Byłam niegrzeczną dziewczynką (III)

Zdominowana Zdominowana

3 listopada 2015

hourglass 24 min

Poniższe opowiadanie zawiera wyjątkowo kontrowersyjne sceny!

Miło móc znów coś dla was napisać. Zapewne może was zastanawiać, dlaczego tak długo to trwało. Otóż uważam, że nie warto pisać, gdy wena nie jest w światowej formie. Jednak dzięki mojemu tajemniczemu pomagierowi wena znów wróciła, co zaowocowało tym oto tekstem. Jest dość pikantny, choć sądzę, że znajdzie zarówno swoich fanów jak i przeciwników.
Bez zbędnego gadania, zapraszam do lektury tej trzeciej i ostatniej części przygód Marty i Waldka.

Przez pierwsze parę sekund wahałam się, czy zejście na dół i otworzenie drzwi było dobrym pomysłem. W końcu zapewne taka okazja jak ta by się więcej nie powtórzyła. Chociaż z drugiej strony...
- Martusiu? – Ojciec spojrzał na mnie z zatroskaniem i przeczesał moje długie kosmyki włosów.
- Pójdę otworzyć. – Uśmiechnęłam się smutno i zaraz zaczęłam wciągać na siebie wszystkie rzeczy. Natarczywy gość jednak nie odpuszczał, więc jedynym wyjściem było dowiedzieć się czego u licha chce. Zbiegłam schodami na dół i otworzyłam drzwi. Nogi gwałtownie zaczęły wiotczeć, zaś twarz wyrażała strach. Mogłam właśnie oglądać Konrada stojącego pod moimi drzwiami. Ostatni raz widziałam go dwa lata temu, więc zareagowałam naturalnie i... spanikowałam. Próbowałam natychmiastowo zamknąć drzwi, jednak mi na to nie pozwolił, blokując je nogą. Gdy ponownie je otworzyłam, wreszcie zdobyłam się na odwagę by zapytać.
- Czego tutaj chcesz? Jeszcze Ci mało? A może pozostałe zabawki Ci się popsuły i postanowiłeś wrócić do tej której jeszcze nie rozwaliłeś? – Syknęłam przez zaciśnięte usta, próbując nie okazywać, że moje ciało jest spięte i łzy cisną się do oczu.
- Marta, to nie tak... - Ton głosu miał skruszony, choć wiedziałam, że to tylko kolejna sztuczka. – Po prostu zmieniłem się. Byłem na rocznym odwyku w ośrodku, gdzie oduczyli mnie tego. Tam zrozumiałem, że to z Tobą było mi najlepiej. Do tej pory mam w domu szczątki tej połamanej repliki statku, którą mi wtedy dałaś! Jest mi głupio. Bardzo głupio. Proszę porozmawiaj ze mną, daj mi jeszcze jedną szansę. Proszę!
- Więc nadal trzymasz w domu pamiątkę po tamtym dniu? Myślisz, że Ci pozwolę znów namieszać w moim życiu? Zwłaszcza, że dzięki Tobie zamieniłam się w dziwkę, rozumiesz? Byłam na samym dnie. Może tego nie wiesz, ale ja też się leczyłam. A teraz moje życie wróciło do normy i ostatnie czego w nim chcę to Ty. Dlatego proszę wyjdź stąd...
- Marta, nie potrafię tak odpuścić, wiesz o tym, prawda? – Moje pole widzenia zasłoniła czyjaś duża i silna dłoń. Położyłam na tej ręce swoje dwie małe i przymknęłam oczy.
- Chłopcze, jest późny wieczór, mógłbyś dać mojej córce spokój? Przechodziła przez Ciebie bardzo długi i trudny okres.
- Ja...
- Nie ma „ja”, wynoś się do cholery! – Waldek przeczesał swoje włosy, spoglądając na niego ostrzegawczo.
- Tak jest proszę pana. Marta, naprawdę porozmawiajmy kiedyś... – Drzwi się zamknęły, a po chwili objęły mnie silne ramiona mojego ojca. Przymknęłam powieki, pozwalając mu na to. Choć nie potrafiłam poukładać myśli, sądzę, że bez mojego ojca nie dałabym sobie rady. Odwróciłam się do niego przodem i wtuliłam bez słowa.
- Mogę dziś spać z Tobą tatusiu? – Zapytałam nieco piskliwym głosem.
- Oczywiście, że tak kochanie. I tak nie pozwoliłbym Ci zasnąć samej. – Z jakiegoś powodu tej odpowiedzi oczekiwałam. Wziął mnie na ręce i zaniósł do swojej sypialni, gdzie ściągnęłam z siebie wszystkie ubrania i wsunęłam się pod kołdrę, która pachniała pięknie, ponieważ pachniała nim, moim ojcem, który zawrócił mi w głowie i uwiódł mnie, tak że byłabym dla niego w stanie zrobić wszystko.
Gdy poczułam jego ciepłe ciało przylegające do moich pleców i członka ocierającego się o rowek pomiędzy pośladkami, gwałtownie wzrosła mi ochota na kontynuowanie tej zabawy. Mimo to poddałam się, a wkrótce zmorzył mnie sen.

