Kamila nauczycielka (IV). Coraz bliżej

Falanga JONS Falanga JONS

2 września 2012

hourglass 40 min

Dzień trzeci, 13.00

- Nie ma co zamulać, idziemy do wody – zakończył średnio klejącą się rozmowę Przemek i pobiegł do jeziorka.
- Krzyknij, czy ciepła – zawołał za nim Błażej, ale nie czekając na odpowiedź ruszył za nim. Podobny ruch wykonali Krzysztof i Łukasz. Tego ostatniego zatrzymał jednak siedzący z nimi od kilkudziesięciu minut Daniel.
- Jesteś kibicem Atletico? – już wcześniej zwrócił uwagę na koszulkę chłopaka.
- W Madrycie jest tylko jeden klub i nie jest to żaden Real – zaczepnie odparł Łukasz.
- No tak, tak... - uśmiechnął się z sympatią Daniel. - Też kiedyś ich lubiłem. Ale od wielu lat nie mają szczęścia w derbach.
- Kiedyś się odmieni.
- Kiedyś tak, ty może tego dożyjesz, ja pewnie już nie. A w ogóle, dlaczego Atletico a nie Real?
- Nie wiem – wzruszył ramionami Łukasz. – Kilku fajnych piłkarzy a nie modelki i supergwiazdy jak w Realu.
- No tak, był Aguero, był Forlan a teraz? Jest ten młody, jak mu tam? Falcao?
- Tak – pospiesznie potwierdził chłopak, jakby zmieszany nagle wzmianką o Forlanie.
- Dla mnie Forlan to był mistrz. Najlepszy grajek na mundialu w RPA. Gdyby go brakło, Urugwaj nie wyszedłby nawet z grupy, no nie? – Daniel spojrzał z udawaną obojętnością na Łukasza.

Dzień trzeci, 15.00

Kamila przeciągnęła się lubieżnie w łóżku. Nie miała ochoty wstawać, ale wiedziała, że tak dłużej nie może być. Późno jak cholera, ale też późno położyła się wczoraj spać. Zresztą budziła się wcześniej kilka razy, tyle, że nie miała siły zejść z łóżka. Zebrała się w końcu w sobie, nie mogła przecież leżeć do wieczora.
Pochodziła trochę w kółko po pokoju. Czuła lekki ból głowy, nie chciało się jej niczego. Ani wychodzić na zewnątrz, ani włączać telewizora, ani jeść, ani wejść pod prysznic. No, to ostatnie by się przydało, ale uznała, że zrobi to później. Na chwilę usiadła w fotelu i przeanalizowała dotychczasowy bilans wycieczki. Paradowanie z nagim biustem przed jednym ze swych uczniów – fakt, że w nie najlepszym oświetleniu, ale jednak. Paradowanie w samych majtkach przed społecznością dwóch klas – fakt, że tyłem i bez pokazywania piersi, ale jednak. Ładny dorobek, nie ma co. Wzdrygnęła się i uznała, że musi przestać o tym myśleć. Zebrała się w sobie, wyszła na korytarz i zapukała do drzwi koleżanki.
U niej spędziła jakieś trzy godziny rozmawiając i nasłuchując, czy jej mąż nie kręci się gdzieś po holu. Nie miała specjalnej ochoty na prowadzenie jakichś wielkich dyskusji z Beatą i jej mężem, ale to było lepsze, niż siedzenie w pokoju i gapienie się w zegarek. Pragnęła obecności męża a on jak na złość gdzieś zniknął i się nie pojawiał. Był za to mąż Beaty, które dość bezczelnie, nie kryjąc się z tym, gapił się na jej nogi okryte lekką spódniczką średniej długości. Znajdując się wybitnie we wczorajszym nastroju, Kamila nawet nie próbowała zasłaniać się jakoś przed jego natarczywym wzrokiem. W końcu, nie chcąc przeszkadzać sąsiadom, postanowiła wrócić do siebie.
Zbliżał się wieczór. Pomyślała, że to dobra pora na wskoczenie pod prysznic. Zrzuciła ciuchy w pokoju i nago wbiegła do łazienki. Zanim zamknęła się w kabinie rzuciła okiem za szybę. Dostrzegła zbliżające się ciemne chmury zwiastujące deszcz a może i burzę. No i dobrze, zmusi to w końcu Daniela, by wrócił i zajął się nią. Z tą myślą odkręciła kurek. Strumień wody spływający po jej nagim ciele działał na nią relaksująco i poprawiał nastrój, więc wizyta pod prysznicem trwała dłużej niż zazwyczaj. Gdy wreszcie zakręciła wodę, usłyszała silny odgłos deszczu uderzającego o szybę, parapet. Nie czekając sekundy, okryła się niedbale ręcznikiem i otworzyła drzwi chcąc wyjść po ubranie.

Dzień trzeci, 19:00.

