Dom w górach

27 kwietnia 2026

38 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

Fantazja, która rodziła się w mojej głowie od pewnego czasu...

Anna patrzyła przez szybę, jak droga coraz bardziej się zwęża i znika między wysokimi świerkami. Uśmiechała się do siebie, ściskając dłoń Kamila na swoim udzie.

— W końcu sami — powiedziała cicho, z prawdziwą ulgą w głosie. — Żadnych telefonów, żadnych spotkań, żadnych ludzi. Tylko ty, ja, kominek i cisza.

Kamil zerknął na nią i uśmiechnął się tym swoim ciepłym, spokojnym uśmiechem.

— To ma być nasz weekend kochanie.

Anna westchnęła z zadowoleniem. Ostatnie miesiące były naprawdę ciężkie – praca, ciągły stres, mało czasu dla siebie. Ten wyjazd planowała od tygodni. Drewniana chatka w górach, tylko oni dwoje, długie spacery, wino przy kominku i wreszcie czas, żeby poczuć się jak na początku ich związku. Gdy za ostatnim zakrętem zobaczyła chatkę, uśmiech zamarł jej na ustach. Przed budynkiem stały dwa samochody. Anna zmarszczyła brwi.

— Kamil… czyje to auta?

Kamil zgasił silnik i przez chwilę nie odpowiadał. W końcu odwrócił się do niej z tym samym spokojnym uśmiechem, choć teraz wydawał się trochę… wymuszony.

— Tomek i Adam zadzwonili w zeszłym tygodniu. Mówili, że są w okolicy i mają wolny weekend. Pomyślałem, że… będzie miło ich zobaczyć. Dawno się nie spotykaliśmy.

Anna poczuła, jakby ktoś wylał na nią kubeł zimnej wody. Przełknęła ślinę. W środku kipiała. Miała ochotę powiedzieć: „Serio? Obiecałeś mi weekend tylko we dwoje, a zaprosiłeś ich bez pytania?”. Ale zamiast tego uśmiechnęła się – tym samym uprzejmym uśmiechem, który zawsze zakładała, kiedy nie chciała robić scen.

— Aha… — powiedziała tylko, starając się, żeby głos brzmiał normalnie. — No… super.

Wysiadła z samochodu. Serce waliło jej mocno. Jeszcze przed chwilą wyobrażała sobie spokojny wieczór przy kominku, tylko z mężem. Teraz czuła się… lekko obrażona. Ale nie chciała tego pokazać. Nie przy nich. Drzwi chatki otworzyły się i wyszli oni. Tomek – wysoki, w czarnej bluzie, z tym samym leniwym, pewnym siebie uśmiechem. Adam – szczuplejszy, trochę niższy.

— No nareszcie! — zawołał Tomek radośnie, podchodząc. — Już myśleliśmy, że zgubiliście drogę w tych górach.

Adam podszedł bliżej. Jego spojrzenie zatrzymało się na Annie.

— Witaj, piękna — powiedział cicho, nachylając się, żeby cmoknąć ją w policzek. Jego oddech musnął jej ucho.

— Dobrze cię znowu widzieć.

Anna poczuła mrowienie na karku. Uśmiechnęła się grzecznie, ale w środku wszystko się ścisnęło. Kamil wysiadł, objął ją ramieniem i powiedział z uśmiechem:

— No to jesteśmy w komplecie.

Anna stała między nimi – między mężem, który właśnie zrujnował jej wymarzony spokojny weekend, a dwoma mężczyznami, których spojrzenia nagle wydawały się cięższe niż kiedykolwiek. Uśmiechała się. Ale w środku czuła, że ten weekend właśnie przestał być tym, na co czekała.

W chatce było przytulnie i ciepło, ale Anna od razu poczuła się…nieswojo. Na stole stały butelki piwa, wino i kilka talerzy z przekąskami. Tomek i Adam zachowywali się jak u siebie – głośno, swobodnie, jakby to oni zaprosili wszystkich. Anna uśmiechała się uprzejmie, chociaż w środku gotowała się ze złości. Zdjęła kurtkę i została w tym, w czym przyjechała – w krótkich, dżinsowych spodenkach, które podkreślały jej długie nogi, i cienkiej, jasnej bluzce na ramiączkach. Była boso, bo od razu zrzuciła klapki przy drzwiach. Paznokcie u dłoni i stóp miała świeżo zrobione – delikatny, subtelny różowy lakier, który ładnie kontrastował z opaloną skórą. Kamil podszedł do niej od tyłu i objął w pasie.

— Wszystko dobrze? — zapytał cicho, muskając ustami jej skroń.

Anna kiwnęła głową, ale nie spojrzała mu w oczy.

— Jasne — odpowiedziała z wymuszonym uśmiechem. — Tylko… trochę mnie zaskoczyłeś.

Kamil przytulił ją delikatnie.

— Wiem, przepraszam. Naprawdę myślałem, że będzie miło. Nie chciałem, żebyś się czuła niezręcznie. Jeden wieczór i potem mamy resztę weekendu tylko dla siebie, obiecuję.

Anna kiwnęła głową, ale nie powiedziała nic więcej. Nie chciała robić scen przy nich. Tomek podał jej kieliszek wina.

— Dla najpiękniejszej kobiety jaką znam — powiedział z uśmiechem, spoglądając na jej nogi.

Usiedli przy stole. Rozmowa płynęła – stare wspomnienia, żarty, śmiechy. Anna starała się uczestniczyć, ale cały czas czuła się trochę spięta. Po drugim kieliszku wina, napięcie w jej brzuchu zaczęło się zmieniać. Irytacja na Kamila wciąż tam była, ale powoli mieszała się z czymś innym. Z ciekawością i lekkim dreszczykiem. Zauważyła, jak Tomek patrzy na jej nogi, gdy założyła jedną na drugą. Spostrzegła też, jak Adam zerka na jej piersi, kiedy się śmiała. Kamil siedział obok niej, trzymał dłoń na jej kolanie, a jego palce co jakiś czas sunęły trochę wyżej. Jego dłoń sprawiła że ciepło rozchodziło się po całym ciele. Po kilku lampkach wina poczuła się odprężona i złość na Kamila minęła. Starała się utrzymać kontrolę, ale alkohol i emocje robiły swoje. Atmosfera powoli gęstniała. Chłopaki byli coraz bardziej rozluźnieni, żarty coraz odważniejsze, a spojrzenia… coraz dłuższe.

Alkohol już mocno szumiał im w głowach. Anna siedziała na kanapie, z lekko podwiniętymi nogami. Krótkie dżinsowe spodenki mocno opinały jej uda. Różowy, subtelny lakier na paznokciach u dłoni i stóp błyszczał w świetle i przyciągał wzrok. Czuła na sobie spojrzenia — nie nachalne, ale wystarczająco długie, by robiło jej się gorąco. Adam sięgnął po pustą butelkę po winie, która stała na stole, i zaczął ją obracać w dłoniach. Uśmiechnął się lekko, z charakterystycznym, psotnym błyskiem w oku.

— Wiecie co… może byśmy zakręcili?

Anna poczuła, jakby ktoś wylał na nią kubeł zimnej wody.

— Nawet o tym nie myślcie — powiedziała natychmiast, stanowczo i wyraźnie.

Serce zaczęło walić jej jak młot. Wstyd, zaskoczenie i irytacja zmieszały się w jedną gorącą kulę.

— Jestem mężatką, nie nastolatką na studenckiej imprezie — dodała, patrząc na Adama, potem na Tomka. — Nie będę się z wami całować.

