Pomocny tatuś

Princesstka Princesstka

25 czerwca 2020

20 min

Poniższe opowiadanie zawiera wyjątkowo kontrowersyjne sceny!
Poniższe opowiadanie znajduje się w poczekalni!
Opowiadanie może zawierać sceny powszechnie uznane za kontrowersyjne.
Całość jest fikcją literacką.

- Mmmmm? - Matylda już od dłuższej chwili kręciła się w okolicy wejścia do salonu, rzucając w stronę ojca niepewne spojrzenia. Wreszcie jednak nie wytrzymała i stanęła w progu, wydając z siebie pytający dźwięk. 
- Co jest, malutka? - Spytał Piotr, ledwie rzucając okiem na ubraną w szlafrok dziewczynę. Jego czoło było zmarszczone, a długie, zgrabne jak na mężczyznę palce, przebierały w nawale rozrzuconych na stole dokumentów. Był ewidentnie zajęty, co jednak nie spłoszyło niskiej szatynki, nerwowo rozglądającej się po pokoju i zakładającej wilgotne po kąpieli pasemka za uszy, chyba tylko po to, żeby zaraz nerwowo skrzyżować ręce na piersi. 
- Tatuś, bo... - podniosła głowę, nie obdarzając jednak mężczyzny spojrzeniem, a jej i tak słodki głosik, zdawał się być nagle wyższy niż zwykle. Przestąpiła z nogi na nogę, czując, jak palą ją policzki. - Tylko nie mów nikomu. Ja sobie coś w cipcie zrobiłam i ona się... poci.
Piotr zastygnął na chwilę w bezruchu, niekoniecznie pewien, czy aby dobrze usłyszał. 
- Jak się poci, kotku? - Wreszcie odłożył dokumenty i mimo zdezorientowania, spojrzał na córkę łagodnym wzrokiem. - Co się stało? 
Matylda, u której próżno było szukać spokoju ojca, otuliła się szczelniej szlafrokiem. 
- No ja nie wiem, no... Byłam pod prysznicem i ciągle z niej leci teraz... Może to uczulenie? 
- Mamy pytałaś?
- Wróci późno, bo pojechała z ciocią. A jak pojechała z ciocią, to zaraz jej powie, jeśli zadzwonię. - Zagryzła nerwowo wargę, wpatrując się w dywan. Piotr tylko pokręcił głową, powstrzymując się od głośnego westchnienia. Już od dłuższego czasu sprzeczał się z żoną w kwestii wychowania córki i jej prawa do intymności. W końcu Matylda nie była już dzieckiem, nawet jeśli dzięki matce odznaczała się wybitnie niewinną urodą i - również przez nią - rażącą czasem infantylnością. Ale co on mógł zrobić, spędzając trzy czwarte roku w delegacjach? 
- Musiałbym to zobaczyć. Pokażesz mi? - Wypowiedział pewnym głosem i zrobił kilka kroków w głąb pokoju, zapraszającym gestem opierając dłoń na oparciu wygodnego fotela. 
- Co? - Matylda krótko spanikowała, a jej policzki pociemniały jeszcze bardziej. - To nie mamy jakichś tabletek, albo maści żadnej, czy coś? Przecież... No ale jak trzeba będzie do lekarza... Bo mnie aż w środku trochę boli... - Piotr wywrócił oczami, cierpliwie czekając na koniec tej minii histerii. - No dobrze, tylko okno zasłoń? - Uśmiechnął się pod nosem. Cała matka - pomyślał, ruszając w stronę nowoczesnych rolet dopiero wtedy, gdy nastolatka odważyła się przekroczyć próg pokoju. Sztywne do tej pory nóżki Matyldy, zaczęły lekko drżeć, gdy usiadła wreszcie we wskazanym wcześniej przez ojca miejscu. Podciągnęła szlafrok do połowy ud i ledwie rozsunęła kolanka, chowając spocone dłonie w rękawy. Starała się nie widzieć ojca, który jak gdyby nigdy nic, podszedł do niej i klęknął na dywanie. 