Tym razem grali w kosza. Tak zapamiętale, że nawet nie zwrócili uwagi na zmieniającą się raptownie pogodę. Niektórzy już wcześniej zawinęli się do domków, ale Łukasz i Przemek kontra Bartek i Błażej mieli sobie coś do udowodnienia i dzielnie trwali na boisku. Krzysztof kiepsko radzący sobie z piłką stał obok boiska nieopodal Daniela przyglądającemu się tym zmaganiom.
- 92:90, do stu coraz bliżej – krzyknął Przemek po umieszczeniu kolejny raz piłki w koszu. – Gdyby te twoje lamusy nie uciekły, może byłoby już po meczu – dodał złośliwie w kierunku Bartka.
- Nie mądruj się, nie przywiąże ich łańcuchami – odparł ten twardo podając silnie piłkę do Błażeja. – Jedziemy z nimi.
- Chyba nigdzie nie pojedziecie – mruknął Łukasz czując jak spadają na nich pierwsze krople deszczu. – Czas odpuścić.
- Gramy, z cukru nie jesteśmy – upierał się Bartek.
- Może i nie, ale leje coraz mocniej – odparł Przemek, zerkając po raz enty w niebo. – Dobra, koniec imprezy, zjeżdżamy stąd – krzyknął, gdy w po dosłownie kilku sekundach lunęła na nich istna ściana wody.
Wszyscy ruszyli biegiem w kierunku domków. Konkretnie w kierunku pierwszego z nich. Problem w tym, że nie był to ich domek. Zawahali się, zatrzymawszy się przed drzwiami.
- No czemu stoicie? – zareagował spokojnie Daniel. – Nie róbcie jaj i wchodźcie do środka.
Otworzyli drzwi i znaleźli się na wprost schodów. Weszli na górę, wychodząc na korytarz. Ten ciągnął się przez może dwadzieścia metrów a po każdej jego stronie znajdowały się po trzy pary drzwi. Daniel ruszył do tych pierwszych po lewej otwierając je i zapraszając gości.
- Wchodźcie – zachęcił ich i sam przeszedł do drugiego pokoju znajdującego się po lewej. Chłopacy weszli i od razu zwrócili uwagę na dwie rzeczy. Pierwszą były rozrzucone na podłodze damskie ciuchy. Drugą, kolejne drzwi, z prawej strony. Zza nich dobiegał lekki szmer, choć nie mieli pewności, czy nie ulegają złudzeniu, bo przecież równie dobrze mógł to być deszcz walący w szyby.
- Ładnie tu – mruknął Przemek, ocierając dłonią wilgotne czoło i patrząc jak wszyscy pod nogi.
- Chyba widzę majteczki naszej pani profesor – skwitował cicho, ale z widoczną ironią w głosie Błażej.
- A gdzie ona sama? – zapytał Przemek, kierując mimowolnie wzrok w prawą stronę
- Właśnie pewnie tam – skinął głową Błażej. – A tam, zgodnie z tym co wcześniej zaobserwowaliśmy, jest... - nie dokończył, bo wszyscy, z wyjątkiem Bartka wiedzieli co miał na myśli a i on się pewnie połapał. I wszystkim zrobiło się nagle goręcej, gdy uświadomili sobie, że kilka metrów od nich pluska się naga wychowawczyni. Zamilkli na moment wpatrując się jak jeden mąż w te magiczne drzwi, gdy nagle otwarły się one gwałtownie i stanęła w nich nauczycielka owinięta niezbyt dużym ręcznikiem. Jej zaskoczenie zmieszało się z lekką paniką. Stała tak, przez dwie, trzy sekundy, nie wiedząc co zrobić i czując, że lekko się czerwieni. Całe towarzystwo też się trochę zmieszało.
- Dzień dobry – wybąkał wreszcie Przemek nie szukając nawet kontaktu wzrokowego, tylko bezwstydnie przyglądając się długim, zgrabnym nogom wychowawczyni, których golizna sięgała bardzo wysoko.
- Co tu robicie? – zapytała wreszcie Kamila, siląc się na pewny ton.
- Pani mąż nas zaprosił, gdy uciekaliśmy przed deszczem – wyjaśnił rzeczowo Łukasz.
- No dobrze... A gdzie on jest? W drugim pokoju? To przejdźcie tam – nakazała, przyglądając się z lekkim uczuciem zawstydzenia porozrzucanym po podłodze częściom bielizny, które zostawiła, spiesząc pod prysznic. Serce zabiło jej mocniej, gdy pomyślała, że we własnym domu nierzadko zdarzało się jej wychodzić z łazienki nago. Tutaj nie czuła się zbyt pewnie i całe szczęście, bo byłaby katastrofa.
- Nabrudzimy, zdążyliśmy trochę przemoknąć – zaoponował Bartek, sprytnie przedłużając moment gapienia się na półnagą nauczycielkę. Wszystkim zrobiło się gorąco. Gdyby ręcznik był dziesięć centymetrów krótszy, można byłoby dostrzec jej wzgórek łonowy. Coś niesamowitego... Ale i tak cała piątka molestowała wzrokiem nagie, mokre, zgrabne, opalone uda swojej wychowawczyni.
- Idźcie, idźcie, najwyżej Daniel ładnie posprząta – nakazała raz jeszcze nerwowym tonem, przytrzymując uważnie ręcznik, by nie spadł. Chłopakom w tym momencie nie pozostało nic innego, by spełnić polecenie nauczycielki. Zniknęli za drzwiami a Kamila mogła odetchnąć z ulgą i w końcu się ubrać. Ale adrenalina pozostała, bo drzwi mogły się w każdej chwili otworzyć. Otwarła szafkę i ostrożnie wsunęła na siebie niebieskie stringi a potem stanik tego samego koloru. Wtedy zdecydowała się opuścić ręcznik w dół i dokończyła ubieranie, zakładając czarne długie spodnie z materiału i białą koszulę z guzikami. W sumie dość szykownie, ale skoro w domu miała gości, których pewnie Daniel nie wypuści w ten deszcz...
Kiedy po około dziesięciu minutach weszła do drugiego pokoju, zobaczyła chłopaków porozsiadanych na krzesłach i łóżku gapiących się w telewizor. To znaczy, gapili się tylko w tym momencie, bo wszyscy od razu jak na komendę skierowali wzrok w stronę nauczycielki. W tym stroju i nie do końca wysuszonymi włosami opadającymi luźno na kark i ramiona prezentowała się nad wyraz pięknie. Na chwilę stracili zainteresowanie filmem włączonym zaledwie przed chwilą.
- Co oglądacie? – zainteresowała się życzliwie Kamila, nie zwracając uwagi na spojrzenia swoich uczniów.
- A ten nowy thriller, który mieliśmy obejrzeć razem – zwrócił się do niej mąż. – Siadaj i oglądaj z nami.
- No ładnie, ładnie – krytycznie odniosła się do tego pomysłu Kamila, ale nie zamierzała zmieniać harmonogramu.
Wolała obejrzeć film we dwójkę w nieco innych okolicznościach, ale nie oponowała. Usiadła i bardziej z grzeczności, niż zainteresowania oglądała to co dzieje się na ekranie. W międzyczasie Daniel wyszedł i wrócił z kilkoma puszkami piwa.
- Bierzcie, nie jesteście w szkole, nauczycielka nie widzi – zażartował kiepsko, wywołując uśmiechy na twarzach chłopaków i kolejne krytyczne spojrzenie żony. Ale ta na tym zakończyła swój protest i sama otwarła jedno. Rozsiadła się wygodnie w fotelu i założyła nogę na nogę.
Po trzydziestu minutach puszki zostały opróżnione, więc Daniel postanowił wyjść do pobliskiego sklepiku z zamiarem uzupełnienia braków, zostawiając żonę z uczniami. Film leciał sobie dalej. Po chwili na ekranie, główna bohaterka, agentka specjalna NSA, pokazała, że błyskotliwy mózg nie jest jej jedynym atutem.
