#495
11 września 2026
"Mam pewną propozycję, chcesz posłuchać?" pyta mnie mąż.
Przenoszę na niego wzrok. Zaciekawił mnie. Proszę, aby powiedział, co mu w głowie gra.
"Otóż chciałbym zobaczyć, chciałbym oglądać, jak się dotykasz, jak sprawiasz sobie przyjemność, jak się pieścisz. Co ty na to?"
Siedzę w ciszy, zaskoczył mnie. Analizuję i zastanawiam się. Zamykam oczy. W głowie pojawiają się obrazy, ze mną w roli głównej. Wszystko mi się przypomina, a właściwie nie tyle przypomina, co wydobywa się na światło dzienne. Nastolatka oglądająca swoje zmieniające się ciało. Lusterko między nogami, aby zobaczyć. Niewinne dotykanie, mrowienie pod palcami dotykającymi ledwo widocznego biustu, plątanina włosów rosnących na łonie pomiędzy palcami, pierwsza wilgoć, strach z tym związany. I pierwsze coraz śmielsze, coraz bardziej podniecające próby. Pierwszy samomiłosny orgazm. I kolejne, już bardziej świadome. I potem te dojrzałe, bo zdarzało się też, już po ślubie.
Spoglądam w jego oczy i pytam: "chcesz zobaczyć, jak się masturbuję?"
"Tak, dokładnie tego chcę".
Odparłam, że zastanowię się nad tym pomysłem.
I wtedy słyszę: "żadnego zastanawiania, chcę teraz cię oglądać. Przejdź na kanapę, a ja będę obserwował cię z fotela".
Siadam na wprost niego. Dojrzała kobieta, w spodniach od dresu i spranym t-shirtcie. Pod spodem zwykły stanik i bawełniane majtki. Żaden seksowny strój, a mimo to on chce mnie taką. Nie powiem, pochlebia mi to.
"Dawno tego nie robiłam" mówię.
"Ale robiłaś, tak myślałem. O tym porozmawiamy kiedy indziej."
"A ty nie?" pytam zaczepnie.
"Pewnie, że tak. Każdy facet to robił, nie każdy się przyznaje. Zaczynaj."
Patrzę chwili na niego. Powoli wsuwam palce we włosy. Odchylam głowę, przesuwam dłonie na kark. Spoglądam, patrzy. Zaczynam przesuwać dłońmi wzdłuż rąk, po tułowiu, po nogach. Siadam wygodniej, głowę kładę na oparcie. Przymykam oczy. Cofam się do wspomnień. Poddaję się sobie. Powoli zbliżyłam dłonie do piersi. Przesuwam po nich, unoszę lekko. Ciężkie, pełne, dojrzałe. Zaczynam się pieścić. Najpierw niezgrabnie, chaotycznie. Wsuwam dłoń pod koszulkę, drażnię sutek, jeden i drugi. Palce zahaczają o miseczki, które wyczuwalnie przeszkadzają. Zdejmuję koszulkę, odpinam stanik. Odrzucam na bok. Zerkam na męża, nadal patrzy. Wracam do pieszczot, mając teraz swobodny dostęp do całych piersi. Ściskam dookoła, ściskam same sutki. Sterczą napięte. Rękę wsuwam w spodnie, sięgam aż za gumkę majtek. Odrastające włoski (miałam wieczorem ogolić), niżej pokryta już wilgocią szparka. Szerzej otwarte uda ułatwiają dostęp. Podniecenie narasta. Unoszę biodra, spodnie wraz z majtkami lądują obok stanika i koszulki. Wracam palcami do cipki. Rozchylam płatki, pokazuję mu wejście i leżącą wyżej łechtaczkę. Szybko odnajduję swój rytm. Pracuję nad swoim podnieceniem. Nie przeszkadza mi siedzący obok mąż, miejsce, pora dnia. Jestem już w swoim świecie. Palce na łechtaczce, palce wsuwajace się do środka. Odgłos mokrej cipki. Jest mi coraz przyjemniej, coraz bardziej podniecająco. Otwieram oczy. Mąż siedzi na fotelu, nagi (kiedy on się rozebrał?). Dłonią powoli przesuwa wzdłuż trzonu wzwiedzionego penisa. Purpurowa główka wystaje ponad zamkniętymi palcami. Kładę się na plecach, jedna noga oparta na podłodze, druga ułożona wysoko, na oparciu. Podniecenie coraz większe, spełnienie coraz bliżej. Czuję, że się zbliża, czuję całym ciałem. I kiedy przychodzi orgazm, chcę, jak zawsze, mocno ścisnąć nogi. I nie mogę. Okazuje się, że mąż jest tuż obok i przytrzymuje je w szerokim rozwarciu, przyglądając się pulsującej cipce. A kiedy moje napięcie lekko zaczyna opadać, wsuwa się we mnie. Obejmuję go nogami. Kilkanaście ruchów i znowu jestem na szczycie. Drugi raz w tak krótkim czasie. I on też doszedł. Szybciej niż zwykle. Kiedy wyciszyły się emocje, powoli wysuwa penisa. Nasienie zaczyna wypływać. Sięgam po porzuconą koszulkę i przytrzymuję pomiędzy nogami (proza życia).
Otacza nas nimb podniecenia. A przed nami jeszcze druga połowa dnia i cała noc 😉.
Komentarze (0)
brak komentarzy