Życie prywatne (I). Anna

MarySue MarySue

18 sierpnia 2012

hourglass 12 min

Mój żart na temat pisania prozy erotycznej.
Zaznaczam, że jest to tylko i wyłącznie fikcja literacka, i nie należy tego tekstu traktować jako autobiograficznego :)
Seria "Życie prywatne" jest e sobą powiązana raczej luźno - w założeniu ma pokazywać wycinki z życia ludzi z jednego wspólnego kręgu. Czy nawzajem wiedzą o tej najbardziej prywatnej sferze życia? Czy Marta wie, że Anka widuje się z dużo młodszym mężczyzną? Czy Anka wie, że Marta ma romans z jej kolegą z pracy? A czy to ma znaczenie?

Życie jest najlepszym źródłem inspiracji.
Jednakże to opowiadanie jest w 90% fikcją.

Agnieszka z trudem łapała oddech. Gorąca woda obmywała jej ciało, potęgując doznawaną przyjemność. Język Pawła zataczał ciaśniutkie kręgi wokół jej łechtaczki, a dwa spośród długich, smukłych palców penetrowały jej pochwę. Czuła, że już nie wytrzyma, że jej świat rozpada się na milion kawałków, zacisnęła spazmatycznie dłonie na jego wilgotnych włosach, krzycząc z rozkoszy.
Paweł nie bez pewnych trudności wyplątał się z jej nóg, narzekając pod nosem na ciasną wannę. Ujął ją pod pachami, i podniósł do góry, tak że ich twarze znalazły się na tej samej wysokości.


- Maaaamoooo! - z przedpokoju rozległ się krzyk mojego szesnastoletniego syna. - Wychodzę!
Oderwałam myśli od opisywanej właśnie sceny.
- Igor! - Wrzasnęłam równie subtelnie. Jak do tego doszło, że w domu porozumiewamy się krzykiem, jak przekupki na bazarku? - Chodź tu, do raportu!
Z cierpiętniczym wyrazem twarzy mój umiarkowanie zbuntowany nastolatek wsadził głowę do ciasnej klitki noszącej szumną nazwę mojej sypialni.
- No? - rzucił pytająco.
- Troszkę szacunku, młody człowieku – wycedziłam. - Gdzie się wybierasz?
- Oj no do Julki idę, musimy się pouczyć na jutro na sprawdzian z historii.
Julka. Ok. Coś ostatnio często się uczy z Julką. Cholera, przegapiłam to chyba. Muszę zadzwonić do Marty, mamy Julki. Może ona coś wie.
Przecież go nie spytam czy ze sobą chodzą. Ani tym bardziej czy uprawiają seks. Na pewno mi nie powie. Mam nadzieję, że coś mu zostało w głowie z mojej pogadanki o rozsądku i prezerwatywach, nie jestem gotowa na zostanie babcią! Mam dopiero trzydzieści osiem lat! Ja jestem jeszcze za młoda!
- Kiedy wrócisz? - pytam. - Będziesz na kolacji?
- Może koło ósmej – mówi. Nagle twarz mu się rozpogadza. Oho, coś chce ode mnie. - A może zamówilibyśmy z Julą jakąś pizzę, to moglibyśmy się dłużej pouczyć – patrzy na mnie z nadzieję – jakbyś tak podrzuciła ze dwie dyszki...
- No nie wiem – udaję surową. - Kolację jada się w domu.
- Oj no nie marudź, mamuś – mówi z przymilnym uśmiechem. Przymila się, wie że jak się uśmiechnie niczego mu nie jestem w stanie odmówić. Cholera, taki sam cwaniaczek jak jego cholerny tatuś, boszzzz, rozwód to była najmądrzejsza decyzja w moim życiu. - Dorzuć dwie dychy, na fundusz dokarmiania głodujących licealistów... A ty będziesz miała spokój na tą swoją pisaninę, zawsze mówisz jak słucham muzyki, że zakłócam ci procesy twórcze...
Kapituluję – perspektywa całego wieczora dla siebie jest zbyt kusząca. Wyciągam z portfela banknot dwudziestozłotowy i mu wręczam.
- Synuś, a jakby wam co głupiego przyszło do głowy, to pamiętaj o gumkach – mówię. Jednak nie wytrzymałam...
- Maaaamooo... - krzywi się zdegustowany – ty ciągle o seksie! W twoim wieku już nie wypada o takich rzeczach myśleć! I tyle o tym mówić!
Nosz kurczę, dziecko kochane, zobaczymy o czym ty będziesz myślał przed czterdziestką... Jednak zachowuję tą myśl dla siebie. Dorośnie i sam zobaczy, że z wiekiem wcale ochota na seks nie mija. Wręcz przeciwnie nawet.
- Pamiętaj o gumkach, synek, bo jak z Julką czy jakąś inną panną wpadniecie, to cię osobiście ukatrupię! - mówię z naciskiem. - I punkt dziewiąta widzę cię w domu!
Marudzi coś pod nosem o wścibskich starych zgredach, i w końcu wychodzi. Drzwi zamyka trochę zbyt głośno.
Odczekuje pełne pięć minut, na wypadek jakby o czymś zapomniał, i idę do jego pokoju. Prościutko do szuflady w jego prywatnymi rzeczami. Oficjalnie tam trzyma swój sprzęt fotograficzny, prezent od tatusia, i pisma poświęcone fotografii i nauce. Mam zakaz zaglądania tam – więc myśli że nie wiem również o kolorowych pisemkach z nagimi panienkami, a także o paczce prezerwatyw, która leży na samym dnie. Druzgocąca naiwność.
Przynajmniej wiem, że ma na tyle rozumu by myśleć o zabezpieczeniu.
Oho, paczka jest rozpoczęta, zniknęły trzy sztuki. Rano jeszcze była cała. Znaczy, że wziął ze sobą.
Uspokojona starannie wszystko odkładam na miejsce, tak żeby się nie zorientował i wracam do komputera.
Paweł i Agnieszka nadal w wannie, czekają aż im dopiszę ciąg dalszy sceny.
Już już, moi drodzy – pocieszam w myśli moje postaci – tylko jeszcze zadzwonię do Marty.

