wypnij dupę ty kurwo — Te słowa jeszcze bardziej nakręciły Tomka. Zrozumiał i wczuł się w rolę. Opuścił ramiona, tak że jego tyłeczek sterczał wypięty, a kutas Matiego dosłownie rozrywał go od środka. Czuł go jak rok temu prawie w brzuchu, aczkolwiek miał wrażenie, że jest on dużo większy niż kiedyś.
— Udawaj, że się bronisz — rozkazał
Tomek czuł rozkosz. Od dawna marzył o tym a fantazja o braniu na siłę. W tym wydaniu prawda okazała się ciekawsza. Postanowił się wyrwać, tak żeby Matiemu nie było za łatwo. Gwałtownie obrócił się na bok i następnie szybko położył się na plecy, jednocześnie próbując opuszczać sukienkę. Bronił się, nerwowo zakrywał satynową suknią swoje białe pończochy, jednocześnie mocno zaciskając nogi.
Chyba o to chodziło. Mati usiadł na nim i chwycił go za ręce. Uniósł je energicznie nad jego głowę, pozostawiając na nich jedną rękę, uniemożliwił tym sposobem jakąkolwiek obronę. Drugą wolną ręką agresywnie opuścił górną gorsetową część sukni, która z uwagi na to, że kończyła się nad biustem, odsłoniła biały stanik. Bardotka ma to do siebie, że wygląda obłędnie erotycznie i jest łatwa w opuszczeniu. Mateusz dokładnie to wiedział i kolejny szybki ruch odsłonił maleńkie piersi Tomka, które natychmiast zaczął lizać i całować. Druga ręka nie próżnowała, bo natychmiast trafiła w krocze. Rozłożył szeroko nogi, by ten mógł się na nim położyć.
Ta chwila była dla Tomka niesamowicie podniecająca. Leżał w białej sukni ślubnej na podłodze z szeroko rozłożonymi nogami w białych pończochach. Ręce nad głową przytrzymywał leżący na nim, liżący jego piersi i macający go Mateusz, którego członek zderzał się z jego ciałem.
— Miało być ostro… — powiedział cicho Tomek
— Zamknij się Ty kurwo — krzyknął Mati i bez zastanowienia podniósł się na kolana. Popatrzył na leżącego w bezruchu przyjaciela. Jego wzrok zatrzymał się na majteczkach. Chwycił je i pociągnął na dół. Ostanie dwie klamerki pasa, które z przodu przypięte były do pończoch nagle puściły a majteczki, które ledwo nie zostały rozdarte, zatrzymały się przy samych kostkach. Sprawy dalej nabierały tempa a scena gwałtu rozpędu. Mati sięgnął po swój leżący na podłodze pasek od spodni i szybkim ruchem przywiązał ręce Tomka do ramy od łóżka. Unieruchomiony Tomek drżał z podniecenia.
Mateusz wszedł na niego tym razem w taki sposób, aby jego penis wylądował w buzi Tomka.
— Otwieraj gębę — krzyknął — bierz go do buzi Ty kurwo!
Tomek chwilę celowo zacisnął usta i obrócił się w bok. Broniąc się, pozwalał, aby kutas obijał się po jego twarzy, by w końcu spełnić polecenie swojego gwałciciela. On przytrzymując jego głowę, dosłownie zaczął ruchać go w usta, powodując, że „gwałcona panna młoda” dusiła się co chwila.
Mateusz, czując, że dochodzi, nagle przerwał, podniósł się i spojrzał na swoją związaną półnagą „ofiarę”. Tomek leżał dalej na plecach, suknia zwinięta, a raczej zmielona, która znajdowała się praktycznie w całości na wysokości brzucha. Biały stanik ledwo okrywał piersi, majteczki wisiały na jednej nodze tuż przy kostce i nie spadły tylko dlatego, że zaczepiły się o paseczek od szpilek, białe pończochy okrywały szeroko rozłożone nogi, pomiędzy którymi stał naprężony do granic możliwości kutas.