Tomek uniósł brwi i uśmiechnął się prowokująco, ale łagodnie.

— Ej, Ania… no weź. To tylko zabawa. Niewinna. Jedno, dwa okrążenia i koniec. Nawet nie musimy się całować… cokolwiek.

Anna pokręciła głową, czując, jak rumieniec wpełza jej na twarz.

— Serio? Chcecie się całować z żoną waszego kumpla? Przy nim? — zapytała, patrząc na nich z niedowierzaniem.

Spojrzała na Kamila, szukając wsparcia. Kamil milczał przez chwilę. Też czuł już alkohol, ale widać było, że jest zaskoczony. Potarł kark, wyraźnie zakłopotany.

— Chcecie się całować z moją żoną? — zapytał z lekkim niedowierzaniem w głosie.

Tomek zaśmiał się cicho.

— No co ty, stary. To tylko gra. Jak Ania nie będzie chciała, to powie stop i kończymy.

Kamil znów potarł kark. Widać było wewnętrzną walkę — zaskoczenie, lekkie zażenowanie i… cień ciekawości, której sam się chyba wstydził.

— Nie wiem… — mruknął.

Adam nachylił w ich stronę, czując, że trafili na podatny grunt.

— Będzie śmiesznie. Jak coś będzie nie tak, od razu przerywamy.

Kamil spojrzał na Annę. Widział, że jest lekko spięta, że nerwowo obraca kieliszek w dłoniach. Ale widział też rumieniec na jej policzkach i to lekkie wahanie w oczach. Westchnął głęboko i powiedział miękko, kładąc dłoń na jej udzie:

— Ania… może jednak?

Anna spojrzała na niego z niedowierzaniem, totalnie zaskoczona. Nie spodziewała się że jej mąż mógłby się na coś takiego zgodzić.

— Kamil… poważnie? — zapytała cicho.

W głowie szumiało jej od wina, serce waliło jak oszalałe. Wstyd mieszał się z dziwną, niepokojącą ciekawością, której absolutnie nie chciała przyznać. W końcu westchnęła głęboko i powiedziała cicho, ale już bez wcześniejszej pewności:

— To głupie… naprawdę nie chcę się z wami całować przy moim mężu.

W tych słowach nie było już pełnej stanowczości. Pojawiła się delikatna nutka wahania. Tomek i Adam natychmiast to wychwycili.

— Nie chcesz nas nawet spróbować? — zapytał Adam z lekkim, ciepłym uśmiechem, pełnym nadziei.

Cisza zawisła w powietrzu. Nikt nic nie mówił, ale alkohol i napięcie, które właśnie się pojawiło, powoli zaczynały działać na wyobraźnię wszystkich. Tomek uśmiechnął się szerzej, wziął butelkę i zakręcił nią energicznie na stole. Anna patrzyła, jak szklana butelka wiruje, i czuła, jak żołądek zaciska się jej ze zdenerwowania i niepewności. Wiedziała, że właśnie przekroczyła granicę, której absolutnie nie chciała przekraczać.

Butelka zakręciła się po raz pierwszy. Anna siedziała niepewnie na kanapie, z jednej strony alkohol lekko tłumił jej zdrowy rozsądek, ale jeszcze nie straciła nad sobą kontroli.

„Co ja robię? Po co ja się na to zgodziłam?” – pomyślała, obserwując dyskretnie mężczyzn siedzących po drugiej stronie stolika.

Butelka zwolniła i zatrzymała się na Adamie. Adam uśmiechnął się powoli, z tym charakterystycznym, lekko drapieżnym błyskiem w oku.

— No to ja zaczynam — powiedział cicho.

Adam spojrzał na Kamila.

— Powiedz mi czy jak skończymy grać, to pójdziecie grzecznie spać?

Kamil spojrzał na Anię i po chwili odparł spokojnie:

— Tak, ale najpierw pójdziemy pod prysznic – lubimy nowe miejsca.

Tomek i Adam wymienili spojrzenia. Kamil przełknął ślinę. Jego palce na jej udzie zacisnęły się mocniej. Adam uśmiechnął się.

— Interesujące.

Zakręcił butelką ponownie. Kilka następnych kolejek zadawali sobie pytania, które stawały się coraz bardziej bezpośrednie i pikantne. Cała czwórka śmiała się po kolejnych zabawnych pytaniach i odpowiedziach, ale powoli w pokoju zaczynało narastać napięcie, które z biegiem czasu było coraz bardziej widoczne. Gra się rozkręcała. Kolejne okrążenie. Butelka wskazała na Tomka.

— Pocałuj mnie w usta.

Anna zamarła. Spojrzała na Kamila. W jego oczach widziała zazdrość, połączoną z ciekawością. Nie powiedział „nie”. Tylko patrzył na nią gorącym spojrzeniem. Anna poczuła, jak żołądek zaciska się jej w supeł. Wstyd i podniecenie stanowiły mieszankę wybuchową. Adam podszedł do niej, a gdy tylko wstała ich usta spotkały się. Pocałunek był delikatny na początku… ale szybko stał się głębszy. Adam nie spieszył się. Smakował ją powoli, dokładnie. Anna czuła, jak jej ciało reaguje – sutki twardnieją, a między udami robi się coraz goręcej. Gdy skończyli gorący rumieniec oblał jej twarz. Kamil patrzył na nią tak, jakby widział ją po raz pierwszy. W pokoju zapanowała cisza, którą przerwał odgłos ponownie kręcącej się butelki. Tym razem wskazała Adama.

Adam nie czekał. Podszedł bliżej, jego dłoń dotknęła jej pasa, tuż nad pupą. Delikatnie, ale zdecydowanie pocałował jej usta. Język musnął jej wargę – raz, drugi. Anna poczuła, jak kolana jej miękną. To już nie była niewinna gra. To było coś więcej. Coś, czego się nie spodziewała. Kiedy Adam się odsunął, w chatce zrobiło się bardzo cicho. Kamil patrzył na Annę. Nie przypuszczał że tego wieczoru zobaczy, jak żona całuje się z innymi mężczyznami. Anna poczuła, jak serce wali jej w piersi. Wstyd palił ją żywym ogniem, ale między udami było już mokro. Spojrzała na męża i wyszeptała mu do ucha cicho, prawie bezgłośnie:

— Kamil… co my robimy? On tylko przełknął ślinę, a jego dłoń ponownie spoczęła na jej udzie i zaczęła ją delikatnie pieścić:

— Podobało ci się?

Gra dopiero się zaczynała.

Anna usiadła z powrotem na kanapie, ale świat wokół niej lekko się zakołysał. Serce wciąż waliło jej mocno, a w ustach czuła ich smak. Jeszcze przed chwilą była pewna, że to tylko głupia zabawa, którą zaraz przerwie. Teraz czuła się… inaczej. Wino, które wcześniej tylko przyjemnie szumiało, nagle uderzyło mocniej. Świat lekko się zakołysał, a granice między tym, co niewłaściwe, a tym, co ekscytujące, zaczęły się rozmazywać. „Co ja właśnie zrobiłam?” – pomyślała, a wstyd uderzył w nią falą gorąca.

Była dorosłą kobietą, żoną, a właśnie pozwoliła dwóm innym mężczyznom pocałować się w usta… przy swoim mężu. Czuła się jednocześnie winna i… niesamowicie podniecona. Wino szumiało już głośniej w głowie, rozluźniając myśli, które jeszcze kilka minut temu krzyczały „NIE”. Kamil siedział obok niej. Jego dłoń wciąż spoczywała na jej udzie, ale palce były coraz bardziej napięte. Anna widziała, jak przełyka ślinę, jak jego szczęka się zaciska. Był zazdrosny – widziała to wyraźnie.

