Koniec lata
19 maja 2026
12 min
Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!
Był koniec lata. Spotkaliśmy się znów, tak jak wtedy, gdy byliśmy dziećmi i biegaliśmy po polach i lasach od rana do nocy. Wracaliśmy często poobijani, spoceni i zmęczeni. Padaliśmy na lóżka i spaliśmy tylko po to by następnego dnia wszystko powtórzyć.
Teraz byliśmy starsi. Skończyliśmy szkoły. Ja i Bartek mieszkaliśmy już gdzie indziej i przyjeżdżaliśmy na wieś odwiedzić dziadków rzadko, najczęściej w wakacje. Nasz sierpniowy pobyt udało się idealnie zgrać i znów, jak za starych dobrych czasów mogliśmy spotkać się z Julią w trójkę. Tamten piątkowy wieczór zaczęliśmy od kilku owocowych piw nad jeziorem. Siedzieliśmy, śmialiśmy się i gadaliśmy rzucając kamieniami w ciemnogranatową taflę. Gdy zrobiło się tak ciemno, że prawie nic już nie widzieliśmy, Julia zaproponowała by skoczyć do niej. Po drodze kupiliśmy dwie butelki czerwonego wina.
W jej domu nie było nikogo. Rodzice wyjechali kilka dni temu na wakacje zostawiając ją samą, mieliśmy więc nieskrępowaną niczym przestrzeń do kontynuowania imprezy. Rozsiedliśmy się w jej pokoju, ona przyniosła kieliszki. Śmialiśmy się, piliśmy wino i słuchaliśmy starej rockowej muzyki. Julia tańczyła z kieliszkiem w dłoni, kręcąc biodrami opakowanymi w zwiewną lnianą sukienkę. Noc trwała, butelki w magiczny sposób opróżniały się same a tematy zrobiły się poważniejsze. Byliśmy na lekkim, przyjemnym rauszu. Siedzieliśmy na łóżku, ona na środku, my w dolnych rogach.
- Jesteś singlem, Bartek? – zapytała.
- Tak, już prawie rok.
- Ale tak zupełnie bez niczego?
- Było parę przygód. – Uśmiechnął się. – Ale nic poważnego.
- Więc ciągle szukasz. Filip, a ty? Masz kogoś?
- Piszę z taką jedną. Ale to za wcześnie by uznać to za związek.
- Ah, początki są zawsze najlepsze. Niewinne. Wszystko jest niezbadane, nowe.
- A Ty Julia? – zapytałem.
- Ja? Oh, byłam w związku, jeszcze w czerwcu. Ale rozleciało się. – Zwiesiła głowę.
- Zdradził?
- Nie, nie. To nie to.
- Ty zdradziłaś?
- Oh, weź, nie robię takich rzeczy! A przynajmniej nie wszystkim – zaśmiała się, unosząc głowę i rozrzucając długie blond włosy na nagich plecach.
- To o co poszło? – dopytał tym razem Bartek.
- No, powiedzmy, że nie wszystkie sfery naszej relacji były dla niego tak samo ważne jak dla mnie.
- Seks? – wypaliłem.
- Skąd wiedziałeś? Tak, to to. Był świetny, ale w łóżku brakowało mu… No, po prostu nie klikało.
- Tobie to nigdy nie można dogodzić, Julka – powiedział Bartek. – Nie wiedziałem, że kobiety też takie są.
- To znaczy jakie? Że też lubią seks?
- Nie o to chodziło.
- Uwielbiamy, Bartuś. Jesteśmy takie jak wy.
- Oj nie sądzę.
- A ja tak. My też fantazjujemy, pożądamy chłopaków. Masturbujemy się.
- Ty też?
- Oj, szczególnie ja. Tym bardziej, że jestem sama.
- Biedna. Gdyby tylko nie to, że znamy się tyle lat, to pomógłbym ci bez wahania.