Chyba przypomniał sobie historię sprzed roku, ruchanie Tomka przebranego w ciuszki Marty z jego nogami na swoich ramionach. Pochylił się i chwycił za go łydki, unosząc je wysoko i kładąc na swoich ramionach. Otworzyło to drogę do mocno zmęczonej już dziurki Tomasza. Kolejny raz wszedł ostro gwałtownie, brutalnie i głęboko.
— Możesz… podrzeć pończochy — powiedział wzdychając z bólu Tomek
Biały aksamitny materiał pończoch był bardzo delikatny. Mati cały czas ruchając Tomka, chwycił go za łydkę i szarpnął. Nylon puścił, a na celownik poszła druga noga. Tu chwyt nad kolanem szybko rozerwał pończochę. To było to, Tomek czuł, jak członek w jego środku pęcznieje, robi się coraz grubszy i wyraźnie twardnieje. Czuł, że oprawca niedługo skończy, jego ruchy stawały się coraz szybsze i mocniejsze. Dosłownie czuł, jak on dochodzi w nim.
Mati miał jeszcze w głowie jeden pomysł czego na pewno Tomek się nie spodziewał, dosłownie kilka sekund przed końcem wyciągnął go ze środka i trysnął całą swoją zawartością wprost na zmieloną na brzuchu suknię.
Sperma była wszędzie.
Biały pas do pończoch dosłownie pływał, podobnie jak stanik a śnieżnobiała suknia nie dość, że pognieciona teraz jeszcze była lepka od nasienia. Tomek nie myślał o tym w tej chwili, leżał nadal związany, próbując złapać oddech.
Mati mimo nie czekając ani chwili nachylił się i bez zastanowienia zaczął zlizywać wszystko. Jego ręka powędrowała na kutasa Tomka i zaczęła go intensywnie walić. Sperma w jego ustach znikała, a jej smak podkręcała delikatna struktura materiałów, z której ją zbierał, gładka satyna, koronki stanika i pasa do pończoch. Kiedy skończył, jego usta przeniosły się do członka Tomasza. Zaczął go ssać i był w tym niesamowity, dodatkowo jego palce penetrowały otwór pupci, co tylko potęgowało doznania.
Taka stymulacja sprawiła, że dosłownie po chwili Tomek trysnął prosto do buzi Matiego, a ten przyjął całą dawkę z połykiem.
Opadli bez sił… leżeli w ciszy i ciężko dyszeli. Tomek nadal związany przymrużył oczy, próbując pozbierać myśli. Kątem oka zauważył, że jego kochanek leży obok i zaczyna sobie walić, jednocześnie patrząc na niego.
— Ty… masz jeszcze siłę — zapytał cicho Tomasz
— No pewnie — dodał sapiąc i nadal intensywnie waląc sobie coraz bardziej stojącego kutasa.
— Cały rok na to czekałem, a ta akcja była zajebista… czekaj, rozwiążę Cię — dodał po chwili i lekko uśmiechając się, uwolnił ręce swojej ofiary.
Tomek leżał jeszcze przez chwilę bez ruchu, próbując uspokoić oddech. Suknia, która wcześniej wyglądała tak elegancko i nieskazitelnie, była teraz mocno pognieciona i nosiła ślady tego, co właśnie się wydarzyło. Spojrzał na nią z mieszaniną niedowierzania i smutku. Jeszcze niedawno przygotowywał się przed lustrem, poprawiając każdy szczegół stroju. Teraz cała ta staranność zniknęła. W głowie natychmiast pojawiła się jedna myśl:
Co ja zrobię z tymi plamami?
Mateusz chyba zauważył jego zmartwienie. Spojrzał na suknię i wzruszył ramionami.
— Olej to. Zapierzesz. Przecież Anitka i tak nie będzie jej używać w najbliższym czasie. No chyba nie planuje kolejnego ślubu…
Tomek jeszcze przez chwilę patrzył na materiał, po czym wstając westchnął.
— W sumie, chyba masz rację… a bieliznę wypiorę i do ich powrotu będzie jak nowa.