Ale w jego oczach było też coś innego. Podniecenie. Tomek zakręcił butelką po raz kolejny. Tym razem padło na Adama. Ten uśmiechnął się powoli i wstał. Podszedł do niej, wyciągnął rękę. Anna zawahała się tylko przez sekundę, po czym pozwoliła mu się podnieść. Kiedy stanęła blisko niego, poczuła zapach jego skóry – ciepły, męski. Adam jedną ręką objął ją w talii, drugą delikatnie wsunął w jej włosy. Przyciągnął ją bliżej. Jego usta były pewne, a dłoń zsunęła się niżej – na krzyż jej pleców, potem odrobinę niżej, na górną część pośladków. Anna westchnęła zaskoczona, gdy poczuła ten dotyk. Jej ciało odpowiedziało natychmiast. Sutki stwardniały pod cienką bluzką, a między udami zrobiło się jeszcze bardziej mokro. Wino szumiało coraz głośniej – granice, które jeszcze niedawno były ostre i wyraźne, zaczynały się rozmazywać. Kiedy Adam się odsunął, jego dłoń pozostała na jej talii jeszcze przez chwilę. Spojrzał jej w oczy.

— Smakujesz fantastycznie — powiedział cicho, tak żeby tylko ona usłyszała.

Anna poczuła, jak policzki jej płoną. Spojrzała na Kamila. Mąż patrzył na nią z mieszanką zazdrości i podniecenia tak silnego, że aż drżała mu ręka, którą trzymał na kieliszku.

Zakręcili ponownie. Tym razem butelka zatrzymała się na Tomku, który wstał i podszedł do niej bez słowa. Nie ograniczył się tylko do ust. Jedną ręką objął ją w pasie, drugą delikatnie, ale pewnie przesunął po jej odsłoniętym udzie – od kolana wyżej, aż do krawędzi krótkich spodenek. Palce musnęły wewnętrzną stronę uda, bardzo blisko miejsca, które pulsowało coraz silniej. Pocałunek był głęboki, niemal łapczywy. Anna westchnęła, gdy jego dłoń powędrowała jeszcze wyżej, zahaczając palcami o brzeg spodenek. Nie wszedł pod materiał – jeszcze nie – ale dotyk był tak wyraźny, że aż zadrżała. W jej głowie wino szumiało już mocno. Alkohol rozmywał ostatnie, ostre dotąd granice. Wstyd wciąż tam był, przypominał jej że jest żoną, ale podniecenie było silniejsze. Czuła się pożądana. Pożądana przez trzech mężczyzn jednocześnie. I to uczucie było tak intensywne, że aż kręciło się jej w głowie. Kiedy Tomek się odsunął, jego dłoń jeszcze przez sekundę pozostała na jej udzie. Anna stała zakłopotana, oddychając szybko. Policzki miała czerwone, oczy błyszczące. Spojrzała na Kamila. Mąż patrzył na nią tak, jakby walczył ze sobą. Zazdrość, podniecenie, miłość i coś jeszcze mieszały się w jego spojrzeniu. Poczuła, jak jej własne ciało reaguje na to spojrzenie. Była już mokra, a gra dopiero się rozkręcała.

Butelka kręciła się po raz kolejny, i tym razem wszyscy już wiedzieli, że gra przestała być niewinna. Anna siedziała na kanapie z mocno bijącym sercem. Pocałunek z Tomkiem wciąż był w jej głowie. Czuła jego smak, ciepło jego dłoni na swoim udzie, to, jak palce zahaczyły o krawędź spodenek. Serce waliło jej tak mocno, że czuła je aż w gardle. Czuła się obnażona, choć wciąż miała na sobie ubranie. Kiedy butelka zatrzymała się na Tomku, w pokoju zrobiło się jeszcze ciszej.

Tomek wstał powoli. Tym razem nie uśmiechał się już tak lekko jak wcześniej. Podszedł do niej i wyciągnął rękę. Anna wstała. Czuła na sobie spojrzenie Kamila. Tomek nie ograniczył się do pocałunku. Jedną ręką objął ją w talii, drugą delikatnie, ale zdecydowanie wsunął pod rąbek jej bluzki. Palce musnęły nagą skórę brzucha, potem powędrowały wyżej, aż zatrzymały się tuż pod piersiami, po czym jego kciuk przejechał po dolnej krawędzi stanika. Pocałunek był głęboki i pewny. Tomek smakował ją powoli, dokładnie, jakby chciał zapamiętać każdy szczegół. Jego dłoń na jej brzuchu przesunęła się jeszcze wyżej, dotykając stanika. Anna drgnęła – sutek stwardniał natychmiast pod jego dotykiem. Uderzyła w nią falą gorąca.

„Co ja robię…” – pomyślała. Podniecenie było jednak znacznie silniejsze niż wewnętrzny opór. Nie była w stanie powstrzymać naturalnych odruchów. Tomek oderwał usta od jej warg i szepnął jej prosto do ucha, tak cicho, żeby tylko ona usłyszała:

— Masz piękne piersi…

Anna zacisnęła uda. Wstyd i podniecenie walczyły w niej tak mocno, że aż zakręciło jej się w głowie. Spojrzała na Kamila. W jego oczach była zazdrość – czysta, ostra – ale jednocześnie jego spodnie były wyraźnie napięte. Patrzył na rękę Tomka pod bluzką żony i nie powiedział ani słowa, żeby to przerwać.

Butelka kręciła się raz za razem, a ona czuła że z każdym pocałunkiem coraz bardziej traci nad sobą kontrolę. Adam wstał i podszedł do niej od tyłu. Przycisnął się do jej pleców, jego dłonie powędrowały na jej brzuch, potem wyżej. Jedną ręką objął jej pierś przez bluzkę i stanik, drugą zsunął się niżej – na górną część uda, tuż pod krawędzią spodenek. Palce musnęły wewnętrzną stronę uda, bardzo blisko jej cipki.

Pocałował ją w szyję, potem w ucho.

— Jesteś taka gorąca… — wyszeptał. — Czuję, jak drżysz.

Jego palce przesunęły się jeszcze trochę wyżej, zahaczając o brzeg spodenek. Nie wszedł pod materiał, ale był bardzo blisko. Anna westchnęła głośno, jej głowa opadła do tyłu na jego ramię. Czuła jego twardość na pośladkach, czuła dłoń na piersi, czuła palce niebezpiecznie blisko cipki.

Kamil patrzył na wszystko z kanapy. Zazdrość była coraz trudniejsza do opanowania, ale jednocześnie jego kutas był tak twardy, że prawie rozsadzał mu spodnie. Anna spojrzała na niego przez ramię. Czuła się jednocześnie winna, zawstydzona i niesamowicie pożądana. To połączenie było oszałamiające. W tym momencie gra przestała być grą. Stało się coś więcej. Coś, czego żadne z nich już nie mogło zatrzymać.

Butelka zakręciła się po raz kolejny. Powietrze zrobiło się ciężkie, naładowane niewypowiedzianymi emocjami. Anna siedziała na kanapie z mocno bijącym sercem. Czuła na sobie spojrzenia trzech mężczyzn – spojrzenia, które już nie były tylko ciekawskie. Były głodne.

Kiedy butelka zatrzymała się na Adamie, w pokoju zrobiło się tak cicho, że słychać było ich oddechy. Adam wstał powoli, podszedł do Anny i wyciągnął rękę.