- Krzychu, bo ci oczy wyjdą poza okulary – zakpił wyluzowany Błażej.
- Zamknij się – zripostował natychmiast zawstydzony lekko mikrus.
- Ale ładnie się porusza – podchwycił temat przewodni sceny Bartek, widząc agentkę tańczącą w samej bieliźnie. – Zupełnie jak nasza pani profesor wczoraj – puścił dyskretne spojrzenie na nauczycielkę. Nie on jeden zresztą. Na twarzach pojawiły się delikatne uśmiechy.
- Wydaje mi się, że ja robiłam to jednak nieco lepiej – zmusiła się do luźnej i odważnej odpowiedzi Kamila. Nie chciała rozwijać tematu, ale też nie chciała wykazywać się nieuprzejmością i zamykać go rozkazem.
- W sumie ta Megan Fox, to nawet w pewien sposób podobna do pani – zaopiniował Bartek.
- Nie, ma trochę chamski wyraz twarzy – sprzeciwił się Łukasz. – Nie ten rozmiar kapelusza – skierował niespecjalnie wyszukany komplement w stronę wychowawczyni.
- I tylko to was interesuje w tym filmie – Kamila nie chciała zgrywać zbyt zasadniczej nauczycielki.
- Przecież i tak wiadomo jak się skończy – wzruszył ramionami Bartek.
- Poza tym, my tu nie do końca o filmie... - mruknął kpiarsko Błażej unikając tym razem wzroku wychowawczyni.
Urwał, bo scena z klubu przeniosła się do hotelowego pokoju, gdzie agentka weszła już w dużo bliższy kontakt z kolegą po fachu. Oglądać taką scenę z piękną nauczycielką? Na twarzach chłopaków pojawiły się lekkie uśmiechy a Kamila poczuła się skrępowana całą tą sytuacją.
- O, widzę, że przegapiłem najważniejszą scenę – Daniel władował się do pokoju z pokaźną reklamówką wypełnioną browarami.
- Pan to ma takie sceny na co dzień – wzruszył ramionami coraz odważniejszy i bezczelniejszy Bartek.
- Może... Ale Kamila i tak nie będzie chciała puścić – sprytnie wykorzystał sytuację i w swoim stylu podpuścił chłopaków a ci aż poruszyli się niespokojnie na samą myśl o istnieniu tego typu filmów.
- To może pan ją namówi – Bartek z uśmiechem próbował dalej
- Nie rozpędzaj się tak kolego – posłała mu ostrzegawcze i jednocześnie pobłażliwe spojrzenie Kamila.
- A na przykład nasze niektóre koleżanki z klasy chwalą się takimi nagraniami – drążył temat chłopak.
- Kaśka? – roześmiał się kpiąco Błażej.
- No choćby Kaśka.
- Która to? – zainteresował się lekko Daniel.
- Taka mała, ruda z dużymi cyc... piersiami – wyjaśnił Przemek. – W sumie nic specjalnego.
- Niby nic, ale potrzymałbyś – roześmiał się ordynarnie Bartek.
- Mnie takie coś nie kręci, wolę mniejsze, ale u fajniejszej laski – rzucił wzrokiem w kierunku monitora, na którym agentka dalej paradowała w niekompletnym stroju. Rozmowa o takich rzeczach, w obecności szkolnej piękności z grona pedagogicznego mocno ich nakręcała.
- A ta taka, ładna blondynka, dość wysoka, długonoga o smutnym, lekko melancholijnym spojrzeniu, nic nie nakręciła? – zapytał Daniel, wzbudzając swoją formą wypowiedzi lekki chichot chłopaków.
- Dominika? – Ni to zapytał, ni stwierdził Błażej. – Chyba nie, ona jest długodystansowa.
- Na pewno nie – uściślił dobitnie Bartek. - Nie da do siebie nikomu podejść bliżej niż na kilka metrów, spławia wszystkich od razu.
- Widocznie ci co podchodzą, robią to wyjątkowo kiepsko.
- Tak... To spróbuj sam – z uwagi na względną znajomość na niwie piłkarskiej, Przemek jako jedyny zwracał się do Daniela per "ty".
- Nie mogę, kto by się wtedy zajął żoną? – westchnął, wywołując kolejne uśmiechy.
- My. Tak jak wczoraj – odważnie kombinował dziarsko uśmiechnięty Bartek.
- Albo Konopacki – zakpił Błażej, wywołując huraganowy śmiech. Wszyscy już wcześniej zwrócili uwagę na spojrzenia męża wychowawczyni sąsiedniej klasy. Daniel śmiał się z tego, tak jak uczniowie, nawet rozbrojona Kamila pokręciła głową.
- Niemożliwi jesteście – wygodniej usadowiła się na łóżku, zdając sobie sprawę, że jakiekolwiek apele o zmianę tematu skazane są na porażkę. Uczniów mogła uciszyć, ale męża nie była w stanie. – Tylko o jednym możecie gadać w kółko – dodała wjeżdżając towarzystwu na ambicję.
- Nieprawda, znamy się także na innych rzeczach – zaperzył się Przemek.
- Ciekawe na jakich, mam was przepytać ze znajomości lektur? – Odparła zaczepnie nauczycielka.
- Ja większość przeczytałem – wyrwał się Krzysztof.
- Każdy z nas ma jakiegoś konika – kontynuował Bartek – Krzychu lubi lekcje polskiego, Błażej zna się na geografii, Łukasz na wszystkim...
- A na historii najbardziej – wpadł mu w słowo chłopak.
- Przemek... Hm, no Przemek...
- Umiem grać w nogę i w kosza też. Tyle wystarczy.
- To chyba nie podpada pod posiadanie wiedzy szkolnej – skwitowała wychowawczyni.
- Może i nie, ale ciało trzeba mieć sprężyste jak i umysł – wyprostował swe nogi, manifestując swoją koordynację ruchową i delikatnie napinając mięśnie tu i tam.
- No a ty? – zwróciła się do Bartka?
- Ja to jarzę wszystko po trochu – odważnie kontynuował temat.
- I myślisz, że to wystarczy?
- Na razie wystarcza. A potem i tak nie będzie potrzebne – wzruszył ramionami nawiązując do znanej wszystkim swojej sytuacji materialnej.
- I tyle ci wystarczy do złapania jakiejś dziewczyny i wydawania pieniędzy ojca?
- A Daniel na co panią wyrwał? Na strzelane bramki? Czy może stosował jakieś kruczki prawne? – szelmowsko kontynuował temat Bartek, nie zważając na mało kulturalną formę wypowiedzi. Zresztą wiedział, że Daniel, którego wszyscy zdążyli już jakoś poznać, jako niezbyt typowy dorosły, nie ma nic specjalnie przeciwko tego typu konwersacji.
- Nie... Na bezbłędne podanie szyku okrętów liniowych Nelsona i Colingwooda pod Trafalgarem – palnęła z luzackim uśmiechem.
- O, tyle to ja też bym umiał – ożywił się, generalnie milczący do tej pory Łukasz.
- To podaj ustawienie Hiszpanów i Francuzów – zaproponował zaciekawiony Daniel.
- Hm, Flota Połączona... Villenueve na "Bucentaure", czyli okręcie flagowym, Hidalgo de Cisneros na "Santisima Trinidad", największym okręcie tamtych czasów. Co tam jeszcze były za statki... "San Agustin", "Neptune"... Jakbym pomyślał, to jeszcze coś bym sobie przypomniał...
- Nieźle, nieźle – pochwalił Daniel. – Ja w twoim wieku pewnie nie podałbym żadnego oprócz "Victory" Nelsona. Całkiem fajnie, zaimponowałbyś takim pannom jak Kamila... A skoro ich tu nie ma, to możesz pocałować oryginalną Kamilę – przez pokój przeszedł lekki śmiech a Łukasz lekko się zaczerwienił.
- Ruszaj do boju jak ten Nelson, czy jak mu tam – pochwycił na wpół ironicznie Błażej. Wyzwany tylko wzruszył ramionami. Ale tematyka rozmowy, jak i kolejne opróżniane puszki z piwem z minuty na minutę podnosiły atmosferę.