Obudziłam się dopiero z samego rana i ku memu rozczarowaniu ojca nie było obok. Zapewne musiał jechać do pracy. Z przerażeniem dostrzegłam wszechobecną jedenastą godzinę. A niech to szlag! Za godzinę miałam się spotkać z Anką w kawiarni. Jak poparzona wybiegłam z łóżka, wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w coś co dla mnie było modne. O ile chłopczyce są w modzie. Odrobinę się umalowałam, aby jakoś wyglądać na spotkanie ze starą przyjaciółką i byłam już gotowa do wyjścia. Gdy zajrzałam na moment do kuchni znalazłam tam karteczkę, na której pisało, że na talerzu w kuchni są tosty, które miałam sobie odgrzać w mikrofali. Ouu, jednak Waldek jest cudowny. Nie sądziłam, że zanim wyjdzie do pracy zrobi mi śniadanie. Zazwyczaj musiałam je robić sama, ponieważ nie starczało mu czasu, by je dla mnie przyrządzić. Więc wygląda na to, że wstał dziś wyjątkowo wcześnie... Czyli udało mi się zawrócić tatusiowi w głowie. Gdyby tylko udało nam się dziś pójść o krok dalej...
Odgrzałam tosty w mikrofali i zjadłam je z prędkością światła, aby zaraz włożyć buty i wyjść z domu, zamykając za sobą szczelnie drzwi. Przewiesiłam przez ramię torbę i ruszyłam ku nieznanemu.
Dotarcie na miejsce spotkania nie było zbyt trudne, jako że autobusy jeździły o tej porze wyjątkowo często, pomimo faktu, że mieliśmy weekend. Jedynym problemem był tłok, za którym nie przepadałam. Choć chyba nikt nie przepadał za tłokiem.
Punkt dwunasta siedziałam już przy stoliku w Marysieńce – naszej dość popularnej kawiarni. Zerkałam od czasu do czasu na zegarek, mając wrażenie, że przyszłam nieco za wcześnie. Jakie było moje osłupienie, gdy ujrzałam Ankę w obecności... Konrada. Weszli oboje do pomieszczenia i podeszli do mnie. Wstałam gwałtownie i zacisnęłam ręce na torbie, dając im znać, że nie mam zamiaru rozmawiać w jego towarzystwie.
- Dlaczego przyszłaś z nim?! – Warknęłam, spoglądając spode łba na jak myślałam „przyjaciółkę”.
- Przepraszam Cię Marta, naprawdę! Wiedziałam, że jeśli powiem Ci o tym, to nie zgodzisz się na spotkanie, a po prostu Konrad ma Ci tak wiele do powiedzenia. Usiądź proszę. – Próbowałam wyminąć tę szczupłą szatynkę, jednak wysoki brunet stanął mi na drodze i chwycił mnie za nadgarstek. Natychmiastowo wyrwałam się, resztką sił próbując powstrzymać się od nagłej chęci wymierzenia mu mocnego policzka. „Uspokój się Marta, jesteś przecież dorosła do cholery. Nie możesz postępować jak dziecko” – Powtarzałam sobie w myślach.
- Zgoda, ale jeśli coś mi się nie spodoba, wyjdę bez słowa. Pasuje wam taki układ?
- Jasne, że pasuje Martusiu! – Skrzywiłam się jakby kazali mi zjeść coś kwaśnego, gdy ten obleśny typ wypowiedział moje imię. Ostatnie czego chciałam, to jego komplementy i słodkie słówka. Posłusznie usiadłam na miejscu i pochwyciłam kartę menu, aby wybrać coś dla siebie. Wybór padł na naleśniki z nutellą, podczas gdy Anka i Konrad wzięli pucharki lodowe. A to się dobrali.
- Więc o czym chcecie ze mną porozmawiać? – Konrad najwidoczniej próbował coś wtrącić, aczkolwiek jego towarzyszka skutecznie mu przerwała, wystawiając rękę wprost.