— Spokojnie. Zajmiemy się tym później — Dodał Mateusz, leżąc nadal zabawiając się ze sobą i uśmiechał się lekko. Patrzył na rozbierającego się Tomka. Suknia opadła na ziemię, nachylił się i zdjął białe szpileczki, następnie kolejno rozdarte pończochy, nadal mokry pas do pończoch i stanik. Wszystkie te rzeczy wraz z majteczkami rzucił na łóżko. Stał nagi.
— To jaki masz kolejny pomysł? — zapytał. — Anita chyba ma jeszcze sporo ciekawych rzeczy w swojej szafie.
Tomek uniósł brwi i spojrzał na niego z lekkim uśmiechem i zapytał.
— A co? Masz jakieś życzenia?
Mateusz zaśmiał się cicho i szybko odpowiedział.
— Sukni ślubnej raczej zakładaj nie bo już dziewicą nie jesteś, ale musi być mega seksownie.
Tomek pokręcił głową, ale na jego twarzy pojawił się uśmiech.
— Może i mam jakiś pomysł… ale najpierw muszę upewnić czy to o czym myślę, gdzieś tu jest.
Podszedł bliżej do szafy i zaczął przeglądać półki oraz szuflady. Zajrzał także między ubrania wiszące na wieszakach, przesuwając je kolejno na boki.
Mateusz w tym czasie usiadł na krawędzi łóżka i obserwował go z pewnym rozbawieniem. Tomek tylko się uśmiechnął.
— Jeszcze nie wiesz, jaki mam pomysł i co znajdę… ale żeby efekt zaskoczenia był pełny, idź do salonu i tam na mnie poczekaj. I… nie podglądaj.
Mateusz uniósł brew.
— Teraz to już naprawdę zaczynam się bać — mruknął z uśmiechem.
Po chwili wyszedł, zostawiając Tomka samego.
Ten przez moment stał nieruchomo, pogrążony w myślach. Chwilę wcześniej przypomniał sobie pewną sytuację sprzed kilku tygodni. Będąc wtedy u brata, przypadkiem zerknął na jego komputer. Przeglądarka była otwarta na stronie pewnego sex-shopu internetowego. Na ekranie wyświetlał się koszyk z zamówieniami. Poczuł przyjemne podniecenie i przez chwilę nie potrafił oderwać od tego wzroku. Teraz kiedy przypomniał sobie tamtą sytuację, na jego twarzy znów pojawił się lekki uśmiech. Sam z resztą też skorzystał z ich usług, zamawiając sobie swoje pończochy i komplet bielizny. Podszedł do szafki nocnej i wysunął najniższą szufladę. Zaczął przeglądać jej zawartość. Przesuwał kolejne rzeczy, aż dotarł na sam koniec. Wtedy jego palce natrafiły na coś, czego właśnie szukał.
Zatrzymał się.
Przez chwilę tylko patrzył, jakby chciał się upewnić, że się nie pomylił. Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
— Mam cię… — szepnął.
W jego rękach znalazł się niezwykły przedmiot — wielki gumowy czarny kutas. Na pierwszy rzut oka wyglądał niemal jak prawdziwy. Miał około trzydziestu centymetrów długości. Był nienaturalnie gruby, a jego powierzchnia została pokryta gumowym materiałem imitującym fakturę skóry, dzięki czemu wyglądał zaskakująco realistycznie.
Tomek uniósł go, przyglądając mu się z zaciekawieniem.
— No tego się nie spodziewałem po nich… — powiedział.
Kątem oka spojrzał jeszcze raz do szuflady, zastanawiając się, czy nie skrywa ona kolejnych tajemnic. Jak się okazało, miał rację. Głęboko na dnie leżało czarne, matowe pudełeczko. Ostrożnie je wyjął. Przez chwilę obracał je w dłoniach, jakby próbował odgadnąć, co znajduje się w środku. W końcu powoli uniósł wieczko.
To, co zobaczył, kompletnie go zaskoczyło.
Zamarł, wpatrując się w zawartość pudełka z niedowierzaniem.
— No tego też się nie spodziewałem… — szepnął.