- Czyli uważa pani, że pojedynek na wiedzę, zakończyłby się inaczej niż wczorajszy przy stole – odważniej zaszarżował Bartek.
- Jako wychowawczyni nie powinnam tak mówić, ale z tobą pewnie tak – uśmiechnęła się lekko złośliwie.
- Wiemy, że siłą rzeczy, ma pani opanowaną wiedzę na temat języka polskiego...
- Oj, zaraz się zarumienię – weszła mu w słowo, popisując się lekką ironią.
- Ale może w innych dziedzinach zgasilibyśmy panią.
- Wszyscy? Wy wszyscy przeciwko mnie samej? Chcecie się rzucić na mnie samą? – odrzuciła włosy patrząc pewnie w twarz chłopakowi i zdając sobie sprawę jak dwuznacznie brzmią te słowa.
- No może nie tak... Ale skoro jest pani taka mocna we wszystkim – świadomie podpuszczał nauczycielkę.
- To co wtedy? – twardo patrzyła w niego dalej domyślając się do czego zmierza.
- To myślałem, że może zrobimy jakiś rewanż za wczoraj. Że może pani chce wziąć ten rewanż.
- Ach... - pokiwała głową rozumiejąc wszystko doskonale. – I jak by to miało wyglądać?
- No na przykład, zadalibyśmy określoną liczbę pytań i gdyby ktoś nie potrafił odpowiedzieć, to zdejmowałby ubranie – galopował coraz odważniej. Wizja rozbieranej nauczycielki znajdowała się ponad racjonalnym myśleniem. Liczył, że mimo przeciętnej wiedzy, jakoś da radę i coś tam ściągnie z ciała pani profesor.
- I każdy ma taką sama ilość pytań? Was jest pięciu, czyli zadacie mi pięć razy więcej pytań, niż ja wam. Sprytnie pomyślane – pokiwała głową z uśmiechem.
- No nie wiem, wszystko da się jakoś rozwiązać... - urwał na chwilę Bartek, myśląc intensywnie.
- Na wszystko jest sposób – wrzucił jakby od niechcenia Daniel. – Na przykład jedna seria pytań, każdy z was ma po jednym a Kamila pięć. I jakoś to się wyrównuje – wzruszył na pozór obojętnie ramionami.
- No choćby tak – podchwycił Przemek.
- To w dalszym ciągu jest pięć ataków wymierzonych we mnie. A ja odpowiadam tylko po jednym na każdego z was. Tak nie będzie. Poza tym, o czym my w ogóle mówimy? – stanowczo zaprotestowała nauczycielka, dobrze jednak bawiąc się intensywnymi próbami swoich uczniów.
- No, hm... Wczoraj stanęła jednak pani do takiego turnieju – gorączkował się Bartek, szukając wzrokiem wsparcia u kolegów. Przyszło ono jednak z najmniej oczekiwanej przez niego strony.
- To faktycznie mało sprawiedliwe – odezwał się Daniel. – Dlatego Kamila nie może zdejmować wszystkiego, powiedzmy, ze brak odpowiedzi z jej strony, może oznaczać rozpięcie guzika w koszuli. W porządku?
- Trochę mało... – dość bezczelnie próbował pertraktować Bartek, ale Daniel wszedł mu w słowo.
- To niech będzie tak, że w nagrodę, zwycięzca sam dokona aktu rozpięcia – rozstrzygnął z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Ooo, chyba pan przeszarżował – znów zaoponowała Kamila, ale na myśl o takich niewinnych igraszkach sprawiła, że zrobiło się jej dość przyjemnie. Gorzej, gdyby koszula została rozpięta do ostatniego guzika. – A zresztą... Niech będzie, ale po kolejnej zwycięskiej potyczce zapinam guzik z powrotem – urwała, jakby uświadomiwszy sobie na jaki temat pertraktuje ze swoimi uczniami.
- Gra gitara – szybko zakończył temat Daniel, uznając, że warunki są odpowiednie – Chyba wszystko ustalone. No nie?
- A pan też gra? – zapytał Łukasz
- Nie. Ja pobawię się w sędziego. Ktoś musi rozstrzygać spory i sprawdzać w googlach różne zawiłe kwestie.
- Do jakiego wyniku zagramy? – zapytał lekko drżącym głosem Krzysztof, nie wierząc, czy to sen, czy jawa.
- No cóż, chyba nie będziemy z nikogo zdejmować majtek – rozejrzał się z lekko kpiącym uśmiechem Daniel. – Ustalmy, że ci, którzy zostaną w samej bieliźnie, grzecznie ubierają się i wychodzą. Pasuje?
- Pasuje – pokiwali zgodnie głowami chłopacy.
- No to jedziemy – zadecydował Daniel, włączając komputer.
- Możemy zadawać każde możliwe pytanie? – upewnił się Błażej.
- Każde, dotyczące zakresu szkolnego materiału – wyrecytował Daniel. – Ewentualnie, jeśli wychodzi poza zakres, to mam prawo podpowiedzieć żonie, pasuje? – zapytał powtórnie.
- Jasne – odpowiedzieli.
Na zewnątrz zrobiłoby się nieco jaśniej, gdyby, nie to, że zbliżał się wieczór. Ciemne chmury odeszły w dal, powietrze zrobiło się parne, temperatura podniosła się o kilka stopni. W sumie to nikt nie wiedział, czy to przez warunki atmosferyczne, czy z nieco bardziej intymnego powodu. W pokoju zapadła chwilowo cisza. Chłopacy nerwowo szurali butami, rozgorączkowani sytuacją i niecierpliwie oczekujący gry. Dziwili się tylko Danielowi, że pozwala na takie coś. Nie znali go na tyle, by wiedzieć, że wszystko, co ich zdaniem wynikło spontanicznie, on już dawno miał zaplanowane. Jak zwykle prowadził całą akcję po mistrzowsku.
Kamila nie bardzo wiedziała jak się zachować. Przystała na całą imprezę, bo poszczególne wpadki mogły zaowocować jedynie rozpinaniem kolejnych guzików koszuli. Dodatkowo nieporadne, jak się spodziewała, rozpinanie ich, przez młodych niedoświadczonych chłopaków wydawało się całkiem zabawną i przyjemną sprawą. Gorzej, gdyby udało im się zdjąć koszule i potem musiałaby zdjąć spodnie. Za nic nie chciała się pokazywać takiej publiczności w bardzo skąpych, koronkowych stringach, które nawiasem mówiąc zakładała bardzo rzadko.
I pierwsza runda pytań uspokoiła ją niemal kompletnie. Żaden z chłopaków nie potrafił jej zaskoczyć pytaniem. Najwięcej problemów miała z Łukaszem, ale i tu wygrała. Za to przy okazji rewanżu, nie wysilając się zbytnio doprowadziła do tego, by chłopacy kolejno ściągali buty, wraz ze skarpetkami. Nie skończyły się lekkie narzekania rozczarowanych uczniów, gdy ruszyła druga seria quizu.
- Za dobra pani jest – westchnął z rezygnacją Bartek zdejmując koszulę po kolejnej porażce.
- Uprzedzałam – pozwoliła sobie na lekkie samochwalstwo zadowolona z siebie nauczycielka.
- Trzeba było zadzwonić po Piotrka – mruknął zaczepnie Błażej.
W drugiej serii wybronili się tylko Łukasz i Krzysztof. Pozostała trójka siedziała w samych krótkich spodenkach. Strój Kamili wciąż pozostawał nienaruszony.
- Szybko to zakończymy – westchnął Bartek, gdy w trzeciej serii zawstydzony Przemek, przy akompaniamencie złośliwości rzucanych przez kolegów, został zmuszony do zdjęcia spodenek. Stało się jasne, że kończy on imprezę. Za chwilę to samo stało się udziałem Błażeja. Oboje, skrępowani swym strojem zgodnie z zasadami czekali do końca rundy.
- Oj, Bartku, to specjalnie dla ciebie zadam coś łatwiejszego – obiecała Kamila niesłychanie ubawiona bezradnością, próbujących rozebrać ją chłopaków. – Powiedz jak miał na imię syn Odyseusza?