- Tatuś nie ma noktowizora, skarbie. - Mężczyzna spróbował rozładować nieco atmosferę, nim chwycił dziewczynę w okolicy bioder i zsunął w fotelu nieco niżej. Dopiero wtedy podwinął jej szlafrok, opierając go na niewinnej fałdce tuż pod pępkiem i oparł dłonie na nagich kolankach. Nie mógł się powstrzymać, by nie gładzić ich w uspokajającym geście, kiedy tak rozchylał je na boki. Matylda zacisnęła ukryte dłonie w piąstki i odchyliła głowę, zamykając oczy. Kłamstwem byłoby stwierdzenie, że Piotr nie dostrzegał tych bezwarunkowych gestów ze strony jej ciała, ale kłamstwem byłoby też to, że przez chwilę nie miał ochoty zrobić tego samego. Było w końcu coś niepokojąco pięknego w gładkich, zaróżowionych wargach, na których perliły się kropelki śluzu. Czy to naprawdę możliwe, by były jednymi z pierwszych, puszczonych przez młodą cipunię? Miał ochotę zebrać kilka z nich na palec, jednak powstrzymał się i z nieco cięższym oddechem, uśmiechnął, próbując przywołać twarz córeczki. 
- Po prostu poczułaś podniecenie. - Jego dłonie wciąż gładziły drżące kolana, podczas gdy dziewczyna wyraźnie się poruszyła.
- Co? Ale już? 
- Na to wychodzi. Może ten prysznic zadziałał na ciebie tak... rozgrzewająco. Nie masz się czego wstydzić. - Wzruszył ramionami. 
- Ale, jej... Jak to zahamować? To dziwnie pachnie... Nawet tu to czuje... - Pociągnęła lekko nosem, a Piotr nie mógł się powstrzymać, by nie spuścić wzroku z jej szklanych oczu na wciąż perlącą się cipkę. Też czuł ten zapach, a gdy Matylda już o nim wspomniała, nie potrafił się zmusić, by go ignorować. 
- Jak chcesz, to tatuś może spróbować pomóc. - Wychrypiał wreszcie, z trudem odwracając wzrok od pulsującego wzniesienia, z pewnością będącego spragnionej pieszczot łechtaczką. Jego biedna córcia musiała się tak męczyć!
- Wytrzesz..? - Jej niepewny głos zdradzał, że sama nie wierzyła w tego typu rozwiązanie, choć w podnieconych i zawstydzonych oczach, wciąż tliły się wielkie pokłady niewinności. 
- Mogę, ale to tylko na chwilę pomoże. - Piotr przeniósł jedną z dłoni na gorący policzek dziewczyny. Przecież nie mógł jej tak zostawić - za kilka dni znów miał wyjechać, a strach się było bać, gdzie jego córcia będzie szukać ujścia dla podniecenia, skoro matka tak skutecznie izolowała od ją informacji. 
- Słyszałaś kiedyś o masturbacji? Hm? - Zsunął kciuk na jej brodę i delikatnie uniósł twarzyczkę, gdy zawstydzona, znów uciekła wzrokiem. Chciał, żeby patrzyła mu w oczy. 
- No... Trochę... W klasie... 
Kiwnął głową.
- Trzeba rozładować to napięcie. 
- Mam ją dotykać? 
- To całkowicie normalne. Tatuś może ci pomóc i pokazać, jeśli chcesz. - Przez krótką chwilę był pewny, że w opartej o jej policzek dłoni, czuje dwa tętna na raz. Matylda tymczasem przełknęła głośno ślinę i zaczęła błądzić spojrzeniem od przystojnej twarzy tatusia, do ewidentnie napuchniętej cipki i z powrotem. 
- No... dobra. Ale tylko troszkę?
- Dobrze kotku, jak będzie za dużo, to powiesz. - Piotr dźwignął się z dywanu i czule ucałował ją w czoło, nim usiadł na kanapie. 
- Usiądź mi na kolanach i rozłóż nóżki. - Instruował ją spokojnie, a podczas gdy Matylda wykonywałą jego polecenie, miękki szlafrok nieco zsunął się jej z ramion i odsłonił kształtny obojczyk. 
- Pobrudzę ci spodnie... - mruknęła, nim silne ręce objęły ją i usadziły pewniej. 
- Nie szkodzi. - Piotr cmoknął ją w szyję. Podczas gdy jedna z jego rąk wciąż pewnie trzymała dziewczynę w talii, d**ga zaczęła masować szczupłe udo córeczki. 
- To... Miłe tatusiu. 
- Wiem, ma być miłe, skarbie. - Czując jak ciałko w jego dłoniach z wolna się rozluźnia, kilka razy przejechał palcem wzdłuż pachwiny, by wreszcie, w drodze powrotnej, oprzeć dwa palce idealnie między nabrzmiałymi wargami. Docisnął lekko opuszki i począł rozsmarowywać wonną wilgoć wzdłuż zaróżowionej szparki. 