W pudełku, które Tomek właśnie otworzył, od razu rzuciły mu się w oczy kajdanki z różowym futerkiem. Pod nimi jednak zauważył coś jeszcze. Był to srebrny korek analny zakończony kształtem serca, ozdobiony niebieskim kryształem w tym samym kształcie. Tomek przyglądał mu się przez chwilę z wyraźnym zaskoczeniem. Delikatnie uniósł go z pudełka, obracając w palcach.
— Teraz jeszcze trzeba znaleźć coś do ubrania — szepnął
— Jak tam ci idzie? — zawołał z salonu Mateusz.
Tomek, nadal przeglądając zawartość szafy, odpowiedział z rozbawieniem:
— No… mam coś. Daj mi jeszcze chwilę!
Mateusz uśmiechnął się pod nosem.
— Dawaj, bo mi już stoi!
Tomek już wiedział, co zrobi. W głowie zaczął układać plan. Skoro wcześniej było na biało, teraz będzie na czarno. Na początek sięgnął do plecaka po swoje czarne, połyskliwe pończochy, ozdobione piękną koronką. Wyjął je ostrożnie i położył na łóżku. Następnie sięgnął do szuflady, w której wcześniej znalazł niesamowity komplecik. Czarny koronkowy gorset, wiązany z tyłu i ozdobiony delikatnym koronkowym wzorem a u jego dołu znajdowały się paski do pończoch. Do zestawu czarne, koronkowe prawie przeźroczyste figi, takie mocniej wycięte z tyłu, ale wciąż zakrywające znacznie więcej niż klasyczne stringi. Delikatna koronka nadawała im elegancki, a zarazem odważny charakter.
Do czarnego koronkowego gorsetu Tomek dobrał czarny satynowy top na cienkich ramiączkach. Gładki, lekko połyskujący materiał kontrastował z fakturą koronki i nadawał całemu strojowi bardziej elegancki charakter.
Całość uzupełniała także czarna, połyskliwa spódniczka wykonana z materiału przypominającego skórę. Była dopasowana i sięgała mniej więcej do połowy uda. Jej powierzchnia delikatnie odbijała światło, podkreślając charakterystyczną fakturę materiału.
Po jednej stronie znajdowało się rozcięcie, dzięki niemu spódniczka nie wyglądała ciężko, a przy chodzeniu rozcięcie lekko się rozchylało, dodając nutkę erotyzmu.
Czarna bielizna, czarny satynowy top, czarne pończochy, czarna połyskliwa spódniczka tworzyły zupełnie inny zestaw niż wcześniejsza biała suknia. Tamten strój miał charakter ślubny i romantyczny, natomiast ten był zdecydowanie bardziej wyrazisty i prowokujący.
Przyłożył poszczególne elementy do siebie i spojrzał na nie z satysfakcją.
— To może być naprawdę ciekawe — powiedział pod nosem.
Tomek najpierw założył pończochy, a następnie sięgnął po czarny koronkowy gorset. Z jego założeniem nie poszło już tak łatwo. Gorset był wcześniej częściowo związany i szybko okazało się, że Anita musiała być od niego nieco szczuplejsza. Tomek musiał więc poluzować wiązania, a potem ostrożnie dopasować je do swojej sylwetki.
Zajęło mu to kilka chwil, ale w końcu udało mu się odpowiednio ułożyć gorset.
Sięgnął po srebrny, połyskujący korek analny i przez chwilę obracał go w dłoniach, przyglądając się jego lśniącej powierzchni. Następnie spojrzał jeszcze raz na niebieski kryształ w kształcie serca, który delikatnie połyskiwał w świetle. Następnie delikatnie umieścił go w swojej obolałej jeszcze pupie — był zimny.
Obrócił się przed lustrem, przyglądając się swojemu odbiciu z różnych stron, aby sprawdzić, jak całość się prezentuje i czy wybrany przez niego detal jest widoczny. Następnie szybko założył czarne, koronkowe figi. Delikatna koronka miękko układała się na skórze, a ciekawie wycięty krój podkreślał pośladki. Dalej założył ten piękny czarny, satynowy top na ultra cienkich ramiączkach. Na koniec sięgnął po spódniczkę. Była na dobrze dopasowana i sięgała mniej więcej do połowy uda, a w rozcięciu można było dostrzec koronkowy brzeg pończochy, subtelnie kontrastujący z czarnym skórzanym materiałem.