- To nawet ja wiem – mruknął Błażej, żałując, że to pytanie nie trafiło do niego.
- Telemach – niepewnie odparł pytany. – No, na pewno Telemach – poprawił się silniejszym głosem.
- Masz szczęście, zostajesz dalej – spokojnie przeszła nad tym do porządku dziennego – Krzysztof, jak miała na imię żona Hektora?
- To trudniejsze – nerwowo oponował okularnik. – Nie można czegoś łatwiejszego?
- Nie wybrzydzaj, bo jeszcze zmienię ci ocenę na koniec roku – zagroziła uśmiechnięta nauczycielka. – Dawaj odpowiedź.
- Eee... No nie wiem – wzruszył bezradnie ramionami.
- Przegrałeś – skwitowała krótko – Łukaszu, tobie musiałabym coś trudniejszego... Który z trzech greckich filozofów urodził się najwcześniej?
- Sokrates – odparł bez wahania.
- O, brawo, nie spodziewałam się – pokiwała z uznaniem głową. – Ile ja ci dałam na koniec roku?
- Czwórkę.
- Jak zaraz rozepniesz kilka guzików, to będzie piątka – Błażej na wszystko miał odpowiedź. Wzbudził lekki śmieszek u raczej markotnych kolegów.
- Kto wie, kto wie – podchwyciła temat Kamila, by postrzelać do tych bardziej odpornych na wiedzę – Może i dostanie a tym, którzy siedzą w samej bieliźnie, poobniżam.
- A tam Sokrates – warknął niezadowolony z przebiegu gry Bartek – Ciekawe, czy miał więcej kasy, niż mój stary.
- Ale to dzięki znajomości Sokratesa i innych, ja mogę oglądać teraz dwóch chłopaków w slipkach i dwóch w bokserkach. A sama pozostaję wciąż ubrana – popisała się ripostą nauczycielka.
Teraz Kamila dostała się pod trzeci, seryjny obstrzał pytań. Bawiła się dobrze, widząc, że Przemek, Błażej i Bartek nie potrafią wymyślić niczego choćby średnio skomplikowanego. W końcu przyszła kolej na Krzysztofa. Ten, zrezygnował ze swojej ulubionej tematyki, wiedząc, że wychowawczyni jest w tym silniejsza.
- Już wiem – serce zabiło mu mocniej – Jaki jest największy szczyt w Bieszczadach?
- Trudne... - pokiwała głową Kamila i zamyśliła się na chwilę, ale nic nie przychodziło jej do głowy – Dobra, nie mam pojęcia – poddała się, bez większego stresu, choć ta porażka nie wpłynęła dobrze na jej humor.
- Krzychu, ty baranie... - jęknął Bartek, widząc, że niepozornemu mikrusowi uda się to, czego nie dokonał on.
- Jedziesz chłopie, masz swoje pięć sekund chwały – zakpił z lekką zazdrością Błażej.
Lekko zaczerwieniony okularnik wstał nerwowo i jednocześnie nieśmiało. Pewny siebie wzrok, lekko uśmiechniętej nauczycielki sprawił, że spuścił oczy w dół. Wśród nerwowych uśmieszków kolegów odszedł do siedzącej na łóżku wychowawczyni i wyciągnął dłoń w kierunku koszuli. Chichot kolegów stał się nieco głośniejszy. Drżącym ruchem ręki chwycił najwyżej położony z guzików i przez kilka sekund męczył się z rozpięciem go.
- No co to za filozofia – wzruszyła w końcu ramionami Kamila.
- Krzychu, nie macaj tyle – mruknął Błażej a guzik w końcu został rozpięty. Niczego specjalnie nie odsłonił, bo Krzysztof szybko wrócił na swoje miejsce.
- No to teraz Łuki – wskazał następnego zniecierpliwiony Bartek.
- To ja zapytam o imię ojca Henryka Pobożnego – Daniel uśmiechnął się słysząc pytanie, bo jako historyk hobbysta znał na nie odpowiedź. Gorzej z Kamilą, która po raz drugi z rzędu musiała uznać wyższość przeciwnika.
- Dobrze, nie dam rady – poddała się.
- Henryk Brodaty, to proste – odparł uczeń i wstał, czując jak serce przyspieszyło rytm bicia. Postanowił zrobić to nieco odważniej niż jego kolego przed chwilą. Stanął podobnie jak on przed siedzącą nauczycielką, pochylił się lekko i rozpiął drugi guzik za pomocą obu swoich dłoni. Po rozpięciu, chwycił szybko, ale delikatnie brzegi koszuli i rozchylił je lekko. Zaskoczona wychowawczyni nie zdążyła zareagować. Oczom Łukasza i chłopaków ukazał się wyraźnie odsłonięty dekolt nauczycielki.
- Cóż, idziemy w takim momencie – Błażej i Przemek zaczęli się ubierać. Kamila zdążyła jeszcze rzucić dyskretne spojrzenie na szczupłe, ale dość ładnie umięśnione nogi wysokiego Przemka. Ciało Błażeja wyglądało trochę słabiej. Dwie minuty wystarczyły, by obaj uczniowie ubrali się, pożegnali ze wszystkimi i wyszli. W pokoju zrobiło się ciut luźniej.
- Skoro jest nas trzech, to może zmienimy reguły? To znaczy te, dotyczące tych guzików? – zapytał Bartek. Kamila zdecydowanie i stanowczo pokręciła głową.
- Wybij to sobie z głowy.
- No dobrze, to może tak, że odbieramy Kamili prawo do zapinania ich z powrotem – zawyrokował siedzący z boku Daniel.
- Może być – zgodził się dość niechętnie Bartek. Kamila pewna zbliżającego się finału, też nie zaprotestowała.
I miała rację, bo czwarta seria pytań przyniosła jej trzy zwycięstwa, co oznaczało koniec zabawy dla wściekłego Bartka i rozczarowanego Krzysztofa. Tylko Łukasz pozostał w spodenkach.
- Żegnamy się powoli chłopaki – triumfowała Kamila, wprawiając Bartka w jeszcze większą złość – Dawajcie trzy pytania i zostanie tylko Łukasz.
Chwila triumfu zgubiła ją. Wprawdzie Krzysztof nie dał rady jej rozebrać, ale Bartek zdołał skonstruować takie pytanie, przy którym wychowawczyni okazała się bezradna. No, chociaż tyle.
Wstał energicznie i stanął blisko niej, tak blisko, że jego bokserki znalazły się kilkanaście centymetrów od twarzy Kamili. Ta chciała się odsunąć, ale Bartek pewnie i bezceremonialnie złapał za trzeci guzik znajdujący się minimalnie pod stanikiem i rozpiął go. Jego rozpalonym oczom ukazały się niebieskie miseczki. To jeszcze nie koniec. Zamiast odejść, postąpił podobnie jak chwilę wcześniej Łukasz, rozkładając na boki brzegi koszuli i niby przypadkowo muskając jej dekolt swoimi palcami. Przez sekundę mógł podziwiać jej niewielkie, ale niezwykle podniecające wypukłości w części uwolnione a w części schowane za stanikiem.
- Dość już – zaprotestowała gwałtownie Kamila, odsuwając się od chłopaka. – Na zbyt wiele sobie pozwalasz – starała się zachować spokój, ale bezczelne zachowanie ucznia, wyprowadziło ją lekko z równowagi.
- Dobra, dobra – uśmiechnął się cynicznie i wrócił na swoje miejsce. – Jeszcze Łukasz, nie? – skinął głową na kolegę. – A my powoli się ubieramy i wychodzimy.
Jednak Łukasz nie zdążył zadać swego pytania, gdyż w do uszu wszystkich doszedł głos dzwonka do drzwi.
- Cześć Daniel – usłyszeli głos Konopackiego. – Jest Kamila? Beata coś się źle poczuła i potrzebuje jakichś tabletek.
Słysząc to, Kamila szybko zapięła guziki, wstała i wyszła.
- Jesteś... Przejdziesz się do nas? To zajmie chwilę – jego głos zanikał w tupocie kroków na korytarzu.