Odbiera po kilku dzwonkach.
- No cześć, Ania – mówi. - Z czym dzwonisz?
- Och wiesz, z niczym specjalnym – odpowiadam. - Chciałam cię zapytać od jak dawna nasze dzieci uprawiają seks.
- Nie jestem pewna czy już zaczęli – mówi Marta z troską w głosie. - Próbowałam rozmawiać z Julką, chciałam ją zapisać do mojego lekarza, żeby dobrał jej tabletki, ale ona cała się jeży, i mówi, że ja nic nie rozumiem. Mam nadzieję, że chociaż pamiętają o gumkach.
- Pamiętają – uspokajam ją. - Sprawdziłam, wziął kilka ze sobą zanim wyszedł do Julki przed chwilą.
- Nasze dzieci mają życie erotyczne – powiedziała Marta, i obie zamyśliłyśmy się na moment. Taaa, jeszcze wczoraj wspólnie odprowadzałyśmy ich do przedszkola, a teraz Julka farbuje włosy, a Igor kupuje prezerwatywy... ależ te dzieciaki szybko rosną...
- Dobra, chciałam tylko wymienić dane - przerywam chwilę zadumy. - A nasz sobotni wypad nadal aktualny? - pytam. To już nasz rytuał, dwie soboty w miesiącu wychodzimy na miasto, czasem potańczyć, a czasami tylko się napić i poplotkować.
- Pewnie że tak – mówi. - Trzymaj się, i pociesz tym, że za godzinę będę w domu, więc dzieciaki zdążą się do sprawdzianu pouczyć.
Śmiejemy się.
Te dzieciaki naprawdę myślą, że my nie pamiętamy jak to jest mieć szesnaście lat...

Kończę rozmowę z Martą, i wracam do komputera. Agnieszka i Paweł czekają.