Buty też miał już namierzone. Nachylił się do szafy, jednak przez chwilę zastanawiał się, czy ich rozmiar będzie odpowiedni. Zajrzał do środka i odnalazł oznaczenie: 42.
— O matko, ale ona ma duże stópki… — mruknął z lekkim rozbawieniem.
Na szczęście sam nosił 42.5, więc istniała spora szansa, że buty będą pasować. Były to klasyczne czarne szpilki, osadzone na bardzo wysokim, smukłym obcasie — chyba dwunastocentymetrowym.
Tomek wziął pierwszą do ręki i ostrożnie wsunął stopę do środka. But był ciasny, ale po chwili udało mu się go założyć.
— Muszę dać radę — mruknął do siebie. — Trochę trzeba będzie pocierpieć.
Sięgnął po drugi but i założył go równie ostrożnie. Kiedy stanął przed lustrem, przez moment przyglądał się swojemu odbiciu, próbując przyzwyczaić się do wysokich obcasów.
Ze szkatułki wybrał jeszcze srebrny łańcuszek na rękę. Na szyi pozostawił ten sam, który miał wcześniej.
Stał przed lustrem i obracał się, oglądając swoją sylwetkę z każdej strony. Miał na sobie czarny, satynowy top na cienkich ramiączkach, dopasowaną spódniczkę mini z bocznym rozcięciem, spod którego wystawał koronkowy brzeg połyskliwych pończoch. Całość dopełniały czarne szpilki optycznie wydłużające i tak już zgrabną nogę oraz srebrna biżuteria. Jeszcze raz zerknął przez ramię, by zobaczyć, jak wygląda z tyłu. Podobało mu się to, co widział, spódniczka leżała idealnie — była dobrze dopasowana i sięgała mniej więcej do połowy uda, poprawił ją delikatnie, przekręcił się jeszcze raz przed lustrem — dupeczka pierwsza klasa — pomyślał. Dodatkowo przy każdym ruchu czuł, że w jego pupie jest już dużo cieplejszy koreczek.
Był gotów. Do ręki wziął znalezione wcześniej dildo i ruszył do salonu, idąc powoli i pewnie, z każdym krokiem głośno stukając obcasami o podłogę. W końcu wszedł do salonu i wtedy Mateusz go zobaczył.
Ten wręcz zamarł i przez kilka sekund nie spuszczał z niego wzroku. Uniósł brwi, rozchylił usta z niedowierzaniem, po czym powoli pokręcił głową. Pochylił się do przodu, jakby chciał dokładniej przyjrzeć się Tomkowi i jego znalezisku. Siedział nagi więc kreacja lub olbrzymie dildo wyraźnie mocno go podnieciło. Oparł się powoli na kanapie, szeroko rozkładając nogi, pomiędzy którymi sterczał nabrzmiały kutas. Wyglądał na całkowicie zrelaksowanego, a jego spojrzenie wciąż pozostawało utkwione w Tomku.
— O ja pierdolę… skąd Ty to masz? — zapytał
— Pytasz o to — Tomek zbliżył dildo do ust i ostentacyjne oblizał koniec — A jak ci się podobam?
— No kurwa rewelacja i ty i ten kutas, ale co chcesz z nim zrobić?
— Może chcę być brany na dwa baty? — odparł bez wahania Tomek, powoli zbliżając się do Mateusza. Podchodził niespiesznie, z lekkim, zalotnym uśmiechem. Po chwili uklęknął, a ostatnie dwa kroki pokonał na czworakach, poruszając się miękko i z gracją niczym kot. Bez wahania wziął do buzi nabuzowanego penisa, czuł, że ledwo się mieści w jego ustach, a sięga aż do gardła. Mocno zaciskał usta, językiem pieścił główkę kutasa i poruszał powoli głową.