- Ja się tym zajmę. Wiesz Marta, sprawa jest bardzo delikatna. Przez długi czas pomagałam Konradowi z leczeniem, a teraz wyszedł na prostą i zrozumiał, że dwa lata, które spędziliście razem wiele dla niego znaczą. Dlatego chciałby odnowić kontakt. Nie oznacza to, że oczywiście wskoczy Ci od razu do łóżka! I przepraszam, za jego wczorajszy wybryk. Obiecuję, że będę go pilnować i to już więcej się nie powtórzy.
- „Będziesz go pilnować”? – Powtórzyłam, nie wiedząc co dziewczyna ma na myśli.
- Odkąd mieszka sam, czasami u niego nocuję. Jego rodzice próbowali go oddać do szkoły z internatem, ale wywalczył mieszkanie w samotności za ich utrzymanie. Sporo przez to było awantur. Temu chłopakowi nie zostało już nic, poza mną czy Tobą.
- Poza mną? Nie bądź śmieszna! Doskonale pamiętasz jak stoczyłam się po tym jak mnie urządził. Nie chcę drugi raz tak skończyć. Nie teraz, gdy kogoś znalazłam. – Cholera! Powinnam się ugryźć w ten mój długi język. Tak jak przypuszczałam od razu posypały się pytania. „Kto?”, „Jaki jest?”, „Od jak dawna?” i wiele więcej.
- Nie mogę wam powiedzieć, aczkolwiek jest nieco starszy od nas. Dlatego mi imponuje. Swoim doświadczeniem.
- Robiliście już to?! – Nagłe pytanie Konrada z jakiegoś powodu mnie rozbawiło. Może to dlatego, że jego mina była taka zabawna, albo dlatego, że kelner właśnie przyniósł nasze zamówienie.
- Nie, nie robiliśmy. Aczkolwiek nie wiem jak długo to potrwa, ponieważ wczoraj u mnie był, aczkolwiek ojciec wrócił, więc przerwano nam zabawę. – Westchnęłam ociężale. Jakby na to nie patrzeć, gdyby wczoraj mój były nie zapukał do drzwi, ja byłabym w dość komfortowej dla mnie sytuacji wraz z ojcem.
- Więc jednak planujecie! – Zbulwersowany wstał, spoglądając na mnie gniewnie.
- Usiądź wreszcie. – Upomniała go Ania, tym samym wskazując na jego pucharek lodowy, choć samego zdążyła zjeść już połowę. Wtedy i ja zabrałam się za swoje naleśniki, które w ekspresowym tempie znikały z talerza.
- Nie ważne dokąd zmierzacie, nie chcę kontynuować jakiejkolwiek znajomości z nim. – Kiwnęłam głową na siedzącego naprzeciwko mnie chłopaka. Gdy talerz stał się pusty, wstałam i podążyłam do toalety. Anka jak porażona odsunęła się od stołu i pobiegła za mną.
- Wszystko dobrze? – Zapytała mnie, podczas gdy pochylałam się nad umywalką, aby przemyć lekko twarz.
- Tak, jest okej, aczkolwiek nie rozumiem jednego. Od kiedy tak dobrze skumplowałaś się z Konradem? Wcześniej nazywałaś go podłym draniem, który traktuje dziewczyny jak dziwki ku swojemu zadowoleniu.
- To skomplikowane. – Odwróciła głowę w bok. Nie umknął mi fakt, że jej policzki nabrały nieco żywszego, różowego odcienia. Więc jednak doszło do czegoś pomiędzy nią, a Konradem.
- Ja... Gdy zmieniłaś szkołę, a on trafił do ośrodka, byłam jedyną, która go odwiedzała. Nawet nie zorientowałam się kiedy się w nim zakochałam, a niewiele później udało mi się go uwieść. Byłam taka szczęśliwa! Bynajmniej do momentu, gdy podczas naszego zbliżenia, gdy dochodził wykrzyczał Twoje imię. Byłam zszokowana. Wtedy pomyślałam, że skoro nie mam u niego szans, to może jakoś was razem połączę. – Opuściła głowę, bawiąc się dłońmi. Zastanawiało mnie, co krąży w tej jej głowie. Próbowała na siłę nas połączyć, myśląc, że dzięki temu poczuje się szczęśliwsza. Szkoda, że to tak nie działa.