— Wstań — powiedział cicho.

Wstała. Adam przyciągnął ją do siebie. Jedną ręką objął ją w talii, drugą wsunął pod jej bluzkę. Palce musnęły nagą skórę brzucha, potem powędrowały wyżej. Tym razem nie zatrzymał się pod stanikiem. Delikatnie, ale zdecydowanie wsunął dłoń pod materiał i objął jej nagą pierś. Anna westchnęła głośno. Sutek stwardniał niemal natychmiast pod jego dłonią. Czuła, jak Adam masuje go powoli, okrężnymi ruchami, drażniąc i ściskając lekko. Druga jego dłoń zsunęła się niżej – na pośladek, ściskając go przez cienki materiał spodenek. Adam smakował ją bez pośpiechu, ale z wyraźnym pożądaniem. Wstyd uderzył w nią po raz kolejny.

„Co ja robię? Kamil nie może na to patrzyć…”

Ale podniecenie było jeszcze silniejsze. Czuła się pożądana w sposób, który był dla niej obcy i pociągający jednocześnie. To uczucie było oszałamiające, wręcz uzależniające.

Adam oderwał usta od jej warg i szepnął jej prosto do ucha:

— Mogę zdjąć ci bluzkę?

Nie była w stanie odpowiedzieć. Tylko drżała. Kamil patrzył na wszystko – widział, jak dłoń Adama masuje pierś jego żony pod bluzką, jak pieści jej pośladki, i to jak jego żona drży. Jednocześnie jego kutas był twardy, a podniecenie silniejsze niż zazdrość.

Tomek nie wytrzymał dłużej. Wstał i podszedł do nich. Stanął za Anną, przycisnął się do jej pleców. Jego dłonie powędrowały na jej pośladki. Ścisnął je mocno.

— Jesteś taka seksowna… pomogę ci — wyszeptał jej do drugiego ucha.

Powoli złapał za krawędź bluzki, Anna uniosła ręce jak w transie, i po chwili bluzka opadła na podłogę. Stała teraz przed nimi w koronkowym staniku i krótkich, jeansowych spodenkach. Zamknęła oczy.

— Wyglądasz obłędnie – usłyszała po krótkiej chwili, ale nie wiedziała już nawet który z nich to powiedział.

Ich dłonie pieściły ją delikatnie, co jakiś czas zaciskając się mocniej na pośladkach i piersiach. Była między nimi dwoma – przyciśnięta z przodu i z tyłu. Adam masował jej piersi i brzuch, a Tomek pieścił jej pupę. Mężczyźni całowali szyję, usta. Anna jęknęła głośno, bezwstydnie. Głowa opadła jej do tyłu, na ramię Tomka. Czuła się pożądana…, i to uczucie było tak intensywne, że aż kręciło jej się w głowie. Spojrzała na Kamila, który obserwował ją z podnieceniem w oczach.

— Kamil… — wyszeptała drżącym głosem.

Nie dokończyła. Adam ścisnął jej sutek mocniej, a Tomek pieścił jej tyłek przez materiał spodenek. Gra była skończona.

Kamil patrzył na to wszystko. Zazdrość i podniecenie walczyły w nim mocno. Widział jak jego żona drży między dwoma mężczyznami, jak jej piersi są pieszczone przez obce dłonie, jak jej usta całują obcych mężczyzn. Chciał to przerwać, a jednocześnie chciał patrzeć dalej.

Anna stała między nimi. Jej ciało było gorące, drżące, i całkowicie poddane. Adam z przodu masował jej piersi wsuwając dłonie pod stanik, jego kciuki powolnymi ruchami drażniły stwardniałe sutki. Tomek z tyłu przyciskał się do jej pleców, jego dłoń sunęła po wewnętrznej stronie uda, coraz wyżej, coraz bliżej miejsca, które już pulsowało z podniecenia. Czuła ich obu jednocześnie. Czuła ciepło ich ciał, zapach męskiej skóry, ciężki oddech na swojej szyi. Czuła, jak jej własne ciało zdradza ją na każdym poziomie – i nie pozwala jej protestować. Nigdy w życiu nie czuła się tak pożądana. Nigdy nie czuła się tak… rozpalona.

Spojrzała znowu na Kamila. Obserwował ich z ogromnym podnieceniem, pomieszanym z zazdrością. Jego ręka powędrowała do rozporka. Rozpiął go powoli, wyciągnął kutasa i zaczął nim poruszać. Anna zobaczyła to wyraźnie. Widok męża, który masturbuje się, patrząc, jak dwóch innych mężczyzn jej dotyka, sprawił, że coś w niej eksplodowało.

Tomek uśmiechnął się przy jej uchu.

— Podoba ci się, że mąż na to patrzy?

Anna nie odpowiedziała, tylko cicho westchnęła. Stanik zaczynał im przeszkadzać, utrudniał dostęp do jej pięknych piersi. Tomek przesunął dłonie na jej biustonosz, powoli, z wyczuciem odnalazł małe, metalowe zapięcie między łopatkami.

— Nie, proszę… — wyrwało się z jej ust.

Ale było już za późno, stanik opadł na podłogę, a mężczyźni skupili się na jej piersiach. Ania próbowała jeszcze zasłonić je dłonią, ale nie zdążyła – ich ręce znalazły się tam szybciej. Stała teraz naga od pasa w górę między dwoma mężczyznami, a jej skóra była pokryta gęsią skórką.

„Co ja robię?” — pomyślała po raz kolejny tego wieczoru.

Jeszcze godzinę temu marzyła o spokojnym weekendzie we dwoje, z mężem. Teraz stała półnaga przed dwoma obcymi mężczyznami, a jej mąż patrzył na to wszystko z dziwnym błyskiem w oczach.

Tomek złapał ją w pasie i mocny ruchem obrócił przodem do siebie.

— Masz piękne piersi — powiedział niskim głosem, patrząc jej prosto w oczy. — Zawsze o nich myślałem.

Anna przełknęła ślinę. Nie wiedziała, co odpowiedzieć. Masował je i ugniatał lekko, palcami drażnił jej sutki. Przysunął twarz do jej piersi i zaczął je całować. Anna jęknęła głośno – dźwięk, który zabrzmiał w chatce jak wystrzał. Adam z tyłu przycisnął się do jej pleców i pocałował w kark. Anna poczuła jego twardość na pośladkach. Jego dłonie powędrowały na jej brzuch, potem zsunęły się niżej, do paska spodni.

— Mogę? — zapytał cicho, palcami zahaczając o guzik.

Anna spojrzała na Kamila. Nie potrafiła, a może nie chciała się już bronić. Kątem oka dostrzegła że kiwnął głową. Zamknęła oczy.

— Tak… — wyszeptała.

Guzik spodni rozpiął się z cichym kliknięciem.

Adam nie spieszył się. Powoli, bardzo powoli zsunął zamek, jakby chciał, żeby każda sekunda wryła się w pamięć wszystkich obecnych. Anna stała nieruchomo, oddychając płytko, czując, jak materiał spodni zsuwa się z jej bioder i opada na podłogę wokół kostek. Została tylko w czarnych, koronkowych majtkach. Tomek wciąż trzymał jej piersi, kciukami drażniąc sutki. Adam z tyłu przycisnął się mocniej – jego twardy kutas napierał na jej pośladki. Anna czuła każdy szczegół: ciepło jego ciała, szorstkość materiału, pulsowanie pod spodem. Wstyd powoli zanikał, a między udami zrobiło się tak mokro, że koronka majtek przylgnęła do skóry.