Nagle przerwał, podniósł się i stając przed Mateuszem, który był jak w transie, odwrócił się do niego tyłem, ostentacyjnie podnosząc spódniczkę. Wypiął się dupcią do jego twarzy. Jedną dłonią lekko odsłonił majteczki, ujawniając błękitny klejnot. Mati natychmiast zanurkował pomiędzy jego uda. Jego język był jak balsam dla zmęczonej dziurki Tomka, który rozpłynął się w fali rozkoszy.
Wiedział, że w sypialni na dużym łóżku będzie im wygodniej i lekko sapiąc z podniecenia, powiedział:
— Wracamy do sypialni i robimy tak, jak zechcesz — możesz być brutalny, podobało mi się to — dodał.
Mateusza ta prowokacja wyrażenie zainteresowała, nagle przerwał lizanie błękitnego klejnotu, poprawił koronkowe figi Tomka, opuścił poniesioną spódniczkę i delikatnie ją wygładził. Wiedział, że za chwilę będzie dobierać się do niego jeszcze raz i chce mieć to wszystko idealnie.
Bez dalszych słów ruszyli do pokoju. Mati uważnie przyglądał się Tomkowi — w takim przebraniu wyglądał wyjątkowo prowokacyjnie. Jego spojrzenie co chwilę wracało do sylwetki Tomka, a w myślach mimowolnie pojawiała się Anita. Po drodze, mijając korytarz, Mati zerknął jeszcze na jej zdjęcie wiszące na ścianie. Przez chwilę zatrzymał na nim wzrok, po czym ruszył dalej.
Po drodze Tomek na moment skręcił do łazienki.
— Poczekaj, wezmę jakiś balsam — powiedział z lekkim uśmiechem.
Po chwili wrócił z buteleczką balsamu Anity w dłoni. Mati od razu ją zauważył i spojrzał na Tomka.
— Weź, spryskaj się jeszcze jej perfumami. Będziesz jak ona.
Tomek uniósł brwi, po czym ponownie wszedł do łazienki. Sięgając po stojące na półce perfumy Anity, zauważył obok jej jasnoczerwoną szminkę. Wziął ją do ręki i po chwili, trochę nieporadnie, lekko pomalował usta. Spojrzał w lustro, uśmiechnął się do swojego odbicia, a następnie spryskał się perfumami.
Chwilę później wrócił do Matiego, otulony intensywnym zapachem. Mati spojrzał na niego uważnie. Unoszący się zapach i delikatnie pomalowane usta jeszcze mocniej przywołały mu na myśl Anitę.
Tomek tylko uśmiechnął się lekko i ruszył dalej. Po chwili obaj weszli do sypialni.
— Stań przy łóżku w lekkim rozkroku i oprzyj ręce na łóżku i mocno wypnij pupę — powiedział Mati rozkazującym tonem, wskazując miejsce przed sobą.
Tomek posłusznie wykonał polecenie. Miał na sobie krótką, czarną spódniczkę, która w tej pozycji lekko się uniosła, ukazując czarne pończochy, a w kroku widoczne były koronkowe figi. Intensywny zapach perfum Anity nadal unosił się w powietrzu, a delikatnie pomalowane usta dodawały jego wyglądowi jeszcze bardziej zalotnego charakteru. Oparty dłońmi o łóżko, z lekko rozstawionymi nogami, wyglądał bardzo prowokacyjnie.
Mateusz podniósł spódniczkę wysoko, opuścił fikuśne figi do połowy uda. Więcej i tak by się nie dało, nogi były za szeroko. Stojący w rozkroku Tomek trzymał idealną pozycję, mocno wypinając pupę. Mati delikatnie wysunął mu z dziurki korek analny, co sprawiło, że on zadrżał.
Następnie sięgnął po balsam i obficie oblał cały rowek. Chwycił znalezione wcześniej czarne dildo i wcisnął je z całej siły w Tomka, który aż krzyknął z bólu. Było ogromne i trudem chodziło do ciasnej dupci. Dolał więcej balsamu, co sprawiło, że prawie całe weszło do środka i zaczął nim rytmiczne poruszać. Nogi Tomasza prawie się uginały, ból mieszał się z ekstazą podniecenia. Mati widząc, że ofiara ledwo trzyma się na nogach cicho powiedział:
— Połóż się na plecach na łóżku i mocno rozłóż nogi.
