Umówione spotkanie z nieznajomym

15 stycznia 2026

8 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

Jest to mój debiut, dlatego prosiłbym o wyrozumiałość. Chętnie przyjmę wszystkie porady i wskazówki od czytelników.

– Obiecujesz, że zrobisz dokładnie to, o co poprosiłem? – zapytał cicho, gładząc kciukiem jej dolną wargę.

Lulu skinęła głową, a w jej oczach błysnęło coś pomiędzy ciekawością a lekkim niepokojem.

– Tak. Dokładnie tak, jak napisałeś.

Dostała wiadomość poprzedniego wieczoru. Krótka, konkretna, bez zbędnych ozdobników.

„Jutro o 19:30. Masz ubrać się tak, żeby każdy mężczyzna, który cię zobaczy, natychmiast pomyślał o pieprzeniu cię. Czarne szpilki minimum 10 cm. Pończochy. Bez majtek. Na wierzchu cokolwiek zechcesz, ale ma być łatwo zdjąć. Adres wyślę o 19:15. Weź opaskę na oczy z naszej szuflady. Jak wejdziesz do mieszkania – załóż ją od razu w przedpokoju i czekaj.”

Nie pytała dlaczego. Nie pytała kto. Po prostu poczuła, jak między udami robi się ciepło i mokro, kiedy czytała tę wiadomość po raz czwarty.

O 20 już stała przed drzwiami mieszkania na ostatnim piętrze starej, przedwojennej kamienicy. Ciemna, dopasowana sukienka, cienkie czarne pończochy z koronką, szpilki, które sprawiały, że jej pupa wyglądała jak zaproszenie. Bez bielizny. Czuła na skórze każdy podmuch powietrza z klatki schodowej.

Drzwi były otwarte.

Weszła, w przedpokoju było ciemno, tylko wąska smuga światła sączyła się spod drzwi do salonu.

Wyjęła z torebki czarną, satynową opaskę. Serce waliło jej w gardle. Zgodnie z wytycznymi założyła opaskę i czekała na to, co nadejdzie. Świat zniknął. Został tylko dźwięk własnego oddechu, stukot szpilek na parkiecie, szelest materiału, gdy poprawiała sukienkę.

Kroki. Powolne. Pewne. Nie były to kroki jej partnera – chodził lżejszy, bardziej nerwowy. Te były cięższe. Bardziej… zdecydowane.

Poczuła zapach. Męski. Inny niż ten, który znała na pamięć. Trochę drzewny, trochę cytrusowy.

– Cześć, Lulu – powiedział niski, lekko zachrypnięty głos tuż przy jej uchu.

Drgnęła.

– Nie bój się – dodał od razu, łagodniej. – Wiem, kto cię tu przysłał i co można z Tobą dzisiaj robić. Na czas tego spotkania należysz dziś do mnie.

Palce dotknęły jej ramienia – ciepłe, suche, pewne. Powoli zsunęły ramiączko sukienki. Potem drugie. Materiał opadł na podłogę z cichym szelestem.

Stała w samych pończochach i szpilkach, z opaską na oczach, z rękami opuszczonymi wzdłuż ciała.

– Piękna jesteś, jeszcze piękniejsza niż na zdjęciach, które mi pokazywał – powiedział szczerze, bez tanich komplementów. Mam zamiar dziś Cię wziąć tak, jak lubię.

„Mogę cię dzisiaj wziąć”.

Te słowa dzwoniły jej w głowie, pamiętała jakie są zasady tego spotkania i miała zamiar się ich trzymać.

Usłyszała, jak rozpina pasek. Potem suwak spodni. Potem dźwięk sprzączki od paska uderzającej o podłogę.

– Na kolana – powiedział spokojnie, ale w jego tonie nie było miejsca na negocjacje.

Uklękła. Parkiet był chłodny pod kolanami.

Poczuła ciepło i zapach tuż przy twarzy. Twardszy niż się spodziewała. Grubszy. Inny kształt żołędzi.

Posłusznie otworzyła usta.

Nie spieszył się. Najpierw tylko przeciągnął główką po jej dolnej wardze, potem po języku, dopiero potem powoli wszedł głębiej. Pozwolił jej się przyzwyczaić. Dopiero kiedy jęknęła cicho z pełnymi ustami – zaczął poruszać biodrami, dociskając je do jej twarzy.

– Dobrze… właśnie tak… – mruczał. – On mówił, że lubisz, jak jest głęboko.

Ssała mocniej, próbując wynagrodzić sobie brak wzroku słuchaniem jego oddechu, pomrukami zadowolenia, mokrymi odgłosami własnych ust. Ślina intensywnie wyciekała z jej ust na nabrzmiałego penisa.