- No i koniec imprezy – westchnął Daniel do trójki chłopaków – Nie ma co czekać – dyskretnie dał do zrozumienia chłopakom, że mogą sobie pójść. Ci zaczęli się ubierać.
- Skąd masz taką znajomość historii? Interesujesz się tym? – rzucił od niechcenia Daniel pytanie Łukaszowi, gdy uczniowie szykowali się już do wyjścia.
- Trochę czytam. Ojciec kupi czasem jakąś książkę, czasem posiedzę w necie – odpowiedział chłopak.
- I jaki okres najbardziej lubisz?
- Różnie... Historia Polski w sumie, czasy Piastów, potem RON. A ze świata, wojny napoleońskie, druga wojna światowa, czasy krucjat...
- Dobra, my idziemy – przerwał tę litanię zniecierpliwiony Bartek. – Dogonisz nas później. – Łukasz wzruszył ramionami. Nie chciał a niekulturalny sposób uciekać Danielowi. Gdy jednak za kolegami zamknęły się drzwi, ten zmienił trochę tematykę.
- Siadaj, poczekamy na Kamilę. No chyba, że nie chcesz. – Łukasza coś tknęło, więc posłusznie zagłębił się w fotelu.
- Chcę, chociaż nie wiem dlaczego mam zostać – odparł ostrożnie.
- W sumie to masz jedno zaległe pytanie... – ta odpowiedź przesądziła o wszystkim. Łukasz usiadł i zastanawiał ile konkretnie znaczy to "trochę".
Tak siedząc porozmawiali sobie o kilku sprawach i po kilku minutach usłyszeli otwierające się drzwi w pokoju obok. Daniel błyskawicznie zerwał się z łóżka i wyszedł do Kamili.
- No i co tam? – podszedł i objął żonę mocno, nie dając jej szans na przemieszczanie się – Przeżyła?
- No jasne, jakieś tam duperele – wzruszyła ramionami. – Wygoniłeś już chłopaków?
- Mogę ich zawołać na dogrywkę, jeżeli jest ci zbyt gorąco.
- Nie... Nie jest za gorąco, w zasadzie najchętniej znów położyłabym się do łóżka.
- O tym samym pomyślałem – szeroko uśmiechnął się mąż.
- Acha... Ale ja chyba nie do końca o tym samym – spróbowała zaprotestować, choć gra stoczona z chłopakami przed chwilą, wprowadziła ją w przyjemny nastrój.
- Zaraz dokończę dzieła, skoro oni nie potrafili i zdejmę z Ciebie to wszystko – zadecydował pewnym głosem. – Ale najpierw coś jeszcze... - to mówiąc sięgnął na leżący obok czarny pasek materiału.
- Co chcesz zrobić? – zapytała lekko nieufnie a jednocześnie lekko rozpalona.
- To – przełożył opaskę przez jej oczy i zawiązał z tyłu głowy. – Nic nie widzisz, prawda? – upewnił się.
- Trudno, żebym coś widziała...
- I dobrze zdaj się teraz na mój dotyk – to mówiąc przysunął się do niej i pocałował silnie w usta. Kamila straciła głowę w jednej chwili. Tego oczekiwała od samego ranka. – A teraz chodźmy do pokoju.
Ostrożnie, kontrolując Kamilę, by nie przyszło jej do głowy ściągnięcie opaski zaprowadził ją na skraj łóżka. Zerknął na Łukasza stojącego nieruchomo, z lekko rozchylonymi ustami.
- To jeszcze nie koniec kochanie – szybko rozpiął jej koszulę i zsunął z ramion żony. Ta stała tyłem do swojego ucznia, który zobaczył teraz jej nagie plecy i cienkie zapięcie stanika.
- Szybko ci to idzie – mruczała.
- A teraz ty, bądź równie szybka i sama rozepnij sobie stanik – rozkazał Daniel. Kamila ani myślała stawiać oporu. Posłusznie sięgnęła rękoma do tyłu i uwolniła swe ciało od niebieskiego stanika. Ten opadł na podłogę. Łukasz czuł jak serce wali mu jak młot. Czy za chwilę zobaczy znów jej piersi? Już nie z odległości iluś metrów przy przeciętnej widoczności, ale na wyciągnięcie ręki, przy pełnym świetle!
- Co mam z nimi zrobić? – zapytał chrapliwie Daniel.
- Weź je w usta – odparła natychmiast Kamila, nie zdając sobie sprawy, że w tej intymnej chwili towarzyszy jej jeden z jej uczniów. Daniel przez chwilę lizał sutki, które momentalnie stwardniały i przystąpił do kolejnej realizacji planu.
- Chodźmy tutaj – skierował się w stronę łóżka. Kamila nie oponowała. Wciąż pozostawała odwrócona od Łukasza, ale kiedy mąż położył ją gwałtownie na łóżku, chłopak mógł zobaczyć jej niewielkie piersi kompletnie nagie. Zadrżał. Daniel położył się na nauczycielce, wyciągając jej ręce do tyłu. Znalazł jakiś szalik klubu piłkarskiego i związał jej dłonie z tyłu, na tyle odpowiednio, że Kamila nie miała szans, by się oswobodzić. Ale to jeszcze nie wszystko.
- Kochanie, nie będziesz nic widzieć, nie będziesz nic słyszeć. Będziesz zdana tylko na dotyk – to mówiąc, wyjął z biurka zatyczki i wsadził je dokładnie w uszy żony. Kamila poczuła się dziwnie, ale to jeszcze bardziej spotęgowało jej doznania. Czuła jakby znajdowała się gdzieś pod wodą, jakby była nieobecna a nad nią, ktoś bawił się jej ciałem, jak tylko mógł. Była wobec tego zupełnie bezradna i to podnieciło ją do granic. Daniel nie zaczął jeszcze pieszczot a ona już mruczała i wyciągała się na łóżku. Nie słyszała nic, czuła tylko zapach swojego męża i jakieś ruchy na łóżku.
To Daniel gestem ręki przywołał Łukasza. Ten z jednej strony był lekko zawstydzony, ale nie zawahał się ani przez moment. Wiedział, że nie może dotykać ciała wychowawczyni, bo ta może w którejś chwili poczuć dwie pary dłoni na sobie. Ale Daniel kolejnym gestem ręki pokazał mu co ma zrobić i serce znów zabiło mu mocniej. Ostrożnie, usiadł bokiem na łóżku. Patrząc oniemiały na nagi biust i sterczące sutki swojej wychowawczyni, powoli skierował swe dłonie w stronę jej czarnych spodni. Poczuł delikatny dotyk materiału. Nie wierzył, że jest tak blisko. Zadrżał, czując jak ślina grzęźnie mu w gardle. Ostrożnie rozpiął pierwszy guzik spodni, potem drugi i trzeci. Spodnie zrobiły się trochę luźniejsze. Jego oczom ukazały się niebieskie majtki pani profesor. Chwycił lekko górne partie jej czarnych spodni i zaczął je zsuwać w dół. Czuł jak jego penis niemal rozrywa bokserki. W miarę upływania kolejnych sekund, jego oczom ukazały się majtki w całej swej krasie, jak i pięknie opalone i niezwykle zgrabne uda a na sam koniec, długie, zgrabne łydki. Zsunął spodnie ze stóp nauczycielki i oto leżała przed nim. Skrępowana, bezbronna i niemalże kompletnie naga, przysłonięta jedynie niewielkimi niebieskimi majtkami a z jej ust wydobywały się rozkoszne dźwięki. Ileż by dał, by dotknąć choćby skrawka tego nieziemskiego ciała! Ostatnim zmysłem rozsądku postanowił jednak czekać, by nie doszło do wpadki. No i musiał się liczyć ze zdaniem Daniela, na którego ewentualne polecenia jeszcze czekał. Nie, to chyba niemożliwe, by pozwolił mu jeszcze na to, by zdjął z niej majtki...
Daniel faktycznie jeszcze przez sekundę bił się z myślami, na ile może pozwolić chłopakowi. W końcu zszedł z łóżka ostrożnie i gestem ręki nakazał wejść na nie Łukaszowi. Ten znów poczuł szybsze krążenie krwi i łomot serca.