Tomek, z wyraźnym bólem mając w dupie takiego olbrzyma, z trudem wykonał polecenie. Po drodze jeszcze całkiem zdjął swoje majteczki.
Leżał i czekał na rozwój wydarzeń.
Mateusz przez chwilę stał bez słowa i przyglądał się Tomkowi, wyraźnie zbierając myśli. Jego wzrok wędrował po pokoju, aż w końcu zatrzymał się na szafie Anity.
— Ja też chcę coś założyć — powiedział po chwili. Zawahał się, po czym dodał: — Mogę wybrać, co chcę?
Tomek, wyraźnie zaskoczony, przez moment patrzył na niego w milczeniu, następnie lekko skinął głową. Jego ręką zjechała do włożonego w pupę gumowego kutasa i zaczęła nim rytmicznie poruszać.
Mateusz podszedł do szafy i zaczął przeglądać jej zawartość. W końcu otworzył szufladę z bielizną i zaczął w niej grzebać, uważnie przyglądając się kolejnym rzeczom. Tomek obserwował go z rosnącym zaciekawieniem, zastanawiając się, co tym razem wybierze jego przyjaciel.
Oboje byli podobnej, drobnej postury, więc można było przypuszczać, że ubrania Anity będą na Mateusza pasować. Tomek obserwował go z zaciekawieniem, nie przestając się zaspokajać, gdy ten przeglądał kolejne rzeczy w szufladzie, najwyraźniej coraz bardziej zdecydowany na swój wybór.
Jego uwagę przykuł różowy komplet — delikatny stanik i pasujące do niego stringi. Mateusz przez chwilę przyglądał się mu z zainteresowaniem, po czym wyjął go z szuflady i po chwili założył go. Następnie stanął przed lustrem i przez moment przyglądał się swojemu odbiciu, jakby chciał ocenić efekt.
Tomek patrzył na swojego przyjaciela z rosnącym zaciekawieniem. Widząc jego brak doświadczenia w takich sprawach, powiedział cicho:
— Sięgnij do mojego plecaka i weź cieliste rajstopy.
Mateusz zrobił to bez słowa. Po chwili ostrożnie je założył, starając się nie uszkodzić delikatnego materiału.
— Dalej — powiedział Tomek. — W szafie po lewej masz taką krótką, letnią sukienkę na ramiączkach. Białą, w różowe kwiatki. Załóż ją.
Mateusz spojrzał w stronę szafy, po czym podszedł do niej i zaczął szukać wskazanej sukienki. Tomek obserwował go z lekkim uśmiechem, ciekawy, jak przyjaciel będzie wyglądał w kolejnym elemencie stroju.
Mateusz znalazł wskazaną sukienkę i po chwili ją założył. Materiał lekko układał się na jego sylwetce, a różowe kwiatki dodawały całości delikatnego charakteru.
Tomek przyjrzał mu się uważnie i po chwili powiedział:
— Teraz weź te sandałki na dole szafy. Te białe, które miałem przy sukni ślubnej. Też je załóż.
Mateusz spojrzał w stronę szafy, odnalazł białe sandałki na obcasie i ostrożnie je wyjął, usiadł na brzegu łóżka i zaczął je zakładać.
Następnie wstał i przez chwilę stał nieruchomo, pozwalając Tomkowi przyjrzeć się całości. Biała krótka sukienka w różowe kwiatki delikatnie układała się na jego drobnej sylwetce, ledwo zakrywając pośladki, a cieliste rajstopy i białe sandałki dopełniały stylizację. Różowy komplet bielizny pozostawał ukryty pod sukienką. Całość wyglądała zaskakująco spójnie i kobieco, choć Mateusz nadal poruszał się nieco niepewnie, jak ktoś, kto dopiero przyzwyczaja się do takiego stroju.
Podszedł do łóżka, lekko chwiejąc się na obcasach. Ostrożnie usiadł, a po chwili położył się na łóżku tuż obok niego jednak w przeciwnym kierunku.