W pewnym momencie złapał ją za włosy i wyciągnął penisa.

– Wstawaj, suko. Idziemy dalej.

Nie była przyzwyczajona do bycia nazywaną wulgarnie poza swoim partnerem, jednak sytuacja, w której się znalazła, sprawiła, że faktycznie czuła się jak dziwka.

Poprowadził ją kilka kroków. Czuła, że wchodzą do salonu. Wyczuła woń drewna i skóry kanapy.

Położył ją na brzuchu przez szerokie, skórzane siedzisko. Pupę miała wysoko, nogi szeroko rozstawione. Spiął ręce do nóg siedziska, tak że nie mogłaby w żaden sposób się oswobodzić.

Usłyszała szelest otwieranej prezerwatywy. Westchnęła z mieszaniną ulgi i dziwnego zawodu. Zwykle uprawiała ze swoim partnerem seks bez zabezpieczenia, co bardzo lubiła.

Potem poczuła, jak żołądź rozpycha ją powoli. Bardzo powoli. Dawał jej czas na przyjęcie każdego centymetra i oswojenie się z nim.

Kiedy wszedł do końca, zatrzymał się na chwilę.

– Powiedz mu później – szepnął, pochylając się nad jej uchem – że byłaś bardzo grzeczną dziewczynką.

Zaczął się poruszać.

Najpierw spokojnie, głęboko, miarowo. Potem coraz szybciej. Coraz mocniej. W końcu już nie panował nad rytmem – po prostu brał ją tak, jak chciał, a ona mogła tylko jęczeć, zaciskać palce na nogach siedziska i przyjmować kolejne pchnięcia. Czuła, że jest w tym momencie zabawką do spełniania cudzych fantazji. Ta rola w zaskakujący dla niej sposób bardzo jej odpowiadała. Nie musiała decydować, wskazywać ani podpowiadać.

W pewnym momencie pochylił się niżej i wyszeptał:

– Teraz przyjmiesz mnie w drugiej dziurze.

Zamarła na ułamek sekundy. Wiedziała, że to może przyjść. Umowa była jasna –  wykonuje każde jego polecenie. A ból był częścią tej gry. Godziła się na to, bo tak obiecała swojemu partnerowi i sama mu wcześniej wspominała wielokrotnie, że lubi być wykorzystywana.

Nie powiedziała „nie”. Tylko skinęła głową, choć nie mógł tego zobaczyć – ale poczuł, jak jej ciało się rozluźnia, poddaje.

Usłyszała, jak odkręca buteleczkę – prawdopodobnie lubrykantu. Chwilę później poczuła zimny, gęsty strumień spływający między pośladkami. Potem palec. Powolny, ale stanowczy. Rozprowadzał ślizg, delikatnie naciskał, sprawdzał napięcie.

– Oddychaj głęboko – powiedział spokojnie. – Nie spieszę się.

Drugi palec. Czuła rozciąganie, lekkie pieczenie. Potem trzeci. Już bolało wyraźniej. Zacisnęła zęby, ale nie powiedziała ani słowa sprzeciwu. Umowa to umowa.

Wycofał palce. Chwilę później poczuła coś znacznie grubszego, gorętszego, napierającego na jej tylne wejście.

– Powoli – mruknął, bardziej do siebie niż do niej. – Weź mnie całego.

Pchnął. Najpierw tylko główka. Lulu syknęła przez zęby, całe ciało jej się napięło. Ból był ostry, piekący, zupełnie inny niż w cipce. Czuła, jak jest rozrywana, jak coś w niej protestuje. Ale nie szarpnęła się. Nie powiedziała „stop”. Zgodnie z umową, godziła się na ból, na to, by być używaną.

Kolejny centymetr. I następny. Czuła, jak jest rozciągana do granic, jak łzy cisną się pod opaskę. Ból pulsował, palił, ale mieszał się z dziwnym poczuciem poddania, całkowitej uległości.

W końcu wszedł cały. Zatrzymał się. Pozwolił jej przyzwyczaić się do pełnego wypełnienia, do tego dziwnego, głębokiego uczucia bycia zajętą w miejscu, które rzadko oddawała.

– Dobra dziewczynka – szepnął i zaczął się poruszać.

Bardzo powoli na początku. Każde pchnięcie bolało, ale ból stopniowo mieszał się z palącym rodzajem przyjemności. Z każdym ruchem czuła się coraz bardziej jak przedmiot, jak rzecz stworzoną tylko do tego, żeby przyjmować.