- To co mówiłam, na temat tego, że kogoś mam było prawdą. Dlatego proszę Cię uprzejmie, abyś ograniczyła kontakt mój i Konrada do zera. On jest przeszłością, a ja mam przed sobą przyszłość. Ciebie też już nie chcę widzieć. – Wyciągnęłam z torby portfel a z niego dziesięć złotych i wręczyłam jej.
- To za naleśniki. Resztę możesz zatrzymać. Ja już idę. Szkoda, że tak wyszło. Powodzenia dla was.
- Marta, co Ty wygadujesz? Marta?! – Wyszłam z łazienki, a potem ignorując krzyki obojga na dwór i poszłam w swoją stronę. Gdy już ich zgubiłam, zadzwoniłam po taksówkę. Obawiałam się, że jednak chłopak może spróbować mnie śledzić.
Zanim się obejrzałam, byłam już w domu, gdzie czekał na mnie ojciec, trzymający w dłoni gazetę, a w drugiej kubek z kawą. Zamknęłam za sobą drzwi i ściągnęłam buty oraz płaszcz. Jednak nie wiem dlaczego łzy pociekły po bladych policzkach. Przecież nic się nie stało, prawda?
Widząc to, Waldek odłożył wszystko na bok i podszedł do mnie, obejmując mnie tymi jego ciepłymi ramionami. Nigdy bym nie pomyślała, że będę tak dobrze czuła się w ramionach własnego ojca.
- Spotkałam się z Anką. Wzięła na spotkanie Konrada.
- Cholera, co ta dziewucha wymyśla. – Mruknął pod nosem, gładząc moje długie włosy. Przy nim czułam się spokojniejsza. Wiedział jak sprawić, żebym się uspokoiła. Nawet nie rozumiem, jakim cudem ułamek sekundy później, podniosłam głowę i spojrzałam w jego piękne szare oczy. Położyłam dłoń na jego policzku i przylgnęłam do jego ust, wpijając się w nie. Nasze języki splatały się wzajemnie, a dłonie coraz niecierpliwiej upominały się o trochę swobody, aby móc badać zakamarki ciała drugiej osoby. Zostałam przyparta do drzwi, a jego dłoń wpełzła pod moją koszulkę, muskając opuszkami palców chłodną skórę, od czego przechodziły mnie przyjemne dreszcze. Wyrwało mi się ciche westchnienie, gdy zabrnął dłonią wyżej, aż do moich piersi. Ścisnął jedną z nich delikatnie, jednocześnie muskając moją szyję ciepłymi, wilgotnymi wargami. W ekspresowym tempie poczułam, jak na dole zaczynam robić się mokra. Tym razem nie mogłam się wycofać.
- Pokaż mi Twój świat. Chcę to zrobić po Twojemu. – Co ja do cholery mówię?! Ale perspektywa bycia związaną i chłostaną przez tego mężczyznę, była tak niesamowicie kusząca...
- Jesteś tego pewna? Jeśli zabiorę Cię do sypialni i zamknę za sobą drzwi, już nie będzie odwrotu. – Wyszeptał czule do mojego ucha. Chociaż miało mieć to aspekt ostrzegawczy, nieświadomie bardziej zachęcał mnie, abym podpisała ten pakt. Położyłam dłonie na jego torsie, czując jak napina wszystkie mięśnie, a głowę uniosłam do góry, aby móc spojrzeć w jego oczy.
- Jestem pewna . Spraw, bym nigdy nie zapomniała, że zakochałam się w moim ojcu. Spraw, bym nie zapomniała dnia w którym mu się oddałam po raz pierwszy. Od momentu przekroczenia drzwi Twojej sypialni nie będę córką. Będę niewolnicą, którą możesz wykorzystać jak chcesz. Będę wykonywać każdy Twój rozkaz. Jeśli kiedykolwiek mam być przez kogoś poniżona, chcę być poniżona przez mojego najukochańszego ojca. Przez... Ciebie. – Wyszeptałam, czując jak serce bije jak szalone. Nie potrafiłam już panować nad swoim ciałem i umysłem. Nie wiem czy faktycznie było tak gorąco, czy to tylko moje ciało wydzielało taki żar, przez który niesamowicie piekły mnie policzki. Gdy nieco uniosłam głowę, aby zobaczyć jego reakcję, zamarłam. Na moment stracił panowanie nad sobą, a jego szare oczy były przepełnione radością, jakby przygarnął tresowanego pieska. I ja się na to zgodziłam. Nie... ja o to błagałam.