Kamil siedział dwa metry dalej. Patrzył jak mężczyźni dotykają jego żony, jak jej sutki są ściskane przez palce Tomka, jak biodra Anny drżą pod dotykiem Adama. Chciał wstać, przerwać to wszystko i zabrać ją stąd. Ale jednocześnie jego własny penis pulsował w dłoni. Podniecenie było silniejsze niż zazdrość.

Adam wsunął dłoń pod koronkę majtek Anny od tyłu. Palce przejechały po jej wilgotnej skórze, rozchylając wargi sromowe. Anna jęknęła cicho, głowa opadła jej do tyłu na jego ramię.

— Jesteś cała mokra… — mruknął Adam jej do ucha, tak żeby wszyscy usłyszeli.

Jego środkowy palec wsunął się między wargi – powoli, głęboko. Anna westchnęła głośno, kolana ugięły się pod nią. Tomek ścisnął jej sutki mocniej, pociągając je lekko. Czuła się jak w pułapce – między dwoma mężczyznami, którzy robili z nią dokładnie to, czego pragnęła, i mężem, który patrzył na to wszystko z mieszanką zazdrości i pożądania.

— Chyba ci się podobało, a teraz możesz dostać więcej – szepnął jej do ucha, tym razem nieco ciszej.

Anna poczuła, jak policzki jej płoną. Spojrzała na męża – widziała jak porusza swoim kutasem, patrząc na nich z gorącym podnieceniem w oczach. I to podniecało ją jeszcze bardziej.

Dłoń Adama pieściła jej cipkę wsuwając się pod koronkę majtek. Palce powoli zatapiały się w jej mokrej, gorącej cipce. Po chwili delikatnej pieszczoty, wsunął palca głębiej – najpierw jednego, a po chwili dwa. Anna jęknęła głośno, opierając się o Tomka. Adam powoli zaczął poruszać palcami. Była tak mokra,  że wsuwał się w nią bez żadnego oporu.

— Kurwa… — wyszeptał, bardziej do siebie niż do niej. — Jesteś cudowna…

Tomek pochylił się i wziął jej sutek do ust. Ssał mocno, pracując językiem. Westchnęła głośno, jej dłoń odruchowo powędrowała do jego włosów. Adam uklęknął z tyłu i jednym szybkim ruchem zsunął jej majtki.

Teraz stała zupełnie naga między nimi. Nie protestowała. Jej ciało już się poddało. Biodra same poruszały się do przodu, szukając więcej.

Tomek odsunął się od jej piersi i spojrzał na Kamila.

— Mogę?

Kamil milczał przez chwilę. Zazdrość walczyła w nim z podnieceniem. W końcu kiwnął głową – krótko, prawie niezauważalnie.

— Tak.

Tomek uklęknął przed Anną. Rozchylił jej uda dłońmi i bez ostrzeżenia przyłożył usta do  cipki. Język wsunął się głęboko, smakując ją całą. Anna jęknęła cicho, kolana znowu ugięły się pod nią. Adam przytrzymywał ją z tyłu, obejmując ramionami, jego dłonie ściskały piersi. Kamil siedział dwa metry dalej i patrzył. Zazdrość paliła go nadal, ale podniecenie było silniejsze. Nigdy nie czuł czegoś takiego. Anna spojrzała na męża westchnęła drżącym głosem:

— Kamil… ja… nie mogę… to za dużo…

Ale jej biodra same poruszały się w rytm języka Tomka.

A ten poruszał nim powoli i dokładnie – długimi liźnięciami od dołu do góry, potem okrężnymi ruchami wokół łechtaczki, ssąc ją delikatnie, jakby chciał ją całą pochłonąć. Anna czuła każdy ruch tak wyraźnie, że aż kręciło jej się w głowie. Kolana jej drżały, ręce zaciskały się na ramionach Adama, który trzymał ją od tyłu.

— Ahhh… — jęknęła cicho.

Czuła ogromny wstyd.

„Mój mąż patrzy, jak obcy mężczyzna liże mnie między nogami” – myślała, a jednocześnie jej biodra same pchały się do przodu, szukając więcej.

Nigdy nie czuła się tak obnażona, tak zawstydzona i jednocześnie tak podniecona. Adam z tyłu ścisnął mocniej jej piersi, jego twardy kutas napierał na jej pośladki przez spodnie.

— Dobrze ci jest? — szepnął jej do ucha.

Anna zacisnęła powieki – z nadmiaru wstydu i rozkoszy. Kamil siedział dwa metry dalej. Nie ruszał się. Tylko patrzył. Zazdrość była jak nóż wbity w brzuch – widział, jak język Tomka znika między udami jego żony, jak jej ciało drży, jak jej usta są rozchylone w cichym, bezradnym jęku. Podniecenie było tak silne, że aż kręciło mu się w głowie.

Tomek uniósł głowę na chwilę. Jego usta były mokre. Spojrzał na Kamila.

— Twoja żona smakuje obłędnie — powiedział niskim, spokojnym głosem. — Chcesz zobaczyć, jak dochodzi na moim języku?

Kamil przełknął ślinę. Po krótkiej chwili z jego ust wydobył się tylko krótki dźwięk:

— Chcę.

Tomek uśmiechnął się i wrócił między jej uda. Tym razem nie był delikatny. Wsunął dwa palce głęboko, jednocześnie ssąc łechtaczkę mocno i rytmicznie. Anna jęknęła cicho, jej ciało wygięło się w łuk. Adam przytrzymał ją mocniej, jedną ręką ściskając pierś, drugą trzymając za szyję.

— Patrz na męża — szepnął jej do ucha.

Anna otworzyła oczy. Ich spojrzenia spotkały się. W jego oczach była zazdrość i podniecenie. I to wystarczyło.

Orgazm przyszedł nagle, gwałtownie. Anna zadrżała całym ciałem, jej uda zacisnęły się mocno, biodra szarpnęły do przodu. Jęknęła głośno – dźwięk, którego sama się przestraszyła. Fala rozkoszy przetoczyła się przez nią jak huragan, aż zrobiło jej się słabo.

Tomek nie przestawał – lizał ją przez cały orgazm, przedłużając każdy skurcz, aż Anna zaczęła błagać drżącym głosem:

— Proszę… już… nie mogę…

Dopiero wtedy się odsunął. Tomek powoli wstał.

— Teraz Twoja kolej — powiedział cicho.

Anna zamarła. Serce podskoczyło jej do gardła. Jeszcze przed chwilą czuła się jak w transie, ale te dwa słowa uderzyły w nią jak zimna woda. Spojrzała na Kamila – błagalnie, szukając w jego oczach ratunku. Tomek powtórzył spokojnie:

— Uklęknij, kotku.

Jej nogi ugięły się same. Uklękła powoli na drewnianej podłodze, czując, zimne deski pod kolanami. Adam rozpiął rozporek. Tomek zrobił to samo. Dwa twarde, nabrzmiałe kutasy znalazły się tuż przed jej twarzą. Anna otworzyła usta. Tomek pierwszy wsunął się między jej wargi – powoli i delikatnie.

— Grzeczna dziewczynka — mruknął Tomek, poruszając biodrami.

Anna klęczała na twardej drewnianej podłodze, kolana już lekko zaczynały ją boleć. Tomek trzymał ją za włosy, powoli, ale zdecydowanie wsuwał się coraz głębiej w jej usta. Jego kutas był gorący i pulsował na jej języku.

— O kurwa… właśnie tak.

