Łowca i Strzyga (I)

5 marca 2012

9 min

Światła zbliżały się w mroku lasu i po skrzypiącym śniegu nadjechało czarne terenowe bmw.

Leżałam cichutko, bezszelestnie przysypywały mnie wirujące płatki śniegu.

Auto zatrzymało się tuż przede mną, wysiadła myśliwsko ubrana postać. Mężczyzna podszedł, pochylając się odgarnął włosy z mojej twarzy ręką w grubej rękawicy. W poświacie reflektorów spod czarnej czapki błysnęły jego szare oczy. Doleciał mnie zapach śmierci, wracał z polowania, ale nie na zwierzęta.

I już wiedziałam, że popełniłam błąd czając się na ofiarę dzisiaj tutaj w tym lesie.

Wiedziałam, że to był on. Nikt nie wiedział jak wygląda, ponieważ te strzygi i wompierze, które go widziały, zaraz obracały się w pył, w imię wiary i zwycięstwa dobra.

Ale czułam, że to on.

Przywarłam do ziemi i patrzałam, jak chwilę przygląda mi się bez ruchu, a potem opuszcza głowę, otrzepuje mnie ze śniegu i bierze na ręce.

Oparłam policzek o jego ramię, o zielony polar.

***

Na mrocznej leśnej drodze w światłach coś zamajaczyło.

Na środku, przysypana trochę śniegiem, leżała jakaś sylwetka. Zatrzymałem bmw i wysiadłem, pochyliłem się odgarniając grubą rękawicą jej jasne włosy. W poświacie reflektorów, w bladej twarzy zobaczyłem jej mocno zielone oczy, przyglądające mi się uważnie. Przeleciał mnie zimny dreszcz, już wiedziałem, że popełniłem błąd zatrzymując samochód, nie powinienem wysiadać, nie powinienem pochylać się. To wszystko przez Szefa, przez ten jego cholerny nakaz pomocy drugiemu człowiekowi, nawet zamarzniętemu w lesie.

Tyle że to nie był człowiek. Słyszałem o niej od dawna, nie wiedziałem jednak jak wygląda ponieważ kto ją widział tego następnego dnia znajdowano sztywnego, bez krwi, nawet wśród strzyg krążyła tylko legenda. Ale czułem, że to ona.

Pochylałem się tak, i nie mogłem ruszyć, ratować się...

Usłyszałem po chwili swój własny głos:

- Chodź, ogrzejesz się.

I zobaczyłem swoje ręce wyciągające się i podnoszące ja, a potem jej głowę przywierającą policzkiem do mojego ramienia, zupełnie nie jak u zimnej strzygi.

***

W bmw położył mnie na siedzeniu pasażera, puścił ogrzewanie na fulla i ruszyliśmy po skrzypiącym śniegu. Po parunastu minutach skręciliśmy i na leśnej polanie, na czarnym tle drzew, pokazała się przed nami drewniana chata z bali. Zatrzymaliśmy się przed wejściem, zgasł silnik i światła. Nikt się nie poruszył. Siedzieliśmy dłuższą chwilę w ciemności, tylko grube płaty śniegu spadały bezgłośnie na szybę i od razu topniały.

W końcu odezwałam się cicho:

- Przecież wiesz, że nie mogę wejść do twojego domu. I dobrze wiesz, że nie potrzebuję ciepła, zniknę tam gdzie ciemno i zimno, daleko od ludzi - zaczerpnęłam powietrza i opuściłam oczy - A jeśli masz mnie zlikwidować to zrób to teraz, po co przedłużasz.

Siedzieliśmy nadal w ciemności, on wpatrywał się w drzwi domu zaciskając szczęki.

- Chciałem zobaczyć ostatni raz swój dom, zanim... Nie chciałem zostać tam, na śniegu, porzucony na pustkowiu, gdzie nikt mnie nie znajdzie. Odejść pokonanym przez ciebie to nie hańba, chociaż smutno wszystko zostawić, już, teraz.

Spojrzeliśmy na siebie. Kto kogo bał się bardziej?

***

Z samochodu podszedłem niosąc ją na rękach do progu chaty, i powiedziałem głośno:

- Proszę, wejdź.

Miałem w kieszeni myśliwskiego polara duży srebrny krzyż, ale czy zdołałbym po niego sięgnąć, czy w ułamku sekundy nie znalazłbym się na ziemi z przegryzionym gardłem?