- Uuuuuuuoooaaa... - Matylda sapnęła i chwyciła w piąstki spodnie tatusia, mocniej się do niego przybliżając. 
- Tatuś, ale to nie przechodzi... To coraz bardziej... 
- Spokojnie, kotek. Musi być bardziej, żeby potem było mniej. - Na zmianę masował jej cipkę dwoma złączonymi palcami i rozkładał je, by ciasno opatulić i lekko naciągnąć łechtaczkę. Od czasu do czasu drażnił też ciasne wejście do pochwy, delikatnie wsuwając w nie palca.
- Tatuś, mi się aż w głowie kręci... - Matylda coraz żywiej odpowiadała na pieszczoty, a jemu z coraz większym trudem przychodziło ignorowanie własnego podniecenia. Dłoń opatulająca dziewczynę w talii wsunęła się pod szlafrok i chwyciła jej drobną pierś, a palec drugiej na dobre oswoił już ciasną pizdeczkę. Biodra Matyldy zaczęły podnosić się i opadać, w rytm tych regularnych pchnięć. 
- Dobrze kochanie. Bardzo ładnie. - Penis Piotra sterczał już bardzo wyraźnie, a Matylda pobudzała go każdym swoim ruchem. 
- Tatuś, ja chyba mam gorączkę, moje serce...
- Przyjemnie ci? 
- Bardzo tatuś, bardzo... - kwiliła, coraz dłużej zatrzymując biodra na górze i napierając na jego dłoń. Nagle Piotr zaniechał wszystkich działań i powoli wyjął palec z ciasnej pochwy, zostawiając wąską stróżkę śluzu na udzie córeczki. 
- Tato... - Jęknęła, wyraźnie tym faktem niepocieszona Matylda. - Pomóż... - Patrzyła na niego zamglonym, oszołomionym wzrokiem, a czując na twarzy jej słodki oddech, Piotr nie mógł się powstrzymać przed oblizaniem ust. Delikatnie obrócił ją w swoją stronę i znów oparł dłoń na rozgrzanym policzku szatynki. 
- Wiesz co, kotku? - Z trudem opanowywał oddech. - Tak sobie pomyślałem, że może moglibyśmy razem to zaspokoić... Bo tak, jak u ciebie się robi mokro, tak tatusiowi staje penis, wiesz? I też nie da się tego inaczej pozbyć.
- Ja czułam. 
Piotr mało nie zachłysnął się śliną. 
- Czułaś go kotku? Naprawdę?
- Tak tatusiu. Uderzał mnie o tu - pokazała na dół swoich pleców. Piotr zaraz zaczął gładzić dłonią to miejsce. 
- Chciałabyś go zobaczyć, skarbie? - Matylda tylko kiwnęła głową. Silne podniecenie z pewnością pozbawiało ją wstydu. 
- Usiądź o tutaj. - Piotr pomógł dziewczynie zsunąć się ze swoich kolan i usadził ją na podłodze przed sobą. Jednym ruchem zsunął spodnie i bokserki, uwalniając ładnie wygolonego kutasa. Chwycił go w dłoń i obciągnął skórkę.
- Ale on jest... duży... - Matylda pociągnęła nosem. - I też pachnie. 
- Dotknij, jeśli chcesz. - Piotr cofnął swoją rękę, pozwalając delikatnej, dziewczęcej dłoni na powolne oswojenie się z jego przyrodzeniem. 
- Jaki ciepły... On się w mamę zmieścił? Przecież... - Pokręciła głową, zaplatając palce na pokaźnym członku i myśląc o swojej ciasnej cipeczce, gdzie z trudem wszedł nawet jeden palec tatusia. 
- Jest gorący przez ciebie, skarbie. - Piotr starał się nawet nie mrugać, obserwując drobne palce błądzące po swojej męskości. - Dlatego musimy się nim zająć. A ja się będę martwił czy i gdzie się zmieści, okej? - Pogładził ją po głowie i wplótł palce w jej włosy. - Pocałuj go w czubeczek. 
Matylda uśmiechnęła się i ledwo cmoknęła nabrzmiałą główkę. Zaraz jednak wróciła się i złożyła na tatusiowym penisie konkretniejszy pocałunek. 
- Jest smaczny - stwierdziła krótko, a Piotr mimowolnie uniósł biodra.