Niestety, mój telefon dzwoni.
Nawet nie patrzę na wyświetlacz, jestem przekonana, że to Marcie coś się przypomniało.
- Słucham cię, kochana – mówię radośnie, ze wzrokiem już wbitym w monitor.
- Cóż, kiedy ostatnio sprawdzałem to nadal byłem chłopcem – mówi głęboki głos w słuchawce. Mrrrrr, czuję ciepły dreszczyk wzdłuż kręgosłupa. Maciek. Mój cudowny, mroczny, rozpustny sekret.
- Cieszy mnie to – odpowiadam. - Myślałam, że to Marta.
- A ja myślałem o tobie – odpowiada – akurat byłem w okolicy i zobaczyłem twojego syna, jak gdzieś idzie, więc pomyślałem, że pewnie jesteś sama – jego głos staje się jeszcze cieplejszy i głębszy.
- A tak, jestem sama – mówię. - Mam trochę pracy – szybko przełączam widok na ekranie na nudny artykuł nadesłany kilka dni temu do korekty.
- Praca poczeka. Wpuść mnie – mówi. I w tej samej chwili rozlega się brzęczyk domofonu.
Zelektryzowana podbiegam do drzwi, naciskam guzik ze znaczkiem klucza na domofonie, i otwieram drzwi.
Słyszę jego kroki na schodach, biegnie przeskakując po dwa stopnie, zdyszany łapie mnie w ramiona. Zatrzaskuję drzwi i zaczyna się jazda, gorączkowe pocałunki, szarpanina z odzieżą, zadziera mi spódnicę i pakuje bezceremonialnie rękę w majtki, i już wiem, że tym razem nie dotrzemy do łóżka. Już jestem wilgotna, to niesamowite jak mocno ten facet mnie podnieca, wystarczy jedno słowo przez telefon, a ja już wilgotnieję, jeden pocałunek, a ze mnie leje się strumieniem...
Jego palce buszują po moim kroczu, zagłębiają się raz za razem w bardzo już wilgotnym wejściu.
Część mojego umysłu z dystansem obserwuje naszą kotłowaninę, przysłuchuje się ze zdziwieniem kwilącym dźwiękom wydobywającym się z moich ust.
Maciek popycha mnie na podłogę, tak, że opadam przed nim na kolana.
- Weź mi go do ust – mówi, a ja bez wahania rozpinam pasek jego spodni, rozpinam guziki i wyciągam ze slipów nabrzmiałego penisa. Jest cudowny, dokładnie taki jak lubię – szeroki, żylasty, z bardzo dużą główką. Maciek często narzeka, że chciałby żeby był dłuższy.
Gdyby był dłuższy pewnie bym się udławiła próbując zmieścić go całego w ustach.
Pomrukuję z zadowolenia, omiatając raz po raz językiem wydatną żołądź. Zaciskam palce na jego pośladkach, przysuwam go i oddalam, sterując ruchem jego bioder.
Patrzę do góry na jego twarz.
Jego spojrzenie jest niesamowicie intensywne, jestem całkowicie w jego mocy.
Opuszczam jedną rękę na moje krocze, i zaczynam się pieścić.
Teraz już pojękujemy oboje, chcę szczytować razem z nim, więc czując delikatne skurcze pod moimi wargami przyśpieszam ruch palców na łechtaczce, teraz z każdym ruchem głowy biorę go do ust głęboko, do samego gardła.
Z triumfalnym pomrukiem przelewa we mnie swój orgazm, i wtedy ja również odpływam.
On nadal stoi w bezruchu, z odrzuconą do tyłu głową, moje ruchy zwalniają.
- Teraz pewnie mnie masz za skończonego egoistę – mówi.
Wypuszczam go z ust i uśmiecham się.
- Wiesz, że potrafię o siebie zadbać – mówię.
- Ja też potrafię o ciebie zadbać - mówi. - Ile mamy czasu?
- Igor będzie koło dziewiątej – odpowiadam. Maciek podnosi mnie z podłogi i przytula. - poszedł do dziewczyny.
- W takim razie może wyjdę koło ósmej – mówi mój kochanek. - Nie byłby zachwycony gdyby mnie zastał u ciebie.
Mało powiedziane. Biedny mój syn, nie dosyć, że jego matka bez skrępowania mówi o seksie, przypomina mu o gumkach, gdyby przekonał się naocznie, że wyżej opisana matka ma życie erotyczne pewnie byłby wściekły.
Dlaczego ta młodzież uważa, że ma wyłączność na przyjemności? Już nie pamiętam, czy ja naprawdę byłam równie nieznośna.