I czy naprawdę chciałem go użyć na niej, kiedy tak niesiona przywarła do mnie, a jej długie jasne włosy rozsypały się na mój rękaw?

Dobrowolnie wniosłem strzygę za własny próg.

Naprzeciw wygasłego kominka stała kanapa okryta futrami, złożyłem ją na niej i poszedłem po drewno. Wróciłem z sieni, nakładałem polan do kominka, podpalałem ogień, i ciągle czułem na plecach jak śledzi mnie zielonym wzrokiem. Przy rozpalaniu ledwo trzymałem zapałki w zdrętwiałych palcach, spięty czekając na atak, jednak nie działo się nic. Strzyga siedziała sobie otulona kocem, do tego w mroku musiała dobrze widzieć moje sztywne ruchy, bo pierwszy raz się uśmiechnęła. Błyskając na mnie kiełkami.

Właściwie to wchodząc tej nocy do chaty poczułem się bardzo zmęczony. Ciągle w służbie Szefa, słusznych idei, chroniący ludzi, a zdziczały w lesie, kudłaty, podejrzliwy, wracający samotnie do zimnego pustego domu.

A gdyby tak ktoś na mnie czekał, z płonącym kominkiem i gorącą herbatą i... i przytuleniem i...

Gdzieś w tyle głowy słyszałem rozsądek, że od wąpierza mogę co najwyżej dostać zaciskające się zimne palce na szyi tuż przed zatopieniem zębów. Tylko dlaczego przed chwilą opierała się ufnie na moim ramieniu, jak kobieta na mężczyźnie...

Usiadłem przy niej na kanapie wiedząc, że jestem zgubiony, całkowicie bezbronny wobec tej drobnej blondynki i jej przenikliwych oczu. Nie miałem w zasięgu ręki żadnego osikowego kołka, krzyż i srebrne kule zostały w polarze w sieni.

Widząc, że marznę strzyga okryła mnie częścią swojego koca.

***

Łowca jakoś niezdarnie rozpalał ogień, próbując nie odwracać się do mnie plecami. Wiedział, że go obserwuję mimo mroku. Parę zapałek wyleciało mu z palców przez co uśmiechnęłam się mimowolnie, natychmiast się wyprostował spięty. Zastanawiałam się czym mnie zaatakuje, czy dla szczególnie okrutnych strzyg ma przygotowane jakieś szczególnie okrutne srebrne łańcuchy wpalające się długo w ciało? Może rozpala kominek, symboliczny ogień piekielny, żeby lepiej widzieć unicestwienie nieuchwytnego stwora, którego właśnie jemu udało się złapać?

Siedziałam i patrzałam jak zahipnotyzowana, jak ogień pojawiają się w jego męskich dłoniach, jak zajmują się drewna, jak płomyki odbijają się w jego szarych oczach i czynią je trochę cieplejszymi.

Stał chwilę na środku izby, jego sylwetka rzucała duży cień na ścianę, jakby niezdecydowany po którą broń sięgnąć. Wreszcie zbliżył się z opuszczonymi rękami, wiedziałam, że w każdej chwili mogłabym skoczyć aby rozerwać mu gardło tak żeby obryzgało krwią tą jego drewnianą chatkę, ale widok jego poczochranej głowy i jasnych oczu mnie rozbrajał.

Ile to już facetów podchodziło do mnie zwabionych, sekundę później ich blade bezwładne ciała osuwały się na ziemię, znów zostawałam sama pośród zimnego ciemnego lasu...

Dzisiaj na rękach łowcy okazało się, że mężczyzna może być ciepły, że można się oprzeć na jego silnym ramieniu.

Jak poddany jakiejś sile usiadł obok mnie na kanapie, miał takie bezbronne spojrzenie chociaż dookoła aż roiło się od osikowych kołków wpasowanych pod blatem stolika, srebrny poświęcany majcher wystawał mu z cholewy buta, pod kanapą leżała srebrzona siekiera. Gdy przysunął się i pochylił żebym okryła go moim kocem, od jego szyi cofnęła mnie srebrna keta z ormiańskim krzyżem.

Oniemiała patrzałam na Łowcę. Pierwszy raz tak blisko postaci z legend wampirów, owiana leśnym zapachem zmrożonych świerków i przyciągana do twarzy poznaczonej bruzdami i z wielodniowym zarostem.