- Och... Ja... Zaskoczyłaś mnie kochanie. Nie byłem przygotowany na taką prośbę. Aczkolwiek spełnię ją z największą przyjemnością. – Porwał mnie na ręce, zanosząc schodami do góry. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z istotnego faktu. Przecież on miał te wszystkie narzędzia do bdsm w swoim pokoju! I przez tak wiele lat chciał po prostu kogoś, kto podzieli jego fetysz. Z jakiegoś powodu serce mi się krajało, gdy tak o tym myślałam. Na szczęście dziś będzie miał okazję spełnić swoje fantazje. Gdy przekroczyliśmy próg jego pokoju, a drzwi za nami się zamknęły, wiedziałam, że nie ma odwrotu. Postawił mnie z powrotem na podłodze i spojrzał na mnie.
- Po pierwsze pakt został podpisany. Po drugie... - Jego twarz wyglądała teraz inaczej. Patrzył na mnie z góry. Jak zaledwie na podnóżek. I z jakiegoś powodu nakręcało mnie to jeszcze bardziej.
- Po drugie? – Powtórzyłam zniecierpliwiona, czekając na odpowiedź.
- Po drugie nie pozwoliłem Ci się odezwać. Tym razem potraktuję to ulgowo. Po trzecie, ściągnij spodnie i bluzkę i połóż się na brzuchu na łóżku. Nie odwracaj głowy w moją stronę. Każde obrócenie będzie karane pasem. – Zadrżałam od protekcjonalności jego głosu. Drżącymi dłońmi zadarłam swoją bluzkę do góry, a po chwili opadła na podłogę. Jakie miałam szczęście, że tego dnia założyłam najlepszą i najbardziej erotyczną bieliznę jaką posiadałam. Czarny koronkowy staniczek z wygrawerowaną różą, oraz czarne koronkowe stringi do pary. Pierwszy raz nosiłam takie majtki więc początkowo strasznie mi one przeszkadzały, zwłaszcza przy rozmowie z Anką i Konradem, ale teraz były jak wybawienie. Waldek mógł spoglądać na moje pośladki, których nie przykrywał żaden zbędny materiał. Prędko ściągnęłam spodnie, które dołączyły do bluzki leżącej na podłodze. Stałam przed nim w samej bieliźnie, ale czułam się jakbym była naga. Wiedziałam, że wkrótce wyciągnie swoją dłoń i będzie mnie nią dotykał, a jego dotyk będzie sprawiał mi niesamowitą przyjemność. Tak się jednak nie stało, na moje nieszczęście, a zamiast tego usłyszałam kolejny rozkaz.
- Powiedziałem byś się położyła, prawda?
- T-Tak... - Ułożyłam się na brzuchu na łóżku, zamykając oczy. Jeśli na niego spojrzę, dosięgnie mnie kara. A jego kary potrafiły bywać surowe. Słyszałam jak nerwowo krząta się po pokoju. Otwiera szafę, czy też szuflady. Wzdrygnęłam, gdy na pośladkach poczułam coś chłodnego, choć małego. Padło pierwsze uderzenie, przez które z moich ust wydarł się cichy jęk. Musiałam przyznać, że ból był przyjemny.
- Boli? – Zapytał.
- Nie, nie boli. To... przyjemne. – Niechcący odwróciłam głowę i dostrzegłam... o raju, przecież to był palcat! Mocne i szybkie uderzenie w udo sprawiło, że otrzeźwiałam. Wzrok znów wbiłam w poduszkę tuż przede mną.
- Mówiłem, że masz się nie odwracać. – Warknął i szarpnął mnie za włosy. To zdecydowanie było za wiele. Moje podniecenie wzrosło w przeciągu ułamku sekundy. Czułam jak nie tylko stringi, ale i uda zaczynają się robić mokre od wciąż przybywających soków. Następne uderzenia palcata trafiały raz w jeden, raz w drugi pośladek. Lekkie, szybkie, wolne, mocne. Przeplatały się wzajemnie dając niebywałą rozkosz mojemu niegrzecznemu tyłkowi.