Maciek dzwoni po chińszczyznę, a w międzyczasie ładuje się pod prysznic. Wiem, że przyjechał prosto po pracy, zawsze wtedy lubi się odświeżyć.
Idę za nim, ale ze względy na mające nadjechać jedzonko ograniczamy się do delikatnych pieszczot i – do mycia.
Jedzenie odbieram ubrana w szlafrok, a potem zjadamy nago siedząc na moim łóżku.
Paweł i Agnieszka muszą jeszcze poczekać.
Z niekłamaną przyjemnością podziwiam ciało mojego kochanka. To jest jednak duży plus spotykania się z młodszym facetem – zero brzuszka, same ślicznie wyrzeźbione mięśnie, piękna smukła wysportowana sylwetka... Ale jakby mój syn przekonał się, że spotykam się z kimś zaledwie osiem lat starszym od niego byłby wściekł, i pewnie zniesmaczony.
Nie może się dowiedzieć.

Gdy kończymy jeść, Maciek popycha mnie na łóżko, i powoli, metodycznie zaczyna pieścić moje ciało. Gdy dochodzi do znów śliskich od wilgoci warg sromowych jestem bliska szaleństwa.
Wprawnymi ruchami warg i języka doprowadza mnie do orgazmu, i niemal natychmiast we mnie wchodzi.
Posuwa mnie powolnymi, głębokimi ruchami, a ja znów wspinam się na cieniutką grań orgazmu.
- Pamiętasz o gumce? - mówię, z trudem łapiąc oddech pomiędzy kolejnymi pchnięciami. Który raz dzisiaj ja powtarzam to zdanie?
- Jeszcze chwilkę – mówi, i nieruchomieje we mnie, wypełniając mnie całkowicie. Powoli i z żalem się wycofuje.
Niby zażywam tabletki, jednak jestem zbyt wielkim tchórzem, żeby pozwolić mu na wytrysk we mnie. Absolutnie nie mam już więcej czasu na niemowlęta.
Podaje mi do ręki wyjęty z kieszeni mały pakiecik – wiem, że lubi patrzyć jak mu nakładam kondom, więc co mi szkodzi. W sumie już parę razy w życiu to robiłam, zatem mam wprawę.
Kiedy kończę, znów popycha mnie na poduszki, chwyta moje nogi w kostkach, i trzymając je w szerokim rozkroku wciska we mnie swojego penisa – teraz nie bawi się już w subtelności, pieprzy mnie szybko i mocno, ścigamy się w pogoni za orgazmem... Jednak ja wygrywam, i szczytuję pierwsza, mocno i ostro, bezlitośnie drapiąc jego plecy, zagryzając mocno zęby na jego ramieniu, odpływam zupełnie, jak przez mgłę dociera do mnie jego krzyk rozkoszy.

Jeszcze chwilę leżymy splątani, przytuleni, obdarzając się leniwymi pieszczotami, ale robi się coraz później.
Z ociąganiem ubieramy się, i w końcu wychodzi, żegnając mnie w drzwiach pocałunkiem. Jest za piętnaście dziewiąta, Igor może wrócić lada chwila. Co to za świat, żeby rodzice musieli się kryć z faktem uprawiania seksu przed swoimi dziećmi... Ale wiem, że Igor by nie zrozumiał. Ma szesnaście lat, a ja dla niego jestem Mamą, istotą całkowicie aseksualną. Trudno, muszę z tym żyć.