- Pobaw się nogami. Ale nie za wysoko – ostrzegł go szeptem. – I nie za długo – dodał po chwili.
Łukasz poczuł jak uginają się pod nim nogi. Położył drżące dłonie na stopach nauczycielki, po czym począł przesuwać je w górę. Dotykał palcami delikatnie jej kształtnych łydek, dojeżdżając do kolan. Widok prawie nagiego ciała pani profesor wyciągającej się na łóżku w napięciu i w oczekiwaniu na mocniejsze pieszczoty przyprawiał go o zawrót głowy. Czuł jak jego członek pulsuje. Masował nogi swojej nauczycielki coraz zachłanniej. Zastanawiał się, czy nie pocałować ich, czy nie skończyłoby się to jakąś wpadką. Zrezygnował jednak z tego pomysłu a zamiast tego, postanowił zobaczyć jeszcze coś więcej. Chwycił za kostki swojej nauczycielki i rozłożył je szeroko, najszerzej jak się dało. Wbił wzrok w jej zasłoniętą skrawkiem materiału kobiecość usiłując przeniknąć przez tą zasłonę. Świadomość, że bezkarnie przypatruje się temu cudowi natury doprowadzała go do szaleństwa. Długo trzymał jej nogi w ten sposób, przesuwając dłonie nieco powyżej kolan, mimo wcześniejszych ostrzeżeń Daniela. Napawał się dotykiem jej boskiego ciała. W którymś momencie rozłożył jej kolana nerwowym ruchem tak szeroko, że z ust wychowawczyni wydobył się głośniejszy jęk.
- Na co czekasz? Zdejmij je i dobierz się do mnie... - wyszeptała namiętnym, rozemocjonowanym tonem.
Gdybym tak mógł jak nie mogę – pomyślał Łukasz. Rzucił jednak wzrok w stronę Daniela z lekką nadzieją w oczach. Ten jakby zawahał się na sekundę, ale odmownie pokręcił głową. Szkoda, ale cóż. Musi wystarczyć to co jest. Kątem oka widział, jak Daniel rozbiera się, pozostając w bieliźnie. Czyli za chwile go wygoni. Czuł, że musi wykorzystać te ostatnie chwile. Jeszcze intensywniej masował nogi pani profesor, jeszcze szerzej próbował je rozłożyć. A swój wzrok kierował, to na nagie uda, to na nagie piersi, by zapamiętać tą nagość najbardziej jak się da. W końcu jednak Daniel nakazał mu zejście z łóżka. Posłusznie wykonał polecenie.
- Będę już chyba szedł – mruknął cicho, jakby zawstydzony i czując, że tego właśnie oczekuje Daniel. Ale ten go zaskoczył.
- Chcesz to zostań. Pójdziesz jak skończymy – odparł wprawiając chłopaka w oszołomienie – I jak chcesz, możesz zrobić sobie dobrze.
Decyzja mogła być tylko jedna. Z bijącym gwałtownie sercem usiadł na krześle mając łóżko w odległości niespełna metra przed swoim wzrokiem. Z niesamowitym napięciem oczekiwał co stanie się dalej. Czy wreszcie zobaczy swoją wychowawczynią bez majtek?
Niestety w pierwszych sekundach poczuł pewne rozczarowanie. Daniel wszedł na łóżku i sięgnął po kołdrę narzucając ją na siebie jak i leżącą nauczycielkę. Przykrył ją dobrze, tak, że spod niej wystawała tylko głowa i związane dłonie. Łukasz zauważył, że Daniel zaczął wykonywać jakieś ruchy swoimi dłońmi. Domyślił się, że w tym momencie zdejmuje majtki z ciała swojej żony. Znów poczuł lekki zawrót głowy. Daniel wynurzył się spod nakrycia trzymając w dłoni niebieskie stringi i rzucił je w bok. Upadły na podłodze, obok podnieconego chłopaka. Tan patrzył dalej. Daniel położył się mocniej na Kamili, rozpychając jej nogi, które wysunęły się spod nakrycia i Łukasz mógł podziwiać dolne partie prawej nogi swojej swojej pięknej polonistki. Widokowi towarzyszył przeciągły jęk. Łukasz zrozumiał, że Daniel wbił się w nią swoim penisem.
Chłopak podniecił się jeszcze mocniej. Oto na jego oczach Daniel rżnął jego piękną nauczycielką, związaną i kompletnie uległą. Początkowo nie widział jej nagiego ciała, poza wspomnianym prawym kolanem i łydką. Jednak w miarę coraz szybszych ruchów, kołdra zsuwała się z górnych partii ciała nauczycielki, odsłaniając jej szyję, dekolt a w końcu i piersi. Daniel dyskretnie pilnował, aby nic więcej nie wyszło na widok, więc Łukasz musiał się tym zadowolić i prawdę mówiąc to doprowadzało go do szaleństwa. Widok nieziemsko pięknej nauczycielki płynącej po łóżku w górę i w dół, w rytm ruchów posuwającego ją męża, widok jej nagich piersi, sterczących sutków, w które wpatrywał się intensywnie szeroko otwartymi oczami i wreszcie odgłosy wydobywające się z jej rozchylonych ust. Najpierw krótkie, ciche jęki, które przerodziły się w dłuższe, przeciągłe, by w miarę zbliżania się do kulminacyjnego punktu rżnięcia przejść w głośniejsze, błagalne niemal krzyki doprowadzające obserwującego wszystko ucznia do obłędu. Czuł wilgoć w swoich bokserkach, ale zawstydzenie powstrzymało go przed wykonaniem tego, na co pozwolił mu Daniel. Wiedział, że zapamięta sobie całą tą sytuację doskonale i zrobi z niej użytek w bardziej dogodnym momencie.
Teraz wyczuwał, że cała akcja zmierza ku końcowi. I skorzystał na tym. Błagalnie jęcząca Kamila nie wytrzymywała i oplotła swoimi długimi nogami biodra swego męża. Lewa noga, przy ścianie pozostała pod okryciem, ale prawa wysunęła się spod kołdry całkowicie. Wprawdzie niemożliwością byłoby zobaczyć jej łono, czy jeszcze bardziej intymne fragmenty, ale widok jej długiej, zgrabnej nogi, opalonego, lekko umięśnionego uda i pięknie zarysowanej łydki, którą obejmowała męża sprawiły, że chłopakowi zrobiło się po raz kolejny słabo. Zadrżał na swoim ciele, gdy zobaczył, że jej uda zaciskają się najmocniej jak tylko mogą, jej głowa odchyla się w tył a z ust wydobywa się przeciągły jęk rozkoszy. Zrozumiał, że tak wygląda kobiecy orgazm. Zamknął na chwilę oczy, jakby upewniając się, że to wszystko co widział i przeżył, nie było snem, tylko jawą. Otwarł je i zaobserwował jeszcze kilku ruchów Daniela, po których padł na ciało swojej żony, po czym gestem ręki przekazał, że pokaz jest skończony. Łukasz nie miał wyjścia. Opanował się w miarę możliwości, powoli wstał z krzesła i nieco skulony, cicho ruszył w kierunku drzwi. Przed nimi, rzucił ostatnie spojrzenie na nagie piersi swojej wychowawczyni i wyszedł z pokoju a chwilę później z mieszkania.
Szedł do swojego domku niemalże w szoku, nie zwracając uwagi, na to, czy ktoś go widzi, czy nie. Na szczęście pora była późna a chłodny podeszczowy wiaterek sprawił, że krew nie płynęła już tak szybko. Wiedział jednak, że jak najszybciej musi znaleźć sobie odpowiednie miejsce, by dać upust swoim nieziemskim emocjom.
Dodaj do ulubionych
53,756
Podziel się ze znajomymi
8.75/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.75/10 (89 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Z tej serii