Bartek wypowiedział tę ostatnią kwestię, niby żartem, ale atmosfera nagle się zmieniła. W dusznym, sierpniowym powietrzu w pokoju Julii coś zawisło. Kosmatymi mackami, wkładało nam teraz do głów myśli, których nikt z nas nigdy chyba nie miał.
- Ależ w czym to przeszkadza, Bartuś? – zapytała Julia.
- Co masz na myśli? – zapytał mrużąc oczy i świdrując nimi twarz Julii, która nagle spoważniała.
- Nie wiem – odpowiedziała. Jej oczy świeciły a rzęsy trzepotały. Na moment odwróciła się, ale szybko spojrzała prosto na Bartka. – Nawet nie wiem, od czego zacząć.
Sytuacja wydała mi się odrealniona, ale poczułem w karku mrowienie, które rozlewało się po całym ciele jak wodospad. Moje tętno przyspieszyło. Bartek zerknął na mnie. Kiwnąłem nieznacznie głową i spuściłem wzrok. Julia usiadła bliżej, między nami, delikatnie ruszając biodrami. Przygryzła wargę. To prostowała się, to garbiła, patrząc to w prawo, to w lewo. Swoją bezgłośną wyliczankę skończyła na Bartku. Zamknęła oczy i przysunęła do niego swoje różowe, lekko czerwone od wina wargi.
– Pragnę cię – powiedziała cicho. Jej ręka sięgnęła teraz mnie a w ślad za nią poszła jej głowa. Rzuciła mi spojrzenie swoich błyszczących oczu. – I ciebie też.
Zaczęła od Bartka. Całowali się, mocno, głęboko i namiętnie. Ich zęby kilka razy zadzwoniły o siebie, ale nie przerywali. Zatopieni w pocałunku, obejmowali się. Bartek gładził jej talię i płaski brzuch. Jej oddech wyraźnie przyspieszył, ruchy bioder przedtem subtelne, teraz stawały się coraz wyraźniejsze. Piersi wypięła a on dotykał je przez sukienkę. Jego twarz przytuliła się do jej szyi. Dyszał, zachłannie liżąc ją i zostawiając mokre ślady od ramion do uszu. Odchyliła głowę wydając z siebie coś pomiędzy szeptem a jękiem.
Nie zapomniała jednak o mnie, przyciągając mnie dłonią. Byłem tuż za nią. Całowałem jej plecy, a moje ręce gładziły uda, wyżej, coraz wyżej. Bartek z przodu zaczął szarpać jej stanik. Pomogłem mu z zapięciem, uwalniając dwie średnie piersi, które teraz z łatwością wydobył spod sukienki zsuwając jej ramiączka.
Zająłem się miejscem, w którym szyja spotyka się z obojczykiem, chłonąc coraz bardziej ekstatyczne dźwięki jakie Julia wydawała. Nie chcieliśmy przerywać, byliśmy tak napaleni, że musieliśmy iść dalej. Czułem się jak we śnie, choć nigdy tak o Julii nie śniłem.
Odepchnęła nas na chwilę i położyła się na łóżku. Podniosła sukienkę i pozwoliła nam zdjąć ją przez ręce. Ta jednak, zaklinowała się powyżej głowy. Julia uwięziona w środku zaczęła się śmiać, a my z nią. Chwila minęła zanim drżącymi rękami udało nam się ją uwolnić. Bartek patrzył to na półnagą Julię, to na mnie. Ja starałem się uciec wzrokiem w bezpieczną przestrzeń gdzieś przy oknie.
- Co my kurwa robimy? - szepnąłem.