Nie wiem kiedy moja ręka wyciągnęła się do jego torsu, pragnęłam tylko poczuć gorąco bijące od niego, a tymczasem palce niechcący rozerwały myśliwski polar.

Jak pamiętać przy tak silnym mężczyźnie, żeby nie zrobić mu krzywdy?

***

Rozerwała mój polar, ale było mi już wszystko jedno, mogłaby rozerwać mnie całego na pół. Żebym tylko przy tym mógł zobaczyć jeszcze raz jej falujące pełne piersi. Żebym w ostatnim przebłysku zanurzył twarz w jej blond falach.

Nie chciałem pamiętać, dla ilu już ludzi przez setki lat była czernią i pustką, końcem, i jak dla niej to nic nie znaczyło.

Wziąłem jej dłoń, przez dziurę w ubraniach przyłożyłem do skóry na piersi tam gdzie bije moje serce, i szepnąłem: "Bierz, jeśli to nic dla ciebie nie znaczy".

A potem zginąłem pod burzą niecierpliwych rąk i jasnych włosów.

***

Dotknęłam żywego, bijącego serca, jego serca, i ostatnia tama puściła. Nic już poza nie istniało, nie chciałam się już oderwać od ciepła, od igiełek jodły we włosach, od szorstkich policzków, cała znalazłam się w silnych ramionach i spracowanych dłoniach.

Gdzieś pod ciężarem leśnego mężczyzny czułam jego kołek coraz bardziej gotowy przebić na gorąco strzygę.

Na ułamek sekundy przed tym jak Łowca usłyszał silnik samochodu, uderzył go ostry dźwięk wybitej szyby i lodowaty powiew.

Z niedowierzaniem patrzył w puste miejsce przed sobą posypane odłamkami szkła, nie wiedząc do końca czy śni czy ma halucynacje. Naprawdę piekła go pręga na szyi po zerwanym krzyżu ormiańskim.

Nadjeżdżający pop zobaczył z daleka w poblasku z okna wyfruwającego nietoperza.

15,455
9.97/10
Dodaj do ulubionych
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.97/10 (26 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (8)

lola · 5 marca 2012

0
0
Na reszcie jakieś inności w temacie, nie tylko blade, piękne, niezniszczalne postaci jakich wiele na rynku. Czekam na ciąg dalszy. Wrzucaj proszę dłuższe kawałki, bo ledwo się rozczytałam i już koniec.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

deal · 5 marca 2012

0
0
Czy ja wiem czy takie inności? Strzyga chłepce krew, a wompierz to nic innego jak wampir. Chodzi o to samo, co nie zmienia faktu że opowiadanie jest przednie :] podoba mi się to i chcę więcej 🙂

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Foka · Autor · 5 marca 2012

0
0
Co za dużo naraz to niezdrowo. To wy za szybko czytacie 🙂
Na początek wypuściłam zajawkę, żeby zobaczyć czy ma sens pisać więcej.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

deal · 5 marca 2012

0
0
No co poradzić na to że pożeramy takie opowiadania jednym gryzem 😛 trafiłaś na zapaleńców to i się męcz teraz z nami ;P i nie szczuj, nie szczuj samymi zajawkami 🙂

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Foka · Autor · 5 marca 2012

0
0
wy mnie męczycie, ja się z wami drażnię 🙂

No nic, siedzę wieczorami przed kominkiem, patrzę na mojego Łowcę, i piszę jak to było.
Bo nie wszystko jest wymyślone. Jesteśmy razem, nocna Strzyga i świętojebliwy Łowca, ponad 10 lat razem 🙂

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Foka · Autor · 5 marca 2012

0
0
Widzisz Deal, ja ostatnią część twojej opowieści czytałam na 5 razy, od rana do wieczora, żeby się delektować 🙂

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

deal · 5 marca 2012

0
0
Ojeeej 🙂 to teraz podłechtałaś moje ego. Zaraz urosnę i urosnę i pęknę z dumy. Bardzo, bardzo dziękuję.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Sima · 10 marca 2012

0
0
Świetne! Chciałą bym tak pisać.
Lubie takie klimaty. Ale żeczywiście troszkę któdko. Chciała bym nieco więcej 😀

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.