Adam stał tuż obok. Patrzył, jak usta Anny obejmują Tomka. Jego kutas znalazł się tuż obok jej twarzy – skierował go w jej stronę, dotykając lekko policzka.

— Teraz ja — powiedział cicho.

Ania powoli objęła go ustami.

Kamil siedział i poruszał swoim kutasem. Zazdrość ściskała mu gardło tak mocno, że prawie nie mógł oddychać. Widział, jak jego żona klęczy naga przed jego kumplami, jak na zmianę wchodzą w jej usta.

— Grzeczna suczka — mruknął Adam. — Lubisz ssać?

Tomek uśmiechnął się, po czym wsunął jej swojego kutasa do ust. Ania wysunęła język i powoli, bardzo powoli, przejechała nim po całej długości jego członka – od nasady aż po sam czubek. Smakowała go dokładnie, czując każdy centymetr gorącej, gładkiej skóry. Kiedy dotarła do główki, okrążyła ją językiem, zataczając powolne kręgi, a potem lekko zaczęła pieścić sam czubek.

— O kurwa… — westchnął Tomek, zaciskając palce w jej włosach.

Adam stanął bliżej, a jego kutas musnął jej policzek. Odwróciła głowę i powtórzyła wszystko z nim – długie liźnięcia od spodu, potem okrężne ruchy językiem wokół główki, aż Adam cicho syknął z przyjemności. Jej język ześlizgnął się niżej, aż dotarł do jąder. Zaczęła je pieścić powoli, dokładnie – najpierw delikatnymi muśnięciami, liżąc je językiem, biorąc jedno do ust i delikatnie ssąc, czując, jak skóra kurczy się pod jej wargami.

— O tak… — jęknął Tomek.

Anna pomagała sobie dłonią – jedną ręką obejmowała kutasa Tomka u nasady, powoli, rytmicznie go masując, ściskając i przesuwając skórę w górę i w dół, podczas gdy jej język wciąż pieścił jego jądra. Drugą dłonią pieściła Adama – długie, pewne pociągnięcia, kciukiem rozprowadzając ślinę po całej długości, aż oba kutasy były całe mokre i błyszczące.

— Kamil… — odezwał się Adam, nie odrywając wzroku od Anny – Ona jest niesamowita.

Kamil siedział na kanapie, ręka poruszała się rytmicznie na kutasie. Oddychał ciężko, oczy miał ciemne, pełne zazdrości i pożądania.

Tomek i Adam przysunęli się bliżej – ich kutasy dotykały się czubkami przy jej wargach. Brała ich obu – na zmianę. Pomagała sobie dłońmi, masując tego, którego nie mogła wziąć do ust. Język pracował bez przerwy – liżąc i pieszcząc naprężone członki. Tomek spojrzał jej prosto w oczy.

— Jesteś idealna… — wyszeptał.

Anna spojrzała na Kamila. Ten patrzył na nią jak zahipnotyzowany, ręka wciąż poruszała się na kutasie.

— Kamil… — wyszeptała drżącym głosem, w którym było wszystko: wstyd, pożądanie, miłość i czysta, nieokiełznana żądza.

Tomek nagle pociągnął ją lekko za włosy, zmuszając, żeby spojrzała mu w oczy. Jego kutas wciąż pulsował tuż przy jej ustach.

— Podoba ci się to, prawda? — zapytał niskim, prowokującym tonem, z lekkim uśmieszkiem.

Anna zaczerwieniła się jeszcze mocniej, ale nie odwróciła wzroku.

— …tak — wyszeptała, ledwo słyszalnie.

Adam zaśmiał się cicho i pogłaskał ją po policzku

— Głośniej, Aniu. Chcemy usłyszeć. Podoba ci się, że mąż patrzy, jak nam obciągasz?

— Tak… podoba mi się — wyszeptała, drżącym głosem.

Serce waliło jej tak mocno, że czuła je w gardle. Spojrzała na męża — na jego twarz, na dłoń, która poruszała się rytmicznie na twardym kutasie. Zobaczyła w jego oczach wszystko: miłość, zazdrość, i ogromne pożądanie.

— Podoba mi się… — powiedziała drżącym, ale już wyraźnym głosem. — Podoba mi się, że patrzysz… jak im obciągam.

Kamil jęknął cicho. Jego dłoń przyspieszyła. Adam zaśmiał się cicho i pogłaskał ją po policzku

— No proszę… nasza grzeczna żoneczka przyznaje się. Lubi obciągać na oczach męża.

Tomek klęknął obok niej z drugiej strony. Jego dłoń zsunęła się po jej plecach, potem niżej, aż palce musnęły jej cipkę.

— Znowu jesteś mokra — wyszeptał jej do drugiego ucha.

Anna jęknęła cicho. Jej biodra same drgnęły do tyłu, szukając jego palców.

— Wstań, kotku — powiedział niskim głosem.

Podnieśli się oboje. Tomek stanął za nią. Przycisnął się całym ciałem do jej pleców, jego twardy kutas oparł się o jej pośladki. Jedną dłonią objął jej pierś, drugą powoli, bardzo powoli zsunął w dół – po brzuchu, po łonie, aż palce dotarły do jej mokrej cipki.

Anna westchnęła głośno, gdy jego środkowy palec rozchylił wargi i wsunął się głęboko, jednym płynnym ruchem. Tomek poruszał nim powoli, leniwie, czując jak jej ścianki zaciskają się wokół niego. Po chwili dołączył drugi palec, rozciągając ją delikatnie, ale stanowczo.

Adam z przodu pochylił się i wziął jej sutek do ust, ssąc mocno, podczas gdy jego dłoń pieściła drugą pierś. Anna czuła się jak w pułapce rozkoszy – palce Tomka w niej, usta Adama na piersi, ich ciała przyciśnięte z obu stron. Jej biodra same zaczęły poruszać się w rytm, prosząc o więcej.

Delikatnie, ale zdecydowanie położyli ją na grubym, miękkim dywanie. Anna leżała na plecach, serce waliło jej jak oszalałe. Tomek uklęknął przy jej twarzy – jego gruby, mokry kutas znalazł się tuż nad jej ustami, ciężki i pulsujący. Adam uklęknął między jej nogami, rozsunął jej uda szeroko, aż poczuła się całkowicie bezbronna. Rozłożyła nogi szeroko. Kolana ugięły się, stopy zaparły o dywan. Adam pochylił się nisko. Najpierw poczuła tylko jego gorący oddech na jej cipce – drażniący, powolny. Potem jego język – przejechał od dołu aż po samą górę, smakując ją całą. Anna wygięła się w łuk, cichy jęk wyrwał się z jej gardła.

— Ahhh…

Jego język pracował powoli, dokładnie – długie, mokre liźnięcia, potem delikatne okrążenia wokół łechtaczki, ssanie, drażnienie. Po chwili dołączył palec – jeden, potem dwa – wsuwając się głęboko, podczas gdy język wciąż pieścił jej pulsującą cipkę.

Anna odpływała. Całkowicie. Jej ciało falowało, biodra unosiły się same, szukając jego ust i palców.

— Proszę… — wyszeptała drżącym głosem, ledwo słyszalnie.

— Wejdź we mnie… proszę…

Adam uniósł głowę. Uśmiechnął się powoli, prowokująco.

— Co powiedziałaś? Nie słyszałem.

Anna zacisnęła dłonie na dywanie. Była już tak bardzo podniecona, że było jej wszystko  jedno – wstyd, mąż, granice. Głos jej drżał, był cichy, prawie bezgłośny:

— Proszę… wejdź we mnie… chcę cię poczuć…

Adam uśmiechnął się triumfalnie.