Komentarze (14)

Incroy

Incroy · 2 września 2012+0

Świetne. ;D

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Wieprzos

Wieprzos · 2 września 2012+0

9/10 panie Falanga! trochę drażnią literówki ale nie jest ich dużo. Problem w tym, że ja zwracam uwagę na wszystkie, niezależnie od ich ilości w tekście, i jakości opowiadania tongue

Mógłbyś wrzucać te teksty nieco częściej, bo osobiście zapomniałem który z młodych jest głównym bohaterem, i czym charakteryzują się poszczególni młodzieńcy tongue

Mam mieszane uczucia co do Twoich opowiadań. Jednego z poprzedniej serii nie doczytałem do końca w ogóle bo akcja rozwijała się po prostu za wolno. Czytając inne, nie mogłem się oderwać od ekranu. Tutaj jest jakoś po środku.

Pozdrawiam, i liczę na to, że młodzież w końcu przeprowadzi szczegółową degustację wdzięków pani profesor grin

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Falanga JONS

Falanga JONS · Autor · 2 września 2012+0

Błędów ortograficznych nie popełniam, literówki się zdarzą, gdyż mam problem z uruchomieniem edytora w wordzie i nie zaznacza mi ich a z uwagi na to, że praktycznie wszystkie moje opowiadania mają po kilkanaście stron, niektóre ciężko zauważyć, mimo iluśkrotnego czytania.

Podawałem już powody, dla których wrzucam kolejne części co dwa tygodnie. Wiem, że są pewne minusy takiego postępowania, ale cóż, taką podjąłem decyzję i już jej nie zmienię, tym bardziej, że seria zmierza ku finałowi.

Jeżeli ktoś jednak lubi czytać wszystko za jednym zamachem, to powoli kończę jedną historię napisaną na dobrych kilkudziesięciu stronach (może dojdzie do stu, nie wiem jeszcze) i mam zamiar wrzucić to jako całość. Są obawy, że z uwagi na wolno rozwijającą się akcję, nikt tego nie przeczyta do końca, ale z uwagi na koncepcję opowieści, nie ma sensu dzielić tego na kawałki. No, ale szerzej na ten temat, może później.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
JustINe

JustINe · 2 września 2012+0

Gdzie te literówki?? Bo ja nie mogę się doszukać, a poprawiałam to opowiadanie przed publikacją.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Jugen

Jugen · 3 września 2012+0

Jestem wierną fanką twoich opowiadań. Chcę więcej!!! Super 10/10 smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
WKTR

WKTR · 3 września 2012+0

Kolejny tasiemiec, ktory mnie zmeczyl i ktorego nie dokonczylem. Tak z ciekawosci bo pisze z komorki i sam nie jestem w stanie tego sprawdzic. Ile ma stron ten literacki mur chinski?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MarySue

MarySue · 3 września 2012+0

@WKTR - jedyne 41777 znaków. Tylko 6614 słów. Niecałe dziewięć stron. Żałuj że nie dokończyłeś, końcówka jest najlepsza tongue

Panie FalangaJons, mam mieszane uczucia. Bardzo mieszane. Troszkę smęcisz, przez co zamiast napięcie rosnąć - ono opada. Ale i tak mi się podobało.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Falanga JONS

Falanga JONS · Autor · 3 września 2012+0

@ Karelgodla - każde słowo w tym opowiadaniu popycha akcję do przodu. Nawet informacja o aktualnym wyniku meczu w koszasmile.

@ MarySue - jako, że nie jestem Cobenem, jednemu napięcie spadnie, drugiemu urośniesmile.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MarySue

MarySue · 4 września 2012+0

@FalangaJONS - nie wszyscy szaleją na punkcie Cobena wink Nie pierwszy raz się porównujesz właśnie do niego, ciekawe...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Falanga JONS

Falanga JONS · Autor · 4 września 2012+0

Nie "się", tylko poniekąd twórczość. Przyczyna jest prosta, ostatnio jego czytam najczęściej i co jak co, ale napięcie to on buduje. Dlatego zarzuty o brak napięcia najchętniej usprawiedliwiam stawiając go za pewnego rodzaju wzór.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
JUStynA

JUStynA · 4 września 2012+0

Jak dla mnie im dłuższe tym lepsze, bo po prostu lubię czytać. Tym bardziej jak jest o czymsmile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
SonOfSnakes

SonOfSnakes · 4 września 2012+0

Na ciekawą postać w opowiadaniu wyrasta mąż Kamili. Można by nieco szerzej opisać motywy jego działania, a także sposoby, jakie stosuje przy manipulacji ludźmi (na przykład w tej następnej serii). Zawsze skomplikowane/tajemnicze charaktery przyciągają.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
KANE

KANE · 8 września 2012+0

8/10
Ogólnie opowiadnia o Kamili są fajne, czytam od początku wszystkie jak tylko się ukazują, ale pierwsza seria bardziej mi się podobała. Akcja tam była bardziej żwawa i trzymająca w napięciu a w tej serii skupiłeś się bardziej na długości niż na akcji.

Opowiadanie to krótka forma literacka a nie epopeja. Lubie dłuższe opowiadania bo lubię poczytać ale nie przesadnie.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
numizmat141

numizmat141 · 24 września 2012+0

ja się pytam gdzie kolejna część?? kiedy już dwa tygodnie minęły??

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub

Inne popularne opowiadania tego autora:

opowiadania erotyczne

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Wchodzę

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.