- Nie wiem, czy wiesz, ale byłaś dziś niegrzeczna. – Wymruczał wprost do mojego ucha, pochylając się nade mną.
- Byłam niegrzeczna? – Zapytałam nieco zmieszana. Przecież nie zrobiłam dziś nic złego, prawda?
- Owszem moja panienko. Spotkałaś się z Konradem, którego nie chciałem widzieć na oczy.
- A-ale to było nieświadomie... - Próbowałam się usprawiedliwić.
- Nie ma żadnego „ale” panienko. – Tym razem na nieco piekących pośladkach poczułam jego dłoń. Ścisnął pośladki, a potem posypały się miarowe klapsy, których echo było prawdopodobnie słyszalne w całym domu.
- Tyłek do góry. Wyciągnij ręce do przodu. – Jak prosił, tak zrobiłam. Wtedy z zaskoczeniem dostrzegłam, jak chwyta moje nadgarstki i przywiązuje do ramy łóżka, na tyle mocno, bym nie dała rady się wyrwać, ale i by nie zostały zbytnie ślady. Gdy już nie mogłam się wyrwać, na oczy nałożył mi czarną opaskę. I tyle z mojej szansy zobaczenia co robi, nawet jeśli ryzykowałam kolejne klapsy, czy uderzenia. Byłam całkowicie zdana na mojego ukochanego oprawcę. Usłyszałam szelest, jakby coś upadało na podłogę i w głowie zrodziło mi się przekonanie, że to jego koszulka, tudzież spodnie, co jeszcze bardziej mnie nakręciło. Z każdym jego uderzeniem dłoni piekło coraz bardziej. Wkrótce przestał. Zmienił swoje narzędzie tortur, choć nie wiedziałam na co. Zrozumiałam wkrótce.
- Mamy niedokończoną lekcję panienko. Niestety w ostatniej ktoś nam przeszkodził... – Wymruczał mi do ucha, wywołując tym samym kolejne silne dreszcze przechodzące moje ciało. Byłam już wykończona tym nieustannym oczekiwaniem na jego kolejne posunięcie. Musiałam go poczuć w sobie, teraz. Inaczej oszaleję i nic nie zostanie z mojej i tak już lichej świadomości. Poczułam zimny przedmiot na tyłku, którym okazała się być linijka z poprzedniej lekcji. Kolejne szybkie uderzenia spadały na i tak już zapewne czerwony tyłek, ku jego uciesze. Ocierał się przy tym swoim nabrzmiałym kroczem o moje udo. Świadomość tego, że podnieciłam go czymś takim miała odwzorowanie na moich ruchach. Zaczęłam się szarpać, oddech stał się szybszy i mniej miarowy.
W końcu przestał. Szybkim ruchem ściągnął ze mnie i tak przemoczone już od moich soków stringi i przycisnął dłoń do kobiecości. Wydałam z siebie głośny jęk, zamykając mocno oczy. Droczył się ze mną. Doskonale o tym wiedziałam.
- Oczekujesz czegoś ode mnie? – Zapytał tym męskim głosem.
- T-tak... – wyszeptałam, przełykając ślinę.
- A czego? – spytał, choć doskonale wiedział czego.
- Pieprz się ze mną. Potrzebuję Cię poczuć natychmiast. – Szybkim ruchem odwrócił mnie na plecy. Syknęłam cicho, gdy tyłek zetknął się z łóżkiem. Musiał być solidnie czerwony, o ile nie fioletowy. Odpiął jedną ręką stanik i podciągnął go do góry, gdzie nadgarstki były przywiązane do łóżka. Pochylił się i musnął ustami moją szyję, wpijając się w nią. Na pamiątkę dzisiejszego wydarzenia przez najbliższe dni będę miała soczystą malinkę. Zszedł niżej, całując dekolt, obojczyki, aż dotarł do piersi, które zaczął tarmosić dłońmi, jednocześnie przygryzając sutki. To było tak podniecające, że gdybym tylko mogła się o cokolwiek otrzeć, przeżyłabym najpotężniejszy orgazm w całym swoim życiu. Ale wiedziałam, że warto jeszcze trochę poczekać. Pozostawił sutki sterczące na baczność, schodząc z pocałunkami niżej, poprzez brzuch, aż do równo wygolonego wzgórka łonowego. Wtedy podniósł się i ściągnął opaskę z moich oczu. Wstał, pozbył się wszystkich ubrań, stojąc przede mną nagi, ze sterczącym penisem, nakierowanym wprost na moją kobiecość.