Impas przerwała Julia, która kazała nam się rozbierać. Posłusznie zrzuciliśmy więc koszulki i położyliśmy się po obu jej stronach, na zmianę głaszcząc jej piersi i całując ją. Smakowaliśmy powietrze, którym unosiła się jej woń. Teraz poczynaliśmy sobie śmielej. Moja ręka sięgnęła pod jej zielone figi. Przystrzyżone włosy łonowe zaskakująco miękkie a cipka wilgotna. Masowałem wejście do niej a potem przesunąłem mokre palce wyżej. Szkicowałem linie wokół i okręgi wokół jej powiększającego się guzika by wreszcie zatrzymać się gładząc rytmicznie samo jego centrum. Wiła się lekko, jednocześnie wpijając swój język głębiej w usta Bartka.
Bartek zsunął lekko spodnie i przystawił do jej boku swojego pęczniejącego, żylastego kutasa. Chwyciła go w dłoń, powoli przesuwając po nim palce w górę i w dół. On odwdzięczał się, całując jej szyję, dekolt i piersi.
Zszedłem niżej, do jej bladych nóg, które zdobiły drobne siniaki i zadrapania. Uklęknąłem u dołu łóżka i gładziłem je. Całowałem zgięcia jej kolan, podgryzałem lekko łydki. Zębami zdjąłem jej krótkie różowe skarpetki. W końcu zacisnąłem palce na jej majtkach. Pomogła, mi unosząc biodra w górę. Zgięła nogi w kolanach i gdy zielony materiał już osiągnął ich wysokość, zjechał w dół i opadł na łóżko. Rozsunąłem jej uda. Wargi sromowe zrobiły jednocześnie to samo, lekko rozchodząc się na boki, jakby zachęcając do wejścia. Cipka była subtelnie zaczerwieniona i lśniła spod kępki krótkich włosów łonowych. Julia jakby odruchowo, spróbowała zasłonić się ręką, z której na moment wypuściła fiuta Bartka. Szybko ją jednak cofnęła, a ja położyłem się.
Twarz skierowałem na wprost cipki. Jej zapach był taki, jak powinien, subtelny, ale wyczuwalny. Wciągnąłem go głęboko w nozdrza. Usta przykleiłem do punktu tuż nad wejściem do jej pochwy, stymulując go końcem języka. Jednocześnie wsunąłem w jej wnętrze palec, przesuwając nim w górę i w dół. Co jakiś czas unosiłem oczy i patrzyłem na jej zarumienione policzki i przymrużone oczy. Po kilku minutach poczułem jak środek jej cipki porusza się pulsująco. Jęknęła głośno, a jej twarz zastygła w ekstatycznej pozie. Bartek ssał i pocierał jej piersi.
Wytarłem usta w pościel, podniosłem się i zamarłem. Następnym krokiem był już seks. Nagle znów dotarło do mnie, że to Julia. Że to dziwne, złe i że nie powinniśmy.
- Wstydzisz się, Filip? – zapytała odrywając na chwilę swoją twarz od ust Bartka.
- Nie wiem. Nie wiem, czy mogę. To po prostu dziwne.
- Oh zamknij się i wejdź we mnie.
- Ale tak po prostu? Tak bez niczego?
- Biorę tabletki Fifi. Chodź tutaj.
Przesunęła czubkiem stopy po moim torsie, wyznaczając trasę, która kończyła się na moim fiucie. Był cholernie twardy. Instynktownie sięgnąłem do spodni i zdjąłem je razem z bokserkami. Bartek, zsunął swoje do końca, ale widząc co zamierzam, przeniósł się na fotel obok łóżka. Julia szerzej rozstawiła nogi. Popatrzyła na mnie, z półotwartymi ustami, z których lekko wysunął się język. Zbliżyłem się i czubkiem kutasa przesunąłem kilka razy wzdłuż jej mokrej od soków i mojej śliny cipki. Jej usta utworzyły się całkiem i wciągnęła zachłannie powietrze, wypinając biodra bliżej mnie.