— Ja Tobie, a Ty mi… — dodał, wchodząc na leżącego Tomka. Było to prawdziwe, książkowe 69.
Mati od razu zabrał się za kutasa kolegi, schował go całego w swoich ustach, a ręką stymulował dildo nadal tkwiące w jego pupie. Tomasz natomiast miał nad swoją twarzą jego opięte gładkim nylonem uda i pośladki, pod którymi przebijały się różowe stringi. Zaczął lizać je w kroczu, unosząc jednocześnie głowę, by dotrzeć do ukrytej pod tym wszystkim dziurki. Smak nylonu był niesamowity. Wiedział, że te rajstopki można rozerwać, co też niezwłocznie uczynił. Spod majteczek wyskoczył kutas, którego od razu wziął do ust. Mati mimo tylu czynności, które robił, zaczął poruszać biodrami, kolejny już raz ruchając go w buzię. Tomek dotarł do jego otworku i włożył tam paluszek.
Przez dłuższą chwilę działali jak w transie, trudno powiedzieć czy to było 10 minut, czy może więcej. Najpierw trysnął Tomek – Mati przyjął całą dawkę i szybko ją połknął. To sprawiło, że on sam doszedł kilka sekund później z takim samym finałem.
Tomasz przełknął całość i leżał w bezruchu. Mati powoli zgramolił się z niego i też głośno dysząc, patrzył tępo w sufit.
Przez moment obaj milczeli, ciężko oddychając, jakby każdy próbował poukładać sobie w głowie to, co właśnie się wydarzyło.
— Ale jazda… — powiedział w końcu Mateusz.
Tomek odwrócił głowę w jego stronę.
— Tego się nie spodziewałem — przyznał z lekkim niedowierzaniem, nadal czując smak nasienia w swoich ustach.
— Ja też — przyznał Mateusz, wciąż wpatrując się w sufit.
Przez chwilę obaj milczeli, próbując złapać oddech i zebrać myśli.
— Musimy się jednak ogarnąć — powiedział w końcu Tomek. — Posprzątać tutaj i zostawić wszystko tak, jakby nic się nie stało.
Mateusz powoli pokiwał głową.
— No… masz rację.
— To, co… jutro powtórka? — zapytał Tomek, zerkając na Mateusza z rozbawieniem.
Ten się uśmiechnął.
— Zobaczymy — odpowiedział, ale jego mina mówiła znacznie więcej.
Przez chwilę obaj milczeli. Potem zabrali się za sprzątanie, odkładając wszystko na swoje miejsce i próbując przywrócić pokój do poprzedniego stanu. Wkrótce nie było widać żadnego śladu po tym, co wydarzyło się tego wieczoru.
Kiedy wychodzili z pokoju, Tomek zatrzymał się jeszcze na moment i spojrzał w stronę szafy Anity. Uśmiechnął się pod nosem.
— Wiesz co? — powiedział.
— Co? — zapytał trochę zdziwiony Mateusz
— Nic. Jutro ci powiem.
Zamknął drzwi. I tym razem obaj wiedzieli, że nie była to zwykła zabawa.
Nie zdając sobie sprawy z tego, co działo się z jej rzeczami, Anita wraz z mężem mieli wrócić dopiero za dwa tygodnie. Dla Tomka i Mateusza oznaczało to czas, którego nikt im nie odbierał — czas pełen tajemnic, emocji i chwil, o których żaden z nich nie chciał jeszcze mówić głośno.
Spojrzeli na siebie i przez moment żaden się nie odezwał. Oboje doskonale wiedzieli, że przekroczyli granicę, zza której trudno było już wrócić do tego, co było wcześniej.
A przed nimi były jeszcze dwa tygodnie.
Dwa tygodnie dostępu do fantazyjnych ciuszków Anity — jej erotycznej bielizny, skąpych spódniczek, sukienek i wysokich szpilek. Dwa tygodnie pełne nowych pomysłów, odważnych scenariuszy i ról, które mogli odegrać za zamkniętymi drzwiami.
Darth
Jak Ci się podobało?