— Niech mąż usłyszy dokładnie, jak prosisz o mojego kutasa.

Anna zamknęła oczy. Całe jej ciało płonęło. Głos wyrwał się z niej już bez zahamowań – głośny, desperacki, pełen czystej, zwierzęcej żądzy:

— PROSZĘ! Adam… wejdź we mnie! Pieprz mnie! Chcę cię poczuć… proszę… Kamil… słyszysz?! Chcę, żeby mnie pieprzył… teraz!

— Grzeczna suczka, właśnie to chciałem usłyszeć.

Wypowiadając te słowa, Adam wszedł w nią głęboko, tak głęboko, że Anna czuła go całym ciałem – każdy centymetr jego grubego, gorącego kutasa rozciągał jej cipkę, wypełniał ją po brzegi, pulsował w rytm jej przyspieszonego oddechu. Leżała na plecach na miękkim dywanie przed kominkiem, nogi szeroko rozłożone, kolana ugięte, stopy zaparte o podłogę. Tomek klęczał przy jej twarzy, trzymając ją delikatnie, ale stanowczo za włosy, i wsuwał się powoli w jej usta – nie za głęboko, nie za szybko, jakby chciał, żeby poczuła każdy centymetr.

— O kurwa… jaka jesteś ciasna… — sapnął Adam, poruszając biodrami leniwie, głęboko, centymetr po centymetrze.

Wysuwał się prawie do końca, tylko główka zostawała w niej, a potem wracał powoli i ponawiał wejście, dokładnie, jakby chciał wypełnić ją całą. Jego dłonie ściskały jej uda, rozchylały je delikatnie, a kciuki kreśliły leniwe kręgi na jej skórze.

Anna jęknęła głośno. Czuła wszystko naraz: gorąco Adama w cipce, ciężar i pulsowanie Tomka na języku, ich oddechy, ich zapachy. Jej ciało było już całkowicie poddane. Sutki stwardniałe, piersi falujące przy każdym pchnięciu.

Kamil siedział na kanapie. Nie odrywał wzroku od żony – od jej rozłożonych nóg, od kutasa Adama znikającego w niej, od jej ust obejmujących Tomka. Zazdrość wciąż tam była, ale teraz mieszała się z czymś dużo silniejszym – z podziwem, z podnieceniem tak czystym, że aż drżały mu ramiona.

Anna zacisnęła dłonie na dywanie, biodra uniosły się same w kierunku napierającego Adama. Tomek wysunął się na chwilę z jej ust. Ślina pociągnęła się nitką od jej warg do kutasa.

— Mhmm… — jęknęła z rozkoszy.

Tomek uśmiechnął się i znowu wszedł w jej usta, tym razem głębiej, ale wciąż delikatnie. Adam przyspieszył odrobinę – wciąż kontrolował każdy ruch, trafiając dokładnie w to miejsce, które sprawiało, że jej oczy zachodziły mgłą. Jego kciuk znalazł jej łechtaczkę i zaczął masować ją delikatnie.

— Chcesz dojść? — usłyszała tuż przy swoim uchu — Powiedz to. Powiedz mężowi, że dochodzisz na kutasie jego kumpla.

Orgazm zaczął się budować powoli, głęboko, jak fala, która zbierała siłę przez długie minuty. Anna czuła, jak jej cipka zaciska się coraz mocniej wokół Adama, jak mięśnie drżą, jak całe ciało napięte jest jak struna.

— Jestem… blisko… — wysapała, gdy Tomek na chwilę wysunął się, żeby usłyszeć jej słowa.

— Głośniej — mruknął Adam z uśmiechem.

Fala rozkoszy uderzyła w nią gwałtownie i tak głęboko, że aż krzyknęła bezwstydnie. Całe ciało wygięło się mocno, uda zacisnęły się wokół bioder Adama, cipka pulsowała i zaciskała się w rytmicznych skurczach.

—Kamil… dochodzę… tak…

Adam nie przestawał poruszać się, ale zwolnił – bardzo powoli, głęboko, przedłużając każdy jej skurcz. Tomek też wysunął się z jej ust i tylko muskał czubkiem kutasa jej rozchylone wargi, pozwalając jej oddychać i jęczeć swobodnie.

Przez długą chwilę leżała, drżąca, oddychając ciężko, z oczami zamkniętymi. Ciało falowało jeszcze resztkami orgazmu. Adam wyszedł z niej powoli, ale nie odsunął się – położył się obok i zaczął całować jej piersi, ssać sutki i pieścić jej ciało.

Tomek uklęknął z drugiej strony i głaskał jej brzuch, uda, muskał palcami wciąż pulsującą cipkę.

— Grzeczna dziewczynka… — szepnął Tomek, całując jej brzuch. — To dopiero początek.

Anna otworzyła oczy. Spojrzała na Kamila. Mąż był czerwony na twarzy, kutas w jego dłoni poruszał się powoli. Uśmiechnęła się słabo, ale w tym uśmiechu było wszystko – wdzięczność, miłość i czysta, dzika żądza.

Mężczyźni wymienili spojrzenia. Adam usiadł na podłodze, oparł się plecami o ścianę i rozłożył nogi.

— Usiądź, kotku — powiedział.

Anna chwyciła kutasa Adama dłonią – był cały mokry – i powoli, bardzo powoli usiadła na nim tyłem. Westchnęła głośno, gdy wypełnił ją znowu. Tym razem czuła go jeszcze głębiej, w innej pozycji. Adam chwycił ją za biodra i zaczął poruszać nią w górę i w dół – wchodząc w nią powoli i głęboko.

Tomek stanął przed nią, chwycił za włosy i wsunął się w jej usta. Znowu czuła ich obu. Jej piersi podskakiwały przy każdym ruchu. Adam z tyłu sięgnął dłońmi do jej cipki, masował jej łechtaczkę i ściskał piersi. Tomek wchodził w jej usta rytmicznie, ale nie za mocno – dawali jej czas, żeby rozkosz budowała się na nowo.

Po chwili zmienili się bez słowa. Tomek usiadł, a Anna nabiła się na niego. Poruszała biodrami, nabijając się mocno na naprężonego kutasa. On ściskał jej pośladki, rozchylał je, palcem delikatnie muskał jej tyłek. Po chwili usłyszała cichy szept, tuż przy swoim uchu. To był Adam.

— Wypnij się, sprawdzę jak smakujesz od tyłu.

Uniosła się na kolanach i wypięła w jego stronę. Adam wszedł w nią mocno. Tomek ustawił się z przodu, przed jej twarzą. I znowu zaczęli – rytmicznie, namiętnie, zmieniając się co kilka minut, dając jej rozkosz falami, zwalniając dokładnie wtedy, gdy była na granicy, żeby za chwilę rozpalić ją jeszcze mocniej. Anna klęczała na czworakach na grubym dywanie, kolana i dłonie były wbite w miękki materiał. Adam klęczał za nią, trzymając ją mocno za biodra i wchodził głęboko, powoli, ale z taką pewnością, że przy każdym pchnięciu czuła jak każdy centymetr jego grubego kutasa wypełnia ją po brzegi. Tomek klęczał przed jej twarzą, jedną ręką trzymając ją za włosy, drugą delikatnie gładząc po policzku, podczas gdy jego kutas ślizgał się między jej rozchylonymi wargami.

— Tak… właśnie tak… — sapnął Adam, przyspieszając odrobinę, ale wciąż kontrolując rytm.