- Patrz. Patrz jak Twój własny ojciec Cię pieprzy, ponieważ byłaś niegrzeczną dziewczynką. – Warknął i uderzył lekko moją pierś palcatem. Wszedł we mnie tak nagle i gwałtownie, że aż otworzyłam usta. Choć wyglądał na małego, czując go w sobie wiedziałam, że jest wielki. To było tak przyjemne uczucie, że chciałam wyciągnąć dłoń i pogładzić te jego blond włosy, drugą dłonią móc swobodnie jeździć po jego klatce piersiowej. Ale nie mogłam. Leżałam skrępowana jak jego rzecz, którą mógł pieprzyć do woli. Zaczął się poruszać we mnie. Nie był delikatny. Robił to tak, jakby chciał sobie sprawić przyjemność, mną się nie przejmując. Wolną dłonią zaczął pocierać moją nabrzmiałą łechtaczkę. Jeśli tylko będzie to kontynuował, to z pewnością osiągnę spełnienie. Już miałam coś krzyknąć, ale jego usta skutecznie zamknęły mi usta. Jedną dłonią pieścił czułe miejsce, drugą zaś uderzał raz jedną, raz drugą pierś palcatem. Niesamowite uczucie. Teraz już mało mnie obchodziło, czy ktoś słyszy moje jęki, więc te nasilały się z każdym jego pchnięciem.
- Kto jest moją niegrzeczną córeczką? – zapytał, a ja z mostu odpowiedziałam.
- Och, ja jestem Twoją niegrzeczną córeczką. Nie przestawaj, zaraz dojdę! – wyjęczałam piskliwie. Nie trwało to długo, a mięśnie kobiecości mocno zacisnęły się na jego członku. Przyjemność zdawała się nie mieć końca, więc wiłam się na łóżku pogrążona w intensywności tego orgazmu. Tak się na sobie skupiłam, że poczułam nawet, iż i on osiągnął spełnienie. Opadłam na łóżko sapiąc i próbując złapać oddech. Waldemar opadł na mnie, chuchając mi na włosy, które podobnie jak całe ciało były sklejone od potu. W tej chwili nie myślałam o tym, że mogłabym być w ciąży. Po prostu nie potrafiłam o tym myśleć. Rozwiązał mi dłonie i leżeliśmy tak dłuższy czas w milczeniu, wtulając się w siebie.
- Wyprowadźmy się. – Jego nagłe słowa spowodowały wyraz zdziwienia, który odzwierciedlił się na mojej twarzy.
- Ale jak to? – zapytałam.
- Normalnie. Firma w której pracuje ma oddziały w każdym większym mieście w Polsce. A szefowa mnie uwielbia, więc sądzę, że spełni moją prośbę o przeniesieniu. No Martusiu, do jakiego miasta byś chciała się przeprowadzić? - Właściwie od zawsze ciągnęło mnie do morza. Woda była tym, co uwielbiałam, toteż bez wahania odparłam.
- Gdańsk. Chciałabym przeprowadzić się do Gdańska. To miasto jest przepiękne i wieczorami można pójść przechadzać się plażą, co jest naprawdę romantyczne. – Położył się obok i ścisnął moją dłoń, przeczesując blond włosy.
- Zatem Gdańsk. Jutro porozmawiam na ten temat z Danutą. I jeszcze jedno... Kocham Cię, moja córeczko.
- I ja Cię kocham tatusiu. – Odparłam i zachichotałam, nad samym dwuznacznym brzmieniem tych słów. Ponieważ teraz w jego oczach już nie byłam córką, a kobietą.