Sama nadziała się na mnie w połowie. Płynnym ruchem pochyliłem się i wszedłem w nią zanurzając się całkowicie. Początkowo nie szło nam dobrze. Wisiałem nad nią oparty na dłoniach próbując ją pieprzyć. Niezgrabnie. Nasze włosy łonowe tarły o siebie w daremnych próbach dopasowania dwóch nieznających się elementów. Po kilku frustrujących chwilach, położyłem się na niej, z głową na jej ramieniu i zacząłem znów. Teraz wolniej, spokojniej. Była odrobinę spocona i zapach ten w połączeniu ze smakiem jej waginy, który wciąż miałem w ustach sprawił, że dosłownie poczułem krew szumiącą mi w głowie.
W miarę jak wtulony w jej nagie piersi chłonąłem woń seksu znaleźliśmy wspólny rytm. Przyspieszałem, a ona unosząc nogi coraz wyżej, w końcu oplotła mnie nimi, głaszcząc piętami moje pośladki. Jedną ręką sięgnęła pod własny tyłek i zaczęła opuszkami palców gładzić moje jądra. Koniec moje języka sunął od ucha do barku. Czułem, jak drży, jak zaciska mocniej nogi, jak w końcu zaczęła odwdzięczać się wpijając usta w moje ramię. Szepnęła bym nie przestawał a ja utrzymywałem równe tempo. Wreszcie, na chwilę zesztywniała, a ja poczułem serię skurczy, którymi jej cipka, oplotła mojego fiuta. Wkleiłem się mocniej w jej kark, przyspieszając tempo pchnięć. Raz, dwa, pieprzyłem ją wchodząc głębiej i głębiej. Obiema rękami ugniatałem jej pośladki, w tym samym rytmie. Z głową opartą na jej ramieniu dyszałem ciężko, słuchając jej szalejącego serca. Długo tak jednak nie mogłem wytrzymać. Czułem zbliżający się finisz. Wyszedłem z niej, przetoczyłem się na bok i usiadłem na podłodze z rękami opartymi łóżko.
- Potrzebuję… ochłonąć... – wydusiłem z siebie.
Julia spojrzała na Bartka, który siedział na fotelu, ciesząc oczy pornosem na żywo. Jego fiut sterczał to unosząc się lekko to opadając. Położył się obok Julii, podniósł ją za talię i położył twarzą do siebie na swoim sprzęcie. Jęknęła, gdy się w nią wbił. Zaczęli powoli i równo, synchronizując ruchy. Bartek patrzył z otwartymi ustami na sterczące piersi, zakończone ostrymi, twardymi sutkami. Włosy oplotły Julii twarz, gdy co chwilę schylała się by choć musnąć ustami wargi swojego kochanka. W końcu Bartek nie pozwolił jej odchylić się po jednym z nich. Całował ją głęboko i objął ramionami. Pchnięcia zrobiły się szybkie. Muzyka dwóch obijających się o siebie ciał grała coraz głośniej. Krople potu, spływały z torsu Bartka na pościel.
Fotel przypadł teraz mi. Miałem się uspokoić, ale nie mogłem się powstrzymać. Było to dziwne i niezręczne, ale zacząłem się masturbować. Wolno masowałem jądra. Niezbyt intensywnie, by nie skończyć samotnie, jak żałosny solista, którego opuścił zespół.
Bartek wykonał wreszcie kilka wolniejszych i głębszych pchnięć, mówiąc coś cicho do jej ucha. Ona, rozedrganym głosem odpowiedziała mu. Byłem pewien, że doszedł, ale doszła ona. Widziałem z boku, jak odgina plecy, jak zamyka oczy a jej twarz zalewa się burgundem. Bartek dał jej chwilę, po czym zmienił pozycję całkowicie. Teraz położył ją na plecach, uniósł jej nogi w górę, opierając je na swoim torsie i pieprzył ją dalej. Podniosła ręce do góry, kapitulując przed przyjemnością jakiej doznawała. Zacisnęła palce na drewnianym wezgłowiu łóżka. Bartek kontynuował jeszcze przez jakiś czas, językiem pieszcząc jej stopy i palce. W końcu pochylił się, wraz z jej nogami nieco do przodu. Jego kutas pompował do mokrego wnętrza Julii spermę. Wydawał przy tym nienazywalne odgłosy, a ja musiałem przestać pocierać nerwowo swój sprzęt by nie wystrzelić na własny brzuch. Ręce mi drżały, byłem podniecony do granic możliwości. Nawet moje uszy piekły ogniem.