Siadam do komputera, zdecydowana zająć się wreszcie Pawłem i Agnieszką. Jednak niepokojąca ikonka po prawej stronie, na dole informuje mnie, że muszę się koniecznie pilnie zająć pocztą.
Odpisuję na dwa służbowe maile, kiedy przychodzi Igor.
Burcząc coś niechętnie na moje powitanie idzie do swojego pokoju i od razu włącza głośno muzykę.
Jak ja mam pracować w tym hałasie!

Pawłem i Agnieszką zajmę się jutro.
Dodaj do ulubionych
28,610
Podziel się ze znajomymi
8.54/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.54/10 (26 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Z tej serii

Komentarze (17)

MarySue

MarySue · Autor · 18 sierpnia 2012+0

Znów muszę podziękować szanownemu Adminowi za fotkę - @Marc, ty mi chyba czytasz w myślach!
Wczoraj w rozmowie z jednym z moich "prywatnych krytyków" usłyszałam zarzut, że nie zamieściłam opisu bohaterki.

Zaczęłam się więc zastanawiać, jak też sobie ją wyobrażam - i doszłam do wniosku że jest ona drobną blondynką, wyglądającą młodo na swoje latka, i dosyć delikatnie.
Patrzę - a tu na zdjęciu Ania jak żywa grin

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Kos

Kos · 18 sierpnia 2012+0

Mam takie wrażenie że , wchodzisz Marcowi w dupę naprawdę

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MarySue

MarySue · Autor · 18 sierpnia 2012+0

Jeśli grzeczne dziękowanie nazywasz włażeniem w dupę, to bardzo mi przykro.
A co, czyżbyś był zazdrosny wink?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
kornoj

kornoj · 18 sierpnia 2012+0

@Kos No i przecinek stawia sie przed "ze" nie po smile))))
(no sorry nie moglem sie powstrzymac- nie zwracajcie na mnie uwagi)

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Kos

Kos · 19 sierpnia 2012+0

Kornoj już przyzwyczaiłem się do ciebie :-) Ach MarySue być może jestem zazdrosny zaintrygowałaś mnie :-)

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MarySue

MarySue · Autor · 19 sierpnia 2012+0

@ karelgoldla - masz rację w kwestii piękna wewnętrznego. Ale do tej piaskownicy przychodzą dzieciaki które szukają właśnie tej ulotnej urody ciała, i równie ulotnej podniety. Szukanie tutaj opowiadań, w których bohaterka przyciąga uwagę swoimi walorami ducha i umysłu nie jest całkowicie skazane na niepowodzenie, ale mogłoby się okazać żmudnym i niewdzięcznym zajęciem.

Chociaż jeśli by mnie osobiście ktoś spytał, co wg mnie jest najbardziej seksowne u mężczyzny, to pierwsza odpowiedź brzmi "inteligencja". Zgrabny tyłek jest na dalszej pozycji.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
kornoj

kornoj · 19 sierpnia 2012+0

@karelgolda @MarySue -to ja proponuje, jesli piekno wewnterzne jest najwazniesze, to zaczac nastepne opowiadanie od "na drugim pietrze do windy wsiadl komiczny pan z brzuszkiem, na tyle niski ze z gory widzialam jego lysine..." ew. "na drugim pietrze do windy wsiadla, ubrana w obcisle seledynowe legginsy 40 latka, z wlosami zniszczonymi od utleniania, pomaranczowa skora, zielonym makijazem i haczykowatym nosem..." a potem dzieki jej/jego pieknu wewnetrznemu skonczyc opowiadnaie pasjonujaca scena lozkowa.

Nie mowie ze to jest niemozliwe, napewno jest to wyzwanie, szczegolnie jesli wezmiemy pod uwage ze jednak opowiadniae erotyczne ma miec pewien okreslony efekt- pobudzac erotycznie. Tak jak opowiadnie satyryczne ma smieszyc.

