"Niespodzianka na dzikiej plaży" Tym tytułem chce zacząć kolejne wyznanie. Niektórzy niedowierzają w historię z kuzynką - spokojnie, jeszcze jeden epizod opowiem. Tymczasem dam historię z sierpnia, z małej Chorwackiej miejscowości. Wybrałem się na tydzień z moją partnerką, ale pierwszego dnia na głównej i jedynej plaży w małym miasteczku było gwarno. My bezdzietni i kilkanaście rodzin z dziećmi to zdecydowanie nie nasz klimat. Wieczornym spacerem odkryliśmy kilka małych plaż, poprzecinanych skałami, ale daleko od nas. Kolejnego dnia po długim marszu dotarliśmy, jedyny urok psuło to że owa droga służy lokalsom do wysypywania gruzu. Dwa dni byliśmy sami na niej. Była nagość i seks. Lubimy nagie, ustronne plaże, ale jednego dnia nie byliśmy sami. Przyszła na plaże para z Czech, w naszym wieku. My byliśmy już nadzy, a oni do nas "Ahoj, musemy sednąć s wami" a my że tak. Byli wyraźnie w dobrym nastroju i dosłownie 3 metry od nas na tej małej plaży. po jakimś czasie, czuliśmy się z nimi swobodnie, a nawet zauważyłem, że oni się nami niespecjalnie krępują. Czech miał już prawie pełną erekcję gdy smarował swoją partnerkę, też dość śmiało się zaczepiali i macali ze sobą, co powodowało i u mnie początek erekcji. Zauważyli, że pijemy drinka z termosu, wyciągnęli ze swojej torby becherovkę i nas poczęstowali mówiąc "to je lepsi". Pogadaliśmy skąd jesteśmy, jak długo w Chorwacji, gdzie wcześniej byliśmy. Słońce swoje robiło, więc z moją weszliśmy się ochłodzić do wody, a ona się zaczęła tulić do mnie w wodzie. Czesi na plaży, myśląc że nie zwracamy na nich uwagi, szybko przystąpili do dzieła pieszcząc się ręcznie. ich widok nakręcił nas na tyle, że poszedłem ze swoją partnerką wodą na skały i od razu rzuciliśmy się na siebie. To była czysta dzikość, mocno chwyciła mnie za penisa żeby upewnić się że jestem odpowiednio twardy, ja pochyliłem ją na skałkę, prześwidrowałem językiem słoną od wody cipkę i mocno w nią wszedłem. Trwało to kilka minut gdy skończyliśmy nasz seks i wracając po piersi w wodzie na plaże, ujrzeliśmy Czechów którzy nadal nie skończyli igraszek ręcznych. Poczekaliśmy, ale oni chyba zauważyli nas, mimo wszystko dokończyli swoje sprawy. Weszli również do wody ochłonąć, a Czech w ogóle się nie krępował iść z na wpół stojącym penisem, na który zwróciliśmy uwagę i ja i moja partnerka - nadal mokrym od spermy. Czeszka tylko uśmiechnęła się do nas, a trzeba przyznać że była to wysoka, szczupła i ponętna kobieta. Wróciliśmy się opalać, a po pewnym czasie Czesi znów nas poczęstowali becherovką i udawaliśmy, że nic się nie działo. Jednak mojej partnerce ziołowy czeski napój połączony z wcześniejszym ginem z tonicem zaczął działać, i mimo rozmowy z Czechami lepiła się do mnie przytulając się, szczypała i dźgała pod żebra, czy dawała klapsy w udo. Powodowało to u mnie... dźwiganie się penisa, co nie uszło uwadze Czeszki i jej partnerowi, ich wzrok uciekał na moją erekcje i też zbliżyli się do siebie, a Czech bez ogródek w rozmowie z nami macał po piersiach czy tyłku swoją partnerkę. Tak skończyliśmy butelkę, a i rozmowa ucichła. Czeszka położyła swojego partnera i leżąc koło niego, tyłkiem do nas specjalnie wypięła się jak na łyżeczkę, zaczęła się z nim całować i szeptać coś sobie. Ten widok u mnie wywołał pełną erekcję, a moja partnerka chwyciła mnie za penisa, zwróciła ku siebie i kwitując "nie patrz tak na nią już" zaczęła się całować ze mną. Śmiała się, że jak dalej będę zerkał na bądź co bądź wystawione do oglądania dziurki Czeszki, to ona pójdzie do Czecha bo ... co tu mówić, miał trochę większego penisa ode mnie. Tym razem do wody pierwsi weszli Czesi, lecz nie poszli od razu za skałki jak my. Paręnaście metrów od nas ona wskoczyła na niego i choć od szyi w dół byli w wodzie, można się było domyślić że doszło do penetracji. Po chwili dopiero poszli również poszukać swojego miejsca. W tym czasie moje palce zbłądziły na cipkę mojej partnerki a ona... wzięła penisa w usta śmiejąc się "że słonego loda jeszcze nie miała okazji posmakować". Po chwili odpłaciłem się jej tym samym znów liżąc jej szparkę, ale i dupkę, gdyż i ja i ona bardzo to lubimy. tym razem nasze napalenie nie pozwalało nam wejść do wody już, wspieliśmy się na skałki obok, usiadłem, a ona na mnie i zaczęła ujeżdżać mnie mocno, korzystając z nawilżenia wsadziłem jej palca w dupkę i tak skończyliśmy. Wracając na koc, Czechów jeszcze nie było. Za to słońce zaczęło się chować za skałkami i na naszym kocu był już cień. Moja partnerka siedziała przede mną a ja bezwstydnie trzymałem obie ręce zakrywając jej cipkę ale i też dotykając ją, gdy Czesi trzymając się za ręce wychodzili z wody. Czech, jak zwykle, z członkiem w pół erekcji. Poczęstowaliśmy ich resztką naszego drinka, już nieco ciepłego, po czym ja ze swoją poszliśmy do wody, a potem już i my i Czesi zebraliśmy się z plaży. Do teraz zastanawiam się, ile % szansy było wtedy na seks grupowy, ale nawet dzisiaj nie byłbym w stanie zaproponować to ani im, ani swojej partnerce.
Komentarze (0)
brak komentarzy