Pocałował ją jeszcze w usta na pożegnanie, wyszedł z niej i usiadł wyczerpany na podłodze. Gapiłem się chwilę na cipkę Julii, zza wargami której jak perła bielała sperma Bartka. Nie mogłem oderwać wzroku, choć jednocześnie w jakiś sposób brzydziło mnie to. Musiałem mieć grymas na twarzy, bo Julia popatrzyła na mnie zdziwiona. Była cała czerwona, lepka a jej włosy rozrzucone w nieładzie były posklejane.
- Co z Tobą? Nie chcesz dojść?
- Ale Bartek… Właśnie doszedł – odpowiedziałem, wskazując na jej cipkę.
- Oh, to tylko sperma. Jesteśmy ludźmi, czyż nie? Nie karz mi czekać, Fifi.
Znów w głowie grała mi melodia pod tytułem „To przecież Julia”. Wstałem, lecz zamarłem w pół kroku. Byłem odrzucony tym, że Bartek naznaczył ją. Gdzieś tam z tyłu głowy dosięgło mnie ukłucie zazdrości, choć przecież nie miałem do niej powodu. Mój mózg swoje, a ciało swoje. W dole mój uniesiony kutas domagał się ostatecznej satysfakcji bez względu na wszystko. Julia podniosła się i pociągnęła mnie za niego, położyła się i sama naprowadziła go na swoją cipkę. Była obłędnie mokra. Jej dłonie chwyciłem jedną ręką i skrzyżowałem nad głową. Całowałem jej usta i szyję.
Rozkoszowałem się nią, jej wnętrzem, jej ruchami bioder i zapachem. Pieprzyłem ją coraz mocniej, tracąc resztki kontroli.
- Pocałuj mnie w ucho – szepnąłem.
Zrobiła to. Zaczęła wodzić językiem po jego płatkach. Poczułem słodką ostrość jej zębów i gorący oddech w jego środku. Moje plecy wygięły się nagle w łuk, nogi zadrżały. Kutas wystrzelił strumieniem spermy, mocno i głęboko. Potem przyszły kolejne, gęste i gorące wtłaczały się w cipkę Julii. Spiąłem pośladki i ostatnimi ruchami, próbując wejść najgłębiej jak się dało. „O tak, daj mi to…wszystko”, zadźwięczało mi w uchu.
Leżałem na niej przez chwilę, po czym wyszedłem i wciąż jeszcze z dumnym wzwodem, wycofałem się chlapiąc resztkami spermy po jej udach. Teraz biała struga wartko wypływała z jej cipki plamiąc pościel.
Było mi duszno, a serce nie mogło zwolnić. Podszedłem do okna i otworzyłem je, by choć trochę powietrza wpuścić do przesiąkniętego ostrym aromatem potu, cipki i spermy pokoju. Julia zaprosiła nas na łóżko, gdzie zasnęliśmy wtuleni w nią.
Rano zachowywała się jakby do niczego nie doszło. Jedliśmy śniadanie, jak gdyby nigdy nic. W głowie odtwarzałem sceny z poprzedniego wieczoru. Oczami prześwietlałem Bartka, który napychał sobie usta naleśnikami i żartował z Julią. Przypomniałem sobie, jak mało wahał się wczoraj. Tak, jakby ten przyjacielski seks był dla niego czymś więcej. Może dla mnie też był. Obróciłem głowę, by uniknąć jego spojrzenia.
Movable_Feast
Jak Ci się podobało?