Złapał ją mocniej za biodra. Przyspieszył. Teraz już nie był delikatny. Brał ją mocno, głęboko, rytmicznie uderzając biodrami o jej pośladki. Lulu jęczała przez zaciśnięte zęby – mieszanka bólu, wstydu i zakazanego podniecenia. Czuła, jak jej cipka, mimo że nietknięta w tej chwili, pulsuje i kapie na skórzaną kanapę.

W pewnym momencie pochylił się i warknął:

– Zaraz dojdę. Nie pytał. Stwierdzał.

Kilka kolejnych, bardzo mocnych pchnięć. Poczuła, jak twardnieje w niej jeszcze bardziej, jak pulsuje. Trwał w niej długo, oddychając ciężko, powoli się wycofując.

Kiedy wysunął się całkowicie, Lulu poczuła, jak ciepła sperma wypływa z jej rozciągniętego odbytu, spływa powoli po kroczu, miesza się z jej własnymi sokami. Ból wciąż pulsował, ale teraz był tępy, satysfakcjonujący w swojej intensywności. To był też moment, w którym dotarło do niej, że nieznajomy w nieznanym dla niej momencie ściągnął prezerwatywę, nie pytając uprzednio o jej zdanie. Wzbudziło to w niej poczucie dezaprobaty połączonej z intensywnym uderzeniem podniecenia, bo przecież w końcu zrobił to, na co się umawiali – nie pytał.

Przez chwilę panowała cisza. Tylko ciężkie oddechy obojga.

Potem usłyszała szelest kolejnej prezerwatywy. Wsadził jej ją do ust i kazał założyć sobie na penisa. Lulu doskonale wiedziała, jak to robić. To tylko sprawiło, że stał się jeszcze twardszy i gotowy na więcej… Wciąż obolała westchnęła, jednak i ona chciała kolejnych doznań…

Poczuła, jak żołądź napiera na jej cipkę. Wszedł powoli, dając jej czas na przyjęcie go w tej śliskiej, mokrej przestrzeni. Poruszał się miarowo, głęboko, korzystając z faktu, że jej ciało było już rozgrzane i otwarte.

W pewnym momencie pochylił się niżej i wyszeptał:

– Chcę skończyć w tobie bez gumki. Mam na to ochotę.

Zamarła na sekundę. Wiedziała, że to nieodpowiedzialne, ale atmosfera wzbudziła do nieznajomego dziwne zaufanie. Umowa pozwalała na to – miała wykonywać wszystkie polecenia.

– Pan kazał mi wykonywać wszystkie Twoje polecenia – szepnęła.

Zdjął kondom. Rzucił go gdzieś na bok.

Wszedł w nią jeszcze raz, już na surowo. Poczuła różnicę temperatury, różnicę w tym, jak ślisko i gorąco zrobiło się nagle w jej środku.

Kilka mocnych, krótkich pchnięć i doszedł z niskim, gardłowym pomrukiem, zalewając jej wnętrze swoim nasieniem.

Przez chwilę trwał w niej, oddychając ciężko. Potem wysunął się powoli.

Poczuła, jak ciepła sperma zaczyna wypływać z niej i spływać po wewnętrznej stronie ud.

Nieznajomy uwolnił jej ręce, po czym usłyszała, jak wstaje. Szelest ubrań. Zapinany pasek. Kroki oddalające się w stronę drzwi. Nie zdjęto jej opaski, takie w końcu było założenie. Nie powiedziała ani słowa. Nie zobaczyła nawet jego twarzy.

Drzwi wejściowe cicho kliknęły.

Dopiero wtedy, bardzo powoli, sama zdjęła opaskę.

Salon był pusty. Tylko zapach seksu, lubrykantu i nasienia obcego mężczyzny wisiał jeszcze w powietrzu.

Siedziała chwilę na kanapie, nogi wciąż miała szeroko rozstawione, nie mogła ich złączyć. Pończochy były potargane, a nasienie w dalszym ciągu wolno uwalniało się na skórzaną tapicerkę…

W końcu wstała. Trochę się chwiała… Podniosła sukienkę z podłogi, założyła ją na gołe, obolałe ciało.

W windzie, opierając się o lustro, napisała krótką wiadomość:

„Zrobione. Wszystko tak, jak rozkazałeś. Brał mnie w każdą dziurę. Wracam do Ciebie Medve obolała, wykorzystana i zalana, czy jesteś ze mnie dumny?”

Po krótkiej chwili przyszedł sms od Medvego. 

“Zuch dziewczyna”

 

169
8/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8/10 (3 głosy oddane)

Komentarze (0)

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.