Tydzień później przeprowadziliśmy się do Gdańska. Zmieniłam szkołę, aczkolwiek zawaliłam maturę i będę musiała powtórzyć ją za rok. Po naszej dzikiej zabawie okazało się, że ku naszemu szczęściu nie jestem w ciąży. Udało nam się także zamaskować nasze więzy krwi. Żyjemy teraz jak każda inna normalna para, a nasi sąsiedzi, których z resztą uwielbiamy nigdy by nie domyślili się, że łączy nas coś więcej niż przypadkowa znajomość. Waldek dostał awans, dzięki czemu nasz dom mieści się niedaleko plaży. Zapewne zastanawia was, czy nasze życie seksualne nadal tak wygląda. Owszem. Nadal dostaję kary. Za złe oceny, nie zdanie matury (Tę karę mój tyłek zapamiętał na bardzo, ale to bardzo długo!), za wracanie po nocach, czy inne błahostki. Ale nie przeszkadza mi to. W końcu zawsze byłam i będę niegrzeczną córeczką mojego tatusia.
Dodaj do ulubionych
51,721
Podziel się ze znajomymi
8.76/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.76/10 (51 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Z tej serii

Komentarze (3)

MarySue

MarySue · 4 maja 2016+1

W poprzedniej części była niedziela. Bohaterka miała iść do szkoły, a o czternastej spotkać się z Anką. A tu - popatrz, znowu niedziela! Cuda, a może zagięcie czasoprzestrzeni?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Riventhou

Riventhou · 6 sierpnia 2016+0

No to było ostre, chciałabym dostać takie lanie, nie od ojca, ale chłopaka albo dziewczyny, wszystko mi jedbo

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Czytelnik

Czytelnik · 20 października 2016+0

Pomysł na opowiadanie super. Przeczytałem pierwsze dwie części i zacząłem trzecią z nadzieją, że dam radę dokończyć... Kolejny "tatuś, tatusiu" sprawił, że nie dałem rady dłużej... Odniosłem wrażenie, że nie tylko bohaterka jest nastolatką, ale autorka również, Może pisz lepiej o grzecznych nastolatkach i ich "pierwszych razach" z kolegami lub koleżankami, jak wolisz. Za pomysł mocna 9, za słownictwo i tego "tatusia" -5, za błędy i styl -4, a na zachętę na kolejne, o czymś, co jest bliższe Twojemu stylowi 4. Sama podlicz ile dostałaś. Pozdrawiam Czytelnik

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub

Inne popularne opowiadania tego autora:

opowiadania erotyczne

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Wchodzę

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.