Jego biodra uderzyły o jej pośladki z plaśnięciem. Anna jęknęła cicho. Ciało miała całe rozpalone, piersi kołysały się przy każdym pchnięciu Adama. Tomek wysunął się na chwilę z jej ust, żeby mogła złapać oddech.

— Lubisz to, prawda? — wyszeptał, muskając czubkiem kutasa jej wargi. — Powiedz mężowi jak bardzo ci się podoba.

Anna uniosła głowę. Spojrzała prosto na Kamila – siedział na kanapie, wpatrzony w nich, ręka poruszała się szybko na kutasie.

— Podoba mi się… — jęknęła głośno, głos jej się łamał z rozkoszy.

Adam uśmiechnął się i wszedł w nią mocniej, jednym pewnym pchnięciem aż po same jądra. Anna krzyknęła, głowa opadła jej do przodu. Tomek natychmiast wykorzystał moment i wsunął się z powrotem w jej usta – głębiej niż wcześniej. Przez chwilę pieprzyli ją w ten sposób – Adam od tyłu, głęboko, Tomek w ustach, trzymając ją za włosy. Zmieniali się co jakiś czas bez słowa. Gdy Adam wychodził, Tomek natychmiast zajmował jego miejsce, a Adam klękał przed nią. Byli w niej na zmianę. Anna traciła poczucie czasu.

Orgazm przyszedł znowu – tym razem wolniej, ale potężniej. Zaczęło się od gorąca w dole brzucha, które rozlało się falą po całym ciele. Anna zadrżała, jej ręce ugięły się, oparła się na łokciach.

— Dochodzę… — wysapała, gdy Tomek na chwilę wysunął się z jej ust.

Adam przyspieszył, uderzając mocniej i głębiej. Jego palce odnalazły jej łechtaczkę i masowały ją szybko. Tomek chwycił ją za włosy obiema rękami i wszedł w usta – nie za głęboko, ale wystarczająco, żeby czuła się całkowicie wypełniona.

Orgazm uderzył w nią jak fala. Cipka zacisnęła się wokół kutasa Adama.

— Tak… właśnie tak… dojdź dla nas — powiedział Adam, nie zwalniając, ale spowalniając ruchy, żeby przedłużyć jej rozkosz.

Gdy fala opadła, Adam wyszedł z niej powoli. Tomek też wysunął się z ust. Anna opadła na dywan, dysząc ciężko i drżąc na całym ciele.

— Jesteś niesamowita… — mruknął Adam, muskając palcami jej cipkę.

Po krótkiej chwili, Tomek położył się na plecach na dywanie i pociągnął ją na siebie. Usadził ją okrakiem na swoich biodrach. Anna nie czekała na polecenie – sama złapała jego grubego kutasa i naprowadziła go na swoją cipkę. Opadła na niego jednym ruchem.

— Aaaach… — jęknęła głośno, czując, jak ją wypełnia.

Zaczęła jeździć na nim. Wolno na początku, kręcąc biodrami, ocierając łechtaczkę o jego podbrzusze. Potem coraz szybciej. Piersi podskakiwały jej przy coraz szybszym galopie. Tomek złapał ją za biodra i zaczął wbijać się w nią z dołu, mocno i rytmicznie. Adam uklęknął za nią. Rozchylił jej pośladki dłońmi i palcami zaczął drażnić jej ciasną, różową dziurkę. Anna zadrżała.

— Nie… tam nie… — wyszeptała, ale głos jej drżał z podniecenia.

Adam nie słuchał. Powoli, bardzo powoli zaczął wsuwać w nią palec. Najpierw jeden. Potem drugi. Rozciągał ją delikatnie, przygotowując. Anna jęczała coraz głośniej, ujeżdżając Tomka coraz mocniej.

— Chcesz? — zapytał Adam niskim głosem, wsuwając mocno palec.

— Tak… — wyszeptała, czerwona ze wstydu…

Kamil wstał. Podszedł bliżej. Stanął obok, wciąż trzymając kutasa w dłoni. Patrzył z bliska, jak jego żona nabija się na kutasa Tomka, jak Adam przygotowuje jej tyłek. Adam nie czekał dłużej. Przyłożył główkę swojego kutasa do jej tylnego wejścia i zaczął powoli, centymetr po centymetrze wsuwać się w nią.

Anna krzyknęła – mieszanka bólu i rozkoszy. Czuła, jak jest rozciągana do granic możliwości. Dwa kutasy w niej jednocześnie. Czuła je przez cienką ściankę – jak ocierają się o siebie, jak ją wypełniają. Na początku myślała, że zaraz pęknie.

— Nie dam rady… — jęknęła, opierając się rękami o klatkę Tomka. Zaczęli poruszać się w niej powoli. Najpierw jeden, potem drugi. Początkowo każdy ruch powodował silny ból, ale po chwili zaczęła odczuwać coraz większą przyjemność. Zamknęła oczy i poddała się całkowicie. Adam rżnął jej dupę głębokimi, powolnymi pchnięciami, Tomek lekko poruszał się w górę i w dół.

Kamil stanął przy jej twarzy. Anna spojrzała na niego zamglonymi oczami i otworzyła usta. Wzięła go głęboko, ssąc go z taką samą łapczywością, z jaką brała tamtych dwóch w sobie. Teraz była całkowicie ich. Trzy kutasy jednocześnie – w cipce, w dupie i w ustach. Pieprzyli ją w idealnym rytmie, jakby robili to od lat. Jej ciało falowało między nimi, piersi podskakiwały, a sutki były twarde jak kamienie.

Orgazm nadchodził znowu – jeszcze silniejszy. Ciało napięło się jak struna, cipka i dupcia zacisnęły się jednocześnie na dwóch kutasach. Krzyknęła, ale krzyk został stłumiony przez kutasa Kamila. Fala rozkoszy przetoczyła się przez nią tak mocno, że aż pociemniało jej w oczach. Mężczyźni nie przestali. Rżnęli ją jeszcze mocniej, przedłużając jej orgazm, aż zaczęła cała drżeć.

Pierwszy doszedł Adam. Wbił się w jej dupę najgłębiej jak potrafił. Gorące, gęste strumienie spermy wypełniły jej tyłek. Anna poczuła to wyraźnie – jak pulsuje w niej, jak zalewa ją od środka. Kilka sekund później Tomek jęknął i eksplodował w jej cipce. Gorąca sperma trysnęła głęboko. Czuła, jak wypływa z niej przy każdym pchnięciu. Kamil nie wytrzymał dłużej. Wyciągnął kutasa z jej ust i zaczął nim poruszać – gęste, białe strumienie lądowały na jej twarzy, na piersiach, na szyi. Anna otworzyła usta.

W końcu wszyscy trzej opadli obok niej. Anna leżała na plecach na grubym dywanie, zupełnie bez sił. Z jej cipki i pupy powoli, leniwie wypływały gęste, ciepłe strużki spermy – spływały po udach, mieszały się na skórze, zostawiając mokre, błyszczące ślady. Twarz, szyja i piersi też były nimi pokryte. Oddychała powoli, głęboko, z półprzymkniętymi oczami. W chatce zrobiło się zupełnie cicho. Emocje, które jeszcze przed chwilą szalały jak burza, powoli opadały.

Tomek pierwszy się poruszył. Delikatnie pogłaskał ją po brzuchu, tak czule, jakby bał się, że ją obudzi.

— Kurwa… Aniu… — szepnął cicho, z prawdziwym podziwem w głosie. — Nie mam słów. To było… po prostu niesamowite.

311
9.5/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.5/10 (2 głosy oddane)

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.