Ale z drugiej strony zgadzam sie z tym ze w wiekszosci opowiadan-przyznaje ze moje sa tego przykladem, wystepuja wylacznie ponadprzecietnie atrakcyjne kobiety. Hmmm... Musze sie nad tym zastanowic smile))

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
WKTR

WKTR · 19 sierpnia 2012+0

@MarySue Mow za siebie. Ja niegdys mialem przydomek ''wielorybnik'' bo wlasnie patrzylem wpierw na wnetrze potem na cialo... To w sumie, wlasnie podczas tego okresu mialem najdluzszy zwiazek. I jestem pewien ze skoro ja sie tu znalazlem to i wiecej jest tu ludzi patrzacych na wnetrze.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
WKTR

WKTR · 19 sierpnia 2012+1

Zdewastowany... Tak... MarySue po pieknej lekturze ''Sen'' taki zawod. Zastanawiam sie co jest bardziej zdewastowane? Ten tekst czy ja po jego przeczytaniu... Rozumiem spontanicznosc ... Ale mam wrazenie ze Ania traktowala go czyto jako maszynke do seksu... Ja jestem bezposrednio po nie udanym zwiazku ze starsza... I tez sie czuje jak zuzyty niecheciany kapec a ten tekst mnie dobil .. Czy wszystkie kobiety tak traktuja przedmiotowo mlodszych? Czy moze czegos nie zalapalem? Pozdrawiam troche podlamany.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
BlackSandra

BlackSandra · 19 sierpnia 2012+0

@WKTR Prosze cie, nie, ja ciebie blagam, spojrz prawdzie w oczy. Czemu my was tak traktujemy? Odpowiedz jest prosta bo wy(faceci) tak nas traktujecie. Zdaje mi sie ze to wlasnie MarySue chciala pokazac ale nie, wy jestescie swieci a my najgorsze. Lepiej zastanow sie nad soba.

Co do opowiadanaia, to podobalo mi sie, chociaz przydalo by sie tu troche wiecej pikanterii(wedlug mnie). Keep up the good work, Siswink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
JUStynA

JUStynA · 19 sierpnia 2012+0

Aż dodam swoje zdanko: Przecież bohaterka nie dzwoniła do tego chłopaka z tekstem przyjedź, bo mi sie chce! Więc o jakim wykorzystywaniu mówisz? Jak dla mnie to on był wówczas, gdy potrzebował (jej bliskości?)...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
WKTR

WKTR · 19 sierpnia 2012+0

Jak dla mnie to wlasnie takie potraktowanie stosunku po macoszemu i porownywanie mlodych do starszych polaczone z zachwytem wskazywalo na to, ze to ten chlopak pelnil role ''toyboy'a'' w tym ''zwiazku'' ktory z relacji zdal mi sie bardzo luzny... A byc moze faktycznie rany daja o sobie znac i faktycznie przesacilem. Jesli tak sie stalo to przepraszam.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MarySue

MarySue · Autor · 19 sierpnia 2012+1

WKTR nie opisywałam jakiejś głębi uczuć dlatego że celem opowiadania nie było pokazanie dynamiki uczuć pomiędzy Maćkiem a Anią, tylko pokazanie zwariowanego tempa życia, i przeplatania się ról pełnionych przez kobietę.

Wykorzystanie... jeśli dwoje dorosłych ludzi chce tego samego, moim zdaniem nie ma co mówić o wykorzystaniu.

Równie dobrze można zinterpretować tą relację tak, że to Maciek wykorzystuje Anię - wpada do niej tylko na kilka godzin, na gorący seks, nie uczestnicząc głębiej w jej życiu. A ona się na to godzi, ponieważ alternatywą jest całkowita samotność. A nie może pozwolić sobie na wybieranie między synem a kochankiem.

I może faktycznie ciut przesadziłeś. Maciek wcale na nieszczęśliwego nie wygląda, zresztą ponieważ opowiadanie napisane jest z punktu widzenia Ani, ciężko powiedzieć co tak naprawdę on czuje. Czy za nią szaleje jak głupi, czy po prostu niesamowicie go kręci i uwielbia seks z nią, czy tez darzy ja głębokim, czułym uczuciem. I mimo wszystko sądząc z jego zachowania najbardziej prawdopodobna jest opcja druga.