- Tak skarbie? To weź całego do buzi. Tatuś pokaże co dalej. - Dziewczyna posłusznie otworzyła buźkę i próbowała go w siebie wsunąć, lecz gdy tylko sięgała do połowy, cofała się krztusząc. Niezrażona, próbowała jednak dalej, przyzdabiając penisa stróżkami śliny. Gdy w końcu udało jej się znaleźć odpowiedni kąt, Piotr zaczął ruszać rytmicznie jej głową, pilnując jednak by nie wbić się zbyt głęboko. 
- Teraz kotku możesz jeszcze ruszać językiem w ustach. Zwłaszcza tu na górze. - Martyna posłusznie zaczęła muskać prącie językiem, od czasu do czasu próbując złapać głębszy oddech i ssąc główkę. Rączką masowała to, czego nie była w stanie połknąć. 
- Pięknie kochanie. Szybko się uczysz. 
- Ja chyba to lubię - wybełkotała niewyraźnie z penisem w ustach, a Piotr z trudem zmusił się do tego, by odchylić jej główkę i wyciągnąć kutasa na zewnątrz. Wokół słodkich ust Matyldy perliła się otoczka z jego soków i jej śliny. Przez chwilę nie mógł oderwać od nich oczu.
- Bardzo ładnie go przygotowałaś, skarbie. - Pochylił się i chwycił córeczkę w ramiona. W sekundę później, to Matylda siedziała na kanapie z rozłożonymi nóżkami, a on klęczał na dywanie, wpatrując się w jej słodką cipkę. 
- Wciąż taka mokra... - Mruczał, rozchylając różowe wargi. Matylda zagryzła usta widząc, jak pochyla nad nimi twarz. 
- Arrraaachhh, tata... - stęknęła, czując jak ojciec przejeżdża językiem wzdłuż całego jej sromu. Piotr powtórzył to kilka razy, patrząc jej w oczy i wreszcie opatulił wargami górną część cipuni. Jego ręce gładziły młode nóżki, ale nie było potrzeby, by musiał je przytrzymywać - kiedy tylko zaczął uderzać zamkniętą w swoich ustach łechtaczkę językiem, Matylda sama oparła stopy o kanapę, rozkładając je jeszcze bardziej. 
- Tatuś, liż mnie już zawsze... Zawsze... - Jęczała, wobec czego ojciec mocniej zacisnął usta wokół jej łechtaczki i zaczął ją ssać. Jego palce zaś znów zaczęły drażnić się z wejściem do pochwy. 
- Kiedy tylko będziesz chciała, kochanie - mruczał osobno każde słowo, na krótkie chwile dając jej cipci chwilę spokoju, by zaraz znów przyssać się do niej z niegasnącym zapałem. Matylda wyraźnie czuła, że już nie tylko między nogami jest mokra. Całe jej ciałko pociło się, podczas gdy cipcia tańczyła pod ustami tatusia, a dziewczyna kwiliła i stękała, pragnąć i bojąc się więcej. Nie wiedząc co ma zrobić z rękami, wsunęła je pod pośladki, jeszcze mocniej eksponując cipeczkę. Piotr, jak gdyby tylko na to czekał, uniósł jej biodra jeszcze wyżej i sięgnął językiem odbytu. 
- Aaaachhhahhaaa... - Matylda nieomal załkała, a obfita stróżka soków z cipci spłynęła jej prosto w stronę drugiej dziurki. Piotr, bez wahania rozprowadził ją językiem po całej cipce. 
- Chyba jesteś gotowa, kotku. - Nachylił się nad córeczką, a ona go objęła. 
- Tatuś, ja chcę spróbować. Z tobą. Tylko z tobą. - Szeptała jak w gorączce, podczas gdy Piotr niósł ją na rękach do małżeńskiego łóżka. Delikatnie ułożył dziewczynę na środku i sprawnie wsunął pod jej biodra jedną z większych poduszek. 
- Rozłożysz jeszcze raz nóżki, kochanie?
Matylda rozchyliła kolana, podczas gdy jej biodra drgały nerwowo. 
- Aż czuję jak mi z niej płynie na nogi, tato.
- Więc nie będzie za ciasna. - Piotr uśmiechnął się i nachylił nad swoją dziewczynką.
- Wiem, że zrobisz to dobrze tatusiu. Wiem. - Matylda oparła ręce na jego ramionach, podczas gdy gorąca główka kutasa napierała na jej wejście. W pierwszym odruchu cofnęła biodra i sapnęła, jednak zaraz zjechała dłońmi na kark mężczyzny. 
- Jeszcze, tatuś... - Zaczęła oddychać głęboko, próbując się rozluźnić. Tymczasem Piotr powoli wsuwał penisa coraz głębiej, z każdym przypominającym kołysanie pchnięciem posuwając się nie więcej niż o centymetr. 