Może gdybym zadała sobie trud opisania całego ich wspólnego wieczoru, wszystkich pieszczot i rozmów, przekomarzanek nad zamówioną chińszczyzną i innych detali - obraz byłby zupełnie inny. A tak pozostawia duże pole do interpretacji dla czytelnika. Ty zobaczyłeś w tym opowiadaniu powierzchowny związek dojrzałej kobiety z dużo młodszym mężczyzną, w którym to ona jest dominująca i rozdaje karty, a on jest poniekąd jej ofiarą. Jest więcej niż prawdopodobne że twój obraz ukształtowały Twoje przeżycia osobiste.

Kobieta zraniona przez egocentrycznego "szczeniaka" może mieć spojrzenie zgoła przeciwne. Zwłaszcza że w seksie Ania przyjmuje role nieco bardziej poddaną, i uległą. To nie on jest jej zabawką, tylko ona jego zdobyczą - zauważyłeś to?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
WKTR

WKTR · 19 sierpnia 2012+0

MarySue Duzo nad tym myslalem, starajac sie wyciagnac obiektywne wnioski, stanac w prawdzie - jak to sie mowi w pewnych kregach. Ponioslo mnie. Heh kolejna lekcja pokory. Przepraszam Cie za moj temeprament. Masz calkowita racje. Podtrzymuje jednak ze przydalo by sie opisac jak jedno do drugiego podchodzi. Moze nawet w nastepnym opowiadaniu? Tym razem bardziej wrazliwym - co jest Twoja specjalnoscia.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MarySue

MarySue · Autor · 19 sierpnia 2012+1

@ WKTR - szczerze mówiąc , nie wiem czy chcę jeszcze wracać do Ani i Maćka. Bardzo możliwe że przy głębszej analizie, okazałoby się że tak naprawdę pod pozorem beztroskiej zabawy i radosnego seksu rozgrywa się prawdziwy dramat, bez szans na happy end. A ja mam dosyć dramatów w życiu realnym, by nie chcieć dodatkowo o nich pisać. Sam spójrz, jakie są szanse na Happy End w przypadku gdyby w grę wchodziło głębokie uczucie? Igor raczej nie zaakceptowałby związku matki z Maćkiem, może żadnego związku swojej matki nie byłby w stanie zaakceptować jeszcze przez wiele lat. Nie wiemy z jakiej rodziny pochodzi Maciek, ale bardzo prawdopodobne że również jego otoczenie wykazałoby sie brakiem zrozumienia.
Oglądałeś film "Serce nie sługa" z Umą Thurman? Tytuł oryginału "The Prime", film nakręcono w 2005. Polecam.

Ale temat związku kobiety ciut dojrzalszej z młodszym mężczyzną jest mi bliski, zresztą już się pojawiał - w Nocy Zimowej Paweł też jest młodszy od Agnieszki. I więcej niż prawdopodobne że jeszcze powróci, może w wątku głównym, może w tle, w jakimś innym opowiadaniu.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
playmaker

playmaker · 25 sierpnia 2012+1

Opowiadanie bardzo mi się podobało pewnie dlatego, że tematyka jest mi bliska. Świetnie przedstawiony kontrast - pomiędzy dojrzałą, odpowiedzialną kobietą a młodym lekko dominującym mężczyznom - którego wynikiem jest spełnienie obojga bohaterów.
Chętnie przeczytałbym kolejne losy Ani i Maćka choć i do innych opowiadań o podobnej tematyce także zajrzę. Pozdrawiam.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
laid_back

laid_back · 21 lutego 2014+0

Opowiadanie bardzo ładne,szkoda,że takie krótkie,za to dyskusja w komentarzach-bezcenna ;-)
Dziękuję przedmówcy za "wyciągnięcie z szuflady",bo Autorki dotąd nie znałam.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub

Inne popularne opowiadania tego autora:

opowiadania erotyczne

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Wchodzę

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.