- Eeeyght, tata... - Matylda wbiła mu paznokcie w ramię.
- Tak, skarbie? Tak? Wchodzę coraz głębiej. I szybciej. Tak? - Dziewczyna wyginała biodra w jego stronę, podczas gdy realizował to, o czym mówił. 
- Tatuś, ja pęknę, ale tak mi dobrze...
- Nie pękniesz, skarbie... - Piotr pochylił się i zaczął całować jej szyję. Gdy zszedł w kierunku piersi, dziewczyna wygięła się jeszcze mocniej i zaplotła nogi na jego plecach. 
- Dobrze kotku. Przyciśnij tatusia nóżkami. - Nawet jeśli nie wbijał się w nią jeszcze cały, to niknął w młodej pochwie bardzo szybko. Matylda w dodatku wtuliła się w niego naprawdę mocno, przez co odsłonięta łechtaczka dodatkowo ocierała się o jego skórę. 
- Masz cudowną, ciasną cipeczkę. 
- Mmmmmmhhhhaaamh... 
- Tak kotku, tak. Jęcz tatusiowi do ucha. 
Matylda wtuliła twarz w jego szyję.
- Tatuś, ja... Coś we mnie rośnie... Nie mogę przestać...
- Dobrze skarbie. Utrzymuj to. - Chwycił ją za główkę, chowając córcię w swoich objęciach i starając się wchodzić jeszcze szybciej. 
- Tatuś! Uh! Uh! Uh!
- Tak malutka, tak...
- TATA, JA, JA CHYBA MDLEJE...
- Mdlej skarbie... Jestem tu... Jestem... - Zapewnił, po każdym "jestem" dodając po jednym, naprawdę głębokim pchnięciu. Matylda zacisnęła ząbki na jego barku, zostawiając na opalonej skórze ślad, nim z jej gardła dobył się krótki, głośny krzyk, po którym nastąpiła cała seria stęknięć, a ciało drżało niekontrolowanie. Piotr przeciągał doznanie, trzymając ją mocno w ramionach i nie przerywając rżnięcia. Wreszcie wyciągnął penisa z rozluźnionej cipci i krótko cmoknął dziurkę, nim ułożył się obok. 
- I jak, kotku? - Pogładził ją po włosach, wpatrując się w przymrórzone powieki. 
- Ja... Bardzo... Nie wiem... - Powiedziała, choć zaraz uśmiechnęła się rozanielona. - Ojej, ale ty... - Wskazała rączką na wciąż sterczącego penisa. 
- Nie może teraz skończyć w tobie, kochanie. Ale możesz skończyć go ustami.
- Dobrze, tatusiu. - Klęknęła i otworzyła buźkę, patrząc mu w oczy. 
- Ssij, skarbie. 
- Mmmm... - posłusznie zassała kutaska i zaczęła kręcić głową. - Teraz jest jeszcze smaczniejszy, tatusiu. - Na zmianę wkładała go do samego gardła i ssała. Prawą ręką dbała o jądra i nasadę, a lewą zacisnęła na twardym, wysportowanym pośladku ojca. 
- Koteczek, mój koteczek, tak, ssij...
Przyspieszyła wszystkie ruchy, starając się jeszcze bardziej. Wreszcie ojciec chwycił ją za głowę i docisnął do swojego krocza. Matylda poczuła jak gorąca ciecz zalewa jej usta. Nie mając specjalnego wyboru, ale i nie czując większych oporów, zaczęła wszystko przełykać, a Piotr z pewnością czuł na fiucie, jak pracowało jej gardziołko. 
- Moja malutka... Moja... - Sapał Piotr, a gdy ostatnia kropla opuściła jego przyrodzenie, wyciągnął penisa ze słodkich warg i zniżył się, by złożyć na nich pocałunek. Powtórzył to, gdy tylko poczuł na języku resztki własnej spermy, a potem mocno przytulił swoją małą księżniczkę.

12,971
8.46/10
Dodaj do ulubionych
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.46/10 (39 głosy oddane)

Komentarze (2)

Xxxxxx

Xxxxxx · 16 lipca 2020

+4
0

Podobaja mi sie język i styl. Kręci mnie ta perwersja odziana w niewinność.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
keeoth

keeoth · 19 września 2020

0
0

Świetne

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Opowiadania o podobnej tematyce:

Pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.